Dodaj do ulubionych

Homoseksualiści powinni na LiD, swoich oprawców

15.09.07, 12:06
głosować. To takie typowe...
"Akcja "Hiacynt" – masowa akcja Milicji Obywatelskiej przeprowadzona w PRL w
latach 1985-1987, polegająca na zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich
środowisku, w wyniku której zarejestrowano ok. 11 000 akt osobowych.
Tło [edytuj]

Polskie prawo karne przestało kryminalizować stosunki homoseksualne w roku
1932. Stosunek władz komunistycznych wobec kontaktów homoseksualnych był
jednak negatywny, co wiązało się ze stalinowskim podejściem do tego zjawiska,
ukształtowanym w latach 30 XX w. PRL-owscy i radzieccy naukowcy –
kryminolodzy, psychiatrzy czy prawnicy – w większości uważali homoseksualizm
za patologię społeczną, uzasadniając ten pogląd argumentami podobnymi do
argumentów z istnienia "praw naturalnych". Środowiska homoseksualne były pod
stałą obserwacją MO i SB co najmniej od połowy lat 60., pierwsze zaś teczki
osobowe zaczęto zakładać w latach 70. Proceder ten został przerwany przez stan
wojenny.

Oficjalne i nieoficjalne przyczyny akcji [edytuj]

Oficjalnie ogłoszonym powodem przeprowadzenia akcji "Hiacynt" było
przeciwdziałanie rozwojowi epidemii AIDS na terenie Polski, kontrola "wysoce
kryminogennego" środowiska oraz walka z prostytucją. Prawdopodobnym powodem
mogła być jednak chęć zebrania kompromitujących materiałów potrzebnych do
szantażu osób. Osoby takie mogły później być bardziej skłonne do współpracy
jako np. tajni współpracownicy SB. Natomiast działacze środowisk
homoseksualnych przypuszczają, że prawdziwym celem akcji było zniszczenie
rodzącego się ruchu praw człowieka, niepożądanego przez władze, jak wszystkie
inne ruchy wolnościowe. Domniemywa się również, że akcja sprzyjała gromadzeniu
informacji o opozycji antykomunistycznej, w tym o działaczach "Solidarności".

Przebieg akcji i jej wyniki [edytuj]

Akcja, na rozkaz Ministra Spraw Wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka,
rozpoczęła się 15 listopada 1985. Rano w szkołach, uczelniach, zakładach pracy
na terenie całej Polski pojawili się funkcjonariusze MO i zatrzymywali lub
aresztowali osoby podejrzane o homoseksualność lub kontakty ze środowiskiem
osób homoseksualnych. Łapanki urządzano też w miejscach spotkań osób
homoseksualnych. Aresztowanym zakładano teczki o nazwie "Karta
homoseksualisty", zdejmowano odciski palców, a niektórych nakłaniano do
podpisywania oświadczeń:

Niniejszym oświadczam, że ja [imię i nazwisko] jestem homoseksualistą od
urodzenia. Miałem w życiu wielu partnerów, wszystkich pełnoletnich. Nie jestem
zainteresowany osobami nieletnimi.

Poza założeniem "Karty homoseksualisty" i zebraniem odcisków palców zatrzymani
byli zmuszani szantażem do donosów na innych gejów, a także do opisu
uprawianych technik stosunków seksualnych.

Akcja prowadzona była do 1987 roku, choć kartoteki "Hiacynta" uzupełniano
jeszcze co najmniej do 1988; w wyniku akcji zgromadzono ok. 10-12 tysięcy akt
osobowych, które dziś tworzą tzw. Różowe kartoteki.

Reakcje [edytuj]

Akcja "Hiacynt" spowodowała, że duża część środowiska homoseksualistów zaczęła
jeszcze bardziej ukrywać swoją orientację. Wiele osób homoseksualnych
wyemigrowało z Polski. Brutalne pogwałcenie praw człowieka spotkało się z
reakcją zagranicznych mediów, władza robiła jednak wszystko, by sprawę zataić.
Pytany o akcję rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban w wywiadzie dla
amerykańskiej prasy zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek miała ona miejsce.

8 stycznia 1988 roku profesor Mikołaj Kozakiewicz przeprowadził rozmowę na
temat "Hiacynta" z generałem Czesławem Kiszczakiem. Minister przyznał, że
Milicja ma tak zwane różowe kartoteki, ale zastrzegł, że obejmują one tylko
tych, którzy byli wmieszani w sprawy kryminalne. Profesor Kozakiewicz mówił
jednak później, że ma dowody, iż kartoteki dotyczyły także osób nigdy nie
będących podejrzanymi o sprawy kryminalne.

Podczas tego samego spotkania doszło też do rozmowy na temat rejestracji
pierwszego stowarzyszenia LGBT w Polsce. Teoretycznie prawo do swobodnego
zrzeszania się było gwarantowane przez konstytucję PRL-u. W praktyce władza
robiła wszystko, by to uniemożliwić. Kiszczak zaproponował jednak, że jeśli
Kozakiewicz i kilka innych liczących się osób z kręgu kultury i nauki podpisze
list, który zostanie skierowany do niego i ministra zdrowia (chodziło o AIDS –
gejów zaliczano wtedy do "grupy zwiększonego ryzyka"), to wniosek taki
zostanie rozpatrzony "z całą życzliwością". Patrz: List Kozakiewicza.
pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_%22Hiacynt%22
--
"polski" patriota o Polsce:
www.dailytimes.com.pk/default.asp?page=2007/05/11/story_11-5-2007_pg3_3
III RP wg Leszka Millera: "Śmietniki w Polsce służą do szukania jedzenia lub
porzucania noworodków", "promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa,
dziedziczonego upośledzenia przyszłych pokoleń"
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka