A więc jednak była (w ocenie p. Lipińskiego) prowokacja - a więc jednak rozmowa nie powinna ujrzeć światła dziennego?
Przypomnę może deklaracje PiS-u: wszelkie takie działania polityków miały być wykrywane przez CBA (czy coś takiego), upubliczniane i karane. Nie rozmawiają bowiem politycy PRYWATNIE ani o stanowiskach rządowych, ani o funduszach sejmowych na to czy owo.
Moja rada dla polskich polityków: otrząśnijcie się panowie z zauroczenia minionymi stuleciami i dawno odeszłymi ustrojami. Prasa jest dziś drapieżna, kamery i mikrofony straszliwie zminiaturyzowane - troche realizmu w działaniach, nie zachowujcie się jak dzieci w piaskownicy pilnowanej przez BOR. Musicie kręcić, musicie robić rzeczy, które nie powinny wyjść na światło dzienne? Troche pokory w takim razie - jesteście słabo jeszcze wykształceni w swoim fachu, proponuję na rok do "terminu" na warszawskim Bazarze Różyckiego, tam narzekanie na "prowokacje" i łajdactwa" budzi co najwyżej śmiech - tym większy, im za wiekszego cwaniaka się "sprowokowany" uważał.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.