Komentarze do artykułu

Re: Zakłady pracy chronionej. Zwolnią czy straszą Dodaj do ulubionych


Jestem niepełnosprawna (stopień znaczny - dawna I grupa) ruchowo. Poruszam się
o kulach, ale pod warunkiem, że jest koło mnie ktoś, kto w każdej chwili może
mi pomóc. Nie wolno mi dźwigać (maksymalnie kilogram równomiernie rozłożony na
dwie ręce). Często nie jestem w stanie sama otworzyć sobie głupich drzwi (są za
ciężkie). I co? I mam dwa wyjścia: albo pracować, albo zdechnąć, bo renta mi
nie przysługuje! Powód? Miałam pecha. Zachorowałam dwa tygodnie po 25-tych
urodzinach. I do tego czasu nie zdążyłam wypracować odpowiedniej ilości lat
(liczą się tylko okresy składkowe, więc odpadają np. zwolnienia lekarskie). No
cóż. BYłam głupia, bo po maturze studiowałam. A to też okres bezskładkowy. No i
teraz ZUS odesłał mnie z kwitkiem. Kiedy przestali mi wypłacać świadczenie
rechabilitacyjne (bo maksymalnie można je otrzymywać przez 12 miesięcy), to
przemiła urzędniczka w ZUS-ie informując mnie, że nie mogę ubiegać się o rentę
(z w/w powodu), poradziła mi, żebym... zarejestrowała się jako bezrobotna.
Przynajmniej jeszcze przez 6 miesięcy dostawałabym kuroniwkę. A później? To już
nie zmartwienie ZUS-u, tylko moje.
Teoretycznie nie wolno mi pracować (lekarze orzekli całkowitą niezdolność do
pracy i samodzielnej egzystencji). W praktyce znalazł się - po wielu miesiącach
poszukiwania - człowiek, który zgodził się mnie zatrudnić. Miałam szczęście.
Tyle, że prawda jest taka, że są momenty, że ma ze mną więcej kłopotu niż
pożytku. Nie wiem, jak długo będę mogła dla niego pracować. Do kiedy starczy Mu
cierpliwości? A mnie jak długo zdrowie na to pozwoli? Tak czy tak, nie stać
mnie na wszystkie leki, które powinnam brać. Ale przynajmniej mam na jedzenie i
dach nad głową. Zresztą kiedy patrzę na to ile tak naprawdę robię, to mam
bardzo porządne wynagrodzenie. Szkoda tylko, że nie mogę kontynuować zalecanego
przez lekarzy leczenia i rechabilitacji. I znowu dwa powody: finansowy i...
brak czasu. Skoro pracuję, to nie mogę ciągle brać wolnego żeby chodzić na
zabiegi. O sanatorium już nie wspominam...
Staram się nie narzekać. Jestem pogodna i z pokorą przyjmuję to, co przynosi mi
życie. Nie mogę się jednak pogodzić z tym, że żyję w kraju, w którym
niepełnosprawnych traktuje się jak ludzi drugiej kategorii i odmawia im się
godnego życia (to samo dotyczy osób starszych). Łudzę się, że być może kiedyś
się to zmieni...
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.