Raz już - w 1951 roku - obrzucono Czesława Miłosza wyzwiskami, odmawiając mu
miana prawdziwego Polaka. Dziś ta hańba domowa powtarza się - jako farsa. O ile
bowiem oskarżenia wysuwane pod adresem Miłosza przez stalinowskich inżynierów
dusz były równoznaczne z wyrokiem, o tyle pokrzykiwania dzisiejszych
ultrapatriotów nie mają realnego znaczenia. Ani władze miasta Krakowa, ani
ojcowie paulini z kościoła Na Skałce nie ustąpili pod naciskiem hałaśliwej
mniejszości. A poruszający pogrzeb poety z udziałem hierarchów Kościoła i
kwiatu polskiej kultury pokazał jego prawdziwe miejsce w panteonie narodowej
pamięci.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.