Dodaj do ulubionych

NSZ nie zamierzały walczyć z Niemcami

04.01.09, 09:12
wg założeń przywódców-sabotaż i kontr działania przeciw Niemcom byłyby wbrew
polskiej racji stanu.
Naczelnym zadaniem zaś było "zniszczenie oddziałów i band komunistycznych"

Edytor zaawansowany
  • 04.01.09, 09:15
    Jak zawsze kłamiesz. NSZ biło i Niemców i komunistów gdyż słusznie
    uważało ich za podobnych wrogów. Decyzja o dogadaniu sie z Niemcami
    w sprawie przejścia oddziałów NSZ przez linie frontu była słuszna bo
    uratowała od wymordowania przez kacapów i ich polskich sługusów
    kilka tysiecy ludzi.
  • 04.01.09, 09:19
    może wreszcie ktoś tę białą plamę odkryje
  • 04.01.09, 09:42
    A co tu odkrywać NSZ nie zapiera się że rżnęli sługusów kacapów
    czyli "polskich" komunistów i chwała im za to. Jedynie szkoda, że
    tak mało ich ubili
  • 04.01.09, 11:19
    W lutym 1944 r. generał SS i dowódca sił bezpieczeństwa w Generalnej Guberni,
    Walter Bierkamp, chwalił się sukcesami w walce z „polskimi bandami", co
    przypisywał właśnie współpracy z NSZ-em: „Przyczyną wielu morderstw, dokonanych
    na całym szeregu Polaków, nie była ich praca dla Niemców, lecz przekonania
    polityczne. Ten stan rzeczy wykorzystuje się, oszczędzając w ten sposób
    niemiecką krew. Do walki z bandami używa się band".
    frgm z artykułu Piotra Skury
  • 04.01.09, 11:20
    W meldunku z maja 1944 r. Bór-Komorowski przyznał, że w wielu kręgach AK
    połączenie z NSZ wywołuje protesty: „Wejście NSZ w skład AK traktowane jest jako
    realizacja niezbędnej jednolitości wojska. Głosy krytyczne, szczególnie Trójkąta
    (konspiracyjne określenie Stronnictwa Ludowego - przyp.red.), wyrażają
    zastrzeżenia podnosząc, że oddziały NSZ współdziałały z Niemcami w walce z
    komuną i tępiły Żydów, a nieraz czynnie występowały przeciwko lewicowym działaczom"

    z tego samego źródła
  • 04.01.09, 11:24
    Gdyby całe AK przyłaczyło się do likwidowania komuny losy Polski
    mogły by potoczyc sie inaczej. Kacapy nie miały wszak nieskończonej
    ilosci hołoty gotowej do współpracy
  • 04.01.09, 11:27
    bywały przypadki jawnej współpracy i kolaboracji NSZ z Niemcami
  • 04.01.09, 11:49
    tensamjest napisał:

    > bywały przypadki jawnej współpracy i kolaboracji NSZ z Niemcami
    To nie były przypadki. To było zdecydowane współdziałanie.
  • 04.01.09, 12:37
    Przystapili do współpracy (bardzo umiarkowanej) z Niemcami jak się
    dowiedzieli co wyprawiają kacapy i ich polskie pachołki w Wilnie.
  • 04.01.09, 13:05
    W latach 1944-1946 NSZ zamordowało wielu Żydów, którzy przetrwali
    okupację.
  • 04.01.09, 13:18
    zebatek napisała:
    W latach 1944-1946 NSZ zamordowało wielu Żydów, którzy przetrwali
    okupację.
    '''''''''''''''''''''''''''''''''''''
    Trzeba bylo walczyc z niemcami, a nie tworzyc bandy komunistyczne, grabiace
    polskiego chlopa.
    --
    Egon Bonda: "Z delikatną ostrożnością pierdzę, żebym się nie zesrał".
  • 04.01.09, 22:14
    wujtarabuk napisał:

    > Trzeba bylo walczyc z niemcami, a nie tworzyc bandy komunistyczne, grabiace
    > polskiego chlopa.
    Bandy grabiące i mordujace polskich chłopów to właśnie były NSZ.
  • 06.01.09, 23:45
    Poszukiwacze NSZ-owskich zasług mówią o bojowości tej formacji, m.
    in. o jej udziale w powstaniu warszawskim (wg jednych historyków w
    powstaniu uczestniczyło 500, wg innych 2000 NSZ-owców) i w innych
    dramatycznych zmaganiach zbrojnych, szczególnie wysoko zaś punktują
    fakt, iż NSZ walczyły na dwa fronty – przeciw Niemcom i komunistom
    polskim i sowieckim. Przeciwnicy NSZ piętnują ich rozłamowe
    poczynania, przejawiające się m.in. w niepodporządkowaniu się przez
    tę formację Komendzie Głównej Armii Krajowej, a tym samym i rządowi
    emigracyjnemu w Londynie, co wg historyków stanowi coś pomiędzy
    zdradą a dezercją. Wreszcie pada zarzut najgorszy – jakby w ogóle
    można było stopniować zbrodnie – współpraca z hitlerowskimi
    Niemcami, za co szczególnie surowemu potępieniu poddaje się Brygadę
    Świętokrzyską NSZ. Zresztą nie bez podstaw. NSZ kierowały się zasadą
    walki z dwoma wrogami, z Niemcami i z wszelkimi ugrupowaniami
    lewicowymi. Jednakże w pewnym okresie dowództwo NSZ uznało za
    swojego głównego wroga nie niemieckiego okupanta, a właśnie polskie
    formacje lewicowe. Przy tym za ugrupowania lewicowe NSZ-owcy
    uznawali nie rzadko także i partyzanckie oddziały Batalionów
    Chłopskich. Z zasady za komunistę uznawano także każdego Żyda, a za
    bojówki lewicowe nawet i żydowskie samodzielne grupy partyzanckie. Z
    rąk NSZ ginęli nie tylko dowódcy oddziałów lewicowych, czy
    żydowskich, najczęściej zabijano wszystkich partyzantów, których
    dowódca określonej NSZ-owskiej jednostki uznał za lewicowych bądź za
    żydowskich. NSZ nie były jednolite, niewielka część tego wojska
    podporządkowała się dowództwu AK, określano ją NSZ-AK. Niektórzy
    dowódcy oddziałów NSZ, które podporządkowały się AK, zostali przez
    dowództwo NSZ karani, nawet skazywani na karę śmierci „za zdradę”.
    Wyroki wykonano m.in. na oficerach NSZ-AK - kapitanie Włodzimierzu
    Żabie („Żniwiarz”), majorze Gostomskim („Witold”), kapitanie
    Stanisławie Żaku („Stach”), por. Władysławie Pacholczyku
    („Adam”, „Klin”).
    Brygada Świętokrzyska NSZ (BŚ NSZ) utworzona została w sierpniu 1944
    r. z NSZ-owskich pułków 202. i 204.. Jej dowódcą został pułkownik
    NSZ Antoni Szacki vel Skarbek vel Dąbrowski („Bohun”, „Ludwik”).
    Sama BŚ liczyła 850 ludzi, z czasem rozrosła się do 1200 bojowców.
    Zastępcą „Bohuna” został ppłk. Marcinkowski („Jaxa”), a szefem
    sztabu Zub Zdanowicz („Ząb”) - cichociemny, który wcześniej odrzucił
    wyznaczone mu przez szefostwo AK stanowisko dowódcy zespołu
    likwidacyjnego, a następnie samowolnie porzucił formację AK
    wstępując w szeregi Narodowych Sił Zbrojnych.
    Dowódcy NSZ nawiązywali wielokrotnie kontakty z Niemcami, a
    szczególnie ponurą postacią był agent Gestapo por. Hubert Jura
    („Tom”), dowódca oddz. NSZ „Sosna”.
    Brygada Świętokrzyska odegrała najhaniebniejszą rolę w formacjach
    NSZ. W obliczu rozpoczętej sowieckiej ofensywy BŚ podjęła 13.
    stycznia 1945 r. ucieczkę na zachód; przeprawiła się za zgodą
    Niemców przez most na Pilicy, a 16. stycznia, po zawarciu szerokiego
    porozumienia z Niemcami, BŚ otrzymała od dowództwa niemieckiego
    glejt pozwalający na przemarsz brygady - wraz z całym uzbrojeniem
    (sic!) - na Zachód „pod warunkiem, że BŚ nie będzie atakować
    oddziałów niemieckich” i warunek ten brygada przestrzegała
    konsekwentnie aż do końca wojny. Marsz BŚ był długi, bo wiódł przez
    Komorniki, przez miejscowości na terenie Niemiec: Elgut, Feldheim,
    Grunwald, Kaubitz, Peterswaldau, Steinseifersdorf, Waldenburg, Alt
    Laessig oraz Petersdorf aż do Kottwitz, gdzie BŚ zatrzymała się na
    dwa tygodnie. „Jaxa” nie tylko wynegocjował z Niemcami (w
    katowickiej komendanturze) zgodę na zachowanie pełnego uzbrojenia,
    ale również pozwolenie na przejście do Czech. Ranni NSZ-owcy
    otrzymali pełną opiekę lekarską ze strony służb sanitarnych wojsk
    niemieckich. Wszystko to oczywiście nie bez wzajemnych koncesji.
    Zgodnie z żądaniem SS-Hauptsturmfuehrera Paula Fuchsa i nacisku
    najściślej współpracującego z Gestapo por. „Toma”, dowództwo BŚ
    zgodziło się na zorganizowanie z wybranych bojowców NSZ ekip
    wywiadowczych świadczących usługi na rzecz Niemców i wysłanie ich
    jako skoczków spadochronowych na zajęte przez Sowietów tereny
    Polski. W tym celu, już wcześniej, bo 7. lutego 1945 r., dowództwo
    BŚ odkomenderowało grupę żołnierzy pod komendą kapitana NSZ Stefana
    Celichowskiego („Andrzej”) na przeszkolenie wywiadowcze w ośrodku
    niemieckim w Sudetach. Warto dodać, że w marcu 1945 r. ppłk.
    Marcinkowski („Jaxa”), zastępca dowódcy BŚ, wziął udział w
    zorganizowanej przez Niemców konferencji w Pradze, gdzie omawiano
    wraz z przedstawicielami faszystów rumuńskich i węgierskich kwestie
    ściślejszej współpracy z Niemcami.

    Z przypisów do książki Chodakiewicza: „Według J.D. (Janusza
    Deringa), niektórzy żołnierze brygady, a szczególnie AK-owcy [kilku
    przyłączyło się do BŚ w trakcie marszu na Zachód], nie byli
    zadowoleni z powodu współpracy NSZ z Niemcami. Kpr. pchr. >>Maciek<<
    (N.N.), żołnierz AS NSZ z Warszawy, który otwarcie głosił swoją
    dezaprobatę polityki dowództwa brygady, głosząc >>czym różnimy się
    od tych Kałmuków czy Ukraińców, którymi tak w Warszawie
    pogardzałem<<, został w połowie kwietnia >>zlikwidowany za
    podrywanie morale wojska<<.”

    Jeszcze cytat z książki Chodakiewicza: „Major >>Radosz<< z NSZ-AK
    nie był jedynym, który podejrzewał osoby związane z dowództwem
    Brygady Świętokrzyskiej o współpracę z Niemcami. Podobnie uważał
    komendant Okręgu Kielce-Radom AK płk. Zientarski (>>Mieczysław<<). W
    raporcie z 14 listopada 1944 r. >>Mieczysław<< meldował:
    […] 2. Działalność NSZ. D-cy kontaktują się i współpracują z
    Gestapo. Wsypują partie komunistyczne. W terenie podszywają się pod
    AK, przy czym terroryzują, rabują ludność. Głównym ich zadaniem jest
    niszczenie PPR AL i oddziałów partyzanckich sowieckich.
    W meldunku sytuacyjnym z 2 stycznia 1945 r. płk Zientarski pisał:
    4. Działalność NSZ bez zmian. Wyraźna współpraca z Niemcami i plaga
    społeczeństwa na skutek rekwizycji. W dniu 22 XI [1944] w czasie
    marszu NSZ przez m. Oleszno Niemcy ściągnęli posterunki. Rannych NSZ
    Niemcy proponują odstawić do szpitali niemieckich. Notowane są
    kontakty z Gestapo.”
  • 06.01.09, 23:48
    Formację NSZ, w tym Brygadę Świętokrzyską, obciąża niemało
    zbrodniczych czynów. Zainteresowanych odsyłam do prac Zbigniewa S.
    Siemaszki: "Narodowe Siły Zbrojne" (Oficyna Wydawnicza "POKOLENIE",
    reprint londyńskiego wydania z r. 1978) i Marka Jana
    Chodkiewicza: "Narodowe Siły Zbrojne – ‘Ząb’ przeciw dwu wrogom"
    (FRONDA 1999).

    Historyk Tadeusz Andrzej Olszański („Historia Ukrainy XX w.”): o
    mordzie dokonanym na mieszkańcach wsi Wierzchowiny i nie tylko tej
    miejscowości:
    [..] Wreszcie NSZ-NZW mają na sumieniu m.in. masakrę 400 Ukraińców
    w Piskorowicach oraz masakrę w Wierzchowinach 6.Vi.1945 r. ze 194
    ofiarami. Jedynie ta akcja >>istniała<< w polskie propagandzie, przy
    czym pomijano fakt ukraińskiej narodowości ofiar, przedstawiając
    zbrodnię NSZ jako akt >>nienawiści klasowej<< (ludność Wierzchowin,
    podobnie jak wiele wsi ukraińskich w lubelskim była nastawiona
    przychylnie do władz komunistycznych).”
    Kazimierz Podlaski („Białorusini, Litwini, Ukraińcy”: [..] Zbrodnia
    jest
    zbrodnią. Faktem zaś pozostaje, iż największy hajdamacki wyczyn w
    Polsce nie był dziełem Ukraińców, lecz Polaków, i to tych
    >>najprawdziwszych<<. [.] Nie mnożąc owych pytań i zbrodnię
    mordowania nazywając zgodnie z prawdą – zbrodnią, oddajmy głos
    samemu sprawcy tej rzezi. Zachował się >>Meldunek<< z akcji na
    Wierzchowiny, sporządzony przez por. ‘Romana’, dowódcę oddziału NSZ.
    Jest to relacja przedłużona o dalsze konsekwencje ataku na
    Wierzchowiny. >>Melduję, że dnia 6.VI.1945 r. oddziały NSZ pod
    dowództwem kapitana ‘Szarego’, które wchodziły w skład oddziału
    kpt. ‘Szarego’: por. ‘Romana’, st. sierż. ‘Zemsty’ i
    sierż. ‘Sokoła’, udały się na akcję na wieś ukraińską Wierzchowiny,
    która jest położona na granicy powiatu krasnostawskiego i
    hrubieszowskiego. [..] Dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych, aby
    położyć kres temu i zapobiec dalszemu mordowaniu Polaków i ich
    rodzin, wydało rozkaz, aby mieszkańców wsi Wierzchowiny co do
    jednego wymordować, toteż dnie 6.6.1945 r. powyższe oddziały pod
    dowództwem kpt. ‘Szarego’ o godz. 12 minut 15 przybyły do wsi
    Wierzchowina, by dokonać akcji na zbrodniarzach. Akcja trwała do
    godziny 15 min. 10. W czasie akcji przede wszystkim strzelano do
    wszystkich mieszkańców pochodzenia ukraińskiego, młodych zaś męczono
    celem wydobycia broni, która była używana na Polaków – co się
    okazało słuszne, gdyż wydobyto z nich kilka automatów, amunicji i
    granatów. W powyższej wsi zostało zamordowane 194 osoby pochodzenia
    ukraińskiego<<.”

    Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że współpracą z Niemcami
    zhańbili się nie tylko narodowcy z pod znaku NSZ. Znane są przypadki
    utrzymywania kolaboracyjnych kontaktów z Niemcami także przez
    niektóre jednostki niepodległościowców z formacji AK. Najczęściej
    dotyczyły one zawierania z Niemcami umów „o nieagresji”, gdy za
    głównego wroga uznano lewicowe oddziały partyzanckie bądź sowieckie.
    Najdalej w tych kontaktach posunął się cichociemny, por. Adolf Pilch
    („Pistolet”, „Dolina”, „Góra”), żołnierz nowogródzkiej AK. Pilch nie
    tylko
    zawarł z Niemcami ów swoisty „pakt o wzajemnej nieagresji”
    otrzymując od Niemców w zamian uzbrojenie i amunicję, ale nawet
    odmówił swojemu dowództwu uczestniczenia w słynnej zbrojnej akcji
    przeciw Niemcom pod kryptonimem „Ostra Brama”. Wkrótce Pilch
    samowolnie opuścił rejon Nadniemeński, całkowicie wycofał się z
    Kresów i z podległym mu batalionem „Stołpeckim” AK udał się z pełnym
    uzbrojeniem(sic!) w towarzystwie niemieckich żandarmów z Rakowa na
    zachód. W drodze
    negocjował z kolejnymi lokalnymi dowódcami niemieckich wojsk w
    sprawie
    pozwolenia na przejście. Niemcy nie tylko przydzielili
    batalionowi „Stołpeckiemu” eskortę żandarmów, ale nawet
    zorganizowali AK-owcom
    transport kolejowy, zadbali o zaopatrzenie, a także udostępnili
    batalionowi
    Pilcha przeprawy przez mocno strzeżone mosty na Wiśle.
    Podobne „pakty” z Niemcami zawarli porucznicy AK Świda („Lech”) i
    Zajączkowski („Ragnar”) także ze Zgrupowania Nadniemeńskiego. Warto
    dodać, że owe partyzanckie oddziały AK, które poszły na współpracę z
    Niemcami, należały do największych w 77. pułku piechoty Okręgu
    Nowogródzkiego
    AK, bowiem IV. batalion pod dowództwem ppor. „Ragnara” (Czesław
    Zajączkowski) dysponował stanem 800 ludzi, a batalion I.
    („Stołpecki”) z 78. pp. pod dowództwem por. „Doliny” (Adolf Pilch)
    stanem 700 ludzi.
    Na wyżej wymienionych zdrajców sądy polowe AK wydały wyroki śmierci,
    ale - jakby to się nie wydawało dziwne - żaden nie został wykonany.
    Niektórzy z nich jeszcze żyją; np. z „Tomem” (Hubert Jura) wielu
    dawnych oficerów NSZ jeszcze niedawno spotykało się towarzysko w
    Ameryce Południowej.

  • 04.01.09, 13:28
    tensamjest napisał:
    bywały przypadki jawnej współpracy i kolaboracji NSZ z Niemcami
    ''''''''''''''''''''''''''
    To byl wyraz rzadkiego u polakow realizmu politycznego. Jezeli mozna bylo na tym
    zyskac, a zyskano, wiec nalezy tylko przyklasnac takiej postawie. Czym sie
    skonczyla chec wspoldzialania z armia czerwona, przekonala sie AK na Wolyniu i
    Wilenszczyznie.


    --
    Egon Bonda: "Z delikatną ostrożnością pierdzę, żebym się nie zesrał".
  • 04.01.09, 22:13
    tensamjest napisał:

    > bywały przypadki jawnej współpracy i kolaboracji NSZ z Niemcami
    Bywały to baaaardzo nieliczne przypadki walki NSZ z Niemcami (jakaś tam garstka
    w powstaniu warszawskim). Kolaboracja z hitlerowcami to dla tych band był stan
    naturalny.
  • 04.01.09, 13:37
    słoneczko aż tak bardzo na główkę przygrzało?ale to przecież nie
    tylko sprawa notorycznej głupoty.zbydlęcenia też.
    --
    Kaczyńscy-wasz czas się już skończył.nasza cierpliwość też.
  • 04.01.09, 14:18
    venus99 napisał:

    > słoneczko aż tak bardzo na główkę przygrzało?ale to przecież nie
    > tylko sprawa notorycznej głupoty.zbydlęcenia też.
    wujtarabuk to gnida. Nie trać czasu na dyskusję z tą prymitywną
    mendą.
  • 04.01.09, 22:12
    mak67 napisał:

    > Gdyby całe AK przyłaczyło się do likwidowania komuny losy Polski
    > mogły by potoczyc sie inaczej. Kacapy nie miały wszak nieskończonej
    > ilosci hołoty gotowej do współpracy
    Wtedy AK zostałoby, podobnie jak NSZ, wybite niemal do nogi, a przez historię
    uznani zostaliby jako kolaboranci Hitlera.
  • 04.01.09, 22:10
    ubili dość.
  • 07.01.09, 13:40
    tornson napisał:

    > ubili dość.
    Zawsze tam wszystko można zrobić lepiej ... .
  • 07.01.09, 02:11
    mak67 napisał:
    > A co tu odkrywać NSZ nie zapiera się że rżnęli sługusów kacapów
    > czyli "polskich" komunistów i chwała im za to. Jedynie szkoda, że
    > tak mało ich ubili

    maku czerwony ;)
    cienki bolek z ciebie. po polsku, pisze i mówi się - zabili.
    ubili to pa ruski jest. spadaj stąd na łubiankę i podszkol się trochę w
    polszczyźnie bo, gdy osobiście się tu pojawisz, możesz mieć problemy jak ten
    wywiadowca amerykański, który ciemną nocą wylądował na syberii i uwiarygadniał
    się piciem samogonu, graniem na harmoszce a nawet starą babcię posunął, tylko
    zapomniał, że afroamerykanin z niego "nastojaszczy" :-D)))))

    - wredna alexis
  • 04.01.09, 12:20
  • archiwum dziadka ubeka na strychu...

    ;-P

    --
    polani 18.06.08, 10:34 naszepny durny polak co wykozystal 1/3 ziemie niemiecka
    na nasze koszyt a my musimy byc 60 lat wstertnych arabow na boska ziemie objecna
    boga Izraela
  • 04.01.09, 14:20
    barnacle.bill.the.sailor napisał:

    > archiwum dziadka ubeka na strychu...
    >
    > ;-P
    >
    barnacle.bill.the.sailor - długo byłeś na kontakcie ?
    To ciebie prowdził st. kapral Leon Duda z posterunku UB na doru PKS?
  • 04.01.09, 14:36
    Niemal modelowym przykładem współpracy NSZ z Niemcami było okrążenie
    we wrześniu 1944 roku przez Brygadę Świętokrzyską NSZ i niemieckie
    jednostki policyjne niedaleko wsi Rząbiec koło Włoszczowej oddziału
    AL im. Bartosza Głowackiego i radzieckiego oddziału Iwana
    Karawajewa.

    Polscy partyzanci odnieśli dotkliwe straty, a wielu radzieckich
    partyzantów dostało się do niewoli. 67 spośród nich wymordowano,
    innych przekazano Niemcom. Wkrótce potem nacjonaliści otrzymali
    silne wzmocnienie (do 3 tys. osób), by lepiej mogli zwalczać
    komunistyczną partyzantkę. Mimo to nie udało im się dopaść kilku
    działających w tamtym rejonie oddziałów AL. Lokalni dowódcy AL
    zmienili bowiem taktykę działań dzieląc się na mniejsze,
    kilkuosobowe grupy, które trudniej było wytropić. Wyróżnił tu się
    m.in. oddział Stanisława Olczyka „Garbatego", który półtora roku
    wielokrotnie wymykał się pułapkom zastawianym przez NSZ.
  • 04.01.09, 15:03
    Silne walki z AL prowadziła Brygada Świętokrzyska NSZ. Jednym z jej największych
    bojów była bitwa pod wsią Rząbiec w powiecie włoszczowskim stoczona we wrześniu
    1944 r., gdzie Brygada Świętokrzyska NSZ, zaalarmowana przez członka NSZ z
    patrolu który wcześniej został zaatakowany przez oddział AL [8] (zatrzymanych
    przez AL członków patrolu NSZ poddano wtedy torturom[9], jednemu z nich udało
    się zbiec i powiadomić Brygadę) zaatakowała oddziały Armii Ludowej im. Bartosza
    Głowackiego i oddział partyzantki radzieckiej - oddział ten nie podlegał AL,
    ponieważ składał się początkowo z 11-osobowej grupy desantowej "Szturm" (później
    oddział liczył kilkudziesięciu ludzi) którą zrzucono z radzieckich samolotów na
    spadochronach w nocy z 27 na 28 lipca 1944 w okolicy stacji kolejowej Tunel.
    Grupa radziecka podlegała organom bezpieczeństwa państwowego ZSRR i składała się
    z agentów NKWD i NKGB.[10] Według AL, w potyczce zginęło 16 członków AL, a 32
    pozostałych i 73 partyzantów radzieckich dostało się w ręce Brygady. Część
    członków AL zwolniono, a kilkunastu z nich wstąpiło do Brygady
    Świętokrzyskiej[11]. Według wersji NSZ, wśród jeńców radzieckich doszło później
    do buntu, w czasie jego tłumienia zginęło 3 żołnierzy NSZ, 3 zostało ciężko
    rannych a 67 partyzantów radzieckich zostało zabitych. Z kolei według historyków
    okresu PRL, pięciu oficerów sowieckich rzekomo przekazano do Gestapo, a
    pozostałych jeńców radzieckich i 4 z AL miano rozstrzelać.
    --
    Egon Bonda: "Z delikatną ostrożnością pierdzę, żebym się nie zesrał".
  • 04.01.09, 15:05
    W Częstochowie niemiecki komendant policji i służb bezpieczeństwa
    Paul Fuchs uzgadniał szczegóły współpracy wymierzonej w lewicowe
    podziemie z tamtejszymi oddziałami NSZ. Nacjonaliści otrzymali od
    hitlerowców do dyspozycji m.in. willę w Częstochowie, w której
    piwnicy znajdowało się niewielkie więzienie do przetrzymywania
    złapanych AL-owców i PPR-owców i 3 mln złotych „dotacji". Wszystko
    pod przykrywką firmy budowlanej, której papiery wystawili zresztą
    sami Niemcy. Gestapo otrzymało też polecenie wypuszczania wszystkich
    pochwyconych podczas swoich akcji członków NSZ.
    Choć już w grudniu 1943 r. dowódca AK gen. Tadeusz Bór-Komorowski
    podkreślił w depeszy do naczelnego wodza, że NSZ „ostrze swej
    działalności kierują przeciwko PPR i partyzantce sowieckiej, i swymi
    nieprzemyślanymi wystąpieniami sprawiają wiele kłopotów czynnikom
    oficjalnym, a ułatwiają propagandę PPR", to jednocześnie Komenda
    Główna AK prowadziła - z przerwami - rozmowy scaleniowe z NSZ-em.
    Umowę zjednoczeniową podpisano 7 marca 1944 roku, a Bór-Komorowski
    wydał rozkaz przeprowadzenia scalenia. Nie wszystkie oddziały NSZ
    podporządkowały się Armii Krajowej, a wśród nacjonalistów doszło do
    rozłamu.

    W meldunku z maja 1944 r. Bór-Komorowski przyznał, że w wielu
    kręgach AK połączenie z NSZ wywołuje protesty: „Wejście NSZ w skład
    AK traktowane jest jako realizacja niezbędnej jednolitości wojska.

    Głosy krytyczne, szczególnie Trójkąta (konspiracyjne określenie
    Stronnictwa Ludowego - przyp.red.), wyrażają zastrzeżenia podnosząc,
    że oddziały NSZ współdziałały z Niemcami w walce z komuną i tępiły
    Żydów, a nieraz czynnie występowały przeciwko lewicowym działaczom".
    W innym meldunku zwrócił uwagę na „wrogi stosunek" AL do AK, który
    wynikał „w pewnym stopniu z nieodpowiedzialnej agresywności NSZ
    przeciwko AL".
  • lech.niedzielski napisał:

    > barnacle.bill.the.sailor - długo byłeś na kontakcie ?
    > To ciebie prowdził st. kapral Leon Duda z posterunku UB na doru PKS?

    Nie - mylisz mnie z sąsiadem z góry, który kilka lat temu dość hucznie obchodził
    razem z wnuczkiem rocznicę śmierci Stalina... A może ten wnuczek to własnie
    tensamjest ?...

    ;-P

    --
    polani 18.06.08, 10:34 naszepny durny polak co wykozystal 1/3 ziemie niemiecka
    na nasze koszyt a my musimy byc 60 lat wstertnych arabow na boska ziemie objecna
    boga Izraela
  • 04.01.09, 22:08
    to najwięksi bohaterowie, warto więc co jakiś czas przypominać co to za
    zdegenerowane sqrwysyny były.
  • 04.01.09, 15:08
    i w tym jest zawarta cała prawda.
    --
    Kaczyńscy-wasz czas się już skończył.nasza cierpliwość też.
  • 04.01.09, 15:26
    venus99 napisał:

    > i w tym jest zawarta cała prawda.
    Meldunek Bora-Komorowskiego do Londynu z 21 czerwca 1944
    r.: „Oddziały NSZ, mimo zakazu, napadają sowieckie oddziały
    partyzanckie. W łukowskim NSZ zabiły 11 żołnierzy sowieckich. (...)
    W powiatach włoszczowskim, pińczowskim i stopnickim niżsi dowódcy
    NSZ współpracują z Niemcami przy likwidacji Żydów. NSZ kontynuuje
    wszędzie napady na PPR i ludzi z lewicy polskiej".
  • 04.01.09, 22:09
    w czasach IIWŚ (cały PiS i spora część PO), stawiają Polskę jako sojusznika Hitlera.
  • 05.01.09, 09:37
    tornson napisał:

    > w czasach IIWŚ (cały PiS i spora część PO), stawiają Polskę jako
    sojusznika Hit
    > lera.
    Niemcy nadwyraz życzliwie pomogli w końcowej fazie wojny Brygadzie
    Świętokrzyskiej NSZ przemierzyć pod bronią pół Polski i szmat
    terenów niemieckich i czeskich. Dzięki temu trafili oni pod opiekę
    aliantów.
    Zabiegi polskich nazistów i ich sympatyków, ze Studnickim na czele,
    dały - dzięki Bogu - mizerne wyniki.

    Były jednak w naszej najnowszej historii faktem haniebnym !

    Pominę sprawę „Księstwa Gorallenvolku” i wysługującej się Niemcom
    grupce kolaborantów z Podhala pod kierunkiem Wacława Krzeptowskiego,
    Henryka Szatkowskiego, Józefa Cukiera i Adama Trzebuni, a także
    pewnej części działaczy przedwojennego Związku Górali.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.