Dodaj do ulubionych

Rowerem do pracy

05.02.06, 17:32
Od niedawna pracuję stosunkowo blisko mojego miejsca zamieszkania (6-7km). W
związku z tym chciałbym późną wiosną, latem i wczesną jesienią jeździć
rowerem do pracy. Mam stary rower ale chcę zainwestować w nowy. Marzy mi się
trekkingowy, bo z typowych górali już wysrosłem. Pracuję w biurze od 8 do 16.
Ubiór obowiązujący w pracy to nie przesadnie elegancki ale koszulę i ew.
krawat trzeba nosić. Czy ktoś z Was dojeżdża do pracy na rowerze i mógłby dać
mi klika rad? Po tych 6 czy 7 kilometrach będę już przecież spocony i w takim
stanie do pracy nie wypada przychodzić. Pewnie dałoby się jakąś szafkę w
szatni dla pracowników fiz. wygospodarować dla mnie i tam mógłbym ubrania
przechować i ew. pod prysznic wskoczyć... Musiałbym tam jednak sobie jakieś
koszule przechowywać, by się mieć w co przebrać. No i kąpiel przed
pracą+przebranie to jakieś 15 min mi będzie zajmować, tak szacuję. Czy może
lepiej przyjeżdżać (tak jak w Holandii) w koszuli i krawacie? Czy zamiast
roweru trekkingowego kupić sobie miejski? Muszę mieć przecież błotniki i
oświetlenie, bo jak będzie padało to się cały ubrudzę jadąc na rowerze. Z
drugiej strony 2 rowery to wydatek i gdzie je trzymać??? Czy moż4e do
trekkingowego błotniki i oświetlenie dołożyć?
Czekam na odzew.
Edytor zaawansowany
  • Gość: k100r IP: 83.2.1.* 07.02.06, 11:01
    Dojezdzam do pracy rowerem okolo 7 kilometrow (kiedys probowalem na wyscigowce
    Romet Sport ale okazalo sie tylko goral z amorem na oponach 2.1 cala sie
    sprawdza w jezdzie po chodnikach i sciezkach rowerowych) i robie to wlasnie
    wiosna latem i jesienia. Ewentualny deszcz nie jest wielka przeszkoda. Moja
    praca to tez biurko ale na szczescie nikt nie wymaga garnituru, krawata i
    bialej koszuli.

    Jesli moglbym cos doradzic to jesli jest taka mozliwosc nie zostawiac roweru na
    ulicy, tylko w miare mozliwosci miec go na oku, jesli nie osobiscie to jakiegos
    straznika czy ochroniarza.
    Po 7 kilometrach jazdy mozesz sie troche spocic ale stopien tego spocenia
    zalezy glownie od tego jak Cie temperament poniesie - przy okolo 20 km/h raczej
    sie nie spocisz a jesli juz to najwyzej jak po biegu z przystanku autobusowego.
    Sposob holenderski (w krawacie i koszuli) nie wydaje sie zly - ma ta zalete ze
    nie musisz trzymac "sluzbowych" ciuchow w pracy (ja tak robie i jest maly
    klopot z miejscem w ktorym mozna sie spokojnie przebrac bo zostaje na to
    toaleta...). Poza tym nawet latem kiedy w poludnie jest prawie 30 stopni rano
    jadac rowerem poczujesz sie bardzo "rzesko"...

    Jesli tylko masz jakas szafe to przywiez sobie do pracy sluzbowy mundurek i go
    tam zostawiaj, a na rower wkladaj jakies krotkie spodenki i koszulke stosowna
    do temperatury. Dobrze miec jakas kurtke przeciwdeszczowa (ja mam jeszcze
    spodnie) i ochraniacze na buty bo przemokniete zimne ciuchy i woda w butach to
    nic przyjemnego.

    Jesli chodzi o rower to koniecznie zaloz blotniki (przod i tyl) bo to uchroni
    Twoje plecy i twarz przed fontanna deszczowki z asfaltu a byc moze i przed
    czyms jeszcze :).

    Zostaje jeszcze sprawa zapiecia - nie kupuj zadnych linek (chyba ze takie w
    pancerzach - podobno sa skuteczne) tylko solidnego U-locka. Nie wiem tylko z
    jakim zamkiem Ci takie cudo polecic bo zamek z okraglym kluczem otwiera sie
    dziecinnie prosto (przynajmniej w zeszlym roku o tym pisali, nie wiem czy juz
    to poprawili ale Kryptonite musialo niezle dostac po kieszeni...).
    I zawsze przypinaj rower do czegos solidnego za rame.

    Co do prysznica (o ile masz taka mozliwosc, bo zwykle nie ma) to sprawa dosyc
    indywidualna, a raczej jak odczuwa to otoczenie :). W moim wypadku niestety
    prysznica nie ma, a otoczenie wielokrotnie pytane o uciazliwosci zapachowe
    odpowiadalo ze nie ma zadnych (widac wystarczy codzienna zmiana ciuchow w
    ktorych jezdze).

    Jak wspomnialem wczesniej jezdze po chodnikach i sciezkach rowerowych jak sa bo
    niestety nie mam zupelnie zaufania do warszawskich kierowcow, a chcialbym
    jeszcze troche pozyc.
  • robertrobert1 05.01.15, 12:47
    Gość portalu: k100r napisał(a):

    > Dojezdzam do pracy rowerem okolo 7 kilometrow (kiedys probowalem na wyscigowce
    > Romet Sport ale okazalo sie tylko goral z amorem na oponach 2.1 cala sie
    > sprawdza w jezdzie po chodnikach i sciezkach rowerowych)

    Wszystko zależy od trasy i umiejetnosci. Jeśli nie ma trasie kopnego piachu lub kocich łbów to oponki 2.1 cala są zbyteczne. W terenie miejskim swobodnie wystarczą 1,5 .

    >...i robie to wlasnie
    > wiosna latem i jesienia. Ewentualny deszcz nie jest wielka przeszkoda.

    Pod warunkiem, że masz błotniki bo inaczej po takiej jeżdzie na plecach i na nogawkach będziesz mieć jeden wielki syf.


    >
    > Jesli moglbym cos doradzic to jesli jest taka mozliwosc nie zostawiac roweru na
    >
    > ulicy, tylko w miare mozliwosci miec go na oku, jesli nie osobiscie to jakiegos
    >
    > straznika czy ochroniarza.

    Nie potrzebnie. Ja swój rower od 16 lat zostawiam gdzie popadnie i zawsze wiernie czeka. Jakoś nie bardzo widzę możliwość pracowania zerkając co 3-5 min czy rower jeszcze stoi. Grunt to luz a nie stres!


    > Po 7 kilometrach jazdy mozesz sie troche spocic ale stopien tego spocenia
    > zalezy glownie od tego jak Cie temperament poniesie - przy okolo 20 km/h raczej
    >
    > sie nie spocisz a jesli juz to najwyzej jak po biegu z przystanku autobusowego.

    Wszystko zależy w jakim tempie będziesz jechać i przy jakiej temperaturze. Największe zapocenie jest wówczas kiedy masz najwięcej ciuchów na sobie oraz jak jest naprawdę gorąco czyli powyżej 25 st C. Jednak i tak zawsze się pocisz czy to jedzież na rowerze, czy idziesz czy też jedziesz samochodem a przecież za każdym razem nie myjesz sie. Zapewniam cię, że przy lekkim wytrenowaniu jazda będzie mniej męcząca a zapocenie spadnie na tyle, że prysznic nie będzie konieczny.


    > Jesli tylko masz jakas szafe to przywiez sobie do pracy sluzbowy mundurek i go
    > tam zostawiaj, a na rower wkladaj jakies krotkie spodenki i koszulke stosowna
    > do temperatury. Dobrze miec jakas kurtke przeciwdeszczowa (ja mam jeszcze
    > spodnie) i ochraniacze na buty bo przemokniete zimne ciuchy i woda w butach to
    > nic przyjemnego.


    Krótkie spodnie w sezonie jesienno -wiosennym???? Murowane zaziębienie. To mit, że na rowerze trzeba jeżdzić w krótkich spodniach. Można przez cały rok jeżdzić w długich.



    > Jak wspomnialem wczesniej jezdze po chodnikach i sciezkach rowerowych jak sa bo
    >
    > niestety nie mam zupelnie zaufania do warszawskich kierowcow, a chcialbym
    > jeszcze troche pozyc.

    Jeśli będziesz jeżdzić po jezdni to będziesz zdecydowanie dłużej żyć gdyż najwięcej kolizji z rowerzystami jest na styku ścieżka-jezdnia czy też chodnik-jezdnia.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • irq1 08.02.06, 20:14
    błotniki + oświetlenie to podstawa wygody i bezpieczeństwa nawet przy
    treku,miejski to raczej kiepski pomysł.Ja mam do pracy 18 km mieszkam pod
    Warszawą pracuje w W-wie to jest bajka,a sprawa toalety i chigieny Z tym są
    problemy
  • roweroraffi 09.02.06, 17:44
    francuz2 napisał:

    > Mam stary rower ale chcę zainwestować w nowy. Marzy mi się
    > trekkingowy, bo z typowych górali już wysrosłem.

    Nie wiem czy warto. Generalnie jeżeli rower masz zostawiać gdzieś, gdzie nie
    będzie na oku, lepiej by nie był to świecący nowością sprzęt. Ale to jak mówię,
    zależy od tego czy masz gdzie go bezpiecznie trzymać.

    > Pracuję w biurze od 8 do 16.
    > Ubiór obowiązujący w pracy to nie przesadnie elegancki ale koszulę i ew.
    > krawat trzeba nosić.

    Masz dwie możliwości. Albo w tym jeździć do pracy i wtedy lepszy będzie
    holender, albo, co wg mnie jest lepsze, przebierać się w robocie i jezdzic
    trekingiem.

    > Czy ktoś z Was dojeżdża do pracy na rowerze i mógłby dać
    > mi klika rad?

    Rower KONIECZNIE wyposaż w błotniki (najlepiej pełne, stalowe, by dobrze
    chroniły przed wodą, a nie jakies wynalazki pod sztyce), oświetlenie (najlepiej
    diodowe lub z dynama w piascie by nie wymieniac baterii co tydzien w przedniej
    lapmce), bagaznik i sakwe (wozenie plecaka zawsze konczy sie przepoconymi
    plecami, nawet przy -20). Pomysl tez o kamizelce odblaskowej, to tez jest fajny
    dodatek bardzo poprawiacjacy bezpieczenstwo i samopoczucie.
    Zacznij jezdzic od wiosny, jezdzij spokojnie, nie dawaj sie sprowokowac do
    wyscigow, bo dojedziesz do pracy spocony. Na ulicach polecam zachowanie
    asertywne wobec kierowcow i pelna kulture (w koncu codziennie bedziesz spotykal
    tych samych kierowcow jadac do pracy - wojny nie wyjda na plus ani Tobie ani
    Im... co nie znaczy, ze masz dawac sie spychac).
    Aha, raz na jakis czas nieco zmieniaj trasy dojazdu, by Ci sie nie znodzilo.
    Jezdzenie przez pol roku po idealnie tej samej trasie potrafi skutecznie zabic
    przyjemnosc z jazdy, a czasem wystarczy tylko nieco zmienic trase i juz jest
    ciekawiej. A no i jak chcesz więcej pojezdzic, to do domu wracaj nieco naokoło
    (w pierwszą stronę jedź bezpośrednio, mniej się spocisz), zahacz sklep i zrób
    zakupy, które potem przywieź na bagazniku, czy zahacz o pocztę i zapłać
    rachunki. Żona/dziewczyna będzie zadowolona, że jeździsz rowerem, a dla Ciebie
    będzie jeszcze więcej frajdy z jazdy ;-)

    > Po tych 6 czy 7 kilometrach będę już przecież spocony i w takim
    > stanie do pracy nie wypada przychodzić.

    Na poczatku pewnie tak, bo organizm musi sie przyzwyczaic, ze co rano ma
    wysilek. Ale nie bedziesz az tak spocony jak Ci sie wydaje, przynajmniej poki
    nie zaczniesz zasuwac za autobusami po drodze do pracy.
    Po przyjezdzie przebierz sie w cywilne ciuchy, prysznic o ile nie masz problemow
    z higiena osobista (zakladam, ze nie masz) i codziennymi kapielami przy takim
    dystansie nie powinien byc konieczny, aczkolwiek napewno lepiej sie po nim
    poczujesz.

    No i kąpiel przed
    > pracą+przebranie to jakieś 15 min mi będzie zajmować, tak szacuję.

    Jak sie sprężysz to zajmie Ci to polowe tych 15 minut.

    --
    Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
    __________________________________________________
    Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)
  • Gość: gosc IP: *.crowley.pl 13.04.06, 13:06
    rower trekkingowy jest fabrycznie wyposażony w błotniki i oświetlenie. Jest
    także bagażnik. Koła ma 28 cali. Natomiast rower na takich kołach pozbawiony
    dodatków to rower crossowy
  • umfana 14.04.06, 17:28
    Znam prawnika który coś takiego uprawia... W biurze ma prysznic :o)
    --
    ♥Kocie♥Panny♥
  • Gość: gruby IP: 134.146.212.* 21.04.06, 17:42
    Od 3 lat dojeżdżam (często gęsto w garniturze i pod krawatem) ok. 5 km do
    pracy. Z całą odpowiedzialnością (prowadzę nawet prywatną statystykę) twierdzę,
    że w warszawskich warunkach klimatycznych można przez 70-80% dni dojeżdżać na
    rowerze - ostatnia zima była pod tym względem wyjątkowa.

    Jeśli będziesz jechał spokojnie to rano dojedziesz do pracy na świeżo, nawet w
    środku lata - po prostu jest jeszcze dość chłodno (7 km przejedziesz pewnie w
    jakieś pół godziny). Natomiast wracając owszem, można przyjechać cały mokry,
    ale to nie problem bo koszula do brudów a ty pod prysznic.

    Rada nr 1: zawsze woź w plecaku wiatrówkę od deszczu. Rada nr 2: żadnych super
    rowerów, bo i tak Ci ukradną (jak mi). Obecnie jeżdżę na rowerze za 300
    złotych, bez żadnych przerzutek, i jestem zadowolony. Rada nr 3: nawet jeśli
    ścieżką rowerową jest do 30% dłużej, jedź ścieżką. Rada nr 4: oświetlenie,
    błotniki, bagażnik (ew. kosz) i osłona na łańcuch to mus.

  • Gość: vinca IP: *.atman.pl / *.atman.pl 29.04.06, 13:31
    Dojezdzam 15 km w jedna strone, nie mam bagaznika, nie mam blotnikow, nie jest
    regula ze ZAWSZE rower ukradna, bo wiele zalezy od tego w jakim miejscu go
    zostawiasz. Moj zamykany jest w hangarze na klodke. Po miescie pewnie mozna
    jezdzic na rowerze bez przezutek ale nawet po miescie srednia to przyjemnosc.
    Kupno roweru za 300 pln to wywalenie pieniedzy w bloto bo oprocz wycieczki do
    pracy i z powrotem nigdzie juz na nim nie pojedziesz.
  • shp80 29.08.06, 04:16
    > Kupno roweru za 300 pln to wywalenie pieniedzy w bloto bo oprocz wycieczki do
    > pracy i z powrotem nigdzie juz na nim nie pojedziesz.

    To nie jest wywalanie pieniędzy w błoto, pod warunkiem, że ma się więcej rowerów.. Ja mam jednego, którego wyceniłbym na góra 200zł. Tym jeżdżę po mieście. Za zapięcie płaciłem 70zł. Drugi kosztował 1000zł (po modernizacji jego wartość wzrosła do ok. 1500zł. Trzeci rower, który jest w planie będzie kosztował ok. 3000zł. Zarówno drugiego, jak i trzeciego nie spuszczam z oka. :)
  • Gość: gosc IP: 195.94.198.* 04.05.06, 11:00
    Osobiscie jezdze ok 3 lat. Do pracy mam blisko bo jakies 4km. Poniewaz jazda
    chodnikiem jest nieefektywna wiec jezdze ulicami a tam gdzie moge sciezkami.
    Dlatego ostatnio zainwestowalem w kask i seledynowa koszulke odblaskowa. Mam
    wrazenie ze jestem lepiej widoczny (zwazywszy na miny przechodniow - galki
    wybaluszaja jakby Najswietsza Panienke zobaczyli). Przez dwa lata zapinalem
    kiepski rower na linke przed robota dopoki ktos nie przyuwazyl i mi go nie
    buchnal wiec teraz trzymam w budynku. Oswietlenie i blotniki obowiazkowe. Z
    higiena nie mam problemow bo generalnie utrzymuje tempo spacerowe (gdzie jak
    gdzie ale spieszyc sie do roboty?:-)
    Gratuluje decyzji. Mnie zdarzylo sie w zimie skorzystac z uslug ZTM. Szybko
    wrocilem na siodełko :-)
    Pozdrawiam
  • francuz2 06.08.06, 20:31
    Dzięki wszystkim za rady.Kupno toweru się przedłużyło z powodu braku kasy,ale
    jadęw sobotę najbliższą go kupić...
  • czesc_gewara 10.08.06, 10:27
    Największa satysfakcja gdy blachosmrody stoją w korach, a ty obok na rowerku :-
    ) Rowery to jedyny ratunek dla tego biednego miasta. Po pracy jade sobie
    naokolo i wychodzi czasmi 50 km. Samochodem by się nie chcialo :-)
  • Gość: maq IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 12:56
    Jeżdżę do pracy od miesiąca. To była dobra decyzja. Jak siadam za biurkiem,
    jestem już przebudzony i nie ziewam, jak inni znajomi. W pracy mam zestaw
    oficjany, a na rowerku t-shirt i krótkie spodenki. A co z rowerem? Stoi obok
    biurka! I nikomu to nie przeszkadza.
    Pozdrawiam!
  • dreszczu 27.08.06, 15:29
    Ja rowniez od jakiegos miesiaca zdecydowalem sie jezdzic do pracy rowerkiem.
    Dystans to okolo 8km, w pracy mam tem komfort ze mam prysznic, szafke z
    ubraniami wiec problem pocenia znika. Tylko troche sie dziwnie na mnie w pracy
    patrza (pracuje na kierowniczym stanowisku) jak przyjezdzam na rowerku w
    odblaskowej koszulce, mocno zmeczony gdyz wole szybka jazde niz spokojne
    pedalowanie. Lekki problem jest w deszczowe dni ale dystans jest na tyle krotki
    ze mozna przecierpiec jak pada. Trasa to pol na pol sciezka rowerowa i ruchliwa
    ulica, zainwestowalem w dobre oswietlenie, wygodny i widoczny stroj i dobry
    klakson - airzound na przechodniow bledzacych po sciezkach i blachosmrody i jest
    pelen respekt :-) Oszczedzam na bileciku /paliwie i czesto na czasie!, super
    przyjemnosc jak wracam zakorkowanymi alejami w szczycie i mijam kolejne stojace
    w korku autka. Troche obawiam sie gorszej pogody ale mam nadzieje ze nie braknie
    mi zapalu.
  • Gość: Marycha IP: *.chomiczowka.waw.pl 04.09.06, 22:30
    Jeżdżę do pracy codziennie około 3 km,( wiosną, latem, jesienią i zimą,przez 365
    dni w roku)od kilku lat. Raz czy dwa w tygodniu zdarza się że jeżdzę po mieście
    w służbowych sprawach. Początki były trudne. Po pierwsze w biurze niepodobał się
    mój rower - zwykły, stary składak, który zostawiałam na terenie biura, żeby
    mieć go pod okiem i dachem. Po drugie zaczęłam przyjeżdzać do pracy w spodniach
    - też nie podobało się. Zrobiłam dwa manewry: kupiłam małego, "ślicznego"
    Dachona. Dostosowałam go do swoich potrzeb dokładając potrzebne "drobiazgi"
    lusterka (prawe i lewe- wolę jeżdzić ulicami, niż pseudo "ścieżkami rowerwymi"),
    oświetlenie, koszyk na terebkę, modernizując kierwnicę itp. Do biurowej szafy,
    w której zwykle wieszam płaszcz, przywiozłam niezbędne ubrania i buty. Po
    przyjeździe przebieram się. Pocenie się- dobry dezodorant, nie pędzę i ubieram
    się znacznie lżej niż sugeruje to temperatura za oknem. Zimą jeżdzę tylko w
    bluzce i lekkiej kurtce rowerowej. Przy dużych mrozach zakładam dodatkowo
    cienki "polar". Na rowerze i tak nie zmarznę! Po jakimś czasie, gdy towarzystwo
    zaakceptowało sytuację, powróciłam do starego roweru - choć ciężki, nie kusi tak
    złodzieji. Rower ma wyglądać byle jak, ale być sprawny. Dlatego warto zadbać o
    to co decyduje o twoim bezpieczeństwie na drodze (np.podwójne oświetlenie z
    dynama i akumulatorów- szczególnie jesienią, lusterka). Gdy pada przyda się
    peleryna - dzwon, choć bierze wiatr, lepiej chroni przed deszczem niż kurtka. Z
    powodu deszczu mam w szafie też pantofle na zmianę. No i jeżdzę w kasku i
    odblaskowym ubranku.
  • gosi_a_2009 02.01.15, 17:23
    Witam, właśnie szukam w necie kolejnego dobrego wyposażenia na rower, które sprawi, że będę spokojnie poruszać się ulicami i częściej wsiadać na rower :) - postanowienia noworoczne ;) Jak do tej pory osobiście czułam się dobrze tylko na ścieżkach rowerowych, ale tak jak w poprzednich postach pisali ludzie, to są często pseudo ścieżki (z różnych powodów, użytkownicy na pewno wiedzą co mam na myśli), więc przymierzam się do zakupu niezbędników, by tak jak mój chłopak jeździć przez cały rok. I tu dla potrzebujących (pisałam o tym już w kilku miejscach, odwiedzonych przeze mnie dziś) mogę polecić lusterko, które mu sprezentowałam i już od pierwszego dnia użytkowania widzi kolosalną różnicę w komforcie poruszania się po jezdni, razem z samochodami i innymi użytkownikami drogi, a nie ścieżek. To nie jest lusterko na rower, tylko super wygodne i kompaktowe mocowane na ramieniu rowerzysty. Można je zakupić już w Polsce poprzez kontakt na www.facebook.com/pages/RearViz-Polska/1586736744879740?ref=bookmarks Dajcie znać, jak się będzie wam użytkowało :) Jeśli macie inne niestandardowe, ale tak niezawodne jak RearViz gadżety do polecenia, by wyposażyć się w nie do jazdy po mieście, będę czkać na posty. RearViz polecam, bo już ponad rok mój chłopak go używa w każdych warunkach pogodowych i w tej chwili jest od niego bardziej uzależniony niż od telefonu ;) Jak zapomni - to zaraz po nie wraca, bo bez tego na drogę już się nie rusza :D Świetna widoczność i poczucie bezpieczeństwa, z czego bardzo się cieszę, bo z prezentem trafiłam w 10! :) Trzymam za nas kciuki, żeby postanowienia noworoczne rowerowe się realizowały! :)
  • Gość: juri666 IP: *.devs.futuro.pl 10.09.06, 10:43
    > Po tych 6 czy 7 kilometrach będę już przecież spocony i w takim
    > stanie do pracy nie wypada przychodzić.

    najlepiej sprawdz to - pojezdzij kilka dni z rzedu na takim dystansie,
    przekonaj sie jak reagujesz. ja niestety po przejechaniu 5 km jestem mokry jak
    po 50 - strumienie wody ze mnie leca. i to niestety eliminuje mozliwosc jazdy
    rowerem do pracy, bo prysznica tam nie ma /a bylbym szybciej niz autobusem/
  • Gość: wika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 17:45
    trochę treningu poczas weekendu i te kilka kilometrów człowiek łyknie jak
    poziomkę, najważniejsze to ubrać odpowiednią odzież; oddychającą, odprowadzjącą
    wilgoć oraz taką która nie kumuluje w sobie zapachu przepocenia. Ja kupuję w
    sklepie www.hike.pl mam tam kartę rabatową. Na lato kupiłam Berkner Ultra
    jesienią używam Ultra Plus lub Action. Uniwersalna sprawa - zimą koszulki
    używam jako bielizny na narty.
  • Gość: wzap IP: *.instytut.com.pl 30.09.06, 20:32
    Marzy mi się taki dojazd, wspaniala sprawa - przyjemne z pozytecznym. Dla mnie
    kwestie stroju czy higieny nie są w ogóle problematyczne, jednak problem gdzie
    zostawić rower jest przeważający i w konsekwencji nadal jeżdżę autobusem. Jak
    to rozwiązujecie? Rower w biurze? w holu? na zewnątrz z zapięciem?
  • Gość: lelu IP: 195.94.198.* 08.11.06, 12:31
    W moim przypadku bylo tak ze przypinalem stary rower przed budynkiem w ktorym
    pracuje - do czasu az mi go nie wzieli. Dopiero jak mi go ukradli sze mam
    cykloze. Rower byl kiepski wiec przypinalem go z sukcesem zawsze w tym samym
    miejscu na makrokeszowa linke. Tak wiec wzieli go jak swoje. Teraz sprzet w
    budynku na klatce schodowej i przypinam ulockiem do barierki schodow. Znajomi
    opowiadali mi jak z ich firmy zniknely telefony komorkowe z biurek dzieki
    niefrasobliwosci ochrony ktora wposcila dresika - niby do kogos.
  • toffy_sweet 01.12.06, 14:49
    A może praca rowerem? Czas się przekwalifikować :)rower@fabrykapromocji.pl
  • aga.zbyn 12.01.17, 17:59
    jakbym miała taką możliwość to sama bym dojeżdzała rowerem. nie dość że ekonomicznie, to jeszcze darmowa siłownia:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka