Dodaj do ulubionych

Rowerzystom pod rozwagę......

IP: *.chello.pl 30.05.04, 18:57
Ulica Wąwozowa koo Tesco, chodnik a obok piekna ścieżka rowerowa. Ale co tam
ścieżka sobie a rowerzyści sobie. Dziś ok. 17.00 o mało nie zostałam
rozjechana przez damę pędzącą chodnikiem choć RÓWNOLEGLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
miała do dyspozycji ścieżkę rowerową. I jeszcze usłyszałam, że uprawiam
najstarszy zawód świata.
Rowerzyści, pomstujecie, i słusznie, na chamowatych kierowców. Popatrzcie na
siebie. Wielu z Was dosiadając roweru kompletnie nie liczy sie z pieszymi. Po
co ścieżki, skoro część z Was nie raczy z nich korzystać? Pieszy w kontakcie
z rozpędzonym rowerzysta jest bez szans ( zwłaszcza jeśli pieszym jest
dziecko), nie mścijcie się za kierowców na ludziach korzystających z
chodników. Po to wybudowano ścieżki aby nimi jeździć.
Edytor zaawansowany
  • Gość: d_arc IP: *.janet.waw.pl 31.05.04, 09:39
    Jednak częściej zdarza się że to piesi chodza po ścieżkach rowerowych... i
    denerwuja rowerzystów.
    Moze niektorzy nie rozróżniają kolorów - szare to chodzik, a czewone to
    ścieżka.
    Piesi po to macie chodziki żeby po nich chodzić.
  • Gość: Roberto IP: 195.114.160.* 31.05.04, 12:06
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Ulica Wąwozowa koo Tesco, chodnik a obok piekna ścieżka rowerowa. Ale co tam
    > ścieżka sobie a rowerzyści sobie. Dziś ok. 17.00 o mało nie zostałam
    > rozjechana przez damę pędzącą chodnikiem choć RÓWNOLEGLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    > miała do dyspozycji ścieżkę rowerową.

    Czy sciezka rowerowa byla w tym czasie wolna czy moze zastawiona przez
    samochody albo po niej spacerowaly rodziny udajace sie na niedzielne zakupy?

    > I jeszcze usłyszałam, że uprawiam
    > najstarszy zawód świata.

    To akurat bylo chamstwo i nie popieram takiego zachowania.

    > Wielu z Was dosiadając roweru kompletnie nie liczy sie z pieszymi.

    Mylisz sie. Rowerzysci, zwlaszcza ci codzienni, bardzo zadko jezdza po chodniku
    a jesli juz to zawsze z rozwaga.

    > Po
    > co ścieżki, skoro część z Was nie raczy z nich korzystać?

    To fakt, ze duzo rowerzystow nie korzysta ze sciezek gdyz:
    1. sciezki nie prowadza tam gdzie zamirza sie jechac
    2. ich stan techniczny jest fatalny i czesto grozi wypadkami
    3. sciezki sa pozastawiane przez parkujace samochody i omijajac je musimy
    wjezdzac na czesc przeznaczona dla pieszych

    > Pieszy w kontakcie
    > z rozpędzonym rowerzysta jest bez szans ( zwłaszcza jeśli pieszym jest
    > dziecko), nie mścijcie się za kierowców na ludziach korzystających z
    > chodników.

    Oj nie! Rowerzysta w kontakcie z pieszym (nie dzieckie ) praktycznie zawsze
    jest bardziej poszkodowany gdyz upadek z roweru jest bardziej kontuzjogenny niz
    wywrotka pieszego.

    > Po to wybudowano ścieżki aby nimi jeździć

    Fakt ale zeby sciezkami moznabyloby jezdzic to one musza one byc odpowiednio
    zaprojektowane i co najwazniejsze musza byc bezpieczne
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 31.05.04, 14:11
    Ścieżka była puściusieńka, żaden samochód na niej nie parkował. Stan techniczny
    również był dobry - tylko panience nie chciało się zjechać.
    Po chodnikach chodzą także dzieci i mają prawo czuć się na nich bezpieczne (
    dotyczy także samochodów).
    Przyjmijmy wreszcie do wiadomości, że: jezdnia jest przede wszystkim dla
    samochodów, chodnik dla pieszych a ścieżki rowerowe dla rowerów- wtedy
    konfliktów będzie znacznie mniej.
  • Gość: RED IP: 193.0.117.* 31.05.04, 15:37
    no tak tylko ile mamy tych ścieżek rowerowych? Żeby dojechać ścieżką tam gdzie
    chcę musiałabym z Rzymu na Krym przez Antarktydę...
    więc krótko: chamów i piratów drogowych (wszystko jedno w ilukółkowym wydaniu)
    częstować soczystą wiązanką w miarę możliwości napuszczając na nich policję lub
    straż miejską.
    A rowerzystów kulturalnych szanować dopieszczać i kłaniac im się z dala - bo
    najkulturalniejszy nawet człowiek jak jest ciągle szturchany wyzywany i uczony
    rozumu bez powodu to może szybko się znaleźć w tej pierwszej, wyżej wymienionej
    grupie. A kulturalny rowerzysta na chodniku może się znaleźć z kilku powodów:
    - brak ścieżki rowerowej i (całkiem sensowny) strach przed kierowcami
    samochodów wykluczający jazdę ulicą
    - ścieżka rowerowa w stanie wołającym o pomstę do nieba
    - ścieżka rowerowa poprowadzona w sposób urągający wszelkiej logice
    Kulturalny rowerzysta ma prawidłowo oświetlony i wyposażony rower, więc ty go
    widzisz, a on może Cię wyminąć (nawiasem mówiąc, zagadka: po której stronie
    chodnika porusza się prawidłowo pieszy?), nie pędzi jak stado głodnych gepardów
    i liczy bardzo na Ciebie, że się jednak z nim tym chodnikiem pokojowo
    podzielisz, bo kierowcy ulicą dzielą się niechętnie.
    I tyle. KA ma rację, ta pańcia nie reprezentuje ogólu rowerzystów.
    A to co powyżej, pieszym pod rozwagę...


  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 19:33
    > Ścieżka była puściusieńka, żaden samochód na niej nie parkował. Stan
    > techniczny również był dobry - tylko panience nie chciało się zjechać.

    Trzeba było ją zbluzgać albo nie wiem co...
    Gdy jadę ścieżką, to często trąbię na pieszych, którzy na niej się znajdują,
    ale gdy w tym samym czasie widzę rowerzystów, co jadą po chodniku, na
    który "wygoniłem" przed chwilą pieszych, to mnie normalnie krew zalewa. Kiedyś
    takiego "rowerzystę" staranuję ;/

    > Przyjmijmy wreszcie do wiadomości, że: jezdnia jest przede wszystkim dla
    > samochodów, chodnik dla pieszych a ścieżki rowerowe dla rowerów- wtedy
    > konfliktów będzie znacznie mniej.

    Zgodziłbym się z tą teorią, gdyby dróg dla rowerów było równie tyle, co
    chodników. Zauważ, że najczęściej drogi dla rowerów wytyczane są na wysokości
    chodników, a nie jezdni. Dlatego tempię rowerzystów, którzy mając ścieżkę jadą
    po chodniku, podobnie jak pieszych za łażenie po ścieżce. Natomiast toleruję u
    rowerzystów (jako kierowca) jazdę po jezdni, mimo, że obok jest ścieżka, bo sam
    wiem, jakie te drogi stanowią sieć komunikacyjną (a w zasadzie nie stanowią...).


    Pozdro
    Tomek
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 02.06.04, 16:15
    Nie mam zwyczaju bluzgać kogokolwiek- ani na żywo, ani gdy chroni mnie
    bezimienny internet. Jako kierowca staram sie byc wobec rowerzystów
    wyrozumiałą, jednak krew mnie zalewa gdy taki człowiek ma gdzieś innych
    uzytkowników jezdni i jedzie środkiem zmuszając kierowców albo do łamania
    przepisów ( np. przekraczania linii ciągłej), albo jazdy z prędkościa
    roweru.....Takich nie brakuje.
    Jeżeli ściezki rowerowe maja byc nie używane, bo są niefunkcjonalne a do tego
    rowerzyści jeżdżą po chodnikach to po co je budować?????????
    Uważam, że w sytuacji, w której jest ścieżka powinno sie karać rowerzytów
    zagrażających pieszym ( podobnie jak pieszych łazących po ścieżkach). Tym nie
    mniej jak znam życie każdy będzie poruszał się tam gdzie mu będzie wygodnie nie
    badcząc na innych ( bo po co) i włos z gowy mu nie spadnie.
  • Gość: RED IP: 193.0.117.* 02.06.04, 18:54
    Tylko kto ma egzekwować przestrzeganie przepisów przez uczestników ruchu
    drogowego? Policja i straż miejska są apatyczne jak mucha w grudniu. A poza tym
    Polacy to taki uparty narodek... Policjant dorwie jednego na czerwonym świetle
    albo poza ścieżką rowerową a jak będzie wypisywał mandat to w tak zwanym
    międzyczasie przeleci mu za plecami 12 podobnych...
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.04, 20:08
    > Jako kierowca staram sie byc wobec rowerzystów
    > wyrozumiałą, jednak krew mnie zalewa gdy taki człowiek ma gdzieś innych
    > uzytkowników jezdni i jedzie środkiem zmuszając kierowców albo do łamania
    > przepisów ( np. przekraczania linii ciągłej), albo jazdy z prędkościa
    > roweru.....Takich nie brakuje.

    Zaraz, zaraz, bo chyba się zagalopowałaś... Czy jeśli przed Tobą, jechałby np.
    ciągnik, też byś narzekała, że zmusza się Cię do łamania przepisów, bo musisz
    ciagłą linię przekroczyć? To właśnie dzięki jeździe środkiem pasa (też tak
    czasem robię) rowerzysta zapewnia sobie te minimum bezpieczeństwa. Jazda tuż
    przy krawężniku prowokuje do wyprzedzania na milimetry i nie dziw się, że
    rowerzyści jadą środkiem, chcąc w ten sposób wymusić bezpieczne wyprzedzanie.
    I to nie jest żadne łamanie przepisów. A jeśli kierowca nie umie zachować
    bezpiecznego odstępu przy wyprzedzaniu rowerzysty, to jest dupa, a nie
    kierowca... Ja nie wiem... Skoro stresują Cię: wolna jazda za rowerzystą i
    przyklejone do zderzaka inne samochody, to może czas pomyśleć o innym środku
    lokomocji?

    Pozdro
    Tomek


  • lukesky1 03.06.04, 10:47
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Jako kierowca staram sie byc wobec rowerzystów
    > wyrozumiałą, jednak krew mnie zalewa gdy taki człowiek ma gdzieś innych
    > uzytkowników jezdni i jedzie środkiem zmuszając kierowców albo do łamania
    > przepisów ( np. przekraczania linii ciągłej), albo jazdy z prędkościa
    > roweru.....Takich nie brakuje.
    >

    Zaraz, zaraz. Czegos tu nie rozumiem.

    Rowerzysta ma jechac po jezdni w _bezpiecznej_odleglosci_ od prawej strony
    jezdni. Co mam poradzic na to, ze owa bezpieczna odleglosc wypada na srodku
    pasa ze wzgledu np. na stan nawierzchni czy tory tramwajowe z prawej?

    Inna sprawa, ze rowerzysta jest takim samym uczestnikiem ruchu jak kierowca.
    Dlatego wlasnie jezdze srodkiem pasa, zeby zaden duren nie wyprzedzil mnie po
    moim pasie (szczegolnie wesolo jest jak lewym pasem tez ktos jedzie). W ten
    sposob zmuszam kierowce do wyprzedzenia mnie lewym pasem, co jest z korzyscia
    dla nas obu (pod wzgledem bezpieczenstwa). A to, ze musi on zwolnic do
    predkosci roweru to nie moja sprawa. W koncu ja tez chce sie czuc w miare
    bezpiecznie.
    Wciskanie sie na grubosc lakieru nie toleruje i nie bede tolerowal. Powiem
    wiecej - tepie to jak tylko moge. Jezeli takiego dorwe na swiatlach, to
    walniecie reka w dach nieuniknione.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.06.04, 11:30
    >Gość portalu: Ewa napisał(a):
    >jedzie środkiem zmuszając kierowców albo do łamania
    > przepisów ( np. przekraczania linii ciągłej), albo jazdy z prędkościa
    > roweru.....Takich nie brakuje.

    Przepraszam ale my chyba znamy jakieś inne przepisy. Co znaczy jedzie
    środkiem?? środkiem czego, pasa?? możliwe że jazda bliżej prawej krawędzi jest
    niemożliwa ze względu na dziury i tak jedzie(przepisy nakładają na niego
    obowiązek jazdy MOŻLIWIE blisko prawej krawędzi jezdni), po za tym chciałabyś
    wyprzedzić na tym samym pasie?? Sprawdź co na ten temat mówią przepisy??
    Ścieżki rowerowe niestety nie prowadzą wszędzie ani nie są sensownie ze sobą
    połączone, przepisy zabraniają jazdy po chodniku tylko i wyłącznie wtedy gdy
    obok jest ulica a wiele chodników nie jest usytuowanych przy ulicach. Włos z
    głowy ci nie spadnie jeśli przez parę sekund pojedziesz w tępię rowerzysty,
    mnie zadziwia to że jestem wyprzedzany przez kierowców którzy łamią przepisy po
    to by mnie wyprzedzić i zaraz potem hamować na światłach, albo żeby skręcić w
    prawo zmuszając mnie do hamowania
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 03.06.04, 20:25
    Rowerzysta ma rację, bo jest rowerzystą- jesli spowoduje wypadek to ZAWSZE wine
    ponosi albo kierowca, albo pieszy. Zadowoleni??????????????????????????
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.04, 22:55
    > Rowerzysta ma rację, bo jest rowerzystą- jesli spowoduje wypadek to ZAWSZE
    > wine ponosi albo kierowca, albo pieszy. Zadowoleni??????????????????????????

    Czemu tak uważasz? Jeśli rowerzysta szaleje po chodniku l kogoś potrąci albo
    wyskoczy prosto przed jadący samochód, który jego potrąci, to sam będzie sobie
    winny. O ile w pierwszym, zapoczątkowanym przez Ciebie wątku zgodziłem się z
    Tobą, o tyle w drugim nie miałem do tego podstaw. Bo co to znaczy: "zmusza mnie
    do łamania przepisów i przkraczania ciągłej linii".. Przystawił Ci pistolet do
    głowy, czy jak?


    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 04.06.04, 10:38
    Ewa bez paranoi, przypomnij sobie jak się czułaś gdy Tir przeleciał na lusterko
    obok ciebie i pomyśl jak czuje się nieosłonięty rowerzysta. Poprostu czasem
    pomyśl o innych a nie tylko o sobie.
    Pozdrawiam KA
  • olecky 04.06.04, 10:47
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Jako kierowca staram sie byc wobec rowerzystów
    > wyrozumiałą, jednak krew mnie zalewa gdy taki człowiek ma gdzieś innych
    > uzytkowników jezdni i jedzie środkiem zmuszając kierowców albo do łamania
    > przepisów ( np. przekraczania linii ciągłej),

    a co, chcialabys wyprzedzac rowerzyste w ramach tego samego pasa? Naucz sie
    jezdzic i nie marudz. Albo sio do tramwaju.

    > Jeżeli ściezki rowerowe maja byc nie używane, bo są niefunkcjonalne a do tego
    > rowerzyści jeżdżą po chodnikach to po co je budować?????????

    niefunkcjonalnych sciezek rowerowych budowac nie nalezy. Budowac nalezy sciezki
    funkcjonalne. A pretensje o to, ze obecnie budowane sciezki sa niefunkcjonalne,
    nalezy kierowac do Zarzadu Drog Miejskich, ul. Chmielna 120

    --
    pozdr,

    olek
  • Gość: bolecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 23:53
    Odezwal sie typowy chamowaty dwupedal. A o obowiazku zatrzymania sie i
    umozliwienia wyprzedzania w razie potrzeby juz nie slyszal. Sio czytac PORD.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.05.04, 14:49
    Ewo czy uważasz że jazda rowerem natychmiast zwiększa ilość szarych komórek jak
    i uczy kultury i przepisów?? Tak to zupełnie retoryczne pytanie z mojej strony,
    i nie wiem po raz który powtórzę idiota idiotą pozostanie czy to będąc pieszym,
    rowerzystą, kierowca czy nie ruszając się wcale. Poprostu ludzie zawsze
    dzielili się na normalnych i idiotów, na wychowanych i chamów itp. itd.
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 04.06.04, 20:06
    Zgadzam się, idiotą lub człowiekiem myslącym jest sie bez względu na sposób
    poruszania się. Zastanawia mnie jednak bardzo częsty atak rowerzystów na
    kierowców WSZYSTKICH, często uzywając niecenzuralnych lub obraźliwych słów.Ktoś
    tam , niezbyt grzecznie, wyrażał się na temat mojego sposobu prowadzenia
    samochodu. A czy mnie zna? Czy wie jak jeżdżę? "Naucz sie jeździć, albo sio do
    tramwaju"- samochód prowadzę dobrze, a tramwajem będę jeździć lub nie - i
    nikomu nic do tego.
    Nie denerwują wszyscy rowerzyści, a jedynie ci, którzy usiłują utrudnić życie
    innym. Bez względu na to, czy kierujący rowerem walnie mnie pięścia w
    karoserię, czy wlecze się celowo(!) utrudniając ruch nie bawię sie z nim w
    kotka i w myszkę. Nie hamuję na centymetry przed kimkolwiek ( bez względu czy
    będzie to pieszy czy rowerzysta czy inny samochód), staram sie szanować innych
    użytkowników jezdni, ale niestety, wielu z nich nie szanuje mnie. Powtarzam raz
    jeszcze - wszyscy jesteśmy pieszymi, większość z nas kierowcami, część
    rowerzystami ( ja roweru używam wyłąćznie rekreacyjnie w Lesie Kabackim) i nie
    zmieniajmy sie w agresorów gdy zmieniamy środek lokomocji.
    Uważam, że jazda środkiem pasa albo wręcz okrakiem między pasami ( bo też tak
    bywa) jest niczym innym jak złośliwym utrudnianiem ruchu. Czy jeżdżącym na
    rowerach się to podoba czy nie w Warszawie jest duzo samochodów i stale ich
    przybywa. Są też bardzo różni kierowcy, nie brakuje i psychopatów. Czy jadący
    złośliwie rowerzysta nie zdaje sobie sprawy, że denerwuje to każdego kierowcę,
    a w części wyzwala agresję? I ta agresja ajszybciej obróci sie przeciwko
    najsłabszym i mającym najmniejsze szanse w zetknięciu z samochodem. Bo bywa, że
    uderzenie z tą sama siłą w inny samochód kończy się stłuczka drugiego pojazdu,
    a w rowerzystę jego śmiercią. Czy warto więc ryzykowac życiem?
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 07.06.04, 10:29
    Fakt psychopatów jak i idiotów nie brakuje, ale nie można też z tego tylko
    powodu zachowywać się jak mysz pod miotłą. Tak naprawdę to jesteśmy chyba
    wszyscy mocno zakompleksieni i gdzieś musimy dać temu ujście szkoda tylko że na
    ulicy. Co do wyzwisk to tych padających na rowerzystów zza szyb szybko mknących
    samochodów tak nie słychać, ale są i to też soczyste. Jazda środkiem pasa to
    zwykły instynkt samozachowawczy, sama dobrze wiesz ze polski kierowca jeśli
    widzi że da się wcisnąć to się wciśnie i przejedzie po łokciu rowerzysty jeśli
    ten tylko pozostawi tyle miejsca, jeśli nie to zmusi kierowcę do zgodnego z
    przepisami wyprzedzenia drugim pasem. Przypomnij sobie tylko ile razy byłaś
    świadkiem wyprzedzania na trzeciego i nie dziw się rowerzyście że jedzie
    środkiem pasa to samo robisz Ty, napewno nie jedziesz "możliwie" blisko prawej
    strony pasa a środkiem z różnych powodów (np. dziur w jezdni). A człowiek od
    zwierzęcia różni się między innymi szacunkiem dla słabszego, choć u nas dziwnym
    trafem każda fajtłapa za kółkiem zamienia się w "herosa"
    Więcej wyrozumiałości i uśmiechu, daj sobie na luz, te kilka minut cię nie
    zbawi a może z ciebie uczynić kalekę lub mordercę :))
    Pozdrawiam KA
  • olecky 07.06.04, 20:05
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Zastanawia mnie jednak bardzo częsty atak rowerzystów na
    > kierowców WSZYSTKICH,

    wszystkich rowerzystow na wszystkich kierowcow? urojenia maniakalne czy co?

    > samochód prowadzę dobrze
    [...]
    > kierujący rowerem walnie mnie pięścia w
    > karoserię, czy wlecze się celowo(!) utrudniając ruch
    [...]
    > ktos tam, niezbyt grzecznie, wyrażał się na temat mojego sposobu prowadzenia
    > samochodu. A czy mnie zna? Czy wie jak jeżdżę?

    bardzo duzo jezdze po warszawie - w wiekszosci rowerem, ale nie tylko. Widuje
    rowerzystow robiacych rozne glupie rzeczy, ale wlekacego sie celowo jeszcze nie
    uswiadczylem. Nie spotkalem tez watah rowerzystow walacych piesciami w
    przypadkowe samochodow.

    dlatego obstawiam, ze jezdzisz kiepsko, nie potrafisz ocenic prawidlowo sytuacji
    na drodze, byc moze popelniasz jeden z bledow typowych dla polaczkow za
    kierownica, np. zajezdzasz droge skrecajac w prawo. I dlatego denerwuje Cie
    zachowanie rowerzystow, dlatego tez byc moze kiedys zostalas poklepana po
    karoserii przez kogos zirytowanego wymuszeniem pierwszenstwa, albo wyprzedzeniem
    na centymetry.

    > Są też bardzo różni kierowcy, nie brakuje i psychopatów.

    to ze wsrod kierowcow spory odsetek stanowia psychopaci, ktorych denerwuje rower
    na drodze, to dosc latwo zauwazyc... niestety, to oni wlasnie pracuja na opinie
    o kierowcach w ogole.

    > Czy jadący
    > złośliwie rowerzysta nie zdaje sobie sprawy, że denerwuje to każdego kierowcę,
    > a w części wyzwala agresję? I ta agresja ajszybciej obróci sie przeciwko
    > najsłabszym i mającym najmniejsze szanse w zetknięciu z samochodem. Bo bywa, że
    > uderzenie z tą sama siłą w inny samochód kończy się stłuczka drugiego pojazdu,
    > a w rowerzystę jego śmiercią. Czy warto więc ryzykowac życiem?

    to co napisalas, jest argumentem za tym, zeby calkowicie zdelegalizowac
    jezdzenie samochodem. Dlatego, w interesie zarowno rowerzystow jak i kierowcow,
    powtorze - sio do tramwaju. Albo na rower - jak bedziesz miala kilkadziesiat
    tysiecy kilometrow przejezdzonych bezwypadkowo na rowerze po glownych
    warszawskich ulicach, to bedziesz mogla innych pouczac jak jezdzic a jak nie.

    --
    pozdr,

    olek
  • Gość: Daro IP: *.chello.pl 06.06.04, 00:05
    Zgadzam się. Ścieżki rowerowe są właściwie niepotrzebne. I tak pedałują gdzie
    chcą i jak chcą. Gdzie wygodniej - ścieżką, chodnikiem, jezdnią, trawnikiem.
    Poza tym ścieżki rowerowe są budowane wzdłuż ciągów pieszych a nie jezdni, więc
    każdy rowerzysta stwarza potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu.
    Spytacie dlaczego? To proste. Kierowca, skręcając na przykład w prawo, przecina
    chodnik (przejście dla pieszych) po którym piesi poruszają się z prędkością 3-4
    km/h. Jeśli więc skręcając w prawo spojrzysz czy nikt nie wchodzi na jezdnię i
    widzisz kilkadziesiąt metrów pustego chodnika patrzysz w lewo na samochody
    i ... jedziesz. Rowerzysta porusza się z prędkością 20-30 km/h, ma zielone
    światło więc nawet nie zwalnia. Przez te trzy czy cztery sekundy kiedy masz
    odwrócony wzrok i świadomość wolnej drogi (przecież nikogo w zasięgu wzroku nie
    było) taki rozpędzony cyklista nagle pojawia się przed maską samochodu i
    wypadek gotowy. Po kilku sytuacjach kiedy cudem uniknąłem zderzenia jestem o
    wiele ostrożniejszy, ale nigdy nie mam pewności czy zauważyłem wszystko.
    Naprawdę, takich miejsc jest w Warszawie wiele. Uważajcie więc rowerzyści -
    kierowcy nie zawsze są w stanie was zauważyć.
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 00:53
    > taki rozpędzony cyklista nagle pojawia się przed maską samochodu i
    > wypadek gotowy.

    Oj, ciężkie byś miał życie poza zachodnią granicą Polski... Wnioskuję z Twojej
    wypowiedzi, że jeszcze nigdy kraju nie opuszczałeś i nie byłeś np. w Niemczech.
    Tam kierowcy jeżdżą po mieście wręcz bajkowo. Poza tym, o czym może nie wiesz,
    istnieje międzynarodowa umowa (Konwencja Wiedeńska z 1968r), której Polska jest
    również sygnatariuszem. Konwencja dotyczy ujednolicenia przepisów drogowych
    ogólnych w krajach, gdzie została podpisana. Umowa mówi w jednym punkcie, że
    kierowca chcąc wykonać manewr skrętu w ulicę poprzeczną, musi ustąpić
    pierwszeństwa wszystkim innym pojazdom (w tym rowerom i motorowerom jadącym po
    ścieżce), jadącym na wprost i przejeżdżającym przez jezdnię, w którą chce
    skręcić.
    Nieważne, czy rowerzysta przejeżdża po wyznaczonym przejeździe, czy też nie.
    (przejazdy nie zawsze są). Ważne jest, że to kierowca zmienia swój pas ruchu.
    Czemu to więc rowerzysta ma się zatrzymywać?
    Sytuacja jest analogiczna, jak na jezdni: gdy masz zielone światło ogólne i
    chcesz skręcić w lewo, to też chciałbyś, by pojazdy nadjeżdżające z naprzeciwka
    ustępowały Ci miejsca? Albo jak zmieniasz pas ruchu na inny, to inne pojazdy
    mają się zatrzymać?

    W Niemczech za takie wymuszenie pierwszeństwa na rowerzyście zdrowo byś beknął.

    U nas niestety, tak nie jest, bo zlikwidowano zapis w PORD, który był
    odpowiednikiem zapisu Konwencji Wiedeńskiej (tym samym łamiąc ustawę
    międzynarodową, ale to powinno wkrótce się wyjaśnić).
    I dlatego również uważam, że jazda po ścieżkach jest często nieopłacalna, bo
    kierowcy skręcając, zlewają rowerzystów jadących po drodze dla rowerów,
    zbliżających się do przejazdu. I co najgorsze, mają do tego prawo...polskie
    prawo... ale mam nadzieję, że nie potrwa to już zbyt długo...

    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 07.06.04, 10:41
    To proste. Kierowca, skręcając na przykład w prawo, przecina
    >
    > chodnik (przejście dla pieszych) po którym piesi poruszają się z prędkością 3-
    4
    >
    > km/h. Jeśli więc skręcając w prawo spojrzysz czy nikt nie wchodzi na jezdnię
    i
    > widzisz kilkadziesiąt metrów pustego chodnika patrzysz w lewo na samochody
    > i ... jedziesz. Rowerzysta porusza się z prędkością 20-30 km/h, ma zielone
    > światło więc nawet nie zwalnia. Przez te trzy czy cztery sekundy kiedy masz
    > odwrócony wzrok i świadomość wolnej drogi (przecież nikogo w zasięgu wzroku
    nie
    >
    > było) taki rozpędzony cyklista nagle pojawia się przed maską samochodu i
    > wypadek gotowy.

    Drogi kierowco jadąc 50-60 km/h dojeżdżając do skrętu w lewo napewno wyminiesz
    wcześniej rowerzyste i wystarczy tylko mieć w świadomości to ze za
    kilkadziesiąt metrów skrecasz i obserwować co sie po tej stronie dzieje a
    rowerzysta cię nie zaskoczy tym bardziej że możesz skręcić pod warunkiem
    zachowania szczególnej ostrożności, czyli z minimalna predkością i nie truj
    głodnych kawałków o tym jak to ci ktoś nagle pod koła wjeżdża, bo poprostu
    jadąc myslisz o dupie Maryni a nie o tym co robisz.
    KA
  • juna5 15.06.04, 23:51
    ze skrętem w prawo, a tu nagle rowerzysta przecina, to ujdzie;
    tu to chyba naprawde kierowcy sie bardzo spieszy skoro nie poczeka aż
    rowerzysta nadjedzie, przejedzie itd.
    ale większy problem gdy ścieżka biegnie wzdłuz ulicy,światło jest
    zielone,kierowca chce skręcić w prawo, zwalnia,patrzy -nic nie ma,a tu nagla
    pedzi rowerzysta-jadąc oczywiście na wprost...bum
    widziłam sama to kilka razy-nie bum oczywiście, ale to że kierowca nie widzi
    zza pleców czy rowerek nieoświetlony jedzie szybciutko aby na zielonym zdążyć
    tak jest np.jadac ścieżką po prawej stronie od Ronda Babka w kierunku Żoliborza-
    zjazd z górki,widzimy zielone i mkniemy...ale czy patrzymy na autko które
    przecina nam droge po skręcie w prawo
    no i tyle z mojej strony
    sama dużo jeżdze i najbardziej mnie wpienia jak widze po lewej stronie ścieżki
    pan, po prawej pies, a smycz przez środek
  • zakuty.web 06.06.04, 19:08
    Ewuniu, Kochanie ty moje!!!

    Bardzo mi przykr z powodu tego wypadku. Potępiam zachowanie tej rowerzystki i
    wszystkich innych cyklistów narażających zdrowie pieszych. Ale... Czyżbyś nie
    doświadfczała dysonansu?

    > Wielu z Was dosiadając roweru kompletnie nie liczy sie z pieszymi.

    Na Forum Ursynowskim forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=643&w=12836502
    tak dzielnie broniłaś "kulturalnych kierowców na ul.Stryjeńskich. Teraz cała
    prawda wyszła na jaw! Jeśli sprawa stricte nie odnosi sie do Twojego
    bezpieczeństwa to jawnie opowiadasz sie za neutralizowaniem azyli itd. a jesli
    jakis roztargniony rowerzysta przejedzie ci po stopie to już robisz glosne:
    oj,! oj! ojoj!!

    Pozostawiam ciebie ze smutnymi reflexjami

    pozdrawiam
  • Gość: madzi1 IP: *.acn.waw.pl 09.06.04, 22:53
    a mnie szlag trafia jak widze tlumy pieszych na sciezce rowerowej, a chodnik
    metr obok wrrrr za kazdym razem mam ochote zbluzgac tych daltonistow, ktorzy
    jeszcze z wyrzutem patrza sie na mnie, ze to niby po chodniku rowerem jade!!!!
    aaaa!!!! nie bluzgam oczywiscie, zeby moja matka sie wstydzic za mnie nie
    musiala, ale... luuuudzie po sciezce rowerowej musze sie wlec zeby kogos nie
    rozjechac. o wjechaniu na ulice to nawet nie mysle, bo chce jeszcze troche
    pozyc i faktem jest, ze kierowcy skrecajac w prawo w momencie gdy piesi i
    rowerzysci maja zielone swiatlo, jakos dziwnie puszczaja pieszych a rowerzystom
    zajezdzaja droge co zdarzylo mi sie w czasie godziny jazdy chyba z piec razy
    dzisiaj i nie jechalam szybko bo wiem ze szybko jadacego rowerzyste trudno
    zauwazyc gdyz pojawia sie znikad, jechalam wolno wlasnie tak zeby mogli mnie
    widziec i zatrzymac sie....a tymczasem to ja musialam sie
    zatrzymywac...niestety, prawo silniejszego, dzungla normalnie
  • Gość: wac IP: *.coi.waw.pl 12.06.04, 14:42
    "W Niemczech za takie wymuszenie pierwszeństwa na rowerzyście zdrowo byś
    beknął."

    ale tam nikt nie jeździ po jezdni gdy obok jest ścieżka rowerowa (jak u nas np.
    na wisłostradzie)

    a co do argumentu o złej jakości ścieżek to znaczy że jeśli są dziury w jezdni
    to samochód może pomykać po ścieżce i jest to OK (zasada powinna obowiązywać w
    obie strony)?

  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 21:59
    > ale tam nikt nie jeździ po jezdni gdy obok jest ścieżka rowerowa (jak u nas
    > np. na wisłostradzie)

    Jeżdżą, jeżdżą...chociaż nie tak często, jak u nas.
    Nie pomyślałeś może o tym, że niemieckie miasta mają tak dobrze rozwiniętą
    drogową infrastrukturę rowerową, że nie opłaca się jechać rowerem po jezdni?
    Jedziesz taką drogą i wiesz, że taki samochód jadący po twojej lewej stronie,
    chcąc skręcić w prawo, w drogę poprzeczną, musi cię przepuścić, choćbyś jechał
    i 40km/h... Spróbój taki manewr u nas wykonać. Długo nie pożyjesz...

    > a co do argumentu o złej jakości ścieżek to znaczy że jeśli są dziury w
    > jezdni to samochód może pomykać po ścieżce i jest to OK

    A proszę cię bardzo. Jak tylko uznasz, że ścieżka jest lepsza niż jezdnia, to
    jeździj nią sobie, ile chcesz ;-) Ciekawe, jak szybko wrócisz na jezdnię...

    >(zasada powinna obowiązywać w
    > obie strony)?

    Na razie obowiązuje tylko w jedną: na 1 km jezdni przypada 1 m ścieżki.


    Pozdro
    Tomek


  • netofil 12.06.04, 20:35
    Skrzyżowanie, czerwone swiatło,
    młoda rowerzystka ustawia się na lewym pasie
    do skretu w lewo, światło zmienia się na zielone
    i ona nie bacząc na samochody jadące prosto
    z naprzeciwka, skręca w lewo przekonana że ma
    pierwszeństwo i wyraźnie zdziwiona że samochody
    ostro hamują aby jej nie rozjechać,
    powodując chaos na skrzyżowaniu.
    Uważam że osoby dorosłe, poruszające się na rowerach
    po drogach publicznych a nieposiadające prawa jazdy
    powinny zdawać egzamin ze znajomości
    podstawowych zasad ruchu drogowego.
    Bo o ile wiem niepełnoletni muszą mieć kartę rowerową,
    a co z dorosłymi rowerzystami nie mającymi pojęcia
    o zasadach ruchu drogowego?

  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 13.06.04, 17:10
    Powstało, niestey, w złym tego słowa znaczeniu rowerowe lobby. Grupa młodych
    ludzi snobując się , z takich lub innych powodów, na używaniu rowrów twierdzi,
    że rowerzyści są uprzywilejowani. Gdy jadą po jezdni należy zwalczać samochody
    ( bo w starciu z nimi rowerzysta ma znikome szanse)- zatem wszyscy kierowcy to
    piraci drogowi nieprzestrzegający przepisów ruchu drogowego.
    Na chodniku natomiast- z drogi śledzie bo rowerzysta jedzie- można szaleć do
    woli, bo rower jest mocniejszy od pieszego. I w starciu z rozpędzonym
    rowerzystą pieszy ponosi większy uszczerbek.
    Przepisy ruchu drogowego też sa falandyzowane. Kierowcy muszą je respektować,
    rowerzyści - niekoniecznie. Wejście pieszego na ścieżkę rowerową jest
    przestępstwem, natomiast panoszenie się rowerów po chodniku - już nie.
    I do tego bardzo często, co widać chocby w wypowiedziać na internetowych
    forach, zieją agresja do wszystkich nie poruszających sie rowerami.
    Mam swoją teorię skąd to sie wzięło.
    Proponuję, aby rowerzyści w mniejszym stopniu wyznawali filozofię Kalego (
    jesli rowerzysta popełnić wykroczenie to być dobrze, jeśli pieszy lub kierowca
    to być bardzo źle) i mieli odrobinę więcej empatii.
  • lukesky1 13.06.04, 22:32
    Nie uwazam za sluszne zwalczac wszystkie samochody, ale te, ktorych kierowcy
    wykazuja sie brakiem jakiegokolwiek szacunku do kogos, kto jedzie na rowerze.
    Takich tepilem, tepie i bede tepil.
    Co do jazdy po chodniku, to musze Cie zmartwic. Otoz sa tacy, ktorym sie to nie
    podoba. Nie jezdze po chodniku, i tych co to robia rowniez pietnuje. Wiem
    dobrze, ze jest to uciazliwe dla pieszych i nie musisz mnie nawet o tym
    przekonywac.
    I tak samo jak nie ustepuje rowerzystom na chodniku, nie toleruje pieszych na
    sciezkach. (Gwizdek sie bardzo przydaje) A prawda jest, ze korzystaja z nich,
    jakby szli sobie beztrosko po lasku.
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 22:43
    > Powstało, niestey, w złym tego słowa znaczeniu rowerowe lobby.

    Nie martw się. Samochodowe lobby istnieje już od wielu, wielu lat...;-)

    > Grupa młodych
    > ludzi

    Ja mam 24 lata, ale myślę, że są tutaj starsi ode mnie... Próbujesz stworzyć
    jakiś stereotyp, że rower = młodość?

    > snobując się , z takich lub innych powodów, na używaniu rowrów twierdzi,
    > że rowerzyści są uprzywilejowani.

    Nie zauważyłem, by ktoś tak twierdził.

    > Gdy jadą po jezdni należy zwalczać samochody
    > ( bo w starciu z nimi rowerzysta ma znikome szanse)

    Hmmm... Zwalczać należy chamstwo, w jakiejkolwiek postaci.

    >- zatem wszyscy kierowcy to
    > piraci drogowi nieprzestrzegający przepisów ruchu drogowego.

    Nie wszyscy. Ja nim z pewnością nie jestem.

    > Na chodniku natomiast- z drogi śledzie bo rowerzysta jedzie- można szaleć do
    > woli, bo rower jest mocniejszy od pieszego.

    Nie wiem, może nie wczytałem się dokładnie w treść innych wątków, ale zdaje
    się, że nikt tutaj czegoś takiego nie sugerował.

    > I w starciu z rozpędzonym
    > rowerzystą pieszy ponosi większy uszczerbek.

    Niekoniecznie. Zarówno pieszego, jak i rowerzysty nic nie chroni. Żaden nie ma
    strefy zgniotu. Szanse są więc wyrównane.

    > Kierowcy muszą je respektować,
    > rowerzyści - niekoniecznie.

    Prawa fizyki. Odpowiedzialność rośnie wraz z masą ;-))))
    W pewnym stopniu oczywiście żartuję... Chociaż z drugiej strony zagrożenie
    (jego ewentualne skutki), jakie niesie rowerzysta jadący spokojnie po chodniku,
    czy przejeżdżający przez przejście dla pieszych, jest nieporównywalnie mniejsze
    niż zagrożenie, jakie niesie kierowca przekraczając dopuszczalną prędkość w
    mieście, wyprzedzając na przejściu dla pieszych, czy nie zatrzymując się przed
    zieloną strzałką.

    > Wejście pieszego na ścieżkę rowerową jest
    > przestępstwem,

    Ciekaw jestem Twojej reakcji, gdybyś zobaczyła na jezdni, idącego środkiem pasa
    pieszego... Chociaż nie.. Reakcję Twoją już poznałem, gdy pisałaś o jadącym
    środkiem pasa rowerzyście. Tyle, że on ma obowiązek jechania po jezdni, gdy nie
    ma obok ścieżki lub pobocza.

    > natomiast panoszenie się rowerów po chodniku - już nie.

    Panoszenie się rowerów po chodniku, gdy obok jest ścieżka - tak. Niestety:
    winna jest temu infrastruktura, a w zasadzie jej brak, przez co powstaje jeden
    wielki burdel i każdy jeździ, jak mu wygodnie. Jeden jedzie jezdnią, bo ścieżka
    zaraz się kończy i nie prowadzi tam, gdzie ów gość zmierza. Drugi jedzie po
    chodniku, bo ma stracha przed jezdnią.

    > I do tego bardzo często, co widać chocby w wypowiedziać na internetowych
    > forach, zieją agresja do wszystkich nie poruszających sie rowerami.

    Poruszam się i samochodem i rowerem. Może i moje wypowiedzi nie są obiektywne,
    ale mam przynajmniej dodatkowe punkty widzenia. Uważam, że dobrą lekcją dla
    wielu kierowców byłby miesiąc jazdy rowerem po mieście. Natomiast rowerzyści
    (ci bez prawka), powinni orientować się w przepisach (chociaż patrząc na
    kierowców widać, że znajomość przepisów nie zawsze wystarcza).
    I nie karta rowerowa jest tu potrzebna (obecnie do 18 roku życia), a normalny
    przedmiot w szkole postawowej, który uczyłby _wszystkich_ zachowania się w
    ruchu drogowym.

    > Mam swoją teorię skąd to sie wzięło.
    > Proponuję, aby rowerzyści w mniejszym stopniu wyznawali filozofię Kalego (
    > jesli rowerzysta popełnić wykroczenie to być dobrze, jeśli pieszy lub
    > kierowca to być bardzo źle) i mieli odrobinę więcej empatii.

    Spójrz na to z innej strony. To piesi, czy rowerzyści, muszą się dostosowywać
    do systemu (porządku) stworzonego przez kierowców dla kierowców.
    Ja osobiście jestem zwolennikiem ograniczania w centrach miast dużego ruchu
    samochodowego, bo dalsze lobbowanie w tym kierunku nie ma najmniejszego sensu.
    Korki będą, czy będzie jeden pas ruchu, czy będzie ich 10. To tylko kwestia
    czasu.


    Pozdro
    Tomek

  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.06.04, 10:32
    Droga Ewo, jednym zdaniem podsumuje twoją wypowiedź "Pierdu, pierdu a walizki
    same po peronie" a poważnie przepisy i ich znajomośc tyczą się wszystkich a
    rzeczywistość jest taka że % więcej kierowców łamie przepisy. Jeśli uważasz że
    wejście pieszego na ścieżkę jest OK to mam nadzieje że będziesz ich tez
    nagminnie spotykać na ulicy i to też będzie OK. Panoszenie się rowerzysty po
    chodniku to nie efekt widzimi się, ale braku ścieżki i strachu przed wjazdem na
    ulice gdzie grasują "życzliwi" kierowcy, natomiast pieszy popieprze ściueżką bo
    kolorek mu się podoba(i nie ma takich sytuacji że jest ścieżka i nie ma
    chodnika, natomiast sytuacja że jest ulica i chodnik a nie ma ścieżki to
    standart)
    Logika Kalego jest taka droga Ewo, jeśli Kali zrobi błąd przeważnie kosztuje go
    to zdrowie lub życie, jeśli ty zrobisz błąd kosztuje cię to przeważnie tyle co
    zaprawka i lakier, a Kali jest już historią, więc może raz na jakiś czas oprócz
    samochodu przewietrzysz swoje poglądy i popatrzysz na świat nie tylko z po za
    szyby samochodu. dziś na lewym pasie samochód zatrzymał się przed przejściem
    dla pieszych by przepuścić pieszych trzy jadące za nim samochody zjechały na
    prawy pas i pojechały dziesięć innych jadących prawym też nie zatrzymało sie
    tylko pojechało (na szczęście jechałem na tyle daleko od krawężnika że już ani
    jeden kretyn nie mógł się wcisnąć między mnie a samochód przepuszczający
    pieszych i mogli oni przejsc).
    Pozdrawiam KA
  • Gość: DeDe IP: *.chello.pl 20.06.04, 21:32
    Właśnie wczoraj szłam chodnikiem(!) równolegle do ścieżki rowerowej.
    Trzymałam za rękę 3 letniego synka. W pewnym momencie na chodnik wjechał pędem
    rower., aby uniknąć rozjechania dziecka zasłoniłam go sobą. Rowerzysta uderzył
    mnie w bok, nabił kilka siniaków. Bluznąął i odjechał.
    P.S. Jestem w zaawansowanej ciąży.
  • Gość: bolecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.04, 00:00
    Zaraz uslyszysz, ze ten rowerzysta byl zestresowany, bo wczesniej jakis
    kierowca wyprzedzil go na lusterko. A w ogole to wszyscy kierowcy wyprzedzaja
    na lusterko, lamia przepisy i to ich wina, ze Ty nie mozesz bezpiecznie
    poriszac sie po chodniku.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.06.04, 11:43
    Niestety idioci są i wśród nas. To nie środek lokomocji a wychowanie i stopień
    świadomości oraz kultury są przyczyną takiego zachowania. Taki debil jest
    niebezpieczny jako pieszy i coraz bardziej niebezpieczny wraz z środkiem
    lokomocji i prędkością z jaką się porusza. Taki będzie debilem siedząc na
    tapczanie, jadąc na rolkach, rowerem, samochodem itd. itp.
    Wychowano kretynów i tacy są. Rodzice zapieprzają za kasą a dzieci wychowuje
    ulica. Wszędzie pełno rozpieszczonych debili których ojciec i matka nie
    potrafili lub nie mieli czasu nauczyć podstaw dobrego wychowania. Zastanówmy
    się czy sami jesteśmy bez winy i czy dobrze wychowujemy własne dzieci bo do
    cholery ktoś spłodził i wykarmił tych łysych, bezkarkich i kwadratowych
    palantów z bejzbolami, którzy kradną, ćpają robią wszędzie burdy, lekceważą
    cudze dobro i życie. Co spadli z marsa??, talibowie ich zrzucili jak kiedyś
    amerykanie stonkę??, NIE sami ich stworzyliśmy. Nie wypada zadzwonić na policje
    jak gnoje robią w bloku imprezę i wszystko chodzi do rana w posadach, jak
    zbiera się grupa małolatów na klatce by chlać gołde szczać i srać na klatce
    nikt na nic nie reaguje, policja bierze od pirata w łapę a potem jak glinie ten
    sam debil zabije dziecko to dopiero łapie się za głowę. Jesteśmy narodem debili
    i tworzymy następne pokolenia jeszcze większych debili. Myślę że normalnych
    ludzi jest nie więcej niż 10% i to jest bardzo smutne, Pozdrawiam KA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka