Dodaj do ulubionych

Krytycznie o Powstaniu - Kisiel w 1945

01.08.07, 19:16
"Młodzież warszawska była – nie zdając sobie z tego sprawy – obojętna w
stosunku do kultury polskiej, której pomnikami były warszawskie gmachy,
kościoły, biblioteki, wobec zasobów materialnych, nagromadzonych w Warszawie,
wobec tej sumy wielkiej pracy pokoleń, jakiej wytworem była Warszawa.
Młodzież nie zawahała się postawić to wszystko jako stawkę w walce, która
miała jej dać za to wyładowanie niewyżytych potrzeb bohaterstwa, ofiary i
walki. (...)
Cóż to jest honor? Pojęcie nader wieloznaczne, w różnych epokach i różnych
krajach interpretowane bardzo rozmaicie. I przy tym rzecz zasadnicza:
zupełnie na czym innym polega honor jednostek, czym innym zaś jest honor
państw i narodów. (...) dla narodów rozporządzających prawdziwym realizmem i
prawdziwym instynktem racji stanu ważniejszą rzeczą jest istnieć jako naród,
niż walczyć o jednostkowy "honor" – honor, pojmowany u nas w sposób dosyć
formalistyczny i skostniały (...). "Naród naprawdę męski nie walczy nigdy do
ostatniej kropli krwi" – napisał kiedyś Ludendorff – typowy przecież
nacjonalista. I to jest prawda: powstanie warszawskie, tak jak i inne nasze
powstania nie było aktem dojrzałej męskości: było aktem zniecierpliwienia,
młodzieńczej niepowściągliwości. I dlatego przyniosło szkodę podstawowemu
aksjomatowi patriotyzmu, jakim jest istnienie narodu ponad wszystko. W naszej
sytuacji walka o honor kosztem 30 proc. Polskiego potencjału kulturalnego i
gospodarczego (taki bowiem procent co najmniej stanowiła Warszawa) była
poniekąd aktem psychicznego egoizmu, krótkowzroczności, nieopanowania i –
nieprzemyślenia".

[więcej pod poniższym adresem]
--
Apocalypsis cum figuris
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka