Ludzie naleza do istot stadnych lub spolecznych. W naszej naturze jest pomagac
innym ludziom, ktorych uznajemy za przynaleznych do naszego stada. Jednak taj
pomocy udzielamy w razie potrzeby. W duzym miescie jest przyjete aby nie
wtracac sie w obce sprawy. Moze to byc interpretowane jako objetnosc,
szczegolnie przez ludzi ze wsi przyzwyczajonych do innej postawy.
Ja urodzilem sie i przezylem pierwsze 14 lat na wsi gdzie niemal kazdy znal,
pozdrawial i interesowal sie innymi ludzmi. Potem w Warszawie, czy teraz w
Teksasie nie znam sasiada mieszkajacego o dwa domy dalej. Aczkolwiek ten sasiad
zatelefonowal na policje gdy widzial, ze zlodzieje wlamuja sie do mego
samochodu.
W Polsce problemem jest postawa wyrazona przez marek_m_pl, ktory oskarza innych
o wykorzystywanie go, bo musi on pracowac. W moim przekonaniu jest to postawa
wdrozona ludziom w PRL - "Kazdemu wedlug jego potrzeb, a kazdy wedlug swoich
mozliwosci". Byla on tlumaczona na "czy sie stoi czy sie lezy to pensja sie
nalezy". Ale wiadomo od czasow biblijnych, ze manna z nieba nie spada. I ludzie
w Polsce sa ciagle tym sfrustrowani.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.