Wczoraj 26.12 - drugi dzien swiat, sytuacja mnie "zamordowala".
Starajac sie byc zyczliwym, uprzejmym czlowiekiem, zauwazulem ze jakas pani
chce wycofac samochodem z parkingu, wiec zachamowalem i czekalem az wyjedzie
(wyszla z mszy i parking jest przy kosciele), po wykonaniu manewru maz tej pani
siedzacy jako pasazer zaczal w moim kierunku wykonywac obrazliwe gesty itp,
wiec mocno zdziwiony pojechalem za nimi i gdzy sie zatrzymali wyszedlem z
usmiechem i milym dzien dobry panstwu z samochodu, facet zapytac niegrzecznie
czego??? wiec zadalem pytanie co mial na mysli wykonujak takie a nie inne gest
w moim kierunku.... wot zaczal na mnie napadac, ze jak ja jezdze, z jaka
predkoscie i w ogole jakim prawem jechalem za nim...
Hehe.... nastepnym razem zastanowie sie czy nie uderzyc w takie "wymuszajace"
autko i nie zarobic na takich ludziach tudziez ich ubezpieczeniu :)
Ale nie, mimo wszystko pozostane milym, sympatycznym i niezlosliwym kierowca :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.