Dodaj do ulubionych

Bezczelni pedalarze!

IP: *.com.pl 14.10.04, 11:44
Ostatnio miałem okazję pojeździć po Mazurach i wzrosła moja niechęć do
rowerzystów! Dwupasmowa dobra szosa prowadzi łagodnym łukiem lekko pod górę,
po niej wlecze się noga za nogą sznur samochodów, a z naprzeciwka, z góry, z
za zakrętu wyskakują coraz to samochody skutecznie uniemożliwiając
wyprzedzenie dwóch zmęczonych rowerzystów. Oczywiscie kierowcy szybkich aut
osobowych wyprzedzali tę parę nie bacząc na ciągłą linię, ale kierowca
ciężarówki nie mogąc, ze względu na długość i małe przyśpieszenie, pokonać
tej ruchomej przeszkody, dojechał zderzakiem do ich tylnych błotników i
uruchomił bardzo głośny sygał pneumatyczny. Obydwaj pedalarze natychmiast
zjechali na pobocze i tam kontynuowali podróż. A gdyby myśleli społecznie, co
u rowerzystów niestety się nie zdarza, to od początku jechaliby poboczem. W
takiej Rumunii, na przykład, na krętych i wąskich drogach ciężarówka,
ciągnąca za sobą sznur samochodów, ma obowiązek zjechać na by-pass, aby nie
blokować drogi. U nas prawo o ruchu drogowym postawiono na głowie, byle
złośliwa menda na rowerze może zakłócić ruch na międzymiastowej szosie. Precz
z bezczelnymi pedalarzami!Precz!
Edytor zaawansowany
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.10.04, 13:21
    Ty emigruj do tej Rumunii.
    Kogo nazywasz pedalarzem impotęcie zyciowy czy ty nigdy nie potrafisz niczego
    docenić?? czyjegoś wysiłku checi tylko pieprzysz jak potłuczony Precz z.
    Precz z Piotrem impotentem bez krzty życzliwości .
    KA
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 14.10.04, 14:50
    No, w końcu się zdobyłeś na dowcip! Może nie najwyższego lotu, bo wiadomo że to
    właśnie rowerzyści mają kłopoty z wytryskiem wskutek ciągłego ucisku prostaty,
    ale doceniam Twój (KA) wysiłek(umysłowy). Jeszcze tylko nieco popraw ortografię
    i już będziesz mógł bez wstydu zabierać głos na forum. Co do Rumunii, to
    przykład, bo choć z czasów Caucescu, to dobry. Co byś powiedział gdyby
    rowerzyści musieli chodnikami jeżdzić za pieszymi? Uznałbyś to zapewne za chory
    pomysł i słusznie, a to że samochody suną w ślimaczym tempie za rowerzystami to
    Twoim zdaniem dobrze? A pedalarstwo nie musi mieć nic wspólnego z pedalstwem,
    choć może. Wysilają się ci, którzy chcą i nie widzę powodu żeby towarzyszyły im
    w tym sznury samochodów. Pozdrowienia!
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 14.10.04, 15:22
    > właśnie rowerzyści mają kłopoty z wytryskiem wskutek ciągłego ucisku prostaty,
    Nauka nadaza za potrzebami ludzkosci - nowoczesne siodla sa dopasowane
    anatomicznie oraz wyposazone w tzw. love channel, ktory zapobiega uciskowi
    waznych mniejsc, nie tylko u rowerzystow, ale rowniez u rowerzystek.

    > rowerzyści musieli chodnikami jeżdzić za pieszymi?
    Pomysl nie jest nowy i sam go stosuje, niestety nie moge nic poradzic na "lawe"
    od trawy do trawy. Zapewne powiesz ze lamie przepisy, ale jestem tylko kolejnym
    "pedalarzem" ktory jezdzi po chodnikach, omija pieszych walesajacych sie po
    sciezkach rowerowych i unika samochodow jak ognia, bo poki co prawo silniejszego
    ma sie u nas dobrze...
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 14.10.04, 15:48
    No! W końcu pierwszy rowerzysta, który nie wstydzi się przyznać, że w zderzeniu
    z samochodem nie ma szans. Życzę Ci przyjemnego uprawiania tego hobby! Czytając
    posty większosci rowerzystów zacząłem podejrzewać że mikrowstrząsy szkodzą
    także na mózg, ale mnie wyprowadziłeś z błędu.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.10.04, 15:55
    Piotrze to nie obraza to stwierdzenie faktu jesteś PRYMITYWEM i wiecej nie
    zaszczyce cię już ani jednym słowem odpowiedzi gdyż jak po raz kolejny dajesz
    na to przykład jedyne co do ciebie dociera to SIŁA a starego pryka po mordzie
    okładał nie bedę a i poniżej mej godności takie rękoczyny.
    Jesteś smutny, wgetuj sobie dalej.
    KA
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 14.10.04, 16:06
    > No! W końcu pierwszy rowerzysta, który nie wstydzi się przyznać, że w zderzeniu
    >
    > z samochodem nie ma szans.
    Jako ze bardzo mi sie ten skecz podoba chociaz jest o hydraulice a nie rowerach
    zacytuje: "praw fizyki Pan nie zmienisz i nie badz Pan glab".
    A tylko mojemu golebiemu sercu co poniektorzy wlasciciele aut zawdzieczaja
    calosc lakieru.

    Chociaz w chwilach slabosci nachodza mnie mysli aby te szanse miedzy rowerem a
    autem wyrownac przy pomocy produktu pana Uziela Gal...

    Uwazasz ze silniejszy ma racje? - zaraz lece sprzedac mojego Fiacika i kupie
    Nissana Patrola - moze byc i 15 letni byle orurowany. I wtedy mozemy sobie
    pogadac o prawie silniejszego...
  • ronin_2005 28.01.05, 23:40
    Dobrze mówi dać mu wódki niestety w naszych realiach jesteśmy skazani na jazde
    po tretuarach wbrew przepisom jednak uważam iz posówając się do wykroczenia
    którego nikt nie egzekwuje powinniśmy zachować odrobinę kultury i nnie poganiać
    boguducha wsinnych pieszych dzwonkami czy gwizdkami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.10.04, 15:51
    Nie chodzi mi o fakt a o twój styl. Rowerzysta w takiej sytuacji jest
    zobowiązany ułatwić wyprzedzanie do zatrzymania się włącznie. To przepisy. A
    przeczytaj sobie co ty napisałeś.
    KA
  • Gość: MOJOJO IP: *.aster.pl 14.10.04, 16:14
    Kochani zignorujmy tego frustrata z lustrzycą którego męskość stymuluje jedynie
    jego auto!
  • yuurei 14.10.04, 18:07
    Wytłumacz mi problem bo ja go nie rozumiem do końca. Czy tam był zakaz wjazdu
    dla rowerów, że tak się pienisz czy to coś innego?
    Może nieoświetleni byli?

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 19.10.04, 14:46
    Jedni twierdzą, że piłkarzom nogi się robią krzywe od grania w piłkę, inni że
    ci z krzywymi nogami mają dryg do piłki ale fakt, że piłkarze mają krzywe nogi
    jest niepodważalny.
    Podobnie rowerzyści. Nie wiadomo jeszcze czy to upośledzeni lubią rowery, czy
    jazda na rowerze upośledza, ale fakt że takiej hucpy długo by szukać wśród
    normalnych użytkowników dróg. Precz z pedalarstwem na ulicach i szosach!
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:49
    > Jedni twierdzą, że piłkarzom nogi się robią krzywe od grania w piłkę, inni że
    > ci z krzywymi nogami mają dryg do piłki ale fakt, że piłkarze mają krzywe
    > nogi jest niepodważalny.

    Jebnij sobie wreszcie w ten pusty łeb i nie zaśmiecaj forum swoimi kompleksami.
  • yuurei 19.10.04, 20:26
    Ciągle czekam na przedstawienie problemu, który tak Cię zeźlił to raz.
    Po drugie nie wiem kogo uważasz za normalnego użytkownika dróg. Przypuszczam po
    sposobie w jaki wyrażasz swoje opinie, że to ktoś wetknięty za kierownicę
    samochodu myślący tylko o sobie i o tym jak najszybciej dojechać z punktu A do
    punktu B nie licząc się z nikim innym na drodze.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:37
    > Przypuszczam po
    > sposobie w jaki wyrażasz swoje opinie, że to ktoś wetknięty za kierownicę
    > samochodu myślący tylko o sobie i o tym jak najszybciej dojechać z punktu A do
    > punktu B nie licząc się z nikim innym na drodze.

    Lepiej. On używa samochodu zamiast viagry ;-)
    Jak czytam takie teksty, jak jego, to jestem za tym, by Masa Krytyczna odbywała
    się codziennie :-)

    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.10.04, 11:27
    Panowie darujcie sobie ten debil zywi się naszą irutacja i możliwe że nawet go
    to podnieca więc ignorujcie go a sam zniknie.
    KA
  • Gość: bezczelny pedalarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:38
    znam ci takich frustratów w tandetnych furach, co sie napatrzo na bety,
    audiole, merolki, duuuuuuże nisssany i potem frajer żeby odreagowac wypatruje
    cykliste i sie nad nim pastwi, bo słabszy, ale widac że kiedys jakiś bezczelny
    pedalarz nie dał sie zwiktymizować, sie odwinął i ten balas co sie "piotr"
    podpisuje ma traume hehehe, goń sie ćwoku na śląsk i powyżywaj na krajówkach z
    tirami, pedałofobie z ciemnogrodu :)
  • Gość: marsellus IP: *.aster.pl 20.10.04, 08:27
    Piotrze, jeśli masz problemy z erekcją zgłoś się do lekarza rowerzyści nie są
    temu winni- naprawdę!
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 20.10.04, 09:48
    Nie mam kłoptotów z errekcją, jestem tak stary, że zapomniałem wogóle po co to.
    A rowerzyści, ci na jezdniach, są moim utrapieniem, bo bardzo bym nie chciał na
    starość wylądowac w więzieniu za uszkodzenie takiego śmigającego przez
    przejście dla pieszych czy pałętającego się po jezdni. Z powodu wysypu tych
    pógłowków kierowcy muszą zwielokrotnić uwagę i spodziewać się zawalidrogi w
    każdym miejscu na drodze. A cykilści są winni wszelkiego zła - to wiadomo od
    dawna!
  • robertrobert1 20.10.04, 12:42
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Nie mam kłoptotów z errekcją, jestem tak stary, że zapomniałem wogóle po co
    to.
    >
    > A rowerzyści, ci na jezdniach, są moim utrapieniem,

    A to jest juz tylko i wylacznie twoj problem. Jesli nie akceptujesz rowerzystow
    na ulicach to masz 2 rozwiazania:
    1. Zglos poprawke do ustawy i spokojnie czakaj az ja sem zaakceptuje a to nie
    bedzie zbyt szybko bo w koncu dazymy ku zachodowi a nie ku Bialorusi a jak
    wiadomo na zacodzie Europy komunikacja rowerowa jest coraz bardziej promowana.
    2. Przestan poruszac sie po ulicy tylko np korzystaj z linii lotniczych albo
    kolei a wowczas moge cie w 100 % zapewnic, ze na owych szlakach nienapotkasz
    tak bardzo denerwujacych cie rowerzystow.

    > Z powodu wysypu tych
    > pógłowków

    Ja codziennie sie przegladam w lustrze i codziennie widze u siebie cala glowe
    wiec teoria o rowerzystach-polglowkach jest wyssana z palca.

    > kierowcy muszą zwielokrotnić uwagę i spodziewać się zawalidrogi w
    > każdym miejscu na drodze.

    W zwiazku z tym mam dla ciebie jeszcze jedna rade: skoro masz problemy z uwaga
    to zacznij poruszac sie po autostradach a wowczas bedziesz mogl wykazac sie
    swoim refleksem-szachowca.

    > A cykilści są winni wszelkiego zła - to wiadomo od
    > dawna!

    Oczywiscie, ze tak, zwlaszcza temu smogowi, ktory powstaje w najwiekszych
    miastach podczas porannego szczytu komunikacyjnego, nieprawdaz?
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 20.10.04, 13:58
    A jednak ciasnota umysłowa rowerzystów jest faktem. A szkoda, bo niektórzy
    mogli by się stać inteligentnymi ludźmi, gdyby nie folgowali niezdrowym
    pedalarskim (termin zastrzeżony) zapędom. Życzę zdrowia, bo na rozum nie macie
    szans!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 21:36
    Zdrowia???

    Strzal zupelnie cybiony bo kto jak kto ale rowerzysci, zwlaszcza warszawscy
    ciesza sie znakomitym zdrowiem a przy tym z koniecznosci musza takze wykazac
    sie znakomita kondycja i refleksem.
  • madrider1 20.10.04, 14:17
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Nie mam kłoptotów z errekcją, jestem tak stary, że zapomniałem wogóle po co to.
    >
    > A rowerzyści, ci na jezdniach, są moim utrapieniem, bo bardzo bym nie chciał na
    >
    > starość wylądowac w więzieniu za uszkodzenie takiego śmigającego przez
    > przejście dla pieszych czy pałętającego się po jezdni. Z powodu wysypu tych
    > pógłowków kierowcy muszą zwielokrotnić uwagę i spodziewać się zawalidrogi w
    > każdym miejscu na drodze. A cykilści są winni wszelkiego zła - to wiadomo od
    > dawna!

    A przepraszam bardzo jak wyobrażasz sobie jeżdżenie samochodem bez koncentrowania się na tym co się dookoła Ciebie dzieje? Jeśli rzeczywiście w ten sposób kierujesz pojazdami mechanicznymi to policja się powinna do Ciebie dobrać już dawno. A pewnie inni kierowcy klną na Ciebie bardziej niż na rowerzystów zawalidrogo...
    A może problem tkwi w tym, że z jakiejś przyczyny nie jesteś już na tyle sprawny i nie możesz wsiąść na rower i dlatego właśnie tak ostro atakujesz rowerzystów?
    Żyj i daj żyć innym
  • yuurei 20.10.04, 14:46
    Ponieważ ciągle nie mogę otrzymać od Ciebie odpowiedzi na pytanie zaatakuję tych
    półgłowych kierowców którzy:
    - wczoraj o mało nie przejechali mnie na pasach: przechodziłem jako pieszy, bez
    roweru. Gość nawet nie zachamował. W zasadzie można mu wybaczyć. W końcu
    rozmawiał z kolegą a przez pasy rzadko kto przechodzi.
    - następnych debili, którzy notorycznie stają na pasach a na pytanie "Dlaczego
    stoi Pan na pasach" odpowiadają, że przed nim ktoś stoi więc jak ma na pasach
    nie stać. Naturalnie to go usprawiedliwia, przecież nie można zatrzymać się
    przed pasami. To kolejne zdarzenie jako pieszy.
    - idiotów, którzy notorycznie mylą linię warunkowego zatrzymania z wyznaczoną
    ścieżką rowerową. W końcu po co komu ścieżka przecinająca jezdnię.
    - baranów, którzy na trasie Poznań - Warszawa ani razu (powtarzam ani razu) nie
    zjechali na pobocze w celu ułatwienia manewru wyprzedzania (zdarzenie jako
    kierowca). Nie dziw się, że rowerzyści nie ustępują. Biorą przykład z "wyżej
    rozwiniętego" środowiska użytkowników dróg
    - buców, którzy notorycznie zastawiają swoimi samochodami chodniki. W końcu kto
    by spacerował po chodniku.
    - niedorozwojów notorycznie łamiących przepis poruszania się z prędkością 50 km
    w obszarze zabudowanym.
    - wieśniaków, którzy zapomnieli, że manewr skrętu czy zmiany pasa sygnalizuje
    się kierunkowskazem i to nie przez sekundę po wykonaniu manewru.

    Odechciało mi się wyliczać. Nie chcę stracić szacunku do tych normalnych
    użytkowników dróg maści wszelakiej, których mimo wszystko jest chyba więcej.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 20.10.04, 15:52
    Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania.
    Facet omal Cię nie przejechał na pasach - akurat pasy to jedyne miejsce, gdzie
    mogą się poruszać piesi oraz pojazdy i ja zawsze upewniam się czy, nawet gdyby
    kierowca nie zwolnił, zdążę przejść. Byłem świadkiem kilku wypadków, gdzie
    pieszy pewien swoich praw wchodził przed samochód, który nie był w stanie się
    zatrzymać. Po prostu w świecie obowiązują prawa przyrody niezależnie od kodeksu
    drogowego i nie byłoby dla mnie żadną pociechą, że zostałem inwalidą z winy
    kierowcy, który jechał za szybko, miał uszkodzone hamulce lub mnie po prostu
    nie zauważył.
    Co do stania na pasach, to może się zdarzyć i nie ma co robić tragedii. Jeżeli
    posuwasz się za samochodem i jego kierowca nie zdecyduje się opuścić
    skrzyżowania, to zostajesz jak głupi na pasach, bo naogół za Tobą już ktoś
    stanął. Niby powinno zatrzymać się przed pasami, ale gdy samochody sznurkiem
    skręcają w prawo na zielonym i nagle wejdzie pieszy, to muszą się zatrzymać, a
    potem zmienia się światło i aż do zpalenia zielonej strzałki musisz stać tam
    gdzie się zatrzymałeś. Naogół spotykam się w takich wypadkach z
    wyrozumiałością, ale staram się ich unikać.
    Z miejsca kierowcy samochodu osobowego oznakowanie poziome dróg jest nie
    najlepiej widoczne, szczególnie na mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni.
    Gdy stoisz przed przejsciem, to na metr - dwa przed maską jezdni ani
    namalowanych linii wogóle nie widać. Wogóle pomysł z warunkowymi znakami jest
    chory! Albo wolno albo nie, a nie uznaniowe stosowanie się do znaków.
    Co do zjeżdząnia na pobocze gdy się jest wyprzedanym, to dawniej był taki
    obowiązek, a teraz miły zwyczaj. Ja, gdy prowadzę duży samochód, w miarę
    możności staram się ułatwiać wyprzedzanie mnie.
    Zastawianie chodników to przecież nie złośliwość, tylko parkowanie. Gdyby w
    pobliżu było miejsce do parkowania, napewno taki by nie wjeżdżał na chodnik.
    Przepis o 50 km/h jest idiotyczny, nie dziw się że nie jest przestrzegany ani
    egzekwowany przez policję. Gdyby ta banda półgłowków wydała ustawę, że masz
    chodzić po chodniku tyłem, aby widzieć kto nadchodzi, to byś chodził -
    legalisto?
    Nie widzę nic złego w wieśniactwie, podobnie sie czułem jeżdżąc po Kairze czy
    Atenach i spotykałem się z wyrozumialością tubylców. Gdy w Warszawie widzę
    zagubionego kierowcę z innego miasta, to staram mu się pomóc i ułatwić, ale
    buraków na warszawskej rejestracji wciskających się na siłe, tępię. No i
    rowerzystów.
  • yuurei 20.10.04, 16:20
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania.
    > Facet omal Cię nie przejechał na pasach - akurat pasy to jedyne miejsce, gdzie
    > mogą się poruszać piesi oraz pojazdy i ja zawsze upewniam się czy, nawet gdyby
    > kierowca nie zwolnił, zdążę przejść. Byłem świadkiem kilku wypadków, gdzie
    > pieszy pewien swoich praw wchodził przed samochód, który nie był w stanie się
    > zatrzymać. Po prostu w świecie obowiązują prawa przyrody niezależnie od kodeksu
    >
    > drogowego i nie byłoby dla mnie żadną pociechą, że zostałem inwalidą z winy
    > kierowcy, który jechał za szybko, miał uszkodzone hamulce lub mnie po prostu
    > nie zauważył.

    W świetle przepisów PoRD kierowca pojazdu powinien zwolnić i zachować czujność
    przed przejściem dla pieszych. Nie uważasz, że to trochę paranoiczne, że w
    miejscu gdzie mam prawo przejść przez jezdnię jestem zagrożony i muszę ustępować
    pierwszeństwa kierowcy tylko dlatego, że on ma kaprys jechać szybko a hamować mu
    się nie chce?

    > Co do stania na pasach, to może się zdarzyć i nie ma co robić tragedii. Jeżeli
    > posuwasz się za samochodem i jego kierowca nie zdecyduje się opuścić
    > skrzyżowania, to zostajesz jak głupi na pasach, bo naogół za Tobą już ktoś
    > stanął. Niby powinno zatrzymać się przed pasami, ale gdy samochody sznurkiem
    > skręcają w prawo na zielonym i nagle wejdzie pieszy, to muszą się zatrzymać, a
    > potem zmienia się światło i aż do zpalenia zielonej strzałki musisz stać tam
    > gdzie się zatrzymałeś. Naogół spotykam się w takich wypadkach z
    > wyrozumiałością, ale staram się ich unikać.

    Też staram się wykazywać cierpliwością ale gdy są to sytuacje sporadyczne. Jeśli
    dzień w dzień muszę czekać 2 minuty aż łaskawcy zjadą z pasów pozwalając mi
    przejść. Pozatym w PoRD jest zapis, że gdy nie można zakończyć manewru to się go
    nie wykonuje.

    > Z miejsca kierowcy samochodu osobowego oznakowanie poziome dróg jest nie
    > najlepiej widoczne, szczególnie na mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni.
    > Gdy stoisz przed przejsciem, to na metr - dwa przed maską jezdni ani
    > namalowanych linii wogóle nie widać. Wogóle pomysł z warunkowymi znakami jest
    > chory! Albo wolno albo nie, a nie uznaniowe stosowanie się do znaków.

    Tutaj poniekąd się zgodzę. Wogóle znaków mamy za dużo. Ale skoro już są to warto
    by się stosować co nie? ;>

    > Co do zjeżdząnia na pobocze gdy się jest wyprzedanym, to dawniej był taki
    > obowiązek, a teraz miły zwyczaj. Ja, gdy prowadzę duży samochód, w miarę
    > możności staram się ułatwiać wyprzedzanie mnie.
    > Zastawianie chodników to przecież nie złośliwość, tylko parkowanie. Gdyby w
    > pobliżu było miejsce do parkowania, napewno taki by nie wjeżdżał na chodnik.

    Idąc tym tropem będąc pieszym mogę pomyśleć tak: "Chodnik zastawiony, nie mam
    jak przejść to idę ulicą. Skoro mi blokują chodnik ja im zablokuję ulicę".

    > Przepis o 50 km/h jest idiotyczny, nie dziw się że nie jest przestrzegany ani
    > egzekwowany przez policję. Gdyby ta banda półgłowków wydała ustawę, że masz
    > chodzić po chodniku tyłem, aby widzieć kto nadchodzi, to byś chodził -
    > legalisto?

    Idąc tyłem po chodniku i tak nie będę widział kto nadchodzi tylko kto szedł za
    mną :>

    > Nie widzę nic złego w wieśniactwie, podobnie sie czułem jeżdżąc po Kairze czy
    > Atenach i spotykałem się z wyrozumialością tubylców. Gdy w Warszawie widzę
    > zagubionego kierowcę z innego miasta, to staram mu się pomóc i ułatwić, ale
    > buraków na warszawskej rejestracji wciskających się na siłe, tępię. No i
    > rowerzystów.

    Ja będąc w Paryżu widziałem jeden wielki korek w mieście, brak miejsc do
    parkowania a jednak ruch był uporządkowany bez tępienia innych użytkowników
    dróg. Nikt na chodniku nie parkował, nikt na nikogo nie darł japy, że spóźni się
    3 minuty. Widziałem dosłownie sytuację, gdy z samochodu dostawczego przed
    skrzyżowaniem wypadły kierowcy listwy i on je spokojnie zbierał. Nikt nawet nie
    zatrąbił, próbował objechać chodnikiem itepe. U nas pewnie by zabili kierowcę i
    pojechali dalej.
    Zresztą piszesz rowerzystach w liczbie mnogiej a gdy ja napisałem o kierowcach
    samochodów to wziąłeś wszystko na siebie. Chwila moment. Albo piszemy w liczbie
    mnogiej albo odnosimy to do jednej osoby.
    Chętnie się dowiem też jak tępisz rowerzystów. Bo z tego co wypisujesz może to
    Ciebie na drodze powinno się tępić?


    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 21.10.04, 09:03
    yuurei napisał:
    > W świetle przepisów PoRD kierowca pojazdu powinien zwolnić i zachować czujność
    > przed przejściem dla pieszych. Nie uważasz, że to trochę paranoiczne, że w
    > miejscu gdzie mam prawo przejść przez jezdnię jestem zagrożony i muszę
    > ustępować pierwszeństwa kierowcy tylko dlatego, że on ma kaprys jechać szybko
    > a hamować mu się nie chce?
    Ty o przepisach, a ja o rzeczywistości. Zgodnie z Konstytucją RP wszyscy
    obywatele powinni być zdrowi, szczęsliwi i bogaci. Niejednoznaczne prawo jest
    gorsze od braku prawa. Kierowca powinien zwolnić i zachować szczególną
    ostrożność - jechał 170 km/h i zwolnił do 150 km/h - wymóg spełniony - zachować
    szczególną ostrożność - to znaczy że przed tym nie musiał? Przepis idiotyczny,
    bo droga hamowania nowoczesnego samochodu z ABS i innymi bajerami z pedkości
    150 km/h jest krótsza niż Fiata 126 z 60 km/h.
    Żyjąc w miejscu, gdzie można spotkać pojazdy czy zwierzęta zawsze jest się
    zagrożonym, ale tylko idiota wybiegnie przed pędzący tabun koni, bo choć taki
    koń też wolałby ominąć człowieka, ale zdarzają się stratowania. Podobnie z
    kierowcami - napewno żaden nie chce uczestniczyć w wypadku, a jednak codziennie
    zdarza się w Polsce ponad 100 wypadków i ginie około 10 osób. Nawet zielone
    światło nie jest gwarancją bezpieczeństwa, podobnie jak otwarty szlaban na
    przejeździe. Po prostu trzeba nie dać się zabić (ja wolałbym zginąć niż zostać
    kaleką i dla tego nie zapinam pasów).
    > Też staram się wykazywać cierpliwością ale gdy są to sytuacje sporadyczne.
    > Jeśi dzień w dzień muszę czekać 2 minuty aż łaskawcy zjadą z pasów pozwalając
    > mi przejść. Pozatym w PoRD jest zapis, że gdy nie można zakończyć manewru to
    > się go nie wykonuje.
    Znów powołujesz się na przepisy. Skąd kierowca ma wiedzieć co zrobi ten przed
    nim? Wszystko wyglądało na to, że przejadę, a tu nagle rowerzysta wpadł na
    przejscie dla pieszych i ktoś się zatrzymał, światła się zmieniły i co? Skręt w
    lewo jest bardziej do przewidzenia, szczególnie rondo ze światłami, bo wiadomo
    żeby nie zostać na w poprzek jezdni. Zasada ogólnie słuszna, ale gdyby ją
    egzekwować w 100%, to przepustowość ulic zmalała by o połowę. Pozwólmy sobie
    żyć wzajemnie. Gdy staruszka nie zdąży przejść podczas cylku świateł, to
    przecież jej nie rozjeżdżam!
    > Tutaj poniekąd się zgodzę. Wogóle znaków mamy za dużo. Ale skoro już są to
    > warto by się stosować co nie?
    No to sprobuj dostosować się do wszystkich znaków i napisów jadąc ze Słubic do
    Terespola. Prosta szosa o dobrej nawierzchni, po obu stronach puste pola i
    ograniczenie prędkości do 60 km/h, bo kiedyś tam pijak wpadł pod samochód.
    Ciemna noc, a tu uwaga szkoła! i 30 km/h! Zakręt, cały widoczny, do pokonania
    setką, a tu urzędnicy wymyślili (za dolę od zakłądu produkującego znaki
    drogowe) że bezpieczniej będzie 60 km/h. Przejazd kolejowy zarośnięty
    chaszczami i pordzewiały znak stop, a za nim czai się policjant i mówi - ja nie
    jestem od sensu przepisów, był znak?
    > Idąc tym tropem będąc pieszym mogę pomyśleć tak: "Chodnik zastawiony, nie mam
    > jak przejść to idę ulicą. Skoro mi blokują chodnik ja im zablokuję ulicę".
    I tak przejdziesz jezdnią jeżeli rzeczywiście po chodniku się nie da, a po co
    ją blokować? Można robić drugim na złość, w czym specjalizują się sfrustrowani
    rowerzyści, ale po co? Oczywiście jeżeli wejdziesz pod pędzący strumień
    samochodów, to musisz się liczyć z konsekwencjami. Źle jest że czasami taki
    pieszy spowoduje swoim wtargnięciem na jezdnię kosztowną kolizję samochodów i
    za nic nie odpowiada, bo znika w tłumie.
    > Zresztą piszesz rowerzystach w liczbie mnogiej a gdy ja napisałem o kierowcach
    > samochodów to wziąłeś wszystko na siebie. Chwila moment. Albo piszemy w
    > liczbie mnogiej albo odnosimy to do jednej osoby. Chętnie się dowiem też jak
    > tępisz rowerzystów. Bo z tego co wypisujesz może to Ciebie na drodze powinno
    > się tępić?
    Piszę o rowerzystach, którzy zakłócają ruch samochodów, innych nie zauważam.
    Staram się wytłumaczyć Ci przyczyny pewnych sytuacji drogowych, a mam podstawy
    bo prawo jazdy mam od 1957 roku, w tym czasie w Warszawie były tylko jedne
    światła - na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej - i to sterowane ręcznie,
    kilkanaście znaków drogowych, jedyne rondo Waszygtona, poza miejscowościami nie
    było ograniczenia prędkości, oznakowane były tylko rzeczywiście niebezpieczne
    zakręty i kierowcy musieli myśleć i przewidywać. Ci, którzy tego nie robili po
    prost ginęli i nikt szat nie rozdzierał.
    Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
    muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
    mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że skurwysyn albo
    ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
    raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
    nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 21.10.04, 09:55
    > Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
    > muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
    > mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że skurwysyn albo
    > ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
    > raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
    > nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.

    Czyli stosujesz metode on mi blokuje to ja go do rowu. Oj nieladnie,
    nieladnie... W piewien sposob znizasz sie do poziomu tego z czym chcesz walczyc.
    Jak to moj kolega mawial - "Nie bij - wytlumacz".
    I z tym zjezdzaniem to uwazaj komu to chesz zrobic - zwroc uwage na typ roweru i
    pozycje siodelka. Moze sie okazac ze trafiles na milosnika skakania, ktory po
    prostu przejedzie gora po Twoim aucie (chyba ze jezdzisz Zukiem)... Nie wiem jak
    to zniesie dach i szyby. Ktos liczyl ze nacisk jednostkowy opony roweru z
    rowerzysta jest porownywalny do nacisku nogi slonia...
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 21.10.04, 10:15
    Ten numer robię gdy jadę dużym samochodem campingowym, większym od Żuka, który
    jest szeroki wolno się rozpędza. Żaden pedalarz nie będzie ryzykował
    pocharatania się o bagażnik na rowery. Gdy jadę osobowym, to po prostu klnę i
    staram się go nastraszyć sygnałem. Ten ktoś, kto obliczał naciski zbytnio
    uogólnia - są szytki kolarskie i są opony terenowe - wystarczy porównać ich
    zagłębianie sie w piasek.
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 21.10.04, 11:53
    > Ten numer robię gdy jadę dużym samochodem campingowym, większym od Żuka, który
    > jest szeroki wolno się rozpędza. Żaden pedalarz nie będzie ryzykował
    > pocharatania się o bagażnik na rowery.

    Winszuje, a juz myslalem ze prawo silniejszego u nas sie nie przyjelo.

    > Gdy jadę osobowym, to po prostu klnę i
    > staram się go nastraszyć sygnałem.

    A nie przyszlo Ci do tego zakutego lba ze mozesz kogos zabic?
    Kiedys dojezdzalem do pracy autem i skrecilem na skrzyzowaniu w prawo, nie
    trabilem, nie ruszalem z piskiem opon i nie jechalem szybko, a mimo to kobieta
    ktora przechodzila przez jezdnie (fakt faktem przejscia tam nie bylo) tak sie
    przestraszyla na widok auta ze doslownie usiadla na srodku jezdni. I co, mialem
    ja przejechac, bo mi zablokowala droge i w ogole powinno jej tam nie byc?
    Ciekawe co powie Policja jak ci sie w koncu uda nastraszyc rowerzyste tak ze sie
    przewroci - pod kola Twojego auta. Niektorzy kierowcy po takim przezyciu nie
    siadaja wiecej za kolko.

    Przy okazji - idac Twoim tokiem rozumowania powinienem kazdemu pieszemu na
    sciezce rowerowej z mety dac w przelocie kopa w d... albo przynajmniej wrzasnac
    do ucha.

    Over and out.

    PS. Powies sobie w aucie taki przypominacz "Tu sie nie przeklina"...
    I jeszcze jedno, stara maksyma pilotow: "Mysl szybko, dzialaj powoli".
  • yuurei 21.10.04, 12:24
    Gość portalu: Piort napisał(a):


    > Ty o przepisach, a ja o rzeczywistości. Zgodnie z Konstytucją RP wszyscy
    > obywatele powinni być zdrowi, szczęsliwi i bogaci. Niejednoznaczne prawo jest
    > gorsze od braku prawa. Kierowca powinien zwolnić i zachować szczególną
    > ostrożność - jechał 170 km/h i zwolnił do 150 km/h - wymóg spełniony - zachować
    >
    > szczególną ostrożność - to znaczy że przed tym nie musiał? Przepis idiotyczny,
    > bo droga hamowania nowoczesnego samochodu z ABS i innymi bajerami z pedkości
    > 150 km/h jest krótsza niż Fiata 126 z 60 km/h.

    Wybacz ale skoro są przepisy to chyba po coś zostały stworzone. I mimo, że sam
    uważam, iż większość z nich jest beznadziejna i źle sformuowana to jednak część
    z nich ma zapewnić nasze bezpieczeństwo. Skoro wymagasz od rowerzystów
    przestrzegania przepisów to zrób to i Ty.
    Zwolnienie ze 170 do 150 km/h nic Ci nie da bo zapis mówi o zwolnieniu do
    prędkości, która umożliwi Ci bezpieczne zatrzymanie. Prędkość zatrzymania się ze
    150 kmh będzie większa niż 30 metrów. Pozatym dodaj do tego prędkość reakcji.
    Jest takie stare motocyklowe powiedzenie "Twoja umiejętność hamowania jest Twoim
    prawem do prędkości". Żeby tak jeszcze ktoś się do tego stosował.

    > Żyjąc w miejscu, gdzie można spotkać pojazdy czy zwierzęta zawsze jest się
    > zagrożonym, ale tylko idiota wybiegnie przed pędzący tabun koni, bo choć taki
    > koń też wolałby ominąć człowieka, ale zdarzają się stratowania. Podobnie z
    > kierowcami - napewno żaden nie chce uczestniczyć w wypadku, a jednak codziennie
    >
    > zdarza się w Polsce ponad 100 wypadków i ginie około 10 osób. Nawet zielone
    > światło nie jest gwarancją bezpieczeństwa, podobnie jak otwarty szlaban na
    > przejeździe. Po prostu trzeba nie dać się zabić (ja wolałbym zginąć niż zostać
    > kaleką i dla tego nie zapinam pasów).

    Trudno się dziwić, że są wypadki skoro naszych kierowców obowiązuje tylko jedna
    zasada: Jak najszybciej do celu. Wytłumacz mi taki fenomen. Słoneczny dzień.
    Wszyscy prują przez miasto ile fabryka dała. Wystarczy, że deszcz spadnie a
    nagle miasto stoi w korkach bo "niebezpiecznie" się zrobiło. Skąd się to bierze?

    > Znów powołujesz się na przepisy. Skąd kierowca ma wiedzieć co zrobi ten przed
    > nim? Wszystko wyglądało na to, że przejadę, a tu nagle rowerzysta wpadł na
    > przejscie dla pieszych i ktoś się zatrzymał, światła się zmieniły i co? Skręt w
    >
    > lewo jest bardziej do przewidzenia, szczególnie rondo ze światłami, bo wiadomo
    > żeby nie zostać na w poprzek jezdni. Zasada ogólnie słuszna, ale gdyby ją
    > egzekwować w 100%, to przepustowość ulic zmalała by o połowę. Pozwólmy sobie
    > żyć wzajemnie. Gdy staruszka nie zdąży przejść podczas cylku świateł, to
    > przecież jej nie rozjeżdżam!

    Jak to skąd masz wiedzieć co zrobi kierowca przed Tobą. Chyba po to masz oczy i
    mózg do analizowania wypadków na drodze. Jeśli jadąc samochodem zbliżam się do
    przejścia to uważam, czy ktoś na pasy nie wyjdzie albo czy kierowca przedemną
    nie zacznie hamować żeby kogoś wypuścić. Tak to chyba powinno wyglądać. U nas
    wygląda to tak. Rondo Radosław/Babka. Kierowca na prawym pasie zatrzymuje się
    żeby przepuścić pieszych, kierowca środkowego zatrzymuje się w tym samym celu a
    kierowca z lewego po prostu wjeżdza na skrzyżowanie prawie rozjeżdzając
    pieszych. No bo w sumie dwaj debile się zatrzymali niewiadomo po co to on
    wykorzysta sytuację.
    A sygnalizacja na rodnach jest głupim pomysłem. Gdyby kierowcy jeździli tak jak
    przez rondo się jeździć powinno to by się one tak nie korkowały.

    > I tak przejdziesz jezdnią jeżeli rzeczywiście po chodniku się nie da, a po co
    > ją blokować? Można robić drugim na złość, w czym specjalizują się sfrustrowani
    > rowerzyści, ale po co? Oczywiście jeżeli wejdziesz pod pędzący strumień
    > samochodów, to musisz się liczyć z konsekwencjami. Źle jest że czasami taki
    > pieszy spowoduje swoim wtargnięciem na jezdnię kosztowną kolizję samochodów i
    > za nic nie odpowiada, bo znika w tłumie.

    Zaproponował bym Ci byś przez jeden dzień przejechał się przez Warszawę rowerem.
    Zobaczył jak to wygląda z punktu widzenia rowerzysty. Nie mówię tutaj o jakiś
    rozwydrzonych debilach na rowerach ale rowerzystę. Uczestnika ruchu. Może
    zmieniłbyś zdanie. To raz. Po drugie ja nie wjeżdzam pod pędzący strumień
    samochodów dla zabawy. Ja jadę ulicą do czego mam pełne prawo. Jestem
    pełnoprawnym uczestnikiem ruchu. I za każdym razem jadąc muszę obawiać się o
    swoje życie bo jestem niewidoczny.
    Wtargnięcie na jezdnię to dinozaur w przepisach. W żadnym cywilizowanym państwie
    na zachód od nas nie ma czegoś takiego. Kierowca jeśli widzi pieszego przed
    pasami z twarzą skierowaną ku przejściu zatrzymuje się i już. Tylko u nas
    pozostał taki przepis żeby ułatwić jazdę kierowcom, dla których zatrzymanie się
    na 1 minutę powoduje kolosalne straty.

    > Piszę o rowerzystach, którzy zakłócają ruch samochodów, innych nie zauważam.
    > Staram się wytłumaczyć Ci przyczyny pewnych sytuacji drogowych, a mam podstawy
    > bo prawo jazdy mam od 1957 roku, w tym czasie w Warszawie były tylko jedne
    > światła - na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej - i to sterowane ręcznie,
    > kilkanaście znaków drogowych, jedyne rondo Waszygtona, poza miejscowościami nie
    >
    > było ograniczenia prędkości, oznakowane były tylko rzeczywiście niebezpieczne
    > zakręty i kierowcy musieli myśleć i przewidywać. Ci, którzy tego nie robili po
    > prost ginęli i nikt szat nie rozdzierał.
    > Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
    > muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
    > mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że skurwysyn albo
    > ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
    > raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
    > nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.

    Tępisz też kierowców, którzy stwarzają utrudnienia w ruchu? Może to też jest
    pomysł? Ktoś się wlecze lewym pasem a Ty go do bandy. Albo pod trawmaj. Niech ma
    za swoje. Albo jedziesz pasem dla autobusów a tutaj Cię w odwecie autobus spycha
    z Poniatowskiego do Wisły. Oko za oko? Oj... zamiast się chwalić tym dokumentem
    z 1957 roku ja bym zaproponował Ci powtórne sprawdzenie swoich umiejętności na
    egzaminie. Szkoda, żeby dla Twojej zasady "kto nie uważa ten ginie" zgineli
    niewinni przechodnie, rowerzyści czy kierowcy.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 21.10.04, 14:50
    Przepisy przepisami, a życie sobie. Przepisy i prawo tworzą prawnicy dla
    prawników tak, żeby nic nie było jasne i żeby można było każdego oskarżyć i w
    każdej sprawie wykręcić kota ogonem. Z tego żyją. Bezpieczeństwo może zapewnić
    tylko zdrowy rozsądek, a nie przestrzeganie wydumanch za biurkiem przepisów i
    poustawianych bez sensu znaków drogowych, bo one nie uwzględniają wszystkich
    mozliwych sytuacji. Całą młodość przejeździłem na motocyklu i dobrze wiem, że
    trzeba przewidywać nieprzewidywalne. Ja wiem, że jadac motorem nie mam szans w
    starciu z samochodem, jadąc samochodem osobowym - w starciu z TIR -em i im
    ustępuję gdy nie jestem pewien, że oni zamierzają honorować moje prawa
    wynikające z przepisów. Jakoś udało mi się w moim długim życiu uniknąć
    uczestniczenia w wypadku drogowym, Bóg mnie chronił, ale Bóg chroni tych,
    którzy dbają o siebie. O rowerzystach tego nie można powiedzieć.
    Wypadki były i będą, bo są pojazdy i jest ruch drogowy. Trudno się dziwić że
    kierowca samochodu chce jak najszybciej dotrzeć do celu, niby po to kupił
    smaochód.
  • yuurei 21.10.04, 16:44
    Jeśli dla Ciebie fakt, że jadę po ulicy jest niedbaniem o moje życie to coś jest
    nie tak z naszym ruchem.
    Nie wyssałem sobie z palca żalu do kierowców. Zresztą mam też zastrzeżenia do
    rowerzystów. Wiadomo wszędzie znajdą się zakały ruchu. Ale to co wyprawiają
    kierowcy samochodów to zgroza. I to nie jest opinia tylko i wyłącznie
    rowerzystów. Zapytaj się na forum motocyklistów jak bardzo muszą uważać na
    samochodziarzy. A przecież motocykl już taki lekki nie jest i swoje prędkości
    uzyskuje.
    Pozatym samochód wydaje mi się kupuje po to żeby komfortowo przemieszczać się w
    obrębie miasta albo między miastami. Powiedz mi dlaczego w Niemczech na przykład
    czy Szwecji kierowcy mimo o wiele lepszej jakości dróg i lepszych samochodów
    potrafią jechać 110-130 na godzinę? Bo już dawno udowodniono, że jest to
    prędkość ekonomiczniejsza.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • ronin_2005 29.01.05, 00:10
    Drogi Piotrze myślę ze jesteś wybitnie złośliwym sku..synem i raczej nie
    radzil, bym Ci abyć zajechał mi droge albo nie daj borze zepchnoł mnie z drogi
    ponieważ mam zwyczaj wożenia ze soba rureczki metalowej która słóży do
    opędzania się od amatorów mojej własności oraz jako argument przetargowy we
    wszelkich sprawach spornych na drodze, także ewentualne spięcie mogło by się
    zakonczyć dla Ciebie zmiana geometrii maski pojazdu a w ekstremalnych
    sytuacjach nawet zmiana profilu takze radzę odnosić sie z szacunkiem do innych
    użytkowników drogi a szczególnie rowerzystów. Pamietaj też że dla kierowcy
    samochodu zderzenie przy prędkości 25 - 30 km. na godzinę nie skutkuje
    poważniejszym uszczerbkiem na zdrowiu natomiast dla rowerzysty może sie to
    zaozyć nawet poważnymi złamaniami lub innymi obrażeniami ciała. Życze rozwagi
    i pozdrawiam
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 09:01
    Drogi roninie_2005, zaskakujesz mnie! Ty myślisz! Słabo Ci idzie, ale nie
    zrażaj się, to dopiero początki. Gdy nabierzesz wprawy w myśleniu to masz
    szansę osiągnąć poziom przeciętnego rowerzysty, czyli IQ około 25 - 30 punktów.
    Po nauczeniu się ortografii mógłbyś nawet przedstawiać swoje poglądy na piśmie.
    Masz rację, jestem wybitnie złośliwym sku..synem i raczej bym Ci nie radził
    kolizji z samochodem, który prowadzę. Jak Ty sobie wyobrażasz karcenie kierowcy
    przez rowerzystę, który ma połamane kończyny lub inne obrażenia ciała? Ta
    rureczka, którą wozisz może się przydać do usztywnienia połamanej ręki, ale nie
    zapomnij o bandażu i chuście trójkątnej. Próba rękoczynów mogła by się dla
    Ciebie skończyć załośnie, bo i ja wożę ze sobą legalne środki obrony i
    przymusu, a w samochodzie mogę ich zmieścić więcej niż Ty. Nie rozumiesz,
    zresztą nie tylko Ty, że wcale mi nie chodzi o eksterminację rowerzystów, ale o
    ich, a przy okazji o kierowców, bezpieczeństwo. Akurat jest zima i z wielu
    dachów zwisają sople. Oczywiście nie powinno ich być i, zgodnie z rozumowaniem
    wielu rowerzystów, można chodzić chodnikiem akurat pod nimi, bo nie mają prawa
    spaść, ale rozsądny człowiek w czasie odwilży czy silnego słońca omija miejsce
    gdzie mogą spadać te sople. Jeżeli zdarzy się nieszczęscie i spadajacy sopel
    kogoś uszkodzi, to odpowiedzialność ponosi administrator budynku, ale cierpi
    trafiony. Podobnie jest w ruchu drogowym, nikt nie chce uczestniczyć w wypadku,
    a mimo to się zdarzają. Ale zdarzają się tym, którzy wierzą że jakieś przepisy
    ich chronią. Chroni tylko własna przezorność i wyobraźnia. Im jesteś słabszy
    tym bardziej jesteś narażony i żadne prawo tego nie zmieni. Tak już jest w
    życiu. Pozdrawiam.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.03.05, 09:36
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Drogi roninie_2005, zaskakujesz mnie! Ty myślisz! Słabo Ci idzie, ale nie
    > zrażaj się, to dopiero początki. Gdy nabierzesz wprawy w myśleniu to masz
    > szansę osiągnąć poziom przeciętnego rowerzysty, czyli IQ około 25 - 30
    punktów.
    >
    Rozumiem ze tobie udało się osiągnąć poziom aż 40 IQ, gratuluje Piotrze choć to
    nie zmienia faktu że nadal jesteś idiotą sorki chciałem napisać myślącym
    inaczej :))
    KA
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 09.03.05, 11:41
    > Nie rozumiesz,
    > zresztą nie tylko Ty, że wcale mi nie chodzi o eksterminację rowerzystów, ale o
    >
    > ich, a przy okazji o kierowców, bezpieczeństwo.
    Osobliwa forme sobie wybrales tej walki o bezpieczenstwo kierowcow i rowerzystow...

    > Akurat jest zima i z wielu
    > dachów zwisają sople. Oczywiście nie powinno ich być i, zgodnie z rozumowaniem
    > wielu rowerzystów, można chodzić chodnikiem akurat pod nimi, bo nie mają prawa
    > spaść, ale rozsądny człowiek w czasie odwilży czy silnego słońca omija miejsce
    > gdzie mogą spadać te sople. Jeżeli zdarzy się nieszczęscie i spadajacy sopel
    > kogoś uszkodzi, to odpowiedzialność ponosi administrator budynku, ale cierpi
    > trafiony. Podobnie jest w ruchu drogowym, nikt nie chce uczestniczyć w wypadku,
    >
    > a mimo to się zdarzają. Ale zdarzają się tym, którzy wierzą że jakieś przepisy
    > ich chronią. Chroni tylko własna przezorność i wyobraźnia.

    Porownanie srednio trafione bo w wypadkach zwykle uczestnicza dwie strony (dwaj
    kierowcy, kierowca + pieszy, kierowca + rowerzysta). Tutaj podajesz jako strony
    pieszego (nie musi byc bardzo rozgarniety, interesowac sie stanem dachow oraz
    aktualna pogoda - mozna nawet zalozyc ze tak sie spieszy ze jest mu wszystko
    jedno ze mu kapie na glowe ze zwisajacych sopli) oraz bezmyslana mase w postaci
    sopla lodu. Gdzie tu analogia? To tak jakby nie przymierzajac rowerzysta wpadl
    pod te sople a nie trzepnal go samochod. Do tanga trzeba dwojga, a to mi wyglada
    na taniec solo...

    > Im jesteś słabszy
    > tym bardziej jesteś narażony i żadne prawo tego nie zmieni. Tak już jest w
    > życiu.
    Z tych powodow czesto wolalbym jezdzic po miescie czolgiem, ale ciezko
    zaparkowac i na paliwo wydalbym fortune.

    A co do przepisow i ich przestrzegania przez kierowcow oraz tzw. zdrowego
    rozsadku to bawi mnie setnie program "Karambol". Pokladalem sie wczoraj ze
    smiechu obserwujac relacje z nastepujacego zajscia: most Siekierkowski, ranek,
    sliski wiadukt, Kangoo wpada na bariere i rozbija przod, unosi sie jakis dym,
    wiec przyjezdza straz. Obsypuja Kangoo proskiem gasniczym. Koniec akcji? Nie!
    Najlepsze przed nami. Jakis delikwent w Punto nie zauwazyl takiego drobiazgu jak
    woz strazacki (drobiazg, wielkosci malego autobusu i na dodatek mruga czym tylko
    moze, a na dodatek przed nim byly pacholki) i elegancko sie w niego wmeldowal.
    Przyczyna - nadmierna predkosc, przynajmniej w pierwszym przypadku (w drugim
    ciezko powiedziec, kierowca zasnal za kierownica? czytal gazete poranna?) Efekt
    - zablokowany wiadukt i korek na paredziesiat metrow. Ale blacharze tez ludzie -
    musza z czegos zyc.
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 12:11
    k100r napisał: >Do tanga trzeba dwojga, a to mi wyglad a na taniec solo...
    Może rzeczywiście przykład nie był najbardziej adekwatny, ale chodzi o brak
    instynktu samozachowawczego.

    >Jakis delikwent w Punto nie zauwazyl takiego drobiazgu jak woz strazacki
    >(drobiazg, wielkosci malego autobusu i na dodatek mruga czym tylko
    >moze, a na dodatek przed nim byly pacholki) i elegancko sie w niego wmeldowal

    Zapewne uważasz, ze ten kierowca punto specjalnie się tam wmeldował? To tylko
    dowód na to, że wypadki zdarzają się wbrew woli kierowców i że gdyby w miejscu
    straży pożarnej był rowerzysta, to by zignął i wtedy podniósł by się krzyk.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.03.05, 13:07
    Gość portalu: Piort napisał(a):
    > Zapewne uważasz, ze ten kierowca punto specjalnie się tam wmeldował? To tylko
    > dowód na to, że wypadki zdarzają się wbrew woli kierowców i że gdyby w
    miejscu
    > straży pożarnej był rowerzysta, to by zignął i wtedy podniósł by się krzyk.

    To tylko dowód na to że w wielu wypadkach twoje porównanie kierowcy do
    bezdusznego spla miało jednak sens a którego to (sensu oczywiście) k100r nie
    dostrzegł. No cóż Piotrze więcej takich porównań pisanych na bazie własnych
    doświadczeń i od razu czyta się ciebie lepiej a nawet lepper
    KA
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 10.03.05, 09:28
    > Zapewne uważasz, ze ten kierowca punto specjalnie się tam wmeldował? To tylko
    > dowód na to, że wypadki zdarzają się wbrew woli kierowców i że gdyby w miejscu
    > straży pożarnej był rowerzysta, to by zignął i wtedy podniósł by się krzyk.

    Nie, wcale tak nie uwazam. Sa ciekawsze rozrywki niz robijanie auta o woz
    strazacki. Jak juz ma byc specjalnie to lepiej o solidny gruby slup.
    Przedstawiony przyklad utwierdzil mnie tylko w przekonaniu ze niektorzy
    "kierowcy" powinni kierowac co najwyzej taczkami - tak byloby o wiele
    bezpieczniej. Dla wszystkich za i niezainteresowanych.
    Jak mozna wytlumaczyc takie zdarzenie? Oczywiscie nie zrobil tego specjalnie.
    Ale jakim cudem wjechal w woz strazy - widac go bylo dobre 300 metrow wczesniej.
    A moze to przyklad na to jak dobrze sa u nas szkoleni kierowcy? Z tego jak
    jezdza wychodzi ze raczej marnie, bo chyba nie wszyscy "kupuja" prawko...

    Z tego samego programu podam drugi przyklad ze stolicy. Tym razem Wislostrada
    okolice Cytadeli. Dwaj kierowcy mieli tam jakas delikatna stluczke. Sprawa blaha
    , zjechali na bok i zaczeli ogladac auta, nawet policji nie chcieli fatygowac. W
    tym czasie jakis kolejny w niedoczasie wyprzedzal ciezarowke - z prawej strony.
    Jak mozna sie domyslic walnal w pierwsze auto ktore sila rozpedu walnelo w
    kolejne. Na plus calego zdarzenia nalezy zaliczyc ze kierowcy obu aut obejrzeli
    to z boku. Dokladnie, bo stali akurat obok, a nie pomiedzy autami albo za albo
    przed. Widac ogladali amerykanskie kawalki z policjantami z drogowki. Policjanci
    przywalili gosciowi solidny mandat - tak prewencyjnie, bo nastepnym razem ktos
    moze jednak stac pomiedzy tymi autami. A cala ta historia zdarzyla sie na
    zjezdzie w bok - zdarzenie dedykowane wszystkim scigantom wyprzedzajacym przez
    przystanki autobusowe...

    I w tym wlasnie wypadku, gdyby na miejscu tych stojacych aut byl rowerzysta to
    skonczyloby sie tragedia.
    Moglbys juz dac spokoj tym teoriom o instynkcie samozachowaczym (ze niby jak sie
    mieszka w miescie to moze cos spac na glowe, samochod moze potracic itp ciekawe
    przypadki) bo w ten sposob to mozna powiedziec ze najlepiej wyjechac z miasta i
    zamieszkac w jaskini (w koncu nawet w domu moze byc niebezpiecznie bo sasiadowi
    jakis bandyta podlozy bombe pod drzwiami albo facet po prostu zapomni o
    odkreconym gazie - duze bum i po zawodach).
    Jest cale mnostwo przepisow o tym jak sie powinno prowadzic pojazd mechaniczny i
    ze ma to byc bezpieczne dla innych uzytkownikow drogi. Za nasza zachodnia
    granica nie dyskutuje sie o tym - taki jest przepis, zostal zlamany, winny placi
    mandat. I koniec. Jak delikwent zaczyna sie spierac to laduje w sadzie. Nawet
    opowiesci o tym ze w Niemczech po autostradzie mozna pruc 300 km/h to bajka.
    Owszem mozna, bo ograniczenia nie ma a jedynie "sugerowana" szybkosc maksymalna.
    Ale sproboj w cos/kogos stuknac przy tych 300tu. Firma ubezpieczeniowa z
    latwoscia udowodni przekroczenie "sugerowanej" predkosci i nie dostaniesz grosza
    odszkodowania.
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 13:30
    Czytam, że jesteś legalistą i bardzo dobrze. Ale to teoria! W Polsce prawo
    zmienia się szybiej niż damska moda i to co do niedawna było wykroczeniem,
    teraz jest przestępstwem i odwrotnie. Nie ma w Polsce człowieka, który by znał
    całe obowiązujące prawo, ustawy, rozporządzenia i przepisy wydaje się ad hoc,
    jak wygodniej jest aktualnie rządzącym i ich urzędnikom, prawo tworzy się dla
    poszczególnych casusów i zmienia dla innych. Dla mnie przykładem lekceważenia
    ludzi przez urzędników była zielona strzałka. Niby UE wymagała, aby była ona
    swiecąca i zapalała się ze zwłoką, a u nas były namalowane. Trzeba było
    pozmieniać malowane strzałki na świetlne, ale ktoś się zagapił i co? Wydano
    pozporządzenie, ze na malowanych strzałkach trzeba się zatrzymać i.t.d.
    Oczywiście później pozamieniano wszystkie malowane na świetlne, ale ile policja
    nazbierała mandatów... W Niemczech po takiej wpadce poleciał by minister
    komunikacji, a u nas "kierowcy jeżdzą na pamięć". Oczywiście że wszyscy
    poruszają się na pamięć i to jest normalne. Nie sposób spamiętać wszystkich
    znaków drogowych, drobnych napisów i upodobnionych do znaków drogowych reklam
    na jednym kilometrze ulic w Warszawie, zresztą wiele jest poustawianych bez
    sensu. Jeżdzę od baaardzo dawna, zaczynałem gdy w Warszawie były jedne światła
    na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej i to sterowane przez milicjanta
    siedzącego w budce na podwyższeniu. Niby samochodów było mniej, ale w
    większości to były rupiecie w nędznym stanie techicznym, a jeździły szybciej.
    Piesi musieli uważać, bo trzeba było naprawdę złej woli kierowcy, żeby obarczyć
    go winą za wypadek. Czy wyobrażasz sobie że, chyba do roku 1950, stan upojenia
    alkoholowego sprawcy wypadku był okolicznością łagodzącą! Wtedy ludzie
    wiedzieli, że samochód może zabić i odpowiednio się zachowywali. Teraz samochód
    może tak samo zabić, ale ludzie, w szególności rowerzyści nie chcą tego przyjąć
    do wiadomości. Prowadząc samochód regularnie spoglądam w lusterko, gdy jadę
    równo z innymi - rzadziej, a gdy zwalniam bardzo często. Gdybym jechał rowerem
    po miejskiej ulicy, mój instynkt samozachowawczy zmuszałby mnie do ciągłej
    obserwacji tego co za mną, a ci pedalarze których obserwuję mają to w dupie. I
    dla tego giną.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.03.05, 14:27
    Tak sobie czytam ten twój post i już myslałem że jednak twoje IQ ma wiecej niż
    40 punktów a tu nagle czytam: "Gdybym jechał rowerem po miejskiej ulicy, mój
    instynkt samozachowawczy zmuszałby mnie do ciągłej obserwacji tego co za mną, a
    ci pedalarze których obserwuję mają to w dupie. I dla tego giną."
    Piotrze gdyby rowerzysta ciągle oglądał się za siebie to napewno nie tylko by
    nie zwiększył swojego bezpieczeństwa a wyp... się na pierwszej dziurze w jezdni
    i wleciałby pod rozpędzony samochód. Rowerzyści giną z wielu powodów, ale
    podstawowym jest brak wyobraźni i zwykłe chamstwo kierowców którzy to uważają
    się za lepszych bo jadą autem za 3 tys. choć częstokroć pogardzany rowerzysta
    mknie sprzętem o wiele droższym. Brak szacunku, chamstwo, głupowate cfaniacwo,
    nagminne łamanie przepisów oraz brak wyobraźni kierowców to są główne przyczyny
    prowadzące do kolizji z rowerem, choć niezaprzeczalnie wielu rowerzystów
    posiada te same cechy i sama zwieksza ryzyko takiej kolizji.
    KA
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 14:03
    Miałeś ignorować na moje wypowiedzi, a tu się odzywasz. I ujawniasz swoje
    kompleksy! Cierpisz, bo jeździsz rowerem, a nie stac Cię na samochód. Stąd
    twoja agresja. A co będzie gdy wygrasz w totka i kupisz jakiś porządny
    samochód? Przypuszczam, że staniesz się najzagorzalszym wrogiem pedalarstwa,
    jak wszyscy neofici. Dlaczego w Totka? Bo nie przypuszczam, abyś przy tak
    wąskich horyzontach umysłowych był w stanie zarobić pracą na samochód.
    Rowerzyści, tak samo jak piesi, kierowcy i inni ludzie, giną z powodu braku
    wyobraźni. Podobno podczas bitwy o Monte Cassino był taki napis: "Nie bądź
    głupi, nie daj się zabić", a nikt nie apelował do nieprzyjaciela, aby nie
    zbaijał. Podobnie powinno być na drogach - pałętasz się po drodze, to znaczy
    szukasz śmierci.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 11.03.05, 15:14
    Drogi Piotrze od lat posiadam prawo jazy jak i samochód, ba wiele lat
    pracowałem jako Przedstawiciel Handlowy i samochód był moim codziennym
    narzędziem pracy, i robiłem minimum po 3 tys km miesięcznie i to głównie po
    mieście. Pracowałem też jako Regionalny PH wiec i tras zaliczyłem co nie miara
    a i wtedy i po 15 tys miesięcznie się robiło. Teraz pracuje stacjonarnie więc
    samochód stoi pod domem i słuzy głownie do dalszych wyjazdów a po mieście
    poruszam się rowerem, bo szybciej,zdrowiej i o wiele przyjemniej. Co do
    zarabiania to zmartwię cię udało mi się zarobić tyle że obecny samochód to mój
    5, a i firmowych też było z 7 chyba.
    Z jednym zgoda brak wyobraźni ma bezwzględnie wpływ na ilość zgonów.
    KA
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 08:49
    Cieszę się, że choć co do jednego się zgadzamy. To o samochodzie to była
    podpucha, żebyś ujawnił zarówno posiadanie jak i używanie samochodu, i odniosła
    skutek. Ja, podobnie do Ciebie, jeździłem przez po Polsce przez 10 lat od
    Rzeszowa po Szczecin i od Białegostoku po Wrocław i bywały tygodnie w których
    przejeżdżałem 5 tys. km. Przez te 10 lat przejechałem służbowymi samochodami
    360.tys.km głównie po polskich drogach i choć, dzięki Boskiej opiece i
    wyobraźni, udało mi się uniknąć wypadku, to najgroźniejsze sytuacje powodowali
    rowerzyści.
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 09:00
    Cieszę się, że choć co do jednego się zgadzamy. To o samochodzie to była
    podpucha, żebyś ujawnił zarówno posiadanie jak i używanie samochodu, i odniosła
    skutek. Ja, podobnie do Ciebie, jeździłem przez po Polsce przez 10 lat od
    Rzeszowa po Szczecin i od Białegostoku po Wrocław i bywały tygodnie w których
    przejeżdżałem 5 tys. km. Przez te lata przejechałem służbowymi samochodami
    360.tys.km głównie po polskich drogach i choć, dzięki wyobraźni i boskiej
    opiece udało mi się uniknąć wypadku, to najgroźniejsze sytuacje powodowali
    rowerzyści. Widziałem wiele wypadków, w tym śmiertelne, spowodowane przez
    takich niefrasobliwych pedalarzy, którzy nie ponieśli żadnych konsekwencji,
    stąd moja niechęć do tej zakały dróg i żadne argumenty mnie nie przekonają do
    ich polubienia. Najwyżej mogę ich traktować jak dopust boży, jak niezawinione
    nieszczęscie, jak naszych polityków.
  • Gość: Janas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 10:28
    Piotrze zanim zaczniesz pisać jakieś bajki najpierw je przeanalizuj czy się
    kupy trzymają.
    Robienie do 5 tys. kilometrów tyg. sugeruje przebiegi rzędu 200tys rocznie -
    całkiem sporo - ty natomiast piszesz o 360 na 10lat co daje 36tys rocznie -
    wynik mocno przeciętny na poziomie osoby poprostu dojeżdżającej samochodem do
    pracy.
    Pozdrawiam i zalecam korki z matmy i logiki
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 11:13
    Nie pisałem, ze robiłem każdego tygodnia po 5 tys. km, ale ze bywały takie
    miesiące. Po prostu miałem Nissana diesla, w którym trzeba było wymieniać olej
    co 5 tys. km., a że samochód był służbowy, to nie żałowałem. Oczywiście nie
    przez całe 10 lat tak jeździłem, później zasiadłem w biurze i rzeczywiście
    tylko dojeżdżałem do pracy. Przeczytaj uważniej zanim komuś zarzucisz mijanie
    się z prawdą.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.03.05, 11:38
    Piotrze wypadki powodują ludzie, przypisywanie winy rowerzyście świadczy tylko
    o kretyniźmie i braku logicznego wyciągania wniosków z doświadczeń jakie dała
    ci wieloletnia jazda samochodem. Przykre. Nigdy nie ukrywałem ze posiadam prawo
    jazdy jaki samochód ba nawet kilkakrotnie o tym tu pisałem więc twe Podpuch to
    pewnie jak zwylke brak chęci do przyznania sie do nielogicznego myslenia.
    KA
  • piort 14.03.05, 12:24
    No widzisz, wypadki powodują ludzie - moim zdaniem do nich zaliczają się też
    rowerzyści, a procentowy udział w powodowaniu wypadków wynika z sytuacji. O
    wiele łatwiej spowodować wypadek jadąc samochodem niż rowerem, bo ludzkie
    właściwości psychofizyczne są zbliżone, a prędkość i energia tych pojazdów się
    różni. Ja mam tego świadomość i trudno by było mnie namówić na jazdę rowerem po
    mieście. Moim zdaniem rowerzyści na siłę egzekwujący napisane prawo igrają ze
    śmiercią - to niby ich sprawa - ale narażają na odpowiedzialność kierowców.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.03.05, 13:08
    piort napisał:

    > No widzisz, wypadki powodują ludzie - moim zdaniem do nich zaliczają się też
    > rowerzyści, a procentowy udział w powodowaniu wypadków wynika z sytuacji. O
    > wiele łatwiej spowodować wypadek jadąc samochodem niż rowerem, bo ludzkie
    > właściwości psychofizyczne są zbliżone, a prędkość i energia tych pojazdów
    się
    > różni. Ja mam tego świadomość i trudno by było mnie namówić na jazdę rowerem
    po
    >
    > mieście. Moim zdaniem rowerzyści na siłę egzekwujący napisane prawo igrają ze
    > śmiercią - to niby ich sprawa - ale narażają na odpowiedzialność kierowców.

    Piotrze poważnie zastanawiam se czy to co piszesz to efekt starczego
    zdziecinnienia czy tylko dziecinnej głupoty bo rzeczywiście jesteś szczeniakiem
    który podaje się za dorosłego człowieka. Codziennie wiekszość z nas wychodzi z
    domu z wiarą w owo napisane prawo, to właśnie ono pozwala mi wieżyć ze
    przechodzący obok bysior nie zabije mnie bo akurat jestem w zasiegu jego ręki a
    on ma kiepski dzień, dlatego też nie strzelam sobie do ludzi którzy mnie w
    k..., dlatego samochodem jadę prawym pasem mimo ze cały lewy jest wolny i tp.
    itd. Myśl człowieku, poprostu mysl.
    KA
  • piort 14.03.05, 16:05
    Powiedz to wszytkim ofiarom wypadków i przestępstw. Naiwna wiara w omnipotencję
    prawa skutkuje właśnie brakiem ostrożności i wyłącza wyobraźnię, a to jest
    główna przyczyna wypadków. Zapraszam na Pragę po godz 23 i tam będziesz mógł
    sprawdzić swoje teorie o skuteczności pisanego prawa. Co innego gdyby to było w
    USA, tam zaczepienie faceta może być śmiertelnie niebezpieczne, bo każdy może
    mieć broń.
    Dziekuję za miłe słowa, co do wieku to chyba po ortografii zauważyłeś, że
    jestem z innej generacji, wtedy dysgrafik czy dyslektyk nie miał szans zdać
    matury i nie zaśmiecał miejsca na uczelni. Gdybym napisał w jednym
    wierszu "wiara", to dalej nie pisał bym "wieżyć". Z geriatrycznym, ale
    kulturalnym pozdrowieniem.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.03.05, 16:11
    No cóż Piotrze widać że popieprzyły ci się zupełnie pojęcia, ale cóż znajomość
    ortografi jest dla ciebie równoznaczna z kulturą, ostroznosc z prawem.
    Przykre, poprostu przykre.
    KA
  • piort 15.03.05, 11:59
    Niech Was Panienka Przenajświętsza wynagrodzi za dobre słowo człowieku(cytat z
    filmu Hłaski "Baza ludzi umarłych").
    Jedyne prawo jakie naprawdę obowiązuje, to prawo natury. Wszelkie inne prawa są
    sztuczne, narzucane siłą, i są egzekwowane właśnie na pierwotnych zasadach, bo
    silnieszy (aparat państwowy dysponujący siłą) zakazał lub nakazał. Ale to nie
    zmienia istoty rzeczy, prawo silniejszego obowiązuje w całej rozciągłości,
    najwyżej konsekwencje dla złapanego na nieprzestrzeganiu narzuconych zasad lub
    przepisów mogą być bardziej lub mniej dotkliwe. Jeżeli nie wierzysz, to
    podskocz policji albo urzędowi skarbowemu. Ja osobiście mam bardzo ograniczone
    zaufanie do współużytkowniów dróg i raczej spodziewam się z ich strony
    najgłupszego postępowania. A rowerzyści nie zdają sobie sprawy jakie stwarzają
    niebezpieczeństwo dla kierowców samochodów, im się zdaje że samochód może
    stanąć w miejscu, że każdy kierowca zawsze ich dobrze widzi i że wszystkie
    pojazdy muszą się poruszać pod ich dyktando. Gdy wyprzedzam na szosie normalnie
    jadący samochód to wiem, że nie może skręcić gwałtownie w dróżkę na lewo, co do
    rowerzysty nigdy takiej pewności nie mam. A rowerzysta uważa ze ma prawo
    skręcić, skoro wystawił rękę. Niby przepisy (to też kwestia interpretacji) mu
    na to pozwalają, ale wielu albo ginie, albo powoduje wypadki innych. I co z
    tego, że odpowiedzialność poniesie ktoś, kto naruszył jakis przepis? Zginie
    słabszy! Wymyslanie zasad, że słabszy ma pierwszeństwo jest bzdurą - gdy się
    pali, to najsilniesi tratują słabszych. W sytuacji gdy przy pełnej prędkości
    kierowca ma świadomy wybór walnąc w potężne drzewo czy w rowerzystę, to napewno
    wybierze swoje życie, a nie rowerzysty. Piszę o przeciętnych ludziach, bo
    zdarzali się tacy, którzy oddawali innym swoje kamizelki ratunkowe, ale ich
    nazywamy bohaterami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 15.03.05, 12:08
    piort napisał:
    > Jedyne prawo jakie naprawdę obowiązuje, to prawo natury. Wszelkie inne prawa
    > są sztuczne, narzucane siłą, i są egzekwowane właśnie na pierwotnych
    > zasadach,

    Masz szczęscie że nie jest tak jak piszesz inaczej poprostu byś tylko siedział
    w norze i trząsł ze strachu. Pieprzysz Waść.
    KA
  • Gość: Janas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 22:05
    Co do przewidywalności zachowań wyprzedzanych osobników to znam co nzjmniej
    kilka przypadków gdy nieodpowiedzialny idjota jadący samochodem zakręcał bez
    ostrzezenia w posesję nie sprawdzając czy ktoś go nie wyprzedza
    Więc takie przypadki zdażają sie i rowerzystom i kierowcom, przyczym
    rowerzystom jakby mniej bo wiedzą że może sie to dla nich skończyć tragicznie
    pozdrawiam
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 16.03.05, 11:18
    > Gdy wyprzedzam na szosie normalnie
    >
    > jadący samochód to wiem, że nie może skręcić gwałtownie w dróżkę na lewo, co do
    >
    > rowerzysty nigdy takiej pewności nie mam. A rowerzysta uważa ze ma prawo
    > skręcić, skoro wystawił rękę.

    Nie zgadzam sie. Ja akurat nie spotkalem sie ze skrecaniem w uliczke w lewo ale
    wystarczajaco wstrzasajacym doswiadczeniem bylo auto ktore spotkalismy z kolega
    na trasie - delikwent naspokojniej w swiecie hamowal jakby przed jego autem
    lezalo male dziecko. Ja z kolega o maly wlos nie wylecielismy przez przednia
    szybe naszego Transportera (ominac sie nie dalo bo z przeciwka ktos jechal, a
    hamujacy pojazd jechal srodkiem pasa), cudem nie pakujac mu sie w kufer. A
    powodem hamowania byl Kebab z prawej strony drogi... Rece opadaja.
    Co do tego skrecania po wystawieniu reki tez mam zastrzezenia - wiele razy
    musialem hamowac zeby jakis baran nie wjechal mi w bok auta - po prostu kierunek
    i dwie sekundy pozniej ruch kierownica... Kolejne mistrzostwo swiata - a
    spojrzenie w lusterko i sprawdzenie martwego pola obok auta?
    Dzieki takim delikwentom jadac samochodem naczelna zasada staje sie ta o
    ograniczonym zaufaniu. Wszystko inne, wlacznie z PoRD schodzi na plan dalszy...
    Najwazniejsze to przezyc.
    I jeszcze zagadka: - Czym odznaczaja sie kierowcy wyprzedzajacy pod gorke i na
    zakretach w prawo? To proste. Sa z Warszawy, a przynajmniej jezdza autami z
    warszawskimi rejestracjami...
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 09:33
    Możesz się nie zgadzać z moimi wywodami, ale bądź realistą. Gdyby na ten kebab
    miał ochotę rowerzysta i równie gwałtownie wyskoczył Ci przed maskę, to raczej
    by nie żył. Kierowany samochód nie jest w stanie ani tak gwałtownie się
    zatrzymać, ani skręcić. Po prostu fizyka.
    A co do wyprzedzania pod górkę - niby nie wolno, ale wyobraź sobie, że jedziesz
    wolno za sznurem wyładowanych ciężarówek, z naprzeciwka wciąż coś jedzie i
    zaczyna się długi podjazd. Z przeciwnej strony jest podobnie. Cięzarówki
    zwalniają i przed Tobą lewa wolna na takim odcinku, że zredukujesz i spokojnie
    przeskoczysz, nawet gdyby na szczycie wzniesienia coś się pokazało. Czy coś się
    stało? Podobnie z tym zakrętem w prawo - jeżeli widzisz droge na odcinku, na
    którym zdążysz wyprzedzić i się schować, to nic starsznego. Widzisz, przepisy
    są pisane przez idiotów i dla idiotów. Na przykałd: obowiązuje ograniczenie
    prędkości i ktoś komus wjechał w tył mimo że jechał zgodnie z ograniczeniem. I
    co? Jest karany za niedostosowanie prędkosci do warunków drogowych! To po jaką
    cholerę jest to ograniczenie, jezeli kierowca ma sam dostosować prędkośc? A
    jeżeli ma sprawny samochód, sam nieźle prowadzi i przekroczy ograniczenie
    prędkości, to choć dostosował prędkość do warunków drogowych płaci mandat!
    Żadne przepisy nie zabezpieczą przed głupotą, ale traktowanie wszystkich jak
    durniów jest groźne, bo wobec namożenia się przepisów na każdą okazję ludzie
    przestają sami mysleć. Robi się taki drogowy socjalizm: na razie po szosach
    jeżdżą rowerzyści, wkrótce zaczną hulajnogi i wrotkarze, potem deskorolki z
    żaglem i ruch samochodów, dla którego te drogi budowano, zamrze.
    Jeżeli się ze mną nie zgadzsz, to mi nie ubliżaj jak AK, ale przedstaw
    racjonalne argumenty. Na tym polega dyskusja.
  • Gość: Janas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 23:44
    Z tego co napisałeś wynika że po mieście chodzisz uzbrojony po zęby i w
    kamizelce kuloodpornej - brawo za ostrożność
    natomiast co do reszty twojej wypowiedzi - ciesz się że nie żyłeś kilkadziesiąt
    lat temu i jakiś faszysta nie powiedział ci że zaśmiecasz świat swoją osobą
    pozdrawiam
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 10.03.05, 14:56
    > Czytam, że jesteś legalistą i bardzo dobrze. Ale to teoria!
    Wlasnie! Legalista... I co zyskuje przestrzegajac przepisow? Moralna
    satysfakcje, nic wiecej. Co gorsza w trosce o swoje zdrowie zmuszony jestem do
    naginania przepisow. Jak to mowila moja nauczycielka "Twarde prawo, ale prawo".
    A tu co? Przyklad idzie z samej gory. Jak cos nie pasuje to zmieniamy prawo i
    jest juz OK.
    I czego sie ma trzymac szary czlowiek? Chyba 10 przykazan, bo te sie jakos nie
    zmianiaja (chociaz nie trzeba siegac az tak wysoko i naprawde wystarczy jedna
    zasada - nie rob drugiemu co tobie nie milo).
    Jesli chodzi o strzalki to mialem okazje wysluchac ciekawych komentarzy na ich
    temat od obcokrajowcow - "jak to jest czerwone swiatlo i zielona strzala? to
    mozna skrecac." Dla nich bylo jasne i proste ze jezeli jest zielone swiatlo to
    moga sie na nic nie ogladac tylko jechac.
    I tu chyba mamy wiekszy problem z prawem - do kazdego przepisu jest
    interpretacja, a ta zalezy od interpretujacego.

    Ja co prawda nie mam tak imponujacego stazu za kolkiem ale jest to juz od
    jakiegos czasu wartosc dwucyfrowa.
    A co wypadkow to moge tylko powtorzyc za jednym z madrych ludzi z TV (bodaj
    projektanta Volvo) ze tym co powoduje wypadki sa ludzie. Nie pomoga coraz
    bezpieczniejsze auta, coraz lepiej zorganizowana siec drog. Swiadomosc
    posiadania poduszek powietrznych powuje ze pedal gazu jakos tak sam glebiej
    wpada. A coraz lagodniejsze zakrety i bezkolizyjne skrzyzowania nie zachecaja do
    zwalniania. To jest jak waga: na jednej szali bezpieczenstwo, a na drugiej
    szybkosc transportu. I czlowiek ktory przechyla szale raz w jedna raz w druga
    strone. Czasami za bardzo w strone szybkosci. I wtedy zaczynaja sie klopoty.

    Moze bym i uznal ze rowerzysci sa winni (sam widzialem paru lamiacych przepisy
    jazda po jezdni kiedy obok byla sciezka rowerowa - fakt faktem moge to
    usprawiedliwic tylko jednym: po kostce bauma naprawde jedzie sie bardzo marnie
    na wyscigowce), ale tak sie sklada ze widzialem pare numerow w wykonaniu
    kierowcow. I wlos mi sie czasem zjezyl. Ze zlosci i ze strachu.

    Jak do tej pory mistrzostwo swiata nalezy do kierowcy cofajacego i jednoczesnie
    prowadzacego rozmowe przez komorke.

    Calkowicie rozumiem Twoj punkt widzenia z oczami na plecach (i tu mam kolejny
    dylemat bo w trosce o swoje zdrowie jezdze po chodnikach bo sciezek rowerowych u
    nas jak na lekarstwo, a w centrum wcale ich nie ma, a przez to narazam sie
    pieszym i konserwatorom zieleni). Nie moge tylko zrozumiec czemu w takim
    Amsterdamie ludzie nie musza bac sie kierowcow? Moze dlatego ze tam kierowcy
    maja swiadomosc ze kiedys moze sie trafic odwrotna sytuacja, a u nas ciagle nie?

    Poza tym czy to nie przepis mowi ze winien jest ten co najedzie z tylu. Niewazne
    czy to auto czy rower. Byl na jezdni. A tu jak wczesniej pisalem o az dwoch
    przykladach kierowcy nie posiadaja elementarnej umiejetnosci techniki jazdy i
    obserwacji drogi przed pojazdem.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 20:32
    Tylko zaskakujacy jest fakt, ze w Polsce ilosc kolizji i wypadkow drogowych
    jest daleko wieksza niz na zachodzie. To doskonale dowodzi, ze polskim
    kierowcom daleko jest do wyobrazni.
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 21.10.04, 09:10
    > W świetle przepisów PoRD kierowca pojazdu powinien zwolnić i zachować czujność
    > przed przejściem dla pieszych. Nie uważasz, że to trochę paranoiczne, że w
    > miejscu gdzie mam prawo przejść przez jezdnię jestem zagrożony i muszę ustępowa
    > ć
    > pierwszeństwa kierowcy tylko dlatego, że on ma kaprys jechać szybko a hamować m
    > u
    > się nie chce?
    >

    Wczoraj wlasnie widzialem w TV (programik chyba sie Karambol nazywa) zajsie na
    przejsciu - jechal norweski bodaj dyplomata, zobaczyl dwie dziewczyny ktore
    chcialy przejsc przez przejscie, wiec zwolnil i zatrzymal auto przed pasami
    (duze, Chrysler Voyager). Dziewczyny wchodza na przejscie, ale na druga strone
    ulicy w calosci nie dotarly. Jadaca lewym pasem kobieta nie zatrzymala sie przed
    pasami (tylko 100 metrow dalej) i uderzyla jedna z dziewczyn (10 metrow
    lotu...), drugiej sie udalo - przynajmniej fizycznie obrazen nie odniesc.
    Swiadek zajscia, czyli dyplomata jest oburzony (nie ma sie czemu dziwic, bo taka
    jazda autem to ostatnia dzicz), ale pozniej pojawia sie "swiadek" ktory widzial
    zdarzenie z drugiej strony ulicy. Zaczyna krecic, ale pozniej okazuje sie
    krewnym sprawczyni wypadku. Koniec taki ze jedna dziewczyna w szpitalu, druga ma
    uraz psychiczny na cale zycie, pani ma sprawe o uszkodzenie ciala, a pan
    "swiadek" o falszywe zeznania (a przynajmnmiej powinien). I dlaczego? Bo za
    szybko jechala, nie zna przepisow czy nie stosuje sie do nich bo sa idiotyczne?
    Nie pamietam juz ile widzialem aut ktore przelatywaly przejscia z szybkoscia
    zupelnie nie pasujaca do tej "zwiekszonej ostroznosci". Poza tym ten przepis o
    pierszenstwie pieszego na pasach... Ale najpierw trzeba znalezc paru
    samobojcow/kaskaderow ktorzy zechca wyegzekwowac swoje prawo do tego
    pierwszenstwa, naglosnic sprawe w mediach - moze wtedy cos sie zmieni. Moze...

    > Ja będąc w Paryżu widziałem jeden wielki korek w mieście, brak miejsc do
    > parkowania a jednak ruch był uporządkowany bez tępienia innych użytkowników
    > dróg. Nikt na chodniku nie parkował, nikt na nikogo nie darł japy, że spóźni si
    > ę
    > 3 minuty. Widziałem dosłownie sytuację, gdy z samochodu dostawczego przed
    > skrzyżowaniem wypadły kierowcy listwy i on je spokojnie zbierał. Nikt nawet nie
    > zatrąbił, próbował objechać chodnikiem itepe. U nas pewnie by zabili kierowcę i
    > pojechali dalej.
    Czasami kiedy patrze co sie dzieje na drodze to dobrze ze nasze auta nie sa
    wyposazone tak jak auto Bonda (karabiny maszynowe, rakiety) bo ludzie by sie
    doslownie pozabijali. A dlaczego tak sie dzieje ze tam spokojnie czekaja a u nas
    by go zabili? Chyba dlatatego ze zupelnie zapomnieli o tym starym powiedzeniu -
    "nie czyn drugiemu co tobie nie mile" za to bardzo dobrze pamietaja to "Wolnoc
    Tomku w swoim domku", a ten ich domek to ich auto, rowniez.

    A najprosciej to chyba wytlumaczyc skrajnym egoizmem i nie wiem jak to nazwac -
    zezwierzeceniem, chamstwem? I to nie tylko na drodze, ale w autobusie, tramwaju
    (moze ktos sie zle czuje i chcialby usiasc, albo jest po prostu kobieta w
    ciazy), nawet na przystanku (tramwaj przyjechal wiec trzeba wsiasc i nie wazne
    ze ktos chce wysiasc), czy przy kasie w hipermarkecie (no to co ze kasa dla
    uprzywilejowanych, on tylko dwa piwka i chipsy i kobieta w ciazy powinna
    poczekac az zaplaci). Takie sytuacje mozna by mnozyc, ale co robic? Szczeniaka w
    autobusie za kark podniesc z fotela? Przejsc po gosciu ktory pakuje sie do
    tramwaju/autobusu nie czekajac az ktos wysiadze? Do goscia z piwkiem w kasie
    uprzywilejowanej wolac ochroniarza zeby "wytlumaczyl"?
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.10.04, 10:22
    A ostrzegałem.
    Proszę was nie odpowiadajcie na posty tego cymbała, moje doświadczenia wskazują
    ze każdy logiczny argument on obali swoja teorja "silniejszego"
    KA
  • Gość: Andrzej - kierowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 14:00
    Wściekły frustrat, któremu powinno być zabrane prawo jazdy za głupotę i brak
    elementarnej wiedzy o zaadach korzystania z drogi PUBLICZNEJ, prowokuje
    pozbawioną sensu dyskusję na poziomie maglarskim (nie ubliżając potrzebnemu
    fachowi maglarskiemu), a Wy wdajecie się w nią na zasadzie obrony spraw
    oczywistych. Zasad współżycia w społeczeństwie powinni uczyć w szkole i w domu -
    te lekcje opuścił chyba "wściekły Piotr" a i późniejsze lata też go nic nie
    nauczyły, Trudno - takie typy też bywają i trzeba je tolerować, ale nie wdawać
    się w dyskusję z oszołomami. Cieszy mnie to, iż - mimo iż jestem kierowcą od
    wielu lat i równocześnie jeżdżę na rowerze - większość (wszystkich nie mam czasu
    przejrzeć) rozsądnych wypowiedzi, na dodatek wyrażanych kulturalnie, mimo iż
    "wściekłego Piotra" należałoby potraktować z mniejszą atencją (jeśli w ogóle
    rozumie, coto znaczy) jest formułowanych przez rowerzystów. Widocznie kultura
    jest związana ze stanem zdrowia, którego "wściekłemu" wyraźnie również brak.
    Bywa, że za kółkiem zdenerwuję się na głupotę kierowcy albo rowerzysty albo
    nawet włąsną, bo nie mogę powiedzieć, że nie robię błędów ani za kółkoem, ani za
    kierownicą roweru. Nie uważam jednak, aby celowe było prowadzenie dyskusji z
    facetem, którego zżera nienawiść do świata i okolic. Olejcie go i skończcie ten
    żenujący spektakl przekonywania głąba, że jest głąbem. Jest i koniec - niech się
    sam kompromituje i sam ze sobą "dyskutuje". Frustratów nie wyeliminujecie ze
    społeczeństwa, ale nie można ich nobilitować, podejmując z nimi dyskusję na
    poziomie znacznie przewyższającym ich możliwości intelektualne. Szkoda czasu.
    Pozdrawiam myślących (nie tylko o własnym egoiźmie) kolarzy: tych za kółkiem i
    tych na dwóch kółkach.
  • tojajurek 02.01.05, 18:56
    Cieszy mnie niezmiernie, gdy czytam tak spokojne i wyważone słowa, jak np. to,
    co wyraził "Andrzej-kierowca". Podkusiło mnie niedawno, żeby napisać parę
    prowokacyjnych zdań o rowerzystach w mieście i udało się. Pękałem ze śmiechu
    czytając patetyczne, naburmuszone, oburzone lub wręcz obelżywe wypowiedzi
    niektórych "pedalarzy" i "antypedalarzy". Kochani! Więcej luzu! Przynajmniej
    jeden uśmiech dziennie! Przecież od dawna wiadomo, że wszystkiemu winni są
    posłowie i cykliści.
    Cokolwiek byśmy tutaj nawypisywali, to i tak na drogach będą szaleć pijani
    rowerzyści oraz kierowcy upojeni pędem swoich czterech kółek. Jedno tylko jest
    pocieszające, że - przy obecnej statystyce wypadków w Polsce - znaczna część
    zarówno jednych, jak i drugich, nie przekaże potomstwu swoich chorych genów.
    Więc z czasem będzie lepiej.
    Jedna natomiast rzecz nie daje mi spokoju. Otóż mój młodociany kuzyn dostał
    niedawno w przezencie składaną ekstra-hulajnogę. Nie bacząc na mój wiek -
    spróbowałem. Wspaniała zabawa. Ma tylko jeden mankament: małe kółka. Na
    chodniku źle się jeździ, bo nierówno, a na jezdni jest zbyt niebezpiecznie.
    W związku z tym planuję na wiosnę wystosowanie petycji do Władz Miasta,
    połączone z szeroką kampanią propagandową: budowa w Warszawie (szczególnie w
    rejonie Starego Miasta) sieci specjalnych ŚCIEŻEK HULAJNOGOWYCH!
    Wszystkim Miłym Dyskutantom życzę w Nowym 2005 roku maksimum pożytku z
    osobistych Władz Umysłowych.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.01.05, 13:06
    No cóż następny idiota przyznaje się ze pisze kretynizmy by pasć sie cudzym
    oburzeniem, facet lecz sie.
    KA
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 05.01.05, 12:23
    Popieram w całej rozciągłości postulat ścieżek dla hulajnog i wrotkarzy - muszą
    być znacznie gładsze niż te dla rowerów i oczywiście ruch rowerów na nich
    powinien być surowo zabroniony, bo mogłyby się zdarzyć kolizje.







  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 06.01.05, 10:35
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Popieram w całej rozciągłości postulat ścieżek dla hulajnog i wrotkarzy -
    muszą
    >
    > być znacznie gładsze niż te dla rowerów i oczywiście ruch rowerów na nich
    > powinien być surowo zabroniony, bo mogłyby się zdarzyć kolizje.
    >
    Twa ironia mnie buduje, to był samobój...
    KA
  • Gość: Marcellus IP: *.aster.pl 21.10.04, 08:41
    Jeśli jesteś za stery na sex to się zastanów czy nie jesteś za stary na
    prowadzenie samochodu hm... Jeśli np. zasłabniesz lub nie daj boże dostaniesz
    za kierownicą zawału i staranujesz przystanek autobusowy zabijając 5 osób to,
    co. Wiem, wiem winni będą cykliści jak zwykle.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 21.10.04, 09:50
    Czy to miał być dowcip? Czy myślisz że będąc młodym nie jesteś narażony na
    zawał lub zasłabnięcie? Ja jestem pokoleniem wojennym, słabe dzieci poumierały,
    zostały jednostki silne, zdrowe, odporne i ostrożne (niewypały zabiły kilku
    moich kolegów). Naprawdę nie będzie różnicy dla tych osób na przystanku czy
    zabił je pijany, albo na haju, młodzik, czy staruszek. Ryzyko mieszkania w
    mieście niesie za sobą poza hałasem, spalinami i tłumem również wypadki
    drogowe. Mniejsze szanse są w Ułan Bator, ale ja wolę Warszawę. Ze starczym
    pozdrowieniem.
  • Gość: paveua IP: 212.160.172.* 21.10.04, 11:49
    Drogi Piorcie!

    Przejrzałem sobie Twoją twórczość anty-pedalarską. I myślę, że przesadzasz z tym
    byciem wrednym staruchem za kierownicą. Bo po pierwsze primo - skoro mimo
    zaawansowanego wieku (w co trochę szczerze mówiąc wątpię) zdołałeś nauczyć się
    obsługi komputera, internetu, a w końcu forum dyskusyjnego, to kolejnym etapem
    rozwoju jest tolerancja. W tym dla rowerzystów. Rowerzystów rozumianych jako
    innych ludzi - takich samych jak Ty. Jest jeszcze szansa dla Ciebie.
    Po drugie primo - statystyki nie da się oszukać - w każdej populacji znajdą się
    jednostki wybitne i wybitnie niewybitne. Ty też zapewne jesteś jedną z nich. I
    naprawde - zupełnie bezpodstawnie bierzesz ataki na tych niewybitnych kierowców
    osobiście. To jest odpowiedzialność zbiorowa - coś wielce niepożądanego i
    głupiego. Tak samo z potępianiem w czambuł wszystkigo co ma pedały i jedzie po
    jezdni - statystycznie szansa że to pedalarz a nie rowerzysta jest podobna do
    szansy, że na najblizszym skrzyżowaniu zginiesz, bo kierowca jadący z lewej
    strony na czerwonym postanowił sobie po swojemu zinterpretować PORD i wbił Ci
    się w kabinę z prędkością głupich 70 kmh robiąc z Ciebie dawcę nieco
    podstarzałych organów (Dla informacji crash testy robi się przy 50kmh).

    Tyle słowem wstępu.
    Pozdrawiam Forumowiczów
    Paveua
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 21.10.04, 14:23
    Dziękuję Ci za zainteresowanie moją osobą. Naprawdę jestem staruchem i naprawdę
    nie lubie pedalarzy na jezdni. Wredny bywam nie tylko za kierownicą, komputer
    obsługuję na poziomie mniej niż podstawowym, a moja tolerancja maleje wraz z
    dopływem tlenu do mózgu. Sczególnie dla hucpiarzy, którzy blokują miasto
    aby "dać nauczkę" i uważają że jak ktoś ma prawo to znaczy że musi z niego
    korzystać kosztem innych. Złodzieja samochodu jestem w stanie zrozumieć, bo
    ukradnie i sprzeda za pół litra, ale takiego, który drapie gwoździem po
    karoserii bym zabijał i to powolutku. Gdy czytam te oburzone głosy gówniarzy,
    którzy rzucają inwektywy na normalnie jadących kierowców, bo ich nie zauważyli
    z daleka albo nie zatrzymali 20-tonowej ciężarówki na widok takiego
    spacerowicza, to myslę że dobrze by było dać jednemu z drugim nauczkę. Nie
    potępiam wszystkich rowerzystów, tylko tych, którzy wymuszają na pozostałych
    uczestnikach ruchu dostosowanie do swoich możliwości.
    Gdy wyjeżdżam lub wychodzę z domu zawsze liczę się z możliwościa, że nie
    wrócę, bo mieszkama w mieście i korzystam z ruchu kołowego
  • yuurei 21.10.04, 16:47
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Gdy czytam te oburzone głosy gówniarzy,
    > którzy rzucają inwektywy na normalnie jadących kierowców, bo ich nie zauważyli
    > z daleka

    Hmm... czyli jak to rozumieć? Rozjedziesz rowerzystę bo go nie zauważyłeś to
    jest okej. Jeśli wyjadę samochodem i wjadę w Ciebie i powiem, że nie zauważyłem
    to mi wybaczysz, powiesz "Dobra, nic się nie stało" i pojedziemy dalej?

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 26.10.04, 07:51
    Ciekawe! Nasi prawodawcy wysilają umysły aby ruch drogowy urządzić
    bezpieczniej, wprowadzili nakaz jazdy na swiatłach w dzień dla tego
    że "samochód z zapalonymi światłami jest lepiej spostrzegany", a tu pedalarz
    bez jakiegokolwiek oświetlenia meandruje o zmierzchu między pędzącymi
    samochodami i to jest w porządku? Byłoby, gdyby takiego pedalarza wolno było
    bezkarnie rozjechać, a rodzina płaciła by za szkody wyrządzone samochodowi.
    Howk!
  • yuurei 26.10.04, 12:23
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Ciekawe! Nasi prawodawcy wysilają umysły aby ruch drogowy urządzić
    > bezpieczniej, wprowadzili nakaz jazdy na swiatłach w dzień dla tego
    > że "samochód z zapalonymi światłami jest lepiej spostrzegany", a tu pedalarz
    > bez jakiegokolwiek oświetlenia meandruje o zmierzchu między pędzącymi
    > samochodami i to jest w porządku? Byłoby, gdyby takiego pedalarza wolno było
    > bezkarnie rozjechać, a rodzina płaciła by za szkody wyrządzone samochodowi.

    Zaraz zaraz. Ale teraz to rozmijasz się sam z tym co piszesz. Faktem jest, że w
    dzień samochód czy motocykl jest widoczny lepiej gdy jeździ ze światłami. Ale
    nie wiem jak to się w odniesieniu do jazdy rowerem po zmierzchu.
    Ale zgadzam się z Tobą. Sam tępię rowerzystów, którzy nocą jeżdzą po ulicy bez
    lampek. Jest to totalny debilizm, brak wyobraźni i zagrożenie dla ruchu.
    Z tym, że to się ma nijak do jazdy w dzień na światłach o czym piszesz.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • kfadam 26.10.04, 12:35
    Yuurei a ostrzegałem :))
    Pozdrawiam KA
    PS Fajna ta wasza stronka rovver, szkoda że zdjecia z wypraw takie malutkie.
    KA
  • yuurei 26.10.04, 13:43
    kfadam napisał:

    > Yuurei a ostrzegałem :))

    Ja tam się nie przejmuję :-)

    > Pozdrawiam KA
    > PS Fajna ta wasza stronka rovver, szkoda że zdjecia z wypraw takie malutkie.

    Zdjęcia małe bo to nie ja robiłem a moje sugestie co do wielkości i jakości nie
    są brane pod uwagę :]
    Zresztą ja i tak rzadko z nimi jeżdzę. Jakoś nie możemy się zgrać ostatnio.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.10.04, 14:01
    Tylko ignorowanie tego TROLA spowoduje ze przestanie pisać bzdury.
    Ten rok był szalenie nie udany. Wiosenne weekendy były pod psem, a i letnie z
    różnych przyczyn tez sie sie nie układały. jedyne co sie w miarę udało to
    wyjazd w Tatry ale bez rowerków :(( Pozostaje tylko jazda do i z pracy.
    Kolega sie przeprowadził i niestety nasza stronka nie funkcjonuje a galeria
    była spora co prawda głównie ubiegłoroczna.
    Pozdrawiam KA
  • yuurei 26.10.04, 17:16
    Ja odkąd sprzedałem cyfrę nie robię fotoreportażu z wycieczek.
    Aktualnie jestem na etapie sprawdzania mojej starej małpki. Zobaczę jak wyjdą z
    niej zdjęcia. Może wtedy powrócę do takich sprawozdań bo jazda z lustrzanką ani
    przyjemna ani bezpieczna :]

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.10.04, 10:26
    Pamiętam kilka twoich fotek z Kampinosu wiosną, kałuże błotko poprostu
    miodzio :))
    KA
  • yuurei 27.10.04, 10:36
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Pamiętam kilka twoich fotek z Kampinosu wiosną, kałuże błotko poprostu
    > miodzio :))

    Niedługo może coś pokażę z czerwonego szlaku nad Mienią. To dopiero piękne
    miejsce ;-)

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • jane_blond_007 18.12.04, 20:14
    Yuureiowski, a Ty co nam ferment za plecami siejesz? ;-D Zdjęcia z początkowych
    jazd są małe, bo baliśmy się że modemowcy będą mieli problem. Teraz są większe.
    A nie jeździsz z nami z własnego wyboru niestety, bo my zawsze Twoje
    towarzystwo chętnie widzimy - tylko Ty się jakiś takiś samotnik stałeś :-(
    Rusz GiTkę i po prostu pojedź:-)
    A'propo - podziwiam Twoją cierpliwośc w prowadzeniu tak długej dyskusji z
    piratem drogowym :-)
    --
    Pzdr,
    Jane

    GG 1946553
  • Gość: Slawek.K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 23:05
    Pędzące samochody? W Warszawie? Przyśniło Ci się dziś w porannym korku?
  • zdm2 27.10.04, 16:39
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > U nas prawo o ruchu drogowym postawiono na głowie, byle
    > złośliwa menda na rowerze może zakłócić ruch na międzymiastowej szosie. Precz
    > z bezczelnymi pedalarzami!Precz!

    A ty go znasz?? To co piszesz świadczy ze nie masz pojęcia o prawie o ruchu
    drogowym. Zapoznaj sie z Oddział6 art.24.6
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 28.10.04, 07:53
    A ty go znasz?? To co piszesz świadczy ze nie masz pojęcia o prawie o ruchu
    > drogowym. Zapoznaj sie z Oddział6 art.24.6
    Ja znam tylko jedno prawo! Silniejszy ma przewagę nawet gdy nie ma prawa lub
    racji. Niezależnie od przepisów ruchu drogowego, a za mojego życia zmieniały
    się conajmniej kilkanaście razy, przejechanie rowerzysty jest nieprzyjemnym
    doznaniem i można sobie porysować lakier, a nawet powgniatać karoserię.
  • zdm2 28.10.04, 09:47
    W takim razie daruj sobie jakiekolwiek teksty o nim i nie powołuj sie na nie.
    Trzymaj sie swojego prawa i uważaj byś nie trafił na silniejszego, wiekszego i
    ciezszego. Ale nawet maluszek rozpędzony do 120 zrobi ci cięzkie kuku.
    załosne, poprostu załosne są takie przypadki jak ty, ojciec twój pewnie do
    końca życia załował/uje że guma mu pękła
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 28.10.04, 11:36
    > Ale nawet maluszek rozpędzony do 120 zrobi ci cięzkie kuku.
    Raczej nie, bo Piotr stosuje swoje metody silniejszego tylko wtedy kiedy ma
    przewage. Moze powinien wymalowac na swoim aucie duzymi literami "PIOTR" zeby
    wszyscy omijali z daleka delikwenta o morderczych sklonnosciach... Albo lepiej
    jakis sygnal swietlno-dzwiekowy. Najlepiej facet z trabka i czerwona choragiewka
    maszerujacy przed jego autem...

    A tu fragment konwersacji:
    > Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
    > muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
    > mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że sku..syn albo
    > ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
    > raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
    > nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.

    Czyli stosujesz metode on mi blokuje to ja go do rowu. Oj nieladnie,
    nieladnie... W piewien sposob znizasz sie do poziomu tego z czym chcesz walczyc.
    I z tym zjezdzaniem to uwazaj komu to chesz zrobic - zwroc uwage na typ roweru i
    pozycje siodelka. Moze sie okazac ze trafiles na milosnika skakania, ktory po
    prostu przejedzie gora po Twoim aucie (chyba ze jezdzisz Zukiem)... Nie wiem jak
    to zniesie dach i szyby.

    > Ten numer robię gdy jadę dużym samochodem campingowym, większym od Żuka, który
    > jest szeroki wolno się rozpędza. Żaden pedalarz nie będzie ryzykował
    > pocharatania się o bagażnik na rowery. Gdy jadę osobowym, to po prostu klnę i
    > staram się go nastraszyć sygnałem.
  • Gość: turysta IP: *.udn.pl 05.11.04, 23:27
    Piortrze. Jaki Ty jesteś biedny! Musisz być bardzo zakompleksiony, jeżeli swoją
    agresję wyładowujesz na słabszych (rowerzystach). Kto Cię tak bardzo
    skrzywdził? Może Mamusia i Tatuś nie kupili wymarzonego rowerka w dzieciństwie?
    Nie odpisuj już bo i tak wiemy co napiszesz. Niech Cię wszyscy święci mają w
    opiece. Nie dała Bozia rozumku to dała super samochodzik. Pozdrawiam
  • Gość: Slawek.K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 17:52
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Ja znam tylko jedno prawo! Silniejszy ma przewagę nawet gdy nie ma prawa lub
    > racji. Niezależnie od przepisów ruchu drogowego, a za mojego życia zmieniały
    > się conajmniej kilkanaście razy, przejechanie rowerzysty jest nieprzyjemnym
    > doznaniem i można sobie porysować lakier, a nawet powgniatać karoserię.

    No to wszystko jasne!!!
    Cieniarz jesteś, dostajesz po dupie od wszystkich wokół, a twoje pyszcenie na
    forum to nic innego jak projekcja wyobrażeń o "Piortrze co daje po dupie
    innym".

    Silniejszy bo w samochodzie?
    A przypowieść o Dawidzie i Goliacie znasz?
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 18:50
    To moze zacznij jezdzic samochodem po ogrodku dzieciecym. Mogbys wtedy w sosob
    bezpieczny dla swojego samochodu wyeliminowac pare dzieci potencjalnych
    rowerzystow.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 20:56
    Oj dziadziuś... ty bez tego swojego "autka" to nic nie znaczysz.
    Czerwone pewnie? Taki eraztz fallusa, co?

    Siny to ty dziadziuś jesteś tylko w gębie, a trasę podróży tak konstruujesz,
    aby wszystkie zakręty wypadały tylko w prawo.
  • Gość: ANDRZEJ - KIEROWCA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 14:28
    Piotrze, mam podobny do twojego staż kierowcy, ale nie mam złudzeń: jesteś
    NIEBEZPIECZNYM IDIOTĄ, którego nie tylko nie chciałbym spotkać na drodze, z
    uwagi na wstręt do takiej filozofii myślenia, ale nawet wtedy, dgybym musiał
    przejechać TIRem twój ulubiony samochód i ciebie samego. Idż się leczyć do
    psychiatry.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 21.12.04, 15:08
    Żal mi was pedalarze, ale jako że zrobiło się chłodniej już niewielu widuję na
    ulicach, to i przyjemniej się jeździ samochodem. Możecie pisać i to dużo, bo to
    Boże Narodzenie bydło mówi ludzkim głosem. Wesołych Świąt.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:49
    Szkoda klawiatury na ciebie.
  • tojajurek 21.12.04, 22:58
    Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -
    ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków dwóch
    kółek udało się osiągnąć w mieście status świętych krów. Nie tylko używają
    jezdni (jak każdy pojazd) hamując skutecznie ruch, ale również
    nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na ściganie się
    na chodnikach. I robią to, slalomując wśród przechodniów i zaparkowanych
    samochodów, strasząc dzieci i staruszki. Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
    domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
    urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.
    Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
    używanym środkiem lokomocji przez tamtejszych uczciwych (czytaj: nie kradnących
    rowerów) dusigroszy. Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
    kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia. Może - dla zachowania proporcji -
    należałoby wygonić rowerzystów z chodników i zachęcić ich raczej do wycieczek
    pozamiejskich.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 22.12.04, 09:29
    - w końcu rowerzyści to też ludzie -
    Tu bym dyskutował, ci którzy wypowiadają się na forum są bezrozumnymi bydlętami
    i określenie "homo sapiens" w stosunku do nich jest nadużyciem. To są małpy
    człekokształtne, które opanowały jazdę jednośladem. Największą hucpą jest
    domaganie się przez nich traktowania równego z ludźmi. Przecież ich działania
    to oczywista małpia złośliwośc, blokowanie ruchu (masy krytyczne i inne
    blokowania ruchu). Ciekawe że teraz, gdy aura nie sprzyja, przesiedli się do
    samochodów i jeżdżą jak inni, a na wiosnę znów wylegną na drogi i gnani stadnym
    instynktem zaczną się domagać swoich "praw". Precz z pedalastwem!
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 22.12.04, 11:58
    > Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -
    > ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków dwóch
    > kółek udało się osiągnąć w mieście status świętych krów.

    I chwala Ci za to nieuzywanie.
    Do grupy swietych krow zaliczylbym rowniez wlascicieli czworonogow ktorzy
    kolektywnie, systematycznie i bez nijakiej przygany z jakiej kolwiek strony
    za... smiecaja miasto. Rozumiem ze tabliczki "Szanuj zielen" to relikt z czasow
    komuny i po trawnikach chodzic sie nie powinno, ale psie kupy na chodnikach
    doprowadzaja mnie do szalu.

    > Nie tylko używają
    > jezdni (jak każdy pojazd) hamując skutecznie ruch, ale również
    > nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na ściganie się
    > na chodnikach.

    Jesli nie ma zakazu ruchu rowerow po jezdni to czemu nie... Oczywiscie jesli
    ktos ma odwage. Wybacz, ale nie sciganie sie, tylko jazde z uwzglednieniem
    pierszenstwa pieszych na chodniku. A co do hamowania ruchu to robia to
    skuteczniej kierowcy z cegla w bucie - zamiast spokojnie dojechac do swiatel,
    zap...ja od swiatel do swiatel ile fabryka dala i w efekcie zamiast spokojnie
    dojechac do swiatel, moze lekko zwolnic, a potem przyspieszyc, musza sie
    zatrzymac, ruszyc po zmianie sygnalizacji i stad korek. Bardzo mnie bawia tacy
    kierowcy mijajacy mnie pedem tylko po to zeby stanac przed czerwonym swiatlem,
    ktorych potem mijam kiedy mozolnie rozpedzaja swoje "maszyny" i tak co kolejne
    swiatla...

    > I robią to, slalomując wśród przechodniów i zaparkowanych
    > samochodów, strasząc dzieci i staruszki.

    Na jezdniach jest podobnie (tyle ze wsrod innych aut, autobusow, motocyklistwo i
    rowerzystow tez,a nawet wsrod pieszych) i jakos nikt z tego nie robi problemu -
    dostal ktos kiedys mandat za "niebezpieczna jazde".

    > Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
    > domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
    > urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.

    Za nasze wiec i za ich pieniadze. Myslac w ten sposob kazdy powinien sobie
    wybudowac wlasna droge za wlasne pieniadze...

    > Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
    > używanym środkiem lokomocji przez tamtejszych uczciwych (czytaj: nie kradnących
    >
    > rowerów) dusigroszy.

    A moglby byc powszechniej uzywany - korki bylyby mniejsze, a troche ruchu dobre
    jest dla zdrowia. U nas ci sami dusigrosze kupuja okazje - rowerki warte po
    kilka tysiecy za kilkaset zlotych - bo sa pewni bezkarnosci. W Holandii zlapanie
    przez policje delikwenta na kradzionym rowerze pociaga za soba kare pieniezna i
    wpis do akt (paserstwo bodajze), a to raczej nieladnie wyglada.

    I Wesolych Swiat...
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.12.04, 14:40
    tojajurek napisał:

    > Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -

    Myśle że rowerzysta ma wiecej z człowieka niż blachosmród

    > ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków dwóch
    > kółek
    Kolego liczba sprzedanych w polsce rowerów kilkakritnie przewyzsza l;iczbę
    samochodów, popatrz na balkony i zobacz na ilu z nich stoją rowery

    >udało się osiągnąć w mieście status świętych krów. Nie tylko używają
    > jezdni (jak każdy pojazd)
    Rower to pojazd czy to odkrycie dla ciebie??

    > hamując skutecznie ruch,

    kolego ruch to blokuja skutecznie idioci którzy pakują się na skrzyżowanie mimo
    że jest i tak już zblokowane
    > ale również nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na
    > ściganie się na chodnikach. I robią to, slalomując wśród przechodniów i
    > zaparkowanych samochodów, strasząc dzieci i staruszki.

    A to jakaś nowość jakie zezwolenie?? I co za samochody zaparkowane na
    chodnikach?? Kto tu jest "inteligentni inaczej" pisąc takie bzdury

    > Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
    > domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
    > urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.

    Nasze kolego pieniadze to również moje i tysiecy rowerzystów w tym mieście

    > Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
    > używanym środkiem lokomocji przez tamtejszych uczciwych (czytaj: nie
    > kradnących rowerów) dusigroszy.

    A tam pewnie to nagle wszyscy wsiedli na rower i tego samego dnia bezboleśnie
    powstały setki kilometrów ścieżek rowerowych

    > Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
    > kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia.
    napewno jest to zdrowsze niż siedzenie w zasmrodzonym aucie

    > Może - dla zachowania proporcji -
    > należałoby wygonić rowerzystów z chodników i zachęcić ich raczej do wycieczek
    > pozamiejskich.

    Jakich proporcji??
    Proporcje twego zdrowego rozsądu sa poważnie zachwiane to fakt...
    No cóż trzeba nie lada inwencji by pisać takie bzdury, widać jakiś uczeń Piotra
  • czlowiek_za_kierownica 22.12.04, 16:52
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > > Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
    > > kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia.
    > napewno jest to zdrowsze niż siedzenie w zasmrodzonym aucie

    chciałem Ci KA przypomnieć, że większość nowoczesnych samochodów posiada coś
    takiego, jak 'obieg wewnętrzny', to znaczy zamyka się wlot świeżego powietrza z
    zewnątrz i wewnątrz auta cyrkuluje powietrze, które już w tym aucie znalazło
    się wcześniej. Uniemożliwia to skutecznie dostęp spalin do środka samochodu.
    Ja używam tego zawsze, kiedy wjeżdżam do Centrum Warszawy...

    i pozdrawiam światecznie życząc wielu nowych dróg w 2005.
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 18:29
    Ale taki obieg powoduje, ze do srodka nie naplywa swieze, albo raczej nowe
    powietrze. Siedzisz w srodku, wydychasz dwutlenek wegla i tym samym sie
    podduszasz. Czy to jest zdrowe? Zdecydowanie nie!
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.12.04, 10:11
    Witam cię poświątecznie czlowieku_za_kierownica. Powiadasz obieg wewnętrzny no
    pewnie tylko że jeśli wsiadasz do samochodu w mieście to i ten obieg wewnętrzny
    to też spaliny, no chyba że wieziesz czyste powietrze z lasu, ale to też tylko
    do pierwszego otwarcia okna lub drzwi, po za tym nawet te nowoczesne samochody
    zupełnie szczelne nie są więc w duchy nie wierz.
    Co do wysiłku w spalinach były prowadzone badania i okazało się że wysiłek i
    głębsze oddychanie (czyli wdychanie większej ilości spalin) jest neutralizowane
    przez wydalanie toksyn przez skórę wraz z potem, pozostaje zatem wysiłek a ten
    robi dobrze bo organ nie używany poprostu powoli ginie, vide Piotr nie używa
    mózgu to myślenia tylko do formowania idiotycznych tez i efekt jest widoczny
    ZANIK SZARYCH KOMÓREK
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 28.12.04, 08:51
    Zadziwia mnie ogrom wiedzy prezentowany przez K.A. Muszę wyjaśnić, że nawiew w
    samochodach jednak oczyszcza powietrze zassane z zewnątrz. Nawet gdy nie ma
    żadnego filtra, to zmiany kierunku, prędkości i ciśnienia w kanale nawiewu
    powodują wytrącanie wielu zanieczyszczeń, ale wiekszość współczesnych
    samochodów ma filtry, więc powietrze w samochodzie jest czyściejsze niż to
    wdychane przez pedalarzy. Wdychanie powietrza uboższego w tlen powoduje
    zwiększenie liczby czerwonych ciałek krwi, aby utrzymać transport tlenu.
    Pozostaje zatem kwestia wdychania zanieczyszczeń i tu rowerzyści dominują.
    Szkodliwe miazmaty spalin niszczą mózg, a głębsze oddychanie powoduje
    degenerację tego organu, co można zauważyć czytając posty zagorzałych
    pedalarzy. A co do wydzielania toksyn przez skórę to K.A. ma rację, rowerzyści
    śmierdzą, po przejeździe tabunu pedalarzy pozostaje obrzydliwy smród. Te
    nieświadome, wskutek zaniku mózgu, istoty tego nie czują, a kultralni kierowcy
    samochodów po prostu zamykają okna i włączają wewnętrzny obieg gdy mijają
    pedalarza. Piesi po prostu spluwają z niechęcią.
  • shp80 28.12.04, 21:57
    Jak czytam posty takich Piotrów, to zaraz zerkam na kalendarz i z odliczam czas
    do kolejnej masy...
    Mam nadzieję, stary i schorowany człowieku, że swoimi genami nie zaraziłeś
    jakiejś niewiasty. Jeśli nawet, to mam nadzieję, że twój/twoja syn, córka
    wnuk/wnuczka będzie miała więcej szacunku do drugiego człowieka. Mam nadzieję,
    że w czasie wypadku, choroby itp, trafisz na lekarza - rowerzystę, który ci
    pomocy nie udzieli. Skoro nie masz szacunku dla innych osób, tylko dlatego, że
    poruszają się po drogach czymś innym, niż ty...

  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 22:49
    Daj spokój... Tyle jego co sobie na tym forum popisze. W rzeczywistym świecie
    nawet pies od niego uciekł, bo nie mógł wytrzymać ze zrzędą ;-)
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 29.12.04, 14:09
    Eeee, niepotrzebnie sie irytujesz.
    A na dodatek narazisz sie na to ze lekarz rowerzysta leczy tylko rowerzystow... :)))

    Jak to juz raz napisal (Piotr znaczy sie), jego wypowiedzi z zalozenia nie maja
    prowadzic do jakiejs konstruktywnej dyskusji a tylko do wyprowadzenia
    interlokutora z rownowagi (chyba po to zeby zaczal miesemm rzucac, albo wrzodow
    dostal) ku jego wielkiej uciesze.

    Pozostaje tylko powtarzac za sierzantem Highwayem z filmu "Wzgorze zlamanych
    serc" motto dotyczace majora przy czytaniu kazdego postu od Piotra... i nie
    odpisywac.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 18:49
    tojajurek napisał:

    > Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -

    Tym stwierdzeniem Ameryki nie odkryles.

    > ...ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków
    dwóch
    > kółek udało się osiągnąć w mieście status świętych krów.

    I tu mylisz pojecia. Co innego maniak rowerowy a co innego CHAM na rowerze.

    > Nie tylko używają
    > jezdni (jak każdy pojazd) hamując skutecznie ruch,

    ...Ja moge mowic tylko za siebie. Jezdze po ulicy tak czesto jak tylko moge a
    moge bardzo czesto bowiem sciezek po drodze w ogole nie widuje. Po drugie: nie
    czuje abym tamowal ruch bowiem wszelkie korki jaki powstaja sa przedemna wiec
    do nich dojezdzam, przejezdzam i jade dalej a zakorkowani jak stali tak stoja
    dalej.

    >...ale również
    > nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na ściganie
    się
    > na chodnikach.

    Chyba chciales powiedziec: jezdzic a nie scigac. Nic w tym dziwnego bowiem
    kierowcy swoja postawa spowodowali fakt iz z malym dzieckiem STRACH jest
    wyjechac na jezdnie.

    > I robią to, slalomując wśród przechodniów i zaparkowanych
    > samochodów, strasząc dzieci i staruszki.

    Slalomuja gdyz piesi chodza po calej szerokosci chodnika a jak do tej pory
    zadnemu rowerzysci nie wpadlo do glowy aby takiego pieszego przejechac.
    Rowerzysci wbrew pozorom szanuja pieszych i ustepuja im miejsca.

    > Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
    > domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
    > urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.

    Trafnie to ujales "za nasze" zatem ja takze mam prawo decydowac o tym co tam
    powinno powstac.

    > Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
    > używanym środkiem lokomocji...

    Zapomniales jeszcze wymienic: Paryza, Wiednia, Berlina, Budapesztu, Kowna,
    Wilna, Helsinek i wielu innych miasteczek w bynajmniej bardziej cywilizowanej
    czesci Europy.

    > ...przez tamtejszych uczciwych dusigroszy.

    A znasz powiedzenie: "Tylko bogatemu oplaca sie oszczedzac"?

    > Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
    > kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia.

    Ja nie musze ci wmawiac, nie zalezy mi na tym. Jesli chcesz sie truc to mozesz
    sie nadal truc jednak pozwol, ze ci przytocze slowa mojego kolegi-
    samochodziaza: "Chcialbym miec taka kondycje jak ty". Dla wyjasnienia dodam, ze
    kolega jest o 15 lat mlodszy ode mnie.

    > Może - dla zachowania proporcji -
    > należałoby wygonić rowerzystów z chodników i zachęcić ich raczej do wycieczek
    > pozamiejskich.

    Wycieczki pozamiejskie to jedno a jazda miejskia to drugie. Ja na rowerze
    dojezdzam do pracy wiec sila zeczy musze po miescie jezdzic. Moze gdybym byl
    lesnikiem...
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 23:59
    Bydło wozi się samochodami. Do rzeźni na przykład.
    Poczytaj trochę, gdy stoisz w korkach. Może wzbogacisz się choć duchowo.
  • mrrrfrrr 05.01.05, 19:07
    Babuni zamelduj
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 06.01.05, 08:51
    Czytam sobie te posty pedalarzy i dochodzę do smutnych wniosków. Zauważyłem
    zależność ich chamstwa od ilości tej plagi na jezdniach i przypuszczałem, że
    zmiany w zwoju (który pedalarzom zastępuje mózg) wynikają z mikrowstrząsów
    jakim, ten zanikający u nich organ, jest poddawany. Wraz z pogorszeniem
    warunków drogowych liczba pedalarzy radykalnie zmalała, bo robiąc innym na
    złość sami by mogli zmarznąć lub poślizgnąć się i nie mieć na kogo zrzucić
    odpowiedzialności ani wyłudzić odszkodowania. Wobez zmniejszenia liczby
    hucpiarskich postów przypuszzcalem, że zmiany w ich zwoju są odwracalne i że
    wystarczy odstawić rower na parę miesięcy, aby powrócić do rozumu. Nistety!
    Myliłem się! Zmiany są nieodwracalne! Poczytajcie sobie posty pedalarzy.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 19:29
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Czytam sobie te posty pedalarzy ...

    Chyba chciales napisac "rowerzystow", nieprawdaz?

    > Zauważyłem
    > zależność ich chamstwa od ilości tej plagi na jezdniach ...

    Co by znaczylo, ze im mniej nas jest tym jestesmy kulturalniejsi a jesli o to
    ci wlasnie chodzilo to rowerzysci sa garstka wsrod tlumu samochodow co by
    dowodzilo, ze najbardziej chamska nacja sa kierowcy.

    > Wraz z pogorszeniem
    > warunków drogowych liczba pedalarzy radykalnie zmalała,..

    ... i przesiadla sie do samochodzikow. Ci rowerzysci to sa typowi sezonowi
    (letni) rowerzysci pedalujacy tylko i wylacznie dla rekreacji.

    >...sami by mogli zmarznąć ...

    Co? Od lat jezdze na rowerze i takiego stanu nawet podczas silnych mrozow
    niedoswiadczylem. Ups! Przepraszam, doswiadczylem raz czekajac na przybycie
    Policji po tym jak TAXsiarz wymusil pierszenstwo przejazdu na przejezdzie dla
    rowerow gdyz zignorowal czerwone swiatlo.

    >... wyłudzić odszkodowania.

    Wyludzac nie musze. Dzieki bezmyslnej jezdzie wozidupkow pieniedzy z ich OC
    nigdy mi nie zabraknie.

    > Myliłem się! Zmiany są nieodwracalne! Poczytajcie sobie posty pedalarzy.

    To sie nazywa P O S T Ę P ! ! !
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 11.01.05, 14:46
    > Chyba chciales napisac "rowerzystow", nieprawdaz?
    Nie! Napisałem to co chciałem. Rowerzysta to kulturalny użytkownik bicyla,
    który niczego nie wymusza na innych użytkownikach dróg, a pedalarz(nazwa
    zastrzeżona) to cham, który zmusza pieszych i kierowców do ustępowania mu z
    drogi i blokuje jezdnie.
    > Co by znaczylo, ze im mniej nas jest tym jestesmy kulturalniejsi...
    Cha, cha ,cha - pedalarstwo i kultura! Przecież chamskie wymuszanie
    bezsensownych przepisów ma tyle wspólnego z kulturą, co dresiarstwo na piechotę.
    Ruch rowerowy w Warszawie stanowi w sezonie 2%, a szumu wokół siebie robią
    pedalarze tyle, jakby stanowili conajmniej połowę uczestników.
    > Ci rowerzysci to sa typowi sezonowi
    > (letni) rowerzysci pedalujacy tylko i wylacznie dla rekreacji.
    Rekreację uprawia się na swieżym powietrzu, a nie w smrodzie spalin i kurzu na
    ulicach miast. Oni jeżdża po prostu tylko po to, aby manifestować swoją
    obecność i dezorganizować ruch samochodów.
    > TAXsiarz wymusil pierszenstwo przejazdu na przejezdzie dla
    > rowerow gdyz zignorowal czerwone swiatlo.
    Nie wróżę Ci wielu lat jeżdżenia. Jeżeli nie wiesz, że cięższy może Cię zabić.
    Może wystarczy OC na pogrzeb, ale wolałbym żeby to nie było z mojego OC.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 22:11
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    >Rowerzysta to kulturalny użytkownik bicyla,
    > ... a pedalarz(nazwa
    > zastrzeżona) to cham, który zmusza pieszych i kierowców do ustępowania mu z
    > drogi i blokuje jezdnie.

    Wiec moja zona, moja corka w wieku 3 lat i moj syn w wieku 7 lat a takze ja
    jestesmy wedlug ciebie chamami, nieprawdaz?
    Wobec tego zdradz mi przepis na takie poruszanie sie po miescie aby moc
    zaliczac sie do kulturalnych rowerzystow. Prosze cie bo naprawde nie chce
    uchodzic za pedalarza.

    > > Co by znaczylo, ze im mniej nas jest tym jestesmy kulturalniejsi...

    > Ruch rowerowy w Warszawie stanowi w sezonie 2%, a szumu wokół siebie robią
    > pedalarze tyle, jakby stanowili conajmniej połowę uczestników.

    Bo i z czasem kiedys tak bedzie.

    > Rekreację uprawia się na swieżym powietrzu, a nie w smrodzie spalin i kurzu
    na
    > ulicach miast.

    Dokladnie. Ci rekreacyjni rowerzysci to codzienni kierowcy, ktorzy tylko dobrze
    sie czuja wtedy kiedy maja blisko siebie ruchliwa arterie ( droga do Powsina
    lub sciezka nad Wisla).

    > Oni jeżdża po prostu tylko po to, aby manifestować swoją
    > obecność i dezorganizować ruch samochodów.

    A kierowcy na codzien manifestuja swoj status majatkowy i takze dezorganizuja
    ruch samochodowy i to w znacznie wiekszym stopniu .


    > Jeżeli nie wiesz, że cięższy może Cię zabić.

    Tu nie chodzi o mase pojazdu bo gdyby tak bylo to wowczas jezdzilbym SCOTEM ale
    chodzi tu o myslenie, ktore zdecydowanie nie mozna mierzyc miara ciezkosci.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 01:49
    SKOTEM Roberto, nie SCOTEM. Wóz pancerny to nie rower bez jednego "T". ;-)
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 12.01.05, 14:25
    > Wobec tego zdradz mi przepis na takie poruszanie sie po miescie aby moc
    > zaliczac sie do kulturalnych rowerzystow.
    Bardzo prosty! Nie pchaj się rowerem tam, gdzie jeżdżą samochody. Jeżeli już
    musisz, to prowadż rower po pasach i po chodniku, jak pieszy.
    Może i z czasem 50% uczestnjków ruchu drogowego będzie się poruszało na
    rowerach (tak jak teraz w Chinach), ale na razie wykorzystujecie ekologiczną
    histerię dla swoich niecnych celów.
    > Tu nie chodzi o mase pojazdu bo gdyby tak bylo to wowczas jezdzilbym SCOTEM
    > ale chodzi tu o myslenie, ktore zdecydowanie nie mozna mierzyc miara
    > ciezkosci.
    Jeżeli tak uważasz, to spaceruj po torach kolejowych. Fizyka jest nieubłagana i
    nic nie poradzisz na to, że do zatrzymania pojazdu trzeba wytracić jego
    energię, a tego się nie da zrobić na zerowej drodze. Ta energia zależy od masy
    i kwadratu prędkości, więc nawet rozpędzony rowerzysta może narobić szkód, a co
    dopiero mówić o samochodzie czy lokomotywie.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 17:28
    Gość portalu: Piort napisał(a):


    > Nie pchaj się rowerem tam, gdzie jeżdżą samochody.

    To dziwne bo w Warszawie samochody jezdza po jezdni, chodnikach, sciezkach
    rowerowych i trawnikach. Jak do tej pory samochodu nie widzialem na dachu
    wiec ...

    > Jeżeli już
    > musisz, to prowadż rower po pasach i po chodniku, jak pieszy.

    To po co mi wowczas rower? Rower w koncu jest po to aby na nim jezdzic a nie po
    to zeby go prowadzic ( do prowadzenia sluza taczki) lub tez nosic (do noszenia
    sluzy plecak).

    > Może i z czasem 50% uczestnjków ruchu drogowego będzie się poruszało na
    > rowerach (tak jak teraz w Chinach),

    Nie w Chinach ale w Holandii, Danii czy chociazby we Szwecji.

    > Jeżeli tak uważasz, to spaceruj po torach kolejowych.

    Bledne rozumowanie. Tory to miejsce dla pociagu a na przejezdzie dla rowerow
    rowerzysta jest u siebie i zgodnie z kodeksem ma pierszenstwo. Czyzby zatem
    prawo drogowe, ktore wszakze sami przez poslow ustalalismy jest bezuzyteczne i
    liczy sie tylko prawo silniejszego ? PRYMITYWNE!!!

    > Fizyka jest nieubłagana i
    > nic nie poradzisz na to, że do zatrzymania pojazdu trzeba wytracić jego
    > energię, a tego się nie da zrobić na zerowej drodze.

    To jest oczywiste i dlatego wlasnie pali sie czerwone swiatlo. To swiatlo jest
    widoczne z odleglosci 300 m i na tej drodze swobodnie mozna zatrzymac kazdy
    samochod. Dlaczego wobec tego kierowca chcial mnie przejechac?

  • Gość: Piort IP: *.com.pl 13.01.05, 08:26
    > prawo drogowe, ktore wszakze sami przez poslow ustalalismy jest bezuzyteczne
    > i liczy sie tylko prawo silniejszego ?
    Jeżeli poczuwasz się do współodpowiedzialności za działania posłów, to
    powinieneś też odsiedzieć z niektórymi część ich wyroków.To jest grupa, która
    uchwala najbzurniejsze i najszkodliwsze przepisy nie rozumiejąc nawet za czym
    głosują. A te przepisy wymyślają i tworzą żli ludzie, a często oszołomy, jak w
    przypadku prawa o ruchu drogowym! Prawo silniejszego obowiązywało od zarania
    dziejów, obowiązuje nadal i żadne przepisy tego nie zmienią. Ja unikam
    konfrontacji z silniejszym, czy to człowiekiem, czy maszyną i dzięki temu
    dożyłem sędziwego wieku, a miałem paru ś.p. kolegów którzy wierzyli, że
    obowiązuje prawo pisane.
    > Nie w Chinach ale w Holandii, Danii czy chociazby we Szwecji.
    Akurat w Chinach jest największy procent rowerzystów na świecie.
    > Bledne rozumowanie. Tory to miejsce dla pociagu a na przejezdzie dla rowerow
    > rowerzysta jest u siebie i zgodnie z kodeksem ma pierszenstwo.
    To jak jest na przejeżdzie rowerowym przez tory kolejowe? Też byś egzekwował
    swoje prawo, gdyby jakiś idiota wydał przepis, że rowerzysta ma na nim
    pierwszeństwo?
    Chyba nie jesteś kierowcą. Co z tego, że czerwone światło jest widoczne z 300 m?
    Oczywiście żaden kierowca nie chce zignorować sygnału zatrzymania, ale gdy
    jedziesz środkowym pasem nieco za ciężarówką na prawym, to czasami nie widzisz
    sygnalizatora i z drogi hamowania zostaje ci 30 m. Bywają różne warunki
    drogowe, bywa tak że czas palenia się pomarańczowego nie wystarczy na
    bezpieczne zatrzymanie. A najważniejsze! Zarówno człowiek jak i maszyna są
    zawodni. Widziałem śmierć z powodu pękniętego przewodu hamulcowego, wiele
    wypadków powstało wskutek zasłabnięcia kierowcy, a przypadki zagapienia się,
    olśnienia, dziury w nawierzchni, owada w kabinie i mnóstwo innych są
    codziennością. Jeżeli naprawdę chcesz być bezpieczny, to jako słabszy, sprawdż
    czy ci nie zagraża silniejszy. Radzę ci przed wjechaniem na skrzyżowanie
    sprawdzić, czy nie pędzi na ciebie pijany kierowca 40-tonowej cięzarówki,
    radiowóz ścigający przestępce, karetka pogtowia albo uciekający przed policją
    facet po piwie. Chyba że wystarczy ci stysfakcja, że zabijając ciebie popełnili
    wykroczenie (policja) lub przestępstwo (pozostali).
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 19:10
    Gość portalu: Piort napisał(a):
    > To jest grupa, która
    > uchwala najbzurniejsze i najszkodliwsze przepisy nie rozumiejąc nawet za czym
    > głosują. A te przepisy wymyślają i tworzą żli ludzie, a często oszołomy, jak
    w przypadku prawa o ruchu drogowym!

    I tu sie w 100 % zgadzam z toba. Nie powinnismy sami wymyslac przepisow tylko
    wprowadzac te, ktora juz od dawna sa w Europie zachodniej i jak najbardziej sie
    sprawdzily. Do takich zaliczylbym:
    - bezapelacyjne pierszenstwo pieszego na pasach
    - bezapelacyjne pierszenstwo rowerzysty na pasach lub przejezdzie
    - mozliwosc przejezdzania rowerzysty po pasach
    - jazda rowerem po pasie dla autobusow
    - parkowanie samochodu tylko na ulicy ( a nie na chodnikach)
    - mozliwosc jazdy rowerem po jednym pasie ruchu

    > Prawo silniejszego obowiązywało od zarania
    > dziejów, obowiązuje nadal i żadne przepisy tego nie zmienią.

    Bo to prawo to prawo czlowieka pierwotnego i kazdego barbazyncy. Jezeli zatem
    uwazasz sie za czlowieka pierwotnego albo jestes barbazyncom to oczywiscie
    mozesz stosowac PRAWA SILNIEJSZEGO ale mamy postep cywilizacyjny i kulturowy a
    tego przejawem jest skonstruowanie prawa ochrony slabszego. Zatem sam zdecyduj
    jakiego prawa chcesz uzywac: zacofanego czy nowoczesnego.

    > Akurat w Chinach jest największy procent rowerzystów na świecie.

    W Chinach jest najwiekszy procent rowerzystow na swiecie ale najwiekszy odsetek
    (procentowy) rowerzystow w jednym panstwie jest zdecydowanie w Holandii i wcale
    to nie jest spowodowane niska stopa zyciowa.

    > To jak jest na przejeżdzie rowerowym przez tory kolejowe? Też byś egzekwował
    > swoje prawo, gdyby jakiś idiota wydał przepis, że rowerzysta ma na nim
    > pierwszeństwo?

    Tylko idiota by wydal taki przepis bo wszyscy wiedza, ze droga hamowania
    pociagu wynosi 2-3 km a samochodu zaledwie 50 m wiec porownywanie pociagu do
    samochodu kompletnie nie ma sensu.

    > Chyba nie jesteś kierowcą.

    Jestem od 11 lat i to bynajmniej nie "niedzielnym".

    > Widziałem śmierć z powodu pękniętego przewodu hamulcowego, wiele
    > wypadków powstało wskutek zasłabnięcia kierowcy, a przypadki zagapienia się,
    > olśnienia, dziury w nawierzchni, owada w kabinie i mnóstwo innych są
    > codziennością.

    A to mnie zaskoczyles. Skoro na kierowce codziennie czycha tyle zagrozen to
    dlaczego ci ludzie tak bardzo ryzykuja? Czyz na rowerze nie byloby
    bezpieczniej? W koncu jadac rowerem nie grozi:
    - pekniecie przewodu hamulcowego (a conajwyzej linki a wyhamowanie z predkosci
    20 km/h mozna byle jakim obcasem)
    - zagapienie...ups bynajmniej na to nie mozna sobie pozwolic bo momentalnie
    mozna wpakowac sie na znak drogowy lub slupek antysamochodowy (w przypadku gdy
    sie jedzie sciezka rowerowa)
    - olsnienie gdyz rowerzysta zawsze jezdzi w okularach przeciwslonecznych
    - dziura w nawierzchni lecz wysokie krawezniki lub nieprawidlowo zaparkowany
    samochod
    - owada w kabinie bo rower nie ma kabiny ale sa inne zagrozenia...mozna takiego
    owada polknac ( nie polecam - bez smaku)

    > Jeżeli naprawdę chcesz być bezpieczny, to jako słabszy, sprawdż
    > czy ci nie zagraża silniejszy. Radzę ci przed wjechaniem na skrzyżowanie
    > sprawdzić, czy nie pędzi na ciebie pijany kierowca 40-tonowej cięzarówki,
    > radiowóz ścigający przestępce, karetka pogtowia albo uciekający przed policją
    > facet po piwie

    I dlatego wypracowalem ...a moe jednak zciagnalem od Wlochow ich sposob
    przejezdzania prze skrzyzowanie: jada kiedy nie ma ruchu poprzecznego bez
    wzgledu na to czy na sygnalizatorze jest zielone czy tez czerwonw swiatlo.





  • Gość: Piort IP: *.com.pl 20.01.05, 13:05
    > tylko wprowadzac te, ktore juz od dawna sa w Europie zachodniej...
    W Europie Zachodniej obowiązują podobne co w Polsce prawa przyrody i
    pierwszeństwo pieszego czy rowerzysty nie oznacza, że może w miejscu zatrzymać
    jadący samochód. Uważam, że rowerzyści powinni jeżdzić gdzie i jak chcą, po
    pasach, za autobusami, po dowolnym pasie ruchu, ale na własną odpowiedzialność.
    Potrącenie rowerzysty na szosie, czy pasach dla rowerów, nie powinno być
    traktowane jako wykroczenie, tak jak potrącenie przebiegającego przez jezdnię
    kota. Jedynym wymogiem administracyjnym powinno być obowiązkowe ubezpieczenie
    OC rowerzysty, tak aby pokryć szkody powstałe w samochodzie.
    Prawo silniejszego jest prawem naturalnym i żadne zapisy żadnego ustawodawcy
    tego nie zmienią. Możliwość uchwalania i egzekwowania własnego prawa przez
    grupkę cwaniaczków świadczy właśnie o tym, że prawo silniejszego nadal
    obowiązuje. Cywlizacja i kultura nie mają tu nic do rzeczy, na ochronie
    słabszych najlepiej wychodzą ci, którzy się tą ochroną zajmują, a ci słabi
    nadal pozostają słabymi.
    > Tylko idiota by wydal taki przepis bo wszyscy wiedza, ze droga hamowania
    > pociagu wynosi 2-3 km a samochodu zaledwie 50 m wiec porownywanie pociagu do
    > samochodu kompletnie nie ma sensu.
    A mało to idiotów wydaje przepisy? Chyba nie możesz pamiętać, jak pewnego dnia,
    po wypowiedzi Andrzeja Jaroszewicza, wyszedł nakaz jazdy prawym pasem i jakich
    szkód narobił. Zanim go uchylono wiele osób straciło życie.
    > Czyz na rowerze nie byloby bezpieczniej? (z 20 km/h mozna byle jakim obcasem)
    To zależy, ale gdy samochód cię zahaczy, to robi róznicę czy tylko za przednie
    koło czy przez całą długość. Zagapić nie powinien się nikt, ale jakoś tak się
    zdarza, że niektórzy się zagapiają i kierowca czołgu, który się zagapi, może
    sobie nabić guza, a pieszy zginąć. Olśnienie jest zjawiskiem fizjologiczym i
    jeżeli nocą cię nie olśniewają reflektory dzięki okularom, to znaczy że
    normalnie nic przed sobą nie widzisz. Czytałem o połknięciu osy przez
    rowerzystę i jego śmierci wskutek uduszenia.
    > Jada kiedy nie ma ruchu poprzecznego bez wzgledu na to czy na sygnalizatorze
    jest zielone czy tez czerwonw swiatlo.
    I to jest jedyne słuszne podejście. Światło tylko sygnalizuje że nie powinien
    jechać, a nie że nie jedzie. Niech każdy działa na własną odpowiedzialność.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 20:20
    Jesli zatem akceptujesz tylko i wylacznie prawo silnijszego to moze powinnismy
    wprowadzic zezwolenie na posiadanie broni (dowolnej) oraz pozwolenie jej
    uzycia. Jakbys zatem czul sie wowczas gdyby ze wszystkich stron ktos szedl na
    ciebie z maczeta, pistoletem, gratem czy kusza?
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 25.01.05, 11:16
    W USA każdy obywatel może posiadać broń i ma prawo jej użyć we własnej obronie,
    stąd duża ostrożność w stosunkach z innymi ludźmi. Jakoś nie słychać tam o
    masowych mordach. Ja poruszając się po drogach, niezależnie czy to pieszo, czy
    jakimś środkiem lokomocji, zakładam że każdy pojazd może mnie zabić i dzięki
    temu dożyłem sędziwego wieku.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 20:48
    Fajnie... wyciągaj odwłok z samochodu Panie Starszy. Ja zsiadam z roweru.
    Możemy wcielić w życie tę zasadę.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 25.01.05, 10:22
    A jednak skutki używania roweru są groźniejsze, niż myślałem! Wyraźnie piszę,
    że nie stawiam się silniejszym, wręcz staram się unikać kolizji z takimi, i
    gdyby podobnie postępowali wszyscy, to wypadków byłoby mniej. Nie zamierzam się
    z tobą bić, zresztą z nikim nie zamierzam, gdy idę piechotą to zważam na
    wszystkie pojazdy, z rowerami włącznie, gdy jadę rowerem to strzegę się
    samochodów, a gdy jadę samochodem to zważam na cięzarówki i pociągi i.t.d. Ale
    twój umysł rowerzysty nie jest w stanie zrozumieć tego przesłania. Możesz się
    zmierzyć na rowerze z pędzącym pociągiem.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 13:14
    To chyba wina tej zamkniętej cyrkulacji tzw. "powietrza" w kabinie samochodu.
    Zapominasz waści co sam pisałeś w wielu wątkach, jak to "rozprawiłeś się" z
    rowerzystą zaajeżdzając drogę, spychając masą samochodu do rowu itd...

    Ty - to wyraźnie teraz widać - mocny jesteś Piortrze, tylko w gębie. Jak już
    mówisz, że coś zrobisz to już MÓWISZ.

  • Gość: Piort IP: *.com.pl 25.01.05, 14:28
    No trudno, niewiele do ciebie dociera, to skutek mikrowstrząsów jakimi poodany
    jest twój zwój mózgowy. Widziałem zdarzenie wykazujące dowodnie prawo
    silniejszego: Z Żurawiej w Marszałkowską w prawo skręcało długie Volvo combi i
    dupa mu została częściowo na pasach. Przejeżdżający pedalarz miał wystarczająco
    dużo miejsca, ale nie omieszkał przejeżdżając obok samochodu uderzyć pięśćią w
    dach. Rowerzysta pojechał dalej, ale kierowca Volvo też i na następnym
    skrzyżowaniu wysiadł 2 metrowy napakowany facet, zaczekał na pedalarza, złapał
    go za kołnierz, zdjął z roweru i trzymając parę centymetrów nad chodnikiem
    tłumaczył że nie należy walić w dach samochodów. Pedalarz śmiesznie przebierał
    nóżkami i cienkim głosem wzywał pomocy, ale tłumek który się zebrał wcale mu
    nie współczuł, wręcz zachęcał kierowcę do nauczenia pedalarza porzadku.
    Litościwy kierowca po wysłuchaniu aktu skruchy i przeprosin postawił pedalarza
    na ziemi i nawet mu nie uszkodził roweru. Ciekaw jestem co ty byś zrobił w
    takiej sytuacji? Biłbyś się?
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.01.05, 16:14
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > No trudno, niewiele do ciebie dociera, to skutek mikrowstrząsów jakimi
    poodany
    > jest twój zwój mózgowy. Widziałem zdarzenie wykazujące dowodnie prawo
    > silniejszego: Z Żurawiej w Marszałkowską w prawo skręcało długie Volvo combi
    i
    > dupa mu została częściowo na pasach. Przejeżdżający pedalarz miał
    wystarczająco
    >
    > dużo miejsca, ale nie omieszkał przejeżdżając obok samochodu uderzyć pięśćią
    w
    > dach. Rowerzysta pojechał dalej, ale kierowca Volvo też i na następnym
    > skrzyżowaniu wysiadł 2 metrowy napakowany facet, zaczekał na pedalarza,
    złapał
    > go za kołnierz, zdjął z roweru i trzymając parę centymetrów nad chodnikiem
    > tłumaczył że nie należy walić w dach samochodów. Pedalarz śmiesznie
    przebierał
    > nóżkami i cienkim głosem wzywał pomocy, ale tłumek który się zebrał wcale mu
    > nie współczuł, wręcz zachęcał kierowcę do nauczenia pedalarza porzadku.
    > Litościwy kierowca po wysłuchaniu aktu skruchy i przeprosin postawił
    pedalarza
    > na ziemi i nawet mu nie uszkodził roweru. Ciekaw jestem co ty byś zrobił w
    > takiej sytuacji? Biłbyś się?
    Ty to masz sny....
    KA
  • shp80 25.01.05, 16:48
    > Ciekaw jestem co ty byś zrobił w
    > takiej sytuacji? Biłbyś się?

    Użył gazu albo U-locka...
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 18:05
    Ja bym przede wszystkim nie niszczył cudzej własności. Tak mnie wychowano - nie
    twoje, nie dotykaj. Stosuję w większości przypadków chyba, że zaniechanie może
    doprowadzić do zagrożenia życia lub zdrowia (nieważne, Twojego czy mojego).

    Z drugiej strony, nie robią na mnie wrażenia jacykolwiek "szyici" w
    jakichkolwiek warunkach.
  • Gość: Amigo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 04:57
    Odrazu widać że z prowincji chłopaczyna jesteś. Wracaj na drzewo młotku. Tyle
    co mam ci do powiedzenia.
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 10:45
    Wczoraj widziałem kulturalnego rowerzystę, który jechał sobie
    chodnikiem/ścieżką rowerową którą szły żwawo dyskutujące panie. Jechał za nimi
    kilkadziesiąt metrów, aż go zauważyły, przeprosiły i ustąpiły miejsca. To był
    starszy pan, jechał sobie rekreacyjnie, nigdzie się nie spieszył i nie robił
    awantury. Reakcja pedalarza w takiej sytuacji bywa agresywna i chamska.
    I teraz wyobraźcie sobie podobną sytuację na jezdni - jedzie sobie pedalarz z
    metr od krawężnika, z naprzeciwka jadą samochody, a za pedalarzem ciągnie się
    sznur samochodów. Kulturalny rowerzysta zjeżdża na pobocze i daje drogę
    samochodom, a pedalarz twardo blokuje ruch bo ma prawo!
  • Gość: Janas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 16:07
    Cierpisz Piotrze na rozdwojenie jaźni,
    > Wczoraj widziałem kulturalnego rowerzystę, który jechał sobie
    > chodnikiem/ścieżką rowerową którą szły żwawo dyskutujące panie. Jechał za
    nimi
    > kilkadziesiąt metrów, aż go zauważyły, przeprosiły i ustąpiły miejsca. To był
    > starszy pan, jechał sobie rekreacyjnie, nigdzie się nie spieszył i nie robił
    > awantury. Reakcja pedalarza w takiej sytuacji bywa agresywna i chamska.
    > I teraz wyobraźcie sobie podobną sytuację na jezdni - jedzie sobie pedalarz z
    > metr od krawężnika, z naprzeciwka jadą samochody, a za pedalarzem ciągnie się
    > sznur samochodów. Kulturalny rowerzysta zjeżdża na pobocze i daje drogę
    > samochodom, a pedalarz twardo blokuje ruch bo ma prawo!
    według ciebie kulturalny pieszy ustąpi miejsca rowerzyście jak go ewentualnie
    zauważy pomimo obecności na ścieżce
    kulturalny rowerzysta będzie zawsze uważał na pieszych na ścieżkach i umykał
    przed samochodami
    natomiast "kulturalny" kierowca będzie zajeżdzał drogę, wyzywał i zpychał do
    rowu bo mu rower przeszkadza
    proponuję pozbieraj podpisy pod projektem ustawy nakazującej jeździć
    rowerzystom kanałami - nie będą ci przeszkadzać i kłuć w oczy
    myśl trochę jak wypisujesz tego typu bzdury
    pozdrawiam
  • Gość: Piort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 17:24
    A to naprawdę dobry pomysł! Pedalarze do kanałów(tylko nie telewizji)! I
    zniknie to obrzydlistwo z dróg. Zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Ale
    pomyślcie jakie to przyszłościowe. Na razie proponuję aby pedalarze jeżdzili
    tunelem metra, bo przecież obecność małego roweru nie może zakłócić ruchu tak
    wielkiego pociągu, a ambitni mogą jeżdzić burzowcami i mniejszymi kanałami
    ściekowymi. Jedynym problemem może być wychodzenie z kanałów, bo to jak mawiał
    pan Zagłoba o Podbipięcie z Mysikiszek "wychodzić niepolitycznie" upapranym w
    odchodach. Mogły by zaistnieć trudności z odróżnieniem pedalarzy od zawartości
    kanalizacji. Ale można mieć nadzieję!
  • shp80 11.04.05, 04:29
    > Na razie proponuję aby pedalarze jeżdzili
    > tunelem metra...

    Ja już od dawna korzystam z tuneli:
    - aerodynamicznych - za jakimś dużym sześciennym klocem;
    - samochodowych - statyczne pojazdy dość dobrze chronią przed bocznymi wiatrami
    wiejącymi z lewa lub prawa;

    Niestety - w obu tunelach brakuje zadaszenia, ale w stosunku do zalet, wada ta
    jest raczej mało znacząca.
  • Gość: X11 IP: *.ift.uni.wroc.pl 14.04.05, 09:44
    A mogłeś Piotrze zatrąbić nieco wcześniej, to (może) zrozumieliby że chcesz przejechać. A strasząc ich naraziłeś się na posądzenie o chamstwo - teraz będą mówić - ci w ciężarówkach to &%#$%&$@@&$%$@#$!!! Swoją drogą, jeżeli jechali obok siebie, to sam nakopałbym im do tylno-dolnej części pleców.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka