Dodaj do ulubionych

Kary za łażenie po scieżkach rowerowych.

27.06.03, 11:38
za onet.pl: Słupska drogówka będzie karać pieszych za
chodzenie po ścieżkach rowerowych. W ten sposób policja
chce zminimalizować liczbę wypadków z udziałem
rowerzystów i pieszych.

Miesięcznie dochodzi w Słupsku do co najmniej
kilkunastu takich zdarzeń.

"Piesi nie respektują znaków poziomych i spacerują po
ścieżach rowerowych" - powiedział szef słupskiej
drogówki, podkomisarz Krzysztof Duszkiewicz.

Zapowiedział, że działania będą miały charakter
prewencyjny i karanie pieszych będzie ostatecznością.

Inicjatywa policji cieszy rowerzystów. Cykliści skarżą
się, że w Słupsku trudno jest jechać rowerem, bo piesi
traktują ścieżki rowerowe jako część chodnika.

Policja zapowiada także, że z równą surowością będzie
traktowała rowerzystów, którzy nie przestrzegają
przepisów i jeżdżą w miejscach niedozwolonych.


Też chcę tak w Warszawie!!!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 28.06.03, 21:37
    Nie jestem zwolenniczką chodzenia po ścieżkach rowerowych, bo jak sama nazwa
    wskazuje słuzy ona rowerzystom. Proponuję jednak, aby policja karała z taka
    samą surowością rowerzystów pędzących po chodnikach i zmuszających pieszych do
    ustępowania im miejsca. Powinno się także karać kierowców stwarzających
    niebezpieczne sytuacje na jezdniach w stosunku do rowerzystów.
    PS. Jeżdżę samochodem, mój syn na rowerze i jak każdy korzystam z chodnika.
  • Gość: Noname IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 16:25
    crunchips napisał:

    > za onet.pl: Słupska drogówka będzie karać pieszych za
    > chodzenie po ścieżkach rowerowych. ....bla bla bla zy nie przestrzegają
    > przepisów i jeżdżą w miejscach niedozwolonych.
    >
    >
    > Też chcę tak w Warszawie!!!!

    A Ja chce w Warszawie, zeby najbardziej surowo jak mozna karac rowerzystow za
    przejezdzanie przez przejscia dla pieszych (schodzi sie z kraweznika z rowera i
    kulturalnie przelazi ciagnac te kawalki drutu na druga strone drogi) Karac
    rowerzystow dojezdzajacych miedy samochodami lub przy krawezniku do swiatel.
    Taki glupol jedzie do tych swiatel, tylko po to , zeby potem kierowca musial go
    po raz ponowny wyprzedzac i stwarzac niebezpieczna sytuacje na drodze i
    tamowanie ruchu. Karac najsurowiej nie trzymanie sie prawej strony jezdni.. juz
    olewam tych kretynow co jezdza ulica mimo iz maja obok sciezke rowerowa... coz
    takich sie nie uleczy.. ale jazda srodkowym pasem.. mimo ze sie nigdzie nie
    skreca (a czesto na wyssokosci SGH - GUS jezdza tak, bo nie wjezdzaja na pas
    autobusowy :)) obok oczywiscie sciezka rowerowa..) KARAC za : notoryczny brak
    odpowiedzniego oswietlenia rowerow.. w dzien powinno sie posiadac sprawne
    oswietlenie.

    BTW.. Ja tez lubie jezdzic rowerem, ale debili trzeba karac..
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 30.06.03, 16:56
    Gość portalu: Noname napisał(a):
    > kulturalnie przelazi ciagnac te kawalki drutu

    > Taki glupol jedzie do tych swiatel

    > juz olewam tych kretynow

    > takich sie nie uleczy

    > ale debili trzeba karac..

    Robert: Oto jest przykład kierowcy ktory az kipi nienawiscia do rowerzystow.
    teraz juz wiecie dlaczego jest tak niebezpiecznie na drogach.
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 01.07.03, 10:40
    >Robert: Oto jest przykład kierowcy ktory az kipi nienawiscia do rowerzystow.
    >teraz juz wiecie dlaczego jest tak niebezpiecznie na drogach.

    Ja wiem? Czy to przyklad nienawisci? Moim zdaniem moze troche ostro wyliczyl
    pewne absurdy rowerowe, ktore w 80% da sie zauwazyc jadac samochodem. Trudno
    zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kazda uwage do
    nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? Czy nienawiesc
    powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie wyszczegolnione?
  • czlowiek_za_kierownica 01.07.03, 13:10
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Trudno zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kazda
    > uwage do nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? Czy
    > nienawisc powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie
    > wyszczegolnione?

    Celna uwaga, Behemot,
    zauwazam rowniez dosc duzo nienawisci u rowerzystow w odniesieniu do
    kierujacych 'pojazdami silnikowymi'. Zastanawia mnie natomiast fakt, ze jednak
    znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
    przepisy ruchu drogowego (ze wspomne tylko o jezdzie po ulicy rownolegle do
    sciezki rowerowej, jazde w 'stadzie' obok siebie, slalom pomiedzy samochodami w
    korku lub przed swiatlami, wspomniane na innym watku przejezdzanie
    przez 'zebry'). Zas potem ci sami rowerzysci glosno protestuja, jesli ktos
    zwroci im uwage.
    bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
    rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
    Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami. I w zwiazku z tym
    sa rowniez szanowani przez kierowcow zmotoryzowanych.
    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • robertrobert1 01.07.03, 15:35
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    Zastanawia mnie natomiast fakt, ze jednak
    > znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
    > przepisy ruchu drogowego .

    Robert: A co powiesz na nagminne i powszechne wykroczenia popelniane przez
    zdecydowana wiekszosc kierowcow. Oto przyladowe:
    - przekraczanie dopuszczalnej predkosci
    - jazda pasem dla autobusow
    - nie zatrzymywanie sie przed czerwonym swiatlem podczas warunkowego skretu w
    prawo
    - wjazd na skrzyzowanie podczas gdy nie ma mozliwosci z niego zjechania
    - zajezdzanie drogi rowerzystom
    - parkowanie na zakazie zatrzymywania sie i postoju
    - parkowanie na chodniku(bez zostawienia 1,5 m dla pieszych)
    - parkowanie na trawniku
    - parkowanie na drogach dla rowerow
    - niezachowywanie bezpiecznego odstepu od rowerzystow
    - wjazd na teren z zakazem ruchu
    - nieustepowanie pirszenstwa na przejsciu dla pieszych
    - jazda z niewlasciwego pasa ruchu
    - jazda wzdluz po chodniku
    - jazda wzdluz po drodze dla rowerow

    (ze wspomne tylko o:
    - jezdzie po ulicy rownolegle do sciezki rowerowej,
    - jazde w 'stadzie' obok siebie,
    - slalom pomiedzy samochodami w korku lub przed swiatlami,
    - wspomniane na innym watku przejezdzanie przez 'zebry'>

    Robert: I czyja lista wykroczen jest dluzsza?

    > bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
    > rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
    > Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami.

    Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
    jest swietoscia.
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 01.07.03, 15:54
    > Robert: A co powiesz na nagminne i powszechne wykroczenia popelniane przez
    > zdecydowana wiekszosc kierowcow. Oto przyladowe:
    ----------------------------------------------------
    > Robert: I czyja lista wykroczen jest dluzsza?
    ----------------------------------------------------
    Czy wymienianie listy przewinien (z czego 4 -ry odnosily sie do rowerzystow i
    tylko 2 w ruchu rowerzystow) w jakims stopniu konstruktywnie odnioslo sie do
    niebezpieczenstwa "rowerzystow" oraz wyolbrzymionej nienawisci ? "Kto pierwszy
    bez grzechu.. "

    > Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
    > jest swietoscia.

    Czyli domagasz sie do wyniesienia na oltarz i rangi Eucharystii? Hm.. ciekawy
    sposob polemiki na zauwazony fakt arogancji slownej w wytykaniu negatywnych
    przywar rowerzystow.

    Ja przynajmniej jestem na tyle dojrzaly do odwagi, ze jestem w stanie sie
    przyznac: popelniam bledy, ale staram sie ich unikac i nie powtarzac. Za moje
    bledy nie obwiniam nikogo i nie doszukuje sie specjalnych wzgledow w
    traktowaniu mojej osoby.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 02.07.03, 10:41
    robertrobert1 napisał:

    > Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
    > jest swietoscia.

    Robert na zachodzie ludzie mają szacunek dla siebie, a jazda rowerem czy
    samochodem to nie szpan tylko normalny wybór środka lokomocji, (choć Niemcy
    gościa bez auta traktują jak biedaka). Myślę, że szkoda czasu na wyliczanie
    sobie na wzajem win, a czas na to by stwierdzić, że jesteśmy narodem egoistów
    i ciemniaków widzących winy i wady wszystkich w koło tylko nie swoje (
    dowartośćowujemy się wytykając braki innym a nie wykazując innym swoje
    umiejętności). Powiem jeszcze raz ok. 90 % z nas to idioci, kretyni i debile,
    a debil pozostaje debilem bez względu na sposób, kożystania z dróg (może tylko
    być większym debilem, gdy ma szybszy i mocniejszy sprzęt) Czasem błedy robimy
    ze zmęczenia ale nigdy nie możemy liczyć na wyrozumiałość ze strony
    współuczestników ruchu, zawsze natomiast możemy liczyć na to że gdy nawalamy
    bo zapiliśmy to nam to wybaczą ( tylko in minus, nigdy nic na plus)
    Pozostający w płonnej nadzieji na bycie w ok. 10% mniejszości KA
  • czlowiek_za_kierownica 02.07.03, 13:01
    robertrobert1 napisał:

    > Robert: A co powiesz na nagminne i powszechne wykroczenia popelniane przez
    > zdecydowana wiekszosc kierowcow. Oto przyladowe:
    > - przekraczanie dopuszczalnej predkosci
    > - jazda pasem dla autobusow
    > - nie zatrzymywanie sie przed czerwonym swiatlem podczas warunkowego skretu w
    > prawo
    > - wjazd na skrzyzowanie podczas gdy nie ma mozliwosci z niego zjechania
    > - zajezdzanie drogi rowerzystom
    > - parkowanie na zakazie zatrzymywania sie i postoju
    > - parkowanie na chodniku(bez zostawienia 1,5 m dla pieszych)
    > - parkowanie na trawniku
    > - parkowanie na drogach dla rowerow
    > - niezachowywanie bezpiecznego odstepu od rowerzystow
    > - wjazd na teren z zakazem ruchu
    > - nieustepowanie pirszenstwa na przejsciu dla pieszych
    > - jazda z niewlasciwego pasa ruchu
    > - jazda wzdluz po chodniku
    > - jazda wzdluz po drodze dla rowerow
    > Robert: I czyja lista wykroczen jest dluzsza?

    No! widzę Robert, że jesteś przygotowany do dyskusji :-) długo kompletowałeś tę
    listę? Wybacz, ale ja nie mogę odpowiadać za błedy innych użytkowników drogi.
    Jak wiesz naczelną zasadą poruszania się po drogach publicznych jest
    zasada 'ograniczonego zaufania'. Kierując się tą zasadą należy zakładać, że
    inni uczestnicy ruchu drogowego jadą źle, zaś samemu skoncentrować się na tym,
    żeby samemu nie popełniać błędu i przewidywać błędy innych.
    Z Twojej listy ja sam świadomie wykraczam poza prawo w dwóch przypadkach (może
    się domyślasz, w jakich?) i to tylko wtedy, kiedy postępując w ten sposób nie
    stwarzam żadnego zagrożenia dla innych użytkowników drogi.


    > Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
    > jest swietoscia.

    dziękuję za lekcję geografii, chyba rzeczywiście byliśmy na różnym zachodzie
    Europy, może to były światy równoległe? :-)
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 03.07.03, 15:07
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Jak wiesz naczelną zasadą poruszania się po drogach publicznych jest
    > zasada 'ograniczonego zaufania'.

    Robert: Wybacz ale ja tej zasady nie stosuje. Jadac samochodem (osobowym) po
    drodze po za miastem gdy widze zblizajacego sie z na przeciwka TIRa to wierze,
    ze on podczas mijania sie naszych pojazdow, nadal bedzie jechal swoim pasem i
    nie zjedzie nagle na moj pas. A czy ty w/w przypadku stosujesz ograniczone
    zaufanie? Czy zjezdzasz na pobocze i zatrzymujesz sie opuszczajac pospiesznie
    pojazd i dajac nura gleboko w las?

  • czlowiek_za_kierownica 03.07.03, 17:25
    Gość portalu: Robert napisał(a):

    > Robert: Wybacz ale ja tej zasady nie stosuje. Jadac samochodem (osobowym) po
    > drodze po za miastem gdy widze zblizajacego sie z na przeciwka TIRa to
    > wierze, ze on podczas mijania sie naszych pojazdow, nadal bedzie jechal swoim
    > pasem i nie zjedzie nagle na moj pas. A czy ty w/w przypadku stosujesz
    > ograniczone zaufanie? Czy zjezdzasz na pobocze i zatrzymujesz sie opuszczajac
    > pospiesznie pojazd i dajac nura gleboko w las?

    no nie, Robert, nie przeginajmy paly, badzmy rozsadni....
    jesli droga jest pusta, jade spokojnie dalej obserwujac jego manewry, aby
    ewentualnie dostrzec nadchodzace niebezpieczenstwo w odpowiednim czasie.
    natowmiast jesli widze samochody osobowe jadace jeden za drugim zblizam sie do
    prawej krawedzi drogi gotowy do zjechania na pobocze lub na pole, bo mam 95%
    pewnosc, ze za chwile ten drugi bedzie wyprzedal tego pierwszego metoda 'na
    trzeciego', zas nie mam pewnosci, ze zza nich nie wyskoczy 'na czwartego' jakis
    szybki lysy z grubym karkiem w Audi lub BMW.
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 02.07.03, 00:53
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Gość portalu: Behemot napisał(a):
    >
    > > Trudno zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kaz
    > da
    > > uwage do nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? C
    > zy
    > > nienawisc powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie
    > > wyszczegolnione?
    >
    > Celna uwaga, Behemot,
    > zauwazam rowniez dosc duzo nienawisci u rowerzystow w odniesieniu do
    > kierujacych 'pojazdami silnikowymi'. Zastanawia mnie natomiast fakt, ze
    jednak
    > znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
    > przepisy ruchu drogowego (ze wspomne tylko o jezdzie po ulicy rownolegle do
    > sciezki rowerowej, jazde w 'stadzie' obok siebie, slalom pomiedzy
    samochodami w
    >
    > korku lub przed swiatlami, wspomniane na innym watku przejezdzanie
    > przez 'zebry'). Zas potem ci sami rowerzysci glosno protestuja, jesli ktos
    > zwroci im uwage.

    Nie zastanawia Cie dlaczego codziennie łamiesz przepisy jeżdząc samochodem
    jeżeli jeżdzisz.

    Nie zastanawia Cie dlaczego kierowcy mimo że wiedzą iż parkują na chodniku czy
    ściezce robią to nie mysląc czy przejdzie pieszy lub przejedzie rowerzysta.

    > bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
    > rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
    > Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami. I w zwiazku z
    tym
    >
    > sa rowniez szanowani przez kierowcow zmotoryzowanych.

    Z tego co pamiętam jak byłem w Kopenhadze to obok pasów ruchu dla samochodów
    były tuż obok wymalowane węższe dla rowerów.Niech w Polsce będzie tak samo a
    myslę że problem może zniknąć w niedługim czasie.

    Co do świętych krów.W Polsce panuje raczej pogląd że to kierowca jest świętą
    krową na drodze i ze droga jest tylko dla samochodów.Tak nie jest ale
    zastanawia mnie dlaczego częsc kierowców tak myśli?Może odpowiesz mi na to
    pytanie?

    Michał
  • czlowiek_za_kierownica 02.07.03, 13:24
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Nie zastanawia Cie dlaczego codziennie łamiesz przepisy jeżdząc samochodem
    > jeżeli jeżdzisz.
    >
    > Nie zastanawia Cie dlaczego kierowcy mimo że wiedzą iż parkują na chodniku
    > czy ściezce robią to nie mysląc czy przejdzie pieszy lub przejedzie
    > rowerzysta.

    Jasnowidz, czy co? Otóż jeżdżę samochodzem codziennie, i to często po całej
    Polsce, pewnie w miesiącu robię więcej kilometrów, niż Ty na rowerze w życiu :-)
    Otóż wracając do 'adremu' (jak mówia kabareciarze) - owszem, zdarza mi
    się 'naginać przepisy' do mojej wygody, ale jeśli to czynię, robię to z pełną
    tego świadomością, jak również z wiedzą na temat możliwej kary za to, ale
    przede wszystkiem tylko wtedy, kiedy nie stwarza to zagrożenia dla innych
    uczestników ruchu. Dla mnie są pewne rzeczy niezmienne, a bardzo ważną zasadą
    (oprócz 'ograniczonego zaufania') jest "nie rób tego, czego nie chciałbyś
    doświadczyć od innych". I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
    życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
    innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to zrobi).


    > Z tego co pamiętam jak byłem w Kopenhadze to obok pasów ruchu dla samochodów
    > były tuż obok wymalowane węższe dla rowerów. Niech w Polsce będzie tak samo a
    > myslę że problem może zniknąć w niedługim czasie.

    Ale chyba o to nie możesz mieć żalu do kierowców samochodów, a tylko do władz,
    które sam wybrałeś. Oczywiście chodzi mi o władze lokalne, jak i Parlament.


    > Co do świętych krów. W Polsce panuje raczej pogląd że to kierowca jest świętą
    > krową na drodze i ze droga jest tylko dla samochodów. Tak nie jest ale
    > zastanawia mnie dlaczego częsc kierowców tak myśli? Może odpowiesz mi na to
    > pytanie?

    Najpierw odpowiem za siebie - ja tak nie uważam. Moim zdaniem każdy użytkownik
    drogi publicznej ma równe prawa, pod warunkiem, że porusza się zgodnie z
    przepisami o ruchu drogowym.

    Natomiast trudno mi odpowiedzieć za innych. A zwłaszcza za tych, którzy
    niedawno przesiedli się z Warszawy do Mercedesa i ciągle wydaje im się, że to
    oni mają bezwzględne pierwszeństwo (vide warszawscy taksówkarze), również za
    tych, którzy przesiedli się z Syrenki lub PF126 do VW czy AUDI z silnikami o
    mocy ponad 150 KM, ale ciągle znają tylko dwie pozycje pedału gazu 0 i 100%.
    To tylko dwa przykłady, ale jakże znamienne. Nie wspominam tu także o byłych
    towarzyszach przyzwyczajonych do szybkiej jazdy czarną wołgą, o kolegach z
    Pruszkowa czy Wołomina, ani o blondynkach zainteresowanych bardziej swoją urodą
    niż tym, co się dzieje na zewnątrz jej autka. Obawiam się jednak, że powyższe
    osoby nie udzielą Ci odpowiedzi.
    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 02.07.03, 15:33
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Jasnowidz, czy co? Otóż jeżdżę samochodzem codziennie, i to często po całej
    > Polsce, pewnie w miesiącu robię więcej kilometrów, niż Ty na rowerze w
    życiu :-
    > )
    > Otóż wracając do 'adremu' (jak mówia kabareciarze) - owszem, zdarza mi
    > się 'naginać przepisy' do mojej wygody, ale jeśli to czynię, robię to z
    pełną
    > tego świadomością, jak również z wiedzą na temat możliwej kary za to, ale
    > przede wszystkiem tylko wtedy, kiedy nie stwarza to zagrożenia dla innych
    > uczestników ruchu. Dla mnie są pewne rzeczy niezmienne, a bardzo ważną
    zasadą
    > (oprócz 'ograniczonego zaufania') jest "nie rób tego, czego nie chciałbyś
    > doświadczyć od innych". I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
    > życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
    > innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
    zrobi)

    I kto tu jest jasnowidzem, facet jesteś typowym przykładem debila za
    kierownicą. Posłuchaj sam siebie: ja zawsze myśle nawet łamiąc przepisy, no bo
    przepisy wymyslił jakiś debil by utrudnić mi powrót do domu a ja wiem że
    ścinając zakręt dla własnej wygody ( bo inny debil zaprojektował głupio
    zakręt0 wiem że nikomu nic się nie stanie złego....
    Pierdu, pierdu. Ograniczam zaufanie do ciebie do maksimum...
    Pozdrawiam i życze byś dalej miał tak wygórowane mniemanie o sobie
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 02.07.03, 16:31
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > I kto tu jest jasnowidzem, facet jesteś typowym przykładem debila za
    > kierownicą. Posłuchaj sam siebie: ja zawsze myśle nawet łamiąc przepisy, no
    > bo przepisy wymyslił jakiś debil by utrudnić mi powrót do domu a ja wiem że
    > ścinając zakręt dla własnej wygody ( bo inny debil zaprojektował głupio
    > zakręt0 wiem że nikomu nic się nie stanie złego....
    > Pierdu, pierdu. Ograniczam zaufanie do ciebie do maksimum...
    > Pozdrawiam i życze byś dalej miał tak wygórowane mniemanie o sobie
    > KA

    Mój dorgi KA,
    po pierwsze - pamiętaj, że obrażając mnie wystawiasz świadectwo sam sobie,
    albowiem ja nikogo nie obrażam, przypominam Ci mądre dziecięce porzekadło:
    "kto się przezywa - ten sam sie tak nazywa".

    po drugie - przeczytaj uważnie, co napisałem, zanim zaczniej obrażać,
    napisałem, że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -
    ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej jest
    na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem, ale
    jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
    miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)

    po trzecie - tak, sciąłem kiedyś zakręt po ciemku wieczorem na ciemnej szosie
    daleko na południu Polski - ale dzięki temu nieoczekiwanie uratowałem życie
    pewnemu rowerzyście jadącemu bez żadnych świateł (nawet bez odblasku). Gdybym
    pojechał jak zwykle, wypadek byłby nieunikniony, nie ma takiega samochodu,
    który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.

    i w końcu po czwarte - nie martw się o moje mniemanie, a raczej o swoje 10% do
    których bezskutecznie aspirujesz...

    mimo wszystko pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 03.07.03, 17:10
    czlowiek_za_kierownica napisał:
    > , że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -
    > ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej jest
    > na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem,

    Robert: A ile powinno byc? 130 jak na autostradzie? Pamietaj, ze w okol tej
    trasy prowadzi chodnik i drogi dla rowerow na ktorej to, rowniez wieczorem,
    przewalaja sie tabuby ludzi. Czy wiesz jak latwo samochod przebija bariery i
    zsuwa sie z jezdni przy wiekszy predkosciach?

    > ale
    > jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
    > miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)

    Robert: ale jesli przy Twojej predkosci zdarzy sie cos co sowoduje, ze nie
    bedziesz mogl zapanowac nad pojazdem i Twoj pojazd zabije czlowieka na chodniku
    to kto bedzie za to odpowiadal? Ty czlowieku, przyszly morderco!

    >, nie ma takiega samochodu,
    > który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.

    Robert: Jak to nie ma? Przeciez wszystkie proby hamowania wlasnie odbywaja sie
    przy tych predkoscach i srednio droga hamowania wynosi 52-55 m.
  • czlowiek_za_kierownica 03.07.03, 17:31
    Gość portalu: Robert napisał(a):

    > Robert: A ile powinno byc? 130 jak na autostradzie?

    oczywiscie, ze 90 lub mawet 100


    > Czy wiesz jak latwo samochod przebija bariery i zsuwa sie z jezdni przy
    > wiekszy predkosciach?

    to zalezy od barier. dobre odpowiednie bariery nie pozwalaja na przenicie jej
    przy normalnych predkosciach do 100. a jesli przebija to znaczy, ze ktos niezle
    zarobil instalujac fuszerke...


    > Robert: ale jesli przy Twojej predkosci zdarzy sie cos co sowoduje, ze nie
    > bedziesz mogl zapanowac nad pojazdem i Twoj pojazd zabije czlowieka na
    > chodniku to kto bedzie za to odpowiadal? Ty czlowieku, przyszly morderco!

    Robercie - licz sie ze slowami... i na dodatek dobrze czytaj to, co pisze...
    na tej trasie jadac nawet 100 i zakladajac ze cos spowoduje, ze nie bede mogl
    zapanowac (ciekawe, co miales na mysli?), to poobijam sobie samochod o barierki
    i ekrany. Jesli wylece na chodnik, to znaczy, ze zabezpieczenia sa
    sfuszerowane...


    > Robert: Jak to nie ma? Przeciez wszystkie proby hamowania wlasnie odbywaja
    > sie przy tych predkoscach i srednio droga hamowania wynosi 52-55 m.

    o ile mnie pamiec nie myli proby odbywaja sie z predkosci 55 km/h
    ale jeszcze sprawdze...

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 04.07.03, 15:00
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    >> Robercie - licz sie ze slowami... i na dodatek dobrze czytaj to, co
    pisze...
    > na tej trasie jadac nawet 100 i zakladajac ze cos spowoduje, ze nie bede
    mogl
    > zapanowac (ciekawe, co miales na mysli?), to poobijam sobie samochod o
    barierki
    >
    > i ekrany. Jesli wylece na chodnik, to znaczy, ze zabezpieczenia sa
    > sfuszerowane...

    I co to usprawiedliwja w/g ciebie zabicie człowieka?? Podobno przewidujesz???
    Coraz bardziej utwierdzasz mnie w mojej opinni o TOBIE
    KA
  • czlowiek_za_kierownica 10.07.03, 12:29
    sprowadzajac dyskusje do Twojego poziomu nalezaloby w ogole zakazac jazdy
    samochodem, tak? no bo przeciez jesli pod jadacy samochod (nawet z przepisowa
    predkoscia 60 czy nawet 50) wprost wyjdzie pieszy lub wjedzie rowerzysta i
    zginie pod kolami (bo to jest bardzo prawdopodobne) to winny bedzie kierowca,
    kierowca bedzie morderca, tak? a co bedzie, kiedy rowerzysta potraci pieszego,
    ktory upadnie nieszczesliwie, uderzy glowa w kraweznik i umrze. wtedy
    rowerzysta jest morderca, prawda? czy w zwiazku z tym mam uwazac rowarzystow za
    mordercow, czy mam Was wyzywac?
    rozmawiajmy rozsadnie na argumenty, a nie na wyzwiska...
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 22.07.03, 17:14
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > sprowadzajac dyskusje do Twojego poziomu nalezaloby w ogole zakazac jazdy
    > samochodem, tak? no bo przeciez jesli pod jadacy samochod (nawet z
    przepisowa
    > predkoscia 60 czy nawet 50) wprost wyjdzie pieszy lub wjedzie rowerzysta i
    > zginie pod kolami (bo to jest bardzo prawdopodobne) to winny bedzie
    kierowca,
    > kierowca bedzie morderca, tak? a co bedzie, kiedy rowerzysta potraci
    pieszego,
    > ktory upadnie nieszczesliwie, uderzy glowa w kraweznik i umrze. wtedy
    > rowerzysta jest morderca, prawda? czy w zwiazku z tym mam uwazac rowarzystow
    za
    >
    > mordercow, czy mam Was wyzywac?
    > rozmawiajmy rozsadnie na argumenty, a nie na wyzwiska...

    Pierwszy użyłeś słowa palant to raz, ja sugerowałe tylko że twoje bezpieczne
    łamanie przepisów czy też egzekwowanie swojego prawa może prowadzić do
    nieszczęścia a to że miałeś prawo,śmierci nie usprawiedliwia (słowo morderca
    nigdzie nie padło). Już dziś w innym poście przypomniałem ci że to twoim
    obowiązkiem jest zmniejszenie prędkości przy zbliżaniu się do przejścia dla
    pieszych (tak mówi KD)i jeśli tam rozjedziesz pieszego czy rowerzyste to
    będzie to twoja wina nawet gdybyś pchał samochód przed sobą z prędkością 1
    km/h tym bardziej że masz świadomość czychających tam niebezpieczeństw. Nawet
    gdy sąd uzna inaczej i dobrze o tym wiesz i pewnie dlatego si tak
    zacietrzewiasz.
    Pozdrawiam jak zwykle cieplutko KA
  • Gość: Miachał IP: *.chello.pl 04.07.03, 01:28
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Gość portalu: KA napisał(a):
    >
    > > I kto tu jest jasnowidzem, facet jesteś typowym przykładem debila za
    > > kierownicą. Posłuchaj sam siebie: ja zawsze myśle nawet łamiąc przepisy, n
    > o
    > > bo przepisy wymyslił jakiś debil by utrudnić mi powrót do domu a ja wiem ż
    > e
    > > ścinając zakręt dla własnej wygody ( bo inny debil zaprojektował głupio
    > > zakręt0 wiem że nikomu nic się nie stanie złego....
    > > Pierdu, pierdu. Ograniczam zaufanie do ciebie do maksimum...
    > > Pozdrawiam i życze byś dalej miał tak wygórowane mniemanie o sobie
    > > KA
    >
    > Mój dorgi KA,
    > po pierwsze - pamiętaj, że obrażając mnie wystawiasz świadectwo sam sobie,
    > albowiem ja nikogo nie obrażam, przypominam Ci mądre dziecięce porzekadło:
    > "kto się przezywa - ten sam sie tak nazywa".
    >

    Obrazasz tych co stają na zakazie nazywając ich palantami (nie wazne slusznie
    czy nie ale obrazasz a za chwile piszesz ze nikogo nie obrazasz to jak to w
    koncu jest bo okreslenie palant jest przyznasz raczej obrazliwe jezeli nie
    masz na mysli dyscypliny sportu podobnie jak uzyte slowo debil w stosunku do
    Ciebie)

    > po drugie - przeczytaj uważnie, co napisałem, zanim zaczniej obrażać,
    > napisałem, że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -

    > ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej
    jest
    > na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem,
    ale
    > jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
    > miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)
    >
    > po trzecie - tak, sciąłem kiedyś zakręt po ciemku wieczorem na ciemnej
    szosie
    > daleko na południu Polski - ale dzięki temu nieoczekiwanie uratowałem życie
    > pewnemu rowerzyście jadącemu bez żadnych świateł (nawet bez odblasku).
    Gdybym
    > pojechał jak zwykle, wypadek byłby nieunikniony, nie ma takiega samochodu,
    > który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.
    >


    > i w końcu po czwarte - nie martw się o moje mniemanie, a raczej o swoje 10%
    do
    > których bezskutecznie aspirujesz...
    >
    > mimo wszystko pozdrawiam


    Michał
  • czlowiek_za_kierownica 04.07.03, 09:37
    Gość portalu: Miachał napisał(a):

    > Obrazasz tych co stają na zakazie nazywając ich palantami (nie wazne slusznie
    > czy nie ale obrazasz a za chwile piszesz ze nikogo nie obrazasz to jak to w
    > koncu jest bo okreslenie palant jest przyznasz raczej obrazliwe jezeli nie
    > masz na mysli dyscypliny sportu podobnie jak uzyte slowo debil w stosunku do
    > Ciebie)

    Jesli pijesz do mnie (bo nie zaadresowales wyraznie), to bardzo Cie prosze o
    to, zebys mi przypomnial, w ktorym miejscu w ktorej mojej wypowiedzi umiescilem
    slowo "palant"? bo ja sobie nie przypominam... zazwyczaj staram sie kontrolowac
    emocje, czy to przez komputerem, czy to za kierownica.

    mimo wszystko pozdrawiam,
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 17:06
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Gość portalu: Miachał napisał(a):
    >
    > > Obrazasz tych co stają na zakazie nazywając ich palantami (nie wazne slusz
    > nie
    > > czy nie ale obrazasz a za chwile piszesz ze nikogo nie obrazasz to jak to
    > w
    > > koncu jest bo okreslenie palant jest przyznasz raczej obrazliwe jezeli nie
    >
    > > masz na mysli dyscypliny sportu podobnie jak uzyte slowo debil w stosunku
    > do
    > > Ciebie)
    >
    > Jesli pijesz do mnie (bo nie zaadresowales wyraznie), to bardzo Cie prosze o
    > to, zebys mi przypomnial, w ktorym miejscu w ktorej mojej wypowiedzi
    umiescilem
    >
    > slowo "palant"? bo ja sobie nie przypominam... zazwyczaj staram sie
    kontrolowac
    >
    > emocje, czy to przez komputerem, czy to za kierownica.
    >
    > mimo wszystko pozdrawiam,


    Jasnowidz, czy co? Otóż jeżdżę samochodzem codziennie, i to często po całej
    Polsce, pewnie w miesiącu robię więcej kilometrów, niż Ty na rowerze w życiu :-
    )
    Otóż wracając do 'adremu' (jak mówia kabareciarze) - owszem, zdarza mi
    się 'naginać przepisy' do mojej wygody, ale jeśli to czynię, robię to z pełną
    tego świadomością, jak również z wiedzą na temat możliwej kary za to, ale
    przede wszystkiem tylko wtedy, kiedy nie stwarza to zagrożenia dla innych
    uczestników ruchu. Dla mnie są pewne rzeczy niezmienne, a bardzo ważną zasadą
    (oprócz 'ograniczonego zaufania') jest "nie rób tego, czego nie chciałbyś
    doświadczyć od innych". I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
    życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
    innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
    zrobi).


    Napisałeś to 02-07-2003 godzina 13:24 na forum dyskusyjnym Warszawa
    rowery.Tytuł to nienawiść do Michała.Wiem że pamięć bywa zawodna ale żeby po 2
    dniach nie pamiętać?Słowa "palant" użyłeś w zdaniu "tak jak utrudnia to
    mnie, kiedy taki palant to zrobi)." co można przeczytać na załaczonym
    przezemnie fragmencie Twojej wypowiedzi.

    Pozdrawiam i życzę dobrej pamięci co do wypowiadanych słów.

    Michał


  • czlowiek_za_kierownica 10.07.03, 12:36
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Napisałeś to 02-07-2003 godzina 13:24 na forum dyskusyjnym Warszawa
    > rowery. Tytuł to nienawiść do Michała. Wiem że pamięć bywa zawodna ale żeby po
    > 2 dniach nie pamiętać? Słowa "palant" użyłeś w zdaniu "tak jak utrudnia to
    > mnie, kiedy taki palant to zrobi)." co można przeczytać na załaczonym
    > przezemnie fragmencie Twojej wypowiedzi.
    >
    > Pozdrawiam i życzę dobrej pamięci co do wypowiadanych słów.

    Michale, masz racje i przyznaje sie.
    Przepraszam i bije sie w klatke z piersiami, az dudni.
    Sorry raz jeszcze...
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 04.07.03, 14:56
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Mój dorgi KA,
    > po pierwsze - pamiętaj, że obrażając mnie wystawiasz świadectwo sam sobie,
    > albowiem ja nikogo nie obrażam, przypominam Ci mądre dziecięce porzekadło:
    > "kto się przezywa - ten sam sie tak nazywa".
    >
    > po drugie - przeczytaj uważnie, co napisałem, zanim zaczniej obrażać,
    > napisałem, że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -

    > ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej
    jest
    > na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem,
    ale
    > jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
    > miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)
    >
    > po trzecie - tak, sciąłem kiedyś zakręt po ciemku wieczorem na ciemnej
    szosie
    > daleko na południu Polski - ale dzięki temu nieoczekiwanie uratowałem życie
    > pewnemu rowerzyście jadącemu bez żadnych świateł (nawet bez odblasku).
    Gdybym
    > pojechał jak zwykle, wypadek byłby nieunikniony, nie ma takiega samochodu,
    > który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.
    >
    > i w końcu po czwarte - nie martw się o moje mniemanie, a raczej o swoje 10%
    do
    > których bezskutecznie aspirujesz...
    >
    > mimo wszystko pozdrawiam

    Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
    dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT ale i dlatego że wymagasz od
    innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z pełną świadomością, a po drugie
    odmawiasz mi moich praw stawiając z niewiadomych mi powodów swoje wyżej
    (hrabia czy co??). Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie
    sprawę ze swoich braków i tyle.
    Pozdrawiam szczerze KA
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 17:25
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
    > dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT ale i dlatego że wymagasz od
    > innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z pełną świadomością, a po drugie
    > odmawiasz mi moich praw stawiając z niewiadomych mi powodów swoje wyżej
    > (hrabia czy co??). Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie
    > sprawę ze swoich braków i tyle.
    > Pozdrawiam szczerze KA


    A drogi czlowiek za kierownica napisal:

    >I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
    >życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
    >innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
    zrobi).

    A wczesniej KA napisal (co bylo nawet ladne):

    "na zachodzie ludzie mają szacunek dla siebie, a jazda rowerem czy
    samochodem to nie szpan tylko normalny wybór środka lokomocji, (choć Niemcy
    gościa bez auta traktują jak biedaka). Myślę, że szkoda czasu na wyliczanie
    sobie na wzajem win, a czas na to by stwierdzić, że jesteśmy narodem egoistów
    i ciemniaków widzących winy i wady wszystkich w koło tylko nie swoje (
    dowartośćowujemy się wytykając braki innym a nie wykazując innym swoje
    umiejętności). Powiem jeszcze raz ok. 90 % z nas to idioci, kretyni i debile,
    a debil pozostaje debilem bez względu na sposób, kożystania z dróg (może tylko
    być większym debilem, gdy ma szybszy i mocniejszy sprzęt) Czasem błedy robimy
    ze zmęczenia ale nigdy nie możemy liczyć na wyrozumiałość ze strony
    współuczestników ruchu, zawsze natomiast możemy liczyć na to że gdy nawalamy
    bo zapiliśmy to nam to wybaczą ( tylko in minus, nigdy nic na plus)
    Pozostający w płonnej nadzieji na bycie w ok. 10% mniejszości KA

    CZY WY zatrzymujecie sie na zakazach zatrzymywania i oczekujecie do siebie
    szacunku, bo poczuwacie sie ze ten "palant" byl tak "ad persona"????????
    Nie widze ani jednego obrazliwego stwierdzenie ze strony czlowieka za
    kierownica, a juz sie go wyzywa, obraza i traktuje jako intruza (a ktos obsikal
    ten link zeby zaznaczyc swoje terytorium??)
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 09.07.03, 12:27
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > CZY WY zatrzymujecie sie na zakazach zatrzymywania i oczekujecie do siebie
    > szacunku, bo poczuwacie sie ze ten "palant" byl tak "ad persona"????????
    > Nie widze ani jednego obrazliwego stwierdzenie ze strony czlowieka za
    > kierownica, a juz sie go wyzywa, obraza i traktuje jako intruza (a ktos
    obsikal
    >
    > ten link zeby zaznaczyc swoje terytorium??)

    A jak nazwać tekst ulice i drogi dla samochodów??
    Brak tolerancji z jednej strony z czasem powoduje i jej brak z drugiej i
    trzeciej itd. A gdy słyszysz poraz kolejny, kolejne pierdu pierdu to i nerwy
    ponoszą.
    Pozdrawiam KA
  • czlowiek_za_kierownica 10.07.03, 12:52
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
    > dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT

    o ile sobie przypominasz, moj drogi KA, slowo 'palant' nie bylo uzyte
    bezposrednio do Ciebie (chyba ze uwielbiasz parkowac na zakazie zatrzymywania),
    poza tym slowo 'debil' niesie w sobie o wiele wiekszy negatywny ladunek
    emocjonalny i bylo skierowane bezposrednio. stad taka reakcja...
    zas slowo 'palant' w odniesieniu do owych parkujacych pochodzi stad, ze bylem
    swiadkiem zablokowania w ten sposob drogi dojazdu dla karetki pogotowia, mam
    nadizeje tylko, ze w koncu dojechala ona do celu i nikt przez tamtego goscia
    nie zmarl. wtedy rowniez do tak parkujacego moznaby uzyc slowa 'morderca', czyz
    nie?

    > ale i dlatego że wymagasz od innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z
    > pełną świadomością, a po drugie odmawiasz mi moich praw stawiając z
    > niewiadomych mi powodów swoje wyżej (hrabia czy co??).

    dobrze, jeszcze raz... zgadza sie, ograniczenie predkosci w terenie
    niezabudowanym na drodze publicznej 90 km/h lamie z pelna swiadomoscia, gdy
    droga ta jest pusta i jade sam...
    Ale pytam - czy rowerzysta nie schodzac z roweru na przejsciu dla pieszych,
    jadac na drodze publicznej w stadzie czyli obok siebie a nie jeden za drugim
    itd. ma swiadomosc tego, ze lamie przepisy? czy jego oburzenie za zwrocona
    uwage jest prawdziwe czy udawane, przewrotne? nie odmawiam Ci zadnych praw ani
    swoich nie stawiam wyzej, korzystajac razem z drog publicznych musimy wzajemnie
    sie respektowac, a nie obrazac.


    > Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie sprawę ze swoich
    > braków i tyle.

    nie ma ludzi idealnych i kazdy ma jakies braki... a moje dobre samopoczucie
    jako kierowcy (co do ktorego masz tyle zastrzezen) wynika z wieloletniego
    doswiadczenia i braku wypadku w tym czasie... oczywiscie w kazdym momencie moge
    ten wypadek miec, stad moje ograniczone zaufanie ...

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 02.07.03, 01:14
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Gość portalu: Behemot napisał(a):
    >
    > > Trudno zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kaz
    > da
    > > uwage do nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? C
    > zy
    > > nienawisc powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie
    > > wyszczegolnione?
    >
    > Celna uwaga, Behemot,
    > zauwazam rowniez dosc duzo nienawisci u rowerzystow w odniesie jestniu do
    > kierujacych 'pojazdami silnikowymi'. Zastanawia mnie natomiast fakt, ze
    jednak
    > znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
    > przepisy ruchu drogowego (ze wspomne tylko o jezdzie po ulicy rownolegle do
    > sciezki rowerowej, jazde w 'stadzie' obok siebie, slalom pomiedzy
    samochodami w
    >
    > korku lub przed swiatlami, wspomniane na innym watku przejezdzanie
    > przez 'zebry'). Zas potem ci sami rowerzysci glosno protestuja, jesli ktos
    > zwroci im uwage.
    > bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
    > rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
    > Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami.

    Z tego co czytałem a co pisze Marcin Hyła na pl.rec.rowery w ustawodastwie
    holenderskim niemieckim- zdaje sie, rowerzysta traktowany jest jako strona
    słabsza.Myślę że Marcin Hyła zna się na tym co pisze i nie wywodzi swoich
    twierdzeń z obserwacji tylko ale i z przepisów prawa.

    A o to co Pisze MHyła na niektóre tematy które wcześniej zostały poruszone

    "Rowerzysta jadący "środkiem jezdni" paradoksalnie może być bardziej
    bezpiecznym i przewidywalnym uczestnikiem ruchu, niż rowerzysta jadący ciasno
    przy krawężniku. Kiedy napotka przed sobą dziurę, rowerzysta jadący tuż przy
    krawężniku będzie mieć bardzo ograniczone pole manewru i niemal na pewno
    spowoduje niebezpieczną sytuację. Rowerzysta jadący dalej od pełnego dziur
    pobocza, ma mniej powodów do nieprzewidywalnych manewrów i więcej miejsca do
    ich wykonywania.
    Nie denerwujcie się, kiedy stoicie przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle, a
    prawą stroną wymija Was rowerzysta, który następnie zajmuje miejsce na
    światłach przed Wami i pierwszy przejeżdża przez skrzyżowanie. W Polsce to
    jest co prawda nielegalne, ale w większości krajów cywilizowanych tak właśnie
    na skrzyżowaniach jest zorganizowany ruch samochodów i rowerów! Po prostu
    dzięki temu rowerzyści są lepiej przez Was widziani, pierwsi opuszczają
    skrzyżowanie (i to z szybkością Waszego auta, co zmniejsza ryzyko kolizji!) i
    nie blokują ruchu na skrzyżowaniu, usiłując skręcić w lewo między szybko
    jadącymi samochodami."


    www.rowery.org.pl/rowery.htm
    w dziale galeria Holandia jedno z ostatnich zdjęc przedstawia pas dla rowerów
    skręcających w lewo na skrzyżowaniu.U nas tak nie jest i długo pewnie nie
    będzie.Podobnie w galerii z Niemiec pokazana jest sciezka tuz przy jezdni a
    odgrodzona słupkami.


    I w zwiazku z tym
    >
    > sa rowniez szanowani przez kierowcow zmotoryzowanych.
    > pozdrawiam


    michał
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 10:57
    Gość portalu: Michał napisał(a):
    > A o to co Pisze MHyła na niektóre tematy które wcześniej zostały poruszone
    >
    > "Rowerzysta jadący "środkiem jezdni" paradoksalnie może być bardziej
    > bezpiecznym i przewidywalnym uczestnikiem ruchu, niż rowerzysta jadący ciasno
    > przy krawężniku. Kiedy napotka przed sobą dziurę, rowerzysta jadący tuż przy
    > krawężniku będzie mieć bardzo ograniczone pole manewru i niemal na pewno
    > spowoduje niebezpieczną sytuację. Rowerzysta jadący dalej od pełnego dziur
    > pobocza, ma mniej powodów do nieprzewidywalnych manewrów i więcej miejsca do
    > ich wykonywania.

    ----------------------------------------------------------------------
    Widzisz, strona ma dwie strony medalu, dziury moze omijac takze kierowca
    samochodu, drogi w kraju sa waskie, przepisowy metr od takiego rowerzysty
    powinni zachowac obaj kierowcy (wiec powinni dac 2 metry dla rowerzysty
    jadacego srodkiem). Tak to prawda , ze rowerzyste bardziej widac, tylko
    kierowca ma mniej miejsca do wykonywania manewrow i ma mniej manewrowy pojazd.
    Pamietaj, ze chodzi o Twoje bezpieczenstwe, nie kierowcy, wiec dla swojego
    bezpieczenstwa nie zawsze mozesz trafic na kierwcow z dwoch stron omijajacych
    Ciebie z metrowa odlegloscia, mozesz trafic na kierowce, dla ktorego wahacz
    jest wazniejszy niz nieprzepisowa jazda rowerzysty.


    > Nie denerwujcie się, kiedy stoicie przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle,
    a
    > prawą stroną wymija Was rowerzysta, który następnie zajmuje miejsce na
    > światłach przed Wami i pierwszy przejeżdża przez skrzyżowanie. W Polsce to
    > jest co prawda nielegalne, ale w większości krajów cywilizowanych tak właśnie
    > na skrzyżowaniach jest zorganizowany ruch samochodów i rowerów! Po prostu
    > dzięki temu rowerzyści są lepiej przez Was widziani, pierwsi opuszczają
    > skrzyżowanie (i to z szybkością Waszego auta, co zmniejsza ryzyko kolizji!) i
    > nie blokują ruchu na skrzyżowaniu, usiłując skręcić w lewo między szybko
    > jadącymi samochodami."
    -------------------------------------------------------------
    Wszystko w porzadku, jesli skrecasz w lewo, ale jesli jedziesz prosto? Tak,
    zjezdzasz z predkoscia pojazdu, ale kiedy kierowca zjezdza ze skrzyzowania,
    musi Ciebie wyprzedzic. Jest blokowany przez Ciebie i to Ty zajechales mu
    droge, bo go wyprzedzales kiedy on stal na swiatlach. Musi ponownie wyczekac na
    moment kiedy bedzie Ciebie mogl wyprzedzic z metrowa odlegloscia, bo np. lewym
    pasem juz dawno ruszyl caly ruch. Musi ponownie wykonac czynnosc wyprzedzania,
    bo zajechales mu droge. Ten kierowca byl porzadny, trzymal sie prawej strony
    jezdni. Czemu go tak potraktowales? Czy kierowca, ktory mial Ciebie z tylu
    musi "lepiej Ciebie widziec z przodu"? Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu, ale
    tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?
  • Gość: ponponka IP: *.waw 02.07.03, 13:13
    Odpowiem tak
    Jestem czasami rowerzysta, czasami kierowca.
    Widze co robia kierowcy :
    Droga dwukierunkowa, jade sobie spokojnie z odpowiednia
    (dozwolona, bo jestem glupia ...)predkoscia. Na
    przecibnym pasie jedzie rowerzysta (motor, cos wezszego
    niz samochod). Zbliza sie za nim samochod. Ja takze sie
    zblizam. Co robi samochod z przeciwka? Powinien zwlonic
    pozwolic mi wyminac rowezryste i dpiero jak bedzie mial
    wolna droge wyprzdzic go.
    Ale nie w Polsce. Samochod (99 n 1000) nie zwalniajac
    zaczyna lukiem, wjezdzajac na moj pas wyprzedzac
    rowerzyste. Co robie ja? Musze (zostaje zmuszona!!!) do
    hamowania, bo baran pcha mi sie na maske, lub nawet
    zatrzymania sie. Gdybym nie stanela to jak myslicie? Co
    by wybral, zderzenie czy zepchniecie rowerzysty???
    Stawiam na to drugie
    Dlatego jadac rowerem droga jade srodkiem, bo ten, ktory
    bedzie mnie wyprzedzal ma za malo miejsc na "wslizgniecie
    sie" pomiedzy mnie i samochod z przeciwka i nie ma ryzyka
    ze mnie zepchnie z drogi (to optymistyczna wersja). Jadac
    srodkiem, musi wyczekac momentu, gdu=y bedzie mial droge
    wolna.
    Szanowni kierowcy to wasze chamstwo powoduje takie a nie
    inne zachowanie rowerzystow. My sie po prostu przed wami
    bronimy jak mozemy
    Ponponka i iKONkA
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 13:33
    Gość portalu: ponponka napisał(a):
    > Szanowni kierowcy to wasze chamstwo powoduje takie a nie
    > inne zachowanie rowerzystow. My sie po prostu przed wami
    > bronimy jak mozemy
    > Ponponka i iKONkA

    "Fight fire with fire" Chamstwo za chamstwo? W ktorym kierunku to prowadzi?
    Uogolnienie "wszyscy", "wasze" "chamstwo" jest takie bezosobowe i tak ladnie
    usprawiedliwia zachowanie wobec tych "wszystkich" "ich" "chamow".
    Hm.."Polska to taki kraj, gdzie wszyscy chca byc pierwsi i wszyscy maja
    pierwszenstwo" do tego za kazdym stoi prawo, a jak za nim nie stoi to
    bedzie "walczyl" o nie, bez przebierania w srodkach, nie zwazajac na innych, bo
    przeciez musi byc "pierwszy" i music miec "pierwszenstwo".

    W zwiazku z powyzszym chyba wnioskuje, ze nienawisc jest usprawiedliwiona po
    obu stronach, nie ma sensu dywagowac na ten temat, szable w bron i bedziemy sie
    pojedynkowac marzac o tym jak wszedzie poza tym krajem jest fajnie.
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 03.07.03, 17:23
    Gość portalu: Behemot napisał(a):
    > Widzisz, strona ma dwie strony medalu, dziury moze omijac takze kierowca
    > samochodu,

    Robert: Jest tylko zasadnicza roznica w skutkach.
    - gdy wjedzie w dziure samochod to albo amortyzator "wygladzi" te przeszkode
    albo w najgorszy przypadku nastapi awaria zawieszenia, ktore i tak pozwoli ci
    na daldza jazde.
    - gdy w dziure wjezdza rowerzysta to nastepuje gwaltowne wyhamowanie predkosci
    z niesamowitym dyskomfortem dla rak, tylka i kregoslupa a takze, a to sie
    bardzo zdaza, nastepuje katapultowanie rowerzysty na srodek drogi wprost pod
    kola sunacego obok pojazdu.

    > drogi w kraju sa waskie,

    Robert: Drogi w kraju sa takiej samej szerokosci jak drogi w pozostalych
    czesciach Europy. Wyjatkiem jest glowna droga w Szwecji biegnaca z poludnia na
    Polnoc ale to jest podyktowane zlymi warunkami atmosferycznymi przez wiekszosc
    czesc roku.

    > Pamietaj, ze chodzi o Twoje bezpieczenstwe, nie kierowcy, wiec dla swojego
    > bezpieczenstwa nie zawsze mozesz trafic na kierwcow z dwoch stron omijajacych
    > Ciebie z metrowa odlegloscia, mozesz trafic na kierowce, dla ktorego wahacz
    > jest wazniejszy niz nieprzepisowa jazda rowerzysty.

    Robert: Takie zachowanie ja bym poruwnal do celowania z odbezpieczonej broni do

    > Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu, ale
    > tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?

    Robert: Nie wiem czy jest madre ale na pewno jest bezpieczne.
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 03.07.03, 17:52
    Jak sie czepaimy slowek :) Widze ze Szwecja odbila na Tobie pietno tylko z
    obserwacji, szkoda ze nie poznales ich mentalnosci, choc w niektorych aspektach
    przypominasz ja troche. Mieszkalem w kraju, w ktorym z reguly o Szwedach
    opowiadalo sie tylko dowcipy z cyklu:

    "Gdzies w Londynie wchodzi Szwed do sklepu z odzieza bierze spodnie i idzie do
    przebieralni. Po dwoch godzinach w przebieralni, zaniepokojona ekspedientka
    podchodzi do przebieralni i niesmialo sie pyta: "Did you finished?" Na co z
    przebieralni odpowiedz "No I'm Swedish"

    Troche pasuje, ale na powaznie to oni maja jedna podstawowa wade: to kraj
    konfidentow - jak bedziesz wyprzedzal faceta o 5 km/h powyzej dozwolonej
    predkosci masz 85% szansy, ze facet zadzwoni na policje :)


    > Robert: Drogi w kraju sa takiej samej szerokosci jak drogi w pozostalych
    > czesciach Europy. Wyjatkiem jest glowna droga w Szwecji biegnaca z poludnia
    na
    > Polnoc ale to jest podyktowane zlymi warunkami atmosferycznymi przez
    wiekszosc
    > czesc roku.

    Polemizowalbym z tym (pobocza, jakosc poboczy, autostrady, ilosc pasow na
    drogach glownych, wreszcie ilosc kilometrow drog dwupasmowych) Ale nie o to
    tutaj chodzi :)

    > Robert: Takie zachowanie ja bym poruwnal do celowania z odbezpieczonej broni
    do

    Ja bym to porownal do ponizszego aspektu, ktory wybiorczo potraktowales, czyli
    przykladanie sobie do skroni odbezpieczonej broni w imie idei "lepszej
    widocznosci"

    > > Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu, ale
    > > tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?
    >
    > Robert: Nie wiem czy jest madre ale na pewno jest bezpieczne.

    No wlasnie, nie wiadomo czy madre, ale na pewno ma cechy odbezpieczonej broni w
    imie ideologii.

    Pozdrawiam, prosze o nie wyzywanie od mordercow, bo ja nie przejezdzalem celowo
    zadnej kury (poza tym komus o natchnieniu szwedzkim, nieprzystoi)
  • Gość: ponponka IP: *.waw 04.07.03, 11:35
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    >
    > Troche pasuje, ale na powaznie to oni maja jedna
    podstawowa wade: to kraj
    > konfidentow - jak bedziesz wyprzedzal faceta o 5 km/h
    powyzej dozwolonej
    > predkosci masz 85% szansy, ze facet zadzwoni na policje :)
    >
    Wiesz dlaczego Szwed, Norweg lub inny madry czlowiek
    zadzwoni na Policje jak zobaczy, ze ktos zagraza (Tak
    jadac za szybko zagraza) zdrowiu i zyciu ludzi? Bo moze
    kiedys ten , ktorego on widzi wjedzie na niego lub jego
    dziecko. Po prostu dmucha na zimne, czyli zapobiega.
    A juz z medycyny jest znane powiedzenie, ze lepiej
    zapobiegac niz leczyc.
    Mialam okazje poznac blizej Norwegow, i jak to Polka
    pytalam sie o to dlaczego tak reaguja ostro na wszelkie
    wykroczenia (np. halas u sasiada, wykroczenie na drodze).
    Co powiedzieli? Ze chronia siebie i swoja rodzine przed
    wariatami, ktorzy nie przystosowali sie do zycie w
    spoleczenstwie. Poza tym widzialam przypadki pracy na
    czarno, pedzenia bimbru. I to przy akceptacji sasiadow,
    ktorzy wszystko wiedzieli. Dlaczego. Bo te wykroczenia
    nie spowoduja, ze bede miala zaklucony spokoj w domu lub
    bede sie obawiala o dziecko na podworku.
    Pozdrawiam
    Ponponka i iKONkA
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 11:48
    Ponponka :

    Wierze , szczerze wierze, ze te oazy spokoju moga byc wzorcem do nasladowania,
    ale my tutaj nie zrobimy drugiej Szwecji czy Norwegii , bo jestesmy Polakami i
    musimy jakos sami sobie zgotowac nasze lokalne piekielko, kazdy z nas ma inne
    doswiadczenie i wolalby zeby bylo inaczej, a sa caly czas tacy co lubia
    rosyjskie poczucie bezpieczenstwa ;)

    Med vennlig hilsen,

    Behemot
  • Gość: ponponka IP: *.waw 04.07.03, 13:56
    Jeg er helt enig. Vi alle gar til helvete, desverre....
    Hilsen
    Ponponka i iKONkA
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 16:50
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Widzisz, strona ma dwie strony medalu, dziury moze omijac takze kierowca
    > samochodu, drogi w kraju sa waskie, przepisowy metr od takiego rowerzysty
    > powinni zachowac obaj kierowcy (wiec powinni dac 2 metry dla rowerzysty
    > jadacego srodkiem). Tak to prawda , ze rowerzyste bardziej widac, tylko
    > kierowca ma mniej miejsca do wykonywania manewrow i ma mniej manewrowy
    > pojazd.

    Nie od dzis wiadomo, ze manewr wyprzedzania nalezy do najtrudniejszych i do
    najniebezpieczniejszych manewrow drogowych. Nikt nie kaze Ci go wykonywac,
    jesli nie masz odwagi. Co, stresuje Cie to, ze za Toba ciagnie sie sznurek
    innych pojazdow?

    > Pamietaj, ze chodzi o Twoje bezpieczenstwe, nie kierowcy, wiec dla swojego
    > bezpieczenstwa nie zawsze mozesz trafic na kierwcow z dwoch stron omijajacych
    > Ciebie z metrowa odlegloscia, mozesz trafic na kierowce, dla ktorego wahacz
    > jest wazniejszy niz nieprzepisowa jazda rowerzysty.

    Nie omijajacych, a wyprzedzajacych (patrz kodeks: wymijanie, omijanie,
    wyprzedzanie). Odleglosc 1 metr od rowerzysty jest odlegloscia minimalna, a nie
    maksymalna. Z moich obserwacji wynika, ze 3 do 4 pojazdow samochodowych na 10,
    w miescie wyprzedza rowersa nie mieszczac sie w granicach bezpiecznej
    odleglosci (nie mialem metrowki, ale to latwo stwierdzic ;-)), dalsza czesc, 3
    do 4 kierowcow wyprzedza w odleglosci ok. 1 metra, ale przy predkosciach duzo
    wiekszych od predkosci jadacego rowerzysty, wobec tego sa to manewry rownie
    niebezpieczne. To smutne, ale raptem dwoch, moze trzech kierowcow czyni to w
    sposob prawidlowy i godny nasladowania. Obserwacje takie prowadzilem w miescie,
    gdzie z reguly jest wiekszy ruch, niz na trasach wylotowych.

    > Wszystko w porzadku, jesli skrecasz w lewo, ale jesli jedziesz prosto? Tak,
    > zjezdzasz z predkoscia pojazdu, ale kiedy kierowca zjezdza ze skrzyzowania,
    > musi Ciebie wyprzedzic. Jest blokowany przez Ciebie i to Ty zajechales mu
    > droge, bo go wyprzedzales kiedy on stal na swiatlach.

    Blokowac ruch to moge wtedy, gdy sie przykuje lancuchami np. do jezdni. Jadac
    po niej rowerem, jestem osoba uczetniczaca w ruchu, ktora jedzie swoja
    predkoscia (niekiedy wolniejsza od innych pojazdow, niekiedy szybsza).
    Samochod na swiatlach jest omijany (gdy stoi). Tak samo jak Ty moge skwitowac,
    ze blokuja mnie samochody stojace przed skrzyzowaniem. Pytam sie: Czy i czemu
    kierowca jadacy za mna musi mnie wyprzedzac? Biorac pod uwage obecne natezenie
    ruchu, poruszajac sie krotkimi odcinkami (od krzyzowki do krzyzowki) kierowca
    powinien zdawac sobie sprawe, ze to, iz kawalek pojedzie 60km/h (czesto duzo
    wiecej) nie oznacza, ze z punktu A do punktu B dojedzie szybciej niz
    rowerzysta.

    > Musi ponownie wyczekac na
    >
    > moment kiedy bedzie Ciebie mogl wyprzedzic z metrowa odlegloscia, bo np.
    lewym
    > pasem juz dawno ruszyl caly ruch. Musi ponownie wykonac czynnosc
    wyprzedzania, > bo zajechales mu droge.

    Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim samochodow.
    Po prostu kalkuluje sie stopien zagrozenia. Rowerem nie zrobisz krzywdy
    kierowcy.
    Jazda samochodem to nie tylko przyjemnosc (dla niektorych), ale rowniez, a
    przede wszystkim obowiazki. Po to robi sie prawo jazdy, aby byc swiadomym
    ryzyka, prowadzac taki masywny pojazd.

    > Ten kierowca byl porzadny, trzymal sie prawej strony
    > jezdni. Czemu go tak potraktowales?

    Gdyby trzymal sie prawej strony, nie byloby miejsca dla rowerzysty.

    > Czy kierowca, ktory mial Ciebie z tylu
    > musi "lepiej Ciebie widziec z przodu"? Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu,
    ale
    >
    > tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?

    Juz napisalem, nic nie blokuje.


    POzdro
    Tomek

    Rowers, kierowca, pieszy


  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 16:56
    Gość portalu: SHP napisał(a):

    Mala poprawka, wpadlem ;-P

    Jest:
    > Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim
    samochodow.

    Powinno byc:
    Nie musi...Tak jak i rowers nie musi "omijac" stojacych przed nim samochodow.

    Pozdro
    Tomek
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 09.07.03, 18:10
    Gość portalu: SHP napisał(a):

    > Nie od dzis wiadomo, ze manewr wyprzedzania nalezy do najtrudniejszych i do
    > najniebezpieczniejszych manewrow drogowych. Nikt nie kaze Ci go wykonywac,
    > jesli nie masz odwagi. Co, stresuje Cie to, ze za Toba ciagnie sie sznurek
    > innych pojazdow?
    >

    Czy gdzies napisalem ze sie stresuje?


    > Nie omijajacych, a wyprzedzajacych (patrz kodeks: wymijanie, omijanie,
    > wyprzedzanie).

    Czy kwestia semantyki jest tu wazna?

    Odleglosc 1 metr od rowerzysty jest odlegloscia minimalna, a nie
    >
    > maksymalna.

    Czy zaprzeczam?


    >. To smutne, ale raptem dwoch, moze trzech kierowcow czyni to w
    > sposob prawidlowy i godny nasladowania. Obserwacje takie prowadzilem w
    miescie,
    >

    Czy pisze ze tak nie robie?


    > Blokowac ruch to moge wtedy, gdy sie przykuje lancuchami np. do jezdni.

    Niezwykle!


    >Jadac po niej rowerem, jestem osoba uczetniczaca w ruchu,


    Czy zaprzeczam?

    > Samochod na swiatlach jest omijany (gdy stoi). Tak samo jak Ty moge
    skwitowac, > ze blokuja mnie samochody stojace przed skrzyzowaniem. Pytam sie:
    Czy i czemu
    > kierowca jadacy za mna musi mnie wyprzedzac?

    A ja pytam, czemu wyprzedzony z 1,5 metrowa odlegloscia rowerzysta musi mnie
    ponownie wyprzedzac, gdy czekam przed swiatlami?


    Biorac pod uwage obecne natezenie
    > ruchu, poruszajac sie krotkimi odcinkami (od krzyzowki do krzyzowki) kierowca
    > powinien zdawac sobie sprawe, ze to, iz kawalek pojedzie 60km/h (czesto duzo
    > wiecej) nie oznacza, ze z punktu A do punktu B dojedzie szybciej niz
    > rowerzysta.

    Czy ja zaprzeczam??

    > Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim
    samochodow.
    >


    O to mi chodzi = a raczej, zeby przestrzegal obowiazujacego jego prawa.

    > Po prostu kalkuluje sie stopien zagrozenia. Rowerem nie zrobisz krzywdy
    > kierowcy.


    Nie powinien kalkulowac, tylko stosowac sie do przepisow

    > Jazda samochodem to nie tylko przyjemnosc (dla niektorych), ale rowniez, a
    > przede wszystkim obowiazki. Po to robi sie prawo jazdy, aby byc swiadomym
    > ryzyka, prowadzac taki masywny pojazd.

    Szkoda ze nie ma kart rowerowych. Nie kazdy rowerzysta zdaje sobie sprawe ze ma
    obowiazki (a nawet 95% z nich nie zdaje sobie sprawy)


    > Gdyby trzymal sie prawej strony, nie byloby miejsca dla rowerzysty.

    Trzymal sie, nawet specjalnie podjechal do samego kraweznika. Rowerzysta
    wyprzedzil go z lewej strony. mowiac mu jaki cham jest, ze nie zostawil mu
    miejsca z prawej (wszystko bylo pod swiatlami)


    > Juz napisalem, nic nie blokuje.

    A zrozumiales w ogole o co mi chodzilo???

    Pozdro,
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 21:42
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Czy gdzies napisalem ze sie stresuje?
    >
    Denerwuje ciebie notoryczne wyprzedzanie rowerzysty. Ty go mozesz wyprzedzac,
    czemu on nie moze ciebie omijac?

    > Czy kwestia semantyki jest tu wazna?

    Wazna. Jesli mowimy o zachowaniach, ktore maja odzwierciedlenie w przepisach
    prawnych.


    > Czy zaprzeczam?

    Czy ja tak napisalem?


    > Czy pisze ze tak nie robie?

    Czy ja stwierdzam, ze tak robisz?


    > > Blokowac ruch to moge wtedy, gdy sie przykuje lancuchami np. do jezdni.
    > Niezwykle!

    A jakie widowiskowe...


    > >Jadac po niej rowerem, jestem osoba uczetniczaca w ruchu,
    > Czy zaprzeczam?

    Smialbys ;-P

    > A ja pytam, czemu wyprzedzony z 1,5 metrowa odlegloscia rowerzysta musi mnie
    > ponownie wyprzedzac, gdy czekam przed swiatlami?

    Omijac, takie zachowanie nie jest zabronione.

    > Biorac pod uwage obecne natezenie
    > > ruchu, poruszajac sie krotkimi odcinkami (od krzyzowki do krzyzowki) kiero
    > wca
    > > powinien zdawac sobie sprawe, ze to, iz kawalek pojedzie 60km/h (czesto du
    > zo
    > > wiecej) nie oznacza, ze z punktu A do punktu B dojedzie szybciej niz
    > > rowerzysta.
    > Czy ja zaprzeczam??

    Czy na ksiezycu rosna drzewa?

    > > Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim
    > samochodow.
    > O to mi chodzi = a raczej, zeby przestrzegal obowiazujacego jego prawa.

    Co prawo mowi o omijaniu samochodow z prawej strony?

    > > Po prostu kalkuluje sie stopien zagrozenia. Rowerem nie zrobisz krzywdy
    > > kierowcy.
    > Nie powinien kalkulowac, tylko stosowac sie do przepisow

    Jeszcze raz pytam, punkt w kodeksie mowiacy o omijaniu?


    > Szkoda ze nie ma kart rowerowych.

    Szkoda, ze nie ma karty pieszego. Ci tez musza przestrzegac prawa.

    > Nie kazdy rowerzysta zdaje sobie sprawe ze ma
    > obowiazki (a nawet 95% z nich nie zdaje sobie sprawy)

    Kierowcy sobie zdaja sprawe (przynajmniej powinni) i co z tego wynika?
    Ile to w zeszlym roku bylo, ok. 6000 ofiar smiertelnych, kilkadziesiąt tysięcy
    kalek?

    > Trzymal sie, nawet specjalnie podjechal do samego kraweznika. Rowerzysta
    > wyprzedzil go z lewej strony. mowiac mu jaki cham jest, ze nie zostawil mu
    > miejsca z prawej (wszystko bylo pod swiatlami)

    Jesli kierowca zrobil to tuz przed samym rowerzysta (czyt. zajechac mu droge),
    to rowerzysta mial prawo byc wsciekly. Jesli natomiast duzo wczesniej, to
    dziwne jest zachowanie rowerzysty. Przeciez mogl ominac pojazd z lewej strony
    bez zadnej utarczki slownej.
    Nie przekonuja mnie argumenty typu: jestem wiekszy, nie waz sie "wpychac"
    przede mnie.
    Analogicznie patrzac na sytuacje. Gdyby przed skrzyzowaniem stalo trzech moze
    czterech rowerzystow (grzecznie, jeden za drugim), tuz obok kraweznika, czy
    samochod bedacy za nimi ustawilby sie w kolejce, czy podjechal, do
    skrzyzowania "bo jest miejsce?".

    > A zrozumiales w ogole o co mi chodzilo???

    Tak jak i Ty rozumiesz, to co ja napisalem.


    Tomek

  • Gość: Behemot IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 00:38
    Probowalem szanowac, prosilem tylko odwzajemnienie szacunku, lecz teraz
    rozumiem, ze nie da sie dyskutowac ze "swietosciami na drodze". Z mojej strony
    EOT, bo juz wiem co nalezy robic jak sie spotka rowerzyste na drodze - przede
    wszystkim bez szacunku.

    Art. 26.
    pkt. 3
    Kierującemu pojazdem zabrania się:
    2. omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
    celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

    Definicja czerwonego swiatelka, przejscia dla pieszych oraz niewaznosci
    kolejnosci pojazdu, ktory sie zatrzymal by ustapic pierwszenstwa?
    Z mojej strony EOT, po prostu ja NIGDY nie zrozumiem, czemu musisz mnie ominac
    (mimo iz jestem w ruchu - tylko stoje na czerwonym swietle, by ustapic
    pierwszenstwa - wiec raczej wyprzedzasz), Ty nie zrozumiesz, ze nie lubie
    kolejny raz walczyc z chamami na lewym pasie i ze swieta krowa przed soba. I
    szczerze Ci mowie, ze nie denerwuje mnie, ze szybciej mozesz sie poruszac, albo
    tak samo szybko jak ja.
    Omijaj sobie, az ktos lysy w Polonezie wytlumaczy Ci w inny sposob, czemu mu
    sie nie podoba ,ze jeszcze lamiesz przepis o utrudnieniu ruchu.

    PS
    "Denerwuje ciebie notoryczne wyprzedzanie rowerzysty. Ty go mozesz wyprzedzac,
    czemu on nie moze ciebie omijac?"

    Zdecyduj sie: wyprzedzac czy omijac ??
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 02:21
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Probowalem szanowac, prosilem tylko odwzajemnienie szacunku, lecz teraz
    > rozumiem, ze nie da sie dyskutowac ze "swietosciami na drodze". Z mojej
    strony
    > EOT, bo juz wiem co nalezy robic jak sie spotka rowerzyste na drodze - przede
    > wszystkim bez szacunku.

    Wiesz czemu cie nie rozumiem? Sam duzo jezdze samochodem i w zaden sposob nie
    przeszkadza rowers omijajacy mnie z prawej strony. BA, nawet przed swiatlami
    zjezdam bardziej na lewo, zeby zrobic miejsce takiemu rowerzyscie. Niech
    poczuje, ze sa jeszcze ludzie w tym kraju, ktorzy potrafia szanowac innych na
    drogach. To prawda, jadac samochodem traktuje rowerzystow jak swiete krowy, czy
    to zle? Robie tak, poniewaz zyczylbym sobie, by inni odnosili sie do mnie w ten
    sam sposob, gdy jade rowerem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile rowerzysta
    musi przechodzic na drogach, bo takich ludzi z twoimi pogladami jest duzo
    wiecej. Dziwisz sie, ze niektorzy rowersi sa agresywni, i ze nie maja dla
    innych szacunku? Jezdac samochodem i widzac rowerzyste staram sie myslec jak
    on: ile juz go wyprzedzilo samochodow na grubosc lakieru, ile razy zajechano mu
    droge itp. Niech choc raz bedzie pewny, ze z mojej strony nic mu nie grozi,
    dopoki zachowuje sie racjonalnie... A nawet jesli doprowadzilby do jakiejs
    nieprzyjemnej sytuacji, to co najwyzej pomarudzilbym sobie cos pod nosem.

    > Z mojej strony EOT, po prostu ja NIGDY nie zrozumiem, czemu musisz mnie
    ominac
    > (mimo iz jestem w ruchu - tylko stoje na czerwonym swietle, by ustapic
    > pierwszenstwa - wiec raczej wyprzedzasz)

    Ja tez nie moge zrozumiec, czemu ktos usilnie proboje mnie, rowerzyste,
    wyprzedzac, mimo iz za chwile bedzie stal na swiatlach.
    Na swiatlach ustepujesz pierwszenstwa pieszym. Ja, podjezdzajac rowerem do
    swiatel, rowniez to czynie, chociaz defacto ciebie nie wyprzedzam. Dla mnie
    cale te omijanie rozwazam przede wszystkim pod katem dlugosci trwania cyklu
    zielonych swiatel. Jesli wiem, ze trwaja krotko, to wiem rowniez, ze ty jako
    kierowca np. 4-ty z rzedu, nie zdazysz wjechac na skrzyzowanie. Z drugiej
    strony biore pod uwage rowniez ilosc samochodow stojacych przed skrzyzowaniem.
    Zapewniam cie, ze nie zawsze "wciskam" sie miedzy samochody. Jesli stoja dwa,
    trzy samochody przed krzyzowka i wiem, ze zdaze przejechac, czesto staje w
    kolejce. Wszystko zalezy od danej sytuacji.

    > Ty nie zrozumiesz, ze nie lubie
    > kolejny raz walczyc z chamami na lewym pasie i ze swieta krowa przed soba.

    Ale takie sa realia. Coraz wiecej samochodow robi swoje, a swieta krowa? No
    coz, napisalem wyzej...

    > I
    > szczerze Ci mowie, ze nie denerwuje mnie, ze szybciej mozesz sie poruszac,
    > albo
    >
    > tak samo szybko jak ja.

    To fajnie

    > Omijaj sobie, az ktos lysy w Polonezie wytlumaczy Ci w inny sposob, czemu mu
    > sie nie podoba ,ze jeszcze lamiesz przepis o utrudnieniu ruchu.

    Ten lysy, to ty? ;-)
    A jak rowerzysta ma tlumaczyc tym kierowcom, ktorzy nagminnie narazaja jego
    zycie? Na rowerach tez jezdza lysi ;-P
    Ja sie do nich nie zaliczam, ale sprowokowac mnie, gdy przepisowo jade rowerem,
    jest bardzo latwo...

    > "Denerwuje ciebie notoryczne wyprzedzanie rowerzysty. Ty go mozesz
    wyprzedzac,
    > czemu on nie moze ciebie omijac?"
    >
    > Zdecyduj sie: wyprzedzac czy omijac ??

    Jedziesz i ja jade w tym samym kierunku: wyprzedzanie
    Stoisz, a ja jade (lub odwrotnie): omijanie
    Jedziesz z naprzeciwka, ja jade w druga manke: wymijanie

    POzdro
    Tomek



  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 10:10
    To rozwiazuje wszelkie prawa rowerzysty wobec poruszania sie obok uczestnikow
    ruchu - Nawet jesli stoja w korku, to sa to uczestnicy ruchu. Ten punkt mowi
    jednoznacznie - rowerzysta moze byc tylko "omijany, wyprzedzany, cokolwiek" A
    nawet powinien podczas wyprzedzania stosowac sie do art. 24.6 "[...]lub
    pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac jak najbardziej na prawo (teraz
    wiesz skad sie bierze wyprzedzanie na grubosc lakieru) i - w razie potrzeby -
    zatrzymac sie w celu ulatwienia wyprzedzania" - nie nie juz taki zlosliwy nie
    chce byc, chociaz, w zasadzie, czemu nie?

    ---------------------------------------------
    Nasz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale na szczescie kodeks jest
    obiektywny.
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 10:57
    Gdybys caly czas sie upieral przy omijaniu, a wysmial moja jazde obok (ktora
    jest podobnie naciagnieta jak omijanie), to omijac mozna lewa strona (chyba ze
    skrecam w lewo, ale nie skrecam). Przed skrzyzowaniem jest ciagla linia, lub
    drugi pas ruchu rowniez zastawiony samochodami - wiec poruszasz sie tym samym
    pasem jezdni co ja (wiec jesli warunki drogowe mowia "na tym pasie sie stoi" -
    to Ty jako pelnoprawny uczestnik tego ruchu, powinnes stac lub ominac drugim
    pasem) W zasadzie dodatkowo nie zachowujesz "bezpiecznej odlegosci" od
    (naciaganego) "omijanego". Dodam tylko, ze stoje na "pole position" przed
    przejsciam dla pieszych na czerwonym swietle, ktore bezwarunkowo daje mi nakaz
    pierwszenstwa dla pieszych, wiec nie wolno Tobie omijac mojego samochodu (w tym
    przypadku juz ewidentnie dokonujesz moim zdaniem proby wyprzedzania
    bezposrednio przed przejsciem dla pieszych)
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 22.07.03, 17:28
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Gdybys caly czas sie upieral przy omijaniu, a wysmial moja jazde obok (ktora
    > jest podobnie naciagnieta jak omijanie), to omijac mozna lewa strona (chyba
    ze
    > skrecam w lewo, ale nie skrecam). Przed skrzyzowaniem jest ciagla linia, lub
    > drugi pas ruchu rowniez zastawiony samochodami - wiec poruszasz sie tym
    samym
    > pasem jezdni co ja (wiec jesli warunki drogowe mowia "na tym pasie sie
    stoi" -
    > to Ty jako pelnoprawny uczestnik tego ruchu, powinnes stac lub ominac drugim
    > pasem) W zasadzie dodatkowo nie zachowujesz "bezpiecznej odlegosci" od
    > (naciaganego) "omijanego". Dodam tylko, ze stoje na "pole position" przed
    > przejsciam dla pieszych na czerwonym swietle, ktore bezwarunkowo daje mi
    nakaz
    > pierwszenstwa dla pieszych, wiec nie wolno Tobie omijac mojego samochodu (w
    tym
    >
    > przypadku juz ewidentnie dokonujesz moim zdaniem proby wyprzedzania
    > bezposrednio przed przejsciem dla pieszych)

    Natychmiast od momętu gdy ty zaczniesz mnie traktować jak równoprawnego
    użytkownika drogi i w imie przestrzegania przepisów nie będę musiał ryzykować
    życia i zdrowia.
    KA
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 14:42
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > To rozwiazuje wszelkie prawa rowerzysty wobec poruszania sie obok uczestnikow
    > ruchu - Nawet jesli stoja w korku, to sa to uczestnicy ruchu. Ten punkt mowi
    > jednoznacznie - rowerzysta moze byc tylko "omijany, wyprzedzany, cokolwiek" A
    > nawet powinien podczas wyprzedzania stosowac sie do art. 24.6 "[...]lub
    > pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac jak najbardziej na prawo (teraz
    > wiesz skad sie bierze wyprzedzanie na grubosc lakieru) i - w razie potrzeby -
    > zatrzymac sie w celu ulatwienia wyprzedzania" - nie nie juz taki zlosliwy nie
    > chce byc, chociaz, w zasadzie, czemu nie?

    Nie ma zadnych watpliwosci, co art. 24.6 mowi m.in. o rowerzystach.
    Tylko jest jedno ALE: wiekszosc przepisow stworzona zostala kilkanascie, badz
    kilkadziesiat lat temu, gdzie samochodow bylo tyle, ile teraz jest rowerow.
    Gdybym mial zatrzymywac sie i czekac, az wyprzedzi mnie kazdy blachosmrodziarz,
    to podejrzewam, ze nieruszylbym sie z miejsca. Ten punkt to jeden z przykladow
    na dyskryminacje tych, ktorzy "nie moga szybciej" (do czasu)

    Art.33.3 (1) Wiec, jesli samochod "zrowna" predkosc z predkoscia rowerzysty i
    chociaz obaj beda na sasiednich pasach, to wg prawa rowerzysta popelnil
    wykroczenie?

    A ponadto odnosnie wyprzedzania:
    Art. 24.1 Kierujacy pojazdem jest obowiazany przed wyprzedzaniem upewnic sie w
    szczegolnosci, czy:
    1) ma odpowiednia widocznosc i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
    utrudniania komukolwiek ruchu (ed.rowniez ruchu rowerzystow)

    Art 24.2 Kierujacy pojazdem jest obowiazny przy wyprzedzaniu zachowac
    szczegolna ostroznosc, a zwlaszcza bezpieczny odstep od wyprzedzanego pojazdu
    lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednosladowego lub kolumny
    pieszych odstep ten nie moze byc mniejszy niz 1m.

    Ruch pojazdow:
    Art 16.4. Kierujacy pojazdem jest obowiazany jechac mozliwie blisko prawej
    krawedzi jezdni. Jezeli pasy ruchu na jezdni sa wyznaczone, nie moze zajmowac
    wiecej niz jednego pasa.

    I teraz sytuacja: rowerzysta jedzie srodkiem pasa. Czy uwazasz, ze pownien
    zjechac maksymalnie na prawo, blisko kraweznika? A jesli robi to, bo nie chce
    wpasc do dziury, najechac na szkla, zahaczyc o kraweznik, zderzyc sie z
    pojazdem, ktory parkowal na chodniku i teraz cofa sie by wyjechac na jezdnie.
    Uwazasz, ze slowo "mozliwie" nalezy do twojej oceny, czy do oceny rowerzysty?

    > Nasz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale na szczescie kodeks jest
    > obiektywny.

    Nie wszedzie: podam ci link do pewnego biuletynu, bo nie chce mi sie pisac
    tego, co tam jest, a jest tego sporo.

    www.rowery.org.pl/biuletyn13.pdf

    Ale szkoda, ze obiektywnym moze byc tylko osoba, ktora ma mozliwosc jazdy
    kazdym rodzajem pojazdu. Jadac samochodem po prostu stosuje
    normy "europejskie", uwazam, ze slabszy uczestnik ruchu powinien miec rowne
    szanse, to wszystko.


    POzdro
    Tomek
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 16:03
    Gość portalu: SHP napisał(a):


    > Nie ma zadnych watpliwosci, co art. 24.6 mowi m.in. o rowerzystach.
    > Tylko jest jedno ALE: wiekszosc przepisow stworzona zostala kilkanascie, badz
    > kilkadziesiat lat temu, gdzie samochodow bylo tyle, ile teraz jest rowerow.

    USTAWA jest z 20 czerwca 1997 z pozniejszymi poprawkami. 6 lat temu piszesz,
    bylo tyle samochodow co teraz rowerow? Ja jezdzilem na rowerze, kiedy bylo
    wiecej rowerow niz samochodow (bo nawet te byly na talony)

    > Gdybym mial zatrzymywac sie i czekac, az wyprzedzi mnie kazdy
    blachosmrodziarz,

    Czy ja Ciebie obrazam??

    > Art.33.3 (1) Wiec, jesli samochod "zrowna" predkosc z predkoscia rowerzysty i
    > chociaz obaj beda na sasiednich pasach, to wg prawa rowerzysta popelnil
    > wykroczenie?

    Napisales na sasiednich pasach! To nie ta sama sytuacja.

    > I teraz sytuacja: rowerzysta jedzie srodkiem pasa. Czy uwazasz, ze pownien
    > zjechac maksymalnie na prawo, blisko kraweznika?

    TAK

    > A jesli robi to, bo nie chce
    > wpasc do dziury, najechac na szkla, zahaczyc o kraweznik,

    Walcz o likwidacje dziur i czystosc ulicy, tak jak walczysz o swiatobliwe
    traktowanie. Kierunek Twoich problemow -> ZDM, a przepisy trzeba przestrzegac.

    >zderzyc sie z
    > pojazdem, ktory parkowal na chodniku i teraz cofa sie by wyjechac na jezdnie.

    Trab, zatrzymaj sie, zabij tego kierowce, prawo stoi po Twojej stronie.

    > Uwazasz, ze slowo "mozliwie" nalezy do twojej oceny, czy do oceny rowerzysty?

    Nie uwazam, ze srodek jest objety pojeciem "mozliwie"

    > Ale szkoda, ze obiektywnym moze byc tylko osoba, ktora ma mozliwosc jazdy
    > kazdym rodzajem pojazdu. Jadac samochodem po prostu stosuje
    > normy "europejskie", uwazam, ze slabszy uczestnik ruchu powinien miec rowne
    > szanse, to wszystko.

    Ja jadac samochodem tez stosuje normy "europejskie", rowerem jezdze tylko tam
    gdzie czuje sie bezpiecznie - i nie jest to centrum Warszawy i nie mam potrzeby
    tam sie na sile pchac.

    Dla mnie slabszy ma rowne szanse, o ile wykazuje sie takim mysleniem o "mnie"
    na drodzde, jakim ja sie wykazuje o "nim" (przeciskanie sie przed moje "pole
    position", zeby byc bardziej dla mnie widocznym nie interesuje mnie, bo
    odbieram to w specyficzny inny sposob - utrudnia mi ruch)

    pzdr
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 19:47
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > USTAWA jest z 20 czerwca 1997 z pozniejszymi poprawkami.

    A wczesniej prawa o ruchu drogowym nie bylo? Cos krecisz..

    > Ja jezdzilem na rowerze, kiedy bylo
    > wiecej rowerow niz samochodow (bo nawet te byly na talony)

    Ja mam zdjecia sprzed kilku lat, miejsca w ktorych teraz parkuja samochody byly
    niemal puste...
    W czasie mojej 6 letniej, czynnej jazdy rowerem zauwazylem, ze na
    skrzyzowaniach, na ktorych jeszcze nie tak dawno ruch byl "mikroskopijny", dzis
    tworza sie gigantyczne korki.


    > > Gdybym mial zatrzymywac sie i czekac, az wyprzedzi mnie kazdy
    > blachosmrodziarz,
    >
    > Czy ja Ciebie obrazam??

    Uwazasz to za obrazliwe? Nie napisze przeciez, ze kazdy, kto jedzie samochodem,
    zostawia za soba "nieskazitelnie czyste powietrze", bo sklamie.
    Okreslenie jest ogolne.

    > Napisales na sasiednich pasach! To nie ta sama sytuacja.

    Jeszcze raz: Kierujacemu rowerem lub motorowerem zabrania sie:
    1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu.

    Przepisy ogolne:
    Jezdnia - czesc drogi przeznaczona dla ruchu pojazdow
    Pas ruchu - kazdy z podluznych pasow jezdni wystarczajacy do ruchu jednego
    rzedu pojazdow wielosladowych, oznaczony lub nie oznaczony znakami drogowymi.

    Wobec tego kazdy z pasow ruchu jest czescia jezdni. W kodeksie nie ma napisane:
    Kierujacemu rowerem lub motorowerem zabrania sie:
    1) jazdy po "tym samym pasie ruchu" obok innego uczestnika ruchu.

    Okreslenie jezdnia tyczy sie wiec calej nawierzchni: od chodnika do chodnika.


    > > I teraz sytuacja: rowerzysta jedzie srodkiem pasa. Czy uwazasz, ze pownien
    > > zjechac maksymalnie na prawo, blisko kraweznika?
    >
    > TAK

    Szkoda slow...

    > > A jesli robi to, bo nie chce
    > > wpasc do dziury, najechac na szkla, zahaczyc o kraweznik,
    >
    > Walcz o likwidacje dziur i czystosc ulicy, tak jak walczysz o swiatobliwe
    > traktowanie. Kierunek Twoich problemow -> ZDM, a przepisy trzeba przestrzega
    > c.

    Ludzie z rowerowych organizacji wychodza z siebie, by cos w tym pojechanym
    kraju zmienic. Skutkuje?

    > >zderzyc sie z
    > > pojazdem, ktory parkowal na chodniku i teraz cofa sie by wyjechac na jezdn
    > ie.
    >
    > Trab, zatrzymaj sie, zabij tego kierowce, prawo stoi po Twojej stronie.

    Wole zapobiegac takim sytuacjom jadac srodkiem pasa...

    > > Uwazasz, ze slowo "mozliwie" nalezy do twojej oceny, czy do oceny rowerzys
    > ty?
    >
    > Nie uwazam, ze srodek jest objety pojeciem "mozliwie"

    Dobra, to spytam tak: pojecie bezpiecznej odleglosci powinno byc tobie znane.
    Ile ta odleglosc wg ciebie wynosi? Biorac pod uwage, ze jedziesz za samochodem,
    jaki odstep musisz od niego zachowac?


    > Ja jadac samochodem tez stosuje normy "europejskie",

    Rowerzysta w Niemczech moze omijac samochody z ich prawej strony, tak samo w
    Holandii, chociaz tam i tak maja mnostwo drog dla rowerow. Tak samo jest
    jeszcze w kilku krajach skandynawskich. O tym mowi m.in. biuletyn, ktory
    polecilem twojej uwadze. Ta sa normy europejskie. Masz chyba inne pojecie o
    Europie...

    > rowerem jezdze tylko tam
    > gdzie czuje sie bezpiecznie - i nie jest to centrum Warszawy i nie mam
    potrzeby
    > tam sie na sile pchac.

    Ja mieszkam w Szczecinie. Podobnie jak w Warszawie, zeby gdzies wyskoczyc
    rowerem do lasu, trzeba najpierw przejechac przez miasto.

    > Dla mnie slabszy ma rowne szanse, o ile wykazuje sie takim mysleniem o "mnie"
    > na drodzde, jakim ja sie wykazuje o "nim" (przeciskanie sie przed moje "pole
    > position", zeby byc bardziej dla mnie widocznym nie interesuje mnie, bo
    > odbieram to w specyficzny inny sposob - utrudnia mi ruch)

    Domniemanym sprawca kazdego wypadku, jakie ma miejsce w niektorych krajach
    Europy jest osoba prowadzaca pojazd masywniejszy. Proste.

    POzdro
    Tomek
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 16:43
    Moze nie bardzo sie wyrazam i niepotrzebnie przezucam sie na respektowanie
    prawa, moze argument logiczny przemowi:

    Jesli jest korek i widze niekonczaca sie ulice Niepodleglosci, nie mam nic
    przeciwko owieczkom mknacacym na swoich stalowych kucykach pomiedzy
    samochodami, powaznie, ale:

    Stoi na skrzyzowaniu powiedzmy 13 samochodow (po 6 na kazdym z dwoch pasow -
    zalozmy ze jest to ta nieszczesliwa Niepodleglosci lub Pulawska) srednio
    samochod ma jakies 3m - nie ma korkow. Czy skoro Twoj raczy kucyk tak szybko
    potrafi zjechac ze skrzyzowania, powiedz mi - co Toba kieruje ze musisz te
    jakies 25 metrow przepychac miedzy samochodami zeby stanac na czele tego
    peletonu i zmuszac kazdego z tych 6-ciu zeby Ciebie wyprzedzali. Czy nie
    zdazysz przejechac te 25 metrow, zeby zalapac sie na zielone?

    Argument "lepsza widocznosc" do mnie nie przemawia, bo Twoja lepsza widocznosc
    (z przodu, bo z tylu ambicja Ci stac nie pozwala) powoduje zwiekszanie
    niebezpieczenstw przy tak powaznym manewrze jakim jest wyprzedzanie tuz zaraz
    za skrzyzowaniem. (ktore musze dokonac ze szczegolna uwaga, po Twoim beztroskim
    przepychaniu sie miedzy pojazdami w imie lepszej widocznosci)
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 19:55
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Moze nie bardzo sie wyrazam i niepotrzebnie przezucam sie na respektowanie
    > prawa, moze argument logiczny przemowi:
    >
    > Jesli jest korek i widze niekonczaca sie ulice Niepodleglosci, nie mam nic
    > przeciwko owieczkom mknacacym na swoich stalowych kucykach pomiedzy
    > samochodami, powaznie, ale:

    Sukces? ;-P

    > Stoi na skrzyzowaniu powiedzmy 13 samochodow (po 6 na kazdym z dwoch pasow -
    > zalozmy ze jest to ta nieszczesliwa Niepodleglosci lub Pulawska) srednio
    > samochod ma jakies 3m - nie ma korkow. Czy skoro Twoj raczy kucyk tak szybko
    > potrafi zjechac ze skrzyzowania, powiedz mi - co Toba kieruje ze musisz te
    > jakies 25 metrow przepychac miedzy samochodami zeby stanac na czele tego
    > peletonu i zmuszac kazdego z tych 6-ciu zeby Ciebie wyprzedzali.

    Pisalem juz wczesniej, w poscie, ze nie zawsze "wpycham" sie przed samochody. A
    kieruje mna to, by zdarzyc na zielone.

    > Czy nie
    > zdazysz przejechac te 25 metrow, zeby zalapac sie na zielone?
    >

    Wszystko zalezy od sytuacji. Czytaj uwazniej posty.


    > Argument "lepsza widocznosc" do mnie nie przemawia, bo Twoja lepsza
    widocznosc
    > (z przodu, bo z tylu ambicja Ci stac nie pozwala) powoduje zwiekszanie
    > niebezpieczenstw przy tak powaznym manewrze jakim jest wyprzedzanie tuz zaraz
    > za skrzyzowaniem. (ktore musze dokonac ze szczegolna uwaga, po Twoim
    beztroskim
    >
    > przepychaniu sie miedzy pojazdami w imie lepszej widocznosci)

    Nie takim beztroskim. Wiesz jak wtedy adrenalina rosnie?
    Sprawe rozwiazalyby z pewnoscia sciezki i jeszcze raz sciezki. Wtedy po prostu
    nie musialbym sie martwic, ze w samochodowym "peletonie" jest ktos, kto nie
    lubi n-razy wyprzedzac tego samego rowerzysty. Niech sobie dalej stoi w korkach.

    POzdro
    Tomek

    Jak rowerzysci nie maja gdzie jezdzic, to jezdza wszedzie...
  • Gość: Behemot IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 21:34
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 23:56
    ...Ty, jadac samochodem, cenisz tylko swoja wygode, ja jadac samochodem dbam o
    bezpieczenstwo innych. Koniec. Kropka.

    Adios
    Tomek
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 11.07.03, 10:13
    przez rowerzystow poprzez "obawy przez zdazeniem na swiatlo (a przeciez te
    stalowe kucyki tak szybko zjezdzaja ze skrzyzowania - look who's talkin')" oraz
    wymuszona "lepsza widocznosc" w imie lepiej mnie widzisz z przodu niz z tylu
    (jakby samochody tylko cofaly sie na tych skrzyzowaniach). Poza tym jest to
    lamanie przepisow (okej naciagane "omijanie", ale nie w przypadku omijania tego
    co zajmuje "pole position" przed przejsciem dla pieszych, wiec i tak mozesz
    ominac 5 z szesciu stojacych w imie Twojej interpretacji "omijania")

    Stosuj sie do przepisow, nie spiesz sie zjezdajac ze skrzyzowania, nie "omijaj"
    uczestnikow ruchu itp, a nasza koegzystencja bedzie bezpieczna.

    Piszac TU i TERAZ jako jezdzacy samochodem dbam o bezpieczenstwo rowerzysty. Bo
    moze choc jeden sie zastanowi i zrezygnuje z owczego pedu do swiatel,
    rozumiejac, ze sam w tym przypadku na wlasne zyczenie stwarza niebezpieczna
    sytuacje dla siebie i w takiej sytuacji moze oczekiwac, ze 5 z szesciu
    ktorych "ominal" bedzie go wyprzedzac na grubosc lakieru, a 6 zagadany przez
    komorke wjedzie w niego (przyczyna - skutek - zwrocam uwage na przyczyne). Na
    drodze nie wiesz jak jezdze, wiec nie IMPUTUJ mi rzeczy, ktorych nawet nie
    mozesz wywnioskowac z tego co tu napisalem, rownie dobrze moglbym obrzucic
    kalumnami rowerzystow, ze wszyscy musza byc pijani jezdzacm tak jak jezdza, ale
    nie jest to moja intencja.
    ------------------------------
    /cynizm mode:on
    Chyba, ze szukacie meczennikow, interpretujac przepisy o omijaniu, w imie
    stwarzania tychze niebezpiecznych sytuacji, by taki meczennik powypadkowy byl
    argumentem w wykazywaniu jak: brakuje sciezek, jak niebezpieczni sa kierowcy,
    mozna mala manifestacja zrobic z cyklu "kolejny killer samochodowy", zrobic
    sensacje z wypadku "meczennika" itp. itd.
    Chwala meczennikom (teraz w zasadzie mozecie sie od wielu uczyc, moze od razu
    na standardowe wyposazenie roweru zlozyc jakies materialy wybuchowe - jak
    kierowca wjedzie, to szanse beda wyrownane)
    /cynizm mode:off

    Howgh

  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 14:41
    ...gdyby unormowali prawnie takie zachowania rowerzysty , tzn. wyraznie byloby
    napisane, ze omijanie pojazdow przez rowerzyste z ich prawej strony jest
    dopuszczalne pod warunkiem, ze rowerzysta bedzie mial dostateczna przestrzen do
    wykonania takiego manewru?
    Byles moze w Niemczech lub innym "bardziej rowerowym" panstwie niz Polska?
    Sprobowalbys tam narzekac, ze bez przerwy omija ciebie ten sam rowerzysta.
    Tam prawo chroni slabszych. U nas nie. U nas ogranicza sie prawa rowerzysty
    tlumaczac to: "dla ich bezpieczenstwa", zamiast jasno stwierdzic: "dla wygody
    kierowcy". Pytam sie jeszcze raz: dlaczego kierowcy moga wyprzedzac rowerzyste,
    nawet nie zjezdzajac na inny pas, a rowerzysci nie moga robic tego samego?
    Rownosc prawa?
    Po raz nty polecam linka, ktory wczesniej podalem. Jakos nie moge dopatrzyc sie
    Twojej opinii na temat tego biuletynu i informacji w nim zawartych.

    POzdro
    Tomek


  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 11.07.03, 15:11
    /cynizm mode:on
    Nie pisz mi o wyjatkach, Niemcy akurat maja taka siec drogowa, ze nie trzeba
    sie przeciskac przez Centrum Warszawy jadac z Krakowa do Szczecina. Co mnie
    obchodzi co byloby gdyby , jak wyglada cos tam gdzies tam. Pojedz do Grecji,
    pokaz mi w Hiszpanii, a nie bedziesz pokazywal jedno zdjecie z jednej
    przecznicy w Amsterdamie (bylem tam tez) i mowil, ze tam jest tak wszedzie. Ja
    tez chcialbym zyc na "Bahamach", a tu albo bedziemy koegzystowac, albo dalej
    zajezdzac sobie wzajemnie droge w ramach slusznej racji (a raczej interpretacji
    przepisow wg wlasnego widzimisie - bo za za stare 6 lat temu nie bylo samochodw
    ROTFL)- Ty przed swiatlami, zeby byc lepiej widocznym - ja wyprzedzal Ciebie o
    grubosc lakieru, zebys bardziej jechal z prawej. Bedzie cool, meczennicy za 10
    lat doczekaja sie bezkolizyjnych sciezek (wtedy juz dla wozkow), mordercy beda
    siedziec w wiezieniach.
    /cynizm mode:off
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 18:02
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Nie pisz mi o wyjatkach,

    Zle pokazywac dobre przyklady?

    > Co mnie
    > obchodzi co byloby gdyby , jak wyglada cos tam gdzies tam.

    To jest to, o czym pisalem wczesniej. Najwazniejsza jest wygoda wokol wlasnej
    dupy, nie?

    > Pojedz do Grecji,
    > pokaz mi w Hiszpanii, a nie bedziesz pokazywal jedno zdjecie z jednej
    > przecznicy w Amsterdamie

    Zeby tylko jedno...

    > i mowil, ze tam jest tak wszedzie.

    Nie pisalem, ze tak jest wszedzie, nie przekracaj.

    > Ja
    > tez chcialbym zyc na "Bahamach", a tu albo bedziemy koegzystowac, albo dalej
    > zajezdzac sobie wzajemnie droge w ramach slusznej racji (a raczej
    interpretacji)

    Ty, jadac samochodem mozesz sobie wybierac dziury, rowerzysta wg ciebie nie
    moze, bo jadac musi obcierac oponami o kraweznik. To jest twoja sluszna racja?


    > Ty przed swiatlami, zeby byc lepiej widocznym

    Akurat w tym momencie niczym Tobie nie zagrazam.

    >- ja wyprzedzal Ciebie o
    > grubosc lakieru, zebys bardziej jechal z prawej. Bedzie cool,

    To akurat jest wykroczenie, za ktore mozesz surowo odpowiadac. Tymbardziej,
    jesli rowerzysta poniesie z tego tytulu jakis uszczerbek na zdrowiu. Wiem to z
    doswiadczenia.

    > meczennicy za 10
    > lat doczekaja sie bezkolizyjnych sciezek (wtedy juz dla wozkow)

    Smiej sie, smiej, rowersow jest coraz wiecej. Ciesz sie, ze nie kazdy z nich
    jezdzi ulicami...

    > mordercy beda
    > siedziec w wiezieniach.

    Zamowiles juz sobie miejsce?

    .off
    Tomek




  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 22.07.03, 17:26
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > To rozwiazuje wszelkie prawa rowerzysty wobec poruszania sie obok
    uczestnikow
    > ruchu - Nawet jesli stoja w korku, to sa to uczestnicy ruchu. Ten punkt mowi
    > jednoznacznie - rowerzysta moze byc tylko "omijany, wyprzedzany, cokolwiek"
    A
    > nawet powinien podczas wyprzedzania stosowac sie do art. 24.6 "[...]lub
    > pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac jak najbardziej na prawo (teraz
    > wiesz skad sie bierze wyprzedzanie na grubosc lakieru) i - w razie potrzeby -

    > zatrzymac sie w celu ulatwienia wyprzedzania" - nie nie juz taki zlosliwy
    nie
    > chce byc, chociaz, w zasadzie, czemu nie?
    >
    > ---------------------------------------------
    > Nasz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale na szczescie kodeks jest
    > obiektywny.

    jak najbardziej w prawo ale tak by mógł kontynuować jazdę a nie wpadać w
    dziurę w jezdni. Ciekaw jestem ile jeszcze razy bedziesz brał coś dosłownie
    bez wnikania w sens i zamysł...
    KA
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 17:55
    Gość portalu: KA napisał(a):

    >
    > jak najbardziej w prawo ale tak by mógł kontynuować jazdę a nie wpadać w
    > dziurę w jezdni. Ciekaw jestem ile jeszcze razy bedziesz brał coś dosłownie
    > bez wnikania w sens i zamysł...
    > KA

    Omijaj dziury prawa strona, ciekawe, ile razy jeszcze bedziesz widzial same
    przeszkody w tym kodeksie drogowym, i ile razy bedziesz widzal dziury tylko ze
    swojej prawej strony..
  • czlowiek_za_kierownica 02.07.03, 13:31
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Z tego co czytałem a co pisze Marcin Hyła na pl.rec.rowery w ustawodastwie
    > holenderskim niemieckim- zdaje sie, rowerzysta traktowany jest jako strona
    > słabsza.Myślę że Marcin Hyła zna się na tym co pisze i nie wywodzi swoich
    > twierdzeń z obserwacji tylko ale i z przepisów prawa.

    A teraz proszę, zastanów się, dlaczego takie ustawodawstwo nie zostało jeszcze
    wprowadzone w Polsce. Kto to ma uchwalić? Zdaje się, że Sejm, prawda? Wybacz mi
    proszę lekką drwinę, ale musicie koledzy rowerzyści lepiej lobbować. Ale za
    dobry lobbing nie można uznać corocznego blokowania głownych ulic polskich
    miast w czasie rowerowych happeningów. Może to jest dobre na zarządców miast,
    aby dorysowali trochę ścieżek, ale nie na Sejm, żeby zmienił prawo.

    Behemot dobrze odpowiedział Ci na pozostałe kwestie.

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: ponponka IP: *.waw 02.07.03, 13:40
    I co z tego, ze zostanie uchwalona ustawa o ochronie
    rowerzystow?
    Bedzie tak samo przestrzegana jak wiele innych np.
    przestrzeganie ograniczenia predkosci (nagminnnie lamane,
    kazdy kierowca ma chociaz raz na sumieniu to wykroczenie)
    Dopoki w Polsce nie bedzie sie przestrzegac prawa bedzie
    taj jak jest, czyli zle (w kazdej dziedzinie zycia).
    Ponponka i iKONkA
  • czlowiek_za_kierownica 02.07.03, 16:50
    Gość portalu: ponponka napisał(a):

    > I co z tego, ze zostanie uchwalona ustawa o ochronie
    > rowerzystow?
    > Bedzie tak samo przestrzegana jak wiele innych np.
    > przestrzeganie ograniczenia predkosci (nagminnnie lamane,
    > kazdy kierowca ma chociaz raz na sumieniu to wykroczenie)
    > Dopoki w Polsce nie bedzie sie przestrzegac prawa bedzie
    > taj jak jest, czyli zle (w kazdej dziedzinie zycia).
    > Ponponka i iKONkA

    Droga Ponponko i iKONkO,
    no wlasnie chodzi o to, zeby ustawa byla, wtedy jako bardziej uprzywilejowani
    rowerzysci mogliby podnosic glos o dyskryminacji.

    Zas temat przestrzegania prawa w Polsce jest tak szeroki, ze mozna by stworzyc
    osobna dyskusje na jego temat. Dopoki prawo nie zostanie napisane na nowo, a
    nie tylko wprowadzane beda korekty prawa stalinowsko - gomolkowskiego, dopoki
    policja bedzie wolała zaczajać sie za 'krzakami' na trzypasmowej bezkolizyjnej
    trasie Siekierkowskiej czyhajac na kierowcow przekraczajacych 70 zamiast scigac
    i lapac prawdziwych przestepcow szkadzacych gospodarce Polski, dopoki
    prokuratura bedzie poddawala w watpliwosc slowa napadnietego czlowieka
    stawiajac wyzej napastnika nad poszkodowanym zamiast rzetelnie przygotowac
    wniosek o aresztowanie tegoz przestepcy, dopoki sady beda stosowac zasade
    niskiej spolecznej szkodliwosci czynu zamiast karac przestepcow zgodnie z
    kodeksem prawnym, tak dlugo nie mozemy liczyc na praworzadnosc i przestrzeganie
    prawa.

    nalezy zastanowic sie, czy chcemy zyc w panstwie prawa i chcemy o to panstwo
    prawa sie dopominac (a nawet walczyc), czy wolimy poddac sie sytuacji i tylko
    narzekac, ze jest jak jest.

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: ponponka IP: *.waw 03.07.03, 08:36
    Chcialabym bardzo, aby w Polsce prawo bylo przestrzegane.
    Wbrew pozorom regulacja zycia publicznego ulatwia zycie.
    Mialam okazje zapoznac sie z tym w Norwegii.
    Ale nie o tym pisalam w poprzednim poscie. Chcialam tylko
    zauwazyc, ze wytykamy innym bledy i wystepki. A sami nie
    jestesmy bez winy
    Moze zacznijmy od siebie???
    Dajmy dobry przyklad i przestrzegajmy przepisy, chocby i
    byly wg nas idiotyczne (kierowcom proponuje zdjecie nogi
    z gazu)
    Ponponka i iKONkA
  • czlowiek_za_kierownica 03.07.03, 13:45
    Gość portalu: ponponka napisał(a):

    > Chcialam tylko zauwazyc, ze wytykamy innym bledy i wystepki. A sami nie
    > jestesmy bez winy. Moze zacznijmy od siebie???
    > Dajmy dobry przyklad i przestrzegajmy przepisy, chocby i
    > byly wg nas idiotyczne (kierowcom proponuje zdjecie nogi z gazu)
    > Ponponka i iKONkA

    Ja nie widze problemu. Choc to troche denerwujace, kiedy po dluzszym pobycie w
    Skandynawii wracalem droga Gdansk - Warszawa jadac przepisowe 90 (bo tak sie
    tam przyzwyczailem) i bylem wyprzedzany przzez wszystkich, nawet przez TIRy i
    ciezarowki. Zreszta nie wiem, dlaczego akurat przekraczanie predkosci jest
    takie denerwujace dla Ciebie i wielu innych (i zawsze wytykane przez
    rowerzystow - czyzby z zazdrosci?) - chyba problemem nie jest szybsza jazda na
    pustym odcinku drogi, ale niedostosowanie predkosci jazdy do warunkow
    panujacych na drodze i umiejetnosci kierujacego. To jest najczestsza przyczyna
    wypadkow na drogach, niestety.
    Dobrze, przestrzegajmy przepisy, a rowerzystom proponuje przeprowadzanie
    rowerow przez pasy (jesli juz wysuwamy propozycje) ;-)
    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: ponponka IP: *.waw 03.07.03, 15:51

    >
    > Zreszta nie wiem, dlaczego akurat przekraczanie
    predkosci jest
    > takie denerwujace dla Ciebie i wielu innych (i zawsze
    wytykane przez
    > rowerzystow - czyzby z zazdrosci?) -
    Wytykany najczesciej, bo jest to przepis najczesciej
    lamany ;) (jak widac przez Ciebie tez, wiec nie wytykaj
    innym wykroczen tylko popatrz na Siebie). Wiec jest
    bardzo widoczny. I najbardziej jest wtedy widoczne
    przymykanie oka Policji.
    Czy norweska Politi postepuje w ten sposob? Nie! Tam nie
    ma przepros, i placz i plac (a czasami nawet i zegnaj sie
    z prawkiem, gdy jechales po terenie zabudowanym 100 km/h)
    Ponponka i iKONkA
  • czlowiek_za_kierownica 03.07.03, 17:20
    Gość portalu: ponponka napisał(a):

    > Wytykany najczesciej, bo jest to przepis najczesciej lamany ;)
    > (jak widac przez Ciebie tez, wiec nie wytykaj innym wykroczen tylko popatrz
    > na Siebie). Wiec jest bardzo widoczny.

    OK, ja tez nie jestem bez winy, nie wypieram sie, choc staram sie to robic
    tylko wtedy, kiedy warunki pozwalaja... ale bije sie w klatke, mea culpa.

    > I najbardziej jest wtedy widoczne przymykanie oka Policji.
    > Czy norweska Politi postepuje w ten sposob? Nie! Tam nie
    > ma przepros, i placz i plac (a czasami nawet i zegnaj sie
    > z prawkiem, gdy jechales po terenie zabudowanym 100 km/h)

    no, juz nasza policja sie troche poprawia, musze przyznac, choc mimo wszystko
    nie zmniejsza sie ilosc opowiesci o 'oplacie zwyczajowej' lub inaczej mowiac
    lapowce do reki. W Norwegii jest jak jest, bo tam nie ma lapowek, mandaty sa
    wysokie i zawsze egzekwowane. Ale dotyczy to wszystkiego i wszystkich
    (rowerzystow tez), wiec znow wracamy do tematu przestrzegania prawa i
    egzekwowania kar za nierobienie tego.

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 02.07.03, 00:42
    Gość portalu: Noname napisał(a):

    > crunchips napisał:
    >
    > > za onet.pl: Słupska drogówka będzie karać pieszych za
    > > chodzenie po ścieżkach rowerowych. ....bla bla bla zy nie przestrzegają
    > > przepisów i jeżdżą w miejscach niedozwolonych.
    > >
    > >
    > > Też chcę tak w Warszawie!!!!
    >
    > A Ja chce w Warszawie, zeby najbardziej surowo jak mozna karac rowerzystow
    za
    > przejezdzanie przez przejscia dla pieszych (schodzi sie z kraweznika z
    rowera i
    >
    > kulturalnie przelazi ciagnac te kawalki drutu na druga strone drogi)

    Przepis o schodzeniu i przeprowadzaniu roweru nie jest zbyt trafiony.Nie
    dostrzegam az tak istotnej różnicy między przejsciem dla pieszych a przejsciem
    wraz z przejazdem dla rowerzystów jesli chodzi o bezpieczenstwo
    rowerzysty.Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególnej
    ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeniu z
    roweru.Jezdzisz po miescie rowerem?Przechodzisz z nim przez kazde pasy?Nie
    frustruje Cie to ze co kilkaset metrow musisz zejsc i go prowadzic?

    Te kawałki drutu są niejednokrotnie drożesze niz kilkuletnie samochody
    jezdzace w Polsce które same w sobie stanowia wieksze zagrozenie.


    Karac
    > rowerzystow dojezdzajacych miedy samochodami lub przy krawezniku do swiatel.
    > Taki glupol jedzie do tych swiatel, tylko po to , zeby potem kierowca musial
    go
    >
    > po raz ponowny wyprzedzac i stwarzac niebezpieczna sytuacje na drodze i
    > tamowanie ruchu. Karac najsurowiej nie trzymanie sie prawej strony jezdni..

    Często jest tak że nie jesteś w stanie jechać tuż przy krawężniku gdyż:

    1) stan drogi na to nie pozwala
    2) myślenie wśród niektórych kierowców nie należy do ich mocnej strony a jako
    rowerzysta i kierowca biorę to pod uwagę i zostawiam sobie trochę miejsca
    jadcąc rowerem żeby w razie czego mieć możliwośc manewru jak mnie mija
    samochód w nieprzepisowej odległości co grozi dla mie kalectwem albo i śmiercią

    Jadąc samochodem powinieneś zajmowac prawy pas ruchu jeżeli jest to możliwe.W
    przeciwnym przypadku łamiesz przepisy.Zastanów się jak często w ciągu dnia nie
    stosujesz się do tego a poźniej mów sobie że rowerzystów za to nalezy karać a
    kierowców to niby co obowiązuje w tym kraju?


    juz
    >
    > olewam tych kretynow co jezdza ulica mimo iz maja obok sciezke rowerowa...
    coz
    > takich sie nie uleczy.. ale jazda srodkowym pasem.. mimo ze sie nigdzie nie
    > skreca (a czesto na wyssokosci SGH - GUS jezdza tak, bo nie wjezdzaja na pas
    > autobusowy :)) obok oczywiscie sciezka rowerowa..)

    Co do rowerzysty racja zeby nie utrudniac innym jazdy niech jedzie prawym
    pasem.Ciekawi mnie tylko jak czesto Ty jadac samochodem nie trzymasz sie
    prawego pasa mimo ze powinienes?


    KARAC za : notoryczny brak
    > odpowiedzniego oswietlenia rowerow.. w dzien powinno sie posiadac sprawne
    > oswietlenie.

    Racja karac za brak oswietlenia.

    >
    > BTW.. Ja tez lubie jezdzic rowerem, ale debili trzeba karac..

    Może lubisz ale nie wierzę że przeprowadzasz zawsze rower przez pasy z
    prostego powodu o którym wyżej wspomniałem.

    Michał
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 10:33
    > Przepis o schodzeniu i przeprowadzaniu roweru nie jest zbyt trafiony.Nie
    > dostrzegam az tak istotnej różnicy między przejsciem dla pieszych a
    przejsciem
    > wraz z przejazdem dla rowerzystów jesli chodzi o bezpieczenstwo
    > rowerzysty.Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególnej
    > ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeniu z
    > roweru.Jezdzisz po miescie rowerem?Przechodzisz z nim przez kazde pasy?Nie
    > frustruje Cie to ze co kilkaset metrow musisz zejsc i go prowadzic?

    Ja Ci odpowiem, bo mnie akurat kilka razy "zaskoczyl" taki rowerzysta.

    Przejscie wraz z przejazdem ze sciezki rowerowej OK, ale przejscie dla pieszych
    bez sciezki rowerowej (uwierz mi, kierowcy zwracaja uwage na ceglana sciezke
    (przynajmniej ja)) nie jest bezpieczne dla jadacego rowerzysty.

    Sytuacja :

    Skrecam w prawo, mam strzalke zielona. Patrze na przejscie dla pieszych nikogo
    nie ma, rozpedzam sie do 10 km na godzine wjezdzam na przejscie a tam samobojca
    z predkoscia 40 km jedzie na rowerze, bo ma zielone swiatlo dla pieszych i
    uwaza jak tu niektorzy dowodza ze jest "swiety". Uwierz mi, zasieg wzroku przy
    przejsciu dla pieszych kierowcow nie siega dalej niz 20 metrow - po prostu
    pieszego nawet przebiegajacego da sie zauwazyc w tych 20 metrach, rowerzysty
    nie.

    Wypadek:

    Ja wyhamuje z predkosci 10 km przy skrecie w prawo jesli mam refleks,
    rowerzysta przy rozpedzonym przejzdzie nie zdazy nawet jesli ma super refleks.
    Jesli trafich na zlego kierowce nie ma szans, czy o to chodzi?

    Frustracja zejscia jest taka sama jak frustracja kierowcow na swiatla, korki i
    dziury w drogach, wiec w zasadzie trzeba sie z tym pogodzic dla wlasnego
    bezpieczenstwa i nie doszukiwac sie zlosliwosci ze strony kierowcow.
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 03.07.03, 17:33
    Gość portalu: Behemot napisał(a):
    > Uwierz mi, zasieg wzroku przy
    > przejsciu dla pieszych kierowcow nie siega dalej niz 20 metrow - po prostu
    > pieszego nawet przebiegajacego da sie zauwazyc w tych 20 metrach, rowerzysty
    > nie.

    Robert: Wobec tego jest to powod aby zniesc wszystkie warunkowe skrety w prawo.
    Wowczas jest czerwone to stoisz a jak jest zielone to jedziesz. I wszystko jest
    jasne i proste. Takie rozwiazanie jest we Wloszech i tam bardzo dobrze
    funkcjonuje.
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 03.07.03, 17:54
    Gość portalu: Robert napisał(a):

    > > Robert: Wobec tego jest to powod aby zniesc wszystkie warunkowe skrety w
    prawo.
    >
    > Wowczas jest czerwone to stoisz a jak jest zielone to jedziesz. I wszystko
    jest
    >
    > jasne i proste. Takie rozwiazanie jest we Wloszech i tam bardzo dobrze
    > funkcjonuje.

    Daj mi cos w zamian, np. obwodnice albo cos podobnego, co nie bedzie zwiekszac
    korkow i emisji zanieczyszczen ze stojacego mojego pojazdu, a przychyle sie do
    Twojego zdania bez szemrania.

    Ale, nie ograniczaj mi tego bez alternatywy, w imie nie stosujacych sie do
    prawa rowerzystow. OK?
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 01:19
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Gość portalu: Robert napisał(a):
    >
    > > > Robert: Wobec tego jest to powod aby zniesc wszystkie warunkowe skret
    > y w
    > prawo.
    > >
    > > Wowczas jest czerwone to stoisz a jak jest zielone to jedziesz. I wszystko
    >
    > jest
    > >
    > > jasne i proste. Takie rozwiazanie jest we Wloszech i tam bardzo dobrze
    > > funkcjonuje.
    >
    > Daj mi cos w zamian, np. obwodnice albo cos podobnego, co nie bedzie
    zwiekszac
    > korkow i emisji zanieczyszczen ze stojacego mojego pojazdu, a przychyle sie
    do
    > Twojego zdania bez szemrania.

    Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
    Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
    zielone.Dzieki temu pieszy ma spokój rowerzysta i kierowca drogi poprzecznej
    bo wie ze zaden kierowca sie nie zapomni i nie wiedzie powodujac
    wypadek.Dlaczego postrzegasz likwidacje warunkowego skretu jako odebranie
    czegos kierowca.Nie uwazasz ze takie posuniece przyczynia sie do poprawienia
    bezpieczenstwa ww osob w tym kierowców.Tak bardzo jest potrzeben
    zaoszczedzenie tych kilkudziesieciu sekunk maks paru minut?Jakie argumenty wg
    Ciebie przemawiaja za tym ze wrunek jest niezbedny do funkcjonowania zycia?

    Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
    ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
    zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?Jak tak bardzo zalezy Ci na ochronie
    srodowiska przesiadz sie do transportu miejskiego chodz piechota kup rower
    hulajnogę wtedy zmniejszysz ilosc spalin poprawisz zdrowie.

    >
    > Ale, nie ograniczaj mi tego bez alternatywy, w imie nie stosujacych sie do
    > prawa rowerzystow. OK?

    Michał
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 09:49
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
    > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
    > zielone.

    W wiekszosci juz mieli, wiekszosc krajow juz ma. Nie chodzi mi tu o
    skrzyzowanie ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" - tu faktycznie moze to nie
    ma sensu, ale zjezdzanie z "glownych" arterii naszych lokalnych autostrad z
    cyklu Pulawska, Marszalkowska, Jana Pawla, Niepodleglosci - tak, bo w miescie
    nie ma skrzyzowan bezkolizyjnych, nie ma nieoswietlonych rond, a uwierz mi
    zjechanie z tych zawsze zatloczonych arterii (naszych lokalnych autostrad przez
    miasto) bardzo ulatwia zycie kierowcom i nie bez przyczyny wielu z nich
    przeklina innych kierowcow , ktorzy zajmuja "pole position" i blokuja skret w
    prawo (tu chodzi o kulture wspolzycia na drodze).

    > Nie uwazasz ze takie posuniece przyczynia sie do poprawienia
    > bezpieczenstwa ww osob w tym kierowców.

    Tak, na ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" i przy wjezdzaniu na zatloczone
    albo szybsze drogi zgodzilbym sie, ale nie przy zjezdzaniu z "glownych arterii"

    >Tak bardzo jest potrzeben
    > zaoszczedzenie tych kilkudziesieciu sekunk maks paru minut?Jakie argumenty wg
    > Ciebie przemawiaja za tym ze wrunek jest niezbedny do funkcjonowania zycia?

    Czekalem, az ten argument wyjdzie :), a powiedz mi: czy zejscie z siodelka zeby
    przeprowadzic rower na piechote przez ulice, to czasami nie te kilkadziesiat
    sekund? Jaki tu argument przemawia?

    Jesli bedziemy jak sciany obstawac przy swoich twardych argumentach nie
    rozumiejac drugiej strony, zadna polemika nie ma sensu i faktycznie, pragnijmy
    sily piesci na tych drogach, rozejdzmy sie w pokoju, podzielmy sie i walczmy az
    sie powybijamy i poniszczymy cudze samochody rozrzucajac ziarna na karoserie.
    Pytania do dluzszego przemyslenia: "Kto nam zgotowal ten los?" "Czego
    potrzebuja wszyscy uczestnicy ruchu, zeby byli szczesliwi?" (odpowiedz na
    drugie tzw "ideologow" pewnie brzmi "eliminacja" - ROTFL)


    > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
    > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
    > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?Jak tak bardzo zalezy Ci na ochronie
    > srodowiska przesiadz sie do transportu miejskiego chodz piechota kup rower
    > hulajnogę wtedy zmniejszysz ilosc spalin poprawisz zdrowie.

    Pozwol mi sie chwytac wszystkich argumentow, chocby tych najbardziej
    absurdalnych ;)
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 11:27
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Gość portalu: Michał napisał(a):
    >
    > > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
    > > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
    > > zielone.
    >
    > W wiekszosci juz mieli, wiekszosc krajow juz ma. Nie chodzi mi tu o
    > skrzyzowanie ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" - tu faktycznie moze to
    nie
    > ma sensu, ale zjezdzanie z "glownych" arterii naszych lokalnych autostrad z
    > cyklu Pulawska, Marszalkowska, Jana Pawla, Niepodleglosci - tak, bo w
    miescie
    > nie ma skrzyzowan bezkolizyjnych, nie ma nieoswietlonych rond, a uwierz mi
    > zjechanie z tych zawsze zatloczonych arterii (naszych lokalnych autostrad
    przez
    >
    > miasto) bardzo ulatwia zycie kierowcom i nie bez przyczyny wielu z nich
    > przeklina innych kierowcow , ktorzy zajmuja "pole position" i blokuja skret
    w
    > prawo (tu chodzi o kulture wspolzycia na drodze).
    >
    > > Nie uwazasz ze takie posuniece przyczynia sie do poprawienia
    > > bezpieczenstwa ww osob w tym kierowców.
    >
    > Tak, na ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" i przy wjezdzaniu na zatloczone
    > albo szybsze drogi zgodzilbym sie, ale nie przy zjezdzaniu z "glownych
    arterii"
    >
    > >Tak bardzo jest potrzeben
    > > zaoszczedzenie tych kilkudziesieciu sekunk maks paru minut?Jakie argumenty
    > wg
    > > Ciebie przemawiaja za tym ze wrunek jest niezbedny do funkcjonowania zycia
    > ?
    >
    > Czekalem, az ten argument wyjdzie :), a powiedz mi: czy zejscie z siodelka
    zeby
    >
    > przeprowadzic rower na piechote przez ulice, to czasami nie te kilkadziesiat
    > sekund? Jaki tu argument przemawia?
    >

    Zakłądając prostą drogę przecinajaca 4 skrzyżowania kierowca jedzie prosto bo
    ma zielone.Obok jedzie rowerzysta chodnikiem i musi się zatrzymac na kazdym z
    tych czterech skrzyzowan i przeprowadzic rower.Uważasz że to jest mądre?Pchał
    byś samochód (pomijam masę itp) przez kazde pasy myslę ze po 2 razach dał byś
    sobie spokój.

    > Jesli bedziemy jak sciany obstawac przy swoich twardych argumentach nie
    > rozumiejac drugiej strony, zadna polemika nie ma sensu i faktycznie,
    pragnijmy
    > sily piesci na tych drogach, rozejdzmy sie w pokoju, podzielmy sie i walczmy
    az
    >
    > sie powybijamy i poniszczymy cudze samochody rozrzucajac ziarna na
    karoserie.

    Jezdze samochodem i zawsze dbam o bezpieczenstwo rowerzystów.Jezdze rowerem i
    doswiadczam i chamstwa i kultury ze strony kierowców.

    > Pytania do dluzszego przemyslenia: "Kto nam zgotowal ten los?" "Czego
    > potrzebuja wszyscy uczestnicy ruchu, zeby byli szczesliwi?" (odpowiedz na
    > drugie tzw "ideologow" pewnie brzmi "eliminacja" - ROTFL)
    >
    >
    > > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
    > > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
    > > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?Jak tak bardzo zalezy Ci na ochronie
    > > srodowiska przesiadz sie do transportu miejskiego chodz piechota kup rower
    >
    > > hulajnogę wtedy zmniejszysz ilosc spalin poprawisz zdrowie.
    >
    > Pozwol mi sie chwytac wszystkich argumentow, chocby tych najbardziej
    > absurdalnych ;)

    Podtekst był taki że dzięki braku warunkowego skrętu zwiększasz bezpieczenstwo
    kosztem emisji spalin które globalnie z calej np Warszawy nie pogorszył by jak
    myślę drastycznie stanu srodowiska w porównaniu z reszta samochodów jezdzacych
    po miescie.

    michał
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 11:40
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    >
    > Zakłądając prostą drogę przecinajaca 4 skrzyżowania kierowca jedzie prosto bo
    > ma zielone.Obok jedzie rowerzysta chodnikiem i musi się zatrzymac na kazdym z
    > tych czterech skrzyzowan i przeprowadzic rower.Uważasz że to jest mądre?Pchał
    > byś samochód (pomijam masę itp) przez kazde pasy myslę ze po 2 razach dał byś
    > sobie spokój.
    >
    >

    Zaraz, zaraz - o ile rowerzysta nie bedzie wyprzedzal 6 samochodow stojacych na
    swiatlach i nie ma wyznaczonej sciezki rowerowej i nie ma zakazu ruchu,
    przeciez moze jechac ulica. Mialem z 10 rowerow w swoim zyciu i nie pamietam,
    zebym z ktoryms mial kiedykolwiek klopoty w pchaniu. Tylko zadrzec noge i
    schodze z siodelka. Podobnie moge powiedziec: daj mi spokoj w posiadaniu
    zielonej strzalki, ale poszedlem na ustepstwa: w niektorych przypadkach mozesz
    mi ja odebrac. Widze, ze Ty nie chcesz pojsc na ustepstwa w zsiadaniu z
    rowerka - tym bardziej ze masz dwie alternatywy: sciezke rowerowa i jazde po
    ulicy. Nie ma miejsca na kompromis??
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 12:09
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Gość portalu: Michał napisał(a):
    >
    > >
    > > Zakłądając prostą drogę przecinajaca 4 skrzyżowania kierowca jedzie prosto
    > bo
    > > ma zielone.Obok jedzie rowerzysta chodnikiem i musi się zatrzymac na kazdy
    > m z
    > > tych czterech skrzyzowan i przeprowadzic rower.Uważasz że to jest mądre?Pc
    > hał
    > > byś samochód (pomijam masę itp) przez kazde pasy myslę ze po 2 razach dał
    > byś
    > > sobie spokój.
    > >
    > >
    >
    > Zaraz, zaraz - o ile rowerzysta nie bedzie wyprzedzal 6 samochodow stojacych
    na
    >
    > swiatlach i nie ma wyznaczonej sciezki rowerowej i nie ma zakazu ruchu,
    > przeciez moze jechac ulica.

    Z prawnego punktu widzenia masz racje dodac nalezy jeszcze ze ograniczenie na
    jezdni musi wynosic 60 km/h.Nie zapominaj tylko ze tam gdzie jest 60 jezdzi
    sie duzo szybciej.Przyklad ul Powstancow Slaskich na Bemowie.Ograniczenie
    zdaje sie do 50.Wiekszosc jezdzi ok 90.Stad wiele osob wybiera chodnik mimo ze
    po jezdni jedzie sie wygodniej i nie lamie prawa z nie przerowadzaniem
    roweru.Wiekszosc wybiera swoje bezpieczenstwo.

    Mialem z 10 rowerow w swoim zyciu i nie pamietam,
    > zebym z ktoryms mial kiedykolwiek klopoty w pchaniu. Tylko zadrzec noge i
    > schodze z siodelka. Podobnie moge powiedziec: daj mi spokoj w posiadaniu
    > zielonej strzalki, ale poszedlem na ustepstwa: w niektorych przypadkach
    mozesz
    > mi ja odebrac. Widze, ze Ty nie chcesz pojsc na ustepstwa w zsiadaniu z
    > rowerka - tym bardziej ze masz dwie alternatywy: sciezke rowerowa i jazde po
    > ulicy. Nie ma miejsca na kompromis??


    Moje zdanie na temat zielonej strzałki nie jest podyktowane tylko tym ze jedze
    takze rowerem.Napisałem przeciez ze takze dla pieszego i kierowcy jest to
    rozwiazanie bezpieczniejsze.

    Jezeli mam sciezke rowerowa to nie jade ulica zeby nie przeszkadzac i czuc sie
    bezpieczniej.Zauwaz ze jadac sciezka rowerowa nie musze schodzic z roweru zeby
    przejechac nim skrzyzowanie jezeli sciezka jest wyznacona takze na
    nim.Wsytarczy namalowac obok pasow przejazdy dla rowerow i ja nie musze
    schodzic z roweru co nie zwalnia mnie do zmniejszenia predkosci i zachowania
    ostroznosci mam pierwszenstow bo jade na zielonym a jak nie ma swiatel to sie
    nie pcham przed samochod i przepuszam te ktore juz tam sa z drugiej strony
    kierowca widzac przejazd dla rowerow zwalnia i zwraca wieksza uwage czy nkt
    nie nadjezdza.Czy cos w tym co napisalem jest bolesne dla kierowców?Chyba nie
    a ułątwia zycie rowerzystom nie utrudnijac jego kierowcom.

    Jasne ze nie bede zsiadał z siodełka na przejsciu.Prosty powód na wiekszosci
    przejsc dla pieszych przejedzam ze zblizona predkoscia do idacych pieszych
    przepuszajac ich zarazem bo to oni maja pierwszenstwo przedemna.Nie widze
    roznicy w tym ze jade po przejsciu a obok mnie idzie pieszy nie stwarzam
    wiekszego zagrozenia niz on a zsiadanie z roweru co kilkadziesiat metrow
    jedynie zniechceca do jazdy rowerem.Przepis stworzono chyba po to zeby nie
    wjedzac rowerem przed jadacy samochod tyle ze powinien on zostac inaczej
    zapisany tak aby nie wjezdzac tuz przed jadacy pojazd a nie kazac schodzic z
    roweru na kazdym przejsciu.Jak ktos nie mysli to i tak wjedzie na pasy nie
    rozgladaja sie i nie zwlaniajac jakkolwiek by przepis nie brzmiał.

    Dla Ciebie kompromis to likwidacja strzalek i zakaz przejadzu rowerem prze z
    skrzyzowanie?Zakaz dla rowerzystow jest mimo ze go nie stosuja.Warunkowy skret
    tez jest mimo ze zmienili tabliczke ze strzalak na sygnalizator zdjae sie ze
    wlasnie w zwiazku z tym ze w UE tego nie ma.Jezeli jest to prosze mnie
    poprawic.Obecnie przepisy nakazuja sie zatrzymac prze sygnalizatorem war.
    skretu.Ja sie zatrzymuje nawet jak widze ze nikt nie przechodzi.Wiekszosc
    nie.W ten sposob jedna dizewczyna najechala na mnie kiedy przechodzilem przez
    pasy na zielonym swietle dla pieszych.Jak mysle zapomniala ze to warunkowy
    skret bo w koncu strzala sie palila wiec mozna jechac.

    Pozdrawiam Michał

  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 04.07.03, 15:38
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Jasne ze nie bede zsiadał z siodełka na przejsciu.Prosty powód na wiekszosci
    > przejsc dla pieszych przejedzam ze zblizona predkoscia do idacych pieszych
    > przepuszajac ich zarazem bo to oni maja pierwszenstwo przedemna.Nie widze
    > roznicy w tym ze jade po przejsciu a obok mnie idzie pieszy nie stwarzam
    > wiekszego zagrozenia niz on a zsiadanie z roweru co kilkadziesiat metrow
    > jedynie zniechceca do jazdy rowerem.Przepis stworzono chyba po to zeby nie
    > wjedzac rowerem przed jadacy samochod tyle ze powinien on zostac inaczej
    > zapisany tak aby nie wjezdzac tuz przed jadacy pojazd a nie kazac schodzic z
    > roweru na kazdym przejsciu.Jak ktos nie mysli to i tak wjedzie na pasy nie
    > rozgladaja sie i nie zwlaniajac jakkolwiek by przepis nie brzmiał.
    > Pozdrawiam Michał
    >
    Częśc Michał
    Wiesz ja nadal uważam że nakaz zsiadania z roweru na przejściu dla pieszych to
    nadinterpretacja przepisu, wszedzie jest mowa o rowerze a w tym przypadku o
    pojeżdzie (nie czytałem jednak interpretacji tego przepisu więc może jestem w
    błedzie)
    Jadąc chodnikiem zapominam że mam dzwonek i grzecznie czekam aż pieszy raczy
    przejść, przewlec się czy nawet namyślić czy dalej ma kontynuować swą wędrówkę
    w nieznanym kierunku (chodnik jest jego a ja jestem intruzem i wdzięczny
    jestem że nie spędzają mnie pod koła człowieka za kierownicą)
    Pozdrawiam KA
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 16:32
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Gość portalu: Michał napisał(a):
    >
    > > Jasne ze nie bede zsiadał z siodełka na przejsciu.Prosty powód na wiekszos
    > ci
    > > przejsc dla pieszych przejedzam ze zblizona predkoscia do idacych pieszych
    >
    > > przepuszajac ich zarazem bo to oni maja pierwszenstwo przedemna.Nie widze
    > > roznicy w tym ze jade po przejsciu a obok mnie idzie pieszy nie stwarzam
    > > wiekszego zagrozenia niz on a zsiadanie z roweru co kilkadziesiat metrow
    > > jedynie zniechceca do jazdy rowerem.Przepis stworzono chyba po to zeby nie
    >
    > > wjedzac rowerem przed jadacy samochod tyle ze powinien on zostac inaczej
    > > zapisany tak aby nie wjezdzac tuz przed jadacy pojazd a nie kazac schodzic
    > z
    > > roweru na kazdym przejsciu.Jak ktos nie mysli to i tak wjedzie na pasy nie
    >
    > > rozgladaja sie i nie zwlaniajac jakkolwiek by przepis nie brzmiał.
    > > Pozdrawiam Michał
    > >
    > Częśc Michał
    > Wiesz ja nadal uważam że nakaz zsiadania z roweru na przejściu dla pieszych
    to
    > nadinterpretacja przepisu, wszedzie jest mowa o rowerze a w tym przypadku o
    > pojeżdzie (nie czytałem jednak interpretacji tego przepisu więc może jestem
    w
    > błedzie)


    > Pozdrawiam KA


    Cześć


    Art. 26.

    3. Kierującemu pojazdem zabrania się:

    1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
    wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany,

    2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
    celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu,

    3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.

    i ta własnie jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych stanowi podstawę prawno
    będącą zakazem jazdy rowerem ale i nie tylko.Rower jest pojęciem zakresowo
    węższym niż pojazd i mieści się w nim.Tak jak pojazdem jest traktor sam.os
    cięż.

    Pozdrawiam Michał
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 09.07.03, 12:44
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > i ta własnie jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych stanowi podstawę prawno
    > będącą zakazem jazdy rowerem ale i nie tylko.Rower jest pojęciem zakresowo
    > węższym niż pojazd i mieści się w nim.Tak jak pojazdem jest traktor sam.os
    > cięż.
    >
    > Pozdrawiam Michał

    No i jak tu zostać ŚWIĘTYM??

    Pozdrawiam KA
  • Gość: Gwiezdny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 13:31
    Gość portalu: Michał napisał(a):
    > 3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
    >
    > i ta własnie jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych stanowi podstawę prawno
    > będącą zakazem jazdy rowerem ale i nie tylko.Rower jest pojęciem zakresowo
    > węższym niż pojazd i mieści się w nim.Tak jak pojazdem jest traktor sam.os
    > cięż.
    >
    > Pozdrawiam Michał

    No to może jakoś ominąć to "wzdłuż". Proponuję jechać przez przejście
    zygzakiem, albo po przekątnej :)

    Chyba że "wzdłuż" odnosi się tylko do chodnika...
  • czlowiek_za_kierownica 04.07.03, 09:52
    Gość portalu: Michał napisał(a):

    > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
    > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
    > zielone.Dzieki temu pieszy ma spokój rowerzysta i kierowca drogi poprzecznej
    > bo wie ze zaden kierowca sie nie zapomni i nie wiedzie powodujac
    > wypadek.

    Michale - Behemot mial pewnie na mysli obwodnice miasta, aby wyrzucic caly ruch
    tranzytowy z centrum, to zmniejszy znacznie ruch w tymze, takie rozumowanie
    chyba nie jest dla rowerzysty zbyt trudne, wtedy rowniez dla niego bedzie
    lepiej.

    Poza tym - ja na przyklad zgodzilbym sie na likwidacje warunkowego skretu i
    czekalbym pod czerwonym potulnie na zielone, pod warunkiem, ze mialbym
    gwarancje tego, ze gdy dla mnie zapali sie zielone, to bede mogl swobodnie
    ruszyc i skrecic bez przeszkod w prawo. A to wiaze sie z tym, ze piesi i
    rowerzysci musieliby miec czerwone nieco dluzej, aby pozwolic przejechac tym
    2 - 3 samochodom w prawo. Czy to jest do wykonania?


    > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
    > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
    > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?

    Michale - jesli jeszcze tego nie wiesz - samochod jadacy ze stala predkoscia
    emituje do atmosfery znacznie mniej spalin (czyli zanieczyszczen), niz pojazd
    stajacy, a zwlaszcza pojazd ruszajacy. Jesli pomnozysz sobie nawet
    paroprocentowy przyrost zanieczyszczen w zwiazku z ruszaniem przez ilosc
    samochodow dziennie przemieszczajacych sie przez miasto, wtedy mozesz zobaczyc,
    o ile ton wzrasta zanieczyszczenie przy braku np. zielonej fali.

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 11:42
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Gość portalu: Michał napisał(a):
    >
    > > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
    > > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
    > > zielone.Dzieki temu pieszy ma spokój rowerzysta i kierowca drogi poprzeczn
    > ej
    > > bo wie ze zaden kierowca sie nie zapomni i nie wiedzie powodujac
    > > wypadek.
    >
    > Michale - Behemot mial pewnie na mysli obwodnice miasta, aby wyrzucic caly
    ruch
    >
    > tranzytowy z centrum, to zmniejszy znacznie ruch w tymze, takie rozumowanie
    > chyba nie jest dla rowerzysty zbyt trudne, wtedy rowniez dla niego bedzie
    > lepiej.
    >

    Robert pisząc o likwidacji warunkowego skrętu jak sądzę miał na mysli
    miasto.Zrozumienie tego dla Ciebie i Behemota tez chyba nie jest zbyt trudna
    operacją logiczną?A Behemot ripostuje o obwodnicach.To kto tu nie potrafi
    czegos zrozumiec?Obwodnica obwodnica niech bedzie ale nie sadze ze warunkowy
    skret jest wszedzie potrzebny niezlaeznie czy obwodnica istnieje czy nie.



    > Poza tym - ja na przyklad zgodzilbym sie na likwidacje warunkowego skretu i
    > czekalbym pod czerwonym potulnie na zielone, pod warunkiem, ze mialbym
    > gwarancje tego, ze gdy dla mnie zapali sie zielone, to bede mogl swobodnie
    > ruszyc i skrecic bez przeszkod w prawo. A to wiaze sie z tym, ze piesi i
    > rowerzysci musieliby miec czerwone nieco dluzej, aby pozwolic przejechac tym
    > 2 - 3 samochodom w prawo. Czy to jest do wykonania?
    >

    Napisałeś że wielokrotnie byłeś na Zach Europy.Napisz jak tam to jest
    rozwiązane jezeli nie ma warunkowego skrętu.

    Obecnie jest tak że jak skręcasz na zielonym to czekasz az przejda piesi czyż
    nie?I co widzisz w tym niewykonalnego?Beda tworzyc sie wieksze korki?Mozna
    wydluzyc czas swiatla zilonego dla samochodów z jednoczesnym zakazem przejscia
    dla pieszych.Czy to jest problem az tak istotny?

    >
    > > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
    > > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
    > > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?
    >
    > Michale - jesli jeszcze tego nie wiesz - samochod jadacy ze stala predkoscia
    > emituje do atmosfery znacznie mniej spalin (czyli zanieczyszczen), niz
    pojazd
    > stajacy, a zwlaszcza pojazd ruszajacy. Jesli pomnozysz sobie nawet
    > paroprocentowy przyrost zanieczyszczen w zwiazku z ruszaniem przez ilosc
    > samochodow dziennie przemieszczajacych sie przez miasto, wtedy mozesz
    zobaczyc,
    >
    > o ile ton wzrasta zanieczyszczenie przy braku np. zielonej fali.
    >
    > pozdrawiam

    OK ja nie przecze.Wez pod uwage ze miasto to pewien organizm w ktorym
    funkcjonuja kierowcy piesi rowerzysci.Nie mozna wszystkiego podporzadkowac
    samochodom i tlumaczyc ze musi jechcac bo wytwarza zanieczyszczenia.Zielona
    fala jak najbardziej bo napewno zminejsza zanieczyszczenie ale zielona fala
    nie musi się ewidentnie łączyc z warunkowym skrętem który w naszych warunkach
    jest czesto niebezpiecznie wykonywany przez kierowców.

    Michał
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 11:54
    > Robert pisząc o likwidacji warunkowego skrętu jak sądzę miał na mysli
    > miasto.Zrozumienie tego dla Ciebie i Behemota tez chyba nie jest zbyt trudna
    > operacją logiczną?A Behemot ripostuje o obwodnicach.To kto tu nie potrafi
    > czegos zrozumiec?Obwodnica obwodnica niech bedzie ale nie sadze ze warunkowy
    > skret jest wszedzie potrzebny niezlaeznie czy obwodnica istnieje czy nie.

    A czy Tobie tak trudno zrozumiec, ze tego czego najbardziej nie lubie to korki?
    Likwidacja stralek je zwiekszy? a Obwodnica miasta je zmniejszy?
    Chce takiej kolejnosci:
    1. Obwodnica (zmniejszy ruch w centrum)
    2. zabierz mi te strzalki (bedzie mniejszy ruch w centrum poczekam na swiatlach
    chwile dluzej)

    A Wy wolicie:

    1. Zabierzcie im strzalki (jeszcze zwiekszy sie nieprzejezdnosc Warszawy)
    2. Niewazne co bedzie potem.

    Czy teraz potrafisz logicznie powiazac (1.) Obwodnice z (2.) ruchem w centrum i
    (3.)natezeniem tego ruchu?
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 12:18
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > > Robert pisząc o likwidacji warunkowego skrętu jak sądzę miał na mysli
    > > miasto.Zrozumienie tego dla Ciebie i Behemota tez chyba nie jest zbyt trud
    > na
    > > operacją logiczną?A Behemot ripostuje o obwodnicach.To kto tu nie potrafi
    > > czegos zrozumiec?Obwodnica obwodnica niech bedzie ale nie sadze ze warunko
    > wy
    > > skret jest wszedzie potrzebny niezlaeznie czy obwodnica istnieje czy nie.
    >
    > A czy Tobie tak trudno zrozumiec, ze tego czego najbardziej nie lubie to
    korki?
    >
    > Likwidacja stralek je zwiekszy? a Obwodnica miasta je zmniejszy?
    > Chce takiej kolejnosci:
    > 1. Obwodnica (zmniejszy ruch w centrum)
    > 2. zabierz mi te strzalki (bedzie mniejszy ruch w centrum poczekam na
    swiatlach
    >
    > chwile dluzej)
    >
    > A Wy wolicie:
    >
    > 1. Zabierzcie im strzalki (jeszcze zwiekszy sie nieprzejezdnosc Warszawy)
    > 2. Niewazne co bedzie potem.
    >
    > Czy teraz potrafisz logicznie powiazac (1.) Obwodnice z (2.) ruchem w
    centrum i
    >
    > (3.)natezeniem tego ruchu?


    A gdzie w tym rozumowaniu twoim jest miejsce na bezpieczenstwo uczestnikow
    ruchu?Korki jasne nikt ich nie lubi ale dla mnie wiecej znaczy bezpieczenstwo
    niz korki.Potrafisz to zrozumieć?Chyba nie.


    Michał
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 12:44
    Gość portalu: Michał napisał(a):
    >
    > A gdzie w tym rozumowaniu twoim jest miejsce na bezpieczenstwo uczestnikow
    > ruchu?Korki jasne nikt ich nie lubi ale dla mnie wiecej znaczy bezpieczenstwo
    > niz korki.Potrafisz to zrozumieć?Chyba nie.
    >
    >
    > Michał

    Oki odpowiem tu na oba watki
    1. Napisalem, ze kierowca majacy warunkowy skret nie moze reagowac na
    zblizajacego sie rowerzyste jadacego 40 km/h do przejscia dla pieszych, dlatego
    powinno sie schodzic z rowerow przed przejsciem i taki jest status prawny na
    dzien dzisiejszy i dlatego to jest niebezpieczne
    2. W odpowiedzi uzyskalem opinie ze nalezy w takim razie zlikwidowac warunkowy
    skret.

    No i sie zaczelo, polemika zeszla na dwa glowne punkty:
    1. Nie likwidowac warunkowego skretu (z uwagi na korki)
    2. Likwidowac warunkowy skret (by wymusic zmiane stosunku do przejazdu
    rowerzystow przez przejscie)

    >"Dla Ciebie kompromis to likwidacja strzalek i zakaz przejadzu rowerem prze z
    >skrzyzowanie?Zakaz dla rowerzystow jest mimo ze go nie stosuja.Warunkowy skret
    >tez jest mimo ze zmienili tabliczke ze strzalak na sygnalizator zdjae sie ze
    >wlasnie w zwiazku z tym ze w UE tego nie ma"

    Dla mnie kompromis to: Albo na dzien dzisiejszy akceptujemy warunkowy skret i
    wybijamy z glowy nieodpowiedzialnym rowerzystom szybkie przejezdzanie przez
    przejscia dla pieszych i TYLKO o takich mi chodzi, a takich jest wielu - i tu
    rozumiem , ze nie nalezysz do tej grupy, ale nie bron ich, każąc mi stac o
    kilka minut dluzej w korku (przypominam, ze cala polemika rozpoczela sie od
    tego, ze ktos probowal powiedziec za co powinno sie karac rowerzystow i w
    zasadzie mial do tego podstawy prawne). Warunkowy skret jest uprzywilejowaniem
    kierowcow ale tylko POLOWICZNE (odnosnie bezpieczenstwa) - bo ja majac zielone
    swiatlo i skrecajac musze stac ponownie, bo ruch pieszy i rowerowy na
    przecznicy ma zielone. Wy macie uprzywilejowanie w wyznaczonych przejazdach
    przez przejscia na sciezkach rowerowych (wiem o tym), mozecie takze jechac
    ulica i korzystac z przywilejow dla samochodow.

    Drugi kompromis to w krajach zachodnich sa strzalki "zielone" umozliwiajace
    skret, ale w takiej sytuacji nie ma zielonego swiatla dla pieszych!!! Chcialbym
    miec takie rozwiazanie, by moc bezpiecznie zjezdzac w prawo, bo dzisiaj
    sytuacja jest taka, ze warunkowy zjazd wam nie zawsze przeszkadza !! Bo jesli
    skrecam w prawo gdy mam zielone to koliduje z zielonym swiatlem na przejsciu
    dla pieszych i sytuacja jest od nowa ta sama! Wiec w zasadzie likwidacja
    strzalek nie rozwiazuje problemu! A chodzi o symbioze i bezpieczenstwo

    Pozdrawiam,

    B.
  • czlowiek_za_kierownica 04.07.03, 13:44
    do wypowiedzi Behemota dorzuce jeszcze, ze w wielu krajach Unii (nie twierdze,
    ze we wszystkich) jest tak, ze jak pali sie zielone swiatlo dla samochodu, to
    moze on praktycznie 'w ciemno' jechac tak, jak zamierza, niezaleznie czy
    prosto, w prawo czy w lewo. Po prostu - jesli ma zielone w prawo (czy zielona
    strzalke), to znaczy, ze moze jechac w prawo, bo piesi i rowerzysci i samochody
    w poprzecznej maja czerwone. Jesli ma zielone do skretu w lewo, to znaczy, ze
    moze swobodnie jechac w lewo, bo z poprzecznej i z naprzeciwka maja czerwone.
    Zielone na wprost jest zrozumiale samo przez sie...
    Takie rozwiazanie jest chyba wygodne dla wszystkich?

    Ach, i jeszcze korki vs. bezpieczenstwo. No to chyba wydaje sie w miare jasne,
    taki ciag myslowy: nie ma korkow = nie denerwuje sie = jestem przyjazny dla
    otoczenia = zwracam uwage na otoczenie = widze rowerzystow = jade bezpiecznie.
    zapewniam Cie, Michal, ze kierowca tracacy czas w korku jest bardziej
    zdenerwowany i skory do lekcewazenia przepisow i zasad bezpieczenstwa, zeby
    tylko szybciej jechac, niz taki, ktory nie traci czasu na korki.

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 16:49
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > do wypowiedzi Behemota dorzuce jeszcze, ze w wielu krajach Unii (nie
    twierdze,
    > ze we wszystkich) jest tak, ze jak pali sie zielone swiatlo dla samochodu,
    to
    > moze on praktycznie 'w ciemno' jechac tak, jak zamierza, niezaleznie czy
    > prosto, w prawo czy w lewo. Po prostu - jesli ma zielone w prawo (czy
    zielona
    > strzalke), to znaczy, ze moze jechac w prawo, bo piesi i rowerzysci i
    samochody
    >
    > w poprzecznej maja czerwone. Jesli ma zielone do skretu w lewo, to znaczy,
    ze
    > moze swobodnie jechac w lewo, bo z poprzecznej i z naprzeciwka maja
    czerwone.
    > Zielone na wprost jest zrozumiale samo przez sie...
    > Takie rozwiazanie jest chyba wygodne dla wszystkich?
    >

    Zgadzam się.

    > Ach, i jeszcze korki vs. bezpieczenstwo. No to chyba wydaje sie w miare
    jasne,
    > taki ciag myslowy: nie ma korkow = nie denerwuje sie = jestem przyjazny dla
    > otoczenia = zwracam uwage na otoczenie = widze rowerzystow = jade
    bezpiecznie.

    Nie sądzę.Oprócz korków kierowców i mnie w tym denerwuje wiele innyc rzeczy
    jak wpieprzanie sie tuz przedemnie a przeciez wystarczy zasygnalizowac a ja
    pozwole mu wjechac na moj pas (a ze nie dotyczy to czesci kierowcow to juz
    skutek tego ze w zyciu sa tacy sami a na droge przenosza tylko to jakimi są na
    codzien).Po drugie corazczęstrze nie uzywanie kierunkowskazów.Po trzecie
    dziury w jezdniach.Korki są moim zdaniem tylko jednym z elementów frustracji
    kierowców na siebie na pieszych ze wlazl na pasy kiedy ja sobie jade i musze
    sie zatrzymac.Dopóki nie wyeliminujemy tych najbardziej przeszkadzajacych
    dotad likwidacja samych korków chyba nic nie pomoze.Pewne rzeczy zaleza tylko
    od nas samych (wlczanie kierun. przepuszczenie innego itp) inne nie jak
    poprawa stanu dróg.


    > zapewniam Cie, Michal, ze kierowca tracacy czas w korku jest bardziej
    > zdenerwowany i skory do lekcewazenia przepisow i zasad bezpieczenstwa, zeby
    > tylko szybciej jechac, niz taki, ktory nie traci czasu na korki.
    >
    > pozdrawiam


    napewno tak.Nawet jesli korkow nie bedzie to brak kultury i tak pozostanie i
    tacy nadal beda powodowac zagrozenie i zlosc innych jadacych z umiarem.

    Pozdrawiam Michał
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 17:27
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > Ach, i jeszcze korki vs. bezpieczenstwo. No to chyba wydaje sie w miare
    jasne,
    > taki ciag myslowy: nie ma korkow = nie denerwuje sie = jestem przyjazny dla
    > otoczenia = zwracam uwage na otoczenie = widze rowerzystow = jade bezpiecznie.
    > zapewniam Cie, Michal, ze kierowca tracacy czas w korku jest bardziej
    > zdenerwowany i skory do lekcewazenia przepisow i zasad bezpieczenstwa, zeby
    > tylko szybciej jechac, niz taki, ktory nie traci czasu na korki.
    >

    Chyba czas zmienic pojazd, albo na piechote...
    Jeszcze tego nie zauwazyliscie, ze zielone strzalki i inne pierdoly ala
    autostrady w miastach nie zmienia w sposob radykalny plynnosci ruchu? A gdzie
    jest najwiecej wypadkow? Tam gdzie samochody potulnie stoja w korkach, czy tam,
    gdzie kierowcy zapieprzaja nie stosujac sie do ograniczen predkosci?
    Polecam przemyslec...

    POzdro
    Tomek
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 16:40
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > Gość portalu: Michał napisał(a):
    > >
    > > A gdzie w tym rozumowaniu twoim jest miejsce na bezpieczenstwo uczestnikow
    >
    > > ruchu?Korki jasne nikt ich nie lubi ale dla mnie wiecej znaczy bezpieczens
    > two
    > > niz korki.Potrafisz to zrozumieć?Chyba nie.
    > >
    > >
    > > Michał
    >
    > Oki odpowiem tu na oba watki
    > 1. Napisalem, ze kierowca majacy warunkowy skret nie moze reagowac na
    > zblizajacego sie rowerzyste jadacego 40 km/h do przejscia dla pieszych,
    dlatego
    >
    > powinno sie schodzic z rowerow przed przejsciem i taki jest status prawny na
    > dzien dzisiejszy i dlatego to jest niebezpieczne
    > 2. W odpowiedzi uzyskalem opinie ze nalezy w takim razie zlikwidowac
    warunkowy
    > skret.
    >
    > No i sie zaczelo, polemika zeszla na dwa glowne punkty:
    > 1. Nie likwidowac warunkowego skretu (z uwagi na korki)
    > 2. Likwidowac warunkowy skret (by wymusic zmiane stosunku do przejazdu
    > rowerzystow przez przejscie)
    >
    > >"Dla Ciebie kompromis to likwidacja strzalek i zakaz przejadzu rowerem prze
    > z
    > >skrzyzowanie?Zakaz dla rowerzystow jest mimo ze go nie stosuja.Warunkowy sk
    > ret
    > >tez jest mimo ze zmienili tabliczke ze strzalak na sygnalizator zdjae sie z
    > e
    > >wlasnie w zwiazku z tym ze w UE tego nie ma"
    >
    > Dla mnie kompromis to: Albo na dzien dzisiejszy akceptujemy warunkowy skret
    i
    > wybijamy z glowy nieodpowiedzialnym rowerzystom szybkie przejezdzanie przez
    > przejscia dla pieszych i TYLKO o takich mi chodzi, a takich jest wielu - i
    tu
    > rozumiem , ze nie nalezysz do tej grupy, ale nie bron ich, każąc mi stac o
    > kilka minut dluzej w korku (przypominam, ze cala polemika rozpoczela sie od
    > tego, ze ktos probowal powiedziec za co powinno sie karac rowerzystow i w
    > zasadzie mial do tego podstawy prawne). Warunkowy skret jest
    uprzywilejowaniem
    > kierowcow ale tylko POLOWICZNE (odnosnie bezpieczenstwa) - bo ja majac
    zielone
    > swiatlo i skrecajac musze stac ponownie, bo ruch pieszy i rowerowy na
    > przecznicy ma zielone. Wy macie uprzywilejowanie w wyznaczonych przejazdach
    > przez przejscia na sciezkach rowerowych (wiem o tym), mozecie takze jechac
    > ulica i korzystac z przywilejow dla samochodow.
    >
    > Drugi kompromis to w krajach zachodnich sa strzalki "zielone" umozliwiajace
    > skret, ale w takiej sytuacji nie ma zielonego swiatla dla pieszych!!!
    Chcialbym
    >
    > miec takie rozwiazanie, by moc bezpiecznie zjezdzac w prawo,

    Takie rozwiązanie jest w moim odczuciu rozsądne.


    bo dzisiaj
    > sytuacja jest taka, ze warunkowy zjazd wam nie zawsze przeszkadza !!

    Bo jesli
    > skrecam w prawo gdy mam zielone to koliduje z zielonym swiatlem na przejsciu
    > dla pieszych i sytuacja jest od nowa ta sama! Wiec w zasadzie likwidacja
    > strzalek nie rozwiazuje problemu! A chodzi o symbioze i bezpieczenstwo
    >
    > Pozdrawiam,
    >
    > B.


    Michał
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 04.07.03, 06:55
    Rowerzyści, jak widzę, nienawidzą wszystkich innych użytkowników dróg i
    chodników. Kierowców- bo są silniejsi i stanowią dla nich zagrożenie, pieszych -
    bo są słabsi i pętają się uniemożliwiając/utrudniając ich jazdę np. po
    chodnikach.
    I w ten sposób dochodzi do wypadków z udziałem rowerzystów.
    Nie twierdzę, że wszyscy kierowcy są idealni- są idioci, których ambicja cierpi
    gdy muszą komuś ustąpić albo zdjąć noge z gazu.
    Nie uważam, że piesi są bez grzechu - zdarzają się tacy, którzy chodzą po
    ścieżkach i wpychają się na jezdnię tuż pod koła samochodu/roweru.
    Tym nie mniej jak czytam posty pt"kiedy piesi przestaną chodzić po ścieżkach
    rowerowych- wtedy gdy sie ich rozjedzie" lub gdy idąc po chodniku ociera się o
    mnie rower- często rozpędzony- trafia mnie szlag.
    Uważam, że gdyby kierować się mniej emocjami i bezwzględnym egzekwowaniem
    własnych praw ( vide posty o przepisach), a bardziej rozumem i zdrowym
    rozsądkiem mniej by było kolizji, stłuczek, stresów i złości.
    W końcu rower to też relaks a nie urządzenie, do emitowania nerwów.
    Eaz- trzy w jednym ( zwykle pieszy - na chodniku, często kierowca- na jezdni,
    czasami - rowerzysta - na ścieżce a gdy jej nie ma ostrożnie i wolno z
    poszanowaniem pieszych na chodniku).
  • czlowiek_za_kierownica 04.07.03, 10:15
    otóż to,
    nie szukajmy drzazgi w oku bliźniego, kiedy belka tkwi w naszym.
    niech każdy stara się postępować zgodnie z przepisami.
    niech każdy traktuje innych tak, jak sam chciałby być traktowany.

    i więcej uśmiechu, zamiast krzyku.

    wczoraj uśmiałem się do łez widząc taką sytuację:
    jadę drogą główną i chcę skręcić w lewo.
    z tej samej podporządkowanej drogi wyjeżdża w prawo samochód, a za nim jedzie
    rowerzysta, który też ma zamiar skręcić w prawo (w lewo droga ślepa).
    kierowca samochodu ostrożnie podjeżdża do skrzyżowania i rozgląda się, po czym
    powoli rusza skręcając w prawo. rowerzysta za nim akurat zbliżał się i miał
    chyba nadzieję, że samochód przejedzie, a on bez zatrzymywania śmignie za nim.
    jednak samochód rusza ostrożnie, rowerzysta musi hamować. słyszę, jak krzyczy
    do kierowcy (który przecież i tak go nie słyszy): 'szybciej, k*wa, szybciej!'
    uśmiałem się w zaciszu swojej kabiny...
    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 09.07.03, 13:20
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Rowerzyści, jak widzę, nienawidzą wszystkich innych użytkowników dróg i
    > chodników. Kierowców- bo są silniejsi i stanowią dla nich zagrożenie,
    pieszych
    > -
    > bo są słabsi i pętają się uniemożliwiając/utrudniając ich jazdę np. po
    > chodnikach.
    > I w ten sposób dochodzi do wypadków z udziałem rowerzystów.
    > Nie twierdzę, że wszyscy kierowcy są idealni- są idioci, których ambicja
    cierpi
    >
    > gdy muszą komuś ustąpić albo zdjąć noge z gazu.
    > Nie uważam, że piesi są bez grzechu - zdarzają się tacy, którzy chodzą po
    > ścieżkach i wpychają się na jezdnię tuż pod koła samochodu/roweru.
    > Tym nie mniej jak czytam posty pt"kiedy piesi przestaną chodzić po ścieżkach
    > rowerowych- wtedy gdy sie ich rozjedzie" lub gdy idąc po chodniku ociera się
    o
    > mnie rower- często rozpędzony- trafia mnie szlag.
    > Uważam, że gdyby kierować się mniej emocjami i bezwzględnym egzekwowaniem
    > własnych praw ( vide posty o przepisach), a bardziej rozumem i zdrowym
    > rozsądkiem mniej by było kolizji, stłuczek, stresów i złości.
    > W końcu rower to też relaks a nie urządzenie, do emitowania nerwów.
    > Eaz- trzy w jednym ( zwykle pieszy - na chodniku, często kierowca- na
    jezdni,
    > czasami - rowerzysta - na ścieżce a gdy jej nie ma ostrożnie i wolno z
    > poszanowaniem pieszych na chodniku).

    Po raz kolejny uogólniasz i przypisujesz jakąś nienawiść tam gdzie jej nie ma.
    To osoby piszące na tym forum a niekorzystające z roweru jako środka lokomocji
    prowokują wrogość pisząc właśnie takie bzdury i zabierając głos na temat,
    którego nie znają a wydaje się im, że jest odwrotnie (tak jak małe dzieci_
    zjedz- nie zjem, bo nie lubię- a dlaczego nie - bo nie - a jadłeś to kiedyś?? -
    NIE). Proszę pojedź rowerem drogą bez pobocza i policz ile samochodów
    wyprzedzi cię sygnalizując to włączeniem kierunkowskazu i w bezpiecznej od
    ciebie odległości( moje strupy na lewym kolanie nigdy nie znikają od ciągłego
    ocierania ich samochodowymi lusterkami- to na szczęście żart i przenośnia)
    Pomyśl teraz, że jedziesz samochodem z dużą prędkością ( dozwoloną) i nagle
    samochód przed tobą bez sygnału wyprzeda rowerzystę, którego ty nie widzisz…..
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 11.07.03, 13:41
    Osobiście wyprzedzając rowerzystów ZAWSZE!!!! włączam kierunkowskazy. Zawsze
    staram się zachować odległość, która jest bezpieczna. Niestety, nie dalej jak
    dziś spotkałam się z rowerzystami , którzy pedałująć po jezdni równoległej do
    rowerowej ściezki na Ursynowie, nie raczyli trzymać się prawej strony zmuszając
    mnie najpierw do jechania z prędnkością rowerzysty a następnie do wykonania
    manewru wyprzedzania z takim łukiem jakbym wyprzedzała samochód osobowy. A
    wystarczyła dobra wola ze strony rowerzysty! (Pewnie znowu zarzucisz mi
    uogólnienie, ale nie mam na to rady).
    Pozdrawiam i mam nadzieje, że Ty korzystasz z dróg inaczej niz opisany
    rowerzysta.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 30.07.03, 11:25
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Osobiście wyprzedzając rowerzystów ZAWSZE!!!! włączam kierunkowskazy. Zawsze
    > staram się zachować odległość, która jest bezpieczna. Niestety, nie dalej
    jak
    > dziś spotkałam się z rowerzystami , którzy pedałująć po jezdni równoległej
    do
    > rowerowej ściezki na Ursynowie, nie raczyli trzymać się prawej strony
    zmuszając
    >
    > mnie najpierw do jechania z prędnkością rowerzysty a następnie do wykonania
    > manewru wyprzedzania z takim łukiem jakbym wyprzedzała samochód osobowy. A
    > wystarczyła dobra wola ze strony rowerzysty! (Pewnie znowu zarzucisz mi
    > uogólnienie, ale nie mam na to rady).
    > Pozdrawiam i mam nadzieje, że Ty korzystasz z dróg inaczej niz opisany
    > rowerzysta.

    Nie nie zarzuce ci uogólnień bo wszędzie są idioci, ale pomyśl ile razy w
    ciagu dnia masz problemów na drodze z rowerzystami a ile z innymi kierowcami,
    to raz, a dwa popierając wydzielenie pasów ruichu i budowę ścieżek rowerowych
    robisz i nam i sobie dobrze ( szczyt radości i perwesji- prawda??)
    Pozdrawiam KA
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 04.07.03, 01:04
    Gość portalu: Behemot napisał(a):

    > > Przepis o schodzeniu i przeprowadzaniu roweru nie jest zbyt trafiony.Nie
    > > dostrzegam az tak istotnej różnicy między przejsciem dla pieszych a
    > przejsciem
    > > wraz z przejazdem dla rowerzystów jesli chodzi o bezpieczenstwo
    > > rowerzysty.Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególne
    > j
    > > ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeni
    > u z
    > > roweru.Jezdzisz po miescie rowerem?Przechodzisz z nim przez kazde pasy?Nie
    >
    > > frustruje Cie to ze co kilkaset metrow musisz zejsc i go prowadzic?
    >
    > Ja Ci odpowiem, bo mnie akurat kilka razy "zaskoczyl" taki rowerzysta.
    >
    > Przejscie wraz z przejazdem ze sciezki rowerowej OK, ale przejscie dla
    pieszych
    >
    > bez sciezki rowerowej (uwierz mi, kierowcy zwracaja uwage na ceglana sciezke
    > (przynajmniej ja)) nie jest bezpieczne dla jadacego rowerzysty.
    >
    > Sytuacja :
    >
    > Skrecam w prawo, mam strzalke zielona. Patrze na przejscie dla pieszych
    nikogo
    > nie ma, rozpedzam sie do 10 km na godzine wjezdzam na przejscie a tam
    samobojca
    >
    > z predkoscia 40 km jedzie na rowerze, bo ma zielone swiatlo dla pieszych i
    > uwaza jak tu niektorzy dowodza ze jest "swiety".


    Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególnej
    ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeniu z
    roweru.

    Przecież napisałem że rowerzysta powinien zachować szczególną ostrożnośc i nie
    wieżdzać przed nadjeżdzający pojazd.Nalezało by to pewnie jeszcze
    przeredagować.A to że wjezdza niezlaeżnie czy przy 40 na ścieżke czy na pasy
    świadczy o jego głopocie.


    Uwierz mi, zasieg wzroku przy
    > przejsciu dla pieszych kierowcow nie siega dalej niz 20 metrow - po prostu
    > pieszego nawet przebiegajacego da sie zauwazyc w tych 20 metrach, rowerzysty
    > nie.
    >

    Nie zgodzę sie mimo że to sporadyczny może przypadek.Czasami biegam i kierowca
    w maluchu skręcający z drogi podporzadkowanej mimo ze do przejscia miał ok 30
    metrów wyhamował tuż przedemną mimo że byłem już na środku drogi zwolniłem a
    nie biegłem a miejsce było oświetlone.On poprostu patrzył tylko czy samochody
    nie jadą nie zwracjąc uwagi na to ze może być tam pieszy czy rowerzysta.

    > Wypadek:
    >
    > Ja wyhamuje z predkosci 10 km przy skrecie w prawo jesli mam refleks,
    > rowerzysta przy rozpedzonym przejzdzie nie zdazy nawet jesli ma super
    refleks.
    > Jesli trafich na zlego kierowce nie ma szans, czy o to chodzi?
    >
    > Frustracja zejscia jest taka sama jak frustracja kierowcow na swiatla, korki
    i
    > dziury w drogach, wiec w zasadzie trzeba sie z tym pogodzic dla wlasnego
    > bezpieczenstwa i nie doszukiwac sie zlosliwosci ze strony kierowcow.

    Złośliwości nie.Raczej podstawowej wiedzy że na ten przejazd może wjechac
    niekoniecznie z dużą prędkością rowerzysta.Ja jestem na to wyczulony bo jezdze
    rowerem wiec wiem jak to jest i wiem także ze kierowca ma ograniczony zasieg
    wzroku przy skecie i dlatego zawsze zwlaniam jadac rowerem tak jak zawsze
    prawie sie zatrzymuje skręcajać samochodem.

    Michał
  • czlowiek_za_kierownica 02.07.03, 13:39
    i na koniec jeszcze jedno.
    może Ty mi wytłumaczysz, dlaczego koledzy rowerzyści stosują tzw.
    odpowiedzialność zbiorową i traktują WSZYSTKICH kierowców samochodów jako
    przeciwników, podczas gdy to tylko nieliczni są nie-fair wobec rowerzystów.
    Czy jeśli ostatnio dwukrotnie cudem, dzięki praktyce i refleksowi, uniknąłem
    wypadku z pijanym, zataczającym się, jadącym po dziwnej sinusoidzie ze
    skłonnością do gwałtownej zmiany na tangensoidę rowerzystą, to mam przyjąć, że
    wszyscy rowerzyści to pijacy i policja powinna ich wszystkich zamknąć?
    pamiętaj, że ja zawsze mam szacunek do rowerzystów jadących zgodnie z
    przepisami, nawet jeśli jedzie w 1/3 drogi, a nie przy samej krawędzi pełnej
    dziur.
    i jeszcze raz pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 04.07.03, 15:59
    czlowiek_za_kierownica napisał:

    > i na koniec jeszcze jedno.
    > może Ty mi wytłumaczysz, dlaczego koledzy rowerzyści stosują tzw.
    > odpowiedzialność zbiorową i traktują WSZYSTKICH kierowców samochodów jako
    > przeciwników, podczas gdy to tylko nieliczni są nie-fair wobec rowerzystów.
    > Czy jeśli ostatnio dwukrotnie cudem, dzięki praktyce i refleksowi, uniknąłem
    > wypadku z pijanym, zataczającym się, jadącym po dziwnej sinusoidzie ze
    > skłonnością do gwałtownej zmiany na tangensoidę rowerzystą, to mam przyjąć,
    że
    > wszyscy rowerzyści to pijacy i policja powinna ich wszystkich zamknąć?
    > pamiętaj, że ja zawsze mam szacunek do rowerzystów jadących zgodnie z
    > przepisami, nawet jeśli jedzie w 1/3 drogi, a nie przy samej krawędzi pełnej
    > dziur.
    > i jeszcze raz pozdrawiam

    Wybacz, że się wcinam, ale odpowiem Ci na to pytanie. Po pierwsze takie
    uogólnienia trafiają się ze wszystkich stron, ( dlatego nie bez kozery
    wspominam o tych 10%). Po drugie forum powstało dla wymiany poglądów
    rowerzystów i w pewnym stopniu można traktować cię jako intruza, (ale
    podziwiam twój zapał dzielenia się swym doświadczeniem). Po trzecie i to już
    zupełnie serio to dobrze by było, byś ty i inni tobie podobni i nie,
    zrozumieli, że budowa ścieżek rowerowych jak i wydzielanie pasów ruchu tylko
    dla rowerów ułatwi życie TOBIE jak i wszystkim innym (pieszym, kierowcą i
    rowerzystą)A każde narodziny są bolesne. Jesteśmy biedni i głupi a
    przedewszystkim krótkowzroczni i dlatego musimy coś czasem zniszczyć lub
    utrudnić by można było coś poprawić lub zbudować.
    Pozdrawiam KA
  • czlowiek_za_kierownica 10.07.03, 13:33
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Po pierwsze takie uogólnienia trafiają się ze wszystkich stron, (dlatego nie
    > bez kozery wspominam o tych 10%).

    z tym niestety musze sie zgodzic... choc mam chyba prawo wyrazac swoja opinie
    na temat tych 90%...


    > Po drugie forum powstało dla wymiany poglądów rowerzystów i w pewnym stopniu
    > można traktować cię jako intruza, (ale podziwiam twój zapał dzielenia się
    > swym doświadczeniem).

    Zgadza sie, forum jednak jak widac ozylo dopiero na skutek dyskusji pomiedzy
    rowerzystami i kierowcami... dziekuje za uznanie przy wtracaniu moich 3
    groszy :-)


    > Po trzecie i to już zupełnie serio to dobrze by było, byś ty i inni tobie
    > podobni i nie, zrozumieli, że budowa ścieżek rowerowych jak i wydzielanie
    > pasów ruchu tylko dla rowerów ułatwi życie TOBIE jak i wszystkim innym

    Alez ja jestem jak najbardziej za tym, zeby sciezki rowerowe byly budowane. Nie
    watpisz chyba w to, ze zdaje sobie sprawe, ze rowerzysta jadacy na sciezce jest
    bezpieczniejszy dla siebie i dla innych, ze dzieki temu ja mam wygodniej. Ale
    wiecej sciezek nie bedzie od dyskusji, a tym bardizej od obrazania kierowcow
    samochodow, od wytyczania sciezek sa inne organy :-)
    Zas dyskusja tu skrecila w kierunku przestrzegania prawa i wytykania sobie
    wzajem bledow i wykroczen. Od tego sciezek nie przybedzie...

    pozdrawiam
    --
    jadąc mijam drzewa
    i ptaka, co śpiewa,
    i wiszące pranie...
    lecz nie zważam na nie.
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 11.07.03, 13:45
    Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
    ich stronie ( cóz falandyzować można wszystko). Nie przyjmuja żadnych
    argumentów. Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy, uważać na nich
    tak samo jak na pieszych bo w przypadku kolizji znajdą się,świadkowie, że
    zawinił kierowca ( w psychice ludzkiej tak już jest, że trzyma się strone
    bardziej poszkodowanego a takim w przypadku kolizji z samochodem jest
    rowerzysta)i tyle.
    Pozdrawiam. Eaz
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 00:04
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
    > ich stronie

    Nie zawsze...

    > Nie przyjmuja żadnych
    > argumentów.

    Jesli dasz mi jakis mocny i rozsadny argument z pewnoscia sie z nim zgodze.

    > Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy,

    Nam? Ich? Tez jestem kierowca. Kiedy wsiadam w samochod, jade i widze
    rowerzyste, "wczuwam sie" w niego, kiedy widze pieszego, proboje myslec jego
    kategoriami. Czemu? Bo mam nad nimi przewage, prowadze kilkutonowa maszynke do
    zabijania. Nic prostszego.


    > uważać na nich
    > tak samo jak na pieszych bo w przypadku kolizji znajdą się,świadkowie, że
    > zawinił kierowca ( w psychice ludzkiej tak już jest, że trzyma się strone
    > bardziej poszkodowanego a takim w przypadku kolizji z samochodem jest
    > rowerzysta)i tyle.

    O wlasnie, i o to chodzi. Myslenie nie boli. W samochodzie za duzo nie masz do
    roboty. No, chyba ze plotkujesz, nawijasz przez komorke, palisz peta i robisz
    szereg podobnych rzeczy, przez ktore nie mozesz skupic sie na samej jezdzie...


    POzdro
    Tomek


  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 12.07.03, 11:28
    Otóż to- myślenie nie boli - także rowerzystów. A tak na marginesie - w
    samochodzie, i nie tylko, nie palę- więc pety odpadają. Z komórki korzystam
    rozsądnie i raczej nie w samochodzie- więc też nie dotyczy. Plotkować zwykle
    nie mam z kim bo najczęściej jeżdżę sama, a jesli pasażerem jest mój nastoletni
    syn prowadzimy na tyle luźna rozmowę, że mnie kierowcy z wieloletnim stażem,
    nie rozprasza ona na tyle, żebym nie panowała nad sytuacją.
    P.S. Wczoraj na chodniku otarł sie o mnie rozpędzony rowerzysta. Szłam z prawej
    strony chodnika i nie mogłam widziec nieboraka, gdyż nie posiadam oczu z tyłu.
    Gdybym zrobiła lekki ruch w lewą stronę, do czego mam prawo jako pieszy na
    chodniku, doszłoby do wypadku. A jak zaznaczyłam na wstepie myślenie nie
    powinno bolec także rowerzystów!
    Pozdrawiam Ewa
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:02
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Otóż to- myślenie nie boli - także rowerzystów.

    Zgadza sie. Jak jezdze rowerem, to az mi z glowy para leci (szczegolnie
    widoczne w zimie ;-P). Moj mozg dziala wowczas na pelnych obrotach. Musze
    myslec nie tylko za siebie. Gdybym tego nie czynil, stracilbym juz nie jedno
    zycie ;-( Do tego dochodzi jeszcze mieszanka uczuc: strach, obawa, ze mnie ktos
    rozjedzie, jak i nadzieja, ze moze chociaz jeden pojazd, ktory jedzie za mna,
    wyprzedzi mnie w bezpiecznej odleglosci i nie bedzie ryczal silnikiem, trabil,
    gdy proboje ominac kolejna dziure w jezdni. Naprawde, wybuchowa mieszanka...

    > P.S. Wczoraj na chodniku otarł sie o mnie rozpędzony rowerzysta. Szłam z
    prawej
    >
    > strony chodnika i nie mogłam widziec nieboraka, gdyż nie posiadam oczu z
    tyłu.
    > Gdybym zrobiła lekki ruch w lewą stronę, do czego mam prawo jako pieszy na
    > chodniku, doszłoby do wypadku. A jak zaznaczyłam na wstepie myślenie nie
    > powinno bolec także rowerzystów!

    Takich burakow pedzacych miedzy pieszymi nalezy tempic. Popieram Ciebie w 100%.
    Choc sam niekiedy jezdze chodnikiem, to robie to w taki sposob, by pieszy
    zawsze mogl czuc sie panem na swojej drodze. Nie nalezy uogolniac i mowic, ze:
    rowerzysci won z chodnikow! W sytuacji, kiedy kierowcy traktuja rowerzystow,
    jak traktuja, najbezpieczniejszym miejscem dla rowersa jest wlasnie chodnik.
    Mentalonosc kierowcow ciezko zmienic, dlatego potrzebne sa sciezki dla rowerow.
    Jak juz takie powstana, i bedzie ich conajmniej tyle ile chodnikow, czy ulic, i
    beda dobre jakosciowo, sensownie rozplanowane, wowczas, gdy zobaczy sie rowersa
    jadacego chodnikiem, mimo iz ma do dyspozycji piekna asfaltowa sciezke, mozna
    mu nakopac do d..y, a jak.
    Jak juz stwierdzilem w innym poscie, jak rowerzysci nie maja gdzie jezdzic,
    to jezdza wszedzie...


    POzdro
    Tomek



  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 12.07.03, 19:20
    Popieram budowanie nowych ścieżek rowerowych , ale czy powinny byc wszędzie tam
    gdzie chodniki to mam już watpliwości. Weźmy np. ul. Mokotowską - gdzie taka
    ścieżka miałaby powstać? Kosztem chodnika? Nie da rady - już i tak dwie
    przechodzące osoby ledwie się mieszczą. Kosztem jezdni? To uniemożliwiłoby
    wszelkie manewry samochodom. Jestem zdania, że wszędzie tam gdzie można nalezy
    budować ścieżki, a tam gdzie ich nie ma zakazać rowerzystom jeździć po
    chodnikach.
    A tak na marginesie - sama od czasu do czasu wsiadam na rower , jednak traktuję
    go jedynie rekreacyjnie. Czy Twoim zdaniem przyjemne jest poruszanie się
    rowerem po śmierdzących ulicach? Co robisz jadąc jezdnią gdy inne pojazdy
    wykonują gwałtowne i szybkie ruchy np. ustępując miejsca karetce? U każdego
    człowieka mającego instynkt samozachowawczy musi to budzić lęk!
    Pozdrawiam Ewa
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 01:47
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Popieram budowanie nowych ścieżek rowerowych , ale czy powinny byc wszędzie
    tam
    > gdzie chodniki to mam już watpliwości.

    Powinny byc tam, gdzie jest najwiekszy ruch samochodowy, a w zwiazku z tym
    istnieje duze niebezpieczenstwo potracenia. A taki ruch, jakby nie patrzec, ma
    miejsce na coraz wiekszej ilosci ulic.

    > Weźmy np. ul. Mokotowską - gdzie taka
    > ścieżka miałaby powstać? Kosztem chodnika? Nie da rady - już i tak dwie
    > przechodzące osoby ledwie się mieszczą.

    Sorki, mieszkam w Szczecinie, no forum wpadlem w "odwiedziny" ;-P
    Nie za bardzo znam Warszawe...Ale sytuacja jest podobna we wszystkich polskich
    miastach. Oczywiscie ciezko sobie wyobrazic, aby na i tak ciasnej uliczce
    budowac wydzielona sciezke rowerowa. Wystarczyloby wprowadzic np. ograniczenie
    predkosci i rygorystycznie egzekwowac jej przestrzeganie.
    No chyba, ze ulica ma trzy pasy ruchu, a dodatkowo parkujace samochody,
    zajmuja jeszcze 2/3 chodnika. Pas mozna wowczas wydzielic na jezdni. Bylyby to
    groszowe sprawy.

    > Kosztem jezdni? To uniemożliwiłoby
    > wszelkie manewry samochodom.

    Otoz o to sie wlasnie rozchodzi. Jak rowerzysci czynia cuda na chodnikach i
    ulicach, to jest wielki lament, ale gdy proponuje sie ich fizyczna separacje od
    innych uczestnikow ruchu, to juz wielkie ALE, bo trudniejsze beda manewry
    samochodem, bo piesi beda mieli za waski chodnik. W chwili obecnej jest to
    jedyne najlepsze kompromisowe rowiazanie. Jak dla mnie, sciezek mogloby nie byc
    w ogole, pod warunkiem, ze na ulicach panowalaby duza kultura. W naszym kraju
    najwyrazniej do tego nie doroslismy.
    Porownujac jeszcze kierowcow i rowerzystow. Ci pierwsi, by moc jezdzic, musza
    miec prawko, musza byc w odpowiednim wieku, ci drudzy, to czesto osoby
    niepelnoletnie, bez "uprawnien", ktorym nie wiadomo, co do lba moze szczelic.
    Kierowca powinien wiec wykazac sie swoja logicznoscia myslenia, we wlasciwy
    sposob wykorzystac swoja wiedze, zdobyta, w co szczerze wierze, w legalny
    sposob. A nie probowac rozjechac rowerzyste, ktory jakos tam utrudnil mu zycie.
    Taka postawa jest szczeniacka.

    > Jestem zdania, że wszędzie tam gdzie można nalezy
    > budować ścieżki, a tam gdzie ich nie ma zakazać rowerzystom jeździć po
    > chodnikach.

    Nie, nie. Wpierw nalezy egzekowowac od kierowcow, by na terenie zabudowanym
    jezdzili tyle, ile pozwala na to kodeks, czyli gora 60km/h. Jesli ograniczenie
    jest wieksze niz 60km/h to rowerzysta moze korzystac z chodnika pod warunkiem,
    ze ten ma conajmniej dwa metry szerokosci. Rowerzysta musi wowczas ustepowac
    miejsca pieszym. Teoretycznie wynika, ze w miescie rowers nie moze jezdzic po
    chodniku, ale robi to, bo malo ktory kierowca przestrzega ograniczen predkosci.
    Tak wygladaja realia, przepisy same z siebie nie gwarantuja mi bezpieczenstwa,
    a o te mi sie wlasnie rozchodzi...

    > A tak na marginesie - sama od czasu do czasu wsiadam na rower , jednak
    traktuję
    >
    > go jedynie rekreacyjnie.

    Ja go traktuje i rekreacyjnie i jako szybki srodek transportu miejskiego.
    Samochod coraz czesciej odstawiam na bok.

    > Czy Twoim zdaniem przyjemne jest poruszanie się
    > rowerem po śmierdzących ulicach?

    Pewnie, ze nie. Ale, chcac sie gdziekolwiek dostac, musze sie po nich
    przetoczyc.

    > Co robisz jadąc jezdnią gdy inne pojazdy
    > wykonują gwałtowne i szybkie ruchy np. ustępując miejsca karetce?
    > U każdego
    > człowieka mającego instynkt samozachowawczy musi to budzić lęk!

    Przede wszystkim mam niezly ubaw 8-O
    Lubie patrzec na cyrkowe akrobacje niektorych kierowcow. Pare razy widzialem,
    jak wjezdali na torowiska, wysepki dla pieszych. Ale w wiekszosci przypadkow
    oni po prostu stoja i nie moga sie ruszyc. Kazdy proboje robic to na swoj
    sposob, np. gosc z lewego pasa zjezdza na prawy pas, a ten z prawego na lewy.
    Zauwaz, ze rowerzyste nie otacza gruby pancerz, wobec czego karetke uslyszy
    duzo wczesniej. Poza tym rowerzysta ma wieksze pole widzenia, lepsze pole
    manewru, moze lepiej ocenic sytuacje (oczywiscie ten, ktory troche mysli).
    A co robie, jak samochody wykonuja gwaltowne ruchy? Trudno okreslic
    jednoznacznie. Kilka razy "zaliczylem" samochod, bo gosc wyprzedzil mnie i
    zaraz zahamowal. Wzywalem juz policje, karano kierowcow. Jeszcze nigdy mnie. Po
    prostu jezdze bezpiecznie. Tam gdzie moge dac sobie upust, to szaleje, tam
    gdzie nie, to nie. Byli tez tacy kierowcy, ktorzy celowo chcieli mnie
    rozjechac, bo im pokazalem pewien palec, gdy wymuszali na mnie pierwszenstwo.
    Slowem, horror, ale tak to juz jest w tej miejskiej dzungli. Rowerzysci sa
    czesto agresywni, bo prowokuja ich kierowcy. Jeden go wyprzedzi na milimetry,
    drugi zatrabi, trzeci jeszcze cos. Do czwartego kierowcy rowerzysta bedzie czul
    juz pewna niechec, mimo, ze akurat ten zachowa sie wobec niego fair. Takie
    emocje sie kumuluja i kiedys musza wybuchnac...
    Mieszkam przy komisariacie policji. Prawie zawsze przejezdzam kolo nich przez
    przejscie dla pieszych, nic jeszcze nie mowili. Od szesciu lat. Sam widzialem
    policje na rowerach, jak przejezdzala przez przejscia dla pieszych.

    Brakuje mi tylko kamery, chcialbym zrobic cos w cyklu "Dzien z zycia
    rowerzysty", moze by ktos w koncu zrozumial pewne rzeczy.

    POzdro
    Tomek
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 13.07.03, 15:59
    A ja nie mam niezłego ubawu obserwując manewry kierowców, którzy nie są wstanie
    przepuścić karetki pogotowia. Jestem lekarzem, Kilka lat jeździłam erka i wcale
    nie było mi do śmiechu gdy wiozłam umierajacego ( np, z rozległym zawałem) lub
    ciężko rannego, który musi znaleźś się natychmiast w szpitalu a kierowca nie
    może przejechac. Myślę, że byłoby Ci mniej wesoło, gdyby w karetce znalazł się
    ( tfu odpukać) ktos z Twoich bliskich!
    Mam nadzieje, że przesadziłes z tym ubawem!
    Kierowcy- dla bezpieczeństwa- głównie właśnie bezpieczeństwa a nie wygody muszą
    mieć jako taką mozliwość swobodnych manewrów. Nie chodzi mi i slalomy, wyścigi
    czy różnego rodzaju wygłupy na jezdniach ale możliwość zjechania gdy ktoś-
    choćby rowerzysta- wjedzie pod maskę!
    Inna rzeczą jest wydzielenie miejsc do parokowania. Czy sie to komuś podoba czy
    nie samochodów przybywa, ruch rośnie a kierowcy gdzieś parkować muszą.
    Wspomniana przez mnie Mokotowska jest stosunkowo wąską ulicą dwukierunkową.
    Chodnik ma max 2 metry i jest zatłoczony parkującymi samochodami ( mniej więcej
    w połowie, bo druga połowa auta wystaje na jezdnię). Sorry, ale jeszcze rower i
    rowerzści w takim miejscu .................
    Szczecin ma chyba ( byłam w nim bardzo dawno) troche inną specyfikę niż
    Warszawa, a napewno mniejszy ruch!
    Pozdeawiam - Eaz
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 21:29
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > A ja nie mam niezłego ubawu obserwując manewry kierowców, którzy nie są
    wstanie
    >
    > przepuścić karetki pogotowia. Jestem lekarzem, Kilka lat jeździłam erka i
    wcale
    >
    > nie było mi do śmiechu gdy wiozłam umierajacego ( np, z rozległym zawałem)
    lub
    > ciężko rannego, który musi znaleźś się natychmiast w szpitalu a kierowca nie
    > może przejechac. Myślę, że byłoby Ci mniej wesoło, gdyby w karetce znalazł
    się
    > ( tfu odpukać) ktos z Twoich bliskich!

    I wlasnie dlatego tak stawiam na rower. Mam przynajmniej swiadomosc, ze dzieki
    mnie karetka zyska te cenne, nawet milisekundy. Niech kierowcy zdaja sobie
    sprawe, ze mimo iz w danym momencie pozornie wydaje im sie, ze nie stwarzaja
    zadnego zagrozenia, to wlasnie przez to, ze stoja w korkach, moga stracic zycie
    niewinni ludzie. Bolesne to, ale prawdziwe. Jesli na czas (tfu!) nie zdazy
    gdzies karetka z powodu paralizu ruchu ulicznego, to winni beda kierowcy, nie
    rowerzysci.

    > Mam nadzieje, że przesadziłes z tym ubawem!

    Ubaw mam patrzac na kierowcow, nie na karetke pogotowia.

    > Kierowcy- dla bezpieczeństwa- głównie właśnie bezpieczeństwa a nie wygody
    muszą
    >
    > mieć jako taką mozliwość swobodnych manewrów.

    Jesli kupuje sie samochod, to powinno miec sie rowniez swiadomosc, ze pojazd
    taki potrzebuje duzej przestrzeni, a tej na polskich drogach nie jest za wiele.
    Mniej samochodow, to wieksza swoboda na drogach, mniej wypadkow. Czyste
    kalkulacje. Dlatego m.in tak wiele pozarzadowych organizacji rowerowych apeluje
    ograniczenie ruchu samochodowego w miescie, promuje inwestowanie w
    infrastrukture dla pojazdow mniej terenochlonnych. Podoba mi sie ta nowa ustawa
    w Londynie, nakladajaca na kierowcow wjezdzajacych do centrum miasta dodatkowe
    oplaty, tzw. korkowe. Juz widac duze poprawy w plynnosci ruchu. Oczywiscie
    rowerzysci nie musza placic. Londyn, Francja etc. jest przykladem na to, ze
    wielopasmowe ulice na nic sie zdaja. Im wiecej pasow ruchu, tym wiecej
    potencjalnych kierowcow bedzie nimi jechac. To nie rozwiazuje problemu zatorow
    drogowych. Najwyrazniej Polska nie lubi sie uczyc na bledach innych krajow.


    > Nie chodzi mi i slalomy, wyścigi
    > czy różnego rodzaju wygłupy na jezdniach ale możliwość zjechania gdy ktoś-
    > choćby rowerzysta- wjedzie pod maskę!

    Nie wszystkiego da sie uniknac. Jesli nieodpowiedzialny rowerzysta sam wpakuje
    sie na maske i bedzie to ewidentnie jego wina, to nawet w sytuacji kiedy masz
    wolna przestrzen, trudno bedzie zapobiegac takim sytuacjom. W pozostalych
    wypadkach nalezy bacznie obserwowac kazdego rowerzyste, przede wszystkim
    zachowac ostroznosc. Wielu kierowcow uwaza, ze rowerzysci sa nieodpowiedzialni.
    W takim razie niech sami wykaza sie odrobina inteligencji, braku zaufania,
    niech pokaza, ze sa lepszymi uzytkownikami drog niz rowerzysci. Ale zachowanie
    w stylu: przeszkodziles mi, to wyprzedze cie na milimetry, jest po prostu
    gowniarskie.

    > Inna rzeczą jest wydzielenie miejsc do parokowania. Czy sie to komuś podoba
    czy
    >
    > nie samochodów przybywa, ruch rośnie a kierowcy gdzieś parkować muszą.

    Dobrym pomyslem jest budowa wielopoziomowych parkingow na obrzerzach miasta.
    Inwestowanie w transport zbiorowy. Nie lubisz jezdzic rowerem, wsiadasz sobie w
    jakis supernowoczesny tramwaj, dojezdasz na obrzeze miasta, idziesz wowczas po
    swoj samochod i jedziesz np. gdzies nad morze.
    Przede wszystkim przed wyjsciem z domu nalezy pomyslec: czy napewno musze
    jechac tym samochodem, czy jest mi on teraz potrzebny? Gdzie zaparkuje, jak
    dojade do pracy, szkoly. Taaa, wiem, ze jezdenie samochodem jest wygodne...

    > Wspomniana przez mnie Mokotowska jest stosunkowo wąską ulicą dwukierunkową.
    > Chodnik ma max 2 metry i jest zatłoczony parkującymi samochodami ( mniej
    więcej
    >
    > w połowie, bo druga połowa auta wystaje na jezdnię). Sorry, ale jeszcze rower
    i
    >
    > rowerzści w takim miejscu .................

    Dlatego pisalem, ze sciezki nie musza byc wszedzie, wystarczy uspokoic ruch
    samochodowy.

    > Szczecin ma chyba ( byłam w nim bardzo dawno) troche inną specyfikę niż
    > Warszawa, a napewno mniejszy ruch!

    Szczecin podzielony jest powiedzmy na dwie czesci: lewobrzeze i prawobrzeze. W
    godzinach szczytu, chcac samochodem przedostac sie z jednego miejsca na drugie
    potrzeba najmniej pol godziny. Trasa laczaca oba odcinki ma dlugosc ok. 10km.
    Rowerem pokonuje ten odcinek w ok. 20 minut.
    Z pewnoscia ruch w Szczecinie jest troche mniejszy niz w Warszawie, ale i
    samochodow u nas ciagle przybywa. To widac golym okiem.

    POzdro
    Tomek
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 14.07.03, 08:53
    Może to i fajne o czym piszesz, ale na wspomniane inwestycje potrzebne sa
    bardzo duże pieniądze, a ich w budżecie po prostu nie ma. Brakuje dosłownie na
    wszystko i w najbliższym czasie raczej nikt nie wybuduje licznych
    wielopoziomowych parkingów, ani sieci superszybkich linii tramwajowych. Jedna
    nitka metra w Warszawie jest jeszcze niedokończona.
    Mój mąż pracuje 12 km od domu, dojaz możliwy z dwoma przesiadkami + 15 minutowy
    spacer ( nie ma komunikacji miejskeij łączącej te dwa punkty w stolicy), ja 17
    km od domu i to w róznych godzinach. Nie bardzo sobie wyobrażam jazdę np. na
    rowerze zwłaszcza gdy pada deszcz ( mąż dodatkowo ma uraz kolana po wypadku
    narciarskim). Co robimy- ano jeździmy samochodami i będziemy to robić dalej. Ja
    jako kierowca zachowuję się wobec rowerzystów bezpiecznie a na to co robia inni
    nie mam wpływu, podobnie jak Ty nie masz wpływu na potencjalnych morderców na
    dwóch kółkach.
    Pozdrawiam Eaz
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.03, 12:57
    Cieszy mnie, ze w pewnych miejscach sie zgadzamy. Kasy brakuje na wszystko.
    Wiem. Tylko, ze Warszawa tej kasy ma duzo wiecej niz "prowincjonalny" Szczecin,
    co widac po inwestycjach w tym miescie. Nieraz juz slyszalem komentarze
    typu: "cala Polska buduje metro w Warszawie". Szczecin jest mocno
    dyskryminowany przez warszawskie wladze. Wspomina sie tylko o nim, ukazujac
    jakies nowe afery, pokazujac rozboje etc...Czasami sobie mysle, ze chyba nawet
    lepiej byloby, gdyb Szczecin nalezal do Niemiec...Ale to juz calkowite
    oddalenie sie od glownego watku, wiec pisac o tym tutaj nie bede.
    Starczy.

    POzdro
    Tomek
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 14.07.03, 08:12
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
    > ich stronie ( cóz falandyzować można wszystko). Nie przyjmuja żadnych
    > argumentów. Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy,

    Robert: Dokladnie to samo mozna powiedziec o wiekszosci polskich kierowcach.

  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 24.07.03, 12:14
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
    > ich stronie ( cóz falandyzować można wszystko). Nie przyjmuja żadnych
    > argumentów. Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy, uważać na nich
    > tak samo jak na pieszych bo w przypadku kolizji znajdą się,świadkowie, że
    > zawinił kierowca ( w psychice ludzkiej tak już jest, że trzyma się strone
    > bardziej poszkodowanego a takim w przypadku kolizji z samochodem jest
    > rowerzysta)i tyle.
    > Pozdrawiam. Eaz

    Mały drobiazg, jestem kierowcą i służbowo codziennie używam samochodu, do
    pracy jeżdzę rowerem z wyboru nie z braku samochodu i bajki opowiadane tu
    przez kierowców o zagrożeniu jakie stwarzają rowerzyści są śmieszne,
    największe zagrożenie stwarzają sami kierowcy ich brawura i prawo większej
    fury, o braku kultury, zrozumieniu innych nawet nie wspominam bo to już dla
    zbyt wielu pojęcia zupełnie nie zrozumiałe.Mała statystyka wykazuje że na 1000
    zagrożeń z jakimi spotykam się jako kierowca kilka jest wynikiem głupoty,
    chamstwa itp rowerzysty czy pieszego, reszta zagrożeń to efekt poczynań innych
    kierowców. Mam więc taką propozycję dla zagorzałych fanów kierownicy i
    wytykanią złych zachowań na drodze: załóżcie swoje własne forum
    smrodowozidupków i tam plujćie na rowerzystów, pieszych i motocyklistów ile
    wlezie a nam zostawcie tą enklawe byśmy mogli w spokoju wymieniać się
    doświadczeniami, trasami i urokami i zagrożeniami naszych wypraw rowerowych.
    KA
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 24.07.03, 15:33
    Czy masz samochód i czy nim jeździsz niewiele mnie obchodzi.Forum jest
    ogólnodostępne i , o ile nie przekracza się tzw. przyzwoitości, każdy może na
    nim pisać co chce i na jaki temat chce.
    Uważam, że rowerzyści też nie są święci i też stanowią zagrożenie, a pisanie o
    tym jest potrzebne. Jeśli, bowiem, choć jeden zastanowi się i nie będzie
    niepotrzebnie narażał siebie i innych to juz sukces. A nie wszystkie wypowiedzi
    musisz czytać, możesz 90% omijać po pierwszym zdaniu!
  • Gość: Behemot IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.07.03, 16:01
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Mały drobiazg, jestem kierowcą i służbowo codziennie używam samochodu, do
    > pracy jeżdzę rowerem z wyboru nie z braku samochodu i bajki opowiadane tu
    > przez kierowców o zagrożeniu jakie stwarzają rowerzyści są śmieszne,

    Dla Ciebie tak, dla mnie nie, bo za czyjas glupote nie chce odpowiadac, a
    uswiadomienie o niebezpieczenstwach plynacych z Twojego zachowywania sie jako
    rowerzysty (notorycznym lamaniem prawa (komunistycznego)), uwazam za potrzebne.
    Ty nie zrozumiesz, ale moze ktos kto to przeczyta, bedzie rozumial.

    > największe zagrożenie stwarzają sami kierowcy ich brawura i prawo większej
    > fury, o braku kultury, zrozumieniu innych nawet nie wspominam bo to już dla
    > zbyt wielu pojęcia zupełnie nie zrozumiałe

    Dla Ciebie wyjatkowo ZE WZAJEMNASCIA.

    .Mała statystyka wykazuje że na 1000
    > zagrożeń z jakimi spotykam się jako kierowca kilka jest wynikiem głupoty,
    > chamstwa itp rowerzysty czy pieszego, reszta zagrożeń to efekt poczynań
    innych
    > kierowców.

    Moja statystyka mowi, ze najbardziej niebezpieczne sytuacje na 1000 przypadkow
    w 50% naleza do kierowcow, w 35% do rowerzystow, w 10% dla pieszych i 5% dla
    motocyklistow. Ale podobnie jak wyzej cytujac Twoje slowa kierujac je do
    Ciebie "braku kultury, zrozumieniu innych nawet nie wspominam bo to już dla
    zbyt wielu pojęcia zupełnie nie zrozumiałe"

    Mam więc taką propozycję dla zagorzałych fanów kierownicy i
    > wytykanią złych zachowań na drodze: załóżcie swoje własne forum
    > smrodowozidupków -----(brak kultury)----- i tam plujćie na rowerzystów,
    pieszych i motocyklistów ile wlezie -----(nie zrozumienie)-------

    Mnie nie zalezy na pluciu na Ciebie, tylko zwroceniu Ci uwagi na pewne
    elementarne potrzeby w respektowaniu prawa i kultury na drodze. Ale Tobie nie
    wolno zwracac uwagi, albo nie rozumiesz (nie ma znaczenia)

    > i zagrożeniami naszych wypraw rowerowych.

    O TYM WLASNIE PISZE

    Poza tym podaj mi definicje rowerzysty, ja tez mam rower, moja zona tez ma
    rower, moje dziecko tez ma rower. O sikaniu na linki gdzies indziej pisalem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka