Dodaj do ulubionych

Dlaczego niektórzy rowerzyści to samobójcy?

IP: *.acn.waw.pl 18.06.02, 07:10
Być może taki wątek już był ale nie jestem kolarzem i dotychczas nie czytałem
akurat tego forum.
Generalnie nie mogę zrozumieć dlaczego rowerzyści próbują sami sobie, a przy
okazji innym, zrobić krzywdę
1. coraz więcej rowerów (jeżdżących niestety ulicami) nie posiada wogóle
świateł, część jest wyposażona w dziwnie mrugające światełka (niezgodnie z
przepisami ruchu drogowego). Niestety takie rowery jeżdżą również po zmroku,
nie muszę chyba tłumaczyć jakie stwarza to zagrożenie.
2. mnóstwo rowerzystów przepycha się pomiędzy samochodami stojącymi np. na
czerwonym świetle, niestety również np. pomiędzy krawężnikiem a samochodami
stojącymi na prawym pasie, w tej sytuacji kierowca, który wie, że z prawej
strony nic nie może nadjechać(zgodnie z przepisami takie wyprzedzanie jest
zabronione), chcąc wjechać np. na miejsce parkingowe może wjechać prosto w
kolarza :-(
3. wszelkiego rodzaju kombinowanie na skrzyżowaniach - typu jazda chodnikiem i
nagle zjeżdżanie na ulicę bo właśnie tam pojawia się możliwość pokonania
skrzyżowania
4. wpadanie na "przejście" bez zwalniania. Taki problem miałem głównie przy
skręcie w prawo z Sobieskiego w Bonifacego - ścieżka rowerowa jest bardzo słabo
widoczna z ulicy i bardzo blisko samego zakrętu, niestety prędkość roweru jest
o wiele większa niż pieszego, w tej sytuacji taki pędzący rowerzysta "nagle"
pojawia się na masce samochodu!
5. no i ostatnia rzecz, która mnie boli to jeżdżenie ulicą parami, chyba nie
muszę tłumaczyć, jak utrudnia to właściwy ruch pojazdów.

Zazwyczaj przy tego typu zarzutach pojawiają się teksty o samochodowych
piratach drogowych itd, itp. ale jeśli już nie interesuje was to, że kierowca
samochodu może przeżywać stres po spotkaniu z rowerzystą, to pomyślcie moi
drodzy cykliści również o sobie, wasze zderzenie z samochodem na 95% kończy się
dla was tragicznie!
Edytor zaawansowany
  • Gość: olek IP: *.mimuw.edu.pl 18.06.02, 12:33
    Gość portalu: Pak napisał(a):

    > świateł, część jest wyposażona w dziwnie mrugające
    światełka (niezgodnie z
    > przepisami ruchu drogowego).

    moze bys przeczytal te przepisy zanim sie na nie
    powolasz? swiatelka migajace sa od 4 lat w 100% zgodne z
    przepisami

    > strony nic nie może nadjechać(zgodnie z przepisami
    takie wyprzedzanie jest
    > zabronione)

    jeszcze raz prosze o przeczytanie przepisow, bo bzdury
    piszesz

    > 4. wpadanie na "przejście" bez zwalniania. Taki problem
    miałem głównie przy
    > skręcie w prawo z Sobieskiego w Bonifacego - ścieżka
    rowerowa jest bardzo słabo
    >
    > widoczna z ulicy i bardzo blisko samego zakrętu,
    niestety prędkość roweru jest
    > o wiele większa niż pieszego, w tej sytuacji taki
    pędzący rowerzysta "nagle"
    > pojawia się na masce samochodu!

    to kierowca powinien zwolnic, a w razie potrzeby
    zatrzymac sie skrecajac w prawo. Jesli nie ustapi
    pierwszenstwa w takiej sytuacji, to jest to spowodowanie
    wypadku podczas przejezdzania na czerwonym swietle.

    > 5. no i ostatnia rzecz, która mnie boli to jeżdżenie
    ulicą parami, chyba nie
    > muszę tłumaczyć, jak utrudnia to właściwy ruch
    pojazdów.

    jesli utrudnia, to co najwyzej nieprawidlowe wyprzedzanie

    pozdr,

    olek
  • yuurei 18.06.02, 15:08
    Gość portalu: olek napisał(a):

    Ogólnie zgadzam się z tym, co napisał Olek. Chciałem dodać jedynie coś od siebie

    > > widoczna z ulicy i bardzo blisko samego zakrętu,
    > niestety prędkość roweru jest
    > > o wiele większa niż pieszego, w tej sytuacji taki
    > pędzący rowerzysta "nagle"
    > > pojawia się na masce samochodu!
    >
    > to kierowca powinien zwolnic, a w razie potrzeby
    > zatrzymac sie skrecajac w prawo. Jesli nie ustapi
    > pierwszenstwa w takiej sytuacji, to jest to spowodowanie
    > wypadku podczas przejezdzania na czerwonym swietle.

    AFAIR to już tak nie jest. Kierowca ma pierwszeństwo przed rowerzystą, nawet
    jeśli ten pierwszy skręca w prawo a ten drugi przejeżdza ścieżką dla rowerów.
    Niestety ktoś, kto wymyślił ten przepis na rowerze chyba nigdy nie jechał.

    > > 5. no i ostatnia rzecz, która mnie boli to jeżdżenie
    > ulicą parami, chyba nie
    > > muszę tłumaczyć, jak utrudnia to właściwy ruch
    > pojazdów.
    >
    > jesli utrudnia, to co najwyzej nieprawidlowe wyprzedzanie

    Gdzieś kiedyś słyszałem, że rowerzyści powinni jeździć parami, bo są lepiej
    widoczni i nikt nie próbuje się jeszcze wcisnąc przy rowerzyście, żeby być na
    tym samym pasie.

    Pzdr
  • Gość: olek IP: *.mimuw.edu.pl 24.06.02, 11:41
    yuurei napisał(a):

    > AFAIR to już tak nie jest. Kierowca ma pierwszeństwo
    przed rowerzystą, nawet
    > jeśli ten pierwszy skręca w prawo a ten drugi
    przejeżdza ścieżką dla rowerów.

    nieprawda - obowiazuja normalne przepisy o zmianie i
    przecinaniu sie kierunkow ruchu (zasada prawej reki,
    zasada pierwszenstwa jazdy na wprost)

    > Gdzieś kiedyś słyszałem, że rowerzyści powinni jeździć
    parami, bo są lepiej
    > widoczni i nikt nie próbuje się jeszcze wcisnąc przy
    rowerzyście, żeby być na
    > tym samym pasie.

    np. w dunskim kodeksie drogowym jest takie zalecenie dla
    rodzicow z dziecmi - kiedy jedzie sie jezdnia, nie jechac
    ani za, ani przed, ale po lewej stronie dziecka

    generalnie w cywilizowanych krajach nie ma nakazu
    jechania jeden za drugim, rowerzysci to istoty
    towarzyskie

    pozdr,

    olek
  • Gość: Pak IP: *.acn.waw.pl 18.06.02, 20:43
    Gość portalu: olek napisał(a):

    > > 4. wpadanie na "przejście" bez zwalniania. Taki problem
    > miałem głównie przy
    > > skręcie w prawo z Sobieskiego w Bonifacego - ścieżka
    > rowerowa jest bardzo słabo
    > >
    > > widoczna z ulicy i bardzo blisko samego zakrętu,
    > niestety prędkość roweru jest
    > > o wiele większa niż pieszego, w tej sytuacji taki
    > pędzący rowerzysta "nagle"
    > > pojawia się na masce samochodu!
    >
    > to kierowca powinien zwolnic, a w razie potrzeby
    > zatrzymac sie skrecajac w prawo. Jesli nie ustapi
    > pierwszenstwa w takiej sytuacji, to jest to spowodowanie
    > wypadku podczas przejezdzania na czerwonym swietle.
    >
    Skoro nie potrafisz być grzeczny to napiszę Ci tak samo, może byś nie tylko
    przeczytał ale również zastanowił się nad tym co napisałem, jeśli jak skręcam w
    prawo na czerwonym, to rowerzysta wjeżdżający mi pod koła jedzie prosto na
    czerwonym, ja mam zieloną strzałkę on nie, jeśli natomiast obaj jedziemy na
    zielonym to ja nie powoduję wypadku na czerwonym!

    BTW niestety twój tok myślenia jest bardzo charakterystyczny dla niektórych
    rowerzystów, ja zwalniam, bo nie chcę żeby taka mądrala jak Ty wjechała mi na
    maskę i zniszczyła samochód, natomiast nie wiem czy dla Ciebie będzie dużym
    pocieszeniem jak rodzina się dowie, że nie żyjesz bo wjechałeś pod koła samochodu
    ale to była wina kierowcy!

    Tym optymistycznym akcentem
    pozdrawiam
  • jane_blond_007 19.06.02, 19:21
    Ja tylko chciałam wtrącić swoje 3 grosze. Nie będę się wykłócać o te przepisy.
    Chodzi mi o to, że w sumie wina często leży zarówno po stronie rowerzysty jak i
    kierowcy. Sama często jadąc na 2 kółkach doświadczam chamstwa niektórych
    kierowców(i to nie tylko podczas prejeżdżania przez skrzyżowanie, ale także gdy
    jadę ulicą), ale i zdarza mi się widzieć rowerzystów jawnie kpiących sobie z
    przepisów, czy po prostu tak zajętych sobą, że nie mają czasu spojrzeć czy coś
    nie najeżdża im na tyły. ;)
    Mogę tylko poradzić, aby każdy dbał o własny t...łek a nie liczył że ktoś zrobi
    to za niego;)
    Uważajcie na siebie,
    PZDR,
    Jane.
  • Gość: Mr X IP: 2.4.STABLE* / 10.0.4.* 19.06.02, 21:16
    Osobiście sporo jeżdżę po Warszawie zarówno na rowerze jak i samochodem.
    Dochodzę do wniosku, że żadna ze stron nie zrozumie swoich racji jeśli kierowca
    nie wsiądzie na rower, a rowerzysta za kierownicę samochodu (najlepiej od razu
    minimum dostawczego).
    Piszecie tu, że kierowca powinien przepuścić rowerzystę na przejeździe dla
    rowerów. Oczywiście tak tylko pod warunkiem, że rowerzysta znajduje się na tym
    przejeździe. Inną sprawą jest skręt w prawo i przecicnanie ścieżki rowerowej,
    dla której pali się zielone światło. Teoretycznie rowerzysta ma pierwszeństwo
    (jedzie on prosto, a samochód skręca) ale przecięcie się torów jazdy roweru i
    samochodu następuje pod takim kątem, że rowerzysta jest bardzo słabo widoczny
    dla kierowcy samochodu osobowego, a praktycznie niewidoczny dla kierowcy
    autobusu, ciężarówki czy pojazdu dostawczego. Pole widzenia kierowcy jest
    bardzo ograniczone - ścieżki nie widać już w lusterku a jeszcze jej nie widać
    przez boczną szybę. I to każdy rowerzysta, dla własnego dobra, powinien wziąć
    pod uwagę. Dodatkowo rowerzysta przy przejeżdżaniu przez ulicę ma obowiązek
    zachować szczególną ostrożność.
    Przejeżdżanie przez jezdnię po przejściu dla pieszych jest teoretycznie
    zabronione. Samo przejżdżanie groźne nie jest (sam przejeżdżam po pasach), pod
    warunkiem, że nie jest zaskoczeniem dla kierowcy. Jeśli przejeżdża sie przez
    przejście, a szczególnie gdy przechodzą przez nie ludzie, powinno się jechać
    minimalnie szybciej od pieszych.
    Wyprzedzanie z prawej jest zabronione jeśli jezdnia ma mniej niż 3 pasy do
    jazdy prosto. Samo wyprzedzanie (raczej przeciskanie się) między STOJĄCYMI
    samochodami nie jest niebezpieczne. Jednak gdy samochody ruszą rowerzysta
    powinien jechać równo z nimi (nawet jeśli mógłby jechać nieco szybciej). Musi
    wziąć też pod uwagę to, że kierowca skręcający w prawo (zarówno w ulicę jak i
    na miejsce parkingowe) nie spodziewa się roweru z prawej i nie będzie patrzył w
    lusterko. Sczególnie na szosie gdy auta stoją w korku a rowerem wyprzedza je
    się z prawej, trzeba pamiętać, że w kazdej chwili mogą się otworzyć drzwi
    (kierowca wcześniej patrzy w lusterko, natomiast pasażerowie przeważnie nawet
    nie odwracają głowy tylko otwierają drzwi).
    Rowerzyści jadący bez oświetlenia to faktycznie samobójcy. Tylko szkoda, że jak
    się takiego debila przejedzie samemu się będzie miało kłopoty. Nawet gdy ulica
    jest oświetlona, rowerzysta bez własnego oświetlenia jest kompletnie
    niewidoczny. Nie rozumiem też dlaczego nie mogą oni jechać chodnikiem (pieszy
    raczej z tyłu ich nie najdzie).

    PS
    Gdy jadę samochodem, ulica jest pusta, a jedzie taki baran bez żadnego światła
    po ulicy, zaciągam hamulec ręczny. Koła wtedy dość głośno piszczą, a takiego
    idiotę zimny pot oblewa bo ma wrażenie że zaraz coś mu w du.ę wjedzie. I może
    się zastanowi nad SWOIM własnym bezpieczeństwem.
  • oleck 24.06.02, 11:48
    Gość portalu: Mr X napisał(a):

    > Inną sprawą jest skręt w prawo i przecicnanie ścieżki
    rowerowej,
    > dla której pali się zielone światło. Teoretycznie
    rowerzysta ma pierwszeństwo
    > (jedzie on prosto, a samochód skręca) ale przecięcie
    się torów jazdy roweru i
    > samochodu następuje pod takim kątem, że rowerzysta jest
    bardzo słabo widoczny
    > dla kierowcy samochodu osobowego, a praktycznie
    niewidoczny dla kierowcy
    > autobusu, ciężarówki czy pojazdu dostawczego. Pole
    widzenia kierowcy jest
    > bardzo ograniczone - ścieżki nie widać już w lusterku a
    jeszcze jej nie widać
    > przez boczną szybę.

    no widzisz, i to jest to za co powinno sie drzec pasy z
    zarzadu debili miejskich. Bo kwestia 'jak zaprojektowac
    przeciecie sie torow jazdy rowerow i samochodow, tak by
    bylo bezpiecznie' zostala juz starannie rozpracowana
    przez kraje, ktore maja w tym duze doswiadczenie. Patenty
    sa rozne - mozna sciezke przysunac do samej jezdni, mozna
    nawet zrobic krotki odcinek mieszanego pasa, mozna
    odsunac, mozna poprowadzic grzbietem garbu
    spowalniajacego - wszystko zalezy od konkretnej sytuacji
    i charakterystyki ruchu.

    jesli widocznosci nie ma, to projektant i osoby projekt
    zatwierdzajace, powinny dostac dozywocie. Niestety u nas
    wszystko jest 'zgodne z normami' - tyle ze te normy to 3
    linijki tekstu z czego kazda o 30 lat przestarzala.

    pozdr,

    olek
  • Gość: Cyklista IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.02, 22:56
    Jezdze na rowerze codziennie przez pol roku, rocznie robie wiec ok. 4000 km po
    Warszawie. Pozwole sobie zabrac glos w tej nieprzyjemnej dyskusji.

    1. Migajace swiatelka rowerowe sa legalne (odsylam do znowelizowanego Kodeksu
    Drogowego)i w tej kwestii nie ma dyskusji. Poza tym uwazam, ze tryb migania
    lampek rowerowych jest dla kierowcow bezpieczniejszy, bo z daleka widza, ze
    maja do czynienia z rowerzysta, a wiec z obiektem na ogol wolniejszym od innych
    pojazdow;

    2. Czym innym jest wjezdzanie na przejscie dla pieszych (zabronione, i
    slusznie), czym innym zas - przejezdzanie przez jezdnie na sciezce rowerowej. W
    tym drugim przypadku rowerzysta ma pierwszenstwo i sprawa kierowcow juz jest
    zachowanie ostroznosci.

    3. Czy mozna by oczekiwac od kierowcow, by uznali obecnosc rowerzystow na
    ulicach za cos normalnego? Sa rownie pelnoprawnymi uzytkownikami drog.
    Oczywiscie musza przestrzegac przepisow. Przepisow, a nie wydumanych zadan
    zmotoryzowanych. Zgadzam sie, ze wielu rowerzystow lamie przpisy i stwarza
    zagrozenie na dorgach. Wsciekam sie na ich brawure i bezmyslnosc, bo urabiaja
    zla opinie calej reszcie. Gdyby jednak z tego powodu domagac sie przeniesienia
    ruchu rowerowego na chodniki, co nalezaloby uczynic z milionami kierowcow,
    ktorzy powszechnie lamia ograniczenia predkosci i wszelkie inne przepisy. Badz
    co badz, rozpedzony tonowy samochod stwarza wieksze zagrozenie niz cyklista.
    Ot, prawa fizyki. Na koniec prosze kierowcow, by zechcieli z laski swojej
    wyprzedac rowerzystow z rozsadnym zapasem. I prosze nie przyciskac do
    kraweznikow! Po co ryzykowac zdarciem lakieru?
    Pozdrawiam wszystkich miejskich nieustraszonych.
  • Gość: Pak IP: *.acn.waw.pl 22.06.02, 08:40
    Gość portalu: Cyklista napisał(a):

    > Jezdze na rowerze codziennie przez pol roku, rocznie robie wiec ok. 4000 km po
    > Warszawie. Pozwole sobie zabrac glos w tej nieprzyjemnej dyskusji.
    >
    > 1. Migajace swiatelka rowerowe sa legalne (odsylam do znowelizowanego Kodeksu
    > Drogowego)i w tej kwestii nie ma dyskusji. Poza tym uwazam, ze tryb migania
    > lampek rowerowych jest dla kierowcow bezpieczniejszy, bo z daleka widza, ze
    > maja do czynienia z rowerzysta, a wiec z obiektem na ogol wolniejszym od innych
    > pojazdow;

    Biorąc pod uwagę, że światełka są w różnych miejscach, różnych kolorach, często
    kilka "bo ładnie wygląda" to nie sądzę, żeby te wszystkie choinkowe ozdoby były
    zgodne z Kodeksem Drogowym (już widziałem rower oświetlony światełkiem żółtym z
    tyłu, widziałem również zielone).


    >
    > 2. Czym innym jest wjezdzanie na przejscie dla pieszych (zabronione, i
    > slusznie), czym innym zas - przejezdzanie przez jezdnie na sciezce rowerowej. W
    > tym drugim przypadku rowerzysta ma pierwszenstwo i sprawa kierowcow juz jest
    > zachowanie ostroznosci.

    Mam wrażenie, że ty również nie rozumiesz w czym jest problem, nie mam nic
    przeciwko ścieżce rowerowej i skrzyżowaniu tejże z ulicą, zgodnie z kodeksem i
    zdorwym rozsądkiem puszczam tych którzy przejeżdżają lub przechodzą gdy ja
    skręcam w prawo, ale zdrowy rozsądek rowerzysty nakazywałby zwolnić przed takim
    przejechaniem, niestety wielu rowerzystów (m.in. niestety ty również) nie
    wykazuje się tym zdrowym rozsądkiem zrzucając całą odpowiedzialność na kierowcę
    bo on ma taki obowiązek. Rowerzyści z takim podejściem wpadają na skrzyżowanie
    pełnym rozpędem, a jeśli już powołujemy się na KD to mówi on o zasadzie
    ograniczonego zaufania i zgodnie z tą zasadą rowerzysta jako uczestnik ruchu ma
    obowiązek nie ufać!!!!! temu, że kierowca się zatrzyma, w związku z tym powinien
    zwolnić. Niestety duża część rowerzystów pamięta wyłącznie o przepisach, które
    obowiązują kierowców, zapominając o sobie.
    >
    > 3. Czy mozna by oczekiwac od kierowcow, by uznali obecnosc rowerzystow na
    > ulicach za cos normalnego? Sa rownie pelnoprawnymi uzytkownikami drog.
    > Oczywiscie musza przestrzegac przepisow. Przepisow, a nie wydumanych zadan
    > zmotoryzowanych. Zgadzam sie, ze wielu rowerzystow lamie przpisy i stwarza
    > zagrozenie na dorgach. Wsciekam sie na ich brawure i bezmyslnosc, bo urabiaja
    > zla opinie calej reszcie. Gdyby jednak z tego powodu domagac sie przeniesienia
    > ruchu rowerowego na chodniki, co nalezaloby uczynic z milionami kierowcow,
    > ktorzy powszechnie lamia ograniczenia predkosci i wszelkie inne przepisy. Badz
    > co badz, rozpedzony tonowy samochod stwarza wieksze zagrozenie niz cyklista.
    > Ot, prawa fizyki. Na koniec prosze kierowcow, by zechcieli z laski swojej
    > wyprzedac rowerzystow z rozsadnym zapasem. I prosze nie przyciskac do
    > kraweznikow! Po co ryzykowac zdarciem lakieru?

    Byś może prostym rozwiązaniem byłoby gdyby policja zaczęła karać rowerzystów
    mandatami dokładnie tak jak kierowców - 500 złotych za przejechanie na czerwonym
    świetle (a to chyba najczęściej obserwowane przeze mnie wykroczenie), czy
    zatrzymanie pojazdu nieoświetlonego (tak jak zrobiliby w wypadku samochodu)
    szybko utemperowałoby zapędy do bezmyślności tak jak to działa w wypadku wielu
    (naprawdę wielu) kierowców.
    Szkoda tylko, że zwracasz uwagę na to, że auto będzie miało zdarty lakier nie
    martwiąc się o siebie. Moim zdaniem apel powinien zwracać jednak uwagę na zdrowie
    fizyczne (rowerzysty) i psychiczne kierowcy - gdy taki wypadek spowoduje trwałe
    kalectwo lub śmierć, czy będzie to dla ciebie pocieszenie, że twojej winy w tym
    nie było?

    > Pozdrawiam wszystkich miejskich nieustraszonych.

  • Gość: Ben IP: *.chello.pl 22.06.02, 08:47
    Gość portalu: Pak napisał(a):

    > Byś może prostym rozwiązaniem byłoby gdyby policja
    zaczęła karać rowerzystów
    > mandatami dokładnie tak jak kierowców
    [...]
    > szybko utemperowałoby zapędy do bezmyślności tak jak to
    działa w wypadku wielu
    > (naprawdę wielu) kierowców.

    Nie zgodzę się. Znakomita większość kierowców jeździ
    niezgodnie z przepisami, przekracza ograniczenia
    prędkości, nieprawidłowo wyprzedza, nie zatrzymuje się
    przed zieloną strzałką, parkuje w miejscach
    niedozwolonych (co m.in. ogranicza widoczność na
    skrzyżowaniach), a policja niestety przymyka na to oko,
    chyba nawet bardziej niż w przypadku rowerzystów.

    Policja powinna się wziąc najpierw za samochody - bo to
    one wprowadzają zagrożenie. Rowerzysta, jak sam
    zauważyłeś, co najwyżej lakier zarysuje.
  • Gość: Pak IP: *.acn.waw.pl 23.06.02, 08:59
    Gość portalu: Ben napisał(a):

    > Nie zgodzę się. Znakomita większość kierowców jeździ
    > niezgodnie z przepisami, przekracza ograniczenia
    > prędkości, nieprawidłowo wyprzedza, nie zatrzymuje się
    > przed zieloną strzałką, parkuje w miejscach
    > niedozwolonych (co m.in. ogranicza widoczność na
    > skrzyżowaniach), a policja niestety przymyka na to oko,
    > chyba nawet bardziej niż w przypadku rowerzystów.

    Zauważ, że o rowerzystach można napisać podobnie:
    Znakomita większość rowerzystów jeździ
    > niezgodnie z przepisami, nieprawidłowo wyprzedza, nie zatrzymuje się
    > przed zieloną strzałką, wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle, zjeżdża z
    przejścia dla pieszych na jezdnię na środku skrzyżowania.
    Niestety policja właściwie nie reaguje na wybryki rowerzystów, a stwierdzenie iż
    policja przymyka oko na wybryki kierowców częściej niż rowerzystów to demagogia.

    > Policja powinna się wziąc najpierw za samochody - bo to
    > one wprowadzają zagrożenie. Rowerzysta, jak sam
    > zauważyłeś, co najwyżej lakier zarysuje.

    Ozywiście, rowerem można wyłącznie zarysować lakier (lub ewentualnie wgnieść
    maskę i zbić światło), ale nieprzewidziane są "poboczne" konsekwencje tzn. co
    zniszczy samochód unikając najechania na np. nieoświetlonego rowerzystę. Może
    rozwiązaniem byłoby wprowadzenie OC dla rowerzystów (tak jak obowiązuje to innych
    uczestników ruchu drogowego?)
  • Gość: Ben IP: *.chello.pl 22.06.02, 08:49
    Gość portalu: Pak napisał(a):

    > często
    > kilka "bo ładnie wygląda"

    Głupi jesteś. Jeśli ktoś wozi kilka światełek, to nie
    dlatego że to "ładnie wygląda", tylko dlatego że obawia
    się pałętających się po stołecznych ulicach półślepych
    kierowców, którzy mogliby nie zauważyć jednego.

  • Gość: Pak IP: *.acn.waw.pl 23.06.02, 08:51
    Ty za to mądry, może obwieś się całym łańcuchem choinkowym bo lecie nie
    używasz, albo se halogen kup i akumulator na bagażnik.

    Wytłumacz mi jak sobie wyobrażają ci, którzy wogóle nie instalują oświetlenia,
    pewnie twoim tokiem myślenia - kierowcy i tak są ślepi i mnie nie zauważą więc
    po co mam dokładać do tego? Bo przecież wszystkiemu na drogach winni są
    kierowcy, którzy z założenia są debilami prawda?
  • Gość: J. IP: *.chello.pl 23.06.02, 13:26
    Gość portalu: Pak napisał(a):
    > > wyprzedac rowerzystow z rozsadnym zapasem. I prosze
    nie przyciskac do
    > > kraweznikow! Po co ryzykowac zdarciem lakieru?
    >
    > Byś może prostym rozwiązaniem byłoby gdyby policja
    zaczęła karać rowerzystów
    > mandatami dokładnie tak jak kierowców - 500 złotych za
    przejechanie na czerwony
    > m
    > świetle (a to chyba najczęściej obserwowane przeze mnie
    wykroczenie), czy

    Ja przyznam się, że przejedżam na czerwonym świetle,
    jeśli jest ono TYLKO przed przejściem dla pieszych. Lekko
    zwalniam, żeby na nikogo nie wpaść i jade dalej. Dlaczego
    ? Żeby mieć spory zapas przed samochodami, no i wtedy
    moge spokojnie wyjechać na ŚRODEK pasa, wtedy wiem, że
    będa mnie omijać nie o 40 cm ale o 1,5 m. I kierowcy nie
    miejcie nam tego za złe. Ja miałem już jeden wypadek
    tylko dlatego, że wpadłem przednim kołem w dziurę w
    asfalcie. Chyba nie chcecie aby ktoś wam wyjechał prosto
    pod maskę ponieważ chciał uniknąć wypadku ??? A ulice
    jakie są każdy wie :(
    Pozdrawiam
    J
  • Gość: bla IP: *.acn.waw.pl 23.06.02, 23:33
    uwielbiam listy kierowców, którzy na rowerze nie jeżdżą , są oczywiscie za ale
    byle rower nie jechał przed nimi, za nimi, obok, a najlepiej to na innej
    planecie. wszyscy zasłaniają się prawem, jakby ono zwalniało ich z posiadania
    własnych opinii, myślenia i było jedynie słuszne, tylko dlatego, ze jest
    prawem. jezdze na rowerz od 5 lat, tak, tak, po ulicach. jakoś sie jeszcze nie
    zabiłam. o wydalo się, jestem dziewczyną. jeżdże szybko i to uwielbiam. mam
    prawo jeździć po ulicach i nie czuję się samobójca, raczej czuję, ze samochody
    i kierowcy to mordercy. ja im krzywdy nie zrobię, najwyrzej zarysuję lakier,
    (co się jeszcze nie zdarzyło), a oni mogą mnie zabić. nie rozumiem takiej
    troski na forum o moje życie, gdy na ulicy jakoś jej nie widzę.
    nakazy aby schodzić, na pasach z rozweru, spychanie rowerzystów na chodniki,
    jest zwyczajnym umywaniem rąk przez kierowców, zdejmowaniem z siebie z
    odpowiedzialności i uwalnianiem się z tak uciążliwego patrzenia w lusterka,
    naciskania chamulca itp. przy okazji dla wszystkich kierowców tak kochających
    prawo i kodeks drogowy: przypominam, że jest obowiazek wyprzedzania drugim
    pasem, więc należy nie spychać roweru na krawężnik, tylko ominąć go innym
    pasem, a nie tym, którym on jedzie. nie zauważyłam, by ktoś się do tego
    stosował.
    pozdrawiam wszystkich stojących w korkach,
    wszystkich którym pupy rosną od siedzenia za kierownicą,
    i którym nerwy siadaja z troski o biednych rowerzystów.
  • Gość: Pak IP: *.acn.waw.pl 24.06.02, 07:02
    Gość portalu: bla napisał(a):

    > uwielbiam listy kierowców, którzy na rowerze nie jeżdżą , są oczywiscie za ale
    > byle rower nie jechał przed nimi, za nimi, obok, a najlepiej to na innej
    > planecie. wszyscy zasłaniają się prawem, jakby ono zwalniało ich z posiadania
    > własnych opinii, myślenia i było jedynie słuszne, tylko dlatego, ze jest
    > prawem. jezdze na rowerz od 5 lat, tak, tak, po ulicach. jakoś sie jeszcze nie
    > zabiłam. o wydalo się, jestem dziewczyną. jeżdże szybko i to uwielbiam. mam
    > prawo jeździć po ulicach i nie czuję się samobójca, raczej czuję, ze samochody
    > i kierowcy to mordercy. ja im krzywdy nie zrobię, najwyrzej zarysuję lakier,
    > (co się jeszcze nie zdarzyło), a oni mogą mnie zabić. nie rozumiem takiej
    > troski na forum o moje życie, gdy na ulicy jakoś jej nie widzę.

    Właśnie to niestety widać, nie rozumiesz!!!!!! To nie jest troska, to jest temat
    rzucony na Forum ażeby coś zrozumieć! Zrozumiałem, że są tacy rowerzyści, którzy
    zdają sobie sprawę z tego, że przestrzeganie przez nich przepisów oraz
    ograniczone zaufanie do kierowców leży również w ich interesie jak również są
    tacy rowerzyści (wygląda na to, że ty się do nich zaliczasz), którzy nie potrafią
    tego zrozumieć.

    > nakazy aby schodzić, na pasach z rozweru, spychanie rowerzystów na chodniki,
    > jest zwyczajnym umywaniem rąk przez kierowców, zdejmowaniem z siebie z
    > odpowiedzialności i uwalnianiem się z tak uciążliwego patrzenia w lusterka,
    > naciskania chamulca itp. przy okazji dla wszystkich kierowców tak kochających
    > prawo i kodeks drogowy: przypominam, że jest obowiazek wyprzedzania drugim
    > pasem, więc należy nie spychać roweru na krawężnik, tylko ominąć go innym
    > pasem, a nie tym, którym on jedzie. nie zauważyłam, by ktoś się do tego
    > stosował.

    Prawo drogowe jest dla wszystkich tylko nie wszyscy się do niego stosują, różnica
    jest taka, że jeśli ja, jako kierowca popełnię wystarczająco dużą liczbę
    wykroczeń, odbierane mi są prawo jazdy i bardzo to ogranicza moją możliwość
    dalszego jeżdżenia, w wypadku rowerzystów takie ograniczenie nie istnieje a wierz
    mi, że rowerzyści również łamią przepisy nagminnie.


    > pozdrawiam wszystkich stojących w korkach,
    > wszystkich którym pupy rosną od siedzenia za kierownicą,
    > i którym nerwy siadaja z troski o biednych rowerzystów.

    Komplesik przerośniętych łydek??????? Widzisz jak prosto być złośliwym? Ja tylko
    chciałem rzucić temat konstruktywnej dyskusji, a przeradza się on w głupie teksty
    o kierowcach. Wierz mi, iż oprócz kolarstwa istnieją na świecie inne sporty,
    które są uprawiane przez miliony ludzi i niekoniecznie trzeba jeździć na rowerze.
  • Gość: aron IP: *.point / localhost 24.06.02, 10:29
    zwalnianie na skrzyzowaniu/przejezdzie sciezki przez jezdnie:
    a czy pan wjezdzajac na skrzyzowanie zwalnia?
    chce moc tez przejechac nie zwalniajac.. bo zazwyczaj spiesze sie do pracy.
    ale wiem jak jest... i podjezdzajac stresuje kierowcow, swoim naglym
    pojawieniem sie.. i trombka >:-) 120 decybeli to nie w kij dmuchal >:-)
    powyzsze nie oznacza ze wpadam bez zastanowienia na ulice.
    a wymijanie samochodu jest jak sama nazwa mowi wymijaniem. a wymijanie to
    mijanie samochodu jadacego predkoscia niedostosowana do mozliwosci.
    na tej samej zasadzie kierowca sie tlumaczyl czemu mnei wyminal bez zmiany
    pasa ruchu.. bo on jechal 80 a ja 20.
    wiec jaka jedzi samochod predkoscia jesli go rowerzysta przegania?
    wiec jedzie zbyt wolno do warunkow.. wiec moze zostac wyminiety jako
    przeszkoda na ulicy.
    dodam jeszcze ze oprocz porysowanego lakieru, czy stluczonego lusterka kieroca
    moze jeszcze skonczyc ze zbita przednia szyba (zapiecia ulok sa cudowne), z
    polamanym nosem i paroma innymi obrazeniami na twarzy i psychice od paru
    mocnych slow.

    dodam ze zeby wymusic wyprzedzanie mnie ze zmiana pasu jezdza srodkiem pasa.
    utrudniajac ruch na i tak zakorkowanej ulicy. i bym jezdzil maksymalnie blisko
    kraweznika, gdyby nie trafiali sie chamscy kierowcy ktorzy miajaj zbyt blisko.
    i tego sie boje i nie dopuszczam do takiej sytuacji.
    a kiedy jest sciazka to jade sciazka, bo jechanie po jezdni nie sprawia mi
    przyjemnosci.
    wiec zamiast wyzywac od samobojcow niech kierocy dolacza sie do akcji ktorych
    celem jest pokazanie potrzeby budowania sciezek. to wtedy rowerzystow bedzie
    mniej.
    zeby to potwierdzic powiem ze na ulicy rewolucji pazdziernikowej ktora
    codziennie jezdze do pracy nie ma rowerzystow (mnie tez ;-)) ja i kilkunastu
    innych rowerzystow ktorych mijam jada sciezka. i tak kazdy jest zadowolony.
  • oleck 24.06.02, 11:56
    Gość portalu: Pak napisał(a):

    > Prawo drogowe jest dla wszystkich tylko nie wszyscy się
    do niego stosują, różni
    > ca
    > jest taka, że...

    roznica jest taka, ze prawo o ruchu drogowym zostalo
    stworzone przez ludzi, ktorzy na co dzien poruszaja sie
    praktycznie tylko i wylacznie samochodem. To samo dotyczy
    ludzi ustawiajacych znaki drogowe. Dlatego przepisy
    dotyczace ruchu rowerow sa niebezpieczne, niedostosowane
    do rzeczywistosci, a w niektorych przypadkach wrecz
    faszystowskie.

    wiele rzeczy, ktore w Polsce jest tepione - np. jazda
    rowerzystow obok siebie, jazda pod prad, wyprzedzanie
    korka przed swiatlami - w krajach, gdzie analogiczne
    przepisy byly pisane z udzialem rowniez rowerzystow - sa
    elementem zalecanego bezpiecznego stylu jazdy.

    pozdr,

    olek

  • Gość: aron IP: *.point / localhost 24.06.02, 12:21
    > wyprzedzanie
    > korka przed swiatlami - w krajach, gdzie analogiczne
    > przepisy byly pisane z udzialem rowniez rowerzystow - sa
    > elementem zalecanego bezpiecznego stylu jazdy.
    >
    zworc uwage ze u nas akurat wyprzedzac korek na swiatlach mozna.
    nie mozna tylko wyprzedzic samochodu ktory zatrzymal sie na swiatlach, badz
    przejsciu dla pieszych.
    a zatrzymal sie TYLKO PIERWSZY.
    pozostali stoja bo stoi ten pierwszy.
    w zwiazku z tym rowerysci i motocyklisci stojace samochody maja prawo
    potraktowac jako przeszkody i wyminac je bez zmiany pasa ruchu, czyli w praktyce
    przejechac obok nich.. tuz tuz.
    i obawiam sie ze gwaltowne przekroczenie skrajni przez otworzenie drzwi jest
    ewidentna wina prowadzacego pojazd.
    ale tak mi sie wydaje. i prosze zeby pan Pak nie dodawal od siebie ze na 100%
    sie myle (bo niewykluczone) bo rozstrzygniecie pozostawie policji jesli juz do
    takiej sytuacji dojdzie z moim udzialem.
    a niewatpliwie pan Pak zgodzi sie ze w naszym kraju kierowcow uczy sie
    manewrowania a nie jazdy.
    i czesc kierocow nie ma odruchu patrzenia sie czy jedzie rowerzysta czy
    motocyklista.
    a to sa rzeczy ktorych m.in. powinno uczyc sie na kursie, lub wlasciwie zwracac
    na nie uwage, bo jak pan Pak juz wczesniej zauwazyl grozi to utrata zdrowia
    przez kogos.


  • Gość: aron IP: *.point / localhost 24.06.02, 12:30
    > Właśnie to niestety widać, nie rozumiesz!!!!!! To nie jest troska, to jest tema
    > t
    > rzucony na Forum ażeby coś zrozumieć! Zrozumiałem, że są tacy rowerzyści, którz
    > y
    > zdają sobie sprawę z tego, że przestrzeganie przez nich przepisów oraz
    > ograniczone zaufanie do kierowców leży również w ich interesie jak również są
    > tacy rowerzyści (wygląda na to, że ty się do nich zaliczasz), którzy nie potraf
    > ią
    > tego zrozumieć.
    akurat z tym ograniczonym zaufaniem sie stuprocentowo zgodze.
    lecz niestety zlikwidowanie karty rowerowej dla osob powyzej 18 roku zycia
    spowodowalo ze teraz takiej osoby nie uczy sie przepisow.
    w zamian za to w pewnym okresie takie zagadnienia powinny wejsc do szkoly.
    teoretycznie sa. ale kto z nas pamieta zajecia ze "srodowiska" gdzie wposmniano
    jak jezdzic rowerem.
    a o tym jak wiedza wylatuje z glowy to mozna sprawdzic, zadajac pare pytan na
    temat poruszania sie pieszego wzduzl drogi majacej pobocze, lub nei majacej
    pobocze, jak ma sie zachowywac w kolumnie.
    i wcale nie optuje za przywroceniem karty rowerowej.
    byc moze ma pan zone i dziecko. i chcialby pan pojechac w sobote do powsina, a
    mieszka pan na mokotowie.
    i niech pan jedzie jezdnia. bo chodnikiem nie wolno.
    jak pan juz o tym pomysli to mam nadzieje ze nastepnym razem pomysli pan zanim
    wjedzie rozpedzony w zakret w prawo, lub zapiszczy recznym.
    inaczej pozostaje mi zyczyc zeby to spotkalo pana zone lub dziecko
  • yuurei 24.06.02, 18:09
    To jest coś dorzucę :-)
    Dlaczego niektórzy rowerzyści to samobójcy? Pewnie z
    takiego samego powodu, dla którego kierowcy samochodów
    to samobójcy. Teoretyzować można, kto jest gorszym
    samobójcą. Kierowca, który wyprzedza po podwójnej
    ciągłej 3 samochody mając na liczniku 150, czy
    rowerzysta, który jeździe bez swiatełka. Ale to nie o
    to chodzi.
    Ktoś kiedyś powiedział "Kto jest bez winy niech
    pierwszy rzuci kamień" i to jest bardzo prawdziwe. Nie
    możemy zmieniać rzeczywistości wkoło nas, nie
    zmieniając naszej mentalności.
    Sam jeżdzę bez światełek. Faktem jest, że po ulicy nie,
    bo omijam je szerokim łukiem, ale nawet jadąc po
    ścieżce rowerowej jest mi głupio, że mnie nie za bardzo
    widać. Pewnie kiedyś się doigram. Ale z drugiej strony,
    ile już moich znajomych było dla zabawy zepchniętych do
    krawężnika, pukniętych w tylne koło ot tak całkiem dla
    zabawy. Nie mówię już o sprawie wyprzedzania rowerzysty
    w odległości mniejszej niż metr. Ale są też pozytywne
    aspekty. Ostatnio wracając z Kampinosu wpuściliśmy
    autobus ruszający z zatoczki. Podziękował nam
    światłami. W lesie jakaś pani zaczekała aż ją
    wyprzedzimy, bo zauważyła, że jadąc przed nami robi nam
    zasłonę dymną. Więc są też i porządni kierowcy. Tak
    samo jak są też porządni rowerzyści.
    Ktoś wspomniał (chyba nie w tym wątku) o debilnych
    przechodniach. Chciałem zauważyć, że ci "debilni"
    przechodnie na masie krytycznej byli większością,
    wstawiającą się za rowerzystami pacyfikowanymi przez
    prewencję. Ci sami, wokól których niektórzy robili
    sobie przed chwilą slalom.
    Wszystko da się zrobić, tylko trzeba chcieć. Zwrócenie
    uwagi delikatnie na pewno przyniesie za którymś razem
    lepszy skutek niż magiczna formułka "Spi$#@aj ze
    ścieżki" itp. Tak samo kierowca może dać znak
    rowerzyście, żeby się oświetlił na drodze (chociaż
    akurat to może być trudniejsze).
    Chyba trochę odbiegłem od tematu, ale... czytając wasze
    posty widać w nich błędne koło. Nie da się poprawić
    stanu pokazując winę kogoś. Lepiej zacząć od siebie.
    Sam jeżdzę samochodem, i raz, na samym początku
    zajechałem rowerzyście drogę (ja skręcałem on jechał
    prosto). Do tej pory tego żałuję a mineły jakieś dwa
    lata. Teraz patrzę dwa razy uważniej, jak widzę
    jakiegoś rowerzystę. Raz, że sam jeżdzę, dwa że nie
    chcę, zeby było mi jeszcze bardziej głupio.

    I to chyba tyle. Nie będe zanudzał już więcej...
    ... chyba ... :)

    Pzdr
  • jhbsk 26.06.02, 14:25
    Jestem zarówno kierowcą jak i rowerzystką. Nie jestem w stanie pojąć jak można
    jeździć na rowerze bez świateł. Przecież to jakby wołanie: zabijcie mnie. Poza
    miastami jazda po ciemku bez świateł jest NORMĄ. Wielokrotnie w ostatniej
    chwili mijałam taką mądralę na rowerze.
  • j.kedziorek 26.06.02, 14:44
    Nie wiem. sam jestem i rowerzystą i kierowcą. Do wspomnianych punktów dodałbym
    jeszcze:
    - nagminna jazda "pod prąd" ulicami jednokierunkowymi (np. Podwale);
    - wjeżdżanie na skrzyżowania przy czerwonym świetle.

    Apeluję o ostrożność!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jazda na rowerze to naprawdę fajna
    sprawa.
  • Gość: Ben IP: *.chello.pl 26.06.02, 15:04
    Ja czesto jezdze pod prad Podwalem, bo bezpieczniej pod
    prad Podwalem niz Miodowa z pradem. Tam powinien byc
    regularny kontrapas dla rowerow.
  • Gość: aron IP: *.point / localhost 26.06.02, 15:30
    Gość portalu: Ben napisał(a):

    > Ja czesto jezdze pod prad Podwalem, bo bezpieczniej pod
    > prad Podwalem niz Miodowa z pradem. Tam powinien byc
    > regularny kontrapas dla rowerow.

    troche tam wasko, tego pasa nie ma gdzie wcisnac.
    lecz w innym watku czytalem ze inne kraje europejskie maja przepisy zezwalajace
    rowerom jezdzic pod prad takimi ulicami.
    lecz w sumie widzac jak kierowcy jezdza nie dziwie sie ze nasz organ
    ustawodawczy takich zmian nei wprowadza ;-)
    pociesze was ze w porownaniu ze zwyczajami na Lwowskich ulicach to w warszawce
    jest pelna kultura
  • Gość: Mr X IP: 62.29.250.* 27.06.02, 00:29
    Wczoraj (26.06.) ok 22:40 jechałem samochodem Wybrzeżem Szczecińskim w stronę
    Mostu Świętokrzyskiego. W tą samą stronę jechał również jakiś debil na rowerze
    bez oświetlenia, a nawet odblasku oczywiście po jezdni. A obok jest ścieżka
    rowerowa...
  • Gość: Ben IP: *.chello.pl 27.06.02, 08:14
    Gość portalu: aron napisał(a):

    > Gość portalu: Ben napisał(a):
    >
    > > Ja czesto jezdze pod prad Podwalem, bo bezpieczniej pod
    > > prad Podwalem niz Miodowa z pradem. Tam powinien byc
    > > regularny kontrapas dla rowerow.
    >
    > troche tam wasko, tego pasa nie ma gdzie wcisnac.

    Zmiesci sie, tam jest z 10 m jezdni (czyli trzy normalne
    pasy), tylko pewnie trzeba by parkowanie inaczej
    zorganizowac.

    > lecz w innym watku czytalem ze inne kraje europejskie
    > maja przepisy zezwalajace
    > rowerom jezdzic pod prad takimi ulicami.

    A pewnie, ale to na waskich ulicach, a Podwale jest
    bardzo szerokie.

  • Gość: JK IP: *.pl 27.06.02, 22:10
    A co powiecie na rowerzystę, który jechal ulica Rosola i jednoczesnie czytal
    ksiazke ? Dla niewtajemniczonych: Rosola to taka dosc ruchliwa ulica ursynowsko-
    kabacka z jednym pasem w kazda strone.
  • Gość: Ben IP: *.chello.pl 27.06.02, 22:18
    Powiemy: w zdrowym ciele zdrowy duch :)
  • yuurei 27.06.02, 23:02
    A co powiecie na pewną panią, która zatrzymała się na
    środku skrzyżowania i zastanawiała się w która stronę
    jechać? A na prośbę o zabranie się z tegóż skrzyżowania
    obtrąbiła i zwymyślała kierowcę?
    Albo o pewnym miłym panu, który tak się cieszył, że
    wraca do domu, że mało co nie przejechał rowerzysty.
    Pewnie mógł bo w końcu skręcał już na teren swojej
    hacjendy, wiec wolno mu jeździć po naruszających spokój
    jego domostwa gościach w obcisłych portkach.
    Nie popadajmy w skrajności.

    Pzdr
  • jane_blond_007 27.06.02, 23:10
    A co z tzw. "drogami wewnętrznymi"? Miałam mnóstwo przypadków gdy kierowca z
    rykiem silnika swojego Malucha(oczami wyobraźni kierowcy pewnie był to Porshe;)
    wypadał prosto na mnie zza zakrętu. Jakby mało było tego, że omal mnie
    nie "skasował", to jeszcze czasami uszy więdną od wyzwisk rzucanych zza
    uchylonej, przyciemnianej szybki.
    Pzdr i nie życzę nikomu takich spotkań,
    Jane.
  • oleck 28.06.02, 12:33
    kierowcy bardzo czesto zapominaja, ze w strefie
    zamieszkania obowiazuje ograniczenie 20 km/h i ze musza
    ustepowac pierwszenstwa pieszym. poza tym parkowac
    mozna tylko w wyznaczonych miejscach.

    pozdr,

    olek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka