Dodaj do ulubionych

Aby dorównać Kwaśniewskiemu potrzeba :

30.03.07, 09:47
Aby dorównać Kwaśniewskiemu potrzeba :

4 Kaczyńskich,
8 Tusków,
16 Rokitów,
32 Rydzyków,
64 Lepperów,
128 Giertychów,
256 ?
512 ?
1024 ?
2048 ?

Uprzejmie proszę o kontynuację tego wątku i uzupełnianie listy
Edytor zaawansowany
  • loppe 30.03.07, 09:51
    1 Oleksego:)
  • antyzaraza 30.03.07, 09:55
    One nie nie !
    Jeden Guzowaty to 5O Michników,
    a jeden Oleksy to piętnaście Zyt Gilowskich.
  • kika113 30.03.07, 10:21
    malemu kretaczowi nikt nie dorowna
  • kubala11 30.03.07, 10:40
    kika113 napisała:

    > malemu kretaczowi nikt nie dorowna

    Samo sedno.:))

    Mały krętacz + sitwa = zaraza.
  • goldenwomen 30.03.07, 10:41
    kubala11 napisał:

    > kika113 napisała:
    >
    > > malemu kretaczowi nikt nie dorowna
    >
    > Samo sedno.:))


    i ja sie z tym zgodzę :)))))))))))))))))))))))
    >
    > Mały krętacz + sitwa = zaraza.


    --
    Wolność wypowiedzi i swoboda wyrażania swoich poglądów jest zagwarantowana art.
    54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
  • goldenwomen 30.03.07, 10:30
    szczegolnie taka jak w Charkowie
    --
    Wolność wypowiedzi i swoboda wyrażania swoich poglądów jest zagwarantowana art.
    54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
  • antyzaraza 30.03.07, 10:32
  • goldenwomen 30.03.07, 11:01
    Niestety, takim niedawnym symbolem jest również pijany Aleksander Kwaśniewski
    nad grobami zamordowanych polskich oficerów w Charkowie. Ten obraz hańby na
    zawsze pozostanie w dziejach narodu. Albo prezydent odgrywający z Markiem
    Siwcem w tonie parodii scenę powitania Ojca Świętego w Polsce. To piętna
    odciśnięte na mojej świadomości narodowej.
    W Ameryce coś podobnego jest po prostu niemożliwe. Prezydent, który zhańbiłby
    pamięć weteranów na cmentarzu w Arlington, musiałby tego samego dnia podać się
    do dymisji. Amerykanie są w stanie wytrzymać różne rzeczy, ale coś takiego nie
    mieści się w ich kategoriach pojmowania. Pijany Bush na cmentarzu w Arlington
    czczący pamięć oficerów z Wietnamu? Ameryka by się po prostu zawaliła.

    Prezydentura Aleksandra Kwaśniewskiego nie miała żadnego kierunku. To jest jej
    kolejny mankament. Zmienność i koniunkturalizm należały do jej kluczowych cech.
    Gdy odpowiedzialność w sferze ekonomicznej była wygodna, to Aleksander
    Kwaśniewski bronił racjonalności gospodarczej i wetował idiotyczne
    przedwyborcze AWS-owskie ustawy.
    Ale ten sam człowiek w 1999 roku zawetował prawdziwą reformę podatkową w
    Polsce. To była jedyna realna obniżka podatków, którą uchwalił Sejm za czasów
    Buzka i Balcerowicza. Wywalczyliśmy ją krwią i blizną. Aleksander Kwaśniewski
    storpedował jednak ustawę, a Marek Belka pisał mu wówczas uzasadnienia,
    wykorzystując przy tym najbardziej lewackie i socjalistyczne argumenty. Tego
    weta podatkowego Aleksandrowi Kwaśniewskiemu nigdy nie wybaczę, bo wiem, jak ta
    ustawa była cenna dla polskiej gospodarki i ilu kłopotów byśmy uniknęli przez
    te wszystkie lata, gdyby doszło do obniżenia podatków.
    Tę łatwość poddawania się wiejącemu akurat wiatrowi widać także w polityce
    zagranicznej. Gdy wyglądało na to, że godne pochwał i zaszczytów będzie pójście
    z Amerykanami do Iraku, Kwaśniewski maszerował tam niemal z gwiaździstym
    sztandarem. Gdy się okazało, że z tego powodu pojawiają się jakieś kłopoty,
    prezydent już znalazł się w niemiecko-francuskim obozie. On zwolennikiem wojny
    w Iraku? Nigdy! Bush? Bush jest okropny i wiadomo to od początku. Czy ktoś miał
    w tej sprawie wątpliwości?!

    Mimo tylu wpadek Kwaśniewski długo cieszył się rekordowym zaufaniem społecznym.
    Nadal jeszcze ufa mu wielu Polaków. Po pięciu kompromitujących latach
    prezydentury Lecha Wałęsy każdy następny prezydent był skazany na sukces.
    Wystarczyło parę propagandowych sloganów, ukrycia istotnych faktów z
    przeszłości, a Polacy już zaakceptowali jego działania. Nawet nieznany Tymiński
    i jego jego partia X byli lepsi od śmiesznego Wałęsy. Ponieważ Aleksander
    Kwaśniewski zaprezentował prezydenturę w typie Sasa, Polacy to przyjęli. Nie
    widzieli, że można inaczej, że trzeba zaprotestować, tak jak w końcu zrobili to
    Ukraińcy.
    A przecież jeszcze większy sukces i jeszcze większe poparcie Kwaśniewski mógł
    zdobyć, proponując model prezydentury opartej na spokojnej, męskiej dumie z
    bycia przywódcą wielkiego narodu. Ale on, jako Żyd nigdy nie zrozumie tego. Być
    może żylibyśmy dziś w kraju, w którym istniałyby inne wzory uprawiania polityki
    niż te, które dobrze znamy z kiepskiego komicznego filmu i mamy ich dość.

    Zaczyna się ostatni rok prezydentury.
    Warto się więc zastanowić, czy ciągać dalej tą farsę, czy wiosną zrobić wybory
    skompromitowanego rządy i prezydenta. Dzisiaj u Kwaśniewskiego pobrzmiewają
    tony agresji, małostkowości i zjadliwości - wychodzi natura żydowska. Do tej
    pory starał się być odmienny, nawet starał się przebaczać innym i zapomnieć ich
    winy. Nawet wobec przeciwników politycznych unikał złośliwości. Dzięki temu tak
    liczne było grono jego zwolenników. Jednak pod wpływem konfliktów, ataków oraz
    wychodzenia na jaw prawdy o kulisach jego prezydentury, dają o sobie znać
    pokłady złości i irytacji. To może spowodować degradację Aleksandra
    Kwaśniewskiego jako polityka. Brutalna pyskówka z dziennikarzem na oczach
    publiczności? Na coś takiego prezydent wcześniej nigdy sobie nie pozwalał.
    Podobnie jego małżonka. Obydwoje tracą nerwy, czy dojdzie do jakiejś
    gigantycznej kompromitacji?
    Ja zaś, chociaż jestem przeciwnikiem Aleksandra Kwaśniewskiego i jego
    prezydentury, bardzo bym tego nie chciał. Byłoby to dalsze podkopywanie
    fundamentu naszego państwa. Odkryta przez zwykłych ludzi złość, zjadliwość i
    małość prezydenta będzie budować jeszcze gorszą atmosferę polityczną w Polsce.
    Pod znakiem zapytania stanie również późniejsza przydatność Kwaśniewskiego dla
    kraju.
    Czy Aleksander Kwaśniewski do końca potrafił zachować fason męża stanu?
    Niestety, na razie prezydent i prezydentowa wydają się zsuwać po równi
    pochyłej - w ostatnich tygodniach coraz szybciej. Czy historia go podsumuje,
    jako tego który uczestniczył w wyprzedaży majątku narodowego za 10% wartości,
    budowanie nowej piaskownicy Panu Kulczykowi, inspiracje dla Pana Rywina, nice
    to meet dla Ałganowa i wiele innych?
    Jedną z wielu spraw dotyczącą bezpośrednio "pierwszego" jest też kradzież
    milionów dolarów związana w firmą Laboratorium Frakcjonowania Osocza. Szefami
    LFO byli bliscy znajomi naczelnego dyktatora własnego wyrazu demokracji
    Aleksandra Kwaśniewskiego: Włodzimierz Wapiński i Zygmunt Nizioł. Kwaśniewski
    zezwolił na kradzież z banku milionów dolarów, które były przeznaczone na
    budowę fabryki, a które gdzieś tam znikły...

    Przyszłość polskiej lewicy jest zagadkowa. O ile na SLD, wszyscy, poza jej
    prominentnymi członkami, położyli już krzyżyk, to lewicy jako takiej ze sceny
    nie sposób wymazać. Są tego dwa powody; prezydent wciąż jeszcze może
    reaktywować pół martwą już partię i po drugie lewica jako taka jest Polsce
    potrzebna.
    Oczywiście "a" i "b" nie zawsze znaczy to samo. To coś, co być może zamierza
    reaktywować prezydent, dla dzisiejszych "zielonych", a i także kilku innych
    alternatywnych partii i partyjek nie będzie wcale oznaczało lewicy.
    Podobnie "zieloni" czy alterglobaliści dla Kwaśniewskiego mogą być oszołomami.
    Pamiętajmy, w dzisiejszym świecie, mamy wielkie poplątanie poglądów i postaw.
    Sądzę np., że związki Kwaśniewskiego z marksizmem zawsze były czysto
    hipotetyczne. Tak jak całe jego pokolenie - w tym nababowie z SLD, a dawniej
    SdRP - nie miał on nigdy zdecydowanych poglądów. Dzięki temu prezydent zgodnie
    z prawem mimikry potrafił zawsze dopasować się do aktualnej sytuacji i wyczuć,
    skąd wiatr wieje. Ta nieokreśloność i brak wyrazistości były ważne w PRL,
    pomogły mu też w III RP. Dzięki niej wraz z narastaniem problemów bytowych, a
    tym samym wzrostu rozczarowania do polskiego modelu kapitalizmu dzisiejszy
    prezydent stał się nawet nadzieją świata pracy. Trzeba przyznać, że nie
    przeszkodziło mu to w porzuceniu elektoratu na przystanku: wygrane wybory
    parlamentarne, a potem prezydenckie. Oddajmy mu sprawiedliwość, że oficjalnie
    swym wyborcom nie pokazał figi, lecz udał zatroskanie. Z prezydenckich
    obietnic, poczynając od mieszkań dla młodych małżeństw, można by, jak wiadomo,
    sporządzić listę obietnic bez końca. Odkąd bowiem Kwaśniewski poczuł się
    prezydentem wszystkich Polaków, jego myśl porusza się po prawdziwie
    galaktycznych krzywiznach i raczej nie w głowie mu zaspakajanie potrzeb
    zwykłych zjadaczy chleba.

    Ostatnio swoim fanom premier Belka i prezydent Kwaśniewski zafundował nowy
    pomysł na rządzenie Polską. A nazywają się to odpartyjnieniem i odnowieniem
    państwa. Przyznaję: od biedy można by uznać, że nominacja Ananicza,
    Bratkowskiego i Anny Radziwiłł miała temu służyć, ale co powiedzieć na
    nominację pana Sadowskiego? Pomysł na uczynienie ministrem sprawiedliwości
    osoby od dziewięciu lat umykającej, z pomocą immunitetu prokuratorskiego, przed
    osądzeniem - po spowodowaniu wypadku drogowego - jest tak beznadziejnie głupi,
    że stawia pod znakiem zapytania dotychczasowe zabiegi premiera, mające
    odbudować wizerunek lewicy.
    Tak więc zamiast wzmocnienia lewicy mamy jej dalsze osłabien
  • zwykly321 30.03.07, 10:53
    chociaż raz się zeszmacić.
    --
    "Cnota to chroniczny brak okazji"
    mój były login; zwykly2
  • bard333 30.03.07, 10:55
    dwóch, więc sie wyrównuje...;))

    A czasem nawet widzi poczwórnie (jak w Charkowie) to Kaczory górą!!! ;))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka