Dodaj do ulubionych

Wałęsa: Walentynowicz nie zasługuje na wspieranie

  • fuente 22.02.05, 19:50
  • ryszardrut 22.02.05, 19:58
    Bezczelność pana W sięga kosmosu. Pani Walentynowicz ma pełną rację w ocenie
    pana Wałęsy.
  • dr_dariob 22.02.05, 20:06
    Od dziś nie szanuję już byłego prezydenta bez względu na to czy był TW czy nie.
    By być choć średnim człowiekiem trzeba miec honor i odrobinę kultury.
  • arahat1 22.02.05, 20:21
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • aha444 22.02.05, 20:36
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • a.ba 22.02.05, 22:12
    czy tylko jego syn od pomroczności jasnej?
  • aha444 22.02.05, 20:24
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • hrabia.m.c 22.02.05, 20:37
    Najgorszy prezydencie w dziejach demokracji!
    Podobno? na klimakterjum dobry jest biosteron,
    prznajmniej "franek" tak śpiewa:)))
  • aha444 22.02.05, 20:41
    Czyzbys mówil to do Kwasniewskiego - bo, jak tak, TO MASZ SWIETA RACJE.
    A co do Walesy - to ze swoimi pogladami dolanczasz do reszty rzygowin ,na tym
    forum.
    Bo nigdy byscie nie zaistnieli, gdyby nie ON.
  • hrabia.m.c 22.02.05, 20:50
    aha444 napisał:

    > Czyzbys mówil to do Kwasniewskiego - bo, jak tak, TO MASZ SWIETA RACJE.
    > A co do Walesy - to ze swoimi pogladami dolanczasz do reszty rzygowin ,na tym
    > forum.
    > Bo nigdy byscie nie zaistnieli, gdyby nie ON.
    To jest wątek o kwachu?????
    ups ,przepraszam już mnie nie ma.:-))
  • prawdziwy_gosc 22.02.05, 20:41
    Przejrzałem wszystkie posty w tej materii.
    Jesteście WIELCY!!!!!!!!!!!!
    Jesteście GENIALNI I BAHATERSCY !!!!!!
    Tylko jakoś żadnego? nie widziałem niesionego przez
    rozentuzjazmowany tłum (na jego plecach) z mikrofonem w ręku,
    na wszystkich prawie stadionach Polski w 1980 roku.
    Wtedy widziałem natomiast w tej roli WAŁĘSĘ !!!!!!!!!!!
    Nie pieprzcie mi zatem, że Walentynowicz ma większe zasługi!!!
    A może kogoś z Was dostarczono motorówką lub w inny sposób
    w dowolne miejsce strajkowe i nie zostaliście docenieni??????????
    Proszę się zgłosić i ogłosić publicznie że Jesteście więksi od WAŁĘSY!!!!!!!!!!!

  • aha444 22.02.05, 20:45
    I tak wlasnie jest - WALESA JEST (I POZOSTANIE) WIELKI
  • hrabia.m.c 22.02.05, 20:47
    aha444 napisał:

    > I tak wlasnie jest - WALESA JEST (I POZOSTANIE) WIELKI
    Nie musisz się wstydzic ,powiedz do końca wielki co.....?????????
  • prawdziwy_gosc 22.02.05, 21:01
    Tak hrabio, byłeś noszony na stadiony na plecach mamusi,
    nie możesz zatem pamiętać za co tłum nosił WAŁĘSĘ,
    nie wcinaj się więc jak starsi rozmawiją!!!!!!!!!!!
  • powline 23.02.05, 05:37
    Równie wielki jak ty. Prawda jest,ze okragly stol to zmowa o podzial wladzy
    miedzy SB i kofidentami. Walesa to ojciec mafii polskiej,agent.
    Dlaczego odsunieto tak szybko od wladzy Maciarewicza i premiera Olszewskiego?
    Jezeli troche przypominasz Walese to sie wstydz!!Sam juz twoj nick zle swiadczy.
    W Chinach nie ma nawet ulic i pieter z liczba 4.
  • hrabia.m.c 22.02.05, 20:45
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • aha444 22.02.05, 20:50
    TY CHYBA SIE, DZIATECZKU WSTYDZISZ SWOJEGO PRZEDOSTATNIEGO POSTU, CO?
    A wiesz w ogóle, o czym mówisz?
  • hrabia.m.c 22.02.05, 20:53
    O najgłupszym prezydencie w dziejach Polski.
  • dziwak4 23.02.05, 08:00

    Chialbym tylko zauwazyc,ze jetsem zdziwiony,jako czlowiek ktory
    16 lat zuje w USA i nie potrfiew zrozumiec ludzi,ktorz za moich czasow
    byli jednym,byli Solidarnoscia.
    Dzies sa podzieleni,a ja nie wiem czym?
    Wydaje mi sie Panie Prezydencie Walesa to do Pana nalezy pierwszy ruch,
    przebaczenia,dogadania sie jakiegos.Kiedys byl Pan Prezydentem,a to zobowiazuje
    szczegolnie woboc tej kobiety,ktora tyle wycierpiala walczac w Polske;
    dziwi mnie czemu Pan podczas swej prezydentury nie ondzaczyl ja?
    Dzis,nie ma to juz znaczenia,Polonia amerykanska nie poslucha Pana,Jest Pan
    Sam.Pozdrowienia z Ameryki.
    Trzeba rowniez umiec przegrac.
  • prawdziwy_gosc 22.02.05, 20:56
    Niby hrabia, ale myślisz że taki to ma wstyd??
  • hrabia.m.c 22.02.05, 21:48
    o Milerze można o Kwaśniewskim można a o panu W.to co ?
    Admin miłośnik...........????????????
  • 1europejczyk 22.02.05, 21:47
    Jesli dla Ciebie miara "WIELKOSCI" jest entuzjazm tlumu to tak
    jakbys sie przyznal, ze nie masz wlasnych ocen.
    Nie bede przytaczal przykladow entuzjazmu tlumow wobec
    niektorych przywodcow 20 wieku bo bylyby to tutaj,
    zupelnie nie na miejscu.
    Nikt na tym forum nie zarzucal LW braku zdolnosci
    manipulowania tlumem i nie tylko.
    Popierala go duza czesc "inteligencji polskiej"
    Gdzie sie podziala ta "inteligencjia" ?
    Czesc niewykluczone jest na tym forum.
    Ten sam "tlum" co wybral GO na Prezydenta.
    w nastepnych wyborach dal mu juz tylko 3% glosow.
    Bo zaslugi nie wyrazaja sie w schlebianiu tlumowi
    i szukaniu popularnosci jak to bylo
    i okazuje sie, ze jest nadal w wypadku LW.
    Zaslugi AW oprocz tych z okresu poczatkow Solidarnosci polegaja
    miedzy innymi na tym, ze w tym tlumie jej nie bylo.
    Ze stac ja bylo na wlasne zdanie i nie kryla go mimo, ze bylo w
    sprzecznosci ze ocena nie tylko tlumu
    ale duzej czesci naszej glupiej inteligencji.
    ze szkodzilo bardziej jej niz LW.
    To wlasnie tacy ludzie, ktorzy maja odwage,
    wbrew swoim oczywistym interesom,
    bronic wlasnego pogladu maja cos z WIELKOSCI
    Mial to (byc moze) rowniez LW w poczatkowym okresie Solidatnosci
    ale rozmienil na drobne zamieniajac wlasne przekonania na potrzebe
    zaszczytow i zludnych honorow szkodzac sobie, idealom Solidarnosci
    i nam wszystkim w okresie swojej PREZYDENTURY



  • forri 23.02.05, 04:35
    www.starowon.com.au/~korey/lech_czy_bolek.htm
    jest tam napisane jak kapowales na swoich kolegow w latach siedemdziesiatych .
  • ferczarek 22.02.05, 20:59
    Z wałęsy połboga zrobiliśmy sami. Gdy nie mogliśmy zrozumieć jego wypowiedzi i
    działań uznawaliśmy,że jest tak genialny jak nikt naświecie. I spotkała Polskę
    łaska Boska, że go dostaliśmy. W takim przekonaniu utwierdzali nas i próbują
    utwierdzać takie postacie jak Mazowiecki itp. A teraz wreszcie okazało się,
    że "król jest nagi". On sam też w to uwierzył.
  • prawdziwy_gosc 22.02.05, 21:07
    Może byłeś większy od WAŁĘSY??????
    Prezydentem zostaje ten, kto jest w stanie to osiągnąć,
    a nie ten kto się na to stanowisko nadaje!!!!!!!!!
  • hrabia.m.c 22.02.05, 21:41
    prawdziwy_gosc napisał:

    > Może byłeś większy od WAŁĘSY??????
    > Prezydentem zostaje ten, kto jest w stanie to osiągnąć,
    > a nie ten kto się na to stanowisko nadaje!!!!!!!!!

    Święte słowa :)))
    Najlepiej wykazał to kwach!
    Ps
    coś Ci sie pop..... w tych dywagacjach
  • aps3 22.02.05, 21:36
    Wydaje mi sie że Wałęsa w latach 70-tych i 80-tych miał pewne ideały
    wolności.Wg mnie na pewno nie narażał się władzom, zeby zbijać na tym
    pieniądze, wiem ze nikt z opozycjonistów wtedy tak nie myslał.Wiedźcie ze miał
    wtedy czworo dzieci, był bez pracy, gdzie tu było miejsce na współprace z SB.Po
    lustracji Wałesy dowiedzieliśmy się że to własnie na niego gdy został przywódcą
    związkowym SB preparowała różne papiery, sam oficer msw przyznał to przed sądem
    lustracyjnym.Mamy w państwie człowieka którego szanuje cały świat a my
    potrafimy tylko z zawiści błotem obrzucać.Nie pamietacie jego zabiegów o
    umorzenie długów PRL o wyjście wojsk rosyjskich, szkoda.Trzymaj się Lechu i nie
    daj się prowokowac ludziom którzy potrafią tylko nienawidzieć i siać zamęt.
  • linke1 22.02.05, 21:36
    maciej48 napisał:

    > Mały zawistny i małostkowy bufon.Smutno się robi jak się tej Ikony Narodowej
    > słucha.
    -----------------------
    O co tu chodzi ?
    Niedostatek jest zawsze skutkiem chciwości, egoizmu,
    lęku i nadużyć ze strony ludzi.
    Lechu ponoć już się nachapał.
  • stolmax 22.02.05, 22:02
    To jest przedruk z Onetu ale chyba warto przeczytać.
    Prezydencie Lechu, przeczytaj.
    Panie prezydencie dedykuję panu własna słowa, które raczył pan napisać,
    Cytat:
    `Szanowny Panie dziękuję za poparcie mojej kandydatury w wyborach prezydenckich.
    Uczynimy wszystko, aby moi Wyborcy mogli z przekonaniem mówić - głosowaliśmy na
    Polskę
    Lech Wałęsa
    Gdańsk. listopad 1990r.'

    Jak pokazała późniejsza historia w Polsce urządziliście demokrację
    przedstawicielską, przedstawiciele zawłaszczyli sobie majątek i żyją jak
    milionerzy a zwyczajni obywatele biedę klepią i pracują za grosze. To są
    namacalne i widoczne dookoła efekty działalności solidarności i targowicy
    dokonanej w Magdalence z PZPR-owcami.
    Dla mnie działacze Solidarności uczestnicy Magdalenki i okrągłego stołu to
    sprzedawczyki zdrajcy ojczyzny. Sprzedaliście 21 sierpniowych postulatów, mało
    tego zgubiliście nawet oryginalne dokumenty, które je zawierały.
    Tak prezydencie walczyłeś, że wywalczyłeś dobrobyt dla złodziei w białych
    kołnierzykach i cwaniaków typu Rydzyk, dla zwyczajnych ludzi nie ma nic, nawet
    pracy bo liczyliście na cud gospodarczy a efektem jest potężne bezrobocie.
    Balcerowicz wprowadzając 300% wzrost wartości środków trwałych i ogronme podatki
    od wartości tego majątku likwidował zakład za zakładem bo były niesłuszne,
    zbudowane przez komunistów. Gdzie wówczas byłeś prezydencie?
    Sierpniowe postulaty w większości nadal są aktualne. Naród żyje w pozornej
    wolnosci, ale w praktyce nie ma nic do powiedzenia, bo władza jest oderwana od
    realiów i ma to gdzieś co będzie dalej, coraz bardziej zadłuża kraj
    sprzeniewierzając państwowe pieniądze byle się nachapać, tak samo myślały
    wszystkie kolejne ekipy rządzące. Ludzie nawet jak pracują to żyją w większej
    biedzie niż za komuny, wolność jest tak wielka że nawet można z głodu umierać,
    bo wolnością głodu i życiowych potrzeb nie da się zaspokoić, nie da się nią
    zapłacić nią za naukę dzieci. Aby ludzie mogli docenić wartość wolności musza w
    niej godnie żyć, a to znaczy, że musza mieć gdzie pracować i otrzymywać za tę
    pracę godziwe wynagrodzenie pozwalające na utrzymanie swojej rodziny i
    wykształcenie dzieci.
    Prezydencie chcesz teraz zaistnieć wszelkim sposobem, i zabierasz głos w
    sprawach, w których powinieneś milczeć. Najpierw list do radia ojca R teraz w
    sprawie odszkodowania dla pani Walentynowicz. Jesteś ostatnią osobą która może
    zabierać publicznie głos a już zwłaszcza w sprawie funduszy zagranicznych, Ty
    zebrałeś setki milonów dolarów i do dziś ich nie rozliczyłeś, nawet zjazd
    Solidarności nie był a stanie rozliczyć tych pieniędzy. Nie potrafiłeś zgodnie z
    prawem zapłacić nawet podatku od wynagrodzenia które otrzymałeś za książkę.
    Naginałeś prawo i sądy kiedy stawała przed nim Twoja rodzina, a teraz smisz
    pouczać innych czy maja do czegoś prawo czy nie. Pamiętasz rozmowy z Arłamowa?
    Ja pamiętam co wówczas mówiłeś na temat pieniędzy.
    Wtrącasz się w sprawy katolickiego radia wsadzając kij w mrowisko katolickiej
    obłudy i fałszu, nie rozumiesz, że nic to nie da bo hierarchia kościelna woli
    kasę i życie w przepychu niż uczciwość i skromne życie (dokładnie tak samo jak
    Ty) dlatego hierarhia ta pozwala Rydzykowi kontynuować taką działalność.
    Jesteś prezydencie politycznym bankrutem, na Twoje obecne poczynania i słowa
    mogą się nabrać tylko Ci co byli niemowlakami w dziewięćdziesiątych latach i nie
    widzieli i nie słyszeli tego co robiłeś i mówiłeś, lub ci co urodzili się
    jeszcze później. Prezydencak Twoja działalność to ciągłe wojny na górze i
    niszczenie wszystkiego, sam nic nie stworzyłeś dla zwyczajnych ludzi. Nie dałeś
    im szansy nawet na zwyczajne godne życie. Jako prezydent otoczyłeś się
    pochlebcami i agentami nie słuchałes co mówią inni nie chciałeś wiedzieć jak
    żyją Polacy. Nigdy nie skorzystałeś z inicjatywy ustawodawczej, dlaczego? Nnie
    miałeś czasu? Czas miąłeś, ale Ty upajałeś się władzą bawiłeś się nią
    zapominając o tym, że naród patrzy, co robisz i zaciskając coraz bardziej pasa
    czeka, kiedy zacznie mu się lepiej żyć. Kiedy wprowadzicie w życie hasła które
    po plecach Polaków wyniosły Ciebie i Twoich ówczesnych kolesi na szyty władzy.
    Co robiliście, czego dokonaliście takiego w praktyce co zapewniło by lepsze
    godniejsze życie Polaków? Wszystko, co czyniliście to robiliście pod siebie i
    towarzyszy spod czarnej grubej kreski. Miałeś wielkie bezgraniczne zaufanie
    Polaków, zmarnowałeś wszystko, czego się tknąłeś, bo uważałeś, że wystarczy
    wszystko burzyć, zapomniałeś że na gruzach samo nic nie wyrośnie i nic z nich
    nie powstanie. Kiedyś byłeś moim wielkim idolem, ale jak wystartowałeś w
    wyborach o ponowną prezydenturę to zobaczyłem, że władza podziałała na Ciebie
    jak narkotyk, nie dostrzegałeś realnego otaczającego Cię świata i tego, co się
    dookoła dzieje. Jak i dzięki komu wygrałeś z Tyminskim to sam wiesz i wiedzą to
    również ci co obserwowali wówczas sądową sprawę Tyminskiego. Przeciwnika
    politycznego czy nawet wroga należy zawsze szanować jak się go lekceważy i
    obraża to kończy się tak jak Ty. Komuch Kwaśniewski sprowadził cię na ziemię,
    ale prezydent Lech Wałęsa nic z tej nauczki nie zrozumiał, nie zrozumiał też
    Lech bo jest zadufany w sobie i uważający się za wszechwiedzącego a realia nie
    przemawiają do niego. Dla Polaków mojego pokolenia po 40-stce kiedyś byłeś
    bohaterem a teraz jesteś śmiesznym życiowym i politycznym bankrutem, który
    chwyta się, czego może by ponownie zaistnieć, i pokazać się w świetle
    reflektorów. To przykre, że się ośmieszasz i nadal nic nie rozumiesz. Marzy ci
    się władza, ale zapomniałeś, że ludzie marzą o pracy i o tym by dzieci nie
    głodowały, marzą by godnie żyć. To dzięki Twojej solidarności klepią coraz
    większą biedę i jedzą tę żabę już 15 lat i żyje się im coraz gorzej a nie
    lepiej, lepiej żyję się tylko naszym przedstawicielom i wszelkiej maści
    kombinatorom, którzy powinni siedzieć, ale oni mają się dobrze, bo Polska to raj
    dla złodziei oszustów i polityków, polityków, którzy rządzą dla samych siebie
    nie licząc się ani z własnym elektoratem i tym co mu obiecywali ani z opinią
    obywateli. Ty i ludzie Tobie podobni roztrwoniliście wszystko, co było możliwe
    od ideałów po majątek polski, czyniąc z Polaków biedaków. Zadowoleni to garstka
    milionerów biznesmenów złodziei których uwłaszczyliście na państwowym majątku
    wypracowanym przez pokolenia Polaków - zadowoleni są również Ci nieliczni
    którym udało się załapać na państwowe posady z wysoką pensją, ale załapali się
    nie dzięki umiejętnościom i solidnej pracy lecz dzięki koneksjom i politycznej
    targowicy, targowicy która pod Twoim przywództwem rozpoczęła twoja ekipa
    karierowiczów w Magdalence. Gdybyś był człowiekiem honoru, za jakiego się
    publicznie uważasz to teraz siedziałbyś cicho pisząc wspomnienia dla potomnych,
    a nie dawnym swoim zwyczajem wprowadzając następne wojny (nie ważne, o co)
    wojując próbujesz zaistnieć. Wojnę swoją przegrałeś podpisując się przy okrągłym
    stole pod paktem zapewniającym PZPR-owcm nietykalność i zapewniając im możliwość
    dalszej legalnej działalności politycznej sprawowanie stanowisk państwowych we
    wszelkiego rodzaju urzędach, administracji, a nawet w państwowych spółkach.
    Może czytając, co napisałem zrozumiesz, że przegrałeś już wszystko nawet własne
    zasługi i przestaniesz się ośmieszać.


    ~oszukany., 2005-02-22
  • pianola2 22.02.05, 22:16
    Poczworna żenada:
    1/ Nikt nie powinien wystepowac o odszkodowania za działalnosc opozycyjną za
    ktore placic musza wszyscy. Żałosne.
    2/ Ktos taki jak Wałesa nie powinien sie odzywac w tej kwestii, sam ma z czego
    żyć, placa mu prezydencka emereture plus bonusy za odczyty etc.
    3/ Jesli prawda jest ze Walentynowicz nie ma czego zyc to d... dali jej przyjaciele
    4/ Okropna rzecza jest ze cholota esbecko-komunistyczna zyje sobie z emerytur
    panstwowych. Kiszczaki i spółka winni siedziec w wiezieniu a nie prowadzic
    dostatni zywot emeryta.
    Wszystko razem sprawia ze chce sie rzygać
  • hrabia.m.c 22.02.05, 22:45
    pianola2 napisał:

    > Poczworna żenada:
    > 1/ Nikt nie powinien wystepowac o odszkodowania za działalnosc opozycyjną za
    > ktore placic musza wszyscy. Żałosne.
    > 2/ Ktos taki jak Wałesa nie powinien sie odzywac w tej kwestii, sam ma z czego
    > żyć, placa mu prezydencka emereture plus bonusy za odczyty etc.
    > 3/ Jesli prawda jest ze Walentynowicz nie ma czego zyc to d... dali jej przyjac
    > iele
    > 4/ Okropna rzecza jest ze cholota esbecko-komunistyczna zyje sobie z emerytur
    > panstwowych. Kiszczaki i spółka winni siedziec w wiezieniu a nie prowadzic
    > dostatni zywot emeryta.
    > Wszystko razem sprawia ze chce sie rzygać
    Na 105 wpisów.
    Jeden z sensem(oczywiscie nie licząc moich wlasnych:) )
  • nanabun 22.02.05, 22:18
    Pan Wałęsa ma racje - Pani Walentynowicz robiła sporo fermentu. Czyżby tu
    pisały tylko dzieciaki co nie pamietają początku lat 80-tych? A jeśli wystąpiła
    o odszkodowanie, to nie była żadną działaczką tylko zwykła najemniczką, której
    teraz musimy zapłacić.
  • kaba.a 23.02.05, 12:18
    No tak, tzn ze lwprezydent to tez najemnik, bo malo tego ze mu juz zaplacilismy-
    i to znacznie wiecej niz AW- placimy mu nadali tak bedzie do konca jego dni.
    A prawda jest pewnie mnie skomplikowana: otoz wszyscy "dzialacze" po "upadku
    komuny" urzadzili sie. Wystepowanie o odszkodowanie za represje mogloby tylko
    im zaszkodzic. Media wyciagnelyby wszystko. a po co? tym bardziej jesli rece ma
    sie utaplane w blocie.
  • a.ba 22.02.05, 22:20
    dla polytyka najgorsze jak już nic o nim nie mówią.
    Mogą mówić nawet bardzo źle ale muszą o nim mówić - inaczej przestaje istnieć.
    I tu się Lechowi udało wyrwać na powierzchnie - ale czy na długo? Czy to nie
    ostatnie pokazanie sie na topielca na powierzchni?
  • tdkot 22.02.05, 22:41
    Czy ty zrobiles wiecej?? w czym ci przeszkadzala zawistny czlowieku
  • mika68 22.02.05, 22:47
    byłoby, gdyby ten agent powiedzial co innego! Zanućmy mu słowa pisoenki"
    Oooooo, cienki Bolek!"
  • enedue2 22.02.05, 23:02
    Zawistny Bolku, co Ci winna pani Walentynowicz?Lżyszą ją za to , że prawdę
    powiedziała o tobie cieniasie. Sprzedawczyku Solidarności.
  • obywatelgkar 22.02.05, 23:07
    ten nadety, prymitywny bufon, filozof z pakamery w kufai powinien Walentynowicz
    klaniac sie nisko. A to zero, przypadkowy pijaczek spozniony na strajk, wodzus
    obalajacy niejedna flache a nie komunizm dzisiaj jeszcze podskakuje. Straszne
    jest to, ze historia takie miernoty wsrod miernot wynosi na piedestal.
  • solaric 22.02.05, 23:39
    A fuj! Panie Wałęsa. Tak się nie godzi.
    Zaistniał pan jako prezydent, tylko dzięki Tymińskiemu.
    Naród podczas wyborów, był między młotem, a kowadłem.
    Wybrał młota. Nie mając lepszej alternatywy.
  • cristinka 22.02.05, 23:47
  • hist04 22.02.05, 23:50
    Z Anną Walentynowicz rozmawia Zbigniew K. Rogowski (Nasza Polska)

    <fragmenty>

    - Pani nazwisko pojawiało się i pojawia częściej w zachodnich analizach
    współczesnej polityki polskiej niż we własnym kraju. Jest Pani bez wątpienia
    jedną z najważniejszych postaci w naszej nowożytnej historii. Fakt ten
    sankcjonuje obiegowe stwierdzenie, że "w stoczni gdańskiej wszystko zaczęło się
    od Anny Walentynowicz...". Owszem, utrwalono Panią w dokumentacji filmowej,
    pojawiła się Pani w sztuce "Relacje", w której na scenie warszawskiego Teatru
    Małego wcieliła się w Pani postać znana aktora Zofia Kucówna. Bywała Pani
    przyjmowana przez szefów rządów, w Holandii ogłoszono Panią Kobietą Roku, a w
    amerykańskim mieście Buffalo ośrodkowi dla uchodźców politycznych władze
    municypalne nadały Pani imię.
    W Polsce Pani solidarnościowy mit jest mocno tuszowany, w najlepszym razie
    sytuuje się Panią na drugim planie. A przecież była Pani także sygnatariuszką
    sierpniowych porozumień. I czy przestało mieć większe znaczenie to, że swoje
    zapasy z komunistycznym reżimem okupiła Pani 19-miesię-cznym więzieniem? Czym
    Pani tłumaczy owo wymazywanie Pani z historii współczesnej Polski?
    - Jest to m.in. wynik działań służb specjalnych, no i samego Lecha Wałęsy.
    Wspomniał Pan o uhonorowaniu mnie w Holandii tytułem Kobiety Roku. Niemało
    czasu minęło, nim się o tym dowiedziałam. Ale nawet wiedząc o tym wyróżnieniu,
    nie mogłabym wyjechać po odbiór dyplomu, gdyż nie wypuszczono by mnie z kraju,
    a nawet z Gdańska! Stanowiła o tym uchwała nr 33 władz Regionu, podjęta na
    prezydium I zjazdu "Solidarności", który odbył się 1 września 1981 roku.
    - Wyrugowano Panią z szeregów "Solidarności"...
    - Zostałam usunięta karnie jako niegodnie reprezentująca Związek. W podtekście -
    za przeciwsta-wianie się Wałęsie. Postanowiono się mnie pozbyć z ruchu
    solidarnościowego, gdyż byłam niepo-korna, nieprzekupna, bezkompromisowa. I
    uważałam, że z rządem komunistycznym należy roz-mawiać z pozycji siły. Taką
    charakterystykę mej osoby mogłam niedawno znaleźć w dokumentach, do których
    dotarł Instytut Pamięci Narodowej. Dlatego podejmowały przeciw mnie działania
    m.in. służby specjalne.

    (..)

    - Dziś wiemy, że zagrożone było Pani życie...
    - Tak. Potwierdzają to dokumenty IPN. Zaplanowano otrucie mnie środkiem o nazwę
    furosemidum, silnie odwadniającym, który podany samodzielnie wywołuje zawał i
    jest nie do wykrycia, bo orga-nizm wydala go w ciągu kilku godzin. Miano mi go
    podsunąć z jedzeniem, gdy będę nocować w jednym z domów w Radomiu, do którego
    pojechałam na posiedzenie zarządu tamtejszego Regionu. Opatrzność nade mną
    czuwała, gdyż niemal w ostatniej chwili postanowiłam nie noco-wać, lecz
    powrócić do Gdańska. Zadanie pozbawienia mnie życia przygotowywał niejaki
    Szczepa-nek z MO w Radomiu, a wykonawcą miała być radomianka, pracownica
    zarządu Regionu, sympatyk... KOR-u.
    - Owo zagrożenie zostało wyśledzone w dokumentach IPN, ale czy Pani sama miała
    świadomość, że może paść ofiarą politycznego zabójstwa?
    - Owszem. Było tak, kiedy przed sierpniem 1980 roku bezpieka zaproponowała mi
    współpracę, a ja oczywiście odmówiłam. Wtedy usłyszałam, iż może się zdarzyć
    nieszczęśliwy wypadek... Odparłam, iż wiem, że SB zamordowała krakowskiego
    studenta Pyjasa, pozorując to wypadkiem. Lecz moja śmierć nie przysporzy wam
    korzyści. Chodzicie za mną, ale za wami chodzą inni, więc może nie byłoby wam
    łatwo mnie zabić. I to był koniec jakichkolwiek tego rodzaju propozycji ze
    strony ubecji.
    - Czy na tych przypadkach zakończyło się owo zagrożenie Pani życia?
    - Ono mnie właściwie nie opuszczało, gdyż miałam świadomość roli tak
    zwanych "nieznanych sprawców". Ale wspomnę jeszcze o jednej sytuacji, w której
    miano chętkę wyprawienia mnie na tamten świat, i to przez snajpera. Miało do
    tego dojść podczas strajku w Stoczni Gdańskiej w 1970 roku, kiedy to nasz
    zakład otoczyły czołgi. Dowództwo garnizonu ogłosiło wtedy w koszarach alarm,
    obwieszczając żołnierzom, że mają wyruszyć w kierunku Gdańska, do którego
    podążają Niemcy... Gdy usłyszałam tę piramidalną bzdurę, przemówiłam do
    robotników stoczni. Na moje wystąpienie zareagował przybyły tam wiceminister
    bezpieki Franciszek Szlachcic. Widząc moje wystąpienie, zapytał stojącego obok
    pułkownika Rypalskiego, czy ma dobrych snajperów. Gdy ten przytaknął, Szlachcic
    powiedział: - Zdejmijcie ją! Świadek tej sceny, gen. Antos, stanowczo odmówił.
    Nawiasem mówiąc, sprawa tego alarmu wywołanego rzekomym ruszeniem Niemców na
    Gdańsk znalazła swoje echo w toczącym się procesie Jaruzelskiego.

    (..)

    Jak zrodziło się ziarno konfliktu z Wałęsą
    - 7 sierpnia 1980 roku zwolniono Panią z pracy, co było reakcją władz na
    aktywność w jawnych, ale nielegalnych Wolnych Związkach Zawodowych WZZ, których
    była Pani współzałożycielką. Tydzień po Pani zwolnieniu wybuchł strajk z
    żądaniem przywrócenia do pracy Pani oraz wcześniej zwolnionego Wałęsy. Domagano
    się także podwyżki płac i budowy Pomnika Ofiar Grudnia 1970 roku. Na czele
    protestu stanął elektryk Lech Wałęsa i Pani, operator dźwigu. Po spełnieniu
    postulatów przez dyrekcję stoczni, Lech Wałęsa przerwał strajk już trzeciego
    dnia...
    - Tak. Przekonywał ludzi, że strajk zakończony, więc żeby się rozeszli do
    domów. Razem z Aliną Pieńkowską, współzałożycielką WZZ, z zawodu pielęgniarką,
    udało mi się podtrzymać strajk, gdyż rysowała się szansa zalegalizowania WZZ.
    - Czy w przypadku zaprzestania strajku przez Panią, Alinę Pieńkowską i dużą
    liczbę stoczniowców wygasłyby strajki w Trójmieście?
    - Gdyby wtedy strajk został wygaszony, pewnie nieprędko doszłoby do sytuacji, w
    której narodziłaby się przyszła "Solidarność". Jeśliby się w ogóle narodziła.
    Tu wspomnę, że strajk protestacyjny w mojej i Wałęsy obronie zainicjował Piotr
    Maliszewski, którego nazwiska nigdzie Pan nie zobaczy, młody robotnik z
    Lidzbarka Warmińskiego, w czym mu dopomógł stoczniowiec Bogdan Felski. To nie
    był Wałęsa! On się włączył dopiero trzeciego dnia i zaraz strajk zakończył.
    Owego trzeciego dnia, po pokrzykiwaniach Wałęsy o rozejściu się do domów,
    dostrzegłam go siedzącego na wózku akumulatorowym. Podeszłam do niego i
    powiedziałam, że strajk ma trwać dalej. Pachniało odeń alkoholem, którym
    wcześniej uraczył go dyrektor stoczni Gniech. Może nie tyle moje słowa, co
    widok powracających stoczniowców, którzy zareagowali na mój i Aliny
    Pieńkowskiej apel, sprawił, że Wałęsa poprosił (tak, poprosił!), by mógł
    kontynuować strajkowy protest. Powiedział: - Jak się nie będę nadawał, to mnie
    wyrzucicie.
    - Czy właśnie wtedy powstało zarzewie Pani ostrego konfliktu z Lechem Wałęsą?
    - Tak, potęgujące się jeszcze tego samego sierpniowego dnia na skutek jego
    poczynań. Tamtego trzeciego dnia strajku stoczniowcy pokrzykiwali, żeby Wałęsa
    nie składał w dyrekcji ugodowego podpisu, bo otwierała się szansa
    zalegalizowania WZZ, ale on ludziom nawymyślał od głupców, argumentując, iż
    dyrekcja dała więcej niż żądaliśmy, a więc przywrócenie do pracy Anny
    Walentynowicz i Lecha Wałęsy oraz przyznanie podwyżki (tzw. drożyźnianej -
    przyp. Rog.); w pewnej chwili zanucił Jeszcze Polska... i ludzie zaczęli
    śpiewać hymn. Tak oto Wałęsa postarał się o patriotyczną oprawę. Nadmienię, że
    poprowadzeniem strajku owego sierpniowego dnia nic nie ryzykował, bo zwolniony
    z pracy dostawał od stoczniowców pięć tysięcy złotych miesięcznie tytułem
    zapomogi i tyleż od KOR-u.
    - A jednak okazała się Pani wobec Lecha Wałęsy lojalna, bo kiedy była Pani
    osadzona w obozie dla internowanych w Gołdapi w 1982 roku i SB podrzuciła Pani
    dokumenty kompromitujące Wałęsę, Pani je zniszczyła, mimo iż nie przestała Pani
    go obwiniać o zdradę ideałów Sierpnia. Co się znajdowało w tych dokumentach?
    - Były to 4 strony maszynopisu, w których ujawniono Wałęsę jako współpracownika
    SB o pseudonimie "Bolek", za co otrzymywał pieniądze. Esbecy chcieli, żebym to
  • hist04 22.02.05, 23:53
    c.d.
    Esbecy chcieli, żebym to rozgłosiła, a - w myśl ich intencji - oni mnie wtedy
    skompromitują jako występującą przeciw Wałęsie. Spaliłam ten esbecki maszynopis
    wspólnie z aktorką Haliną Mikołajską, a resztki wrzuciłyśmy do muszli
    klozetowej. Sprawa "Bolka" i tak wyszła na jaw, co odnotowano także w archiwach
    partii, konkretnie jako przedmiot rozmowy towarzysza Ullmana z kierownikiem
    wydziału bezpieczeństwa i organów państwowych KC PZPR towarzyszem Atlasem.
    Wynikało z tego dokumentu, że Lech Wałęsa został zwerbowany przez SB jako tajny
    współpracownik 29 grudnia 1970 roku przez inspektora KWMO w Olsztynie kapitana
    Graczyka...

    (..)

    Nie skok Wałęsy, lecz desant od morza...
    - Wygaszanie strajku w obronie Pani owego sierpniowego dnia według głoszonej
    przez Panią opinii było dla Wałęsy zadaniem zleconym. Czy tak?
    - Zgadza się. Później dowiedziałam się, że całą rzecz zaaranżował kontradmirał
    Janczyszyn! Wałęsa został przywieziony z całą dyskrecją motorówką Marynarki
    Wojennej. A więc nie dostał się do stoczni przez rzekomą dziurę w płocie czy
    też przez jego przesadzenie!
    - Tymczasem do dzisiaj funkcjonuje mit o tym płocie między pierwszą a drugą
    bramą stoczni.
    - W stosownym czasie sprawdziłam ten teren. Tam nie było ani płotu, ani dziury,
    bowiem na wolnej przestrzeni znajduje się budynek Ubezpieczalni i baza PKS.
    - Skąd ta pewność, że to Janczyszyn zaaranżował przerzucenie Wałęsy do stoczni?
    - Tak się złożyło, że w dwudziestą rocznicę Sierpnia u księdza prałata Henryka
    Jankowskiego spotkałam byłego pierwszego sekretarza PZPR i przewodniczącego
    Wojewódzkiej Rady Narodowej Tadeusza Fiszbacha, który w pewnej chwili podszedł
    i powiedział: - Muszę się przywitać z bohaterką Sierpnia. Kiedy wspominaliśmy w
    obecności księdza Jankowskiego tamte wydarzenia, przypomniałam, jak to w 1980
    roku przyjechałam do Fiszbacha w nocy z prośbą, by cofnął zakaz odprawiania
    Mszy świętej. Po czym zasugerowałam: - Skoro już jesteśmy myślą przy tamtych
    dniach, to najwyższy czas na obalenie owej obiegowej historyjki o przeskoczeniu
    przez Wałęsę płotu, gdyż to kłamstwo na zawsze urośnie do legendy. Przecież
    Lecha przywieziono motorówką na polecenie admirała Piotra Kołodziejczyka... Na
    to Fiszbach: - Nie na polecenie admirała Kołodziejczyka, a na polecenie
    kontradmirała Janczyszyna! Wtedy zwróciłam się do księdza Jankowskiego: -
    Słyszysz, kapłanie? To trzeba sprostować! Do dzisiaj nikt tego nie sprostował.
    Mit żyje więc nadal swoim życiem...
    - ... nawet utrwalony tabliczką w miejscu publicznym.
    - Właśnie. Przed salą BHP w stoczni ustawiono fragment jakiegoś płotu z owąż
    tabliczką, na której zwiedzający mogą przeczytać, że nikomu nieznany elektryk
    Lech Wałęsa przeskoczył przez płot i obalił komunizm... Powiedziałam obecnemu
    prezydentowi Gdańska Adamowiczowi, że któregoś dnia obalę ten "zabytek".

    (..)



    - Czy podtrzymuje Pani pogląd, że przy "okrągłym stole" zaprzepaszczono szansę
    na prawdziwą niepodległość Polski wskutek konformistycznego stanowiska Lecha
    Wałęsy?
    - On taką postawę przyjął wcześniej. Przez całe szesnaście miesięcy po
    powołaniu "Solidarności" dogadywał się z komunistycznym establishmentem! Był
    taki dłuższy czas, kiedy Wałęsa raz w tygodniu jeździł do Warszawy, o czym w
    zarządzie Regionu nie wiedzieliśmy. O tym fakcie dowiedziałam się jakoś dopiero
    po wydarzeniach w Bydgoszczy, kiedy to pobito działacza "Solidarności".
    Przycisnęłam go wtedy do muru, wiedząc już o wypadach do Warszawy. Zapytałam
    stanowczym głosem: - Po co wczoraj byłeś w Warszawie?
    - Proszę wybaczyć tę dygresję: była Pani z Wałęsą po imieniu?
    - Mówiłam do niego per ty, on do mnie per pani. Byłam od niego czternaście lat
    starsza, no i może ten przywilej kobiety. Wracam do postawionego Wałęsie
    pytania - po co był w Warszawie, i o czym rozmawiał z premierem Rakowskim?
    Odpowiedział wymijająco i chciał wyjść. On stosował szkołę Kuronia: Jak ci
    stawiają trudne pytania, to wyjdź, trzaskając drzwiami! Znając ten obyczaj,
    zastąpiłam mu drogę i lekko wepchnęłam do pomieszczenia. Huknęłam: - Siadaj!
    Oczekuję odpowiedzi. Inni mnie poparli. Wtedy usiadł i powiedział: - Tak, byłem
    wczoraj w Warszawie na rozmowie z Rakowskim. I premier oświadczył, że
    realizacja porozumień sierpniowych będzie uzależniona od tego, kto zasiądzie we
    władzach "Solidarności". No cóż, Wałęsa kupczył nami cały czas. Nawiasem: na
    posiedzeniu "Solidarności" z komisją rządową Andrzej Gwiazda widział, jak
    Wałęsa przekazywał pod stołem karteczki z uwagami i takie same odbierał. Nigdy
    się nie dowiedzieliśmy, jaka była ich treść. Pełna konspiracja!
    - Przy "okrągłym stole" zabrakło tych przedstawicieli
    sierpniowej "Solidarności", którzy podobnie jak Pani byli w opozycji do Wałęsy.
    Pani tam nie zaproszono, gdyż była Pani już pozbawiona mandatu członka
    prezydium, członka Związku w ogóle. Czy tak?
    - Tak. Od lipca 1981 roku uznano mnie za prywatną osobę. Więc jak mogłabym się
    znaleźć w Magdalence? Ale i tak nigdy bym tam nie pojechała. Tam doszło do
    zdrady! Zresztą Magdalenka to było zwykłe hasło wywoławcze. Spotykano się w
    leśniczówce w Wilanowie, w Pałacu Namiestnikowskim i w innych miejscach.
    Kiszczak serwował mnóstwo alkoholi, były bankiety, rozmiękczał delegatów.
    Esbecy kręcili potajemnie film, by mieć na nich haka. Nie dotrzymacie
    zobowiązań, pokażemy taśmę publicznie i ludzie się do was dobiorą.
    Wariackie papiery dla Anny Walentynowicz
    - W PRL-u przypisywano pani chorobę psychiczną, by zmusić panią do
    współpracy...
    - Rzeczywiście. Chciano mnie w to wrobić, wykorzystując perfidnie pewne
    papiery. Otóż, kiedy w 1971 roku, mój mąż był umierający, ja będąc w głębokiej
    depresji, zwróciłam się do lekarza psychiatry o odpowiednie leki uspokajające,
    co zostało odnotowane w przychodni. Gdy siedziałam w więzieniu na Rakowieckiej
    w Warszawie, tamtejsze lekarki, panie Poniatowska i Mazurowa na podstawie
    notatki z przychodni zażądały, bym przyjęła tak zwane żółte papiery, krótko
    mówiąc: papiery wariackie... Kategorycznie domagałam się zbadania i te panie
    okazały się na tyle rzetelne, że potwierdziły, iż jestem w pełni przy zdrowych
    zmysłach! Ich ubeccy szefowie musieli być wściekli.
    Geremek: "Solidarność" bez Matki Boskiej w klapie

    (..)




    Wałęsowe faux pas u Papieża
    - Zdarzyło się jednak, że było Pani z Lechem Wałęsą po drodze... Mam na myśli
    wspólną wizytę z delegacją "Solidarności" u Papieża.
    - Było to dwukrotne spotkanie w ciągu dwóch lat z Ojcem Świętym w styczniu 1981
    roku. Ale i tam zaiskrzyło między Wałęsą i mną. O tym dalej. Pierwszego dnia
    audiencji na czele naszej grupy szedł Wałęsa i on jako pierwszy przekroczył
    próg papieskiej biblioteki. Na zapraszający znak sekretarza Jana Pawła II ostro
    oderwał się od naszej grupy, nie bacząc na dość głośne zawołania: - Leszek,
    Leszek - żony Danuty, która zapewne chciałaby mu towarzyszyć. Po kwadransie
    zaproszono do biblioteki resztę naszej grupy. Tak się złożyło, że byłam na jej
    przodzie i po wejściu na widok Ojca Świętego z wrażenia ugięły się pode mną
    nogi. Wówczas Jan Paweł II wyszedł mi naprzeciw, przytuliwszy, powiedział: -
    Papież także co nieco czytał i słyszał...
    - Czy do tego Wałęsowego faux pas doszło właśnie tego dnia?
    - Tak. Oto w pewnej chwili podeszłam do Ojca Świętego z książką o tematyce
    sakralnej, jedną z tych, które dla nas przygotowano i poprosiłam o wpisanie
    błogosławieństwa dla mojej ciężko chorej przyjaciółki. Wtedy Wałęsa wyskoczył z
    grupki i stanąwszy bezceremonialnie między Papieżem a mną, powiedział: - Pani
    jest bezczelna, jak Pani śmie?! Ja mam pierwszeństwo do takiego
    błogosławieństwa, ja mam dzieci. Łzy napłynęły mi do oczu, a Jan Paweł II
    wyprostował się i głosem mocnym jak dzwon rzekł: - Panie Wałęsa, porozmawiacie
    o tym później, dobrze? W czasie drugiego spotkania z Ojcem Świętym ksiądz
    Dziwisz posadził mnie podczas śniadania po lewej stronie Jana
  • at49 23.02.05, 01:57
    To bardzo interesujace, co mowi P. Anna Walentynowicz w wywiadzie dla "Naszego
    Dziennika" Historycy powinni wziac sie do roboty i napisac wreszcie prawdziwa
    historie. Dodam tylko, ze Nobel nalezal sie pani Annie. Walesa zalatwil go dla
    siebie przez kontakty z kontradmiralem Janczyszynem. Mial go podrzucic do Oslo
    motorowka, ale sie zepsula, albo Janczyszyn sie upil, wiec Walesa w koncu
    zostal w domu, a do Oslo wyslal zone i syna samolotem na koszt KGB. Mowila mi
    to jedna pani w kolejce (po akcje PKO), ale to jest bardzo prawdopodobne, bo to
    ona sprzedawala wtedy w nocy wodke Janczyszynowi. Cale szczscie, ze papiez sie
    na nim poznal i obronil pania Anne. Nalezy sie pani Annie ngroda prawdziwych
    historykow za to, co czyni dla prawdziwej historii prawdziwych Polakow,np
    imieniem profesora Kadlubka
  • cristinka 22.02.05, 23:54
    usuneli a napisałam tam tylko tyle ze mam awersję do tego głupio- mądrego
    elektryka...
    więc dodam ze ten zakompleksiony mały człowieczek z Matką Boską w klapie
    naprawdę juz powinien zniknąć z życia publicznego bo się tylko coraz bardziej
    kompromituje.
    Ciekawe czy i teraz usuną...
  • grom3 23.02.05, 01:00
    No coz szok widzicie jak jest falszowana nowozytna historia Polski,tutaj chodzi
    o fakty ktore swiadcza o walesie pisze z malych liter poniewaz na wieksze nie
    zasluzyl.Najlepszym razwiozaniem jest tylko Trybunal Narodowy,cos w stylu
    Norymbergi postawic wszyskich odpowiedzialnych za losy Polski przed tym
    Trybunalem ,oczywiscie dac im szanse obrony.Po udowodnieniu winy ze dzialali na
    szkode Polski i Narodu Polskiego ,konfiskata calego mienia jak rowniez wysokie
    wyroki wiezienia najlepiej kamieniolomy,i tak zakonczyc najczarniejsze karty
    histori Polski.
  • kobusowaty 23.02.05, 01:04
    Należy się,czy nie, malo ważne.Ważne,że chociaż GW nie użyła określenia
    LEGENDA Solidarności, bo jak media się uczepią... Ot ci legenda,hehe.
    Jak w czasie tsunami, w każdym dzienniku tv przez parę ładnych dni słyszało się
    zawsze o CUDEM ocalonych.
  • grom3 23.02.05, 01:06
    Podczas wizyty w Kanadzie w sali Centrum Jana PawlaII w Missisadze robotnik ze
    stoczni Gdanskiej powiedzial Walesie ze kradl ze stoczni Gdanskiej.Walesa temu
    nie zaprzeczal i prosze zlodziej prezydentem Polski,tylko pogratulowac
    klerowi.To samo dzieje sie w Kanadzie zlodzieje sa wspierani przez Zakon
    Oblacki widac swoj swojego poznal.
  • langston 23.02.05, 02:45
    Dlatego Niemcy, ich aganci i glupcy probuja go zniszczyc.
  • seawolfie 23.02.05, 03:04
    Jakiż to z Wałęsy mały, zakompleksiony, zawzięty czlowieczek.... Zawsze JA, JA,
    JA!!!!!!

    Jak mi przykro i głupio, że tak się rozmienia na drobne człowiek, z którego
    byłem kiedyś dumny i za którego byłem gotów zerwać przyjażnie z ludzmi, którzy
    sie z niego śmiali, mówiąc: "alez on jest głupi". A dziś to ja się czuję
    głupio. "Lewa noga", Wachowski, inwigilacja prawicy, noc teczek... Mimo
    wszystko jeszcze nie tak dawno ze wzruszeniem patrzyłem na niego
    przemawiającego w Kijowie, a dziś, po liscie do RM, liście podłym, pełnym
    zdumiewających inwektyw i prostackich błędów, a zwłaszcza po tym wyskoku z
    podłym i nikczemnym atakiem na Walentynowicz widać, jak bardzo "król jest nagi".

    I po co to Wałęsie było? tak zniszczyć swoją legendę, swoje poparcie i
    szacunek...

    Zastanawiałem, się , skad ten list. Odpowiedz na sąsiednim forum- Wałęsa wpycha
    do "nowej- starej" partii Frasyniuka swojego syna, mówiąc o swoim poparciu "od
    dnia ogłoszenia inicjatywy". No, tak, sprawa lustracji zawsze jednoczyła Wałęsę
    z każdym, kto był przeciwko ujawnieniu teczek. Dla utrącenia lustracji zawsze
    był gotów na wszystko- także na obalenie Rządu RP. Stąd ten niesłychanie
    brutalny, histeryczny, wykorzystujący autorytet byłego prezydenta atak Wałęsy.
    Atak właściwie bez powodu, bo ci, którzy oglądali program z Wyszkowskim ( a
    ogłądałem go przypadkiem, bo RM nie słucham) po prostu nie rozumieli, o co
    Wałęsie chodzi, myśleli, że chodzi o jakiś inny, w którym padły jakies nowe,
    straszne oskarżenia. Politycy nie mogą odpowiedzieć, bo przeciez "prezydent,
    bohater, co powie zagranica". Jakże to niskie, podłe! Gra nie fair.

    A dla Mumii Wolności jeszcze raz zdjecie z Lechem ma byc przepustką do Sejmu.
    Cyniczna gra starych wyjadaczy udających dziewice z odzysku. Tyle, że Wałęsa
    powinien pamiętać, że gdy przestał byc potrzebny, UD szybko osmieszyło go i
    próbowało odrzucic, jako głupka i prostaka. Czyżby jednak była to prawda? Dwa
    razy głosowałem na Wałęsę. I chyba trzeba było, choćby przeciwko
    kontrkandydatom, ale widzę, że głosowałem na kogos , kto nigdy nie istniał-
    tylko w naszych marzeniach...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka