Komentarze do artykułu
Sikorski: Jestem bardzo przygnębiony śmiercią Stefana Mellera
- Jestem bardzo przygnębiony śmiercią Stefana Mellera - powiedział minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Michał Komar , autor książki "Świat według Mellera. Życie i historia: ku wolności", wywiadu-rzeki z byłym szefem MSZ mówił w radiu ZET, że zapamięta go jako człowieka, który posiadał w sobie niepospolite męstwo. Z kolei były minister spraw zagranicznych Adam Rotfeld wspominał postawę Mellera w 1968 roku, kiedy służby specjalne atakowały jego ojca. Stefan Meller zmarł dziś w nocy po długiej i ciężkiej chorobie.
Re: "Wielce mężny człowiek, człowiek honoru"
"markowi99az1", który napisał:"Jeżeli jesteś aż takim ortodoksem,
czemu w tym samym stylu nie plujesz na postkomunistycznych pisowców
i ich ludzi? Czekasz na ich śmierć?"
Nie wydaje mi się, bym był aż takim ortodoksem (cokolwiek by to dla
Ciebie znaczyło). Na smierć tych żywych nie czekam, ale jeśli pisuję
o nich (zwykle piszę o problemach, nie o ludziach), to pod pełnym
imieniem i nazwiskiem, nie pod nickiem.
Zauważ, że "pluję" tutaj (fakt, poniosło mnie trochę) tylko na
tego "sw. patryka", którego głupota przekroczyła moją wytrzymałość.
O Mellerze, który mnie ani ziębi, ani grzeje, piszę tylko
przypominając FAKTY. Irytuje mnie ta starożytna reguła "de mortuis
nil nisi bene", bo w ten sposób za parę latek będę musiał
wysłuchiwać peanów na cześć Kiszczaków, Jaruzelskich, a od co
większych nieuków także na cześć Stalina czy Hitlera (już sa tacy,
choć na szczęscie jeszcze nieliczni).
Tu zmarł człowiek, który może i był miły pod koniec życia, może i
dowcipy ładnie opowiadał, ale zył tak jak żył - niespecjalnie ma się
czym pochwalić, więc nie przesadzajmy z zachwytami i bezmyślnymi
panegirykami.
Zauważ, że cała jego chwała bierze sie z tego jednego gestu: że nie
chciał byc w jednym rządzie z Lepperem. To mu się oczywiście chwali,
ale jakże nisko upadła ta nasza klasa polityczna, skoro powodem do
CHWAŁY jest to, co powinno być NORMĄ. A teraz porównuje się go bez
opamiętania z Kuroniem i Modzelewskim. No nie, trzeba nieco umiaru -
oni rzeczywiście czegoś chcieli i czyms ryzykowali. A on? Chciał
zrobić karierę w partii (przypominam: nie każdy chciał i nie każdy
nawet mógł dostać się do PISM - on, po ojcu, był wtedy "swój"), ale
nie wyszło - wykopali. I tyle.
To, że tej partii potem nie lubił, to dosyć normalne - czuł
sie "dotknięty". Ale gdyby nie ten kopniak? Nie chcę dywagować...
A poza tym: cieszę się, że są ludzie jak Ty - pamiętający, skąd
który "działacz" pochodzi i co robił nie tak dawno. Musimy o tym
pamietać, choć bez przesady z implikacjami takich czy innych ich
dawnych wyborów.
Z jednym zastrzeżeniem: to są nie tylko "postkomunistyczni pisowcy" -
oni są w każdej partii, a w SLD przede wszystkim (piszę to, choć
wiem, że znowu jakiś głuptas "odkryje", żem z PiS-u i nawet z
kościelnej kruchty; to nawet smieszne już nie jest).