Dodaj do ulubionych

Miller: Wolała się zabić,

25.04.07, 12:39
niż ogladać usmiechnietą twarz ministra Ziobry po jej aresztowaniu.

Jak dla mnie, to wystarczający powód do popełnienia samobójstwa. Całkowicie
taką motywację rozumiem i trafia mi do przekonania.
Obserwuj wątek
    • lauriane Re: Miller: Wolała się zabić, 25.04.07, 12:41
      haen1950 napisał:

      > niż ogladać usmiechnietą twarz ministra Ziobry po jej aresztowaniu.
      >
      > Jak dla mnie, to wystarczający powód do popełnienia samobójstwa. Całkowicie
      > taką motywację rozumiem i trafia mi do przekonania.
      L. Mafia tez ma swoj kodeks honorowy......
      J.C.
      • hummer A PiS go nie posiada :( 25.04.07, 12:46
        lauriane napisał:

        > L. Mafia tez ma swoj kodeks honorowy......
        > J.C.

        I to jest cała prawda o IV RP.

        --
        "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował." Mark Twain
        • lauriane Re: A PiS go nie posiada :( 25.04.07, 14:23
          hummer napisał:

          > lauriane napisał:
          >
          > > L. Mafia tez ma swoj kodeks honorowy......
          > > J.C.
          >
          > I to jest cała prawda o IV RP.
          >L. Slusznie, tym samym wykluczasz go z organizacji mafijnych.....
          J.C.
    • loppe Re: Miller: Wolała się zabić, 25.04.07, 12:59
      z psychologicznego punktu widzenia - samobójstwo w taki sposob może popelnić
      albo ktos kto czarno widzi sowja przyszłość bo przeskrobał, albo ktoś
      calkowicie niewinny i wrażliwy
      - skrzywdzony
      śledztwo pokaże
    • jestemprzeciw Re: Miller: Wolała się zabić, 25.04.07, 14:25
      PAŃSTWO PRAWA W PRAKTYCE

      Kto przeprosi Włodzimierza Czarzastego



      Z szefem stowarzyszenia Ordynacka rozmawia Jan Złotorowicz



      Gdy przyjdą pod twój dom i kolbami w drzwi załomocą...
      – Nie załomotali, zadzwonili. Gdzieś za piętnaście siódma rozległ się w moim
      domu dzwonek. Był tak nerwowy i długi, że powiedziałem do żony, że to pewnie
      Ziobro przysłał do mnie swoich kolegów. Uśmialiśmy się z tego. Ale jak wyjrzałem
      przez okno, zobaczyłem brygadę antyterrorystyczną, około 30 dżentelmenów w
      kominiarkach i pod bronią, karetkę pogotowia, zamkniętą ulicę itd. Nawet na
      płocie siedzieli po drugiej stronie ulicy.

      No to do śmiechu już Państwu nie było.
      – Jak ich wpuściłem, wpadli do środka, przewrócili mnie na ziemię i przyłożyli
      mi broń do głowy. Słowa takie jak „ch..”, czy „ku..” padały co chwilę. Potem
      wpadli na górę, wyrzucili z łóżka żonę i też położyli na ziemi. Następnie latali
      po wszystkich pokojach przez jakieś kilkanaście minut. Przez cały ten czas ja
      leżałem na ziemi. Nikt mi nie powiedział, o co chodzi.

      A jak Pana traktowali?
      – Była trójka oficerów, zachowywali się, jakby mieli coś na sumieniu. Niby
      przeszukali mi cały dom od góry do dołu. Ale to przeszukanie wyglądało tak,
      jakby niczego nie szukali. Potem usiedliśmy w salonie i dopiero wtedy pan oficer
      pokazał mi swoją legitymację i powiedział: „wie pan, chyba będzie nas pan
      skarżył, bo my nie mamy zezwolenia prokuratora na wejście do pańskiego domu”.

      To co oni tam robili?
      – Okazało się, że szukali broni oraz jakiegoś wspólnika tego gangstera, którego
      zabito dwa dni temu.

      U Pana w domu go szukali? Pan zna tego gangstera?
      – Niech pan nie żartuje. Ja po prostu mieszkam na ulicy, przy której go zabito.
      Ale przy tej ulicy mieszka z pięć tysięcy innych ludzi.

      To dlaczego trafili akurat do Pana?
      – Nie tylko do mnie, bo taka sama brygada antyterrorystyczna wpadła do mieszkań
      mojej córki – studentki orientalistyki na Uniwersytecie Warszawskim – oraz syna
      – studenta AWF-u. U syna to nawet zamek w drzwiach wystrzelili. Przeszukano bez
      nakazu mój dom, mieszkanie mojej córki. Była zgoda na przeszukanie u mojego
      syna, bo podobno był jakiś donos, że bardzo możliwe, iż u mojego syna może być
      przechowywana broń.

      A znaleźli coś?
      – Oczywiście, że nic nie znaleźli. Syna za to skuto w kajdany i zawieziono na
      policję.

      Ustalił Pan już, kto wydał rozkaz przeprowadzenia tej akcji?
      – Nie, bo ja przede wszystkim usiłowałem się dowiedzieć, gdzie mi syna zabrali.
      W końcu go wypuścili. Włosy stają dęba. Nikt nie powiedział słowa przepraszam,
      nikt się nie usprawiedliwił, wszyscy byli zadowoleni. Jeszcze na koniec oficer
      powiedział wychodząc z mieszkania mojego syna: niech pan sobie drzwi
      zabezpieczy. Jak ja mam to zrobić – pytam – skoro żeście je wystrzelili w
      powietrze. On na to, że to nie jego problem, niech ja to sam załatwię i przyślę
      im rachunek. Ciekawe jest również to, że poza mną nikogo nie wylegitymowali. W
      domu byli moja żona, mój syn i córka, był przyjaciel córki. Zresztą nawet ode
      mnie wzięli dowód dopiero po pół godzinie, bo chcieli protokół spisać. A
      przecież kogoś szukali.

      Nie zapominajmy, że dzieje się to w kraju, w którym ministrem sprawiedliwości i
      prokuratorem generalnym jest facet, który – delikatnie mówiąc – bardzo Pana nie
      lubi.
      – Tak, to prawda. I o ile dotychczas rodzina mi mówiła: daj sobie spokój z
      polityką, to teraz taka cholera mnie wzięła, że uznałem, że trzeba się tym
      zająć, bo to jest skandal. Jeżeli miał to być sygnał w kierunku formacji, z
      którą się utożsamiam, to został on wydany. Jeżeli była to głupota, to była to
      bardzo kosztowna głupota. Jeżeli zaś była jakaś podstawa do całej akcji, to
      dlaczego prokurator nie wydał na to zgody. Jest to też sygnał dla moich
      sąsiadów. Przecież wszyscy wiedzą, że do niewinnego człowieka nie wysyła się
      bladym świtem wozów bojowych. Ręce opadają. Ale na pewno tego nie odpuszczę.
      Będę teraz skarżył wszystko, co się da skarżyć.

      Dziękuję za rozmowę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka