Dodaj do ulubionych

Lektura obowiązkowa bezwzględnie i na czasie

22.10.05, 18:01
W dzisiejszym "plus minus" artykuł Bronisława Misztala pt " Elity potrzebne
od zaraz" traktuje o elitach tych jakie mielismy w ostatnim okresie 15 lat
wolności ( hermetyczne , postkomunistyczne z dokoptowanymi przywódcami
demokratycznej opozycji , robiącymi za listek figowy stąd słowna
zbitka "komuchy" , "solidaruchy") , które ukształtowały sie po układzie
okrągłego stołu.Oraz te , których obecnie potrzebuje jak kania dżdżu obecna
RP.
Lektura traktuje o elitach i plebs prawdopodobnie sie żachnie a mnie "one
elyty" obchodzą.Nieprawda , plebs musi wiedzieć jakie elity powinny być jakie
maja zadania do spełnienia a ponadto z tego plebsu do tych elit także trwa
permanentnie rekrutacja zatem tez powinien byc swiadomy w tej kwestii, a oto
poniżej link przyjemnej, dokładnej lektury .

rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051022/plus_minus_a_1.html
pozdrawiam plebejusz

Wszystkko jest piekne, wystarczy tylko umieć dobrze
spojrzeć" /Camille~Pissarro/
Obserwuj wątek
    • homosovieticus przypominam zabobon zwiazany z okresleniem ELITA 22.10.05, 22:11
      Autentyczna elita to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
      społeczeństwie, najwybitniejszych pod względem charakteru, wiedzy,
      inteligencji, zdolności twórczych itd. W tym znaczeniu elita jest
      przeciwieństwem ludu*. Najważniejszym dzisiaj zabobonem odnoszącym się do elity
      jest przekonanie, że jest ona niepotrzebna albo nawet szkodliwa dla
      społeczeństwa, że wiec należy wszelką elitę niszczyć i nie dopuszczać do jej
      tworzenia. Tak np. w wielu szkołach w Stanach Zjednoczonych nie wolno dawać
      uczniom złych stopni przy egzaminach, aby “nie dawać przywilejów" zdolniejszym
      dzieciom. Zwolennicy tego zabobonu mówią też zwykle wiele o tym, jak elita
      wyzyskuje lud itd. Powinno być rzeczą jasną, że chodzi o zabobon. Uleganie mu,
      pociąga za sobą groźne skutki dla społeczeństwa. Jest tak dlatego, że dobrobyt,
      postęp a nieraz i samo życie społeczeństwa zależy od tego, czy potrafiło ono
      wytworzyć dobrą elitę. Społeczeństwo bez elity skazane jest na skostnienie i
      rychłą śmierć.

      Główną przyczyną powstania tego zabobonu jest - obok naturalnej ludziom
      zazdrości - inny, przeciwny poniekąd zabobon, którego istotą jest uważanie za
      elitę ludzi, wyróżniających się wyłącznie pochodzeniem od rodziców bogatych
      albo wpływowych, a więc należących do arystokracji albo do “nomenklatury"
      urzędniczej. Tego rodzaju kasty nie mają nic wspólnego z autentyczną elitą -
      mają zarazem tendencję do zamykania się w sobie. Ich istnienie i ich pretensje
      do wyższości są odczuwane przez innych jako niesprawiedliwość - i stąd rodzi
      się niechęć do każdej, nowej autentycznej elity.

      Z elitą związany jest wreszcie trzeci zabobon, niezależny w zasadzie od dwóch
      pierwszych - a mianowicie mniemanie, że członkowie elity nie powinni być lepiej
      opłacani niż inni. Poprawna postawa jest odwrotnoscia tego zabobonu:
      spoleczanstwo, kotore chce miec dobra lite, misi zachecac ludzi do wejsia do
      niej, m.in. przez nadzieje lepszych zarobkow. Nic nie oplaca sie lepiej niz
      taka polityka
    • nielubiegazety2 Re: Lektura obowiązkowa bezwzględnie i na czasie 22.10.05, 22:54
      Cóż, można tylko wypunktować ostatni fragment

      Jaka Polska
      I odpowiedź:
      Potrzebujemy elit z wizją Polski.
      Ponadto potrzeba nam elit o silnym etosie rodzinnym.
      Poza tym potrzeba nam elit o jasnym obliczu etyczno-religijnym.
      Wreszcie - potrzeba nam elity młodej, myślącej twórczo, energicznej i otwartej.

      Warto też przytoczyć słowa Jana Skórzyńskiego odnoszące się do felietonu
      Misztala o elitach:

      "Prawdziwa elita powinna skupiać ludzi nie tyle utytułowanych, co
      utalentowanych, których legitymacją jest własny dorobek, a nie polityczno-
      biznesowe znajomości. Tylko taka - nowoczesna, świetnie wykształcona, ale
      zakorzeniona w świecie wartości elita może tworzyć kapitał społeczny, który
      warto przekazać następnej generacji."
      rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051022/plus_minus_a_5.html
      --
      Nic ludzi tak nie gorszy jak prawda. Czasem nasuwa się myśl, że dla uniknięcia
      publicznego zgorszenia trzeba unikać prawdy.
      Stefan Kisielewski
      • hercule_poirot O podobnej kwestii traktuje o. Maciej Zięba 22.10.05, 23:25
        w "Ozonie" z ubiegłego tygodnia ( Testament Proroka " )"

        " Z drugiej strony idzie o uruchomienie - verbo et exemplo - pokładów energii
        społecznej , którj nadspodziewanie wielkie zaasoby objawiły sie w ostatnim roku.
        Jestem pewien , że powołanie różnego rodzaju lokalnych "fundacji solidarności"
        ( ułatwiajacych dostep do edukacji, do rynku pracy, opieki zdrowotnej, dóbr
        kultury) wsparcie rozwoju wolantariatu , wieksze zdecentralizowanie podatków,
        by szybciej i taniej pieniądze docierały do potrzebujacych, solidarne działanie
        rodziny, szkoly i Kościoła , wspomaganych przez ludzi z autorytetem oraz
        media , mogłoby realnie się przyczynic do tego , by uzywając papieskich słów -
        pamięc o moralnym przesłaniu Solidarności w wiekszym stopniu oddziaływała na
        jakość polskiego zycia zbiorowego.
        Chcąc nie chcąc, stoimy przed wyborem.Mozemy jako "generacja JP2" spróbować
        zrobic to razem albo tez zając sie włąsnymi sprawami , swoimi troskami i
        planami - możemy u-wydatnić lub stargać"
    • pandada Re: Lektura obowiązkowa bezwzględnie i na czasie 22.10.05, 22:56
      "Zawarto wtedy ugodę pod hasłem "wasz prezydent, nasz premier", która wszak obejmowała wymiar nie tylko polityczny, była dla nich "ucieczką do przodu".

      Co to za układ? Premierem miał być początkowo Kiszczak, ale po jego porażce w formowaniu rządu, został nim Mazowiecki. Prezydentem był jaruzelski, ale tylko przez rok.
      Układy PZPR-"S" były bardzo nietrwałe. A potem już w całkowicie wolnych wyborach społeczeństwo decydowało, a nie układy.

      "Stworzyła zamknięty układ umożliwiający przetrwanie peerelowskim elitom rządzącym i dołączenie do nich nowych środowisk, bliskich "Solidarności". W świadomości społecznej powstała w ten sposób wysoce pejoratywna zbitka - z niej poczęły się określenia "solidaruchy" i "komuchy", odnoszące się do ludzi, którzy w wyniku umowy weszli do nowej nomenklatury politycznej."

      Termin "solidaruchy" nie miał nic wspólnego z 'układem'. Był to termin, który najczęściej słyszałem z ust ludzi tęskniących za PRL lub rozczarowanych zmianami. Była to naturalna odpowiedź na krzyczenie o "komuchach".
      Nie sądzę, aby miało to jakikolwiek związek z wyczuwaniem przez ludzi jakiegoś spisku.

      Może coś konkretnego o tej "nowej nomenklaturze", bo jakoś nie zauważyłem, aby ktoś dostał jakieś niezbywalne stanowisko z mocy układu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka