Dodaj do ulubionych

jazda z dzieckiem w foteliku

20.08.07, 22:47
Nie jestem zbyt doświadczonym rowerzystą.
Przedwczoraj kupiłem fotelik dla dziecka [1,5roczny synek] i robimy próby
jazdy po mieście.

Brakuje mi porad doświadczonych rowerowych rodziców.

Jak nawiązujecie kontakt z dzieckiem? odwracacie się? macie jakieś specjalne
lusterka?

Jak podjeżdżacie pod krawężniki?

Czy technika jazdy z dzieckiem w foteliku różni się jakoś od jazdy bez dziecka?

Chętnie poczytam porady.

PozdrawiaM.
--
Zacisze.Info.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Zaloguj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 12:21
    ja bym sie z dzieckiem w ruchu ulicznym nie pokazywal
  • 24.08.07, 11:01
    margala napisał:

    > Jak nawiązujecie kontakt z dzieckiem? odwracacie się? macie jakieś specjalne
    > lusterka?

    Niestety tylko przez ramię. Oglądanie się przed dłuższy czas jest niebezpieczne.

    > Jak podjeżdżacie pod krawężniki?

    Zatrzymać się, wprowadzić rower na krawężnik, jechać dalej :(

    > Czy technika jazdy z dzieckiem w foteliku różni się jakoś od jazdy bez dziecka?

    Jasne. Mniejsze przyśpieszenia, mniejsza możliwość manewrów, trudniejsze
    hamowanie... Coś jakbyś się przesiadł z osobowego na autobus. Dlatego z
    dzieckiem na foteliku starałem się jak najmniej jeździć ulicą. Oczywiście po
    chodnikach jechałem powoli, dostojnie i ostrożnie. W ten sposób nie narażałem
    się na nieżyczliwe komentarze pieszych.

    --
    Są 3 rodzaje meczów polskiej reprezentacji futbolowej :(
    ** Pierwszy mecz * Mecz ostatniej szansy * Mecz o pietruszkę **
  • Gość: Icek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 14:50
    Używałem fotelika przez 1,5 roku. Jeździłem w ruchu ulicznym po Warszawie. Moim
    zdaniem jest OK, kierowcy widząc dziecko w foteliku wyprzedzali mnie średnio
    dużo większym łukiem, niż gdy jechałem bez fotelika. Krawężniki starałem się
    jakoś omijać, gdy już nie dało rady po prostu bardzo zwalniałem. Problemem jest
    to, że środek ciężkości roweru bardzo się przesuwa do góry i przy niskich
    prędkościach trzeba uważać na stabilność. Od pół roku używam tylko przyczepki
    (na allegro są po 300-500 zł) Jest to dużo lepsze rozwiązanie niż fotelik -
    bezpieczniejsze i wygodniejsze dla dziecka jak i dla rodzica.
    Polecam!
  • Gość: Piotr IP: *.189.72.18.e-plan.pl 18.05.08, 01:29
    Ja mam równeż mam 1,5 rocznego synka i od dwuch tygodni zabieram go
    na wycieczki rowerowe do lasu kabackiego. Jest brdzo zadowolony,
    narzeka tylko gdy mamy czerwone światło.
    Ale obawiam się konsekwencji prawnych - przepisy wyraźnie
    zabraniają przewożenia dzieci w przyczepkach oraz poruszania się z
    przyczepką dwuśladową po ścieżce rowerowej. Czy ktoś został ukarany
    za takie wykroczenie? Mieszkam blisko komisariatu, i jak na razie
    radiowozy zwalniały przedemna jedynie, by ustąpić mi pierwszeństwa.
  • Gość: jaxa IP: *.acn.waw.pl 25.08.07, 10:08
    Tak na szybko:

    1. Kupienie fotelika dla dziecka wiązało się z kupieniem roweru dla
    żony. Teraz ona jedzie z tyłu i pilnuje, co syn wyprawia (3 lata).
    2. Wjazd na krawężnik wymaga zatrzymania się, podniesienia
    kierownicy i koła i wprowadzenia roweru na chodnik. Trzeba pamiętać,
    że jeśli w tym momencie nie siedzisz na siodełku (a skoro stoisz, to
    nie siedzisz), to punkt ciężkości w tej chwili jest daleko z tyłu i
    przy podniesieniu kierownicy do góry cały rower może ci nagle
    polecieć do góry, bo go fotelik z dzieckiem przeciąży. Mój rower
    (duży turystyk) waży ok. 18 kg. Fotelik waży jakieś 2 -3 kg, a mój
    syn - 15 kg. To znaczy, że w skrajnie tylnym miejscu roweru, dosyć
    wysoko od ziemi znajduje się 50% jego masy - jeśli podniesiesz
    kierownicę nie pamiętając o tym, to rower sam ci się z dzieckiem
    wywali na tylne koło. To samo dotyczy podjazdów pod górę i podobnych
    miejsc. Twoje dziecko jest mniejsze i waży mniej, ale problem
    pozostaje.
    3. Nie wiem, czy 1,5 roczne dziecko nie jest za małe, czy potrafi
    samo reagować na to, co się dzieje, czy wie na przykład, co masz na
    myśli, kiedy krzyczysz np. "nie wystawiaj rączki". Zastanów się,
    przemyśl. Dziecko niekoniecznie będzie reagować racjonalnie. Mój syn
    np. za wszelką cenę próbował zobaczyć, co jest przed nami, i
    wystawiał głowę, wychylał się bardzo daleko itd. (na ile pasy
    pozwalały). Żona jadąca z tyłu była pomocna w takich sytuacjach.
    4. Pamiętaj o dziecku, kiedy mijasz jakieś obiekty - dziecko w
    czasie jazdy może chcieć np. złapać słupek, inne dziecko itd. - jedź
    tak, żeby nic nie znalazło się w jego zasięgu.
    5. Stwórz dziecku warunki do dogodnego podróżowania - paluszki i coś
    do picia w pierwszej kolejności. Może to być torba, którą założysz w
    pasie i przesuniesz na plecy tak, by dziecko mogło sobie w czasie
    jazdy w niej grzebać. Wtedy nie będzie wymachiwać rękami na boki.
    6. Kołysanie na foteliku rowerowym mojego syna usypia. Po 30
    minutach jazdy śpi. Czuje się bezpiecznie, ale głowa leci mu na
    wszystkie strony. Pamiętaj o tym, jak się gdzieś dalej wybierasz.
    7. Nie jeździj po ulicach z dzieckiem, wyłącznie po ścieżkach i
    ewentualnie po chodnikach.
    8. Bardzo ciężko jest przełożyć nogę nad rowerem z zamontowanym
    fotelikiem, trzeba go pochylać na bok. Najlepiej jest, gdy już
    stoisz na rowerze i trzymasz kierownicę, a druga osoba wkłada
    dziecko, zapina itd., bo samemu trudno to zrobić (chyba, że masz
    damkę). Nigdy nie wkładaj dziecka do roweru, którego nikt nie
    trzyma, a stoi w stojaku czy oparty na nóżce. Jeśli sam się
    wybierasz z dzieckiem na wycieczkę i np. żona ci dziecko wsadzi na
    fotelik przed wyjazdem, licz się z tym, że do powrotu już nie
    zsiądziesz z rowera, czyli żadnego postoju na sikanie itd. ;-).
    9. Kup sobie kask. Upadek, krawężnik, głowa, trup. Ty nie żyjesz,
    dziecko połamane na foteliku, rower leży, pogotowie, ustalanie
    tożsamości, policyjna izba dziecka, psycholog, kostnica, żona po
    trzech dniach rozpoznaje ciało... Kup kask.
    10. Kup kask dziecku. Nie taki za 10 zł, tylko porządny, z atestem.
    Sto rzeczy może się przydarzyć, i to niekoniecznie nawet w czasie
    jazdy. Kup kask.

  • 13.09.07, 23:53
    wielkie dzięki za wskazówki.

    dziwi mnie jedynie pozwalanie dziecku na jedzenie i picie w trakcie jazdy.
    przecież może się zachłysnąć lub zaksztusić i tragedia gotowa.

    pozdrawiaM.
    --
    Zacisze.Info.
  • 26.09.07, 13:44
    tragedią to jest sam fakt, że ktoś w ogóle rozważa jazdę po polskich
    ulicach rowerem, z 1,5 rocznym dzieckiem w foteliku...

    rozumiem, że rowerzyści sa dorośli, odpowiadają za siebie i mają
    prawo ryzykować swoje zycie i zdrowie, ale za ćwieczenie tego typu
    pomysłów na malutkich dzieciach powinny być ograniczane prawa
    rodzicielskie :((((

    wystarczy że jadąc blisko np siatki maluch złapie się jej rączką, a
    będziesz palce zbierał z asfatlu - a to jedna z łagodniejszych
    rzeczy jakie mogą się stać...

    ostatnio zatrzymałem się i zdrowo objechałem tatusia który wiózł
    takiego malucha modlińską, a rozpędzone autobusy mijały ich o
    kilkanaście centymetrów - a ten bezmózg jeszcze udowadniał mi, że
    takie przejażdżki są ZDROWE dla dziecka

    rety, co się z ludźmi porobiło...
  • 14.07.08, 16:27
    Takie jest chlopie prawo i infrastruktura. Ja ze swoimi dziecmi jezdzilem zawsze
    ulica. Bo przeciez po ulicy jest rowniej, nie ma kraweznikow, nie ma schodow,
    nie ma walesajacych sie psow na smyczy, zaparkowanych samochodow (?) etc. A co
    na to kierowcy...? Coz musieli mnie omijac szerokim lukiem gdyz jezdzilem
    srodkiem pasa i po lewej stronie mialem przkrecona dystansowa choragiewke.

    A kolego zbigu, pojedz sobie na zachod do Niemiec, Danii czy Austrii a dowiesz
    sie, ze przy takich drogach jak Modlinska powinna byc po ubustronach drogi
    szeroka droga dla rowerow. Jesli jej nie ma to ZDM powinien wytyczyc na jezdni
    pasy rowerowe po ktorych rowerzysci mogliby jezdzic. Ale coz ani pomyslunku nie
    ma ani pieniedzy tylko glupota i zakazy. Tak łatwiej, nieprawdaz?
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: Krzysiek W IP: *.kablowka.waw.pl 06.09.07, 19:52
    Powtórzę za przedmówcą: kupcie kaski dla siebie i ubierajcie się jak najbardziej
    kontrastowo (żółto-czarne podkolanówki są skuteczne :) )

    My mieliśmy żółty fotelik, żółte i czerwone kaski - im bardziej dziwnie
    wyglądacie, tym bezpieczniej. Do tego proponuję światła, nawet przez cały dzień
    (dynamo w piaście)

    Z naszym młodym rowerem jeździła żona, ze względu właśnie na rower damka.
    Trzeba zwrócić uwagę, że na zakrętach, kiedy rower musi się choć troszkę
    przechylić do środka, dziecko może wychylić się na zewnątrz - utrata równowagi
    pewna, wywrotka bardzo prawdopodobna (mieliśmy taką).

    My zaczęliśmy wozić dziecko, jak miało 2,5 roku. Już potrafił reagować na polecenia.
    Pierwszą rzeczą, jaką mu wpajaliśmy (okazało się, że skutecznie), było kulenie
    się w foteliku i chowanie rączek do środka (ręce między nogi).

    Z dodatkowych atrakcji mieliśmy wkładanie rączek na siodełko, kiedy mama musiała
    na chwilę wstać na pedałach :)

    Zupełnie przypadkiem żona wpadła na sposób bezpieczniejszej jazdy po ulicach
    (niestety nie zawsze daje się jechać po chodniku/ścieżce ze względu na dziury i
    krawężniki) - dziecko dostawało do ręki duży, piękny, błyszczący klucz oczkowy
    15 - Antkowi bardzo się podobał i lubił nim machać na wszystkie strony. Kierowcy
    wyprzedzali baaaardzo ostrożnie i szeroko :)

    Żona właśnie mi dopowiada - dziecku w foteliku jest dużo zimniej niż Tobie. Ty
    się ruszasz, a ono siedzi skulone i marznie.
    Przy obecnej pogodzie (10 st i wiatr) to już dzianinowa czapka pod kask,
    rękawiczki i nieprzewiewna kurtka (też żółta :) )

    Pozdrawiam

    Krzysiek W
  • 26.09.07, 13:49
    Gość portalu: Krzysiek W napisał(a):

    > Trzeba zwrócić uwagę, że na zakrętach, kiedy rower musi się choć
    troszkę
    > przechylić do środka, dziecko może wychylić się na zewnątrz -
    utrata równowagi
    > pewna, wywrotka bardzo prawdopodobna (mieliśmy taką).

    i dalej polecacie jazdę rowerem z dzieckiem w foteliku - w razie
    czego zrobi się nowe, nie?

    > Zupełnie przypadkiem żona wpadła na sposób bezpieczniejszej jazdy
    po ulicach
    > (niestety nie zawsze daje się jechać po chodniku/ścieżce ze
    względu na dziury i
    > krawężniki) - dziecko dostawało do ręki duży, piękny, błyszczący
    klucz oczkowy
    > 15 - Antkowi bardzo się podobał i lubił nim machać na wszystkie
    strony

    następnym razem jak sobie nim oko wyjmie nie zapomnij poinstruować
    lekarza pogotowia, że to był dokonały sposób na niebezpieczncyh
    kierowców...

    dlaczego wśród rowerzystów (moim dodatkowym typem są jeszcze
    wegetarianie i osoby radykalnie religijne - ogólnie wszelkiej maści
    ortodoksi) jest tylu wykrętów, czy ktoś może robił już na ten temat
    jakies badania :)))
  • 27.09.07, 09:07
    Gość portalu: Krzysiek W napisał(a):

    > Z dodatkowych atrakcji mieliśmy wkładanie rączek na siodełko, kiedy mama musiała
    > na chwilę wstać na pedałach :)

    Jest to małe piwko w porównaniu z uczuciem, kiedy dziecko wsadza ci bardzo zimne
    rączki pod bluzę na plecach "rączki zmarzły, ogrzeję sobie". Dostajesz wtedy
    takiego przyśpieszenia, że Szurkowski przy tobie to pikuś :))
    --
    Są 3 rodzaje meczów polskiej reprezentacji futbolowej :(
    ** Pierwszy mecz * Mecz ostatniej szansy * Mecz o pietruszkę **
  • Gość: MAX IP: *.warszawa.mm.pl 06.04.09, 15:33
    czy foteliki zawsze montuje sie z tylu? czy mozna przed soba ???
  • Gość: Tomo IP: *.merinet.pl 18.05.08, 09:06
    Gość portalu: Krzysiek W napisał(a):
    ... Zupełnie przypadkiem żona wpadła na sposób bezpieczniejszej
    jazdy po ulicach (niestety nie zawsze daje się jechać po
    chodniku/ścieżce ze względu na dziury i krawężniki) - dziecko
    dostawało do ręki duży, piękny, błyszczący klucz oczkowy 15 -
    Antkowi bardzo się podobał i lubił nim machać na wszystkie strony.
    Kierowcy wyprzedzali baaaardzo ostrożnie i szeroko :)...

    Genialny pomysł. Wprost proporcjonalny do poziomu "inteligencji"
    rodziców. Taki głupi już się wraz z żoną urodziliście, czy to nabyte?
    Jestem pod wrażeniem...
  • Gość: maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.08, 19:40
    jezdziłam spory czas z dzieckiem,
    rower typu damka,sama jedną ręką przytrzymywałam kierownicę a drugą
    wsadzałam dzieciaka na fotelik,pasy sama zapinała,potem ja
    sprawdzałam.Fotelik zabudowany,nóżki zapięte,zagłówek i
    boczki.Ketler.Bardzo trzeba uważać na wszelkie przechyły,zwracać
    uwagę na dziecko czy się nie przechyla,zmienia się mocno
    stabilność,czym większe tym bardziej.
    Żadnej jazdy po ulicy,nigdy.Człowiek upadnie,potłucze się a dziecko
    przypięte pasami-zero szans.
    Nie ma metody wjazdu na krawężniki,trzeba zejść z rowera,można się
    przewrocić bardzo łatwo.Kask-brak kasku jest niewybaczalny.Przydają
    się lusterka na patyku.Jeśli dziecko jest nieposłuszne,wyciąga
    rączki,przechyla się-lepiej zrezygnować.Przez trzy lata nie
    zaliczylam ani jednej wywrotki,dziecko jezdzi już samodzielnie ;-)
    i z tym też jest problem,ale jakoś sobie radzimy-zero
    ulicy,spokojniejsze ścieżki i dzieciak przodem w niewielkiej
    odleglośći.
  • 28.07.08, 15:54
    No właśnie, najgorsze to te przechyłki. "Najfajniej" jak dziecko wpadnie na
    pomysł podskoków albo bujania się co przy najlepszym foteliku z szelkami,
    boczkami i osłonami jest możliwe dla każdego 2latka. Wyłożenie się gwarantowane.
    Na szczęście moja pociecha jeździ już sama na swoim dwukołowym, po
    ścieżkach,tych mniej zatłoczonych, niestety jeszcze strasznie się buja, więc
    apeluję do rowersów o ostrożność wymijaniu młodszych rowerzystów.
  • Gość: maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:38
    podtrzymuję apel
    dzieciaki są nieprzewidywalne,nie wolno ich wyprzedzać z dużą
    prędkością
    choćby nie wiem jak się czuwało nad maluchem dwa kroki za nim (też
    jadąc) -wystarczy mocny skręt kierownicą małego
    rowerka,żeby "złapać" wyprzedzającego.Dzieci też przeważnie nie jadą
    prostą- robią slalomy itp. Uważajmy na najmłodszych :-)
  • Gość: Dirita IP: *.centertel.pl 25.08.08, 22:10
    Ja równiez popieram ,żadnej jazdy po ulicach z małym dzieckiem, mało
    to debili w samochodach jeżdzi i nie patrzy. Ja jeżdże już od ładny
    ch 9 lat z dzieckiem w foteliku, najpierw z najstarszym który ma
    obecnie 11 lat , potem z młodszym który ma 8 lat a obecnie jeżże z
    2,5 latkiem i zawsze po chodniku. Nie zwracam uwagi na jakiejolwiek
    komentarze że chodnik dla pieszych. Bo z dziećmi po prostu bałabym
    się jeżdzić po ulicach
  • Gość: racja IP: 193.200.216.* 26.08.08, 12:30
    najbardziej rozbrajają mnie tatusiowie, którzy przejeżdżają ze swoją
    pociechą na czerwonym świetle
    myślę, że widok mózgu swojego dziecka na asfalcie zapamiętaliby do
    końca życia!
  • 27.05.09, 21:54
    przede wszystkim uważajcie na drogę czy nic nie jedzie.mało to ludzi
    na swoim zielonym zostało przejechanych?
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 27.08.08, 10:40
    Ja kiedyś woziłem młodszą siostrę w wiklinowym krzesełku zawieszanym na
    kierownicy na damce. Miało to pewne wady - wymagało pewnego wyginania nóg na
    zewnątrz przy pedałowaniu oraz wymagało większej siły przy skręcie. Ale zaletą
    była większa stabilność roweru, niż przy krzesełku na bagażniku, lepsza kontrola
    nad tym, co ona robi w tym krzesełku oraz to, że ona miała dużo lepsze widoki,
    niż gdyby siedziała z tyłu - to sprawiało, że była zajęta obserwacją otoczenia,
    a nie wierceniem się, wychylaniem, machaniem itp.

    Jeździłem tak raczej po trasach "terenowych" (zrobione ponad 1000 km i żadnej
    "gleby"), gdybym miał jechać po mieście, to raczej ścieżkami rowerowymi i
    pomniejszymi uliczkami, na te ruchliwe bym się nie zapuszczał - rower z
    dodatkowym obciążeniem zawsze jest jednak mniej zwrotny i siłą rzeczy trudniej
    się ratować w sytuacji podbramkowej.
  • Gość: max IP: *.warszawa.mm.pl 20.04.09, 11:32
    czy foteliki zawsze montuje sie z tylu? czy mozna przed soba ???
  • Gość: autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.09, 15:31
    Można i z przodu, ale nie polecam, bo przy hamowaniu rower staje się
    bardzo niestabilny, poza tym im większe dziecko tym bardziej
    zasłania widok. No i oczywiście w razie wypadku pełni rolę zderzaka.
    Polecam foteliki montowane na tył, najlepiej regulowane.
  • 26.05.09, 15:03
    Na rynku jest kilka typów fotelika:
    1. Tylni montowany do ramy - najbardziej typowy model, wstrząsy
    związane z jazdą amortyzowane są przez wspornik na którym montowany
    jest fotelik.
    2. Tylny montowany na bagażnik - tu trzeba mieć rower z dobrymi
    amorytzatorami
    3. Przedni montowany od wspornikiem kierownicy (w ten sposób nie da
    się zamontować tylnego fotelika - jakby ktoś chciał kombinować).
    Foteliki przednie są inaczej konstrułowane i mają niższe oparcie.
    4. Wiklinowy wieszany na kierownicy.

    Sama używałam tylnego i wiklinowego i ... kurcze, wygrał wiklinowy.
    Gdy dziecko siedziało na tylnim - nie było z nim kontaktu, a na
    wiklinowym wieszanym na kierownicy tyłem lub przodem do kierunku
    jazdy, miałam pociechę na oku i mogliśmy swobodnie sobie
    konwersować. W wiklinowym przydaje się jednak podusia od dupkę i
    plecy. Ale naprawdę - wikliniak wygrywa w przedbiegach.
  • 05.07.09, 21:22
    alabama8 napisała:

    > naprawdę - wikliniak wygrywa w przedbiegach.


    Wątpię w bezpieczeństwo jazdy w takim wiklinowym koszyku. PozdrawiaM.

    --
    Zacisze.Info,
    AntykwariatKwadryga
  • Gość: ninia IP: *.chello.pl 06.07.09, 22:48
    cale pokolenia jezdzily w wiklinowych z przodu- lepszy widok blizszy
    kontakt z dzieckiem , sama jako dziecko pamietam jaka to byla
    frajda. Roznica ze kiedys mozna bylo hamowac nogami (przez pedaly)
    teraz trzeba liczyc na sile swoich rak co np dla kobiet gorzej (z
    wlasnego doswiadczenia:-)mowiac o bezpieczenistwie to przeciez tak
    naprawde wszystko zalezy od prowadzacego rower no i miejsca-
    warunkow i predkosci z jaka jezdzi. .. tak wiec bez przesady... ja
    jestem za wiklinowym. A swoja droga byly czasy ze na ramach dzieci
    sie wozilo pogadajcie z rodzicami , dziadkami.. jak ktos na
    bagazniku jechal to sie poduszki kladlo :-)))- oczywiscie wozilo sie
    starsze dzieci- zeby znow jakis moralizator bezpieczenstwa nie
    marudzil. Ech czasy! Moje juz dorosle dzieci ale tylko patrzec jak
    cos sie pojawi:-)i wtedy do wiklinki :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.