Dodaj do ulubionych

UE jest głupia

IP: *.telimeny / 192.168.0.* 29.07.02, 20:20
Wysokie cła na owoce w UE są dla przemytników darem niebios. Na ich
kontrabandzie mogą zarobić więcej niż na kokainie.


Kiedy dwa lata temu włoska straż graniczna natknęła się na Morzu Śródziemnym
na podejrzanie wyglądający frachtowiec, była pewna, że jest o włos od
rozbicia międzynarodowej siatki handlarzy narkotyków. Po zaaresztowaniu
załogi i przeczesaniu całego statku okazało się, że jego jedyny ładunek
stanowią... banany z Ekwadoru.
- Pewnie obrali ze skórki wszystkie owoce, zanim uświadomili sobie, że na
statku nie znajdą kokainy. Potrzebowali czasu, żeby zrozumieć, że
kontrabandę stanowią banany - drwi jeden z urzędników Europejskiego Biura
Walki z Przestępczością OLAF.
Oficjalnie rzecznik tej agencji ujmuje sprawę bardziej serio: przemytnicy
zorientowali się, że mogą od swoich szefów zażądać większych pieniędzy za
przemyt bananów niż za przewóz kokainy, broni albo ludzi.
Przemyt owoców jest już tak duży, że włoskie władze zaczęły martwić się o
wpływ procederu na stan państwowej kasy. Zakończone niedawno dwuletnie
dochodzenie, które miało określić skalę nielegalnego przywozu owoców,
wykazało, że straty budżetu przekraczają 80 milionów dolarów z tytułu
niezapłaconych opłat celnych. Ponadto włoski skarb państwa stracił ponad 2
mln dolarów z podatku od sprzedaży samych tylko bananów.
- Nie chodzi tylko o przemyt bananów. Włosi i tak nie przepadają za nimi.
Problem polega na fałszowaniu dokumentów, unikaniu płacenia podatków i
łamaniu prawa - twierdzi Gianfranco Ferranti, rzecznik włoskiej policji
skarbowej Guardia di Finanza.
Przemycane są - jak powiedział "Newsweekowi" Ferranti - wszystkie towary,
które Unia Europejska obłożyła wysokim cłem importowym. W przypadku
ekwadorskich bananów armator statku sfałszował dokumenty importowe, by
wykazywały, że ładunek pochodzi z Afryki, a nie z Ameryki Południowej.
Władze sycylijskiej Katanii zaczęły coś podejrzewać, gdy nie udało się
ustalić, z którego afrykańskiego portu wypłynął statek. Również odbiorca
ładunku wydał się podejrzany. Kilka ton bananów miało trafić do niewielkiego
sklepu warzywnego w jednej z sycylijskich wiosek.
- To wszystko nie trzymało się kupy - mówi Ferranti. Przy współpracy agencji
OLAF katański oddział Guardia di Finanza wyłuskał siatkę przemytników, która
działała w Hiszpanii, Belgii, Francji, Portugalii i Monako. W trakcie
śledztwa wykryto przemyt około 156 ton bananów, które trafiały do Europy za
pośrednictwem małego sklepu owocowo-warzywnego.



I DLATEGO JEJ NIE CHCĘ
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka