Nie wiem gdzie jest dziś przyszły polski Obama. Może poza polityką i
ma dopiero 20 lat. Po prostu nie wiem.
Obama był działaczem społecznym w Chicago, powiedzmy dla
uproszczenia, że takim lokalnym Owsiakiem. Carter był plantatorem
orzeszków i gubernatorem nieistotnego politycznie stanu Georgia.
Clinton mało znanym gubernatorem malutkiego i biednego stanu
Arkansas. Niby ludzie z establishmentu, a jednak spoza. Wszyscy
urzekli społeczeństwo w trakci kampanii. I za to ich naród wybierał.
Spoza establishmentu w klasycznym rozumieniu był też JFK.
Gdyby którakolwiek z polskich partii miała swoje konwencje
przedwyborcze i wielu kandydatów do przywództwa, gdyby wybierano
najlepszych spośród nich, mógłbyś mówić, że przynajmniej miałeś
wpływ na wybór NAJLEPSZEJ opcji danego dnia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.