Dodaj do ulubionych

Oto prawdziwe małżenstwo

IP: *.ha.pwr.wroc.pl 27.09.02, 17:19
Według nauki Kościoła katolickiego, małżeństwo - jako nierozerwalny związek
mężczyzny z kobietą - zostało ustanowione przez Boga już w raju. Kościół
twierdzi, że Chrystus podniósł chrześcijański związek małżeński do rangi
sakramentu, którego udzielają sobie wzajemnie małżonkowie za aprobatą
Kościoła. Dlatego też małżeństwo podlega zarówno prawu Bożemu, jak i
kościelnemu.
W związku z powyższym godne uwagi jest stanowisko papieża Leona XIII:
"Tak jak Chrystus podniósł małżeństwo do godności sakramentu, tak też
przekazał i powierzył Kościołowi całe ustawodawstwo dotyczące małżeństwa.
Kościół zawsze i wszędzie sprawował to pełnomocnictwo, a mianowicie tak, aby
było wiadomo, że jest ono prawem Kościoła, uzyskanym przez wyrażenie woli
Boga jako założyciela instytucji małżeństwa, a nie koncesją uzyskaną przez
człowieka" (Encyklika Arcanum z 10.II.1880 r.).
Jak daleko sięgają kompetencje Kościoła kat. dowodzi fakt, że Kościół
ten nie tylko przypisał sobie prawa związane z zawarciem małżeństwa, ale
również ustalił powody, dla których małżeństwo może zostać unieważnione.
Szczegółowo na ten temat wypowiada się Kodeks Prawa Kanonicznego.Czy to nie
dziwne, że Kościół kat., który sprzeciwia się rozwodom i nie uznaje ich,
ustanowił szereg przeszkód małżeńskich?
Przeszkód tych jest wiele. Jedne sprzeciwiają się zawarciu małżeństwa,
zaś inne unieważniają go. Najpoważniejsze przyczyny to: ślubowanie czystości,
przyjęcie "święceń", bliskie pokrewieństwo, różnica religii i wyznania oraz
małżeństwo zawarte pod presją z zewnątrz.
Nie ulega wątpliwości, że Kościół katolicki "przezornie" zadbał o
wszystko. Przypisuje sobie bowiem również prawo do udzielania dyspensy od
powyższych przeszkód. Zachodzi jedynie pytanie: za jaką cenę?

Czy Chrystus ustanowił sakrament małżeństwa ?
Biorąc pod uwagę twierdzenie Kościoła kat., nie znajdziemy w Biblii
potwierdzenia, jakoby związek małżeński był sakramentem w katolickim
znaczeniu. Nie znajdziemy też w Biblii dowodu na to, żeby Chrystus ustanowił
sakrament małżeństwa. Związek małżeński sam w sobie nie jest sakramentem.
Pan Jezus z powagą wypowiadał się na temat małżeństwa, podkreślając jego
znaczenie, wartość i nierozerwalność, ale tylko wówczas, gdy naprawdę Bóg
łączy mężczyznę i kobietę (Mat. 19, 4-6). W Księdze Psalmów czytamy: "Jeśli
Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują" (127, 1).
Samo życie potwierdza jak mało znaczy tzw. sakramentalne "tak". Do wielu
związków dochodzi przypadkowo. Są związki wymuszone okolicznościami: takie,
które łączy niespodziewana ciąża; istnieją tzw. małżeństwa z rozsądku,
małżeństwa zaaranżowane i wymuszone przez rodzinę; także takie, które
wynikają z niedojrzałości i lekkomyślności, które podyktowane są przeróżnymi
interesami. Powodów może być znacznie więcej. Ale najsmutniejsze jest to, że
kiedy pada owo sakramentalne "tak", w obecności kapłana, przypisuje się Bogu,
jakoby to On związał tych ludzi nierozerwalnym węzłem małżeńskim. Czy Bóg ma
coś wspólnego z typowo ludzkim knowaniem? Czy uświęca wątpliwe intencje?
Do wielu małżeństw dochodzi z niewłaściwych powodów. U podstaw wielu
leży grzech - szaleństwa młodzieńczych lat - i takie związki zazwyczaj
skazane są na niepowodzenie. Takim związkom nie pomoże żadne sakramentalne
"tak", a jeszcze mniej "święcona" woda. Jeśli nawet nie wszystkie ulegają
formalnoprawnemu rozpadowi, to nie trudno się domyślić, jak wygląda życie w
takim domu.
Jakże znamienne słowa wyrzekł żydowski nauczyciel zakonu, Gamaliel:
"Jeśli to postanowienie albo ta sprawa jest z ludzi, wniwecz się obróci;
Jeśli jednak jest z Boga, nie zdołacie ich zniszczyć..." (Dz.Ap. 5, 38-39).
Niezależnie od kontekstu, wypowiedź ta zawiera fundamentalną prawdę.
Jeśli coś jest z Boga, to jest trwałe i nikt z ludzi nie jest w stanie tego
zniweczyć. Tak właśnie jest z małżeństwem, które zawarte jest zgodnie z wolą
Bożą. Cechą takiego małżeństwa jest przede wszystkim dojrzała, wzajemna,
nieegoistyczna miłość. Ramy tego artykułu nie pozwalają na przytoczenie
dziesiątków przykładów "sakramentalnych" małżeństw, które uległy całkowitemu
rozpadowi. To też najwymowniej świadczy o słabości sakramentu małżeństwa.

Czy Chrystus powierzył Kościołowi katolickiemu ustawodawstwo dotyczące
małżeństwa ?
Nie zrobił tego z tej prostej przyczyny, że Kościół katolicki w formie
zinstytucjonalizowanej powstał dopiero w IV wieku. Towarzyszył temu dość
długi proces, od wydania Edyktu Mediolańskiego przez Konstantyna i Licyniusza
w 313 r. aż do 27 lutego 380 r., kiedy to cesarz. Teodozjusz wydał inny edykt
nakazujący wyznawać religię zdominowaną przez biskupów rzymskich, a którą
nazwał katolicką. W ten sposób katolicyzm został prawnie uprzywilejowany i
stał się religią państwową. Inne chrześcijańskie nurty zepchnięte zostały na
margines i były prześladowane. Czy Chrystus powierzyłby takiemu Kościołowi
jakiekolwiek ustawodawstwo? Czy można mówić o sakramentach, które ostatecznie
przyjęto dopiero na soborze laterańskim w 1215 r.?
Pismo Święte nie daje najmniejszych podstaw dla roszczeń Kościoła kat.,
jakoby został ustanowiony szafarzem łask Bożych. W kwestii formalno-prawnego
zawarcia małżeństwa upoważnione zostały władze państwowe. Potwierdza to
apostoł Paweł: "Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie
ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione.
Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu
postanowieniu... Jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu...
Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego
właśnie strzegli" (Rzym. 13, 1-2, 4, 6).
Chrześcijanie powinni mieć pozytywny stosunek do władzy, a kwestionować jej
postanowienia mogą jedynie wtedy, gdy wyraźnie kolidują z wolą Bożą. W takim
przypadku "trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz.Ap. 5, 29). W
przypadku usankcjonowania związku małżeńskiego przez odpowiedni Urząd Stanu
Cywilnego, do takiego jednak konfliktu nie dochodzi.
Inna sprawa to rozwód. Kościół kat. stoi na stanowisku nierozerwalności
małżeństwa. W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej. Naucza bowiem, że
ślub cywilny nie pociąga za sobą żadnych zobowiązań przed Bogiem. Dla
Kościoła kat., państwo, władze, prawo nie są dość kompetentne. Można zawrzeć
związek małżeński w Urzędzie Stanu Cywilnego, rozwieść się i bez przeszkód
wstąpić w kolejny związek z błogosławieństwem Kościoła. Co za obłuda! Z
jednej strony twierdzi się, że to zawierający związek małżeński udzielają
sobie wzajemnie sakramentu, ale jednocześnie jeśli związek ten nie odbył się
w Kościele, kwestionuje się go i uważa za nieważny przed Bogiem.
Podobnie wygląda związek małżeński katolika z Żydówką lub z
protestantką. Jeśli nie odbył się w Kościele katolickim, nie ma przeszkód,
aby się rozwieść, pokutować i wstąpić w nowy związek, biorąc ślub kościelny
jako dobry katolik. Okazuje się, że w Kościele kat. można wszystko załatwić,
ale za odpowiednią zapłatą.
Pomimo że Kościół zabrania wstępowaniu w związek małżeński krewnym w
linii bocznej aż do czwartego stopnia włącznie, wystarczy trochę zabiegów, a
przede wszystkim pieniędzy, a biskup wyda dyspensę, nawet jeśli pokrewieństwo
jest bliższe. Przykłady można by mnożyć. Jedno jest pewne. Pismo Święte nie
upoważnia chrześcijańskiego zboru do udzielania ślubu czy też unieważniania
małżeństwa. Te kompetencje należą do władz.

O czym Kościół nie mówi
Kościół katolicki w pewnym stopniu zmienił swój stosunek do małżeństwa,
ale nie na tyle, aby być w pełni konsekwentnym. Niechętnie przyznaje, że w
przeszłości dyskredytował małżeństwo. Już Hieronim, jeden z nauczycieli
Kościoła twierdził, że "małżonkowie żyją "jako zwierzęta", poprzez
spółkowanie z kobietami mężczyźni nie różnią się "w niczym od św
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka