Dodaj do ulubionych

rowerzyści na pasach

08.01.05, 15:09
Czy ktoś z was, rowerzystów uważających się za normalnych użytkowników dróg,
drózek, może w końcu wytłumaczyć swoim towarzyszom od pedałów, że:
ROWRZYSTA JEST ZOBOWIĄZANY ZEJŚĆ Z ROWERU PRZEKRACZAJĄC PRZEJŚCIE DLA
PIESZYCH!
Przed chwilą, o mało nie przejechałem faceta, który wyskoczył mi na rowerze w
ostatniej chwili. Uprzedzając komentarze wyjaśniam, że tak stanowi kodeks
drogowy!
Edytor zaawansowany
  • Gość: dwukulek IP: *.aster.pl 08.01.05, 16:12
    > Uprzedzając komentarze wyjaśniam, że tak stanowi kodeks
    > drogowy!

    Blachosmrody maja uwazac na przejsciach dla pieszych!! Kodeks jest
    niedostosowany dla nas rowerzystow. W takiej Danii bys dostala mandat albo
    wiezienie za kolizje z rowerzystom! Wszedzie w cywilizowanym swiecie mozna
    przejezdzac przez przejscia dla pieszych!!
  • Gość: gosc IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.01.05, 11:47
    jeśli przejście jest z sygnalizacją z wyodrębnionym pasem dla rowerzystów to i
    owszem. Ale baranie łby rowerzyści na prostej drodze, gdzie jest przejście dla
    pieszych np. dla tych, którzy przechodzą na przystanek, wpadają bez
    zastanowienia. Myślenie ma kolosalną przyszłość, dotyczy to także rowerzystów
    jak i automobilistów (że o piechurach nie wspomnę). Należę do wszystkich trzech
    grup (może nie na raz) i znam bolączki wszystkich, ale nóż w kieszeni się
    otwiera czytając posty takiego na przykład ROBERTO na przeróżnych forach. Koleś
    kompletnie pozbawiony wyrozumiałości dla innych.
  • Gość: Jerry IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:33
    Ale kodeks jest i trzeba go przestrzegać tym bardziej ,ze to ty masz mniejsze szanse w kolizji z autem. W dodatku jak ci udowodnią ,że wyjechałeś tuz przed pojazdem ( łatwizna bo z reguły każdy kierowca i pieszy w okolicy potwierdzi wersje niekorzystna dla ciebie) to jeszcze będziesz bulić za lakier na samochodzie mimo ,że byłeś na przejściu!!.

    PAmietaj raz na zawsze , żyjesz w Polsce a tu i w wielu innych krajach ruch na pasach jest tylko dla pieszych. Wszelkim pojazdom z pasów WON !!!
    A jak sie nie podoba to zmykaj do Danii. A jak juz tam bedziesz to szybko zobaczysz dlaczego rowery maja tam w wielu sytuacjach pierwszeństwo.
  • olecky 08.01.05, 16:55
    kropkai napisał:

    > Przed chwilą, o mało nie przejechałem faceta,
    > który wyskoczył mi na rowerze w ostatniej chwili.

    a jestes chlopcze pewien, ze potrafisz odroznic przejscie dla pieszych od
    przejscia z przejazdem dla rowerzystow? bo mnie sie juz pare razy zdarzylo, ze
    jakis idiota za kolkiem wyskakiwal z morda, mimo tego ze jak wol byl oznakowany
    przejazd dla rowerow.

    poza tym - wytlumacz tez swoim towarzyszom od pedalow (trojpedalom?), ze jak
    jezdnia wychodzi na przejscie dla pieszych, to powinni wysiasc z samochodu i go
    przepchac przez przejscie.

    --
    pozdr,

    olek
  • Gość: recznik IP: 195.117.157.* 25.04.05, 13:34
    Nie mam samochodu, wiec uzywam przede wszystkim pasow dla pieszych i zgadzam
    sie z kropkai na temat niebezpiecznego zachowania rowerzystow na pasach dla
    pieszych. Skoro nie nalezy przebiegac przez jezdnie - nawet na pasach i przy
    zielonym swietle, to tym bardziej rowerzysci nie maja prawa przejezdzac przez
    przejscia dla pieszych. Do ciezkiej k...cy mnie doprowadzaja kolesie (czesto z
    firm kurierskich), ktorzy skracaja sobie droge po chodnikach, lawiruja miedzy
    przechodniami na przejsciach, jezdza pod prad na ruchliwych trasach (dzisiejszy
    obrazek z Nowowiejskiej)i w ogole sa anty elementarnym przepisom o ruchu
    drogowym. Wszystkim takim rowerzystom nalezalo by po prostu wpieprzac wzorcowe
    mandaty za narazanie innych na ryzyko wypadku. Ciekawe, kiedy policja i straz
    miejska obudza sie ze snu zimowego ?
  • Gość: Jerry IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:37
    Nawet na oznakowanym przejeździe dla rowerów nie wolno wjezać rowerem z rozpędu przed pojazd. Tak stanowi prawo o ruchu drogowym. które z reguły rowerzystom nie jest znane. Widzą przejazd to jeszcze przyspieszaja,żeby na siłę przed autem zdąrzyć. Z mojego doswiadczenia dotyczy to nie wszystkich ale sporej części rowerzystów w różnym wieku . To co ich łączy to głupota.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 18:46
    A czy ty przypadkiem potrafisz odrozniac zielone swiatlo od warunkowego skretu,
    ktory upowaznia cie zawsze do zatrzymania sie? Zapewne nie bo wiele razy mialem
    scesje z roznymi daltonistami, ktorzy twierdzili, ze zielona strzalka pod
    czerwonym daje im normalne prawo do skretu. Oczywiscie jak taka strzalka jest
    to zawsze jest przez przejsciem i przejazdem dla rowerow i kierowcy ani mysla
    zatrzymac sie przed sygnalizatorem tylko zatrzymuja sie przed jezdnia.
    Dlaczego? Chyba tylko dlatego, ze zamiast myslec o slabszych uzytkownikach
    uwazaja tylko na silniejszych.
  • kropkai 08.01.05, 19:13
    tak jak przewidywałem, rzuciliście się na mnie w dający się przewidziec sposób.
    Jeszcze raz powtarzam; zwracam uwagę na rowerzystów i zatrzymuję się przy
    skręcie w prawo. Albo udajecie, że nie wiecie o czym mówię albo jesteście jak
    ta przysłowiowa babcia, która wchodzi na pasy w ostatniej chwili i mówi "mam
    prawo".. Wszędzie istnieje zasada ograniczonego zaufania na drodze. Obowiązuje
    ona wszystkich, nie tylko blachosmrodów. Ja jej przestrzegam i dlatego ten
    palant, który wjechał mi na pasy /nie zadna ścieżka dla rowerzystów tylko
    przejście dla pieszych/ nie został przezemnie potrącony. Wasza reakcja na mój
    tekst to właśnie przykład zacietrzeienia i nie podpierajcie się Europą, bo tam
    własnie i kierocy i piesi i rowerzyści szanują się nawzajem a nie pokazują kto
    jest bardziej na fali.
  • Gość: jacekb IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.01.05, 19:32
    Kolejny Piotr. Co ich tak ciagnie na forum rowerzystow? Nie karmcie trolli!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 12:18
    Jezeli zatrzymales sie przez pasami podczas skretu w prawo to dla
    nadjezdzajacego rowerzysty, mniejsza o tym, ze po chodniku, byl to jednoznaczny
    sygnal, ze go widzisz i za dajesz mu prawo do przejechania. Ja bym dokladnie to
    tak interpretowal. Wiec nie dziw sie, ze on przejechal po pasach tuz przed
    twoja maska.
    A w Europie, tej cywilizowanej, to oczywiscie, ze rowerzysci i kierowcy sie
    szanuja nawzajem. To wynika zarowno z przepisow znacznie cgroniacych niz u nas
    slabszych uzytkowniekow ruchu drogowego ale i takze z represji wobec kierowcow
    kiedy ci potraca pieszego czy rowerzyste. Zatem ten SZACUNEK po czesci wyplywa
    ze strachu. U nas natomiast mozesz bezkarnie przejechac na pasach pieszego lub
    rowerzyste w ruchu i mozesz palic glupa, ze "wyszedl/wyjechal mi prosto pod
    maske". Dopuki Policja i Sad nie zmienia swojego stosunku wobec
    niezmotoryzowanych dopoty oni beda nadal ginac na naszych drogach i chodnikach.
  • yuurei 09.01.05, 13:35
    Gość portalu: Roberto napisał(a):

    > Jezeli zatrzymales sie przez pasami podczas skretu w prawo to dla
    > nadjezdzajacego rowerzysty, mniejsza o tym, ze po chodniku, byl to jednoznaczny
    >
    > sygnal, ze go widzisz i za dajesz mu prawo do przejechania. Ja bym dokladnie to
    >
    > tak interpretowal. Wiec nie dziw sie, ze on przejechal po pasach tuz przed
    > twoja maska.

    Tak Robercie ale odwracasz jak i reszta szanownego forum kota ogonem. Prawda
    jest taka, że niezależnie od tego czy była strzałka do warunkowego skrętu czy
    nie, czy rowerzysta miał zielone na przejściu dla pieszych prawo stanowi, że z
    roweru zejść musi i przeprowadzić go przez pasy. Chyba, że była tam wymalowana
    ścieżka przez przejście, którą i tak większość kierowców uważa za linię
    warunkowego zatrzymania się :-) Prawo to głupie ale prawo. Skoro tak często
    powołujemy się w ramach wrzeszczenia na kierowców na PoRD to nas też chyba
    obowiązuje nawet jak głupi by nie był. I dopóki nasi tępogłowi "szpece" od
    przepisów nie zmienią tego przepisu łamać prawo będziemy przejeżdzając przez
    pasy - taka prawda. No i łamiemy bo czasami częściej trzeba by było zsiadać i
    wsiadać niż jechać w naszej cudownej infrastrukturze. Chociaż czasami zsiadam i
    przeprowadzam tak za złość :>
    Z drugiej strony nie widzę różnicy między przeprowadzeniem roweru a
    przejechaniem z prędkością zbliżoną do prędkości pieszych. Wlatywanie na jezdnię
    przy 30 na budziku uważam za głupotę ale przejechanie 10kmh, mimo, że to
    wykroczenie :D, jest w miarę logiczne.

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:10
    Prawo zmuszajace rowerzyste do przeprowadzenia roweru przez przejscie jest
    idiotyczne zwlaszcza, ze w calej Europie po przejsciu jak najbardziej mozna
    przejezdzac. Ponadto pamietaj, ze rowniez w polskim prawie dopuszczane jest
    przejezdzanie przez przejscie. Oto przyklady:
    - dziecko w wieku do lat 10 jadacy na rowerze jest traktowany jako pieszy wiec
    sila rzeczy moze przejezdzac po przejsciu. Ponadto moj syn w wieku 6 lat
    calkiem sprawnie porusza sie na rowerze zato ma wielkie problemy z prowadzeniem
    roweru. Naprawde niechcialbym aby podczas przechodzenia ( a nie przejezdzania)
    moj syn przewrocil sie pod naporem roweru i nie mogac sie szybko wyzwolic
    zginal pod kolami nadjezdzajacego samochodu.
    - osoba dorosla opiekujaca sie maloletnim rowniez jest traktowana jako pieszy
    wiec rowniez ma prawo do przejezdzania po przejsciu dla pieszych. Taki fakt
    jest tym bardziej usprawiedliwiony, ze na piechote nie bylbym wstanie
    kontrolowac poczynan syna gdyz po prostu bylbym zbyt wolny zwlaszcza jak na
    nogach mam skurupy a na rowerze w foteliku siedzi moja corka.
  • Gość: ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:19
    Roberto! jak wpadłeś na to, żeby taką prostą rzecz jak wyjątkowe prawa dzieci i
    ich opiekunów, przedstawić w tak pogięty sposób???? Ty skup się na tym co
    robisz bo dojdzie kiedyś do tragedii!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:25
    Rozwin, prosze, swoja wypowiedz bo dzisiaj mnie troche przewialo i jakos ciezko
    mysle.
  • Gość: ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:35
    idź spac, nabierz sił do przeprowadzania dzieci i staruszków przez pasy. I
    pamiętaj! Nie zsiadaj z rowerka!!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 17:16
    A wiec jednak nie miales nic konkretnego do powiedzenia...szkoda, a juz
    myslalem , ze mam godnego partnera do dyskucji.
  • Gość: Jerry IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:57
    A jaką masz szanse w pudle z blachy żeby dostrzec zbliżającego się z boku ( prawie z tyłu) pędzącego rowerzystę?
    Jak jest taki słaby na jezdni to niech zwolni. Chyba mu zdrowie albio życie miłe? Założę sie,że w Danii ludzie sa dla siebie inni. Tacy jak oni to my bedziemy no gdzieś za 50 lat czyli w Polsce musi nastąpic praktycznie wymiana pokoleń. Może wtedy rowerzysta w Polsce jadąc rowerem nie będzie na trawnik albo na ulice wyrzucał puszek po napojach , będzie szanował pieszych na chodniku a kierowca nie bedzie wyrzucał petów i ogryzków przez okno.
  • shp80 09.01.05, 14:44
    > Wasza reakcja na mój
    > tekst to właśnie przykład zacietrzeienia i nie podpierajcie się Europą, bo
    > tam
    > własnie i kierocy i piesi i rowerzyści szanują się nawzajem a nie pokazują
    > kto
    > jest bardziej na fali.

    Widzisz...Szkopuł tkwi w tym, że w tej Europie mało kto przejeżdża przez pasy,
    ponieważ prawie wszędzie można przejechać bez zsiadania z roweru. Nawet tam,
    gdzie nie ma wyznaczonych przejazdów dla rowerów. A że u nas jest, jak jest, to
    zaraz podnosi się wielki lament. Polscy rowerzyści mają, że tak powiem,
    bardziej skomplikowaną sytuację na drogach, do której PORD nie jest w ogóle
    przystosowany. Dlatego ich jazda postronnym osobom może się wydawać głupia i
    bezsensowna. Mi tam, jako kierowcy, nie przeszkadzają rowerzyści jadący po
    pasach. Raz, że sprawniej mogą je opuścić, dwa, że często przejeżdżają razem z
    pieszymi, więc i tak trzeba czekać. Nasi kierowcy mają to do siebie, że jak coś
    nie jedzie po jezdni, to znaczy, że tego nie ma. Prawie w ogóle nie interesują
    się sytuacją poza jezdnią. Przejedź się do Niemiec, zobacz, jak tam to wygląda,
    to zrozumiesz, o czym mówię.


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.01.05, 10:07
    Trudno nie przyznać ci racji, zrozum też tych którzy wielokrotnie unikneli
    kolozji z samochodem na przejazdach rowerowych bo jakiś dupek kożystajac z
    zielonej strzałki wjechał na przejazd gapiąc się w lewo czy coś go nie trafi
    zamiast przed siebie czy on kogoś nie trafi. sam niestety wielokrotnie tego
    doswiadczyłem i jak się okazało że goście nie tylko nie uważali ale byli
    święcie przekonani ze to moja wina, a oczy jak pięciozłotówki robili na widok
    sygnalizatora z zielonym rowerkiem.
    Z drugiej strony ciagle mamy doczynienia z idiotami któzy twierdzą że rower nie
    powinien jechać ulica więc kurde tu źle tam też więc jak?? Nie dziw się że
    puszczają nerwy. Coż DEBI pozostanie ebilem bez względu na środek lokomocji.
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Jerry IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:50
    Zmartwię cię Roberto. Ten sam kodeks zabrania wjeżdzania rowerem nawet na przejeździe dla rowerów tuż pod pojazd. I nie chodzi tu o zwolnienie do 40 /godzinę jak tu niektórzy sobie żartują. Zreszta nie ma z czego żartować. Wiadomo kto jest w takich "spotkaniach" bardziej poszkodowany więc chyba tylko idiota na wymusza własne prawo w takich sytuacjach.Ma prawo ale nie bezwarunkowe. Poczytaj KD do poduszki.
  • kropkai 10.01.05, 10:44
    Niestety, czytając Wasze komentarze, sprawdza się moja obawa, że rowerzyści
    uważają się za świete krowy. Mam nadzieję, że nie wszyscy i do tych normalnych
    nie kierowałem swoich uwag. Wyjasniam więc:
    Opisywałem konkretny przypadek kiedy rowerzysta jechał bardzo szybko po
    chodniku /nie było ściezki rowerowej/. Kierowca /czyli ja/ nie byłem w stanie
    go zauważyć, pomimo zatrzymania się i upewnienia czy nikt nie przechodzi albo
    nie nadchodzi. On po prostu jechał jak wariat i tylko o to mi chodziło.
    Ja wiem jakim jestem kierowcą i na pewno nie można mi zarzucić nieuwagi w
    stosunku pieszych i rowerzystów. Tych ostatnich będę zawsze piętnował za brak
    wyobrażni. Jeżdżę wieczorem po ulicach Rembertowa, Wawra, Otwocka. Jakim
    matołem trzeba być, że by dzisiaj jeździć na rowerze bez jakiegokolwiek
    oświetlenia? Czy też powiecie mi, że blachosmród się czepia? Przecież tacy
    komletnie nieoświetleni rowerzyści to zmora dróg. Może też się powołacie na
    inne kraje? Chyba na Białoruś.
  • Gość: miszka_gruszkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 13:05
    no to o co chodzi w końcu? o pasy czy oświetlenie? proponuje test dla
    samochodowych niedowiarków: ulica marszałkowska, pas po stronie ścieżki
    rowerowej, godzinka powiedzmy 16-17, zobaczymy ilu "kerowców" honoruje
    pierwszeństwo przejazdu dla cyklistów kiedy świeci dla nich zielony rowerek, a
    punkty kolizyjne od strony patyka to: żurawia, wspólna, hoża, wilcza plus
    wyjątkowo ekscytujące przejście przy mdm :) dodaj do tego mułowatych pieszych,
    babsztyle z pieskami, tłuczone buteleczki i parkujące "na momencik" na środku
    ścieżki samochody.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 10.01.05, 13:28
    Jestem kierowcą,prawo jazdy mam od 4 lat, po Warszawie i jej okolicach jeżdżę
    ok 2 lata. ZAWSZE korzystając z warunkowego skretu w prawo zatrzymuję sie i
    bacznie się rozglądam. Ustępuję pierszeństwa pieszemu, rowerzyscie- niezależnie
    od tego, jakie światło mają- bo przecież obiekt na pasach ma pierszeństwo przed
    kierowcą... Niestety, rowerzyści sa jedną ze zmór naszych polskich dróg- obok
    dziur i pieszych. Rowerzyści- jeździcie często bez oświetlenia, bez kasku czy
    ochraniaczy (ja musze miec zapiete pasy w samochodzie, bo inaczej mandat).
    Jesteście negatywnie nastawieni do kierowców, a przecież nie dlatego tak trudno
    i kierowcom i wam poruszac sie po miescie. Nasze kochane władze nie potrafią
    zorganizować dróg, ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych etc... Cięzko jest
    czasem wyminąć rowerzyste jadącego pasem jezdni, ale ja z tego powodu nie
    lamentuje i nie krzyczę. A przeciez ile razy zdarza sie, ze rowerzysta pomyka
    sobie jezdnią, auta go wyprzedzaja, po czym na czerwonym swietle ten rowerzysta
    przejezdza pomiedzy autami i ląduje na początku kolumny, po czym gdy jest
    zielone swiatlo auta znów musza wykonywac manewry aby ominąć rowerzyste, a ten,
    jakby złośliwie na kolejnym czerwonym swietle ląduje na początku
    kolumny...ech...
  • Gość: bassPL IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 20:22
    Zazdrość ? To kup sobie rower i spróbuj. Twój komentarz to przykład traktowania
    cyklistów jako użytkowników drugiej kategorii. Tu chyba sedno tkwi,są powolni
    to prawda, ale mają prawo do używania dróg takie samo jak kierowcy.
    Jeżdżę autem ponad 20 lat, od kilku poruszam się rowerem. Kaski, Ochraniacze ?
    A co ciebie to obchodzi, ja nie zaglądam nikomu do auta czy ma pasy zapięte.
    Ciasno na drogach i wszystkich nerwy szarpią, rowerzysta ma możliwość omijać
    stojące pojazdy bo się mieści więc to robi, jak się mieścisz autem to też to
    pewnie czynisz...
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 11.01.05, 10:41
    Kaski, Ochraniacze ?
    > A co ciebie to obchodzi, ja nie zaglądam nikomu do auta czy ma pasy zapięte.
    Kwestie pasów w samochodzie regulują stosowne przepisy, w przypadku rowerzystów
    nie ma nakazu jazdy w kaskach- a szkoda, może mniej by was ginęło na drogach.
    Ale co tam, kask trzeba sobie kupic, lepiej wydac kase na coś innego... Typowe,
    oszczedność na bezpieczeństwie.
    Kwestie omijania stojących aut przez rowerzystó bardzo dobrze opisał jeden z
    forumowiczów ponizej wiec nie bede powtarzać.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 20:38
    trochę przesadzasz. Rower jest własnie takim wynalazkiem, który pozwala
    przeslizgiwać się wśród stojących w korkach samochodach. Jakby Twój samochód
    był taki wąziutki robiłbys to samo. Gdyby rowerzysta stawał na końcu kolumny
    samochodowej, trzebaby odebrac mu rower za jełopowatość.
    Co do głównego wątku, to chyba kropkai ma dużo racji z tym wyskakiwaniem nagle
    bardzo szybkich rowerów. Nie każdy kierowca jest takim orłem. Wyobraźcie sobie
    spokojną, starszą panią, która może się po prostu przestraszyć. /tyklo błagam,
    nie piszcie, że skopro się boi rowerów, niech nie jeździ samochodem/.
    pozdr
  • czlowiek_za_kierownica 10.01.05, 23:25
    Gość portalu: stefan napisał(a):

    > trochę przesadzasz. Rower jest własnie takim wynalazkiem, który pozwala
    > przeslizgiwać się wśród stojących w korkach samochodach

    I tu się mylisz, stefan. Jak już na tym forum wielokrotnie pisano, takie
    zachowanie stoi w sprzeczności w PoRD. Dla przypomnienia kilka artykółów:

    Art. 16.
    1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
    ...
    4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
    jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż
    jednego pasa.
    5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz
    osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po
    poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch
    pieszych.

    Art. 26.
    1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany
    zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu
    się na przejściu.
    ...
    3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
    wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
    - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
    celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;

    Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi
    dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając
    z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
    i ustępować miejsca pieszym.
    1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący
    rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art.
    16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
    ...
    3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
    - jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
    ...

    4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
    - zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.

    5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
    jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
    - opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
    - szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
    prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
    drogi dla rowerów.

    6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
    obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
    pieszym.

    Albo dyskutujemy, co jest dozwolone według PoRD albo o własnych pomysłach.
    Rowerzyście nie wolno 'prześlizgiwać się' wśród stojących przed przejściem dla
    pieszych samochodów...

    > Gdyby rowerzysta stawał na końcu kolumny samochodowej, trzebaby odebrac mu
    > rower za jełopowatość.

    należałoby mu dać medal za jazdę zgodnie z przepisami, tak samo jak temu
    rowerzyście, który przeprowadza rower przez przejście.

    Albo wszyscy respektują PoRD albo nie. I trzeba się na coś zdecydować, nie
    można wybierać sobie niektórych przepisów, do których się stosujemy, a innych
    nie przestrzegać. I również nie można stosować argumentów, że w Europie robią
    tak czy inaczej. W Europie w tunelach można jeźdźić 70 km/h, czy to znaczy, że
    mogę sobie lekceważyć 50 km/h w tunelu "Przekręt"? Jak się w Posce zmieni PoRD,
    to wtedy rowerzyści może będą mieli inne prawa, jak na razie nie mają takich
    praw, jak w innych krajach EU i trzeba lobbować za zmianą PoRD, jak się nie
    podoba to, co jest, a nie je lekceważyć...

    pozdrawiam wszystkich jeżdżących spokojnie ;o)
    --
    Jeżdżę teraz spokojnie.
  • kropkai 11.01.05, 10:06
    Dzieki człowieku_za_kierownicą. W końcu ktoś chyba wyjaśnił o co mi chodziło
    wywołując temat.
  • olecky 11.01.05, 13:23
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > I tu się mylisz, stefan. Jak już na tym forum wielokrotnie pisano, takie
    > zachowanie stoi w sprzeczności w PoRD.

    jak juz na roznych forach wielokrotnie pisano, lacznie z publikacjami policji,
    takie zachowanie nie stoi w sprzecznosci z PoRD.

    mam wrazenie, ze kierowcy za duzo (i najczesciej bez sensu, co widac na
    przykladzie tej dyskusji) dywaguja na temat tego, czego rzekomo nie wolno innym
    uzytkownikom drogi, a za malo uwagi poswiecaja samemu prowadzeniu pojazdu.

    --
    pozdr,

    olek
  • czlowiek_za_kierownica 12.01.05, 13:39
    > olecky napisał:

    > jak juz na roznych forach wielokrotnie pisano, lacznie z publikacjami policji,
    > takie zachowanie nie stoi w sprzecznosci z PoRD.

    zgadzam sie z jednym - PoRD jest napisane niedokładnie, nieściśle i jak
    wszystkie przeisy w Polsce pozostawia szeroką możliwość interpretacji przeisów.
    To jest polska choroba, te interpretacje. Moje zdanie jet takie, że rowerzysta
    przemykający pomiędzy stojącymi samochodami łamie PoRD, albowiem omija pojazdy
    umożliwiające przejście pieszym lub stojące przed czerwonym światłem.


    > dywaguja na temat tego, czego rzekomo nie wolno innym
    > uzytkownikom drogi, a za malo uwagi poswiecaja samemu prowadzeniu pojazdu

    tego nauczyliśmy się od rowerzystów, którzy mało uwagi poświęcają na jazdę
    zgodnie z przepisami, ale za to głośno krzyczą na forum o tym, czego nie wolno
    kierującym samochodami.

    ale mimo wszystko pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • shp80 12.01.05, 02:38
    Drogi człowieku za kierownicą. Podałeś kilka przepisów, które mam niemal
    wyryte na blachę. I jakoś nie widzę tam artykułu, który mówiłby, że zabronione
    jest omijanie innych pojazdów. Oczywiście, pewne kwestie dotyczące omijania,
    dotyczą każdego. Nie wolno omijać pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem
    i przepuszcza pieszych. Pełna zgoda. Jednak trudno stwierdzić, by pojazdy
    stojące za tym pierwszym, też "przepuszczały" pieszych. One za nim stoją z
    prostej przyczyny - bo dalej jechać nie mogą.
    Albo załóżmy taki motyw. Są dwa pasy ruchu w jednym kierunku. Jeśli pojazd na
    prawym pasie zatrzymał się i przepuszcza pieszych, a za nim stoi kilkanaście
    innych, natomiast lewy pas jest pusty, to, czy, jeśli jedziesz lewym pasem,
    zatrzymujesz się na wysokości ostaniego pojazdu, czy dojeżdżasz do przejścia,
    bo masz miejsce? Bo ja obstawiam, że dojedziesz do przejścia.
    Zgodnie z definicją PORD, pas ruchu to miejsce wystarcząjące do ruchu jednego
    rzędu pojazdów wielośladowych. Zdarza się, że pas jest na tyle szeroki, że
    mieszczą się na nim dwa samochody. Kierowcy tego nie wykorzystają? Wątpię...
    Jeśli stwierdzisz, że rowerzysta nie może jechać po tym samym pasie, co
    samochód, to powinno to obowiązywać również w drugę stronę. Tylko czemu te
    samochody, które nonstop mnie wyprzedzają, pchają się moim pasem?

    > to wtedy rowerzyści może będą mieli inne prawa, jak na razie nie mają takich
    > praw, jak w innych krajach EU i trzeba lobbować za zmianą PoRD, jak się nie
    > podoba to, co jest, a nie je lekceważyć...

    Jeśli chodzi o zmianę PORD, to chciałbym Cię zapewnić, że odpowiednie pismo już
    od kilku miesięcy leży w Ministerstwie Infrastruktury. Czekamy tylko na
    efekty...


    --
    Pozdro
    Tomek
  • czlowiek_za_kierownica 12.01.05, 13:48
    > shp80 napisał:

    > Jednak trudno stwierdzić, by pojazdy
    > stojące za tym pierwszym, też "przepuszczały" pieszych. One za nim stoją z
    > prostej przyczyny - bo dalej jechać nie mogą.

    to chyba proste, ze jeśli pas ruchu jest zajęty, to dalej jechać nie można.
    dlatego nikt nie jedzie i dlatego rowerzysta też nie powinien jechać. lawirując
    pomiędzy pojazdami może nie łamie jakiegoś konkretnego przepisu (choć pewnie i
    w tym przypadku osoba zdolna znajdzie przepis), ale stwarza zagrożenie w ruchu
    drogowym - dla siebie i dla innych uzytkowników.

    > Albo załóżmy taki motyw. Są dwa pasy ruchu w jednym kierunku. Jeśli pojazd na
    > prawym pasie zatrzymał się i przepuszcza pieszych, a za nim stoi kilkanaście
    > innych, natomiast lewy pas jest pusty, to, czy, jeśli jedziesz lewym pasem,
    > zatrzymujesz się na wysokości ostaniego pojazdu, czy dojeżdżasz do przejścia,
    > bo masz miejsce? Bo ja obstawiam, że dojedziesz do przejścia.

    oczywiście, bo mam wolny pas ruchu przed sobą, a ty nie masz, a mimo wszystko
    jedziesz lawirując...

    > Jeśli stwierdzisz, że rowerzysta nie może jechać po tym samym pasie, co
    > samochód, to powinno to obowiązywać również w drugę stronę. Tylko czemu te
    > samochody, które nonstop mnie wyprzedzają, pchają się moim pasem?

    bo łamią PoRD. Samochód wyprzedzając rowerzystę powinien to zrobić w odpowiedni
    sposób zgodnie z prawem... i robią dokładnie to, co ty, więc jak możesz mieć
    do nich pretensję?

    > Jeśli chodzi o zmianę PORD, to chciałbym Cię zapewnić, że odpowiednie pismo
    > już od kilku miesięcy leży w Ministerstwie Infrastruktury. Czekamy tylko na
    > efekty...

    lobbujcie, może wstawicie swojego człowieka na Ministra Infrastruktury, wtedy
    zamiast autostrad będą same ścieżki dla rowerzystów i w końcu skończycie
    narzekać ;o)))

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 19:00
    Rzeczywiście nie dostrzegasz, że budowa, czy wręcz proste wytyczenie dróg
    rowerowych w terenie jest korzystne również dla Was, kierowców? Gdyby sieci
    dróg rowerowych w miastach były rzeczywiście sieciami, nie jak obecnie
    odcinkami, nie pojawialibyśmy się (OK. większość z nas nie pojawiałaby się) na
    jezdniach.
    Ja np. jeżdzę w SPDekach (jeśli nie wiesz co to: pedały i buty działające na
    podobnej zasadzie jak zapięcia narciarskie), więc jazda po jezdni wcale mi się
    nie uśmiecha, bo prawa strona jezdni jest dziurawa jak durszlak i ciężko na
    niej utrzymać tor jazdy, łatwo o wpadnięcie w jdną z dziur, a przy "sztywnym"
    połączeniu z rowerem może się to dla rowerzysty skończyć tragicznie, zwłaszcza,
    gdy obok mija go jakiś samochód nie zachowując odpowiedniego odstępu - co jak
    wiesz w mieście jest nagminne. Na marginesie, te dziury, oraz fakt mijania nas
    przez "szybszych i silnieszych" na "grubość lakieru" to często powód tego, że
    rowerzyści jadą środkiem a nie skrajem prawego pasa i starają się go blokować.
    Robią to dla własnego bezpieczeństwa.

    Pozdrawiam
  • czlowiek_za_kierownica 14.01.05, 13:22
    Gość portalu: Dorsay napisał(a):

    > Rzeczywiście nie dostrzegasz, że budowa, czy wręcz proste wytyczenie dróg
    > rowerowych w terenie jest korzystne również dla Was, kierowców?

    Oczywiście, że dostrzegam, i jak najbardziej jestem za tym, żeby takie drogi
    dla rowerów powstawały. Ale chciałem zauważyć, że to przede wszystkim
    rowerzyści powinni lobbować za takim rozwiązaniem, naciskać władze miast itp.
    Zaś urządzanie tzw. "masy" i przeszkadzanie innym uczestnikom ruchu nie
    prowadzi do wybudowania większej ilości dróg dla rowerów, a jedynie do złości
    na rowerzystów.


    > Gdyby sieci dróg rowerowych w miastach były rzeczywiście sieciami, nie jak
    > obecnie odcinkami, nie pojawialibyśmy się (OK. większość z nas nie
    > pojawiałaby się) na jezdniach.

    Przypomnę Ci mój ulubiony przykład - piękna wyasfaltowana ścieżka od Wilanowa
    do Powsina. Niezależnie od tego, jak duży ruch rowerzystów na niej jest, zawsze
    trafi się jakiś 'mądrala', który jedzie po dwupasmowej Przyczółkowej, na której
    (to fakt niezaprzeczalny, że niezgodnie z przepisami) niektórzy kierowcy
    rozwijają prędkość ponad 100 km/h, co nie jest bezpieczne dla rowerzysty tam
    jadącego. Dlaczego oni tam jadą narażając się na własne żądanie na większe
    niebezpieczeństwo?


    > Na marginesie, te dziury, oraz fakt mijania nas przez "szybszych i
    > silnieszych" na "grubość lakieru" to często powód tego, że rowerzyści jadą
    > środkiem a nie skrajem prawego pasa i starają się go blokować. Robią to dla
    > własnego bezpieczeństwa.

    widzę to i rozumiem. ale nie mogę powstrzymać się od trąbienia, kiedy widzę
    dwóch lub trzech kolesi pedałujących w grupce obok siebie, i to niezależnie na
    jakim odludziu ma to miejsce. Jak chcą sobie pogadać, to niech się zatrzymają.

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:24
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Oczywiście, że dostrzegam, i jak najbardziej jestem za tym, żeby takie drogi
    > dla rowerów powstawały. Ale chciałem zauważyć, że to przede wszystkim
    > rowerzyści powinni lobbować za takim rozwiązaniem, naciskać władze miast itp.
    > Zaś urządzanie tzw. "masy" i przeszkadzanie innym uczestnikom ruchu nie
    > prowadzi do wybudowania większej ilości dróg dla rowerów, a jedynie do złości
    > na rowerzystów.
    >
    Nie pocieszy Cię pewnie wiadomość, że mimo iż na rowerze jeżdzę już tak długo,
    że nie pamiętam jak długo ;-) nie zdarzyło się, abym wybrał się na "masę". Z
    prostej przyczyny, wg mnie faktycznych efektów mas nie widać. Oddziaływują po
    prostu nie tam gdzie trzeba, uderzają w kierowców, a nie we władze miasta.

    > Przypomnę Ci mój ulubiony przykład - piękna wyasfaltowana ścieżka od Wilanowa
    > do Powsina. Niezależnie od tego, jak duży ruch rowerzystów na niej jest,
    zawsze
    >
    > trafi się jakiś 'mądrala', który jedzie po dwupasmowej Przyczółkowej, na
    której
    >
    > (to fakt niezaprzeczalny, że niezgodnie z przepisami) niektórzy kierowcy
    > rozwijają prędkość ponad 100 km/h, co nie jest bezpieczne dla rowerzysty tam
    > jadącego. Dlaczego oni tam jadą narażając się na własne żądanie na większe
    > niebezpieczeństwo?

    Dlatego też napisałem "nie wszyscy". "Mądrala" na rowerze, czy "mądrala"
    śmigający po Przyczółkowej 100 km/h, jaka różnica? Takich osobników zawsze
    będziemy spotykać na drogach.

    > widzę to i rozumiem. ale nie mogę powstrzymać się od trąbienia, kiedy widzę
    > dwóch lub trzech kolesi pedałujących w grupce obok siebie, i to niezależnie
    na
    > jakim odludziu ma to miejsce. Jak chcą sobie pogadać, to niech się zatrzymają.

    Jak wyżej. To nic innego jak kolejny przejaw braku wyobraźni na drodze. Takim
    samym jest przecież gnanie "stówką" po mieście, czy gadanie przez telefon przy
    uchu ( swoją drogą, niemal kolki ze śmiechu dostaję gdy widzę "pajaca" w furze
    za kilkaset tys. trzymającego w łapie komórkę, bo nie było kasy na zestaw g.
    mówiący, czy choćby głupią słuchawkę).

    Reasumując: nie ma znaczenia czy siedzisz za "fajerą" czy pedałujesz. Ważne,
    czy robisz to "z głową".

    > pozdrawiam

    Ja również :-)


  • Gość: żyguli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:54
    primo:
    "ja np jeżdze w SPDekach" łaaaaaaaaał!!! stary, ale jesteś kozak:)
    i na drugie nóżkie:
    "więc jazda po jezdni wcale mi się nie uśmiecha,(pitu pitu), a przy sztywnym
    połączeniu z rowerem moze się to dla rowerzysty skończyć tragicznie"
    co to za pacjent?! kolego w spd to sie nawet jeździ po lesie !!! - tak - po
    lesie wyobraź sobie, a tak ni ma asfaltu z dziureczkami, tylko błoto, kamienie,
    piach, zgiłe liście, odchody łosi, korzenie, wertepy jakich na ulicy nie
    uświadczysz, drastyczne zmiany kata nachylenia podłoża, i rzesze użytkowników
    spd dają sobie radę...
    a może ten cały "dorsay" nauczył sie dopiero wpinać w spd, a opcji wypinania
    jeszcze nie opanował? nie doczytał w instrukcji? imbecyl po prostu? klik klik
    dorsaju klik :)
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:02
    Łaaaał faaaacet, aleś błysnął intelektem. Jak Piortowy pedalarz właśnie.
    Nie dostrzegasz różnicy między poruszaniem się po dziurawej jezdni w tłumie
    samochodów, a nawet najwęższej i najbardziej "ekstremalnej" trasie "leśnej"?
    Nie bierzesz pod uwagę faktu, że te "espedy" mogą być przyczepione do szosowego
    roweru?

    Zawsze robisz z siebie idiotę czy tylko w wieczorami w czwartki?
  • Gość: żuguli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 10:49
    kolega dorsaj robi z siebie idiotę notorycznie, choćby w bieżącym wątku, co
    post to kolejne "mundrości"
    w spd śmigają po mieście stołecznym pacjenci na ostrych kołach, na singlach, na
    szosówkach i jakoś im to wychodzi, mimo "sztywnego połaczenia" i
    mimo "durszlakowatości" nawierzchni
    rozumiem dorsaju, że sam jesteś za cienki na "tłum samochodów"+spd, ale akurat
    mi nie musisz tłumaczyć ocb, bo od kilku sezonów daje sobie doskonale rade
    co do inwektyw to wsadź je sobie człowieczku w dętki, zaoszczędzisz na
    centrowaniu
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 15:24
    Aż kilka sezonów?! łaaaaał....... nie wiedziałem że mam do czynienia z
    prawdziwym mistrzem, rowerowym guru i alfą i omegą...

    W kwestii "inwektyw":
    Gość portalu: żyguli napisał(a):
    (...)
    > a może ten cały "dorsay" nauczył sie dopiero wpinać w spd, a opcji wypinania
    > jeszcze nie opanował? nie doczytał w instrukcji? imbecyl po prostu? klik klik
    > dorsaju klik :)

    NIC nie dodam... MISTRZU.
  • Gość: żyguli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 21:17
    daj spokój dorsaj, po co ta wazelina :)
    niech każdy kręci jak umi i cześć
  • shp80 13.01.05, 22:20
    > to chyba proste, ze jeśli pas ruchu jest zajęty, to dalej jechać nie można.

    No właśnie. Tylko, że dla jednych pojazdów "zajęty" oznacza faktycznie zajęty,
    a dla innych nie. Poza tym, przepustowość skrzyżowania jest większa, gdy więcej
    pojazdów zdoła przez nie przejechać. Zresztą, nawet, gdybym stanął na końcu
    kolejki, to zaraz znalazłby się kierowca, który zatrzyma się obok mnie, a nie
    za mną, a jeśli stanę na środku, to zaraz ktoś trąbi. Dlatego wolę podjechać do
    przodu i stanąć obok innego pojazdu. Tak większość miejskich ulic nie jest
    przystosowana (przygotowana) do ruchu rowerowego, więc trzeba sobie samemu
    radzić z tą dżunglą.

    > dlatego nikt nie jedzie i dlatego rowerzysta też nie powinien jechać.

    Biję o zakład, że jak tylko napotka się odpowiednio szeroki pas ruchu, to
    kierowcy go wykorzystają w pełni.


    > lawirując
    > pomiędzy pojazdami może nie łamie jakiegoś konkretnego przepisu (choć pewnie
    > i w tym przypadku osoba zdolna znajdzie przepis),

    Można np. przekroczyć ciągłą linię, albo wyprzedzić pojazd z prawej strony,
    który sygnalizuje zamiar skrętu w prawo :-)

    > ale stwarza zagrożenie w ruchu
    > drogowym - dla siebie i dla innych uzytkowników.

    Korek dla rowerzysty jest chyba jednym z najbezpieczniejszych miejsc na ulicy.
    Ciężko, by stojące lub wlokące się pojazdy mogły zrobić komukolwiek dużą
    krzywdę. Oczywiście istnieje szansa, że czasem można odjechać z drzwiami
    jakiegoś kierowcy, który wysadzał pasażera nie spolądając do lusterka. :-)

    > bo łamią PoRD. Samochód wyprzedzając rowerzystę powinien to zrobić w
    > odpowiedni sposób zgodnie z prawem...

    No właśnie nie łamią PoRDu, pod warunkiem, że zachowają minimum 1 metr odstępu
    przy wyprzedzaniu. Przepis ten dotyczy każdego pojazdu wyprzedzającego pojazd
    jednośladowy. W drugą stronę to nie działa.. jakbyś chciał np. napisać, że
    rowerzysta też musi zachować 1m odstępu od samochodu :-)

    > i robią dokładnie to, co ty, więc jak możesz mieć
    > do nich pretensję?

    Chwilunia... Ja mogę mieć tylko pretensje, jeśli ktoś mnie przyciska do
    krawężnika. Chyba zgodzisz się, że większe zagrożenie dla życia stwarza pojazd,
    który wyprzedza rowerzystę na grubość blachy, niż rowerzysta wyprzedzający
    samochód. Ja nie mam pretensji, że ktoś mnie wyprzedza tym samym pasem, jeśli
    robi to ostrożnie i z głową, czyli np. nie wyprzedza na chwilę przed
    skrzyżowaniem, gdzie za chwilę i tak hamuje, stwarzając dla mnie zagrożenie. Ja
    taki manewr odbieram zazwyczaj jako: "przeszkadzasz mi rowerzysto" i pokazuję
    klientowi, że wcale nie jest taki do przodu, jak mu się wydaje :-)

    > lobbujcie, może wstawicie swojego człowieka na Ministra Infrastruktury, wtedy
    > zamiast autostrad będą same ścieżki dla rowerzystów i w końcu skończycie
    > narzekać ;o)))

    Ja tam nie mam nic przeciwko autostradom, sam też poruszam się samochodem.
    Denerwuje mnie tylko to, że równocześnie mało się robi dla rowerzystów. Zaraz,
    ktoś powie, że ci nie płacą tyle kasy ile kierowcy (mniejsza o to, czy
    faktycznie idącą na drogi :-). Problem leży w bezpieczeństwie. Rowerzyści na
    polskich drogach stanowią może 2 lub 3% całego ruchu, a ginie ich tyle, jakby
    było ich znacznie więcej. To tak, jakby kierowców ginęło nie kilka, a
    kilkanaście, czy wręcz kilkadziesiąt tysięcy w skali w roku. Wyobrażalne?

    Tu jest taki ciekawy link odnośnie wypadków w UE i działań na rzecz poprawy
    bezpieczeństwa. Na uwagę zasługuje to, że komisja europejska nie chce zmuszać
    rowerzystów do noszenia kasków, tylko "zbadać, czy faktycznie poprawiłyby ich
    bezpieczeństwo". Sporo uwagi poświęcono tam niechronionym uczestnikom ruchu.
    Ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że działania UE, które mają poprawić
    bezpieczeństwo, skierowane są głównie w kierunku "nawrócenia" kierowców.
    Proponuje się też badania nad technologiami, dającą pieszym, czy rowerzystom
    szanse na przetrwanie (samochód wykonany z odpowiednich materiałów, systemy
    ostrzegania przez niechronionymi użytkownikami itp.)


    tinyurl.com/6okla


    --
    Pozdro
    Tomek
  • czlowiek_za_kierownica 14.01.05, 13:50
    shp80 napisał:

    > przepustowość skrzyżowania jest większa, gdy więcej pojazdów zdoła przez nie
    > przejechać.

    trafna uwaga. gdyby wszyscy kierowcy samochodów ruszali razem, jak się zapali
    zielone (tak, jak robią to np. na Zachodzie), to więcej pojazdów przejechałoby
    przez skrzyżowanie. zauważ jednak, że manewrowanie na skrzyżowaniu w celu
    ominięcia rowerzysty również nie przyspiesza przejazdu i nie zwiększa liczby
    pojazdów przejeżdżających przez nie.


    > Oczywiście istnieje szansa, że czasem można odjechać z drzwiami
    > jakiegoś kierowcy, który wysadzał pasażera nie spolądając do lusterka. :-)

    Oczywiście chciałeś powiedzieć zatrzymać sie na drzwiach ;o) jedyny przypadek,
    jaki widziałem, z drzwiami, które odjechały z samochodu po ich otworzeniu był z
    Ikarusem ;o)


    > No właśnie nie łamią PoRDu, pod warunkiem, że zachowają minimum 1 metr
    > odstępu przy wyprzedzaniu. Przepis ten dotyczy każdego pojazdu
    > wyprzedzającego pojazd jednośladowy.

    no właśnie

    > W drugą stronę to nie działa.. jakbyś chciał np. napisać, że
    > rowerzysta też musi zachować 1m odstępu od samochodu :-)

    a szkoda ;o)


    > Ja tam nie mam nic przeciwko autostradom, sam też poruszam się samochodem.
    > Denerwuje mnie tylko to, że równocześnie mało się robi dla rowerzystów.

    akurat to mnie rónież denerwuje. rowerzyści na ścieżkach rowerowych to większe
    bezpieczeństwo dla innych pojazdów na ulicy.


    > To tak, jakby kierowców ginęło nie kilka, a kilkanaście, czy wręcz
    > kilkadziesiąt tysięcy w skali w roku. Wyobrażalne?

    nie strasz... juz te kilka tysięcy to jakby całe miasteczko znikało...


    > Ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że działania UE, które mają poprawić
    > bezpieczeństwo, skierowane są głównie w kierunku "nawrócenia" kierowców.

    tam jest niestety inna kultura jazdy po obu stronach. Poza autostradami ruch
    toczy się powoli i w związku tym nikt nie narzeka, ze rowerzyści spowalniają
    ruch. dobra sieć autostrad i osobne ścieżki rowerowe są właściwym rozwiązaniem.

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • shp80 15.01.05, 00:40
    > zauważ jednak, że manewrowanie na skrzyżowaniu w celu
    > ominięcia rowerzysty również nie przyspiesza przejazdu i nie zwiększa liczby
    > pojazdów przejeżdżających przez nie.

    No nie wiem... Jakoś rzadko mi się zdarza, żeby komuś udało się wyprzedzić mnie
    zaraz za skrzyżowaniem, a już napewno nie w jego połowie. Jeśli komuś to się
    udaje, to zazwyczaj towarzyszą temu mocno zwiększone obroty silnika, a czasem
    smród i pisk palonych gum :-) Nawet, gdy staję w kolejce (a czasem tak robię,
    bo nie widzę sensu przepychania się na początek przez trzy samochody), to te w
    czasie ruszania, zwyczajnie blokują mi możliwość pełnego przyspieszenia :-P
    Że nie wspomnę o bardzo opóźnionej reakcji startowej kierowców (zazwyczaj na
    zielonym, szukają dopiero biegu.

    > Oczywiście chciałeś powiedzieć zatrzymać sie na drzwiach ;o)

    Ja ze swoją posturą pewnie na drzwiach bym się zatrzymał, ale osobnik wagi
    ciężkiej mógłby sprawić, że takie drzwi otworzyłyby się szerzej, niż
    przewidzieli konstuktorzy :-)

    > nie strasz... juz te kilka tysięcy to jakby całe miasteczko znikało...

    W Szwecji chcą pójść dalej i sprawić, by liczba zabitych w wypadkach spadła do
    zera. Wydaje się to niezbyt realne, ale kto wie. Tam społeczeństwo jest jakoś
    bardziej zdyscyplinowane.

    > Poza autostradami ruch
    > toczy się powoli i w związku tym nikt nie narzeka, ze rowerzyści spowalniają
    > ruch. dobra sieć autostrad i osobne ścieżki rowerowe są właściwym
    > rozwiązaniem.

    Boję się tylko jednego. Jak zrobią u nas, że wszystkie autostrady będą płatne,
    to część kierowców (szczególnie TIRów), chcąc zaoszczędzić, nie pojedzie
    autostradami, tylko gdzieś wiejskimi drogami. Gdzieś nawet czytałem o takiej
    praktyce, tylko nie pamiętam gdzie. W Niemczech od niedawna kierowcy TIRów
    również muszą płacić za autostrady.

    --
    Pozdro
    Tomek
  • czlowiek_za_kierownica 24.01.05, 15:11
    shp80 napisał:

    > Że nie wspomnę o bardzo opóźnionej reakcji startowej kierowców (zazwyczaj na
    > zielonym, szukają dopiero biegu.

    to prawda, są tacy... denerwują nie tylko Ciebie ;o) jakoś w normalnych,
    cywilizowanych krajach, na które wszyscy się powołują, kierowcy ruszają spod
    zielonego wszyscy w tym samym czasie... ale do tego trzeba doświadczenia,
    umiejętności, no i pomyślunku ;o)


    > Boję się tylko jednego.Jak zrobią u nas, że wszystkie autostrady będą płatne,
    > to część kierowców (szczególnie TIRów), chcąc zaoszczędzić, nie pojedzie
    > autostradami, tylko gdzieś wiejskimi drogami. Gdzieś nawet czytałem o takiej
    > praktyce, tylko nie pamiętam gdzie.

    TIRowcy, chcąc ominąć płatny odcinek A2 Konin - Poznań i dalej wybierają boczną
    drogę przez Słupno... mieszkańcy już protestowali i chyba skończy się to
    zakazami ruchu TIRów na tej drodze.


    > W Niemczech od niedawna kierowcy TIRów również muszą płacić za autostrady.

    taka jest teraz tendencja, że ten, kto niszczy drogę, ten płaci. Przejazd
    jednego TIRa jest podobno równoznaczny przejechaniu przez ten sam odcinek drogi
    ok. 200 zwykłych samochodów osobowych, jeśli chodzi o zniszczenie asfaltu i
    zanieczyszczenie środowiska. Niestety u nas nie chcą płacić, bo taniej...
    A w Europie każdy płaci po równo i raczej TIRy się nie wymigują, bo mandat
    byłby nieporównywalnie większy...
    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 17.01.05, 14:15
    shp80 napisał:

    > Drogi człowieku za kierownicą. Podałeś kilka przepisów, które mam niemal
    > wyryte na blachę. I jakoś nie widzę tam artykułu, który mówiłby, że
    zabronione
    > jest omijanie innych pojazdów. Oczywiście, pewne kwestie dotyczące omijania,
    > dotyczą każdego.
    Tomku to proste przepisy nie mówią dokładnie o tej sytuacji ale czytając cały
    kodeks zrozumiesz że kilka przepisów wyklucza taką jazdę. Taką dyskusje
    prowadziłem z Olkiem na forum masy i tam na koniec przedłożyłem dokładnie
    przepisy zabraniające tego.
    KA
  • shp80 26.01.05, 20:51
    > Tomku to proste przepisy nie mówią dokładnie o tej sytuacji ale czytając cały
    > kodeks zrozumiesz że kilka przepisów wyklucza taką jazdę.

    Głupota naszych przepisów polega na tym, że każdy lubi je interpretować, jak mu
    się podoba. Ja na przykład nie widzę, bym łamał jakiś przepis omijając lub
    wyprzedzając inny pojazd (jeśli nie przepuszcza pieszych - jeśli nie wyprzedzam
    go stroną, w którą zamierza skręcić - jeśli nie przecinam ciągłej linii itp).
    Dodatkowo, o fakcie mojej zgodności z przepisami, informuje mnie również
    policja - patrz w linku: ABC rowerzysty:

    www.kmp.szczecin.pl/doc/ulotka%20rowery.doc
    punkt numer osiem

    Skoro policja uważa, że nie ma w tym nic złego, to znaczy, że chyba tak
    widocznie jest :-)

    > Taką dyskusje
    > prowadziłem z Olkiem na forum masy i tam na koniec przedłożyłem dokładnie
    > przepisy zabraniające tego.

    No, ja takich punktów w kodeksie nie widziałem, choć dość często go przeglądam,
    bo interesuję się tym, czy w danych sytuacjach jestem "prawym", czy "lewym: :-)

    --
    Pozdro
    Tomek
    szczecin.rowery.org.pl
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.01.05, 11:30
    Tomku głupota polega na głupocie czyli nie zroumieniu sensu tego co się czyta
    itp., a czy ty wyobrażasz sobie kodeks opisujacu każdą możliwośc osobno??
    Tomku jeśli pas ruchu jest wystarczajacy dla jednego a nie minimum
    dla jednego, czy też przynajmniej jednego pojazdu (rower jest pojazdem) to
    znaczy ze bezpiecznie może po nim poruszac się jeden pojazd wielosladowy a co
    za tym idzie dodatkowy uczestnik ruchu stanowi tam zagrożenie a to jest
    zakazane:
    Rozdział I
    Zasady ogólne
    Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
    zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
    wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
    porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
    spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
    a jeśli już to nie jesteś w stanie spełnić:
    2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika
    ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu
    sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej
    strony;
    Oddział 6
    Wyprzedzanie
    Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się
    w szczególności, czy:
    1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
    utrudnienia komukolwiek ruchu; (olo założe się że jaadac blisko lewej krawedzi
    pasa utrudniasz ruch)
    2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania (jeli sa dwa pasy i tym
    lewym jedzie się szybciej to znaczy że ktos juz wyprzedza)
    i znowu sławetne:
    2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną
    ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
    uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
    pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
    Tomku wybacz ale jadac w korku miedzy samochodami napewno nie zachowujesz ani
    szczególnej ostrozności ani bezpiecznej odległości ani na bank nie jedziesz
    jednym pasem a zmieniasz go co i raz i nie sygnalizujesz tego, bo musiałbyś
    wiatraka rekoma robić a to już nijak się ma do tej szczególnej ostrożności.
    Pozdrawiam KA
  • shp80 27.01.05, 18:37
    > Tomku głupota polega na głupocie czyli nie zroumieniu sensu tego co się czyta
    > itp., a czy ty wyobrażasz sobie kodeks opisujacu każdą możliwośc osobno??

    Ja rozumiem, to co czytam. Pytanie tylko, czy rozumieją to ci, którzy tworzą te
    przepisy. Skoro tworzą je tak, że budzą zastrzeżenia, tzn. że są źle
    skonstruowane i należy je poprawić. Przykładowo:
    Zgodnie z którymś tam przepisem, kierujący rowerem powinien jechać możliwie
    blisko prawej krawędzi jezdni, w razie konieczności zatrzymać się w celu
    ułatwienia wyprzedzania. Pytanie: jak zgodnie z definicją PORD można wyprzedzać
    stojący pojazd? A takich baboli jest znacznie więcej...

    > Tomku jeśli pas ruchu jest wystarczajacy dla jednego a nie minimum
    > dla jednego, czy też przynajmniej jednego pojazdu (rower jest pojazdem)

    Zgodnie z definicją PORD pas ruchu jest wystarczający dla ruchu jednego rzędu
    pojazdów _wielośladowych_. Teraz pytanie: co miał na myśli ustawodawca pisząc
    wystarczający?
    a) jeden pas wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego i więcej tym pasem
    nikt jechać nie może
    b) jeden pas _spokojnie_ wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego (jego
    szerokość została obliczona tak, by spokojnie mógł się zmieścić standardowy
    samochód, a jeśli pas będzie odpowiednio szeroki, to może nim jechać jeszcze
    inny pojazd).

    Gdyby było tak, jak w punkcie a), to kierujący pojazdem wielośladowym nie
    mógłby wyprzedzać rowerzysty tym samym pasem. Jednak, jak wynika z innych
    przepisów, jedynym warunkiem, jaki musi spełnić, jest zachowanie minimum 1
    metra odstępu. Przepisy nasz nie precyzują analogicznej sytuacji w przypadku
    rowerzystów. Co się dziwić. Zostały ułożone w czasach, kiedy faktycznie rower w
    mieście był najwolniejszym środkiem transportu. Sytuacja zmieniła się
    diametralnie, a przepisy nie. Takie manewry objeżdżania korków są bardzo
    praktykowane w tej starej unii. I nie widzę w tym nic złego. Jak ktoś może
    jechać, to niech jedzie, po co generować zbędny tłok?

    > to
    > znaczy ze bezpiecznie może po nim poruszac się jeden pojazd wielosladowy a co
    > za tym idzie dodatkowy uczestnik ruchu stanowi tam zagrożenie

    Jak można zagrozić komuś, kto stoi w miejscu lub porusza się w żółwim tempie?

    > a to jest
    > zakazane:
    > Rozdział I
    > Zasady ogólne
    > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
    > obowiązani
    > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
    > unikać
    > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
    > porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
    > spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.

    No to jest zrozumiałe. Ale to są tylko ogólniki, jeżdżąc w korku uważam na inne
    pojazdy i jestem w stanie szybko wyhamować.

    > a jeśli już to nie jesteś w stanie spełnić:
    > 2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika
    > ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość;

    Jestem w stanie. Pojęcie bezpiecznego odstępu zależy od wielu czynników, między
    innymi od prędkości jazdy. Ustawa nie prezycuje, ile tak odstęp wynosi. Wobec
    tego należy zachowywać go stosownie do warunków.

    > omijanie pojazdu
    > sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej
    > strony;

    O tym też wspominałem.


    > Oddział 6
    > Wyprzedzanie
    > Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić
    > się
    > w szczególności, czy:
    > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
    > utrudnienia komukolwiek ruchu; (olo założe się że jaadac blisko lewej
    > krawedzi
    > pasa utrudniasz ruch)

    Ruch, który stoi albo wlecze się z prędkością pieszego? Poza tym nie utrudniam
    nikomu ruchu, bo nie wjeżdżam nagle przed maskę i jadę swoim "tunelem". Gdy
    sytuacja wymaga, bym zjechał na prawo, czynię to płynnie, tak, by samochód na
    prawym pasie w ogóle nie musiał hamować. W Niemczech takie wjeżdżanie na
    sąsiedzni pas przy dużych korkach, nazywa się zamkiem błyskawicznym. Nikt się
    nie burzy, że wjechałem komuś tuż przed maskę, bo dzięki takiej jeździe
    zachowuje się płynność jazdy.

    > 2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania (jeli sa dwa pasy i
    > tym lewym jedzie się szybciej to znaczy że ktos juz wyprzedza)

    Ja mówię o sytuacji, kiedy dwa pasy są zajęte, a między nimi jest duża przerwa.
    Potem jeżdżę rowerem, żeby z takich przerw korzystać. Samochody generują korki,
    nie ja. Dlaczego to ja mam się podporządkowywać? Gdybym miał obok ścieżkę, nie
    przeciskałbym się między samochodami, tylko wykorzystał ścieżkę do płynnej
    jazdy. To jest właśnie potencjał roweru - nie musi stać w korkach. W przeciwnym
    razie jego użytkowanie w mieście nie miałoby większego sensu.

    > i znowu sławetne:
    > 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną
    > ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
    > uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
    > pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

    O tym też mówiłem.

    > Tomku wybacz ale jadac w korku miedzy samochodami napewno nie zachowujesz ani
    > szczególnej ostrozności ani bezpiecznej odległości

    Zachowuję. Jest duża różnica przy wyprzedzaniu samochodem roweru, a
    wyprzedzaniu rowerem samochodu. Samochód się nie przewróci, gdy zbyt blisko
    niego podjadę.

    > ani na bank nie jedziesz
    > jednym pasem a zmieniasz go co i raz i nie sygnalizujesz tego, bo musiałbyś
    > wiatraka rekoma robić a to już nijak się ma do tej szczególnej ostrożności.

    To się zgadza. Ale akurat dla kierowców w stojących pojazdach nie ma to
    większego znaczenia. Lepiej trzymać dłonie na kierownicy i skupić się na tym,
    co się dzieje z przodu.


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.01.05, 10:45
    shp80 napisał:
    >Pytanie tylko, czy rozumieją to ci, którzy tworzą te
    >przepisy. Skoro tworzą je tak, że budzą zastrzeżenia, tzn. że są źle
    > skonstruowane i należy je poprawić. Przykładowo:
    > Zgodnie z którymś tam przepisem, kierujący rowerem powinien jechać możliwie
    > blisko prawej krawędzi jezdni, w razie konieczności zatrzymać się w celu
    > ułatwienia wyprzedzania. Pytanie: jak zgodnie z definicją PORD można
    > wyprzedzać stojący pojazd? A takich baboli jest znacznie więcej...
    UŁATWIĆ W TYM WYPADKU ZNACZY ZATRZYMAĆ SIĘ I ZEJŚĆ NA POBOCZE

    > > Tomku jeśli pas ruchu jest wystarczajacy dla jednego a nie minimum
    > > dla jednego, czy też przynajmniej jednego pojazdu (rower jest pojazdem)
    >
    > Zgodnie z definicją PORD pas ruchu jest wystarczający dla ruchu jednego rzędu
    > pojazdów _wielośladowych_. Teraz pytanie: co miał na myśli ustawodawca pisząc
    > wystarczający?
    > a) jeden pas wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego i więcej tym pasem
    > nikt jechać nie może
    OCZYWIŚCIE, JEST PRZECIEŻ NAWET ZAKAZ JAZDY OBOK SIEBIE
    > b) jeden pas _spokojnie_ wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego (jego
    > szerokość została obliczona tak, by spokojnie mógł się zmieścić standardowy
    > samochód, a jeśli pas będzie odpowiednio szeroki, to może nim jechać jeszcze
    > inny pojazd).
    NIE, BO WTEDY BYŁO BY SFORMUŁOWANIE ZE JEST NP MINIMUM DLA JEDNEGO
    >
    > Gdyby było tak, jak w punkcie a), to kierujący pojazdem wielośladowym nie
    > mógłby wyprzedzać rowerzysty tym samym pasem. Jednak, jak wynika z innych
    > przepisów, jedynym warunkiem, jaki musi spełnić, jest zachowanie minimum 1
    > metra odstępu. Przepisy nasz nie precyzują analogicznej sytuacji w przypadku
    > rowerzystów. Co się dziwić. Zostały ułożone w czasach, kiedy faktycznie rower
    w
    >
    > mieście był najwolniejszym środkiem transportu. Sytuacja zmieniła się
    > diametralnie, a przepisy nie. Takie manewry objeżdżania korków są bardzo
    > praktykowane w tej starej unii. I nie widzę w tym nic złego. Jak ktoś może
    > jechać, to niech jedzie, po co generować zbędny tłok?
    >
    > > to
    > > znaczy ze bezpiecznie może po nim poruszac się jeden pojazd wielosladowy
    > a co
    > > za tym idzie dodatkowy uczestnik ruchu stanowi tam zagrożenie

    TY MI NIE OPISUJ JAK TO WYGLĄDA WIEM TO RÓWNIE DOBRZE, JEŚLI SOBIE PRZYPOMNISZ
    Z KURU TO TAM NA RYSUNKACH MANEWR WYPRZEDZANIA ZAWSZE JEST UKAZANY I
    RÓWNOZNACZNY ZE ZMIANA PASA RUCHU

    > Jak można zagrozić komuś, kto stoi w miejscu lub porusza się w żółwim tempie?

    NA TYSIĄCE SPOSOBÓW
    > > a to jest
    > > zakazane:
    > > Rozdział I
    > > Zasady ogólne
    > > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
    > > obowiązani
    > > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
    > > unikać
    > > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa
    > lub
    > > porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłó
    > cić
    > > spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
    >
    > No to jest zrozumiałe. Ale to są tylko ogólniki, jeżdżąc w korku uważam na
    inne
    >
    > pojazdy i jestem w stanie szybko wyhamować.

    TO SAMO POWIEDZIAŁ MI BLACHOSMRODZIARZ GDY DORWAŁEM GO NA ŚWIATŁACH PO TYM JAK
    MAŁO MNIE NIE WYWAIŁ WYPRZEDZAJĄC MNIE W ODLEGŁOSCI KILKUNASTU CENTYMETRÓW.
    >
    > > a jeśli już to nie jesteś w stanie spełnić:
    > > 2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestn
    > ika
    > > ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość;
    >
    > Jestem w stanie. Pojęcie bezpiecznego odstępu zależy od wielu czynników,
    między
    >
    > innymi od prędkości jazdy. Ustawa nie prezycuje, ile tak odstęp wynosi. Wobec
    > tego należy zachowywać go stosownie do warunków.
    >
    > > omijanie pojazdu
    > > sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego pra
    > wej
    TO ZNOWU TYLKO TWOJE ZDANIE I ODCZUCIE

    > O tym też wspominałem.
    >
    >
    > > Oddział 6
    > > Wyprzedzanie
    > > Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewni
    > ć
    > > się
    > > w szczególności, czy:
    > > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
    > > utrudnienia komukolwiek ruchu; (olo założe się że jaadac blisko lewej
    > > krawedzi
    > > pasa utrudniasz ruch)
    >
    > Ruch, który stoi albo wlecze się z prędkością pieszego? Poza tym nie
    utrudniam
    > nikomu ruchu, bo nie wjeżdżam nagle przed maskę i jadę swoim "tunelem". Gdy
    > sytuacja wymaga, bym zjechał na prawo, czynię to płynnie, tak, by samochód na
    > prawym pasie w ogóle nie musiał hamować. W Niemczech takie wjeżdżanie na
    > sąsiedzni pas przy dużych korkach, nazywa się zamkiem błyskawicznym. Nikt się
    > nie burzy, że wjechałem komuś tuż przed maskę, bo dzięki takiej jeździe
    > zachowuje się płynność jazdy.
    >
    OWSZEM TO PRAKTYKA JEDNAK KIEROWCA MOZE NIE PATRZAC W LUSTERKO Z JAKIEJŚ
    PRZYCZYNY ODBIĆ W LEWO CZY PRAWO BEZ SYGNALIZOWANIA TEGO BO NIE OPUSZCZA SWEGO
    PASA RUCHU I CO ZAJECHAŁ CI DROGĘ LUB WALI CIĘ W BOK (BO NIE WIDZIAŁ CIEBIE)BO
    NIE POMYSLAŁ O TYM (MA PRAWO UWAŻAĆ ŻE ZNASZ PRZEPISY I MU TAM NIE WIEDZIESZ)
    > > 2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania (jeli sa dwa pasy
    > i
    > > tym lewym jedzie się szybciej to znaczy że ktos juz wyprzedza)
    >
    > Ja mówię o sytuacji, kiedy dwa pasy są zajęte, a między nimi jest duża
    przerwa.
    > Potem jeżdżę rowerem, żeby z takich przerw korzystać. Samochody generują
    korki,
    OCZYWIŚCIE ALE JEST TO NIEZGODNE Z PRZEPISAMI
    > nie ja. Dlaczego to ja mam się podporządkowywać? Gdybym miał obok ścieżkę,
    nie
    > przeciskałbym się między samochodami, tylko wykorzystał ścieżkę do płynnej
    > jazdy. To jest właśnie potencjał roweru - nie musi stać w korkach. W
    przeciwnym
    >
    > razie jego użytkowanie w mieście nie miałoby większego sensu.

    TAK TWIERDZĄ TEŻ KIEROWCY KTÓRZY POPIEPRZAJĄ ŚCIEŻKĄ ROWEROWĄ PRZY MODLIŃSKIEJ
    >
    > > i znowu sławetne:
    > > 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczegól
    > ną
    > > ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
    > > uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
    >
    > > pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
    >
    > O tym też mówiłem.
    >
    > > Tomku wybacz ale jadac w korku miedzy samochodami napewno nie zachowujesz
    > ani
    > > szczególnej ostrozności ani bezpiecznej odległości
    >
    > Zachowuję. Jest duża różnica przy wyprzedzaniu samochodem roweru, a
    > wyprzedzaniu rowerem samochodu. Samochód się nie przewróci, gdy zbyt blisko
    > niego podjadę.
    ALE TY MOŻESZ, CZYLI STWARZASZ NIEBEZPIECZEŃSTWO
    > > ani na bank nie jedziesz
    > > jednym pasem a zmieniasz go co i raz i nie sygnalizujesz tego, bo musiałb
    > yś
    > > wiatraka rekoma robić a to już nijak się ma do tej szczególnej ostrożnośc
    > i.
    >
    > To się zgadza. Ale akurat dla kierowców w stojących pojazdach nie ma to
    > większego znaczenia. Lepiej trzymać dłonie na kierownicy i skupić się na tym,
    > co się dzieje z przodu.

    ONI TEŻ TAK MYŚLĄ OLEWAJĄC TWOJE PRAWA ROWERZYSTY
    KA
  • shp80 28.01.05, 21:44
    Reasumując: gdybym chciał stać w korkach, to jeździłbym samochodem albo KM. Ale
    mi zależy i na czasie i na kasie, i dlatego najczęściej wybieram rower :-)
    Wolę sobie np. zwiedzić pół świata, niż ładować pieniądze w skarbonkę bez dna
    na czterech kołach...:-P
    Nie jest moją winą, że urzędnicy traktują rower, jak traktują.. Oni są tylko
    ludźmi i też popełniają błędy (mniejsza o to, że nie chcą się do nich potem
    przyznawać ;-P). Ale niech nie liczą na to, że przez ich błędy ja będę
    cierpiał... Nie ma ścieżki? Cóż.. korek mnie nie dotyczy. Śmierdzi egoizmem?
    Być może. Ale moja postawa jest tylko reakcją na decyzje podejmowane przez
    władze miasta. Oni lekceważą moje potrzeby - ja ich też lekceważę... :->



    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 12:25
    Tomku piszę tylko że taka jazda jest niezgodna z przepisami, ina sprawą jest to
    że powinna powstać infrastruktura pozwalajaca na bezpieczną jaze rowerem po
    mieście. Natomiast ważne jest by wiedzieć co jest zgodne z przepisami a co nie
    i nie wdawać się w zbędne polemiki a jeśli wymaga sie od kogoś szacunku to i
    jemu też go trzeba okazać.
    Pozdrawiam KA
  • shp80 31.01.05, 14:19
    > Tomku piszę tylko że taka jazda jest niezgodna z przepisami...

    Być może jest to jazda na granicy prawa, ale ja się będę dalej upierał, że jest
    zgodna z przepisami... :-)
    Tak, jak i kierowca samochodu nie musi podczas wyprzedzania jednośladu zmieniać
    pasa ruchu (sprecyzowany jest tylko odstęp), tak i rowerzysta (motocyklista)
    również nie musi tego robić. Tutaj nie ma sprecyzowanego odstępu, prócz tego,
    że ma być on jedynie _bezpieczny_. A bezpieczny odstęp, czy tego chcesz, czy
    nie, zależy niemal wyłącznie od prędkości. Nie słyszałem, by rowerzyści masowo
    ginęli jeżdżąc w korkach. Giną najczęściej tam, gdzie się jeździ szybko i bez
    zachowania bezpiecznego odstępu. A potem kierowca tłumaczy fakt zjechania
    rowerzysty o kilkadziesiąt centymetrów w bok: "zajechał mi"...

    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 14:33
    shp80 napisał:
    _. A bezpieczny odstęp, czy tego chcesz, czy
    > nie, zależy niemal wyłącznie od prędkości.
    Prędkośc ma owszem wielki wpływ (czas reakcji) ale nawet jeśli samochód jedzie
    wolno a zbyt blisko, ty jadąc rowerem postanawiasz zmienić pas wystawiasz lewa
    reke i w tym momecie gość tnie cię antena po nadgarstku, lub w korku nagle
    kierowca otwiera drzwi by przewietrzyć samochód a ty w nie się ładujesz lub
    wystwia rękę.
    KA
  • shp80 31.01.05, 22:30
    > ty jadąc rowerem postanawiasz zmienić pas wystawiasz lewa
    > reke i w tym momecie gość tnie cię antena po nadgarstku, lub w korku nagle
    > kierowca otwiera drzwi by przewietrzyć samochód a ty w nie się ładujesz lub
    > wystwia rękę.

    Jadąc w korku nie sygnalizuję manewrów właśnie dlatego, by mieć pełną kontrolę
    nad rowerem. Poza tym, poruszam się w sposób przewidywalny i nie skaczę z pasa
    na pas (wygląda to mniej więcej tak, jakbym jechał trzecim, "środkowym" pasem).
    Kierowcy z lewego pasa rzadko otwierają drzwi, a już szczególnie w zimie :-)
    Miewam i sytuacje, kiedy niektórzy kierowcy specjalnie robią mi miejsce.
    Zjawisko wyjątkowo rzadkie, ale jednak... Dla równowagi bywa i tak, że
    niektórzy specjalnie zajeżdżają mi drogę, bym dalej nie mógł jechać... Ale
    jako, że rower to zwinna bestia, nie stanowi to dla mnie problemu i omijam
    delikwenta drugą stroną... ;-> Rozmawiamy tutaj o manewrach przy prędkościach
    rzędu 0-30km/h... Czasem bywa, że to ja sam, wbrew własnej woli dostaję się w
    otchłań takiego "tunelu". Przykładowo: pas prawy służy tylko do skrętu w prawo,
    pas lewy do jazdy na wprost, a ja jadę właśnie prosto. Z prawej i lewej
    wyrzedzają mnie samochody. Niby to samo, a jednak coś zupełnie innego. Nie ma
    tutaj miejsca na mój błąd...

    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.02.05, 10:02
    Tomek generalnie robie to samo ale tak czy inaczej opisane wcześniej
    niebezpieczeństwa istnieją a i jest to niezgopdne z przepisami. Cały ten wywód
    prowadzi do jednego przepisy są bardzo ważne ale nie zastąpia ludzkiej
    życzliwości i wyrozumiałosci.
    KA
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.01.05, 12:00
    8. Zachowuj szczególną ostrożność, gdy omijasz pojazdy zaparkowane lub stojące
    w korkach. Ich drzwi mogą otworzyć się w każdej chwili.
    Tomku a gdzie tu masz zezwolenie na jazdę tym samym pasem ruchu, masz poprostu
    uważać bo coś takiego może mieć miejsce ze z samochodu stojącego w koru nagle
    wysiądzie kierowca a ty jadac pasem obok będziesz na tyle blisko ze możesz
    wpaśc na drzwi to jest rada nie przepis podobnie jak:
    2. Chociaż przepis tego nie wymaga dla swojego bezpieczeństwa zakładaj kask
    ochronny i używaj jaskrawych ubrań - będziesz lepiej widoczny.

    3. Poruszaj się po drogach zgodnie z przepisami - to warunek otrzymania
    odszkodowania w razie wypadku.
    KA
  • shp80 27.01.05, 18:51
    > Tomku a gdzie tu masz zezwolenie na jazdę tym samym pasem ruchu,

    No, korki nie tworzą się tylko na jednym pasie. Wybacz, ale jak droga ma dwie
    jezdnie po trzy pasy ruchu, które się korkują) i wąski chodniczek, na którym
    ledwo mieszczą się piesi, to ja nie będę narażał pieszych tylko dlatego, że
    miasto stosuje głupią politykę z cyklu "wszystko dla samochodów". A skoro tak
    jest, to ja się nie będę stosował do "wizji" miasta, mam głęboko gdzieś takie
    rozwiązania, w których nie ma miejsca dla pojazdów alternatywnych.
    Jeżdżę tak, by nie zrobić krzywdy ani sobie, ani przypadkowym osobom.
    Odpowiedzialność nie zawsze ma wiele wspólnego ze stosowaniem się do przepisów.
    Doświadczyłem tego wielokrotnie, a jeżdżę rowerem czynnie od przeszło 7 lat.
    Poprzedni rok zamknąłem dystansem nieco ponad 12000km.

    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 17.01.05, 14:06
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    > 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
    Ten przepis przez wielu imbecyli za kółkiem uważany jest za zakaz wjazdu na
    przejazd dla rowerów kiedy "PAN" jedzie, czyli rowerzysta ma zielone światło a
    dupek kożysta z zielonej strzałki i wydaje mu się że ma pierwszeństwo NAGMINNE
    dla kretynów którzy coś wiedzą tylko nie wiedzą co. Przypomnę w tym wypadku
    kwestie pierwszeństwa wyznacza sygnalizacja świetlna.
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 24.01.05, 15:18
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > > 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    > > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
    > Ten przepis przez wielu imbecyli za kółkiem uważany jest za zakaz wjazdu na
    > przejazd dla rowerów kiedy "PAN" jedzie, czyli rowerzysta ma zielone światło
    > a dupek kożysta z zielonej strzałki i wydaje mu się że ma pierwszeństwo
    > NAGMINNE dla kretynów którzy coś wiedzą tylko nie wiedzą co. Przypomnę w tym
    > wypadku kwestie pierwszeństwa wyznacza sygnalizacja świetlna.

    Drogi KA, przypomnę, że interpretujesz w korzystny dla siebie sposób. Sprawę
    pierszeństwa przy sterowaniu sygnalizacją świetlną na skrzyżowaniu opisują inne
    paragrafy. Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
    z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na przejazd
    upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc według mnie
    zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak jak pieszy
    przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie przejechać.
    Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
    posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 16:56
    Pragne cie drogi kierowco poinformowac, niestety z niekozyscia dla ciebie, ze
    interpretacja KA jest sluszna. To wlasnie sygnalizacja wyznacza pierszenstwo a
    gdy jej nie ma to maja zastosowanie przepisy ogolne czyli zakaz wjazdu przed
    nadjezdzajacy pojazd. Jak to dziwnie sie sklada, ze rowerzysci znaja przepisy
    (te z kodeksu) znacznie lepiej niz kierowcy, nieprawdaz?
  • Gość: uwzetka IP: *.chello.pl 24.01.05, 17:29
    o, widzę, że niektórzy są z forum ZDM... Ale tamto chyba zamknęli?
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 09:06
    Dokladnie. Forum ZDM zostalo skasowane. Juz od dluzszego czasu zanosilo sie na
    to gdyz rzecznik w ogole nie odpowiadal na posty.
  • uwzetka 25.01.05, 16:31
    to smutne, ale wiesz, reorganizacja!
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.01.05, 16:09
    Gość portalu: uwzetka napisał(a):

    > o, widzę, że niektórzy są z forum ZDM... Ale tamto chyba zamknęli?
    A to ty jesteś przywiązany/a do jednego???
    Okropne
    KA
  • Gość: uwzetka IP: *.chello.pl 25.01.05, 21:48
    nie, ale z tamtym byłam związna emocjonalnie i nigdzie już nie podniosę sobie
    tak doskonale ciśnienia:)
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.01.05, 14:14
    Gość portalu: uwzetka napisał(a):

    > nie, ale z tamtym byłam związna emocjonalnie i nigdzie już nie podniosę sobie
    > tak doskonale ciśnienia:)

    No cóż musi być ono wyjatkowo niskie, mnie zamiast kawy wystarcza przeczytać
    idiotyzmy Piotra i juz kawa zbedna.
    ;))
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 31.01.05, 11:46
    Gość portalu: Roberto napisał(a):

    > Pragne cie drogi kierowco poinformowac, niestety z niekozyscia dla ciebie, ze
    > interpretacja KA jest sluszna. To wlasnie sygnalizacja wyznacza pierszenstwo
    > a gdy jej nie ma to maja zastosowanie przepisy ogolne czyli zakaz wjazdu
    > przed nadjezdzajacy pojazd. Jak to dziwnie sie sklada, ze rowerzysci znaja
    > przepisy (te z kodeksu) znacznie lepiej niz kierowcy, nieprawdaz?

    Roberto - czytaj bardziej uważnie. Ja właśnie piszę o sytuacji bez sygnalizacji
    świetlnej.
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.01.05, 16:07
    Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
    >
    > z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na przejazd
    > upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc według
    mnie
    >
    > zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak jak
    pieszy
    >
    > przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie przejechać.
    > Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
    > posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.

    Nie drogi przyjacielu, kodeks jasno określa pierwszeństwo a ma je ten kto ma
    zielone światło, przepis o bezpośrednim wjeżdzaniu pod pojazd tyczy się miejśc
    bez sygnalizacji. pamietaj o nadrzędnosci oznaczeń, bo niby co jak bedziesz
    miał zielone to zatrzymasz się i przepuścisz samochód z prawej bo ma
    pierwszeństwo albo dlatego ze jedziesz ulicą podporządkowana czy pojedziesz
    śmiało bo masz zielone??
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 31.01.05, 11:50
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Nie drogi przyjacielu, kodeks jasno określa pierwszeństwo a ma je ten kto ma
    > zielone światło, przepis o bezpośrednim wjeżdzaniu pod pojazd tyczy się
    > miejśc bez sygnalizacji. pamietaj o nadrzędnosci oznaczeń, bo niby co jak
    > bedziesz miał zielone to zatrzymasz się i przepuścisz samochód z prawej bo ma
    > pierwszeństwo albo dlatego ze jedziesz ulicą podporządkowana czy pojedziesz
    > śmiało bo masz zielone??
    > KA

    Drogi Ka, czytaj uważnie, ja pisałem właśnie o przejściach/przejazdach bez
    sygnalizacji. To jest chyba dla wszystkich oczywiste, że przy sygnalizacji
    pierwszeństwo ma pojazd mający zielone światło? Ja tego nie neguję. Moje
    wątpliwości dotyczą przjść/przejazdów bez sygnalizacji, na których większość
    rowerzystów uważa, że ma pierwszeństwo i często wjeżdża bez zastanowienia na
    ulicę.
    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 12:30
    Niestety praktyka dowodzi ze to kierowcy częsciej wjeżdżają bez zastanowienia
    na przejazdy rowerowe, jadąc rowerem często zdarza się że zbliżając sie do
    przejazdu rowerowego i nie mając nic z prawej ani z lewej strony jadę gdy nagle
    śmiga mi przed nosem imbecyl który skręca w prawo a ten niestety w tym wypadku
    powinien mi ustąpić pierwszeństwa.
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 01.02.05, 13:36
    problem polega (moim zdaniem) na historycznym uwarunkowaniu tzw. "zielonej
    strzałki". Dawniej była ona stała pod sygnalizatorem i oznaczała, że można
    warunkowo jechać zwracając uwagę na ruch poprzeczny i podporządkowując się
    pojazdom mającym zielone z boku. Wtedy nikt jeszcze nie myślał o rowerach.
    Ostatnio jednak wszedł przepis o warunkowej "zielonej strzałce", stałe,
    malowane zniknęły i na ich miejsce pojawiły się świecące oraz przepis mówiący o
    konieczności zatrzymania się i możliwości kontynuowania jazdy w kierunku
    wskazywanym strzałką, jeśli warunki pozwalają i nikomu nie zajeżdża się drogi
    (włączając rowerzystów - nowość). I gdzie tu problem? Polega na odmiennej
    interpretacji przepisów. Polaks jak zwykle musi odkrywać amerykę, decydenci
    najczęściej nie zastanawiając sie wiele zdjęli stałe strzałki i zamontowali
    świecące, które zapalają się zawsze, kiedy świeci się czerwone do jazdy na
    wprost lub wtedy, kiedy piesi w poprzek mają zielone. Niestety w całej Europie,
    włączając Rosję, zielona strzałka pod czerwonym światłem sygnaizatora oznacza,
    że na wprost nie można jechać, ale za to w kierunku strzałki można jechać
    spokojnie mając pierszeństwo. I nie trzeba się rozglądać, czy przypadkiem ktoś
    inny tego pierszeństwa nie ma.
    I tu też leży problem tego, o czym Ty piszesz. Utarło się wśród wielu
    kierowców, że w prawo można sobie skręcać na skrzyżowaniu, a jeśli masz zielone
    do jazdy na wprost, to tym bardziej nie trzeba się rozglądać. Niektórzy
    bardziej rozgarnięci spoglądają na pieszych, ale mało który myśli o
    rowerzystach. Inna rzecz, że rowerzyści u nas też pojawiają się bardzo często w
    takim miejscu 'znienacka', co zawdzięczamy szybkiej jeździe. Szczerze mówiąc
    nie widziałem na zachodzie rowerzysty pędzącego ścieżką i przez przejazd bez
    zwalniania. Każdy mający trochę oleju w głowie przed przejazdem zwalnia, tak
    samo jak ja bardzo często zwalniam przy skrzyżowaniu bez sygnalizacji
    świetlnej, nawet jeśli mam pierszeństwo, ale wolę się upewnić, że
    żaden 'nawiedzony' kierowca nie wyskoczy mi z boku.

    popieram jeszcze raz hasło - więcej rozumu w czasie jazdy, u wszystkich.

    pozdrawiam
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 01.02.05, 15:37
    Drogi człowieku za kierownicą! Rzucasz perły przed wieprze! Oni to wszystko
    wiedzą, ale ignorują bo są "uber alles". Dopiero gdy taki zderzy się z pieszym,
    pojazdem lub nieprawidłowo rosnącym drzewem to zaczyna się zastanawiać jakby tu
    zarobić parę złotych.
    Piszesz >Każdy mający trochę oleju w głowie przed przejazdem zwalnia< i to jest
    prawdą, ale pokaż mi pedalarza mającego olej w głowie!
    >popieram jeszcze raz hasło - więcej rozumu w czasie jazdy, u wszystkich.
    Zbyt wiele wymagasz, zwój nerwowy zastępujący pedalarzowi mózg nie może się
    rozwijać ze względu na wstrząsy, jakim jest poddawany. Ilość informacji
    docierająca do tego zwoju jest ograniczona, bo jadąc z nisko opuszczoną
    głową "takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy", szum powietrza w
    uszach zagłusza im dochodzące dźwięki, smród spalin zniszczył im powonienie i
    smak, a jedyny dotyk jaki cenią to czuły uścisk kierownicy. Jedyne uczucie,
    jakie kieruje pedalarzem to małpia złośliwość, chęć szkodzenia zarówno pieszym,
    jak i pojazdom i manifestowanie pogardy dla niepedalarzy czyli klasyczne
    chuligaństwo. Przykładem jest organizowanie masy krytycznej - i co nam
    zrobicie - zakłócającej ruch w mieście ku radości tych, niemogących się wyżyć w
    inny sposób, wstrętnych gnomów. Cała nadzieja w projekcie zmian PoRD
    wprowadzającym napowrót tabliczki rejestracyjne dla rowerów, skończą się
    wyczyny anonimowych chuliganów! A skarb państwa będzie mógł przeznaczyć
    kilkanaście milionów więcej na budowę ścieżek dla rowerów.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.02.05, 16:24
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    Niektórzy
    > bardziej rozgarnięci spoglądają na pieszych, ale mało który myśli o
    > rowerzystach. Inna rzecz, że rowerzyści u nas też pojawiają się bardzo często
    >w takim miejscu 'znienacka', co zawdzięczamy szybkiej jeździe. Szczerze mówiąc
    > nie widziałem na zachodzie rowerzysty pędzącego ścieżką i przez przejazd bez
    > zwalniania.

    Widzisz zazwyczaj odbywa się to tak, rowerzysta jedzie ścieżką z prędkością ok
    30 km i zbliża się do przejazdu rozglada sie i jeśli ma "wolne" jedzie,
    tymczasem kierowca jedzie z prędkoscią 50km/h i zwalnia przed skrętem, patrząc
    czy mu ktoś z lewej nie wjedzie jeśli nic z lewej nie ma to gaz i skreca waląc
    w rowerzystę( którego gdyby myslał widziałby bo jechał jakiś czas przed nim
    ścieżką po jego prawej i zrównał się z nim dopiero przed przejazdem) Proste
    porównanie prędkosci daje obraz tego że kierowca miał możliwość sprawdzić
    odpowiednio wcześniej czy skrecając w prawo nie zajedzie drogi rowerzyście.
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 01.02.05, 19:18
    jak widzę KA ciągle o jednym rozwiązaniu piszesz....
    ale tak na chłopski rozum - skoro (jak piszesz) rowerzysta i samochodziarz
    przez jakiś czas jechali mniej więcej równolegle (samochód zbliżał się co
    prawda szybciej do skrzyżowania, ale na pewno był widziany przez rowerzystę,
    który jak piszesz rozglądał się zbliżając się do przejazdu), to zarówno
    kierowca mógł wcześniej zauważyć rowerzystę, ale też rowerzysta mógł zauważyć
    samochód, który (zgodnie z regułami PoRD) zbliżając się do skrzyżowania miał
    włączony kierunkowskaz (pomijam nieodpowiedzialnych kierowców, którzy włączają
    kierunkowskazy w ostatniej chwili). W imię zdrowego rozsądku i zasady
    zachowania swoich genów dla przyszłości będąc na miejscu rowerzysty zwolniłbym
    albo nawet i zatrzymał, mimo, że miałbym pierwszeństwo.

    Jak mówi porzekadło - wielu z tych, którzy mieli pierszeństwo, leży na
    cmentarzu.

    a ja znów napiszę o przejeździe w okolicy Wilanowska - Sobieskiego, w miejscu
    gdzie zaczyna/kończy się ścieżka do Powsina. tam jest przejście dla pieszych i
    przejazd dla rowerów, ale niestety również krzewy. rowerzysta jadący z boku nie
    jest widoczny przez samochody, które nie mają żadnych szans, jeśli rowerzysta
    nie zwolni, a właściwie praktycznie zatrzyma się. I o takie przejazdy mi
    głównie chodzi, żeby rowerzyści zdawali sobie sprawę z ograniczeń samochodów.

    ale mimo wszystko pozdrawiam
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.02.05, 10:24
    Jak wskazuje samo porównanie prędkości, to kierowca widzi jadącego po prawej
    przed nim rowerzystę a nie odwrotnie.
    KA
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 02.02.05, 13:23
    Człowieku za kierownicą! Czy nie wyczuwasz pełnej impregancji Twojego
    adwersarza na racjonalne argumenty? Dla nich inercja, pole widzenia, kąt
    postrzegania, współczynnik tarcia i podobne pojęcia fizyczne są abstrakcją.
    Zdaniem takich rowerzystów słuszne by było prawo nakazujące samochodom
    zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może wyjechać na drogę, kierowca
    powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek rowerowych po obu stronach jezdni i w
    razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby kontynuować jazdę.
  • shp80 02.02.05, 16:36
    > Zdaniem takich rowerzystów słuszne by było prawo nakazujące samochodom
    > zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może wyjechać na drogę, kierowca
    > powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek rowerowych po obu stronach jezdni i
    > w razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby kontynuować jazdę.

    Tak właśnie jeździ się w całej cywilizowanej Europie (poza Polską oczywiście).
    Spróbowałbyś w Niemczech zrobić inaczej (nie spojrzeć, czy nie zbliża się
    rowerzysta), a miałbyś pozamiatane...
    I dziwnym zbiegiem okoliczności, mimo iż za granicą jeździ więcej rowerzystów,
    to wypadków z ich udziałem jest zdecydowanie mniej, niż w tym kraju. Gdyby u
    nas rowerzyści jeździli tak samo, jak tam, to nie mieliby dwa razy większej
    szansy na śmierć w pórwnaniu do innych krajów, a przynajmniej ze cztery razy..

    Ale tu jest Polska... Tu jeżdżą takie ślamazary, jak Piort, u którego
    współczynnik inteligencji jest najwyraźniej odwrotnie proporcjonalny do masy
    pojazdu, który prowadzi.. No bo, jak nazwać inaczej człowieka, który zwala całą
    winę na masę pojazdu? Człowiek inteligentny wie, że prowadzi czołg i jedzie
    tak, by innym nie zrobić krzywdy...Bo to w jego rękach spoczywa ciężar
    odpowiedzialności... Człowiek ograniczony umysłowo powie tylko, że nie da się
    zatrzymać kilkutonowej maszyny w miejscu...

  • Gość: Piort IP: *.com.pl 03.02.05, 08:10
    Bardzo piękne teorie! Bądźcie tak uprzejmi i opiszcie mi choć jedną kolizję
    rowerzysty z samochodem w której kierowca zginął, a rowerzysta wyszedł cało?
    Wypadek nie zdarza się dla tego, że ktoś chciał go spowodować (poza nielicznymi
    wyjątkami), ale mimo tego że każdy chciał go uniknąć. Ludzki organizm (nawet
    rowerzysty) nie jest doskonały, ludzkie zmysły są przystosowane do mniejszych
    prędkości, pojazdy też bywają niesprawne (nawet rowery) i okoliczności bywają
    różne. W Niemczech w miastach widziałem ścieżki rowerowe i rowerzystów
    zatrzymujących się przed przejechaniem przez jezdnię, za to ani jednego
    rowerzysty na pozamiejskich szosach. Gdyby rowerzyści w Polsce jeździli tak jak
    w Niemczech, to byłoby bezpieczniej. Taką "masę krytyczną" zamknięto by in
    corpore w areszcie i wypuszczono po wpłaceniu solinej kary przez każdego
    uczestnika. Skąd znasz moje IQ? Starannie to ukrywałem nawet przed
    najbliższymi, a Ty tak publicznie... Nie zwalam całej winy na masę pojazdu,
    tylko na ludzi bez wyobraźni. Moim zdaniem ruch drogowy byłby bezpieczny gdyby
    kierowcom zabroniono zapinać pasy bezpieczeństwa, a jeszcze lepiej gdyby na
    kierownicy był zamontowany sztylet. Te wszystkie zabezpieczenia - pasy,
    podudszki, strefy zgniotu i inne bajery dają złudne poczucie bezpieczeństwa,
    zwalniają kierowcę od przewidywania i mentalnie upodobniają go do rowerzysty. A
    niczego gorszego o kierowcy powiedzieć nie można. Wjechał we mnie kiedyś młody
    czlowiek - niegroźnie. To było na ostrym zakręcie ulicy i jechał niezbyt
    szybko, spokojnie by się wyrobił, ale zablokował koła i pojechał prosto. On
    uważał że to stalo się dla tego, że nie wymienił opon na zimowe i nie mógł
    uwierzyć, że niczego by to nie zmieniło. On miał też mentalność rowerzysty.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 07:29
    Gość portalu: Piort napisał(a):
    W Niemczech widzialem..., za to ani jednego
    rowerzysty na pozamiejskich szosach

    Bo w Niemczech po za miastem jest gesta siec drog lokalnych a tam gdzie ich nie
    ma to wystepuja szlaki rowerowe poprowadzone przez pola i lasy. Podobna
    sytuacja wystepuje w Czechach, na Wegrzech i w Szwecji. Zatem jesli rowerzystow
    nie widzisz tam na glownych rowerzystow, to nie znaczy, ze ich w ogole nie ma,
    tylko po prostu rowerzysta stworzono warunki do normalnej bezpiecznej jazdy.

    Tymczasem w Polsce o rowerzystow w ogole sie nie dba i nie zapewnia sie im
    normalnej infrastruktory i dlatego wlasnie rowerzysci sa zmuszani do jezdzenia
    po glownych drogach.
  • czlowiek_za_kierownica 10.02.05, 12:03
    Gość portalu: Roberto napisał(a):

    > Bo w Niemczech poza miastem jest gesta siec drog lokalnych a tam gdzie ich nie
    > ma to wystepuja szlaki rowerowe poprowadzone przez pola i lasy. Podobna
    > sytuacja wystepuje w Czechach, na Wegrzech i w Szwecji. Zatem jesli nie
    > widzisz tam na glownych rowerzystow, to nie znaczy, ze ich w ogole nie ma,
    > tylko po prostu rowerzysta stworzono warunki do normalnej bezpiecznej jazdy.

    racja, racja, w Niemczech i w ogóle w tzw. zach. Europie rowrzystów nie ma na
    głównych drogach


    > Tymczasem w Polsce o rowerzystow w ogole sie nie dba i nie zapewnia sie im
    > normalnej infrastruktory

    ale to chyba nie jest wina kierowców samochodów? a czasem to tak wygląda, że
    rowerzyści ich obarczają za to winą. Niech ta infrastruktura powstaje, jestem
    jak najbardziej za tym, żeby przybywało ścieżek, osobnych dróg dla rowerzystów.
    Skoro jest Was tak dużo i jesteście tak dobrze zorganizowani, to dlaczego nie
    lobbujecie u właściwych władz, dlaczego nie wybieracie w wyborach lokalnych
    osób, które myślą tak, jak Wy? Czy naprawdę myślicie, że blokowanie ulic
    przez "Masę" przysporzy Wam zwolenników wśród kierowców?
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.02.05, 12:59
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    > Czy naprawdę myślicie, że blokowanie ulic
    > przez "Masę" przysporzy Wam zwolenników wśród kierowców?
    Tu nie chodzi o zyskanie zwolenników wśród kierowców ale uprzytomnienie im że
    ludzie kożystają też z rowerów i że trzeba o tym pamiętać. sam przyznasz że
    wiele kolizyjnych sytuacji samochód rower to wynik nie wzięcia pod uwagę tego
    ze w ruchu jest również rower.
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 10.02.05, 15:30
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Tu nie chodzi o zyskanie zwolenników wśród kierowców ale uprzytomnienie im że
    > ludzie kożystają też z rowerów i że trzeba o tym pamiętać.

    oczywiście - i w interesie obu grup jest zachowanie zdrowego rozsądku i
    znalezienie kompromisu. sorry - ale nie można żądać ustępstw tylko z jednej
    strony, a samemu nic nie wnosić...


    > sam przyznasz że wiele kolizyjnych sytuacji samochód rower to wynik nie
    > wzięcia pod uwagę tego ze w ruchu jest również rower.

    ale też i chęć udowodnienia przez rowerzystę kto ma pierwszeństwo. gdybym
    zawsze chciał egzekwować moje pierwszeńswto na drodze, to nadawałbym do Ciebie
    z zaświatów, gdyż parę razy byłem mądrzejszy i wpuściłem ciężarówkę, mimo, że
    miałem pierwszeństwo. To się nazywa instynkt samozachowawczy i wydaje mi się,
    że niektórym rowerzystom tego właśnie brakuje.
    --
    Jeżdżę teraz spokojnie.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 11.02.05, 09:42
    Odpowiadasz na :
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    > oczywiście - i w interesie obu grup jest zachowanie zdrowego rozsądku i
    > znalezienie kompromisu. sorry - ale nie można żądać ustępstw tylko z jednej
    > strony, a samemu nic nie wnosić...

    Sorki ale co wnoszą kierowcy???

    > ale też i chęć udowodnienia przez rowerzystę kto ma pierwszeństwo. gdybym
    > zawsze chciał egzekwować moje pierwszeńswto na drodze, to nadawałbym do
    Ciebie
    > z zaświatów, gdyż parę razy byłem mądrzejszy i wpuściłem ciężarówkę, mimo, że
    > miałem pierwszeństwo. To się nazywa instynkt samozachowawczy i wydaje mi się,
    > że niektórym rowerzystom tego właśnie brakuje.
    Niezaprzeczalnie to co piszesz jest prawdą, ale chodzi właśnie o to żeby ten
    większy miał świadomośc zagrożenia jakie stwarza i nie wykożystywał przewagi
    masy.
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 01.03.05, 14:10
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > > sorry - ale nie można żądać ustępstw tylko z jednej
    > > strony, a samemu nic nie wnosić...
    >
    > Sorki ale co wnoszą kierowcy???

    a co wnoszą rowerzyści? kierowcy nie robią "masy", nie domagają się tworzenia
    nowych dróg wolnych od rowerów, ba nawet w ten sposób nie domagają się żadnych
    nowych dróg... po prostu stosują inne metody

    > > To się nazywa instynkt samozachowawczy i wydaje mi się,
    > > że niektórym rowerzystom tego właśnie brakuje.
    > Niezaprzeczalnie to co piszesz jest prawdą, ale chodzi właśnie o to żeby ten
    > większy miał świadomośc zagrożenia jakie stwarza i nie wykożystywał przewagi
    > masy.

    a ten mniejszy żeby miał świadomość zagrożenia, jakie stwarza, kiedy nagle i
    niespodziewanie pojawia się na jezdni na przejściu dla pieszych wyjeżdżając z
    boku.
    --
    Jeżdżę teraz zgodnie z przepisami.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.03.05, 14:49
    Jeśli macie problem to zorganizujcie się zróbcie mase i walczcie o drogi bez
    rowerzystów, nie mam nic przeciwko.
    demonizujesz te pasy, owszem kretyn jeden z drugim wjedzie na pasy na pełnej
    szybkości ale większosc jednak robi to w tepie zblizonym do tępa pieszych i to
    nie stanowi zagrożenia.
    KA
  • Gość: k100r IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.05, 01:35
    > Ludzki organizm (nawet
    > rowerzysty) nie jest doskonały, ludzkie zmysły są przystosowane do mniejszych
    > prędkości, pojazdy też bywają niesprawne (nawet rowery) i okoliczności bywają
    > różne.

    Ciekawe zatem jakim to sposobem wszyscy Ci jezdzacy po ulicach kierowcy
    uzyskali pozytywna opinie lekarska pozwalaja na prowadzenie pojazdow
    mechanicznych? Przeciez skoro organizm ludzki z natury nie jest zdolny do
    poprawnego funkcjonowania powyzej, dajmy na to, 30 km/h to jakim cudem
    produkuje sie te wszystkie narzedzia dla samobojcow/mordercow? Spisek jakis,
    nieodpowiedzialnosc czy po prostu selekcja naturalna? I jak rozumiem Twoj
    organizm jest wybrykiem natury ktory jakoms cudem normalnie funkcjonuje w aucie
    przy szybkosci wiekszej niz potrafi rozwinac rowerzysta z bocznymi kolkami...
    A kierowca jest od tego zeby przed jazda sprawdzil stan pojazdu. To tak dla
    Twojej wiadomosci jakbys nie wiedzial.

    > Moim zdaniem ruch drogowy byłby bezpieczny gdyby
    > kierowcom zabroniono zapinać pasy bezpieczeństwa, a jeszcze lepiej gdyby na
    > kierownicy był zamontowany sztylet. Te wszystkie zabezpieczenia - pasy,
    > podudszki, strefy zgniotu i inne bajery dają złudne poczucie bezpieczeństwa,
    > zwalniają kierowcę od przewidywania i mentalnie upodobniają go do rowerzysty.

    Co do pierwszej czesci Twojej wypowiedzi jestem za a nawet przeciw :). Co do
    drugiej jestem calkowicie przeciwny bo to wlasnie rowerzysci (nie tylko zreszta
    rowerzysci, motocyklisci tez mogliby pewnie wtracic pare "soczystych" slow na
    ten temat) musza uwazac na "kierowcow" ktorzy jak to sie mowi popularnie "oczy
    maja w d..ie". Przepisy zreszta tez, a rozsadek posiadaj w ilosciach sladowych
    jesli w ogole. W koncu jada autem - co im sie moze stac...

    Co do mlodego kierowcy i opon to klania sie porzekadlo - "zlej tanecznicy
    zawadza rog od spodnicy". Zimowe opony nie zwalniaja od myslenia, a praw fizyki
    nie da sie zmienic. Moze szkoda ze nie ucza tego na kursach, ale po co i bez
    tego zdobycie prawa jazdy "na slupkach" to trudna sztuka (sam pamietam dyskusje
    na temat parkowania "w garazu" z egzaminatorem: "No jak Pan zaparkowal? - Jak
    to jak? Dobrze. Z lewej strony wiecej miejsca zeby drzwi mozna bylo spokojnie
    otworzyc jak bede wysiadal... - Zle, do poprawki. Os auta na osi garazu." ).
  • czlowiek_za_kierownica 10.02.05, 11:55
    shp80 napisał:

    > Tak właśnie jeździ się w całej cywilizowanej Europie (poza Polską
    > oczywiście). Spróbowałbyś w Niemczech zrobić inaczej (nie spojrzeć, czy nie
    > zbliża się rowerzysta), a miałbyś pozamiatane...
    > I dziwnym zbiegiem okoliczności, mimo iż za granicą jeździ więcej
    > rowerzystów, to wypadków z ich udziałem jest zdecydowanie mniej, niż w kraju.

    zapominasz jednak cały czas mój drogi, że tam cały ruch tranzytowy, dlaekiego
    lub bliższego zasięgu odbywa się na autostradach, na które o ile mi wiadomo
    rowerzyści wstępu nie mają. A logika jest taka (jeśli opócz roweru używasz też
    auta, to postaraj się spokojnie ją rpześledzić) - jeśli mam przejechać np. 300
    km pomiędzy dwoma miastami, to w Niemczech mogę sobie spokojnie przejechać 50,
    40 a nawet 30 km/h w mieście startowym do najbliższego wjazdu na autostradę,
    potem gnam, ile chcę lub na ile pozwalają znaki, a potem w mieście docelowym po
    zjeździe z autostrady mogę znów sunąć 50, 40 czy 30 km/h. W sumie moja podróż
    nie będzie dłuższa niż 2 - 2,5 godz. Niestety w Polsce muszę przebijać się
    przez ruch w mieście wyjazdu, potem przebijać się przez ruch na trasie pomiędzy
    miastami, a na koniec w mieście docelowym. Szacuję czas przejazdu 4 - 5 godz.
    Na razie na tym zakończę pytając - czy widzisz jakąś różnicę?
    Ciąg dalszy rozważań na życzenie ;-)
    --
    Jeżdżę teraz spokojnie.
  • shp80 17.02.05, 15:12
    > zapominasz jednak cały czas mój drogi, że tam cały ruch tranzytowy, dlaekiego
    > lub bliższego zasięgu odbywa się na autostradach, na które o ile mi wiadomo
    > rowerzyści wstępu nie mają.

    Zgadza się. Tylko, że nawet tam autostrady nie prowadzą wszędzie i bywa, że
    musisz pojechać kawałek drogą o innym charakterze.

    > Niestety w Polsce muszę przebijać się
    > przez ruch w mieście wyjazdu, potem przebijać się przez ruch na trasie
    > pomiędzy miastami, a na koniec w mieście docelowym. Szacuję czas przejazdu 4 -
    > 5 godz.
    > Na razie na tym zakończę pytając - czy widzisz jakąś różnicę?

    Mógłbym uwierzyć, że kultura jazdy samochodem zależy w dużej mierze od
    autostrad. Tylko, że większość ruchu w obrębie miast, to ruch lokalny, gdzie
    przeciętny kierowca nie jedzie więcej, niż kilkanaście, kilkadziesiąt
    kilometrów dziennie... Tacy też będą tłumaczyć swoją kulturę brakiem
    autostrad? :-)

    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 18:20
    A dzisiaj poznalem czlowieka, ktory do pracy jezdzi samochodem. Dystans 1,1 km
    pokonuje w ciagu 9 min. Dodam, ze ma calkiem papierkowa prace wiec samochod nie
    jest konieczny. Czy taki kierowca rowniez czeka na autostrady?
  • shp80 19.02.05, 03:00
    > A dzisiaj poznalem czlowieka, ktory do pracy jezdzi samochodem. Dystans 1,1
    > km pokonuje w ciagu 9 min.

    To już jest szczyt lenistwa, żeby nie użyć ostrzejszych słów. Nie dziwota, że
    korki, jak tacy ludzie jeżdżą. W 9 minut to taki dystans na piechotę się
    idzie...


    --
    Pozdro
    Tomek
    szczecin.rowery.org.pl
  • Gość: k100r IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.05, 15:01
    1.1 kilometra w 9 minut? To chyba na wstecznym... :)
  • robertrobert1 19.02.05, 20:05
    Jak na poranny szczyt to i tak jest niezle. Dla porownania rowerem by ten
    dystans pokonal w 3 minuty.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.02.05, 16:40
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Człowieku za kierownicą! Czy nie wyczuwasz pełnej impregancji Twojego
    > adwersarza na racjonalne argumenty? Dla nich inercja, pole widzenia, kąt
    > postrzegania, współczynnik tarcia i podobne pojęcia fizyczne są abstrakcją.
    > Zdaniem takich rowerzystów słuszne by było prawo nakazujące samochodom
    > zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może wyjechać na drogę, kierowca
    > powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek rowerowych po obu stronach jezdni i
    w
    >
    > razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby kontynuować jazdę.

    Kretynie skoro ja jadę 30km/h a ty 50km/h i spotykamy sie na przejeździe to
    znaczy że jechałeś za mną i widziałeś ze jadę, ale twe starcze szare błoto
    potrafi jedynie wymyslić kolejne bezmózgie plwociny i brednie.
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 10.02.05, 11:47
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > prawo nakazujące samochodom zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może
    > wyjechać na drogę, kierowca powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek
    > rowerowych po obu stronach jezdni i w razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby
    > kontynuować jazdę

    Oj, uśmiałem się nieco czytając to zdanie. pewnikiem piesi chcieliby też, żeby
    to roszerzyć na pieszych i przed oczyma wyobraźni zobaczyłem jak żywo słynnego
    człowieka z czerwoną flagą idącego przed samochodem (tzw. Locomotive Act z XIX
    wieku, Anglia - o ile dobrze pamiętam). przeszłość czy przysłość?
    --
    Jeżdżę teraz spokojnie.
  • shp80 26.01.05, 21:11
    > Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
    > z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na przejazd
    > upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc według
    > mnie zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak jak
    > pieszy przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie
    > przejechać.

    Właśnie podałeś jeden z powodów, dla którego sporo rowerzystów olewa ścieżki.
    Bo nie mają możliwości płynnej jazdy tak, jakby to było w przypadku, gdyby
    jechali jezdnią. Zielone światło, to zielone światło. Czy samochody dojeżdżając
    do skrzyżowania, gdzie nadawany jest sygnał zielony, też powinny zwalniać, bo
    coś im może wyskoczyć? Owszem, ostrożności nigdy za wiele, ale traktowanie
    rowerzystów na równi z pieszymi to paranoja. Polska to jedyny kraj, gdzie mając
    ścieżkę równoległą do ulicy z pierwszeństwem, trzeba na przejazdach ustępować
    pierwszeństwa samochodom (tzn. dojeżdżając do przejazdów, bo na przejeździe
    rower ma pierwszeństwo, co de facto pierwszeństwa i tak nie oznacza). To po co
    te ścieżki? Żeby utrudniały poruszanie się?

    Polecam lekturę:

    europa.eu.int/comm/environment/cycling/cycling_po.pdf
    > Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
    > posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.

    Mam nadzieję, że za niedługo pojawią się stosowne uregulowania i będzie u nas
    tak, jak być powinno, czyli rowerzysta jadący ścieżką dojeżdżając do przejazdu
    ma pierwszeństwo przed skręcającymi samochodami. Nie ma mieć pierwszeństwa
    wszędzie, ale stosownie do charakteru drogi (jak ścieżka wydzielona jest przy
    drodze głównej, to rowerzysta ma pierwszeństwo przed pojazdami skręcającymi z
    tej drogi głównej w drogę poprzeczną i pojazdami wyjeżdżającymi z drogi
    podporządkowanej.)
    Tak samo, jak masz na rondach. Zmieniając pas ruchu, musisz ustąpić tym
    wszystkim, na których pas zamierzasz wjechać lub przez niego przejeżdżasz.

    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.01.05, 10:22
    shp80 napisał:

    > > Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
    > > z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na prze
    > jazd
    > > upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc wedłu
    > g
    > > mnie zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak
    > jak
    > > pieszy przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie
    > > przejechać.
    >
    > Właśnie podałeś jeden z powodów, dla którego sporo rowerzystów olewa ścieżki.
    > Bo nie mają możliwości płynnej jazdy tak, jakby to było w przypadku, gdyby
    > jechali jezdnią. Zielone światło, to zielone światło. Czy samochody
    dojeżdżając
    >
    > do skrzyżowania, gdzie nadawany jest sygnał zielony, też powinny zwalniać, bo
    > coś im może wyskoczyć? Owszem, ostrożności nigdy za wiele, ale traktowanie
    > rowerzystów na równi z pieszymi to paranoja. Polska to jedyny kraj, gdzie
    mając
    >
    > ścieżkę równoległą do ulicy z pierwszeństwem, trzeba na przejazdach ustępować
    > pierwszeństwa samochodom (tzn. dojeżdżając do przejazdów, bo na przejeździe
    > rower ma pierwszeństwo, co de facto pierwszeństwa i tak nie oznacza). To po
    co
    > te ścieżki? Żeby utrudniały poruszanie się?
    >
    TOMKU PRZEPIS TEN TYCZY SIĘ TYLKO I WYŁĄCZNIE PRZEJAZDÓW ROWEROWYCH BEZ
    SYGNALIZACJI ŚWIETLNEJ, TAK JAK NA ULICY GDY MASZ ZIELONE ŚWIATŁO TO JEDZIESZ
    MIMO ŻE JEST NA NIEJ ZNAK ŻE JEST TO ULICA PODPRZĄDKOWANA

    > Polecam lekturę:
    >
    > europa.eu.int/comm/environment/ cycling/cycling_po.pdf
    > > Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
    > > posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.
    >
    > Mam nadzieję, że za niedługo pojawią się stosowne uregulowania i będzie u nas
    > tak, jak być powinno, czyli rowerzysta jadący ścieżką dojeżdżając do
    przejazdu
    > ma pierwszeństwo przed skręcającymi samochodami. Nie ma mieć pierwszeństwa
    > wszędzie, ale stosownie do charakteru drogi (jak ścieżka wydzielona jest przy
    > drodze głównej, to rowerzysta ma pierwszeństwo przed pojazdami skręcającymi z
    > tej drogi głównej w drogę poprzeczną i pojazdami wyjeżdżającymi z drogi
    > podporządkowanej.)
    > Tak samo, jak masz na rondach. Zmieniając pas ruchu, musisz ustąpić tym
    > wszystkim, na których pas zamierzasz wjechać lub przez niego przejeżdżasz.
    >
    JAZDA ROWEREM RZĄDZI SIE TYMI SAMYMI PRAWAMI CO JAZDA SAMOCHODEM, OBOWIĄZUJE
    TEN SAM KODEKS DROGOWY.
    KA
  • 04toudi 22.02.05, 08:25
    i tu nie masz racji. Te przepisy dotyczą pojazdów silnikowych. Rower może
    wyprzedzać z prawej strony stojącą kolumnę (miałem kolizję z autem i policjant
    tak argumentując dał mandat kierowcy auta i uznał jego za sprawcę). Pozdrawiam
  • Gość: X11 IP: *.ift.uni.wroc.pl 14.04.05, 18:01

    PoRD jest nieścisłe:
    Ad.6 co to znaczy "jechać powoli" - ile km/h?
    > Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
    A jeżeli ruch regulowany jest światłami, to jeśli mam zielone dla prejazdu przez przejazd dla rowerów, to znaczy, że muszę przepuszczać tych co mają zieloną strzałkę?
    > 3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    > - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
    > wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
    > - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
    > celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
    A jeśli zatrzymał się przed kolejnymi kilkunastoma samochodami to nie po to żeby komuś ustąpić pierwszeństwa, tylko dlatego że nie mógł dalej jechać.
    to jest zresztą kamyczek do ogródka kierowców - oni mnie często wyprzedzają przed przejściem jak ja zatrzymuję się na rowerze.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 15.04.05, 10:41
    Gość portalu: X11 napisał(a):

    >
    > PoRD jest nieścisłe:
    > Ad.6 co to znaczy "jechać powoli" - ile km/h?
    > > Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    > > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;

    Tyczy się to przejazdów bez sygnalizacji swietlnej, taki sam przepis maja też
    piesi.

    > A jeżeli ruch regulowany jest światłami, to jeśli mam zielone dla prejazdu
    prze
    > z przejazd dla rowerów, to znaczy, że muszę przepuszczać tych co mają zieloną
    s
    > trzałkę?

    Nie, masz zielone czyli masz bezwzgledne pierszeństwo.

    > > 3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    > > - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim
    > , z
    > > wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
    > > - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się
    > w
    > > celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
    > A jeśli zatrzymał się przed kolejnymi kilkunastoma samochodami to nie po to
    żeb
    > y komuś ustąpić pierwszeństwa, tylko dlatego że nie mógł dalej jechać.
    > to jest zresztą kamyczek do ogródka kierowców - oni mnie często wyprzedzają
    prz
    > ed przejściem jak ja zatrzymuję się na rowerze.
    Niestety dla wielu rower to nie pojazd, zresztą tam gdzie szerokość pasa jest
    większa to ie ładują i tak.
    KA
  • Gość: X11 IP: *.ift.uni.wroc.pl 15.04.05, 11:32
    z zachowania kierowców można domniemywać, że jest inaczej :(
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.01.05, 14:58
    Gość portalu: stefan napisał(a):

    > trochę przesadzasz. Rower jest własnie takim wynalazkiem, który pozwala
    > przeslizgiwać się wśród stojących w korkach samochodach. Jakby Twój samochód
    > był taki wąziutki robiłbys to samo. Gdyby rowerzysta stawał na końcu kolumny
    > samochodowej, trzebaby odebrac mu rower za jełopowatość.
    Koleś ale jak samochód przejedzie obok ciebie na odległość lakieru to mordę
    bedziesz piłował... Pewne zasady obowiazują a nie moralnośc Kalego jak Kali
    jeść to OK ale jak Kalego jeśc to już katasrtofa
    Pieprzenie i zwykła dwulicowa głupota
    KA
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:24
    Boze, kobieto wiec jakim cudem ty jezdzisz po miescie i to JUZ 2 lata skoro
    sprawia ci problem wyprzedzenie rowerzysty? W jaki sposob wyprzedzasz inne
    samochody w tym takze autobusy, ktore przeciez sa o wiele szybsze i wieksze od
    nawet najbardziej postawnego rowerzysty? Chwlisz sie, ze masz prawko 4 lata a
    za kolkiem siedzisz juz 2 lata. Powiem ci, ze jest to smieszny staz. Ja mam
    prawko od 11 lat, samochodem ( i to niejednym) przejechalem cala Polske wzdluz
    i wszerz pokonujac niejednokrotnie 10 000 km miesiecznie. Po Warszawie na
    rowerze jezdze od 5 lat ( i to codziennie) a rocznie na rowerze pokonuje
    dokladnie 10 000 km czyli tyle ile robi przecietny kierowca. Zatem jak widzisz
    moj staz i doswiadczenia w ruchu drogowym sa niemale i mysle, ze wiele moglbym
    cie nauczyc.

    Generalnie nie zgadzam sie z twoimi bredniami ale z jednym sie zgadzam:
    nieoswietlony rowerzysta nie ma prawa do poruszania sie po jezdni i dlatego
    nalezy doprowadzic do tego aby ich bylo jak najmniej. Oczywiscie nie sila ale
    edukacja.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 11.01.05, 10:15
    Chwlisz sie, ze masz prawko 4 lata a
    > za kolkiem siedzisz juz 2 lata. Powiem ci, ze jest to smieszny staz. Ja mam
    > prawko od 11 lat, samochodem ( i to niejednym) przejechalem cala Polske
    wzdluz
    > i wszerz pokonujac niejednokrotnie 10 000 km miesiecznie
    Bravo Roberto. Jeździsz tyle lat autem i na pewno jestes lepszym kierowcom od
    tych, którzy jeżdża krócej- typowe ograniczone myslenie faceta.
    > Boze, kobieto wiec jakim cudem ty jezdzisz po miescie i to JUZ 2 lata skoro
    > sprawia ci problem wyprzedzenie rowerzysty? W jaki sposob wyprzedzasz inne
    > samochody w tym takze autobusy, ktore przeciez sa o wiele szybsze i wieksze
    od
    > nawet najbardziej postawnego rowerzysty?
    Kto napisał, że ominięcie rowerzysty sprawia mi trudność? To Twoja
    nadinterpretacja moich słów. Ominięcie autobusu nie sprawia trudności raczej
    nikomu, bo niby dlaczego? Natomiast rowerzysta jadący tym samym pasem, wolniej
    od aut, jest nieco innym obiektem do ominięcia niz autobus. W dodatku
    rowerzysci często odwracają się do tyłu i w tym monecie bardziej wyjeżdzają na
    drogę.
    Zatem jak widzisz
    > moj staz i doswiadczenia w ruchu drogowym sa niemale i mysle, ze wiele
    moglbym
    > cie nauczyc.
    Niczego nie mógłby mnie nauczyc ktoś kto myśli w taki sposób jak Ty. Zresztą,
    sorki, ale mmiałam dobrego instruktora podczas kursu prawa jazdy, a teraz mam
    męża który jeżdzi bezkolizyjnie od 12 lat. Wiec jest dla mnie wiekszym
    autorytetem niz pyskokujący na forum koleś, który w dodatku obraża mnie.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 12:46
    Gość portalu: ewicka napisał(a):
    > Zresztą,
    > sorki, ale mmiałam dobrego instruktora podczas kursu prawa jazdy,

    Sorrki ale ten twoj instroktor jest do du..y skoro ani cie nie nauczyl
    poszanowania dla slabszych uzytkownikow ani tez nie nauczyl cie wyprzedzania
    rowerzysty.

    >...a teraz mam
    > męża który jeżdzi bezkolizyjnie od 12 lat.

    A znasz powiedzenie "jak sie nie wywrocisz to sie nie nauczysz"? Skoro do tej
    pory jezdzi bezkolizyjnie to byz moze jezdzi tak jak ty czyli ciapowato.

    > Wiec jest dla mnie wiekszym
    > autorytetem niz pyskokujący na forum koleś, który w dodatku obraża mnie.

    Bez komentaza.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 11.01.05, 14:27
    > A znasz powiedzenie "jak sie nie wywrocisz to sie nie nauczysz"? Skoro do tej
    > pory jezdzi bezkolizyjnie to byz moze jezdzi tak jak ty czyli ciapowato.
    Ty zapewne rozjechałes już mnóstwo psów, kotów, oczywiście ludzi, może nawet
    dzieci- ale oczywiscie mozesz powiedziec ze jezdzisz najwspanialej. Nie obrażaj
    użytkowników forum. nawet nie znasz mojego męża (wiec nie uzywaj obraźliwych
    zwrotów) przegoniłby Twoje rewelacyjne auto (zapewne jakis gruchot z zachodu po
    wiejskim tuningu, bo do takiego chama taki grat pasuje) nawet byś nie
    podskoczył, i wiem co mówię. A w ogóle to jesteś po prostu typowym "forumus-
    prowokatorus" i szkoda na Ciebie marnować energii i klepać w klawiaturę.
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 12.01.05, 13:50
    > nawet nie znasz mojego męża (wiec nie uzywaj obraźliwych
    > zwrotów) przegoniłby Twoje rewelacyjne auto (zapewne jakis gruchot z zachodu
    > po wiejskim tuningu

    Czy twój mąż jest zającem? :D
  • evitka27 12.01.05, 13:57
    Automibilisto, zapewne jesteś facetem (sądząc po nazwie jaką sobie nadałeś),
    odpowiem Ci na to durne pytanie- nie jest zającem. Rozjaśniło się w tej męskiej
    główce? W tej która jest osadzona na karku oczywiście...
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 12.01.05, 14:18
    Czy jest zatem antylopą? Te też szybko biegają.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 12.01.05, 15:57
    To może jednak gepard? Podobno biega najszybciej... Ale bravo Automobilista,
    znasz nazwy kilku zwierząt.
    A poważnie- po co wpisujesz głupie uwagi. Forum Humorum jest na tym portalu,
    więc tam poszukaj szczęścia.
  • Gość: bassPL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:42
    Sądząc po ilości wpisów to rowerzyści są głównym zagrożeniem w Warszawie ...
    A może to tylko objaw zimowej depresji ?
  • Gość: Pilot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:05
    > Jeździsz tyle lat autem i na pewno jestes lepszym kierowcom

    No ... z ortografii jest na pewno lepszy.

    > Natomiast rowerzysta jadący tym samym pasem, wolniej
    > od aut, jest nieco innym obiektem do ominięcia niz autobus

    Ale tylko troche bo generalnie rozni sie brakiem zderzaka z tylu u jednym
    swiatelkiem zamiast dwoch.

    > W dodatku rowerzysci często odwracają się do tyłu i w tym monecie bardziej
    > wyjeżdzają na drogę.

    w przeciwienstwie do sytuacji kiedy sie nie ogladaja za siebie - wtedy mniej
    wyjezdzaja na droge i prawie ich nie widac.
  • Gość: PoCoZyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 15:51
    Z tego co widze to chyba nikogo z was nie chciałbym spotkać, ani jako kierowca
    blachosmroda, ani jako rowerzysta !

  • olecky 11.01.05, 13:27
    Gość portalu: ewicka napisał(a):

    > A przeciez ile razy zdarza sie, ze rowerzysta pomyka sobie jezdnią,
    > auta go wyprzedzaja, po czym na czerwonym swietle ten rowerzysta
    > przejezdza pomiedzy autami i ląduje na początku kolumny, po czym gdy jest
    > zielone swiatlo auta znów musza wykonywac manewry aby ominąć rowerzyste,
    > a ten, jakby złośliwie na kolejnym czerwonym swietle ląduje na początku
    > kolumny...ech...

    A przeciez ile razy zdarza sie, ze autka stoja sobie w korku,
    rowerzysta je wyprzedza, po czym przez chwile robi sie luzniej
    auta z powrotem wyprzedzaja rowerzyste, po czym znowu zapala sie
    czerwone swiatlo i rowerzysta musi wykonywac manewry aby ominąć auta.
    A te, jakby złośliwie, przy kolejnym zielonym swietle pchają się
    na początek kolumny... ech...

    --
    pozdr,

    olek
  • kropkai 11.01.05, 13:43
    Do WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW!
    LUDZIE! JA OPISAŁEM WYŁĄCZNIE KONKRETNY PRZYPADEK, KONKRETNEGO GAMONIA /AKURAT
    BYŁ NA ROWERZE!/ TO NIE JEST POWÓD, ŻEBY OBRAŻAĆ SIĘ NA WSZYSTKICH I UBLIŻAĆ
    INNYM. DAJCIE SOBIE SIANA I ZAPOMNIJCIE, ŻE COKOLWIEK PISŁEM!
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 13.01.05, 12:42
    Rozgorzała dyskusja o tym co wolno rowerzyście, a co kierowcy samochodu. Nie
    ważne co mówią przepisy, bo to wydumane za biurkiem regulacje, które tylko
    zaciemniają obraz. Każdy, kto nie znalazł się w sytuacji kiedy komuś zagroził
    albo sam był zagrożony jeżdzi prawidłowo, bo to jest nadrzędny cel zasad ruchu.
    Najważniejsza jest wyobraźnia. Rowerzysta powinien dla własnego bezpieczeństwa
    wczuć się rolę kierowcy i przewidywać, że może on nie zauważyć roweru
    wjeżdżającego z prędkością 40 km/h na przejscie dla pieszych, z drugiej strony
    kierowca powinien zdawać sobie sprawę z możliwości zatrzymania swojego pojazdu
    i odpowiednio zmniejszyć prędkość w miejscach, gdzie może się spodziewać
    rowerzysty. Niestety ostatnio rowerzystów można spotkać wszędzie i na dobrą
    sprawę trzeba by jechać bardzo wolno żeby nie zagrozić tej pladze polskich
    dróg. Jezeli oni sami nie dbają o swoje życie, to nikt za nich tego nie zrobi.
  • Gość: Chaim Rowerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:17
    > Niestety ostatnio rowerzystów można spotkać wszędzie i na dobrą
    > sprawę trzeba by jechać bardzo wolno żeby nie zagrozić tej pladze polskich
    > dróg.

    Niestety od długiego czasu kierowców można spotkać wszędzie i na dobrą sprawę
    trzeba by w ogóle nie jeździć, żeby się nie narazić tej pladze polskich dróg.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 14.01.05, 13:21
    > > Niestety ostatnio rowerzystów można spotkać wszędzie i na dobrą
    > > sprawę trzeba by jechać bardzo wolno żeby nie zagrozić tej pladze polskic
    > h
    > > dróg.
    Plaga to: nieośwuetleni, nie ubrani w kaski, jadący nieostrożnie rowerzyści.
    >
    > Niestety od długiego czasu kierowców można spotkać wszędzie i na dobrą sprawę
    > trzeba by w ogóle nie jeździć, żeby się nie narazić tej pladze polskich dróg.
    Co dziwnego w tym, że spotykasz na drodze kierowcę? Płacimy podatki, drogi sa
    dla nas. Mam na myśli przeróżne opłaty chociażby ukryte w opłatach za paliwa.
    Płacimy za przeróżne polisy ubezpieczeniowe. Nawet kupując samochód płacimy od
    tego podatek. Więc co w tym dziwnego, ze kierowcy chcą swobodnie jeździć po
    drogach???
  • Gość: Chaim Rowerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:14
    I bardzo dobrze, że płacicie. Powodujecie mnóstwo wypadków, wskutek których
    trzeba wydawać ogromne pieniądze na leczenie i rehabilitację ofiar lub wypłacać
    zasiłek pogrzebowy ich rodzinom. Zanieczyszczacie środowisko spalinami i
    olejem, hałasujecie. Przez to ludzie częściej chorują i za ich leczenie też
    trzeba płacić. Was też trzeba leczyć (i płacić za to), bo od braku ruchu rosną
    wam brzuchy, dopadają was choroby układu krążenia. Parkujecie gdzie popadnie i
    wjeżdżacie gdzie popadnie, często niszcząc przyrodę, a to też są wymierne
    straty. Więc musicie płacić i to dużo, bo wyrządzane przez was szkody naprawdę
    wiele kosztują.

    Rower zaś nie truje, nie hałasuje, nie powoduje groźnych wypadków (sporadycznie
    się zdarzają, ale to korpelka w porównaniu z morzem wypadków powodowanych przez
    samochody), nie naraża ludzi na choroby, nie niszczy przyrody, zajmuje niewiele
    miejsca, korzystnie wpływa na zdrowie. Więc co w tym dziwnego, że rowerzyści
    chcą swobodnie jeździć po drogach?
  • Gość: Chaim Rowerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:21
    Jeszcze jedno. Kierowcy muszą płacić za korzystanie z dróg także dlatego, że
    samochody niszczą nawierzchnię i trzeba ją co jakiś czas naprawiać, a to
    kosztuje. Rowery zaś nie niszczą nawierzchni. Poza tym kierowcy domagają się
    więcej i więcej wielopasmowych ulic i wielopoziomowych skrzyżowań, ich
    wybudowanie też kosztuje. Więc płaćcie za to. Rowerzyści takich luksusów jak
    wielopasmowe drogi i wielopoziomowe skrzyżowania nie potrzebują.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 14.01.05, 17:09
    Dopóki rowerzyści nie płacą, to niech jeżdżą sobie po łąkach i ugorach.
    Wypraszam sobie uogólnianie- nie mam wielkiego brzucha. Poza tym jesli ktos
    dojezdza do pracy samochodem, to nie znaczy ze np w wolne dni nie uprawia
    sportu i nie zyje zdrowo.
    Rowerzysci sa czesto przyczyną wypadków, zwłaszcza na pozamiejskich drogach.
    Tylko ze jesli zginie sprawca-rowerzysta, to jest to jedna ofiara w tragedii. W
    aucie czesto jedzie więcej niz jedna osoba, czesto dzieci- i przez
    nieoswietlonego rowerzyste ginie cała rodzina.
    A tak swoją drogą- ciekawe czy mając 40 km do pracy, pomykałbys na rowerze...
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:54
    Gość portalu: ewicka napisał(a):

    > Dopóki rowerzyści nie płacą, to niech jeżdżą sobie po łąkach i ugorach.
    > Wypraszam sobie uogólnianie- nie mam wielkiego brzucha. Poza tym jesli ktos
    > dojezdza do pracy samochodem, to nie znaczy ze np w wolne dni nie uprawia
    > sportu i nie zyje zdrowo.

    O losie.... znów to samo. Od kiedy to rowerzyście "nie płacą" podatków?
    Cena roweru obłożona jest 22% VATem, rowerzyści płacą również pozostałe
    podatki, a gro z nich posiada samochód, płaci więc i te podatki, które Ty jako
    kierowca.

    > Rowerzysci sa czesto przyczyną wypadków, zwłaszcza na pozamiejskich drogach.
    > Tylko ze jesli zginie sprawca-rowerzysta, to jest to jedna ofiara w tragedii.
    > W aucie czesto jedzie więcej niz jedna osoba, czesto dzieci- i przez
    > nieoswietlonego rowerzyste ginie cała rodzina.

    Oooo... proszę Pani. To trzeba wpaść w niezłą panikę, jechać z prędkością mocno
    niedostosowaną do warunków i umiejętności oraz zajmować się wieloma innymi
    sprawami niż podstawowe zadanie kierowcy samochodu, aby trafiając nawet na
    pijanego rowerzystę "halsującego" po całej jezdni, zabić siebie i całą rodzinę.
    Nadto "często" to dość pojemne określenie.
    W marcu minie 20 lat, od czasu gdy otrzymałem Prawo Jazdy. Z obserwacij i -
    niestety - doświadczenia wiem, że główną przyczyną wypadków samochodowych są
    sami kierowcy.

    > A tak swoją drogą- ciekawe czy mając 40 km do pracy, pomykałbys na rowerze...

    Złe pytanie, w złym miejscu. :-)
    Na tym forum pisują ludzie, którzy dziennie pokonują dwukrotnie dłuższe odcinki
    na rowerze. Sama sobie zreszta odpowiedz: nie wysilając się, można rowerem
    podróżować z prędkością 25-30 km/h. Czy 40 km trasa robi w tym momencie jakieś
    wrażenie?
  • Gość: ewicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:51
    Sama sobie zreszta odpowiedz: nie wysilając się, można rowerem
    > podróżować z prędkością 25-30 km/h. Czy 40 km trasa robi w tym momencie
    jakieś
    > wrażenie?
    Tak, jeśli jedzie się do pracy, w której oczywisćie pracuje sie solidnie i
    ciężko. I nie możesz np wjechac do pracy zmoknięty, zdyszany, tylko prezentowac
    sie w odpowiedni sposó, a do Twoich obowiązków nalezy przemieszczanie się
    samochodem w godzinach pracy... Bądź sobie asystentką na rowerze...
    > Oooo... proszę Pani. To trzeba wpaść w niezłą panikę, jechać z prędkością
    mocno
    >
    > niedostosowaną do warunków i umiejętności oraz zajmować się wieloma innymi
    > sprawami niż podstawowe zadanie kierowcy samochodu, aby trafiając nawet na
    > pijanego rowerzystę "halsującego" po całej jezdni, zabić siebie i całą
    rodzinę.
    Jasne, a podstawowe zadania rowerzysty? Poza tym, aby jechac prawa stroną
    jezdni, z oświetleniem, no i w trzeźwości? Dla rowerzystów to i tak zbyt duże
    wymagania, nie ogarniają tego... Do śmiertelnego wypadku nie potrzeba
    niewiadomo jak zawrotnej predkosci...
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 18:27
    Gość portalu: ewicka napisał(a):

    > Tak, jeśli jedzie się do pracy, w której oczywisćie pracuje sie solidnie i
    > ciężko. I nie możesz np wjechac do pracy zmoknięty, zdyszany, tylko
    > prezentowac sie w odpowiedni sposó, a do Twoich obowiązków nalezy
    > przemieszczanie się samochodem w godzinach pracy... Bądź sobie asystentką na
    > rowerze...

    Klasyczne spojrzenie samochodziarza: "zmoknięty, zdyszany". Nigdy nie miałem z
    tym problemów, Ubranie na zmianę w szafie w biurze, szybki prysznic (a tak, w
    firmie, gdzie pracowałem była łaźnia), służbowy samochód w firmowym garażu.

    Oczywiście, JEDEN warunek trzeba spełnić - trzeba CHCIEĆ.

    > Jasne, a podstawowe zadania rowerzysty? Poza tym, aby jechac prawa stroną
    > jezdni, z oświetleniem, no i w trzeźwości? Dla rowerzystów to i tak zbyt duże
    > wymagania, nie ogarniają tego... Do śmiertelnego wypadku nie potrzeba
    > niewiadomo jak zawrotnej predkosci...

    Te same przepisy równie często łamią kierowcy, nieprawdaż? Czy może nie
    słyszałaś, nie widziałaś, nie spotkałaś się nigdy w swej karierze kierowcy z
    nieoświetlonymi samochodami, pijanymi kierowcami czy też nagminnym łamaniem
    przez nich przepisów? Ot, choćby jazda po chodniku, wyprzedzanie na przejściu
    dla pieszych, brak sygnalizacji manewru za pomocą kierunkowskazów PRZED
    wykonaniem manewru.
    Wynika z tego, że to warunki zbyt trudne do spełnienia również dla kierowców.

    Wiedz, że takie uogólnianie niczemu nie służy. Nieodpowiedzialnego idiotę
    spotkasz i za kółkiem i na rowerze. Stosuj zasadę ograniczonej
    odpowiedzialności (czyli: każdy na drodze chce cię zabić), a przeżyjesz.
    Ja RAZ zapomniałem o tej zasadzie. Wyjeżdzający z parkingu "mistrz kierownicy"
    wysłał mnie na 9 miesięcy do szpitala. Bynajmniej, sam nie kierowałem tego
    feralnego dnia rowerem.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:42
    Jakbym na zamówienie dostał:
    z informacji PAP:

    "162 km na godzinę jechał kierowca audi na krajowej "jedynce" w okolicach
    Łęczycy (Łódzkie), w miejscu gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km
    na godzinę. Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem, ale policja poinformowała o
    tym w niedzielę.

    Jak relacjonowała PAP nadkom. Joanna Kącka z biura prasowego łódzkiej policji,
    funkcjonariusze "drogówki" z pewnym niedowierzaniem patrzyli na wynik
    radarowego badania prędkości rozpędzonego na drodze krajowej nr 1 (Łódź-Gdańsk)
    auta. Przekroczyło ono dozwoloną prędkość o ponad 110 km na godzinę.

    "Kierowca nie zatrzymał się na wezwanie policjantów i odjechał w kierunku
    Łęczycy. W pościg za piratem drogowym ruszyły dwa radiowozy. Ucieczka
    zakończyła się na policyjnej blokadzie zorganizowanej w mieście" - wyjaśniła
    Kącka.

    Dodała, że kierowca tłumaczył się, że spieszyło mu się bo jechał w interesach,
    a policjantów nie zauważył. Teraz stracił prawo jazdy, zainkasował 18 punktów
    karnych i odpowie przed sądem grodzkim."

    I to niby rowerzyści są zagrożeniem? A ilu takich "biznesmenów" jeździ właśnie
    w tej chwili po polskich drogach?!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:32
    Gość portalu: ewicka napisał(a):

    > Tak, jeśli jedzie się do pracy, w której oczywisćie pracuje sie solidnie i
    > ciężko.

    Czyzbys byla gornikiem?

    > I nie możesz np wjechac do pracy zmoknięty,

    Od 5 lat jezdze do pracy na rowerze i jak do tej pory 3 razy do roku
    przyjechalem zmoczony. I tak to nie byla dla mnie tragedia gdyz zawsze w pracy
    mam ubior biorowy jak i roboczy.

    > zdyszany,

    Czasami dojezdzam zdyszany a czasami nie. To tylko zalezy ode mnie.

    > prezentowac
    > sie w odpowiedni sposó,

    Rowniez na rowerze mozesz byc stosownie ubrana bez potrzeby przyodziewania sie
    w wymyslne sportowe stroje.

    >... a do Twoich obowiązków nalezy przemieszczanie się
    > samochodem w godzinach pracy...

    No tak , jezeli jestes w ekipie remontowej i musisz przewozic drabiny, worki z
    cementem, puszki farb i wiele innych akcesoriow to faktycznie jestes zmuszona
    do poruszania sie samochodem.

    > Jasne, a podstawowe zadania rowerzysty?

    Zadania...!?

    > Poza tym, aby jechac prawa stroną
    > jezdni, z oświetleniem, no i w trzeźwości?

    To jest wymogiem zarowno rowerzystow jak i kierowcow i tylko motorniczy nie
    musi sie stosowac co do niektorych przepisow.
  • Gość: Chaim Rowerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 18:07
    > Dopóki rowerzyści nie płacą, to niech jeżdżą sobie po łąkach i ugorach.

    Nie rozumiesz podstawowej kwestii. Więc postaram się wyjaśnić prościej. Otóż
    kierowcy płacą nie tylko za samo korzystanie z dróg, ich budowę i remonty.
    Płacą oni także za skutki wypadków przez siebie spowodowanych, za zatruwanie
    środowiska, za niszczenie przyrody, za choroby wywołane nadmiernym ruchem
    samochodowym. To wszystko bardzo dużo kosztuje, więc i płacić muszą dużo. Teraz
    rozumiesz?

    Rowerzyści nie niszczą nawierzchni dróg, nie powodują ogromnej liczby groźnych
    wypadków, nie zatruwają środowiska, nie hałasują, nie zajmują ogromnej
    przestrzeni, nie niszczą przyrody, nie narażają nikogo na choroby (to wszystko
    różni ich od kierowców), więc nie płacą.

    > Wypraszam sobie uogólnianie- nie mam wielkiego brzucha.

    Z czasem można się go dorobić. Z tyłkiem jest zresztą podobnie.

    > Poza tym jesli ktos
    > dojezdza do pracy samochodem, to nie znaczy ze np w wolne dni nie uprawia
    > sportu i nie zyje zdrowo.

    Zdrowe jest regularne zażywanie ruchu, a nie od święta. Zresztą zostawmy tę
    kwestię. Jeżdżąc samochodem, możesz być super szczupła, żyć super zdrowo, ale
    co z zanieczyszczeniami i hałasem wytwarzanym przez ciebie? Smrodzisz i
    hałasujesz, a nie chcesz za to płacić? Jakim prawem?

    > Rowerzysci sa czesto przyczyną wypadków, zwłaszcza na pozamiejskich drogach.

    Jeśli rowerzysta zawini i wtoczy się pod samochód, to sam zginie. Jeśli zaś
    zawini kierowca, to... też zginie rowerzysta. Zatem za zawinione przez siebie
    wypadki rowerzyści płacą życiem lub zdrowiem. Kierowcy nie płacą zdrowiem za
    najechanie rowerzysty lub pieszego, dlatego niech chociaż płacą pieniędzmi.

    > Tylko ze jesli zginie sprawca-rowerzysta, to jest to jedna ofiara w tragedii.
    > W aucie czesto jedzie więcej niz jedna osoba, czesto dzieci- i przez
    > nieoswietlonego rowerzyste ginie cała rodzina.

    A ile było w kraju przypadków, gdzie kierowca zginął z winy rowerzysty? W
    porównaniu z zabitymi z winy kierowców to naprawdę nędzny ale to nędzny
    ułamaczek.

    > A tak swoją drogą- ciekawe czy mając 40 km do pracy, pomykałbys na rowerze...

    Pewnie tak, ale nie w tym rzecz. Od nikogo nie wymagam jazdy 40 km do pracy,
    ale zauważ, że w przeciętnym polskim mieście (a w miastach żyje ok. 65%
    populacji) znakomita większość ludzi ma do pracy nie więcej niż 5 km. To tylko
    15 minut jazdy rowerem. A co z tymi, którzy jadą 1 km do sklepu lub 2 km na
    kawę do cioci i też oczywiście samochodem? To właśnie takie króciutkie podróże
    do 5 km (znakomita większość podróży samochodem po mieście) są główną przyczyną
    hałasu i skażenia powietrza w miastach (dodatkowo samochód tuż po uruchomieniu
    spala znacznie więcej paliwa, niż po rozgrzaniu silnika, więc i bardziej
    truje), a nie dojazdy 40 km, bo mało kto ma tak daleko do pracy.

    W Warszawie podróże do pracy są z reguły dłuższe, niż w przeciętnym polskim
    mieście, ale nawet gdyby wszyscy ci, którzy dojeżdżają do pracy do 10 km
    przesiedli się na rowery, to nagle gdzieś zniknąłoby 3/4 samochodów krążących
    po ulicach, zrobiłoby się ciszej, przyjemniej i bezpieczniej, powietrze też
    byłoby znacznie zdrowsze.

    Albo podróże po ścisłym centrum Warszawy w godzinach szczytu, np. 2 km.
    Piechotą 20 minut, samochodem 15 minut w korku, smród, hałas, szukanie miejsca
    do parkowania, opłata za parkowanie. Rowerem 6 minut, bez smrodu i hałasu, za
    datmo. Czy naprawdę trzeba się wtedy rozsiadać w samochodzie? Jaki to ma sens?
  • Gość: ewicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:57
    Rowerzyści nie niszczą nawierzchni dróg, nie powodują ogromnej liczby groźnych
    > wypadków, nie zatruwają środowiska, nie hałasują, nie zajmują ogromnej
    > przestrzeni, nie niszczą przyrody, nie narażają nikogo na choroby (to
    wszystko
    > różni ich od kierowców), więc nie płacą.
    Powodują wypadki, korzystają z dróg- za to powinni płacic. Jak kierowcy.
    Oczywiscie nie takie ogromne sumy jak kierowcy, co jest zrozumiałe.

    Z czasem można się go dorobić. Z tyłkiem jest zresztą podobnie.
    O to tez sobie wypraszam:)
  • shp80 16.01.05, 22:25
    > Powodują wypadki,

    Owszem, powodują. I najczęściej sami w nich giną.

    > korzystają z dróg- za to powinni płacic. Jak kierowcy.

    No faktycznie. Wystarczający powód by za coś płacić. Rozwalone jezdnie, dziury,
    koleiny, to pewnie wszystko sprawka rowerzystów.

    > Oczywiscie nie takie ogromne sumy jak kierowcy, co jest zrozumiałe

    A za co ja mam płacić? Za to, że PORD spycha mnie na pobocze i beznadziejne
    ścieżki rowerowe fundowane przez miasto? Za to, że traktuje mnie, jako
    uczestnika innej kategorii (patrz np. artykuł o zachowaniu się rowerzysty przy
    wyprzedzaniu), za to, że muszę się nieźle nagimnastykować, by cało wrócić do
    domu?


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 17.01.05, 09:09
    To zacznij świadomie głosować w wyborach.
    A poza tym kierowcy także nieźle musza się nagimnastykować, i przemęczyć, aby
    wrócic do domu. Bo tak się akurat dziwnie składa, że prawodawcy maja w d...e
    zarówno rowerzystów jak i kierowców.
  • shp80 17.01.05, 23:50
    > To zacznij świadomie głosować w wyborach.

    Ależ głosuję. Tylko, że nie znalazła się jeszcze żadna partia, która w swoim
    programie miałaby m.in.: "poprawienie bezpieczeństwa na drogach RP"

    > A poza tym kierowcy także nieźle musza się nagimnastykować, i przemęczyć, aby
    > wrócic do domu.

    Kierowcy się męczą z jednego powodu. Gromadzi się ich po prostu zbyt dużo na
    tak małym obszarze, jak miasto.

    > Bo tak się akurat dziwnie składa, że prawodawcy maja w d...e
    > zarówno rowerzystów jak i kierowców.

    Jakoś w samochodzie mniej odczuwam stresów, niż jeżdżąc rowerem.


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 21:15
    Gość portalu: ewicka napisał(a):

    > Plaga to: nieośwuetleni,

    i ja takze tego nie pochwalam ale trzeba postawic sobie pytanie jak temu
    przeciwdzialac? Mysle, ze najlepszym i najtanszym srodkiem jest zwracanie
    uwagi. Czy ty Ewo zwracasz uwage kazdemu nieoswietlonemu rowerzyscie? Zapewne
    nie a jesli tak to w milczeniu to akceptujesz. Zatem zrob cos aby poprawic
    bezpieczenstwo na drogach a nie wylewasz swoje zale na wszystkich Bogu ducha
    winnym oswietlonym rowerzystom.

    >...nie ubrani w kaski,

    A co to ma za znaczenie? Kask na glowie rowerzysty nie uchroni go od skutkow
    potracenia prze rozpedzony samochod. Kask rowerowy to nic innego jak styropian
    czyli material bardzo kruchy. Zadaniem kasku jest ochrona glowy rowerzysty w
    przypadku wywrotki przy wzglednie malej predkosci i jednoczesnie malej masie a
    napewno samochod ani nie ma malej masy ani nie jedzie powoli.

    >... jadący nieostrożnie rowerzyści.

    To pojecie jest wzgledne. Pewien kierowca, ktory o malo co by nie potracil
    mojej zony stwierdzil, ze powinna ona jechac po lini prostej czyli jak tramwaj.
    Na Boga! Ludzie, to nie jest mozliwe! Jazda rowerom polega na nieustannym
    balansowaniu a w tym pomaga ruch kierownica co z tylu moze to wygladac jakby
    rowerzysta byl pijany. Ponadto rowerzysta rowniez ma prawo omijac dziury na
    drodze. Zatem obowiazek zachowania conajmniej 1 metra odstepu podczas
    wyprzedzania nie jest wyssany z palca i ma racjonalne uzasadnienie.

    > Co dziwnego w tym, że spotykasz na drodze kierowcę? Płacimy podatki, drogi sa
    > dla nas. Mam na myśli przeróżne opłaty chociażby ukryte w opłatach za paliwa.
    > Płacimy za przeróżne polisy ubezpieczeniowe. Nawet kupując samochód płacimy
    od
    > tego podatek. Więc co w tym dziwnego, ze kierowcy chcą swobodnie jeździć po
    > drogach???

    Nie mozemy rozpatrywac poruszania sie po miescie przez pryzmat ekonomi gdyz
    jest to bez sensu. Oto przyklad: dzieci jak wiadomo nie zarabiaja wiec wedlug
    twojego toku rozumowania nie powinny miec prawa do poruszania sie po miescie
    rowniez po chodnikach gdyz w koncu chodniki sa budowane z podatkow ludzi
    uczciwie zarabiajacych. A czy ty masz dzieci? Czy twoje dzieci chodza po
    chodniku albo bawia sie w piaskownicy? Jakim prawem? A oto inny przyklad: jak
    wiemy w Polsce jest duze bezrobocie a osoba bezrobotna co 2 tygodnie ma
    obowiazek stawiania sie w Urzedzie Pracy. Jak tam ma sie dostac skoro , wedlug
    ciebie, nie ma prawa przemieszczac sie po drogach gdyz nic nie placi. A z
    ekonomicznego punktu widzenia bezrobotni powinni jezdzic na rowerze jako, ze
    jest to najtanszy srodek lokomocji.

    Zatem przestan gadac o podatkach placonych przez kierowcow bo jak widzisz nie
    masz racji.
  • Gość: ewicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:02
    A Ty na pewno masz rację, twierdząc że rowerzystom kask nie jest potrzebny...
    Potrącił Cie jakis samochód i upadłes na głowe? Nie mając na niej kasku? Chyba
    tak... skoro tak myślisz.
  • shp80 16.01.05, 17:43
    > A Ty na pewno masz rację, twierdząc że rowerzystom kask nie jest potrzebny...

    Ma rację. Kaski rowerowe przy dużych różnicach prędkości nie uratują życia. A
    tym bardziej te typowo rowerowe (tzw. skorupki). Motocyklistom pełne kaski też
    życia nie ratują, może rowerzyści powinni takie nosić? :-) (pomijam tutaj taką
    extremę, jak Downhill, czy podobne dyscypliny)
    Poczytaj sobie treść linka, który podałem gdzieś w tym wątku. Czemu w tej całej
    zgniłej unii nie ma obowiązku noszenia kasku? Co UE chce zrobić teraz? _Zbadać_
    (podkreślam to), czy noszenie kasków przez rowerzystów może im w czymkolwiek
    pomóc. Jedyny bodajże obowiązek nakładania kasków jest w Australii. Wskutek
    wprowadzenia tego przepisu liczba rowerzystów zmalała co najmniej o połowę, a
    wypadki utrzymują się na podobnym poziomie, co przed wprowadzeniem przepisu.

    > Potrącił Cie jakis samochód i upadłes na głowe? Nie mając na niej kasku?

    Mojego znajomego potrącił pijany kierowca. Znajomy miał kask, odblaski,
    oświetlenie i był odpowiedzialny na drodze. Zmarł, bo długiej walce w
    szpitalu...

    > Chyba
    > tak... skoro tak myślisz.

    Widzę, że najwyraźniej nie masz pojęcia, o czym piszesz. To normalne w tym
    narodzie.


    PS. Jeżdżę w kasku.

    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 17.01.05, 09:14
    Na pewno jadac bez kasku jestes bezpieczniejszy... normalne myślenie w tym
    kraju... zamiast na kask wydac pieniądze na bajerancki prędkościomierz do
    roweru, a co!
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:19
    Chyba niezbyt dokładnie orientujesz się w technicznych aspektach wszelkich
    urządzeń służących do zapewnienia zarówno biernego jak i czynnego
    bezpieczeństwa kierowców.
    Otóż urządzenia te spełniają w 100% swoje zadanie jedynie w pewnym ograniczonym
    zakresie prędkości. Np pasy, poduszki powietrzne, strefy zgniotu itp testowane
    są dla prędkości 50 km/h. Przy wyższych prędkościach ich efektywność spada w
    zastraszającym tempie. To samo dotyczy kasków zarówno rowerowych jak
    motocyklowych. Pierwsze mają chronić głowę do (bodajże) 25-30 km/h, drugie,
    stają się wręcz zagrożeniem powyżej 60-ki.

    Faktem jest, że ilość zabezpieczeń w które wyposażone są nwoczesne samochody,
    tworzy u jego kierowcy złudne poczucie bezpieczeństwa. Tego poczucia
    bezpieczeństwa NIGDY nie będzie miał motocyklista i rowerzysta, bo ŻADEN kask
    nie pomoże, gdy rowerzysta spotka się na drodze z samochodem.
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 18.01.05, 10:32
    To jeżdzijcie bez kasków, wasza wola.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 16:29
    No... nie unośc się tak, bo gotowym pomyśleć, że nic nie zrozumiałaś.

    Jeżdzę w kasku, co nie oznacza, że moja wiara w poprawę bezpieczeństwa biernego
    jakoś drastycznie wzrosła. Owszem chroni w lesie, przed gałęziami itp, osłania
    głowę przy ewentualnym upadku. Pamiętam jednak, że to bardzo niewielka ochrona.

    PS.
    W kwestii cen
    Bajerancki licznik (naprawdę "wypasiony") kosztuje około 150-200 PLN.
    Naprawdę dobry kask, którego prawie nie czuć na głowie i który nie przeszkadza,
    a więc swoją obecnością nie odwaca uwagi i nie stwarza zagrozenia 500-600 PLN.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:49
    Gość portalu: Dorsay napisał(a):
    > Bajerancki licznik (naprawdę "wypasiony") kosztuje około 150-200 PLN.

    Oooowiele wiecej. Licznik z miedzy innymi z termometrem i wysokosciomierzem
    kosztuje ponad od 560 pln do 699 pln w zaleznosci od producenta. Na taki
    wlasnie choruje.
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 20:40
    Gość portalu: Roberto napisał(a):

    > Oooowiele wiecej. Licznik z miedzy innymi z termometrem i wysokosciomierzem
    > kosztuje ponad od 560 pln do 699 pln w zaleznosci od producenta. Na taki
    > wlasnie choruje.
    Licznik Stary, licznik a nie kombajn.
    Po jaką cholerę ten termometr i wysokościomierz? To na pewno do roweru a nie do
    lotni? ;))))
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 13:43
    Taki wypasiony licznik bylby calkiem uzyteczny na wyprawach rowerowych.
    Wielokrotnie pedalowalem w upale i za djabli nie wiedzialem jak bylo goraco.
    Rowniez chcialbym wiedziec jak bylo chlodno w nocy podczas moich majowek.
    Wysokosciomierz z kolei bylby wskazany do zorientowania sie w dziennym
    pokonywaniu wzniesien etc. Coz wiem o tym ze taki LICZNIK to fanaberia ale to
    juz moja sprawa.
  • Gość: ewicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 19:42
    Zakład, że znajde droższy liczniczek na rower???:)
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 20:57
    Wierzę, że znajdziesz.
    Można znaleźć też tort ze śledziem. ;-)
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 20.01.05, 09:34
    Z pewnością będzie to tort śledziowy;)
  • shp80 18.01.05, 00:11
    > Na pewno jadac bez kasku jestes bezpieczniejszy... normalne myślenie w tym
    > kraju...

    Nie.... Myślenie w tym kraju polega na tym, że to właśnie słabych uczestników
    ruchu chce się wyposażać w hełmy, pancerne zbroje i oklejać poduszkami, zamiast
    robić dokładnie na odwrót, czyli wpływać poprzez różne restrykcje na tych,
    którzy tą śmierć faktycznie wożą ze sobą... I na tym też skupia się komisja
    europejska. Prócz tego bada się nowe technologie, które mogą ocalić życie
    pieszym, rowerzystom i innym uczestnikom nie chronionym przez strefę zgniotu...
    I bynajmniej kaski nie są tu elementem najważniejszym...

    > zamiast na kask wydac pieniądze na bajerancki prędkościomierz do
    > roweru, a co!

    Ty tak na poważnie? :-)


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: ewicka IP: *.tpi.pl 18.01.05, 10:34
    > Ty tak na poważnie? :-)

    Nie, ironizuję przecież.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:43
    I tu sie mylisz. Ja jezdze w kasku ( za 300 pln) ale takze mam licznik ( za 110
    pln). Jednak mimo to nadal twierdze, ze kask to sprawa drugorzedna w
    bezpieczenstwie rowerzysty na jezdni.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 18.01.05, 15:14
    Jakoś dziwnie łatwo przeszliście obok powodowania wypadków przez rowerzystów.
    Wiele z tych zderzeń czołowych, w których "kierowca z nieustalonych przyczyn
    zjechał na przeciwny pas i zderzył się czołowo z samochodem jadącym z
    naprzeciwka. W wypadku poniosło smierć ileś tam osób." spowodowanych jest
    właśnie przez niefrasobliwych rowerzystów. Jedzie sobie taki nad ranem, o
    wieczornej szarówce lub we mgle skrajem drogi. ON MA PRAWO JECHAĆ JEZDNIĄ! Jemu
    ograniczona widoczność nie przeszkadza bo, po pierwsze - zna drogę na pamięć,
    po drugie - przy prędkości roweru wystarczy widzieć na kilka metrów, a po
    trzecie - ma w dupie innych użytkowników drogi(jak większość rowerzystów). Jako
    że na samej krawędzi jezdni bywa sporo dziur, wygodniej jest jechać nieco dalej
    od pobocza, wystarczy światełko odblaskowe, to co że potłuczone i brudne, w
    końcu po co samochody mają reflektory? Nagle pisk hamulców, huk, trzask
    łamanego metalu, ogień i jęki rannych. Ale się wpie..li! Lepiej spieprzać,
    bo zaczną ciągać po sądach. TO JEST MENTALNOŚĆ ROWERZYSTY! NA POHYBEL!
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 16:37
    Może zaprzestań opisywania na tym forum projekcji swojej podświadomości,
    opisywać przeżycia z przeszłości, tudzież chwalić się swą niską wrażliwością
    społeczną.
    Nie wątpimy, że TY TAK WŁAŚNIE BYŚ POSTĄPIŁ. Ba! Jesteśmy o tym przekoani.

    PS.
    Polecam zapoznanie się z opisem wczorajszych wydarzeń na tzw. obwodnicy
    krakowskiej. Mgła, ograniczona widoczność, bodaj 63 samochody skasowane w
    karambolu.
    A wystarczyłoby zachować bezpieczną odległość, jechać wolniej i zwracać uwagę
    na to co dzieje się na drodze, ale czego chcieć TO JEST MENTALNOŚĆ "KIEROWCY"!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:53
    I glowe sobie daje uciac, ze po tej autostradzie napewno nie poruszal sie zaden
    rowerzysta ani nawet ryksza.
  • Gość: kafar IP: *.emrsn.co.uk / *.emrsn.co.uk 18.01.05, 19:56
    Chyba nie doceniasz głupoty luckiej dając w zakład głowę.

    Rowerzystę widziałem już na autostradzie (A1, pod Piotrkowem), nie jeden raz na
    drodze ekspresowej (S7, okolice Zakroczymia), a słyszałem/czytałem o wycieczce
    rowerowej pod wodzą nauczycielki na autostradzie A4 (kraków-Katowice)
  • Gość: kafar IP: 80.51.237.* 18.01.05, 20:46
    Dodam jeszcze motorowerzystę (skuter) na autostradzie A4 - obwodnicy Krakowa.

    PS. Przepraszam za błędy z poprzedniej wypowiedzi.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 13:52
    I mial do tego prawo gdyz po autostradzie moga poruszac sie pojazdy, ktore
    osiagaja conajmniej 40 km/h a skuter jak najbardziej moze. Nikt nie powiedzial,
    ze autostrady polskie sa dla scigaczy jadacych z predkosciami w okolicy 200
    km/h. Ponadto nie dziwie, ze wybral rowniutka nawierzcnie austrady a nie
    wyjatkowo dziurawe krakowskie jezdnie.
  • Gość: kafar IP: *.emrsn.co.uk / *.emrsn.co.uk 19.01.05, 16:57
    Gość portalu: Roberto napisał(a):
    > I mial do tego prawo gdyz po autostradzie moga poruszac sie pojazdy, ktore
    > osiagaja conajmniej 40 km/h a skuter jak najbardziej moze.

    Skutery do 50cm3 (Vmax do 45 km/h) są zaliczane do motorowerów. Zgodnie PoRD
    pojazdom tym nie przysługuje dumne miano "pojazdów samochodowych" i na
    autostrade (drogę ekspresowa) wjechać nie mają prawa.
    Są i skutery o większych pojemnościach, ale ten którego widziałem na takiego
    nie wyglądał.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 13:47
    Chyba nie na samej autostradzie lecz na drodze ekspresowej laczacej sie z nia.
    Nie dziwie sie gdyz w poprzeg przechodza drogi lokalne a rower to nie traktor i
    po polu nie bedzie jechac. Ponadto na autostrada to tak naprawde jest na sile.
    Prawdziwa autostrada powinna miec w poblizu droge z ruchem lokalnym a przeciez
    tam takowej nie ma.
  • Gość: kafar IP: *.emrsn.co.uk / *.emrsn.co.uk 19.01.05, 16:40
    Gość portalu: Roberto napisał(a):
    > Chyba nie na samej autostradzie lecz na drodze ekspresowej laczacej sie z
    nia.
    > Nie dziwie sie gdyz w poprzeg przechodza drogi lokalne a rower to nie traktor
    >i po polu nie bedzie jechac.

    Rowerzysta był na samej autostradzie, jaka by ona nie była.
    Zresztą na drodze ekspresowej też nie miał prawa się znaleźć.
    No, ale jeżeli przepisy nie są "przeciw" rowerzystom, to tym gorzej dla
    przepisów.

  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 18:04
    Gość portalu: Roberto napisał(a):

    > Chyba nie na samej autostradzie lecz na drodze ekspresowej laczacej sie z
    nia.
    > Nie dziwie sie gdyz w poprzeg przechodza drogi lokalne a rower to nie traktor
    > i po polu nie bedzie jechac. Ponadto na autostrada to tak naprawde jest na
    > sile.
    > Prawdziwa autostrada powinna miec w poblizu droge z ruchem lokalnym a
    > przeciez tam takowej nie ma.

    Stary, a nie wydaje Ci się że ciut przesadzasz?
    Przepisy jasno precyzują w jakich okolicznościach i na jakich drogach można
    poruszać się rowerem. I co poradzisz na to, że nie ma drogi lokalnej? Czy to
    upoważnia Cię do jazdy po autostradzie?!
    Twoje tłumaczenia nie odbiegają w tym momemcie poziomem od teoryjek imć Piorta.
    Przepisy są jakie są, ale mam wrażenie że część rowerzystów rzeczywiście łamie
    je tylko dlatego, że IM NIE PASUJĄ. Tych trudno nazwać inaczej niż PEDALARZE,
    bo z rowerzystami niewiele mają wspólnego.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:46
    Przepisy sa przepisami z calym szacunkiem przestrzegam ich a przynajmniej
    zdecydowana wiekszosc paragrafow. Jednak infrastruktora drogowa jest taka jaka
    jest i na to sie nic nie poradzi. Kilka lat temu bylem na wyprawie rowerowej na
    Wegrzech. Tam na wszystkich glownych (czerwonych) drogach obowiazuje zakaz
    jazdy rowerami, konmi i traktorami. Jak obowiazuje to sie stosowalem do tego.
    Przy pomocy mapy opracowalem marszrute, ktora wiodla glownie po drogach
    lokalnych i sporadycznie po "zoltych". Jednak zarowno lokalne jak i zolte drogi
    dochodzily do "czerwonej" i...nie mialem alternatywy: musialem wbrew zakazowi
    poruszac sie po niej ...aby moc dojechac do najblizszego skrzyzowania z droga
    lokalna. Gdybym sztywno trzymal sie przepisow to te "zakazane" 500 m musialbym
    objezdzac 20 km drogami lokalnymi.
    Czy zatem czasami nie nalezy przymknac oko na male wykroczenia?
  • kropkai 18.01.05, 22:31
    JUŻ RAZ WAS PROSIŁEM! SKOŃCZCIE JUZ TE JAŁOWE GATKI BO PISZECIE NIE NA TEMAT.
    ZAŁÓŻCIE SOBIE NOWY WĄTEK I SKACZCIE SOBIE DO GARDEŁ. DLA MNIE MOŻECIE SIE
    NAWET RZUCIĆ PROWOKACYJNIE POD KOŁA SAMOCHODU JADĄCEGO ZBYT BLISKO ŚCIEŻKI
    ROWEROWEJ.
  • shp80 18.01.05, 23:04
    No to ja napiszę na temat :-)
    Jeżdżąc samochodem jeszcze nigdy nie miałem sytuacji, by rowerzysta stworzył
    dla mnie jakieś poważne zagrożenie. Owszem, widywałem ciemniaków na rowerach,
    szaleńców gnających przez przejścia dla pieszych itp, ale nie było tu żadnych
    elementów, które spowodowałyby jakieś gwałtowne i nieprzewidziane reakcje z
    mojej strony. Jazda na rowerze wyczuliła mnie na to, co się dzieje dookoła -
    głowa pracuje, jak żyroskop, wypatruję nawet najbardziej nieprawdopodobnych do
    wystąpienia zjawisk. Poza tym, jak mniejszość kierowców, stosuję się do
    ograniczeń prędkości na znakach, co mi daje dodatkową szansę na podjęcie
    jakiegokolwiek działania.

    A jeśli chodzi o to, że forumowicze zaczęli pisać nie na temat. Nie od dziś
    wiadomo, że najlepszą obroną jest atak :-)


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: Dorsay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 01:31
    Chcesz "na temat"? Proszę.
    My mamy PRZESTRZEGAĆ przepisów. Od pouczania, tłumaczenia i karania jest...
    Policja.

    i kropka.

    PS. I nie wydzieraj się po nocy. Ludzie śpią. ;-)
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 19.01.05, 08:09
    Żadnej refleksji! Wiadomo, rowerzysta nikomu nie zagraża, bo jedzie powoli,
    bardzo uważa na to co przed nim i dookoła, w razie wpadnięcia na kogoś i tak
    nie spowoduje większych obrażeń, za to porusza się ekologicznie i wszyscy MUSZĄ
    mu ustępować z drogi. No to wyobrażcie sobie rowerzyste jeżdżącego po runway'u
    lotniska komunikacyjnego. Jego niefrasobliwość może kosztować życie setek
    ludzi - tu się zgodzicie i powiecie, że żaden rowerzysta po lotnisku nie
    jeżdzi, a po międzynarodowej szosie? Tu też pałętają się rowerzyści mimo
    wyrażnego zakazu i oni są przyczyną wielu wypadków, bo kierowcy odruchowo
    starają się go ominąć ryzykując własne i cudze życie. Gdyby przejechanie
    rowerzysty na szosie nie było nawet wykroczeniem, gdyby szkody powstałe wskutek
    wypadku były pokrywane przez rodzinę rowerzysty i gdyby policja wręczała
    nagrody takim kierowcom, którzy ryzykując własne dobra i życie eliminują
    zagrożenie dla innych, to pedalarstwo nie miało by szans!
  • Gość: Chaim Rowerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 09:29
    > Żadnej refleksji! Wiadomo, rowerzysta nikomu nie zagraża, bo jedzie powoli,
    > bardzo uważa na to co przed nim i dookoła, w razie wpadnięcia na kogoś i tak
    > nie spowoduje większych obrażeń,

    Niestety nie zawsze rowerzysta jest uważny (w końcu jest tylko człowiekiem),
    ale chyba nie zparzeczysz, że nieuważny rowerzysta jest w stanie spowodować
    znacznie mniej szkód, niż nieuważny kierowca.

    > za to porusza się ekologicznie

    A co, może to nieprawda?

    > wszyscy MUSZĄ mu ustępować z drogi.

    Zależy, w którym miejscu. Na ścieżce rowerowej jak najbardziej.

    > No to wyobrażcie sobie rowerzyste jeżdżącego po runway'u
    > lotniska komunikacyjnego. Jego niefrasobliwość może kosztować życie setek
    > ludzi - tu się zgodzicie

    I po co piszesz takie banialuki? Widziałeś kiedykolwiek rowerzystę na pasie
    startowym?

    > - tu się zgodzicie i powiecie, że żaden rowerzysta po lotnisku nie
    > jeżdzi, a po międzynarodowej szosie? Tu też pałętają się rowerzyści mimo
    > wyrażnego zakazu i oni są przyczyną wielu wypadków, bo kierowcy odruchowo
    > starają się go ominąć ryzykując własne i cudze życie.

    Jakiego wyraźnego zakazu? Wskaż mi przepis, który zabrania jeździć rowerem
    po "drodze międzynarodowej".

    Czasem zdażało mi się jeździć dwupasmówką na Gdańsk między Warszawą i Nowym
    Dworem. Zawsze jechałem poboczem, które oddzielone jest od jezdni linią ciągłą,
    więc kierowcy i tak nie mają prawa nim jeździć, rozumiesz to? No to w cyzm
    przeszkadzałem kierowcom?

    > Gdyby przejechanie
    > rowerzysty na szosie nie było nawet wykroczeniem, gdyby szkody powstałe
    > wskutek
    > wypadku były pokrywane przez rodzinę rowerzysty i gdyby policja wręczała
    > nagrody takim kierowcom, którzy ryzykując własne dobra i życie eliminują
    > zagrożenie dla innych, to pedalarstwo nie miało by szans!

    Gdyby rozjechanie samochodu osobowego przez TIRa nie było nawet wykroczeniem,
    gdyby policja płaciła kierowcom TIRów nagrody za rozjechanie samochodu
    osobowego, a rodzina rozjechanego kierowcy płaciła wszelkie koszty, to już
    dawno byś nie żył, stary zgorzkniały debilu.

    Zadowolony? To wszystko tylko z twojej "logiki" wynika, idioto.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 19.01.05, 11:18
    Już samo słownictwo i używanie inwektyw zamiast argumentów świadczy o twoim
    stosunku do ludzi mających inne zdanie i poruszających się innymi niż ty
    środkami lokomocji. Rowerzyści "uber alles" , a inni muszą się im, rasie panów,
    podporządkować. Mam nadzieję, że w końcu ktoś pójdzie po rozum do głowy i
    zakarze tym zakałom ruchu korzystania z dróg dla pojazdów mechaniczych, bo nie
    dość że są chamami, to jeszcze bezczelnymi. PRECZ Z PEDALARSTWEM !
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 20:00
    Czytajac twoje wypociny kazdemu NORMALNEMU puscilyby nerwy a co dopiero
    rowerzyscie na ktorego zycie dybiesz na kazdym kroku. Dobrze, ze jak dotad
    jasno sie nie wyraziles odnosnie wymordowania co poniektorych z nich bo juz sam
    zamiar popelnienia przestepstwa jest przestepstwem i jest scigane z urzedu. A o
    ile sie nie myle to twoje wszystkie wypowiedzi to nic innego jak podjudzanie do
    przestepstwa. Zatem jesli nie piszesz z kawiarenki internetowej tylko np z domu
    albo z pracy to mozesz sie spodziewac, ze zostaniesz namierzony i cala
    surowoscia prawa ukarany.
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 25.01.05, 10:01
    A kto uznał, że pedalarze to są NORMALNI ludzie? Była jakaś uchwała w tej
    sprawie? Powszechnie wiadomo, że są to zdegenerowane osobniki.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 12.02.05, 16:40
    Róg Racławickiej i Żwirki. Jadę do szpitala na Banacha wezwana przez młodszego
    kolege do ciężkiego przypadku. Mimo , że o życiu ciężko chorego mogą decydować
    minuty, jadę zgodnie z przepisami. Mam zieloną strzałkę do skrętu w Żwirki, na
    pasach nie ma ani jednego człowieka, więc zgodnie z przepisami skręcam. Nagle
    na pasy wjeżdża rowerzysta, niemal ociera się o mój zderzak. Całe szczęście, że
    jechałam z minimalną prędkościa, bo doszoby do nieszczęścia. Idiota odjeżdża,
    ja rozdygotana dojeżdżam do szpitala i w tym stanie zabieram się do pracy.
    Pozostawiam to bez komentarza.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 21:57
    Czy kiedykolwiek, Ewo, jechalas na rowerze Zwirkami? Zapewne nie zatem skad
    mozesz wiedziec czy jazda ta autostrada jest dla rowerzysty przyjemna i
    bezpieczna. Ja jezdzilem ta trasa wielokrotnie, czyli zgodnie z przepisami, i
    wierz mi, ze jest to istny koszmar. I dlatego niektorzy rowerzysci od rownej
    jezdni wybieraja fatalny chodnik lub to co po nim pozostalo. A ze chodnik nie
    jest ciagly tylko na skrzyzowaniu przechodzi w pasy wiec przejezdzaja po
    pasach. Pisalas, ze mialas zielona strzalke. Czy zatrzymalas sie przed ta
    strzalka jak przepisy nakazuja? Zapewne nie gdyz obserwuje, ze nieliczni
    kierowcy traktuja zielona strzalke jako WARUNKOWY SKRET w prawo czyli z NAKAZEM
    zatrzymania sie. A ponadto gdyby ten rowerzysta jechal po ulicy, ktora jest
    zaledwie 1 m dalej to czy wowczas bys go dostrzegla? Zapewne nie bo juz
    wielokrotnie sie przekonalem, ze kierowcy w ogole nie widza rowerzystow nawet
    tych oswietlonych i jadacych jezdnia. Czy zatem znowuz wszystkiemu winni sa
    cyklisci?
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 13.02.05, 18:53
    Otóż Drogi Roberto ZATRZYMAŁAM SIĘ, gdyż w przeciwnym razie nie jechałabym z
    prędkością 2 km na godzinę! Tak, winny był cyklista i nikt inny. Spojrzałam
    katem oka na chodnik - nie było pieszych, widziałam rowerzystę kilka metrów od
    brzegu jezdni.
    A niezależnie od wszystkiego - przepisy drogowe NAKAZUJĄ rowerzyście zejść z
    roweru i przeprowadzić go przez pasy, bez względu na komfort jazdy. To
    potwierdził mi oficer dyżurny z Waliców, do którego zatelefonowałam.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 06:59
    I nic innego nie mogl powiedziec bo wlasnie tak nakazuja przepisy. Ale ten sam
    oficer zezwala oficjalnie na poruszanie sie po miescie z predkosciami wiekszymi
    niz oficjalnie dozwolone. Zatem czy prawo obowiazuje wszystkich czy tylko tych
    wybranych?
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 14.02.05, 09:29
    Z przykroscia musze stwierdzic ze mialas nieszczescie trafic na osobnika ktory
    delikatnie mowiac byl troche ponizej normy jesli chodzi stan umyslu w tym
    czasie. Miejmy nadzieje ze nie jest to stan permanentny.

    Oczywiscie masz racje - zgodnie z przepisami powinien przeprowadzic rower przez
    pasy. Nie mam zamiaru grzmiec ze zlamal przepisy bo sam prawie zawsze
    przejezdzam przez przejscia dla pieszych. Jest tylko jedna roznica - ja zwalniam
    i wjezdzam na przejscie tylko wtedy kiedy jestem absolutnie pewien ze kierujacy
    autem mnie widzi - widze ze patrzy w moja strone i mamy wzajemny kontakt
    wzrokowy - a auto stoi. Jesli jeden z tych warunkow nie jest spelniony to nie
    przejezdzam. Zasade te stosuje rowniez na przejazdach rowerowych bo kierowcy
    bardzo rzadko zatrzymuja sie przed przejazdem dla rowerow. Naprawde bardzo ale t
    bardzo rzadko zdarza sie sytuacja kiedy auto zatrzymuje sie i nie musze dotykac
    hamulcow - po prostu widze ze kierowca mnie zauwazyl (w odleglosci nastu metrow
    ) i zatrzymal sie przed przejazdem zeby mnie przepuscic (chociaz to ja mam
    zielone swiatlo). Wiekszosc uwaza ze jestem tak daleko ze zdarzy przeleciec -
    tylko zadnemu nie wpadnie do glowy ze kieruja autami (o mocy silnika raczej
    ponizej 100 KM)a nie odrzutowcem i ze w tym czasie kiedy oni sie gramola przez
    przejazd ja juz musze hamowac bo inaczej mieliby elegancko wgiete drzwi.
    To co zrobil rowerzysta na ktorego trafilas to po prostu glupota w czystej postaci.

    Patrzac na to zdarzenie z drugiej strony - czyli zza kierownicy. Dojezdzasz,
    widzisz rowerzyste i zakladasz ze nie wjedzie na przejscie. Jak pisalem
    wczesniej masz racje bo to on zlamal przepisy, ale jak mowil moj instruktor
    prawa jazdy, a i Twoj pewnie tez nie raz o tym wspominal - "Cmentarze sa pelne
    tych co mieli pierwszenstwo".
    Po prostu zasada ograniczonego zaufania zawsze i wszedzie.
    Swoja droga jak patrze jak teraz jezdza auta z "L" na dachu to mnie krew zalewa
    - bez wlaczonych swiatel, przed przejsciem zaden sie nie zatrzyma bo i po co,
    zawsze sie toczy te 5 na godzine ale zatrzymac sie? Moze i nic w tym zlego tylko
    ja sie to zlozy z tym ze od pieszego do zderzaka jest metr to strach pomyslec co
    by sie stalo gdyby sie tak pieszy potkal nie mowiac o tym ze moglby sie
    przewrocic. Ale ta starta czasu... Nauczyli by lepiej swoich kursantow jak sie
    rusza spod swiatel, eh....
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 18:40
    Gość portalu: k100r napisał(a):

    > Oczywiscie masz racje - zgodnie z przepisami powinien przeprowadzic rower
    przez
    > pasy. Nie mam zamiaru grzmiec ze zlamal przepisy bo sam prawie zawsze
    > przejezdzam przez przejscia dla pieszych.

    I w calej Europie tak jest, ze po pasach rowerzysta moze przejezdzac po pasach.
    Tylko Polska odstaje od tej NORMY wiec najwyzsza pora aby to zmienic. Proponuje
    zatem juz teraz AKCEPTOWAC takie sytuacje bo za kilka lat bedzie to juz
    absolutnie legalne.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 15.02.05, 08:06
    Nie, Roberto, póki nie ma wyraźnego zapisu w Kodeksie Drogowym, Waszym psim
    obowiązkiem jest przeprowadzać rower a nie przejeżdżać. Co więcej, uważam, że
    polcja powinna karać za to rowerzystów bardzo wysokimi mandatami.
    P.S. Czy uważasz, że skoro np. w Holandii jest dopuszczalna eutanazja i
    narkotyki, należy to samo robić w Polsce? Bo idąc dalej Twoim rozumowaniem to
    Kodeks Drogowy, Karny, Pracy, Cywilny itp. jest niepotrzebny, bo i tak robmy co
    chcemy.
    Jeżeli wszyscy rowerzyści myślą tak sama, a co gorsza postępują, to mamy to co
    mamy - NIC MNIE JUŻ NIE DZIWI.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 15.02.05, 10:42
    Owszem Ewo Policja powinna karać za łamanie przepisów, tylko że gdyby chcieli
    to robić musieli by sparalizować ruch w całym kraju, bo sama powiedz jeździsz
    aby zawsze i wszędzie zgodnie z przepisami?? znasz je aby napewno?? kiedy
    ostatni zajrzałaś do kodeksu drogowego?? Pamiętaj o jednym debile są wszędzie
    ale nawet mając prawo za sobą będziesz musiała żyć ze świadomością że zabiłaś
    lub poważnie uszkodziłaś człowieka. Co do opisywanej sytuacji, zwykłe
    porównanie prędkości wskazuje że musiałaś gdzieś na odcinku tej drogi minąć
    tego rowerzyste i gdybyś miała zwyczaj obserwowania drogi i jej okolic to byś
    go zauważyła (co nie usprawiedliwia debila który wjechał ci pod koła) i napewno
    nie dAła się zaskoczyć.
    KA
  • Gość: k100r IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.05, 21:26
    Ja bym to moze ujal w ten sposob - przepis przepisem a zycie zyciem.

    Niby jest 50tka w centrum a kiedy tamtedy jade prawie wszyscy mnie mijaja -
    ciekawe, prawda...

    Wiec skoro zycie zyciem to moze ustalmy raz na zawsze ze trafilas na kretyna
    ktory ma za nic swoje zdrowie i twoje nerwy. Zaloze sie ze duzo czesciej
    spotykasz sie z sytuacjami ktore podnosza Ci cisnienie a ich sprwcami sa
    kierujacy samochodami. Tak jest w moim przypadku ale moze za malo jezdze
    autem...

    Kiedy trafisz na mnie to na pewno nie przysporze Ci siwych wlosow na glowie.
    A jesli zdecydujesz sie wyswiadczyc mi te niezgodna z obowiazuajcymi u nas
    przepisami grzecznosc i mnie przepuscisz to na pewno mnie zapamietasz. Zawsze
    dziekuje w takich sytuacjach...

    Pozdrawiam
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 21:45
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Nie, Roberto, póki nie ma wyraźnego zapisu w Kodeksie Drogowym, Waszym psim
    > obowiązkiem jest przeprowadzać rower a nie przejeżdżać

    Poniekad masz racje ale powtarzam
    1. prawo drogowe bylo ukladane przez kierowcow i dla kierowcow bo gdyby wsrod
    poslow byl chociaz jeden rowerzysta to taki bubel nie pojawilby sie nigdy
    2. rower jest po to aby na nim jezdzic a nie go prowadzic. Do prowadzenia sluzy
    taczka
    3. w calej Europie mozna po pasach przejezdzac na rowerze a w Polsce wbrew
    pozorom takze. oto wyjatki
    - dziecko do lat 10
    - osoba dorosla opiekujaca sie nieletnim do 10 roku zycia

    I jest to jedyny przepis, ktory lamie gdy jade ra rowerze. Tymczasem w trakcie
    mojej rowerowej drogi do pracy moge zaobserowowac nastepujace przewinienia
    popelniane przez "swietych" kierowcow:
    1. parkowanie na chodniku ( na calej szerokosci chodnika)
    2. Parkowanie na sciezce rowerowej
    3. Parkowanie na trawniku
    4. jazde wzdluz po chodniku
    5. jazde wzdluz po sciezce rowerowej
    6. wjezdzanie na pasy dla pieszych
    7. parkowanie na przystanku
    8. jazda z predkoscia ponad dozwolona
    9. skrecanie z niewlasciwego pasa
    10. nie uzywanie kierunkowskazow
    11. przejezdzanie na czerwonym swietle
    12. Nie zatrzymywanie sie na "warunkowym skrecie w prawo"
    13. Nie zachowanie odstepu 1 m podczas wyprzedzania rowerzysty.
    14. wyrzucanie smieci za okno
    15. Nie ustepienie pierszenstwa na przejsciu dla pieszych
    16. Poruszanie sie pasem "tylko dla autobusow"

    Jesli zatem droga Ewo chcesz byc obiektywna to ocen czyje postepowanie,
    rowerzystow czy kierowcow, jest godne potepienia?
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 16.02.05, 07:58
    Godne potępienia jest KAŻDE postępowanie łamiące przepisy . A rowerzyści także
    nie są święci, gdyż:
    1. Urządzają sobie rajdy po chodnikach nie bacząc na pieszych ( sp...aj - do
    pieszego idącego prawidłowo po chodniku nie nalezy do rzadkich odzywek panów na
    2 kółkach).
    2. Jazda po chodniku gdy są ścieżkki rowerowe
    3. Śmiecenie na jezdniach , Waszych ścieżkach i chodnikach
    4. Jeżdżenie slalomem po jezdni i wjeżdżanie pod zderzak bez sygnalizacji
    5. Jazda lewym pasem z taką prędkością, że uniemożliwia sie płynność ruchu
    6. Skręcanie z dowolnego pasa
    7. Niszczenie samochodów ( gdy kierowca zaparkuje nieprawidłowo samowolne
    rysowanie karoserii np. gwoździem)
    8. Opisana przeze mnie sytuacja.
    Mało? Wystarczy!
    Rowerzysta jest bezkarny, bo nie można go zidentyfikować - brak tablic
    rejestracyjnych. Gdy doprowadzi do kolizji z pieszym ( najczęściej dzieckiem)
    nie udzieli pomocy i ucieka z miejsca zdarzenia.
    Ale dla rowerzystów obowiązuje oddzielny kodeks. Samochody z drogi, piesi won,
    ścieżki dla Was, jezdnie dla was, chodniki dla Was, a wszyscy inni to hołota,
    która MUSI Wam ustępować miejsca, bo inaczej .strach pomyśleć.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 16.02.05, 11:17
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Godne potępienia jest KAŻDE postępowanie łamiące przepisy . A rowerzyści
    także
    > nie są święci, gdyż:
    > 1. Urządzają sobie rajdy po chodnikach nie bacząc na pieszych ( sp...aj - do
    > pieszego idącego prawidłowo po chodniku nie nalezy do rzadkich odzywek panów
    na
    >
    > 2 kółkach).
    > 2. Jazda po chodniku gdy są ścieżkki rowerowe
    > 3. Śmiecenie na jezdniach , Waszych ścieżkach i chodnikach
    > 4. Jeżdżenie slalomem po jezdni i wjeżdżanie pod zderzak bez sygnalizacji
    > 5. Jazda lewym pasem z taką prędkością, że uniemożliwia sie płynność ruchu
    > 6. Skręcanie z dowolnego pasa
    > 7. Niszczenie samochodów ( gdy kierowca zaparkuje nieprawidłowo samowolne
    > rysowanie karoserii np. gwoździem)
    > 8. Opisana przeze mnie sytuacja.
    > Mało? Wystarczy!
    > Rowerzysta jest bezkarny, bo nie można go zidentyfikować - brak tablic
    > rejestracyjnych. Gdy doprowadzi do kolizji z pieszym ( najczęściej dzieckiem)
    > nie udzieli pomocy i ucieka z miejsca zdarzenia.
    > Ale dla rowerzystów obowiązuje oddzielny kodeks. Samochody z drogi, piesi
    won,
    > ścieżki dla Was, jezdnie dla was, chodniki dla Was, a wszyscy inni to hołota,
    > która MUSI Wam ustępować miejsca, bo inaczej .strach pomyśleć.
    Myśle że dalsza dyskusja jest bez sensu ty widzisz złych rowerzystów ja widzę
    poprostu idiotów i madrych ludzi to na rowerze to w samochodzie itp.
    KA
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 22:22
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Godne potępienia jest KAŻDE postępowanie łamiące przepisy .

    Ale napewno bardziej te wystepki nalezy potepiac, ktore sa ewidentnym
    zagrozeniem dla zycia.

    > A rowerzyści także
    > nie są święci, gdyż:
    > 1. Urządzają sobie rajdy po chodnikach nie bacząc na pieszych ( sp...aj - do
    > pieszego idącego prawidłowo po chodniku nie nalezy do rzadkich odzywek panów
    na
    > 2 kółkach).

    To sa dzieci, ktore jeszcze nie maja wyksztalconej samodyscypliny. Tymczasem
    kierowcy to osoby dojzale, czesto na powaznych stanowiskach wiec od nich
    nalezaloby sie spodziewac powaznego zachowania rowniez na drodze.

    > 2. Jazda po chodniku gdy są ścieżkki rowerowe

    W zimie sciezki sa nieodsniezane i dlatego wlasnie rowerzysci jezdza po
    chodnikach. Drugi powod to STRACH przed kierowcami nieustannie polujacymi na
    ich nieuwazny ruch.

    > 3. Śmiecenie na jezdniach , Waszych ścieżkach i chodnikach

    Co? Jeszcze nie widzialem smiecacego rowerzysty. To kierowcy wyrzucaja
    niedopalki za okno bo przeciez jak mozna pety zostawiac w srodku ich ukochanego
    skarbu. Rowniez za okno laduja opakowania z Fast Foodow. A widzialas jadacego
    rowerzyste jedzacego frytki?

    > 4. Jeżdżenie slalomem po jezdni i wjeżdżanie pod zderzak bez sygnalizacji

    Jakie jezdnie taka technika jazdy a ze dziury sa co krok to i linii prostej nie
    mozna utzrymac. A ponadto rower to nie tramwaj i nigdy nie bedzie po linni/
    torze jechac.
    Bark sygnalizacji jest spowodowane tym, ze rowerzysta rekoma obsluguje
    kierownice, przerzutki i hamulce. I ja takze jezdze bez sygnalizowania bo
    gdybym puscil kierownice to niewatpliwie bym sie przewrucil na pierwszej
    dziurze albo bym nie wyhamowal uderzajac w tyl samochodu lub co gorsza pieszego.

    > 5. Jazda lewym pasem z taką prędkością, że uniemożliwia sie płynność ruchu

    A w jaki sposob rowerzysta ma skrecic w lewo jak nie z lewego pasu? I pamietaj,
    ze rowerzysta przemieszcza sie z predkoscia 20 km/h wiec pisanie
    o "uniemozliwianiu plynnosci ruchu" jest po prostu absurdalne.

    > 6. Skręcanie z dowolnego pasa

    Samobojcy tak postepuja ale to jest ich sprawa.

    > 7. Niszczenie samochodów ( gdy kierowca zaparkuje nieprawidłowo samowolne
    > rysowanie karoserii np. gwoździem)

    To nie rowerzysta niszczy to niszczy wandal. Czy widzialas taka sytuacje? Czy
    zlapalas goscia za reke i oddalas go w surowe rece sprawiedliwosci? Jesli tak
    to bardzo dobrze. Hamstwo trzeba tepic.

    > 8. Opisana przeze mnie sytuacja.

    Normalne zachowanie w anormalnym prawie.

    Pieknie, ze to wszystko opisalas, tylko ktore z powyzszych sytuacji sa
    zagrozeniem dla zycia kierowcow ?

    > Rowerzysta jest bezkarny, bo nie można go zidentyfikować - brak tablic
    > rejestracyjnych.

    Nikt nie jest bezkarny. Kazdy rowerzysta ma twarz wiec mozesz swobodnie
    sporzadzic rysopis.

    > Gdy doprowadzi do kolizji z pieszym ( najczęściej dzieckiem)
    > nie udzieli pomocy i ucieka z miejsca zdarzenia.

    Jak juz wczesniej pisalem, to sa wyjatki spowodowane nieodpowiedzialnym
    zachowaniem malolatow.

    > Ale dla rowerzystów obowiązuje oddzielny kodeks.

    Ja o tym nic nie wiem. Jesli ty go znasz to prosze mi go zacytuj.

    > Samochody z drogi, piesi won,
    > ścieżki dla Was, jezdnie dla was, chodniki dla Was, a wszyscy inni to hołota,
    > która MUSI Wam ustępować miejsca, bo inaczej .strach pomyśleć

    Wybacz ale chyba jest to twoj sposob rozumowania i zachowania sie w ruchu
    drogowym i w ogole w spoleczenstwie. Ja mam zupelnie inna mentalnosc ale w
    jednym musze ci przyznac... sciezki tylko dla nas rowerzystow!
  • Gość: qwerty IP: *.tpi.pl 16.02.05, 13:33
    Roberto, jak czytam Twoje posty, to robi mi sie niedobrze.
    Spadaj najlepiej na księzyc, może tam bedziesz miał lepsze warunki do jazdy na
    rowerze. Ciągle wypisujesz, jak to wspaniale jest rowerzystom w Europie- to
    może najwyzsza pora wynieść się z tej złej Polski?
    Ile czasu potrzeba abys zrozumiał ze Warszawa, to nie jest zwykle miasto, tylko
    cos jakby dżungla, gdzie ludzie sa zmuszeni do życia w cięzkich warunkach. Więc
    zawsze kto silniejszy- ten lepszy. Jeszcze baaaaardzo długo nic nie zmieni się
    w sytuacji rowerzystów, nie bedziecie miec ścieżek rowerowych. Tak jak nic
    długo nie zmieni sie dla kierowców- długo nie wybudują nowych dróg, obwodnic,
    parkingów etc.
    Ewa opisała sytuację, w której ewidentnie winny jest rowerzysta. I nie powinno
    sie uskuteczniac dyskusji. A widze tu niesamowitą polemikę w któej Ty bardzo
    mocno i zaciekle bronisz swojego zdania. A idz do kaczyńskiego i równie
    zaciekle zacznij z nim dyskutować....
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 22:24
    Gość portalu: qwerty napisał(a):

    > Roberto, jak czytam Twoje posty, to robi mi sie niedobrze.

    A to juz nie moj problem ale jedno moge ci poradzic...nie jedz splesnialego
    jedzenia.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 17.02.05, 07:50
    Roberto, odnoszę wrażenie, że jesteś naprawdę człowiekiem nawiedzonym. O ile
    KA - słusznie - dzieli ludzi na mądrych i głupich , bez względu na środek
    lokomocji czy sposób poruszania się po mieście, to Ty dzielisz ludzi na
    rowerzystów - panów wszelkich duktów i resztę, która ma obowiązek
    podporządkować sie posiadaczom dwóch kółek.
    1. Piesi z drogi, bo jedzie rowerzysta
    2. Chodniki dla rowerów
    3. Przez ścieżkę rowerową nie daj Boże przejść, a jak ktoś to uczyni to
    najlepiej rozjechać go
    4. Na pasach rower jest pojazdem uprzywilejopwanym ( nad pieszymi i samochodami)
    5. Na jezdni jeździ z dowolna prędkościa, blokując płynnośc ruchu i łamiąc
    wszelkie przepisy - a jeśli się to komuś nie podoba to jego sprawa
    6. Rowerzysta ma prawo niszczyć cudze pojazdy, gdy te wjadą ( nawet zgodnie z
    prawem w jego drogę)
    7. Jeśli ktos wykazuje, że rowerzysta złamał prawo - to oznacza, że prawo jest
    złe i trzeba je zmienić
    A tak wogóle to ludzie powinni poruszać się wyłącznie na rowerach. OTO TWOJA
    LOGIKA i życiowa filozofia prezentowana w wielu wątkach.
    Pamiętaj jednak, że możesz trafić na silniejszego , a to nie zawsze dobrze się
    kończy. Bywa, że karetka ( blokowana przez jadących lewym pasem rowerzystów)
    nie zdąży na czas!
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 18:17
    A ty ciagle swoje! Swoja filozofie przypisujesz mi a ona jest mi kompletnie
    obca. Czy ty kiedykolwiek jechalas na rowerze? Zapewne nie. Wiec przestan
    osadzac rowerzystow. Ja jestem i rowerzysta i kierowca mam prawo oceniania
    kierowcow.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 17.02.05, 18:54
    Ależ oczywiście, że jechałam na rowerze! Jeżdżę nim r e k r e a c y j n i e
    po Lesie Kabackim! Nie jeżdżę natomiast po ulicach, bo uważam, że oddychanie
    spalinami, slalom między samochodami jest bez sensu!
    Jezdnia dla samochodów!
    Chodniki dla pieszych!
    Sciezki rowerowe dla rowerzystów!
    Po duktach leśnych rowery są dopuszczalne pod warunkiem, że przyjmiemy do
    wiadomości, że piesi mają prawo czuć się tam bezpiecznie!
  • Gość: Piort IP: *.com.pl 18.02.05, 11:19
    Droga Ewo, już wiesz że Twoje argumenty, choćby najracjonalniejsze, do
    niektórych pedalarzy nie docierają. Oni są impregnowani na fakty, tylko ich
    punkt widzenia jest słuszny i każdy kto się z nimi w całej tej hucpie nie
    zgadza, jest obrzucany inwektywami i odsądzany od czci i wiary. Trzeba po
    prostu jeździć zgodnie z przepisami i ,gdy tylko zobaczysz rowerzystę
    wjeżdżającego na przejście dla pieszych, dodawac gazu, a potem ustalać
    personalia sprawcy aby on lub jego rodzina pokryli koszty lakierowania auta.
    Tylko fizyczna eliminacja chuligaństwa prowadzi do porządku.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.02.05, 12:47
    Gość portalu: Piort napisał(a):

    > Droga Ewo, już wiesz że Twoje argumenty, choćby najracjonalniejsze, do
    > niektórych pedalarzy nie docierają. Oni są impregnowani na fakty, tylko ich
    > punkt widzenia jest słuszny i każdy kto się z nimi w całej tej hucpie nie
    > zgadza, jest obrzucany inwektywami i odsądzany od czci i wiary. Trzeba po
    > prostu jeździć zgodnie z przepisami i ,gdy tylko zobaczysz rowerzystę
    > wjeżdżającego na przejście dla pieszych, dodawac gazu, a potem ustalać
    > personalia sprawcy aby on lub jego rodzina pokryli koszty lakierowania auta.

    Tak Ewo bierz przykład z racjonalnego Piotra, jest to przynajmniej konsekwentny
    idiota który stale rozwija się w swym idiotyzmie.
    KA
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 18.02.05, 12:57
    > Droga Ewo, już wiesz że Twoje argumenty, choćby najracjonalniejsze, do
    > niektórych pedalarzy nie docierają. Oni są impregnowani na fakty, tylko ich
    > punkt widzenia jest słuszny i każdy kto się z nimi w całej tej hucpie nie
    > zgadza, jest obrzucany inwektywami i odsądzany od czci i wiary.
    Moglbys moze jakies zacytowac? Znaczy te inwektywy pod adresem Ewy...

    > Trzeba po
    > prostu jeździć zgodnie z przepisami i ,gdy tylko zobaczysz rowerzystę
    > wjeżdżającego na przejście dla pieszych, dodawac gazu, a potem ustalać
    > personalia sprawcy aby on lub jego rodzina pokryli koszty lakierowania auta.
    > Tylko fizyczna eliminacja chuligaństwa prowadzi do porządku.

    Swietny pomysl. Juz ide sie ubezpieczyc na pare baniek, bo sezon na rower sie
    zbliza. Za pieniadze z ubezpieczenia kupie sobie super chate - byle z daleka od
    asfaltu i Ciebie Piotrze - a sprawa w sadzie tez wygrana bedzie na 120% wiec i
    jakas kasa od kierujacego autem tez mi skapnie. A za lakierowanie bedzie placil
    kierowca, w tym rowniez mojego rowerka. Chociaz nie - kupie sobie nowy, kto by
    chcial jezdzic prostowanym szmelcem.

    A jak to zrobie? Bardzo prosto. Przepisy co by o nich nie mowic zezwalaja na
    jazde po chodniku jesli ma on wiecej niz 2 metry szerokosci, na ulicy nie ma
    sciezki rowerowej, a ograniczenie szybkosci jest bodaj powyzej 50 (wybacz,
    dokladnie nie pamietam, ale z nas dwoch to ty jestes milosnikiem przepisow w
    stylu wloskim, bo ja preferuje zdrowy rozsadek zarowno w aucie jak i na rowerze)

    Wiec jadac na rowerku po prostu zsiade pol metra (moja obecna sprawnosc
    psycho-fizyczna pozwala mi to uczynic bez zatrzymywania sie) przed przejsciem w
    wejde spokojnie na przejscie. Biorac pod uwage styl jazdy warszawskich kierowcow
    (ze szczegolnym uwzglednieniem punktu o zachowaniu szczegolnej ostroznosci w
    okolicach przejscia dla pieszych) i to ze dla nich pieszy na chodniku w
    bezposredniej bliskosci przejscia nie ma pierwszenstwa maksymalnie za 10tym
    razem zostane potracony. A potem to juz tylko orzecznictwo lekarskie, sad i
    wyjazd pod palmy i cieple sloneczko.

    Swoja droga nie potrzebuje roweru do tego aby byc potraconym na przejsciu
    wystarczy sie potknac i przewrocic (farba do malowania bialych pasow jest sliska
    - kazdy to potwierdzi), bo "KIEROWCY" nie uznaja czegos takiego jak zatrzymanie
    sie przed przejsciem...

    A w trosce o eliminacje chuliganstwa w tym drogowego radzilbym po zapaleniu sie
    zielonego swiatla na sygnalizatorze ruszac z piskiem opon (niezalezne czy po
    przejsciu idzie staruszka czy w poprzek skrzyzowania stoi TIR lub autobus).
    Wybrac sie na spacer po centrum (najlepsiej z pala i gazem pieprzowym) i kazdego
    napotkanego z piwem walic po lapie, a kazdemu uzywajacemu wulgarnych wyrazow
    wybijac zeby. Nie rob wyjatkow w uzywaniu paly wzgledem kobiety na rowerze z
    dzieckiem w foteliku za soba. A co tam... Niech sie nauczy (i dziecko tez) ze w
    centrum nie wolno jezdzic po chodnikach. A dla rownowagi zeby kierowcy nie czuli
    sie pokrzywdzeni zainstalowac na skrzyzowanich dzwigi z magnesami (to pomysl z
    Bonda) usuwajace auta stojace w poprzek i tarasyjace ruch, a na ulicach zdalnie
    sterowane rakiety lub dzialka wyczulone na przekroczenia szybkosci. Tym sposobem
    dasz rowniez zajecie zbieraczom zlomu i metali - zostawia w spokoju pokrywy
    sciekowe bo beda mieli pod dostatkiem wrakow aut oraz innym bezrobotnym (bedzie
    duuuuzo sprzatania w centrum Warszawy).

    Piotr powinien kandydowac na posla (tylko nie do parlamentu europejskiego) -
    niech natychmiast zbiera podpisy... Takich nam trzeba w Rzeczypospolitej,
    niezlomnych, z prawem w jednej, a mieczem w drugiej rece... A projekty
    dofinansowywac z funduszow unijnych...
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.02.05, 12:43
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Ależ oczywiście, że jechałam na rowerze! Jeżdżę nim r e k r e a c y j n i e
    > po Lesie Kabackim! Nie jeżdżę natomiast po ulicach, bo uważam, że oddychanie
    > spalinami, slalom między samochodami jest bez sensu!
    > Jezdnia dla samochodów!
    > Chodniki dla pieszych!
    > Sciezki rowerowe dla rowerzystów!
    > Po duktach leśnych rowery są dopuszczalne pod warunkiem, że przyjmiemy do
    > wiadomości, że piesi mają prawo czuć się tam bezpiecznie

    Ewo rozbawiłaś mnie w pracujący piątek przed wolną sobotą. Faktycznie myśl
    poruszania się rowerem tylko po ścieżce która zaczyna się i kończy dwieście
    metrów dalej uwiodła mnie, że sam na to nie wpadłem to dziwne ile wspaniałych
    wycieczek można by odbyć na tym 200m odcinku, poprostu baja, rozumiem ze ty jak
    jedziesz do lasku Kabackiego to rower pakujesz na bagażnik by tam go dowieść,
    lub niesiesz na plecach i dopiero po przekroczeniu linii lasu wsiadasz na
    rower??
    A dodac jeszcze trzeba do twych haseł że "Kodeks drogowy dla drogowców"
    KA
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 18.02.05, 18:08
    Nie, nie niosę go na plecach, bo do Lasu Kabackiego mogę dojechać ŚCIEŻKĄ
    ROWEROWĄ. A do najbliższej ściezki mam od wyjścia z domu max 3 metry!
    W Warszawie nie ma dobrze rozwinętej sieci ścieżek rowerowych, ale to nie
    oznacza, że rowerzyści mają prawo jeździć po ulicach tak, aby utrudniać ruch,
    albo po chodnikach w taki sposób, aby ludzie w popłochu musieli odskakiwać. A
    to niestety jest normą!
    Czy nie zastanowileś się dlaczego tak dużo ludzi ma pretensje do rowerzystów?
    Czy uważasz, że to spisek? Nie!
    Wielu rowerzystów wyprawia cuda i stwarza zagrożenie.
    P.S. A propos Kodeksu Drogowego - dobrze by było gdyby panowie szalejący na 2
    kółkach też go respektowali.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 16:38
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Nie, nie niosę go na plecach, bo do Lasu Kabackiego mogę dojechać ŚCIEŻKĄ
    > ROWEROWĄ. A do najbliższej ściezki mam od wyjścia z domu max 3 metry!

    No to jestes szczesliwa posiadaczka "wlasnej" sciezki rowerowej.
    A co maja zrobic mieszkancy Srodmiescia? Przeciez w centrum sciezek praktycznie
    nie ma. Czy zatem oni nie maja prawa do rekreacyjnej jazdy po lasku?
    A moze dla nich przywielej rekreacji jest zwiazany z obowiazkowym posiadaniem
    samochodu za pomoca, ktorego mozna byloby rower spod domu dowiesc do
    najblizszej sciezki rowerowej?

    > W Warszawie nie ma dobrze rozwinętej sieci ścieżek rowerowych, ale to nie
    > oznacza, że rowerzyści mają prawo jeździć po ulicach

    Jednak kodeks mowi co innego. Rowerzysta w obszarze zabudowanym ma obowiazek
    jazdy jezdnia.

    >...tak, aby utrudniać ruch,

    A jaka jest definicja utrudniania ruchu? Ja jak jezdze Jerozolimskimi,
    Niepodleglosci, Pulawska i Marszalkowska to nigdy nie utrudniam ruchu. Jade
    sobie tak jak Bog przykazal 1 m od kraweznika z predkoscia okolo 25 km/h choc
    zdaza mi sie przyspieszyc do 45 km/h ale to chyba nie jest przestepstwo. I tak
    jak jade prawy pasem to jak widze stojacy autobus na przystanku to grzecznie
    wyciagam lewa reke w odleglosci 50 m przed nim i spokojnie zmieniam pas na
    srodkowy. Nastepnie ponownie wyciagam lewa reke i zmieniam pas na lewy i tak
    jadac z predkoscia 25 km/h dojezdzam do skrzyzowania, na ktorym to skrecam w
    lewo.

    > albo po chodnikach w taki sposób, aby ludzie w popłochu musieli odskakiwać. A
    > to niestety jest normą!

    Ale nie moja. Jak do tej pory chadzajac chodnikiem wraz synem to ja musialem
    odskakiwac przed nadjezdzajacym samochodem przy tym o prawie wyrywajac raczke
    synowi. Ale czy mialem wybor?

    > Czy nie zastanowileś się dlaczego tak dużo ludzi ma pretensje do rowerzystów?

    Tak. Dlatego, ze sami nie jezdza i nie znaja specyfiki jazdy rowerem po miescie.

    > Wielu rowerzystów wyprawia cuda i stwarza zagrożenie.

    I tu sie zgadzam z toba ale jak sie domyslasz ci "cudaczni" rowerzysci niemalze
    natychmiast placa cene za swoje wybryki. Jednak jak kierowca zacznie popisywac
    sie na drodze to ofiara nie jest on sam lecz najczesciej niewinni ludzie i to
    nie koniecznie ci co jezdza rowerami.

    > P.S. A propos Kodeksu Drogowego - dobrze by było gdyby panowie szalejący na 2
    > kółkach też go respektowali

    Motocyklisci takze sa ofiarami wypadkow. Statystycznie na 10 kolizji drogowych
    samochod -motocyklista w 8 smierc ponosi kierowca jednoslada.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.02.05, 10:56
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > W Warszawie nie ma dobrze rozwinętej sieci ścieżek rowerowych, ale to nie
    > oznacza, że rowerzyści mają prawo jeździć po ulicach tak, aby utrudniać ruch,
    Ewo to jest bzdura która kompromituje cię jako kierowce bo świdczy o zupełnym
    braku znajomości przepisów Kodeksu drogowego, a jak widać z postów to właśnie
    rowerzyści częściej lepiej znają kodeks niż kierowcy.
    Tak zastanawiałem się dlaczego tak wielu kierowców ma pretensje do rowerzystów,
    po pierwsze dlatego że muszą zwolnić, po drugie bo nie wiedzą jak się zachować
    (nieznajomośc przepisów), po trzecie sprawia im problem wyprzedzenie
    rowerzysty, i ostatnia przyczyna to brak koncentracji za kółkiem i stwarzanie
    niebezpiecznych sytuacji w momęcie napotkania na drodze rowerzysty a potem
    irytacja a że w naszej mentalności wszyscy dupki tylko nie ja to wina nie
    kierowcy a rowerzysty.
    KA
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 21.02.05, 15:46
    Kodeks drogowy znam nie najgorzej, i bedę broniła swojego zdania, że łamaniem
    wspomnianego KD oraz utrudnianiem ruchu ( też wykroczenie) jest:
    - jazda lewym(!) pasem z małą prędkością .
    - wjeżdżanie rowerem na pasy ( opisane przeze mnie sytuacja)
    - wjeżdżanie pod koła ( dosłownie) i nie zachowywanie bezpiecznej odległości
    - akty wandalizmu ( odginanie lusterek, gdy coś dzieje sie nie po myśli
    rowerzysty)
    - o zachowaniu na chodnikach nie wspomnę.
    Rowerzyści generują korki- potwierdzi to każdy policjant. Nader często się
    zdarza, że rowerzysta potrącając pieszego zwiewa z miejsca kolizji i jest nie
    do zidentyfikowania - brak tablic rejestracyjnych. I są to też informacje
    pochodzące z drogówki!
  • Gość: bassPL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 16:54
    I co na to psychiatra ?

    Generalizowanie jest szkodliwe społecznie. Rudzi są fałszywi, blondynki
    głupie ...
    Bez sensu, kultura nie zależy od pojazdu którym się człowiek porusza, a
    problemy komunikacyjne miasta nie są generowane przez "cyklistów".
    Trochę luzu, wiosna idzie.
  • Gość: k100r IP: *.visp.energis.pl 21.02.05, 20:10
    Pozwole sobie wtracic to i owo jak to sie mowi z zycia wziete:

    - utrudnianie ruchu przez rowerzystow - z jednej strony powinni sie trzymac jak
    najblizej krawedzi jezdni, a z drugiej wypadaloby zachowac sluszna od tych aut
    odleglosc.
    Ale jak tu pogodzic ogien z woda?
    Jesli jedziesz srodkiem to przeskadzasz i utrudniasz a jak jedziesz blisko
    krawedzi to wystarczy ze ktos otworzy drzwi aby dzien nabral rumiencow albo
    siniakow - zaleznie od szczescia. I co wybrac? Czy to ze jakis pan/pani w aucie
    bedzie musial nieco zwolnic czy potencjalne spotkanie z krawedzia drzwi auta. W
    skrajnym przypadku spotkanie twarzy z kantem drzwi - wyglada na niezla robotke
    dla chirurga plastycznego prawda? Ja mialem szczescie zarobilem tylko pare
    siniakow i nawet udalo mi sie nie wybic szyby w aucie.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 22:09
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Kodeks drogowy znam nie najgorzej,

    Przypuscmy ze znasz bo nie bardzo chce mi sie ciebie egzaminowac.

    >... i bedę broniła swojego zdania,

    Masz do tego prawo.

    >...że łamaniem
    > wspomnianego KD oraz utrudnianiem ruchu ( też wykroczenie) jest:
    > - jazda lewym(!) pasem z małą prędkością .

    Przypuscmy, ze jest. Zatem w jaki sposob ma rowerzysta skrecic w lewo na drodze
    wielopasowej? Czy ma na swoim rowerku przyspieszyc do 110 km/h, zrownac sie z
    innymi samochodami i nastepnie zahamowac? Ja czegos takiego nie potrafie. A
    moze ty Ewo masz jakis patent na skret w lewo dla rowerzysty? Prosze oswiec
    mnie bo chyba ze mnie jakis tuman.

    > - wjeżdżanie pod koła ( dosłownie) i nie zachowywanie bezpiecznej odległości

    Tego nie rozumiem. Czy sugerujesz, ze rowerzysci to samobojcy?

    > - akty wandalizmu ( odginanie lusterek, gdy coś dzieje sie nie po myśli
    > rowerzysty)

    No coments.

    > - o zachowaniu na chodnikach nie wspomnę.

    No coments.

    > Rowerzyści generują korki- potwierdzi to każdy policjant.

    A to dla mnie wielkie zaskoczenie. Codziennie rano na Trasie Lazienkowskiej
    tworza sie gigantyczne korki. Czy zatem codziennie rano na tej trasie jest
    rozgrywany jakis Wyscig Pokoju?
    A czy to samo jest na Moscie Poniatowskim? Chyba raczej nie bo na rowerku mijam
    ten koreczek i jakos na samym jego poczatku nie napotykam sie na zadnego
    rowerzyste.
    Zatem ta teoria jest mocno naciagana.

    > Nader często się
    > zdarza, że rowerzysta potrącając pieszego zwiewa z miejsca kolizji i jest nie
    > do zidentyfikowania - brak tablic rejestracyjnych. I są to też informacje
    > pochodzące z drogówki!

    Oczywiscie, ze taka sytuacja moze sie zdarzyc. W koncu w okol nas jest pelno
    idiotow a idiotyzm ich rosnie wprost proporcjonalnie do ilosci kolek.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.02.05, 12:09
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Kodeks drogowy znam nie najgorzej, i bedę broniła swojego zdania, że łamaniem
    > wspomnianego KD oraz utrudnianiem ruchu ( też wykroczenie) jest:
    > - jazda lewym(!) pasem z małą prędkością .

    Jeśli rowerzysta ma skręcać w lewo to normalnym jest zajęcie lewego pasa, co
    znaczy z małą prędkością??poniżej 100km/h??

    > - wjeżdżanie rowerem na pasy ( opisane przeze mnie sytuacja)
    Toregulują przepisy aczkolwiek bez różnicy czy na pasy wejdzie pieszy czy
    powoli wjedzie rower (natomiast wbiegający na pasy pieszy czy wjeżdżajacy rower
    to i owszem jest niebezpieczne)

    > - wjeżdżanie pod koła ( dosłownie) i nie zachowywanie bezpiecznej odległości
    To jest zakazane, oczywiście na przejazdach bez świateł. Co do bezpiecznej
    odległości to kodeks nie podaje konkretnej odległości w jakiej rowerzysta ma
    omijać czy wyprzedzać samochód.

    > - akty wandalizmu ( odginanie lusterek, gdy coś dzieje sie nie po myśli
    > rowerzysty)
    To akurat nie ma nic wspólnego z KD, aczkolwiek jest naganne i są na to
    paragrafy
    > - o zachowaniu na chodnikach nie wspomnę.
    Owszem o zachowaniu na chodniu nie ma co wspominać, bo zazwyczaj jest
    zastawiony przez samochody.
    > Rowerzyści generują korki- potwierdzi to każdy policjant.
    No to ciekawe znam kilku z drogówki i oni z całym autorytetem twierdzą że korki
    są wynikiem głównie chamstwa i cwniactwa kierowców wpychających się gdzie się
    da i jak się da.
    > Nader często się
    > zdarza, że rowerzysta potrącając pieszego zwiewa z miejsca kolizji i jest nie
    > do zidentyfikowania - brak tablic rejestracyjnych. I są to też informacje
    > pochodzące z drogówki!
    No cóż ludzie nie dzielą się na rowerzystów i kierowcó a na normalnych, mniej
    normalnych idiotów itd. A ucieka z miejsca wypadku większośc sprawców (szok i
    strach przed odpowiedzialnością)
    KA
  • Gość: k100r IP: 62.29.216.* 22.02.05, 12:31
    > > Rowerzyści generują korki- potwierdzi to każdy policjant.
    > No to ciekawe znam kilku z drogówki i oni z całym autorytetem twierdzą że
    korki
    >
    > są wynikiem głównie chamstwa i cwniactwa kierowców wpychających się gdzie się
    > da i jak się da.

    Hurrra!!! A juz myslalem ze nigdy niczego takiego nie przeczytam. Toz to sami
    dzentelmenni za kierownica a tu ktos z drogowki - jakby nie patrzec fachowcy od
    ruchu, chociaz wedlug niektorych tylko przeszkadzaja - mowi ze wina za korki
    jest wpychanie sie na chama. Piekne...
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 25.02.05, 12:59
    Nie, nie sami dżentelmeni za kierownicą, ale również nie same niewinne aniołki
    jeżdżą na rowerach!
    KA napisała, że ucieczka z miejsca wypadku to szok i strach przed
    odpowiedzialnością. Zgoda. Szkoda tylko, że nie zauważył, że rowerzyści robią
    to nagminnie. A złapanie ich jest praktycznie niemożliwe. Czują się bezparni,
    co znakomicie widać w większości postów.
    Oczywiście, żeby skręcić w lewo nalezy jechać lewym pasem, jednak nie
    koniecznie kilka kilometrów. Pas mozna zmienić.
    Nie dalej jak dziś widziałam rowerzystę jadącego środkowym pasem po to, żeby w
    OSTATNIEJ CHWILI zmienić pas do skrętu W PRAWO.
    Ci, którzy nie chcieli jechać z jego prędkością albo wyprzedzali go prawym
    pasem, albo lewym przeznaczonym do skrętu w lewo- łamiąc tym samym stosowne
    przepisy KD.
    Ja jechałam wolniutko patrząc co zrobi rowerzysta.
    KA stale nam przypomina, że ludzie dzielą się na mądrych i głupich a nie
    kierowców i rowerzystów. Nie chce jednak dostrzegać nie najmądrzejszych w tej
    drugiej grupie.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.02.05, 13:18
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > KA stale nam przypomina, że ludzie dzielą się na mądrych i głupich a nie
    > kierowców i rowerzystów. Nie chce jednak dostrzegać nie najmądrzejszych w tej
    > drugiej grupie.
    Dostrzega, dostrzega, gdybyś poczytała moje p[osty to byś ten drobiazg
    zauważyła.
    KA
  • Gość: k100r IP: *.visp.energis.pl 26.02.05, 00:36
    > Nie, nie sami dżentelmeni za kierownicą, ale również nie same niewinne
    aniołki
    > jeżdżą na rowerach!

    Ale to kierowcy tworza swoim zachowaniem za kierownica korki, zajecie dla
    blacharzy, lekarzy, firm ubezpieczeniowych, policjantow i firm sprzatajacych. I
    grabarzy niestety tez. Facet na rowerze jak na kogos wpadnie to moze go
    poturbowac (przy okazji sie niezle potluc), ale na tamten swiat to raczej nie
    wysle.

    Wiesz jezdze i na rowerze i czasem zdarza mi sie prowadzic auto, kiedys rowniez
    firmowe. Czasami rowniez zdarza mi sie byc pieszym na chodniku.
    I wiesz co? Znacznie czesciej zdarza mi sie zatrzasc ze strachu kiedy jakis
    kretyn zmienia pas nieomal ocierajac sie o moj blotnik niz spotkac kilku rownie
    obdarzonych intelektem mlodziencow na swych skaczacych maszynach (sorki ale
    akurat tak wypadlo ze smignelo mi kolo ucha dwoch na rowerach do skakania wiec
    reszta niech sie nie obraza tylko tych dwoch).

    Spotkalem sie zreszta swego czasu z taka opinia - prawo jazdy to kazdy glupi
    moze miec, a dobra bryke tylko nieliczni. Jestem w stanie sie z tym zgodzic pod
    warunkiem ze bryka bedzie 911 Carrera, bo zdarzylo mi sie widziec takie auto i
    mimo ze jechalo szybciej od mojego malucha to styl prowadzenia mozna porownac
    do spokoju koscielnej lawki - zadnych gwaltownych skretow, po prostu plynnosc i
    gracja. W srodku pewnie w czasie jazdy mozna bylo pic kawe. A przeciez mozna z
    piskiem opon i rykiem silnika. Ale po co w miescie? Duzo ciekawsze na to
    miejsce to kreta mazurska droga...

    Podobnie do rajdowcow na asflacie smiesza mnie rowniez ci na rowerach - to samo
    zachowanie, wyprzedzic za wszelka cene, a potem postoj pod czerwonym swiatlem.

    Jestem za tym ze glupota i chamstwo jest statystycznie rowno rozsiane. Roznica
    polega tylko na wyborczym zapamietywaniu. Sproboj jednego dnia zaznaczyc na
    kartce kierowcow na plus (wpuscil Cie z podporzadkowanej w korku) i na minus
    (zajechal droge). Ciekawe jaki bedzie wynik? Sproboj nastepnego dnia tak samo
    potraktowac napotkanych rowerzystow, jak cos przeskrobal to minus jak OK to
    plus. Pewnie wyjdzie to samo.

    Narzekasz na chamskich rowerzystow, a ile "paluchow" zobaczylas od innych
    kierowcow?

    I tak na koniec kamyczek do ogrodka kierowcow - obejrzyj pare
    odcinkow "Karambolu" w TVN24... Mozna dojsc do bardzo ciekawych wnioskow na
    temat kierowcow. np. mozna wymuszac pierwszenstwo na skrzyzowaniu ale na
    policyjnym radiowozie to juz glupota w czystej postaci (albo ttalna
    nieznajomosc przepisow - "bo bylo zielone").
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 27.02.05, 10:44
    Oczywiście, ze "spotkanie " człowieka z samochodem jest zwykle bardziej
    tragiczne niż z rowerem, jednak sama ratowałam (!) 2 ofiary wypadków rowerowych
    przed utratą życia.
    1. Rowerzysta wpadł na chodniku (!) mimo rowerowej ścieżki równolegle chodnika
    na 60-latkę. Silne stłucznie, uraz sledziony ( do usunięcia) kilka tygodni w
    szpitalu, w tym kilka na OIOMie w stanie zagrożenia życia! Rowerzysta uciekł z
    miejsca zdarzenia. Cud, wzorowy obywatel.
    2, Rowerzysta wpadł na chodniku(!) - tu nie było scieżki rowerowej na młodego
    człowieka. Uszkodził sobie rower i ze wściekłości przykołał ofarze w nerki.
    Ujęty tylko dlatego, że zniszczonym rowerem nie mógł uciekać i dość szybko
    napatoczyła sie policja. Wzorowy obywatel.
  • Gość: k100r IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.05, 14:20
    Coz moge napisac - margines, chamstwo noz sie w kieszeni otwiera i pare innych
    epitetow...

    Dzieki takim marginalnym przypadkom pozniej wszyscy jadacy na rowerze po
    chodniku maja opinie potencjalnych zabojcow, chociaz "spier...j" krzyczy tylko
    jeden na 100...

    Szkoda ze w pierwszym przypadku nie trafil sie zaden obywatel ktory by tego
    bandyte zatrzymal. W drugim mam nadzieje ze koles mial kolegium o pobicie.

    Na obrone rowerzystow moge tylko dodac ze kierowcy tez potrafia uciekac z
    miejsca wypadku - glosny wypadek pijanego kierowcy ktory zabil na przejsciu
    kobiete i dwoje dzieci.

    Tu naprawde nie pojazd jest tym co rozni zachowanie kierujacego nim czlowieka.
    Mozna o tym pisac do znudzenia ale to nic nie zmieni, po prostu u nas tak jest
    ze niektorzy niezaleznie od tego czy prowadza pojazd na dwa kolka (beda
    krzyczec "spier...j") czy cztery (taki siadzie ci na zderzaku albo zajedzie
    droge bo za wolno ruszylas spod swiatel) beda uwazali ze maja prawo byc panem
    drogi. I na takich powinna byc policja i eliminacja z drogi - bezwarunkowa.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.02.05, 10:48
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Oczywiście, ze "spotkanie " człowieka z samochodem jest zwykle bardziej
    > tragiczne niż z rowerem, jednak sama ratowałam (!) 2 ofiary wypadków
    rowerowych
    >
    > przed utratą życia.
    > 1. Rowerzysta wpadł na chodniku (!) mimo rowerowej ścieżki równolegle
    chodnika
    > na 60-latkę. Silne stłucznie, uraz sledziony ( do usunięcia) kilka tygodni w
    > szpitalu, w tym kilka na OIOMie w stanie zagrożenia życia! Rowerzysta uciekł
    z
    > miejsca zdarzenia. Cud, wzorowy obywatel.
    > 2, Rowerzysta wpadł na chodniku(!) - tu nie było scieżki rowerowej na młodego
    > człowieka. Uszkodził sobie rower i ze wściekłości przykołał ofarze w nerki.
    > Ujęty tylko dlatego, że zniszczonym rowerem nie mógł uciekać i dość szybko
    > napatoczyła sie policja. Wzorowy obywatel.
    Ewo w kronikach policyjnych takich opisów sa setki i tyczą kierowców, na jedną
    przewinę rowerzysty przypada setka samochodziarzy, a rowerów w kraju jest
    znacznie więcej niż samochodów. Myslę że nie ma co się licytować, poprostu akty
    idiotyzmu trzeba tępić i naprawdę co za różnica czy złamiesz nogę w kolizji z
    idiotą który wpadnie na ciebie na chodniku, czy tym samym idiotą na rowerze czy
    w samochodzie. A często tak bywa że idiota ma i rower i samochód a i po
    chodniku też biega. Naprawdę nie ma co rozdzielać ludzi na kierowców,
    rowerzystów itd, a poprostu na mądrych i głupich i o ile mądremu możesz coś
    wytłumaczyć i tym samym wpłynąc na jego zachowanie o tyle idiotę
    musisz "tresować" a od tresury jest policja i jako madra osoba musisz tak
    głosować i wywierać presje na polityków i władze by byli tam ludzie kompetentni
    i pilnowali by idioci nie górowali, a teorie typu większy i silniejszy ma racje
    nie miały miejsca bytu (tym się różni cywilizacja od buszu)
    KA
  • shp80 26.02.05, 01:38
    > Oczywiście, żeby skręcić w lewo nalezy jechać lewym pasem, jednak nie
    > koniecznie kilka kilometrów. Pas mozna zmienić.

    Bardzo bym chciał zobaczyć, jak rowerem zmieniasz pas ruchu na lewy (ścinając
    przy okazji dwa pozostałe)... Kilka kilometrów to faktycznie przesada, ale
    myślę, że żaden rowerzysta w ten sposób nie jeździ (no, chyba, że są korki).
    Kilkaset metrów - owszem, zajmuje się... bo jak nie zajmiesz odpowiednio
    wcześniej, to potem zostaje.. no właśnie.. przejeżdżanie po pasach, a tak też
    nie wolno. W Holandii (znowu ta zgniła Europa :-), mają na to tzw. śluzy
    rowerowe - rowerzysta ma wydzieloną strefę tuż przed skrzyżowaniem, gdzie może
    bezpiecznie zmienić sobie pas ruchu.

    Ewo, z całym szacunkiem.... Potrafisz dużo rozmawiać o grzechach rowerzystów, a
    sama używasz roweru jedynie na wypady do lasu... Jestem przekonany, że gdybyś
    choć przez parę dni skosztowała jazdy po mieście, Twoja opinia obróciła by się
    o 180 stopni... No, może o 160 :-)


    --
    Pozdro
    Tomek
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 18:06
    shp80 napisał:
    Jestem przekonany, że gdybyś
    > choć przez parę dni skosztowała jazdy po mieście, Twoja opinia obróciła by
    się
    > o 180 stopni...

    Ale Ewa jezdzi na rowerze tylko po sciezkach rowerowych a z Ursynowa do
    szpitala na Banacha nie prowadzi zadna droga dla rowerow. Na Ursynowie drog dla
    rowerow jest mnostwo ale juz Pulawska to jeden wielki tor rajdowy. Problemem
    jest przedostanie sie od Pulawskiej do Woloskiej. Mozna byloby sciezke rowerowa
    zrobic na Woronicza ale remont poszedl w calkiem inna strone. Nastepna sciezka
    jest na Woloskiej ale ona po 350 m urywa sie na odcinku 500 m. Nastepna
    nieciaglosc jest juz na Polach Mokotowskich.
  • Gość: Roberto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:54
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Ależ oczywiście, że jechałam na rowerze! Jeżdżę nim r e k r e a c y j n i e
    > po Lesie Kabackim!

    No to moje gratulacje.

    > Nie jeżdżę natomiast po ulicach, bo uważam, że oddychanie
    > spalinami, slalom między samochodami jest bez sensu!

    Masz absolutna racje. I dlatego wlasnie jezdze rowerem aby mniej bylo spalin.

    > Jezdnia dla samochodów!

    I tu takze masz racje ale szkoda, ze tylko ty tak sadzisz. W Warszawie jak
    okiem siegnac samochody sa nie tylko na ulicach ale takze na chodnikach,
    trawnikach i sciezkach rowerowych. Ach jakby bylo pieknie gdyby wszystkie
    samochodziki jezdzily i parkowaly na ulicy.

    > Chodniki dla pieszych!

    Bezapelacyjnie.

    > Sciezki rowerowe dla rowerzystów!

    Rozumie sie.

    > Po duktach leśnych rowery są dopuszczalne pod warunkiem, że przyjmiemy do
    > wiadomości, że piesi mają prawo czuć się tam bezpiecznie!

    A ja myslalem, ze lesne dukty sa dla koniarzy...
  • Gość: jaro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 17:56
    jakbyś jechał 50 km/h to byś nie miał problemów
  • Gość: Joe Collins IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 18:04
    Gdyby szafa miała sznurek, to by była windą.
  • Gość: FAkir IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.05.05, 10:25
    > Przed chwilą, o mało nie przejechałem faceta, który wyskoczył mi na rowerze w
    > ostatniej chwili. Uprzedzając komentarze wyjaśniam, że tak stanowi kodeks
    > drogowy!
    CZęsto zsiadam z roweru i go przeprowadzam na pasach. I widze jak szewska pasja
    ogarnia kierowców którzy czekają na opuszcenie pasów przeze mnie kilkakrotnie
    dłuzej - szczególnie ze jest to w rejonach gdzie ruch pieszy jest niewielki....
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 30.05.05, 11:48
    Gość portalu: FAkir napisał(a):
    > Przed chwilą, o mało nie przejechałem faceta, który wyskoczył mi na rowerze
    > w ostatniej chwili. Uprzedzając komentarze wyjaśniam, że tak stanowi kodeks
    > drogowy!
    Sorki a co stanowi kodeks?? Piszesz nie jasno, czy ten gośc wyskoczył ci nagle
    pod samochód na pasach, na przejeździe bez świateł czy na przejeździe ze
    światłami??
    KA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka