Dodaj do ulubionych

Chciał śmierci, będzie miał pracę

07.03.07, 20:00
Sparaliżowany mężczyzna, który niedawno apelował do sądu o zgodę na swoją
śmierć, dziś mówi, że już niedługo będzie gotowy, aby na siebie zarabiać -
pisze "Dziennik".

Znany już całej Polsce Janusz Świtaj z Jastrzębia-Zdroju, domagający się
przeprowadzenia referendum w sprawie eutanazji, nie musi się poddawać
chorobie. - Jego uraz nie upośledza umysłowo. Mózg to na szczęście największy
skarb, jaki mu pozostał. Dzięki niemu ma szansę wrócić do społeczeństwa.
Zaistnieć. Nie widzę przeciwwskazań do wysiłku czy pracy - mówi prof. Grzegorz
Opala, szef Kliniki Neurologii Akademii Medycznej w Katowicach. I dodaje: "To,
że ma niepełnosprawne ciało, nie dyskwalifikuje go jako człowieka".

"Dziennik" postanowił pomóc Świtajowi w znalezieniu pracy. Gazeta zaapelowała
do przedsiębiorców o oferty zatrudnienia dla niego. Na odzew nie trzeba było
długo czekać. Szybko udało się znaleźć konkretną propozycję. Mógłby pracować w
domu i wykorzystywać swoją pasję - surfowanie po sieci - a dzięki temu
zarabiać. Taką możliwość oferuje mu Telefoniczna Agencja Informacyjna. - Może
zajmować się analizowaniem treści stron internetowych. Niech przyśle swoje CV
- zachęca Anna Brzosko z TAI. Janusz Świtaj nie kryje radości, liczy, że od
czerwca będzie gotowy do pracy.

fakty.interia.pl/wiadomosci/news/chcial-smierci-bedzie-mial-prace,879625,225
--
w mojej bajce to ja jestem królewiczem
---------------
Edytor zaawansowany
  • reniuszka 07.03.07, 21:13
    To najlepsza wiadomość jaką dziś przeczytałam. Kibicuję
    bo inaczej nie mogę pomóc.


    --
    Galeria: Studio2 GG 9959764
    Toplista
    Kobiety Przedsiebiorcze
  • rasgeea 08.03.07, 07:37
    od początku miałam wrażenie jakieś że to raczej wołanuie o pomoc było tak
    naparwdę :) ALe cieszę się :)
    --
    "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swym pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego" Ukaz Cara
    Rosji Piotra I z dnia 09.12.1708r.
  • sibeliuss 08.03.07, 22:27
    Gliwicki sąd okręgowy, do którego trafił wniosek sparaliżowanego 32-letniego
    Janusza Świtaja, wezwał go do uzupełnienia braków formalnych oraz wniesienia 600
    zł opłaty sądowej.
    Świtaj w swoim wniosku domaga się, by po śmierci jednego z rodziców, w przypadku
    braku wystarczającej opieki odłączono go od aparatury utrzymującej przy życiu. O
    odpowiedzi z sądu dowiedział się od dziennikarzy.


    REKLAMA Czytaj dalej



    Świtaj był zaskoczony koniecznością wniesienia 600 zł opłaty i zapowiedział, że
    skonsultuje to z adwokatem. Zapowiedział, że zamierza kontynuować swoje starania
    o godziwą opiekę lub - w przypadku, gdy nie zostanie ona zapewniona - o
    "przerwanie uporczywej terapii".

    Sąd wydał zarządzenie wstępne w tej sprawie, w którym określono opłatę sądową w
    wysokości 600 zł, a także wezwano powoda do usunięcia braków w złożonym przez
    niego pozwie - powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach, sędzia Tomasz
    Pawlik.

    Sędzia wyjaśnił, że Świtaj powinien określić, w jakim zakresie zostały naruszone
    jego dobra osobiste, sprecyzować jakiej ochrony swoich dóbr się domaga, a także
    wskazać stronę pozwaną. Powinien również uzupełnić podpis pod dokumentem, tak by
    obok jego odcisku palca, znalazł się podpis osoby przez niego upoważnionej z
    wyjaśnieniem, dlaczego sam nie może się podpisać.

    Pytany o dobra osobiste, których ochronę miałby zabezpieczać taki pozew, Świtaj
    wymienił przede wszystkim prawo do godnego życia oraz opieki na odpowiednim
    poziomie. W innym przypadku nadal zamierza zabiegać o "przerwanie uporczywej
    terapii".

    Nie wykluczył, że gdy dotrze do niego odpowiedź z sądu, sugerująca sformułowanie
    konkretnego pozwu, będzie to pozew przeciwko służbie zdrowia lub instytucjom
    publicznym, z którymi się kontaktował, a które nie pomogły mu tak, jak tego
    oczekiwał. Chodzi m.in. o osoby odpowiedzialne za pomoc niepełnosprawnym. Pozew
    byłby więc wymierzony we władze publiczne, reprezentowane przez te osoby i
    instytucje.

    Zgodnie z obowiązującymi przepisami, Świtaj może poprosić sąd o zwolnienie go od
    konieczności pokrycia kosztów postępowania. Wtedy rozpatrzenie meritum sprawy
    opóźni się o czas rozpatrzenia przez sąd tej kwestii. Jak zaznaczył Świtaj,
    osoba składająca w jego imieniu wniosek w jastrzębskim sądzie, chciała na
    miejscu wnieść opłatę, ale jej nie przyjęto. Miało to być - według Świtaja - 40
    zł, bo sprawa ma charakter "rodzinny".

    Świtaj podkreślił, że jest pod wielkim wrażeniem reakcji ludzi, którzy wspierają
    go od momentu, gdy jego sprawa stała się głośna. Może nie jest to jeszcze
    światło, ale mała iskierka nadziei na poprawę mojej egzystencji. To wsparcie ze
    strony ludzi dobrej woli, pomoc zwiększył także Urząd Miasta. Ale pomocy ze
    strony władz, choć ją obiecano dwa tygodnie temu, nie ma - powiedział.

    W maju 1993 r. Janusz Świtaj miał wypadek na motocyklu, w wyniku którego doszło
    do zmiażdżenia rdzenia kręgowego i złamania kręgów szyjnych. "Na skutek wypadku
    doznałem urazu z porażeniem czterokończynowym i niewydolnością oddechową" -
    napisał na swojej stronie internetowej. Od 1999 r. leży w dwupokojowym
    mieszkaniu rodziców, którym przy pomocy jednej z fundacji udało się kupić
    respirator. /wp.pl/
    --
    w mojej bajce to ja jestem królewiczem
    ---------------
  • kasiulek70 09.03.07, 09:45
    Czyli zaczynaj się "schody" skąd ja to znam?
    Takich "zwrotów "z sądu będzie jeszcz sporo,taka rzeczywistość szczególnie
    dotycząca "maluczkich".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka