Totalną bzdurą jest dyskwalifikowanie z urzędu ludzi, zwłaszcza fachowców,
funkcjonariuszy służb mundurowych tylko dlatego ,że byli członkam PZPR.
W latach 70-80 do partii przyjmowano najlepsze jednostki, ludzi nieskazitelnych
pod względem moralnym, ludzi wyróżniających się w swoim środowisku fachowością
i dużą aktywnością społeczną. Oczywiście jak w każdej zbiorowości przedostawały
się też różne męty, karierowicze, podobnie jak do obozu Solidarnościowego.
Znam tzw. działaczy opozycyjnych, których jedyną fachowością było opluwanie
komuny i wznoszenie za pleców okrzyków " precz z komuną". Ludzie ci , często
nieudacznicy, nie mający odpowiedniego intelektu i uporu aby zrobić kariery w
PRL, zwietrzyli swoją szansę w przemianach ustrojowych. To te miernoty dziś
najgłośniej wrzeszczą o zniszczenie intelektualistów wyrosłych w PRL . Tak samo
było tuż po wojnie , kiedy Władza Ludowa zaciekle walczyła z intelektualistami
sanacyjnymi.
Uważam, że przy naborze na stanowiska administracyjne powinno brać się tylko i
wyłącznie fachowość.
Dyspozycyjność funkcjonariusza mundurowego jest pozytywną cechą a nie jego
wadą. Tak jest na całym świecie. W Stanch Zjednoczonych po wygranych wyborach,
służb mundurowych nie dotyka strona wygrana. To tylko w Polsce po każdych
wyborach aparatczycy partyjni majstrują przy służbach mundurowych.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.