Dodaj do ulubionych

Uprzwilejowanie? Dyskryminacja?

IP: *.com.pl 04.11.04, 10:20
Uważam,,że rowerzyści są grupą bezzasadnie uprzywilejowanych uczestników
ruchu.
Prawodawca w trosce o bezpieczeństwo nakazał jeżdzenie na światłach, bo
jakoby
pojazdy sa lepiej widoczne. Kierowcy, którzy zapomną włączyć światła muszą
się
liczyć z surowo egzekwowanym mandatem, nawet gdy zostali złapani w południe
słonecznego dnia. Jeżeli intencja prawodawcy i jej uzasadnienie były uczciwe,
to rowerzyści zostali potraktowani conajmniej jak margines. Rower nie jest w
stanie zasilać latarni o mocy (conajmniej) 21 watów i odpowiednio jasnych
świateł tylnych, czego wymaga się od innych uczstnikow ruchu, więc (wedle
interpretacji prawodawcy) nie jest dostatecznie widoczny i może być przyczyną
wypadku, tak jak samochód bez zapalonych świateł. Faktycznie rowerzyści na
ulicach Warszawy są trudni do zauważenia, bo nie dość że mają niewielką
sylwetkę, to jeszcze niedostateczie oświetloną. Mam nadzieję, że prawodawca
spostrzeże swój błąd i nakaże instalować w rowerach zgodne z prawem
oświetlenie
do jazdy dziennej i nocnej. Podobnie nie widzę powodu, aby rowerzyści nie
mieli
wozić gaśnic, który to obowiązek nałożył na kierowców (wyłącznie w Polsce).
Przecież taki rowerzysta może być świadkiem wypadku w którym użycie gaśnicy
może okazać się potrzebne, nie będę już uzasadniał konieczności wożenia na
rowerze apteczki pierwszej pomocy, bo jest oczywista. No i szkolenie w
zakresie
udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadków. Poczułem się w obowiązku
przekonać mojego posła, aby wystąpił o pełne równouprawnienie rowerzystów
zarówno w zakresie praw jak i obowiązków w ruchu drogowym.
------------------------------------------------------------------------------
--
Uważam,,że rowerzyści są grupą bezzasadnie uprzywilejowanych uczestników
ruchu.
Prawodawca w trosce o bezpieczeństwo nakazał jeżdzenie na światłach, bo
jakoby
pojazdy sa lepiej widoczne. Kierowcy, którzy zapomną włączyć światła muszą
się
liczyć z surowo egzekwowanym mandatem, nawet gdy zostali złapani w południe
słonecznego dnia. Jeżeli intencja prawodawcy i jej uzasadnienie były uczciwe,
to rowerzyści zostali potraktowani conajmniej jak margines. Rower nie jest w
stanie zasilać latarni o mocy (conajmniej) 21 watów i odpowiednio jasnych
świateł tylnych, czego wymaga się od innych uczstnikow ruchu, więc (wedle
interpretacji prawodawcy) nie jest dostatecznie widoczny i może być przyczyną
wypadku, tak jak samochód bez zapalonych świateł. Faktycznie rowerzyści na
ulicach Warszawy są trudni do zauważenia, bo nie dość że mają niewielką
sylwetkę, to jeszcze niedostateczie oświetloną. Mam nadzieję, że prawodawca
spostrzeże swój błąd i nakaże instalować w rowerach zgodne z prawem
oświetlenie
do jazdy dziennej i nocnej. Podobnie nie widzę powodu, aby rowerzyści nie
mieli
wozić gaśnic, który to obowiązek nałożył na kierowców (wyłącznie w Polsce).
Przecież taki rowerzysta może być świadkiem wypadku w którym użycie gaśnicy
może okazać się potrzebne, nie będę już uzasadniał konieczności wożenia na
rowerze apteczki pierwszej pomocy, bo jest oczywista. No i szkolenie w
zakresie
udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadków. Poczułem się w obowiązku
przekonać mojego posła, aby wystąpił o pełne równouprawnienie rowerzystów
zarówno w zakresie praw jak i obowiązków w ruchu drogowym.
Obserwuj wątek
    • yuurei Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 04.11.04, 10:35
      Jak zwykle ciekawe rzeczy piszesz :-) Najciekawsze jest to o gaśnicach :>
      Dlaczego więc piesi nie powinni też nosić gaśnic? W końcu jest ich tylu na
      ulicach, że w 3 sekundy ugasili by każdy pożar jaki tylko pojawił by się na ulicach.
      Wnioskuję więc o nakaz noszenia przez pieszych gaśnic! Acha i motocyliści też. A
      matki z dziećmi z wózkami nawet dwie bo nie dość, że mogą ugasic samochód to
      jeszcze wózek jak by nie daj Boże zajął się ogniem od samochodu.
      Lampki w rowerze to bardzo ważna rzecz. Ale nie zgodzę się z Twoją opinią. Skoro
      rowerzystów i tak nie widać na drodze w dzień to po co im lampki? I tak
      pozostaną niewidoczni. Żal mi tylko tych ślepych kierowców co nie potrafią
      dostrzec wątłych cyklistów na swych mikro pojazdach. Aż się dziwię jak oni
      dostrzegają znaki, sygnalizację świetlną nie mowiąc już o tym jak rozpoznają czy
      jadą ulicą? To wszystko takie maciupkie przecież.

      A nie. Przepraszam. Przecież nie dostrzegają. Statystyki "akcji znicz" mówią
      same za siebie.
      --
      Bartek Buzuk
      Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
      Totalny jeździec GiTowy.
      www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
      TFUrczość najnowsza
      • Gość: Piort Masz rację! IP: *.com.pl 04.11.04, 12:45
        Rzeczywiście przeoczyłem te gaśnice u pieszych! Żadnego pożaru by nie ugasiły
        bo, może pamiętasz, na Trasie Toruńskiej żywa kobieta spaliła się w Passacie i
        wokół wraku lezało kilkanaście wyładowanych, jedynie dopuszczonych w Polsce,
        gaśnic proszkowych. Za to jaka frajda dla straży miejskich i policji - idziesz
        sobie z dziewczyną do teatru a tu stop! Gdzie obywatelka ma gaśnicę? Mandat z
        zamianą na areszt, albo grzywna (ew.łapówka). Albo na plaży!
        A co do oświetlenia rowerów, to w trosce o ich bezpieczeństwo. Na dobrą sprawę
        powinni mieć silny reflektor umieszczony na wysokiej sztycy, tak aby był
        widoczny z daleka. Do zasilania tych reflektorów wystarczyłyby akumulatory albo
        nieduże agregaty spalinowe (napędzane n.p. silniczkiem modelarskim). Ja też się
        dziwię czemu prawodawca wymyślił jeżdżenie na światłach w dzień, podobno pojazd
        z zapalonymi światłami jest lepiej widoczny i przez to bezpieczniejszy.
        Logicznym wnioskiem jest, że nieoświetlony jest narażony na niebezpieczeństwo.
        Jeżeli to prawda to, jako że ofiarami wypadków głównie padają piesi, oni też
        powinni nosić całą dobę silne reflektory! A może ten co wymyślił ten przepis (u
        sąsiadów w Niemczech tego nie ma) jest po prostu głupi? Ale jeżeli prawo
        obowiązuje wszystkich, to trzeba się jego żelaznej logice podporzadkować.
        • Gość: k100r Re: Masz rację! IP: 83.2.1.* 04.11.04, 14:14
          > A co do oświetlenia rowerów, to w trosce o ich bezpieczeństwo. Na dobrą sprawę
          > powinni mieć silny reflektor umieszczony na wysokiej sztycy, tak aby był
          > widoczny z daleka.

          Wg obowiazujacych przepisow takie swiatlo moze znajdowac sie najwyzej 90 cm
          ponad powierzchnia jezdni, wiec wysoka sztyce radzilbym zaadoptowac do innych
          celow (np uprawy kwiatkow ).

          > Do zasilania tych reflektorów wystarczyłyby akumulatory albo
          > nieduże agregaty spalinowe (napędzane n.p. silniczkiem modelarskim).

          Niepotrzebnie probujesz odkrywac na nowo Ameryke - sa produkowane reflektory
          rowerowe o mocy 21 Wat zasilane z akumulatorow.

          > Ja też się
          > dziwię czemu prawodawca wymyślił jeżdżenie na światłach w dzień, podobno pojazd
          >
          > z zapalonymi światłami jest lepiej widoczny i przez to bezpieczniejszy.

          Tak sie sklada ze obowiazek wlaczania swiatel jest obowiazkiem w okresie
          powszecnie uznawanym za pore mgiel i opadow, istotnie ograniczajacych pole i
          jakosc widzenia, nie wspominajac o krotkim czasie dnia. Podobny obowiazek
          istnieje przy wjezdzaniu do tunelu ale i tu trafiaja sie chwalebne wyjatki
          dzieki ktorym policja nie umrze z glodu.

          > Jeżeli to prawda to, jako że ofiarami wypadków głównie padają piesi, oni też
          > powinni nosić całą dobę silne reflektory! A może ten co wymyślił ten przepis (u
          >
          > sąsiadów w Niemczech tego nie ma) jest po prostu głupi? Ale jeżeli prawo
          > obowiązuje wszystkich, to trzeba się jego żelaznej logice podporzadkować.

          Dokladnie tak jak piszesz - trzeba sie podporzadkowac. A teraz przejedz sie po
          centrum miasta 50tka. Glupota wydaje sie wysokosci mandatow nakladane na
          kierowcow za wlasciwie nagminne wykroczenie - przekroczenie szybkosci.
          Zrozumiale jest ze o te 10 km/h powyzej nakazu mozna dosyc latwo przekroczyc.
          Ale przekroczenie o 50 km/h i wiecej powinno sie wiazac z ponownym zdawaniem
          egzaminu uwarunkowanym dodatkowym obowiazkowym badaniem psychiatrycznym na koszt
          zainteresowanego.

          I jak juz wspomniales o innych krajach to tylko u nas pieszy ma pierwszenstwo
          "na" przejsciu. W innych krajach wystarczy kierowac sie w strone przejscia zeby
          auta jadace po ulicy sie zatrzymaly - u nas takie zachowanie moze skoczyc sie w
          najlepszym przypadku wymiana obuwia lub odziezy, na zejsciu smiertelnym konczac.
          • Gość: Piort Re: Masz rację! IP: *.com.pl 04.11.04, 15:25
            > Wg obowiazujacych przepisow takie swiatlo moze znajdowac sie najwyzej 90 cm
            > ponad powierzchnia jezdni.
            Przepisy dopuszczają także inną wysokość świateł. Jeżeli światło świeci na
            odpowiednią odległość, to im jest wyżej umieszczone, tym mniej olśniewa.
            > sa produkowane reflektory rowerowe o mocy 21 Wat zasilane z akumulatorow.
            Taki reflektor pobiera nominalnie 1,75 A, więc na dłuższą przejażdżkę musiałbyś
            zabierać spory akumulator. Ołowiowy żelowy 7Ah to około 4 kg, inne są droższe.
            > Tak sie sklada ze obowiazek wlaczania swiatel jest obowiazkiem w okresie
            > powszecnie uznawanym za pore mgiel i opadow.
            Jak wiadomo wszyscy kierowcy są niespełna rozumu, bez uregulowań prawnych nie
            domyślą się, żeby włączyć światła gdy jest ciemno albo mgła. Niektóre tunele są
            tak dobrze oświetlone, że zapalanie swiateł wcale nie jest potrzebne.
            Społeczeństwo, a szczególnie kierowcy są półgłówkami, którzy by się pozabijali
            gdyby nie dzielni urzędnicy wymyślający regulacje prawne. Myślenie jest
            niebezpieczne i trzeba naród odzwyczaić od kwestionowania prawd objawionych w
            ustawach. Samochody z roku na rok są coraz sprawniejsze, zatrzymanie
            nowoczesnego samochodu z ABS i innymi bajerami z prędkości 120 km/h dokonuje
            się na krótszej drodze niż Fiata 126 z 50 km/h, ale urzędnik wie lepiej z jaką
            prędkością można jechać. Przepis o ograniczeniu prędkości w mieście do 50 km/h
            jest bzdurny i szkodliwy, bo powoduje dewaluację prawa. Spróbuj jechać z tą
            prędkością po przelotowych trasach. Za to jest to prędkość o wiele za duża na
            boczne uliczki. Czemu uważasz że o 10 km/h można przekroczyć dozwoloną znakiem
            prędkość, a o 100 km/h nie?(Kiedyś mi się to zdarzyło. U wylotu szosy z
            miasteczka, z górki,żadnych zabudowań, po obu stronach pola, tylko w jednym
            miejscu krzak bzu z za którego wyskoczył gliniarz z suszarką. Wcześniej było
            ograniczenie do 40 km/h, a droga z prawej nie była utwardzona. Bardzo straszył,
            ale wziął do łapy.)
            > W innych krajach wystarczy kierowac sie w strone przejscia zeby
            > auta jadace po ulicy sie zatrzymaly
            Chyba masz na myśli Anglię - nawet tam pieszy musi postawić nogę na zebrze,
            żeby kierowca miał obowiązek go przepuścić. Ale prawa przyrody są nieubłagane,
            nie zatrzymasz 40 tonowej ciężarówki z prędkości 50 km/h na metrze i widziałem
            tam ciężkie wypadki na zebrach. Tylko samobójca wchodzi bez rozeznania na
            zebrę, przecież może jechać ktoś, kto nie zdąży się zatrzymać, ktoś kto nie
            zauważył, ktoś kogo olśniono z naprzeciwka lub początkujący, niewprawny
            kierowca.
            • Gość: k100r Re: Masz rację! IP: 83.2.1.* 05.11.04, 10:26
              Byc moze przepisy dopuszczaja inna wysokosc swiatel np. w TIRach ale nie w
              rowerach ktorych oswietlenie reguluje Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z
              31.12.2002, Dz. Ustaw 2003 nr 32 poz. 262, paragraf 53.1.

              "Światła pozycyjne roweru i jego oświetlone światłami drogowymi innego pojazdu
              tylne światło odblaskowe muszą być widoczne w nocy przy dobrej przejrzystości
              powietrza z odległości co najmniej 150 m."
              Zgodnie z ww. rozporządzeniem oświetlenie roweru musi znajdować się co najmniej
              35 cm powyżej poziomu jezdni, nie więcej jednak niż 90 cm. Jak z tego wynika,
              lampki mocowane do kasku, plecaka lub ramienia są nieprzepisowe.

              > Taki reflektor pobiera nominalnie 1,75 A, więc na dłuższą przejażdżkę musiałbyś
              >
              > zabierać spory akumulator. Ołowiowy żelowy 7Ah to około 4 kg, inne są droższe.
              Ten o ktory widzialem na stronie producenta (Cateye) wazy okolo 1.5 kg i
              wystarcza na 3 godziny swiecenia - jak dla mnie to juz wystarczajaco dlugo jak
              na szwendanie sie po ciemku i byc moze w deszczu.

              > Jak wiadomo wszyscy kierowcy są niespełna rozumu, bez uregulowań prawnych nie
              > domyślą się, żeby włączyć światła gdy jest ciemno albo mgła.
              Jakby sie dluzej zastanowic to mozna dojsc do wniosku ze wszelkie uregulowania
              prawne w naszym kraju nie maja wiekszego sensu bo nie sa respektowane ani
              egzekwowane. Na ten przyklad przekroczenie szybkosci - w takiej Finladii bodajze
              po przejechaniu 70tka w miejscu gdzie jest 40tka, dalsza podroz kontynuowac
              trzeba innym autem lub piechota, bo po prostu traci sie za cos takiego prawo
              jazdy. A u nas? Sam napisales, przekroczenie o stowke, kasa w lapke i po bolu.
              Gdyby byl u nas taki przepis musialbys siegnac naprawde gleboko do kieszeni zeby
              pojechac dalej... I nastepnym razem nie przekraczalbys o 100 bo moglby sie
              trafic uczciwy...

              > Samochody z roku na rok są coraz sprawniejsze, zatrzymanie
              > nowoczesnego samochodu z ABS i innymi bajerami z prędkości 120 km/h dokonuje
              > się na krótszej drodze niż Fiata 126 z 50 km/h, ale urzędnik wie lepiej z jaką
              > prędkością można jechać.

              Samochody sa z roku na rok wyposazane w coraz to lepsze bajery (ABS, poduszki
              powietrzne), ale malo kto wie ze ABS nie zmniejsza drogi hamowania. Moze ja
              nawet wydluzyc np. na "tarce" przed swiatlami mozna zaliczyc stluczke z tego
              powodu. Poza tym jesli chodzi o hamowanie to tylko auta takie jak Porsche 911
              GT3 zatrzymuje sie z 200 km/h na odcinku drogi na ktorym inne auta zatrzymuja
              sie z 100tki. Urzednik moze wymyslac najbzdurniejsze przepisy, ale chyba jest to
              spowodowane brakiem odpowiedzialnosci osobiste za jego decyzje (i pewnie
              wynagrodzenia tez - jak to sie mowi "kto duzo dostal od tego duzo sie wymaga").
              Gdyby taka odpowiedzialnosc istniala wielu bzdur udaloby sie uniknac, a tak to
              co, kara do wysokosci miesiecznych dochodow. Zgadza sie?

              > Przepis o ograniczeniu prędkości w mieście do 50 km/h
              > jest bzdurny i szkodliwy, bo powoduje dewaluację prawa. Spróbuj jechać z tą
              > prędkością po przelotowych trasach. Za to jest to prędkość o wiele za duża na
              > boczne uliczki.

              Masz racje - jest i to bardzo. Pamietam jaki byl wielki krzyk zaraz po
              wprowadzeniu 50tki w centrum - mandaty, korki, zla policja. A powod byl prosty -
              postawiono znaki, ale nie wyregulowano sygnalizacji do nowej szybkosci, bo nie
              bylo kasy. Mialo byc dobrze, wyszlo jak zwykle... Moze ta 50tka to taka
              "swieczka i ogarek". Panowie urzednicy chca pogodzic tych co chca spokojnego
              ruchu w miescie i tych ktorzy narzekaja na korki - chociaz te tworza sie nie z
              powodu niskiej szybkosci ale braku plynnosci ruchu. Poza tym 50tka to maksymalna
              dopuszczalna (inna sprawa ze na trasach przelotowych powinno byc podwyzszenie do
              70, ale pewnie nie ma kasy na oznakowanie) i kazdy kierowca powinien dostosowac
              szybkosc do warunkow jazdy np. w waskiej uliczce zastawionej autami z obu stron
              - przeciez moze ktos wyjechac albo wyjsc zza ktoregos z aut...

              > Czemu uważasz że o 10 km/h można przekroczyć dozwoloną znakiem
              > prędkość, a o 100 km/h nie?

              Bo jak walniesz kogos przy 50 to ma jescze jakies szanse na przezycie, a przy
              150 to juz tylko kwatera na cmentarzu i pewnie lepiej nie otwierac trumny bo
              niektore czesci ciala moga byc luzno zwiazane z reszta. I nie dotyczy to tylko
              kontaktow auto - pieszy, ale rowniez kolizji pojazdow.

              > Chyba masz na myśli Anglię - nawet tam pieszy musi postawić nogę na zebrze,
              > żeby kierowca miał obowiązek go przepuścić.
              Faktycznie sa tam takie fajne zolte kule i nie mozna powiedziec ze sie nie
              wiedzialo ze jest tam przejscie. U nas widzialem "kierowcow" dodajacych gazu
              przed ludzmi probujacymi wejsc na przejscie. Jest to jednak zupelnie cos innego
              niz olsnienie, czy niedoswiadczenie kierowcy... Moge nawet zrozumiec ze ktos sie
              zagapi w lewo i nie zauwazy pieszego z prawej, ale na litosc niech nie
              przyspiesza przed przejsciem! Nie wiem czego ucza teraz kierowcow na kursach
              prawa jazdy, ale ja za probe przejechania przed pieszym zostalem ostro skarcony
              przez instruktora (malo sobie zebow o kierownice nie wybilem, "zeby to bylo
              ostatni raz, zapal silnik, jedziemy dalej").
        • yuurei Re: Masz rację! 04.11.04, 14:26
          Nie do końca. Według badań światło zamocowane w rowerze w dzień i tak nie jest
          dostrzegane przez kierowców a obecne lampki diodowe w nocy są widoczne bardzo
          dobrze. Lampką na 3 diodach oświetlam znaki drogowe z odległości 50 metrów czyli
          kierowca też powinien je widzieć dobrze. Tylnia lampka, czerwona 3 diodowa w
          nocy też jest dobrze widziana. Sprawdzone podczas 8 godzinnej jazdy w nocy,
          podczas deszczu. Te same lampki zamocnowane w dzień nie dają rezultatów.
          Przypuszczam, że nawet zamocowanie jak sugerujesz 20W lampy z przodu nic by nie
          dało. Spotkało by się tylko z agresją kierowców za oślepianie.
          Żeby nie było sprawdziliśmy kiedyś czy jazda w dzień rowerem z lampkami coś
          daje. Kumpel na bicyklu ja w samochodzie. Lampek nie widać ale rowerzystę owszem :]

          --
          Bartek Buzuk
          Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
          Totalny jeździec GiTowy.
          www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
          TFUrczość najnowsza
          • Gość: oki_doki Piotruś pacan :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 18:02
            drodzy forumowi rowerzyści
            od dłuższego czasu obserwuje wasze nierówne zmagania na merytoryczne argumenty
            z osobnikiem używającym niku :"Piotr", przecież ten koleś(?) (a moze ma cipke?)
            to frustrat którego podnieca prymitywne i straszliwie juz wtórne prowokowanie
            forumowych kolarzy, po co z nim polemizować? beton to beton, a jest tyle
            zajmujących tematów związanych z posiadaniem i eksploatacją dwóch kółek, że
            szkoda czasu i klawiatury na idiote,
            do ciebie "Piotrusiu": a zawiń sie już na latarni w swoim czinkłaczento pro
            ltx v5 jak będziesz uciekał z miejsca wypadku po rozjechaniu
            znienawidzonego "pedalarza", życzę z całego serca, i niech ci ziemia lekką
            będzie imbecylu :)
      • emes-nju Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 16.11.04, 12:36
        > Żal mi tylko tych ślepych kierowców co nie potrafią
        > dostrzec wątłych cyklistów na swych mikro pojazdach. Aż się dziwię jak oni
        > dostrzegają znaki, sygnalizację świetlną nie mowiąc już o tym jak rozpoznają > czy jadą ulicą? To wszystko takie maciupkie przecież.


        Problem w tym, ze kierowca po przekroczniu pewnej predkosci faktycznie niewiele widzi. To znaczy widzi, ale mozg tego nie rejestruje. Oko ludzkie (z mozgowymi przyleglosciami) nie jest przystosowane do rejestrowania tak szybko zmieniajacych sie obrazow. W koncu zaczelismy sie przemieszczac bardzo szybko w ciagu ostatnich, powiedzmy, 100 lat.

        Z tego powodu dla wlasnego dobra lepiej sie oswietlac, a kazdego kierowce traktowac jak slepego.
        • yuurei Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 16.11.04, 17:20
          emes-nju napisał:

          > > Żal mi tylko tych ślepych kierowców co nie potrafią
          > > dostrzec wątłych cyklistów na swych mikro pojazdach. Aż się dziwię jak on
          > i
          > > dostrzegają znaki, sygnalizację świetlną nie mowiąc już o tym jak rozpozn
          > ają > czy jadą ulicą? To wszystko takie maciupkie przecież.
          >
          >
          > Problem w tym, ze kierowca po przekroczniu pewnej predkosci faktycznie niewiele
          > widzi. To znaczy widzi, ale mozg tego nie rejestruje. Oko ludzkie (z mozgowymi
          > przyleglosciami) nie jest przystosowane do rejestrowania tak szybko zmieniajac
          > ych sie obrazow.

          Ciekawy sposób myślenia. Pewnie dlatego wprowadzono w mieście ograniczenie do 50
          kmh :>
          Faktem jest, że im szybciej jedziesz tym szybciej zmieniają się obrazy przy
          Tobie. Wystarczy, że wybiegnie się wzrokiem dalej niż przed maskę samochodu czy
          przednie koło roweru. Zresztą prawda stara jak swiat. Im szybciej się jedzie tym
          w wypatruje się przeszkód dalej od siebie :]

          Tak z ciekawostek ostatnio zasłyszanych. W nocy reakcja kierowcy opóźniona jest
          o 0,005 sek. Ten czas daje o 5 metrów dłuższą drogę hamowania z prędkości 50
          kmh. Nieźle.

          --
          Bartek Buzuk
          Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
          Totalny jeździec GiTowy.
          www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
          TFUrczość najnowsza
          • emes-nju Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 16.11.04, 20:51
            To co napisalem to nie jest punkt widzenia. Tak naprawde jest.

            Swiadomosc tego faktu moze ratowac zycie i rowerzystow, i kierowcow, i pieszych. Ci ostatni czesto wchodza pod maske samochodu z glebokim przekonaniem, ze kierowca ich widzi, skoro oni go widza - jest to wtedy ostatnie przekonanie tego pieszego... I coz z tego, ze w swietle prawa kierowca zawinil...?
            • yuurei Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 17.11.04, 11:56
              emes-nju napisał:

              > To co napisalem to nie jest punkt widzenia. Tak naprawde jest.
              >
              > Swiadomosc tego faktu moze ratowac zycie i rowerzystow, i kierowcow, i pieszych
              > . Ci ostatni czesto wchodza pod maske samochodu z glebokim przekonaniem, ze kie
              > rowca ich widzi, skoro oni go widza - jest to wtedy ostatnie przekonanie tego p
              > ieszego... I coz z tego, ze w swietle prawa kierowca zawinil...?

              Tak jak mówiłem. Jak by kierowca patrzył się dalej to pewnie by dostrzegł, że
              ktoś chce wejść na pasy. Ale żyjemy w kraju, w którym większość osób patrzy się
              pod siebie i nic więcej. Wchodzenie pod samochód to nawyk. Jak się nie wejdzie
              to się będzie czekać, aż ktoś łaskawie przepuści. :-) Oczywiście wszędzie znajdą
              się debile, którzy dla zaoszczędzenia paru sekund po prostu wbiegną ale nie o
              nich rozmawiamy.
              Faktem jest, że za zwiększoną prędkością powinna iść dalej posunięte patrzenie
              na drogę. :]

              --
              Bartek Buzuk
              Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
              Totalny jeździec GiTowy.
              www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
              TFUrczość najnowsza
        • Gość: ronin_2005 Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 00:08
          Chciałbym tu tylko dodać iż kiedyś czytałem w literaturze można powiedzieć że
          fachowej iż ludzkie oko jest przystosowane do dostrzegania szczegółów oraz
          podejmowania przez mózg decyzji właśnie do prędkości około 50 km/h. Przyczym
          nie jest to granica sztywna ponieważ każdy czoo9wiek ma różne możliwości
          postrzegania co powoduje że jeden może sobie dać radę przy nawet 60km/h a inny
          kierowca będzie miał problem z 40 i dostrzeganiem szczegółów na drodze. Myślę
          iz urzedasy ustanawiając 50kę miedzy innymi tym kryterium sie kierowali.
          Pozdrawiam
    • Gość: Slawek.K Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 18:37
      Piortrze, Ty zawsze taką schizą reagujesz na zmiany pogodowe, czy tylko w
      okresie jesienno-zimowym?

      A propos, pisałeś już wielokrotnie, że starszawy z Ciebie człowiek i słabow
      widzisz - rowerzystów np nie dostrzegasz. Może już najwyższy cas udać się do
      okulisty, sprawdzić czy nadal masz prawo prowadzić samochód. Może się wszak
      zdarzyć, że któregoś pięknego dnia nie dostrzeżesz TIRa i nieszczęście gotowe -
      ktoś gotów stracić przez Ciebie sporo kasy na lakierowanie ciągnika siodłowego.
      Pocieszające jedynie, że pretensji do niego mieć nie będziesz. Wszak dla Ciebie
      najważniejsze jest "prawo silniejszego" czyż nie?
      • Gość: Piort Sławkowi K. IP: *.com.pl 17.11.04, 10:20
        W młodości byłem pilotem i nie jestem meteoropatą, a ostro reaguję na głoszoną
        głupotę. Rzeczywiście jestem starszy, ale nie widzenie mam w normie i, jak do
        tej pory dostrzegam rowerzystów, ale wkurza mnie to, że taki pedalarz z
        mogającą diodką pod tyłkiem uważa że jest tak samo widoczny jak samochód z
        dwoma 10 watowymi żarówkami. Ostatnio widzałem wieczorem dostawcę pizzy na
        motorowerku. Nad pudłem zamontowanym na tylnym siedzeniu miał lampę pozycyjną i
        stop nie ustępującą jasnością i jaskrawością lampom samochodowym. Jego
        pracodawca zdawał sobie sprawę z realiów ruchu ulicznego, a nie wypełniał
        jedynie wymagania przepisów. Możliwość nadziania się na rowerzystę, którego
        pojazd spełnia wymagania przepisów, ale nie zdrowego rozsądku, powoduje że
        prowadząc samochód muszę wytężać wzrok, czy aby gdzieś nie jarzy się jakiś
        błędny ognik. Akurat nie uważam żeby moje życie było najcenniejsze dla świata i
        przyjmuję świadomie ryzyko utraty życia z tytułu uczestniczenia w ruchu
        drogowym.
        • agentmb Re: Sławkowi K. 19.01.05, 21:54
          Jakiś czas temu pewna osoba ruszjąca na skrzyżowaniu prawie mnie potrąciła. Był
          południe, dobra widoczność ja byłem oświetlony. Pani wyjeżdżała z
          podporządkowanej, ruszała, czyli na szczęście jechała pomału. Mimo to twierdziła
          później, że mnie nie zauważyła. Czy w takim razie mam zakładać lampki z boku
          roweru? Naprawdę odblaskowa kurtka to za mało?
          Pani o której piszę tłumaczyła się, że wypatrywała samochodów. Nie przyszło jej
          do głowy, że można jechać po Warszawie na rowerze. Mam wrażenie, że większość
          kierowców 'myśli' identycznie.
    • Gość: k100r Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: 83.2.1.* 17.11.04, 09:20
      "Komu duzo dano od tego duzo sie wymaga."

      Rowerzysta ktory wpadnie na pieszego przy "dobrych" wiatrach moze mu cos zlamac.
      Auto moze doslownie skasowac kilku pieszych rowerzystow, a nawet motocykliste.

      Uwazam ze polscy kierowcy:

      - nie potrafia przestrzegac przepisow ruchu drogowego
      - nie posiadaja techniki jazdy ktora usprawiedliwialaby przekraczanie
      dozwolonych szybkosci
      - nie przewiduja rozwoju sytuacji na drodze - po prostu jada przed siebie
      - uwazaja ze jesli jest jakis znak to jest bez sensu
      - uwazaja ze im lepsze/wieksze maja auto tym wieksze prawa na drodze

      Jesli ktos ma watpliwosci to prosze ogladac TVN Turbo program "Karambol".
      Niektorym bohaterom tego progamu to furmanka, bo moze kon bedzie mial wiecej
      rozumu niz kierowca.

      Zdarzaja sie oczywiscie chlubne wyjatki i chwala im za to.
    • agentmb Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 19.01.05, 22:00
      > Uważam,,że rowerzyści są grupą bezzasadnie uprzywilejowanych uczestników
      > ruchu.
      Dobrze, że chociaż prawodawca traktuje nas jak 'uprzywilejowanych". Kierowcy
      niestety nagminnie zajeżdżają drogę, spychają z jezdni albo parkują na ścieżkach
      rowerowych.
      Mam wrażenie, że nigdy nie jeździłeś po warszawie na rowerze. Zazwyczaj najwięcej
      o rowerzystach mają do powiedzenia kierowcy, którzy co najwyżej wyjadą na
      wycieczkę rowerową raz do roku.
      • Gość: Piort Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: *.com.pl 20.01.05, 08:02
        Rzeczywiście nie jeżdżę na rowerze, szczególnie po Warszawie. Czasem się
        przejadę po piwo będąc na działce, ale generalnie brzydzę się pedalarstwa.
        Wzrok dziki, strój plugawy, odór spoconego ciała, chamskie zachowanie i takież
        odzywki. Rowerzyści tworzą nieformalne grupy, jak narkomani czy pederaści, i
        swoimi ułomnymi móżdżkami kombinują jakby tu utrudnić życie zwyczajnym ludziom,
        czy to pieszym, czy kierowcom. Na szczęscie zdrowy trzon społeczeństwa zwalcza
        tę abberację, a i oni sami dążą do samozagłady, bo jazda rowerem powoduje
        bezpłodność u męzczyn. Każdy z rowerzystów - ojców powinien wykonać badania
        genetyczne dziecka, które urodziła jego żona, bo mogło być poczęte w czasie gdy
        on pedałował. Nie będzie tych ojców zbyt wielu, bo własnie miłość do tych
        prostych maszyn charakteryzuje osoby o odmiennych preferencjach seksualnych.
        Ciao!
        • Gość: k100r Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: 83.2.1.* 20.01.05, 12:51
          > Rowerzyści tworzą nieformalne grupy, jak narkomani czy pederaści, i
          > swoimi ułomnymi móżdżkami kombinują jakby tu utrudnić życie zwyczajnym ludziom,
          >
          > czy to pieszym, czy kierowcom. Na szczęscie zdrowy trzon społeczeństwa zwalcza
          > tę abberację

          Nietolerancja szerzy sie nie tylko na ziemi, ale rowniez w powietrzu -
          czytelnicy "PL AR" mogli przeczytac o zlosliwych komentarzach pilota bodaj
          odrzutowca na temat lotu zespolu w skladzie PZL Wilga + SZD Bocian.

          Jak widac sprawdza sie podzial znany od dawna (i niezalezny od srodka lokomocji)
          - sa ludzie i taborety...
          • Gość: agentmb Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 21:40
            Czy zauważyliście jak wiele na tym forum maja do napisania kierowcy samochodów?
            Zastanawiające jest to, że nie narzeka tutaj na rowerzystów żaden motocyklista.
            Nie zauważyłem, aby motocykliście rower nagle "wyskoczył" albo "plątał się". Żaden
            motocyklista nie narzeka, że rower jedzie "środkiem". Również rowerzyści nie
            narzekają na motocyklistów. Mnie osobiście żaden skuter czy przecinak nie
            zajechał drogi. Żaden motocyklista nie spychał mnie z jezdni ani nie parkował na
            ścieżce rowerowej. Ciekawe, z czego to wynika. Mam wrażenie, że nie tylko z tego
            że motocykl mieści się na jezdni a samochód nie. Może motocykliści mają większy
            szacunek dla innych?
        • Gość: k100r Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.05, 20:18
          Urzednicy poczucia humoru nie maja, a i do absurdow niejaka przejawiaja
          sklonnosc. Wiec sie nie dziw reakcji. A na temat zartow wybierz cos innego
          jesli mozesz bo jak widac niektorym z nadmiaru nerwow zaczyna brakowac kultury
          (pod wplywem wzburzenia mam nadzieje a nie permanentnie).

          Probowales moze zartowac sobie z urzednikem z Urzedu Skarbowego albo chociazby
          z policjantem? :)
          • piort Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 29.03.05, 15:44
            Gość portalu: k100r napisał(a):
            > Wiec sie nie dziw reakcji. A na temat zartow wybierz cos innego
            > jesli mozesz bo jak widac niektorym z nadmiaru nerwow zaczyna brakowac
            > kultury (pod wplywem wzburzenia mam nadzieje a nie permanentnie).
            Optymizm to piękna cecha, ale trzeba być choć trochę realistą. Optymizmem jest
            Twój sąd, że pedalarzom zaczyna brakować kultury. Jeżeli czegoś zaczyna
            brakować, to można wnioskować że kiedyś było lub bywało, a to ryzykowne
            założenie i ja nie spotkałem na ulicy czy szosie kulturalnego pedalarza.
            Kulturalny rowerzysta nie pcha się ze swoim wehikułem pomiędzy samochody i nie
            blokuje dróg. Nawet jeżeli ma do tego formalne prawo.
            • Gość: KA Uprzwilejowanie? Dyskryminacja?Nie zwykła Głupota IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.03.05, 16:16
              piort napisał:
              > Kulturalny rowerzysta nie pcha się ze swoim wehikułem pomiędzy samochody i
              > nie blokuje dróg. Nawet jeżeli ma do tego formalne prawo.
              Piotruś za to należy ci sie NOBEL w dziedzinie debilizmu, przebiłes nawet
              Leppera z Gietrychem włącznie.
              hi hi rozumiem ze kulturalny kierowca nie pcha się ze swoim wehikułem pomiędzy
              rowery i nie blokuje dróg.
              KA
            • shp80 Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 29.03.05, 16:27
              > Kulturalny rowerzysta nie pcha się ze swoim wehikułem pomiędzy samochody i
              > nie blokuje dróg. Nawet jeżeli ma do tego formalne prawo.

              BRAWO! Z tej wypowiedzi wynika, że większość kierowców to zgniłe chamy, bo
              blokują miasto. Przecież mają prawo? ;-]



              --
              Pozdro
              Tomek
              • speedsthief Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? 02.04.05, 19:53
                gaśnica....buahahahahahahahhahahahahahaha.......a i te lampki to dzine..ja mam
                z przodu halogen,z tylu diody led wszystko firmy author i jakos nie narzekam na
                slaba moc oswetlenia,bo widac mnie co najmniej dobrze,a i ja wszystko
                widze....jak rowerzysta moze zablokowac ruch:>:>:> ciekawe.a poza tym trzeba
                jezdzic po ulicach bo ani po chodnikach,ani po sciezkach rowerowych nie da sie
                przejechac ze wzgledu na pieszych,ktorzy baaaardzo to utrudniaja!!!!!!
        • Gość: k100r Re: Uprzwilejowanie? Dyskryminacja? IP: 83.2.1.* 21.03.05, 12:03
          Najlepszy przyklad urzedniczego poczucia humoru to sciezki rowerowe.
          Kostka Bauma to wedlug nich najlepszy i jedyny material do ich budowy.
          Chyba dlatego ze droga (i dzieki tym samy wydatkom mozna zrobic 2 razy mniej km
          sciezek), a po przejazdzce rowerem po czyms takim mozna sie zniechecic do roweru
          na dlugo skutkiem czego maleje nacisk na sciezki... I problem z glowy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka