Biegalski nie mogl byc autorem tej decyzji o palowaniu wiezniow dopiero
planujacych zbiorowy protest o podlozu politycznym polegajacy na odmowie
przyjmowania pokarmow. taka decyzja , wyrazne przyzwolenie i wskazanie na
technike dzialan pacyfikacyjnych mogla nadejsc tylko z centrali w Warszawie.
Nalezy pamietac, ze byl to czas szczegolny i osoby szczegolne, a wiec okres
stanu wojennego i wiezniowie z motywow politycznych, ktorymi interesowal sie
caly wolny swiat i metodycznie zasypywal pytaniami wladze komunistycznego rezimu
politycznego a takze wysylal misje Miedzynarodowego Czerwonego Krzyza. Kazdy
drobny nawet incydent byl naglasniany w swiecie i wladze za wszelka cene staraly
sie unikac dodatkowych klopotow. Biegalski jako najwyzszy przelozony na terenie
miejsca pacyfikacji nieistniejacego protestu ( w swietle prawa nie bylo podstaw
do dzialan silowych)ponosi odpowiedzialnosc z tytulu nadzoru i powinien byc juz
wowczas w 1982 roku co najmniej dyscyplinarnie usuniety ze sluzby panstwowej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.