• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Co znaczy słowo "tolerancja"? Dodaj do ulubionych

  • 16.06.06, 23:29
    Ciężko to wytłumaczyć w świecie upadającej cywilizacji (europejskiej vel
    Białego Człowieka). Klasyczne (vel normalne) znaczenie to: cierpliwe
    znoszenie czegoś, czym np. się brzydzę, w imię jakiejś wyższej racji etc.
    Po prostu toleruję stąd tolerancja. Ale zło pozostaje złem, czern czernią a
    biel bielą.

    Dzisiaj tolerancja ma oznaczać zakaz... brzydzenia się, ma oznaczać przymus
    zmiany poglądów, upodobań i akceptacji poglądu, że wszystko jest sobie równe
    (a nawet równiejsze im bardziej wulgarne czy patologiczne).
    A wszelka uwaga o np. brzydzeniu się czymś co wzbudza obrzydzenie (u kogoś)
    powoli staje się w Europie... przestępstwem.
    Zaawansowany formularz
    • 16.06.06, 23:37
      Pobłażliwość ale nie akceptację.
    • 16.06.06, 23:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43722632&a=43723597
      --
      W społeczeństwie rysującym się na horyzoncie, nawet entuzjastyczna współpraca
      sodomitów i lesbijek nie uchroni nas przed nudą.
      Nicolás Gómez Dávila
    • 16.06.06, 23:45
      stranger.pl napisał:

      > Ciężko to wytłumaczyć w świecie upadającej cywilizacji (europejskiej vel
      > Białego Człowieka).
      Hm, nawet mógłbym się z tobą zgodzić co do samej istoty postu (tolerancja wcale
      nie oznacza przyzwolenia), ale coz to za jęki nad "upadającą cywilizacją
      europejską"??? A kiedy to ona kwitła? Może w ubiegłym wieku, kiedy to
      wyprodukowała dwie wojny światowe i ludobójstwo na skalę przemysłową???
      Proszę mi się tutaj wziąc w garśc i nie rozpaczać. Pomijając usterki
      kosmetyczne, cywilizacja europejska ma się znacznie lepiej niż myślisz. Spróbuj
      np. zaproponować gdzies w Europie eksterminację ludności sąsiedniego kraju....
      skończyłbys w kaftaniku bezpieczeństwa.
      • 16.06.06, 23:51
        dr.krisk napisał:
        "...ale coz to za jęki nad "upadającą cywilizacją europejską"?"

        A kto ci powiedział, że ja rozpacza nad "upadającą cywilizacją europejską"?
        Moja cywilizacją już dawno temu została zamordowana na Zachodzie - a to co dziś
        panoszy się w Europie (Zachód) to nie jest już moja cywilizacja!!!
        Ja z pederarstami, lewakami, politycznie poprawnymi, islamistami, Murzynanami,
        intelektualnymi prostytutkami (przez przypadek nazywanymi... intelektualistami)
        etc. nie ma nic wspólnego.
        Mój świat ma inne wartości.
        • 16.06.06, 23:59
          stranger.pl napisał:

          > Moja cywilizacją już dawno temu została zamordowana na Zachodzie
          W maju 1945 roku? W Norymberdze?

          > - a to co dziś
          >
          > panoszy się w Europie (Zachód) to nie jest już moja cywilizacja!!!
          No i to mnie cieszy!


          • 17.06.06, 00:09
            ?!
            W maju 1945 r. zakończył się sen o III Rzeszy Adolfa Hitlera (Schicklgrubera)
            czyli Pierwszej Zjednoczonej Europie, która miała być wspólnym dom dla
            wszystkich narodów z wyjątkiem Słowian, Żydów i Cyganów.
            Sen o I Zjednoczonej Europie z stolica w Berlinie, wspólnej walucie, wspólnym
            parlamencie, wspólnych przepisach prawnych i podatkowych, socjałach,
            socjalizmie i Europie bez Boga (naziści to okultyzm i reaktywacja
            starogermańskich wierzeń).

            Ale głupota ludzka nie zna granic i lubi się powtarzać - rośnie w siłę druga
            Zjednoczona Europa, dumna spadkobierczyni socjalistów nazistowskich -
            bez "błędów" wobec Słowian, Żydów i Cyganów.
            • 17.06.06, 00:12
              stranger.pl napisał:

              > Ale głupota ludzka nie zna granic i lubi się powtarzać - rośnie w siłę druga
              > Zjednoczona Europa, dumna spadkobierczyni socjalistów nazistowskich -
              Dobry jesteś! Masz coś jeszcze to dawaj - lubię czasem cos takiego poczytać! To
              dowód na to, że ludziska potrafia wszystko wymyśleć.....
              • 17.06.06, 00:20
                Żaden problem - zajrzyj sobie do "Mein Kampf" Adolfa Hitlera - w polskim
                wydaniu jest dodany dodatek - program (wyborczy) NSDAP:
                "...Punkt 13.Żądamy nacjonalizacji wszystkich gałęzi przemysłu poprzez
                formowanie ich w korporacje.
                Punkt 14.Żądamy podziału zysków w wielkich przedsiębiorstw przemysłowych...."

                Tego nigdy nie anulowano - realizacja odłożona na czasy powojenne.
            • 17.06.06, 00:18
              Słyszałeś o Karolu Wielkim? To do niego odwołują się ci od jednej Europy.

              --
              Ze ril amerikan hiroł.
              • 17.06.06, 00:22
                I też mamy mieć tradycje Karola Wielkiego w np. wyrzynaniu Sasów i wszystkiego
                co żyje i oddycha na (ich) ziemi?
                • 17.06.06, 00:24
                  JAk tam uważasz.

                  --
                  Ze ril amerikan hiroł.
                  • 17.06.06, 00:35
                    Karol Wielki "jednoczył" Europę wbrew woli mieszkańców Europy - kto miał inne
                    zdanie był wyrzynany jak np. wspomnieni Sasi.
                    To nie mój ideał, to nie moja Europa. Realizacja wizji takich bandytów: jak
                    Karol Wielki, Napoleon Bonaparte czy Adolf Hitler to upadek cywilizacji i
                    upadek Europy.
                    Europa jest sobą gdy jest różnorodna, każdy zakątek niepowtarzalny, inny,
                    odległy świat.
                    • 17.06.06, 00:39
                      Nooo... myślę że z tą wolą mieszkańców to tak różnie było:) Ale faktycznie pokojowo to on tego nie robił. Takie czasy, co poradzisz? I po raz drugi (choć w innym miejscu): wojna to nie upadek.

                      --
                      Ze ril amerikan hiroł.
            • 17.06.06, 00:38
              Na tym właśnie polega tolerancja, że w państwie demokratycznym każdy może
              publicznie pieprzyć głupoty, jak - nie wytykając palcem - Ty.
              I dopóki to nie narusza przepisów stanowionego prawa, musimy to znosić, czyli
              tolerować, a nawet tę wolność wspierać - choć czasem człowiekowi się sama noga
              podnosi...

              stranger.pl napisał:

              > ?!
              > W maju 1945 r. zakończył się sen o III Rzeszy Adolfa Hitlera (Schicklgrubera)
              > czyli Pierwszej Zjednoczonej Europie, która miała być wspólnym dom dla
              > wszystkich narodów z wyjątkiem Słowian, Żydów i Cyganów.
              > Sen o I Zjednoczonej Europie z stolica w Berlinie, wspólnej walucie, wspólnym
              > parlamencie, wspólnych przepisach prawnych i podatkowych, socjałach,
              > socjalizmie i Europie bez Boga (naziści to okultyzm i reaktywacja
              > starogermańskich wierzeń).
              >
              > Ale głupota ludzka nie zna granic i lubi się powtarzać - rośnie w siłę druga
              > Zjednoczona Europa, dumna spadkobierczyni socjalistów nazistowskich -
              > bez "błędów" wobec Słowian, Żydów i Cyganów.
              • 17.06.06, 07:58
                tojajurek napisał:

                > Na tym właśnie polega tolerancja, że w państwie demokratycznym każdy może
                > publicznie pieprzyć głupoty, jak - nie wytykając palcem - Ty.
                > I dopóki to nie narusza przepisów stanowionego prawa, musimy to znosić, czyli
                > tolerować, a nawet tę wolność wspierać - choć czasem człowiekowi się sama
                noga podnosi...
                -------------
                A scyzoryk otwiera w kieszeni :-)

                Pozdrawiam Jurku!
      • 17.06.06, 00:17
        Ależ owszem, chyli się ku upadkowi. Właśnie dlatego że osiągnęła swój szczyt i ludzie gnuśnieją. A zagrożenie jest banalne i widoczne.
        Szczyt osiągnęła gdzieś pod koniec XIX, na pocątku XX wieku wieku. Może i to prymitywne, ale cywilizacje rozpoczynają upadać gdy przestają podbijać. Stają się słabe i upadają mimo iż sztuka i nauka idą do przodu.

        --
        Ze ril amerikan hiroł.
        • 17.06.06, 00:26
          humbak napisał:

          > Szczyt osiągnęła gdzieś pod koniec XIX, na pocątku XX wieku wieku.
          Hm.... no to dlaczego z tego szczytu tak szybko zleciała? Już w 1914? Wywołując
          wojnę, której przyczyn do dziś tak naprawdę nie udało się ustalić?


          > Może i to pr
          ymitywne, ale cywilizacje rozpoczynają upadać gdy przestają podbijać. Stają się
          > słabe i upadają mimo iż sztuka i nauka idą do przodu.
          Eee tam. Bo co to znaczy "słaba cywilizacja"? Że niby obywatele wahają się
          wyrzynać sąsiadów???
          No to ja najwyraźniej jestem wielkim zwolennikiem słabych, gnuśnych
          cywilizacji.
          • 17.06.06, 00:30
            > Hm.... no to dlaczego z tego szczytu tak szybko zleciała? Już w 1914? Wywołując
            >
            > wojnę, której przyczyn do dziś tak naprawdę nie udało się ustalić?

            Wojna nie jest upadkiem. Wojna, choć straszliwa i barbarzyńska ma swoje zalety. Poza tym jest częścią cywiliacji. Nie uważam jej za coś porządanego, ale za upadek jej nie uważam.

            > Eee tam. Bo co to znaczy "słaba cywilizacja"? Że niby obywatele wahają się
            > wyrzynać sąsiadów???
            > No to ja najwyraźniej jestem wielkim zwolennikiem słabych, gnuśnych
            > cywilizacji.

            Nie, nie jesteś zwolennikiem. Jesteś jej częścią. I wraz z nią upadasz. Ty tego jeszcze nie zaznasz raczej, ale to nieuniknione. Dobrobyt prowadzi do upadku. Paradoksalne pozornie, ale jak się zastanowisz, bardzo logiczne.


            --
            Ze ril amerikan hiroł.
            • 17.06.06, 00:38
              humbak napisał:

              > Wojna nie jest upadkiem. Wojna, choć straszliwa i barbarzyńska
              > ma swoje zalety.
              Coś malthusisz. Stare to koncepta i niemądre. Z tego wynika, że kraje
              prowadzące stale wojny powinny się niesłychanie rozwijać :))))
              A jakoś tak nie jest.
              Wiem, niektorzy lubią sprzątać gruzy.
              A jakie "zalety" miała II wojna światowa? Bardzo jestem ciekaw, bo jakoś ich
              nie mogę się dopatrzeć.


              > Nie, nie jesteś zwolennikiem. Jesteś jej częścią. I wraz z nią upadasz.
              Tak, tak... Pamiętam jak kilkadziesiąt lat temu upadał kapitalizm wraz ze
              zgilizną i demoralizacją Zachodu. I już, juz rumiani komsomolcy mieli w puch
              owych degeneratów rozbić, ale jakoś nie wyszło :)
              • 17.06.06, 00:44
                . Z tego wynika, że kraje
                > prowadzące stale wojny powinny się niesłychanie rozwijać :))))

                Bzdura. Nic takiego nie napisałem. Poslka jest najlepszym dowodem że długotrwałe wojny to katastrofa. Zwłaszcza na własnym terytorium. Bizancjum zreszatą też. zwróć jednak uwagę co się stało z Rzymemm skoro już o Bizancjum mowa.

                > Wiem, niektorzy lubią sprzątać gruzy.

                Sprzątanie gruzów na krótką metę ma swoje plusy- pobudza działanie chociażby, w dawnych czasach wojna regulowała nieco przyrost, który kiedyś był spory (nie można tego powiedzieć o czasach obecnych).


                > Tak, tak... Pamiętam jak kilkadziesiąt lat temu upadał kapitalizm wraz ze
                > zgilizną i demoralizacją Zachodu. I już, juz rumiani komsomolcy mieli w puch
                > owych degeneratów rozbić, ale jakoś nie wyszło :)

                Tak sądzisz? A zdajesz sobie sprawę ża ja mówię o czymś zupełnie innym? Możliwe ze przesadziłem mówiąc iż upadek jest nieunikniony- wcześniej czy później nastąpi wstrząs. Pytanie brzmi- jakie będą jeggo skutki.

                --
                Ze ril amerikan hiroł.
                • 17.06.06, 00:55
                  humbak napisał:

                  > Bzdura. Nic takiego nie napisałem.
                  Ale to wynika z tego co napisaleś...

                  > Poslka jest najlepszym dowodem że długotrwał
                  > e wojny to katastrofa. Zwłaszcza na własnym terytorium. Bizancjum zreszatą
                  też.
                  > zwróć jednak uwagę co się stało z Rzymemm skoro już o Bizancjum mowa.
                  Ale to co stało się z Rzymem (oraz z innymi upadłymi cywilizacjami) potwierdza
                  moja tezę: tak długo prowadzili wojny, tak rozbudowywali imperium, az rozpadło
                  się pod własnym cięzarem!


                  > Sprzątanie gruzów na krótką metę ma swoje plusy- pobudza działanie chociażby,
                  w
                  > dawnych czasach wojna regulowała nieco przyrost, który kiedyś był spory (nie
                  m
                  > ożna tego powiedzieć o czasach obecnych).
                  A mówiłem - Malthus się kłania. Klasyczne.

                  > Możliwe
                  > ze przesadziłem mówiąc iż upadek jest nieunikniony- wcześniej czy później
                  nast
                  > ąpi wstrząs. Pytanie brzmi- jakie będą jeggo skutki.
                  A to zupełnie co innego. To że wstrząs będzie, to pewne, przecież co pewien
                  czas jest. Ale cywilizacja europejska właśnie przez swój konformizm i
                  hipokryzję jest taka trwała. Na pewno przyjdzie jej zapłacic słona cenę za
                  dopuszczenie do niepohamowanej imigracji spoza Europy.
                  • 17.06.06, 01:05
                    Ale to wynika z tego co napisaleś...

                    Ni emogę się z tgobą zgodzić. Nie napisałem nic na temat częstotliwości działań wojennych, które miałyby być dla państwa korzystne.

                    > Ale to co stało się z Rzymem (oraz z innymi upadłymi cywilizacjami) potwierdza
                    > moja tezę: tak długo prowadzili wojny, tak rozbudowywali imperium, az rozpadło
                    > się pod własnym cięzarem!

                    Póki podbijali roziwjało się. Rozpadło się w trakcie Pax Romana i pod wpływem najazdów ludów barbarzyńskich.


                    > A mówiłem - Malthus się kłania. Klasyczne.
                    Nie znam. Może i tak.

                    > A to zupełnie co innego. To że wstrząs będzie, to pewne, przecież co pewien
                    > czas jest. Ale cywilizacja europejska właśnie przez swój konformizm i
                    > hipokryzję jest taka trwała. Na pewno przyjdzie jej zapłacic słona cenę za
                    > dopuszczenie do niepohamowanej imigracji spoza Europy.

                    Widzzisz, ale ta cywilizacja to nie państwo, czy system. To pewna kultura. I ona nie przetrwa najprawdopodobniej.
                    --
                    Ze ril amerikan hiroł.
                    • 17.06.06, 01:17
                      humbak napisał:

                      > Widzzisz, ale ta cywilizacja to nie państwo, czy system. To pewna kultura. I
                      on
                      > a nie przetrwa najprawdopodobniej.
                      Podobnie mowiono gdy nastawala w Europie demokracja parlamentarna. Że to cios w
                      kulturę europejską, i że nie przetrwa tego najazdu Hunów z klas niższych....
                      Przetrwała, zmieniła się, ale przecież to dalej jest Europa - może nieco inna,
                      ale jednak Europa. I tak będzie też teraz.
                      O ile za rządy nie wezmą się jacyś fanatyczni obrońcy wartości - tych boję się
                      najbardziej.

                      • 17.06.06, 01:43
                        Znów porównujesz kryzys demograficzny z wewnętrznymi zmianami samej Europy.

                        --
                        Ze ril amerikan hiroł.
            • 17.06.06, 00:43
              Dlaczego tak bardzo jesteś przesiąknięty "determinizmem historycznym"?
              Nic nie jest przesądzone, zawsze można odwrócić bieg wydarzeń - potrzeba tylko
              pewnego "zapłonu", osobistości, splotu wydarzeń (czasami przypadku a czasami
              zaplanowanych na zimno).
              Grecy mówili, że każde państwo i cywilizacja ma swój żywot - narodzenie,
              dzieciństwo, młodość, dojrzałość, starość i śmierć.
              Czyżby? Dlaczego jest tyle wyjątków na tym świecie? Np. Chiny - czy ten świat
              chyli się ku upadkowi? Wręcz przeciwnie - i ma się coraz lepiej.
    • 16.06.06, 23:47
      Podejrzane użycia terminu "tolerancja" łatwo
      wyłapać przez zamianę tego terminu na "szacunek".

      Jeśli po tej zamianie otrzymamy dziwnie brzmiący
      tekst, to już wiemy jaki numer usiłuje nam wykręcić
      autor tekstu.
      • 16.06.06, 23:54
        Jak można miec szacunek wobec czegoś co neguje mój śwait, moje wartości a nawet
        chce je zniszczyć?

        "Tolerancja jest cechą ludzi bez przekonań" G. K. Chesterton
        • 17.06.06, 00:05
          stranger.pl napisał:

          > Jak można miec szacunek wobec czegoś co neguje mój śwait, moje wartości a
          nawet chce je zniszczyć?
          -----
          To mi wygląda na mordercze miłosierdzie :)
          • 17.06.06, 00:13
            Hehehe:)
            No tak - można to i tak ująć.
            Ale osobiście wolę "nie czekać na Gogota" i bronić swojego domu.
            • 17.06.06, 00:15
              .. chodziło.
              Może nawet pójdź do teatru, dowiesz się co owo "oczekiwanie na Godota"
              znaczyło :)))))
              • 17.06.06, 00:27
                Hehehe - skoro Beckett jest zastrzeżony to może lepsze będzie stwierdzenie to
                co "nieznana" ręka wypisał w murach zepsutego i zdemoralizowanego
                Babilonu "Mane, Thekel, Fares" - "Zważono, osądzono i rozproszono") - tyle że
                tu nie tylko że "Persowie" są już u bram domu "Baltazara" - oni są już w
                środku.
          • 17.06.06, 00:51
            palnick napisał:
            > stranger.pl napisał:
            >
            > > Jak można miec szacunek wobec czegoś co neguje mój śwait, moje wartości a
            >
            > nawet chce je zniszczyć?
            > -----
            > To mi wygląda na mordercze miłosierdzie :)
            ==================================
            Sorry, ale Twój wniosek jest za ostry. Dopowiadasz to co Ci wygodne.
        • 17.06.06, 00:16
          A kto dał Tobie i Twoim wartościom prawo, by negować cudzy świat i cudze
          wartości, a nawet chcieć je niszczyć?

          I w jakim sensie tolerancjonizm neguje Twój świat i Twoje wartości?
          • 17.06.06, 00:27
            W takim, że zakazuje mieć negatywny stosunek do pewnych zjawisk na przykład.

            --
            Ze ril amerikan hiroł.
            • 17.06.06, 00:33
              Nie zakazuje "mieć", zakazuje go publicznie wyrażać i kierując się nim chcieć
              ograniczać wolność innym.
              Na przykład: nie podobają mi się blond włosy. Ale nie będę chodzić po ulicy w
              koszulce "śmierć blondynkom" czy nawet "blondynki są tępe", bo w ten sposób
              kogoś urażę. Jeżeli będę publicznie tą moją niechęć do blond wyrażać, to będę to
              robić tak, by nie urazić nikogo. Co więcej nie będę się na podstawie tego mojego
              estetycznego odczucia domagać zakazu produkcji blond farb do włosów, bo są
              takie, które chcą sobie taki kolor wybrać. Nie będę przy każdej okazji wspominać
              o tym, że blondynka to pewnie prostytutka. Po prostu sama takiej farby nigdy nie
              użyję, ani też pewnie nigdy nie zainteresuję się blondynką.
              • 17.06.06, 00:34
                By nie zostać nieodpowiednio zrozumianym: publicznie wyrażać w sposób
                szynakujący innych.
                • 17.06.06, 00:49
                  Czy szykaną będzie publiczne wyrażanie się z niechęcią o tych co chcą
                  zalegalizować swoje "małżeństwo" z owcą lub jakąś roślinką i żadania wspólnego
                  opodatkowania takiego "małżeństwa"?
                  A co z niechęcią do legalizacji padofilii? Kto następny pójdzie w ślady
                  Holandii i zarejestruje partię polityczną pedofilii?
                  • 17.06.06, 01:28
                    Wybacz, ale dla mnie właśnie takie wyciąganie pedofilii czy zoofilii w
                    dyskusjach o homoseksualiźmie jest klasycznym przykładem nieodpowiedniego
                    "wyrażania swojego zdania na temat".
                    A odpowiadając jednak na to zaczepne pytanie - pedofilia i zoofilia (w znaczeniu
                    praktykowania takowych zachowań) z przyczyn oczywistych nie podlegają owej
                    "tolerancji", tak samo jak gwałt czy kradzież.
                    • 17.06.06, 01:40
                      A kto ci powiedział że to dyskusja o "homoseksualizmie" - wątek
                      dot. "tolerancji"... także wobec nekrofilów i pedofilów!!!
                      Jeszcze kilka/kilkanaście lat temu w niektórychj krajach Europy homoseksualizm
                      był przestępstwem - WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) urządziłą pod presją
                      lobby pederastów i mediów demokratyczne głosowanie i wykreślono homoseksualizm
                      z wykazu chorób a prawa w poszczególnych krajach uległy liberalizacji.

                      Co stoi na przeszkodzie by niedługo pojawiły się również żadania tolerancji dla
                      pederastów i parady w miastach Europy?
                      • 17.06.06, 02:19
                        > A kto ci powiedział że to dyskusja o "homoseksualizmie" - wątek
                        > dot. "tolerancji"... także wobec nekrofilów i pedofilów!!!

                        A czy jest w naszym kraju jakakolwiek dyskusja o małżeństwach dla pedofilii bądź
                        nekrofilii? Nie. Ten temat jest w zasadzie podnoszony wyłącznie jako "argument"
                        w dyskusjach o małżeństwach homoseksualistów.

                        > Jeszcze kilka/kilkanaście lat temu w niektórychj krajach Europy homoseksualizm
                        > był przestępstwem - WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) urządziłą pod presją
                        > lobby pederastów i mediów demokratyczne głosowanie i wykreślono homoseksualizm
                        > z wykazu chorób a prawa w poszczególnych krajach uległy liberalizacji.

                        W latach 50 ubiegłego wieku wybitny angielski matematyk Alan Turing popełnił
                        samobójstwo, ze względu na nieznośne dla niego konsekwencje przymusowej kuracji
                        hormonalnej "leczącej" z homoseksualizmu. Doprawdy sądzisz, że zmiana stanowiska
                        WHO była spowodowana lobbingiem, a nie tragediami, jakie takie stanowisko
                        powodowało?

                        > Co stoi na przeszkodzie by niedługo pojawiły się również żadania
                        > tolerancji dla pederastów i parady w miastach Europy?

                        Przecież już się pojawiły :).
                    • 17.06.06, 01:44
                      xtrin napisała:
                      > Wybacz, ale dla mnie właśnie takie wyciąganie pedofilii czy zoofilii w
                      > dyskusjach o homoseksualiźmie jest klasycznym przykładem nieodpowiedniego
                      > "wyrażania swojego zdania na temat".
                      =========================================================
                      Twierdzisz, że nie wolno do jednego wora tego wpakować.
                      Przecież w każdym z tych przypadków są przekraczane jakieś
                      granice obyczajności.
                      • 17.06.06, 01:55
                        > Twierdzisz, że nie wolno do jednego wora tego wpakować.
                        > Przecież w każdym z tych przypadków są przekraczane jakieś
                        > granice obyczajności.

                        "Obyczajność" jest ideą dość marnie sprecyzowaną.
                        Za to łatwo sprecyzować krzywdę. I jako że homoseksualizm krzywdy nie czyni, a
                        pedofilia tak to pakowanie ich do jednego worka zwykle jest absurdem.
                        • 17.06.06, 02:03
                          Krzywdę? A jak 10. letnie dziecko mówi, że czuje się świetnie gdy współżyje
                          seksualnie z 50. letnim facetem?
                          Gdzie tu krzywda?
                          Dla mnie to chore - to przestępstwo - ale ja widać jestem "nietolerancyjny"!!!
                          • 17.06.06, 02:08
                            > Krzywdę? A jak 10. letnie dziecko mówi, że czuje się świetnie gdy współżyje
                            > seksualnie z 50. letnim facetem?

                            Psychologia ma na to inne zdanie.
                        • 17.06.06, 02:05
                          xtrin napisała:
                          > "Obyczajność" jest ideą dość marnie sprecyzowaną.
                          ===============================================
                          Bardzo dobrze sprecyzowaną. Na wsi prości ludzie bez problemu powiedzą,
                          że coś jest lub nie jest "obyczajne". Kłopot może być w zdefiniowaniu.
                          ================================================
                          > Za to łatwo sprecyzować krzywdę. I jako że homoseksualizm krzywdy nie czyni, a
                          > pedofilia tak to pakowanie ich do jednego worka zwykle jest absurdem.
                          ================================================
                          Mówisz, że łatwo sprecyzować krzywdę? No to oszacuj krzywdę ale troszeczkę
                          z innej strony. Masz związek dwóch pań, które wychowują chłopca. Jakie
                          archetypiczne wzorce mogą one przekazać chłopcu?

                          Umiesz to "obliczyć"?
                          • 17.06.06, 02:11
                            > Bardzo dobrze sprecyzowaną. Na wsi prości ludzie bez problemu powiedzą,
                            > że coś jest lub nie jest "obyczajne". Kłopot może być w zdefiniowaniu.

                            "Obyczajność" choćby różni się mocno w zależności od miejsca. To co na owej wsi
                            będzie "nieobyczajne" w sąsiednim miasteczku będzie w zupełności już "obyczajne".

                            > Mówisz, że łatwo sprecyzować krzywdę? No to oszacuj krzywdę ale troszeczkę
                            > z innej strony. Masz związek dwóch pań, które wychowują chłopca. Jakie
                            > archetypiczne wzorce mogą one przekazać chłopcu?

                            Niewątpliwie mniejsza, niż jeżeli będą go wychowywać ojciec kryminalista i matka
                            alkoholiczka w cudownie archetypicznej rodzinie.
                            • 17.06.06, 02:18
                              xtrin napisała:
                              > "Obyczajność" choćby różni się mocno w zależności od miejsca. To co na owej wsi
                              > będzie "nieobyczajne" w sąsiednim miasteczku będzie w zupełności już "obyczajne".
                              ==============================
                              No i co z tego, że "choćby" się różni? Ma być czytelna w danym środowisku.
                              I jest zwykle jeśli nie bawimy się w spekulacje.
                              ==============================
                              > Niewątpliwie mniejsza, niż jeżeli będą go wychowywać ojciec kryminalista i matka
                              > alkoholiczka w cudownie archetypicznej rodzinie.
                              =============================
                              Uciekasz od tematu. To nie jest odpowiedź i dobrze o tym wiesz.
                              • 17.06.06, 02:23
                                > No i co z tego, że "choćby" się różni? Ma być czytelna w danym środowisku.
                                > I jest zwykle jeśli nie bawimy się w spekulacje.

                                No więc jeżeli coś w jednym środowisku jest "nieobyczajne" a w innym "obyczajne"
                                to nie sposób tego regulować prawem, które obejmuje obydwa te środowiska.

                                > Uciekasz od tematu. To nie jest odpowiedź i dobrze o tym wiesz.

                                Ależ to właśnie jest odpowiedź.
                                Od krzywdy się nie ucieknie, jeżeli dziecko nie będzie wychowywane przez
                                idealnych, biologicznych rodziców to krzywda będzie zawsze. Kwestia tego jak ją
                                minimalizować.

                                Homoseksualizm jako taki nie pociąga za sobą automatycznie niczyjej krzywdy,
                                natomiast pedofilia tak. To jest dla mnie podstawowa, nieprzekraczalna granica.
                                • 17.06.06, 02:46
                                  Popatrz w przyrodzie modelem rodziny jest gniazdo z jego
                                  mieszkancami. Patrzy się z pozycji piskląt. Archetypiczność,
                                  która Ciebie irytuje rzeźbi pewne postawy i przydziele role
                                  w społeczności. Tego się nie przeskoczy.

                                  Czy Ty jak przegrywasz, to uciekasz w relatywizaje ("obyczajność")?
                                  • 17.06.06, 03:02
                                    > Popatrz w przyrodzie modelem rodziny jest gniazdo z jego
                                    > mieszkancami. Patrzy się z pozycji piskląt. Archetypiczność,
                                    > która Ciebie irytuje rzeźbi pewne postawy i przydziele role
                                    > w społeczności. Tego się nie przeskoczy.

                                    Opierając się na przyrodniczym modelu gniazda należałoby także zaciekle bronić
                                    archetypu kobieta w domu, mężczyzna na polowaniu. Jednakże ten archetyp powoli,
                                    lecz uparcie odchodzi w przeszłość, bo świat nieodwracalnie się zmienia, a
                                    człowiek w swym życiu coraz mniej zależy od tego, czym go biologia obdarzyła.

                                    > Czy Ty jak przegrywasz, to uciekasz w relatywizaje ("obyczajność")?

                                    Nie uważam, bym przegrywała, co więcej nie zauważyłam, bym w cokolwiek grała. A
                                    w relatywiźmie nie widzę nic złego (ale to chyba temat na inną dyskusję).
                                    • 17.06.06, 03:17
                                      Nie napisałaś jaki jest koszt odchodzenia od archetypów
                                      w wychowaniu. Nie da się w żaden sposób "tolerować" postaw
                                      homoseksualnych bez znajomości tego kosztu. Salwowałaś się
                                      ucieczką pisząc o rodzinach kryminalista-alkoholiczka.

                                      Inna sprawa to termin "obyczajność". Wiem chyba dlaczego
                                      tak postępujesz upierając się by go definiować.

                                      PS. Nam się wydaje, że archetypy ulegają gruntownej przebudowie.
                                      To złudzenie.
                                      • 17.06.06, 03:25
                                        > Nie napisałaś jaki jest koszt odchodzenia od archetypów
                                        > w wychowaniu.

                                        A jakież to są koszty?

                                        > Nie da się w żaden sposób "tolerować" postaw
                                        > homoseksualnych bez znajomości tego kosztu.

                                        Nie da się ich poznać, jeżeli się ich nie sprawdzi :).

                                        > Salwowałaś się ucieczką pisząc o rodzinach kryminalista-alkoholiczka.

                                        Nie mam zamiaru prowadzić dyskusji na tym poziomie, gdzie jeden dyskutant
                                        drugiemu stawia "agrumenty" o "salwowaniu się ucieczką".
                                        Pozatem źle zrozumiałeś ten przykład, bo miał on na celu jedynie wskazanie, że
                                        archetyp bynajmniej nie chroni od krzywdy.

                                        > PS. Nam się wydaje, że archetypy ulegają gruntownej przebudowie.
                                        > To złudzenie.

                                        Emancypacja kobiet to też złudzenie?
                                        • 17.06.06, 03:37
                                          xtrin napisała:
                                          > > Nie da się w żaden sposób "tolerować" postaw
                                          > > homoseksualnych bez znajomości tego kosztu.
                                          >
                                          > Nie da się ich poznać, jeżeli się ich nie sprawdzi :).
                                          ===============================================
                                          To może niech sprawdzą np. na myszkach.
                                          ===============================================
                                          > Nie mam zamiaru prowadzić dyskusji na tym poziomie, gdzie jeden dyskutant
                                          > drugiemu stawia "agrumenty" o "salwowaniu się ucieczką".
                                          > Pozatem źle zrozumiałeś ten przykład, bo miał on na celu jedynie wskazanie, że
                                          > archetyp bynajmniej nie chroni od krzywdy.
                                          ================================================
                                          A kto twierdzi, że chroni? Więc po co ten przykład z
                                          patologiczną rodziną. Wywołany został bez potrzeby!
                                          ===============================================
                                          > > PS. Nam się wydaje, że archetypy ulegają gruntownej przebudowie.
                                          > > To złudzenie.
                                          >
                                          > Emancypacja kobiet to też złudzenie?
                                          =================================================
                                          A "emancypacja" to kategoria arche?
                                          • 17.06.06, 14:24
                                            > A kto twierdzi, że chroni? Więc po co ten przykład z
                                            > patologiczną rodziną. Wywołany został bez potrzeby!

                                            Tak Cię uraził?
                                            • 17.06.06, 14:28
                                              xtrin napisała:
                                              > Tak Cię uraził?
                                              =================================
                                              Nie uraził mnie. Jest zbędnym szumem.
                                              Archetypiczność to warunek _konieczny_, a nie wystrczający.
                                              Przesunęłaś akcenty traktując go jako ten drugi.
                                              • 17.06.06, 20:48
                                                No i ja się z tym nie zgadzam, że archetypiczna rodzina jest warunkiem
                                                koniecznym. Była, gdy żyliśmy w jaskiniach.
                                                • 17.06.06, 22:54
                                                  xtrin napisała:
                                                  > No i ja się z tym nie zgadzam, że archetypiczna rodzina jest warunkiem
                                                  > koniecznym. Była, gdy żyliśmy w jaskiniach.
                                                  ===================================
                                                  Taaak? Nie wiedziałem, że Jung żyła tak dawno.
                                                  • 17.06.06, 23:00
              • 17.06.06, 00:48
                Zakazuje go publicznie wyrażać? A więc je mieć. Co to są za poglądy jeśli nie można ich wyrażać? Jeśli uważam że blondynki są głupie to mam prawo to powiedzieć. Inna sprawa, że blondynka która głupia nie jest może mnie pozwać do sądu o pomówienie na przykład.

                --
                Ze ril amerikan hiroł.
                • 17.06.06, 00:56
                  Stąd właśnie dodałam "erratę" do mojego postu :).
                  Co innego twierdzić, że homoseksualista nigdy nie osiągnie pełni szczęścia jakie
                  daje ojcowstwo i miłość kobiety, a co innego pluć, że homoseksualista to nie
                  jest normalny człowiek. Co innego twierdzić, że blondynki zwykle są osobami
                  pustymi, a co innego mówić, że każda blondynka to ku.wa.
                  Kwintesencją tutaj jest chyba szacunek do drugiego człowieka. Nie do jego cech,
                  które nam nie odpowiadają, ale do niego samego i jego prawa do wolnego wyboru.
                  • 17.06.06, 01:02
                    Niezupełnie. Twierdzenie że homoseksualista nie jest człowiekiem normalnym jest jak najbardziej prawdziwe. Nie trzba by było nadawać im nazwy gdyby nie różnili się od normy. Są określenia, którę są przykre, ale są prawdziwe, albo trudne do zanegowania.

                    --
                    Ze ril amerikan hiroł.
                    • 17.06.06, 02:02
                      > Niezupełnie. Twierdzenie że homoseksualista nie jest człowiekiem normalnym jest
                      > jak najbardziej prawdziwe. Nie trzba by było nadawać im nazwy gdyby nie różnil
                      > i się od normy. Są określenia, którę są przykre, ale są prawdziwe, albo trudne
                      > do zanegowania.

                      Jeżeli słowo "normalny" będziemy definiować jako "odbiegający od normy
                      ustanowionej przez większość" to oczywiście orientacja homoseksualna normalna
                      nie jest, bo od owej większości odbiega. Ale biorąc pod uwagę negatywne
                      konotacje słowa "nienormalny" lepiej chyba użyć innego określenia :).
                      A przede wszystkim - o ile homoseksualizm normalny (w znaczeniu j.w.) nie jest,
                      to homoseksualista wciąż może być zupełnie "normalnym" człowiekiem w szerokim
                      rozumieniu tego słowa, różni go od reszty jedynie występująca w mniejszości
                      orientacja.

                      Czy o osobie leworęcznej też powiesz, że nie jest normalna?
                      • 17.06.06, 02:08
                        Zauważ ze co innego znaczą stwierdzenie:
                        to nie jest normalne
                        to jest nienormalne
                        emocjonalne zabarwienie jest inne. Tu użyłaś tego pierwszego stwierdzenia, które nie ma takiego zabarwienia negatywnego. Poza tym zauważ że mańkut (który nie jest normalny swoją drogą), ma mniejsze problemy z życiem niż homoseksualista. Nie mówię tu o utrudnieniach wywodzących się z dyskryminacji, czy czegokolwiek innego w tym stylu, ale upośledzeniu, które sprawia że nie jest w stanie zaspokajać naturalnej potrzbey prokreacji. Naturalnie nie czyni go to w niczym gorszym, ale jest po protu różnicą zdecydowanie bardziej znaczącą niż silniejsze rozwinięcię funkcjonalne lewej ręki, nogi itd.

                        --
                        Ze ril amerikan hiroł.
                        • 17.06.06, 02:11
                          Opowiadano mi, ze po wojnie osoby leworęczne podlegały pewnej dyskryminacji -
                          uzywano wobec nich pogardliwych okresleń i uważano za gorszych
                          • 17.06.06, 02:11
                            Ale co to ma do rzeczy?

                            --
                            Ze ril amerikan hiroł.
                            • 17.06.06, 02:14
                              ano to, że czas działa na korzyść "nienormalnych"

                              i u nas w swoim czasie stosunej do różnorakich mniejszości bedzie coraz
                              bardziej ludzki
                              • 17.06.06, 02:21
                                Ech... analogia jet chybiona. Mańkut to tylko pewna odmiana. Homoseksualista to człowiek o ograniczonych możliwościach.

                                --
                                Ze ril amerikan hiroł.
                                • 17.06.06, 02:26
                                  Ale mowa jest o ludziach, którzy odbiegają od szeroko pojmowanej normy.
                                  W kazdym sensie.

                                  • 17.06.06, 02:38
                                    Nie do końca. Ponieważ od tegom jaki to ma wpływ na życie człowiek zależy w sporej mierze określenie tej odmienności.

                                    --
                                    Ze ril amerikan hiroł.
                                    • 17.06.06, 02:42
                                      nie zapominajmy, ze każdy z nas jest niepowtarzalny - czyli odmienny od innych.
                                      I kazdy z nas chce tolerancji dla tej swojej odmienności.

                                      Dopóki nikogo sie nie krzywdzi - taką tolerancję każdy z nas może otrzymać.

                                      Pamiętajmy też, że tolerancji oczekują ludzie niepełnosprawni, otyli, brzydcy i
                                      wielu innych, którzy :odstaja od normy".

                                      Ta "norma" to slepy zaułek.
                                      • 17.06.06, 02:45
                                        Czy ja mówię że nie należy tolerować? Problemem jest jednak to, czy omawiany homoseksualizm to mniej więcej to co bycie mańkutem- czyli po prostu nieszkodliwa odmienność, taka jak kolor włosów, czy pewnego rodzaju upośledzenie?

                                        --
                                        Ze ril amerikan hiroł.
                                        • 17.06.06, 02:49
                                          czy istnienie obok ciebie homoseksualistów i ich zachowanie takie,jak
                                          par "normalnych" - np trzymanie sie publicznie za ręce - robi ci krzywdę?
                                          • 17.06.06, 02:54
                                            Gdzie wyczytłaś u mnie coś takiego?

                                            --
                                            Ze ril amerikan hiroł.
                                            • 17.06.06, 03:00
                                              nie wyczułam - posłuzyłes za podmiot liryczny :)
                                        • 17.06.06, 02:50
                                          > Czy ja mówię że nie należy tolerować? Problemem jest jednak to, czy omawiany ho
                                          > moseksualizm to mniej więcej to co bycie mańkutem- czyli po prostu nieszkodliwa
                                          > odmienność, taka jak kolor włosów, czy pewnego rodzaju upośledzenie?

                                          Ja mam wielką nadzieję, że tak właśnie będzie i za x lat w podobnych rozmowach
                                          informacje o dyskryminacji homoseksualistów będą spotykały się z niedowierzaniem
                                          takim, jakie tutaj się wyraża na temat przeszłego podejścia do leworęczności.
                                          • 17.06.06, 02:55
                                            Mówisz o czymś diametralnie różnym, co próbuję tu wykazać, a co jakoś nie dociera. Chyba marny ze mnie "mówca":)

                                            --
                                            Ze ril amerikan hiroł.
                                          • 17.06.06, 03:05
                                            Dobranoc, ja się zmywam. Dziękuję za dyskusję.

                                            --
                                            Ze ril amerikan hiroł.
                            • 17.06.06, 02:28
                              "Uważa się, że w starożytności człowiek był leworęczny, co potwierdzają badania
                              nad piśmiennictwem. W wielu postępowych krajach starożytności takich jak np.
                              Egipt czy Chiny stosowano bowiem zapis sprzyjający leworęczności - od strony
                              prawej do lewej (lub w pionowych kolumnach zapisywanych również od prawej do
                              lewej) - do dziś stosowany m.in. w piśmie arabskim. Jednakże przez wieki,
                              szczególnie w Europie, zachodziły liczne reformy kulturowe, będące m.in.
                              wynikiem stałego wpływu różnych narodowości i wiary oraz dążenia ludzkości do
                              ujednolicenia, które doprowadziły do przyjęcia zasady praworęczności w krajach
                              "starego lądu", będącej zarówno symbolem - oznaką "prawości postępowania". Po
                              okresie antyku osoby leworęczne były więc coraz rzadziej spotykane, czasami
                              wręcz zmuszane do ukrywania swojej odmienności, co wynikało głównie z
                              przekonania społeczeństwa, że nie jest to cecha normalna - powodowało to wręcz
                              zmuszanie dzieci przez rodziców i nauczycieli do korzystania z ręki prawej,
                              wbrew ich naturalnej skłonności. Ostatnie badania przeprowadzone wśród osób
                              naturalnie leworęcznych i leworęcznych "nawróconych" na praworęczność wykazały
                              wśród osób drugiej grupy znaczne osłabienie zdolności manualnych. Toteż dziś
                              taka praktyka jest rzadziej spotykana - dodatkowym aspektem stała się obecnie
                              tania produkcję masowa dzięki której miejsca publiczne oraz przedmioty
                              codziennego użytku chociażby takie jak nożyczki są coraz częściej tak
                              projektowane, by swobodnie mogły z nich korzystać również i osoby leworęczne."

                              [Wikipedia]
                              • 17.06.06, 02:40
                                Dziwne to. Jakoś nie chce mi się wierzyć by ideologiczna prawość postępowania była na tyle silnym czynnikiem aby udało się zmienić naturalny silniejszy rozwój manualny lewych kończyn, na prawy.

                                --
                                Ze ril amerikan hiroł.
                                • 17.06.06, 02:47
                                  To lepiej uwierz.
                                  Powiem więcej, taki trend do "naprawiania" leworęcznych istniał w Polsce jeszcze
                                  długo po wojnie, jakkolwiek pewnie mało kto wtedy już był świadom tego skąd owo
                                  przekonanie o wyższości praworęczności wynika.
                                  Ja jako dziecko w zasadzie nie preferowałam żadnej ręki ku rozpaczy mojej babci,
                                  która za wszelką cenę starała się nakłonić mnie do używania prawej ręki do
                                  jedzenia czy układania klocków.
                                  • 17.06.06, 02:50
                                    Nie wątpię by istniał trend wymagający od mańkutów by używali swyej prawicy, ale nie chce mi się wierzyć, że przez jakieś tam sformułowanie więszkość stała się mniejszością. Zresztą skąd wzięłoby się w takim razie pojęcie prawości?

                                    --
                                    Ze ril amerikan hiroł.
                                    • 17.06.06, 02:58
                                      Istnieje teoria, że praworęczność zdobyła przewagę w wyniku używania tarczy i
                                      miecza - tarcza trzymana w ręce mniej sprawnej (ta sprawniejsza do miecza) lewej
                                      ręce dawała większą ochronę serca, co zaowocowało zwycięstwem praworęcznych.
                                      Teoria mocno kulawa - serce nie jest chyba wystarczająco mocno po lewej stronie
                                      by ją umotywować - ale ciekawa.
                                      • 17.06.06, 03:03
                                        Oj, mocno kulawa:) Ale kto tam wie. Znasz jakąś pozycję która o tym wspomina? Zabawna ciekawostka w sumie.

                                        --
                                        Ze ril amerikan hiroł.
                                        • 17.06.06, 03:19
                                          Tą historię przytaczam właśnie jako ciekawostkę, bo wydaje mi się tego warta.
                                          Może też być przykładem tego, jak sprawy o jakich większość z nas nie pomyśli
                                          (ja w każdym razie na taką teorię bym nie wpadła) mogą odgrywać znaczenie na
                                          przestrzeni dziejów.
                                          Znalazłam ją chyba na stornie leworeczni.pl/
                        • 17.06.06, 02:42
                          > Zauważ ze co innego znaczą stwierdzenie:
                          > to nie jest normalne
                          > to jest nienormalne
                          > emocjonalne zabarwienie jest inne. Tu użyłaś tego pierwszego stwierdzenia, któr
                          > e nie ma takiego zabarwienia negatywnego.

                          Użyłam obydwu określeń, bo zwykle właśnie się je miesza. W pierwszym akapicie
                          piszemy "Homoseksualizm nie jest normalnym stanem dla przedstawiciela homo
                          sapiens", a już w drugim "dlaczego więc mamy akceptować tą nienormalność".

                          > Poza tym zauważ że mańkut (który nie jest normalny swoją drogą),
                          > ma mniejsze problemy z życiem niż homoseksualista.
                          > Nie mówię tu o utrudnieniach wywodzących się z dyskryminacji, czy czegokolwiek
                          > innego w tym stylu, ale upośledzeniu, które sprawia że nie jest w stanie zaspo
                          > kajać naturalnej potrzbey prokreacji.

                          A jeżeli takowej potrzeby nie odczuwa?

                          > Naturalnie nie czyni go to w niczym gorszym, ale jest po protu
                          > różnicą zdecydowanie bardziej znaczącą niż silniejsze roz
                          > winięcię funkcjonalne lewej ręki, nogi itd.

                          Ciężko tutaj dzielić na "lepszych" i "gorszych", bo do tego potrzebny jest jakiś
                          punkt odniesienia. Jeżeli za taki przyjmiemy prokreację, to oczywiście
                          homoseksualista jest "gorszy", ale jeżeli przyjmiemy kaligrafię, to "gorszy"
                          będzie mańkut. Rzecz jasna zwykle prokreacja jest od kaligrafii ważniejsza, ale
                          to także "jedynie" kwestia przyjętej hierarchii :).
                          • 17.06.06, 02:48
                            > A jeżeli takowej potrzeby nie odczuwa?

                            No właśnie. Przekazywanie swoich genów itd. to jest jedna z podstawowych funkcji człowieka. Zapewnienie przetrwania gatunkowi. Osoba niezdolna do tego to kaleka. Nie można go z tego względu dyskryminować, ale za normę tego uznać nie należy.


                            > Ciężko tutaj dzielić na "lepszych" i "gorszych", bo do tego potrzebny jest jaki
                            > ś
                            > punkt odniesienia. Jeżeli za taki przyjmiemy prokreację, to oczywiście
                            > homoseksualista jest "gorszy", ale jeżeli przyjmiemy kaligrafię, to "gorszy"
                            > będzie mańkut. Rzecz jasna zwykle prokreacja jest od kaligrafii ważniejsza, ale
                            > to także "jedynie" kwestia przyjętej hierarchii :).

                            Napisałem że nie zamierzaqm dzielić. poza tym kaligrafia to tylko skutek pewnej umowy. Prokreacja to coś diametralnie innego.
                            --
                            Ze ril amerikan hiroł.
                            • 17.06.06, 03:16
                              > No właśnie. Przekazywanie swoich genów itd. to jest jedna z podstawowych funkcj
                              > i człowieka. Zapewnienie przetrwania gatunkowi. Osoba niezdolna do tego to kale
                              > ka. Nie można go z tego względu dyskryminować, ale za normę tego uznać nie nale
                              > ży.

                              Pozwól, że przedstawię taką moją nibyteoryjkę na temat ewolucyjnych podstaw
                              homoseksualizmu.
                              Założenia: 1) człowiek jest zwierzęciem stadnym, 2) wychowanie młodych u
                              człowieka jest procesem długotrwałym i trudnym, 3) istnieją biologiczne podstawy
                              homoseksualizmu, które (oczywiście w formie recesywnej) mogą byc przekazywane
                              potomstwu.
                              W stadzie ludzkim (powiązanym więzami krwi-genów) pojawiają się jednostki
                              homoseksualne, które własnego potomstwa nie mają. Homoseksualizm jednak nie
                              stępia instynktu samozachowawczego, dlatego te jednostki razem z resztą stada
                              walczą o przeżycie. Nie mając własnego potomstwa nie "marnują" czasu na jego
                              żywienie czy wychowanie, stąd ich wkład w ochronę całej wspólnoty może być
                              większy. Stado dzięki temu staje się silniejsze i wygrywa z innym stadem, gdzie
                              każdy dzieli czas między ochronę stada a opieką nad własnymi młodymi.
                              Homoseksualizm się ewolucyjnie umacnia, bo przeżywa stado w jakim zaistniał.
                              • 17.06.06, 10:23
                                Zdaje się że akurat genetycznej podstawy to homoseksualizm nie ma. Poza tym: grupa z homoseksualnymi osobnikami wcale nie musi być liczniejsza, a z pewnością ma maniejszy przyrost niż ta bez nich, jęsli liczba jest ta sama. Na dodatek osobniki u których homoseksualizm by się ujawniał (choć zakładamy tu gnetykę, o której nic nie wiadomo), i tak nie przekazywały by cech potomstwu, więc gen byby powoli przekazywany.

                                --
                                Ze ril amerikan hiroł.
                                • 17.06.06, 10:24
                                  zamierzałęm napisać powoli eliminowany:)

                                  --
                                  Ze ril amerikan hiroł.
                                • 17.06.06, 20:56
                                  > Zdaje się że akurat genetycznej podstawy to homoseksualizm nie ma.

                                  To jak jest determinowana orientacja nie zostało po dziś dzień w pełni
                                  określone. Wielu naukowców przychyla się ku tezie, że jest ona determinowana w
                                  czasie życia płodowego porzez hormony w ciele matki, a rozkład owych hormonów
                                  może być przecież uwarunkowany genetycznie.

                                  > Poza tym: grupa z homoseksualnymi osobnikami wcale nie musi być
                                  > liczniejsza, a z pewnością ma maniejszy przyrost niż ta bez nich,
                                  > jęsli liczba jest ta sama.

                                  Niekoniecznie. Jednym z ważnych ograniczeń liczby młodych jest ilość pożywienia.
                                  Jeżeli jest go wystarczająco niewiele to grupa z N osobnikami rozmnażającymi się
                                  może mieć tą samą ilość potomstwa co grupa z 95%*N osobnikami rozmnażającymi się
                                  i 5%*N homoseksualistami.

                                  > Na dodatek osobniki u których homoseksualizm by się ujawniał
                                  > (choć zakładamy tu gnetykę, o której nic nie wiadomo), i tak
                                  > nie przekazywały by cech potomstwu, więc gen byby powoli przekazywany.

                                  Też niekoniecznie. Jeżeli ów "gen" istnieje w formie recesywnej, to może być
                                  przekazywany dalszym pokoleniom, a ujawniać się jedynie u niewielkiej garstki,
                                  a wkład homoseksualnisty w życie grupy promuje noszące w sobie recesywny "gen
                                  homoseksualny" potomstwo jego rodzeństwa.
                                  • 17.06.06, 22:11
                                    > To jak jest determinowana orientacja nie zostało po dziś dzień w pełni
                                    > określone. Wielu naukowców przychyla się ku tezie, że jest ona determinowana w
                                    > czasie życia płodowego porzez hormony w ciele matki, a rozkład owych hormonów
                                    > może być przecież uwarunkowany genetycznie.

                                    Ja słyszałem że genetyczne podstawy zosatły wyeliminowane.


                                    > Niekoniecznie. Jednym z ważnych ograniczeń liczby młodych jest ilość pożywienia
                                    > .
                                    > Jeżeli jest go wystarczająco niewiele to grupa z N osobnikami rozmnażającymi si
                                    > ę
                                    > może mieć tą samą ilość potomstwa co grupa z 95%*N osobnikami rozmnażającymi si
                                    > ę
                                    > i 5%*N homoseksualistami.
                                    >
                                    > > Na dodatek osobniki u których homoseksualizm by się ujawniał
                                    > > (choć zakładamy tu gnetykę, o której nic nie wiadomo), i tak
                                    > > nie przekazywały by cech potomstwu, więc gen byby powoli przekazywany.


                                    Dodajesz warunki dodatkowe.


                                    > Też niekoniecznie. Jeżeli ów "gen" istnieje w formie recesywnej, to może być
                                    > przekazywany dalszym pokoleniom, a ujawniać się jedynie u niewielkiej garstki,
                                    > a wkład homoseksualnisty w życie grupy promuje noszące w sobie recesywny "gen
                                    > homoseksualny" potomstwo jego rodzeństwa.

                                    Nie mówię że znika od razu, tylko że powoli jest eliminowany.

                                    --
                                    Ze ril amerikan hiroł.
                                    • 17.06.06, 22:17
                                      > Ja słyszałem że genetyczne podstawy zosatły wyeliminowane.

                                      Możesz podać linka?

                                      > Dodajesz warunki dodatkowe.

                                      Jakie warunki dodatkowe? Ograniczenie w ilości pożywienia?

                                      > Nie mówię że znika od razu, tylko że powoli jest eliminowany.

                                      No najwyraźniej nie, jeżeli wciąż istnieje. A wyżej podaję potencjalny mechanizm
                                      który będzie temu zanikaniu przeciwdziałał.
                                      • 17.06.06, 22:23
                                        > Możesz podać linka?

                                        Nie, ale zdaje się że gdzieś mam tekst jednego forumowicza co się tym zajmował. Jeśli chcesz mogę podesłać na pocztę.

                                        > Jakie warunki dodatkowe? Ograniczenie w ilości pożywienia?

                                        Nie da się ukryć że jest to warunek dodatkowy. Zakładasz że masz dodatkowe ograniczenie płodności. Ogólnie rzecz biorąc gdy mamy dwie grupy i jedna zawiera homoseksualne osobniki, to różni je jedynie zdolność prokreacyjna.

                                        --
                                        Ze ril amerikan hiroł.
                                        • 17.06.06, 22:30
                                          > Nie da się ukryć że jest to warunek dodatkowy. Zakładasz że masz dodatkowe ogr
                                          > aniczenie płodności. Ogólnie rzecz biorąc gdy mamy dwie grupy i jedna zawiera h
                                          > omoseksualne osobniki, to różni je jedynie zdolność prokreacyjna.

                                          Ograniczenie niekoniecznie płodności, ale przeżywalności płodów i młodych jest
                                          jednym z dość podstawowych elementów doboru naturalnego, więc nie widziałabym
                                          tego jako warunku dodatkowego, a jako integralny element systemu.

                                          > Ogólnie rzecz biorąc gdy mamy dwie grupy i jedna zawiera h
                                          > omoseksualne osobniki, to różni je jedynie zdolność prokreacyjna.

                                          Też w zasadzie niekoniecznie, jeżeli będziemy rozważać wyłącznie homoseksualizm
                                          męski, to "nadmiarowe" kobiety może przejąć inny mężczyzna.
                                      • 17.06.06, 22:24
                                        > No najwyraźniej nie, jeżeli wciąż istnieje. A wyżej podaję potencjalny mechaniz
                                        > m
                                        > który będzie temu zanikaniu przeciwdziałał.

                                        No niezupłenie, bo w tym momemcie przyjmujesz za pewnik że jest on genetyczny.

                                        --
                                        Ze ril amerikan hiroł.
                                        • 17.06.06, 22:36
                                          > No niezupłenie, bo w tym momemcie przyjmujesz za pewnik że jest on genetyczny.

                                          Taki sam mechanizm może spowodować podtrzymywanie się w społeczności tolerancji
                                          względem homoseksualistów.
              • 17.06.06, 00:55
                xtrin napisała:
                > Ale nie będę chodzić po ulicy w koszulce "śmierć blondynkom" czy nawet
                >"blondynki są tępe", bo w ten sposób kogoś urażę.

                ---> Za to będę chodzić w koszulce "Nie płakałem po Papieżu", "Mam okres"..., bo
                to nikogo nie uraża - ???
                Sama sobie strzeliłaś gola (pozostałym tolerancyjnym inaczej - również).
                • 17.06.06, 01:00
                  A w czym kogokolwiek uraża to, że mam okres? Albo to, że nie płakałam po Papieżu?
                  Nie przypominam sobie ani jednego nienawistnego tekstu na koszulkach jakie
                  wspominasz.
                  • 17.06.06, 01:23
                    A tradycja to dla Ciebie termin pozytywny, negatywny czy neutralny?
                    • 17.06.06, 01:57
                      Neutralny.
                      • 17.06.06, 02:07
                        xtrin napisała:
                        > Neutralny.
                        =======================
                        A może ciut ostrzej - "obojętny"?.
                        • 17.06.06, 02:34
                          Nie, już nie :).
                          Słowo 'tradycja' samo w sobie jest neutralne, gdyż zbyt ogólne. Natomiast jeżeli
                          odniesiemy je do konkretniejszych przypadków, wówczas może stać się pozytywne,
                          negatywne lub obojętne.
                          • 17.06.06, 02:52
                            Dla mnie tradycja, to przechowywanie dobrych wzorców.
                            Co Ty na taką definicję?
                            • 17.06.06, 03:03
                              jest tez silna tradycja, że ojciec musi w sobotę sie uchlać :)
                            • 17.06.06, 03:22
                              > Dla mnie tradycja, to przechowywanie dobrych wzorców.
                              > Co Ty na taką definicję?

                              To już oczywiście kwestia terminologii. Plus pytanie co to niby są te "dobre
                              wzorce". Ogólnie na taką definicję się nie zgadzam.
                              • 17.06.06, 03:40
                                xtrin napisała:
                                > To już oczywiście kwestia terminologii. Plus pytanie co to niby są te "dobre
                                > wzorce". Ogólnie na taką definicję się nie zgadzam.
                                ======================================================
                                Pytasz jak rozumieć "dobre wzorce". Po co?
                                Czy jak mówisz o koniu to też domagasz się definicji
                                tego stworzenia. Przecież to nonsens takie czepianie się.

                                Nie uważasz?
                                • 17.06.06, 14:23
                                  > Pytasz jak rozumieć "dobre wzorce". Po co?
                                  > Czy jak mówisz o koniu to też domagasz się definicji
                                  > tego stworzenia. Przecież to nonsens takie czepianie się.
                                  >
                                  > Nie uważasz?

                                  Nie, nie uważam.
                                  Jeżeli powiesz "koń" to wiadomo co o chodzi. Jeżeli powiesz "dobry koń" to już
                                  niekoniecznie. Inny koń będzie dobry do nauki jazdy dla dzieci, inny na gonitwę,
                                  a inny do orki w polu. I tak samo o ile jasne jest czym jest "wzorzec" to "dobry
                                  wzorzec" jest już pojęciem subiektywnym. Więc nonsensowne to jest Twoje porównanie.
                                  • 17.06.06, 14:34
                                    Zaczynamy tupać w miejscu. Nie da się dyskutować, jeśli
                                    chcesz rewidować użycie nawet intuicyjnie oczywistych
                                    zwrotów.

                                    Po co to budowanie "nowych" pojęć?
                                    • 17.06.06, 20:46
                                      Chcesz definować tradycję jako "utrwalanie dobrych wzorców". Dla mnie tradycja
                                      to utrwalanie wzorców wszelakich, i tych dobrych i tych złych. Tak więc jako
                                      taka jest pojęciem neutralnym, zabarwienia nabiera dopiero gdy zdefiniujemy o
                                      jakie wzorce chodzi. I to będzie mocno subiektywne, bo to co dla jednego jest
                                      wozrcem dobrym niekoniecznie musi być takowym dla innego.
                                      Nie rozumiem do czego wogóle zmierzasz tą drogą.
                                      • 17.06.06, 22:56
                                        Zmierzam do ustalenia, jak to się mówi, wiedzy
                                        wspólnej. Bo wtedy jest możliwa dyskusja.

                                        Zapewne też będziesz się bronić przed pojęciem TABU.
                                        • 17.06.06, 22:57
                                          Tabu należy łamać :).
                                          • 17.06.06, 23:02
                                            xtrin napisała:
                                            > Tabu należy łamać :).
                                            ===================================
                                            Należy szanować.
                                            • 17.06.06, 23:15
                                              > Należy szanować.

                                              Niby z jakiej racji?
                                              Tabu stoi na drodze poznania.
                                              • 17.06.06, 23:18
                                                xtrin napisała:
                                                > > Należy szanować.
                                                >
                                                > Niby z jakiej racji?
                                                > Tabu stoi na drodze poznania.
                                                ========================================
                                                Tabu to zwykle sprawdzone rejony zła.
                                                • 18.06.06, 00:51
                                                  > Tabu to zwykle sprawdzone rejony zła.

                                                  Niekoniecznie. Pozatem znowu posługujesz się jakąś z góry ustaloną hierarchią
                                                  wartości, z którą nie każdy się zgodzi.
                                                  • 18.06.06, 01:01
                                                    xtrin napisała:
                                                    > > Tabu to zwykle sprawdzone rejony zła.
                                                    >
                                                    > Niekoniecznie. Pozatem znowu posługujesz się jakąś z góry ustaloną hierarchią
                                                    > wartości, z którą nie każdy się zgodzi.
                                                    =====================================================
                                                    Zawsze jest jakaś ustalona hierarchia. Przecież budowanie cywilizacji,
                                                    to dokładanie kolejnych klocków. Nie stawia się ich od zera.
                                                  • 18.06.06, 05:24
                                                    > Zawsze jest jakaś ustalona hierarchia. Przecież budowanie cywilizacji,
                                                    > to dokładanie kolejnych klocków. Nie stawia się ich od zera.

                                                    Od zera nie. Ale czasami trzeba całość wyremontować.
              • 17.06.06, 01:01
                xtrin napisała:

                "...Na przykład: nie podobają mi się blond włosy. Ale nie będę chodzić po ulicy
                w koszulce "śmierć blondynkom" czy nawet "blondynki są tępe", bo w ten sposób
                kogoś urażę. Jeżeli będę publicznie tą moją niechęć do blond wyrażać, to będę to
                robić tak, by nie urazić nikogo..."

                Przekładając to na "ludzki" język: chciałaś powiedzieć: mam prawo do swoich
                poglądów (także niechętnych wobec innych) ale nie będę ich wyrażąc publicznie
                (czyli będę się z nimi... kryła) bo cyt. ciebie: "...nie urazić nikogo..."

                Sorry - ale ja jestem wolnym człowiekiem - i guzik mnie obchodzi to czy kogoś
                uraże i swoje mówię (a jeśli złamię prawo i np. kogoś obraże to od tego są nie
                cenzury ale prywatne skargi/oskarżenia do sądu).
                • 17.06.06, 01:53
                  > Przekładając to na "ludzki" język: chciałaś powiedzieć: mam prawo do swoich
                  > poglądów (także niechętnych wobec innych) ale nie będę ich wyrażąc publicznie
                  > (czyli będę się z nimi... kryła) bo cyt. ciebie: "...nie urazić nikogo..."

                  Nie "nie będę ich wyrażać", a "będę je wyrażać tak, aby nie urazić".

                  > Sorry - ale ja jestem wolnym człowiekiem - i guzik mnie obchodzi to czy kogoś
                  > uraże i swoje mówię (a jeśli złamię prawo i np. kogoś obraże to od tego są nie
                  > cenzury ale prywatne skargi/oskarżenia do sądu).

                  Jestem wolnym człowiekiem, który żyje w społeczeństwie, stąd pewne ustępstwa na
                  rzecz bliźnich należy czynić, jednym z nich jest przestrzeganie zasad kultury
                  osobistej.
                  • 17.06.06, 02:01
                    Sorry ale czegoś nie rozumiem?
                    Czy mój stosunek do patologii (to co uznaję za patologię bo takie mam wartości,
                    wartośći wielowiekowe czyli sprawdzone i dobre) to kwestia kultury osobistej?

                    Jeśli tak to wychodzi na to że kultura osobista to "moda" - dziś trendy jest to
                    a jutro tamto.
                    Czy należy iść z tą modą ręka w rekę? A jak mówi się "nie" to... brak "kultury
                    osobistej"? Czy jak mówię, że np. złodziej to złodziej i odmawiam używania
                    stwierdzenia to: "uczciwy inaczej" to... brak mojej kultury osobistej?
                    • 17.06.06, 02:07
                      > Sorry ale czegoś nie rozumiem?
                      > Czy mój stosunek do patologii (to co uznaję za patologię bo takie mam wartości,
                      > wartośći wielowiekowe czyli sprawdzone i dobre) to kwestia kultury osobistej?

                      Kwestią mądrości jest zrozumieć, że nie wszyscy dzielą Twoje zdanie co do tego
                      co jest patologią. Kwestią kultury wyrażenie tego poglądu tak, by nikt (kto nie
                      jest przesadnie przewrażliwiony) nie poczuł się urażony.

                      > Jeśli tak to wychodzi na to że kultura osobista to "moda" - dziś trendy jest to
                      > a jutro tamto.

                      Niezwykle ciekawe spostrzeżenie... kultura osobista to "moda"?

                      > Czy należy iść z tą modą ręka w rekę? A jak mówi się "nie" to... brak "kultury
                      > osobistej"? Czy jak mówię, że np. złodziej to złodziej i odmawiam używania
                      > stwierdzenia to: "uczciwy inaczej" to... brak mojej kultury osobistej?

                      Mówienie "gej" czy "homoseksualista", od biedy "pederasta" jest w ramach kultury
                      osobistej. "Pedał" już nie.
                      • 17.06.06, 02:16
                        Hehehe

                        Tak kultura osobista to również moda - jakiego używasz widelce jedząc np.
                        karpia świątecznego? Nie masz osobnych widelców na ryby? Np widzisz to jest coś
                        z mody - hehe:))

                        Dobranoc
                        • 17.06.06, 02:30
                          Nie wiem, czy używanie odpowiednich szczućców można zaliczyć do ogólnej "kultury
                          osobistej".
          • 17.06.06, 01:03
            xtrin napisała:
            > I w jakim sensie tolerancjonizm neguje Twój świat i Twoje wartości?
            =============================
            Popatrz na Francję. Można się cofać i udawać "tolerancję".
            Dochodzisz jednak do ściany i masz konflikt na szczęście
            symboliczny o chusty.

            Natomiast jeśli chodzi o sferą obyczajową i "tolerancję", to ja
            nie widzę tu walki o równość. To jest walka o przywileje tych
            grup.
            • 17.06.06, 01:09
              Hehe, swego czasu sporo też było o dążeniu do usunięcia symboli chrześcijańskich i "chrześcijańskich" związanych ze świętami bożonarodzeniowymi z życia publicznego:)

              --
              Ze ril amerikan hiroł.
        • 17.06.06, 00:26
          Pan Chesterton pisze o tolerancji w znaczeniu obecnym chyba, bo jeśli o tej tradycyjnej, to palnął bzdurę.

          --
          Ze ril amerikan hiroł.
    • 17.06.06, 01:07
      dzis tylko lewackie korzenie i skrzywienie w te strone. Owszem tolerancja ma
      byc, ale tylko w strone lewicowych pogladow. Inaczej to sie nazywa jakas tam
      fobia lub jakis tam szyzm ...
      --
      "Pozwolić feministkom decydować o seksie to jak zafundować psu wakacje w
      Chinach."
      Matt Barry
      • 17.06.06, 01:18
        frank_drebin napisał:
        "ma dzis tylko lewackie korzenie i skrzywienie w te strone. Owszem tolerancja
        ma byc, ale tylko w strone lewicowych pogladow. Inaczej to sie nazywa jakas tam
        fobia lub jakis tam szyzm ..."

        O właśnie - o to chodzi!!!
        Dlaczego ci co tak mocno walczą o tolerancję sami są najmniej tolerancyjni?!
        Zwłaszcza dlaczego nie tolerują jakiejkolwiek krytyki czy nawet odmiennego
        zdania, poglądu wobec nich - ba, mówią że ci co nie są z nimi wzgl. przeciw nim
        too... raśiści, ciemnota, faszyści?
        Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy mylą oni tolerancję z akceptacją,
        popieraniem czy przyzwoleniem ?
        Dlaczego ci co walczą o równość nie stosują tej zasady do ludzi o odmiennych im
        poglądach ?
        Dlaczego walczący o demokrację nie akceptują jej wyroków gdy nie są po ich
        myśli ?
        Dlaczego gdy tolerancja (równość, demokracja etc.) nie jest "po ich myśli" to
        twierdzą że jej (tolerancji, równości etc.) nie ma !??
        • 17.06.06, 01:21
          to, najkrócej mówiąc, znaczy: żyj i pozwól źyć innym.
          • 17.06.06, 01:33
            ?!

            Twój cyt.:" znaczy: żyj i pozwól źyć innym.

            Wobec wszystkich? Jak wytyczysz granicę "przyzwolenia"?

            Prawie 18 lat temu WHO wykreśliło z katalogu chorób (umysłowych)
            homoseksualizm - bo tak zadecydowano w demokratycznym głosowaniu - a co będzie
            gdyby WHO zmieniło zdanie i w ponownym demokratycznym głosowaniu uznało, że
            homoseksualizm jest jednak chorobą?
            A może i inne choroby poddać demokratycznemu głosowaniu i uznać np. że
            białaczką czy schizofremia to nie choroby?
            • 17.06.06, 01:39
              granica przyzwolenia jest tam, gdzie zaczyna/kończy się przyzwolenie innych

              tę granicę mozna negocjować, oczywiście - jeśłi do negocjacji siądą strony,
              które mają wolę porozumienia, powinny się one porozumieć

              nie robi mo różnicy, czy homoseksualizm jest chorobą, czy nie, dużo większym
              problemem (na codzień) jest to, jak radzić sobie z naierającym chamstwem - jak
              je tolerować?

              • 17.06.06, 01:45
                O mój Boże a co ci przeszkadza chamstwo? To było i to będzie - bo większość to
                zwykli zjadacze chleba którzy nie wiedzą: jaki widelec, w której ręce, ile razy
                się myć czy do czego służy książka?

                Zrobiono ludzią krzywdę dając "bezpłatną" oświatę i tzw. prawa wyborcze. Nie
                zrobisz pana z kogoś komu słoma z butów wystaje - co najwyżej z chama zrobisz
                ignoranta i maniaka z "manią wielkości".
                • 17.06.06, 01:48
                  "O mój Boże a co ci przeszkadza chamstwo?"

                  A co ci przeszkadza homoseksualizm?

                  Chamstwo narusza moje uczucia. To, co opisujesz, to nie jest chamstwo -
                  chamstwo to wulgarny język, niskie standardy itp
                  • 17.06.06, 01:52
                    Wulgarny język to według ciebie "chamstwo" - czy według ciebie Józef Piłsudski
                    był "chamem" mówiąc o "dupokracji" w Sejmie która niszczyła Polskę od środka i
                    dlatego zrobił to co zrobił?
                    Wiesz co jeden z napoleońskich generałów powiedział Anglikom na ich propozycje
                    poddania się pod Waterloo?
                    Hmmm:))
                    • 17.06.06, 01:54
                      Tak. według mnie chamstwem jest wulgarny język, wulgarne zachowania, niskie
                      pobudki.

                      Sytuacje wojenne wiele usprawiedliwiają, myślę :)
                      • 17.06.06, 02:01
                        Język powinien być przede wszystkim dostosowany do sytuacji.Słowo wulgarne czasem jest jak najbardziej usprawiedliwione.

                        --
                        Ze ril amerikan hiroł.
                        • 17.06.06, 02:05
                          mówimy o tolerancji i jej granicach

                          usprawiedliwione "słowo" toleruję - jest to mój kompromis na rzecz czyjejś
                          wolności
                          '
                          w zamian chciałabym dla siebie braku "słów" nieusprawiedliwionych

                          • 17.06.06, 02:10
                            W stylu: k... cześć? Rozumiem i popieram. Tyle że śmiem podejrzewać że jesteś zmuszona tolerować również przekleństwa kompletnie nieuzasadnione.

                            --
                            Ze ril amerikan hiroł.
                            • 17.06.06, 02:12
                              Oczywiście, nie mam wyboru - tak mówi ulica

                              ale nie mam w sobie tolerancji dla tego zjawiska, na szczęście funkcjonuje
                              ustawa, która pozwala juz za to karać :)
                              • 17.06.06, 02:23
                                W sobie tolerancji? To nie jest sensowne stwierdzenie moim zdaniem. Tolerowanie to znoszenie czegoś, co uważa się za niewłaściwe. W przypadku przekleństw nie ma właściwie mowy o tolerancji, bo nie wynika ona z twojego wyboru, ale jest niejako wymuszona.

                                --
                                Ze ril amerikan hiroł.
                                • 17.06.06, 02:34
                                  "Tolerowanie
                                  > to znoszenie czegoś, co uważa się za niewłaściwe"

                                  No nie wiem, czy niewłasciwe, raczej - inne.
                                  • 17.06.06, 02:43
                                    No właśnie o to chodzi, że nie. tolerować=znosić. to teraz zmienia się znaczenie tego słowa.
                                    www.slownik-online.pl/kopalinski/F816145E2024CB9D412565AF0063CA02.php
                                    Zwróć uwagę na znaczenie biologiczne i etymologię. Nastąpiła ewidentna zmiana znaczenia słowa.

                                    --
                                    Ze ril amerikan hiroł.
                                    • 17.06.06, 02:46
                                      czytam
                                      "tolerancja wyrozumiałość, liberalizm w stosunku do cudzych wierzeń, praktyk,
                                      poglądów, postępków, postaw, choćby różniły się od własnych a. były z nimi
                                      sprzeczne;
                                      Etym. - łac. tolerantia 'cierpliwość, wytrwałość' od tolerare 'wytrzymywać;
                                      znosić'."

                                      i widzę, że jest to wyrozumiałość dla inności nawet wtedy, gdy nie czujemy
                                      pełnego komfortu

                                      • 17.06.06, 02:52
                                        To co zacytowałaś to znaczenie współczesne, dlatego zasugerowałem byś zwróciła uwagę na etymologię "cierpliwość" i znaczenie biologiczne, gdzie mowa jest o szkodliwym środowisku.

                                        --
                                        Ze ril amerikan hiroł.
                                        • 17.06.06, 02:55
                                          właśnie "cierpliwość" jest dobrym słowem - cierpliwie znoszę ten brutalny jezyk
                                          ulicy :)

                                          znaczenie biologiczne wtdaje mi sie nieco obok tego tematu
                                          • 17.06.06, 02:57
                                            Jest znaczące. Tak jak owa cierpliwość. Wynika z nich bowiem, że nie akceptuję odmienności, ale coś co jest niewłaściwe z mojego punktu widzenia. Nie oceniam pozytywnie, ale toleruję.

                                            --
                                            Ze ril amerikan hiroł.
                                            • 17.06.06, 02:58
                                              mogę się z grubsza zgodzic :)
                • 17.06.06, 01:48
                  stranger.pl napisał:

                  > O mój Boże a co ci przeszkadza chamstwo? To było i to będzie - bo większość
                  to
                  > zwykli zjadacze chleba którzy nie wiedzą: jaki widelec, w której ręce, ile
                  razy
                  >
                  > się myć czy do czego służy książka?
                  I nie czytali Becketta..... :)))
                  • 17.06.06, 01:52
                    mnie tez zaciekawiła kwestia - ile razy się myć ...
                  • 17.06.06, 01:54
                    Owszem ja nie czytałem:)) - widziałe teatr i mi wystarczy.
                    Strata czasu - wolę za to poczytać sobie np. Mrożka lub Herberta:))
        • 17.06.06, 01:24
          stranger.pl napisał:

          > Dlaczego ci co walczą o równość nie stosują tej zasady do ludzi o odmiennych
          im
          >
          > poglądach ?
          Mylisz pojęcia. Kto ci powiedział, że tolerancja oznacza "walkę o równość"???
          Nie wszystkie poglady są równe. Pogląd że np. gejów należy tłuc pałami nie może
          być tolerowany.
          I tyle.
          • 17.06.06, 01:35
            Pały na tych co łamią prawo - także pederastów z gazem pieprzowym i niemieckimi
            bojówkami w Warszawie.
          • 17.06.06, 02:03
            Pogląd może być tolerowany jak najbardziej. Czyn już nie.

            --
            Ze ril amerikan hiroł.
            • 17.06.06, 02:07
              nie mogą byc tolerowane żadne poglądy nawołujące do przemocy i basta
              • 17.06.06, 02:11
                Mogą. Z prostej przyczyny. Zakazy tego rodzaju nie działają, a czasem jeszcze zachęcają do ich łamania.

                --
                Ze ril amerikan hiroł.
                • 17.06.06, 02:15
                  mam inne zdanie
                  • 17.06.06, 02:25
                    To może mi wksaż jak zakaz głoszenia rasizmu miałby go zwalczać? W Stanach KKK istnieje od setek lat już. W Niemczech naziści spokojnie sobie żyją choć prawo stara się eliminować ich poglądy. Na dodatek ich pole rażenia rośnie. Jak Ty to wogóle widzisz?

                    --
                    Ze ril amerikan hiroł.
                    • 17.06.06, 02:32
                      wolę trzymać się tematu :)

                      nawoływanie do przemocy powinno być ścigane z urzędu jako przestepstwo przeciw
                      zdrowiu i zyciu

                      co do reszty - chciałabym, aby takie postawy nie były po prostu społecznie
                      akceptowane

                      powtarzam: żyj i daj życ innym ludziom, nawet tym, których nie lubisz albo nie
                      rozumiesz
                      • 17.06.06, 02:54
                        > nawoływanie do przemocy powinno być ścigane z urzędu jako przestepstwo przeciw
                        > zdrowiu i zyciu

                        Ale nawoływanie nie jest szkodliwe. Poza tym, czy toś nawołuje, czy nie to też jest osobna kwestia.

                        --
                        Ze ril amerikan hiroł.
                        • 17.06.06, 02:57
                          "Ale nawoływanie nie jest szkodliwe."

                          Jestes tego pewien? Juz takie eksperymenty w historii przerabialismy i zycie
                          pokazało cos innego.

                          Poza tym, czy toś nawołuje, czy nie to też jest osobna kwestia.

                          Bo to jest oczywiste, w końcu wiemy, co to jest przemoc.
                          • 17.06.06, 02:59
                            Jeśli mamy skutecznie działające prawo, to nie ma się czego obawiać, bo potencjalny przestępca będzie się bał spełnić swe groźby. Jeśli zaś prawo nie jest sprawne, to zakaz mówienia i tak nic nie da.

                            --
                            Ze ril amerikan hiroł.
                            • 17.06.06, 03:01
                              czerpiąc z historii w tym wypadku wolałabym dmuchac na zimne

                              teraz chyba powiem już dobranoc, miło było - jak zwykle :)
                              • 17.06.06, 03:05
                                Oj, ja też się rozłączam. Kupa roboty przede mną, nocy niewiele zostało:) Dobranoc
                                --
                                Ze ril amerikan hiroł.
                          • 17.06.06, 23:11
                            po_godzinach napisała:
                            > Bo to jest oczywiste, w końcu wiemy, co to jest przemoc.

                            ---> Proponujesz wybiórcze rozumienie i nie rozumienie pojęć.
                            Wiemy, co to jest "przemoc", "nawoływanie" ale już nie wiemy, co to jest
                            "tolerancja", "tradycja", "uczciwość"...
                            Nowomowa kwitnie - z pożytkiem dla określonych grup interesu.
                            Koń - to jest koń.
                            Dobry koń - to jest dobry koń.
                            Dobry koń wyścigowy - to jest dobry koń wyścigowy.
                            Trudno zrozumieć tylko tym, którzy nie chcą normalnie rozumować.

                            ...A co to jest - normalnie rozumować?
              • 17.06.06, 02:12
                po_godzinach napisała:

                > nie mogą byc tolerowane żadne poglądy nawołujące do przemocy i basta

                Z jednej strony - Czy walka Amerykanów w XVIII w. nawołująca do przemocy wobec
                Anglii i lojalistów to coś co nie powinno byc tolerowane?
                Powstanie warszawskie oparte na przemocy wobec Niemców też nie powinno byc
                tolerowane?

                Z drugiej strony - Najbardziej nieludzki system czyli bolszewizm (komunizm)
                winny śmierci ok. 200 milionów ludzi był głoszony (poglądy) z początku o
                filozofię "dobra" i "pokoju". Zero przemocy...
                • 17.06.06, 02:16
                  to nie są "poglądy" :)

                  i dobrze o tym wiesz, o czym piszę
                  • 17.06.06, 02:20
                    ?!
                    Jak to nie są "poglądy"? Walka o niepodległość to właśnie klasyczny pogląd na
                    świat i prawa własnego narodu.

                    A z drugiej strony czym jest np. homoseksualizm - czy aby nie poglądem?
                    Przecież tak oni twierdzą. To pogląd według nich i maja prawo do swoich
                    poglądów - a piętnowanie tego to piętnowamnie poglądów i wolności.

                    Jak widzisz to nie ja zapędziłem się w taki róg:)
                    • 17.06.06, 02:24
                      > Jak to nie są "poglądy"? Walka o niepodległość to właśnie klasyczny pogląd na
                      > świat i prawa własnego narodu.

                      Walka o wolność to nie jest głoszenie poglądu nawołującego do przemocy wobec
                      ludzi, z którymi nam po drodze.

                      > A z drugiej strony czym jest np. homoseksualizm - czy aby nie poglądem?

                      Aby nie.

                      > Przecież tak oni twierdzą.

                      Nie sądzę. O ile rozumiem, ich poglądem jest to, że chcą dla siebie miejsca we
                      wspólnej przestrzeni społecznej.




                    • 17.06.06, 02:26
                      stranger.pl napisał:

                      > A z drugiej strony czym jest np. homoseksualizm - czy aby nie poglądem?
                      Niestety zapultałeś się całkowicie. Homoseksualizm to nie pogląd a preferencja
                      seksualna (jakbys nie wiedział). Czy według ciebie mój ewidentny
                      heteroseksualizm to też pogląd??? Chłopie!!
                      Poglądem może być pomysł na to co z homoseksualistą zrobić, jakie mu miejsce w
                      społeczności przygotować, czy podawac mu rękę, czy tez może nie.
                • 17.06.06, 02:18
                  stranger.pl napisał:

                  > Z drugiej strony - Najbardziej nieludzki system czyli bolszewizm (komunizm)
                  > winny śmierci ok. 200 milionów ludzi był głoszony (poglądy) z początku o
                  > filozofię "dobra" i "pokoju". Zero przemocy...
                  Nie zmyślaj. Bolszewicy to szczerzy jednak ludzie byli, i nie kryli co z
                  wrogiem klasowym chcą zrobić. Poczytaj Majakowskiego, jak zalecał nożem go
                  (tego wroga) potraktować. "Dobro" i "pokój" zastrzeżone były dla klasy
                  robotniczej. Pomylił ci sie bolszewizm z buddyzmem. Oba na "b"......
                  • 17.06.06, 02:22
                    No co ty! - poczytaj sobie co "ojcowie" komunizmu pisali w XIX w. (nie XX w.)!

                    Co nie zmienia postaci rzeczy - Komunistyczny terror w XX wieku nie miał sobie
                    równych pod względem skali, zasięgu i liczby ofiar, w całej historii świata.
                    Różne szacunki wymieniają 100-300 milionów zabitych, z tego 20-75 milionów w
                    Rosji.
                    • 17.06.06, 02:30
                      Nie kombinuj, bo przekombinujesz.
                      Bolszewizm to dziecię niejakiego Lenina, który się ni epatyczkował i
                      pięknoducha nie udawał.
                      Hegla i Marksa lepiej zostaw w spokoju.
    • 17.06.06, 21:00
      tzw. "równości", zakładania partii politycznych i... ścigania za pośrednictwem
      organów państwowych brzydzących się pedofilami wzgl. opowiadających
      nietolerancyjne żarty o pedofilach?
      • 17.06.06, 21:03
        Nie, nie mają.
        • 17.06.06, 21:08
          Dlaczego?
          Przecież odmawia im się w ten sposób prawa do ich seksualności.
          Ponadto jesteś pewień że np. za 5 lat nie stanie się to prawnie możliwe - w
          końcu jak pederaści osiągną wszystko jak będzie kolejna granica łamana?
          Może w UE nadejdzie czas walki o prawa dla pederastów?

          Pomyśl ilu wielkich polityków (z lewicy i łże-prawicy) znajdzie wdzięcznych
          wyborców (pederastów) gdy będzie zabiegać o uznanie ich praw.
          Pedraści twierdzą że jawnych i ukrytych (nie zdających sobie sprawy że ktoś
          jest... pederastą) to kilka procent społeczeństwa i sa dyskryminowani.
        • 17.06.06, 21:11
          Dlaczego?
          Przecież odmawia im się w ten sposób prawa do ich seksualności.
          Ponadto jesteś pewień że np. za 5 lat nie stanie się to prawnie możliwe - w
          końcu jak pederaści osiągną wszystko jaka będzie kolejna granica łamana?
          Może w UE nadejdzie czas walki o prawa dla pedofilów?

          Pomyśl ilu wielkich polityków (z lewicy i łże-prawicy) znajdzie wdzięcznych
          wyborców (pedofilów) gdy będzie zabiegać o uznanie ich praw.
          Pedofile twierdzą że jawnych i ukrytych (nie zdających sobie sprawy że ktoś
          jest... pedofilą) to kilka procent społeczeństwa i sa dyskryminowani.
          • 17.06.06, 21:40
            Pedofilia to niestety bardzo częsty argument poprzez sprowadzenie do absurdu,
            który nie wnosi do dyskusji o homoseksualiźmie nic poza niezdrowymi emocjami.
            Nie ma żadnego związku między pedofilią a homoseksualizmem, "prawa" dla pedofili
            nie są w żaden sposób "logiczną konsekwencją" praw homoseksualistów. Dlaczego
            więc cały czas wyciąga się ten bzdurny argument? Czemu nie mówi się o pedofilii
            przy okazji dyskusji o prawach rodziny, przecież związek jest taki sam - nikły.

            A w kwestii formalnej - należy rozróżnić dwie kwestie - pedofilię jako
            ukierunkowanie popędu i molestowanie seksualne dzieci, czyli zachowanie
            seksualne. Są one oczywiście powiązane, ale nie jednakie - molestowanie może
            wynikać z pedofilii, ale nie musi, podobnie jak pedofilia może, ale nie musi
            prowadzić do molestowania.
            Pedofilia jako popęd jest chorobą, dewiacją, którą się leczy, jakkolwiek wyniki
            takowych kuracji nie są zbyt optymistyczne. W stosunku do pedofili, którzy swemu
            popędowi nie ulegają i z nim walczą można odczuwać wyłącznie współczucie i
            życzyć im siły w tej walce.
            Z drugiej strony molestowanie dzieci jest obrzydliwym zachowaniem, na jakie nie
            ma i nie powinno być przyzwolenia, jest przestęsptwem i powinno być tępione. Nie
            ma więc mowy o jakimkolwiek prawnym usankcjonowaniu jej, tak samo jak nie ma
            mowy o sankcjonowaniu gwałtu, morderstwa czy kradzieży.
            Fakt, pojawiają się grupy, które próbują wysuwać takie rządania, ale są one
            marginesem i zapewne takowym marginesem zostaną. Tak samo jak towarzyszące
            ludzkości od jej początków siły anarchistyczne domagające się zniesienia
            wszelakich praw nigdy nie zyskały znaczącej władzy.

            Pedofilia jest uważana za zaburzenie psychiczne. Z punktu widzenia laika
            najważniejsze jednak jest cierpienie innej osoby, w tym przypadku nieletniego.
            • 17.06.06, 21:52
              1.Nie wykazuję żadnego związku między pedofilią a pederastami (choć nie neguję
              tego bo istnieją pewne związki ale to nie przedmiot niniejszego wątku).

              2.Nie dyskutuję o tolerancji wobec "tylko" pederastów ale także o tolerancji
              wobec m.in. pedofilii i nekrofilii.

              3.Mówisz że pedofilia to choroba - jeszcze 18 lat temu homoseksualizm też był
              klasyfikowany jako choroba (umysłowa) - a po... demokratycznym głosowaniu w WHO
              (Swiatowej Organizacji Zdrowia) wykreślono homoseksualizm z listy chorób i
              przestano uznawać za zboczenie - co szkodzi na przeszkodzie aby np. WHO zrobiło
              ponownie głosowanie (demokratyczne) tyle że tym razem odnośnie pedofilów i
              uznania, że to nie jest choroba ani zboczenie?
              Uważasz że to jest niemożliwe - dlaczego? Skoro można raz zrobić parodię to co
              stoi na przeszkodzie ponownie zbłaźnić WHO?

              4.Twój cyt.: "Pedofilia jako popęd jest chorobą, dewiacją, którą się leczy..."
              Hehehe - w Holandii jest klinika medyczna (państwowa) w której leczy się z
              homoseksualizmu i nawet mają dobre wyniki.
              • 17.06.06, 22:25
                > 1.Nie wykazuję żadnego związku między pedofilią a pederastami (choć nie neguję
                > tego bo istnieją pewne związki ale to nie przedmiot niniejszego wątku).

                Jeżeli zadajesz pytanie "Czy pedofile też maja prawo do parad tzw. 'równości'?"
                to w oczywisty sposób odnosisz się do homoseksualizmu, bo właśnie pod szyldem
                tolerancji dla homoseksualizmu owe parady się odbywają.

                > 2.Nie dyskutuję o tolerancji wobec "tylko" pederastów ale także o tolerancji
                > wobec m.in. pedofilii i nekrofilii.

                No więc nie ma dla nich tolerancji dla ich zachowań. Kropka.


                > 3.Mówisz że pedofilia to choroba - jeszcze 18 lat temu homoseksualizm też był
                > klasyfikowany jako choroba (umysłowa) - a po... demokratycznym głosowaniu w WHO
                > (Swiatowej Organizacji Zdrowia) wykreślono homoseksualizm z listy chorób i
                > przestano uznawać za zboczenie - co szkodzi na przeszkodzie aby np. WHO zrobiło
                > ponownie głosowanie (demokratyczne) tyle że tym razem odnośnie pedofilów i
                > uznania, że to nie jest choroba ani zboczenie?
                > Uważasz że to jest niemożliwe - dlaczego? Skoro można raz zrobić parodię to co
                > stoi na przeszkodzie ponownie zbłaźnić WHO?

                Rozumiem, że stranger.pl ma o wiele większą wiedzę i doświadczenie niż
                specjaliści z WHO i ma prawo mówić o ich "zbłaźnieniu" i autorytatywnie podważać
                ich decyzje.
                Można poznać Pański tytuł naukowy i dorobek?

                > 4.Twój cyt.: "Pedofilia jako popęd jest chorobą, dewiacją, którą się leczy..."
                > Hehehe - w Holandii jest klinika medyczna (państwowa) w której leczy się z
                > homoseksualizmu i nawet mają dobre wyniki.

                Nie ma żadnego udokumentowanego przypadku wyleczenia z homoseksualizmu, można co
                najwyżej z lepszym lub gorszym skutkiem zmieniać zachowania seksualne tych osób.
                Zresztą homoseksualizm nie jest chorobą, więc nie można go leczyć :).
                • 17.06.06, 22:55
                  Ad1)To tylko twoje subietkywne odczucie - dziś żądają jedni jutro żądać będą
                  drudzy - bo ktoś zrobił wyłom i nie ma już granic.

                  Ad2.> 2.Nie dyskutuję o tolerancji wobec "tylko" pederastów ale także o
                  tolerancji
                  > wobec m.in. pedofilii i nekrofilii.

                  Twój cyt.: "No więc nie ma dla nich tolerancji dla ich zachowań. Kropka."

                  To znowu tylko twoje subiektywne twierdzenie - jak będzie trendy w UE
                  legalizować pedofilię to to zrobią... nie pytając się Ciebie o zdanie.
                  Zostaniesz ew. uznany za nietolerancyjnego lub zmienisz zdanie... i będziesz to
                  popierał.
                  Przecież nie będziesz... w moim gronie stał w obronie Ciemnogrodu:)

                  Ad3.?
                  Sorry ale nikt nie jest nieomylny także działacze WHO - a przy okazji
                  głosowanie nad wykreśleniem homoseksualizmu z listy chorób zostało "wygrane"
                  większością... trzech głosów.
                  Bo w demokracji można nawet prawdę lub zdrowy rozsądek przegłosować... trzema
                  głosami większości.

                  Mój tytuł naukowy i dorobek (naukowy?)- i tak nie uwierzysz:) Ponadto co to ma
                  do rzeczy?
                  Nauczyłem się w życiu nie gardzić prostymi ludżmi - znam wielu z minimalnym
                  wykształceniem a mądrzejszych niż niejeden "mój" tytułowany "kolega" zawodowy.
                  Bo mądrość nie idzie w parze z inteligencją.

                  Ad4.?
                  Jak to nie ma - przecież pisałem że w Holandii jest klinka lecząca z
                  homoseksualizmu z wynikami - chcesz adres?
                  • 17.06.06, 23:13
                    > Ad1)To tylko twoje subietkywne odczucie - dziś żądają jedni jutro żądać będą
                    > drudzy - bo ktoś zrobił wyłom i nie ma już granic.

                    A to już Twoje, subiektywne i nie podparte logiką ni faktami zdanie.

                    > To znowu tylko twoje subiektywne twierdzenie - jak będzie trendy w UE
                    > legalizować pedofilię to to zrobią... nie pytając się Ciebie o zdanie.
                    > Zostaniesz ew. uznany za nietolerancyjnego lub zmienisz zdanie... i będziesz to
                    > popierał.

                    Nie, nie będę. Nie sądę też, aby kiedykolwiek do tego doszło, w każdym razie nie
                    za mojego życia.

                    > Przecież nie będziesz... w moim gronie stał w obronie Ciemnogrodu:)

                    Też nie będę :).

                    > Sorry ale nikt nie jest nieomylny także działacze WHO - a przy okazji
                    > głosowanie nad wykreśleniem homoseksualizmu z listy chorób zostało "wygrane"
                    > większością... trzech głosów.
                    > Bo w demokracji można nawet prawdę lub zdrowy rozsądek przegłosować... trzema
                    > głosami większości.

                    Zmiana stanowiska WHO była logiczną konsekwencją zmian społecznych i głębszego
                    zrozumienia pewnych mechanizmów.
                    A że zasady są takie a nie inne i głosowanie potrzebne - jakoś trzeba.

                    > Mój tytuł naukowy i dorobek (naukowy?)- i tak nie uwierzysz:) Ponadto co to ma
                    > do rzeczy?

                    Ciekawam, jaki to dorobek własny ma osoba podważająca zdanie (większości)
                    autorytetów w dziedzinie.

                    > Nauczyłem się w życiu nie gardzić prostymi ludżmi - znam wielu z minimalnym
                    > wykształceniem a mądrzejszych niż niejeden "mój" tytułowany "kolega" zawodowy.
                    > Bo mądrość nie idzie w parze z inteligencją.

                    Tym niemniej o wyższej matematyce więcej do powiedzenia będzie miał profesor
                    uniwersytetu niż chłop małorolny.

                    > Jak to nie ma - przecież pisałem że w Holandii jest klinka lecząca z
                    > homoseksualizmu z wynikami - chcesz adres?

                    No i co z tego że jest?
                    • 18.06.06, 00:33
                      Well, myślę że nie dojdziemy do porozumienia i zgodności - Ty myslisz, że
                      krąg "politycznie poprawnych" zatrzyma się na pewnym poziomie (granicy) - a oni
                      mają mentalność Rakosiego (czerwone Węgry) - taktyka krajania salami...
                      plasterkami. Dziś burzą jedną granicę a jutro następną - i to nie jest
                      bezmyślne ani szaleństwo.
                      • 18.06.06, 00:52
                        > Well, myślę że nie dojdziemy do porozumienia i zgodności - Ty myslisz, że
                        > krąg "politycznie poprawnych" zatrzyma się na pewnym poziomie (granicy) - a oni

                        Dla mnie tolerancja nie ma nic wspólnego z "polityczną poprawnością".

                        > mają mentalność Rakosiego (czerwone Węgry) - taktyka krajania salami...
                        > plasterkami. Dziś burzą jedną granicę a jutro następną - i to nie jest
                        > bezmyślne ani szaleństwo.

                        To wciąż wyłącznie Twoje podejrzenia i obawy, nic więcej.
                        • 18.06.06, 02:03
                          xtrin napisała:

                          "...Dla mnie tolerancja nie ma nic wspólnego z "polityczną poprawnością".

                          > mają mentalność Rakosiego (czerwone Węgry) - taktyka krajania salami...
                          > plasterkami. Dziś burzą jedną granicę a jutro następną - i to nie jest
                          > bezmyślne ani szaleństwo.

                          To wciąż wyłącznie Twoje podejrzenia i obawy, nic więcej."

                          Tiaa, jeszcze 30 września 1939 r. niektórzy (nawet większość wśród Polaków)
                          mówiła, że grożba uderzenia Niemiec na Polskę to tylko
                          (nieuzasadnione) "podejrzenie i obawy, nic więcej".
                          Jeszcze dwadzieścia lat temu gdy niektórzy mówili i ostrzegali, że pederaści
                          chcą legalizacji odpowiadano: "to tylko podejrzenia i obawy, nic więcej."

                          A potem jest już za późno... a ich "przepraszam" i stwierdzenie: fakt "myliłem"
                          się inni mają gdzieś... - tak zawsze było dopóki na świecie znajdują się, jak
                          to mawiał Wołodia Lenin, "pożyteczni idioci".
                          • 18.06.06, 05:27
                            > Jeszcze dwadzieścia lat temu gdy niektórzy mówili i ostrzegali, że pederaści
                            > chcą legalizacji odpowiadano: "to tylko podejrzenia i obawy, nic więcej."

                            Między homoseksualizmem a pedofilią leży nieprzekraczalna, jasna granica
                            krzywdy. Kropka.

                            > A potem jest już za późno... a ich "przepraszam" i stwierdzenie: fakt "myliłem"
                            > się inni mają gdzieś... - tak zawsze było dopóki na świecie znajdują się, jak
                            > to mawiał Wołodia Lenin, "pożyteczni idioci".

                            Jeżeli za "pożytecznych idiotów" uznać ludzi, którzy używają mózgów, by ocenić
                            co jest złe, a co dobre, a nie kierują się wyłącznie zasadą "bo tak" i którym
                            leży na sercu dobro innych - to całe szczęście, że tacy na świecie się znajdują.
                        • 18.06.06, 02:13
                          xtrin napisała:
                          > Dla mnie tolerancja nie ma nic wspólnego z "polityczną poprawnością".
                          ===========================
                          Nie obraź się, ale powiedz nam jak używasz pojęć.
                          Zawsze domagasz się jakiegoś "specyficznego" rozumienia siebie.

                          To zaczyna być mało zabawne.
                          • 18.06.06, 05:28
                            A to tolerancja = polityczna poprawność? Pierwsze słyszę.
                            • 18.06.06, 12:14
                              xtrin napisała:
                              > A to tolerancja = polityczna poprawność? Pierwsze słyszę.
                              ====================================================
                              Stwierdzasz, że dla Ciebie terminy "tolerancja" i "polityczna poprawność"
                              są rozłączne.
                              "Dla mnie tolerancja nie ma nic wspólnego z "polityczną poprawnością"."

                              Gdy ja mówię, że rozumiesz je specyficznie, to imputujesz mi, że
                              ja je utożsamiam. Przecież to jest trick. Tak samo jak z archetypami.
                              Gdy okazuje się, że jest to pojęcie uniwersalne (Jung). Łaskawie
                              sprawę przemilczasz.

                              Nie umiesz prowadzić dyskursu.
    • 18.06.06, 12:25
      sprawdz sobie etymologię! Czyli zrób to, czego nie cierpia lewaccy orwellisci.
      Tolerancja oznacza nie mniej, nie wiecej (szczegolnie -ni wiecej!)to,ze znosze
      z cierpliwoscia obce mi zachowania i poglądy. Znoszę z cierpliwoscia.
      Lewactwo wspolczesnie nadalo temu pojeciu zupelnie inne znaczenie.
      Lewactwo wie,ze walka o jezyk (podobnie jak walka o pamiec) jest czesto
      wazniejsza niz inne formy walki.
      --
      FORUM KONSERWATYWNE
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24536
      "Serce mędrca zwraca się ku prawej stronie, a serce głupca ku lewej" (Kohelet 10,2)
      • 21.07.06, 10:58
        Rzeczywiście.
    • 18.06.06, 16:39
      "Dziwny jest ten świat" w którym prawda jest skazywana na więzienie, a zbrodnia
      swobodnie krąży po ulicach. Już choćby te dwa fakty (bo za tym stoją konkretne
      przypadki) dowodzą, że tak zwana "demokracja", o której wciąż tak głośno w
      mediach, jest wyświechtanym parawanem, za którym ukrywa się - z trudem -
      prawdziwe oblicze nowego totalitaryzmu, który dyktuje, co wolno mówić, a czego
      nie wolno, co wolno, a czego nie wolno myśleć.

      Na społeczeństwach zachodniej Europy (a także już niedługo Polski?) dokonuje
      się socjotechniczną akcję proaborcyjną z jednoczesnym zamykaniem ust osobom
      ośmielającym się protestować przeciwko tej największej zbrodni ludzkości,
      przeciwko prawdziwemu holokaustowi. Z wolnością wypowiedzi w totalitarnym
      systemie liberalnym jest tak jak z ofertą kolorów pierwszych samochodów Forda.
      Można było sobie wybrać samochód w każdym kolorze - pod warunkiem, że był to
      kolor czarny.

      Coraz wyraźniej widać, że wolno ci mówić tylko to, co jest dozwolone, co przez
      pewne elity uważane jest za dopuszczalne, co nie zostanie uznane przez
      samookreślające się autorytety jako "nietolerancyjne", "antysemickie"
      czy "antydemokratyczne".

      Jeśli nie wpisujesz się w obowiązujący układ myślenia liberalno-
      marksistowskiego, będziesz odsunięty, upokorzony, a nawet zakuty w kajdany.

      W "wolnych, demokratycznych" krajach zachodnich więzienia zaczynaja się
      zapełniać więźniami politycznymi i więźniami sumienia, ludźmi, którzy odważyli
      się podawać w wątpliwość obowiązujące schematy i ukazywali prawdę taką, jaką
      ona jest.
      Świat zachodni, prowadzony przez elity czerpiące z ducha marksistowskiego,
      syjonistycznego czy gnostyckiego, budują jeden wielki obóz koncentracyjny.
      Gdzie nie ma miejsca dla tożsamości, tradycji, wolności i Boga. Nie ma miejsca
      dla Europy Ojczyzn - chcą stworzyć jeden wielki socjalistyczno-libertyński
      kołchoz zwany Unią Europejską.

      Dlaczego ci co tak mocno walczą o tolerancję sami są najmniej tolerancyjni, a
      zwłaszcza dlaczego nie tolerują jakiejkolwiek krytyki czy nawet odmiennego
      zdania, poglądu ?
      Dlaczego gdy tolerancja (równość, demokracja etc.) nie jest "po ich myśli" to
      twierdzą że jej (tolerancji, równości etc.) nie ma !??
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.