Prosze sie nie łudzic - te skrajnosci w zachowaniu to nie sa twory przejsciowe
wynikajace z dezorientacji czy niepewnosci. Takie skrajnosci wystepuja w kazdym
spoleczenstwie z mniejszym lub wiekszym natezeniem. Przyklady mozna znalezc w
ustabilizowanych krajach o wysoko rozwinietej kulturze zycia codziennego.
Problem pojawia sie z innej strony: zyjemy w rzeczywistosci medialnej i
wirtualnej tzn. nic nie istnieje jesli brak jest przekazu medialnego. Wiedze o
otaczajacym nas swiecie i bierzacych wydarzeniach przytlaczajaca wiekszosc
ludzi czerpie z przekazow mediow. A one podchwytuja natychmiast skrajnosci
tlumaczac, ze publicznosc najzywiej interesuje sie wlasnie skrajnosciami. Stad
ciagla obecnosc krzykliwych trybunow ludowych a mniej widoczna obecnosc
rzeczowych budowniczych pozytecznej codziennosci. Jest to zjawisko
interaktywne - nie bez winy jest zadna sensacji publicznosc, ktora rzeczywiscie
udowadnia poziomem czytelnictwa i ogladalnosci, ze oczekuje na wiadomosci
relacjonujace skrajnosci. Czy mozna przerwac ten zaklety krag? to chyba
zupelnie inna historia...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.