30.07.04, 10:15
Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, że chodzi o
znanego w Gdańsku....
Lista „targetów” jest otwarta.

Wzorce:

www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040724&id=my31.txt
Edytor zaawansowany
  • Gość: ;-P IP: *.acn.pl 30.07.04, 10:20
    A to ciekawe. Bo np. znane, niegdyś wpływowe (ich szef mógł dyktować rządowi,
    jakie mają być ustawy) media co i raz kogoś pomawiają, opluwają i tak dalej, a
    osoby te trzymają się dobrze...
  • Gość: Czarny ;-) IP: *.kabel.telenet.be 30.07.04, 10:31
    W Stanach tez to byly tylko pomowienia ;-)
    Moze nareszcie ofiary ich niecnych czynow zloza zbiorowy pozew do sadu.

    Tylko kto bedzie placil milionowe odszkodowania, czyzby znowu Owieczki?
  • Gość: mimikra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 11:06
    I kto tu wykorzystuje sprawę gdańskiego księdza do walki politycznej, hmmm?
    Autorytet Kościoła będzie większy, także wśród niekatolików (tak, tak, to
    niebywałe, ale tacy też w Polsce istnieją i to wcale nie w rezerwatach) jeżeli
    będzie umiał szybko, uczciwie i zdecydowanie rozwiązywać takie problemy, zamiast
    nabierać wody w usta i tłumaczyć wszystko spiskiem wrogich sił "lewackich",
    "demo-liberalnych", "żydowsko-masońskich" i czego tam sobie jeszcze chcecie.

    Jeżeli rzeczywiście chodzi o księdza J. i postawione zarzuty się potwierdzą to
    jego autorytet i tak wiele na tym nie ucierpi, bo żadnego autorytetu nie
    posiadał. Był powszechnie znany jako wyjątkowy świr, który swimi dziwacznymi
    pomysłami i antysemickimi wystąpieniami bardzo szkodził wizerunkowi Kościoła.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 11:19
    lupus.lupus napisał:

    > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
    > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
    > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
    > e chodzi o
    > znanego w Gdańsku....
    > Lista „targetów” jest otwarta.



    Ksiądz, nie ksiądz, jeśli dopuścił się pedofilii powinien zostać bardzo surowo
    ukarany i publicznie napiętnowany, nie ma powodu, żeby inaczej traktować
    pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa. Mówienie o
    przypadkach pedofilii wśród księży nie jest samo w sobie walką z Kościołem
    (chociaż oczywiście w takiej walce może służyć za wygodny argument), tak jak
    mówienie o pedofilii wśród nauczycieli nie jest walką ze szkołą. Jasne, że
    oszołomstwo każdy przypadek księdza-pedofila będzie rozciągać na wszystkich
    księży i wałkować w nieskończoność ale na to się nic nie poradzi. To co Kościół
    powinien zrobić, to zdecydowanie działać w przypadkach udowodnionej pedofilii,
    nie można udawać, że nic się nie dzieje a wszystko to to robota jego wrogów. To
    taki komentarz ogólny.

    Przechodząc do sprawy gdańskiego księdza, to mnie uderza w niej co innego,
    zwłaszcza w zachowaniu Gazety, która w przypadku Samsona apelowała piórem
    Piotra Pacewicza "Za wcześnie jednak na ferowanie wyroków. Tymczasem wiele
    mediów już z Andrzeja S. zrobiło pedofila. Wyraziście go identyfikują (...).
    Już wydali wyrok." zaś w sprawie księdza zachowuje się jakby własnych
    komentarzy nie czytała. Gdy Pacewicz pisał swój płomienny apel, Samson miał już
    postawione zarzuty a policja zgromadzone dowody, do których podejrzany się
    przyznał. Sytuacja zupełnie inna niż księdza, gdzie prokuratura prowadzi
    dopiero śledztwo "w sprawie" a jedynym powodem (jeśli wierzyć mediom, bo
    możliwe, że są jeszcze jakieś inne dowody) są zeznania jednej osoby.

    W sprawie księdza Gazeta pisze wyjątkowo asekuracyjnie:

    "o takie czyny pomawiany jest"
    "Nie wiadomo kto złożył doniesienie. Jednak skoro zostało złożone, prokuratura
    czy policja muszą wszcząć postępowanie. Dopiero w jego wyniku okazuje się, czy
    doniesienie jest prawdopodobne"
    "[prokuratura] sprawdza też czy doniesienie nie jest próbą zdyskredytowania
    znanego księdza na fali ostatnich doniesień o przypadkach pedofilii"


    Dziwię się, że kilka tygodni po apelu Pacewicza, Gazeta nie ma żadnych oporów
    przed robieniem pedofila z innej osoby, którą opisuje w sposób umożliwiający
    identyfikację, skoro jak widać z tekstu, dziennikarz wprowadza aż tyle
    sformułowań "zmiękczających" wymowę tekstu, jakby sam miał wątpliwości. Chociaż
    musi wiedzieć, że czytelnik wyczyta z tego tekstu tylko to co będzie chciał -
    że ksiądz jest pedofilem i tyle - nikt się nie będzie wczytywał w te wszystkie
    zastrzeżenia.

    Nie mam cienia współczucia dla pedofila, kimkolwiek jest, jeśli zarzuty są
    uprawdopodobnione, nie mam nic przeciwko publicznemu piętnowaniu, podawaniu
    naziwsk i wizerunków. Jeśli są uprawdopodobnione. Czy zarzuty wobec tego
    księdza są uprawdopodobnione? Z relacji Gazety wcale to nie wynika, a mimo
    wszystko nie ma oporów przed podawaniem do publicznej wiadomości o kogo chodzi.
    I w tej sprawie Pacewicz zapewne się nie wypowie.
  • Gość: ;-P IP: *.acn.pl 30.07.04, 11:44
    Tak na marginesie dodam, że Wojciech K. też był na początku pomawiany...

    ...Heniek, jesteśmy z Tobą!, Heniek, jesteśmy z Tobą...

    A bardziej poważnie - ta sprawa mi jakoś śmierdzi. Bardzo możliwe, że ktoś
    załatwia tutaj prywatne porachunki (vide
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14545719 - choć wiem, że
    "rzetelność Super Ekspresu" to oksymoron). Nie wydaje mi się rozsądnym
    naznaczanie każdego, kogo oskarży się o pedofilie winą. Sugeruję trochę
    poczekać, na razie tak naprawdę nie wiadomo nic. Nie ma oskarżenia,
    aresztowania, oficjalnego przedstawienia zarzutów, Henryk J. wypowiedział się
    publicznie o tych oskarżeniach. Poczekajmy...
  • warka_strong 30.07.04, 11:38
    lupus.lupus napisał:

    > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
    > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
    > Śmierć (cywilna) gwarantowana.
    >
    ===
    Nie wiem czy zauważasz, że kapłani sami wiele robią aby niemal codziennie
    się "uśmiercać". Niestety braciszkowie z Częstochowy szastają pieniędzmi na
    kaucję dla przestępcy, księża z Lublina zamieszani w aferę z importem
    samochodów... To przekształca się w wizerunek całego KK.

    Na tle tego, "afera z Gdańska" jest ledwie dodatkiem do tego pasztetu. Mówiąc
    jeszcze inaczej, KK sam robi wiele aby jego autorytet malał. Głoszenie
    antysemityzmu przez jego funkcjonariuszy i inne tego typu zjawiska...

    Co ciekawe, przypadki patologi dotyczą przedstawicieli KK. Jakoś nie słychać o
    tego typu zjawiskach wśród kapłanów Kościoła Prawosławnego i innych, które
    znajdują się poza zasięgiem i wpływami Watykanu. Dlaczego?


    --
    Kto pije i pali ten nie ma... kasy przed pierwszym:)
  • leszek.sopot 30.07.04, 12:08
    Dwa lata temu do gdańskiego sądu trafiła sprawa molestowania seksualnego
    chłopca na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Sprawa toczy się do dziś -
    opisuje to dzisiejszy "Dziennik Bałtycki" - jest w wydaniu papierowym, na
    stronie internetowej nie ma tej informacji. Że chodzi o prałata potwierdził
    przedwczoraj Józef Fedosiuk, szef Prokuratury Okręgowej, który od wczoraj
    poszedł na urlop. jego zastępca nie chce już nic więcej ujawnić.
    Nie umiem odgadnąć czy obecna sprawa w prokuraturze dotyczy nowego zgłoszonego
    przypadku czy też chodzi o sprawę toczącą się juz w sądzie.
    O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej. W latach 80.
    znałem go dobrze - trudno by było po nim poznać, że ma zapędy homoseksualne lub
    pedofilskie. Prawdę jednak jest to, że zawsze jego "asystentami" byli chłopcy,
    a nie zakonnice. Dwóch z tych chłopców dorobiło się z pracy na tej plebanii
    własnych mieszkań i samochodów.
    Trochę wątpię by przed sądem potwierdziły się zarzuty wobec prałata, gdyż
    zapewne rodzina chłopca zadowoli sie pieniężną gratyfikacją - być może właśnie
    dlatego sprawa trafiła do sądu, bo prałat nie chciał się zgodzić na być może
    wygórowane zadośćuczynienie.
    Być może też nie chodzi o gwałt na nieletnim, bo może chłopiec miał nadzieję na
    zarobienie trochę pieniędzy? W papierowym wydaniu DB informuje, że rodzice
    domyślili się, że z chłopakiem dzieje się coś nie tak jak zaczął zaniedbywać
    lekcje i częściej przebywać na plebanii niż w szkole. Gdyby był gwałcony, to by
    chyba tam nie chodził?
    Ks. prałat miał wczoraj wyjaśnić czy zarzuty jego dotyczą. Unikał dziennikarzy,
    o mało jego mercedes nie rozjechał dziennikarza z RMF. Dopiero na otwarciu
    wystawy w stoczni gdańskiej poświęconej 60. rocznicy Powstania Warszawskiego
    powiedział dziennikarzom, że to jakaś bzdura.

    Prałat na zdjęciu w dzisiejszym DB
    gdansk.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/59/40_388167_2_d_7632.jpg
    krótka informacja w necie z DB
    gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/388167.html
    Informacje z Radia Gdańsk
    www.radiogdansk.pl/?a=news&id=8289
  • warka_strong 30.07.04, 12:11
    Prawdy?

    Wszak przecież prawda, to kłamstwo, które nie zostało wykryte...



    --
    Kto pije i pali ten nie ma... kasy przed pierwszym:)
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 12:23
    Szanowni Państwo,
    Gorąco przepraszamy bardzo wiele osób, które zamówiły książkę „Życie seksualne
    księży”, że do tej pory nie otrzymały przesyłki.
    Wydawnictwo nasze, jest zaskoczone jak szybko i z jaką determinacją podjęto
    działania przeszkadzające nam w dystrybucji książek.
    Ponownie i to w sposób niezwykle agresywny grozi się nam, szantażuje, że jeżeli
    nie zaprzestaniemy dystrybucji książki to spotkają nas niespodzianki o
    jakich „się nawet nam nie śniło”.
    Wiemy, też, że podobne groźby, nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób, nie
    mówiących po polsku, spotkały dziennikarza, który jednemu z bohaterów naszej
    książki poświęcił parę artykułów i reportaży telewizyjnych. Po kolei,
    angażowane przez nas osoby, do wysyłki książek, rezygnują z pracy, kiedy
    codziennie spotykają ich szykany.
    Rozważamy więc możliwość zaprzestania dystrybucji książek, gdybyśmy nie
    potrafili poradzić sobie z działaniami przeciw nam skierowanymi.
    Raz jeszcze serdecznie przepraszamy wszystkich Czytelników za opóźnienia w
    wysyłce książek.

    Z wyrazami szacunku
    Dom Wydawniczy „Credo”

    jojooponiarz.webpark.pl/uwaga.htm
    Pozycję można zamóweić pod adresem
    jojooponiarz.webpark.pl/#
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 12:33
    Gość portalu: Ed napisał(a):

    > Szanowni Państwo,
    > Gorąco przepraszamy bardzo wiele osób, które zamówiły książkę „Życie seks
    > ualne
    > księży”, że do tej pory nie otrzymały przesyłki.
    > Wydawnictwo nasze, jest zaskoczone jak szybko i z jaką determinacją podjęto
    > działania przeszkadzające nam w dystrybucji książek.
    > Ponownie i to w sposób niezwykle agresywny grozi się nam, szantażuje, że
    jeżeli
    >
    > nie zaprzestaniemy dystrybucji książki to spotkają nas niespodzianki o
    > jakich „się nawet nam nie śniło”.
    > Wiemy, też, że podobne groźby, nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób, nie
    > mówiących po polsku, spotkały dziennikarza, który jednemu z bohaterów naszej
    > książki poświęcił parę artykułów i reportaży telewizyjnych. Po kolei,
    > angażowane przez nas osoby, do wysyłki książek, rezygnują z pracy, kiedy
    > codziennie spotykają ich szykany.
    > Rozważamy więc możliwość zaprzestania dystrybucji książek, gdybyśmy nie
    > potrafili poradzić sobie z działaniami przeciw nam skierowanymi.
    > Raz jeszcze serdecznie przepraszamy wszystkich Czytelników za opóźnienia w
    > wysyłce książek.
    >
    > Z wyrazami szacunku
    > Dom Wydawniczy „Credo”




    Dom Wydawniczy "Credo" znalazł ciekawy sposób na reklamę swojej książki. Albo
    na wytłumaczenie dlaczego się nie wyrabia z dystrybucją. Ludzie zapłacili za
    książkę, wydawnictwo im nie wysłało na czas i teraz zwala na masowe
    prześladowania :)))
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 12:47
    Być może. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że dociekający prawdy w tych sprawach
    mogą się posiłkować nie tylko ostatnimi doniesieniami prasowymi.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 12:50
    Gość portalu: Ed napisał(a):

    > Być może. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że dociekający prawdy w tych sprawach
    > mogą się posiłkować nie tylko ostatnimi doniesieniami prasowymi.



    Z reklamy tej książki niestety nie wynika, że można się nią posiłkować przy
    dociekaniu prawdy.
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 12:57
    Czy prawda polegać ma na jej reklamie a nie na jej dociekaniu? Zdumiewasz mnie.

    Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukloń.
    (Karol Kord)
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 13:03
    Gość portalu: Ed napisał(a):

    > Czy prawda polegać ma na jej reklamie a nie na jej dociekaniu? Zdumiewasz
    mnie.



    Ty mnie też. Chyba muszę zrezygnować ze skrótów myślowych. Wyjaśniam.
    Napisałam, że z reklamy nie wynika, że książka może być pomocna w dociekaniu
    prawdy bo poza "jedyna taka książka", "musisz ją mieć" itp nie było tam żadnej
    informacji na temat wiarygodności zawartości tej książki - jakieś bliższe dane
    o autorze, o metodologii dokumentacji przypadków itp. Cokolwiek co pozwoliłoby
    uznać tę książkę za źródło wiarygodnych informacji a nie tanią sensację wyssaną
    z palca. Bo napisać i wydać można wszystko, nie wszystko jednak zasługuje na
    wiarę. Czy potrafisz uzasadnić dlaczego książka którą reklamujesz jest
    wiarygodna?


    > Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukloń.
    > (Karol Kord)


    Cytat ładny, ale jakby ni przypiął, ni przyłatał. Nie sugerujesz chyba, że
    prawdą jakiej nalezy się pokłon jest owa książka? I jakaż to prawda? Że wśród
    księży zdarza się pedofilia? To nie prawda, to banał.
  • ayran 30.07.04, 13:20
    kataryna.kataryna napisała:

    > Cytat ładny, ale jakby ni przypiął, ni przyłatał. Nie sugerujesz chyba, że
    > prawdą jakiej nalezy się pokłon jest owa książka? I jakaż to prawda? Że wśród
    > księży zdarza się pedofilia? To nie prawda, to banał.

    Sądzisz, że ta książka w ogóle, w realu, istnieje? Wydrukowana na papierze, z
    ISBN-em?
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 13:32
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > Cytat ładny, ale jakby ni przypiął, ni przyłatał. Nie sugerujesz chyba, ż
    > e
    > > prawdą jakiej nalezy się pokłon jest owa książka? I jakaż to prawda? Że w
    > śród
    > > księży zdarza się pedofilia? To nie prawda, to banał.
    >
    > Sądzisz, że ta książka w ogóle, w realu, istnieje? Wydrukowana na papierze, z
    > ISBN-em?




    Nie wiem :)
    Najbardziej mnie urzekł ten opis rozmaitych szykan, a właściwie nie opis tylko
    informacja, że są i że są potworne :) Może ktoś sobie wydrukował książkę w 100
    egzemplarzach, teraz nie jest w stanie zrealizować zamówień i wymyślił historie
    o "nieznanych sprawcach".
  • ayran 30.07.04, 14:01
    kataryna.kataryna napisała:


    > Najbardziej mnie urzekł ten opis rozmaitych szykan, a właściwie nie opis
    tylko
    > informacja, że są i że są potworne :) Może ktoś sobie wydrukował książkę w
    100
    > egzemplarzach, teraz nie jest w stanie zrealizować zamówień i wymyślił
    historie
    >
    > o "nieznanych sprawcach".



    "...podobne groźby , nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób niemówiących po
    polsku..."

    Ciekawe jak była sformułowana taka groźba - "uważaj, uważaj, bo jak nie
    będziesz uważał to spróbuję wynająć odpowiednie osoby niemówiące po polsku?"


  • kataryna.kataryna 30.07.04, 14:14
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    >
    > > Najbardziej mnie urzekł ten opis rozmaitych szykan, a właściwie nie opis
    > tylko
    > > informacja, że są i że są potworne :) Może ktoś sobie wydrukował książkę
    > w
    > 100
    > > egzemplarzach, teraz nie jest w stanie zrealizować zamówień i wymyślił
    > historie
    > >
    > > o "nieznanych sprawcach".
    >
    >
    >
    > "...podobne groźby , nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób niemówiących
    po
    > polsku..."
    >
    > Ciekawe jak była sformułowana taka groźba - "uważaj, uważaj, bo jak nie
    > będziesz uważał to spróbuję wynająć odpowiednie osoby niemówiące po polsku?"



    :))) Te "groźby z próbą" są rzeczywiście fajne :)


    Mnie zainteresował ten fragment: "z jaką determinacją podjęto
    działania przeszkadzające nam w dystrybucji książek.". Ciekawe jakie to
    działania tak przeszkadzały w dystrybucji pocztą? Na listonosza napadały te
    niemówiące po polsku odpowiednie osoby? Wykupywały wszystkie znaczki na
    poczcie? Włamywały się do skrzynek pocztowych i kasowały zamówienia?


    "Wiemy, też, że podobne groźby, nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób, nie
    mówiących po polsku, spotkały dziennikarza, który jednemu z bohaterów naszej
    książki poświęcił parę artykułów i reportaży telewizyjnych."


    I tak się buduje klimat grozy. Bez nazwiska dziennikarza, bez nazwiska
    bohatera, nawet bez języka jaki posługiwały się te niemówiące po polsku osoby
    (Węgrzy?).


    "Po kolei, angażowane przez nas osoby, do wysyłki książek, rezygnują z pracy,
    kiedy codziennie spotykają ich szykany."



    Napięcie rośnie bo jak się okazuje czarna mafia wie wszystko. Zna nazwiska
    kolejnych osób noszących książki na pocztę, namierza je i codziennie dręczy.


    "Rozważamy więc możliwość zaprzestania dystrybucji książek, gdybyśmy nie
    potrafili poradzić sobie z działaniami przeciw nam skierowanymi."



    No i proszę do jakich dramatycznych decyzji doprowadziły ich te szykany. Nie ma
    sposobu, żeby bezpiecznie zanieść na pocztę przesyłki z książkami. Strasznie
    groźni ci czarni.


  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.08.04, 01:51
    Pojeby z zajobami - recenzja dla wątpiących :o)))

    Chcecie soczystej lektury na wakacje? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają.

    "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w
    Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w
    Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół".
    Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika.

    "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o
    przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze
    szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi
    i kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce,
    aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i
    prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu
    świeże, smaczne kąski, np. Cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się
    o nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w
    pobliskim burdelu.

    Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych
    (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt
    policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w
    Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże
    konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice
    molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej
    konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV
    Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy
    autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych
    czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce
    jest w istocie największą chorobą Kościoła.

    Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia
    reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił
    uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta,
    który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem
    wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może
    oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach
    sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku.
    Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje –
    kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi
    się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie.

    O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny
    wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków
    chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie
    diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak
    szczegółowej kontroli i takim rygorom.

    Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne.
    Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem.
    Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu –
    rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się
    namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny
    tylko wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy.
    Klemens Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z
    ladacznicą – dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w
    małżeństwie są tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej...

    Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż
    ustalenie, kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i
    liczne święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas
    Wielkiego Postu i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono
    pożycia z kobietą w czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36
    dni po urodzeniu chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka
    mniejszej wartości.

    Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich)
    był pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu
    ciału, zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości
    współmałżonka. Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw.
    mnisia koszula, z otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano
    robienie "tego" w ciemności albo z zamkniętymi oczami.

    Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek
    z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni
    pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w
    każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w
    trakcie kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech
    uważano "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę.
    Oral karany był surowiej niż przerwanie ciąży...

    Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat,
    żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak
    uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia
    stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki
    homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do
    patologii – patrz część druga.

    Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty
    celibatariuszy nad rzeszą żonatych.

    Robert A. Haasler, "Życie seksualne księży", Dom Wydawniczy "Credo", 2003.
    Sprzedaż wysyłkowa: credo-haasler@o2.pl Autor : Dorota Zielińska
    www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2491&zaznacz=Jankowski
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 13:37
    Owszem. Papier wszystko przyjmie, nawet wiele dodatkowych "informacji na temat
    wiarygodności zawartości tej książki". Dla wyrażenia opinii o publikacji mnie
    to nie wystarcza, dla tego oczekuję tej przesyłki. Być może dojdzie. Ale masz
    rację. W tym temacie można mieć także odmienne gusta :)).

    Co do wiary??? Jestem raczej realistą i sporyszowe wizje nie są domeną moich
    zainteresowań.

    Link wrzuciłem informacyjnie dla zasygnalizowanej kwestii ewentualnego
    dociekania prawdy. Autor wątku bardzo wyraźnie wyraził swe
    zainteresowanie "galerią do odstrzału" w omawianych sprawach, w której
    ewentualnym ustaleniu wskazana pozycja mogła by okazać się pomocna. Tym
    bardziej, że - jak ptaszki ćwierkają - najhuczniejsza dzisiaj internetowo
    poztać nie została pominieta.

    Na temat wiarygodności tej pozycji bedę moógł wymienić dopiero po jej lektórze.
    Krytyka apriori - owszem też mi jest znana :))
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 12:28
    leszek.sopot napisał:

    > Dwa lata temu do gdańskiego sądu trafiła sprawa molestowania seksualnego
    > chłopca na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Sprawa toczy się do dziś -

    > opisuje to dzisiejszy "Dziennik Bałtycki" - jest w wydaniu papierowym, na
    > stronie internetowej nie ma tej informacji.



    To jest chyba ta sama sprawa, sądząc po datach. Dziwne tylko, że jest o niej
    głośno dopiero teraz skoro do sądu trafiła dwa lata temu. Jeśli to wygląda tak
    jak opisuje Superekspres to nie wiem co o tym myśleć, jeśli faktycznie jedynym
    dowodem jest zeznanie tej kobiety to równie dobrze może to być zemsta lub próba
    wyciągnięcia kasy. Lub prawda, oczywiście.
  • leszek.sopot 30.07.04, 12:59
    kataryna.kataryna napisała:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Dwa lata temu do gdańskiego sądu trafiła sprawa molestowania seksualnego
    > > chłopca na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Sprawa toczy się do d
    > ziś -
    > > opisuje to dzisiejszy "Dziennik Bałtycki" - jest w wydaniu papierowym, na
    > > stronie internetowej nie ma tej informacji.
    >
    >
    > To jest chyba ta sama sprawa, sądząc po datach. Dziwne tylko, że jest o niej
    > głośno dopiero teraz skoro do sądu trafiła dwa lata temu. Jeśli to wygląda
    tak jak opisuje Superekspres to nie wiem co o tym myśleć, jeśli faktycznie
    jedynym dowodem jest zeznanie tej kobiety to równie dobrze może to być zemsta
    lub próba
    > wyciągnięcia kasy. Lub prawda, oczywiście.

    Nie sposób dociec jaka jest prawda, a informacją Superexpresu jestem
    zaskoczony, że może chodzić o syna sprzątaczki, a także tą historię z chowaniem
    dzieciaka na Kaszubach, gdzie i tak miał jeździć Jankowski. Niby skąd to
    Superexpress wygrzebał.
    Ze skąpych informacji można dochodzić do różnych wniosków i lepiej jest chyba
    poczekać do przedstawienia przez prokuraturę ostatecznych zarzutów. Co innegbo
    niepotwierdzone informacje i plotki a co innego sprawa w sądzie.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 13:17
    leszek.sopot napisał:

    > Nie sposób dociec jaka jest prawda, a informacją Superexpresu jestem
    > zaskoczony, że może chodzić o syna sprzątaczki, a także tą historię z
    chowaniem
    >
    > dzieciaka na Kaszubach, gdzie i tak miał jeździć Jankowski. Niby skąd to
    > Superexpress wygrzebał.


    Będziesz się śmiać ale mnie w relacji SE uderzył zupełny drobiazg. SE podaje
    inicjały chłopca i wszystkie szczegóły a nie podaje jego wieku, chociaż ma
    zwyczaj podawać w nawiasie wiek za każdym razem gdy o kimś mówi, nawet jeśli
    wiek jest bez żadnego związku z informacją i jest powszechnie znany (np. gdy
    mowa o Kwasniewskim). To o niczym nie świadczy i nie wiem dlaczego mi się
    rzuciło w oczy. Być może dlatego, że w tym przypadku może być ważne dla
    społecznego odbioru informacji. Czy chłopiec miał 10 czy 17 lat. A jeśli chodzi
    o tę sprzątaczkę, to zdziwiło mnie też to, że syn, który najwyraźniej uciekał
    od rodziny, nie miał żadnych oporów, żeby matce powiedzieć, że sypia z księdzem.


    > Ze skąpych informacji można dochodzić do różnych wniosków i lepiej jest chyba
    > poczekać do przedstawienia przez prokuraturę ostatecznych zarzutów. Co
    innegbo
    > niepotwierdzone informacje i plotki a co innego sprawa w sądzie.



    Informacje faktycznie wyjątkowo skąpe, właściwie bardziej budują nastrój niż
    cokolwiek mówią. Bo jak to wszystko obrać z emocji (pedofilia, nielubiany
    ksiądz) to sprawa zaczyna się trochę rozmywać. Kobieta pracująca na plebanii
    nie może sobie poradzić z synem i wini za to księdza, przytaczając co jej
    powiedział syn i co odpowiedział ksiądz.
  • Gość: michal IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 14:04
    Będziesz się śmiać ale mnie w relacji SE uderzył zupełny drobiazg. SE podaje
    > inicjały chłopca i wszystkie szczegóły a nie podaje jego wieku, chociaż ma
    > zwyczaj podawać w nawiasie wiek za każdym razem gdy o kimś mówi, nawet jeśli
    > wiek jest bez żadnego związku z informacją i jest powszechnie znany (np. gdy
    > mowa o Kwasniewskim).

    Alez posrednio podaje:
    "W 2002 r., gdy Sławomir R. był w drugiej klasie gimnazjum, podczas ferii
    zimowych prałat miał go zabrać do Rzymu."
    Chlopak ma teraz 17 lat.

    A jeśli chodzi
    >
    > o tę sprzątaczkę, to zdziwiło mnie też to, że syn, który najwyraźniej uciekał
    > od rodziny, nie miał żadnych oporów, żeby matce powiedzieć, że sypia z
    księdzem
    > .

    A skad wiesz ze jej powiedzial? Moze sama to sobie dopowiedziala.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 14:18
    Gość portalu: michal napisał(a):

    > A jeśli chodzi
    > >
    > > o tę sprzątaczkę, to zdziwiło mnie też to, że syn, który najwyraźniej uci
    > ekał
    > > od rodziny, nie miał żadnych oporów, żeby matce powiedzieć, że sypia z
    > księdzem
    > > .
    >
    > A skad wiesz ze jej powiedzial? Moze sama to sobie dopowiedziala.



    Że syn śpi w jednym łóżku z księdzem? No nie wiem, wydaje mi się, że trudno
    sobie dopowiedzieć coś takiego i uwierzyć w to na tyle, żeby pójść do księdza z
    awanturą. Zresztą nie wiem, może i takie spanie w jednym łóżku jakoś po
    nastolatku widać.
  • Gość: michal IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 13:57
    > Nie sposób dociec jaka jest prawda, a informacją Superexpresu jestem
    > zaskoczony, że może chodzić o syna sprzątaczki, a także tą historię z
    chowaniem
    >
    > dzieciaka na Kaszubach, gdzie i tak miał jeździć Jankowski. Niby skąd to
    > Superexpress wygrzebał.

    Prawdopodobnie z sadu rodzinnego, gdzie musiala zeznawac matka chcac sprowadzic
    mieszkajacego u kolegi na Kaszubach syna z powrotem do domu. Sad rodzinny na
    podstawie jej zeznan skierowal zawiadomienie do prokuratury.

    SE:
    "7 lipca Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w oparciu o
    dokumenty przekazane z Sądu Rejonowego wydziału do spraw rodziny i
    nieletnich. Z informacji, do których dotarł "Super Express", wynika, że
    chodzi o trwające dwa lata kontakty prałata z nieletnim Sławomirem R. Matka
    chłopaka, Maria R., była sprzątaczką na plebanii parafii św. Brygidy w
    Gdańsku, gdzie Jankowski jest proboszczem. Według dokumentów, chłopak miał
    odwiedzać księdza od 2001 r. Proboszcz kupował mu ubrania, buty i inne
    wartościowe przedmioty."
  • leszek.sopot 30.07.04, 14:02
    Czyli to chyba wiarygodne źródło informacji. Skandalem jednak jest to, że te
    informacje mogły przecieknąć z prokuratury (bo chyba nie z Sądu Rodzinnego,
    gdzie sprawa była od dwóch lat). Myślałem, że dotarli jakoś do tej matki...
  • ayran 30.07.04, 12:57
    leszek.sopot napisał:

    > O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej.

    To znaczy o jaką płeć w tych pogłoskach chodziło?
  • leszek.sopot 30.07.04, 13:03
    ayran napisał:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej.
    >
    > To znaczy o jaką płeć w tych pogłoskach chodziło?

    Ayranieee, wiadomo, że księżmi tylko mogą być mężczyźni. A ja się machnąłem, bo
    oczywiście chodzi o zamiłowanie do tej samej płci.
  • ayran 30.07.04, 13:07
    Czytając Twój post czasem wrażenie, że tekst jest Twój, a w innych momentach,
    że skądś go skopiowałeś.
    Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycją,
    powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.
  • leszek.sopot 30.07.04, 13:11
    ayran napisał:

    > Czytając Twój post czasem wrażenie, że tekst jest Twój, a w innych momentach,
    > że skądś go skopiowałeś.

    Cytowałem niektóre informacje z DB

    > Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycją,
    > powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.

    Nie wiem o co chodzi.
  • ayran 30.07.04, 13:14
    leszek.sopot napisał:

    > > Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycją,
    > > powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.

    > Nie wiem o co chodzi.

    "O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej."
    Kwestia płci została juz wyjaśniona, teraz jesteśmy przy "od dawna mówiono".
  • leszek.sopot 30.07.04, 13:46
    ayran napisał:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > > Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycj
    > ą,
    > > > powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.
    >
    > > Nie wiem o co chodzi.
    >
    > "O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej."
    > Kwestia płci została juz wyjaśniona, teraz jesteśmy przy "od dawna mówiono".

    Bo mówiono i podawano nawet konkretne przykłady, ale nic mi nie wiadomo by
    ktokolwiek się na księdza skarżył - dlatego dałem przykład, że tych, którzy mu
    asystowali potrafił sowicie obdarowywać - nie tylko samochód i mieszkanie, ale
    także zegarki i branzoletki.
  • ayran 30.07.04, 13:54
    leszek.sopot napisał:

    > Bo mówiono i podawano nawet konkretne przykłady,

    A co należy rozumieć przez "konkretny przykład"? Facet o nazwisku X powiedział,
    że ksiądz J. ma romans z chłopcem o nazwisku Y?



    > ale nic mi nie wiadomo by
    > ktokolwiek się na księdza skarżył - dlatego dałem przykład, że tych, którzy
    mu
    > asystowali potrafił sowicie obdarowywać - nie tylko samochód i mieszkanie,
    ale
    > także zegarki i branzoletki.

    Konretem jest to, że ksiądz J. obdarował Y., czy coś innego?
  • leszek.sopot 30.07.04, 13:59
    ayran napisał:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Bo mówiono i podawano nawet konkretne przykłady,
    >
    > A co należy rozumieć przez "konkretny przykład"? Facet o nazwisku X
    powiedział, że ksiądz J. ma romans z chłopcem o nazwisku Y?
    >

    Tak się rządzi plotka, a nie tylko mówiono ale i pokazywano palcem na młodego
    kierowcę i asystenta księdza prałata

    > > ale nic mi nie wiadomo by
    > > ktokolwiek się na księdza skarżył - dlatego dałem przykład, że tych, któr
    > zy mu
    > > asystowali potrafił sowicie obdarowywać - nie tylko samochód i mieszkanie
    > , ale
    > > także zegarki i branzoletki.
    >
    > Konretem jest to, że ksiądz J. obdarował Y., czy coś innego?

    W plotkach doszukujesz się konkretów? Niech ci będzie. Pokazywano, że chłopcy
    od Jankowskiego a to chwalili się nowym łańcuszkiem, a to breloczkiem, a to
    zegarkiem, aż w końcu gdy być może z powodu zbyt głośnych plotek asystent
    musiał odejść obdarowany najpierw samochodem i mieszkaniem - ale to plotki, a
    nie konkrety. Chcesz więcej plotek, to pogrzeb może na różnych forach to się
    dowiesz.
  • ayran 30.07.04, 14:04
    leszek.sopot napisał:

    (...)

    > Chcesz więcej plotek, to pogrzeb może na różnych forach to się
    > dowiesz.

    Myślałem, że to jasne, że pozwalam sobie wątpić w wartość informacyjną plotek -
    więc po co miałbym szukać dodatkowych.
  • ayran 30.07.04, 13:55
    Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdza J.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 14:02
    ayran napisał:

    > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdza J.



    Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Rydzyk) może
    liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dowody.
    Przecież gdyby coś podobnego pani sprzątająca na plebanii powiedziała o księdzu
    Bonieckim, gazety by tego tak bez wątpliwości nie kupiły, nie podawałyby danych
    umożliwiających identyfikację i nie zostawiłyby bez komentarza tego
    chybotliwego (na razie przynajmniej) oskarżenia. A w przypadku księdza J. nikt
    nie ma skrupułów. Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
    antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to nie
    rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 14:28
    kataryna.kataryna napisała:

    > ayran napisał:
    >
    > > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdza J.
    >
    >
    >
    > Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Rydzyk) może
    > liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dowody.


    Skąd ta pewność? Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Właśnie ktoś, kto
    jest na świeczniku, a wiąże się to zazwyczaj z wpływami, układami, a także i
    władzą, bywa święcie przekonany, że to go uchroni przed konsekwencjami
    popełnianych podłości.

    Przypomnij sobie Samsona.


    A poza tym zechciej wziąc pod uwagę - mówię o Twoich wątpliwościach dot.
    informacji z dzisiejszego SE - że molestowany przez prałata Henryka J. syn
    sprzątaczki - nawet jeśli osiągnął już pełnoletność - to w czasie, kiedy prałat
    brał go na noc do łóżka, pełnoletni chyba nie był... Inaczej prokuratura nie
    wszczęłaby śledztwa.

    > Przecież gdyby coś podobnego pani sprzątająca na plebanii powiedziała o
    księdzu
    >
    > Bonieckim, gazety by tego tak bez wątpliwości nie kupiły, nie podawałyby
    danych
    >
    > umożliwiających identyfikację i nie zostawiłyby bez komentarza tego
    > chybotliwego (na razie przynajmniej) oskarżenia. A w przypadku księdza J.
    nikt
    > nie ma skrupułów. Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
    > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to nie
    > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 14:40
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > ayran napisał:
    > >
    > > > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdz
    > a J.
    > >
    > >
    > >
    > > Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Rydzyk)
    > może
    > > liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dowody.
    >
    >
    > Skąd ta pewność? Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Właśnie ktoś, kto
    > jest na świeczniku, a wiąże się to zazwyczaj z wpływami, układami, a także i
    > władzą, bywa święcie przekonany, że to go uchroni przed konsekwencjami
    > popełnianych podłości.
    >
    > Przypomnij sobie Samsona.



    Ale ja przecież o czym innym. To jasne, że im większa władza tym większe
    poczucie bezkarności, mi chodziło raczej o reakcję mediów, która być może
    byłaby bardziej powściągliwa (przy tych samych szczątkowych i nie do końca
    jasnych informacjach oczywiście) gdyby chodziło o mniej kontrowersyjnego i
    bardziej szanowanego księdza. A ponieważ trafiło na powszechnie krytykowanego
    prałata, łatwiej zrobić szum wokół sprawy gdzie media mogą się powołać jedynie
    na jedno zeznanie, gdzie śledztwo jest "w sprawie" a nie "przeciwko" a
    prokurator zaznacza, że sprawdzają czy to nie próba zdyskredytowania księdza.



    > A poza tym zechciej wziąc pod uwagę - mówię o Twoich wątpliwościach dot.
    > informacji z dzisiejszego SE - że molestowany przez prałata Henryka J. syn
    > sprzątaczki - nawet jeśli osiągnął już pełnoletność - to w czasie, kiedy
    prałat
    >
    > brał go na noc do łóżka, pełnoletni chyba nie był... Inaczej prokuratura nie
    > wszczęłaby śledztwa.


    Wiem przecież, na pewno nie był pełnoletni i nawet jeśli mu do pełnoletności
    brakowało 2 miesiące to nic nie zmienia faktu, że przestępstwo miało miejsce.
    Nie wiem dlaczego zwróciłam uwagę na ten brak zwyczajowego wieku w nawiasie
    przy opisie osoby, może dlatego, że zawsze mnie ta praktyka SE śmieszyła i jak
    nagle tego nie było to mi czegoś zabrakło :)

  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 15:06
    kataryna.kataryna napisała:

    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
    >
    > > kataryna.kataryna napisała:
    > >
    > > > ayran napisał:
    > > >
    > > > > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie
    > księdz
    > > a J.
    > > >
    > > >
    > > >
    > > > Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Ry
    > dzyk)
    > > może
    > > > liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dow
    > ody.
    > >
    > >
    > > Skąd ta pewność? Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Właśnie ktoś, k
    > to
    > > jest na świeczniku, a wiąże się to zazwyczaj z wpływami, układami, a takż
    > e i
    > > władzą, bywa święcie przekonany, że to go uchroni przed konsekwencjami
    > > popełnianych podłości.
    > >
    > > Przypomnij sobie Samsona.
    >
    >
    >
    > Ale ja przecież o czym innym. To jasne, że im większa władza tym większe
    > poczucie bezkarności, mi chodziło raczej o reakcję mediów, która być może
    > byłaby bardziej powściągliwa (przy tych samych szczątkowych i nie do końca
    > jasnych informacjach oczywiście) gdyby chodziło o mniej kontrowersyjnego i
    > bardziej szanowanego księdza. A ponieważ trafiło na powszechnie krytykowanego
    > prałata, łatwiej zrobić szum wokół sprawy gdzie media mogą się powołać
    jedynie
    > na jedno zeznanie, gdzie śledztwo jest "w sprawie" a nie "przeciwko" a
    > prokurator zaznacza, że sprawdzają czy to nie próba zdyskredytowania księdza.
    >
    >
    >
    > > A poza tym zechciej wziąc pod uwagę - mówię o Twoich wątpliwościach dot.
    > > informacji z dzisiejszego SE - że molestowany przez prałata Henryka J. sy
    > n
    > > sprzątaczki - nawet jeśli osiągnął już pełnoletność - to w czasie, kiedy
    > prałat
    > >
    > > brał go na noc do łóżka, pełnoletni chyba nie był... Inaczej prokuratura
    > nie
    > > wszczęłaby śledztwa.
    >
    >
    > Wiem przecież, na pewno nie był pełnoletni i nawet jeśli mu do pełnoletności
    > brakowało 2 miesiące to nic nie zmienia faktu, że przestępstwo miało miejsce.
    > Nie wiem dlaczego zwróciłam uwagę na ten brak zwyczajowego wieku w nawiasie
    > przy opisie osoby, może dlatego, że zawsze mnie ta praktyka SE śmieszyła i
    jak
    > nagle tego nie było to mi czegoś zabrakło :)

    A jak Ty uważasz? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Bo mi ta historia
    wydaje się dość prawdopodobna. Właśnie ze względu na to, czego do tej pory
    zdołaliśmy się dowiedzieć o prałacie Jankowskim. O jego bogactwach, pysze i
    nieprawdopodobnej arogancji. Nawiasem mówiąc zespół cech i uwarunkowań bardzo
    uprawdopodobniający jego skłonności pedofilskie, nazwijmy to tak.

    Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół profilerów
    z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle by do niego
    pasował.

    Zauważ, jak on się teraz broni. Butnie. Powołując się na zasługi z lat 80.
    Odnosi się wrażenie, że syna sprzątaczki mógłby zgnieść w palcach, gdyby
    zechciał. Takiego obrotu sprawy zresztą bym nie wykluczał. Istnieje tysiąc
    sposobów, aby zmusić, zastraszyć albo kupić syna sprzątaczki. Właśnie dlatego,
    że jest synem sprzątaczki.

    I jeszcze jedno. To jest zdaje się pierwszy przypadek, w którym media ujawniły
    (bo chyba nie można nazwać tego inaczej) tożsamość ofiary pedofila.

    Jak myślisz, dlaczego?

    Bo ja osobiście obawiam się, że uczynily to na wszelki wypadek. Żeby zostawić
    sobie uchyloną furtkę. Syn sprzątaczki może przecież odwołać zeznania.

    Jest tylko synem sprzątaczki.
    >
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 15:35
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > A jak Ty uważasz? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Bo mi ta historia
    > wydaje się dość prawdopodobna.



    Ja sama nie wiem, nie zdziwiłabym się gdyby okazała się prawdziwa, ani gdyby
    okazała się wyssana z palca.



    Właśnie ze względu na to, czego do tej pory
    > zdołaliśmy się dowiedzieć o prałacie Jankowskim.
    O jego bogactwach, pysze i
    > nieprawdopodobnej arogancji. Nawiasem mówiąc zespół cech i uwarunkowań
    bardzo
    > uprawdopodobniający jego skłonności pedofilskie, nazwijmy to tak.



    Zapędzasz się chyba, nie sądzę, żeby istniał taki właśnie profil pedofila,
    dorabiasz go na poczekaniu do cech prałata. W każdym razie nie natknęłam się na
    jakieś opracowanie wskazujące na związek między pychą, bogactwem i arogancją a
    pedofilią. Chociaż niewątpliwie łatwiej jest uwierzyć, że pyszny i arogancki
    bogacz jest bardziej zdolny do podłych czynów niż ubogi, skromny i niesmiały
    pan. Po prostu osobom o kilku wyraźnych cechach negatywnych jesteśmy bardziej
    skłonni przypisywać kolejne. Takie przeciwieństwo "efektu aureoli".



    > Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół
    profilerów
    > z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle by do niego
    > pasował.



    Czy ja wiem? Wielu pedofilów to osoby, które same były kiedyś molestowane,
    zakompleksione, nieumiejące się odnaleźć, skryte.


    > Zauważ, jak on się teraz broni. Butnie. Powołując się na zasługi z lat 80.
    > Odnosi się wrażenie, że syna sprzątaczki mógłby zgnieść w palcach, gdyby
    > zechciał. Takiego obrotu sprawy zresztą bym nie wykluczał. Istnieje tysiąc
    > sposobów, aby zmusić, zastraszyć albo kupić syna sprzątaczki. Właśnie
    dlatego,
    >
    > że jest synem sprzątaczki.



    Aż tak tego nie śledzę, nie wiem jak się broni, jeśli to prawda, że wypiera
    się, że podejrzenia dotyczą jego to jest to dziwna obrona bo łatwa do
    podważenia. Powinien raczej przyznać, że chodzi o niego i skupić się na
    dowodzeniu, że to pomówienie.


    > I jeszcze jedno. To jest zdaje się pierwszy przypadek, w którym media
    ujawniły
    >
    > (bo chyba nie można nazwać tego inaczej) tożsamość ofiary pedofila.
    >
    > Jak myślisz, dlaczego?
    >
    > Bo ja osobiście obawiam się, że uczynily to na wszelki wypadek. Żeby
    zostawić
    > sobie uchyloną furtkę. Syn sprzątaczki może przecież odwołać zeznania.
    >
    > Jest tylko synem sprzątaczki.



    Nie sądzę, żeby takimi motywami się kierowały bo to kiepskie zabezpieczenie,
    zwłaszcza dla mediów, które ujawniając tożsamość, po ewentualnym odwołaniu
    zeznań narażają się dopiero na kłopoty - bo przecież syn może im wytoczyć
    proces. Sądzę, że podanie danych ofiary ma służyć wyłącznie uwiarygodnieniu
    wersji, aż tak dobrego zdania o Superekspresie nie mam, żeby dopatrywać się tu
    długofalowej strategii ochrony ofiary na wypadek gdyby pod naciskiem księdza
    wycofała zeznania.
  • wartburg4 30.07.04, 16:02
    kataryna.kataryna napisała:

    >
    >
    > Zapędzasz się chyba, nie sądzę, żeby istniał taki właśnie profil pedofila,
    > dorabiasz go na poczekaniu do cech prałata. W każdym razie nie natknęłam się
    na
    >
    > jakieś opracowanie wskazujące na związek między pychą, bogactwem i arogancją
    a
    > pedofilią. Chociaż niewątpliwie łatwiej jest uwierzyć, że pyszny i arogancki
    > bogacz jest bardziej zdolny do podłych czynów niż ubogi, skromny i niesmiały
    > pan. Po prostu osobom o kilku wyraźnych cechach negatywnych jesteśmy bardziej
    > skłonni przypisywać kolejne. Takie przeciwieństwo "efektu aureoli".

    Oczywiście że nie chodziło mi o taką opozycję. Bogaty, pyszny, arogancki -
    biedny, skromny, dobrego serca filantrop z armii zbawienia :)

    Zauważ jednak, że wszystkie głośne afery pedofilskie dotyczyły osób
    "równiejszych". Wysoko postawionych, z czego nietrudno wyciągnąć, wniosek - że
    mocno siedzących w siodle i pewnych siebie. Przekonanych przy tym o swojej
    bezkarności. Afera Dutroux - takie panuje przekonanie - została wyjaśniona
    tylko w niewielkim stopniu. A co z naszymi prominentami z Dworca Centralnego?
    Dlaczego cytowany przez Ciebie parę dni temu Latkowski tak trzęsie w portki
    przymierzając się do kręcenia filmu na ten temat?
    >
    >
    >
    > > Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół
    > profilerów
    > > z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle by do n
    > iego
    > > pasował.
    >
    >
    >
    > Czy ja wiem? Wielu pedofilów to osoby, które same były kiedyś molestowane,
    > zakompleksione, nieumiejące się odnaleźć, skryte.


    Z tego, co wiem, to dotyczy głownie homoseksualizmu i osobników o zwiększonym
    potencjale agresji. Pedofilia, tak jak ja ją próbuję zrozumieć, jest dewiacją
    luksusową, którą bezkarnie mogą uprawiać jedynie elity.
    >
    >
    > > Zauważ, jak on się teraz broni. Butnie. Powołując się na zasługi z lat
    > 80.
    > > Odnosi się wrażenie, że syna sprzątaczki mógłby zgnieść w palcach, gdyby
    > > zechciał. Takiego obrotu sprawy zresztą bym nie wykluczał. Istnieje tys
    > iąc
    > > sposobów, aby zmusić, zastraszyć albo kupić syna sprzątaczki. Właśnie
    > dlatego,
    > >
    > > że jest synem sprzątaczki.
    >
    >
    >
    > Aż tak tego nie śledzę, nie wiem jak się broni, jeśli to prawda, że wypiera
    > się, że podejrzenia dotyczą jego to jest to dziwna obrona bo łatwa do
    > podważenia. Powinien raczej przyznać, że chodzi o niego i skupić się na
    > dowodzeniu, że to pomówienie.

    Głupio, czy mądrze, ale się wypiera.
    >
    >
    > > I jeszcze jedno. To jest zdaje się pierwszy przypadek, w którym media
    > ujawniły
    > >
    > > (bo chyba nie można nazwać tego inaczej) tożsamość ofiary pedofila.
    > >
    > > Jak myślisz, dlaczego?
    > >
    > > Bo ja osobiście obawiam się, że uczynily to na wszelki wypadek. Żeby
    > zostawić
    > > sobie uchyloną furtkę. Syn sprzątaczki może przecież odwołać zeznania.
    > >
    > > Jest tylko synem sprzątaczki.
    >
    >
    >
    > Nie sądzę, żeby takimi motywami się kierowały bo to kiepskie zabezpieczenie,
    > zwłaszcza dla mediów, które ujawniając tożsamość, po ewentualnym odwołaniu
    > zeznań narażają się dopiero na kłopoty - bo przecież syn może im wytoczyć
    > proces. Sądzę, że podanie danych ofiary ma służyć wyłącznie uwiarygodnieniu
    > wersji, aż tak dobrego zdania o Superekspresie nie mam, żeby dopatrywać się
    tu
    > długofalowej strategii ochrony ofiary na wypadek gdyby pod naciskiem księdza
    > wycofała zeznania.

    Chodziło mi o coś innego. Do tej pory tożsamości ofiar dyrygenta z Poznania
    możemy się tylko domyślać, bo pochodzą z dobrych rodzin. Tak samo w sprawie
    nieletnich ofiar Andrzeja S. wszyscy nabierają wody w usta i słusznie. Jednak
    w przypadku syna sprzątaczki dowiadujemy się pierwszego dnia po ujawnieniu
    afery niemal wszystkiego o nim, o jego matce i kolegach.


  • kataryna.kataryna 30.07.04, 16:28
    wartburg4 napisał:


    > Oczywiście że nie chodziło mi o taką opozycję. Bogaty, pyszny, arogancki -
    > biedny, skromny, dobrego serca filantrop z armii zbawienia :)
    >
    > Zauważ jednak, że wszystkie głośne afery pedofilskie dotyczyły osób
    > "równiejszych". Wysoko postawionych, z czego nietrudno wyciągnąć, wniosek -
    że
    > mocno siedzących w siodle i pewnych siebie. Przekonanych przy tym o swojej
    > bezkarności.



    Głośne afery tak, ale to dlatego, że pedofil ze świecznika jest bardziej
    atrakcyjnym tematem i dla mediów i dla czytelnika niż jakiś nikomu nieznany
    sprzedawca z mięsnego. Bogactwo i władza owszem, ułatwiają realizację
    skłonności pedofilskich, ukrywanie ich, zacieranie krzywdzącego charakteru
    relacji ale nie wpływają na same skłonności, choćby dlatego, że pedofilia jest
    wrodzona a bogactwo i władza nabyte. Oczywiście nie mówię tu o znudzonych
    bogaczach okazjonalnie szukających dreszczyka emocji w zakazanych praktykach.



    Afera Dutroux - takie panuje przekonanie - została wyjaśniona
    > tylko w niewielkim stopniu. A co z naszymi prominentami z Dworca
    Centralnego?
    > Dlaczego cytowany przez Ciebie parę dni temu Latkowski tak trzęsie w portki
    > przymierzając się do kręcenia filmu na ten temat?



    Nie wiem czy Latkowski się boi o siebie czy boi się, że mu udaremnią zrobienie
    filmu (znalezienie producenta, dystrybutora). Wie, że to temat tabu, jeden z
    trudniejszych do przełamania.


    > > > Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół
    >
    > > profilerów
    > > > z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle b
    > y do n
    > > iego
    > > > pasował.
    > >
    > >
    > >
    > > Czy ja wiem? Wielu pedofilów to osoby, które same były kiedyś molestowane
    > ,
    > > zakompleksione, nieumiejące się odnaleźć, skryte.
    >
    >
    > Z tego, co wiem, to dotyczy głownie homoseksualizmu i osobników o zwiększonym
    > potencjale agresji. Pedofilia, tak jak ja ją próbuję zrozumieć, jest
    dewiacją
    > luksusową, którą bezkarnie mogą uprawiać jedynie elity.



    Pedofilia jest dewiacją bardzo demokratyczną, jedynie możliwości jej realizacji
    są inne w zależności od statusu. Niebogaty, szary pedofil ma mniejsze
    możliwości realizowania swojego popędu, bogatszego, z władzą, zawsze będzie
    stać na nieletnią prostytutkę, łatwiej też mu będzie manipulować dzieckiem tak,
    żeby się nie potrafiła wykaraskać z układu. Jest jakaś niewielka statystycznie
    grupa, która pozwala sobie na pedofilskie praktyki dlatego, że ją na nie stać,
    że może to jest modne, a w kazdym razie ekscytujące, jak każdy zakazany owoc
    ale to nie bogactwo i władza są przyczyną pedofilii.



    > Chodziło mi o coś innego. Do tej pory tożsamości ofiar dyrygenta z Poznania
    > możemy się tylko domyślać, bo pochodzą z dobrych rodzin. Tak samo w sprawie
    > nieletnich ofiar Andrzeja S. wszyscy nabierają wody w usta i słusznie.
    Jednak
    > w przypadku syna sprzątaczki dowiadujemy się pierwszego dnia po ujawnieniu
    > afery niemal wszystkiego o nim, o jego matce i kolegach.


    Ciekawa jestem czy tę panią ktoś pytał o zgodę na wskazanie jej palcem, czy po
    prostu media uznały, że sprzątaczką nie ma co się przejmować i można się nią
    posłużyć dla uwiarygodnienia relacji. Jeśli zarzuty wobec księdza są prawdziwe
    a media podały informację o tożsamości ofiary bez jej zgody to zrobiły jej
    straszne świństwo.

  • wartburg4 30.07.04, 16:55
    kataryna.kataryna napisała:

    > Głośne afery tak, ale to dlatego, że pedofil ze świecznika jest bardziej
    > atrakcyjnym tematem i dla mediów i dla czytelnika niż jakiś nikomu nieznany
    > sprzedawca z mięsnego. Bogactwo i władza owszem, ułatwiają realizację
    > skłonności pedofilskich, ukrywanie ich, zacieranie krzywdzącego charakteru
    > relacji ale nie wpływają na same skłonności, choćby dlatego, że pedofilia
    jest
    > wrodzona a bogactwo i władza nabyte.

    To jest oczywiste. Chodziło mi jedynie o wskazanie zachodżcych związków, nie o
    przyczynowość. To byłaby dopiero bzdura :) Taki był z niego pies na pieniądze,
    całe życie odkladal każdy grosz na książeczkę, aż w końcu zostal pedofilem :)


    Oczywiście nie mówię tu o znudzonych
    > bogaczach okazjonalnie szukających dreszczyka emocji w zakazanych praktykach.
    >
    >
    >
    >
    >
    > Nie wiem czy Latkowski się boi o siebie czy boi się, że mu udaremnią
    zrobienie
    > filmu (znalezienie producenta, dystrybutora). Wie, że to temat tabu, jeden z
    > trudniejszych do przełamania.

    Udziela mu sie strach współpracowników, którzy boją się, że stracą posady w
    TV. On też boi się wpływowego reżysera. Pisze o tym wyraźnie. Boi się także
    dresiarza, który ostrzega go, żeby nie kręcił na Centralnym.

    > Pedofilia jest dewiacją bardzo demokratyczną, jedynie możliwości jej
    realizacji
    >
    > są inne w zależności od statusu. Niebogaty, szary pedofil ma mniejsze
    > możliwości realizowania swojego popędu, bogatszego,

    i pewnie dlatego będzie się bardziej kontrolował...

    z władzą, zawsze będzie
    > stać na nieletnią prostytutkę, łatwiej też mu będzie manipulować dzieckiem
    tak,
    >
    > żeby się nie potrafiła wykaraskać z układu.

    A to z kolei b. demoralizuje i sprawia, że dotknięci tą ułomnością zaczynają
    programowo lekceważyć obowiązujące normy.

    Jest jakaś niewielka statystycznie
    > grupa, która pozwala sobie na pedofilskie praktyki dlatego, że ją na nie
    stać,
    > że może to jest modne, a w kazdym razie ekscytujące, jak każdy zakazany owoc
    > ale to nie bogactwo i władza są przyczyną pedofilii.

    Tego nigdzie nie napisałem.
    >
    >
    >
    > > Chodziło mi o coś innego. Do tej pory tożsamości ofiar dyrygenta z Pozna
    > nia
    > > możemy się tylko domyślać, bo pochodzą z dobrych rodzin. Tak samo w spra
    > wie
    > > nieletnich ofiar Andrzeja S. wszyscy nabierają wody w usta i słusznie.
    > Jednak
    > > w przypadku syna sprzątaczki dowiadujemy się pierwszego dnia po ujawnieni
    > u
    > > afery niemal wszystkiego o nim, o jego matce i kolegach.
    >
    >
    > Ciekawa jestem czy tę panią ktoś pytał o zgodę na wskazanie jej palcem, czy
    po
    > prostu media uznały, że sprzątaczką nie ma co się przejmować i można się nią
    > posłużyć dla uwiarygodnienia relacji. Jeśli zarzuty wobec księdza są
    prawdziwe
    > a media podały informację o tożsamości ofiary bez jej zgody to zrobiły jej
    > straszne świństwo.

    Nikt nie podał jej nazwiska. Aż takźle nie było. W DB bodajże pojawiła się
    informacja, że matka chłopaka pracowała przez kilka lat u Jankowskiego jako
    sprzątaczka i że ten ją zwolnił. Już to jedno wystarczy każdemu średniej klasy
    reporterowi, zeby dotrzeć do niej w parę godzin. Założę się, że w tej chwili
    ma już w domu miłych gości z TVN.
    >
  • Gość: piotrus_z_carnegie IP: *.marketscore.com / *.ia4.marketscore.com 31.07.04, 05:31
    "Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
    > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to nie
    > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika".

    Gdy Kataryno brakuje Ci argumentow, zaczynasz uzywac mowy Oleksego. To chyba
    tak specjalnie? Z jakis powodow boisz sie zabrac sensowny glos w tej sprawie?
  • goniacy.pielegniarz 31.07.04, 23:05
    Gość portalu: piotrus_z_carnegie napisał(a):

    > "Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
    > > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to n
    > ie
    > > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika".
    >
    > Gdy Kataryno brakuje Ci argumentow, zaczynasz uzywac mowy Oleksego. To chyba
    > tak specjalnie? Z jakis powodow boisz sie zabrac sensowny glos w tej sprawie?


    Myślałem, że to Ty, Bratek, ale dwie rzeczy uświadamiają mi, że to nie możesz
    być Ty. Po pierwsze nie za bardzo rozumiem, o co Ci chodzi z tymi pretensjami do
    Kataryny, a nawet jak się z Bratkiem nie zgadzałem, to przynajmniej wiedziałem,
    o co mu chodzi. A tutaj akurat Kataryna potrafiła spojrzeć na sprawę nieco z
    boku, w odróżnieniu od wielu osób, dla których sam fakt, o kim się w tym wypadku
    mówi, rzutował z góry na oceny. Druga rzecz, która mnie już ostatecznie
    przekonuje, że to nie Bratek, to ten fatalny błąd w ostatnim zdaniu.
  • Gość: GT IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 01:24
    Coz, kazdy popelnia bledy (choc w ostatnim zdaniu takiego nie ma). Ja na
    przyklad znalem kiedys minderbindera, ktorego bralem za Ciebie. Ale to byla
    pomylka, poniewaz minderbinder byl znacznie lotniejszy od Ciebie.
  • skabiczewski 25.08.04, 16:12
    Gość portalu: GT napisał(a):

    > Coz, kazdy popelnia bledy (choc w ostatnim zdaniu takiego nie ma). Ja na
    > przyklad znalem kiedys minderbindera, ktorego bralem za Ciebie. Ale to byla
    > pomylka, poniewaz minderbinder byl znacznie lotniejszy od Ciebie.

    Twoje poglądy może i słuszne Bratku, ale sposób ich obrony i zawziętość tej
    obronie towarzysząca jakoś kojarzą mi się z wyznawcami towarzysza Rydzyka.

    poza tym, co może najważniejsze, subtelność Twych argumentów coś ostatnio
    szwankuje.
    nie tylko Twoich zresztą...
  • kataryna.kataryna 01.08.04, 19:12
    Gość portalu: piotrus_z_carnegie napisał(a):

    > "Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
    > > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to n
    > ie
    > > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika".
    >
    > Gdy Kataryno brakuje Ci argumentow, zaczynasz uzywac mowy Oleksego. To chyba
    > tak specjalnie? Z jakis powodow boisz sie zabrac sensowny glos w tej sprawie?



    Szukam i szukam ale Twojego "głosu w tej sprawie" jakoś znaleźć nie mogę. Gdy
    Bratku brakuje Ci argumentów, wybierasz się na personalne wycieczki. To chyba
    tak specjalnie? Z jakichś powodów boisz się zabrać sensowny głos w tej sprawie?
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 14:34
    lupus.lupus napisał:

    > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
    > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
    > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
    > e chodzi o
    > znanego w Gdańsku....
    > Lista „targetów” jest otwarta.
    >
    > Wzorce:
    >
    > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040724&id=my31.txt

    No tak.... Kapral Lupek, sktyty faszysta, wielbiciel Falangi, Piaseckiego i
    Łysiaka, nie może strawić, że trafiło na jego wielkiego idola.
  • lupus.lupus 30.07.04, 15:25
    Po co zakłada się wątki? W celu dyskusji? Nie. Można dowiedzieć że sprzeciwiam
    się ukaraniu i napiętnowaniu pedofila i że domagam się aby inaczej traktować
    pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa.
    Można w dodatku być obrzydliwie znieważonym.

    Tyle na ten temat.

  • kataryna.kataryna 30.07.04, 15:52
    lupus.lupus napisał:

    > Po co zakłada się wątki? W celu dyskusji? Nie. Można dowiedzieć że
    sprzeciwiam
    > się ukaraniu i napiętnowaniu pedofila i że domagam się aby inaczej traktować
    > pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa.



    Kurcze, jak wysłałam swojego posta to się zaczęłam obawiać, że możesz go wziąć
    do siebie - całkowicie wbrew moim intencjom - bo niezręcznie mi to wyszło.
    Przecież ja nie napisałam, że domagasz się innego traktowania pedofilów!
    Wpisałam go pod Twoim postem ale to był ogólny komentarz do tych spraw w ogóle
    a nie zarzut do Ciebie, gdybym Ci to chciała zarzucić to zrobiłabym to wprost.
    To było tak ogólnie, bardziej jako wstęp do drugiej części mojego posta (żeby
    uprzedzić ewentualne zarzuty oszołomów, że mam w tej sprawie wątpliwości tylko
    dlatego, że chodzi o księdza) niż odpowiedź na Twój. Przykro mi jeśli
    odczytałeś to jako sugestię, że domagasz się łagodniejszego traktowania księży
    bo to nie miało tak zabrzmieć i w życiu bym Cię o to nie posądziła. Naprawdę
    myślisz, że mogłabym chcieć Cię obrazić? Mam nadzieję, że tego "oszołomstwa" z
    pierwszego akapitu nie wziąłeś do siebie.


  • Gość: mimikra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 16:12
    Nie masz powodu, Kataryno, żeby się kajać. Odpowiedziałaś rzeczowo, raczej
    sprowadziłaś całą dyskusję na ziemię, bo pierwszy post Lupsa utrzymany był w
    tonie dość prowokacyjnym. Porównywanie omawianej sprawy do stalinowskich
    prześladowań księży jest niemądre i niestosowne, tak samo zresztą jak
    niestosowne i bardzo niemądre było nazywanie Lupusa "skrytym faszystą" i za mógł
    się z pewnością poczuć urażony.
    Jeżeli zaś obraził Cię Lupusie post Kataryny, to znaczy, że jesteś strasznie
    przewrażliwiony, wyluzuj trochę:)
  • wartburg4 30.07.04, 16:12
    kataryna.kataryna napisała:

    > lupus.lupus napisał:
    >
    > > Po co zakłada się wątki? W celu dyskusji? Nie. Można dowiedzieć że
    > sprzeciwiam
    > > się ukaraniu i napiętnowaniu pedofila i że domagam się aby inaczej trakto
    > wać
    > > pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa.
    >
    >
    >
    > Kurcze, jak wysłałam swojego posta to się zaczęłam obawiać, że możesz go
    wziąć
    > do siebie - całkowicie wbrew moim intencjom - bo niezręcznie mi to wyszło.
    > Przecież ja nie napisałam, że domagasz się innego traktowania pedofilów!
    > Wpisałam go pod Twoim postem ale to był ogólny komentarz do tych spraw w
    ogóle
    > a nie zarzut do Ciebie, gdybym Ci to chciała zarzucić to zrobiłabym to
    wprost.
    > To było tak ogólnie, bardziej jako wstęp do drugiej części mojego posta (żeby
    > uprzedzić ewentualne zarzuty oszołomów, że mam w tej sprawie wątpliwości
    tylko
    > dlatego, że chodzi o księdza) niż odpowiedź na Twój. Przykro mi jeśli
    > odczytałeś to jako sugestię, że domagasz się łagodniejszego traktowania
    księży
    > bo to nie miało tak zabrzmieć i w życiu bym Cię o to nie posądziła. Naprawdę
    > myślisz, że mogłabym chcieć Cię obrazić? Mam nadzieję, że tego "oszołomstwa"
    z
    > pierwszego akapitu nie wziąłeś do siebie.
    >
    Kataryno, to ja napadłem na Lupka za jego histeryczną obronę domniemanej
    niewinności Jankowskiego i w ogóle za całokształt. Ustosunkował się jedynie do
    tego, co ja napisałem.
  • kataryna.kataryna 30.07.04, 16:47
    wartburg4 napisał:

    > Kataryno, to ja napadłem na Lupka za jego histeryczną obronę domniemanej
    > niewinności Jankowskiego i w ogóle za całokształt. Ustosunkował się jedynie
    do
    >
    > tego, co ja napisałem.



    Ustosunkował się też do mojego posta i jest mi bardzo przykro, że go odczytał
    jako przytyk do siebie bo nie miał nim być. Co w poście Lupusa jest takiego,
    żeby się z tym nie zgodzić? (że nie wspomnę o oskarżaniu o faszyzm) I gdzie się
    dopatrzyłeś histerycznej obrony niewinności Jankowskiego? Przecież tam jest
    tylko o "uśmiercaniu cywilnym" na podstawie plotek. A co, nie jest tak, nie ma
    Lupus racji? Co więcej miał dzisiaj SE jak publikował pełne imię, nazwisko i
    zdjęcie? Świadectwo jednej osoby. Czy to świadectwo można uznać za
    wystarczające do publicznego uznania winnym? Jeśli można, to dlaczego
    prokurator prowadzi śledztwo "w sprawie" i zaznacza, że bada też wątek próby
    celowej dyskredytacji księdza. A Pacewicz napisze znowu, żeby nie osądzać i nie
    wydawać wyroku przedwcześnie? Teraz już są kolejne doniesienia, jakieś
    szczegóły ale rano było tylko to co napisały gazety, można sprawdzić i samemu
    ocenić czy fakty w nich podane uzasadniały tak jednoznaczne wyrokowanie.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 19:21
    kataryna.kataryna napisała:

    > wartburg4 napisał:
    >
    > > Kataryno, to ja napadłem na Lupka za jego histeryczną obronę domniemanej
    > > niewinności Jankowskiego i w ogóle za całokształt. Ustosunkował się jedy
    > nie
    > do
    > >
    > > tego, co ja napisałem.
    >
    >
    Już choćby początek postu sugerujący spisek. Przeczytaj go uważnie. "Kto
    jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy, zdjęcia
    kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie." Jestem uczulony na taki
    ton, bo tak się skrzykuje tłuszcza. W sposób wykluczający jakąkolwiek wymianę
    myśli i argumentów. Po to żeby sprawdzić liczebność tłumu gotowego ruszyć na
    Rzym i poczuć siłę. Pomijam już fakt, że porównanie publikacji prasowych z
    procesami pokazowymi jest nonsensem bagatelizującym prawdę o czystkach
    Stalina. Równie dobrze mógłby napisać "wara od Jankowskiego", choć tak
    naprawdę niczego innego nie napisał.

    A potem: "Wystarczy plotka. Śmierć (cywilna)gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już
    poinformować, że chodzi o znanego w Gdańsku.... Lista „targetów” jest otwarta.
    Czym jest ta denuncjacja, jeśli nie szantażem mającym na celu narzucenie zakazu
    informowania opinii publicznej w tej sprawie? I dlaczego on to robi? Mogę z
    tego wyciągnąć tylko jeden wniosek. Że jest sympatykiem prałata Jankowskiego,
    jednej z najbardziej obrzydliwych postaci polskiej sceny politycznej.

    No i ten spiskowy link z Naszego Dziennika.




    >
    > Ustosunkował się też do mojego posta i jest mi bardzo przykro, że go odczytał
    > jako przytyk do siebie bo nie miał nim być. Co w poście Lupusa jest takiego,
    > żeby się z tym nie zgodzić? (że nie wspomnę o oskarżaniu o faszyzm).

    Też jestem wrogiem nadużwania tego terminu, ale to, co pisze Lupus, rejestruję
    już od dawna i tak go postrzegam. Wolałbym się mylić, choć obawiam się, że tak
    nie jest. Na pewno jest nacjonalistą w znaczeniu, w jakim używał tego pojęcia
    Orwell. Przypomnę, że dla niego faszyzm, komunizm, a także trockizm i pacyfizm
    były przejawami tego samego opartego na "self deception" skrzywienia
    ideologicznego, które uważał za największe schorzenie dwudziestego wieku i
    określal mianem nacjonalizmu.

    I gdzie się
    >
    > dopatrzyłeś histerycznej obrony niewinności Jankowskiego?



    Przecież tam jest
    > tylko o "uśmiercaniu cywilnym" na podstawie plotek. A co, nie jest tak, nie
    ma
    > Lupus racji? Co więcej miał dzisiaj SE jak publikował pełne imię, nazwisko i
    > zdjęcie? Świadectwo jednej osoby. Czy to świadectwo można uznać za
    > wystarczające do publicznego uznania winnym? Jeśli można, to dlaczego
    > prokurator prowadzi śledztwo "w sprawie" i zaznacza, że bada też wątek próby
    > celowej dyskredytacji księdza. A Pacewicz napisze znowu, żeby nie osądzać i
    nie
    > wydawać wyroku przedwcześnie?

    Widzisz. Teraz przypomniałaś Pacewicza, którego nie tak dawno odsądzałaś od
    czci i wiary z powodu jego hipokryzji mając przy tym całkowitą rację. Nawet na
    mnie napadłaś za to, że zacząłem się wahać pod wpływem jego artykułu. Ale
    powtarzam, to Ty miałaś rację. Tak więc jeśli chcesz być konsekwentna, nie
    powinnaś domagać się innych praw dla Jankowskiego niż dla Samsona.

    Teraz już są kolejne doniesienia, jakieś
    > szczegóły ale rano było tylko to co napisały gazety, można sprawdzić i samemu
    > ocenić czy fakty w nich podane uzasadniały tak jednoznaczne wyrokowanie.
  • Gość: michal IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 15:53
    A wiec jednak przecieki sa z prokuratury.

    INTERIA:
    Reporter RMF dotarł do poufnego pisma Prokuratury Okręgowej w Gdańsku
    skierowanego do Prokuratury Krajowej. Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w
    sprawie pedofilii, której miał się dopuścić znany duchowny z Trójmiasta.

    Dokument podpisany jest przez zastępcę prokuratora okręgowego w Gdańsku. W
    piśmie opisane są szczegóły zeznań rodziny chłopca, która oskarża księdza.

    Wynika z niego, że nastolatek uciekał z domu, nie chodził do szkoły, a jego
    rodzice odpowiadali za uchylanie się od obowiązku szkolnego przed sądem
    rodzinnym. Podczas rozprawy nastolatek i jego rodzice mówili, że bywał on w
    parafii duchownego, że ksiądz odwiedzał go w domu, dawał pieniądze. Jest też
    mowa o wykorzystywaniu seksualnym. Na podstawie zeznań chłopca i rodziny
    prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie, a nie przeciwko duchownemu.

    Ten ostatni jest zbulwersowany zarzutami - czuje się niewinny. Mówi, że może
    każdemu śmiało spojrzeć w oczy:- Ta osoba, która spowodowała ten rozruch -
    wiem, o kogo chodzi - będzie biedna - mówi. Jak jest naprawdę, ustali
    prokuratura.

    fakty.interia.pl/news?inf=527362
  • Gość: uciekająca wiedźma IP: *.crowley.pl 31.07.04, 01:47
    I przepraszam,ze gdzieś tam się Dwusuwów czepiałem.
  • lupus.lupus 31.07.04, 12:13
    mimikra napisała:
    "jeżeli będzie umiał szybko, uczciwie i zdecydowanie rozwiązywać takie
    problemy, zamiast nabierać wody w usta i tłumaczyć wszystko spiskiem wrogich
    sił "lewackich","demo-liberalnych", "żydowsko-masońskich" i czego tam sobie
    jeszcze chcecie."

    Czy ktoś nabiera wody w usta? Co miał zrobić Gocłowski na obecnym etapie?
    Potępić,ukrarać? Nic jak dotąd nie wiemy o tej sprawie. Zresztą co do tego ma
    zwierzchnik prałata. To sparawa między nim, ofiarą, a prokuraturą.

    "Jeżeli rzeczywiście chodzi o księdza J. i postawione zarzuty się potwierdzą to
    jego autorytet i tak wiele na tym nie ucierpi, bo żadnego autorytetu nie
    posiadał. Był powszechnie znany jako wyjątkowy świr, który swimi dziwacznymi
    pomysłami i antysemickimi wystąpieniami bardzo szkodził wizerunkowi Kościoła."

    No właśnie, jeżeli. Czytam w dzisiejszej "Rz",że ofiara sama zaprzecza.To
    zresztą nie ma żadnego znaczenia. I tak wszyscy wiedzą, że "dogadano się" Do
    postawienia zarzutów pewnie nie dojdzie, a i tak wszyscy będa wiedzieć swoje.
    Brukowce już poczyły krew ( okładka w SE- "Prałacie, wytłumacz się" ) RMF w
    swoim serwisie prowadzi śledztwo poszukujące chłopaka - dziennikarz odwiedził
    rodzinną wieś chłpaka i dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że koledzy zadrościli
    mu modnych cichów ( drogie buty- każdy słuchac dopowie sobie jak na nie zarobił)
    Mam złą opinię o domniemanym sprawcy. Wyjątkowo draźni mnie jego zachowanie.
    Jest jednak nie tylko kontrowersyjnym duchownym,ale i człowiekiem.Ma podobnie
    jak każdy z nas prawo do obrony i domniemania niewinności do czasu kiedy jego
    wina nie zostanie udowodniona.
    Takie już moje zawodowe zboczenie(nomen omen). Prywatne sympatie lub antypatie
    nie mają nic do tego.





  • panidalloway 31.07.04, 12:22
    Z jednej strony, byłoby z pewnością elegancko nie robić wrzawy z powodu sprawy,
    która jest, albo jej nie ma, w której jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów, a
    jeśli nawet zarzuty zostaną postawione, to nie wiadomo, której stronie.
    Przyzwoitość nakazuje poczekać na ustalenia prokuratury.
    Z drugiej strony, wiadomo jaką mamy prokuraturę i sądownictwo. Mamy je
    skorumpowane, nieprawdaż? W tej sytuacji pogląd, że im bardziej zamożny i
    wpływowy jest ewentualny oskarżony, tym szybciej należy sprawę upubliczniać, ma
    swoich zwolenników i ja się im nie dziwię. Z jeszcze bardziej drugiej strony,
    nawet gigantyczne upublicznienie specjalnie prokuratury nie peszy.
    Zjednej strony, zarzuty o sexual harassment, pedofilię i tym podobne świetnie
    się nadają do pomawiania i bardzo trudno jest się przed nimi bronić.
    Z drugiej strony, przestępstw tego typu trudno jest dowieść, jako że akty
    przestępcze odbywają się z reguły bez świadków. W takiej sytuacji powiadomienie
    ewentualnych nieujawniających się ofiar, że jest prowadzone śledztwo w sprawie
    może mieć znaczenie.
    Z jednej strony, pisanie, że facet wygląda mi na takiego typa, co mógłby być
    pedofilem, nie bardzo mi się podoba. Akurat takie rozważania nie wydają mi się
    odpowiednie
    Z drugiej strony, branie dobrego imienia księdza z Gdańska w obronę, poprzez
    zastanawianie się, co by było, gdyby pomawiano księdza z Krakowa, podoba mi się
    jeszcze mniej. Ksiądz Boniecki był ostatnio na forum znieważany i przezywany
    okrutnie. Życzenia z okazji urodzin złożyli mu bardzo nieliczni. Ja zrobiłam to
    jakoś bardzo niezręcznie, porażona demonstrowaną w tym wątku nienawiścią.
    Z jednej strony, zasada, że jak się kogoś niewinnego oblepia błotem, to zawsze
    coś z tego się przyczepi, często się sprawdza. Przylepianie z rozmysłem różnych
    substancji do przeciwników, w nadziei, że ich wiarygodność zostanie trwale
    zachwiana, zasługuje na potępienie.
    Z drugiej strony, jeśli sprawa zostanie umorzona, lub ksiądz z Gdańska zostanie
    uniewinniony, wyjdzie z całej sprawy w glorii męczennika. A jego zwolennicy nie
    będą mieli wątpliwości, że wszelka krytyka działań ich duszpasterza od złego
    pochodzi.
    Czyli tak, czy siak, powściągliwość wskazana.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 16:40
    panidalloway napisała:

    > Z jednej strony, byłoby z pewnością elegancko nie robić wrzawy z powodu
    sprawy,
    >
    > która jest, albo jej nie ma, w której jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów,
    a
    >
    > jeśli nawet zarzuty zostaną postawione, to nie wiadomo, której stronie.
    > Przyzwoitość nakazuje poczekać na ustalenia prokuratury.
    > Z drugiej strony, wiadomo jaką mamy prokuraturę i sądownictwo. Mamy je
    > skorumpowane, nieprawdaż? W tej sytuacji pogląd, że im bardziej zamożny i
    > wpływowy jest ewentualny oskarżony, tym szybciej należy sprawę upubliczniać,
    ma
    >
    > swoich zwolenników i ja się im nie dziwię. Z jeszcze bardziej drugiej strony,
    > nawet gigantyczne upublicznienie specjalnie prokuratury nie peszy.
    > Zjednej strony, zarzuty o sexual harassment, pedofilię i tym podobne świetnie
    > się nadają do pomawiania i bardzo trudno jest się przed nimi bronić.
    > Z drugiej strony, przestępstw tego typu trudno jest dowieść, jako że akty
    > przestępcze odbywają się z reguły bez świadków. W takiej sytuacji
    powiadomienie
    >
    > ewentualnych nieujawniających się ofiar, że jest prowadzone śledztwo w
    sprawie
    > może mieć znaczenie.
    > Z jednej strony, pisanie, że facet wygląda mi na takiego typa, co mógłby być
    > pedofilem, nie bardzo mi się podoba. Akurat takie rozważania nie wydają mi
    się
    > odpowiednie


    Domyślam się, że to do mnie. Oczywiście masz rację. Ja też dając wyraz moim
    uprzedzeniom do Jankowskiego nie czułem sie całkowicie w porządku. Chociaż
    muszę powiedzieć, że istnieje jakaś wiedza o ludziach, z którymi się stykamy,
    albo mamy z nimi do czynienia, która wykracza poza możliwości osądu opartego
    jedynie na logice i racjonalnym rozumowaniu. Ładnie pisał o tym Sołżenicyn
    w "Archipelagu Gułag". O niewytłumaczalnej umiejętności, która sprawiła, że
    przez cały czas swojego pobytu w obozach nigdy nie pomylił się co do tak
    zwanych kapusi, których zawsze było wokół niego bardzo dużo, również po wyjściu
    na woloność. Mimo to on zawsze wiedział, z kim można rozmawiać, przed kim się
    otworzyć do końca, a kogo unikać. I nigdy nie popelnił błędu. Te wiedzę nazwał
    wrodzoną, wywodzącą się z jakichś atawistycznych uwarunkowań.

    Uważał, że każdy z nas ma coś w rodzaju "magicznego oka" zezwalającego
    na "ujrzenie" tych, z którymi mamy do czynienia. Był przekonany, że jego
    sygnały ostrzegawcze są ważniejsze od logicznego rozumowania faktów , które
    często im zaprzeczają. Ja też skłaniam się do takiej postawy. Myślę, że
    prawda o ludziach jest w sumie widoczniejsza, niż im się wydaje. I pewnie
    dlatego pozwolilem sobie na tak daleko posuniętą nieufność pod adresem
    Jankowskiego. Zdążyłem go już poznać i ten najnowszy skandal związany z jego
    osobą nie zaskakuje mnie. Jest logicznym dopełnieniem tego, jak go widziałem.

    Z tego samego powodu zapewne nie dałbym wiary, gdyby ktoś takie zarzuty
    skierował pod adresen ks. Bonieckiego. Wystarczy zobaczyć twarz jednego i
    drugiego.



    > Z drugiej strony, branie dobrego imienia księdza z Gdańska w obronę, poprzez
    > zastanawianie się, co by było, gdyby pomawiano księdza z Krakowa, podoba mi
    się
    >
    > jeszcze mniej. Ksiądz Boniecki był ostatnio na forum znieważany i przezywany
    > okrutnie. Życzenia z okazji urodzin złożyli mu bardzo nieliczni. Ja zrobiłam
    to
    >
    > jakoś bardzo niezręcznie, porażona demonstrowaną w tym wątku nienawiścią.
    > Z jednej strony, zasada, że jak się kogoś niewinnego oblepia błotem, to
    zawsze
    > coś z tego się przyczepi, często się sprawdza. Przylepianie z rozmysłem
    różnych
    >
    > substancji do przeciwników, w nadziei, że ich wiarygodność zostanie trwale
    > zachwiana, zasługuje na potępienie.
    > Z drugiej strony, jeśli sprawa zostanie umorzona, lub ksiądz z Gdańska
    zostanie
    >
    > uniewinniony, wyjdzie z całej sprawy w glorii męczennika. A jego zwolennicy
    nie
    >
    > będą mieli wątpliwości, że wszelka krytyka działań ich duszpasterza od złego
    > pochodzi.
    > Czyli tak, czy siak, powściągliwość wskazana.
  • panidalloway 31.07.04, 21:46
    Chętnie bym się z Tobą zgodziła. Moje „magiczne oko” widzi podobnie do
    Twojego, w każdym razie, jeśli chodzi o wymienionych księży. Ale skoro wszyscy
    mają magiczną moc widzenia, musimy przyjąć do wiadomości, że wielu widzi jakoś
    inaczej niż my. Ludzie, którym my ufamy i którzy są dla nas godni najwyższego
    szacunku, dla "widzących inaczej" są przyczyną wszelkiego zła. My z kolei osoby
    będące dla tamtych autorytetami widzimy często jako oczywiście niemoralne.
    Bardzo mnie to dziwi, a nawet martwi, ale też zniechęca do pojedynku na
    oczywistości, a skłania do rozmowy o faktach jako tako obiektywnych.
    Z drugiej strony :), jeśli dyskutujący nie znajdą jakichś wspólnych podstaw,
    wspólnie wyznawanych wartości, nie da się pogadać i tak.
  • homosovieticus 31.07.04, 22:43
    Jak miło spotkać, po tak długiej przerwie,Cycera FK.Kłaniam się nisko Damie -
    Biedactwu o dobrym serduszku i nadwyraz jasnym umyśle, która dziwi się ,że
    Bóg nie uczynił wszystkich na obraz i podobieństwo Klarysy lub chociaż
    Wartburga.Jakże szlachetni i mądrzy ludzie zapełniali by wtedy całą Ziemię.
    Pani, zadziwiasz mnie nieustannie i choć odbyłem długą i kosztowną kurację
    odwykową - w jednej z najlepszych psychiatrycznych klinik europejskich - to
    dziecięca prostota i świeżość Twego rozumowania rzuca mnie na kolana i każę
    tępą łepetyną bić o posadzkę, błagajac bogów Twoich, bym pojął co myślisz
    pisząc tak pieknie do bratniej , rozumnej duszy Wartburga:
    > Chętnie bym się z Tobą zgodziła. Moje „magiczne oko” widzi podobni
    > e do
    > Twojego, w każdym razie, jeśli chodzi o wymienionych księży. Ale skoro
    wszyscy
    > mają magiczną moc widzenia, musimy przyjąć do wiadomości, że wielu widzi
    jakoś
    > inaczej niż my. Ludzie, którym my ufamy i którzy są dla nas godni najwyższego
    > szacunku, dla "widzących inaczej" są przyczyną wszelkiego zła. My z kolei
    osoby
    >
    > będące dla tamtych autorytetami widzimy często jako oczywiście niemoralne.
    > Bardzo mnie to dziwi, a nawet martwi, ale też zniechęca do pojedynku na
    > oczywistości, a skłania do rozmowy o faktach jako tako obiektywnych.
    > Z drugiej strony :), jeśli dyskutujący nie znajdą jakichś wspólnych podstaw,
    > wspólnie wyznawanych wartości, nie da się pogadać i tak.




  • panidalloway 31.07.04, 22:55
    Tez witam i miłego tłuczenia łbem o posadzkę życzę. Wielki to dla mnie
    zaszczyt, że tak bardzo przejmujesz się moją pisaniną. Boga mam tylko jednego i
    naprawdę zadziwia mnie to, że i Ty do Niego modły zanosisz. Jak On sobie z tym
    radzi?
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 23:08
    panidalloway napisała:

    > Chętnie bym się z Tobą zgodziła. Moje „magiczne oko” widzi podobni
    > e do
    > Twojego, w każdym razie, jeśli chodzi o wymienionych księży. Ale skoro
    wszyscy
    > mają magiczną moc widzenia, musimy przyjąć do wiadomości, że wielu widzi
    jakoś
    > inaczej niż my. Ludzie, którym my ufamy i którzy są dla nas godni najwyższego
    > szacunku, dla "widzących inaczej" są przyczyną wszelkiego zła. My z kolei
    osoby
    >
    > będące dla tamtych autorytetami widzimy często jako oczywiście niemoralne.
    > Bardzo mnie to dziwi, a nawet martwi, ale też zniechęca do pojedynku na
    > oczywistości, a skłania do rozmowy o faktach jako tako obiektywnych.
    > Z drugiej strony :), jeśli dyskutujący nie znajdą jakichś wspólnych podstaw,
    > wspólnie wyznawanych wartości, nie da się pogadać i tak.



    Wcale nie uzurpuję sobie prawa do wiedzy absolutnej ani tym bardziej magicznej.
    Zawsze dopuszczam możliwośc, że moge się mylić, ale uważam też, że mam prawo do
    wygłaszania sądow niekoniecznie popartych orzeczeniami "niezawisłych" sędziów.
    Cytowałem tu już kiedyś Orwella (to jest mój ulubiony cytat), który napisał na
    krótko przed śmiercią, że po czterdziestce każdy ma twarz, na jaką zasługuje.
    Otoż myślę, że od kiedy przeczytałem to zdanie, a było to ładnych parę lat
    temu, zmieniłem się - stałem się fizjonomistą.

    Z ludzkiej twarzy wyczytać można dużo więcej, niż nam się wydaje. I co jest
    najbardziej niesamowite, te informacje nie są wcale zaszyfrowane. Wręcz
    przeciwnie - są jawne, niemal natychmiast rozpoznawalne, natrętne prawie, tak
    że trzeba czasem dużego wysiłku woli, żeby ich nie rejestrować.

    I o tym pisał Sołżenicyn. Jego zdaniem wszyscy posiadamy tę zdolność widzenia,
    którą on nazywa "magicznym okiem", z tym że większość z nas straciła zaufanie
    do wiedzy zdobywanej w taki, aż tak prosty sposób. To jest nasze obciązenie
    cywilizacyjne. Wychowalismy się w społeczeństwie, w którym wszyscy grają
    jakieś role, wdziewają maski, okłamują nas, zwodzą, a my gubimy się. Staramy
    się wierzyć w to, co nam mówią, tracąc jednocześnie zdolność widzenia tego, co
    mają wypisane na twarzy.

    A więc jeśli dla kogoś ksiądz Jankowski jest idolem, to mogę tylko wzruszyć
    ramionami. Mi wystarczyło, że go parę razy widziałem i mogłem usłyszeć to, co
    mówi.
  • panidalloway 01.08.04, 11:00
    Oczywiście masz prawo być fizjonomistą. Moje talenty w tym względzie są mocno
    ograniczone. Często po bliższym poznaniu jakiejś osoby moja opinia o niej jest
    bardzo różna od pierwszego wrażenia. Na przykład księdza z Gdańska miałam przez
    pewien czas za porządnego człowieka. Zmieniłam zdanie, gdy dowiedziałam się
    więcej o jego uczynkach. Szacowny cytat i w tym przypadku by się znalazł. Nie
    jestem o nim dobrego zdania, ale gdyby się okazało, ze jest na dodatek
    pedofilem, to byłby już po prostu kicz
    P. S. Wiem, że nie chodziło Ci o wiedzę magiczną, a tylko o dopuszczenie do
    świadomości tego, co ukrywa podświadomość niepoddająca się zasadom poprawności
    politycznej i - że tak powiem- sądowniczej.
  • Gość: wartburg IP: 217.184.17.* 01.08.04, 11:53
    Aż takim fizjonomistą nie jestem i nie mam być zamiaru, żebym od razu wiedział
    wszystko... itd. To jest ewidentna bzdura. Zawsze są jakieś granice, jakaś
    rządząca sie swoimi krętymi prawami metafizyka poznania i zawsze dowiadujemy
    się czegoś nowego, nawet o ludziach, których zdawałoby się, przejrzeliśmy na
    wylot.

    Pisząc o "magicznym oku" miałem na myśli sytuacje ekstremalne, od których dużo
    zależy, jak np. ta, ktorą opisywał Sołżenicyn - w celi więziennej, kiedy ma się
    do czynienia z nasłanym kapusiem. Zdrowy rozsądek nakazuje, aby mu zaufać...
    Oficerowie śledczy zadbali o to, żeby wywodził się z tej samej klasy, miał tę
    samą przeszłość polityczną i podobne zapatrywania. Ale z jakiegoś powodu ta
    sytuacja nie chce funkcjonować. Wkrada się w nią fałsz, b. szybko wyczuwalny,
    choć z reguły niezrozumiały.

    O nic innego mi nie chodziło. A za Orwellem powtarzam - bo chyba to miał na
    myśli - że z biegiem lat ów fałsz odciska się na twarzach, tak jak inne twarze
    z czasem szlachetnieją. To, czego dowiadujemy się o ludziach, z którymi mamy
    do czynienia, ma oczywiście też duży wpływ na nasz osąd o nich.

    Ma się rozumieć, to jest bardzo uproszczony schemat. Często przecież wmawiamy
    sobie to i owo na temat tych osób. Ale tego należy wystrzegać się jak ognia.
  • rolotomasi 01.08.04, 16:02
    To nie Orwell, tym bardziej Sołżenicyn, odkryli antropologię i z wiekiem utrwala
    -jące się na twarzy podstawowe cechy osobnicze i charakteru.<< To dział jak
    najbardziej naukowej antropologi.
    Poza tym, przestrzegam : stąd już tylko pół ciuta do naukowo umotywowanych teori
    politycznych opartych na różnicach budowy ciała. W Niemczech prześladowane,
    ostatnio, hłe
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: GT IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 03:39
    Jak zwykle ostatnio, czytam z opoznienienm i widze, ze fajnie zescie
    sobie, "chlopaki", rozmawiali.
  • Gość: Salvadore Dali IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.04, 21:50
    i odkryjmy kto, z kim i kiedy?

    zapraszam sledczych forumowych
    a moze uda sie jakos komuchom dowalic
    no i rzecz jasna Nadśledczy J.M.W.P.Rokita tez sie znowu pojawi przed kamerami
  • Gość: uciekająca wiedźma IP: *.crowley.pl 31.07.04, 23:07
    Gość portalu: Salvadore Dali napisał(a):

    > i odkryjmy kto, z kim i kiedy?
    >
    > zapraszam sledczych forumowych
    > a moze uda sie jakos komuchom dowalic
    > no i rzecz jasna Nadśledczy J.M.W.P.Rokita tez sie znowu pojawi przed kamerami
    Tu nie ma co odkrywać.Grupa Trzymajaca Władzę zgoliła wąsy Czarzastemu i
    podstawiła go prałatowi.Włodek bardzo potrzebował "bliskości" po aferze
    Rywina.Jakubowska pociagnęła za sznurki w sądzie rodzinnym,Łuczywo z
    Rapaczyńską zrobiły kampanię mendialną,Sokołowska w fartuszku sprzątaczki
    odtwarzała rolę matki Włodka.Mózgami całej operacji byli jak wszystkim wiadomo,
    A.Michnik wespół z Aleksandrem I.
    Prezydent oczywiście odmówi wzięcia udziału w czaterii z udziałem forumowych
    śledczych,za co Heteropolaccus osobiście spróbuje powiesić go za ziobro.W rolę
    haka znakomicie wczuje się P2k.Ina frela Ina ułozy wierszyk,którym mamusie będą
    straszyc niegrzeczne dzieci o skłonnosciach lewicowych.
    W tym czasie śledcza Asiaasia,piorąc skarpetki(czarne !!!) Foxowi, śpiewać
    będzie psalmy pochwalne Panu ,ze wreszcie udało się komucha sprowadzić na
    ziemię,a właściwie podniesć za ziobro do góry.
    Okaryna na wzór Marii Władysławy pozostanie Nieskalną Czystością i Madrością
    Forumową. Ona znała wynik śledztwa wczesniej niz Czarzasty zgolił wąsy.
    Truchtający lekarz ,prowadzić będzie śledczą spelunkę o nazwie "Jasne jak
    słońce",gdzie legnąć się będą najśmielsze pomysły. Niechciany w komisji
    Minimalny Marx,złozy zdanie odrębne,za wszystkim stoi UE z jej zacofaniem
    gospodarczym.
    Teraz juz tylko sprawa sądu pozostanie.Jeśli wyda wyrok zgodny z oczekiwaniami
    Forumowej Komisji Śledczej to będzie to uczciwy sąd.
    W kazdym innym przypadku będziemy mieć do czynienia, z niezdekomunizowanym
    wymiarem sprawiedliwosci.
    A w sumie po co sądy, sprawiedliwość i tak musi być po właściwej stronie.
    Podobieństwo do jakichś autentycznych postaci forumowych,całkowicie mylące i
    zupełnie przypadkowe.
    jesli ktos jednak poczuje się dotknięty,to przepraszam,jak cholera
    :)))))))))))
    ps.Tak to sobie wyobrażasz Malarzu ?
  • lupus.lupus 01.08.04, 15:58
    kataryna napisała:
    "Mówienie o przypadkach pedofilii wśród księży nie jest samo w sobie walką z
    Kościołem"

    Będzie jednak głównym elementem walki z nim w niedalekiej przyszłości.Widać to
    doskonale choćby na przykładzie sytuacji w USA czy też w krajach
    niemieckojęzycznych gdzie pedofilska nagonka szybko przemieniła się w świetnie
    zorganizowaną formę walki z Kościołem. Czytałem kiedyś o dyskusji w
    austriackiej TV na temat małżeństw homoseksualnych. Wypowiedź biskupa Grazu
    ostro zaatakował wiceprzewodniczący koalicji socjaldemokratycznej,który
    stwierdził,że Kościoł nie ma prawa wypowiadać się na ten temat do czasu
    rozprawienia się ze swoimi rzekomymi skandalami obyczajowymi.Niezwykle wymowne.
    Nie jest przypadkiem ,że o pedofilię najczęściej byli podejrzewani duchowni
    związani z konserwatywnym skrzydłem Kościoła. Większość oskarżeń nigdy nie
    została udowodniona, co jednak nie przeszkadzało w błyskawicznym usuwaniu z
    urzędów. Szczególnie specjalizował się w tego typu atakach schizmatycki ruch
    "Wir sind Kirsche", który na budowaniu pedofilskiej histerii zbudował swoją
    potęge w krajach niemieckojęzycznych. Podobny scenariusz można było
    zaobserwować w USA. Poza nielicznymi przypadkami skazanych księży-pedofilii
    większość oskarżeń nigdy nie została potwierdzona.Nie ma to większego
    znaczenia, gdyż media i tak wykreowały obraz zdegenerowanego zboczonego
    duchowieństwa i sprzyjających im hierarchów. Amerykański Episkopat wystraszony
    ogromem medialnej nagonki niejako automatycznie zgadzał się na zawieranie
    porozumień z przedstawicielami ofiar. Wielomilionowe odszkodoawnia tylko
    napędzały koniunkturę i powiększały grono osób, które nagle po 30 latach
    przypominały sobie o głaskaniu po głowach przez księży.
    Pedofilia jest jednym z najbardziej ohydnych przestępstw. Gwałtem zadanym ciału
    i psychice najbardziej niewinnej istoty. Dla tej zbrodni nie ma żadnego
    wytłumaczenia. Fakt,że sprawca jest duchownym, nauczycielem, terapeutą jest
    czynnikiem obciążającym go dodatkowo ze względu na zaufanie jakim powinni się
    cieszyć.
    Nie wiem jaka jest prawda o gdańskim prałacie. Informacje na ten temat są mętne
    i sprzeczne. Nie cierpię go i nie moge zakładać ,że nie są prawdziwe.
    Obrzydliwy charakter pedofilii sparawia, że nawet osoby wyłącznie podejrzane w
    zasadzie są cywilnie likwidowane. Pewien felietonista sugerował niedawno w "Rz"
    znanemu reżyserowi ( nielubianemu przez siebie, o czym wszyscy wiedzą), że
    powinien się powiesieć. Wyrok w takich przypadkach nie jest potrzebny. Samo
    kojarzenie osoby z takimi przypadkami w zasadzie jest już karą. Oskarżenia o
    malwersacje w czasach wszechobecnego złodziejstwa (nawet na najbliższych
    szczeblach) moga powodować wyłącznie wzruszenie ramion.Oskarżenie o pedofilię
    wzburzy każdego.
    Słyszałem już różne opinie na ten temat. Te najbardziej oryginalne głoszą, że
    sparawa prałata jest odwetem za wpadkę Andrzeja S. i ma odwrócić uwagę od jego
    zeznań, które mogą ujawnić szeroki zakres tego zjawiska. Być może jest również
    preludium i balonem próbnym majacym przygotować nas do atmosfery pedofilskiego
    zagrożenia , o której pisałem w kontekście USA i Niemiec. Popyularne brukowce
    nie dadzą nam zapomniec o tej sprawie. Pewnie cenny wkład wniesie "Tygodnik
    Powszechny, Ekumeniczy i Elitarny" rozpoczynając kolejną wielką debatę o
    czarnych kartach Kościoła i potrzebie uporania się z nimi.
    Wytworzenie takiej atmosfery przynosi okrelone korzysci wrogom Kościoła.
    Pedofilska histeria doprowadza przeciez do zmniejszenia zaufania rodziców do
    form uczestnictwa dzieci w Kościele ( lekcje religii, pielgrzymki itp)
    Jeśli przyjąć "spiskową" teorię osoba ataku została wybrana wzorowo.Większości
    katolików trudni identyfikować się z prałatem z powodu jego aroganckiego
    zachowania i stylu bycia. Obrona takiego człowieka nie jest łatwa i kończy się
    często zarzutami o oszołomstwo, bądź też nawet skryty faszyzm.
    A potem już następny krok....
  • rolotomasi 01.08.04, 17:05
    było " Mówienie o przypadkach pedofilii wśród księży nie jest samo w sobie walką
    z Kościołem"
    A Ja> Nie ma się co tak krępować i krygować, Znaczy- skrywać przypadki walki
    z KośćKat - mam na myśli. Różne pe-ofilie, które uprawiają jego funkcyjni są
    logicznie wytłumaczalnym następstwem ~wzorca osobowego~ znajdującego się u
    podstaw religi chrześcijańskiej. Piszę o tym okazjonalnie przy obijaniu
    samozwańczego kapelana foKraj o.Osioła = HomoSobieTykusia, czyli Maryjana z
    Miasta Gdyni.
    Np. cytat o finansach arcyGoclowera>> " Jeśli nie rozumiesz, co przeczytałeś, to
    niedobrze, Jeśli nie przeczytałeś - zrób to, a zrozumiesz.
    Gdy to się stanie- przejdziemy do następnych pozycji, mniej widocznych i nie tak
    jaskrawych, ale bardziej istotnych: KośćKato. ze swym bizantyjskim przepychem i
    podróżami za piniądze wiernych(skąd oni wiedzą że NiebiańskiSZEF lubi podróże?)
    Gdy i to przerobimy,zajmiemy się postacią proroka JCh,a ściślej jego'nietypowym'
    bo żadnym, życiem osobistym i rodzinnym, oraz błędnie z tego wyciąganymi wnioska
    -mi dla teraźniejszości.
    Na razie jesteśmy 1000 Years Ago, jak w Średniowieczu, a raczej MiędzyWieku,
    czego przejawem są wyprawy chrześcijan przeciw 'niewiernym' właśnie realizowane
    się w IRAQu i Palestynie :|
    Obłudni faryzeusze rządzą na całego - nie tylko skarbcem, ale i umysłami.
    Na szczęście SZEF stworzył internet i napływu realnej prawdy nie da się już
    zatrzymać wyznawcom Jedynie Słusznej religi. "
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: ????? IP: *.acn.waw.pl 01.08.04, 17:24
    jaka jego orientacja? (narodowcy z badachimem?),
    bo nie znam
  • basia.basia 01.08.04, 18:46
    lupus.lupus napisał:

    > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
    > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
    > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
    > e chodzi o
    > znanego w Gdańsku....
    > Lista „targetów” jest otwarta.


    Oto fragment artykułu "Komu potrzebna jest pedofilia" autorstwa Andrzeja Wajsa,
    i Kamila Sipowicza (w Przekroju):

    "Pedofilia jako argument

    Pedofilia jest pewnym symptomem kryzysu naszych czasów. Wiemy, że istniała od
    zawsze, nie poświęcano jej jednak tyle uwagi, ile teraz. Wbrew licznym i
    żarliwym zapewnieniom uważano ją za groźną patologię.

    DLACZEGO DZISIAJ WŁAŚNIE rozgorzał tak ostry spór na temat przyczyn, istoty
    i sposobów leczenia pedofilii? Otóż wydaje się, że temat ten stał się swoistym
    polem bitwy, na którym dwie dominujące obecnie w naszej cywilizacji opcje
    postanowiły rozegrać ostateczną walkę. Zwolennicy liberalizmu obyczajowego
    i entuzjaści tradycyjnego kanonu społecznego wykorzystują to zjawisko do
    propagowania swoich idei.

    Bardzo znacząca jest na przykład próba wykorzystania pedofilii w krytyce
    Kościoła i rozmaitych zamkniętych wspólnot. Ukazuje ona ukryty mechanizm
    pedofilski rządzący rzekomo tymi wspólnotami.

    Pierwszym bodźcem do masowych śledztw dotyczących molestowania nieletnich w
    Wielkiej Brytanii było, dla przykładu, ujawnienie przez byłych wychowanków
    zakładów poprawczych zbrodniczych praktyk seksualnych stosowanych przez
    powszechnie szanowanych wychowawców.

    Liczne raporty ujawniły masoński charakter stowarzyszeń pedofilskich. Reszty
    dopełniła demaskacja internetowych sieci pedofilskich, których perfekcyjna
    organizacja wiele daje do myślenia. Ukazano totalną hipokryzję zboczeńców i
    zatrważającą obojętność „zdrowego” otoczenia.

    W USA pod ostrzałem opinii publicznej znalazły się liczne instytucje: klasztory
    męskie, chłopięce chóry, szkoły publiczne i szpitale psychiatryczne.
    Szczególnie ostro zaatakowano Kościół katolicki, zapominając, że to przecież
    chrześcijaństwo położyło przed wiekami kres eksploatacji ekonomicznej i
    seksualnej dzieci.

    Z drugiej strony zwolennicy konserwatyzmu seksualnego wskazują na pedofilię
    jako efekt liberalnej polityki edukacyjnej i rozluźnienia tradycyjnych więzi
    rodzinnych. Wykorzystując pedofilię jako pretekst, przypuszczają frontalny atak
    na współczesną cywilizację jako taką. Wiele ataków kierowanych jest przeciw
    współczesnej sztuce, przeciw mniejszościom seksualnym i prawom kobiet. Dokonuje
    się nadinterpretacja manifestów głoszonych przez stowarzyszenia miłości
    homoerotycznej. Stąd już tylko krok do blokowania postulatów domagających się
    równego statusu społecznego i majątkowego dla społeczności gejowskich.
    Zapomina się przy tym, że sprawcami wielu przestępstw wobec dzieci są
    członkowie normalnych rodzin, często ludzie związani z Kościołem, szanowani
    obywatele, zacni ojcowie i mężowie cnotliwych matron. Milczeniem pomija się
    fakt istnienia pedofilii żeńskiej, ponieważ w jaskrawy sposób zakłóca ona
    społeczną cyrkulację ikony Matki. (...)"
  • leszek.sopot 01.08.04, 19:11
    Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
    pedofilii ma podłoże polityczne? Przecież chyba nikt nie mówi, że to jest
    dobre, każdy to piętnuje. Jaka w tym polityka - że wśród pedofili są księża? To
    ma znaczenie polityczne? No przepraszam, to znaczy, że jak pedofil ksiądz, to
    nie mozna pisać, a jak pedofil "cywil" to mozna go piętnować? Dlaczego to ma
    być od razu uznawane za walkę z Kościołem a nie z pedofilią, a z drugiej
    strony, dlaczego za winnych uznaje się tych, którzy maja bardziej liberalne od
    religijnej konserwy opinie?
    To przecież tak, jakby przyznac oszołomowi rację, że dziewczyny nie mogą
    chodzić w minispódniczkach bo to skłania facetów (a może i lesbijki) do
    grzesznych myśli i uczynków. To co, ja grzeszę, że się oglądam za zgrabnymi
    dziwczynami i podziwiam ich figurę i urodę jak najpiękniejsze kwiaty?
    Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń, ale
    zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struktura
    oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada.
  • homosovieticus 01.08.04, 19:30
    Nie wstyd Ci Leszku własnych dzieci, to może ze względu na pamięć po suczce
    przestaniesz z siebie durnia robić?
  • leszek.sopot 01.08.04, 19:35
    homosovieticus napisał:

    > Nie wstyd Ci Leszku własnych dzieci, to może ze względu na pamięć po suczce
    > przestaniesz z siebie durnia robić?

    Z chamem nie będę rozmawiał:(
  • goniacy.pielegniarz 01.08.04, 20:12
    leszek.sopot napisał:

    > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
    > pedofilii ma podłoże polityczne? Przecież chyba nikt nie mówi, że to jest
    > dobre, każdy to piętnuje. Jaka w tym polityka - że wśród pedofili są księża? To
    > ma znaczenie polityczne? No przepraszam, to znaczy, że jak pedofil ksiądz, to
    > nie mozna pisać, a jak pedofil "cywil" to mozna go piętnować? Dlaczego to ma
    > być od razu uznawane za walkę z Kościołem a nie z pedofilią, a z drugiej
    > strony, dlaczego za winnych uznaje się tych, którzy maja bardziej liberalne od
    > religijnej konserwy opinie?
    > To przecież tak, jakby przyznac oszołomowi rację, że dziewczyny nie mogą
    > chodzić w minispódniczkach bo to skłania facetów (a może i lesbijki) do
    > grzesznych myśli i uczynków. To co, ja grzeszę, że się oglądam za zgrabnymi
    > dziwczynami i podziwiam ich figurę i urodę jak najpiękniejsze kwiaty?
    > Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń, ale
    > zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struktura
    > oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada.

    Do czego odnosisz swój wywód? Nie zgadzasz się z obrazem sytuacji, jaki
    przedstawili autorzy w stosunku do sytuacji w innych krajach? Nie zgadzasz się z
    tezami w kontekście polskim? Nie zgadzasz się z tezami w kontekście polskim po
    obserwacjach postów na tym forum(bo przecież w prasie dopiero co zostało zaczęto
    o tym szerzej mówić). Bo to, że może to być znakomity środek w walce politycznej
    jest dla mnie jasne jak słońce.
  • leszek.sopot 01.08.04, 20:53
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
    > > pedofilii ma podłoże polityczne? Przecież chyba nikt nie mówi, że to jest
    >
    > > dobre, każdy to piętnuje. Jaka w tym polityka - że wśród pedofili są księ
    > ża? To
    > > ma znaczenie polityczne? No przepraszam, to znaczy, że jak pedofil ksiądz
    > , to
    > > nie mozna pisać, a jak pedofil "cywil" to mozna go piętnować? Dlaczego to
    > ma
    > > być od razu uznawane za walkę z Kościołem a nie z pedofilią, a z drugiej
    > > strony, dlaczego za winnych uznaje się tych, którzy maja bardziej liberal
    > ne od
    > > religijnej konserwy opinie?
    > > To przecież tak, jakby przyznac oszołomowi rację, że dziewczyny nie mogą
    > > chodzić w minispódniczkach bo to skłania facetów (a może i lesbijki) do
    > > grzesznych myśli i uczynków. To co, ja grzeszę, że się oglądam za zgrabny
    > mi
    > > dziwczynami i podziwiam ich figurę i urodę jak najpiękniejsze kwiaty?
    > > Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń,
    > ale
    > > zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struk
    > tura
    > > oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada.
    >
    > Do czego odnosisz swój wywód? Nie zgadzasz się z obrazem sytuacji, jaki
    > przedstawili autorzy w stosunku do sytuacji w innych krajach? Nie zgadzasz
    się z tezami w kontekście polskim?

    Jest to i kontekst światowy i polski. Uderzyło mnie bowiem to zdanie:
    "Zwolennicy liberalizmu obyczajowego i entuzjaści tradycyjnego kanonu
    społecznego wykorzystują to zjawisko do propagowania swoich idei".
    Niby zwolennicy liberalizmu obyczajowego są zwolennikami pedofili. No wybacz,
    ale ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jak
    liberalizm - to zepsucie (a jeszcze dodatkowo brakuje mi bliższegfo
    zdefiniowania tego liberalizmu). Co to jest z kolei tradycyjny kanon społeczny -
    to synonim czego - fundamentalizmu religijnego?

    > Nie zgadzasz się z tezami w kontekście polskim po
    > obserwacjach postów na tym forum(bo przecież w prasie dopiero co zostało
    zaczęto
    > o tym szerzej mówić). Bo to, że może to być znakomity środek w walce
    politycznej
    > jest dla mnie jasne jak słońce.

    Ale w jaki sposób? Czy jeśli dochodzi na tym tle do krytyki księży lub nawet
    kościoła (jeśli ten nie potrafi odpowiednio zareagować) to znaczy, że
    krytykujący sprzyjają lewicy? Czyż by to nie znaczyło, że ktoś kto w żaden
    sposób nie czuje poparcia dla pedofilii a brzydzi się pedofilami nie miał prawa
    krytykować przypadki zboczeń seksualnych wśród kleru?
  • goniacy.pielegniarz 01.08.04, 21:40
    Co do pytania o Kościół to sprawa jest dla mnie oczywista z jednego konkretnego
    powodu. Otóż Kościół jest idnetyfikowany jako polityczny(ideologiczny)
    przeciwnik i dlatego pedofilia może być w tym przypadku polem walki. Zwróć uwagę
    choćby na reakcje na tym forum na inny skandal pedofilski, jakże rózną reakcję
    od tej przy sprawie księdza J.

    Sprawa Andrzeja S. wzbudziła ogromne emocje, ale tylko i wyłącznie dlatego, że
    Andrzej S. jest osobą publiczną i zarazem osobą, do której zwracają się dzieci z
    ciężkimi problemami. Jednocześnie nie niosła ona jednak za sobą krytyki
    środowiska psychoterapeutów jako takiego. Była krytyka środowiska, ale głównie w
    kontekście(i po) tej dziwacznej konferencji prasowej, urządzonej przez kolegów
    podejrzanego. Dopiero po tym wydarzeniu zaczęto "zastanawiać się" nad kondycją
    tej grupy zawodowej(piszę w cudzysłowie, bo to głównie brukowce wszczęły swoją
    akcję). Takie w miarę racjonalne podejście do sprawy i nierzucanie się od razu
    na całe środowisko zaraz po ujawnieniu sprawy, jest wynikiem tego, że
    psychoterapeuci nie są identyfikowani jako przeciwnik polityczny. A Kościół jest
    konkretnym przeciwnikiem politycznym, czy może raczej przeciwnikiem ideologicznym.

    Podobnie sytuacja przedstawiałaby się, gdyby do spraw pedofilskich zaczęto
    podchodzić w kontekście homoseksualizmu i ruchów gejowskich, które też są
    identyfikowane jako przeciwnicy polityczni. Kościół, w odróznieniu od środowisk
    homoseksualnych, jest jednak określoną strukturą, więc atak w tym wypadku jest
    rzeczą łatwiejszą z oczywistych względów. Gdyby na przykład środowiska
    homoseksualne były tak łatwo identyfikowane jak kościół i można by tak samo
    łatwo jak w przypadku księży łączyć homoseksualistów pedofili z ruchami
    gejowskimi, byłoby to wykorzystywane w walce politycznej. Można sobie za to
    łatwo wyobrazić rekcje, z jakimi mielibyśmy do czynienia w przypadku
    hipotetycznej sytuacji skandalu pedofilskiego w organizacjach, o których było
    głośno, gdy chciały urządzać marsze toleracji czy też marsze równości.

    I właśnie pedofilia byłaby bardzo wygodnym środkiem do walki politycznej w
    kontekście obu stron, o których pisałem, bo obie toczą bój o zwolenników dla
    swoich wizji. Obie też bazują głównie na tak zwanych kwestaich obyczajowych,
    więc pedofilia jest tutaj wręcz wymarzonym środkiem do walki.

    Na koniec napiszę tylko, że nie oceniam tutaj niczego, a jedynie staram się
    odpowiedzieć na Twoje zdziwienie, że tego typu rzeczy mogą być narzędziami walki
    politycznej i niby dlaczego miałoby tak być.
    A wszystkie przestępstwa pedofilskie powinny być oczywiście karane z całą
    surowością bez względu na to, do jakiej "grupy" należy sprawca.


    To wszystko jest dla mnie oczywiste. Mniej oczywiste jest natomiast to, dlaczego
    akurat sprawy Kościoła wychodzą tak łatwo na wierzch, a sprawy elit nie. Bo
    przecież raczej jasne jest, że pedofilia nie zna żadnych granic i tak samo jak
    powszechnie uważa się, że homoseksualiści są we wszystkich środowiskach, także
    elitach(tylko nie we wszystkich się przyznają), tak samo jest z pedofilią. Być
    może to pokazuje, że wbrew temu, co próbują udowodnić antyklerykałowie, Kościół
    nie jest żadnym państwem w państwie, a co więcej nie jest nawet tak silny jak
    próbują to przedstawić.
  • leszek.sopot 02.08.04, 00:40
    Kościół od dawna miał swoich wrogów i będzie miał nadal. Będzie wykorzystywany
    do tego celu celibat, homoseksualizm, pedofilia, sprawy finansowe i in. Jest to
    od dawna toczona walka z Kościołem, który ma niestety na swym kącie trochę
    grzechów. Będą też ataki na religię i wiarę w Boga.
    Jednak jeśli się bierze pod uwagę konkretne przypadki, gdy pragnie się ocenić
    postepowanie konkretnego duchownego, czy to jest walka z Kościołem? Z pewnością
    nie. Kiedy więc można mówić, że konkretne przypadki są wykorzystywane do walki
    politycznej - chyba tylko wtedy, gdy jakaś formacja polityczna je popiera by
    osiągnąć lepszy wynik wyborczy. Chyba w Polsce żadna poważna formacja
    polityczna nie wykorzystuje takich spraw do tego by coś na tym wygrać - może
    poza LPR, która to kolportuje plakaty i nalepki "antypedalskie".
    Kościół powinien być poza wszelkimi podejrzeniami, duchownymi powinni być sami
    święci - tak jesteśmy nauczani od dziecka przez rodziców i na lekcjach religii.
    Ileż to razy rodzice posługują się autorytetem księdza, a i ksiąz go
    wykorzystuje jakże często podczas kazań i w trakcie kolęd. Dlatego też wszelkie
    skandale wokół duchownych są tak głośne, sensacyjne i dotykają także Kościoła
    jako instytucji a także religii - wynika to jednak z roli i miejsca duchownych
    w życiu społecznym. Kościół sam siebie obarczył taką rolą i dlatego nie może
    ani bać się ani unikać tych spraw, nie może bronić każdego duchownego tak jakby
    bronił całego Kościoła lub wręcz Boga. Najwyżsi hierarchowie kościoła z
    pewnością zdają sobie sprawę, że są pod czujną obserwacją i swoich wrogów i
    swoich wiernych - tym pierwszym jest zobowiązany nie ulegać, a drugim jest
    winny prawdę i pokorę.

    Z liberalizmem jest kojarzona UW i jeżeli ktoś pisze, że liberalna postawa ma
    niby sprzyjać zepsuciu obyczajów, albo wręcz pedofili, to rozglądam się po
    pokoju, szukam w pamięci i nie mogę znaleźć żadnego przykładu na to, aby
    ktokolwiek mógł miec podstawy do takich twierdzeń. Czy całym złem jest poparcie
    krakowskiego marszu - to niby co, w Polsce należy wprowadzić ustawową
    nierówność - niektórzy mogą demonstrować a inni nie? Czy UW popierając sprawę
    demokracji i równośći sprzyja działalności przestępczej lub zboczeniom?
    Homoseksualiści i lesbijki istnieli pewnie od czasów epoki kamienia łupanego. W
    pewnych kulturach byli mniej a w innych bardziej tolerowani. Nie można chować
    głowy w piasek i udawać, że ich nie ma. Chcieli sobie przejść to niech sobie
    pomaszerują, nikomu przez to krzywda się nie stanie. Każdy człowiek potrzebuje
    miłości, nie widzą jej u ludzi przeciwnej płci ale tej samej - to krzyżyk im na
    drogę i niech sie kochają, to ich sprawa. Jeśli sie łączą w pary, to niech maja
    prawo łączyć się w pary, niech ich związek zabezpiecza tak samo prawo jak i
    normalne małżeństwa - przecież i między nimi są osoby wykorzystujące bardziej
    naiwnych.

    Piszesz o środowiskach homoseksualnych i trudnościach związanych z kojarzeniem
    pedofili z tym środowiskiem. Ale tak samo jest z każdym innym środowiskiem. TVN
    w swym materiale z Dworca Centralnego poruszyła temat, że pedofile mają też
    żony i dzieci, i są reprezentantami różnych środowisk.
    [na marginesie - czy Nabokow opisał związek pedofilski z Lolitą czy z
    młodocianą, a 13-letnia narzeczona Pana Tadeusz to pedofilia czy nie? - dziś
    prawo wyraźnie wytycza granicę wieku, ale już np. w Rumunii stosuje się wyjątki
    i tam cygańskie 12-latki mogą wychodzić za mąż].
    Piszesz, że sprawy kościoła wychodzą tak łatwo. Nie jestem tego pewny - sprawa
    Petza wyszła po dwóch latach, ks. Jankowskiego od razu po pojawieniu się w
    prokuraturze - w tym przypadku myślę, że jakiś nielubiący księdza prokurator
    usłużnie doniósł o tym znajomemu dziennikarzowi. Nie widze w tym spisku, raczej
    dowód na to, jak w Gdańsku Jankowski jest nielubiony, a Gocłowski pobłażając mu
    (nie ze względu na podejrzenia o homoseksualizm czy pedofilię lecz innych,
    znanych powodów) zaszkodził sobie, kurii i Kościołowi.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 15:28
    leszek.sopot napisał:

    > Kościół od dawna miał swoich wrogów i będzie miał nadal. Będzie wykorzystywany
    > do tego celu celibat, homoseksualizm, pedofilia, sprawy finansowe i in. Jest to
    > od dawna toczona walka z Kościołem, który ma niestety na swym kącie trochę
    > grzechów. Będą też ataki na religię i wiarę w Boga.

    Trudno się z tym nie zgodzić.

    > Jednak jeśli się bierze pod uwagę konkretne przypadki, gdy pragnie się ocenić
    > postepowanie konkretnego duchownego, czy to jest walka z Kościołem?

    Nie o tym pisałem. Chodziło mi tylko o to, że może być to wykorzystywane do
    walki z Kościołem. Wystarczy poczytać sobie to forum.

    > Z pewnością
    >
    > nie. Kiedy więc można mówić, że konkretne przypadki są wykorzystywane do walki
    > politycznej - chyba tylko wtedy, gdy jakaś formacja polityczna je popiera by
    > osiągnąć lepszy wynik wyborczy. Chyba w Polsce żadna poważna formacja
    > polityczna nie wykorzystuje takich spraw do tego by coś na tym wygrać - może
    > poza LPR, która to kolportuje plakaty i nalepki "antypedalskie".

    Leszku, źle lokalizujesz pole walki, o którym mówiliśmy. Pisząc o walce
    ideologicznej, nie miałem na myśli poliytków. Jakim to oni są czynniekiem
    opiniotwórczym? Bądźmy poważni. Pole walki lokazlije się tam, gdzie można
    wpływać na świadomość społeczną.

    > Kościół powinien być poza wszelkimi podejrzeniami, duchownymi powinni być sami
    > święci - tak jesteśmy nauczani od dziecka przez rodziców i na lekcjach religii.
    >
    > Ileż to razy rodzice posługują się autorytetem księdza, a i ksiąz go
    > wykorzystuje jakże często podczas kazań i w trakcie kolęd. Dlatego też wszelkie
    > skandale wokół duchownych są tak głośne, sensacyjne i dotykają także Kościoła
    > jako instytucji a także religii - wynika to jednak z roli i miejsca duchownych
    > w życiu społecznym. Kościół sam siebie obarczył taką rolą i dlatego nie może
    > ani bać się ani unikać tych spraw, nie może bronić każdego duchownego tak jakby
    >
    > bronił całego Kościoła lub wręcz Boga. Najwyżsi hierarchowie kościoła z
    > pewnością zdają sobie sprawę, że są pod czujną obserwacją i swoich wrogów i
    > swoich wiernych - tym pierwszym jest zobowiązany nie ulegać, a drugim jest
    > winny prawdę i pokorę.
    >
    > Z liberalizmem jest kojarzona UW i jeżeli ktoś pisze, że liberalna postawa ma
    > niby sprzyjać zepsuciu obyczajów, albo wręcz pedofili, to rozglądam się po
    > pokoju, szukam w pamięci i nie mogę znaleźć żadnego przykładu na to, aby
    > ktokolwiek mógł miec podstawy do takich twierdzeń. Czy całym złem jest poparcie
    >
    > krakowskiego marszu - to niby co, w Polsce należy wprowadzić ustawową
    > nierówność - niektórzy mogą demonstrować a inni nie? Czy UW popierając sprawę
    > demokracji i równośći sprzyja działalności przestępczej lub zboczeniom?
    > Homoseksualiści i lesbijki istnieli pewnie od czasów epoki kamienia łupanego. W
    > pewnych kulturach byli mniej a w innych bardziej tolerowani. Nie można chować
    > głowy w piasek i udawać, że ich nie ma. Chcieli sobie przejść to niech sobie
    > pomaszerują, nikomu przez to krzywda się nie stanie. Każdy człowiek potrzebuje
    > miłości, nie widzą jej u ludzi przeciwnej płci ale tej samej - to krzyżyk im na
    >
    > drogę i niech sie kochają, to ich sprawa. Jeśli sie łączą w pary, to niech maja
    > prawo łączyć się w pary, niech ich związek zabezpiecza tak samo prawo jak i
    > normalne małżeństwa - przecież i między nimi są osoby wykorzystujące bardziej
    > naiwnych.

    Ale ja przecież nie pisałem, że liberazlim ma cokolwiek wspólnego z tym, że
    istnieje podofilia. W ogóle nie wypowiadałem się na ten temat. Pisałem tylko, z
    jakich powodów pedofilia może być wykorzystywana do walki z Kościołem i nie tylko.

    > Piszesz o środowiskach homoseksualnych i trudnościach związanych z kojarzeniem
    > pedofili z tym środowiskiem. Ale tak samo jest z każdym innym środowiskiem.

    Ale z Kościołem jakoś nie jest tak trudno.

    >TVN
    > w swym materiale z Dworca Centralnego poruszyła temat, że pedofile mają też
    > żony i dzieci, i są reprezentantami różnych środowisk.
    > [na marginesie - czy Nabokow opisał związek pedofilski z Lolitą czy z
    > młodocianą, a 13-letnia narzeczona Pana Tadeusz to pedofilia czy nie? - dziś
    > prawo wyraźnie wytycza granicę wieku, ale już np. w Rumunii stosuje się wyjątki
    > i tam cygańskie 12-latki mogą wychodzić za mąż

    A czy te ich śluby są uznawane na przykład w krajach UE czy są to może tylko
    jakieś ich wewnętrzne ceremonie, które z punktu widzenia prawa nic za sobą nie
    niosą? Chodzi mi tutaj o sytuację mniejszości cygańskich, zamieszkujących
    terytorium UE.

    > Piszesz, że sprawy kościoła wychodzą tak łatwo. Nie jestem tego pewny - sprawa
    > Petza wyszła po dwóch latach, ks. Jankowskiego od razu po pojawieniu się w
    > prokuraturze - w tym przypadku myślę, że jakiś nielubiący księdza prokurator
    > usłużnie doniósł o tym znajomemu dziennikarzowi. Nie widze w tym spisku,

    Ja o żadnym spisku nie mówię. Chodzi mi tylko o to, że sprawy księży pedofili
    były bardzo głośne na całym świecie i wychodzą coraz to nowsze. A ile spraw o
    pedofilię widziałeś wśród elit politycznych, kulturalnych, itd.?
  • leszek.sopot 02.08.04, 15:53
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > leszek.sopot napisał:

    > > Jednak jeśli się bierze pod uwagę konkretne przypadki, gdy pragnie się oc
    > enić postepowanie konkretnego duchownego, czy to jest walka z Kościołem?
    >
    > Nie o tym pisałem. Chodziło mi tylko o to, że może być to wykorzystywane do
    > walki z Kościołem. Wystarczy poczytać sobie to forum.

    Ale wydaje mi się, że tak samo jak lupus wrzuciłeś do jednego worka i tych
    skupiających się na konkretnym przypadku i tych, którzy czynią z takich
    przypadków uogólniające oskarżenia.

    > > Z pewnością
    > > nie. Kiedy więc można mówić, że konkretne przypadki są wykorzystywane do
    > walki > > politycznej - chyba tylko wtedy, gdy jakaś formacja polityczna je
    popiera by > > osiągnąć lepszy wynik wyborczy. Chyba w Polsce żadna poważna
    formacja polityczna nie wykorzystuje takich spraw do tego by coś na tym
    wygrać - może > > poza LPR, która to kolportuje plakaty i
    nalepki "antypedalskie".
    >
    > Leszku, źle lokalizujesz pole walki, o którym mówiliśmy. Pisząc o walce
    > ideologicznej, nie miałem na myśli poliytków. Jakim to oni są czynniekiem
    > opiniotwórczym? Bądźmy poważni. Pole walki lokazlije się tam, gdzie można
    > wpływać na świadomość społeczną.

    Jednak czym innym jest walka ideologiczna a czym innym polityczna - pisałeś o
    walce politycznej i stąd rozumiałem, że chodzi tobie o to, że pewne ugrupowania
    polityczne wykorzystują przypadki pedofilii do agitacji wyborczej.
    Z kolei to "pole walki"... czy to coś na kształt kontrreformacji? Jeśli tak to
    ja opowiadam się za reformacją przeciw inkwizycji lupusa:))

    > Ale ja przecież nie pisałem, że liberazlim ma cokolwiek wspólnego z tym, że
    > istnieje podofilia. W ogóle nie wypowiadałem się na ten temat. Pisałem tylko,
    z jakich powodów pedofilia może być wykorzystywana do walki z Kościołem i nie
    tylko.

    Nie zarzucałem tobie, że coś takiego twierdzisz, opisałem tylko pewną tendencję
    do pewnych uogólnień.

    > > [na marginesie - czy Nabokow opisał związek pedofilski z Lolitą czy z
    > > młodocianą, a 13-letnia narzeczona Pana Tadeusz to pedofilia czy nie? - d
    > ziś
    > > prawo wyraźnie wytycza granicę wieku, ale już np. w Rumunii stosuje się w
    > yjątki
    > > i tam cygańskie 12-latki mogą wychodzić za mąż
    >
    > A czy te ich śluby są uznawane na przykład w krajach UE czy są to może tylko
    > jakieś ich wewnętrzne ceremonie, które z punktu widzenia prawa nic za sobą nie
    > niosą? Chodzi mi tutaj o sytuację mniejszości cygańskich, zamieszkujących
    > terytorium UE.

    Z tego co się orientuję, te śluby są uznawane przez prawo w Rumuni (stąd ta
    ustawa), jak to jest z UE nie wiem.

    > > Piszesz, że sprawy kościoła wychodzą tak łatwo. Nie jestem tego pewny - s
    > prawa
    > > Petza wyszła po dwóch latach, ks. Jankowskiego od razu po pojawieniu się
    > w prokuraturze - w tym przypadku myślę, że jakiś nielubiący księdza prokura
    > tor usłużnie doniósł o tym znajomemu dziennikarzowi. Nie widze w tym spisku,
    >
    > Ja o żadnym spisku nie mówię. Chodzi mi tylko o to, że sprawy księży pedofili
    > były bardzo głośne na całym świecie i wychodzą coraz to nowsze. A ile spraw o
    > pedofilię widziałeś wśród elit politycznych, kulturalnych, itd.?

    Sa głośne jakby z natury rzeczy, bo dotyczą tych, którzy mówią o moralności i
    zasadach etycznych i mają być na wzór świętych. Tak samo byłby głośny skandal w
    rodzinie królewskiej czy dotyczący któregoś ze znanych prezydentów lub
    premierów.
    Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit politycznych i
    kulturalnych.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 16:23
    leszek.sopot napisał:

    > Ale wydaje mi się, że tak samo jak lupus wrzuciłeś do jednego worka i tych
    > skupiających się na konkretnym przypadku i tych, którzy czynią z takich
    > przypadków uogólniające oskarżenia.

    Pisałem tylko o tym, że może być to wykorzystywane do walki z Kościołem. O
    żadnych workach mowy być nie może, bo nawet nie wypowiadałem się na temat tego,
    czy mamy z taką walką do czynienia w Polsce czy też nie.


    > Sa głośne jakby z natury rzeczy, bo dotyczą tych, którzy mówią o moralności i
    > zasadach etycznych i mają być na wzór świętych. Tak samo byłby głośny skandal w
    > rodzinie królewskiej czy dotyczący któregoś ze znanych prezydentów lub
    > premierów.

    To, że sprawy pedofilskie księży są głośne, nie dziwi mnie w ogóle. Ale to w
    żaden sposób nie rozjaśnia sprawy, dlaczego sprawy księży wychodzą prędzej czy
    później na światło dzienne i robią taką zawrotną karierę w mediach, a o
    podobnych sprawach wśród elit świeckich nie słychać nic a nic.

    > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit politycznych
    > i kulturalnych.

    No właśnie.
  • leszek.sopot 02.08.04, 16:54
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > leszek.sopot napisał:
    > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit politycz
    > nych i kulturalnych.
    >
    > No właśnie.

    Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego króla
    muzyki pop z USA.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 16:59
    leszek.sopot napisał:

    > goniacy.pielegniarz napisał:
    >
    > > leszek.sopot napisał:
    > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit po
    > litycz
    > > nych i kulturalnych.
    > >
    > > No właśnie.
    >
    > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego króla
    >
    > muzyki pop z USA.


    :))
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 16:59
    leszek.sopot napisał:

    > goniacy.pielegniarz napisał:
    >
    > > leszek.sopot napisał:
    > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit po
    > litycz
    > > nych i kulturalnych.
    > >
    > > No właśnie.
    >
    > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego
    króla
    >
    > muzyki pop z USA.

    czarnoskórego?
  • leszek.sopot 02.08.04, 17:01
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > goniacy.pielegniarz napisał:
    > >
    > > > leszek.sopot napisał:
    > > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród e
    > lit po
    > > litycz
    > > > nych i kulturalnych.
    > > >
    > > > No właśnie.
    > >
    > > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego
    >
    > króla
    > >
    > > muzyki pop z USA.
    >
    > czarnoskórego?

    przynajmniej niegdyś:))
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 17:16
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > goniacy.pielegniarz napisał:
    > >
    > > > leszek.sopot napisał:
    > > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród e
    > lit po
    > > litycz
    > > > nych i kulturalnych.
    > > >
    > > > No właśnie.
    > >
    > > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego
    >
    > króla
    > >
    > > muzyki pop z USA.
    >
    > czarnoskórego?


    A poza tym abdykował, zdaje się, więc taki z niego czarny jak i król.
  • basia.basia 01.08.04, 20:25
    leszek.sopot napisał:

    > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
    > pedofilii ma podłoże polityczne?

    Bardzo cię przepraszam ale ten tekst potraktowałeś wybiórczo.
    Tam poruszono wiele spraw a ja wstawiłam ten fragment tekstu,
    by w pewnym sensie wesprzeć Lupusa, który zwrócił uwagę na to,
    że sprawa ks. Jankowskiego może być elementem rozgrywania sprawy
    pedofilii w kontekście walki ideologicznej.
    Nie wiem jaka jest prawda, to się okaże ale przecież możemy
    spokojnie rozważać różne możliwości bez napadania na siebie
    nawzajem.

    Sama nie mam wyrobionego stosunku do tej konkretnej historii.
    Gdyby jednak okazało się, że jest to kłamstwo to mógłby być
    dowód na element pewnej strategii.

    Autorzy artykułu w Przekroju bardzo wnikliwie omawiają sprawę
    pedofilii w kontekście politycznym. Twierdzą, że da się zaobserwować
    pewną ofensywę stowarzyszeń pedofilskich w różnych krajach, które
    coraz głośniej artykułują swoje żądania a zamiarem ich jest wmówienie
    nam wszystkim, że w pedofilii nie ma nic złego czy nagannego.
    To wszystko mi się źle kojarzy, bo do złudznia przypomina te wszystkie
    działania środowisk gejowskich sprzed wielu lat.
  • Gość: uciekająca wiedźma IP: *.crowley.pl 01.08.04, 20:52
    Goniący Pielęgniarz napisał :
    Do czego odnosisz swój wywód? Nie zgadzasz się z obrazem sytuacji, jaki
    przedstawili autorzy w stosunku do sytuacji w innych krajach? Nie zgadzasz się z
    tezami w kontekście polskim? Nie zgadzasz się z tezami w kontekście polskim po
    obserwacjach postów na tym forum(bo przecież w prasie dopiero co zostało zaczęto
    o tym szerzej mówić). Bo to, że może to być znakomity środek w walce politycznej
    jest dla mnie jasne jak słońce.
    basia.basia napisała:
    Bardzo cię przepraszam ale ten tekst potraktowałeś wybiórczo.
    > Tam poruszono wiele spraw a ja wstawiłam ten fragment tekstu,
    > by w pewnym sensie wesprzeć Lupusa, który zwrócił uwagę na to,
    > że sprawa ks. Jankowskiego może być elementem rozgrywania sprawy
    > pedofilii w kontekście walki ideologicznej.
    > Nie wiem jaka jest prawda, to się okaże ale przecież możemy
    > spokojnie rozważać różne możliwości bez napadania na siebie
    > nawzajem.
    >
    > Sama nie mam wyrobionego stosunku do tej konkretnej historii.
    > Gdyby jednak okazało się, że jest to kłamstwo to mógłby być
    > dowód na element pewnej strategii.
    >
    > Autorzy artykułu w Przekroju bardzo wnikliwie omawiają sprawę
    > pedofilii w kontekście politycznym. Twierdzą, że da się zaobserwować
    > pewną ofensywę stowarzyszeń pedofilskich w różnych krajach, które
    > coraz głośniej artykułują swoje żądania a zamiarem ich jest wmówienie
    > nam wszystkim, że w pedofilii nie ma nic złego czy nagannego.
    > To wszystko mi się źle kojarzy, bo do złudznia przypomina te wszystkie
    > działania środowisk gejowskich sprzed wielu lat.
    A ja uważam,że to Leszek ma rację!!!
    Skąd w węszących kolejne spiski,tyle niewiary w ludzi ? Oceniają według
    siebie ? Znają ich lepiej niz inni?
    Taka nadmierna podejrzliwosć ,może skończyć się manią prześladowczą :)


  • leszek.sopot 01.08.04, 21:08
    basia.basia napisała:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
    > > pedofilii ma podłoże polityczne?
    >
    > Bardzo cię przepraszam ale ten tekst potraktowałeś wybiórczo.
    > Tam poruszono wiele spraw a ja wstawiłam ten fragment tekstu,
    > by w pewnym sensie wesprzeć Lupusa, który zwrócił uwagę na to,
    > że sprawa ks. Jankowskiego może być elementem rozgrywania sprawy
    > pedofilii w kontekście walki ideologicznej.

    Jak to wybiórczo? Czytałem to co wkleiłaś i nie wiem co było "tam" gdzieś
    jeszcze.
    Jak sprawa ks. Jankowskiego może być użyta do walki ideologicznej - prosze o
    wybaczenie, ale wyrazem jakiej ideologii jest ks. Jankowski, ja nie pojmuję.
    Dla mnie od dawna to człowiek chory na zaszczyty, pieniądze i sławę, a do tego
    jeszcze budzący moją niechęć przez zamienianie Grobu Pańskiego w okropne
    polityczne szopki. Dla mnie nieporozumieniem jest mówienie, że osoba ks.
    Jankowskiego to jakaś ideologia.

    > Nie wiem jaka jest prawda, to się okaże ale przecież możemy
    > spokojnie rozważać różne możliwości bez napadania na siebie
    > nawzajem.

    A kto tu mówi o napadaniu. Przecież nie wiem, jaka jest prawda i sam pisałem że
    trzeba poczekać do ewentualnej rozprawy bo do prawdy nie dojdzie się na
    podstawie plotek i domysłów.

    > Sama nie mam wyrobionego stosunku do tej konkretnej historii.
    > Gdyby jednak okazało się, że jest to kłamstwo to mógłby być
    > dowód na element pewnej strategii.

    No bez przesady. W Sądzie Rodzinnym sędzina po opinii psychologa nabrała
    uzasadnionych podejrzeń i odesłała sprawę do prokuratury. Przecież nie mogła
    przejść koło tego obojętnie. Dla mnie natomiast jest skandalem, że ta sprawa
    wyciekła z gdańskiej prokuratury.

    > Autorzy artykułu w Przekroju bardzo wnikliwie omawiają sprawę
    > pedofilii w kontekście politycznym. Twierdzą, że da się zaobserwować
    > pewną ofensywę stowarzyszeń pedofilskich w różnych krajach, które
    > coraz głośniej artykułują swoje żądania a zamiarem ich jest wmówienie
    > nam wszystkim, że w pedofilii nie ma nic złego czy nagannego.
    > To wszystko mi się źle kojarzy, bo do złudznia przypomina te wszystkie
    > działania środowisk gejowskich sprzed wielu lat.

    Ja oddzielam sprawę gejów od pedofili.
  • basia.basia 01.08.04, 23:15
    leszek.sopot napisał:

    > Jak sprawa ks. Jankowskiego może być użyta do walki ideologicznej - prosze o
    > wybaczenie, ale wyrazem jakiej ideologii jest ks. Jankowski, ja nie pojmuję.

    Napisałeś to:

    "Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń, ale
    zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struktura
    oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada."

    Wydaje mi się, że ten fragment artykułu z Przekroju jest jasny.
    Ale bardzo możliwe, że ja wyczytałam w nim więcej niż Ty. Mnie
    chodzi o tę walkę dwóch ideologii: tej zgodnie z którą geje wraz
    z ich dążeniami to emanacja otwartości, nowego stylu życia przeciw
    tradycyjnym wartościom i dalej ... prawo do eutanazji już zalegalizowane
    gdzie niegdzie, dopuszczalność aborcji ze względu na to i owo itd.
    Z drugiej strony kościół stojący na straży tradycyjnych wartości,
    norm moralnych itd., który jest w tej walce wrogiem. Wydaje mi się,
    że dlatego jest atakowany. Stale słyszy się argumenty, że Kościół
    jest wsteczny, nienowoczesny, restrykcyjny itp. W takiej sytuacji
    atakowanie duchownych oraz nagłaśnianie każdej sprawy, każdego
    występku popełnianego przez ludzi Kościoła może być argumentem
    w tej walce na zasadzie prostego skojarzenia ze źdźbłem i belką.
    Atak na Jankowskiego, który nie jest moim idolem i jest postacią
    kontrowersyjną nawet w Kościele (który nie potrafi sobie z nim
    poradzić) jest perfidny. Z zastrzeżeniem, że może być uzasadniony
    ale tego nie wiemy. Mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być
    prawda. Zobaczymy...



  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 00:25
    basia.basia napisała:

    > > Wydaje mi się, że ten fragment artykułu z Przekroju jest jasny.
    > Ale bardzo możliwe, że ja wyczytałam w nim więcej niż Ty. Mnie
    > chodzi o tę walkę dwóch ideologii: tej zgodnie z którą geje wraz
    > z ich dążeniami to emanacja otwartości, nowego stylu życia przeciw
    > tradycyjnym wartościom i dalej ... prawo do eutanazji już zalegalizowane
    > gdzie niegdzie, dopuszczalność aborcji ze względu na to i owo itd.
    > Z drugiej strony kościół stojący na straży tradycyjnych wartości,
    > norm moralnych itd., który jest w tej walce wrogiem. Wydaje mi się,
    > że dlatego jest atakowany. Stale słyszy się argumenty, że Kościół
    > jest wsteczny, nienowoczesny, restrykcyjny itp. W takiej sytuacji
    > atakowanie duchownych oraz nagłaśnianie każdej sprawy, każdego
    > występku popełnianego przez ludzi Kościoła może być argumentem
    > w tej walce na zasadzie prostego skojarzenia ze źdźbłem i belką.
    > Atak na Jankowskiego, który nie jest moim idolem i jest postacią
    > kontrowersyjną nawet w Kościele (który nie potrafi sobie z nim
    > poradzić) jest perfidny. Z zastrzeżeniem, że może być uzasadniony
    > ale tego nie wiemy. Mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być
    > prawda. Zobaczymy...

    Trochę to nielogiczne, co napisałaś, przyznaj. Jeśli odcinasz się od księdza
    Jankowskiego mówiąc, że nie jest Twoim idolem i nazywasz go przy tym postacią
    "kontrowersyjną nawet w kościele", to skąd to przekonanie niezachwiane, że jest
    ofiarą perfidnych ataków? Skąd wiedza i ten kredyt zaufania, że na pewno nie
    jest pedofilem? To "mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być prawda", skoro
    masz na myśli kogoś, kto nie jest Twoim idolem?

    Jak narazie fakty mówią coś innego...
    >
    >
    >
  • basia.basia 02.08.04, 00:36
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    Skąd wiedza i ten kredyt zaufania, że na pewno nie
    > jest pedofilem? To "mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być prawda",
    skoro
    >
    > masz na myśli kogoś, kto nie jest Twoim idolem?

    Tylko dlatego, że krążą szepty o tych i tamtych a on jest postacią tak
    kontrowersyjną, że gdyby coś było "na rzeczy" to jego nazwisko już dawno
    by się pojawiło.>

    > Jak narazie fakty mówią coś innego...

    Po sprawie tego dziennikarza z Polic oraz maybacha ojca Rydzyka
    sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Prawda jest taka,
    że jeśli to jest prawda to znaczy równocześnie, że apb. Gocłowski
    wiedział i nic nie zrobił a już wcześniej nie umiał sobie poradzić
    z Jankowskim. To by mi zrobiło wielką przykrość. To jest z mojej
    strony "myślenie życzeniowe" - chciałabym, żeby to nie była prawda.
    Bez sensu ... masz okazję poużywać sobie na kobietach pozbawionych
    rozsądku:(


  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 00:54
    basia.basia napisała:

    > Po sprawie tego dziennikarza z Polic oraz maybacha ojca Rydzyka
    > sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Prawda jest taka,
    > że jeśli to jest prawda to znaczy równocześnie, że apb. Gocłowski
    > wiedział i nic nie zrobił a już wcześniej nie umiał sobie poradzić
    > z Jankowskim. To by mi zrobiło wielką przykrość. To jest z mojej
    > strony "myślenie życzeniowe" - chciałabym, żeby to nie była prawda.
    > Bez sensu ... masz okazję poużywać sobie na kobietach pozbawionych
    > rozsądku:(
    >
    >


    Już dobrze, nie będę się pastwił :)

    Od siebie powiem tylko tyle, że jeśli ta afera okaże się prawdą (a wiele na to
    wskazuje), to Jankowskiego żałował nie będę.

    Własnie dlatego że jest dla mnie kimś wyjątkowo anypatycznym.
  • leszek.sopot 02.08.04, 01:10
    basia.basia napisała:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Jak sprawa ks. Jankowskiego może być użyta do walki ideologicznej - prosz
    > e o wybaczenie, ale wyrazem jakiej ideologii jest ks. Jankowski, ja nie pojmu
    > ję.
    >
    > Napisałeś to:
    >
    > "Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń,
    ale zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego
    struktura oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada."
    >
    > Wydaje mi się, że ten fragment artykułu z Przekroju jest jasny.
    > Ale bardzo możliwe, że ja wyczytałam w nim więcej niż Ty. Mnie
    > chodzi o tę walkę dwóch ideologii: tej zgodnie z którą geje wraz
    > z ich dążeniami to emanacja otwartości, nowego stylu życia przeciw
    > tradycyjnym wartościom

    Przepraszam, ale dlaczego piszesz, że przeciw tradycyjnym wartościom? czy geje
    twierdzą, że nie trzeba być uczciwym, wiernym, dobrym, szanującym prawo? Czy
    demokracja to jakaś wredna ideologia?

    > i dalej ... prawo do eutanazji już zalegalizowane
    > gdzie niegdzie, dopuszczalność aborcji ze względu na to i owo itd.

    A dlaczego wrzucasz to wszystko do jednego worka - każdy z poruszonych przez
    ciebie problemów ma inny kontekst i dotyka różnych problemów. Prawa gejów i
    lesbijek a eutanazja to jednak zupełnie coś innego.

    > Z drugiej strony kościół stojący na straży tradycyjnych wartości,
    > norm moralnych itd., który jest w tej walce wrogiem.

    Tak na marginesie - komuniści też byli przeciwni związkom homoseksualnym

    > Wydaje mi się,
    > że dlatego jest atakowany. Stale słyszy się argumenty, że Kościół
    > jest wsteczny, nienowoczesny, restrykcyjny itp. W takiej sytuacji
    > atakowanie duchownych oraz nagłaśnianie każdej sprawy, każdego
    > występku popełnianego przez ludzi Kościoła może być argumentem
    > w tej walce na zasadzie prostego skojarzenia ze źdźbłem i belką.
    > Atak na Jankowskiego, który nie jest moim idolem i jest postacią
    > kontrowersyjną nawet w Kościele (który nie potrafi sobie z nim
    > poradzić) jest perfidny.

    Czy ujawnienie pewnych faktów z życia ks. Jankowskiego to perfudny atak na
    Kościół? Wybacz, ale nie mogę się z tobą zgodzić.

    > Z zastrzeżeniem, że może być uzasadniony
    > ale tego nie wiemy. Mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być
    > prawda. Zobaczymy...

    Może być prawda, ale jeśli nawet, to bardzo trudna do udowodnienia - jak w
    przypadku każdego innego pedofila. Dowody muszą być za każdym razem 100-
    procentowe, albo też podejrzany musi sam sie przyznać.
  • basia.basia 02.08.04, 01:25
    leszek.sopot napisał:

    > Czy ujawnienie pewnych faktów z życia ks. Jankowskiego to perfudny atak na
    > Kościół? Wybacz, ale nie mogę się z tobą zgodzić.

    Ja się też sama z sobą nie zgadzam:(
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 03:21
    ...mam podobne odczucia. Ale nie patrzę na to, jak co poniektórzy, w
    kategoriach ideologiczno-batalistycznych. To nie jest ani mecz Kościół - reszta
    świata, ani nawet kwestia osobistej lojalności wobec instytucji, którą - jak
    najbliższą rodzinę - podświadomie obdarza się miłoscią i zaufaniem, i którą, od
    dziecka, przyzwyczailiśmy się uważać za strażnika ładu moralno-obyczajowego w
    tym świecie rozchwianych norm i wartości.
    W miarę doroślenia i gromadzenia przykrych doświadczeń - stajemy sie coraz
    bardziej krytyczni, podnosi się nam próg wymagań, a lista autorytetów staje sie
    coraz krótsza... A równocześnie - narasta w nas bunt przeciwko pozbawianiu nas
    prawa do kolejnego segmentu tego czystego uczucia, jakim jest prosta i głęboko
    w nas wrośnięta ufność. Dodam więcej, bo uczestniczyłem w dość szerokiej
    dyskusji na ten temat - to uczucie zawodu wobec Kościoła dotyczy również
    ateistów. Bo im także, jak niegdyś Arystotelesowi, potrzebne są punkty
    podparcia i znaki orientacyjne.
    Ja akurat nie hołduję teoriom spiskowym i skłonny jestem (aż za bardzo) do
    oddzielania błędów poszczególnych osób od ogólnego wyobrażenia instytucji,
    którą reprezentują. Errare humanum est. OK. Ale gdzieś tam z tyłu głowy lęgnie
    sie pytanie - czemu ta instytucja (w tym przypadku mój Kosciół) przejawia
    symptomy tych samych patologii, które nas wszystkich wpieklają w życiu
    politycznym, społecznym, gospodarczym, kulturalnym?.. Czemu Kosciół
    instytucjonalny - nauczony tyloma doświadczeniami - nie potrafi zbudować
    skutecznych tam chroniących jego wnętrze przed patologiami? Czemu wymogów
    moralnych nie stawia przed prawniczym "nieskazany - znaczy niewinny"?
    Ten stan emocjonalnego i poznawczego dysonansu jest bardzo dotkliwy. Dobro nie
    może być równocześnie siedliskiem zła... A rozstrzygnięcie dylematu "jaka jest
    prawda?" jest poza nami. Niedostępne. Ale czy, wobec tego, mamy się zachowywać
    jak w tej anegdocie:
    -Okazało się, że praktyka nie zgadza się z głoszonymi zasadami. Co robić?
    -Zmienić praktykę!
    -Zmienić zasady!
    -Eee tam, zmienić, że się okazało! I, jak dotychczas - udawać, że wszystko jest
    OK.
    Czy to jest atak na Kościół? Mnie takie ataki nigdy nie dziwiły. Przywykłem do
    nich. Wychowałem się w czasach, gdy Kościół był przedmiotem nieustannej
    agresji. Ale wtedy sytuacja była jasna. Tu my i nasze racje duchowe i moralne,
    tam oni ze swymi pałami. A teraz?.. Gdzie racje? Gdzie pały?
    Ja to odczuwam raczej jako wyrządzoną mi osobiscie przykrość, której
    konsekwencją będzie nie tylko objęcie kolejnej instytucji i jej personelu
    totalną nieufnością. Ale, co gorsza, jako osoba odpowiedzialna, powinienem (czy
    powinienem?) zacząć zmieniać nastawienie rodziny, a zwłaszcza dzieciaków... A
    stąd już tylko krok do stalinowskiego "ufać, ale kontrolować". I to mnie boli
    najbardziej. Nie wiem, czy swoje rozterki wyraziłem jasno...
  • homosovieticus 02.08.04, 08:19
  • Gość: jan IP: *.devs.futuro.pl 01.08.04, 21:02
    Masz rację lapsusie z tym "odstrzałem" w 100 %.
    To żydy prałatowi kochasia do łożka podłożyły. I teraz chcą księdza admirała
    floty śródlądowej "odstrzelić".
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 02.08.04, 00:48
    Już słyszę ten jęk zawodu, gdy okaże się-a najpewniej tak będzie-że ksiądz jest
    niewinny; "szkoda, że gówniarza nie zgwałcił"
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.08.04, 05:58

    Moi drodzy parafianie,

    Jak wszyscy wiecie prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pedofilii. Sprawa
    dotyczy syna byłej sprzątaczki zatrudnionej na mojej plebanii. W kontekście
    śledztwa wymieniane jest moje nazwisko. Nie lękajcie się, jestem niewinny. Tu w
    tym kościele, w obliczu Najświętszego Sakramentu i leżącego przedemną Pisma
    Świętego zaręczam wam, że najbliższe dni potwierdzą moją dzisiejszą deklarację.
    Proszę was o modlitwę w intencji ogłoszenia prawdy, która oczyści atmosferę
    podejrzeń jaka powstała wokół mojej osoby w ostatnich dniach. Jestem spokojny i
    was proszę o spokój. Prawda nas wyzwoli.

    To można by uznać, że jest niewinny.

  • ayran 02.08.04, 09:13
    A skoro powiedział wczoraj inaczej - to należy go uznać za winnego?
  • panidalloway 02.08.04, 12:36
    Masz rację. O czyjejś winie lub niewinności nie można wróżyć z fusów i gdybać
    nie mając do tego podstaw. Nie jest to sprawa wiary lub niewiary, ale istnienia
    dowodów lub ich braku. Co prawda, jak zauważyła uciekająca wiedźma, takie
    gdybania to ulubiona zabawa forumowa. Usprawiedliwia ją trochę ogólna
    degrengolada i cudowna niemoc polskiej prokuratury.

    W tej sprawie wiemy tylko, że ksiądz jakoś dziwnie pojmuje pomoc ubogim. I jest
    to kompromitujące, niezależnie od tego, czy istnieje w tle jakaś sprawa
    kryminalna, czy nie.

    Kściołowi Katolickiemu w Polsce bardzo by się przydał jakiś poważny czarny
    komik, który wygarnąłby co i jak. Ale sądząc po losie Tygodnika Powszechnego,
    nie zostałby przyjęty przez większość katolików ze zrozumieniem.
  • lupus.lupus 02.08.04, 13:00
    panidalloway napisała:

    Ależ ktoś taki jest! Wygarnął „Elitarnemu Tygodnikowi Powszechnemu,
    Uniwersalnemu i Ekumenicznemu” „co i jak” jak To Pani ładnie napisała. Nazywa
    się Jan Paweł II i jest głową Kościoła Rzymskiego. Oto jego fragment listu do
    redakcji „Tygodnika” z 5 kwietnia 1995, którego publikację odkładano prawie dwa
    miesiące.

    "Rok 1989 przyniósł w Polsce głębokie zmiany związane z upadkiem systemu
    komunistycznego. Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym
    atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a
    także na papieża. Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin
    w Polsce w roku 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa to,
    czym Kościół był w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się
    oskarżenia czy pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze
    strony Kościoła, czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego
    społeczeństwa. Pan daruje jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów
    odczuwało się jakoś także w ,, Tygodniku Powszechnym ". W tym trudnym momencie
    Kościół w ,,Tygodniku" nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony,
    jakiego miał poniekąd prawo oczekiwać; "nie czul się dość miłowany" - jak
    kiedyś powiedziałem. Dzisiaj piszę o tym z bólem...".


  • lupus.lupus 02.08.04, 13:02
    panidalloway napisała:


    > Kściołowi Katolickiemu w Polsce bardzo by się przydał jakiś poważny czarny
    > komik, który wygarnąłby co i jak. Ale sądząc po losie Tygodnika
    >Powszechnego, nie zostałby przyjęty przez większość katolików ze
    >zrozumieniem.

    Ależ ktoś taki jest! Wygarnął „Elitarnemu Tygodnikowi Powszechnemu,
    Uniwersalnemu i Ekumenicznemu” „co i jak” jak To Pani ładnie napisała. Nazywa
    się Jan Paweł II i jest głową Kościoła Rzymskiego. Oto jego fragment listu do
    redakcji „Tygodnika” z 5 kwietnia 1995, którego publikację odkładano prawie dwa
    miesiące.

    "Rok 1989 przyniósł w Polsce głębokie zmiany związane z upadkiem systemu
    komunistycznego. Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym
    atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a
    także na papieża. Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin
    w Polsce w roku 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa to,
    czym Kościół był w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się
    oskarżenia czy pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze
    strony Kościoła, czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego
    społeczeństwa. Pan daruje jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów
    odczuwało się jakoś także w ,, Tygodniku Powszechnym ". W tym trudnym momencie
    Kościół w ,,Tygodniku" nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony,
    jakiego miał poniekąd prawo oczekiwać; "nie czul się dość miłowany" - jak
    kiedyś powiedziałem. Dzisiaj piszę o tym z bólem...".



    --
    "Zabawy są przepyszne i dziewczęta piękne są
    Lecz muszę iść bo wzywa mnie
    Don Carlos de Borbon"
    fragment pieśni hiszpańskich karlistów
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 13:04
    Z dzisiejszego wydania "Wprost"....

    "Polskie organy ścigania w wypadku podejrzeń księży o jakiekolwiek przestępstwo
    zachowują się co najmniej dziwnie. Zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w
    Gdańsku Ryszard Paszkiewicz odmówił udzielenia informacji na temat sprawy
    księdza prałata Henryka J. Powoływał się głównie na dobro osób pokrzywdzonych.
    Było to o tyle dziwne, że kilka dni wcześniej w Gdańsku-Zaspie ujawniono
    drastyczny przypadek pedofilii, dotyczący brutalnego gwałtu na dwóch chłopcach -
    dziesięcio- i trzynastolatku. Mimo to dziennikarze nie mieli żadnych
    przeszkód, aby uzyskać wszelkie informacje na ten temat. Fotoreporterom
    ułatwiono nawet robienie zdjęć podejrzanemu.

    Podobnie jak w wypadku księdza Henryka J. było w sprawie księdza z Tylawy -
    prokuratura nie wykonała wielu czynności, jakie podejmuje, gdy chodzi o
    podejrzane o pedofilię osoby świeckie. Jak twierdzi Ewa Orłowska, nie
    zabezpieczono dysku twardego z komputera księdza. Tych problemów nie mieli w
    Austrii śledczy, którzy zabezpieczyli komputery w seminarium w St. Poelten;
    jeden z dysków należał zresztą do Polaka. Zwyczajem stało się u nas, że
    podejrzani o molestowanie nieletnich księża nie są aresztowani, co przy ich
    wpływach w środowisku daje olbrzymie możliwości mataczenia. Choć wiele
    wskazuje, że ksiądz prałat J. mógł się dopuścić molestowania, postępowanie
    nadal toczy się "w sprawie", a nie "przeciw". Na razie nikomu też nie przyszło
    do głowy na przykład zabezpieczenie twardego dysku w komputerze księdza
    prałata".

    I jeszcze to. Parę minut temu słyszałem w radio, że wojewoda Warmińsko-Mazurski
    zmierza przekazać 10 tysięcy zł na ręce wdowy po kapralu Marcinie Rutkowskim,
    ktory zginął w Iraku i osierocił trzyletnią córkę.

    Prałat Jankowski natomiast (mówi o tym dzisiaj w wywiadzie dla GW), dał przed
    rokiem swojemu ulubieńcowi, wówczas 15-letniemu Sławkowi R., 8 tys. zł. Na
    zwrot długów.

    Dla być może niezorientowanych. 8 tys. zł to nieco więcej niż roczne zarobki
    pracownika hipermarketu. Należy przypuszczeć, że także i matka Sławka, która
    była zatrudniona w charakterze sprzątaczki u Jankowskiego, musiałaby pracować
    na taką sumę przez rok.
  • ayran 02.08.04, 13:17
    panidalloway napisała:

    > W tej sprawie wiemy tylko, że ksiądz jakoś dziwnie pojmuje pomoc ubogim. I
    > jest
    > to kompromitujące, niezależnie od tego, czy istnieje w tle jakaś sprawa
    > kryminalna, czy nie.

    Księdza J. kompromitują różne zachowania i odzywki, ale od sprezentowania komuś
    dowolnie dużej kwoty pieniędzy do udowodnienia, czy choćby znaczącego
    uprawdopodobnienia pedofilii, jest bardzo daleko.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 13:34
    Tak, masz rację. Bardzo daleko, a może nawet bardzo, bardzo, bardzo daleko.
    Albo kto wie? Może jeszcze bardziej niż bardzo, bardzo, bardzo. To jest wręcz
    dowód na to, że żadnych dowodów nie ma. Niezbity i niepodważalny. I im więcej
    tych pieniędzy, komórek, motocykli i tych filmów porno oglądanych z chłopakami
    z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.
  • ayran 02.08.04, 13:43
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > Tak, masz rację. Bardzo daleko, a może nawet bardzo, bardzo, bardzo daleko.
    > Albo kto wie? Może jeszcze bardziej niż bardzo, bardzo, bardzo. To jest wręcz
    > dowód na to, że żadnych dowodów nie ma. Niezbity i niepodważalny. I im więcej
    > tych pieniędzy, komórek, motocykli i tych filmów porno oglądanych z
    chłopakami
    > z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.

    Rozumiem, że ten "Radisson" to z "Superexpressu"?
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 13:51
    ayran napisał:

    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
    >
    > > Tak, masz rację. Bardzo daleko, a może nawet bardzo, bardzo, bardzo dalek
    > o.
    > > Albo kto wie? Może jeszcze bardziej niż bardzo, bardzo, bardzo. To jest w
    > ręcz
    > > dowód na to, że żadnych dowodów nie ma. Niezbity i niepodważalny. I im wi
    > ęcej
    > > tych pieniędzy, komórek, motocykli i tych filmów porno oglądanych z
    > chłopakami
    > > z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.
    >
    > Rozumiem, że ten "Radisson" to z "Superexpressu"?


    Ależ skąd? W dzisiejszym wywiadzie dla GW prałat Jankowski potwierdza, że
    nocował z chłopakami z plebanii w "Radissonie" ustosunkowując się (niechętnie)
    do zdjęć, jakie mu tam zrobiono.
  • ayran 02.08.04, 13:53
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > > > tych filmów porno oglądanych z
    >
    > > chłopakami
    > > > z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.
    > >
    > > Rozumiem, że ten "Radisson" to z "Superexpressu"?
    >
    >
    > Ależ skąd? W dzisiejszym wywiadzie dla GW prałat Jankowski potwierdza, że
    > nocował z chłopakami z plebanii w "Radissonie" ustosunkowując się
    (niechętnie)
    > do zdjęć, jakie mu tam zrobiono.

    Potwierdza, że nocował z chłopakami, z czego jasno wynika, że prawdziwa jest
    informacja z "Superexpressu", że wraz z nimi oglądał pornosy?
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 14:09
    ayran napisał:
    >
    > Potwierdza, że nocował z chłopakami, z czego jasno wynika, że prawdziwa jest
    > informacja z "Superexpressu", że wraz z nimi oglądał pornosy?

    "Superexpress" powoływał się na wypowiedzi pracowników "Radissona" - tych
    samych zapewne, którzy zrobili pamiątkowe zdjęcia prałatowi i którzy mówili o
    bardzo, bardzo, bardzo, wysokim rachunku zapłaconym przez niego za korzystanie
    z bardzo, bardzo drogich kanałów porno w hotelowej pay-tv.

    Można sprawdzić te rachunki. Tylko trzeba namówić prokuratora.
  • ayran 02.08.04, 14:21
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > "Superexpress" powoływał się na wypowiedzi pracowników "Radissona" - tych
    > samych zapewne, którzy zrobili pamiątkowe zdjęcia prałatowi i którzy mówili o
    > bardzo, bardzo, bardzo, wysokim rachunku zapłaconym przez niego za
    korzystanie
    > z bardzo, bardzo drogich kanałów porno w hotelowej pay-tv.

    Mówiąc ściśle, SE powołał się na jednego "anonomowego informatora", już w
    hotelu niezatrudnionego. Pisząc na końcu, że pokój o podawanym prezez
    informatora numerze nie jest apartamentem, tylko "zwykłym" pokojem dwuosobowym.

    > Można sprawdzić te rachunki. Tylko trzeba namówić prokuratora.

    Namówić prokuratora w związku z jakim zarzutem? Oglądania płatnego kanału TV?
    Coś takiego mogliby ewentualnie zrobić dziennikarze - przyznam, że gdyby
    okazało się, że w pokoju w którym mieszkał prałat oglądano filmy w płaten TV,
    to byłaby to ciekawa informacja. Ciekawa, ale jako dowód na seksualne
    wykorzystywanie jednego z nich tak samo cenna, jak to, że dostał 8.000 zł na
    spłate prywatnego długu.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 14:36
    O co Ci chodzi? Przecież napisałem już - i to wyraźnie - że im więcej tych
    informacji, tym więcej dowodów niewinności prałata. To Ty nie mogłeś uwierzyć,
    że to on sam własnymi ustami przyznał się do tego, że sfotografowano go z
    chłopakami z plebanii w "Radissonie", tak więc to Ty gotów byłeś pozbawić go
    tak ważnego dowodu. Wstydziłbyś się.
  • ayran 02.08.04, 14:49
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > O co Ci chodzi? Przecież napisałem już - i to wyraźnie - że im więcej tych
    > informacji, tym więcej dowodów niewinności prałata. To Ty nie mogłeś
    uwierzyć,
    >
    > że to on sam własnymi ustami przyznał się do tego, że sfotografowano go z
    > chłopakami z plebanii w "Radissonie", tak więc to Ty gotów byłeś pozbawić go
    > tak ważnego dowodu. Wstydziłbyś się.


    Nie przypominam sobie, bym nie mógł uwierzyć w to, że sfotohgrafowano go
    w "Radissonie", zważyszy że w sobotnim wydaniu jedno z tych zdjęć (przyznam, że
    niespecjalnie bulwersujące) zajmowało prawie całą pierwszą stronę "Super
    Expressu", która to gazeta jest w punktach sprzedaży dość dobrze wyeksponowana.
    Od lat mam nadzieję, że jakiś (państwowy lub kościelny) wymiar sprawiedliwości
    w końcu dobierze się do skóry Jankowskiemu za jego rzeczywiste wybryki, w
    rodzaju ksenofobicznych wyskoków. Gdyby się okazało, że jest winny pedofilii -
    tym bardziej należałoby go ukarać. Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę
    dementowaną przez rzekomo poszkodowanego oraz marne poszlaki w rodzaju dawanych
    prezentów, oświadczeń anonimowych informatorów i mało spójnych artykułów w
    sensacyjnej prasie.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 15:25
    ayran napisał:

    > > Nie przypominam sobie, bym nie mógł uwierzyć w to, że sfotohgrafowano go
    > w "Radissonie",

    To było niezupełnie tak. Nie wiedziałeś, że on to potwierdził w wywiadzie dla
    GW. Moją uwagę starałeś się podważyć jako wątpliwą, bo wziętą z "Superezpressu".
    Ja natomiast uważam, że tabloidy nie zawsze piszą nieprawdę.

    zważyszy że w sobotnim wydaniu jedno z tych zdjęć (przyznam, że
    >
    > niespecjalnie bulwersujące) zajmowało prawie całą pierwszą stronę "Super
    > Expressu", która to gazeta jest w punktach sprzedaży dość dobrze
    wyeksponowana.
    >
    > Od lat mam nadzieję, że jakiś (państwowy lub kościelny) wymiar
    sprawiedliwości
    > w końcu dobierze się do skóry Jankowskiemu za jego rzeczywiste wybryki, w
    > rodzaju ksenofobicznych wyskoków. Gdyby się okazało, że jest winny pedofilii -

    > tym bardziej należałoby go ukarać. Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę
    > dementowaną przez rzekomo poszkodowanego oraz marne poszlaki w rodzaju
    dawanych
    >
    > prezentów, oświadczeń anonimowych informatorów i mało spójnych artykułów w
    > sensacyjnej prasie.

    Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat Jankowski dobrze
    się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie. Wiedział np.
    z "Superexpressu", że sprawa prezentów i motocyklu za 8 tysięcy złotych, który
    podarował Sławkowi, została już upubliczniona. Zamiast więc konsekwentnie się
    jej wypierać albo dezawuować ją milczeniem, próbuje wcisnąć niewiarygodną
    historyjkę, że dał Sławkowi te pieniądze - wymienił nawet tę sumę, o której
    była mowa w gazetach - na spłatę długów. Takie dlugi u piętnastolatka?

    To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa, że Sławek
    kupił sobie ten motocykl. To samo z "Radissonem", w którym jak się teraz z jego
    ust dowiadujemy, rzeczywiście nocował z chłopakami. On sie pogrąża. I to nie
    pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany, będziemy
    dowiadywać się coraz więcej.

    Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła jak kamień w
    wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego. Ma widać
    uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie dziwi. To
    jest bomba zegarowa.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 15:54
    Gość portalu: wartburg napisał(a):


    > Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat Jankowski
    dobrze
    >
    > się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie. Wiedział
    np.
    > z "Superexpressu", że sprawa prezentów i motocyklu za 8 tysięcy złotych,
    który
    > podarował Sławkowi, została już upubliczniona. Zamiast więc konsekwentnie
    się
    > jej wypierać albo dezawuować ją milczeniem,


    Uważasz, że wypieranie się lub zbywanie milczeniem upublicznionych informacji
    byłoby obroną udolną? "To nie moja ręka"? Pójście w zaparte nie jest dobrą
    linią obrony w takiej sytuacji i nie dziwię się, że Jankowski tego nie próbuje
    i woli tłumaczyć się (pytanie tylko czy wiarygodnie) z tego co podały media.
    Obrony nie można planować w oderwaniu od dowodów oskarżenia.


    próbuje wcisnąć niewiarygodną
    > historyjkę, że dał Sławkowi te pieniądze - wymienił nawet tę sumę, o której
    > była mowa w gazetach - na spłatę długów. Takie dlugi u piętnastolatka?


    Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszcze
    bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są specjalnie
    szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomanem, mógł się
    tych długów dorobić w krótkim czasie.


    > To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa, że Sławek
    > kupił sobie ten motocykl.


    A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?
    Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne, czy też
    bezinteresownym prezentem na spłatę długów.



    To samo z "Radissonem", w którym jak się teraz z jego
    >
    > ust dowiadujemy, rzeczywiście nocował z chłopakami. On sie pogrąża.


    Gdyby zaprzeczał, wcale nie byłby mniej pogrążony, wręcz przeciwnie. Skoro są
    zdjęcia z hotelu, nie mógł się tego wyprzeć bo to byłoby samobójcze.


    I to nie
    > pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany,
    będziemy
    > dowiadywać się coraz więcej.


    To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
    zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarczające do
    jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa obrona z
    początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
    znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.


    > Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła jak kamień
    w
    >
    > wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego. Ma widać
    > uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie dziwi.


    "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
    może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związek z
    Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność, że
    Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sławka?
    Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie jest na
    razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno" ten związek
    jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe, a nawet
    prawdopodobne.



    Wszystko wskazuje na to, że oskarżenia się potwierdzą bo tych informacji jest
    za dużo, żeby można hipotezę o prowokacji uznać za prawdopodobną. Nie wiem
    natomiast czy są jakieś niepodważalne dowody, bo na razie media donoszą o całej
    masie poszlak, które się układają w logiczną całość ale jeśli nie "zawisną" na
    jakimś twardym dowodzie to może być trudno księdza skazać. I to byłoby
    najgorsze, bo jeśli jego wina będzie dla wszystkich oczywista a dla sądu nie do
    udowodnienia to szkoda dla społeczeństwa i dla Kościoła (a przede wszystkim dla
    ofiar) będzie o wiele większa niż gdyby go skazać za pedofilię.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 16:47
    kataryna.kataryna napisała:

    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
    >
    >
    > > Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat Jankowski
    > dobrze
    > >
    > > się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie. Wiedzia
    > ł
    > np.
    > > z "Superexpressu", że sprawa prezentów i motocyklu za 8 tysięcy złotych,
    > który
    > > podarował Sławkowi, została już upubliczniona. Zamiast więc konsekwentni
    > e
    > się
    > > jej wypierać albo dezawuować ją milczeniem,
    >
    >
    > Uważasz, że wypieranie się lub zbywanie milczeniem upublicznionych informacji
    > byłoby obroną udolną? "To nie moja ręka"? Pójście w zaparte nie jest dobrą
    > linią obrony w takiej sytuacji i nie dziwię się, że Jankowski tego nie
    próbuje
    > i woli tłumaczyć się (pytanie tylko czy wiarygodnie) z tego co podały media.
    > Obrony nie można planować w oderwaniu od dowodów oskarżenia.

    Żle mnie zrozumiałaś. Nie wiem, czy taka obrona byłaby mniej lub bardziej
    udolna. Po prostu takiej obrony po nim się spodziewałem, bo tak zazwyczaj
    bronią się złapani za rękę i jeśli uwzględnić praktyki polskiego aparatu
    sprawiedliwości, to wcale dobrze na tym wychodzą. A więc krótko. Oczekiwałem
    po Jankowskim takiego samego cynizmu, do jakiego zdążylem się przyzwyczaić
    obserwując naszą scene polityczną. W tym kontekscie uznałem, być może błędnie,
    jego linie obrony za nieudolną.
    >
    >
    > próbuje wcisnąć niewiarygodną
    > > historyjkę, że dał Sławkowi te pieniądze - wymienił nawet tę sumę, o któr
    > ej
    > > była mowa w gazetach - na spłatę długów. Takie dlugi u piętnastolatka?
    >
    >
    > Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszcze
    > bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są
    specjalnie
    >
    > szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomanem, mógł
    się
    > tych długów dorobić w krótkim czasie.

    To jest nawet na pewno prawda. Ale chyba sama przyznasz, że taka prawda nie
    stawia w najlepszym świetle opiekuna Sławka, prałata Jankowskiego? W sumie był
    kimś w rodzaju opiekuna. Popierał jego wyprowadzkę z domu do plebanii, na
    którą nie chciała zgodzić się matka i tym samym przejął odpowiedzialność za
    wychowanie chłopaka.
    >
    >
    > > To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa, że Sł
    > awek
    > > kupił sobie ten motocykl.
    >
    >
    > A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?

    Tu się różnimy. Uważam, że to była jak najbardziej jego sprawa.


    > Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne, czy
    też
    >
    > bezinteresownym prezentem na spłatę długów.

    Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle. Wybacz,
    ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
    >
    >
    >
    > To samo z "Radissonem", w którym jak się teraz z jego
    > >
    > > ust dowiadujemy, rzeczywiście nocował z chłopakami. On sie pogrąża.
    >
    >
    > Gdyby zaprzeczał, wcale nie byłby mniej pogrążony, wręcz przeciwnie. Skoro są
    > zdjęcia z hotelu, nie mógł się tego wyprzeć bo to byłoby samobójcze.

    Tutaj możesz mieć rację. Choć jak już powiedziałem. Spodziewałem się innej
    taktyki.
    >
    >
    > I to nie
    > > pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany,
    > będziemy
    > > dowiadywać się coraz więcej.
    >
    >
    > To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
    > zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarczające do
    > jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa obrona z
    > początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
    > znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.

    Nie ma znaczenia? Nie śledziłem tej sprawy, ale mnie by to na przykład
    interesowało. Tak jak interesowały mnie próby rozgrzeszania Samsona przez jego
    środowisko.
    >
    >
    > > Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła jak ka
    > mień
    > w
    > >
    > > wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego. Ma w
    > idać
    > > uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie dziwi.
    >
    >
    >
    > "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
    > może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związek z
    > Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność, że
    > Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sławka?

    Oczywiście że nie mam stuprocentowej pewności, bo i skąd? Ale zdziwiłbym się,
    gdyby tak nie było. Uznajmy to "na pewno" za "bardzo prawdopodobne". Nie
    wiem, dlaczego czepiasz się słów jak Ayran :) Przecież zastąpienie jednego
    wyrażenia drugim, do niego zbliżonym, niczego nie zmienia.


    > Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie jest na
    > razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno" ten
    związek
    >
    > jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe, a nawet
    > prawdopodobne.

    No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
    >
    >
    >
    > Wszystko wskazuje na to, że oskarżenia się potwierdzą bo tych informacji jest
    > za dużo, żeby można hipotezę o prowokacji uznać za prawdopodobną. Nie wiem
    > natomiast czy są jakieś niepodważalne dowody, bo na razie media donoszą o
    całej
    >
    > masie poszlak, które się układają w logiczną całość ale jeśli nie "zawisną"
    na
    > jakimś twardym dowodzie to może być trudno księdza skazać. I to byłoby
    > najgorsze, bo jeśli jego wina będzie dla wszystkich oczywista a dla sądu nie
    do
    >
    > udowodnienia to szkoda dla społeczeństwa i dla Kościoła (a przede wszystkim
    dla
    >
    > ofiar) będzie o wiele większa niż gdyby go skazać za pedofilię.

    Jego wina z pewnością nie dla wszystkich będzie oczywista, nawet jeśli skarze
    go sąd. Ma przecież dużo zwolenników, którzy wierzyc będą w jego niewinność po
    to chociażby, żeby lepiej definiować własną tożsamość i drażnic przeciwników
    politycznych

    Zło pociąga. Do dzisiaj mamy wielu zagorzałych wyznawców Stalina i Hitlera,
    mimo że książkami na temat ich win i zbrodni można by zapełnić niejedną
    bibliotekę.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 17:12
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > Żle mnie zrozumiałaś. Nie wiem, czy taka obrona byłaby mniej lub bardziej
    > udolna. Po prostu takiej obrony po nim się spodziewałem, bo tak zazwyczaj
    > bronią się złapani za rękę i jeśli uwzględnić praktyki polskiego aparatu
    > sprawiedliwości, to wcale dobrze na tym wychodzą. A więc krótko.
    Oczekiwałem
    > po Jankowskim takiego samego cynizmu, do jakiego zdążylem się przyzwyczaić
    > obserwując naszą scene polityczną. W tym kontekscie uznałem, być może
    błędnie,
    >
    > jego linie obrony za nieudolną.



    Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybrał
    cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj dobrze
    wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony - każda
    inna byłaby gorsza.


    > > Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszc
    > ze
    > > bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są
    > specjalnie
    > >
    > > szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomanem, móg
    > ł
    > się
    > > tych długów dorobić w krótkim czasie.
    >
    > To jest nawet na pewno prawda. Ale chyba sama przyznasz, że taka prawda nie
    > stawia w najlepszym świetle opiekuna Sławka, prałata Jankowskiego? W sumie
    był
    >
    > kimś w rodzaju opiekuna. Popierał jego wyprowadzkę z domu do plebanii, na
    > którą nie chciała zgodzić się matka i tym samym przejął odpowiedzialność za
    > wychowanie chłopaka.



    Nie wiem czy przejął odpowiedzialność za wychowanie chłopaka, nie jest to dla
    mnie takie oczywiste, nie miał żadnej możliwości egzekwowania czegokolwiek.
    Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale samo
    dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze tak
    karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien to
    załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.


    > > > To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa,
    > że Sł
    > > awek
    > > > kupił sobie ten motocykl.
    > >
    > >
    > > A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?
    >
    > Tu się różnimy. Uważam, że to była jak najbardziej jego sprawa.


    Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sławkowi
    pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za to, że
    Sławek kupił za nie motor? Może i tak.


    > > Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne, c
    > zy
    > też
    > >
    > > bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
    >
    > Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle. Wybacz,
    > ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.



    Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to drugie.


    > > I to nie
    > > > pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonan
    > y,
    > > będziemy
    > > > dowiadywać się coraz więcej.
    > >
    > >
    > > To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
    > > zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarczające
    > do
    > > jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa obrona
    > z
    > > początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
    > > znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.
    >
    > Nie ma znaczenia? Nie śledziłem tej sprawy, ale mnie by to na przykład
    > interesowało. Tak jak interesowały mnie próby rozgrzeszania Samsona przez
    jego
    >
    > środowisko.



    Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z Tylawy,
    ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
    przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa obrona
    przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
    zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.


    > > > Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła
    > jak ka
    > > mień
    > > w
    > > >
    > > > wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego.
    > Ma w
    > > idać
    > > > uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie
    > dziwi.
    > >
    > >
    > >
    > > "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
    > > może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związek z
    > > Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność, że
    > > Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sławka?
    >
    > Oczywiście że nie mam stuprocentowej pewności, bo i skąd? Ale zdziwiłbym się,
    > gdyby tak nie było. Uznajmy to "na pewno" za "bardzo prawdopodobne". Nie
    > wiem, dlaczego czepiasz się słów jak Ayran :) Przecież zastąpienie jednego
    > wyrażenia drugim, do niego zbliżonym, niczego nie zmienia.


    Nie czepiam się słów tylko tej drobnej różnicy między przypuszczeniem a
    całkowitą pewnością bez marginesu na inne teoretycznie możliwe wytłumaczenie.


    > > Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie jest n
    > a
    > > razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno" ten
    > związek
    > >
    > > jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe, a nawet
    > > prawdopodobne.
    >
    > No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)



    A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Może się
    nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne ale nie
    jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc trudno mi te
    dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej prawdopodobnych
    scenariuszy zniknięcia Sławka.


    > Jego wina z pewnością nie dla wszystkich będzie oczywista, nawet jeśli skarze
    > go sąd. Ma przecież dużo zwolenników, którzy wierzyc będą w jego niewinność
    po
    >
    > to chociażby, żeby lepiej definiować własną tożsamość i drażnic przeciwników
    > politycznych



    Podobnie będzie gdy sąd go uniewinni, bo ma dużo wrogów, którzy też potrzebują
    definiować własną tożsamość i drażnić przeciwników politycznych.



    > Zło pociąga. Do dzisiaj mamy wielu zagorzałych wyznawców Stalina i Hitlera,
    > mimo że książkami na temat ich win i zbrodni można by zapełnić niejedną
    > bibliotekę.


    No cóż, myślę, że z takimi porównaniami można poczekać aż udowodnione winy i
    zbrodnie Jankowskiego zapełnią choć jedną książkę.
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 18:29
    kataryna.kataryna napisała:

    ) Gość portalu: wartburg napisał(a):
    )
    ) ) Żle mnie zrozumiałaś. Nie wiem, czy taka obrona byłaby mniej lub bardzie
    ) j
    ) ) udolna. Po prostu takiej obrony po nim się spodziewałem, bo tak zazwycza
    ) j
    ) ) bronią się złapani za rękę i jeśli uwzględnić praktyki polskiego aparatu
    ) ) sprawiedliwości, to wcale dobrze na tym wychodzą. A więc krótko.
    ) Oczekiwałem
    ) ) po Jankowskim takiego samego cynizmu, do jakiego zdążylem się przyzwyczai
    ) ć
    ) ) obserwując naszą scene polityczną. W tym kontekscie uznałem, być może
    ) błędnie,
    ) )
    ) ) jego linie obrony za nieudolną.
    )
    )
    )
    ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybrał
    ) cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj dobrze
    ) wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony -
    każda inna byłaby gorsza.

    Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przeczytaj może
    uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.
    )
    ) Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszcze
    ) ) bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są
    ) ) specjalnie
    ) ) )
    ) ) ) szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomane
    ) m, móg
    ) ) ł
    ) ) się
    ) ) ) tych długów dorobić w krótkim czasie.
    ) )
    ) ) To jest nawet na pewno prawda. Ale chyba sama przyznasz, że taka prawda
    ) nie
    ) ) stawia w najlepszym świetle opiekuna Sławka, prałata Jankowskiego? W sum
    ) ie był kimś w rodzaju opiekuna. Popierał jego wyprowadzkę z domu do plebanii,
    na
    ) ) którą nie chciała zgodzić się matka i tym samym przejął odpowiedzialność
    ) za
    ) ) wychowanie chłopaka.
    )
    )
    )
    ) Nie wiem czy przejął odpowiedzialność za wychowanie chłopaka, nie jest to dla
    ) mnie takie oczywiste, nie miał żadnej możliwości egzekwowania czegokolwiek.

    Przecież piszę o sytuacji, jaka się między nimi oficjalnie (półoficjalnie?)
    wytworzyła. To był dorosły człowiek, który zgadzając się na przeprowadzkę
    nieletniego chłopaka do siebie przejął obowiązki wychowawcy, czy też opiekuna.
    Tak na marginesie - na Zachodzie byłoby to bez zgody odpowiednich urzędów nie
    do pomyślenia.

    ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale samo
    ) dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze tak
    ) karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien to
    ) załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.

    Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
    Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
    )
    )
    ) ) To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa,
    ) ) że Sławek kupił sobie ten motocykl.
    ) ) )
    ) ) )
    ) ) ) A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?
    ) )
    ) ) Tu się różnimy. Uważam, że to była jak najbardziej jego sprawa.
    )
    )
    ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sławkowi
    ) pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za to, że
    ) Sławek kupił za nie motor? Może i tak.

    Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem mówiąc
    nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za to, że
    obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
    narkotyki.
    )
    )
    ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne,
    czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
    ) )
    ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle. Wybacz,
    ) ) ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
    )
    )
    )
    ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to drugie.

    A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?
    )
    )
    ) ) ) I to nie
    ) ) ) ) pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany,
    ) ) ) będziemy
    ) ) ) ) dowiadywać się coraz więcej.
    ) ) )
    ) ) )
    ) ) ) To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
    ) ) ) zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarcz
    ) ające do jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa o
    ) brona
    ) ) z początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
    ) ) ) znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.
    ) )
    ) ) Nie ma znaczenia? Nie śledziłem tej sprawy, ale mnie by to na przykład
    ) ) interesowało. Tak jak interesowały mnie próby rozgrzeszania Samsona przez
    ) ) jego środowisko.
    )
    )
    )
    ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
    Tylawy,
    ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
    ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
    obrona
    ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
    ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
    )
    Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
    zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne uwagi
    uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to bardzo.
    )
    ) ) ) ) Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która prze
    ) ) ) ) padła jak kamień w wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną
    ) ) ) ) Jankowskiego. Ma widać uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka,
    co mnie wcale nie dziwi.

    ) ) ) "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
    ) ) ) może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związe
    ) k z
    ) ) ) Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność,
    ) że
    ) ) ) Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sław
    ) ka?
    ) )
    ) ) Oczywiście że nie mam stuprocentowej pewności, bo i skąd? Ale zdziwiłbym
    ) się,
    ) ) gdyby tak nie było. Uznajmy to "na pewno" za "bardzo prawdopodobne". Ni
    ) e
    ) ) wiem, dlaczego czepiasz się słów jak Ayran :) Przecież zastąpienie jedne
    ) go
    ) ) wyrażenia drugim, do niego zbliżonym, niczego nie zmienia.
    )
    )
    ) Nie czepiam się słów tylko tej drobnej różnicy między przypuszczeniem a
    ) całkowitą pewnością bez marginesu na inne teoretycznie możliwe wytłumaczenie.

    Nie czepiasz się słów? Niech będzie, że się nie czepiasz.
    )
    )
    ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie
    ) jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno"
    ) ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe,
    ) ) ) a nawet prawdopodobne.
    ) )
    ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
    )
    )
    )
    ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Może się
    ) nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne ale
    ) nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc trudno
    ) mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
    ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.

    Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do głowy?

    ) ) Jego wina z pewnością nie dla wszystkich będzie oczywista, nawet jeśli sk
    ) arze
    ) ) go sąd. Ma przecież dużo zwolenników, którzy wierzyc będą w jego niewinn
    ) ość
    ) po
    ) )
    ) ) to chociażby, żeby lepiej definiować własną tożsamość i drażnic przeciwni
    ) ków
    ) ) politycznych
    )
    )
    )
    ) Podobnie będzie gdy sąd go uniewinni, bo ma dużo wrogów, którzy też
    potrzebują
    ) definiować własną tożsamość i drażnić przeciwników politycznych.
    )
    )
    )
    ) ) Zło pociąga. Do dzisiaj mamy wielu zagorzałych wyznawców Stalina i Hitle
    ) ra,
    ) ) mimo że książkami na temat ich win i zbrodni można by zapełnić niejedną
    ) ) bibliotekę.
    )
    )
    ) No cóż, myślę, że z takimi porównaniami można poczekać aż udowodnione winy i
    ) zbrodnie Jankowskiego zapełnią choć jedną książkę.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 21:46
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybrał
    > ) cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj
    dobrze
    > ) wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony -
    > każda inna byłaby gorsza.
    >
    > Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przeczytaj może
    > uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.


    Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadałam
    pytanie, żeby się upewnić.

    Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
    poszkodowanego oraz marne poszlaki

    Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
    Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie.

    Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący temu co
    napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem zaś
    napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapania za
    rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
    argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankowski
    broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest tylko "rozdmuchana
    pogłoska plus marne poszlaki".


    > ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale
    samo
    > ) dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze tak
    > ) karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien to
    > ) załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
    >
    > Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
    > Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.


    W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
    głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
    katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie jest
    chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)


    > ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sławkowi
    > ) pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za to,
    że
    >
    > ) Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
    >
    > Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem
    mówiąc
    >
    > nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za to,
    że
    > obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
    > narkotyki.


    Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
    pedofilię? Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
    narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z długów
    do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez taki
    prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyby w
    innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie padł
    cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny kilka
    tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy samo
    zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się karygodne w
    świetle podejrzeń?


    > ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne,
    > czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
    > ) )
    > ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle.
    Wybacz,
    >
    > ) ) ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
    > )
    > )
    > )
    > ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to
    drugie.
    >
    > A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?


    Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet nie
    zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie narażę
    się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi to, a też
    nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.


    > ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
    > Tylawy,
    > ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
    > ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
    > obrona
    > ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
    > ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
    > )
    > Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
    > zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne
    uwagi
    > uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to bardzo.


    A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to robią
    nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie tych,
    którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.
    Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.


    > ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie
    > ) jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno"
    > ) ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe,
    > ) ) ) a nawet prawdopodobne.
    > ) )
    > ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
    > )
    > )
    > )
    > ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Może
    się
    >
    > ) nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne ale
    > ) nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc
    trudno
    >
    > ) mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
    > ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.
    >
    > Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do gło


    Owszem, przychodzi. Ale łatek mam już dosyć, żeby się prosić o kolejną,
    niektórzy nie odróżniają gdybania od zajmowania stanowiska więc wolę nie
    gdybać. Nie chcę mieć na głowie hordy antyklerykalnych oszołomów.

  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 23:15
    kataryna.kataryna napisała:

    ) )
    ) Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadałam
    ) pytanie, żeby się upewnić.
    )
    ) Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
    ) poszkodowanego oraz marne poszlaki
    )
    ) Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
    ) Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak
    nieudolnie
    ) .
    )
    ) Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący temu
    co
    ) napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem zaś
    ) napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapania za
    ) rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
    ) argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankowski
    ) broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest tylko
    "rozdmuchana

    ) pogłoska plus marne poszlaki".

    Popwiedz, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, czy się po prostu zawzięłaś,
    żeby wszystko komplikować? Cytujesz fragmenty moich wypowiedzi przytaczając
    jednocześnie fragmenty wypowiedzi Ayrana, do których one akurat się nie
    odnoszą. Owszem, Ayran napisał, że jego zdaniem casus Jankowskiego opiera się
    na poszlakach i pogłoskach, a ja napisałem, że jestem zaskoczony tym, że tak
    marnie się broni. Bla, bla, bla. Bla, bla, bla. Nie napisałem tego jednak w
    nawiązaniu do tego, co napisał Ayran. Chciałem tylko zwrócic mu uwagę na to, co
    moim zdaniem zlekceważył, ew. przeoczył. Jeśli przeczytasz naszą dyskusję,
    zorientujesz się szybko, że pewne szczegóły nie były mu znane - m. in. że w
    wywiadzie dla GW J. przyznał, że dał Sławkowi 8 000 zł i że nie wypierał się
    swojego pobytu w "Radissonie". Ayran przekomarzał się ze mną podwazając moje
    argumenty i wciąż zmieniał temat. Na koniec dyskusja znowu zrobiła się
    rzeczowa i wtedy napisałem to, co było moją pierwszą myślą po przeczytaniu
    wywiadu z Jankowskim - że obciąża sam siebie. Nie miało to jednak żadnego
    związku przyczynowo-skutkowego z tym, co napisał Ayran. Jeśli zaś chodzi o
    uwagę na temtat cynizmu, to zauważ, że pojawiła się ona jako dywagacja w
    polemice z Tobą i oznaczała, to co oznaczała, że z czyms innym się liczyłem. O
    tym, czy przyjeta przez Jankowskiego taktyka (jeżeli w ogole dokonał jakiegos
    świadomego wyboru) jest marna, czy cwana, głupia, czy mądra można dyskutować.
    Moim zdaniem za mądra nie jest.
    )
    ) ) ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale
    )
    ) samo
    ) ) ) dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze t
    ) ak
    ) ) ) karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien
    ) to
    ) ) ) załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
    ) )
    ) ) Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
    ) ) Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
    )
    )
    ) W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
    ) głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
    ) katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie jest
    ) chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)

    Akurat to mi w Twoim rozumowaniu przeszkadza. Przecież zdajesz sobie sprawę,
    że do przypadku, o którym mowa, Twoja argumentacja nie przystaje, ale upierasz
    się przy niej, już sam nie wiem, w imię czego - nieskazitelności hipotetycznego
    bytu? Właśnie dlatego że taki hipotetyczny?
    )
    )
    ) ) ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sław
    ) kowi
    ) ) ) pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za
    ) to,
    ) że
    ) )
    ) ) ) Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
    ) )
    ) ) Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem
    ) mówiąc
    ) )
    ) ) nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za
    ) to,
    ) że
    ) ) obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
    ) ) narkotyki.
    )
    )
    ) Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
    ) pedofilię?

    Oczywiście że nie byłaby taka sama. Ale że wiemy to, czego juz zdązyliśmy się
    dowiedzieć, jest właśnie taka.

    Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
    ) narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z długów
    ) do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez taki
    ) prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyby w
    ) innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie
    padł
    ) cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny kilka
    ) tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy
    samo
    ) zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się karygodne w
    ) świetle podejrzeń?
    )
    )
    ) ) ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksua
    ) lne,
    ) ) czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
    ) ) ) )
    ) ) ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle.
    ) Wybacz,
    ) )
    ) ) ) ) ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
    ) ) )
    ) ) )
    ) ) )
    ) ) ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to
    ) drugie.
    ) )
    ) ) A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?
    )
    )
    ) Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet nie
    ) zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie
    narażę
    )
    ) się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi to, a
    też
    ) nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.
    )
    )
    ) ) ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
    )
    ) ) Tylawy,
    ) ) ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
    ) ) ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
    )
    ) ) obrona
    ) ) ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
    ) ) ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
    ) ) )
    ) ) Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
    ) ) zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne
    ) uwagi
    ) ) uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to bar
    ) dzo.
    )
    )
    ) A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to robią
    ) nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
    tych,
    ) którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.

    W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego ci, którzy wiedzą, jak było naprawdę,
    mają być mniej interesujący?

    ) Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.

    Nie mówię, ze są nieciekawe.

    ) ) ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Mo
    ) że
    ) się
    ) )
    ) ) ) nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne
    ) ale
    ) ) ) nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc
    ) trudno
    ) )
    ) ) ) mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
    ) ) ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.
    ) )
    ) ) Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do gło
    )
    )
    ) Owszem, przychodzi. Ale łatek mam już dosyć, żeby się prosić o kolejną,
    ) niektórzy nie odróżniają gdybania od zajmowania stanowiska więc wolę nie
    ) gdybać. Nie chcę mieć na głowie hordy antyklerykalnych oszołomów.

    Nie przesadzaj, tego już nikt nie czyta poza nami. Chyba że to ja mam być tymi
    hordami antyklerykalnych oszołomów :)
    )
  • kataryna.kataryna 03.08.04, 00:13
    Gość portalu: wartburg napisał(a):

    > Popwiedz, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, czy się po prostu zawzięłaś,
    > żeby wszystko komplikować?


    A po co miałabym chcieć wszystko komplikować? Wdałam się w tę dyskusję głównie
    dlatego, że wszyscy są tak zadziwiająco jednomyślni i stuprocentowo pewni, a ja
    wcale nie uważam dowodów (o ile można już mówić o dowodach) za wystarczająco
    mocne i chciałam się trochę z nimi pogimnastykować, choćby dlatego, że
    Jankowskiego bardzo nie lubię i robienie za adwokata diabła wbrew sobie jest
    nawet przyjemne. Ale już nie będę. Może te wszystkie żelazne dowody (zeznanie
    matki plus anonimowy informator z hotelu plus plotki krążące po mieście)
    rzeczywiście są całkowicie niepodważalne i nie ma co tego rozstrząsać.
    Zwłaszcza, że każde rozstrzygnięcie w tej sprawie (bez względu na to jakie
    ostatecznie zostaną zebrane dowody) będzie uznane za mataczenie - albo przez
    jednych, albo przez drugich.


    > Oczywiście że nie byłaby taka sama. Ale że wiemy to, czego juz zdązyliśmy
    się
    > dowiedzieć, jest właśnie taka.


    Może różnimy się w ocenie tego, czego rzeczywiście zdążyliśmy się dowiedzieć.
    Przeczytaliśmy pewnie te same artykuły ale prawdopodobnie inaczej oceniamy wagę
    przedstawionych tam do tej pory dowodów.


    > ) A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to
    robią
    > ) nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
    > tych,
    > ) którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.
    >
    > W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego ci, którzy wiedzą, jak było naprawdę,
    > mają być mniej interesujący?


    Nie wiem, dla mnie nie są, bo zachowanie winnego nie jest żadną zagadką, nie ma
    w nim nic dziwnego, w tym, że się broni, w tym, że zazwyczaj głupio, w tym
    dlaczego się broni i co chce wygrać.



    PS. Czuję pewien dyskomfort pisząc z pozycji, którą pewnie uznajesz za obronę
    Jankowskiego więc się zamykam i zmykam :)


  • maksimum 03.08.04, 17:21
    kataryna.kataryna napisała:

    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
    >
    > > ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybra
    > ł
    > > ) cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj
    > dobrze
    > > ) wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony
    > -
    > > każda inna byłaby gorsza.
    > >
    > > Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przeczytaj
    > może
    > > uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.
    >
    >
    > Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadałam
    > pytanie, żeby się upewnić.
    >
    > Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
    > poszkodowanego oraz marne poszlaki
    >
    > Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
    > Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak
    >nieudolnie

    Wg mnie broni sie bardzo dobrze i wszystko ujdzie mu na sucho.
    A poza tym,to slychac wasz warkat na calym forum i juz myslalem,ze to z motoru
    Slawka.

    > Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący temu
    co napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem zaś
    > napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapania za
    > rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
    > argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankowski
    > broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest
    tylko "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki".
    >
    >
    > > ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale
    > samo dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze t
    > ak karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien
    > to załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
    > >
    > > Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
    > > Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
    >
    >
    > W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
    > głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
    > katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie jest
    > chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)

    My girl!

    > > ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sław
    > kowi pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za
    > to, że Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
    > >
    > > Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem
    > mówiąc
    > > nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za
    > to, że obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
    > > narkotyki.
    >
    >
    > Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
    > pedofilię? Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
    > narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z długów
    > do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez taki
    > prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyby w
    > innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie
    padł
    > cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny kilka
    > tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy
    samo zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się
    >karygodne w świetle podejrzeń?

    WOW!

    > > ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksua
    > lne, czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
    > > ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle.
    > Wybacz, ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
    > > ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to
    > drugie.
    > > A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?
    >
    >
    > Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet nie
    > zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie
    narażę się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi to,
    a też nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.
    >
    >
    > > ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
    > > Tylawy, ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
    > > ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
    > > obrona
    > > ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
    > > ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
    > > )
    > > Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
    > > zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne
    > uwagi uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to
    bardzo.
    >
    > A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to robią
    > nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
    tych,którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.

    I to jest wlasnie cale clue do dobrej dziennikarskiej roboty.
    Sprawa winny-niewinny jest miedzy poszkodowanym a oskarzonym i jesli
    poszkodowany nie czuje sie poszkodowanym,bo ten co szkodzil wynagrodzil mu
    szkode,to wniosek z tego,ze jak szkoda byla juz raz wynagrodzona,to nie moze
    byc drugi raz dochodzona przed sadem.
    Trzebaby znalezc mocnych swiadkow,ktorzyby stworzyli soap opera godna ogladania.
    Swiadkowie tez sa bias przez przekaziory i moga chciec lub nie chciec lazic po
    sadach,szczegolnie ze strony soap opera wspolpracuja ze soba.

    > Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.

    Lubisz ludziom pogrzebac golym palcem w duszy.

    > > ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie
    > > ) jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pe
    > wno"
    > > ) ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to moż
    > liwe, a nawet prawdopodobne.
    > > ) )
    > > ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
    > > )
    > > ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Mo
    > że się nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne
    > ale nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc
    > trudno mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
    > > ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.
    > >
    > > Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do gło
    >
    > Owszem, przychodzi. Ale łatek mam już dosyć, żeby się prosić o kolejną,
    > niektórzy nie odróżniają gdybania od zajmowania stanowiska więc wolę nie
    > gdybać. Nie chcę mieć na głowie hordy antyklerykalnych oszołomów.

    A tak przy okazji tego calego warkat'u chcialbym zapytac,jak to mozliwe,ze
    nieletni w Polsce moze sobie kupic motor,bo przeciez umowa kupna-sprzedazy
    wiaze sie z rejestracja pojazdu oraz posiadaniem prawa jazdy.
    W Stanach osoby niepelnoletnie nie moga wchodzic w umowy kupno-sprzedaz
    pojazdow,bo nie bedzie to usankcjonowane przez Motor Vehicle Department.
  • maksimum 03.08.04, 22:06
    maksimum napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
    > >
    > > > ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie
    > wybrał cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwy
    > czaj dobrze wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię
    > obrony każda inna byłaby gorsza.
    > > >
    > > > Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przec
    > zytaj może
    > > > uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.
    > >
    > > Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadała
    > m pytanie, żeby się upewnić.
    > >
    > > Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
    > > poszkodowanego oraz marne poszlaki
    > >
    > > Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
    > > Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak
    > >nieudolnie
    >
    > Wg mnie broni sie bardzo dobrze i wszystko ujdzie mu na sucho.
    > A poza tym,to slychac wasz warkat na calym forum i juz myslalem,ze to z
    motoru Slawka.
    >
    > > Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący te
    > mu co napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem
    zaś napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapani
    > a za rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
    > > argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankows
    > ki broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest
    > tylko "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki".
    > >
    > > > ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedn
    > a. Ale samo dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest
    jeszcze tak karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc
    powinien to załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
    > > >
    > > > Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinno
    > ści Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
    > >
    > >
    > > W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
    >
    > > głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
    > > katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie je
    > st chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)
    >
    > My girl!
    >
    > > > ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie da
    > ł Sław
    > > kowi pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym
    > za to, że Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
    > > >
    > > > Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka naw
    > iasem mówiąc
    > > > nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykł
    > ad za to, że obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te
    pieniądze na narkotyki.
    > >
    > >
    > > Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
    > > pedofilię? Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
    > > narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z dł
    > ugów do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez ta
    > ki prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyb
    > y w innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie
    >
    > padł cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny ki
    > lka tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy
    samo zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się
    > >karygodne w świetle podejrzeń?
    >
    > WOW!
    >
    > > > ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi
    > seksualne, czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
    > > > ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świe
    > tle.
    > > Wybacz, ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
    > > > ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości
    > to drugie.
    > > > A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spyt
    > ać?
    > >
    > >
    > > Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet
    > nie zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie
    > narażę się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi
    to, a też nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.
    > >
    > >
    > > > ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i ksi
    > ędza z
    > > > Tylawy, ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i broni
    > ą, jeśli przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpa
    > czliwa obrona
    > > > ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowi
    > cie zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
    > > > )
    > > > Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje
    > Cię zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za nie
    > godne uwagi uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące
    i to bardzo.
    > >
    > > A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to ro
    > bią nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
    > tych,którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ
    BYŁO.
    >
    > I to jest wlasnie cale clue do dobrej dziennikarskiej roboty.
    > Sprawa winny-niewinny jest miedzy poszkodowanym a oskarzonym i jesli
    > poszkodowany nie czuje sie poszkodowanym,bo ten co szkodzil wynagrodzil mu
    > szkode,to wniosek z tego,ze jak szkoda byla juz raz wynagrodzona,to nie moze
    > byc drugi raz dochodzona przed sadem.
    > Trzebaby znalezc mocnych swiadkow,ktorzyby stworzyli soap opera godna
    ogladania
    > .
    > Swiadkowie tez sa bias przez przekaziory i moga chciec lub nie chciec lazic
    po sadach,szczegolnie ze strony soap opera wspolpracuja ze soba.
    >
    > > Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.

    Pewno dlatego,ze swiadkowie maja swiadomosc,ze sprawa bedzie bardzo trudna do
    wygrania.Winny wine odkupil,a poszkodowany nie czuje sie tak zle,zeby byc
    targanym po sadach.I jak raz sprawil prezent,to moze na tym sie nie
    skonczyc,TYLKO poczekajmy az sprawa przycichnie.
    Slawek to taki Powstaniec Warszawski z Szarych Szeregow.
    Okupacja nie byla taka zla i mozna sie z okupantem dogadac,za to motloch
    ogladajacy cale widowisko domaga sie krwi.

    > > > ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskieg
    > o nie jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że
    > "na pewno" ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest
    > to mozliwe, a nawet prawdopodobne.
    > > > ) )
    > > > ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
    > > > )
    > > > ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochod
    > zę. Może się nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet
    prawdopodobne ale nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego
    prawdopodobieństwa, więc
    > &#
  • panidalloway 02.08.04, 14:52
    Odniosłam się do tego, co ksiądz powiedział przy okazji tej sprawy, nie
    sugerując, że to w jakikolwiek sposób potwierdza zarzuty o popełnienie
    przestępstwa. Nie miałam zamiaru sugerować, że do pedofilii jest blisko i
    wydaje mi się, że tego nie zrobiłam. Uważam, że nie należy na ten temat
    spekulować i tak właśnie napisałam.
    To prawda, że księdza J kompromitują rożne jego działania, ale chyba można
    zauważyć, że to co powiedział w omawianej sprawie też, dobrze o nim nie
    świadczy.
    Nie napisałam „masz rację w tym, a w tamtym nie masz”. Napisałam „masz
    rację”.
    Wymowa postu miała być taka, że niezależnie od sprawy pedofilii, źle się dzieje
    w polskim Kościele Katolickim, a to co mówi ksiądz J, jest jeszcze jednym na
    to przykładem.
    Podejrzewam, ze z nikim mnie nie pomyliłeś. To ja ci działam na nerwy i
    udobruchałeś się tylko na chwilę pod wpływem mojej głębokiej ekspiacji.
  • ayran 02.08.04, 14:59
    panidalloway napisała:

    > To prawda, że księdza J kompromitują rożne jego działania, ale chyba można
    > zauważyć, że to co powiedział w omawianej sprawie też, dobrze o nim nie
    > świadczy.

    Pewnie tak, ale jeżeli ten zarzut jest oszczerstwem, to rozumiem że traci
    panowanie nad sobą akurat w tej sprawie. Tak samo jak nie potrafiłem zdobyć się
    na potępienie b. marszałka Kerna za to, że w celu ratowania (w jego opinii)
    córki posuwał się do wykorzystywania swojej pozycji.

    > Podejrzewam, ze z nikim mnie nie pomyliłeś. To ja ci działam na nerwy i
    > udobruchałeś się tylko na chwilę pod wpływem mojej głębokiej ekspiacji.

    Jesteś nadmiernie podejrzliwa. Pomyliłem Cię z zupełnie inną osobą, której
    nicka nie podam, byś nie poczuła się jeszcze gorzej.
  • panidalloway 02.08.04, 15:17
    Dziękuję za łaskawość. Czuję się dobrze. Jestem tylko trochę zmartwiona, bo
    staram się pisać jasno i zrozumiale.
  • ayran 02.08.04, 16:00
    panidalloway napisała:

    > Dziękuję za łaskawość. Czuję się dobrze. Jestem tylko trochę zmartwiona, bo
    > staram się pisać jasno i zrozumiale.

    Ja natomiast staram się rozumieć. Ale czasem nie wyjdzie.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:02
    ayran napisał:

    > > Podejrzewam, ze z nikim mnie nie pomyliłeś. To ja ci działam na nerwy i
    > > udobruchałeś się tylko na chwilę pod wpływem mojej głębokiej ekspiacji.
    >
    > Jesteś nadmiernie podejrzliwa. Pomyliłem Cię z zupełnie inną osobą, której
    > nicka nie podam, byś nie poczuła się jeszcze gorzej.


    Znaczy pomyliłeś ze mną?
  • ayran 02.08.04, 16:07
    kataryna.kataryna napisała:

    > Znaczy pomyliłeś ze mną?

    A skąd to przypuszczenie? Sądzisz, że działasz mi na nerwy?
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:12
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > Znaczy pomyliłeś ze mną?
    >
    > A skąd to przypuszczenie? Sądzisz, że działasz mi na nerwy?



    Nie wiem ale zawsze jak mowa o działaniu na nerwy jestem skłonna brać to do
    siebie. Chociaż teraz przyszedł mi do głowy nick, który mogłeś mieć na myśli i
    szczegół dla którego mogłeś go z Panią Dalloway pomylić.
  • ayran 02.08.04, 16:17
    kataryna.kataryna napisała:

    > Chociaż teraz przyszedł mi do głowy nick, który mogłeś mieć na myśli i
    > szczegół dla którego mogłeś go z Panią Dalloway pomylić.

    Nie wiem jaki nick Ci do głowy przyszedł, ale zapewniam że nie wiem, czy to
    ten, czy nie ten.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:22
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > Chociaż teraz przyszedł mi do głowy nick, który mogłeś mieć na myśli i
    > > szczegół dla którego mogłeś go z Panią Dalloway pomylić.
    >
    > Nie wiem jaki nick Ci do głowy przyszedł, ale zapewniam że nie wiem, czy to
    > ten, czy nie ten.



    Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny stan :)
  • ayran 02.08.04, 16:24
    kataryna.kataryna napisała:

    > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny stan :)

    W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to trochę
    nerwów.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:32
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny sta
    > n :)
    >
    > W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to trochę
    > nerwów.



    Jak się po takim opisie nie zorientowałeś o jaki mi chodzi, to znaczy, że Tobie
    chodzi o jakiś inny ale już zupełnie nie mam pomysłu jaki inny nick drażni tak
    spokojną osobę za jaką Cię mam.
  • lupus.lupus 02.08.04, 16:41
    Brakuje mi u ayrana tego "Ay" na końcu. Bardzo to lubiłem : )
  • lupus.lupus 02.08.04, 16:32
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny sta
    > n :)
    >
    > W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to trochę
    > nerwów.

    Co wiemy o tym nicku?
  • lupus.lupus 02.08.04, 16:41
    Słuszna kara za ciekastwo.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 16:46
    lupus.lupus napisał:

    > Słuszna kara za ciekastwo.

    Ayran dał zagadkę i wszyscy teraz myślą :) Ale Lupusie dużego wyboru nie masz,
    więc pogrzeb trochę w pamięci :) Mnie się wydawało, że wiem, o kogo chodzi, gdy
    tylko Ayran pierwszy raz o tym wspomniał, ale nie wiem, dlaczego PD miałoby być
    przykro, gdyby się dowiedziała, że ją pomylił z tą osobą.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:48
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > lupus.lupus napisał:
    >
    > > Słuszna kara za ciekastwo.
    >
    > Ayran dał zagadkę i wszyscy teraz myślą :) Ale Lupusie dużego wyboru nie masz,
    > więc pogrzeb trochę w pamięci :) Mnie się wydawało, że wiem, o kogo chodzi,
    gdy
    > tylko Ayran pierwszy raz o tym wspomniał, ale nie wiem, dlaczego PD miałoby
    być
    > przykro, gdyby się dowiedziała, że ją pomylił z tą osobą.



    To chyba mamy na myśli inny nick :)
  • lupus.lupus 02.08.04, 16:56
    No właśnie : ) Ta przykrość , która mogłaby spotkać PD za porównanie z tym
    nickiem. Hmmm.. Z obecnych w tej dyskusji osób PD mogłaby poczuć się urażona
    chyba tylko pomyłką... ze mną.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 17:03
    lupus.lupus napisał:

    > No właśnie : ) Ta przykrość , która mogłaby spotkać PD za porównanie z tym
    > nickiem. Hmmm.. Z obecnych w tej dyskusji osób PD mogłaby poczuć się urażona
    > chyba tylko pomyłką... ze mną.


    Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.
  • lupus.lupus 02.08.04, 17:07
    goniacy.pielegniarz napisał:


    > Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.

    :)

    To zbyt trudna dla mnie zagadka. PD nie jest chyba na wojennej ścieżce z żadną
    z pań. Poddaję się
    Pozdraiwam
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 17:14
    lupus.lupus napisał:

    > goniacy.pielegniarz napisał:
    >
    >
    > > Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.
    >
    > :)
    >
    > To zbyt trudna dla mnie zagadka. PD nie jest chyba na wojennej ścieżce z żadną
    > z pań. Poddaję się

    To fakt, ale żeby Ciebie pocieszyć, powiem tylko, że być może PD nie obraziłaby
    się za porównanie z Tobą tak bardzo, gdyby pomyślała, że do wyboru był jeszcze
    Homo:) Ten jest już chyba u niej wymazany gumką, zamazany korektorem i wycięty
    na koniec.

    A ja pozostanę przy swoim typie, a właściwie przy dwóch, bo drugi typ wpadł mi
    teraz do głowy. No to tyle, jeśli chodzi o ten temat.

    > Pozdraiwam

    I ja też.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 17:20
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > To fakt, ale żeby Ciebie pocieszyć, powiem tylko, że być może PD nie obraziłaby
    > się za porównanie z Tobą tak bardzo, gdyby pomyślała, że do wyboru był jeszcze
    > Homo:) Ten jest już chyba u niej wymazany gumką, zamazany korektorem i wycięty
    > na koniec.


    Co nie zmienia faktu, że PaniDalloway, jako osoba szlachetna, nie jest zdolna do
    odczuwania jakichś szczególnie negatywnych emocji w stosunku do innych. Tak mi
    się przynajmniej wydaje.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 17:15
    lupus.lupus napisał:

    > goniacy.pielegniarz napisał:
    >
    >
    > > Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.
    >
    > :)
    >
    > To zbyt trudna dla mnie zagadka. PD nie jest chyba na wojennej ścieżce z
    żadną
    > z pań.


    Po pierwsze, z zeznań świadka nie wynika, że PD jest na wojennej ścieżce z
    Tajemniczym Nickiem. Po drugie, świadek nie wspominał, że TN pojawił się w tej
    dyskusji.
  • lupus.lupus 02.08.04, 18:05
    kataryna.kataryna napisała:


    > Po pierwsze, z zeznań świadka nie wynika, że PD jest na wojennej ścieżce z
    > Tajemniczym Nickiem.

    Nie przeczytałem wszystkich postów, ale wydawało mi się, że świadek zeznał, że
    porównanie X do PD sprawi tej ostatniej przykrość.


  • kataryna.kataryna 02.08.04, 17:16
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > lupus.lupus napisał:
    >
    > > Słuszna kara za ciekastwo.
    >
    > Ayran dał zagadkę i wszyscy teraz myślą :) Ale Lupusie dużego wyboru nie masz,
    > więc pogrzeb trochę w pamięci :) Mnie się wydawało, że wiem, o kogo chodzi,
    gdy
    > tylko Ayran pierwszy raz o tym wspomniał, ale nie wiem, dlaczego PD miałoby
    być
    > przykro, gdyby się dowiedziała, że ją pomylił z tą osobą.



    Mów tu szybko cioci jakie dwa nicki Ci przyszły do głowy!
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 17:26
    kataryna.kataryna napisała:


    > Mów tu szybko cioci jakie dwa nicki Ci przyszły do głowy!


    Wolałbym nie ujawniać swoich podejrzeń, bo tylko mogę narobić zamieszania.
    Zresztą Ayran zachowa stoicki spokój i nic nie powie.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:45
    lupus.lupus napisał:

    > ayran napisał:
    >
    > > kataryna.kataryna napisała:
    > >
    > > > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale in
    > ny sta
    > > n :)
    > >
    > > W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to troc
    > hę
    > > nerwów.
    >
    > Co wiemy o tym nicku?



    Nick jest żeński i łatwo go pomylić z nickiem (z osobą nie sposób)
    Panidalloway. Ale Ayran zapewne inni nick ma na myśli.
  • ayran 02.08.04, 16:45
    lupus.lupus napisał:

    > Co wiemy o tym nicku?

    .. że nie jest to ani "panidalloway", ani "kataryna.kataryna". Od siebie dodam,
    że wbrew pozorom nie jest to również "ayran". Tyle podpowiedzi.

  • kataryna.kataryna 02.08.04, 16:47
    ayran napisał:

    > lupus.lupus napisał:
    >
    > > Co wiemy o tym nicku?
    >
    > .. że nie jest to ani "panidalloway", ani "kataryna.kataryna". Od siebie
    dodam,
    >
    > że wbrew pozorom nie jest to również "ayran". Tyle podpowiedzi.


    A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony z
    jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jednym z
    członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
  • ayran 02.08.04, 16:49
    kataryna.kataryna napisała:

    > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony z
    > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jednym z
    > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?

    To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka na
    człony.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 16:52
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony
    > z
    > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jedny
    > m z
    > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
    >
    > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka na
    > człony.


    To chociaż powiedz, z ilu sylab się składa :)
  • ayran 02.08.04, 16:55
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > To chociaż powiedz, z ilu sylab się składa :)

    Za chwilę będę musiał przedzierać się przez strugi deszczu do samochodu, który
    zaparkowałem dziś trochę za daleko. Chyba rozumiesz, że w tej sytuacji nie mogę
    w odpowiedzialny sposób brać się za liczenie sylab.
  • ayran 02.08.04, 19:54
    ... ma ta pani.
    To chyba wszystko, co mogę w tej sprawie.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 21:52
    ayran napisał:

    > ... ma ta pani.
    > To chyba wszystko, co mogę w tej sprawie.



    No toś wyjaśnił :)
    Przynajmniej wiadomo kto nie :)

    PS. Mowa o wpisach na Kraju czy na całym portalu?
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 17:23
    ayran napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony
    > z
    > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jedny
    > m z
    > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
    >
    > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka na
    > człony.



    Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
    krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 17:29
    kataryna.kataryna napisała:

    > ayran napisał:
    >
    > > kataryna.kataryna napisała:
    > >
    > > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa
    > człony
    > > z
    > > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między
    > jedny
    > > m z
    > > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
    > >
    > > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka
    > na
    > > człony.
    >
    >
    >
    > Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
    > krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.


    No, taką prowokację w stosunku do PD to już nawet trudno byłoby opisać słowami.
  • kataryna.kataryna 02.08.04, 17:30
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > kataryna.kataryna napisała:
    >
    > > ayran napisał:
    > >
    > > > kataryna.kataryna napisała:
    > > >
    > > > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić n
    > a dwa
    > > człony
    > > > z
    > > > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo
    > między
    > > jedny
    > > > m z
    > > > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
    > > >
    > > > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego
    > nicka
    > > na
    > > > człony.
    > >
    > >
    > >
    > > Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
    > > krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.
    >
    >
    > No, taką prowokację w stosunku do PD to już nawet trudno byłoby opisać
    słowami.



    No :)
    I co się dziwić, że się Ayran nie chce przyznać? :)
  • basia.basia 02.08.04, 17:46
    kataryna.kataryna napisała:

    > ayran napisał:
    >
    > > kataryna.kataryna napisała:
    > >
    > > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa
    > człony
    > > z
    > > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między
    > jedny
    > > m z
    > > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
    > >
    > > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka
    > na
    > > człony.
    >
    >
    >
    > Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
    > krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.

    Jak przeczytałam Twój pierwszy post (dopytywałaś się czy to Ty)
    to się zdumiałam, bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
    Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
    mogę zrobić. Są tacy, których wkurzam z powodu prawicowych poglądów,
    inni mi mają za złe wklejanie tekstów z innych gazet niż GW (nazywają
    to spamowaniem), jeszcze innych wkurza czasem mentorstwo (staram się
    z tym walczyć) albo wymądrzanie (wg nich) itd.
    Pogodziłam się z tym, że spotykam się z niechęcia. Ważniejsze jest
    to, że niechętnych jest mniej (taką mam nadzieję).
  • lupus.lupus 02.08.04, 18:01
    basia.basia napisała:


    >
    > Jak przeczytałam Twój pierwszy post (dopytywałaś się czy to Ty)
    > to się zdumiałam, bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
    > Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
    > mogę zrobić. Są tacy, których wkurzam z powodu prawicowych poglądów,
    > inni mi mają za złe wklejanie tekstów z innych gazet niż GW (nazywają
    > to spamowaniem), jeszcze innych wkurza czasem mentorstwo (staram się
    > z tym walczyć) albo wymądrzanie (wg nich) itd.
    > Pogodziłam się z tym, że spotykam się z niechęcia. Ważniejsze jest
    > to, że niechętnych jest mniej (taką mam nadzieję).

    Basiu,nie przejmujesz się chyba zdaniem Jana? Wszyscy Cię bardzo lubimy :)
    A Ayran? Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Lubi się spierać, to fakt, ale
    niechęć? Nie. Lubię ayrana, a nie mógłbym lubić kogoś kto Cię nie znosi :)
    Widzisz udowodnione :)
  • leszek.sopot 02.08.04, 19:35
    lupus.lupus napisał:

    > basia.basia napisała:
    >
    >
    > >
    > > Jak przeczytałam Twój pierwszy post (dopytywałaś się czy to Ty)
    > > to się zdumiałam, bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
    > > Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
    > > mogę zrobić. Są tacy, których wkurzam z powodu prawicowych poglądów,
    > > inni mi mają za złe wklejanie tekstów z innych gazet niż GW (nazywają
    > > to spamowaniem), jeszcze innych wkurza czasem mentorstwo (staram się
    > > z tym walczyć) albo wymądrzanie (wg nich) itd.
    > > Pogodziłam się z tym, że spotykam się z niechęcia. Ważniejsze jest
    > > to, że niechętnych jest mniej (taką mam nadzieję).
    >
    > Basiu,nie przejmujesz się chyba zdaniem Jana? Wszyscy Cię bardzo lubimy :)
    > A Ayran? Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Lubi się spierać, to fakt, ale
    > niechęć? Nie. Lubię ayrana, a nie mógłbym lubić kogoś kto Cię nie znosi :)
    > Widzisz udowodnione :)

    Tym postem Lupus wygrał w zawodach na największego lizusa względem forumowych
    dam. Od dziś może się nazywać: lizus.lizus
    Uzasadnienie
    Basia.basia upuściła chusteczkę - kto pierwszy podbiegł pocieszać, ten wygrał.
    Od dziś może więc posługiwać się nowym nickiem lizus.lizus:)

    PS
    Byłbym może pierwszy, ale akurat poszedłem na poobiednią drzemkę:( I jestem
    zazdrosny...
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 02.08.04, 21:02
    Farciarz z tego Lupusa. I rękawiczkę ma, i teraz był pierwszy. Głupoty mi po
    głowie chodzą, pójdę, zakopię gęboko wnyki i strzelbę zanim mi naprawdę coś do
    łba strzeli. I też wezmę chusteczkę, ale tylko swoją, wysmarkam ryj i otrę
    załzawione oczy.
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 18:10
    Nie wydaje mi się, żaby to o Ciebie chodziło. I to paradoksalnie po części z
    tych powodów, które wymieniałaś. A raczej z jednego. Dużo piszesz na forum, więc
    trudno, żeby Cię pomylił.

    Zresztą teraz chyba nie będą się zlatywać wszystkie panie z forum, żeby
    powiedzieć Ayranowi: Wiem, że to o mnie chodzi?
  • lupus.lupus 02.08.04, 18:16
    Podjąłem jeszcze jedną próbę. Wypisałem na kartce znane mi żeńskie nicki. Nie
    psuje żaden. Podpisuję akt kapitulacji. To już wyższe forumowe wtajemniczenie.
    Od was też nic nie da się wyciągnąć :(
  • goniacy.pielegniarz 02.08.04, 18:21
    lupus.lupus napisał:

    > Podjąłem jeszcze jedną próbę. Wypisałem na kartce znane mi żeńskie nicki. Nie
    > psuje żaden. Podpisuję akt kapitulacji. To już wyższe forumowe wtajemniczenie.

    I ile tych nicków Ci wyszło, że zapytam z ciekawości?

    > Od was też nic nie da się wyciągnąć :(

    To chyba raczej od Ayrana.
  • basia.basia 03.08.04, 00:55
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > lupus.lupus napisał:
    >
    > > Podjąłem jeszcze jedną próbę. Wypisałem na kartce znane mi żeńskie nicki.
    > Nie
    > > psuje żaden. Podpisuję akt kapitulacji. To już wyższe forumowe wtajemnicz
    > enie.
    >
    > I ile tych nicków Ci wyszło, że zapytam z ciekawości?
    >
    > > Od was też nic nie da się wyciągnąć :(
    >
    > To chyba raczej od Ayrana.

    Mam nadzieję, że Ayran będzie udawał, że nie zauważył
    mojego durnego posta. Napisałam go a potem wybyłam z domu
    no i cały czas miałam uczucie, że coś jest nie tak:(
    Dałam plamę i tyle:(

    Cicho sza ...
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 19:00
    basia.basia napisała:

    > bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
    > Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
    > mogę zrobić.

    Wszystkiemu winien jest Ayran :) To bardzo nieładnie, powiedzialbym nawet
    nieetycznie, sugerować komuś, że się go z kimś pomyliło, z kim ten ktoś już
    przez samo zestawienie mógłby poczuć się dotknięty.

    Widzę, że nie tylko ja mam kłopoty z Ayranem. Chociaż muszę powiedzieć o nim
    także coś dobrego. Spodobało mi się dzisiaj, jak się wykręcił od sylabizowania
    nicku powolując się na strugi deszczu, przez które miał sie przedzierać...
  • homosovieticus 02.08.04, 19:22
    O kamieniu, który został świętym

    Za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami wznosiła się najwyższa góra na
    świecie. Wszyscy ją podziwiali. Ktokolwiek stanął u jej podnóża, z wrażenia nie
    mógł wykrztusić słowa. Pewnego razu z wielką lawiną śnieżną potoczył się w dół
    kamień Pyszałek. Gdy wszystko ucichło kamień postanowił wyruszyć w świat. Był
    bardzo dumny ze swojego pochodzenia. Uważał swój kształt i kolor za
    najpiękniejsze na świecie. Przeszedł niewielki kawałek drogi i spotkał lisa.

    - Cześć Rudzielcu - rzekł Pyszałek - masz chyba zbyt jasną sierść. Popatrz
    tylko na moje szare, wspaniale dobrane kolory. Czyż nie lepiej wyglądam od
    ciebie?
    Tak był zapatrzony w siebie, że nie zauważył, kiedy został sam. Lis go po
    prostu nie słuchał.
    Kamień po długiej wędrówce wszedł do ogrodu. Postanowił tam odpocząć i zebrać
    siły do dalszej podróży. Położył się obok delikatnej stokrotki - Asiuni i
    przygniótł jej mały listek.
    - Uważaj - krzyknęła stokrotka - jesteś taki duży i niezgrabny.
    - Moje kształty są idealnie dobrane - odrzekł Pyszałek - Jestem częścią
    najwyższej góry świata. Mój urok osobisty wszystkich zachwyca. Jestem zgrabny i
    ostrożny, a ty mała i brzydka. Popatrz na swoje uschnięte listki! Czy
    ktokolwiek zwróci na ciebie uwagę?
    Stokrotka odchyliła główkę ku słońcu i zaczęła cichutko płakać. Było jej smutno.

    Pyszałek nabrał sił i wyruszył w dalszą drogę. W czasie podróży spotkał jeszcze
    biedronkę. Mówił jej o swojej pożyteczności i chwalił się, że pochodzi z
    najsławniejszej góry. Biedronka Kropeczka chwilę posłuchała, później grzecznie
    przeprosiła i odleciała. Kamień znowu został sam. Zmrużył oczy i myślał o
    swojej ukochanej skale, którą opuścił. Z tej zadumy wyrwały go głosy ludzi:
    - Spójrzcie ten kamień jest idealny.
    Ogromne ręce mocno go ścisnęły i, smarując lepiącym betonem, położyły pod
    stopami figurki Najświętszej Maryi Panny w przydrożnej kapliczce.

    Odtąd Pyszałek nie mógł już wędrować po świecie i jego życie zupełnie się
    zmieniło. Wysłuchiwał różnych próśb, jakie ludzie zanosili do Maryi. On znał
    życie i kłopoty każdego, kto zatrzymywał się na krótką modlitwę przed
    kapliczką. Ze stóp figurki przenikała w niego przedziwna siła, radość i miłość.
    Pyszałek zapomniał o sobie. Myślał o problemach innych ludzi i za wszelką cenę
    chciał im pomóc.

    Każdego dnia przychodziła się wyżalić pewna kobieta. Miała na imię Marcelina i
    brakowało jej pieniędzy na chleb dla sześciorga dzieci. Prosiła Panienkę o
    pomoc. Kamień bardzo chciał temu zaradzić, ale przecież nie mógł się ruszyć.
    Pewnego chłodnego poranka ujrzał Rudzielca. Lis dobrze pamiętał dumnego
    Pyszałka, ale miał dobre serce i postanowił wysłuchać jego błagań.

    - Niedaleko stąd - mówił szybko głaz - jest piekarnia. Weź kosz i poproś
    piekarza o kilka bochenków chleba. On jest bogaty i dobry. Na pewno podaruje ci
    chleb, a Marcysia będzie mogła nakarmić swoje dzieci. Proszę, zrób to! Wiem, że
    byłem dla ciebie niedobry, ale pomóż Marcelinie, nie mnie!
    Lis zaniósł chleb ubogiej kobiecie, a ta z radością przyszła podziękować
    Najświętszej Panience. Kamień po raz pierwszy w życiu był szczęśliwy.

    Gdy nadeszła wiosna wokół kapliczki posadzono bratki i stokrotki, a wśród nich
    była też Asiunia. Poznała Pyszałka i bała się zwrócić ku niemu spojrzenie.
    Kamień jednak od tamtego czasu bardzo się zmienił. Zaczął rozmowę ze stokrotką
    od przeprosin i obiecał, że już nigdy jej tak nie skrzywdzi. Ludzie,
    zatrzymując się dotykali delikatnych płatków stokrotki, podziwiali ją i
    chwalili. Na szary głaz nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi. On jednak był
    zadowolony, bo pokochał Asiunię i przepełniała go wielka radość, że może być
    przyjacielem stokrotki. Obydwoje bardzo lubili nabożeństwa majowe. Słońce
    grzało coraz mocniej, kapliczka była pięknie przystrojona kwiatami i wstążkami.
    Mieszkańcy wioski gromadzili się tutaj codziennie na modlitwie. Pyszałek nigdy
    przedtem nie słyszał tak pięknych pieśni.

    Latem, przy przydrożnej kapliczce stawał rolnik i gorąco prosił Maryję, by z
    jego sadów zniknęły mszyce. Pyszałek, którego Asia nazwała Skromnisiem,
    postanowił pomóc owemu panu. Poprosił przelatującą biedronkę Kropeczkę o drobną
    przysługę. Przyznał, że on, kamień, wcale nie jest pożyteczny i chciałby, aby
    Kropeczka wraz z przyjaciółmi zjadła mszyce z sadu rolnika. Biedronka chętnie
    spełniła tę prośbę, a wdzięczny chłop ofiarował Panience bukiet kwiatów ze
    swojego ogródka i cztery najpiękniejsze jabłka.

    Życie kamienia było radosne i spokojne. U boku miał ukochaną stokrotkę i wielu
    przyjaciół. Zapomniał skąd pochodzi i że jest częścią sławnej góry. Żył dla
    innych.

    Franciszek

  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 01:38
    Tyle razy prosiłem - jeśli nie masz do napisania nic od siebie, tylko wklejasz
    cudzy tekst - to wystarczy, zebyś, zamiast spamować, podał link do tekstu,
    który uważasz za ciekawy i wart przedyskutowania... Ale miej litość... nie
    literaturę dziecięcą na poziomie świerszczyka dla najmłodszych ministrantów.
    Chyba, że chcesz zwrócić uwagę na aluzyjne dwuznacznosci tekstu:

    > ...Położył się obok delikatnej stokrotki - Asiuni i
    > przygniótł jej mały listek.
    > - Uważaj - krzyknęła stokrotka - jesteś taki duży i niezgrabny.
    > - Moje kształty są idealnie dobrane - odrzekł Pyszałek...

    Kto to może być ten "niezgrabny Pyszałek oderwany od najwyższej góry"?

    www.poslaniec.pl/archiwum/50/pl/maly.php
  • panidalloway 02.08.04, 15:01
    i jeszcze te cholerne przecinki:(
  • basia.basia 02.08.04, 15:23
    arcybiskup Gocłowski zawiesił prałata (odsunął od pełnienia obowiązków
    duszpasterskich) na czas wyjaśnienia całej sprawy? Mnie tego właśnie
    brakuje.

    Pamiętam jak fatalnie zachował się Kościół w sprawie Paetza. Myślałam,
    że wnioski zostały wyciągnięte i następnym razem, w przypadku jakiejkolwiek
    sprawy dotyczącej ludzi Kościoła, zachowane zostaną jakieś przyzwoite standardy
    zachowań. Nie ma żadnej reakcji prymasa ani oświadczenia Gocłowskiego.
    Jestem tą całą sprawą strasznie zawiedziona:(

    panidalloway napisała:

    > i jeszcze te cholerne przecinki:(

    :)))


  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 15:50
    basia.basia napisała:

    > arcybiskup Gocłowski zawiesił prałata (odsunął od pełnienia obowiązków
    > duszpasterskich) na czas wyjaśnienia całej sprawy? Mnie tego właśnie
    > brakuje.
    >
    > Pamiętam jak fatalnie zachował się Kościół w sprawie Paetza. Myślałam,
    > że wnioski zostały wyciągnięte i następnym razem, w przypadku jakiejkolwiek
    > sprawy dotyczącej ludzi Kościoła, zachowane zostaną jakieś przyzwoite
    standardy
    >
    > zachowań. Nie ma żadnej reakcji prymasa ani oświadczenia Gocłowskiego.
    > Jestem tą całą sprawą strasznie zawiedziona:(
    > >
    Kościół jak każda instytucja rządzi się swoimi własnymi prawami, wytwarza
    własne struktury organizacyjne, które bywa, że usamodzielniają się i wymykają
    się spod kontroli. Nikt nie ma wpływu na to, co się dzieje. Nie wiadomo, kto
    jest za jaki pion odpowiedzialny i wszyscy na coś czekają... Tak to sobie
    wyobrażam.
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 17:22
    > arcybiskup Gocłowski zawiesił prałata (odsunął od pełnienia obowiązków
    > duszpasterskich) na czas wyjaśnienia całej sprawy?

    Wątpię (NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO ZE STARYM KAWAŁEM)

    Pierwej Goclower powinien zawiesić samego siebie, a takie historie w Krk się
    nie zdarzają!!! ;o((

    Podwójne dno funkcjonuje!!!

  • homosovieticus 02.08.04, 15:27
    w reku pedzili po pionowych korytarzach Angory.Szczegóły póżniej.Teraz
    komunikat z GW:
    Ks. Henryk J.: wypowiem się za tydzień

    PAP 01-08-2004, ostatnia aktualizacja 01-08-2004 14:15

    1.8.Gdańsk (PAP) - Gdański ksiądz Henryk J., którego, według mediów, dotyczy
    prowadzone przez gdańską prokuraturę dochodzenie w sprawie pedofilii,
    zapowiedział w niedzielę podczas mszy, że w tej sprawie zajmie stanowisko za
    tydzień
    "Co dotyczy ostatnich spraw, myślę, że wypowiem się w najbliższą niedzielę.
    Trzeba ujawnić prawdę o Polsce, nie pozwólmy niszczyć młodego pokolenia" -
    powiedział na zakończenie kazania ksiądz Henryk J. Na słowa duchownego wierni
    zareagowali długimi oklaskami; po nabożeństwie kilkuosobowa delegacja na czele
    z b. działaczką "Solidarności" Anną Walentynowicz podeszła do ołtarza i
    wręczyła Henrykowi J. kwiaty

    W pierwszych słowach swojego kazania ksiądz oświadczył m.in., że "na własnej
    skórze człowiek doświadcza tego, co można nazwać totalną wojną z Kościołem i
    polskością, w której metody walki są nieograniczone żadnymi normami". (PAP)
    rop/ plo/
  • basia.basia 02.08.04, 15:32
    homosovieticus napisał:


    > zapowiedział w niedzielę podczas mszy,

    Uważam to za horrendum, że świątynia jest używana jako
    miejsce składania oświadczeń tego rodzaju, i w ogóle
    że służy do czego innego niż kult. Dlatego właśnie
    (m.in.)ksiądz Jankowski powinien być czasowo zawieszony.
    Tym bardziej, że to nie pierwszy raz używa "swojej"
    świątyni do czego innego niż głoszenie słowa Bożego!

    że w tej sprawie zajmie stanowisko za
    > tydzień
    > "Co dotyczy ostatnich spraw, myślę, że wypowiem się w najbliższą niedzielę.
    > Trzeba ujawnić prawdę o Polsce, nie pozwólmy niszczyć młodego pokolenia" -
    > powiedział na zakończenie kazania ksiądz Henryk J. Na słowa duchownego wierni
    > zareagowali długimi oklaskami; po nabożeństwie kilkuosobowa delegacja na
    czele
    > z b. działaczką "Solidarności" Anną Walentynowicz podeszła do ołtarza i
    > wręczyła Henrykowi J. kwiaty
    >
    > W pierwszych słowach swojego kazania ksiądz oświadczył m.in., że "na własnej
    > skórze człowiek doświadcza tego, co można nazwać totalną wojną z Kościołem i
    > polskością, w której metody walki są nieograniczone żadnymi normami". (PAP)
    > rop/ plo/
  • homosovieticus 02.08.04, 16:04
    Droga BB :))
    Różni ludzie, różnie uważają jak powinien wygladać Kosciół i jak powinni
    pracować księża.Najczęściej ludzie ci nie należą do Kościoła ale mają -
    najprawdopodobniej cudownie otrzymaną wiedzę - o tym, w jaki sposób kościół,
    szczególnie Kościół Katolicki, ma pomoć wiernym w wytrwaniu w wierze w czasie
    codziennej życiowej krzątaninie.
    Nie jesteś wyjątkiem.
    Młodość jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem takich postaw.
    :))
    ps
    Nie dotyczy to, niestety, panidoloway , wartburga i palnicka.ICH WIEDZA - na
    ten temat - WYRASTA BOWIEM Z ANTYRELIGIJNEGO ŚWIATOPOGLADU.Religijność jest
    dla nich czymś niezrozumiałym ( brak wiedzy rzetelnej) a wiec nieprzydatnym i z
    tego właśnie powodu zasługujacym na niebyt.
  • basia.basia 02.08.04, 17:54
    homosovieticus napisał:

    > Droga BB :))
    > Różni ludzie, różnie uważają jak powinien wygladać Kosciół i jak powinni
    > pracować księża.

    W zeszłym miesiącu przeczytałam o nowych "dyrektywach" na temat
    tego jak powinna wyglądać msza - co wolno a czego nie wolno.
    Spróbuję to odszukać ale myślę, że Ty wiesz o co chodzi.

    Najczęściej ludzie ci nie należą do Kościoła ale mają -
    > najprawdopodobniej cudownie otrzymaną wiedzę - o tym,

    Mylisz się. Rozsądnym ludziom zależy na tym, by ich Kościół
    nadążał za ich oczekiwaniami i o tym mówią.

    w jaki sposób kościół,
    > szczególnie Kościół Katolicki, ma pomoć wiernym w wytrwaniu w wierze w
    czasie
    >
    > codziennej życiowej krzątaninie.
    > Nie jesteś wyjątkiem.
    > Młodość jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem takich postaw.
    > :))
    > ps
    > Nie dotyczy to, niestety, panidoloway , wartburga i palnicka.ICH WIEDZA - na
    > ten temat - WYRASTA BOWIEM Z ANTYRELIGIJNEGO ŚWIATOPOGLADU.Religijność jest
    > dla nich czymś niezrozumiałym ( brak wiedzy rzetelnej) a wiec nieprzydatnym i
    z
    >
    > tego właśnie powodu zasługujacym na niebyt.

    Skąd Ty możesz wiedzieć Homo jakiej próby jest wiara osób, które wymieniłeś?
    Przepraszam, ale napisałeś nie dość, że głupstwa to jeszcze rzeczy obraźliwe:(
  • homosovieticus 02.08.04, 18:49
    basia.basia napisała:

    > homosovieticus napisał:
    >
    > > Droga BB :))
    > > Różni ludzie, różnie uważają jak powinien wygladać Kosciół i jak powinni
    > > pracować księża.
    >
    > W zeszłym miesiącu przeczytałam o nowych "dyrektywach" na temat
    > tego jak powinna wyglądać msza - co wolno a czego nie wolno.
    > Spróbuję to odszukać ale myślę, że Ty wiesz o co chodzi.
    >
    > Najczęściej ludzie ci nie należą do Kościoła ale mają -
    > > najprawdopodobniej cudownie otrzymaną wiedzę - o tym,
    >
    > Mylisz się. Rozsądnym ludziom zależy na tym, by ich Kościół
    > nadążał za ich oczekiwaniami i o tym mówią.
    >
    > w jaki sposób kościół,
    > > szczególnie Kościół Katolicki, ma pomoć wiernym w wytrwaniu w wierze w
    > czasie
    > >
    > > codziennej życiowej krzątaninie.
    > > Nie jesteś wyjątkiem.
    > > Młodość jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem takich postaw.
    > > :))
    > > ps
    > > Nie dotyczy to, niestety, panidoloway , wartburga i palnicka.ICH WIEDZA -
    > na
    > > ten temat - WYRASTA BOWIEM Z ANTYRELIGIJNEGO ŚWIATOPOGLADU.Religijność j
    > est
    > > dla nich czymś niezrozumiałym ( brak wiedzy rzetelnej) a wiec nieprzydatn
    > ym i
    > z
    > >
    > > tego właśnie powodu zasługujacym na niebyt.
    >
    > Skąd Ty możesz wiedzieć Homo jakiej próby jest wiara osób, które wymieniłeś?
    > Przepraszam, ale napisałeś nie dość, że głupstwa to jeszcze rzeczy obraźliwe:
    (

    Nie wiem jak mocno wierzą w to co wierzą. Napisałem ,że ludzie ci reprezentują
    światopogląd antyreligijny. Ich stosunek do sacrum jest przekonywujacym
    dowodem.
    ps
    głupstwa wypisuję zawsze, więc czas droga BB, przywyknać. :)) Nie rozumiem
    zupełnie wiec kto mógł się poczuć obrażony.
    :(
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 02.08.04, 21:08
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    >
    > Moi drodzy parafianie,


    Ale kazań chyba nie piszesz:)?
  • ich1 02.08.04, 13:32
    i stwierdza, że Gazeta Wyborcza całą sprawę relacjonuje rzetelnie. To brzydko z
    jego strony.
    Ciekawe, czemu w artykule z linku nie ma ani słowa o tym, że ostateczne Groer
    zrezygnował. Nie ma też słowa o abp. Paetzu - a przecież pierwszy artykuł na
    jego temat ukazał się w Rzepie, razem ze zdjęciem.
    Nie mam żadnych wątpliwości, że pedofilia jest w Kościele zjawiskiem całkowicie
    marginalnym. Ale sugerowanie , że ci dziennikarze którzy o niej piszą biorą
    udział w spisku wymierzonym w Kościół jest zaklinaniem rzeczywistości.
    I przy okazji - domniemanie niewinności dotyczy w takim samym stopniu Samsona
    jak i Jankowskiego.
  • rolotomasi 02.08.04, 17:44
    Cytat z foKra '4.07.6 " Szaleństwa sukienkowych w Polsce - przykladzik
    Rachuneczek "sumienia" Kościoła Katolickiego w Polsce (za: K.

    Rok 2002 ogłoszony był przez czarnych Rokiem Miłosierdzia Bożego. Był to rok,
    w którym "Kościół ustawicznie dbał o poziom moralny, ponieważ jest on
    odbiciem naszego stosunku do Boga i do całej sfery nadprzyrodzonej" – jak
    pięknie zauważył obywatel Józef Glemp.

    Białystok. Ks. Stanisław W., który w pijackim widzie rozebrał się i
    poszatkował nożem starsze małżeństwo, trafił do jednego z przemyskich
    klasztorów. Prokuratura umorzyła dochodzenie, ponieważ dwa zespoły biegłych
    oceniły, że klecha działał w stanie upojenia patologicznego, które tym się
    różni od zwykłego najebania się, że znosi odpowiedzialność karną.

    Bytom. Państwo P. jedenasty rok ścigają proboszcza Jana Bielachowicza, który
    w 1991 r. wyłudził od nich 23,5 tys. zł. Klecha zobowiązał się na piśmie
    sprzedać za tę kwotę działkę z domkiem położoną we wsi Rudawica pod numerem
    5. W dniu podpisania aktu notarialnego rozpłynął się; stan ten trwa do
    dzisiaj. Bielachowicz ponoć proboszczuje gdzieś w Polsce... Poproszony o
    pomoc bepe Józef Michalik od dekady "szczerze modli się o zwycięstwo prawdy w
    sumieniu".

    Czerwonka. Za 88 tys. zł proboszcz sprzedał potajemnie ziemię, na której
    stała plebania. Po interwencji parafian, którzy wpierdolili wielebnemu,
    interweniował łomżyński bepe Stanisław Stefanek i akt notarialny
    unieważniono.

    Częstochowa. Dyrektor pogotowia opiekuńczego przyłapał 45-letniego kapucyna z
    Krosna uprawiającego seks oralny z 17-letnim wychowankiem. Prokurator odmówił
    zajęcia się sprawą, ponieważ obaj uczestnicy igraszek byli dorośli, zaś miejsce
    erotycznej zabawy nie było publiczne.

    Elbląg. Po dziewięciu latach gdański oddział PKO S.A. upomniał się w sądzie o
    650 tys. zł pożyczone ks. Halberdzie, proboszczowi jednej z parafii, swego czasu
    dyrektorowi ekonomicznemu elbląskiej kurii.Odpuścił odsetki warte milionyzłotych
    Poręczycielem kredytu był kanclerz kurii Zdzisław Bieg.Szmal poszedł na inwesty-
    cje we właśnie tworzonej diecezji. Biskup Andrzej Śliwiński tradycyjnie
    oświadczył, że płacić nie zamierza, bo o pożyczce nie wiedział, zaś o budynkach
    kuriewnych sądził, że nie kosztowały nic, bo są efektem cudu.

    Gdańsk. Dyrektorem miejscowego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa
    zajął się prokurator. Urzędnik wbrew prawu przekazał proboszczowi kościoła w
    Rotmance glebę wartą 11 mln zł i przeznaczoną pod budownictwo mieszkaniowe oraz
    usługi. Działeczkę wycenioną przez siebie na 500 tys. zł proboszcz "w darze
    serca" ofiarował Archidiecezji Gdańskiej. Ta w miesiąc pozbyła się własności,
    zarabiając przy okazji parę groszy.
    Gdynia. Pijany ksiądz (ok. 2 promile alkoholu we krwi), który przyjechał z
    pielgrzymką z Nowosądeckiego, ukradł kluczyki do autokaru i próbował wybrać
    się na wycieczkę po mieście. Staranował bramę i dwa stojące obok samochody.

    Gorzów Wielkopolski. Sąd Okręgowy skazał księdza katechetę Jacka Czekańskiego
    na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 5-letni zakaz wykonywania
    zawodu za czyny lubieżne popełnione na uczniu szkoły, w której nauczał.
    Kuriewni przenieśli katechetę do Kamienia Pomorskiego, a po interwencji sądu –
    do Dobrej. Po protestach mieszkańców wikary otrzymał roczny urlop i wyjechał
    w okolice Krosna, gdzie zamierza starać się o posadę katechety.

    Jasło. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie presji wywieranej przez
    ks. Michała M., proboszcza z gminy Dukla, na świadków z parafii w związku z
    toczącym się przeciwko księdzu śledztwem o molestowanie dzieci.

    Kraków. Pod zarzutem korumpowania urzędników państwowych aresztowano salezjanina
    ks. Ludwika L. Miał on działać w imieniu posła Marka Kolasińskiego poszukiwanego
    listem gończym i oskarżonego o wyłudzenie dziesiątków milionów złotych.

    Prokuratura w Krakowie-Krowodrzy wszczęła dochodzenie w sprawie wykorzystywania
    seksualnego nastolatek. Wikary Henryk z miejscowej parafii rozkochał w sobie
    kilka dziewcząt. Proponował przyjaźń, panny lądowały w łóżku. Wikary nie
    zachowywał się w sposób wyszukany. "Wskakuj w majtki – mówił po stosunku. –
    Muszę iść do roboty odprawić mszę". Dawał prezenty, ale –jak się okazało –
    wszystkim takie same. "Rozejrzałam się po kościele, a tu trzy dziewczyny w
    takiej sukience jak ja. Pewnie kupił w promocji w supermarkecie" – twierdzi 17-
    latka, od dwóch lat związana z duszpasterzem, która dała cynk policji, gdy
    przekonała się, że nie jest tą jedyną.

    Lipno. Na ławie oskarżonych siedzi karmelita br.Janusz, uczący religii w
    Trutowie. Pod pretekstem przekazania odzieży z darów zaprosił do klasztoru 13-
    letnią uczennicę, kazał jej się rozebrać i obmacywał piersi.

    Lubin. W 1992 r. powołano tu salezjańską Fundację Pomocy Młodzieży im. św. Jana
    Bosko. Prokuratury m.in. we Wrocławiu i Legnicy (z udziałem CBŚ) podsumowują
    właśnie jej 10-letnią działalność charytatywną: wyłudzenie z banków 133 mln zł;
    12 mln zł kredytów wziętych na 110 podstawionych osób, które teraz ścigają komor
    -nicy; fałszowanie dokumentów; kombinacje finansowe z KGHM; handel nieruchomoś
    -ciami; tajemnicza śmierć we Włoszech Bogdana Rz. – świeckiego pracownika
    fundacji. Prokuratura postawiła zarzuty 8 salezjanom. Siedzą były prezes
    Ryszard M. i świecki pracownik fundacji z Lubina. Aresztowano również łaskawego
    dla salezjanów dyrektora legnickiego oddziału Kredyt Banku.

    Lublin. 2 lata więzienia za wielokrotną paserkę i fałszerstwo zarobił ks.
    Bronisław O. współpracujący z miejscowym gangiem złodziei samochodów. Wyrok
    nie jest dokuczliwy, bo klecha jest dziś proboszczem we Włoszech.

    Łęczyca. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie nadużyć seksualnych
    popełnionych przez ks. P. na 14-letnich chłopcach. Klecha miał organizować
    zajęcia komputerowe dla ministrantów wzbogacone o rozbieranie się, onanizowanie,
    golenie włosów łonowych gospodarza i współżycie seksualne.

    Mrągowo. Ksiądz na podwójnym gazie zjechał na drugi pas ruchu i jego Renault
    Thalia staranował nadjeżdżającego z przeciwka Peugeota. Cztery osoby ranne.

    Nur pod Łomżą. Miejscowy wikary miał romans z 16-letnią Zuzią. Sprawa się
    sypnęła, gdy rodzice panienki poprosili dyrektorkę szkoły o obniżenie składek
    na komitet rodzicielski.
    "Po dziecku biedy nie widać, przyjeżdża do szkoły nową Vectrą" –
    zaprotestowała dyrektorka. Oprócz wspomnianej Vectry klecha miał garsonierę w
    pobliskim miasteczku oraz flamę Kasię, która wprowadziła Zuzię w arkana miłości.

    Ostrołęka. 79-letnia Marianna P. ofiarowała Diecezji Łomżyńskiej 2 hektary
    ziemi pod budowę kościoła w zamian za dożywotnią opiekę. Wycofała się, bo
    miejscowy proboszcz chciał oddać donatorkę do domu starców, ziemię zaś
    podzielić na działki budowlane. Po przesłuchaniu świadków sąd unieważnił
    darowiznę. Kuria odwołała się od wyroku. Kanclerz kurii zapewnił, że nie jest
    to spór o majątek, ale o dobre imię kurii.

    Połomia (woj. podkarpackie.) 11-letnia Ania Betleja zginęła w wypadku samochodo-
    wym na drodze, tuż obok swego domu. Tego dnia w sąsiednim Jaworniku odbywało się
    uroczyste bierzmowanie. Po bierzmowaniu była kolacja z alkoholem. Dziecko przeje
    -chał proboszcz z sąsiedniej wsi i zbiegł z miejsca wypadku. Zdaniem policyjnych
    wiewiórek, jako pierwszy uderzył w dziewczynkę zielony Polonez Caro o odcieniu
    morskim zwykle prowadzony osobiście przez biskupa Edwarda Białogłowskiego.

    Poznań. Abepe Juliusz Paetz został oskarżony o napastowanie kleryków.
    Metropolita lubił chłopców już w latach 80., gdy był biskupem w Łomży.

    Przemyśl. Za pieniądze ze sprzedaży dwóch mieszkań, dwóch garaży, samochodu i
    kredytu bankowego rodzina kupiła od proboszcza Michała Błaszkiewicza plebanię
    za 190 tys. zł plus 30 tys. zł klesze do łapy. Murowana willa na fundamentach
    okazała się drewniano-gliniano-trzcinową rui
  • rolotomasi 02.08.04, 17:49
    "Przemyśl. Za pieniądze ze sprzedaży dwóch mieszkań, dwóch garaży, samochodu i
    kredytu bankowego rodzina kupiła od proboszcza Michała Błaszkiewicza plebanię
    za 190 tys. zł plus 30 tys. zł klesze do łapy. Murowana willa na fundamentach
    okazała się drewniano-gliniano-trzcinową ruiną, a piękna działka w centrum
    miasta – bezwartościowym"

    Są inne pańtwa i dalsze kontynenty tym połączone. Czym? Przeczytaj 2 x.
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 18:57
    Po pierwsze, każdy grzech, nawet najbardziej tajemny i najściślej indywidualny,
    jest grzechem społecznym, ponieważ "z mniejszą lub większą gwałtownością, z
    mniejszą lub większą szkodą rzutuje na całą strukturę kościelną i na całą
    ludzką rodzinę" - przypadek Jankowskiego wcale temu nie zaprzecza.

    Po wtóre, społecznym jest każdy grzech, który uderza w ludzką osobę lub w dobro
    wspólne. I tu jest pat Janowy. W całej swej historii Kościół zawsze z chęcią
    sięgał do czyjejś sakwy ukrywając pod pojęciem dobro wspólne (w przenośni
    kościelne) własne rozpasanie i ignorancję tego, co niby z Biblli wynikało.

    Wreszcie po trzecie, istnieje zjawisko takiego skondensowania się zła w
    systemach i strukturach społecznych nadzorowanych przez kościół, a także w
    przekazywanych poprzez pokolenia wzorach myślenia i zachowań, że jakkolwiek
    źródłem tego zła są konkretne grzechy konkretnych ludzi, to jest właśnie ta owa
    kumulacja zła w "swym kościelnym" upowszechnieniu, a nawet jego gigantyczności
    jako tworzone fakty społeczne, prawie zawsze stające się anonimowe, podobnie
    jak złożone i nie zawsze możliwe do rozpoznania są ich przyczyny inspirowane
    zresztą w ten sam sposób.

    Tak na dobrą sprawę uważam, że konstytucja chrześcijańska jest w swej istocie
    przeciwieństwem katolicyzmu. I w zasadzie tyle samo ma chyba katolicyzm z
    chrzescijaństwem.
    Już dawno tzw. ktolicyzmcm zamienił własną ideologie na dutki. Forma nie ma tu
    żadnego znaczenia.

    Jak sądzę, postulat wyznania win Kościoła dotyczy zwłaszcza grzechów
    społecznych w tym trzecim znaczeniu.

    Więcej
    www.mateusz.pl/wdrodze/nr317/317-05-salij.htm
    Winni grzechów kościoła zawsze są inni, a nie sam kościół. Co najwyżej - jak to
    usilnie głosi się wśród plebsu - "diabeł zaszczepia szatana i wprowadza go
    podstępnie do kościoła".

    Biorąc nawet ten aspekt pod uwagę na poły poważnie, należało by chyba
    przeważającą wiekszość Zastępców Boga z Watykanu spusścić z wodą.

    Reakapitulacja może być jedna - niech zaczną śpiewać psalmy o swoich błędach
    wstecznictwa dając spokój innym.

    Tylko czy to jest możliwe w Katolandzie do przeprowadzenia w sposób
    cywilizowany?
  • nowy.oszolom.z.r.maryia 03.08.04, 22:08
    lupus.lupus napisał:

    > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
    > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
    > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
    > e chodzi o
    > znanego w Gdańsku....
    > Lista „targetów” jest otwarta.
    >
    > Wzorce:
    >
    > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040724&id=my31.txt

    Heniek jest ładny i fajny, ale ja wole Tadzia, jak sie przejechał ostatnio ze
    mną swoją furką

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka