Dodaj do ulubionych

Jak traktować rowerzystów?

IP: 195.26.24.* 02.07.04, 10:20
jak traktować kolesia na rowerze, który pedałuje zawzięcie ulicą wzdłuż
sznura samochodów a potem przejeżdża przez pasy dla pieszych? Jako kierowcę
czy tez pieszego? A moze rowerzyści to taka uprzywilejowana grupa, że wolno
im wszystko w zależności od sytuacji? Albo obowiązują ich inne prawa (lub
żadne)?
Obserwuj wątek
          • Gość: Automobilista Re: Jak traktować rowerzystów? IP: 62.233.175.* 05.07.04, 09:53
            > Co za brednie. Podaj mi jeden ROZSĄDNY przykład na to,
            > co jest dostępne dla samochodu a dla roweru nie.

            1. Dużo większa szybkośc przemieszczania się
            2. Możliwość przemieszczenia się na znacznie dłuższy dystans w ciągu dnia
            3. Możliwość przewiezienia kilku osób
            4. Możliwość przewiezienia sporego ładunku
            5. Przyjemność z jazdy także w trudnych warunkach atmosferycznych (np. duży
            wiatr, deszcz)
            • Gość: SHP Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 21:52
              > 1. Dużo większa szybkośc przemieszczania się

              W mieście? Chciałbyś..

              > 2. Możliwość przemieszczenia się na znacznie dłuższy dystans w ciągu dnia

              Dlatego tu się mówi o rowerze, jako miejskim środku transportu, gdzie
              pokonywane odległości to kilka, kilkanaście, max. kilkadziesiąt kilometrów. Jak
              ktoś lubi dłuższe wycieczki rowerem, to i tak nim pojedzie.

              > 3. Możliwość przewiezienia kilku osób

              Dobrze to ująłeś: "możliwość". Jaka jest rzeczywistość, każdy widzi: samochód
              wozi najczęściej samego kierowcę. Straszne marnotrastwo przestrzeni... :-)

              > 4. Możliwość przewiezienia sporego ładunku

              Na rowerze, w sakwach można przewieźć ok. 50kg ładunku. Dodatkowo można w
              zaopatrzyć się w przyczepkę, dzięki czemu nawet ładunek rzędu 200kg nie jest
              niczym specjalnym. Ale takie pojazdy zobaczysz częściej raczej w cywilizowanej
              części Europy...

              > 5. Przyjemność z jazdy także w trudnych warunkach atmosferycznych (np. duży
              > wiatr, deszcz)

              Duży wiatr w plecy to sama frajda... W twarz? Trochę przeszkadza i co z tego.
              Deszcz? Fakt, denerwuje czasem, szczególnie, gdy cała kałuża za sprawką
              jakiegoś prymitywa w samochodzie ląduje na twarzy i innych częściach ciała.
              Są jeszcze rowery poziome obudowane, ale raczej u nas niespotykane, więc nie
              będę zagłębiał się w tym temacie, bo i po co? Jak ktoś jest żądny wiedzy, to
              sam coś w necie znajdzie...
              Nikt nie powiedział, że jazda rowerem jest dla każdego. Na rower siadają ludzie
              bardziej ambitni (szczególnie jeśli wybierają ten pojazd do przemieszczania
              się, zamiast np. samochodu). To co jest wadą roweru przy trudnych warunkach
              pogodowych, staje się jego niezłą zaletą w cieplutkim i bezchmurnym dniu. Klima
              za darmo, stacje benzynowe niepotrzebne, korki nie istnieją, miejsce do
              parkowania zawsze znajdę i nie muszę za nie płacić...
              Miałbym to zamienić na jazdę samochodem? W życiu... Samochód używam do
              przewożenia większej ilości osób lub z konieczności szybkiego wypadu daleko
              poza granice miasta...

              Tomek
              • Gość: Automobilista Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 15:23
                > > 1. Dużo większa szybkośc przemieszczania się
                >
                > W mieście? Chciałbyś..

                I mam.

                Odnoszę wrażenie, że ty za przemieszczanie się po mieście uważasz małe
                przejażdżki w obrębie jednej dzielnicy albo podrózowanie po małym mieście (do
                100 tys. mieszkańców). W takim układzie rower istotnie będzie alternatywą dla
                samochodu - czas przejazdu jednym i drugim będzie porównywalny (3 minuty na
                korzyśc samochodu można w rachubach pominąć i nie kwestionuję tego). Ale w
                mieście większym rower nie jest i nigdy nie będzie alternatywą dla samochodu
                także pod względem prędkości. W mieście takim jak Warszawa dużą rolę odgrywają
                przejazdy międzydzielnicowe na dystansie ok. 10 km i większym. Przy umiejętnym
                korzystaniu z samochodu (dobra znajomość topografii miasta, umiejętność
                korzystania w razie potrzeby z bocznych a przez to mniej zatłoczonych ulic
                itd.) samochód bije rower na głowę. Z Ochoty na Chomiczówkę ok. godziny 16:30
                jechałem ostatnio 15 minut (a był piątek), z Dolnego Mokotowa jadę w 20 minut,
                do pracy (okolice Ronda ONZ) docieram z Chomiczówki 15 minut. Rowerem jest to
                niemożliwe.


                > > 2. Możliwość przemieszczenia się na znacznie dłuższy dystans w ciągu dnia
                >
                > Dlatego tu się mówi o rowerze, jako miejskim środku transportu, gdzie
                > pokonywane odległości to kilka, kilkanaście, max. kilkadziesiąt kilometrów.
                > Jak ktoś lubi dłuższe wycieczki rowerem, to i tak nim pojedzie.

                A niech sobie jeździ na wycieczki. Jeśli jednak ktoś będzie musiał pokonać
                dystans kilkudzieisęciu km w miarę szybko (a może jeszcze dodatkowo coś lub
                kogoś przewieść), samochód est bezkonkurencyjny. A do jazdy po mieście
                odniosłem się wyżej.


                > > 3. Możliwość przewiezienia kilku osób
                >
                > Dobrze to ująłeś: "możliwość". Jaka jest rzeczywistość, każdy widzi: samochód
                > wozi najczęściej samego kierowcę. Straszne marnotrastwo przestrzeni... :-)

                Nie twierdzę, że codziennie kogoś wożę. Ale sam fakt, że mogę to zrobić w
                każdej chwili, kiedy tylko zechcę, jest dla mnie istotny. Samochód daje mi
                możliwości, z których mogę korzystać, jesli zechcę. Rower takich możliwości nei
                daje, byłby zatem dla mnie ograniczeniem. Samochód daje mi niezależnosć, któa
                jest dla mnie bardzo cenna.


                > > 4. Możliwość przewiezienia sporego ładunku
                >
                > Na rowerze, w sakwach można przewieźć ok. 50kg ładunku. Dodatkowo można w
                > zaopatrzyć się w przyczepkę, dzięki czemu nawet ładunek rzędu 200kg nie jest
                > niczym specjalnym. Ale takie pojazdy zobaczysz częściej raczej w
                > cywilizowanej
                > części Europy...

                No tak, ktoś mógłby powiedzieć, że niepotrzebna jest komuś noga, gdyż mając
                nowoczesną protezę też mozna zupenie nieźle chodzić. Można i tak, ale ja jednak
                wolę własną nogę.

                Z samochodem i rowerem jest w tym przypadku tak samo. Samochód jest bowiem
                naturalnie stworozny do przewożenia ładunków i wiezienie ich nie wpływa na
                komfort jazdy ani na jej szybkość (pomijając przewozy dużych i cięzkich
                ładunków samochodem osobowym). A rower? Mozna obwiesić się sakwami, można
                doczepić jakieś przyczepy, ale jazda będzie wtedy znacznie wolniejsza i mniej
                wygodna. Tak jak używanie protezy zamiast nogi. Rower oznacza rezygnację - albo
                szybsza jazda, albo przewóz ładunku. Z czegoś trzeba rezygnować. Jadąc
                samochodem nie muszę natomiast rezygnować z niczego.


                > > Przyjemność z jazdy także w trudnych warunkach atmosferycznych (np. duży
                > > wiatr, deszcz)

                > Duży wiatr w plecy to sama frajda... W twarz? Trochę przeszkadza i co z tego.
                > Deszcz? Fakt, denerwuje czasem, szczególnie, gdy cała kałuża za sprawką
                > jakiegoś prymitywa w samochodzie ląduje na twarzy i innych częściach ciała.

                No widzisz, a w samochodzie nie przeszkadza nic.

                > Są jeszcze rowery poziome obudowane, ale raczej u nas niespotykane, więc nie
                > będę zagłębiał się w tym temacie, bo i po co? Jak ktoś jest żądny wiedzy, to
                > sam coś w necie znajdzie...
                > Nikt nie powiedział, że jazda rowerem jest dla każdego. Na rower siadają
                > ludzie
                > bardziej ambitni (szczególnie jeśli wybierają ten pojazd do przemieszczania
                > się, zamiast np. samochodu). To co jest wadą roweru przy trudnych warunkach
                > pogodowych, staje się jego niezłą zaletą w cieplutkim i bezchmurnym dniu.
                > Klima
                > za darmo, stacje benzynowe niepotrzebne, korki nie istnieją, miejsce do
                > parkowania zawsze znajdę i nie muszę za nie płacić...
                > Miałbym to zamienić na jazdę samochodem? W życiu...

                Cóż, ja pozostanę przy swoim zdaniu :)

                > Samochód używam do
                > przewożenia większej ilości osób lub z konieczności szybkiego wypadu daleko
                > poza granice miasta...

                OK. twój wybór.
                • Gość: KA Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.07.04, 15:12
                  Gość portalu: Automobilista napisał(a):
                  do pracy (okolice Ronda ONZ) docieram z Chomiczówki 15 minut. Rowerem jest to
                  > niemożliwe.

                  Niestety mijasz sie z prawdą dokładnie tyle wynosi mój rekord na tej trasie i
                  to na Bogusławskiego (czyli koniec Chomiczówki)
                  Posiadanie roweru jak i używanie go na codzień nie wyklucza posiadania
                  samochodu to chyba logiczne ze po zakup telewizora nie pojadę rowerem.

                  >No widzisz, a w samochodzie nie przeszkadza nic.

                  czy aby napewno nic??? zastanów sie, a co z silnymi wiatrami, ile samochodów
                  podmuchem wiatru zostało zepchnięte do rowu??, a śliska nawierzchnia, plamy
                  oleju, koleiny i nie zpominajmy o podstawowej przeszkodzie czyli ROWERZYSTACH.

                  Poprostu jeden lubi ogórki inny ogrodnika córki a tak naprawdę to u podstaw
                  leży brak szacunku dla innych i własne głupie kompleksy. 99% kierowców
                  wyprzedza mnie mimo że zaraz potem musi z piskiem hamować na czerwonym świetle,
                  jak myslisz dlaczego postępuja tak nieracjonalnie?? (nie twierdze że tylko
                  kierowcy mają kompleksy -sam jestem kierowcą- tylko że to nasza narodowa cecha
                  bo ludzie nie dzielą się na kierowców, rowerzystów, motocyklistów itd tylko na
                  madrych i głupich)Szanuje twój wybór ale proszę szanuj ty mój i nieprzeszkadzaj
                  bo mam takie samo prawo jak i ty, a wykożystywanie wiekszej masy pojazdu to
                  zwykły prymitywizm i tyle.
                  KA
                • Gość: Slawek.K Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 14:24
                  Gość portalu: Automobilista napisał(a):

                  > Odnoszę wrażenie, że ty za przemieszczanie się po mieście uważasz małe
                  > przejażdżki w obrębie jednej dzielnicy albo podrózowanie po małym mieście (do
                  > 100 tys. mieszkańców). W takim układzie rower istotnie będzie alternatywą dla
                  > samochodu - czas przejazdu jednym i drugim będzie porównywalny (3 minuty na
                  > korzyśc samochodu można w rachubach pominąć i nie kwestionuję tego). Ale w
                  > mieście większym rower nie jest i nigdy nie będzie alternatywą dla samochodu
                  > także pod względem prędkości. W mieście takim jak Warszawa dużą rolę
                  odgrywają
                  > przejazdy międzydzielnicowe na dystansie ok. 10 km i większym. Przy
                  umiejętnym
                  > korzystaniu z samochodu (dobra znajomość topografii miasta, umiejętność
                  > korzystania w razie potrzeby z bocznych a przez to mniej zatłoczonych ulic
                  > itd.) samochód bije rower na głowę. Z Ochoty na Chomiczówkę ok. godziny 16:30
                  > jechałem ostatnio 15 minut (a był piątek), z Dolnego Mokotowa jadę w 20
                  minut,
                  > do pracy (okolice Ronda ONZ) docieram z Chomiczówki 15 minut. Rowerem jest to
                  > niemożliwe.

                  Co oznacza, że przekraczasz w stopniu znacznym obowiązujące na terenie miasta
                  ograniczenie prędkości, czyli - mówiąc wprost - łamiesz przepisy.
                  Wstyd Panie, wstyd!
              • Gość: KA Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.07.04, 14:54
                Przyjemnośc z jazdy jest zawsze, jesli ktoś lubi to wiatr ani deszcz mu nie
                przeszkadzają czerpać frajdy z jazdy rowerem, natomiast wielu kierowców nie
                wsiada zimą do samochodu bo slisko:))) i niebezpiecznie więc to też nie
                argument. Dojazd do pracy (na 9) zajmuje mi rowerem max 25minut (podczas
                zimowej zawieji która sparaliżowała ruch uliczny jechałem 40 minut, znajoma
                samochodem 2,5 godziny), tramwajem 35 minut, samochodem minimum 40 minut.
                Zakupy jak i potrzebne mi rzeczy mieszczą się w plecak.
                KA
        • Gość: Roberto Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.04, 08:21
          Gość portalu: Automobilista napisał(a):

          > Furą da się za to wykonac wiele rzecyz niedostępnych dla rowerów, więc
          argument do bani.

          Tak wiem. Oto kilka przykladow:
          1. dewastowanie trawnikow
          2. Jazda po chodniku rozpedzajac pieszych
          3. Jazda z max predkoscia po ulicach miasta
          4. Ruszanie i hamowanie z piskiem opon

          A pozniej sie dziwimy dlaczego wkolo jest tyle przydroznych krzyzy i zniczy.
          • Gość: Automobilista Re: Jak traktować rowerzystów? IP: 62.233.175.* 05.07.04, 09:33
            > Tak wiem. Oto kilka przykladow:
            > 1. dewastowanie trawnikow
            > 2. Jazda po chodniku rozpedzajac pieszych
            > 3. Jazda z max predkoscia po ulicach miasta
            > 4. Ruszanie i hamowanie z piskiem opon

            5. Ochlapywanie Roberta wodą z kałuży
            6. Trąbienie na Roberta
            7. Wpychanie Roberta w krawężnik
            8. Budzenie Roberta warkotem silnika

            Pisz dalej, chętnie poznam twoje traumatyczne przeżycia.
    • Gość: Automobilista Re: Jak traktować rowerzystów? IP: 62.233.175.* 02.07.04, 12:11
      Nie jestem fanem rowerów, ale...

      Ale tak na logikę biorąc, to jeżeli rowerzysta przejedzie wzdluż sznura
      samochodów i chce się przemieścić na druga stronę jezdni (majac oczywiście
      zielone światło na pasach) i ma pustawe przejście, to po jaką cholerę ma złazić
      z roweru, skoro może szybko przemknąć?

      Sytuacja zmienia się oczywiście, gdy przejście jest pełne pieszych i jest
      ryzyko kolizji roweru i pieszego, ale przy pustawym przejściu nie ma chyba o co
      kruszyc kopii.
      • Gość: el_apa trzeba przyjąć logikę kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 21:28
        Kiedyś przejeżdżałem przez przejścia dla pieszych 20-25km/h i mało nie
        przypłaciłem tego "dużym dzwonem". Teraz jestem mądrzejszy.... :)))
        Moja propozycja do przepisów o ruchu drogowym to:
        Rowerzysta może przejeżdżać przez przejście dla pieszych pod warunkiem,
        że zachowa prędkość pieszego (4-6 km/h). Będzie wtedy widoczny dla kierowców
        (nie pojawi się nagle znikąd). Kierowca dojeżdżając do skrzyżowania ma tylko
        chwilę na ocenę sytuacji (wiadomo, konie mechaniczne dają dużo mocy, mało czasu)
        Dotyczy to sytuacji gdy rowerzysta przejeżdża razem z pieszymi jak i samotnie
        (każdy z nas jest pieszym i wie jaka to prędkość). Taki przepis ułatwiłby życie
        pieszym, rowerzystom i kierowcom.
        Ja używam SPD'eków i wkurza mnie jak co chwilę muszę się wypinać by zsiąść z
        bike'a i go prowadzić!!!!!!!! Oczywiście tego nie robię P-)
        Wczoraj wracałem z moją Drugą Połową do domu i telepaliśmy się za grupką
        pijanych dresów (po zebrze!) a tu nagle WOOWWW!!! policjant z radiowozu
        przez megafon:
        "para na rowerach, proszę zejść z rowerów i przeprowadzić przez pasy!)
        .
        .
        .
        to jakiś żart..............
        • Gość: Roberto Re: trzeba przyjąć logikę kierowcy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.04, 08:25
          Gość portalu: el_apa napisał(a):

          > Kiedyś przejeżdżałem przez przejścia dla pieszych 20-25km/h i mało nie
          > przypłaciłem tego "dużym dzwonem". Teraz jestem mądrzejszy.... :)))
          > Moja propozycja do przepisów o ruchu drogowym to:
          > Rowerzysta może przejeżdżać przez przejście dla pieszych pod warunkiem,
          > że zachowa prędkość pieszego (4-6 km/h).

          Predkosc niebezpieczna w przypadku gdy jedzie sie z dzieckiem siedzacym w
          foteliku. Ciezko wowczas o zachowanie rownowagi. Ja bym podniosl ta predkosc do
          15 km/h.

          > Będzie wtedy widoczny dla kierowców
          > (nie pojawi się nagle znikąd). Kierowca dojeżdżając do skrzyżowania ma tylko
          > chwilę na ocenę sytuacji (wiadomo, konie mechaniczne dają dużo mocy, mało
          czasu

          Ale kierowca moze nacisnac na hamulec i ten manewr nic go nie kosztuje.
    • Gość: bassPL przy okazji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:28
      niepokoi mnie słaba znajomość wśród kierowców oznakowania poziomego przejazdu
      dla rowerów obok przejść dla pieszych. To takie równoległe rzędy kwadratów.
      Praktycznie każdego dnia jakiś driver mnie opieprza że mu przed maske wjeżdżam,
      a ja robie tylko co do mnie należy. Mam w ten sposób zaliczone dwie kolizje z
      autem zakwalifikowane przez policję jako wymuszenie na mnie pierwszeństwa.
      Goście jadąc równolegle ze mną i skręcając w prawo dojeżdżają do samych pasów
      dla pieszych a ja ląduję im na drzwiach. Może trzeba w tych miejscach namalować
      taki rower jak na ścieżkach jest ?
    • oktob Re: Jak traktować rowerzystów? 03.07.04, 13:47
      Jak normalnych uczestników ruchu poruszających się po ulicach, jezdniach itd.
      zgodnie z przepisami KD.

      Niestety często jest trudno uznać, że rowerzyści chcą być normalnymi
      uczestnikami ruchu. Często chcą być uprzywilejowanymi uczestnikami ruchu, a
      czynią to:
      - "przepychając" się między samochodami jadącymi wolno w korku, stojącymi pod
      światłami lub ruszającymi (takie sytuacje mogą być dla rowerzystów bardzo
      niebezpieczne - nagle samochody dookoła zaczynają ruszać, a oni są na środku
      ulicy pomiędzy nimi, chcą zjechać na prawy pas, ale tam też już jadą...)
      - starając się za wszelką cenę wepchnąć przed stojące na światłach samochody
      aby być "na początku stawki" i (chyba) dawać za chwilę okazję do wyprzedzenia
      - przejeżdżając skrzyżowania na czerwonym świetle - sytuacja nagminna w
      Warszawie (jadą bo przecież "nic nie jedzie" - strach pomyśleć co by było,
      gdyby tak postępowali też kierowcy)
      - przejeżdżając szybko po pasach i na dodatek (często) na czerwonym świetle
      - jeżdżąc po ulicy wtedy, kiedy obok wiedzie ścieżka rowerowa

      (Po)wolne (czyli z prędkością przemieszczania się pieszego) przejeżdżanie przez
      pasy na zielonym świetle nie powinno być moim zdaniem traktowane jako
      wykroczenie. Jak samochód skręca w ulicę poprzeczną, to kierowca musi
      sprawdzić, czy może przejechać przez pasy, a więc wolno jadący rowerzysta nie
      różnie się niczym od pieszego. No rożni się - rowerem ;-)) Rozpędzony
      rowerzysta stanowi natomiast duże zagrożenie - głównie dla siebie, bo samochód
      jest zazwyczaj twardszy i ofiarą będzie zawsze rowerzysta...

      Pozdrawiam wszystkich rowerzystów jeżdżących zgodnie z przepisami i życzę
      szerokiej drogi. Lekceważę wszystkich rowerzystów mających za nic przepisy
      ruchu drogowego.
      • Gość: SHP Re: Jak traktować rowerzystów? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 22:15
        > - "przepychając" się między samochodami jadącymi wolno w korku, stojącymi pod
        > światłami lub ruszającymi (takie sytuacje mogą być dla rowerzystów bardzo
        > niebezpieczne - nagle samochody dookoła zaczynają ruszać, a oni są na środku
        > ulicy pomiędzy nimi, chcą zjechać na prawy pas, ale tam też już jadą...)

        Gdyby rowerem stało się w korkach, to jazda rowerem nie miałaby w mieście
        najmniejszego sensu. Taka jest specyfika rowerów i motocykli. Jak się mieści,
        to czemu ma nie jechać? Czy widziałeś kiedyś rowerzystę, który narzekałby, że
        nie może jechać dalej, bo mu samochody zagradzają drogę? A kierowcy ciągle
        narzekają, że rowerzyści, jadący przed nimi, blokują pas ruchu.
        Więc o co to pretensje? Ja nie mogę pojechać, to inni nie pojadą?
        Ja nie zmuszam kierowców, by mi zjeżdżali z drogi, gdy przebijam się przez
        korek. Tego samego oczekuję z ich strony.

        > - starając się za wszelką cenę wepchnąć przed stojące na światłach samochody
        > aby być "na początku stawki" i (chyba) dawać za chwilę okazję do wyprzedzenia

        Po to, by zmieścić się w jednym cyklu fazy światlnej. A to, że kilka samochodów
        znów wyprzedzi tego samego rowerzystę, to już inna bajka. Nie wszyscy zresztą
        zdążą. Reszta zostanie na światłach ;-)

        > - przejeżdżając skrzyżowania na czerwonym świetle - sytuacja nagminna w
        > Warszawie (jadą bo przecież "nic nie jedzie" - strach pomyśleć co by było,
        > gdyby tak postępowali też kierowcy)

        Kierowcy olewają ograniczenia prędkości, więc, jak widać, każda strona ma
        swoje "grzechy"...

        > - przejeżdżając szybko po pasach i na dodatek (często) na czerwonym świetle

        Szybko jest bee, ale powoli? Co komu to przeszkadza? Poza tym, łamie się
        wówczas wyłącznie przepis o przejeżdżaniu przez przejście, wszak sygnalizator S-
        5 (jak dobrze pamiętam) dotyczy tylko pieszych. Rowery mają swoje sygnalizatory.

        > - jeżdżąc po ulicy wtedy, kiedy obok wiedzie ścieżka rowerowa

        Spójność, ciągłość itp...to rzeczy, które posiadają nawet najbardziej dziurawe
        ulice. Gdy będzie tak w przypadku ścieżek, to możemy pogadać :-)

        Pozdro
        Tomek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka