Dodaj do ulubionych

LEWICA WROGIEM WOLNOSCI DO WYCHOWYWANIA DZIECI !!!

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 21:19
Czerwoni chca wprowadzic OBOWIAZKOWA nauke o seksie w szkolach panstwowych !
Bez liczenia sie z pogladami np.religijnymi i filozoficznymi rodzicow dzieci !
Jesli rodzice beda chcieli zeby dziecko bylo wychowywane tylko w duchu religii
chrzescijanskiej lub swieckiej filozofii idealistycznej ,to nie beda w stanie
gdyz dzieci beda na sile tresowane na materialistyczny poglad na lekcjach o
seksie. Wychowanie takie jest sprzeczne z chrzescijanstwem ,ktore spycha seks
na margines zainteresowan ludzkich a otwiera na wymiar duchowy i
idealistyczny.

1) czerwoni mowia -my nie walczymy z religia- a sami tresuja pod przymusem
dzieci w pogladach z nia sprzecznych: BEZ ZGODY RODZICOW , zamiast pozwolic na
wolny
wybor

2)lewactwo mowi ze jest za wolnoscia pogladow,a samo chce zmuszac dzieci(bez
zgody ich rodzicow ) do wiary w poglady
materialistyczne

3)jedynym rozwiazaniem tej sytuacji jest:LIKWIDACJA OBOWIAZKU SZKOLNEGO ,ORAZ
PRYWATNE SZKOLY w ktorych to rodzice decyduja (a nie ministrowie i politycy)
czego bedzie uczone ich
dziecko !


4) najgorsze i najbardziej perfidne jest to ,ze to My musmy utrzymywac obecnie
zaczynajacy rzadzic czerwony motloch (zwlaszcza ZNP )z naszych podatkow.......
  • Gość: Cartman IP: *.chello.pl 08.10.01, 21:37
    Pieprzysz bzdury koleś, bo nie wydaje mi się aby udział w zajęciach z
    wychowania seksualnego był obowiązkowy. Wystarczy, że rodzice nie poślą swoich
    pociech na te zajęcia, jeśli pozostaje to w konflikcie z wyznawanymi przez nich
    zasadami. Nikt nikogo nie będzie do niczego zmuszał.

    Cartman
  • Gość: Janek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.10.01, 21:42
    Piękny jednostronny tekst. Dlaczego drogi kolego o nauczaniu religii w szkołach
    nie wspominasz. Katecheci pieniążki biorą z państwowej kasy. Argument, że nie
    jest to obowiązkowe jest śmieszny. Dlaczego w szkole a nie w kościele. Dlaczego
    dzieci innych wyznań są w ten sposób poniżane. To jest cacy a tamto be. Chyba
    coś nie tak.
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 23:08
    Gość portalu: Janek napisał(a):

    > Piękny jednostronny tekst. Dlaczego drogi kolego o nauczaniu religii w szkołach
    >
    > nie wspominasz. Katecheci pieniążki biorą z państwowej kasy. Argument, że nie
    > jest to obowiązkowe jest śmieszny. Dlaczego w szkole a nie w kościele. Dlaczego
    >
    > dzieci innych wyznań są w ten sposób poniżane. To jest cacy a tamto be. Chyba
    > coś nie tak.
    Katecheci biora pieniadze od panstwa bo czerwoni wprowadzili panstwowe
    szkolnictwo............trzeba je sprywatyzowac wtedy czesc dzieci bedzie chodzic
    na lekcje katolickie np. ,a druga czesc na swieckie itp. Ale czerwoni nie chca
    zeby to rodzice
    decydowali..........

    Co do innych wyznan to dzieci nie sa ponizane bo nikt sie z nich nie smieje ze
    nie chodza na religje(wiem bo sam jestem protestantem). Natomiast sa szykanowane
    przez wychowawcow klas i nauczycieli od seksu ,ze nie chca tam chodzic na ich
    zajecia............i dzieci chrzescijanskie sa szykanowane przez materialistyczno-
    laicki motloch(np. ZNP )........
    A katecheci zmuszeni zostali do lekcji religi w szkolach bo panstwo
    socjalistyczne tak zdziera z ludzi podatki ,ze nie moga dzieci wysylac do
    normalnych katolickich np. szkol.
  • Gość: Pyl IP: *.fmi.ch 25.10.01, 14:21
    Koles, zal mi ciebie bo albo jestes zaslepionym fanatykiem albo kompletnym idiotom. Ale czas rany leczy moze za
    kilka lat zmadrzejesz
  • Gość: Normalny IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 25.10.01, 21:35
    Gość portalu: Janek napisał(a):

    > Dlaczego drogi kolego o nauczaniu religii w szkołach
    >
    > nie wspominasz. Katecheci pieniążki biorą z państwowej kasy.

    Chwila chwila czerwony Kolesiu. Katecheci biorą pieniążki z państwowej kasy, bo w
    niej znajdują się również moje pieniądze, przeze mnie zarobione i odprowadzone w
    formie podatku do państwowej kasy. Co? Już wam się zapomniało, że nie jesteście
    jedynymi właścicielami finansów państwa? Państwowe, czyli wasze, a moje to już
    nie???? Ja po to płacę podatki, by moje dzieci chodziły w szkole na lekcje
    religii. Mnie się to należy. A Ty jak chcesz nauczyć swoje dziecko seksu to zrób
    to sam. Czy to takie trudne? Kup mu to i owo i wprowadzaj. W Polsce są nie tylko
    katolicy. Są Żydzi, kościoły ewangelickie, prawosławni... Mają prawo do tego, by
    ich przekonania i sposób wychowywania dzieci uszanować. Seks centralnym
    zainteresowaniem lewicy. Jakie to żałosne...
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 26.10.01, 15:18
    Gość portalu: Normalny napisał(a):

    > Chwila chwila czerwony Kolesiu.

    Dlaczego czerwony ? Czy Ty znasz tylko dwa kolory, czarny i czerwony ?

    > Katecheci biorą pieniążki z państwowej kasy, bo w niej znajdują się również
    > moje pieniądze, przeze mnie zarobione i odprowadzone w formie podatku do państ
    > wowej kasy. Co? Już wam się zapomniało, że nie jes teście jedynymi właścicie
    > lami finansów państwa? Państwowe, czyli wasze, a moje to już nie???? Ja po to
    > płacę podatki, by moje dzieci chodziły w szkole na lekcje religii. Mnie się to
    > należy.

    Ja też płacę podatki, a wy (jacy wy i my ?) nie jesteście jedynymi właścicielami
    finansów państwa. Tak więc, jeśli chcę nauki seksu w szkole, to mnie się też to
    należy.

    > A Ty jak chcesz nauczyć swoje dziecko seksu to zrób to sam. Czy to takie
    > trudne? Kup mu to i owo i wprowadzaj.

    Tak samo dobrze mogę powiedzieć: a Ty, jak chcesz nauczyć swoje dziecko religii,
    to zrób to sam. Czy to takie trudne ? Znasz chyba swoją religię ?

    > W Polsce są nie tylko katolicy. Są Żydzi, kościoły ewangelickie, prawosławni...
    > Mają prawo do tego, by ich przekonania i sposób wychowywania dzieci uszanować.

    A ktoś tego nie szanuje ?

    > Seks centralnym zainteresowaniem lewicy. Jakie to żałosne...

    To raczej kościół katolicki sprawia wrażenie, iż jego zainteresowania w jakiś
    chorobliwy sposób koncentują się wokół spraw seksu. I to jest rzeczywiście
    żałosne.

  • Gość: zyx IP: *.rdu.bellsouth.net 09.10.01, 00:32
    Nie widze u ciebie wspolczucia dla cierpien rodzin ateistycznych, ktorych dzieci musza isc na lekcje religiiw szkole.
    Ton twego postu jest histeryczny. Wolnosc pelna , to wolnosc dla WSZYSTKICH pogladow. Narazie to prawica typu
    Rydzyk szkodzi wolnosci.
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Czerwoni chca wprowadzic OBOWIAZKOWA nauke o seksie w szkolach panstwowych !
    > Bez liczenia sie z pogladami np.religijnymi i filozoficznymi rodzicow dzieci !
    > Jesli rodzice beda chcieli zeby dziecko bylo wychowywane tylko w duchu religii
    > chrzescijanskiej lub swieckiej filozofii idealistycznej ,to nie beda w stanie
    > gdyz dzieci beda na sile tresowane na materialistyczny poglad na lekcjach o
    > seksie. Wychowanie takie jest sprzeczne z chrzescijanstwem ,ktore spycha seks
    > na margines zainteresowan ludzkich a otwiera na wymiar duchowy i
    > idealistyczny.
    >
    >
    >
    > 1) czerwoni mowia -my nie walczymy z religia- a sami tresuja pod przymusem
    > dzieci w pogladach z nia sprzecznych: BEZ ZGODY RODZICOW , zamiast pozwolic na
    > wolny
    > wybor
    >
    >
    >
    > 2)lewactwo mowi ze jest za wolnoscia pogladow,a samo chce zmuszac dzieci(bez
    > zgody ich rodzicow ) do wiary w poglady
    > materialistyczne
    >
    >
    >
    > 3)jedynym rozwiazaniem tej sytuacji jest:LIKWIDACJA OBOWIAZKU SZKOLNEGO ,ORAZ
    > PRYWATNE SZKOLY w ktorych to rodzice decyduja (a nie ministrowie i politycy)
    > czego bedzie uczone ich
    > dziecko !
    >
    >
    >
    >
    >
    > 4) najgorsze i najbardziej perfidne jest to ,ze to My musmy utrzymywac obecnie
    > zaczynajacy rzadzic czerwony motloch (zwlaszcza ZNP )z naszych podatkow.......

  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 02:31
    Nie opowiadaj glupot ,ze ateistyczne dzieci musza chodzic na lekcje
    religii !

    Sam jestem ewangelikiem i nigdy katolicy mnie nie zmuszali do brania udzialu w
    lekcjach religii,natomiast nauczyciele od seksu szykanuja dzieci nie chodzace
    na ich zajecia(zwlaszcza czlonkowie postkomunistycznej ZNP)
  • Gość: snajper IP: 213.134.143.* 15.10.01, 13:12
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Czerwoni chca wprowadzic OBOWIAZKOWA nauke o seksie w szkolach panstwowych !
    > Bez liczenia sie z pogladami np.religijnymi i filozoficznymi rodzicow dzieci !

    I bardzo dobrze ! Tak samo jak wprowadzono obowiązkową naukę biologii, fizyki i
    astronomii, bez liczenia sie z pogladami np.religijnymi i filozoficznymi rodzicow
    dzieci. Jak zapewne wiesz, nauki te są niekiedy sprzeczne z teoriami głoszonymi
    przez np kościół katolicki.

    > Jesli rodzice beda chcieli zeby dziecko bylo wychowywane tylko w duchu religii
    > chrzescijanskiej lub swieckiej filozofii idealistycznej ,to nie beda w stanie
    > gdyz dzieci beda na sile tresowane na materialistyczny poglad na lekcjach o
    > seksie.

    To chrześcijanie nie mogą wiedzieć co to seks ? A kiedy się dowiadują ? Na
    przedmałżeńskich lekcjach w kościele ? To kościół katolicki ma monopol na naukę
    seksu ? A może katolicy mnożą się przez dzieworództwo ?

    > Wychowanie takie jest sprzeczne z chrzescijanstwem ,ktore spycha seks
    > na margines zainteresowan ludzkich a otwiera na wymiar duchowy i
    > idealistyczny.

    A efektem tasliego spychania są różnego rodzaju zachamowania, fobie, zboczenia.
    Patrz np sprawa księdza pedofila z Dukli. Czy chrześcijaństwo, skupiając się na
    duchowym i idealistycznym aspekcie życia takie przyziemne uczucia jak głód,
    poczucie zimna, chęć bogacenia się, itp też poleca spychać na margines ? Czy to
    >spychanie< dotyczy także księży ?

    > 1) czerwoni mowia -my nie walczymy z religia- a sami tresuja pod przymusem
    > dzieci w pogladach z nia sprzecznych: BEZ ZGODY RODZICOW , zamiast pozwolic na
    > wolny wybor

    To seks jest poglądem sprzecznym z religią ?????

    > 2)lewactwo mowi ze jest za wolnoscia pogladow,a samo chce zmuszac dzieci(bez
    > zgody ich rodzicow ) do wiary w poglady materialistyczne

    Co mają wspólnego informacje o seksie z poglądami ????

    > 3)jedynym rozwiazaniem tej sytuacji jest:LIKWIDACJA OBOWIAZKU SZKOLNEGO ,ORAZ
    > PRYWATNE SZKOLY w ktorych to rodzice decyduja (a nie ministrowie i politycy)
    > czego bedzie uczone ich dziecko !

    Przecież szkoły prywatne są już od dawna. A postulat zniesienia obowiązku
    szkolnego jest największą bzdurą z jaką sie spotkałem na tym forum.

    > 4) najgorsze i najbardziej perfidne jest to ,ze to My musmy utrzymywac obecnie
    > zaczynajacy rzadzic czerwony motloch (zwlaszcza ZNP )z naszych podatkow.......

    Najgorsze jest to, że czarny motłoch wyobraża sobie, że pozjadał wszystkie rozumy
    i uważa, że ma prawo decydować w sprawach dotyczącvych całego narodu, którego
    jest marginesem. Co widać choćby po wynikach ostatnich wyborów.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 15.10.01, 16:37
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > I bardzo dobrze ! Tak samo jak wprowadzono obowiązkową naukę biologii, fizyki i
    > astronomii, bez liczenia sie z pogladami np.religijnymi i filozoficznymi rodzic
    > ow dzieci.

    Snajperze, Ty naprawdę nie widzisz różnicy między nauką o seksie a biologią?
    Karykaturę lekcji wychowania seksualnego zobrazował jakiś czas temu skecz Monthy
    Pythona - polecam.

    > To chrześcijanie nie mogą wiedzieć co to seks ? A kiedy się dowiadują ? Na
    > przedmałżeńskich lekcjach w kościele ? To kościół katolicki ma monopol na naukę
    > seksu ? A może katolicy mnożą się przez dzieworództwo ?

    Jeśli więc - jak sam przyznajesz - katolicy wiedzą co to seks (skoro się
    rozmnażają), to na cholerę im wychowanie seksualne?

    > A postulat zniesienia obowiązku
    > szkolnego jest największą bzdurą z jaką sie spotkałem na tym forum.

    A to dlaczego? Co jest takiego zachwycającego w przymusie posyłania dzieci do
    szkoły?
  • Gość: Indris IP: *.ibspan.waw.pl 15.10.01, 17:07
    Dziecko nie jest własnością rodziców z tym się zgadzają i socjaliści i
    konserwatyści. Dziecku należy się wykształcenie. Możnaby zrezygnować
    ewentualnie z obowiązku kształcenia w szkole, ale wtedy należałoby zobowiązac
    rodziców do zapewnienia wykształcenia domowego i to zgodnie z aktualnym stanem
    wiedzy (t.j. dziecko powino się dowiedzieć,że Ziemia jest kulą a nie płaskim
    plackiem spoczywającym na żółwiu). Oczywiście takie wykształcenie powinno być
    kontrolowane. Wszystko to jest logiczną konsekwencją tego, że dziecko jest
    OSOBĄ, a więc nie powino być poddawane niekontrolowanej władzy innych osób,
    choćby i własnych rodziców. Bo z tym, że rodzice mogą być delikatnie mówiąc
    różni, to też się chyba i konserwatyści zgodzą ?
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 18.10.01, 10:28
    Gość portalu: Indris napisał(a):

    > Dziecko nie jest własnością rodziców z tym się zgadzają i socjaliści i
    > konserwatyści.

    A czyją? Przy czym przez "własność" rozumiem prawo do takiego wychowania dziecka,
    jakie jego rodzice uznają za stosowne, a nie w oparciu o fanaberie urzędasów.

    > Dziecku należy się wykształcenie.

    Co to znaczy "należy się"? Kształcenie jest korzystne, dlatego rodzice posyłają
    swe pociechy do szkół - a nie dlatego, że to jakaś nieubłagany imperatyw.

    >Możnaby zrezygnować
    > ewentualnie z obowiązku kształcenia w szkole, ale wtedy należałoby zobowiązac
    > rodziców do zapewnienia wykształcenia domowego i to zgodnie z aktualnym stanem
    > wiedzy (t.j. dziecko powino się dowiedzieć,że Ziemia jest kulą a nie płaskim
    > plackiem spoczywającym na żółwiu).

    Tobie się oczywiście wydaje, że jak nie będzie obowiązku szkolnego, to rodzice
    będą traktować swe dzieci jak służących, analfabetów do miotły, tak?
    A ten Twój faszystowski wymóg kształcenia uwzględniającego "aktualny stan wiedzy"
    należałoby kontrolować, nieprawdaż? Już sobie wyobrażam tłumy biurokratów-
    pasożytów robiących dzieciom egzamin w ich własnych domach...

    > Oczywiście takie wykształcenie powinno być kontrolowane.

    O, właśnie. Czego można się spodziewać po socjaliście jak nie nieustannych
    kontroli? Lewakom wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy, stąd ta chęć do
    kontrolowania wszystkiego, co choć trochę nie jest pod ich władzą.
    A jeśli ktoś by wychowywał swoje dziecko z poszanowaniem dla zasad
    konserwatywnych, w opozycji do obecnie niemiłościwie nam panującej świętej krowy -
    demokracji?

    >Wszystko to jest logiczną konsekwencją tego, że dziecko jest
    > OSOBĄ, a więc nie powino być poddawane niekontrolowanej władzy innych osób,
    > choćby i własnych rodziców.

    Rodzice nie są dla dziecka "innymi osobami"!
    Cóż za totalitarna zawziętość przez Ciebie przemawia!

    >Bo z tym, że rodzice mogą być delikatnie mówiąc
    > różni, to też się chyba i konserwatyści zgodzą ?

    Są różni - więc co, sugerujesz, że powinniem przyjechać walec i wyrównać pod
    Twoją faszystowską sztancę?
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 23:00
    Kadasz glupoty
    koles !

    1) wlasnie dlatego ,ze dziecko jest osoba a nie krowa powinno miec wolny wybor
    czy chce isc do szkoly czy nie(a ,ze same nie wie wiec decydowac powinni
    pierwsi opiekunowie czyli rodzice). Niestety socjalisci traktuja ludzi jak
    bydlo i uszczesliwiaja ich na sile ,tak jak chlop prowadzi na sile krowe do
    wodopoju.....

    2)co to znaczy ze wspolczesnym stanem wiedzy? czy to znaczy ,ze ideolodzy
    polityczni beda ustalac co trzeba uczyc dziecko ,a nie rodzice ? W
    Sredniowieczu nikt nie wiedzial ,ze ziemia jest oragla i ludzie normalnie zyli
    jagby nigdy
    nic........

    3) w szkole panstwowej uczy sie glupot przedstawianych jako naukowe ,np. ze
    czlowiek pochodzi od malpy ,a w Ewolucje nie wierza juz wybitni biolodzy,mowia
    ze to niemozliwe
    genetycznie

    4)takie jak Indrisa poglady mieli Hitler,Stalin,Robespierre i starozytni
    Spartanie,bo natym polega totalizm ,ze panstwo zajmuje sie pod przymusowym
    tresowaniem
    dzieci......

    5) A DLACZEGO NIBY LUDZIE Z BIUROKRACJI PANSTWOWEJ SA LEPRZYMI WYCHOWAWCAMI OD
    MATKI i OJCA ????????????
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 17.10.01, 17:16
    A po taką cholerę to wychowanie seksualne, że jak wujek lub tatuś wsadzi małej
    dziewczynce łapę w majtki i zabroni komukolwiek mówić, to żeby nie cierpiała w
    milczeniu - bo trzeba być grzeczną, bo na pewno sama jest sobie winna. No i po
    taką, żeby parę lat póżniej nie myślała, że podmycie chroni przed ciążą. Ups!
    Zapomniałam, że to są wewnętrzne sprawy rodziny...
  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 17.10.01, 17:27
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > A po taką cholerę to wychowanie seksualne, że jak wujek lub tatuś wsadzi małej
    > dziewczynce łapę w majtki i zabroni komukolwiek mówić, to żeby nie cierpiała w
    > milczeniu - bo trzeba być grzeczną, bo na pewno sama jest sobie winna. No i po
    > taką, żeby parę lat póżniej nie myślała, że podmycie chroni przed ciążą. Ups!
    > Zapomniałam, że to są wewnętrzne sprawy rodziny...

    Problemem nie jest tak naprawdę wiedza o seksie a banalizacja seksu.
    Winę za to, że seks staje się na naszych oczach czymś strasznie banalnym i
    wulgarnym ponoszą właśnie takie niemądre dziewoje jak Joanelle

  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 17.10.01, 17:52
    Chodziło mi o zaznaczenie, że życie seksualne ma również swoje negatywne
    aspekty (np. właśnie molestowanie dzieci, które zdarza się częściej, niż
    mogłoby się wydawać). I o tych aspektach również trzeba wiedzieć, jeśli życie
    seksualne ma być wspaniałym dopełnieniem związku dwojga kochających się ludzi,
    a nie czymś, co przysparza więcej stresu i poczucia winy, niż czegokolwiek
    innego. Dlaczego uważasz, że jestem niemądra? Dlatego, że w ogóle mówię o
    ciemnych stronach czegoś, co "powinno" być piękne i jasne samo z siebie?
    Pozdrawiam
  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 17.10.01, 18:05
    Czy uważasz, że życie erotyczne naszych przodków było ubogie, niepełne i że
    dużo stracili bo nie mieli wychowania seksualnego ?
    Czy uważasz, że dziewczyna potrzebuje wychowania seksualnego aby stwierdzić, że
    coś jest nie tak gdy ojciec wkłada jej ręke do majtek ?
    Ja akurat uważam, że pewne rzeczy nabierają wartości gdy owiewa je mgiełka
    tajemnicy ( nie mam oczywiście na myśli ochrony zboczeńców w czym zresztą
    specjalizuje się lewica - zwróć uwagę na śmiesznie niskie wyroki dla pedofilów
    w Europie ).
    Kiedyś mówiło się o życiu intymnym człowieka a teraz o pożyciu seksualnym.
    Nie dostrzegam żadnych korzyści z wprowadzenia lekcji wychowania seksualnego do
    szkół.
    A zresztą trzeba też wiedzieć, że w krajach gdzie takie lekcje są od wielu lat
    np w Anglii wskaźnik dzietności nastolatków jest najwyższy na świecie podobnie
    zresztą jak wskaźnik rozwodów.
  • joanelle 17.10.01, 22:33
    Gość portalu: Karp napisał(a):

    > Czy uważasz, że życie erotyczne naszych przodków było ubogie, niepełne i że
    > dużo stracili bo nie mieli wychowania seksualnego ?
    Myślę, że mieli więcej krępujacych i niepotrzebnych przesądów. A niektóre z tych
    przesądów pokutują niestety do dzisiaj.

    > Czy uważasz, że dziewczyna potrzebuje wychowania seksualnego aby stwierdzić, że
    coś jest nie tak gdy ojciec wkłada jej ręke do majtek ?
    Na pewno nie. Potrzebuje go, żeby umieć się przeciwstawić takim świństwom, żeby
    wiedzieć, że nie ponosi za to żadnej winy.

    > Ja akurat uważam, że pewne rzeczy nabierają wartości gdy owiewa je mgiełka
    > tajemnicy
    Owszem, tylko żeby po przeniknięciu tej mgiełki nie mieć przykrych rozczarowań!

    >( nie mam oczywiście na myśli ochrony zboczeńców w czym zresztą
    > specjalizuje się lewica - zwróć uwagę na śmiesznie niskie wyroki dla pedofilów
    > w Europie ).
    (Ale nasz lewicowy prezydent po zawetowaniu ustawy o zakazie pornografii
    skierował do sejmu inną - właśnie o podwyższeniu wyroków dla zboczeńców)

    > Kiedyś mówiło się o życiu intymnym człowieka a teraz o pożyciu seksualnym.
    To czemu by nie podyskutować o treści takich lekcji, zamiast się kategorycznie
    sprzeciwiać? To chyba lepsze niż dowiadywanie się o tych sprawach z pisemek
    podbieranych starszemu bratu.

    > Nie dostrzegam żadnych korzyści z wprowadzenia lekcji wychowania seksualnego do
    szkół.
    > A zresztą trzeba też wiedzieć, że w krajach gdzie takie lekcje są od wielu lat
    > np w Anglii wskaźnik dzietności nastolatków jest najwyższy na świecie podobnie
    > zresztą jak wskaźnik rozwodów.
    Ale, zauważ: w Anglii jest bardzo dużo imigrantów pochodzących z narodów, gdzie
    wczesne macierzyństwo jest uważane za normalne. A co do rozwodów - w Polsce jest
    wiele nieszczęśliwych małżeństw, które nie rozwiodą się WYŁĄCZNIE ze względów
    obyczajowych czy ekonomicznych. Czy to są prawdziwe małżeństwa? Może lepiej, żeby
    się rozwiedli i mieli możliwość stworzenia dwóch udanych małżeństw?
  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 18.10.01, 09:56
    Twoje argumenty nie są całkowicie od rzeczy tym niemniej powtarzam, że
    największym współcześnie problemem jest banalizacja seksu a nie brak wiedzy o
    seksie. Wiedza o seksie trzynastolatków ( teoretyczna i praktyczna ) przekracza
    często wiedzę ich rodziców. Jestem za tym abyśmy byli świetnie wyedukowanym
    społeczeństwem ale akurat wiedza w zakresie edukacji seksualnej nie musi być
    wprowadzana do szkół jako osobna dziedzina kształcenia. Jeszcze uwaga do
    Anglii - problem dzieci rodzących dzieci nie dotyczy raczej rodzin tradycyjnych
    czy też religijnych ( np w rodzinie muzułmańskiej to prawdziwa rzadkość ) ale
    właśnie takich zwyczajnych chłonących popkulturę jakie stanowią 90proc. każdego
    społeczeństwa ( w tym zresztą i naszego ). Jeśli się komuś nie wiedzie w życiu
    to niekoniecznie przyczyną jest brak wiedzy. I jeszcze taka uwaga - czy wiesz,
    że procentowo w USA więcej jest palaczy papierosów wśród studentów niż wśród
    ich niewykształconych rówieśników. Jaka jest tego przyczyna ? Czyżby brak
    wiedzy ?
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 18.10.01, 12:54
    Palacze - naprawdę nie wiem. Trzeba by pomyśleć, dlaczego ludzie w ogóle palą,
    i widocznie wśród studentów czynniki sprzyjające występują w większym natężeniu.
    Banalizacja seksu - nie mówię że nie, ale co konkretnie masz na myśli?
  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 18.10.01, 14:44
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Palacze - naprawdę nie wiem. Trzeba by pomyśleć, dlaczego ludzie w ogóle palą,
    > i widocznie wśród studentów czynniki sprzyjające występują w większym natężeniu
    > .
    > Banalizacja seksu - nie mówię że nie, ale co konkretnie masz na myśli?


    No cóż, nie każdemu smakuje miska z ryżem w przydrożnej wietnamskiej budce.
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 18.10.01, 23:54
    Gość portalu: Karp napisał(a):

    > No cóż, nie każdemu smakuje miska z ryżem w przydrożnej wietnamskiej budce.

    Istnieją też eleganckie restauracje, ale w nich trzeba umieć się zachować (nie
    sugeruję, że akurat Ty nie umiesz!). Nie bardzo rozumiem - czy obawiasz się, że
    po lekcjach wychseks chłopcy od razu polecą do pierwszej lepszej wietnamskiej
    prostytutki? Myślę, że prędzej zrobią to bez tych lekcji.
    Pozdrawiam

  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 19.10.01, 10:57
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Gość portalu: Karp napisał(a):
    >
    > > No cóż, nie każdemu smakuje miska z ryżem w przydrożnej wietnamskiej budce
    > .
    >
    > Istnieją też eleganckie restauracje, ale w nich trzeba umieć się zachować (nie
    > sugeruję, że akurat Ty nie umiesz!). Nie bardzo rozumiem - czy obawiasz się, że
    >
    > po lekcjach wychseks chłopcy od razu polecą do pierwszej lepszej wietnamskiej
    > prostytutki? Myślę, że prędzej zrobią to bez tych lekcji.
    > Pozdrawiam
    >
    Zamiast wychseks lepiej więcej wf-u.
    Wiele problemów w sferze o kturej mówimy wynika z kompleksów na skutek słabości
    fizycznej.
    pozdr.
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 19.10.01, 11:36
    Gość portalu: Karp napisał(a):

    > >
    > Zamiast wychseks lepiej więcej wf-u.
    Jedno drugiego nie wyklucza.
  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 19.10.01, 11:49
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Gość portalu: Karp napisał(a):
    >
    > > >
    > > Zamiast wychseks lepiej więcej wf-u.
    > Jedno drugiego nie wyklucza.

    wyklucza, bo nie można siedzieć cały dzień w szkole.
    sorry za "u" w niewłaściwym miejscu

  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:14
    Gość portalu: Karp napisał(a):

    > Zamiast wychseks lepiej więcej wf-u.
    > Wiele problemów w sferze o kturej mówimy wynika z kompleksów na skutek słabości
    > fizycznej.
    > pozdr.

    Czyżbyś uważał iż seks można sprowadzić jedynie do płaszczyzny fizycznej ? Że
    zdrowy fizycznie osiłek nie będzie miał żadnych problemów ? Chyba przydało by Ci
    się parę lekcji. Zapominasz o sferze psychicznej, która w zdecydowanej wiekszości
    przypadków jest właśnie źródłem problemów, napięć, niepowodzeń. I tu właśnie brak
    wiedzy odgrywa rolę decydującą.

    Pozdrawiam.
  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 23.10.01, 10:17
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Gość portalu: Karp napisał(a):
    >
    > > Zamiast wychseks lepiej więcej wf-u.
    > > Wiele problemów w sferze o której mówimy wynika z kompleksów na skutek sła
    > bości
    > > fizycznej.
    > > pozdr.
    >
    > Czyżbyś uważał iż seks można sprowadzić jedynie do płaszczyzny fizycznej ? Że
    > zdrowy fizycznie osiłek nie będzie miał żadnych problemów ? Chyba przydało by C
    > i
    > się parę lekcji. Zapominasz o sferze psychicznej, która w zdecydowanej wiekszoś
    > ci
    > przypadków jest właśnie źródłem problemów, napięć, niepowodzeń. I tu właśnie br
    > ak
    > wiedzy odgrywa rolę decydującą.
    >
    > Pozdrawiam.

    Zapominasz o sferze duchowej i uczuciowej, na które pani od wychsex nie będzie
    miała żadnego wpływu a które decydują chyba o powodzeniu w relacjach ona-on.
    Wygląda na to, że nie brakuje takich, którzy widzą w nowym przedmiocie szansę na
    rozwiązania ważnych spraw osobistych człowieka. Mi się wydaje to naiwne i wręcz
    śmieszne. Ostatnio czytałem, że z udziałem elity SLD odbyła się konferencja w
    której czołowym prelegentem był Lew Starowicz. Owszem, czytałem kiedyś z
    wypiekami na twarzy jego rady ale nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby czynić z
    tego faceta doradcę w sprawach małżeńskich.
    pozdrawiam
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 23.10.01, 12:57
    Gość portalu: Karp napisał(a):

    > Zapominasz o sferze duchowej i uczuciowej, na które pani od wychsex nie będzie
    > miała żadnego wpływu a które decydują chyba o powodzeniu w relacjach ona-on.
    > Wygląda na to, że nie brakuje takich, którzy widzą w nowym przedmiocie szansę n
    > a rozwiązania ważnych spraw osobistych człowieka. Mi się wydaje to naiwne i
    > wręcz śmieszne. Ostatnio czytałem, że z udziałem elity SLD odbyła się konferen
    > cja w której czołowym prelegentem był Lew Starowicz. Owszem, czytałem kiedyś z
    > wypiekami na twarzy jego rady ale nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby czynić z
    > tego faceta doradcę w sprawach małżeńskich.
    > pozdrawiam

    Witam
    Pisząc o sferze psychicznej miałem właśnie to o czym piszesz na myśli. Czy takie
    lekcje mogą rozwiązać wszystkie problemy pomiędzi nim i nią ? Na pewno nie, ale
    na pewno mają szansę ilość tych problemów zmniejszyć. A to już będzie dużo.
    Pozdrawiam.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:04
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: snajper napisał(a):
    >
    > > I bardzo dobrze ! Tak samo jak wprowadzono obowiązkową naukę biologii, fizyki
    > > i astronomii, bez liczenia sie z pogladami np.religijnymi i filozoficznymi r
    > > odzicow dzieci.
    >
    > Snajperze, Ty naprawdę nie widzisz różnicy między nauką o seksie a biologią?
    > Karykaturę lekcji wychowania seksualnego zobrazował jakiś czas temu skecz Month
    > y Pythona - polecam.

    Monht Python wyśmiewał już wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Szkołe, kościół,
    tradycję, patriotyzm. Tylko co z tego wynika ?
    Widzę podobieństwa i różnice. Tak samo lekcja matematyki różni się od lekcji
    biologii jak lekcja biologii od lekcji seksu. Mam wrażenie, iż co innego
    rozumiemy pod pojęciem nauki seksu. Mnie chodzi o niezakłamane informacje,
    adekwatne do poziomu rozwoju dziecka. Niepodane w sosie ideologicznym, typu
    pigułka, prezerwatywa - be, kalendarzyk - cacy. Takie wartościowanie niech będzie
    robione na lekcjach religii.

    > > To chrześcijanie nie mogą wiedzieć co to seks ? A kiedy się dowiadują ? Na
    > > przedmałżeńskich lekcjach w kościele ? To kościół katolicki ma monopol na
    > > naukę seksu ? A może katolicy mnożą się przez dzieworództwo ?
    >
    > Jeśli więc - jak sam przyznajesz - katolicy wiedzą co to seks (skoro się
    > rozmnażają), to na cholerę im wychowanie seksualne?

    Wiesz, ktoś mógłby powiedzieć, iż kursy na prawo jazdy też są niepotrzebne. W
    końcu można usiąść za kierownicą samochodu i uczyć się jazdy samemu, na ulicach z
    normalnym ruchem. Podobnie jest z seksem. Można próbować samemu, robiąc różnego
    rodzaju błędy, ucząc się na własnych błędach. Cierpi wtedy uczący się i jego
    partnerka. Wielu z takich błędów można uniknąć poprzez wcześniejsze nauczanie.
    Myślę na przykład o różnicach w tempie dojrzewania chłopców i dziewcząt, o trochę
    innych potrzebach różnych płci, o antykoncepcji itp. Czy wiesz, że 20% dziwcząt
    uważa, iż za pierwszym razem nie można zajść w ciążę ???

    > > A postulat zniesienia obowiązku
    > > szkolnego jest największą bzdurą z jaką sie spotkałem na tym forum.
    >
    > A to dlaczego? Co jest takiego zachwycającego w przymusie posyłania dzieci do
    > szkoły?

    To zależy z jakiego punktu na to spojrzymy. Z punktu widzenia rządzących
    autokratów, szkolenie społeczeństwa jest całkowicie zbędne. Poza warstwą
    kierowniczą reszta ludu powinna być ciemna i posłuszna. A wykształcona czerń
    posłuszna już być nie chce. Z punktu widzenia dziecka, nauka rozszerza jego
    późniejsze możliwości. Człowiek lepiej wykształcony łatwiej zdobędzie lepszą
    pracę. Z punktu widzenia kraju wykształcenie także jest zaletą. Lepiej
    wykształceni ludzie są łatwiej zastępowalni. Z pośród wielu dobrych, można wybrać
    tych najlepszych, nie trzeba ograniczać się do nielicznych średniaków. Ponieważ
    nie wszyscy (jeszcze) rozumieją wartość nauki, wartość dla kraju a także dla
    niego samego, konieczny jest (jeszcze) obowiązek szkolny. Choć przypuszczam, że
    dziś, nawet gdyby tego obowiązku nie było, nieliczne dzieci (rodzice?),
    zrezygnowały by ze szkoły.

    Pozdrawiam.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 22.10.01, 16:26
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Monht Python wyśmiewał już wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Szkołe, kościół
    > ,
    > tradycję, patriotyzm. Tylko co z tego wynika ?

    Nie pisałem o innych wyśmianych dziedzinach, ale tej jednej konkretnej.

    > Mam wrażenie, iż co innego
    > rozumiemy pod pojęciem nauki seksu. Mnie chodzi o niezakłamane informacje,
    > adekwatne do poziomu rozwoju dziecka. Niepodane w sosie ideologicznym, typu
    > pigułka, prezerwatywa - be, kalendarzyk - cacy. Takie wartościowanie niech będz
    > ie robione na lekcjach religii.

    Czyli lekcja w stylu: pigułka, prezerwatywa - cacy, kalendarzyk - be by cię
    zadowoliła?
    A nie widzisz, że propagowanie metod naturalnych zwieksza odpowiedzialność
    młodych ludzi, ponieważ muszą się oni dwa razy zastonowić, czy "można"? A
    pigułki, prezerwatywy to seks bez zobowiązań, ograniczeń, odpowiedzialności. I w
    przypadku, gdy taka metoda zawiedzie, tragedia, płacz i całkowita bezradność, bo
    niby ochrona miała być niezawodna.

    > Wiesz, ktoś mógłby powiedzieć, iż kursy na prawo jazdy też są niepotrzebne. W
    > końcu można usiąść za kierownicą samochodu i uczyć się jazdy samemu, na ulicach
    > z
    > normalnym ruchem. Podobnie jest z seksem. Można próbować samemu, robiąc różnego
    > rodzaju błędy, ucząc się na własnych błędach. Cierpi wtedy uczący się i jego
    > partnerka. Wielu z takich błędów można uniknąć poprzez wcześniejsze nauczanie.

    Czyli cała historia ludzkości to jedno wielkie pasmo błędów.
    Odkrywanie swojej intymności to nic ciekawego, rzecz zbędna, lepiej to zrobic
    mechanicznie z podręcznikiem wychseksu w ręku, tak?

    > Myślę na przykład o różnicach w tempie dojrzewania chłopców i dziewcząt, o troc
    > hę
    > innych potrzebach różnych płci, o antykoncepcji itp. Czy wiesz, że 20% dziwcząt
    > uważa, iż za pierwszym razem nie można zajść w ciążę ???

    Tak, albo gdy założy się koronkowe czarne majtki, albo wypije 3 litry coca-coli
    itd. Niektórzy wierzą, że socjalizm to najlepsza rzecz pod słońcem, ale przecież
    nikt ich przymusowo nie reedukuje?
    Ingerencja państwa w tę dziedzinę jest zbędna, a nawet szkodliwa, gdyż stanowi
    zielone światło dla przedwczesnych kontaktów seksualnych, czysto mechanicznych
    stosunków bez jakiegokolwiek uczucia.

    > To zależy z jakiego punktu na to spojrzymy. Z punktu widzenia rządzących
    > autokratów, szkolenie społeczeństwa jest całkowicie zbędne. Poza warstwą
    > kierowniczą reszta ludu powinna być ciemna i posłuszna. A wykształcona czerń
    > posłuszna już być nie chce.

    W takim razie dlaczego istnieje państwowy obowiązek szkolny? Zgodnie z twoim
    rozumowaniem Buzki i Millery powinny rozpędzić MEN.

    > Z punktu widzenia dziecka, nauka rozszerza jego
    > późniejsze możliwości. Człowiek lepiej wykształcony łatwiej zdobędzie lepszą
    > pracę. Z punktu widzenia kraju wykształcenie także jest zaletą. Lepiej
    > wykształceni ludzie są łatwiej zastępowalni. Z pośród wielu dobrych, można wybr
    > ać
    > tych najlepszych, nie trzeba ograniczać się do nielicznych średniaków. Ponieważ
    > nie wszyscy (jeszcze) rozumieją wartość nauki, wartość dla kraju a także dla
    > niego samego, konieczny jest (jeszcze) obowiązek szkolny. Choć przypuszczam, że
    > dziś, nawet gdyby tego obowiązku nie było, nieliczne dzieci (rodzice?),
    > zrezygnowały by ze szkoły.

    Słusznie przypuszczasz. W takim razie obowiązek szkolny jest, jak sam to
    przyznałeś, zbędny. W USA zresztą coraz większą popularność zdobywa edukacja
    domowa.

    Pozdrawiam.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:42
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: snajper napisał(a):
    >
    > > Monht Python wyśmiewał już wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Szkołe, ko
    > ściół
    > > ,
    > > tradycję, patriotyzm. Tylko co z tego wynika ?
    >
    > Nie pisałem o innych wyśmianych dziedzinach, ale tej jednej konkretnej.

    A co miało niby wynikać z tego, co napisałeś ?

    > > Mam wrażenie, iż co innego
    > > rozumiemy pod pojęciem nauki seksu. Mnie chodzi o niezakłamane informacje,
    > > adekwatne do poziomu rozwoju dziecka. Niepodane w sosie ideologicznym, typ
    > u
    > > pigułka, prezerwatywa - be, kalendarzyk - cacy. Takie wartościowanie niech
    > będz
    > > ie robione na lekcjach religii.
    >
    > Czyli lekcja w stylu: pigułka, prezerwatywa - cacy, kalendarzyk - be by cię
    > zadowoliła?

    Zadowoli mnie lekcja podająca fakty, a nie oceniająca różne metody antykoncepcji
    według jakiejś ideologii, lub odrzucająca całą antykoncepcję.

    > A nie widzisz, że propagowanie metod naturalnych zwieksza odpowiedzialność
    > młodych ludzi, ponieważ muszą się oni dwa razy zastonowić, czy "można"? A
    > pigułki, prezerwatywy to seks bez zobowiązań, ograniczeń, odpowiedzialności. I
    > w przypadku, gdy taka metoda zawiedzie, tragedia, płacz i całkowita bezradność,
    > bo niby ochrona miała być niezawodna.

    Metody naturalne zwiększają jedynie ilość niechcianych ciąż.
    Czy uważasz, że pary stosujące naturalne metody nie uprawiają seksu bez
    zobowiązań ? Niestety najczęściej seks bez zobowiązań, ograniczeń,
    odpowiedzialności jest uprawiany bez żadnych zabezpieczeń. Jest po prostu
    nieodpowiedzialny.
    A jak metoda naturalna zawiedzie, to nie ma tragedii, płaczu i bezradności ?

    > > Wiesz, ktoś mógłby powiedzieć, iż kursy na prawo jazdy też są niepotrzebne
    > > W końcu można usiąść za kierownicą samochodu i uczyć się jazdy samemu, na ul
    > > icach z normalnym ruchem. Podobnie jest z seksem. Można próbować samemu, ro
    > > biąc różnego rodzaju błędy, ucząc się na własnych błędach. Cierpi wtedy uczą
    > > cy się i jego partnerka. Wielu z takich błędów można uniknąć poprzez wcześ
    > > niejsze nauczanie.
    >
    > Czyli cała historia ludzkości to jedno wielkie pasmo błędów.
    > Odkrywanie swojej intymności to nic ciekawego, rzecz zbędna, lepiej to zrobic
    > mechanicznie z podręcznikiem wychseksu w ręku, tak?


    Niestety, wielu błędów można by było uniknąć. Natomiast odkrywanie intymności
    konkretnej osoby ( a wszak każdy jest troszkę inny) jest rzeczą fascynującą. Ale
    aby móc ją odkrywać bez strachu, zabobnonów, zachamowań, lepiej mieć podstawową
    wiedzę o pewnych wspólnych cechach i mechanizmach seksu.

    > > Myślę na przykład o różnicach w tempie dojrzewania chłopców i dziewcząt, o
    > troc
    > > hę
    > > innych potrzebach różnych płci, o antykoncepcji itp. Czy wiesz, że 20% dzi
    > wcząt
    > > uważa, iż za pierwszym razem nie można zajść w ciążę ???
    >
    > Tak, albo gdy założy się koronkowe czarne majtki, albo wypije 3 litry coca-coli
    > itd. Niektórzy wierzą, że socjalizm to najlepsza rzecz pod słońcem, ale przecie
    > ż nikt ich przymusowo nie reedukuje?
    > Ingerencja państwa w tę dziedzinę jest zbędna, a nawet szkodliwa, gdyż stanowi
    > zielone światło dla przedwczesnych kontaktów seksualnych, czysto mechanicznych
    > stosunków bez jakiegokolwiek uczucia.

    Jednym z zadań lekcji seksu powinno być uświadomienie młodzieży, jakie są
    konsekwencje i niebezpieczeństwa podjęcia współżycia.

    > > To zależy z jakiego punktu na to spojrzymy. Z punktu widzenia rządzących
    > > autokratów, szkolenie społeczeństwa jest całkowicie zbędne. Poza warstwą
    > > kierowniczą reszta ludu powinna być ciemna i posłuszna. A wykształcona cze
    > > rń posłuszna już być nie chce.
    >
    > W takim razie dlaczego istnieje państwowy obowiązek szkolny? Zgodnie z twoim
    > rozumowaniem Buzki i Millery powinny rozpędzić MEN.

    Uważam, iż zależy im na wykształconym społeczeństwie, gdyż tylko takie ma szansę
    wyjść z kryzysu, a co za tym idzie, przyklepać rządy SLD na nastepną kadencję.

    > > Z punktu widzenia dziecka, nauka rozszerza jego
    > > późniejsze możliwości. Człowiek lepiej wykształcony łatwiej zdobędzie leps
    > zą
    > > pracę. Z punktu widzenia kraju wykształcenie także jest zaletą. Lepiej
    > > wykształceni ludzie są łatwiej zastępowalni. Z pośród wielu dobrych, można
    > wybr
    > > ać
    > > tych najlepszych, nie trzeba ograniczać się do nielicznych średniaków. Pon
    > ieważ
    > > nie wszyscy (jeszcze) rozumieją wartość nauki, wartość dla kraju a także d
    > la
    > > niego samego, konieczny jest (jeszcze) obowiązek szkolny. Choć przypuszcza
    > m, że
    > > dziś, nawet gdyby tego obowiązku nie było, nieliczne dzieci (rodzice?),
    > > zrezygnowały by ze szkoły.
    >
    > Słusznie przypuszczasz. W takim razie obowiązek szkolny jest, jak sam to
    > przyznałeś, zbędny. W USA zresztą coraz większą popularność zdobywa edukacja
    > domowa.

    Przy naszych zabieganych i biednych rodzicach ? Sami nie będą mieli czasu, a na
    prywatnych nauczycieli nie bedzie ich stać.

    > Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 23.10.01, 09:52
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > A co miało niby wynikać z tego, co napisałeś ?

    A co w ogóle wynika ze skeczów?

    > Zadowoli mnie lekcja podająca fakty, a nie oceniająca różne metody antykoncepcj
    > i
    > według jakiejś ideologii, lub odrzucająca całą antykoncepcję.

    Ale sam propagujesz lustrzane odbicie tej ideologii, przesądzając z góry co jest
    faktami.

    > Metody naturalne zwiększają jedynie ilość niechcianych ciąż.

    Liczbę niechcianych ciąż zwiększa przede wszystkim nieumiarkowanie w seksie.

    > Czy uważasz, że pary stosujące naturalne metody nie uprawiają seksu bez
    > zobowiązań ? Niestety najczęściej seks bez zobowiązań, ograniczeń,
    > odpowiedzialności jest uprawiany bez żadnych zabezpieczeń. Jest po prostu
    > nieodpowiedzialny.

    Otóż to! Ale o odpowiedzialności nie świadczy wcale noszenie przy sobie tony
    prezerwatyw "na wszelki wypadek"!

    > A jak metoda naturalna zawiedzie, to nie ma tragedii, płaczu i bezradności ?

    Metoda naturalna wymaga sporej dyscypliny, choć naturalnie nie oznacza to, że
    ustrzeże przed niezaplanowaną ciążą, bo takich zabezpieczeń po prostu nie ma
    (pomijając sterylizację, ale nie w tym rzecz).

    > Niestety, wielu błędów można by było uniknąć. Natomiast odkrywanie intymności
    > konkretnej osoby ( a wszak każdy jest troszkę inny) jest rzeczą fascynującą. Al
    > e
    > aby móc ją odkrywać bez strachu, zabobnonów, zachamowań, lepiej mieć podstawową
    > wiedzę o pewnych wspólnych cechach i mechanizmach seksu.

    A cóż jest takiego przerażającego w odkrywaniu nawzajem swej intymności?
    Na co Ci jakaś uprzednia szczegółowa wiedza? Mówimy przecież o ODKRYWANIU, a nie
    EKSPLOATACJI.

    > Jednym z zadań lekcji seksu powinno być uświadomienie młodzieży, jakie są
    > konsekwencje i niebezpieczeństwa podjęcia współżycia.

    O rany, "lekcja seksu"...! A ten seks to dla ciebie jedynie współżycie...
    A na lekcjach biologii to czego uczą, klonowania?

    > Uważam, iż zależy im na wykształconym społeczeństwie, gdyż tylko takie ma szans
    > ę
    > wyjść z kryzysu, a co za tym idzie, przyklepać rządy SLD na nastepną kadencję.

    Przeczysz sam sobie.

    > Przy naszych zabieganych i biednych rodzicach ? Sami nie będą mieli czasu, a na
    > prywatnych nauczycieli nie bedzie ich stać.

    Już jest w Polsce parę rodzin, które same kształcą swoje dzieci. Więcej czasu
    zabiera im walka z biurokratami z kuratorium niż edukowanie pociech.
    Gdyby nie było MEN i publicznych szkół, to rodzice mieliby więcej pieniędzy na
    prywatnych nauczycieli dzięki obniżeniu podatków. Taniej jest płacić bezpośrednio
    nauczycielowi niż za pośrednictwem urzędasów z Al. Szucha.

    Pozdrawiam.

  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 23.10.01, 13:28
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: snajper napisał(a):
    >
    > > A co miało niby wynikać z tego, co napisałeś ?
    >
    > A co w ogóle wynika ze skeczów?

    To, co napisałeś było skeczem ?

    > > Zadowoli mnie lekcja podająca fakty, a nie oceniająca różne metody antykon
    > > cepcji według jakiejś ideologii, lub odrzucająca całą antykoncepcję.
    >
    > Ale sam propagujesz lustrzane odbicie tej ideologii, przesądzając z góry co jes
    > t faktami.

    Faktem są na przykład dane o skuteczności różnych metod antykoncepcyjnych. (Czy
    może uważasz inaczej?) Zwolennicy metod naturalnych zwykle pomijają te niewygodne
    dla nich fakty. Lekcje o seksie powiunny być wolne od tego rodzaju ideologicznych
    przemilczeń.

    > > Metody naturalne zwiększają jedynie ilość niechcianych ciąż.
    >
    > Liczbę niechcianych ciąż zwiększa przede wszystkim nieumiarkowanie w seksie.

    Liczbę niechcianych ciąż zwiększa także wzrost liczby ludności, awarie
    energetyczne i wiele innych czynników. Natomiast mnie interesuje, co może ją
    zmniejszyć. Oczywiście ograniczenie kontaktów seksualnych ją zmniejszy. Jest to
    jedna z metod, która może ograniczyć ilość niechcianych ciąż do zera. Zero seksu,
    to zero niechcianych ciąż. Jesteś zwolennikiem celibatu ? Drugą taką metodą jest
    antykoncepcja. Stosowana powszechnie może zmniejszyć liczbę niechcianych ciąż do
    prawie zera.

    PS. Co to jest według Ciebie >nieumiarkowanie w seksie< ? Dla jednych raz
    dziennie to za rzadko, dla innych raz na miesiąc to rozpusta i tarzanie się w
    grzechu. Czy nie uwarzasz, iż każdy powinien robić to tyle razy, ile ma (mają) na
    to ochotę ? Wtedy nie można mówić o żadnym >nieumiarkowaniu<.

    > > Czy uważasz, że pary stosujące naturalne metody nie uprawiają seksu bez
    > > zobowiązań ? Niestety najczęściej seks bez zobowiązań, ograniczeń,
    > > odpowiedzialności jest uprawiany bez żadnych zabezpieczeń. Jest po prostu
    > > nieodpowiedzialny.
    >
    > Otóż to! Ale o odpowiedzialności nie świadczy wcale noszenie przy sobie tony
    > prezerwatyw "na wszelki wypadek"!

    Tony ???? To chyba grubo ponad milion prezerwatyw. Po co Ci tyle ????? A na
    poważnie. Odpowiedzialności w kontaktach seksualnych trzeba nauczyć. Kolejny
    temat na lekcje o seksie. Może ułożymy program tego przedmiotu ?

    > > Niestety, wielu błędów można by było uniknąć. Natomiast odkrywanie intymno
    > > ści konkretnej osoby ( a wszak każdy jest troszkę inny) jest rzeczą fascynując
    > > ą. Ale aby móc ją odkrywać bez strachu, zabobnonów, zachamowań, lepiej mieć
    > > podstawową wiedzę o pewnych wspólnych cechach i mechanizmach seksu.
    >
    > A cóż jest takiego przerażającego w odkrywaniu nawzajem swej intymności?
    > Na co Ci jakaś uprzednia szczegółowa wiedza? Mówimy przecież o ODKRYWANIU, a ni
    > e EKSPLOATACJI.

    A Ty nie czułeś strachu przed swoim pierwszym razem ? Strachu, iż możesz nie
    sprostać sytuacji, że wielu rzeczy NIE WIESZ ? Czy gdybyś trochę więcej wiedział,
    nie byłbyś spokojniejszy ? O takim strachu pisałem.

    > > Jednym z zadań lekcji seksu powinno być uświadomienie młodzieży, jakie są
    > > konsekwencje i niebezpieczeństwa podjęcia współżycia.
    >
    > O rany, "lekcja seksu"...! A ten seks to dla ciebie jedynie współżycie...
    > A na lekcjach biologii to czego uczą, klonowania?

    Nazwa Ci się nie podoba ? To nazwij te lekcje jak Ci się podoba. Chyba nie w
    nazwie problem.

    > > Przy naszych zabieganych i biednych rodzicach ? Sami nie będą mieli czasu,
    > > a na prywatnych nauczycieli nie bedzie ich stać.
    >
    > Już jest w Polsce parę rodzin, które same kształcą swoje dzieci. Więcej czasu
    > zabiera im walka z biurokratami z kuratorium niż edukowanie pociech.
    > Gdyby nie było MEN i publicznych szkół, to rodzice mieliby więcej pieniędzy na
    > prywatnych nauczycieli dzięki obniżeniu podatków. Taniej jest płacić bezpośredn
    > io nauczycielowi niż za pośrednictwem urzędasów z Al. Szucha.

    Nie mam nic przeciwko. Obawiam się jedynie, czy nie będzie zbyt dużo rodzin,
    które znajdą pilniejsze potrzeby, niż naukę swoich latorośli. Np klolejną butelkę
    jabola. Takie dzieci będą stracone. Można co prawda powiedzieć: to już nie moje
    zmartwienie. Jednak dla osób tak uważających mam pytanie. Jakie te dzieci będą
    miały życie, gdy dorosną ? Co będą robić ? Może będą po prostu napadać na takich,
    co to się wykształcili, na moje i Twoje dzieci. Potem pójdą do więzienia ... Tak,
    czy inaczej będziemy na nich płacić. Spadkiem bezpieczeństwa, wydatkami na
    więziennictwo, itd, itp.

    > Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.

  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 23.10.01, 16:36
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > To, co napisałeś było skeczem ?

    Nadal nie dociera? To przeczytaj całość korespondencji jeszcze raz.

    > Faktem są na przykład dane o skuteczności różnych metod antykoncepcyjnych. (Czy
    > może uważasz inaczej?) Zwolennicy metod naturalnych zwykle pomijają te niewygod
    > ne
    > dla nich fakty. Lekcje o seksie powiunny być wolne od tego rodzaju ideologiczny
    > ch przemilczeń.

    A ktoś te "fakty" ukrywa?
    Ty natomiast już posegregowałeś metody na te lepsze i gorsze, nie zawracając
    sobie głowy bezstronnością, o którą tak basujesz.

    > Liczbę niechcianych ciąż zwiększa także wzrost liczby ludności, awarie
    > energetyczne i wiele innych czynników. Natomiast mnie interesuje, co może ją
    > zmniejszyć. Oczywiście ograniczenie kontaktów seksualnych ją zmniejszy. Jest to
    > jedna z metod, która może ograniczyć ilość niechcianych ciąż do zera. Zero seks
    > u,
    > to zero niechcianych ciąż. Jesteś zwolennikiem celibatu ? Drugą taką metodą jes
    > t
    > antykoncepcja. Stosowana powszechnie może zmniejszyć liczbę niechcianych ciąż d
    > o prawie zera.

    Czyli: albo celibat, albo antykoncepcja. Masz niesłychanie mechaniczne podejście
    do spraw intymnych - zakładamy prezerwatywę, myk-myk, zdejmujemy i jesteśmy
    zadowoleni, że do ciąży nie doszło. Cóż za głębia!

    > PS. Co to jest według Ciebie >nieumiarkowanie w seksie< ? Dla jednych raz
    > dziennie to za rzadko, dla innych raz na miesiąc to rozpusta i tarzanie się w
    > grzechu. Czy nie uwarzasz, iż każdy powinien robić to tyle razy, ile ma (mają)
    > na to ochotę ? Wtedy nie można mówić o żadnym >nieumiarkowaniu<.

    Otóż to, tylko niech nikt potem nie biadoli o niechcianych ciążach. Chcesz
    się "tarzać" miesiąc? Wolna droga, ale jak zajdziecie w ciążę, to nie liczcie na
    moje współczucie.
    Nieumiarkowanie oznacza skłonność do kontaktów seksualnych w nieodpowiednich ku
    temu terminach. Ryzyko wtedy wzrasta nawet jeśli stosuje się najbezpieczniejsze
    metody.

    > Odpowiedzialności w kontaktach seksualnych trzeba nauczyć. Kolejny
    > temat na lekcje o seksie. Może ułożymy program tego przedmiotu ?

    Nie mam najmniejszego zamiaru gwałcić psychiki młodzieży. Swoją intymność powinno
    się odkrywać w sposób naturalny, a nie według podręcznika. Ja wychseksu nie
    miałem, ale jakoś nie sprawiało mi trudności znalezienie ciągu logicznego
    stosunek-ciąża.

    > A Ty nie czułeś strachu przed swoim pierwszym razem ? Strachu, iż możesz nie
    > sprostać sytuacji, że wielu rzeczy NIE WIESZ ? Czy gdybyś trochę więcej wiedzia
    > ł, nie byłbyś spokojniejszy ? O takim strachu pisałem.

    Powiedzmy sobie szczerze i brutalnie: na nic mi taka wiedza w takiej sytuacji,
    ponieważ często nerwy zjadają i do niczego nie dochodzi z prostego braku napięcia
    mięśniowego. To nie strach, ale paraliżująca chęć zmieszana ze wstydem.

    > Nie mam nic przeciwko. Obawiam się jedynie, czy nie będzie zbyt dużo rodzin,
    > które znajdą pilniejsze potrzeby, niż naukę swoich latorośli. Np klolejną butel
    > kę
    > jabola. Takie dzieci będą stracone. Można co prawda powiedzieć: to już nie moje
    > zmartwienie. Jednak dla osób tak uważających mam pytanie. Jakie te dzieci będą
    > miały życie, gdy dorosną ? Co będą robić ? Może będą po prostu napadać na takic
    > h,
    > co to się wykształcili, na moje i Twoje dzieci. Potem pójdą do więzienia ... Ta
    > k,
    > czy inaczej będziemy na nich płacić. Spadkiem bezpieczeństwa, wydatkami na
    > więziennictwo, itd, itp.

    Obecnie zdemoralizowane osobniki chodzą do szkół razem z tymi, którym zależy na
    zdobywaniu wiedzy, skutecznie im w tej czynności przeszkadzając. Chodzą, bo
    muszą - jest obowiązek, ale i tak nic ze szkoły nie wynoszą z wyjątkiem cudzych
    pieniędzy czy walkmanów. Tak czy inaczej nic z tej hołoty nie będzie, więc należy
    chronić inne dzieci przed wpływami takich indywiduów. Ciekaw jestem, jak sobie
    wyobrażasz lekcję wychseksu w obecności takich półgłówków.

    Pozdrawiam
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 13:33
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: snajper napisał(a):
    >
    > > To, co napisałeś było skeczem ?
    >
    > Nadal nie dociera? To przeczytaj całość korespondencji jeszcze raz.

    Przypominam. Na moje pytanie > A co miało niby wynikać z tego, co napisałeś ?<
    odpowiedziałeś >A co w ogóle wynika ze skeczów?<. Czyli uważasz, iż napisałeś
    skecz.

    Nie widzisz, że po rostu czepiam sie Twojego potknięcia gramatycznego ? :))

    > > Faktem są na przykład dane o skuteczności różnych metod antykoncepcyjnych.
    > > (Czy może uważasz inaczej?) Zwolennicy metod naturalnych zwykle pomijają te
    > > nie wygodne dla nich fakty. Lekcje o seksie powiunny być wolne od tego
    > > rodzaju ideologicznych przemilczeń.
    >
    > A ktoś te "fakty" ukrywa?

    Tak. Np księża na lekcjach przedmałżeńskich.

    > Ty natomiast już posegregowałeś metody na te lepsze i gorsze, nie zawracając
    > sobie głowy bezstronnością, o którą tak basujesz.

    Nigdzie nie napisałem, iż jedne metody są lepsze a inne gorsze. Nie wmawiaj mi
    rzeczy, których nie napisałem. Dla jednych (np głęboko wierzących) najlepsze będą
    naturalne, dla innych - najlepsze będa te najpewniejsze.

    > > Liczbę niechcianych ciąż zwiększa także wzrost liczby ludności, awarie
    > > energetyczne i wiele innych czynników. Natomiast mnie interesuje, co może
    > > ją zmniejszyć. Oczywiście ograniczenie kontaktów seksualnych ją zmniejszy. Je
    > > st to jedna z metod, która może ograniczyć ilość niechcianych ciąż do zera.
    > > Zero seksu, to zero niechcianych ciąż. Jesteś zwolennikiem celibatu ? Drugą
    > > taką metodą jest antykoncepcja. Stosowana powszechnie może zmniejszyć liczbę
    > > niechcianych ciąż do prawie zera.
    >
    > Czyli: albo celibat, albo antykoncepcja. Masz niesłychanie mechaniczne podejści
    > e do spraw intymnych - zakładamy prezerwatywę, myk-myk, zdejmujemy i jesteśmy
    > zadowoleni, że do ciąży nie doszło. Cóż za głębia!

    Antykoncepcja uwalnia obie strony przed strachem przed niechcianą ciążą.
    Zmniejsza także liczbę ciąż niechcianych. Czy widzisz w tym coś złego ? Te
    mechaniczne (lub chemiczne) rzeczy wpływają w dużym stopniu na poczucie
    bezpieczeństwa, a więc na sferę psychiczną, emocjonalną.

    > > PS. Co to jest według Ciebie >nieumiarkowanie w seksie< ? Dla jednych
    > > raz dziennie to za rzadko, dla innych raz na miesiąc to rozpusta i tarzanie si
    > > ę w grzechu. Czy nie uwarzasz, iż każdy powinien robić to tyle razy, ile ma (m
    > > ają) na to ochotę ? Wtedy nie można mówić o żadnym >nieumiarkowaniu<.
    >
    > Otóż to, tylko niech nikt potem nie biadoli o niechcianych ciążach. Chcesz
    > się "tarzać" miesiąc?

    Napisałem RAZ na miesiąc.

    > Wolna droga, ale jak zajdziecie w ciążę, to nie liczcie na moje współczucie.
    > Nieumiarkowanie oznacza skłonność do kontaktów seksualnych w nieodpowiednich ku
    > temu terminach. Ryzyko wtedy wzrasta nawet jeśli stosuje się najbezpieczniejsze
    > metody.

    I właśnie po to, aby nie było potrzebne niczyje współczucie, stosuje się
    antykoncepcję. Teraz wiem już, co uważasz za nieumiarkowanie. Zgadzam się
    oczywiście z Tobą, iż ryzyko okresowo wzrasta. I jest to kolejny temat na lekcję
    o seksie. Temat o tym, iż NIE MA 100% skutecznych środków antykoncepcyjnych.

    > > Odpowiedzialności w kontaktach seksualnych trzeba nauczyć. Kolejny
    > > temat na lekcje o seksie. Może ułożymy program tego przedmiotu ?
    >
    > Nie mam najmniejszego zamiaru gwałcić psychiki młodzieży. Swoją intymność powin
    > no się odkrywać w sposób naturalny, a nie według podręcznika. Ja wychseksu nie
    > miałem, ale jakoś nie sprawiało mi trudności znalezienie ciągu logicznego
    > stosunek-ciąża.

    Ile razy >zielony< młodzieniec rozczaruje swoją partnerkę, zanim nauczy się na
    swoich błędach, co źle robi ? Mógł być może tego uniknąć, gdyby został nauczony
    pewnych podstaw. Może szybciej by siebie odkryli. To dużo.

    > > A Ty nie czułeś strachu przed swoim pierwszym razem ? Strachu, iż możesz n
    > > ie sprostać sytuacji, że wielu rzeczy NIE WIESZ ? Czy gdybyś trochę więcej wi
    > > edział, nie byłbyś spokojniejszy ? O takim strachu pisałem.
    >
    > Powiedzmy sobie szczerze i brutalnie: na nic mi taka wiedza w takiej sytuacji,
    > ponieważ często nerwy zjadają i do niczego nie dochodzi z prostego braku napięc
    > ia mięśniowego. To nie strach, ale paraliżująca chęć zmieszana ze wstydem.

    Może tutaj masz rację ? Ale przeczytaj poprzedni fragment mojego postu.

    > > Nie mam nic przeciwko. Obawiam się jedynie, czy nie będzie zbyt dużo rodzi
    > > n, które znajdą pilniejsze potrzeby, niż naukę swoich latorośli. Np klolejną
    > > butelkę jabola. Takie dzieci będą stracone. Można co prawda powiedzieć: to
    > > już nie moje zmartwienie. Jednak dla osób tak uważających mam pytanie. Jakie
    > > te dzieci będą miały życie, gdy dorosną ? Co będą robić ? Może będą po prostu
    > > napadać na takich, co to się wykształcili, na moje i Twoje dzieci. Potem
    > > pójdą do więzienia... Tak, czy inaczej będziemy na nich płacić. Spadkiem bez
    > > pieczeństwa, wydatkami na więziennictwo, itd, itp.
    >
    > Obecnie zdemoralizowane osobniki chodzą do szkół razem z tymi, którym zależy na
    > zdobywaniu wiedzy, skutecznie im w tej czynności przeszkadzając. Chodzą, bo
    > muszą - jest obowiązek, ale i tak nic ze szkoły nie wynoszą z wyjątkiem cudzych
    > pieniędzy czy walkmanów. Tak czy inaczej nic z tej hołoty nie będzie, więc nale
    > ży chronić inne dzieci przed wpływami takich indywiduów. Ciekaw jestem, jak
    > sobie wyobrażasz lekcję wychseksu w obecności takich półgłówków.

    Zgoda. Tylko że są jeszcze niezdemoralizowane dzieci zdemoralizowanych rodziców.
    Chyba są ????

    > Pozdrawiam

    Także pozdrawiam.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 24.10.01, 14:59
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Przypominam. Na moje pytanie > A co miało niby wynikać z tego, co napisałeś
    > ?<
    > odpowiedziałeś >A co w ogóle wynika ze skeczów?<. Czyli uważasz, iż napis
    > ałeś skecz.
    > Nie widzisz, że po rostu czepiam sie Twojego potknięcia gramatycznego ? :))

    Ten brak precyzji przestaje być niezrozumiały, kiedy pojmiesz kontekst, co może
    być trudne dla Twojego topornego sposobu rozumowania.

    > Tak. Np księża na lekcjach przedmałżeńskich.

    Byłeś na takiej lekcji? Ja byłem i wiem, że się mylisz.

    > Nigdzie nie napisałem, iż jedne metody są lepsze a inne gorsze. Nie wmawiaj mi
    > rzeczy, których nie napisałem. Dla jednych (np głęboko wierzących) najlepsze bę
    > dą naturalne, dla innych - najlepsze będa te najpewniejsze.

    Przesądzałeś z góry, które lepsze, a które gorsze. Cieszy mnie jednak, że
    potrafisz uściślić swój pogląd.

    > Antykoncepcja uwalnia obie strony przed strachem przed niechcianą ciążą.
    > Zmniejsza także liczbę ciąż niechcianych. Czy widzisz w tym coś złego ? Te
    > mechaniczne (lub chemiczne) rzeczy wpływają w dużym stopniu na poczucie
    > bezpieczeństwa, a więc na sferę psychiczną, emocjonalną.

    Nie widzę niczego złego w antykoncepcji. Nie podoba mi się tylko Twoje utylitarne
    podejście do spraw intymnych.

    > I właśnie po to, aby nie było potrzebne niczyje współczucie, stosuje się
    > antykoncepcję. Teraz wiem już, co uważasz za nieumiarkowanie. Zgadzam się
    > oczywiście z Tobą, iż ryzyko okresowo wzrasta. I jest to kolejny temat na lekcj
    > ę
    > o seksie. Temat o tym, iż NIE MA 100% skutecznych środków antykoncepcyjnych.

    To wie każdy użytkownik prezerwatywy oraz katolik, pouczony przez księdza.

    > Ile razy >zielony< młodzieniec rozczaruje swoją partnerkę, zanim nauczy s
    > ię na
    > swoich błędach, co źle robi ? Mógł być może tego uniknąć, gdyby został nauczony
    > pewnych podstaw. Może szybciej by siebie odkryli. To dużo.

    Hmmmm, co masz na myśli pisząc o "pewnych postawach"?

    > Zgoda. Tylko że są jeszcze niezdemoralizowane dzieci zdemoralizowanych rodziców
    > . Chyba są ????

    Są. I te z pewnością otrzymają stosowną wiedzę od rodziców lub znajomych. Lekcje
    są więc zbędne.

    Pozdrawiam
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 15:49
    Gość portalu: luka napisał(a):


    > > Tak. Np księża na lekcjach przedmałżeńskich.
    >
    > Byłeś na takiej lekcji? Ja byłem i wiem, że się mylisz.

    Byłem i wiem, iż się nie mylę.

    > > Nigdzie nie napisałem, iż jedne metody są lepsze a inne gorsze. Nie wmawiaj
    > > mi rzeczy, których nie napisałem. Dla jednych (np głęboko wierzących) najleps
    > > ze będą naturalne, dla innych - najlepsze będa te najpewniejsze.
    >
    > Przesądzałeś z góry, które lepsze, a które gorsze. Cieszy mnie jednak, że
    > potrafisz uściślić swój pogląd.
    >
    > > Antykoncepcja uwalnia obie strony przed strachem przed niechcianą ciążą.
    > > Zmniejsza także liczbę ciąż niechcianych. Czy widzisz w tym coś złego ? Te
    > > mechaniczne (lub chemiczne) rzeczy wpływają w dużym stopniu na poczucie
    > > bezpieczeństwa, a więc na sferę psychiczną, emocjonalną.
    >
    > Nie widzę niczego złego w antykoncepcji. Nie podoba mi się tylko Twoje utylitar
    > ne podejście do spraw intymnych.

    To może wynikać z tego, iż nawet sprawy do których podchodzę bardzo emocjonalnie,
    potrafię na zimno analizować. Może to być wpływ mojego matematycznego
    wykształcenia.

    > > I właśnie po to, aby nie było potrzebne niczyje współczucie, stosuje się
    > > antykoncepcję. Teraz wiem już, co uważasz za nieumiarkowanie. Zgadzam się
    > > oczywiście z Tobą, iż ryzyko okresowo wzrasta. I jest to kolejny temat na
    > > lekcję o seksie. Temat o tym, iż NIE MA 100% skutecznych środków antykoncep
    > > cyj nych.
    >
    > To wie każdy użytkownik prezerwatywy oraz katolik, pouczony przez księdza.

    Optymista ! A ilu nie jest pouczonych ? A ilu wierzy że za pierwszym razem nic
    nie grozi i w inne bzdury ?

    > > Ile razy >zielony< młodzieniec rozczaruje swoją partnerkę, zanim nau
    > > czy się na swoich błędach, co źle robi ? Mógł być może tego uniknąć, gdyby
    > > został nauczony pewnych podstaw. Może szybciej by siebie odkryli. To dużo.
    >
    > Hmmmm, co masz na myśli pisząc o "pewnych postawach"?

    Np. aby pamiętał o potrzebach partnerki, które są trochę inne niż jego. Podstawa
    to uświadomienie tych różnic w odczuwaniu. Potrzeby atmosfery ciepła i czułości.
    Czytałem kiedyś opracowanie o lękach przedinicjacyjnych. Obawy chłopców skupiały
    sie na ich... wymiarach (za mały, za cienki) oraz na możliwości blamażu
    fizycznego. Nieliczny procent myślał o sferze emocjonalnej kontaktu. Oni się nad
    tym nie zastanawiali.

    > > Zgoda. Tylko że są jeszcze niezdemoralizowane dzieci zdemoralizowanych rod
    > > ziców. Chyba są ????
    >
    > Są. I te z pewnością otrzymają stosowną wiedzę od rodziców lub znajomych. Lekcj
    > e są więc zbędne.

    Od zdemoralizowanych rodziców ? Ja pisałem o dzieciach zdemoralizowanych
    rodziców. W uświadamiających znajomych nie wierzę.

    > Pozdrawiam

    Pozdrawiam
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 24.10.01, 16:07
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Byłem i wiem, iż się nie mylę.

    W takim razie nasze subiektywne przeżycia nawzajem się znoszą, co dowodzi jedynie
    faktu, że nie zawsze pogadanki te są prowadzone przez fanatyków.

    > To może wynikać z tego, iż nawet sprawy do których podchodzę bardzo emocjonalni
    > e, potrafię na zimno analizować. Może to być wpływ mojego matematycznego
    > wykształcenia.

    W sytuacjach intymnych chyba jednak jesteś bardziej na luzie?

    > Optymista ! A ilu nie jest pouczonych ? A ilu wierzy że za pierwszym razem nic
    > nie grozi i w inne bzdury ?

    Och, ludzie wierzą w setki innych bzdur, postępują często emocjonalnie lub nie
    licząc się z konsekwencjami. Tego nie da się wyplenić 45-minutowymi pogadankami.

    > Np. aby pamiętał o potrzebach partnerki, które są trochę inne niż jego. Podstaw
    > a
    > to uświadomienie tych różnic w odczuwaniu. Potrzeby atmosfery ciepła i czułości
    > .

    Świetnie, zgoda, ale nie wydaje Ci się, że takich rzeczy nie sposób nauczyć w
    szkole?

    > Czytałem kiedyś opracowanie o lękach przedinicjacyjnych. Obawy chłopców skupiał
    > y
    > sie na ich... wymiarach (za mały, za cienki) oraz na możliwości blamażu
    > fizycznego. Nieliczny procent myślał o sferze emocjonalnej kontaktu. Oni się na
    > d tym nie zastanawiali.

    Obawa przed pierwszym kontaktem jest powszechna, a udane inicjacje są chyba
    raczej rzadkie. Nie od razu Kraków zbudowano.

    > Od zdemoralizowanych rodziców ? Ja pisałem o dzieciach zdemoralizowanych
    > rodziców. W uświadamiających znajomych nie wierzę.

    Omyłka, niedokładnie przeczytałem, przepraszam.
    A sprawa ma się tak: bardzo często dzieci alkoholików są zaprzysięgłymi
    abstynentami.
    W znajomych nie wierzysz? Ejże, a o czym gadałeś w podstawówce z kolegami?

    Pozdrawiam

  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 16:28
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: snajper napisał(a):
    >
    > > Byłem i wiem, iż się nie mylę.
    >
    > W takim razie nasze subiektywne przeżycia nawzajem się znoszą, co dowodzi jedyn
    > ie faktu, że nie zawsze pogadanki te są prowadzone przez fanatyków.

    Niewątpliwie nie zawsze. Mam księdza w rodzinie i nie mogę o nim złego słowa
    powiedzieć.

    > > To może wynikać z tego, iż nawet sprawy do których podchodzę bardzo emocjo
    > > nalnie, potrafię na zimno analizować. Może to być wpływ mojego matematycznego
    > > wykształcenia.
    >
    > W sytuacjach intymnych chyba jednak jesteś bardziej na luzie?
    >
    > > Optymista ! A ilu nie jest pouczonych ? A ilu wierzy że za pierwszym razem
    > > nic nie grozi i w inne bzdury ?
    >
    > Och, ludzie wierzą w setki innych bzdur, postępują często emocjonalnie lub nie
    > licząc się z konsekwencjami. Tego nie da się wyplenić 45-minutowymi pogadankami

    Można zmniejszyć tą ilość. Może już nie będą to setki, a >tylko< sto.

    > > Np. aby pamiętał o potrzebach partnerki, które są trochę inne niż jego. Po
    > > dstawa to uświadomienie tych różnic w odczuwaniu. Potrzeby atmosfery ciepła i
    > > czułości.
    >
    > Świetnie, zgoda, ale nie wydaje Ci się, że takich rzeczy nie sposób nauczyć w
    > szkole?

    Zależy od kontaktu nauczyciela z uczniami. Jeśli jest dobry, to można.

    > > Czytałem kiedyś opracowanie o lękach przedinicjacyjnych. Obawy chłopców sk
    > > upiały sie na ich... wymiarach (za mały, za cienki) oraz na możliwości
    > > blamażu fizycznego. Nieliczny procent myślał o sferze emocjonalnej kontaktu.
    > > Oni się nad tym nie zastanawiali.
    >
    > Obawa przed pierwszym kontaktem jest powszechna, a udane inicjacje są chyba
    > raczej rzadkie. Nie od razu Kraków zbudowano.
    >
    > > Od zdemoralizowanych rodziców ? Ja pisałem o dzieciach zdemoralizowanych
    > > rodziców. W uświadamiających znajomych nie wierzę.
    >
    > Omyłka, niedokładnie przeczytałem, przepraszam.
    > A sprawa ma się tak: bardzo często dzieci alkoholików są zaprzysięgłymi
    > abstynentami.
    > W znajomych nie wierzysz? Ejże, a o czym gadałeś w podstawówce z kolegami?

    Myślałem o dorosłych znajomych. A koledzy ? Gadałem, gadałem. Przekazywaliśmy
    sobie taką >wiedzę<, że teraz jak sobie przypomnę to skręcam się ze śmiechu.
    Tak właśnie rozprzestrzeniają się te wszystkie mity i zabobony. To zła szkoła
    seksu. Chyba najgorsza z możliwych.

    > Pozdrawiam

    Mam wrażenie, iż jesteś skłonny zaakceptować nieobowiązkowe lekcje o seksie
    (miłości ?) w szkole. Dyskusyjny jest jedynie program. Choć jak zauważyłem,
    w większej ilości spraw się zgadzamy niż różnimy. Czyż nie mam racji ?

    Pozdrawiam.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 25.10.01, 09:56
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Można zmniejszyć tą ilość. Może już nie będą to setki, a >tylko< sto.

    W międzyczasie pojawią się inne zabobony. Ludzie wierzą w coraz to różne bzdury
    od wieków - najwyraźniej tego potrzebują do życia.

    > Zależy od kontaktu nauczyciela z uczniami. Jeśli jest dobry, to można.

    Początkujący nauczyciel zarabia 700 zł, kontraktowy 1200 zł. Myślisz, że im się
    chce?

    > Myślałem o dorosłych znajomych. A koledzy ? Gadałem, gadałem. Przekazywaliśmy
    > sobie taką >wiedzę<, że teraz jak sobie przypomnę to skręcam się ze śmiec
    > hu.

    Właśnie - ale dzięki kolegom poznałeś nowe, nieznane słowa, opisy dziwnych
    sytuacji, najczęściej zresztą zmyślonych...

    > Tak właśnie rozprzestrzeniają się te wszystkie mity i zabobony. To zła szkoła
    > seksu. Chyba najgorsza z możliwych.

    Nie sądzę, że najgorsza. Wystarczy, że dzieciak ma telewizor we własnym pokoju i
    poogląda sobie nocne programy niemieckiej telewizji - to dopiero jest syf.

    > Mam wrażenie, iż jesteś skłonny zaakceptować nieobowiązkowe lekcje o seksie
    > (miłości ?) w szkole. Dyskusyjny jest jedynie program. Choć jak zauważyłem,
    > w większej ilości spraw się zgadzamy niż różnimy. Czyż nie mam racji ?

    O ile mi wiadomo, są w szkołach lekcje "przygotowanie do życia w rodzinie", WOS
    czy coś w tym guście. Nie mam nic przeciwko temu, by kwestie związane z seksem na
    takich zajęciach poruszać.
    A tak w ogóle to szkolnictwo powinno być prywatne - wtedy rodzice decydowaliby,
    czy posłać dziecko do szkoły z wychseksem czy nie.

    Pozdrawiam.

  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 17:50
    Sfera seksu jest jedną z najbardziej zakłamanych sfer życia ludzkiego. Ilość
    mitów i zabobonów krążących związanych z seksem jest ogromna. Wielki jest też
    wpływ tych mitów i zabobonów na życie konkretnych ludzi. Np. konsekwencje wiary
    w moc zabezpieczającą irygacji są zwykle opłakane. Podobnie opłakane skutki
    pociąga za sobą zwykła niewiedza. Dla jednych takimi skutkami jest niechciana
    ciąża, dla innych >jedynie< niepowodzenia w kontaktach seksualnych.

    To co wyżej napisałem kontrowersyjne raczej nie jest. Problem zaczyna się
    wtedy, gdy zastanawiamy się, co z tym fantem zrobić. Jedni powiedzą - nic. Tak
    jak jest, jest dobrze. Dziadowie tak żyli, to i my możemy. Inni powiedzą, że to
    sprawa rodziców. To oni powinni uświadamiać swoje dzieci. (Tylko co zrobić,
    jeśli rodzice hołdują zabobonom ?) Inni wreszcie powiedzą - niewiedza ? Od tego
    mamy szkoły. Niech tam walczą z zabobonami i niewiedzą.

    I chyba rzeczywiście, jedyną metodą do pogodzenia wszystkich jest, tak jak
    napisał Luka, prywatne szkolnictwo. Kto będzie chciał, wyśle dziecko do szkoły,
    gdzie o seksie nie dowie się niczego. Inny do szkoły w której będzie np.
    przedmiot psychologia, w ramach którego będą poruszane także sprawy seksu.
    Inny, z kolei, wyśle swoje dziecko do szkoły, w której sprawy seksu będą
    omawiane zgodnie z ideologią, która jest rodzicowi najbliższa. I wszyscy będą
    zadowoleni. Pod jednym oczywiście warunkiem. Pod warunkiem, że WSZYSTKIE dzieci
    zostaną nauczone tolerancji. Czyli że nie będą uważać, iż są lepsze chodząc do
    szkoły katolickiej od tych dzieci ze szkoły z nauką seksu. Lub na odwrót.

    Natomiast najbardziej (niestety) prawdopodobne jest to, że któraś z tych trzech
    opcji zdobędzie taką przewagę, że narzuci swoje rozwiązanie pozostałym. Tylko
    która to opcja będzie ?

    Pozdrawiam.
  • Gość: pyl IP: *.fmi.ch 25.10.01, 14:27
    Snajper, pozdrowionka. Dobrze napisales kolego. Zasadniczo zgadzam sie z twoja opinia.
  • Gość: Ryszard IP: *.pl 15.10.01, 20:24


    Widmanie, chciałbym Cię zapewnić, że seks to bardzo fajna rzecz. Spróbuj kiedyś,
    o ile to nie jest sprzeczne z Twoim światopoglądem:)
  • Gość: jab IP: 195.205.239.* 17.10.01, 14:13
    ppierdolonym bahorom sie qrwa seksu zachciewa, na religie spierdalac a nie o
    swinstwach myslec. taka jest komuna rozwniez mentalna, wypierdalac gnoje zaplute
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:19
    Gość portalu: jab napisał(a):

    > ppierdolonym bahorom sie qrwa seksu zachciewa, na religie spierdalac a nie o
    > swinstwach myslec. taka jest komuna rozwniez mentalna, wypierdalac gnoje zaplut
    > e

    To seks jest świństwem ???? Pomyśl o swoich rodzicach. Oni to świństwo robili. A
    Ty ?

  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 17.10.01, 17:55
    Jasne... Niech rodzice sami tresują swoje małe aniołki, a one niech zdobywają
    wiedzę o seksie metodą tradycyjną, tzn. z pisemek podkradanych starszym
    braciom...
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 18.10.01, 10:33
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Jasne... Niech rodzice sami tresują swoje małe aniołki, a one niech zdobywają
    > wiedzę o seksie metodą tradycyjną, tzn. z pisemek podkradanych starszym
    > braciom...

    Czy łaskawa Pani zechciałaby mnie uświadomić w następującej kwestii:
    skąd dzieci brały wiedzę o seksie w czasach, kiedy nie było nie tylko pisemek dla
    starszych braci, ale nawet druku? Czy też ma Pani na myśli "nową, świecką
    tradycję"?

    Kłaniam się do ziemi,
    luka
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 18.10.01, 12:04
    W czasach, kiedy nie było druku, tzn. w średniowieczu i wcześniej, seks nie był
    tematem tabu, również przed dziećmi. Ogólnie podejście do dzieci bardzo się
    różniło od dzisiejszego. Pruderyjny był tak naprawdę dopiero XIX wiek, kiedy to
    narosła większość przesądów, a wiedzę o seksie uzyskiwało się od starszych,
    zamężnych przyjaciółek i - bardzo ogolną - od mamy w przeddzień ślubu. A jak
    się było chłopcem, zwykle zajmowali się tym koledzy, którzy prowadzili pierwszy
    raz do burdelu. Uważasz, że są to tradycje godne kultywowania?
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 18.10.01, 12:20
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > W czasach, kiedy nie było druku, tzn. w średniowieczu i wcześniej, seks nie był
    > tematem tabu, również przed dziećmi.

    Zwracam uprzejmie Pani uwagę na fakt, że seks nie jest obecnie tematem tabu,
    przeciwnie, tematyka ta wylewa się ze wszystkich możliwych publikatorów, o
    ofensywie homoseksualizmu nie wspominając. Obawiam się zatem, iż Pani koncepcja
    jest raczej mało trafna.

    > Ogólnie podejście do dzieci bardzo się
    > różniło od dzisiejszego. Pruderyjny był tak naprawdę dopiero XIX wiek, kiedy to
    > narosła większość przesądów, a wiedzę o seksie uzyskiwało się od starszych,
    > zamężnych przyjaciółek i - bardzo ogolną - od mamy w przeddzień ślubu. A jak
    > się było chłopcem, zwykle zajmowali się tym koledzy, którzy prowadzili pierwszy
    > raz do burdelu. Uważasz, że są to tradycje godne kultywowania?

    Mocno uproszczona wersja dziejów. Królowa Wiktoria jako osoba pruderyjna czy też
    Napoleon jako wzór powściągliwości - brzmi to zabawnie, nieprawdaż?
    Usiłuję Pani uświadomić jeden fakt: ludzkość z powodzeniem obywała się
    bez "wychowania seksualnego", o czym świadczy parę miliardów żywych dowodów.
    A wizyta w domu publicznym jako forma inicjacji - a dlaczego nie? Bez obaw przed
    niepożądaną ciążą, dyskretnie, fachowo. Uważa Pani, że pospieszny stosunek na
    tylnym siedzeniu samochodu to lepsza metoda?

    Pozdrawiam
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 18.10.01, 12:45
    "Zamknij oczy i myśl o Anglii" - to metoda polecana przez królową Wiktorię.
    Napoleon - to sam początek XIX w. Zresztą, mówiliśmy chyba o zwykłych ludziach.
    Wizyta w domu publicznym jako forma inicjacji - czy coś takiego nie powoduje
    roszczeniowego nastawienia do późniejszej, niedoświadczonej partnerki? Czy jej
    doznania są może nieistotne? A co do tabu - nie twierdziłam nigdy, że seks jest
    nim dzisiaj, bo nie jest. Wypowiadałam się wyłącznie o historii.
    A pospieszny stosunek z tyłu samochodu - jeśli faktycznie chcą go OBIE strony,
    czemu nie?
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 18.10.01, 12:55
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > "Zamknij oczy i myśl o Anglii" - to metoda polecana przez królową Wiktorię.
    > Napoleon - to sam początek XIX w. Zresztą, mówiliśmy chyba o zwykłych ludziach.

    W tamtych czasach, Szanowna Pani, to właśnie władcy wyznaczali kanony zachowania.
    Pisała Pani o wieku XIX, a nie jego części - stąd przykład Napoleona.

    > Wizyta w domu publicznym jako forma inicjacji - czy coś takiego nie powoduje
    > roszczeniowego nastawienia do późniejszej, niedoświadczonej partnerki? Czy jej
    > doznania są może nieistotne?

    Proszę Pani, układ w domu schadzek jest jasny - to usługa udzielana na zimno. Co
    innego pożycie wynikające z uczucia - odpowiedzialny partner stara się uszanować
    doznania kobiety.

    >A co do tabu - nie twierdziłam nigdy, że seks jest
    > nim dzisiaj, bo nie jest. Wypowiadałam się wyłącznie o historii.

    Przepraszam najmocniej, ale chyba zapomniała Pani, co napisała wcześniej.

    > A pospieszny stosunek z tyłu samochodu - jeśli faktycznie chcą go OBIE strony,
    > czemu nie?

    Otóż to! Jeżeli obie strony chcą! W takim razie na co nam urzędnicza troskliwość?
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 18.10.01, 13:19
    To, że coś nie jest tematem tabu, nie znaczy, że najistotniejsza wiedza leży na
    ulicy. A odpowiedzialny partner - skąd ma wziąć tę odpowiedzialność? Z domu
    publicznego?
    Pozdrawiam Pana również (i przepraszam za wulgarne wyrywanie się z "ty")
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 18.10.01, 13:33
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > To, że coś nie jest tematem tabu, nie znaczy, że najistotniejsza wiedza leży na
    > ulicy.

    Oczywiście.

    >A odpowiedzialny partner - skąd ma wziąć tę odpowiedzialność? Z domu
    > publicznego?

    Z całym szacunkiem - ale przecież to Pani dobiera sobie partnera. Zanim przejdzie
    się do bliższych kontaktów należy go najpierw ocenić, nieprawdaż?

    > Pozdrawiam Pana również (i przepraszam za wulgarne wyrywanie się z "ty")

    Jeśli Panią uraziłem - to przepraszam!
    Zawsze do dam na tym forum zwracam się per "Pani"...

    Pozdrawiam serdecznie
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 19.10.01, 00:03
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: Joanelle napisał(a):
    >
    > > To, że coś nie jest tematem tabu, nie znaczy, że najistotniejsza wiedza le
    > ży na
    > > ulicy.
    >
    > Oczywiście.
    Miło mi, że przynajmniej tu się zgadzamy!
    >
    > >A odpowiedzialny partner - skąd ma wziąć tę odpowiedzialność? Z domu
    > > publicznego?
    >
    > Z całym szacunkiem - ale przecież to Pani dobiera sobie partnera. Zanim przejdz
    > ie
    > się do bliższych kontaktów należy go najpierw ocenić, nieprawdaż?
    Tak. Tylko skąd ma wziąć tę odpowiedzialność partner, którego sobie znajdę?
    Mężczyzn odpowiedzialnych z natury nie jest tak wielu, żeby wystarczyło dla
    wszystkich poszukujących ich kobiet!

    >
    > > Pozdrawiam Pana również (i przepraszam za wulgarne wyrywanie się z "ty")
    >
    > Jeśli Panią uraziłem - to przepraszam!
    > Zawsze do dam na tym forum zwracam się per "Pani"...
    To sympatyczne, ale rzadko spotykane, więc najpierw pomyślałam, że to ironia, Ale
    już tak nie myślę!
    Również serdecznie Pana pozdrawiam.

  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 19.10.01, 09:19
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Tak. Tylko skąd ma wziąć tę odpowiedzialność partner, którego sobie znajdę?
    > Mężczyzn odpowiedzialnych z natury nie jest tak wielu, żeby wystarczyło dla
    > wszystkich poszukujących ich kobiet!

    Oooo, proszę Pani... Tego nie wiem - jak każdy mężczyzna jestem podatny na czar i
    wdzięk białogłów, ale dalibóg nie mam pojęcia, jak Panie to robicie, że zamiast
    iść z kolegami na mecz czy piwo, zostaję z partnerką i nawet uważam to za swój
    pomysł!
    Natomiast nawet gdyby przyjąć Pani, proszę wybaczyć określenie, nieco
    defetystyczną informację o braku wystarczającej ilości odpowiedzialnych mężczyzm -
    czy to aby na pewno jest powód, by wydawać się za nieodpowiedzialnego?
    Mam wrażenie, że Pani nie docenia swoich możliwości - jeśli wolno mi postawić tak
    śmiałą tezę...

    Składam wyrazy szacunku,
    luka
  • Gość: leon IP: 207.129.53.* 18.10.01, 09:48
    Puste mózgi mówią, że księża mieszają się do życia seksualnego ludzi. Co, niby
    siedzą pod łóżkiem i pilnują? Albo filmują przez okno? A tu katolik MUSI posłać
    dziecko do szkoły i tu mu powiedzą, jakie techniki stosować, że może wybrać
    między dwoma orientacjami seksualnymi (czy kilkoma już, jak w USA), a nie o
    miłości dwojga ludzi. Znana była okładka komunistycznej broszurki do nauki
    "życia w rodzinie": nadzy facet i kobieta wpatrujący się w swoje genitalia.
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 18.10.01, 13:02
    Skąd wiesz, o czym powiedzą, skoro jeszcze nawet nie wiadomo, czy w ogóle coś
    powiedzą? Tym bardziej otwarta pozostaje właśnie kwestia treści tych lekcji i
    tacy jak Ty również mogą mieć na to wpływ. Moim zdaniem, warto wiedzieć o
    chorobach wenerycznych i jak się bronić przed zboczeńcami (patrz: moja dyskusja
    z Karpiem). Dlaczego nic nie mówić, skoro można przekazać właśnie coś
    wartościowego - że seks to nie tylko genitalia?
    A komunistyczna broszurka - śmieszne, ale przecież może być inaczej.
  • Gość: leon IP: 207.129.53.* 19.10.01, 08:38
    Miałem wpływ w dniu wyborów. Wolałbym jednak mieć wpływ bezpośredni - rodzice
    powinni decydować o wychowaniu dziecka, a nie państwo poprzez szkołę. Szkoła
    prywatna to jest rozwiązanie, ale nie na kieszeń każdego Polaka.
    Zgoda, o seksie można mówić tylko w powiązaniu z uczuciem łączącym dwoje ludzi
    (żeby jeszcze troszkę się różnili płcią). Samo techniczne mówienie o seksie
    spowoduje sprowadzenie go do prostej czynności jak podanie ręki przy powitaniu
    i będzie powodem do zmiany zachowań ludzi. Od dawna serwuje nam to telewizja.
    Lewica chce to serwować dzieciom, które jeszcze same nie potrafią wybierać.
  • Gość: komodor IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 11:31
    Leon,czy naprawdę jak katolik to już musi być ciemny.Jeszcze niedawno dosyć
    powszechne w naszym katolickim kraju było przekonanie, że mycie szkodzi.
    Może jednak mniej święconej wody a więcej mydła i rozumu?
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 19.10.01, 11:38
    Gość portalu: komodor napisał(a):

    > Leon,czy naprawdę jak katolik to już musi być ciemny.Jeszcze niedawno dosyć
    > powszechne w naszym katolickim kraju było przekonanie, że mycie szkodzi.
    > Może jednak mniej święconej wody a więcej mydła i rozumu?

    Ta mądrość ludowa wcale nie jest pozbawiona sensu - częste mycie niszczy
    naturalną biologiczną osłonę naszej skóry i powoduje infekcje lub zaburzenia
    dermatologiczne.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:49
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: komodor napisał(a):
    >
    > > Leon,czy naprawdę jak katolik to już musi być ciemny.Jeszcze niedawno dosy
    > ć
    > > powszechne w naszym katolickim kraju było przekonanie, że mycie szkodzi.
    > > Może jednak mniej święconej wody a więcej mydła i rozumu?
    >
    > Ta mądrość ludowa wcale nie jest pozbawiona sensu - częste mycie niszczy
    > naturalną biologiczną osłonę naszej skóry i powoduje infekcje lub zaburzenia
    > dermatologiczne.

    To się nie myj.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:48
    Gość portalu: leon napisał(a):

    > Puste mózgi mówią, że księża mieszają się do życia seksualnego ludzi. Co, niby
    > siedzą pod łóżkiem i pilnują? Albo filmują przez okno? A tu katolik MUSI posłać
    > dziecko do szkoły i tu mu powiedzą, jakie techniki stosować,

    W jakim podręczniku znalazłeś wskazania jakie techniki należy stosować ? Jakie to
    były techniki ???? Czekam niecierpliwie na odpowiedź, jakie techniki są zalecane.

    > że może wybrać
    > między dwoma orientacjami seksualnymi (czy kilkoma już, jak w USA),

    Orientacji się nie wybiera. Orientację sie ma.

    > a nie o
    > miłości dwojga ludzi. Znana była okładka komunistycznej broszurki do nauki
    > "życia w rodzinie": nadzy facet i kobieta wpatrujący się w swoje genitalia.

    Ale to ma być właśnie lekcja o miłości. Fizycznej.
    Jak oceniasz komunistyczność podręczników ? Po przewadze koloru czerwonego ?
    A w co mieli się wpatrywać? W telewizor ?????
  • Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 18.10.01, 13:11
    Horror!
    Koniec swiata!
    Z czego beda zyli ksieza za 10 lat?
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:50
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Horror!
    > Koniec swiata!
    > Z czego beda zyli ksieza za 10 lat?

    Będą uczyć seksu :)))

  • pius01 28.01.02, 04:02
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Horror!
    > Koniec swiata!
    > Z czego beda zyli ksieza za 10 lat?

    Zauwazylem, ze osobnik podpisujacy sie"Kagan" pisze swe klamstwa z roznych adresow w Australii.
    Proponuje wiec, aby zablokowac, przynajmniej tymczasowo, wszystkie adresy z Australii, aby sie ten
    zboczeniec wiecej nie dostal na to forum! Z Australii i tak pisze malo ludzi, wiec niewielka niewygoda byla
    by tym zablokowaniem spowodowana. Mozna by zreszta zrobic wyjatki dla niektorych adresow, tak, aby
    "Kagan", ta sliska gnida, sie nie mogl znow przeslizgnac na to forum!
    Co Wy na to?
    Prosze napisac na pius01@poczta.gazeta.pl
    Hej!
  • Gość: js IP: *.pgi.waw.pl 19.10.01, 09:18
    Do ginekologów trafiają nastolotki w ciąży, zdziwione tym faktem (ciążą), bo
    koleżanki im wytłumaczyły, że dziesięć razy mozna bez żadnych konsekwencji, a
    to był dopiero szósty raz. Wydaje mi się, że lekcje wychowania seksualnego
    prowadzone przez odpowiednie osoby są po prostu potrzebne, dzięki nim uniknie
    się wielu nieszczęść.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 19.10.01, 09:22
    Gość portalu: js napisał(a):

    > Do ginekologów trafiają nastolotki w ciąży, zdziwione tym faktem (ciążą), bo
    > koleżanki im wytłumaczyły, że dziesięć razy mozna bez żadnych konsekwencji, a
    > to był dopiero szósty raz. Wydaje mi się, że lekcje wychowania seksualnego
    > prowadzone przez odpowiednie osoby są po prostu potrzebne, dzięki nim uniknie
    > się wielu nieszczęść.

    Ciekawostka - a nie były zdziwione samym aktem seksualnym, defloracją, swoimi
    odczuciami? Mówimy o ludziach czy królikach?
  • Gość: js IP: *.pgi.waw.pl 19.10.01, 11:01
    Gość portalu: luka napisał(a):

    >
    > Ciekawostka - a nie były zdziwione samym aktem seksualnym, defloracją, swoimi
    > odczuciami? Mówimy o ludziach czy królikach?
    Mówimy o ludziach, te dziewczyny były przekonane, że nie zajdą w ciążę. Historię
    opowiadał lekarz ginekolog. Gdy chciał w szkole tych dziewczyn porozmawiać z
    młodzieżą dowiedział się od dyrektorki, że to niepotrzebne.
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 19.10.01, 11:40
    Gość portalu: js napisał(a):

    > Mówimy o ludziach, te dziewczyny były przekonane, że nie zajdą w ciążę. Histori
    > ę
    > opowiadał lekarz ginekolog. Gdy chciał w szkole tych dziewczyn porozmawiać z
    > młodzieżą dowiedział się od dyrektorki, że to niepotrzebne.

    A skąd ten ginekolog wie, że "te dziewczyny" nic na temat seksu nie wiedzą,
    skoro, jak sam przyznajesz, lekarz z młodzieżą nie porozmawiał - a chyba nie
    wszystkie panienki zaszły za daleko?
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 22.10.01, 12:14
    Panie Luka, w jakim świecie Pan żyje? Czy może uważa Pan, że dziewczyna tracąca
    dziewictwo w wieku np. 15 lat to nic niewarta grzesznica, a nie osoba, która
    powinna wiedzieć co nieco o tym, co robi, chociaz rodzice być może uważają, że
    (jeszcze) jej to niepotrzebne? Albo sami niewiele na ten temat wiedzą?
    Rozumiem, że wolałby Pan, żeby czekały z tym do ślubu albo przynajmniej 18-tki,
    ale one tak nie robią i nie będą!
    Pozdrawiam
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 23.10.01, 09:56
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Panie Luka, w jakim świecie Pan żyje?

    W świecie hedonizmu i socjalizmu, który uczy ludzi nieodpowiedzialności.

    >Czy może uważa Pan, że dziewczyna tracąca
    > dziewictwo w wieku np. 15 lat to nic niewarta grzesznica, a nie osoba, która
    > powinna wiedzieć co nieco o tym, co robi, chociaz rodzice być może uważają, że
    > (jeszcze) jej to niepotrzebne?

    Czyli: nie wie co robi, ale to robi. Zatem nie grzesznica, a idiotka.

    >Albo sami niewiele na ten temat wiedzą?

    A ich 15-letnią córkę przyniósł im bocian.

    > Rozumiem, że wolałby Pan, żeby czekały z tym do ślubu albo przynajmniej 18-tki,
    > ale one tak nie robią i nie będą!

    Moje chęci nie mają tu nic do rzeczy. Dla kobiety korzystniejsze jest rozpoczęcie
    możliwie późno pożycia - etykietka puszczalskiej wcale nie ułatwia życia.

    Pozdrawiam

  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 23.10.01, 20:47
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Gość portalu: Joanelle napisał(a):
    >
    > > Panie Luka, w jakim świecie Pan żyje?
    >
    > W świecie hedonizmu i socjalizmu, który uczy ludzi nieodpowiedzialności.

    Niemożliwe! Przecież jeszcze nie mamy wychseks, więc skąd takie zjawiska?
    >
    > >Czy może uważa Pan, że dziewczyna tracąca
    > > dziewictwo w wieku np. 15 lat to nic niewarta grzesznica, a nie osoba, któ
    > ra
    > > powinna wiedzieć co nieco o tym, co robi, chociaz rodzice być może uważają
    > , że
    > > (jeszcze) jej to niepotrzebne?
    >
    > Czyli: nie wie co robi, ale to robi. Zatem nie grzesznica, a idiotka.

    Problem w tym, że jej się wydaje, że wie...
    >
    > >Albo sami niewiele na ten temat wiedzą?
    >
    > A ich 15-letnią córkę przyniósł im bocian.

    Sam Pan sobie przeczy, sprowadzając seks do aktu kopulacji.
    >
    > > Rozumiem, że wolałby Pan, żeby czekały z tym do ślubu albo przynajmniej 18
    > -tki,
    > > ale one tak nie robią i nie będą!
    >
    > Moje chęci nie mają tu nic do rzeczy. Dla kobiety korzystniejsze jest rozpoczęc
    > ie
    > możliwie późno pożycia - etykietka puszczalskiej wcale nie ułatwia życia.

    Aha. Wystarczy sypiać z jednym facetem (własnym), żeby być puszczalską?
    Pozdrawiam
    >

  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 24.10.01, 11:29
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > Niemożliwe! Przecież jeszcze nie mamy wychseks, więc skąd takie zjawiska?

    To będzie skutek, a nie przyczyna.

    > Problem w tym, że jej się wydaje, że wie...

    Takich nie sieją, sami rosną...

    > Sam Pan sobie przeczy, sprowadzając seks do aktu kopulacji.

    A czyż nie o tej sferze seksu dyskutujemy?

    > Aha. Wystarczy sypiać z jednym facetem (własnym), żeby być puszczalską?

    Nie w tym rzecz. Miłości nastolatków bardzo rzadko bywają trwałe, a skonsumowane
    zmiany coraz to nowych narzeczonych skutkują właśnie taką opinią...

    Pozdrawiam
  • Gość: Małgosia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.10.01, 16:29
    Uważam się za katoliczkę ale to co prezentuje Kościół na temat seksu jest
    okropne.Więc mówienie ,że lewica jest wrogiem do wychowywania dzieci jest
    chyba nie trafione.To raczej Kościół jest tym wrogiem.Tak zabiegali o religię
    w szkołach ,że wiele dzieci ją znienawidziło.Kolejne godziny siedzenia w
    szkole.Co innego w salkach katechetycznych .Była religia po szkole, kto chciał
    to szedł.Ale wracając do wychowania seksualnego,to jestem jak najbardziej
    za.Przeciez seks to ważna częśc naszego życia i może być naprawdę piękny.A
    nauka o organiżmie ludzkim, chorobach związanych z seksem ,zapobieganiu
    ciaży ,a także o pieknym i świadomym macierzyństwie, to przecież nic złego.A
    tak naprawdę nie mówi się o tym w domach ,bo najczęściej jest to nie pomyśli
    naszym księżom i ludzie myślą że młodzież i tak się dowie.Może i tak ale ile
    będzie przy tym tragedi ,to już nikt nie wie.
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 22:43
    pseudo-wychowanie seksualne jest ZLEM ,BO JEST PRZYMUSOWE,BEZ ZGODY RODZICOW .
    A Ja jestem Ewangelikiem (Kalwinista),i nigdy nie pozwole swoim dzieciom zeby
    chodzily na takie zajecia bo to niszczy juz za mlodu w, sposob
    brutalny ,idealizm i dozenie do zeczy WYZSZYCH u dzieci. Moje dzieci beda mialy
    mistyczny stosunek do swiata a nie materialistyczny ,czy to sie podoba czy nie
    faszystom od wychowania
    seksualnego............

    ps.hitlerowcy i bolszewicy tez uwazali ,ze to panstwo powinno wychowywac
    mlodziez i to bez surowych zasad religijnych. Efekty takiego wychowania( bez
    surowych zasad Bozych) mozna obejrzec zwiedzajac oboz koncentracyjny w
    Oswiecimiu.....
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 22.10.01, 16:56
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > pseudo-wychowanie seksualne jest ZLEM ,BO JEST PRZYMUSOWE,BEZ ZGODY RODZICOW .

    Tak jak nauka astronomii, biologii i geografii ?

    > A Ja jestem Ewangelikiem (Kalwinista),i nigdy nie pozwole swoim dzieciom zeby
    > chodzily na takie zajecia bo to niszczy juz za mlodu w, sposob
    > brutalny ,idealizm i dozenie do zeczy WYZSZYCH u dzieci.

    Astronimia pozbawi dzieci złudzeń co do nieba i aniołków, a także tego, iż Ziemia
    jest centrum Wszechświata. Biologia pozbawi złudzeń o stworzeniu ludzi przez
    Boga. Fizyka pozbawi dzieci wiary w cuda. itd itp Precz ze szkołą !!!!

    > Moje dzieci beda mialy
    > mistyczny stosunek do swiata a nie materialistyczny ,czy to sie podoba czy nie
    > faszystom od wychowania
    > seksualnego............

    i każdego innego. Precz z nauką. Wiwat mistycyzm.
    > ps.hitlerowcy i bolszewicy tez uwazali ,ze to panstwo powinno wychowywac
    > mlodziez i to bez surowych zasad religijnych. Efekty takiego wychowania( bez
    > surowych zasad Bozych) mozna obejrzec zwiedzajac oboz koncentracyjny w
    > Oswiecimiu.....

  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 18:36
    Ty snajper ,co widac po twoich wypowiedziach niewielw miales wspolnego z
    rozumem i
    nauka.

    1) zadna nauka nigdy nie udowodnula ,ze Boga nie
    ma !
    2) kazda nauka prowadzona przez panstwo bez zgody rodzicow jest zla,bo to oni
    powinni decydowac czego bedzie uczone dziecko i czy w wogole bedzie uczone !
    (panstwa ktore wprowadzaja obowiazek szkolny sa ibuly totalitarne jak III
    Rzesza i
    ZSRR)

    2) SKAD TO WIESZ ,ZE ZIEMIA NIE JEST CENTRUM WSZECHSWIATA ? przeciez go
    zmierzono i nie
    zbadano.......
    3) biologia ktora mowi ,ze czlowiek nie zostal stworzony przez Boga tylko
    wywodzi sie od malp jest falszywa,poczytaj ostatnie prace naukowe na ten temat
    (to jest genetycznie nie
    mozliwe)

    4)mistyka ,jak i w ogole filozofia to krolowa nauk. Istota ktory nie wierzy w
    Boga to poprostu zwierze,poogladaj filmy przyrodnicze tam tez nie ma religi. A
    wiec jesli w wychowaniu nie ma mistyki i religii to mozemy wychowac co najwyzej
    inteligentne zwierze(takie np. jak delfin),ale nie
    CZLOWIEKA !

    5)najbogatrzym , najbardziej naukowym panstwem jest USA gdzie chymn zaczyna
    sie :BOZE BLOGOSLAW
    AMERYKE........

    6)i nie nauka niszczy idealizm tylko pseudonauka(materialistyczna),ktora
    mowi ,ze czlowiek sklada sie tylko z materii i ze ona powinna czlowiekiem
    rzadzic. Idiotow z dzieci robia materialisci i panstwowe szkoly co widac na
    ulicach ! Zreszta takim stadem ludzkim gdzie istnieje obowiazek szolny i
    panstwoe szkoly jest latwo rzadzic ,bo mozna ich urobic pod przymusem juz za
    mlodu(tak jak Hitlerjugent i komunistyczni komsomolcy)
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 23.10.01, 14:08
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > 1) zadna nauka nigdy nie udowodnula ,ze Boga nie ma !

    A czy ja napisałem, że udowodniła ?????

    > 2) kazda nauka prowadzona przez panstwo bez zgody rodzicow jest zla,bo to oni
    > powinni decydowac czego bedzie uczone dziecko i czy w wogole bedzie uczone !
    > (panstwa ktore wprowadzaja obowiazek szkolny sa ibuly totalitarne jak III
    > Rzesza i ZSRR)

    Większość państw wprowadziła obowiązek szkolny. Np USA. Uważasz, że to państwo
    totalitarne ?

    > 2) SKAD TO WIESZ ,ZE ZIEMIA NIE JEST CENTRUM WSZECHSWIATA ? przeciez go
    > zmierzono i nie zbadano.......

    A Ty wierzysz, że Ziemia jest centrum wszechświata ??????

    > 3) biologia ktora mowi ,ze czlowiek nie zostal stworzony przez Boga tylko
    > wywodzi sie od malp jest falszywa,poczytaj ostatnie prace naukowe na ten temat
    > (to jest genetycznie nie mozliwe)

    Nie kompromituj się.

    > 4)mistyka ,jak i w ogole filozofia to krolowa nauk. Istota ktory nie wierzy w
    > Boga to poprostu zwierze,poogladaj filmy przyrodnicze tam tez nie ma religi. A
    > wiec jesli w wychowaniu nie ma mistyki i religii to mozemy wychowac co najwyzej
    > inteligentne zwierze(takie np. jak delfin),ale nie CZLOWIEKA !

    Królową nauk jest matematyka.
    Człowieka od zwierzęcia nie odróżnia wiara. Zwierzę, w odróżnieniu od człowieka,
    nie zabija bez przyczyny. Pooglądaj sobie filmy przyrodnicze. Tam nie ma
    zabijania w imię Boga. Tam nie ma znęcania się nad członkami stada.
    Natomiast stwierdzenie, iż człowiek nie wierzący w Boga, to po prostu (osobno !!!)
    zwierzę, nadaje się na bzdurę miesiąca, a może nawet roku.

    > 5)najbogatrzym , najbardziej naukowym panstwem jest USA gdzie chymn zaczyna
    > sie :BOZE BLOGOSLAW AMERYKE........

    A w naszym jest, iż >co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy<. Masz już
    szablę ? Kiedy ruszasz na Lwów ? A może najpierw odbierzemy Kijów ?

    > 6)i nie nauka niszczy idealizm tylko pseudonauka(materialistyczna),ktora
    > mowi ,ze czlowiek sklada sie tylko z materii i ze ona powinna czlowiekiem
    > rzadzic. Idiotow z dzieci robia materialisci i panstwowe szkoly co widac na
    > ulicach !

    Toż właśnie Ty napisałeś, iż nauka seksu zabija w dzieciach idealizm. Ja
    napisałem, iż nauka zabija w dzieciach idiotów a nie idealizm. Co jest zresztą w
    tytule mojego postu !!! Czytaj uiważniej.

    > Zreszta takim stadem ludzkim gdzie istnieje obowiazek szolny i
    > panstwoe szkoly jest latwo rzadzic ,bo mozna ich urobic pod przymusem juz za
    > mlodu(tak jak Hitlerjugent i komunistyczni komsomolcy)

    Łatwiej żądzić stadem niewykształconym, albo wykształconym ideologicznie (choćby
    Talibowie). Wiedzą o tym różne organizacje (np kościoły), tworząc własny system
    oświaty, własne szkoły.
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 18:20
    W USA jest tendencja totalitarna ,ktora jest wlasnie obowiazek szkolny.
    Talibowie glosza falszywa religje ,podobnie jak lewactwo falszywa
    ideologie.Obozy koncentracyjne ,miliony ofiar wymyslili ateisci
    (komunisci,demokraci i faszysci). Ofiary wojen religijnych liczy sie w
    tysiacach,a ofiary ateistycznych panstw w setkach milionow . Nauka bez Boga
    jest nic nie warta ,ale jak ktos chce to moze ja uprawiac...........Ja nie
    jestem w przeciwienstwie do ciebie snajper za obowiazkiem szkolnym.....niech
    rodzice i dzieci sami decyduja czy sie uczyc czy nie i czego ! Jak ktos chce
    zeby jego dziecko uczylo sie o seksie to niech go uczy wolny
    wybor..............a ci madrzejsi co nie chca tez powinni miec wybor(bo jesli
    go nie beda miec to znaczy ze nie ma w panstwie wolnosci i tyle) .
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 12:50
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > W USA jest tendencja totalitarna ,ktora jest wlasnie obowiazek szkolny.

    W W. Brytanii i wielu, wielu innych pańswach też ?

    > Talibowie glosza falszywa religje ,podobnie jak lewactwo falszywa
    > ideologie.

    Po czym odróżniasz fałszywe religie od prawdziwych ? Czy tylko religia wyznawana
    przez Ciebie jest prawdziwa ? Jak to nazwać ? Widmanocentryzm ?

    > Obozy koncentracyjne ,miliony ofiar wymyslili ateisci
    > (komunisci,demokraci i faszysci).

    Faszyści nie byli żandymi ateistami. Walczyli w imię prawdziwej religii
    (prawdziwej w ich mniemaniu). Gott mit uns (czy to sie tak pisze ?).

    > Ofiary wojen religijnych liczy sie w
    > tysiacach,a ofiary ateistycznych panstw w setkach milionow.

    To tylko skutek różnicy w rozwoju technologii a nie efekt jakiegoś
    samoograniczania się zabójców w imię Boga, Ci co zaatakowali WTC byli bardzo
    wierzącymi ludźmi. Na pewno pomodlili sie do Boga, zanim zabili kilka tysięcy
    niczego nie spodziewających się osób.

    > Nauka bez Boga
    > jest nic nie warta ,ale jak ktos chce to moze ja uprawiac...........

    Matematyka bez Boga jest nic nie warta ????? Fizyka też ???? A medycyna ? Co ma
    do tego Bóg ??????

    > Ja nie
    > jestem w przeciwienstwie do ciebie snajper za obowiazkiem szkolnym.....

    W zasadzie obowiązku mogło by nie być, jednak co z tymi dziećmi, których nikt
    niczego nie nauczy ? Których rodzice znajdą pilniejsze potrzeby, niż naukę swoich
    latorośli. Np klolejną butelkę jabola. Takie dzieci będą stracone. Można co
    prawda powiedzieć: to już nie moje zmartwienie. Jednak dla osób tak uważających
    mam pytanie. Jakie te dzieci będą miały życie, gdy dorosną ? Co będą robić ? Może
    będą po prostu napadać na takich, co to się wykształcili, na moje i Twoje dzieci.
    Potem pójdą do więzienia ... Tak, czy inaczej będziemy na nich płacić. Spadkiem
    bezpieczeństwa, wydatkami na więziennictwo, itd, itp.

    > niech
    > rodzice i dzieci sami decyduja czy sie uczyc czy nie i czego !

    Np rodzic wymyśli sobie, iż dziecko ma się nie uczyć matematyki, bo pani jest
    wredna, ale fizyki niech się uczy. Czy to jest realne ?

    > Jak ktos chce
    > zeby jego dziecko uczylo sie o seksie to niech go uczy wolny
    > wybor..............

    Gdyby każdy potrafił i chciał nauczyć swoje dzieci wszystkiego (a tak nie jest)
    niepotrzebne by były szkoły.

    > a ci madrzejsi co nie chca tez powinni miec wybor(bo jesli
    > go nie beda miec to znaczy ze nie ma w panstwie wolnosci i tyle).

    Nie wolno także prowadzić samochodu bez prawa jazdy. To też świadczy, że w Polsce
    nie ma wolności ?
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 13:12
    Jestes idealnym kandydatem na niewolnika ! Po co wolny wybor ,urzednicy wiedza
    lepiej..........pan kaze sluga musi,takie jest twoje podejscie do zycia
    snajper.A co do prawa jazdy to nuieumiejetnosc prowadzenia samochodu zagraza
    innym ,a brak wyksztalcenia tylko sobie. Porostu jestes totalitarysta i wrogiem
    indywidualizmu,i podobnie jak Inkwizytorzy chcesz przy pomocy panstwa
    uszczesliwiac ludzi na sile. A nawet jak lewactwo(czyli totalitarni zlodzieje i
    bandyci)wprowadza obowiazekowe zajecia wychowania sexualnego to i tak madrzy
    rodzice nie beda posylac na nie dzieci,a jak rzad bedzie naciskal i probowal
    przemoca zabrac dzieci rodzicom to dojdzie do wojny domowej..........i wojujacy
    ateisci skoncza tak jak hitlerowcy i komunisci czyli na smietniku
    historii.....BO BIUROKRACJA NIGDY NIE POKONA SPOLECZENSTWA !
  • Gość: Baba IP: 213.77.28.* 24.10.01, 13:35
    Czy Ty Kolego przypadkiem nie zgubiłeś piątej klepki?. Czy te teorie które tu
    wysuwasz to nie wynikają własnie z tego powodu!. To jakieś chore.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 13:54
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Jestes idealnym kandydatem na niewolnika !

    Ci, którzy mnie znają, są wprost przeciwnego zdania. Czy znalazłeś w moich
    postach aż tak wielką chęć podporządkowania się innym ???

    > Po co wolny wybor ,urzednicy wiedza lepiej..........pan kaze sluga musi,takie
    > jest twoje podejscie do zycia snajper.

    Nie urzędnicy. Prawo.

    > A co do prawa jazdy to nuieumiejetnosc prowadzenia samochodu zagraza
    > innym ,a brak wyksztalcenia tylko sobie.

    Brak wyukształcenia to brak pracy. Brak pracy to brak pieniędzy i bieda. I teraz
    albo płacimy takim bezrobotnym zasiłki, aby mieli z czego żyć, albo sami sobie
    wezmą to co do życia niezbędne. Płacimy więc dosłownie, lub poprzez zmniejszenie
    naszego bezpieczeństwa.

    > Porostu jestes totalitarysta i wrogiem indywidualizmu,i podobnie jak Inkwizyto
    > rzy chcesz przy pomocy panstwa uszczesliwiac ludzi na sile.

    Indywidualizm ? Brawo, dopóki nie łamiesz prawa. Chcesz być indywidualistą ?
    Pojeździj sobie pod prąd po ulicach.

    > A nawet jak lewactwo(czyli totalitarni zlodzieje i
    > bandyci)wprowadza obowiazekowe zajecia wychowania sexualnego to i tak madrzy
    > rodzice nie beda posylac na nie dzieci,

    Myślę, iż nie powinny to być zajęcia obowiązkowe. Ale ja swoje dzieci bym posłał.

    > a jak rzad bedzie naciskal i probowal
    > przemoca zabrac dzieci rodzicom to dojdzie do wojny domowej..........

    Walka postu z karnawałem, czy może celibatu z chędożeniem ? Czy obowiązkowa
    lekcja religii też by była >zabraniem dzieci rodzicom< ?

    > i wojujacy
    > ateisci skoncza tak jak hitlerowcy i komunisci czyli na smietniku
    > historii.....

    Co ma ateizm do seksu ? Czy tylko wojujący ateiści zażywają rozkoszy seksu ? To
    tylko oni będą się mnożyć !!!

    PS. Hitlerowcy nie byli ateistami. Bardzo przyzwoicie wierzyli w Boga. I z jego
    imieniem na ustach i klamrach pasów starali się poprawić ten wadliwy świat.

    > BO BIUROKRACJA NIGDY NIE POKONA SPOLECZENSTWA !

    Mam nadzieję !!!!!
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 19:12
    Prawo ,ktore nakazuje obowiazek szkolny jest prawem zlym i totalitarnym i
    trzeba go zmienic.........ty snajper oczywiscie zawsze idziesz tak jak ci
    zagraja nie buntujesz sie.Prawo i panstwo mozna dowolnie zmieniac i
    zmienianno,to nie jest zadne COS WIELKIEGO. O indywidualizmie nie masz
    pojecia ,dlatego opowiadasz glupoty o jezdzie pod prad,co to ciekawe ma
    wspolnego z obowiazkiem szkolnym. Od utrzymania spokoju na ulicach jest
    policja ,a nie szkola.W XIX w . w Ameryce w wogole nie bylo szkolnictwa
    obowiazkowego i przestepczosc byla 100 razy mniejsza niz obecnie,to wlasnie
    panstwowe szkoly wychowuja na bandytow. Zasilkow w wogole sie nie powinno
    dawac ,bo to jest okradanie jednych i dawanie drugim,czyli ze czesc
    spoleczenstwa charuje na inna(mniejsza) czesc.Jak ktos chce pomagac to niech to
    robi za swoje pieniadze,tak uczyl Jezus. Co do hitlerowcow to wiekszosc byla
    ateistami,a ci co wierzyli w boga to byli poganie a ich bog to byl germanski
    bog wojny:Wodan.Zreszta hitlerowcy mordowali nie w imie Boga tylko rasistowsko-
    socjalistycznej ideologii.
  • Gość: ALK IP: *.chello.pl 24.10.01, 14:00
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Jestes idealnym kandydatem na niewolnika ! Po co wolny wybor ,urzednicy wiedza
    > lepiej..........
    Takie ujęcie wolności pozwala przypuszczać, że wg ciebie także urzędnicy Pana
    Boga sprzyjają niewolnictwu... tylko że wolisz ich od urzędników państwowych.

    > A co do prawa jazdy to nuieumiejetnosc prowadzenia samochodu zagraza
    > innym ,a brak wyksztalcenia tylko sobie.
    Nieprawda: za niechciane ciąże wynikające z "mistycyzmu" płaci społeczeństwo
    (pomoc społeczna, domy dziecka i ich dalsze skutki).

    > i podobnie jak Inkwizytorzy chcesz przy pomocy panstwa
    > uszczesliwiac ludzi na sile.
    Inkwizytorzy na siłę (za pomocą stosów) wprowadzali na Ziemi Królestwo Boże,
    papież niedawno za to przepraszał... Nie sądzę, żeby za powszechną oświatę ktoś
    kiedyś musiał przepraszać.

    A nawet jak lewactwo(czyli totalitarni zlodzieje i
    > bandyci)wprowadza obowiazekowe zajecia wychowania sexualnego to i tak madrzy
    > rodzice nie beda posylac na nie dzieci,a jak rzad bedzie naciskal i probowal
    > przemoca zabrac dzieci rodzicom to dojdzie do wojny domowej..........
    Już to widzę (tę Wojnę Domową z powodu lekcji wychowania seksualnego prowadzoną
    przez mądrych rodziców)!
    A swoją drogą: dlaczego nie poszukasz dla dzieci jakiejś szkoły katolickiej? Są
    takie.

  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 19:17
    A dlatego nie poszukam katolickiej szkoly bo nie jestem katolikiem ! Najpierw
    przeczytaj uwaznie co ktos pisze, pozniej dyskutuj.....
  • Gość: Ewka IP: 213.77.30.* 24.10.01, 14:09
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Jestes idealnym kandydatem na niewolnika ! Po co wolny wybor ,urzednicy wiedza
    > lepiej..........pan kaze sluga musi,takie jest twoje podejscie do zycia
    > snajper.A co do prawa jazdy to nuieumiejetnosc prowadzenia samochodu zagraza
    > innym ,a brak wyksztalcenia tylko sobie. Porostu jestes totalitarysta i wrogiem
    >
    > indywidualizmu,i podobnie jak Inkwizytorzy chcesz przy pomocy panstwa
    > uszczesliwiac ludzi na sile. A nawet jak lewactwo(czyli totalitarni zlodzieje i
    >
    > bandyci)wprowadza obowiazekowe zajecia wychowania sexualnego to i tak madrzy
    > rodzice nie beda posylac na nie dzieci,a jak rzad bedzie naciskal i probowal
    > przemoca zabrac dzieci rodzicom to dojdzie do wojny domowej..........i wojujacy
    >
    > ateisci skoncza tak jak hitlerowcy i komunisci czyli na smietniku
    > historii.....BO BIUROKRACJA NIGDY NIE POKONA SPOLECZENSTWA !

    Mam nadzieję, że to iż nie uczestniczyłeś w dzieciństwie w zajęciach z
    seksuologii, nie wpłynęło destruktywnie na Twoje życie seksualne?

  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 19:33
    Wrecz przeciwnie ! I jeszcze jedno przez tysiace lat ludzie nie uczestniczyli w
    tego typu zajeciach i uprawiali milosc rownie przyjemna jak my teraz i sie
    mnozyli. Wiec te cale gadanie o wychowaniu seksualnym to jest poprostu nowa
    ideologiczna propaganda (zeby pseudo-nauczycielom dac etaty za nasze
    pieniadze),oraz zeby wyprac z dzieci wymiar duchowy .
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 16:44
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Wrecz przeciwnie ! I jeszcze jedno przez tysiace lat ludzie nie uczestniczyli w
    > tego typu zajeciach i uprawiali milosc rownie przyjemna jak my teraz i sie
    > mnozyli.

    Przez tysiące lat ludzie nie używali sztućców a jedzenie smakowało im równie
    dobrze jak i nam. Najadali się i byli syci. Przez tysiące lat ludzie nie pisali i
    co za tym idzie nie czytali książek, wierszy, gazet. I dobrze im się żyło.
    Jeszcze wcześnie ludzie przez tysiące lat chodzili bez ubrań. Czy postulujesz
    powrót do takich >naturalnych< warunków z epoki kamienia łupanego ? Bo poglądami,
    to już tam jesteś.

    > Wiec te cale gadanie o wychowaniu seksualnym to jest poprostu nowa
    > ideologiczna propaganda (zeby pseudo-nauczycielom dac etaty za nasze
    > pieniadze),oraz zeby wyprac z dzieci wymiar duchowy .

  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 19:03
    Z epoki kamienia lupanego to ty jestes i ci ktorzy postuluja nauke o sexsie w
    szkolach. Wlasnie na tym polegalo odejscie od prymitywizmu w kierunku
    kultury ,ze seks stal sie tematem tabu a biologiczne potrzeby czlowieka zostaly
    zepchniete do sfery prywatnej. A jesli chodzi o czytanie ksiazek i jedzenie
    sztuccami to wymyslono to wlasnie w epokach religijnych ,kiedy sex byl tabu.
    Mowieni i nauka o sexie w szkolach to powrot do prymitywu.......niedlugo tacy
    durnie jak ty snajper beda sie zalatwiac na ulicy ,no bo przeciez to NATURALNE
    (jak sie czlowiekowi chce..to dlaczego go ograniczac.....).KULTURA POLEGA NA
    ZEPCHNIECIU POTRZEB CIELESNYCH NA MARGINES SWOICH ZAINTERESOWAN .
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 20:05
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > Z epoki kamienia lupanego to ty jestes i ci ktorzy postuluja nauke o sexsie w
    > szkolach. Wlasnie na tym polegalo odejscie od prymitywizmu w kierunku
    > kultury ,ze seks stal sie tematem tabu a biologiczne potrzeby czlowieka zostaly
    > zepchniete do sfery prywatnej. A jesli chodzi o czytanie ksiazek i jedzenie
    > sztuccami to wymyslono to wlasnie w epokach religijnych ,kiedy sex byl tabu.
    > Mowieni i nauka o sexie w szkolach to powrot do prymitywu.......niedlugo tacy
    > durnie jak ty snajper beda sie zalatwiac na ulicy ,no bo przeciez to NATURALNE
    > (jak sie czlowiekowi chce..to dlaczego go ograniczac.....).KULTURA POLEGA NA
    > ZEPCHNIECIU POTRZEB CIELESNYCH NA MARGINES SWOICH ZAINTERESOWAN .

    Kultura według Widmana polega na ZEPCHNIECIU POTRZEB CIELESNYCH NA MARGINES
    SWOICH ZAINTERESOWAN. Jest to odkrycie godne Nobla. Człowiek kulturalny nie je,
    nie pije, nie chędoży... Widman ! PRZESTAŃ ODDYCHAĆ !!!!

  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 20:59
    mowilem o zepchnieciu potrzeb cielesnych na margines zainteresowan ,a nie o ich
    zaprzestaniu . Ateista w spoleczenstwie jest podobny do konia w gospodarstwie
    chlopskim:zre,pije,pracuje,wskakuje na kobylke,martwi sie tylko o swiat
    materialny i tylko taki ma wymiar jego zycie.....po prostu zyje.....i nie
    interesuja go religja i sprawy duchowe,a ni co po smierci ...BO TO ZWIERZE. A
    czlowiek rozni sie tym od zwierzat ,ze ma dusze i wymiar duchowy (moze tworzyc
    sztuke ,celebrowac religie,tworzyc rozne koncepcje filozoficzne itp.). Takze
    ateista( zwlaszcza materialista) to stworzenie nalezace w 100% do swiata
    zwierzecego,materialnego.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 26.10.01, 15:26
    Gość portalu: Widman napisał(a):

    > mowilem o zepchnieciu potrzeb cielesnych na margines zainteresowan ,a nie o ich
    > zaprzestaniu . Ateista w spoleczenstwie jest podobny do konia w gospodarstwie
    > chlopskim:zre,pije,pracuje,wskakuje na kobylke,martwi sie tylko o swiat
    > materialny i tylko taki ma wymiar jego zycie.....po prostu zyje.....i nie
    > interesuja go religja i sprawy duchowe,a ni co po smierci ...BO TO ZWIERZE. A
    > czlowiek rozni sie tym od zwierzat ,ze ma dusze i wymiar duchowy (moze tworzyc
    > sztuke ,celebrowac religie,tworzyc rozne koncepcje filozoficzne itp.).

    To ateiści nie tworzą sztuki, nie tworzy koncepcji filozoficznych ? Jakie
    koncepcje filozoficzne znasz, Widman ? Co wiesz o koncepcjach Platona ? Jaki jest
    ich związek z religią ?

    To ludzie wierzący tworzą takie >dzieła sztuki< jak atak na WTC. To ludzie
    wierzący mordują innych, niewierzących lub wierzących inaczej. To ludzie wierzący
    składali ofiary z innych ludzi. Masz rację, zwiewrzęta takich rzeczy nie robią.

    > ateista( zwlaszcza materialista) to stworzenie nalezace w 100% do swiata
    > zwierzecego, materialnego.

    Wiesz ilu artystów, twórców, odkrywców było ateistami, nieuku ?
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 18:27
    sam jestes niukiem i durniem ,ktory nie potrafi przeczytac czyichs postow.
    Zbrodnie religijne ida w tysiace , zbrodnie ateistow w miliony. A co do Platona
    to popieral on wlasnie FILOZOFIE IDEALISTYCZNA a nie materialistyczna i byl
    wrogiem mowienia o sprawach cielesnych.......poczytaj sobie miernoto np.jego
    dzielo PANSTWO. Najwieksza sztuke tworzyli ludzie wierzacy, a czesta glownie
    dla
    religii.

    ps. ty mozesz sobie zyc jak te bydleta bez Boga :zryj,pij,spij,pracuj,
    itp.widac do tego tylko sie nadajesz (jak wszyscy ateisci). Nie jestem
    psychiatra ani weterynarzem zeby pomagac takim jak ty.......
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 29.10.01, 13:58
    Uważasz się za chrześcijanina. Powiedz mi, Widman, czy Jezus kazał miłować, czy
    nienawidzić innych ludzi ? Czy Twoje przyrównywanie niewierzących lub
    wyznających >fałszywe< religie (o prawdziwości religii decydujesz oczywiście
    Ty) do zwierząt jest objawem tej miłości bliźniego nakazanej przez Pana ? Otóż,
    Widman, Ty jesteś chrześcijaninem jedynie we własnych oczach. Tak naprawdę
    jesteś zwykłym dzikusem, mającym gdzieś podstawowe nakazy religii, do której
    się fałszywie przyznajesz. Nie nazwę Cię zwierzęciem, gdyż nie chcę obrażać
    zwierząt. Nie dorosłeś jeszcze do poziomu zwierzęcia.
  • Gość: arktur IP: *.chello.pl 23.10.01, 20:00
    czlowieku gadasz bzdury, a poza tym chyba sie naogladales za duzo pornoli jezeli
    seks kojarzy ci sie tylko z jednym
  • Gość: Ewka IP: 213.77.30.* 24.10.01, 14:01
    Wybaczam Ci, bo przemawia przez Ciebie nienawiść do (jak określłeś) lewaków. A
    nienawiść to choroba, którą trzeba mój drogi leczyć!
    Otóż, moje dziecko uczęszcza do entej klasy szkoły podstawowej. I nikt, jak na
    razie nie zmuszał go do nauki o seksie. Wręcz przeciwnie. Na początku września
    (a więc jeszcze wtedy, gdy nie wiadomo było kto dojdzie do władzy, ale za to
    już przekonaliśmy się, kto rządzi tym krajem) na zebraniu w szkole Pani rozdała
    oświadczenia dla rodziców, czy życzą sobie aby ich dziecko uczęszczało na
    nieobowiązkowe zajęcia z wychowania w rodzinie.
    Zapytałam dziecka, czy ma ochotę chodzić na zajęcia i zasugerowałam, że jeżeli
    nie to nie musi chodzić, ale on będąc już raz na tychże zajęciach stwierdził,
    że są ciekawe i chcę w nich uczestniczyć. Więc nie siej wrogiej propagandy!
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 19:27
    Mam nadzieje ,ze Twoje dziecko wyniesie ze szkoly panstwowej cos wiecej niz
    tylko to jak zlozyc prezerwatywe na
    banana........

    Coz za liberalizm(smiech warte) ,ze narazie nauczyciele pozwalaja na
    nieuczestnictwo w takich zajeciach..............Ja jestem nie tylko za
    dobrowolnoscia uczestnictwa w takich zajeciach ale takze za tym aby to rodzice
    decydowali czy dziecko pojdzie do szkoly czy nie i czego bedzie tam uczone.
  • Gość: Ewka IP: 213.77.30.* 25.10.01, 14:02
    J.w.
  • Gość: Janusz2 IP: 194.92.234.* 24.10.01, 16:14
    W tym wątku wszyscy broniący wychowania seksualnego grzmią nt. zacofania,
    którego przejawem jest brak wych. sex. w szkołach.
    A mnie się przypomina świetna książka Szymona Kobylińskiego pt. "Pasjans
    erotyczny" traktujaca o urokach erotyki, seksu itd. W ksiażce tej jest również
    refleksja nt. "nauczania seksu". "Pasjans erotyczny" został napisany w latach
    70-tych, wówczas na ten problem patrzono bez dzisiejszych uprzedzeń. Pada tam
    stwierdzenie (bodajże lekarza seksuologa), że doznania związane z odkrywaniem
    sfery seksu są tak wspaniałe, że szkoda byłoby odbierać je młodym ludziom
    poprzez sprowadzenie spraw seksu do kolejnego przedmiotu szkolnego.

    Ja w każdym razie cieszę się, że "za moich czasów" nie było czegoś takiego jak
    wychowanie seksualne, że radość z odkrywania tej sfery życia była mi dana w
    pełni i nie chciałby, aby została ona odebrana lub ograniczona moim dzieciom.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 16:34
    Gość portalu: Janusz2 napisał(a):

    > W tym wątku wszyscy broniący wychowania seksualnego grzmią nt. zacofania,
    > którego przejawem jest brak wych. sex. w szkołach.
    > A mnie się przypomina świetna książka Szymona Kobylińskiego pt. "Pasjans
    > erotyczny" traktujaca o urokach erotyki, seksu itd. W ksiażce tej jest również
    > refleksja nt. "nauczania seksu". "Pasjans erotyczny" został napisany w latach
    > 70-tych, wówczas na ten problem patrzono bez dzisiejszych uprzedzeń. Pada tam
    > stwierdzenie (bodajże lekarza seksuologa), że doznania związane z odkrywaniem
    > sfery seksu są tak wspaniałe, że szkoda byłoby odbierać je młodym ludziom
    > poprzez sprowadzenie spraw seksu do kolejnego przedmiotu szkolnego.
    >
    > Ja w każdym razie cieszę się, że "za moich czasów" nie było czegoś takiego jak
    > wychowanie seksualne, że radość z odkrywania tej sfery życia była mi dana w
    > pełni i nie chciałby, aby została ona odebrana lub ograniczona moim dzieciom.

    Wydaje mi się, iż łatwiej chłopcom rozpocząć w sposób satysfakcjonujący tę sferę
    życia. Czy jednak ich partnerki są tego samego zdania ? Tutaj jest problem. On
    odkrywa, błądzi, próbuje. A ona ? Czy jest zadowolona z takiego odkrywania,
    błądzenia i próbowania. Jeślinie jest, może się zniechęcić do seksu z nim, do
    niego. Czy nie szkoda ?

  • Gość: Janusz2 IP: 194.92.234.* 24.10.01, 17:09
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Wydaje mi się, iż łatwiej chłopcom rozpocząć w sposób satysfakcjonujący tę sfer
    > ę
    > życia. Czy jednak ich partnerki są tego samego zdania ? Tutaj jest problem. On
    > odkrywa, błądzi, próbuje. A ona ? Czy jest zadowolona z takiego odkrywania,
    > błądzenia i próbowania. Jeślinie jest, może się zniechęcić do seksu z nim, do
    > niego. Czy nie szkoda ?

    A może niech po prostu kobiety wypowiedzą się na ten temat?

    Nasuwa mi się jeszcze jedno porównanie. Powszechnie wiadome jest, że źle
    prowadzone lekcje polskiego potrafią skutecznie zniechęcić do poezji poprzez
    pytania typu "Co poeta chciał przez to powiedzieć?" itp.
    Obawiam się że negatywne skutki wych. sex. byłyby dużo bardziej przykre. A jak na
    razie nie ma żadnych przesłanek, by przypuszczac, że lekcje takie byłyby
    prowadzone w odpowiedni sposób.
    Wobec tego wszystkich doceniających piekno erotyzmu przestrzegam przed czyms
    takim jak wych. sex.
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 16:52
    Gość portalu: Janusz2 napisał(a):

    > A może niech po prostu kobiety wypowiedzą się na ten temat?
    >
    > Nasuwa mi się jeszcze jedno porównanie. Powszechnie wiadome jest, że źle
    > prowadzone lekcje polskiego potrafią skutecznie zniechęcić do poezji poprzez
    > pytania typu "Co poeta chciał przez to powiedzieć?" itp.
    > Obawiam się że negatywne skutki wych. sex. byłyby dużo bardziej przykre. A jak
    > na razie nie ma żadnych przesłanek, by przypuszczac, że lekcje takie byłyby
    > prowadzone w odpowiedni sposób.
    > Wobec tego wszystkich doceniających piekno erotyzmu przestrzegam przed czyms
    > takim jak wych. sex.

    Niestety, muszę się całkowicie z Tobą zgodzić. Tylko jeśli sprawę seksu załatwimy
    poprzez niewprowadzanie nauki o seksie, to co zrobimy z poezją ??? Zakażemy w
    szkole mówić o poezji ??? :))
    Pozdrawiam.
  • Gość: Janusz2 IP: 194.92.234.* 25.10.01, 17:07
    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > Niestety, muszę się całkowicie z Tobą zgodzić. Tylko jeśli sprawę seksu załatwi
    > my
    > poprzez niewprowadzanie nauki o seksie, to co zrobimy z poezją ??? Zakażemy w
    > szkole mówić o poezji ??? :))
    > Pozdrawiam.

    Może to jest metoda? Wszak owoc zakazany smakuje najlepiej :))
    Pozdrawiam
  • joanelle 24.10.01, 20:02
    Proszę, napisz mi na priv joanelle@poczta.gazeta.pl , gdzie i kiedy zdobywałeś
    swoje matematyczne wykształcenie, bo jeśli byłeś na wydz. fizyki w Łodzi, to
    być może się znamy. Pozdrawiam
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 24.10.01, 17:49
    ...że mężczyźni (oprócz Snajpera i jednorazowego odezwania się Komodora) są
    przeciwko wychseks, twierdząc, że i tak jest świetnie i OK. Natomiast
    dziewczyny jednak widzą potrzebę takiej edukacji. Panowie! Być może niektórzy z
    Was powinni czasem spojrzeć poza koniec własnego... nosa? ;-)
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 25.10.01, 10:06
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > ...że mężczyźni (oprócz Snajpera i jednorazowego odezwania się Komodora) są
    > przeciwko wychseks, twierdząc, że i tak jest świetnie i OK. Natomiast
    > dziewczyny jednak widzą potrzebę takiej edukacji. Panowie! Być może niektórzy z
    > Was powinni czasem spojrzeć poza koniec własnego... nosa? ;-)

    Szanowna Pani!

    W życiu jeszcze nie spotkałem się z tak dramatycznym przyznaniem się damy do
    własnej bezradności w kontaktach z mężczyznami - jeżeli kobiety domagają się
    edukacji na polu, na którym zawsze mężczyzn biły, to znaczy, że zdolności te
    straciły.
    Słusznie Pani zauważa, że mężczyźni to egoiści. Ale chyba nie jest rownież dla
    Pani tajemnicą, że dla zdobycia względów białogłowy mężczyzna jest zdolny wydać
    cały swój majątek. A teraz okazuje się, że kobiety nie potrafią już owinąć faceta
    wokół palca. To koniec naszej cywilizacji...

    Pozdrawiam szczerze zmartwiony

    PS. Istnieje jeszcze jedno, korzystniejsze mimo wszystko wytłumaczenie tego
    bezsensownego żądania - kobiety dostrzegły, że mężczyźni niewieścieją, że normą
    staje się bezpłciowość, homoseksualizm, spolegliwość. Zatem lekcje wychseksu
    mogłyby być wykorzystane przez niewiasty do przypomnienia płci brzydkiej ich
    powinności. Oby!
  • Gość: Jovita IP: *.g1.pl 25.10.01, 12:40
    Mój drogi Panie, nie piszę o zdobywaniu mężczyzn, tylko o tym, co robić po ich
    zdobyciu, żeby obu stronom było dobrze. Bo jak to tylko kobieta się o to stara,
    to w końcu jej się odechciewa. A wtedy mężczyźnie też przestaje być tak super.
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 25.10.01, 12:42
    Chyba miałam rację...
  • Gość: luka IP: 217.67.196.* 25.10.01, 12:56
    Gość portalu: Jovita napisał(a):

    > Mój drogi Panie, nie piszę o zdobywaniu mężczyzn, tylko o tym, co robić po ich
    > zdobyciu, żeby obu stronom było dobrze. Bo jak to tylko kobieta się o to stara,
    > to w końcu jej się odechciewa. A wtedy mężczyźnie też przestaje być tak super.

    Szanowna Pani,
    Proszę wybaczyć, ale nie mogę brać odpowiedzialności za Pani mijające się z
    oczekiwaniami wybory.
    Niestety, nie sądzę, by na lekcjach w szkole można byłoby kogoś nauczyć kochać.
    Nie jestem również pewien, co ma Pani na myśli pisząc o staraniach o "to" -
    małżeństwo, narzeczeństwo, romans?

    Proszę przyjąć wyrazy szacunku
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 17:26
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Szanowna Pani,
    > Proszę wybaczyć, ale nie mogę brać odpowiedzialności za Pani mijające się z
    > oczekiwaniami wybory.
    > Niestety, nie sądzę, by na lekcjach w szkole można byłoby kogoś nauczyć kochać.
    > Nie jestem również pewien, co ma Pani na myśli pisząc o staraniach o "to" -
    > małżeństwo, narzeczeństwo, romans?
    >
    > Proszę przyjąć wyrazy szacunku

    Pozwolę sobie uprzedzić Jovitę i odpowiedzieć za nią (wybacz Jovito ! :)) ). To
    >to<, o którym pisze Jovita, to satysfakcja z seksu, satysfakcja kobiety, bo
    mężczyzna najczęściej nie ma z tym problemu. Parafrazując Millera: jeśli
    mężczyzna zaczął, to na pewno skończy. :)))

    Pozdrawiam.
  • Gość: Jovita IP: *.g1.pl 25.10.01, 21:46
    Dzięki Snajperze. Poza tym, Panie Luka, naprawdę nikt nie każe Panu brać
    odpowiedzialności za czyjeś złe wybory. A czy wie Pan, jak wiele niewłaściwych
    wyborów jest dokonywanych przez brak wiedzy?
  • Gość: snajper IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 17:18
    Gość portalu: Joanelle napisał(a):

    > ...że mężczyźni (oprócz Snajpera i jednorazowego odezwania się Komodora) są
    > przeciwko wychseks, twierdząc, że i tak jest świetnie i OK. Natomiast
    > dziewczyny jednak widzą potrzebę takiej edukacji. Panowie! Być może niektórzy z
    > Was powinni czasem spojrzeć poza koniec własnego... nosa? ;-)

    Broniąc honoru mężczyzn, zwrócę Ci uwagę, iż jedynie mężczyźni WYPOWIADAJĄCY SIĘ
    TUTAJ, są w większości przeciw nauce o seksie. :))

    Pozdrawiam.
  • Gość: Joanelle IP: *.g1.pl 25.10.01, 21:49
    > > ...że mężczyźni WYPOWIADAJĄCY SIĘ TUTAJ (oprócz Snajpera i jednorazowego
    odezwania się Komodora) są
    > > przeciwko wychseks, twierdząc, że i tak jest świetnie i OK. Natomiast
    > > dziewczyny jednak widzą potrzebę takiej edukacji. Panowie! Być może niektó
    > rzy z
    > > Was powinni czasem spojrzeć poza koniec własnego... nosa? ;-)
    >
    (Słuszna uwaga, Snajperze. Dziękuję)
    >
    > Pozdrawiam.

  • Gość: wilgos IP: *.BMJ.net.pl 25.10.01, 12:13
    ale sobie jaja człowieku robisz
  • Gość: Commo IP: 138.77.127.* 30.10.01, 01:27
    Trzymaj sie Widman, popieram Cie w 100%, reszta to imbecyle wychowani w wlasnie
    panstwowych przymusowych szkolach i teraz belkoca czego ich komuna nauczyla.
    Ciesze sie ze sa jeszcze ludzie tacy jak ty.
    Pozdrowionka
  • Gość: Widman IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 14:44
    Dziekuje Ci commo ,Ja tez Cie pozdrawiam i ciesze sie ze mozna na forum spotkac
    kogos tak milego i inteligentnego jak Ty. POZDRAWIAM !!
  • Gość: ALK IP: *.chello.pl 30.10.01, 16:10
    1. Z tą szkołą katolicką to, przyznaję, podpucha: wyglądasz na Katolika-Rydzyka
    a nie na protestanta (chyba że od "protestowania").
    2. Trujesz coś, że prywatnych szkół nie ma: są; zaangażuj się i załóż własną,
    nie zatrudniaj w niej nauczycieli z ZNP.
    3. Nie odpowiedziałeś na opinię, że brak uświadomienia w dziedzinie życia
    seksualnego przynosi jednak szkody społeczne. Mistycyzm w tych sprawach to
    pięść do nosa, a może sobie z tego sprawy nie zdajesz? Skąd więc się wzięły
    twoje dzieci?
  • Gość: GMR IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.11.01, 23:57
    A przynajmiej jeden z najczęściej obgadywanych...Niewiele tematów uruchomiło
    taka lawine wejść co ten.. Skoro ten temat wywołuje takie zainteresowanie to
    moze powinien on zostać przeniesiony do jakiegoś publicystycznego programu TV?
    Z samych wypowiedzi można by książkę zrobic! Mało tego. Wydać ją w obcych
    językach!! czytelncy z zagranicy dostaliby sporą wiedzę socjologiczną (i nie
    tylko) na temat poziomu intelektualnego prowadzonych w Polsce dyskusji. Pewnie
    zaczęliby sie do nas zjeżdżać psychiatrzy z całego świata. Mieliby gigantyczne
    poletko doświadczalne do swych naukowych obserwacji... Może by powstały nowe
    teorie a może pewne tezy z dziedziny psychiartii zostały by obalone? Być może
    niechcący przysłużymy sie nauce..i zotsniemy docenieni wreszcie jako naród
    wybrany... do eksperymentów gospodarczych i psychologicznych...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.