Dodaj do ulubionych

Opamiętajcie się...

30.03.04, 13:19
LUDZIE JEŻDŻĄCY NA ROWERACH WIECZORAMI!!!

Na miłość boską - zakupcie sobie za kilka złotych polskich światełka na przód
i na tył swojego wehikułu na dwóch kółkach.

Ja rozumiem, że wiosna idzie, że hormony grają, nogi same chcą pedałować a
wzrok wasz przez największą ciemność może się przebić. Ale niestety jadąc po
zmroku jesteście kompletnie niewidoczni. Zauważając was w ostatniej chwili w
strumieniu moich świateł nie jestem w stanie zrobić nic poza raptownym
manewrem omijania/wyprzedzania, który na pewno wprawia was w drżenie serca ze
względu na szybkość i gwałtowność ruchu.

Pomijam starych dziadków i zapitych wieśniaków na swoich 'Ukrainach', ale
zwracam się do młodych rowerzystów na swoich nowoczesnych rowerach, którzy
wydawałoby się mają jeszcze całe życie przed sobą: nie zachowujcie się jak
samobójcy czyhający na cudze ręce do wykonania wyroku, czy jesteście na tyle
złośliwi, że swoją śmiercią chcecie pogrążyć niewinnego kierowcę samochodu?

życząc wszystkim "więcej światła" pozdrawiam serdecznie
--
Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
Edytor zaawansowany
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 30.03.04, 13:34
    Wiosna idzie!!! Człowiek za kierownicą się pokazał :)))
    Swoja drogą CIEMNIAKI, 16 zł na dwa światełka to naprawdę niezbyt wygórowana
    cena za odrobinę bezpieczeństwa.
    KA
  • 30.03.04, 13:50
    Drogi KA,
    nie moja to wina, że zimą nie miałem uwag :-)
    wiosna za szybą, rowerzysta na ulicy...
    bezpiecznego towarzystwa na drodze - pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • 31.03.04, 10:46
    Popieram prośbę o "więcej światła", wczoraj wracałam późną nocą przez las i
    spotkałam takiego nie oświetlonego, ale cóż, nadal ludziska uważają, że
    oświetlenie np. w góralu to obciach, a ja myślę że lepszy obciach niż np. wózek
    inwalidzki...
  • 01.04.04, 22:10
    Całkowicie słuszna opinia.
    Sam dużo jeżdżę rowerem / oświetlenie jest/.
    Prowadzę też samochód i z tej perspektywy potwierdzam smutny fakt, że nawet ci
    wypasieni koledzy cykliści zupełnie lekceważą sprawę prawidłowego oświetlenia
    roweru-czyli zgadzają się na utratę zdrowia i życia oraz narażenie na
    niebezpieczeństwo innych użytkowników dróg.
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 02:52
    > LUDZIE JEŻDŻĄCY NA ROWERACH WIECZORAMI!!!

    No cóż... sezon się zaczął, niedzielne buraki wylęgły...
    Pozostaje mi tylko życzyć Ci, by któryś nie znalazł się pod Twoimi kołami.


    Pozdro
    Tomek
  • 02.04.04, 10:44


    > > LUDZIE JEŻDŻĄCY NA ROWERACH WIECZORAMI!!!
    >
    Podpisuję si ręcami i nogami, batman tak zwane bez świateł zalewają ulicę.
    szkoda gadać jaka to głupota. ale źródło znam. często widuję ojca z synem na
    małym rowerku/ zestaw scotta plus giant/ bez lamp nawet odblasków jadących po
    chodniku?! i co raz zwróciłem uwagę i mieso dostałem - dlatego takich leszczy
    co mają bicykle po 2000 pln i bez światła jadą - pała w łeb bym walił.

    pozdro wielkie
    czajnik
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.04.04, 11:07
    Tak dla przypomnienia, obowiązkowo rower powinien posiadać odblask biały z
    przodu, a czerwony z tyłu, światło białe po zmroku z przodu i czerwone z tyłu
    może być pulsujace, Czyli z tyłu sprawę załatwia lampka diodowa bo ma i odblask
    i światło, z przodu (o czym definitywnie wielu zapomina) musi być białe stałe
    światło i odblask (napewno nie wystarcza diodówka z białym kloszem (odblaskiem)
    i zielonymi diodami) Przedwczoraj po Broniewskiego leciało trzech, jeden na
    szytkach z pulsującym czerwono bzdzidłem w kieszeni, a za nim dwóch na góralach
    z prawidłowo założonymi lampkami diodowymi z tyłu ale bez świateł z przodu
    takich chyba ktoś określił jako półciemniaków, w odróżnieniu od ciemniaków co
    nie zmienia faktu że jedni i drudzy to MYŚLĄCY INACZEJ
    Pozdrawiam KA
  • 19.04.04, 18:01
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Tak dla przypomnienia, obowiązkowo rower powinien posiadać odblask biały z
    > przodu, a czerwony z tyłu, światło białe po zmroku z przodu i czerwone z tyłu
    > może być pulsujace, Czyli z tyłu sprawę załatwia lampka diodowa bo ma i
    odblask

    Nie każda niestety... populatny CATEYE TL-TD 120 nie ma na przykład, co nie
    zmienia mojego zdanie o tym modelu jako o świetnej lampce.


    > i światło, z przodu (o czym definitywnie wielu zapomina) musi być białe
    stałe
    > światło i odblask (napewno nie wystarcza diodówka z białym kloszem
    (odblaskiem)
    > i zielonymi diodami)

    Białe, albo żółte selektywne... choć ja bym się już o kolor nie kłócił... niech
    będzie i zielonkawe byleby jakieś było w ogóle, bo ciemny idiota to martwy
    idiota niestety... najlepiej wiedzą to Ci, którzy poruszają się i na 2 i na 4
    kołach... Oni zazwyczaj mają sprawne oświetlenie!
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.04.04, 11:11
    Czajnik a co z tymi na sprzętach w przedziale 1200 - 1700 ????
    ;))) KA
    A czy nie da się wpłynąć na Policje i Straż Miejską by zaczeli kontrolowac ruch
    na ścieżkach rowerowych (mam nadzieje że nie będą tego robić tarasując
    radiolami ścieżek- co mi się już kilka razy trafiło)???
    KA
  • 02.04.04, 14:04
    Pa pierwsze - czy wiecie, dlaczego firmy rowerowe sprzedają sprzęt bez
    obowiązkowego wyposażenia? przecież to tak, jakby ktoś próbował sprzedawać
    samochów bez migaczy i światła stop powiedzmy. nie zostałby zarejestrowany i
    zapłaciłby jeszcze ograomną karę.

    po drugie - policja i straż wolą kontrolować samochodziarzy, możliwość zarobku
    większa bo wyższe mandaty i inne sankcje. poza tym (na całe nieszczęście)
    funkcjonuje w Polsce stara komunistyczna zasada "niskiej społecznej
    szkodliwości czynu". Ta paranoiczna zasada powoduje, że policja i straż nie
    kontrolują rowerzystów, poza tym - ile można z takiego rowerzysty za brak
    światła ściągnąć i jak? No a jeśli zdarzy się nieszczęście i rowerzysta zginie
    pod kołami samochodu, który go nie zauważył, to i tak zawsze będzie to wina
    samochodziarza, bo tak wygodniej dla policji w statystykach...

    może gdyby we własnym środowisku rowerzyści napiętnowali takie zachowanie i
    rozpowszechnili kilka przykładów nieszczęść wynikłych z braku oświetlenia oraz
    wywarli nacisk (lobbing) na producentów i sprzedawców, aby można było kupić
    rowery TYLKO z oświetleniem, to może by to coś dało...

    a na razie pozostaje mi tylko wyślepiać gały wieczorem, jechać wolniej i modlić
    się o więcej światła...
    pozdrawiam myślących normalnie serdecznie
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.04.04, 14:50
    Problem napewno nie w cenie, do szmelcu można dodać tanie oświetlenie było nie
    było to max 15 zł(więc czy to będzie 130 czy 145zł, czy co częstsze 665 a nie
    650 to nikt tego niezauważy), a do dobrego sprzęta to wydatek min, 100zł i
    proporcja ta sama( 1400 zamiast 1300 czy 2100 zamiast 2000 a już bez różnicy
    gdy bedzie to 4600 a nie 4500zł), może w końcu jakiś producent w ramach
    promocji doda oświetlenie, napewno na tym zyska sprzedaż marki
    KA
  • Gość: Robert IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 19:04
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Pa pierwsze - czy wiecie, dlaczego firmy rowerowe sprzedają sprzęt bez
    > obowiązkowego wyposażenia? przecież to tak, jakby ktoś próbował sprzedawać
    > samochów bez migaczy i światła stop powiedzmy. nie zostałby zarejestrowany i
    > zapłaciłby jeszcze ograomną karę.

    Chyba nie do konca masz racje gdyz samochody, owszem sprzedaje sie ZAWSZE ze
    swiatlami ale za to nieliczne sa "sklepowo" wyposarzone w trojkat i apteczke a
    przeciez jest to obowiazkowe wyposarzenie.
  • 08.04.04, 12:11
    Gość portalu: Robert napisał(a):

    > Chyba nie do konca masz racje gdyz samochody, owszem sprzedaje sie ZAWSZE ze
    > swiatlami ale za to nieliczne sa "sklepowo" wyposarzone w trojkat i apteczke
    > a przeciez jest to obowiazkowe wyposarzenie.

    O ile wiem, to samochody kupowane w salonie u dilera ZAWSZE są wyposażone w
    trójkąt i gaśnicę, ponieważ jest to obowiązkowe wyposażenie samochodu osobowego
    (apteczka nie jest obowiazkowa dla osobowych, a tylko dla ciężarowych i
    autobusów). Całe wyposażenie samochodu podlega homologacji zgodnie z przepisami
    prawa i nie wolno sprzedawać pojazdu niezgodnie z homologacją.
    To nie dotyczy samochodu kupowanego na giełdzie czy z tzw. 'drugiej ręki', ale
    wtedy odpowiedzialność za wyposażenie spoczywa na nabywcy.
    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • 19.04.04, 18:08
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Pa pierwsze - czy wiecie, dlaczego firmy rowerowe sprzedają sprzęt bez
    > obowiązkowego wyposażenia? przecież to tak, jakby ktoś próbował sprzedawać
    > samochów bez migaczy i światła stop powiedzmy. nie zostałby zarejestrowany i
    > zapłaciłby jeszcze ograomną karę.

    Wiemy... tylne światło rowerowe można kupić za 8zł (na Masie np) lub za 50zł...
    przednie waha się od 30 do dużo ponad kilka setek złotych... różni ludzie
    różnie jeżdżą i zależnie od tego powinni sobie wybierać odpowiedni sprzęt...
    tylko trzeba Im uświadamiać, że MUSZĄ GO MIEĆ aby nie zginąć!

    > po drugie - policja i straż wolą kontrolować samochodziarzy, możliwość
    zarobku
    > większa bo wyższe mandaty i inne sankcje. poza tym (na całe nieszczęście)
    > funkcjonuje w Polsce stara komunistyczna zasada "niskiej społecznej
    > szkodliwości czynu". Ta paranoiczna zasada powoduje, że policja i straż nie
    > kontrolują rowerzystów, poza tym - ile można z takiego rowerzysty za brak
    > światła ściągnąć i jak? No a jeśli zdarzy się nieszczęście i rowerzysta
    zginie
    > pod kołami samochodu, który go nie zauważył, to i tak zawsze będzie to wina
    > samochodziarza, bo tak wygodniej dla policji w statystykach...

    Zgadzam się i to niestety jest tragiczne... w poprzednim roku przejechałem
    rowerem ponad 10kkm i nie miałem ANI 1 KONTROLI!!! Samochodem zrobiłęm koło 2-
    3kkm i miałem kontrolę kilka razy gdy chodzi o prędkość (nie przekroczyłem) i o
    inne rzeczy... porównanie??? Zajżyjmy w statystyki...tu się zgodzę, że nie
    wszystkiemu są winni kierowcy...najważniejsze to nie ruszać się z domu bez
    głowy na karku, a w szczegółności na rower, gdzie 'jesteśmy ruchomym fragmentem
    ruchomej sytuacji' i każdy element poprawiający nasze bezpieczeństwo jest na
    wagę złota... a złoto w postaci lampki waży zaledwie 200-300g, a taśmy
    samoprzylepne z odblaskami nawet dużo mniej... a są nawet bardziej widoczne!!!

    > może gdyby we własnym środowisku rowerzyści napiętnowali takie zachowanie i
    > rozpowszechnili kilka przykładów nieszczęść wynikłych z braku oświetlenia
    oraz
    > wywarli nacisk (lobbing) na producentów i sprzedawców, aby można było kupić
    > rowery TYLKO z oświetleniem, to może by to coś dało...

    Co do kupna TYLKO z oświetleniem, to jestem przeciwny... powód wyżej jest... a
    co do piętnowania - do idiotów najlepsze argumenty nie trafią... ale może na
    starość będziesz miał organy na wymianę dla siebie od takiego więc uszy do
    góry - tacy ludzie też są potrzebni!

    > a na razie pozostaje mi tylko wyślepiać gały wieczorem, jechać wolniej i
    modlić
    >
    > się o więcej światła...

    Znam ten ból... zwłaszcza na wiejskich (wąskich) drogach wijących się po
    Rzeczypospolitej Drogowej, którą przemierzam często i rowerem i samochodem (nie
    koniecznie naraz ;-) ).

    > pozdrawiam myślących normalnie serdecznie

    Pozdrawiam rowerowo oczywiście...
  • 03.04.04, 14:25
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Na miłość boską - zakupcie sobie za kilka złotych polskich światełka na przód
    > i na tył swojego wehikułu na dwóch kółkach.

    nalezy sie tylko dziwic dlaczego tego jeszcze nie uczynili...?
    (ide sprawdzic czy moj takowe posiada o;
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 06.04.04, 11:26
    sama uwielbiam jeździć rowerkiem, ale jako kierowca czasami mam problemy z
    rowerzystami , niestey czasto pojawiaja sie oni tam gdzie jest zakaz jazdy
    rowerem.Na przykład jak sie jedzie do Konstancina z Warszay taką wąską
    jezdnią ,bardzo ruchliwą, tam jet zakaz dla rowerów, te jednak tam sie czesto
    pojawiają. Ja mam dość szeroki samochód, kierowcą jestem takim sobie:/ , z na
    przeciwka non stop cos jedzie, czasem to normalnie nie wiem jak gościa wyminąć.
  • 06.04.04, 13:40
    Gość portalu: Gośka napisał(a):

    > sama uwielbiam jeździć rowerkiem, ale jako kierowca czasami mam problemy z
    > rowerzystami , niestey czasto pojawiaja sie oni tam gdzie jest zakaz jazdy
    > rowerem.Na przykład jak sie jedzie do Konstancina z Warszay taką wąską
    > jezdnią ,bardzo ruchliwą, tam jet zakaz dla rowerów,

    dupa wolowa jestes, a nie kierowca - tam zakaz ruchu rowerow jest tylko na
    krotkim odcinku (ok. 700 m) w samym Konstancinie. Jak sie nie znasz na znakach
    drogowych, to nie powinnas prowadzic.

    > Ja mam dość szeroki samochód,

    kup sobie wezszy?

    > kierowcą jestem takim sobie:/

    widac.

    > z na przeciwka non stop cos jedzie,
    > czasem to normalnie nie wiem jak gościa wyminąć

    to sie nazywa "wyprzedzic", nie "wyminac". A jesli nie wiesz, to nalezy
    spokojnie poczekac, az beda warunki do wyprzedzania.

    --
    pozdr,

    olek
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 06.04.04, 18:06
    dobra jeśli nawet wcześniej jadąc z kierunku Warszawy nie ma zakazu to powinien
    być, to że prowadze średnio, no ćoż mam prawko dopiero rok , to chyba jeszcze
    może sie naucze, węższego samochodu sobie nie kupie na razie niestety .
    Oczywiście masz absolutną rację rację, chodziło mi o manwer wyprzedzania.
  • Gość: Roberto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.04, 18:23
    Gość portalu: Gośka napisał(a):

    > dobra jeśli nawet wcześniej jadąc z kierunku Warszawy nie ma zakazu to
    powinien być,

    A dlaczegoz to? Czy po to aby wszyscy niedoswiadczeni kierowcy nie mieli
    problemow z wyprzedzaniem rowerzystow? Smieszne.
    A jesli nawet zakaz powstalby to w jaki sposob rowerzysci mogliby dojechac z
    Wilanowa do Konstancina? Przeciez to jest najkrotsza droga a wiadomo, ze
    rowerzysci jezdza zawsze najkrotszymi trasami.
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 06.04.04, 19:06
    rzeczywiście akurat tam nie jeźdze nigdy rowerem i nie spojrzałam na to od tej
    strony, ale tam jest naprwde strasznie wąsko...Ja naprawdę nie mam nic do
    rowerzystów, sama jeźdze parę razy w tygodniu po Warszawie..
  • 09.04.04, 21:51
    Gość portalu: Gośka napisał(a):

    > rzeczywiście akurat tam nie jeźdze nigdy rowerem i nie spojrzałam na to od tej
    > strony, ale tam jest naprwde strasznie wąsko...

    wiesz, to jest wlasnie roznica miedzy Polska a krajami cywilizowanymi.

    w Anglii, Szwecji czy Austrii jak jest waska droga (a sa wezsze niz u nas),
    ograniczenie widocznosci albo linia ciagla, to kierowcy grzecznie zwalniaja do
    predkosci rowerzysty i czekaja az zaistnieja warunki do wyprzedzenia.
    Wielokrotnie na szosach roznych krajow az mi glupio bylo, bo przytulalem sie
    rowerem zupelnie do krawedzi jezdni, a jadacy za mna uparcie odmawiali
    wyprzedzenia. Polak natomiast zepchnalby do rowu, byleby tylko dojechac do celu
    te 15 czy 30 sekund szybciej.

    --
    pozdr,

    olek
  • 21.04.04, 16:46
    olecky napisał:
    > w Anglii, Szwecji czy Austrii jak jest waska droga (a sa wezsze niz u nas),
    > ograniczenie widocznosci albo linia ciagla, to kierowcy grzecznie zwalniaja do
    > predkosci rowerzysty i czekaja az zaistnieja warunki do wyprzedzenia.
    > Wielokrotnie na szosach roznych krajow az mi glupio bylo, bo przytulalem sie
    > rowerem zupelnie do krawedzi jezdni, a jadacy za mna uparcie odmawiali
    > wyprzedzenia. Polak natomiast zepchnalby do rowu, byleby tylko dojechac do cel
    > u
    > te 15 czy 30 sekund szybciej.

    Istnieje przepis o konieczności zjechania pojazdem wolnobieżnym z drogi, aby
    przepuścić pojazdy jadące w kolumnie za taką zawalidrogą.

    Rower to nie pojazd wolnobieżny - wiem. I po to pewnie stoi znak o zakazie
    jazdy rowerem na wąskim odcinku drogi, o której mowa.
    Ale jeszcze nigdy nie widziałem rowerzysty ukaranego przez Policję za złamanie
    znaków i pewnie dlatego jeździmy, my rowerzyści, np. trasą Łazienkowską (sam
    jeździłem wielokrotnie - przykro mi). Powód jest taki jak podałeś (krótka
    droga).
    Nie mniej jednak, jeśli faktycznie blokuję ruch na docinku ok. 700m, to co
    jakiś czas zjeżdżam z drogi rowerem na pobocze, aby wszystkich chętnych
    przepuścić.

    Jaka szkoda, że obecnie do jazdy rowerem po drogach publicznych nie potrzeba
    żadnego dokumentu stwierdzającego umiejętności.

    --
    -----------------------------------
    "Kto pod kim dołki kopie ten ma łopatę"
    __//__
    _(,")_
    <( )>
    _JL__
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.04.04, 10:39
    Tak, ludzie nie zdają sobie sprawy ze te kilka sekund ich nie zbawi, że jazda
    100 i slalom spowoduje tylko to że dłużej postoją na światłach i wprowadzą
    więcej chaosu na ulicy. Korki to głównie efekt braku zrozumienia dla innych,
    przepychanki itp. gdyby wszyscy stosowali się do ograniczeń prędkości i nie
    pakowali się na skrzyżowania gdy nie mogą ich przejechać to korki nawet przy
    takim natężeniu ruchu były by minimalne lub nie było by ich wcale. Inni to
    zrozumieli i szanują swoje bezpieczeństwo i pieniądze (taka szalona jazda,
    zrywy, hamowania kosztuje sporo)jak i innych (dlatego są dużo bogatsi od nas).
    Najgorsze w tym wszystkim jest to że na ścieżkach rowerowych robi się to samo,
    jazda stadami blokowanie całej ścieżki i zwykłe chamstwo jak i brak
    przewidywania i myślenia o skutkach swojego postępowania
    KA
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.04.04, 10:39
    Tak, ludzie nie zdają sobie sprawy ze te kilka sekund ich nie zbawi, że jazda
    100 i slalom spowoduje tylko to że dłużej postoją na światłach i wprowadzą
    więcej chaosu na ulicy. Korki to głównie efekt braku zrozumienia dla innych,
    przepychanki itp. gdyby wszyscy stosowali się do ograniczeń prędkości i nie
    pakowali się na skrzyżowania gdy nie mogą ich przejechać to korki nawet przy
    takim natężeniu ruchu były by minimalne lub nie było by ich wcale. Inni to
    zrozumieli i szanują swoje bezpieczeństwo i pieniądze (taka szalona jazda,
    zrywy, hamowania kosztuje sporo)jak i innych (dlatego są dużo bogatsi od nas).
    Najgorsze w tym wszystkim jest to że na ścieżkach rowerowych robi się to samo,
    jazda stadami blokowanie całej ścieżki i zwykłe chamstwo jak i brak
    przewidywania i myślenia o skutkach swojego postępowania
    KA
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 21.04.04, 20:54
    Ja bym nigdy nikogo nie spychala do rowu, jeżeli stresuje mnie taka sytuacja to
    tylko dlatego ,że mam na wzgledzie bespieczeństwo rowerzysty a nie mój czas. Ja
    tam wogóle sie nie śpieszę, mogłabym sobie spokojnie jechać te 20 pare na
    godzine, tylko czuje presję z tyłu. Wiem,że jak gościa nie wyprzedzę przez
    jakiś czas to sie zacznie trąbienie , wyprzedzanie na trzeciego i tym podobne.
    W ramach próby spojrzenia na Warszawską od drugiej strony maski jutro jadę do
    Konastancina na rowerku. Jak sie już nie pojaiwę na tym forum to znaczy że
    któremuś kierowcy nie powiodła sie próba wyprzezenia mnie :)).
  • 22.04.04, 14:18
    Gość portalu: Gośka napisał(a):

    > Ja bym nigdy nikogo nie spychala do rowu, jeżeli stresuje mnie taka sytuacja
    to
    >
    > tylko dlatego ,że mam na wzgledzie bespieczeństwo rowerzysty a nie mój czas.
    Ja
    >
    > tam wogóle sie nie śpieszę, mogłabym sobie spokojnie jechać te 20 pare na
    > godzine, tylko czuje presję z tyłu. Wiem,że jak gościa nie wyprzedzę przez
    > jakiś czas to sie zacznie trąbienie , wyprzedzanie na trzeciego i tym
    podobne.
    > W ramach próby spojrzenia na Warszawską od drugiej strony maski jutro jadę do
    > Konastancina na rowerku. Jak sie już nie pojaiwę na tym forum to znaczy że
    > któremuś kierowcy nie powiodła sie próba wyprzezenia mnie :)).

    Myślę, że Ci się uda... radzę spróbować w powrotną stronę objazdem proponowanym
    (nie pamiętam przez kogo) przez las Kabacki, doły, rowy, korzenie itp...
    czekamy oczywiście na relację ;-)))
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 22.04.04, 21:14
    Można powiedzieć że udalo mi sie dojechać do Konstancina , bo jednak na
    początku Konstancina sie poddałam kiedy rozpędzony TIR mnie wyprzedził, mijając
    mnie na grubość lakieru. Stwierdziałam, że Babcie odwiedzę jak odzyskam furę:D.
    O tej drodze przez las to nawet nie myślałam, bo tam jak któryś z Was napisał
    jest niezbyt bezpiecznie, a ja byłam sama. Niby dziewczyna z Pragi jestem, ale
    może dlatego nie zieję optymizmem co do takich miejsc. Za to normalnie w
    błogostan można popaść na tym odcinku między Konstancinem a Wilanowem. Szkoda
    że potem ta sielanka sie tak brutalnie kończy, no chyba że ktoś lubi przygody w
    krzaczorach:)
  • 08.04.04, 12:25
    Gość portalu: Roberto napisał(a):

    > A jesli nawet zakaz powstalby to w jaki sposob rowerzysci mogliby dojechac z
    > Wilanowa do Konstancina?

    a czy nie lepiej, wygodniej i zdrowiej przejechać w lesie Kabackim parę metrów
    więcej, niż ryzykować w tłumie zdenerwowanych kierowców na wąskiej drodze w
    chmurach spalin ciężarówek i autobusów?

    > Przeciez to jest najkrotsza droga a wiadomo, ze
    > rowerzysci jezdza zawsze najkrotszymi trasami.

    Sorry Roberto, ale trochę chyba Cię poniosło - jadem jedziesz...
    jakbyśmy się zaczęli tak licytować, to co by z tego wyszło?
    Ja jako kierowca wolę jechać zawsze drogą wygodniejszą, choć nie zawsze jest
    najkrótsza. Gdybym miał rower zawsze wybierałbym drogi z daleka od ruchu
    samochodowego... A może w tym roku sobie kupię?

    i jeszcze jedno, Panowie, spokojnie z nerwami, nakrzyczeliście na dziewczynę za
    uczciwe przyznanie się....

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 08.04.04, 21:44
    dzieki za obronę ale szczerze mówiąc przyzwyczaiłam sie że wszyscy na mnie
    wrzeszcza odkąd rok temu usiadłam za kółkiem. A o tej dupie wołowej to może
    sobie z kolegą olkiem porozmaiwam na masie jak go zindentyfikuję , zobaczymy
    czy też taki kozak..:)
  • Gość: czajnik IP: *.tele2.pl 09.04.04, 13:54
    oj olo to jest kozak, w gębie nie zdarcia. ale poważnie. temat powinien się
    zakończyć bo:
    1.blachosmrody i tak nie zrozumieją jaka idea nam przyświeca - podstawa to
    dojechać tam gdzie kążdy chce jak najszybciej i wygodniej - z racji
    niezanieczyszczania środowiska - to my mamy mieć PRIORYTET!
    2.na żurawiej i nowogrodzkiej /drogi jednokierunkowe!/ specjalnie jeździmy pod
    prąd by wreszcie was kierowców przysposobić do idei KONTRAPASU. to powinna być
    norma rower jadący pod prąd! każdy jest wtedy widoczny! /PATRZ KOPERNIKA W
    KRAKOWIE/.
    no i po 3. stołeczna skończyła cykl artykułów prorowerowych i wali prosto z
    mostu - WARA SAMOCHODY Z MIASTA! nie pasuje to wyjazd z miasta. miasta są dla
    mieszkańców, chodniki do chodzewnia a nie parkowania tak jest w KAŻDEJ STOLICY
    EUROPEJSKIEJ. nikt nie parkuje na chodnikach prostopadle do jezdni tylko
    równolegle! ale to wymaga ruszenia czachą a to kierowców boli!

    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2005512.html

    wasz koniec kiedyś nastapi - drodzy kierowcy

    POZDRAWIAM

  • 09.04.04, 21:44
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > a czy nie lepiej, wygodniej i zdrowiej przejechać w lesie Kabackim parę metrów
    > więcej,

    a czy nie lepiej pojechac samochodem dwujezdniowa Pulawska, zamiast denerwowac
    sie widokiem spokojnie jadacego rowerzysty?

    > niż ryzykować w tłumie kierowców

    sugerujesz, ze kierowcy to niebezpieczni idioci, ktorzy nie potrafia dzielic
    drogi z innymi uzytkownikami? W takim razie nalezy zakazac na ww. odcinku
    ruchu samochodow, nie rowerow.

    > Gdybym miał rower zawsze wybierałbym drogi z daleka od ruchu
    > samochodowego...

    ale jak na razie tylko teoretyzujesz? i nie orientujesz sie np., ze trasa
    skrajem lasu kabackiego cieszy sie wsrod mieszkancow konstancina reputacja
    porownywalna z nasza zabkowska? a poza tym jest nieprzejezdna dla normalnych
    rowerow?

    --
    pozdr,

    olek
  • 13.04.04, 12:54
    Drogi kolego 'olecky',
    pragniesz kulturalnej polemiki? bardzo proszę, na taką mogę się zgodzić.

    olecky napisał:

    > a czy nie lepiej pojechac samochodem dwujezdniowa Pulawska, zamiast denerwowac
    > sie widokiem spokojnie jadacego rowerzysty?

    nigdy nie denerwuje mnie widok spokojnie jadącego rowerzysty. choć czasami
    odczuwam pewien niepokój jadąc dwujezdniową Przyczółkową i będąc zmuszonym do
    wyprzedzania rowerzysty, który preferuje slalom pomiędzy samochodami zamiast
    wygodnego asfaltu z boku bez samochodów


    > > niż ryzykować w tłumie kierowców
    >
    > sugerujesz, ze kierowcy to niebezpieczni idioci, ktorzy nie potrafia dzielic
    > drogi z innymi uzytkownikami?

    nie wkładaj w moje usta słów, których nie wypowiedziałem. To są słowa
    rowerzystów na temat jazdy wśród samochodów. Czy to nie rowerzyści tak się
    skarżą? Ja natomiast twierdzę, że na pewno bezpieczniej i wygodniej jest jechać
    ścieżką rowerową niż ulicą w tłumie samochodów.


    > W takim razie nalezy zakazac na ww. odcinku ruchu samochodow, nie rowerow.

    Czy według ciebie bezpieczniej jest jechać na drodze, na której nie ma
    samochodów? Skąd więc te skargi jednych rowerzystów na innych rowerzystów
    postępujących niebezpiecznie na ścieżkach? pamiętaj, że czarne owce są wszędzie
    i wśród wszystkich. Poza tym zamykanie drogi dla jednych uczestników ruchu nie
    jest rozwiązaniem...


    > i nie orientujesz sie np., ze trasa skrajem lasu kabackiego cieszy sie wsrod
    > mieszkancow konstancina reputacja porownywalna z nasza zabkowska?

    czyżby była niebezpieczna? w ciągu dnia? jeśli jeździłyby nią tłumy rowerów w
    jaki sposób mogłaby być niebezpieczna? jeśłi jedzie nią jeden na godzinę po
    ciemku to mogę to zrozumieć... czy na Ząbkowskiej nie jeżdżą rowerzyści?


    > a poza tym jest nieprzejezdna dla normalnych rowerow?

    czy mógłbyś to rozwinąć? o co chodzi?

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • 13.04.04, 14:31
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > nigdy nie denerwuje mnie widok spokojnie jadącego rowerzysty.

    bardzo mnie to cieszy :-)

    > choć czasami odczuwam pewien niepokój jadąc dwujezdniową Przyczółkową
    > i będąc zmuszonym do wyprzedzania rowerzysty, który preferuje slalom
    > pomiędzy samochodami zamiast wygodnego asfaltu z boku bez samochodów

    w swych poprzednich wypowiedziach odnosilem sie do odcinka drogi wojewodzkiej nr
    724 miedzy zakonczeniem drogi dla rowerow, a skrzyzowaniem z ul. Borowa albo
    Mirkowska w Konstancinie. Podejrzewam, ze o to samo chodzilo kolezance, ktora
    rozpoczela ten watek, gdyz wyraznie pisala o waskiej jezdni. Nie jest to ulica
    Przyczolkowa.

    > na pewno bezpieczniej i wygodniej jest jechać
    > ścieżką rowerową niż ulicą w tłumie samochodów.

    primo, wiele sciezek w warszawie jest bardziej niebezpiecznych niz ulice, ze
    wzgledu np. na zle zaprojektowane skrzyzowania i wyjazdy.

    secundo, na dyskutowanym odcinku zadnej sciezki rowerowej nie ma.

    > Czy według ciebie bezpieczniej jest jechać na drodze, na której nie ma
    > samochodów?

    generalnie - tak. Zreszta sam to wyzej napisales, cytuje "na pewno bezpieczniej
    i wygodniej jest jechać ścieżką rowerową niż ulicą w tłumie samochodów".

    > Poza tym zamykanie drogi dla jednych uczestników ruchu nie
    > jest rozwiązaniem...

    tez tak uwazam (z pewnym wyjatkami). Moja propozycja byla reakcja na propozycje
    wprowadzenia zakazu ruchu rowerow na odcinku ulicy, dla ktorego, w chwili
    obecnej, nie ma zadnej sensownej alternatywy.

    > czy mógłbyś to rozwinąć? o co chodzi?

    chodzi o piach, bloto, dziury, gruz, luzny szuter, koleiny po traktorach i inne
    atrakcje na alternatywnych ciagach - zarowno na Opienki, jak i na Muchomora.

    --
    pozdr,

    olek
  • Gość: Gośka IP: *.kijowska.waw.pl 14.04.04, 08:34
    chodziło mi o ulicę Warszawską, tą centralną ulicę Konstancina i być może jej
    wcześniejszy odcinek Drewny(jadąc od strony Warszawy), nie jestem pewna w
    którym momencie jedna przechodzi w drugą. Fakt jest taki ,że jestona zupełnie
    nie przystosowana do ruchu jaki sie po niej odbywa. Wracając do ulic to
    Ząbkowska to bardzo fajna ulica, codziennie po niej śmigam rowerem , autem czy
    na autonogach i nic mnie tam niemiłego nie spotkało. No ale w Brzeską to już
    radzę nie skręcać i na Szmulki tez raczej nie, bo ta potrafią czlowiekowi
    odkręcić koło w czasie jazdy.

    szerokiej drogi:)
  • 16.04.04, 13:03
    olecky napisał:

    > w swych poprzednich wypowiedziach odnosilem sie do odcinka drogi wojewodzkiej
    > nr 724 miedzy zakonczeniem drogi dla rowerow, a skrzyzowaniem z ul. Borowa
    > albo Mirkowska w Konstancinie. Podejrzewam, ze o to samo chodzilo kolezance,
    > ktora rozpoczela ten watek, gdyz wyraznie pisala o waskiej jezdni. Nie jest
    > to ulica Przyczolkowa.

    Odesłałeś mnie na Puławską - cyt. "a czy nie lepiej pojechac samochodem
    dwujezdniowa Pulawska, zamiast denerwowac sie widokiem spokojnie jadacego
    rowerzysty?", stąd to skojarzenie z Przyczółkową. Sorry, ale Puławska w żadnym
    wypadku nie może być traktowana jako trasa zastępcza do Konstancina. Jak pewnie
    doskonale wiesz jest jeszcze bardziej zatłoczona niż Przyczółkowa i Warszawska
    w Konstancinie. Natomiast mnie chodzi też o tych rowerzystów, którzy jadą
    Przyczółkową zamiast drogą wzdłuż niej.


    > primo, wiele sciezek w warszawie jest bardziej niebezpiecznych niz ulice, ze
    > wzgledu np. na zle zaprojektowane skrzyzowania i wyjazdy.

    Nie wiem, więc nie mogę polemizować, ale to chyba nie jest wina samochodziarzy?
    Poza tym wydaje mi się, że taki argument jest lekko naciągany: "Nie podoba mi
    się ścieżka rowerowa, bo ma źle zaprojektowane skrzyżowania i wyjazdy, więc
    będę jeździł ulicą"... Dlatego zawsze denerwuje mnie widok rowerzysty na ulicy,
    kiedy wzdłuż niej biegnie ścieżka.


    > tez tak uwazam (z pewnym wyjatkami). Moja propozycja byla reakcja na
    > propozycje wprowadzenia zakazu ruchu rowerow na odcinku ulicy, dla ktorego,
    > w chwili obecnej, nie ma zadnej sensownej alternatywy.

    no to tu się zgadzamy... podejrzewam, że propozycja padła w trosce o
    bezpieczeństwo i zdrowie rowerzystów. A gdzie lobbing na rzecz powstania
    ścieżki rowerowej na omawianym odcinku?


    > chodzi o piach, bloto, dziury, gruz, luzny szuter, koleiny po traktorach i
    > inne atrakcje na alternatywnych ciagach - zarowno na Opienki, jak i na
    > Muchomora.

    no tak, to z pewnością utrudnia jazdę...

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • 19.04.04, 18:28
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > olecky napisał:
    >
    > > w swych poprzednich wypowiedziach odnosilem sie do odcinka drogi wojewodzk
    > iej
    > > nr 724 miedzy zakonczeniem drogi dla rowerow, a skrzyzowaniem z ul. Borowa
    > > albo Mirkowska w Konstancinie. Podejrzewam, ze o to samo chodzilo kolezan
    > ce,
    > > ktora rozpoczela ten watek, gdyz wyraznie pisala o waskiej jezdni. Nie je
    > st
    > > to ulica Przyczolkowa.
    >
    > Odesłałeś mnie na Puławską - cyt. "a czy nie lepiej pojechac samochodem
    > dwujezdniowa Pulawska, zamiast denerwowac sie widokiem spokojnie jadacego
    > rowerzysty?", stąd to skojarzenie z Przyczółkową. Sorry, ale Puławska w
    żadnym
    > wypadku nie może być traktowana jako trasa zastępcza do Konstancina. Jak
    pewnie
    >
    > doskonale wiesz jest jeszcze bardziej zatłoczona niż Przyczółkowa i
    Warszawska
    > w Konstancinie. Natomiast mnie chodzi też o tych rowerzystów, którzy jadą
    > Przyczółkową zamiast drogą wzdłuż niej.

    Jak znam Olka to pewnie zaproponował kierowcom to, co Ty wcześniej rowerzystom,
    czyli zmiane trasy przejazdy tak by nadrabiali dodatkowe km i robili sobie
    kłopotu (kierowcy z korkami, rowerzyści z fatalną drogą tamtędy, którą tylko
    niektóe rowery mogą przejechać bez stresu właściciela i zwalniania).

    >
    > > primo, wiele sciezek w warszawie jest bardziej niebezpiecznych niz ulice,
    > ze
    > > wzgledu np. na zle zaprojektowane skrzyzowania i wyjazdy.
    >
    > Nie wiem, więc nie mogę polemizować, ale to chyba nie jest wina
    samochodziarzy?

    Nikt kierowcom tej winy nie przypisuje... wszyscy wiemy, kto to projektuje i
    zatwierdza... Ale to jest klika i nie łątwo coś zrobić....

    > Poza tym wydaje mi się, że taki argument jest lekko naciągany: "Nie podoba mi
    > się ścieżka rowerowa, bo ma źle zaprojektowane skrzyżowania i wyjazdy, więc
    > będę jeździł ulicą"... Dlatego zawsze denerwuje mnie widok rowerzysty na
    ulicy,
    >
    > kiedy wzdłuż niej biegnie ścieżka.

    Póki sam nie musisz jechać po ścieżce jak ta przy Sobieskiego, gdzie dziura na
    dziurze, pieszy na pieszym, albo na Modlińskiej, gdzie full krawężników
    wielkich jak ściany... i nie mówie o przejeżdżce w weekend, kiedy można sobie
    pozwolić na wolniejszą jazdę bo to ma być rekreacja, ale o grzaniu ile się da,
    by być na czas w szkole/pracy.

    >
    > > tez tak uwazam (z pewnym wyjatkami). Moja propozycja byla reakcja na
    > > propozycje wprowadzenia zakazu ruchu rowerow na odcinku ulicy, dla ktorego
    > ,
    > > w chwili obecnej, nie ma zadnej sensownej alternatywy.
    >
    > no to tu się zgadzamy... podejrzewam, że propozycja padła w trosce o
    > bezpieczeństwo i zdrowie rowerzystów. A gdzie lobbing na rzecz powstania
    > ścieżki rowerowej na omawianym odcinku?

    Oj zdziwiłbyś się, gdyby Ci ktoś opowiedział co Konstancińska grupa rowerowa ze
    Skelerem na czele wyprawia by coś z tym zrobić... niestety beton urzędniczy
    niełątwo rozkruszyć i niektórzy nadal uważają, że ścieżka powinna kończyć się w
    Powsinie, bo tam w weekend ludzie jadą odpoczywać na rowerach.

    >
    > > chodzi o piach, bloto, dziury, gruz, luzny szuter, koleiny po traktorach i
    > > inne atrakcje na alternatywnych ciagach - zarowno na Opienki, jak i na
    > > Muchomora.
    >
    > no tak, to z pewnością utrudnia jazdę...

    Na góralu napewno nie (można doczytać się na grupie rowerowej pl.rec.rowery
    czego to Bomber nie wybierze spod kół)... ale na trekkingu, kolarce, kozie
    (rowerze miejskim), składaku, rowerze z sakwami lub przyczepką może być
    wystarczająco zniechęcające by jechać ulicą...
  • 28.05.04, 15:16
    roweroraffi napisała:

    > wszyscy wiemy, kto to projektuje i zatwierdza... Ale to jest klika i nie
    > łątwo coś zrobić....

    zapewne, jak z każdą kliką... budowa nowych dróg...


    > Póki sam nie musisz jechać po ścieżce jak ta przy Sobieskiego, gdzie dziura
    > na dziurze, pieszy na pieszym

    w kwestii dziur nie mamy co się licytować... ulice też pozostawiają wiele do
    życzenia


    > Oj zdziwiłbyś się, gdyby Ci ktoś opowiedział co Konstancińska grupa rowerowa
    > ze Skelerem na czele wyprawia by coś z tym zrobić... niestety beton
    > urzędniczy niełątwo rozkruszyć i niektórzy nadal uważają, że ścieżka powinna
    > kończyć się w Powsinie, bo tam w weekend ludzie jadą odpoczywać na rowerach.

    Może urzędnicy Konstancina nie chcą nic dołożyć, a wtedy warszawscy nie będą
    przedłużać...

    pozdrówka
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • 18.04.04, 15:50
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    > Gdybym miał rower zawsze wybierałbym drogi z daleka od ruchu
    > samochodowego... A może w tym roku sobie kupię?

    swietny pomysl, nie ma to jak pokosztowac kazdej "strony", latwiej
    wtedy o zrozumienie...o;

  • 19.04.04, 18:14
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Gość portalu: Roberto napisał(a):
    >
    > > A jesli nawet zakaz powstalby to w jaki sposob rowerzysci mogliby dojechac
    > z
    > > Wilanowa do Konstancina?
    >
    > a czy nie lepiej, wygodniej i zdrowiej przejechać w lesie Kabackim parę
    metrów
    > więcej, niż ryzykować w tłumie zdenerwowanych kierowców na wąskiej drodze w
    > chmurach spalin ciężarówek i autobusów?

    Hmm... co innego jechać raz, a co innego dzień w dzień nadrabiać dodatkowe
    kaemy jadąc do szkoły/pracy tą trasą i licząc się z każdą sekundą by się nie
    spóźnić.


    > > Przeciez to jest najkrotsza droga a wiadomo, ze
    > > rowerzysci jezdza zawsze najkrotszymi trasami.
    >
    > Sorry Roberto, ale trochę chyba Cię poniosło - jadem jedziesz...
    > jakbyśmy się zaczęli tak licytować, to co by z tego wyszło?
    > Ja jako kierowca wolę jechać zawsze drogą wygodniejszą, choć nie zawsze jest
    > najkrótsza. Gdybym miał rower zawsze wybierałbym drogi z daleka od ruchu
    > samochodowego... A może w tym roku sobie kupię?

    Widać dłuższa o x km droga przez piachy w lesie i po korzeniach dla Roberta nie
    jest tak wygodna jak szosa... pamiętaj, że nie wszyscy jeżdżą góralami...
    spróbuj kolarką, albo rowerem z sakwami/przyczepką (ja np taki mam obładowany
    jak jeżdżę do Konstancina zazwyczaj) po lesie Kabackim to zrozumiesz co mógł
    mieć na myśli Roberto.

    > i jeszcze jedno, Panowie, spokojnie z nerwami, nakrzyczeliście na dziewczynę
    za
    >
    > uczciwe przyznanie się....

    Tutaj się zgodzę... mniej nerwów... tak na forum jak za kierownicą... kultura
    zamiast chamstwa a nawet na tych ciasnych i nierównych będzie przyjemniej się
    jechało!

  • Gość: pk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 23:19
    Skoro juz czepiamy sie slowek i metrow... W ostatnim akapicie mylisz sie grubo.
    Art. 24 ust. 6 ustawy "Prawo o ruchu drogowym":
    Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika
    jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby -
    zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.04, 23:58
    W razie "potrzeby" to ja szukam drzew w pobliżu ;-)))))))

    A tak na poważnie. Do zatrzymania mogą mnie zmusić tylko pojazdy
    uprzywilejowane. Z jakiej więc racji mam przepuszczać każdego, kto ma co
    najmniej dwa razy więcej kółek? Toż to w życiu z miejsca bym się nie ruszył.
    Punkt, który cytujesz, jest tak głupi, jak sam autor, który ten przepis
    wymyślił. Zjechać na prawo, owszem, czasem mogę, ale nie będę się podpierał
    tutaj tylko i wyłącznie wygodą kierowcy, tylko własnym bezpieczeństwem.

    PS. Nikt Ci nie mówił, że polskie prawo w kwestii rowerowej jest do bani?
  • 07.05.04, 15:51
    Gość portalu: pk napisał(a):

    > Skoro juz czepiamy sie slowek i metrow... W ostatnim akapicie mylisz sie
    grubo.
    > Art. 24 ust. 6 ustawy "Prawo o ruchu drogowym":
    > Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez
    silnika
    > jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby -
    > zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.

    Jest też przepis, który każe kierowcom wyprzedzać z zachowaniem metra
    odległości... choć teraz to zmienili chyba na 'bezpieczną' czyli jeszcze
    większą moim zdaniem... niestety aby rowerzysta wyegzekwował to (a musi by
    przeżyć) powinien walić środkiem pasa bo inaczej każdy kierowca jest święcie
    przekonany że obaj się zmieszczą na 1 pasie bezpiecznie i spycha rowerzystę z
    drogi... świadomie lub nie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.