Dodaj do ulubionych

Drogi rowerowe zimą

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.09, 10:15
jakie są, każdy widzi...
Gratulacje dla rowerzystki (lub rowerzysty), która przejechała (lub
przejechał) drogą przy Trasie Siekierkowskiej. Szłam dzisiaj w
kopnym śniegu prowadząc rower od mostu do ZUSu. Podziwiałam przy tym
ślad roweru bez żadnych śladów stóp obok.
Edytor zaawansowany
  • jan-w 18.12.09, 19:55
    Muszę tam jutro pojechać zbadać sytuację. ;-)
    Dzisiaj jeździłem w innym rejonie.
    Ślisko (to nie problem), czy kopny śnieg?
  • weekenda 19.12.09, 14:55
    ulice, owszem odśnieżają, chodniki też. Pewnie aby odśnieżyli
    ściezki trzeba czekać aż jakiś rowerzysta poda do sądu? :/

    --
    W górach jest wszystko co kocham!
  • bearowaty 21.12.09, 13:41
    można zacząć od pisania listów do ZDM-u, że przejechać nie można itd.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 21.12.09, 18:16
    A potem się dziwią, że rowerzyści nie szanują przepisów i nie jeżdżą ścieżkami. Jak jeździć po czymś, czego nie widać? Pod warstą puchu może być wszystko.. A przecież ścieżki są po to, by jeździło się bezpiecznie, niezależnie od pory roku..
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 21.12.09, 19:32
    > A potem się dziwią, że rowerzyści nie szanują przepisów i nie jeżdżą ścieżkami.
    Jaka pora roku by nie była i jaka ścieżka by nie była wypasiona, zawsze znajdzie
    się cwaniaczek zasuwający jezdnią.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 22.12.09, 08:57
    > Jaka pora roku by nie była i jaka ścieżka by nie była wypasiona, zawsze znajdzi
    > e
    > się cwaniaczek zasuwający jezdnią.

    Im więcej wymogów 'best practice' spełnia ścieżka, tym mniej cwaniaczków zasuwa po jezdni. Trzeba być wyjątkowym bezmózgiem, by nie widzieć związku z infrastrukturą z z zachowaniem użytkowników.
  • Gość: bolo IP: 217.116.101.* 22.12.09, 09:41
    > Im więcej wymogów 'best practice' spełnia ścieżka, tym mniej cwaniaczków zasuwa
    > po jezdni.
    Czy ja wiem, ja raczej widzę zależność - im bardziej wypasiony rower, tym
    częstsze cwaniackie zachowania. Np. na Broniewskiego jest ścieżka na całej
    długości, na sporej części ulicy jest jeszcze dodatkowo zakaz wjazdu rowerem,
    mimo to regularnie widzę cwaniaczków na jezdni. I nigdy nie jest to
    dziadek na wigry czy nawet nastolatek na pseudo-góralu z supermarketu. Zawsze,
    ale to zawsze jest to gościu na szosówce, w "profesjonalnych" ciuchach.
    Zresztą to właśnie na forum masy krytycznej widziałem wypowiedzi pochwalające
    takie zachowania.
    A gdybym to ja sobie kupił luksusowy samochód i jechał nim po chodniku, bo "ta
    jezdnia jest zbyt dziurawa dla mojej bryki"?
  • bearowaty 22.12.09, 16:18
    spróbuj na szosie przejechac się po baumie. W cale się nie dziwię, że wolą
    normalny asfalt. Ja tą ścieżkę omijam wybierając inną drogę zwyczajnie.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 22.12.09, 21:15
    No i właśnie, jak ktoś nie umie prawidłowo dobrać roweru na miasto, to wiecznie
    mu coś nie będzie pasowało i będzie pieniaczył, niezależnie czy ścieżki są
    odśnieżone, z czego są i jaki mają kolor.
  • jan-w 22.12.09, 22:25
    Na szosie - znaczy na rowerze szosowym? Nie mogłem zrozumieć o co chodzi "jazda
    szosą po baumie" ;-)
    O przeznaczeniu roweru szosowego mówi już przecież sama nazwa...
  • Gość: turysta IP: *.chello.pl 23.12.09, 00:45
    > O przeznaczeniu roweru szosowego mówi już przecież sama nazwa...

    Niestety, ale w PORD nie ma definicji roweru szosowego, natomiast przepisy
    nakazują wszystkim rowerzystom korzystanie ze ścieżek.. Fajnie byłoby więc, aby
    dało się po nich jeździć każdym rowerem..
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 23.12.09, 01:08
    No przecież się da...
    A że mniej wygodnie i ciężko, to już jest wybór tego, kto jedzie szosówką na
    miasto. Można wymyślić wiele pojazdów roweropodobnych, które ustawową definicję
    spełnią, ale w praktyce prawie nigdzie nie będzie się dało na nich jechać, ale
    nikt nie będzie dostosowywał infrastruktury na siłę do każdej sytuacji.
    Prawo jest jedno dla wszystkich. Jeśli świadomie bierzesz rower, którym nie da
    się pojechać bez złamania przepisów, to winien jesteś ty, a nie droga ani prawo.
  • Gość: licho IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.12.09, 06:56
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 23.12.09, 15:47
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > No przecież się da...

    Da to się i pewnie zrobić kupę, stojąc na rękach, tylko po co?

    > A że mniej wygodnie i ciężko, to już jest wybór tego, kto jedzie szosówką na
    > miasto.

    Wystarczyłoby, gdyby drogi rowerowe przypominały jezdnie, a nie chodniki w kolorze czerwonym. Zero krawężników, odpowienie łuki, równa nawierzchnia.

    > Można wymyślić wiele pojazdów roweropodobnych, które ustawową definicję
    > spełnią, ale w praktyce prawie nigdzie nie będzie się dało na nich jechać,

    Masz na myśli np. rower stacjonarny? Bo gwarantuję Ci, że zdecydowaną większość da się zadowolić. Wystarczy pamiętać, do czego służą koła.

    > ale
    > nikt nie będzie dostosowywał infrastruktury na siłę do każdej sytuacji.

    Infrastruktura ma być dla ludzi, a nie odwrotnie.

    > Prawo jest jedno dla wszystkich. Jeśli świadomie bierzesz rower, którym nie da
    > się pojechać bez złamania przepisów, to winien jesteś ty, a nie droga ani prawo.

    Jeśli jest droga, po której nie da się jechać, to odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest zarządca drogi, a nie ten, kto chce nią jechać.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 23.12.09, 18:50
    > Wystarczyłoby, gdyby drogi rowerowe przypominały jezdnie, a nie chodniki w kolo
    > rze czerwonym. Zero krawężników, odpowienie łuki, równa nawierzchnia.
    A ty masz dostosować prędkość do warunków. Łuk ciasny? Jedź wolniej. Krawężnik?
    Jedź wolniej. Jak szosa jest kręta, to policja w razie wypadku samochodu mówi
    "dostosować prędkość do warunków!". Kodeks drogowy nakazuje jazdę z prędkością
    umożliwiającą zapanowanie nad pojazdem i rowerzystów także to dotyczy.

    > Infrastruktura ma być dla ludzi, a nie odwrotnie.
    Mój samochód rozwija 200 km/h. Czy w związku z tym mam żądać dostosowania
    wszystkich ulic w mieście do możliwości mojego samochodu? Trzeba się
    pogodzić z faktem, że maksymalne osiągi pojazdów niekoniecznie muszą stanowić
    jakąkolwiek podstawę dla projektantów infrastruktury.

    > Jeśli jest droga, po której nie da się jechać, to odpowiedzialny za ten stan rz
    > eczy jest zarządca drogi, a nie ten, kto chce nią jechać.
    Da się, tylko może trochę wolniej i uważniej. Ty masz kaprys jechać szybciej i w
    tym celu łamiesz przepisy. Zarządca drogi nie ma nic do tego.
  • Gość: turysta IP: *.szczecin.mm.pl 25.12.09, 00:13
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > A ty masz dostosować prędkość do warunków. Łuk ciasny? Jedź wolniej.

    Widziałeś gdzieś jezdnie, gdzie łuki rysuje się od ekierki?

    > Krawężnik?
    > Jedź wolniej.

    Widziałeś gdzieś jezdnię, na której na skrzyżowaniach sterczą krawężniki?

    > Jak szosa jest kręta, to policja w razie wypadku samochodu mówi
    > "dostosować prędkość do warunków!". Kodeks drogowy nakazuje jazdę z prędkością
    > umożliwiającą zapanowanie nad pojazdem i rowerzystów także to dotyczy.

    Rower do stabilności potrzebuje pewnej prędkości, więc nie zawsze bardzo niska
    prędkość oznacza bezpieczniejszą jazdę.

    > > Infrastruktura ma być dla ludzi, a nie odwrotnie.
    > Mój samochód rozwija 200 km/h. Czy w związku z tym mam żądać dostosowania
    > wszystkich ulic w mieście do możliwości mojego samochodu?

    Naprawdę jesteś taki ułomny, czy tak tylko udajesz?

    Trzeba się
    > pogodzić z faktem, że maksymalne osiągi pojazdów niekoniecznie muszą stanowić
    > jakąkolwiek podstawę dla projektantów infrastruktury.

    A czy pomyślałeś kiedykolwiek, że nie prędkość jest tu głównym argumentem? Im
    lepsza droga, tym większy można przejechać dystans bez zmęczenia, co jest
    istotnym elementem komunikacji rowerowej.

    > > Jeśli jest droga, po której nie da się jechać, to odpowiedzialny za ten s
    > tan rz
    > > eczy jest zarządca drogi, a nie ten, kto chce nią jechać.
    > Da się, tylko może trochę wolniej i uważniej. Ty masz kaprys jechać szybciej i
    > w
    > tym celu łamiesz przepisy. Zarządca drogi nie ma nic do tego.

    A kto jest odpowiedzialny za stan drogi, jeśli nie zarządca? Sorry, ale masz
    totalnie skrzywione horyzonty. Jakim trzeba być idiotą, by zmuszać rowerzystów
    do jeżdżenia po oblodzonej drodze? Poza tym, nie popełnia wykroczenia ten,
    który.. itp.. Łatwo mogę udowodnić, że to nie moja wina, że jadę tak, a nie
    inaczej. Wyjeżdżam na miasto z myślą, że miasto w należytym porządku utrzymuje
    infrastrukturę, po której mam się poruszać, a nie z myślą, że oblodzone i
    dziurawe drogi to standard, a wyjątki stanowią te równe..
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 26.12.09, 00:25
    > Widziałeś gdzieś jezdnie, gdzie łuki rysuje się od ekierki?
    Tak.

    > Widziałeś gdzieś jezdnię, na której na skrzyżowaniach sterczą krawężniki?
    Krawężniki bywają, częste są też progi wymuszające zwolnienie do prędkości rzędu
    20 km/h, co stanowi 1/10 prędkości maksymalnej mojego samochodu. Przyjmując
    maksymalną prędkość roweru dla amatora na 30-40 km/h, odpowiednikiem jest
    zwolnienie do 3-4 km/h. To jednak większość krawężników pokonuje się z większą
    prędkością.

    > Rower do stabilności potrzebuje pewnej prędkości, więc nie zawsze bardzo niska
    > prędkość oznacza bezpieczniejszą jazdę.
    Jeszcze nigdy nie straciłem równowagi pokonując za wolno zakręt lub krawężnik.
    Może źle dobierasz rower na miasto?

    > A czy pomyślałeś kiedykolwiek, że nie prędkość jest tu głównym argumentem? Im
    > lepsza droga, tym większy można przejechać dystans bez zmęczenia, co jest
    > istotnym elementem komunikacji rowerowej.
    A dla samochodu dla maksymalnego zasięgu najkorzystniejsza jest jazda bez
    zatrzymań. Mimo to wcale z tego powodu nie przekształca się wszystkich ulic
    miejskich w bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu, ani nawet nikt tego nie żąda.

    > Jakim trzeba być idiotą, by zmuszać rowerzystów
    > do jeżdżenia po oblodzonej drodze?
    Oj tam, przecież tu nie chodzi o oblodzone drogi, tylko o to, że co po niektórzy
    dla własnej wygody biorą rower szosowy na miasto, a potem z tego
    powodu łamią przepisy i jest to zupełnie niezależne od pory roku.
  • dr_olek 26.12.09, 00:38
    Jak to miło, że Boluś wciąż jest wśród nas. Przecież bez niego to forum już
    dawno by umarło.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 28.12.09, 10:45
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > > Widziałeś gdzieś jezdnie, gdzie łuki rysuje się od ekierki?
    > Tak.

    Jaki procent?

    > > Widziałeś gdzieś jezdnię, na której na skrzyżowaniach sterczą krawężniki?
    > Krawężniki bywają,

    Przykład? I jaki procent stanowią takie jezdnie. Bo krawężniki na drogach rowerowych to jakieś 100% przypadków i tylko niektóre są obniżone na zero.

    > częste są też progi wymuszające zwolnienie do prędkości rzęd
    > u
    > 20 km/h,

    Na głównych trasach?

    > co stanowi 1/10 prędkości maksymalnej mojego samochodu.

    I na każdej jezdni jedziesz 20km/h?

    > Przyjmując
    > maksymalną prędkość roweru dla amatora na 30-40 km/h, odpowiednikiem jest
    > zwolnienie do 3-4 km/h.

    Porównanie całkowicie od czapy w stylu: mrówka na grzbiecie słonia = słoń na grzbiecie mrówki.

    > To jednak większość krawężników pokonuje się z większą
    > prędkością.

    Ba.. Niektórzy rowerzyści mogą nawet je przeskoczyć, odrywając oba koła od ziemi.. Ja jednak myślę, że infrastruktura komunikacyjna to nie jest miejsce w pierwszej kolejności na akrobacje.

    Zastanawiam się, czemu z taką samą zaciekłością nie postulujesz o wprowadzanie krawężników na jezdniach. Przecież i tak da się je pokonać z większą prędkością. Amortyzatory sobie poradzą.

    > > Rower do stabilności potrzebuje pewnej prędkości, więc nie zawsze bardzo
    > niska
    > > prędkość oznacza bezpieczniejszą jazdę.
    > Jeszcze nigdy nie straciłem równowagi pokonując za wolno zakręt lub krawężnik.

    A jadąc po śniegu? Bo o tym głównie jest ten wątek?

    > Może źle dobierasz rower na miasto?

    Rower dobieram dobrze. Omijam miejsca, w których nie czuję się zbyt bezpiecznie. Tak samo, jak nie wjeżdżam celowo w szyny tramwajowe, wiedząc, czym to się może skończyć.

    > A dla samochodu dla maksymalnego zasięgu najkorzystniejsza jest jazda bez
    > zatrzymań. Mimo to wcale z tego powodu nie przekształca się wszystkich ulic
    > miejskich w bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu, ani nawet nikt tego nie żąda.

    Sam o to postulujesz, m.in. wymagając od rowerzystów, by Ci nie wjeżdżali na przejazd dla rowerów od tak sobie i nie zaburzali płynności ruchu panom kierowcom i paniom kierownicom.

    > > Jakim trzeba być idiotą, by zmuszać rowerzystów
    > > do jeżdżenia po oblodzonej drodze?
    > Oj tam, przecież tu nie chodzi o oblodzone drogi, tylko o to, że co po niektórz
    > y
    > dla własnej wygody biorą rower szosowy na miasto, a potem z tego
    > powodu łamią przepisy i jest to zupełnie niezależne od pory roku.

    A Ty swój samochód wybierasz dla własnej wygody, czy dla wygody innych?
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 28.12.09, 11:43
    > Jaki procent?
    Chyba większość dróg niższych klas.

    > Przykład? I jaki procent stanowią takie jezdnie
    Spora część wyjazdów z ulic osiedlowych na główniejsze.

    > Na głównych trasach?
    Na głównych są z kolei fotoradary wymuszające jazdę z 1/4 prędkości maksymalnej
    mojego samochodu.

    > I na każdej jezdni jedziesz 20km/h?
    Nie na każdej, ale i rowerem prawie nigdy nie muszę zwalniać do 4 km/h.

    > Porównanie całkowicie od czapy w stylu: mrówka na grzbiecie słonia = słoń na gr
    > zbiecie mrówki.
    A niby dlaczego. To jest unaocznienie faktu, że maksymalne fizyczne osiągi
    pojazdów mają się nijak do jazdy po mieście.

    > Ba.. Niektórzy rowerzyści mogą nawet je przeskoczyć, odrywając oba koła od ziem
    > i.
    Na DDR? Margines.

    > A jadąc po śniegu? Bo o tym głównie jest ten wątek?
    Jadąc po śniegu można zaliczyć glebę wskutek uślizgu przedniego koła raczej przy
    za dużej prędkości a nie za małej.

    > Rower dobieram dobrze.
    To dlaczego łamiesz przepisy uzasadniając to charakterystyką swojego roweru?

    > Sam o to postulujesz, m.in. wymagając od rowerzystów, by Ci nie wjeżdżali na pr
    > zejazd dla rowerów od tak sobie
    Wymagam przestrzegania obowiązujących przepisów.

    > A Ty swój samochód wybierasz dla własnej wygody, czy dla wygody innych?
    Biorę dla siebie, ale nie łamię przepisów uzasadniając to osiągami i warunkami
    mojego pojazdu. Np. nie jadę 200 km/h Marszałkowską mówiąc, że po prostu
    chciałem w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje mi ten samochód. Ani nie
    jadę chodnikiem, bo "ta jezdnia jest zbyt dziurawa dla moich superhiper oponek".
  • shp80 28.12.09, 17:25
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > > Jaki procent?
    > Chyba większość dróg niższych klas.

    Ach.. Niższych klas..

    > > Przykład? I jaki procent stanowią takie jezdnie
    > Spora część wyjazdów z ulic osiedlowych na główniejsze.

    A główne z krawężnikami widziałeś?

    > > Na głównych trasach?
    > Na głównych są z kolei fotoradary wymuszające jazdę z 1/4 prędkości maksymalnej
    > mojego samochodu.

    Rozumiem, że radary oddziaływują na koła twego samochodu uniemożliwiając szybszą jazdę.

    > > I na każdej jezdni jedziesz 20km/h?
    > Nie na każdej, ale i rowerem prawie nigdy nie muszę zwalniać do 4 km/h.

    Pędzisz po chodnikach 20km/h? Gratuluję głupoty :)

    > > Porównanie całkowicie od czapy w stylu: mrówka na grzbiecie słonia = słoń
    > na gr
    > > zbiecie mrówki.
    > A niby dlaczego. To jest unaocznienie faktu, że maksymalne fizyczne osiągi
    > pojazdów mają się nijak do jazdy po mieście.

    Maksymalną prędkością chodu pieszego jest może kilkanaście km/h, vide Korzeniowski. Co nie znaczy, że jest to równie niebezpieczne, jak maksymalna prędkość jazdy samochodem.

    > > Ba.. Niektórzy rowerzyści mogą nawet je przeskoczyć, odrywając oba koła o
    > d ziem
    > > i.
    > Na DDR? Margines.

    Pewnie, że margines. Pozostali muszą znacznie zwalniać, by nie dobić koła lub innej części ciała..

    > > A jadąc po śniegu? Bo o tym głównie jest ten wątek?
    > Jadąc po śniegu można zaliczyć glebę wskutek uślizgu przedniego koła raczej prz
    > y
    > za dużej prędkości a nie za małej.

    Ale gdzie łatwiej o uślizg? Na oblodzonej drodze rowerowej z koleinami, czy na suchej jezdni?

    > > Rower dobieram dobrze.
    > To dlaczego łamiesz przepisy uzasadniając to charakterystyką swojego roweru?

    Rower dobieram go do swoich potrzeb normalnej, przewidywalnej, płynnej i niemęczącej jazdy. Nie mam wpływu na jakość drogi, którymi się poruszam. Tak samo, jak celowo nie wjeżdżam w szyny, czy dziury w jezdni, tak samo nie poruszam się drogą, która stanowi dla mnie zagrożenie.

    > > Sam o to postulujesz, m.in. wymagając od rowerzystów, by Ci nie wjeżdżali
    > na pr
    > > zejazd dla rowerów od tak sobie
    > Wymagam przestrzegania obowiązujących przepisów.

    Błąd.. Powinieneś napisać "wymagam przestrzegania przepisów, które są mi na rękę"

    > > A Ty swój samochód wybierasz dla własnej wygody, czy dla wygody innych?
    > Biorę dla siebie, ale nie łamię przepisów uzasadniając to osiągami i warunkami
    > mojego pojazdu. Np. nie jadę 200 km/h Marszałkowską mówiąc, że po prostu
    > chciałem w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje mi ten samochód.

    Spotkać kierowcę, który nigdy nie złamał przepisów, to prawie jak trafić szóstkę w lotto.

    >Ani nie
    > jadę chodnikiem, bo "ta jezdnia jest zbyt dziurawa dla moich superhiper oponek"
    > .

    Mylisz się w zeznaniach. Przed chwilą usprawiedliwiałeś jazdę samochodem po chodniku z powodu jakiejś tam kałuży na jezdni.. Zabawnie :)
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 28.12.09, 20:01
    > Rozumiem, że radary oddziaływują na koła twego samochodu uniemożliwiając szybsz
    > ą jazdę.
    A to ważne jak? Ważne, że muszę jechać wolniej, niż bym mógł.

    > Pędzisz po chodnikach 20km/h? Gratuluję głupoty :)
    Czytaj ze zrozumieniem.

    > Pewnie, że margines. Pozostali muszą znacznie zwalniać, by nie dobić koła lub i
    > nnej części ciała..
    Bzdury.

    > Ale gdzie łatwiej o uślizg? Na oblodzonej drodze rowerowej z koleinami, czy na
    > suchej jezdni?
    Jedź wolniej, nie będzie uślizgu. Problemem jest nadmierna prędkość, a nie zbyt
    mała.

    > Rower dobieram go do swoich potrzeb normalnej, przewidywalnej, płynnej i niemęc
    > zącej jazdy. Nie mam wpływu na jakość drogi, którymi się poruszam.
    To znając stan dróg wybierz odpowiedni rower i zacznij przestrzegać przepisów.
    Na to masz wpływ.

    > Mylisz się w zeznaniach. Przed chwilą usprawiedliwiałeś jazdę samochodem po cho
    > dniku z powodu jakiejś tam kałuży na jezdni.. Zabawnie :)
    Myślę, że powinieneś wrócić do podstawówki i nauczyć się czytać ze zrozumieniem,
    a do tego czasu nie jeździć rowerem, bo skoro prostej wypowiedzi nie możesz
    zrozumieć, to co dopiero kodeksu.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 30.12.09, 09:14
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > > Przykład? I jaki procent stanowią takie jezdnie
    > Spora część wyjazdów z ulic osiedlowych na główniejsze.

    A co, jeśli droga dla rowerów biegnie wzdłuż głównej drogi?

    > > Na głównych trasach?
    > Na głównych są z kolei fotoradary wymuszające jazdę z 1/4 prędkości maksymalnej
    > mojego samochodu.

    Masz _możliwość_ jechania szybciej.

    > > I na każdej jezdni jedziesz 20km/h?
    > Nie na każdej, ale i rowerem prawie nigdy nie muszę zwalniać do 4 km/h.

    Przed przejazdami dla rowerów też?

    > > Porównanie całkowicie od czapy w stylu: mrówka na grzbiecie słonia = słoń
    > na gr
    > > zbiecie mrówki.
    > A niby dlaczego. To jest unaocznienie faktu, że maksymalne fizyczne osiągi
    > pojazdów mają się nijak do jazdy po mieście.

    Prędkość na mieście ograniczają znaki. Rowerzysta może jechać i 50km/h, jeśli podoła. Indywidualna maksymalna prędkość każdego pojazdu nie ma tu nic do rzeczy.
    > > Rower dobieram dobrze.
    > To dlaczego łamiesz przepisy uzasadniając to charakterystyką swojego roweru?

    Przepisów nie łamię celowo. Dbam po prostu o swoje bezpieczeństwo i o swój sprzęt. W dziury na jezdni też wjeżdżasz, czy je omijasz?

    > > A Ty swój samochód wybierasz dla własnej wygody, czy dla wygody innych?
    > Biorę dla siebie, ale

    Ja też biorę dla siebie bez żadnego ale. Chcę się przemieszczać rowerem normalnie, czyli bezpiecznie i przewidywalnie... Jeśli infra to umożliwia, to ok.. Jeśli nie, to ja nie będę się narażał w imię chorych fantazji projektanta, czy zarządcy drogi, któremu się wydaje, że rower nadaje się tylko do lasu.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 30.12.09, 11:05
    > A co, jeśli droga dla rowerów biegnie wzdłuż głównej drogi?
    No i?

    > Masz _możliwość_ jechania szybciej.
    Nie mam. Muszę jechać z 1/4 prędkości, jaką rozwija samochód i nie mówię, że
    wobec tego wszystkie ulice należy zastąpić autostradami.

    > Przed przejazdami dla rowerów też?
    B. rzadko.

    > Indywidualna maksymalna prędkość każdego pojazdu nie ma tu nic do rzeczy
    I nie projektuje się infrastruktury pod prędkość maksymalną poszczególnych pojazdów.

    > Przepisów nie łamię celowo. Dbam po prostu o swoje bezpieczeństwo i o swój sprz
    > ęt.
    Hipokryzja. Sam ten sprzęt wybierasz a potem narzekasz, że infrastruktura nie
    jest do niego dostosowana i "musisz" łamać przepisy.

    > Ja też biorę dla siebie bez żadnego ale.
    Czy ty naprawdę nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, czy nie potrafisz żyć bez
    manipulowania??
    Nie bronię nikomu jechać rowerem, ale domagam się odpowiedzialnego wyboru
    sprzętu. Czego się czepiasz mojego samochodu, ja nie kupuję sobie bolidu F1, by
    potem narzekać, że ulice miasta są do niego "nieprzystosowane".
  • tom.krakus 21.12.09, 20:17
    ZDM nie odpowiada za odśnieżanie.
    ZOM za to odpowiada. Ale nie za Drogi dla Rowerów.
    Patrz tutaj.

    --
    Uwolnijmy Stolicę od nielegalnie parkujących.
    znak-b36.blogspot.com
  • Gość: licho IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.12.09, 10:30
    > można zacząć od pisania listów do ZDM-u, że przejechać nie można
    itd.

    Jeszcze tego samego dnia pierwsze co zrobiłam po przyjściu do pracy
    to zadzwoniłam do Zarządu Oczyszczania Miasta. Powiedzieli, że nie
    mają w statucie odśnieżania dróg rowerowych.
    Po prostu rozbrajające...
  • piotrekeke 23.12.09, 10:46
    Są miejsca gdzie zwykle odśnieża sie tylko scieżkę rowerową, więc
    zima chodzą po niej piesi a po kilku latach tak sie przyzwyczajają
    że wiosną latem i jesionią zapominaja że obok za trawnikiem jest
    chodnik...
    Np. Ordonówny na odcinku Swiatowida - Strumykowa...
  • bearowaty 23.12.09, 11:01
    A co do szosówek w mieście, to są jeszcze w Polsce tacy ludzie jak KOLARZE,
    którzy się ścigają i muszą trenować. A na trening jadą właśnie szosówką. 12
    miesięcy w roku zazwyczaj. A jeden trening to ok 100 - 200 km, zależnie od
    zaawansowania, więc jakoś z miasta muszą się wydostać. A ścieżki bynajmniej w
    tym nie pomagają.
    Po za tym to dziwne, że w Polsce po mieście w większości używa się rowerów
    GÓRSKICH a nie szosowych czy miejskich.
  • weekenda 23.12.09, 13:56
    a co Cię dziwi? że ludzie nie mają kasy na rower szosowy, górski,
    miejski i jeszcze ze trzy inne? no kilka par butów to kumam ale
    kilka rowerów? kupuje się jeden co by było i na tu i na tu. bo poza
    kasą to gdzie to trzymać?

    --
    W górach jest wszystko co kocham!
  • bearowaty 23.12.09, 14:50
    (nie)dziwi mnie, że ludzie kupują górala, żeby jeździć w 90% po mieście. W
    rowerach miejskich zwyczajnie koła nie wytrzymują :0)
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 23.12.09, 15:58
    weekenda napisała:

    > a co Cię dziwi? że ludzie nie mają kasy na rower szosowy, górski,
    > miejski i jeszcze ze trzy inne?

    Za rower szosowy (nieco starszego typu i używany) dałem 400zł. Po co mi droższy rower na miasto? A co do innych rowerów, to mam jeszcze jeden, trochę droższy. Kumpel ma w jednym garażu jakieś 30 rowerów, ale on się tym pasjonuje, sprowadza rowery z zagranicy itp. Choć generalnie nie są one zbyt drogie.

    > no kilka par butów to kumam ale
    > kilka rowerów?

    Różni ludzie mają różne potrzeby. Jak chcę gdzieś komfortowo pojeździć poza miastem, to wybieram droższy rower, wygodniejszy itp.. Do miasta mam tani rower. Po to, by nie kusił. Jest to szosówka, po pozwala z mniejszym zmęczeniem przejechać dłuższe dystanse.

    > kupuje się jeden co by było i na tu i na tu. bo poza
    > kasą to gdzie to trzymać?

    A to już zależy, gdzie kto mieszka i jakie ma warunki.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 23.12.09, 18:41
    > Za rower szosowy (nieco starszego typu i używany) dałem 400zł. Po co mi droższy
    > rower na miasto?
    No i po co mydlisz oczy, że to przez nieodśnieżane ścieżki czy cokolwiek innego.
    Masz kaprys jeździć szosówką po mieście, mając gdzieś przepisy i tyle, i nie ma
    co tu dorabiać jakiejś filozofii.
  • Gość: Art IP: *.171.95.110.static.crowley.pl 24.12.09, 13:16
    a Ty bolo swoim samochodem co to może 200 km/h śmigać jeździsz w
    mieście przepisowe 50 km/h? Wątpie. Uczyć innych jest łatwiej, niż
    samemu przestrzegać tego samego prawa.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 24.12.09, 13:35
    Pytanie jest źle postawione.
    Nie, nie jeżdżę 200 km/h po chodnikach, uzasadniając to tym, że jednie nie
    nadają się do takiej prędkości i nie mówię, że będę jeździł po chodnikach
    dopóty, dopóki jezdnie nie będą spełniały standardów i umożliwiały szybkiej jazdy.
  • Gość: Art IP: *.chello.pl 25.12.09, 12:48
    pytanie postawione dobrze, czy Ty przestrzegasz każdego punktu
    kodeksu ruchu drogowego, że możesz uczyć innych? widać że unikasz
    odpowiedzi, czyli ich nie przestrzgasz, więc nie wymagaj że inni
    będa to robić dla Twojej wygody.
    A co do sprawy nie oczkuj, że mając do wyboru suchą ulicę albo nie
    odśnieżoną ścieżkę wybiorę ścieżkę ;). Albo mając szosowy rower będę
    jeździł po baumie ;). Proste.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 26.12.09, 00:14
    > A co do sprawy nie oczkuj, że mając do wyboru suchą ulicę albo nie
    > odśnieżoną ścieżkę wybiorę ścieżkę ;)
    W sytuacjach nadzwyczajnych rozumiem - np. zalane ulice objeżdża się samochodem
    po chodnikach. Zamiast nieodśnieżonej ścieżki raczej jednak starałbym się wybrać
    sąsiedni chodnik albo równoległą inną ulicę. Dopiero w ostateczności jazdę
    ulicą, na której z powodu istnienia ścieżki jeździć jezdnią nie wolno.

    > Albo mając szosowy rower będę
    > jeździł po baumie ;). Proste.
    A to już jest zwykła bezczelność i nic więcej.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 28.12.09, 10:55
    > > Albo mając szosowy rower będę
    > > jeździł po baumie ;). Proste.
    > A to już jest zwykła bezczelność i nic więcej.

    A jazda samochodem po chodniku, gdy na jezdni jest mała niedogodność związana z większą kałużą jest już OK? A jazda rowerem po chodniku i przejściu dla pieszych, jak czyni to bolo, tez jest ok? Zdejmij wreszcie klapki z oczu.. Łamiesz przepisy, które są dla ciebie niewygodne i oskarżasz innych, że śmią jechać rowerem po świętej i nieskalanej kołami roweru jezdni. Zabawny jesteś.. To, że ty się boisz jezdni, nie znaczy, że każdy się boi. To, że ty nie umiesz sobie poradzić z rowerzystą na jezdni, nie znaczy, że inny kierowca nie potrafi.
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 28.12.09, 11:34
    > A jazda samochodem po chodniku, gdy na jezdni jest mała niedogodność związana z
    > większą kałużą jest już OK?
    Zaputałeś się i nie czytasz ze zrozumieniem.
    Nie o małą niedogodność tu chodzi, ale o fizyczną możliwość przejechania w
    ogóle. Tylko taki powód dopuszczam by jechać samochodem po chodniku albo rowerem
    po chodniku lub jezdni mimo ścieżki.

    > oskarżasz innych, że śmią jechać rowe
    > rem po świętej i nieskalanej kołami roweru jezdni.
    Łamiesz przepisy buraku i tyle. Tam gdzie nie ma ścieżki jeżdżę jezdnią, tam
    gdzie jest - nie jeżdżę. Takie są przepisy i ciebie też dotyczą. Ale dla
    niektórych buraków to jak widać za trudne.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 30.12.09, 09:00
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > > A jazda samochodem po chodniku, gdy na jezdni jest mała niedogodność zwią
    > zana z
    > > większą kałużą jest już OK?
    > Zaputałeś się i nie czytasz ze zrozumieniem.

    Zawsze możesz opuścić jezdnię i przejść kawałek na piechotę albo przepchać samochód po chodniku. Nie musisz po nim jechać. Przecież to tylko mała niedogodność.

    > Nie o małą niedogodność tu chodzi, ale o fizyczną możliwość przejechania w
    > ogóle.

    Ile razy jeździłeś rowerem po lodowych koleinach?

    > Łamiesz przepisy buraku i tyle.

    Bolo się zdenerwował :)

    > Tam gdzie nie ma ścieżki jeżdżę jezdnią, tam
    > gdzie jest - nie jeżdżę. Takie są przepisy i ciebie też dotyczą.

    A jak radzisz sobie np. w sytuacji, kiedy droga dla rowerów zaczyna się po lewej stronie, np. za podwójną ciągłą i barierką energochłonną? Które przepisy łamiesz? (bo tylko taki masz wybór) Jedziesz wcześniej chodnikiem po lewej stronie (czyt. jedziesz na pamięć, bo wiesz, że tam jest ścieżka) czy w połowie z jezdni prekraczasz podwójną ciągłą i przeskakujesz z rowerem przez barierkę? Tylu absurdów ściezek rowerowych (bo drogami dla rowerów tego nazywać nie można), na jezdni raczej nie spotkasz.
    Gdyby nie było ścieżek rowerowych, to jechałoby się _normalnie_, bez kombinatorstwa, slalomów itp. Dobrze byłoby, gdyby rowerzysta miał swoje miejsce na drodze, jechał konsekwentnie po swojej części lub po jezdni nieupaćkanej kilkusetmetrowymi fragmentami ścieżek..

    > Ale dla
    > niektórych buraków to jak widać za trudne.

    Powiedział burak, który sam się kiedyś przyznał, że jeździ rowerem po chodniku.. :)
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 30.12.09, 10:55
    > Zawsze możesz opuścić jezdnię i przejść kawałek na piechotę albo przepchać samo
    > chód po chodniku. Nie musisz po nim jechać. Przecież to tylko mała niedogodność
    A czy ja ci bronię jechać i każę pchać rower w razie fizycznej
    nieprzejezdności
    DDR??

    > A jak radzisz sobie np. w sytuacji, kiedy droga dla rowerów zaczyna się po lewe
    > j stronie, np. za podwójną ciągłą i barierką energochłonną?
    No i ile takich sytuacji jest? No konkretnie ile? Może z 1%, co nie zmienia
    faktu, że cwaniaczki na szosówkach jadą jezdnią wszędzie, a nie tylko w tym 1%.

    > Powiedział burak, który sam się kiedyś przyznał, że jeździ rowerem po chodniku.
    Czy ty nie potrafisz nie kłamać i nie manipulować?
  • Gość: fantom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 22:24
    Potem sie dziwia ze kierowcy nie szanuja rowerzystow...
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 23.12.09, 18:42
    > A co do szosówek w mieście, to są jeszcze w Polsce tacy ludzie jak KOLARZE,
    > którzy się ścigają i muszą trenować. A na trening jadą właśnie szosówką.
    A ja mam kajak i chcę popłynąć nim potrenować poza miasto. Żądam budowy kanałów
    kajakowych wzdłuż ulic!
  • le.chujarek 11.01.10, 14:49
    > A ja mam kajak i chcę popłynąć nim potrenować poza miasto. Żądam
    > budowy kanałów kajakowych wzdłuż ulic!
    zimą oczywiście kanały te winny być utrzymywane w stanie
    permanentnej przepływalności!
    nie wiem tylko jak to zrobić, pompować ciepłą wodę czy jak?
    --
    czegóż mu brak?
  • bearowaty 12.01.10, 12:54
    Słoną. Albo z alkoholem. Po za tym kajakarze to młodzi, zdrowi ludzie, mogą
    sobie kajak przenieść.(Parafraza słów wice prezydent Warszawy)

    "Jesteście młodzi, możecie 10 m znieść rower"
    Dorota Safjan, wiceprezydent m.st. Warszawy
    (o schodach na ścieżce rowerowej pod Rondem Zesłańców Syberyjskich)

    Kanały będą co najwyżej zamiatane przez wiatr, więc kup se sanki z żaglem,

    czyli:
    "Ścieżki rowerowe będą czyszczone sporadycznie, więc zachęcam do saneczkarstwa"
    Jan Białek, p. o. dyrektora ZOM
    (konferencja poświęcona przygotowaniom do zimy, gazeta.pl, 10.11.2006)
  • le.chujarek 12.01.10, 14:10
    > Słoną. Albo z alkoholem.
    o! to drugie rozwiązanie mi bardziej pasi!

    > (...) więc zachęcam do saneczkarstwa"
    chciałbym, ale nie mogę
    nie masz pojęcia jakie w ostatnich dniach są problemy z zakupem
    sprzętu saneczkowego...
    --
    czegóż mu brak?
  • Gość: kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.13, 16:14
    CHCESZ WYGODNIE POKONYWAĆ DUŻE ODLEGŁOŚCI NA ROWERZE ZAOPATRZ SIĘ W NAKŁADKA NA SIODEŁKO ROWEROWE. Nakładka na siodełko rowerowe wykonana z rewolucyjnego niezwykle komfortowego materiału , czystej bawełny, wypełniona łuską gryki. Idealna do wszystkich rodzajów siodełek , dostępne w 3 rozmiarach, dostosowuje się do kształtu ciała i zapewnia doskonałe podparcie, najwyższy komfort i optymalne rozłożenie nacisku.
    Ze względu na właściwości łuski gryki , nakładka posiada właściwości antyalergiczne, antyseptyczne, przeciwodparzeniowe oraz zapobiega hemoroidom, dzieki tej nakładce jazda na rowerze będzie o wiele przyjemniejsza i dłuższa. MOŻNA JE NA NABYĆ W SKLEPIE: eko-med.otwarte24.pl/176,NAKLADKA-NA-SIODELKO-ROWEROWE

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka