To prawda, że w zakładach karnych powinna panować dyscyplina, ale za ustalenie
poziomu rygoru powinien odpowiadać ten co go nakazał, a nie inni, którzy będą
realizowali odgórne polecenia. Biegalski potrafi zwalić całą winę za
niepowodzenia na podwładnych. Nie bierze odpowiedzialności za porażki. Już mamy
tego dowody, ponieważ zrobienie większej ciasnoty w kryminałach może spowodować
w nich niepokoje, podejmowanie przez skazanych prób wymuszenia zmiany na lepsze
warunki. Próby takie mogą być i będą tłumione przy użyciu siły, takie
działania mogą często wymknąć się spod kontroli, a to prowadzi to poważnego
zagrożenia życia i zdrowia zarówno pracujących, jak i odbywających karę w
zakładach karnych. Kto wtedy poniesie odpowiedzialność? Oczywiście nie dyrektor
generalny, ale podwładni, którzy nie potrafili w porę zapanować nad
pogarszającą się dyscypliną. A o tym, że się ona pogorszy to już jest wiadomo
dzisiaj, jeżeli dojdzie do drastycznego zacieśnienia miejsc w zakładach
karnych. Innaczej być nie może.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.