> Czy np. w 1956 roku mielismy isć (nawet z automatami) na
> czołgi radzieckie i przeżywac ustokrotnioną tragedię warszawską po raz drugi?
Oczywiście że nie.
Przecież tacy wierni towarzysze jak wy, szli nie na czołgi radzieckie a jechali
na czołgach sowieckich.
Tylko tym razem chyba byście już musieli wjechać sami do Warszawy, bo w 1956
wasz partner do gry, Adolf Hitler, już raczej nie mógł wam pomóc w zniszczeniu
Polski.
A bratnie siły NRD (tow Honecker) i CSRS (tow Husak) chyba nie były zdolne
jeszcze do interwencji - takiej o jaką błagał "generał" jaruzelski w 81. Zresztą
w latach 50 Sowieci chyba też preferowali załatwiać takie sprawy sami. Czasu
internacjonalizmu i pomocy "braterskiej" dopiero miały nadejść.
Więc wasza rola była raczej czekać w odwodzie - jak zwykle jako rząd/rada
ocalenia/porozumienia/zgody narodowego/ej, czy jak by się tam nazywał organ
prawomyślnych towarzyszy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.