Dodaj do ulubionych

To o kraju samozwanczych geniuszow?

IP: *.rdu.bellsouth.net 30.10.02, 01:48
Moze na emigracji, pod nadzorem Niemcow, Francuzow, czy Amerykanow to jakos
ta praca daje konstruktywne rezultaty.

Kolejny blamaż polskich informatyków (aktl.)
Wtorek, 29 października 2002 - 19:33 CET (18:33 GMT)


Polskie firmy informatyczne znowu zawiodły. Tym razem opóźnią podanie
wyborów samorządowych. Dlaczego naszym informatykom prawie nic się nie
udaje? To wstyd, że XXI wieku w Polsce od komputerów pewniejsze są liczydła
ręczne.

O god 13.00 nadal były problemy z centralnym serwerem PKW - działał, ale
bardzo wolno. Kilka komisji oznajmiło, że przechodzi na ręczne liczenie
głosów, bo nie ma zaufania do systemu. W związku z tym PKW podjęła decyzję o
przejściu na system awaryjny w ciągu doby, powiedział Ferdynand Rymarz,
przewodniczący PKW.
Oznacza to, że dane będą rejestrowane na dyskietkach i dowożone do
terytorialnych komisji wyborczych. Sposób rejestracji danych na dyskietkach
będzie dostosowany do systemu, jakim dysponują te komisje, mówi Rymarz.
Jeśli system nie będzie musiał przetwarzać danych, być może zacznie działać
szybciej, mają nadzieję w Państwowej Komisji Wyborczej.

Czy jednak taki "system" musiał aż tyle kosztować?

Wdrożenie systemu awaryjnego pozwoli dotrzymać terminów - 31 października
PKW ma ogłosić statystyczne zbiorcze wyniki wyborów wójtów, burmistrzów i
prezydentów i "mapę polityczną" tych wyborów, a około 10 listopada opracuje
statystykę dotyczącą wyborów rad wszystkich szczebli i sejmików województw.

Rymarz twierdzi, że teraz nie można już zrezygnować z powolnego systemu, bo
jest w nim już część danych. Nie było też szans na rozpisanie przetargu,
który wyłoniłby najlepszego wykonawcę systemu, bo PKW dostaje pieniądze na
organizację wyborów na 60 dni przed wyborami, a więc na przetarg było zbyt
mało czasu.

Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki poinformował, że PKW po
policzeniu wyników wyborów powoła inspekcję, która dokona analizy przyczyn
kłopotów z centralnym serwerem Komisji i systemami informatycznymi.

Problemy z centralnym serwerem PKW biorą się stąd, że dwa systemy
informatyczne - centralna baza danych PKW i program dla terytorialnych
komisji wyborczych - są niekompatybilne, nie chcą ze sobą współdziałać.

Stanisław Zabłocki z PKW poinformował w poniedziałek wieczorem na
konferencji prasowej, że po odłączeniu na kilka godzin części terytorialnych
komisji wyborczych od systemu, kłopoty z serwerem nie ustąpiły. Wskazuje to
na to, że przyczyną problemów nie jest "efekt skali" polegający na tym, że
system "wyrzuca" niektórych użytkowników, gdy jest ich bardzo wielu, jak
twierdzi Prokom, jedna z firm, które ten system tworzyły.

Zabłocki podkreślił, że PKW na razie "nie szuka winnych" tego, że systemy
terytorialny i centralny okazały się niekompatybilne, zajmie się tym po
policzeniu wyników wyborów.

"Rzeczywiście system komputerowy trawi pewne schorzenie tajemnicze. Jakie są
objawy tego schorzenia? Otóż zamiast szeroką rzeką informacje z terenowych
komisji wyborczych płyną do nas bardzo wąskim strumyczkiem" - powiedział
Zabłocki.

Według przedstawicieli komisji, problemy z systemem nie opóźnią obliczania
wyników wyborów na tyle, by 31 października - jak zapowiadała wcześniej PKW -
niemożliwe było ogłoszenie oficjalnych wyników wyborów wójtów, burmistrzów
i prezydentów miast.

Głównym wykonawcą systemu informatycznego obsługującego wybory samorządowe
jest firma Prokom Software, która wykonała system centralnej bazy danych,
natomiast firma Pixel opracowała program dla terytorialnych komisji
wyborczych. Audyt obu systemów wykonała natomiast firma Infovide.

Firma Prokom oświadczyła, że nie poczuwa się do winy za problemy z systemem.

PKW oświadczyła, że opóźni podanie wyników wyborów. Dane z komisji w całym
kraju przewiezione zostaną do PKW na dyskietkach i płytach CD.

To kolejna niedoróbka polskich firm informatycznych. Systemy celne, obsługi
administracji publicznej i regionalnej, kas chorych, ruchu granicznego i
policyjne działają od lat poprawnie nie tylko w krajach wysoko rozwiniętych,
ale i w niektórych państwach Ameryki Łacińskiej (Surinam, Trynidad i Tobago)
i Afryki (Zambia, Botswana). W Polsce nie udaje się ich skutecznie wdrożyć.

Jak podała "Rzeczpospolita" z 16 października, obsługa informatyczna wyborów
ma kosztować ok. 24,5 mln zł .

les, pap


Obserwuj wątek
    • Gość: Bolek U Amerykanów kompletne dno!!! IP: *.acn.waw.pl 30.10.02, 07:27
      Gość portalu: baba napisał(a):

      > Moze na emigracji, pod nadzorem Niemcow, Francuzow, czy Amerykanow to jakos
      > ta praca daje konstruktywne rezultaty.
      >
      > Kolejny blamaż polskich informatyków (aktl.)
      > Wtorek, 29 października 2002 - 19:33 CET (18:33 GMT)

      Może u Niemców czy Francuzów lepiej, ale u Amerykanów? Lepiej niech baba siedzi cicho i nie przypomina totalnego blamażu przy ostatnich wyborach prezydenckich w USA.
      • Gość: wojtek Re: U Amerykanów kompletne dno!!! IP: gw:* / 192.168.107.* 30.10.02, 08:05
        Gość portalu: Bolek napisał(a):

        > Gość portalu: baba napisał(a):
        >
        > > Moze na emigracji, pod nadzorem Niemcow, Francuzow, czy Amerykanow to jako
        > s
        > > ta praca daje konstruktywne rezultaty.
        > >
        > > Kolejny blamaż polskich informatyków (aktl.)
        > > Wtorek, 29 października 2002 - 19:33 CET (18:33 GMT)
        >
        > Może u Niemców czy Francuzów lepiej, ale u Amerykanów? Lepiej niech baba
        siedzi
        > cicho i nie przypomina totalnego blamażu przy ostatnich wyborach
        prezydenckich
        > w USA.
        Blamaz o którym myślisz, dotyczyl 1 stanu, i nic nie miał wspólnego z
        działaniem sieci
        • Gość: Bolek Re: U Amerykanów kompletne dno!!! IP: *.acn.waw.pl 30.10.02, 08:42
          Gość portalu: wojtek napisał(a):

          > Gość portalu: Bolek napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: baba napisał(a):
          > >
          > > > Moze na emigracji, pod nadzorem Niemcow, Francuzow, czy Amerykanow to
          > jako
          > > s
          > > > ta praca daje konstruktywne rezultaty.
          > > >
          > > > Kolejny blamaż polskich informatyków (aktl.)
          > > > Wtorek, 29 października 2002 - 19:33 CET (18:33 GMT)
          > >
          > > Może u Niemców czy Francuzów lepiej, ale u Amerykanów? Lepiej niech baba
          > siedzi
          > > cicho i nie przypomina totalnego blamażu przy ostatnich wyborach
          > prezydenckich
          > > w USA.
          > Blamaz o którym myślisz, dotyczyl 1 stanu, i nic nie miał wspólnego z
          > działaniem sieci

          Nie miał -- zamiast do systemu komputerowego wprowadzano dane na archaiczne karty perforowane, potem TEN system zaczął się sypać, i trzeba było liczyć ręcznie (szczególnie interesujące były reportaże ukazujące przeliczanie otworków na kartach), potem okazało się, że z tym liczeniem też nie najlepiej, i trzeba było liczyć od nowa i apiać i abarotno.

          A ponieważ ten stan, czyli Floryda, jest częścią USA, to, co się w nim działo, było blamażem całego kraju.

          Proponuję traktować USA tak, jak Amerykanie traktują Polskę.

          W Georgii odwiedziłem w miasteczku miejscową restaurację. Stoły lepiły sie od brudu, dostałem klucz od kibla. Kibel zamykany od wewnątrz na haczyk, na gwoździu kawałki gazet i poszarpane bibułki. Smród nie do wytrzymania. Dlaczego mam pamiętać tylko stan toalet w pięciogwiazdkowym hotelu w Atlancie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka