Dodaj do ulubionych

Festyn rowerowy - żałosne!

29.08.03, 08:51
Czy ktos z Was mógłby mi wyjaśnić, jaki jest sens jeżdżenia po Warszawie
rowerem górskim przeznaczonym do zjazdow, albo bicyklem na takiż rower
pozowanym (jak najniżej założone siodełko). Przecież w Warszawie poza skarpą
wiślaną i jakimiś mikroskopijnymi górkami (kopa Cwila) nie ma żadnych
wzniesień! To tak jakby niektorzy cool-piesi zaczęli chodzić w rakach i ze
sprzętem do wspinaczki. W dodatku ci śmieszni kolesie wydają się w ogóle nie
zauważać gdzie mieszkają. Tak ordynarnego szpanu już dawno nie widzialem.
Jeżeli się mylę - odpowiedzcie!
Edytor zaawansowany
  • Gość: Krzysztof IP: *.acn.pl 29.08.03, 09:16
    Bawię się w XC i taki też mam sprzęt. Jeżdżę najczęściej po Kampinosie, ale
    również po Bieszczadach, Beskidach, G. Świetokrzyskich itd.Jeśli mam czasami
    ochotę na przejażdżkę na Stare Miasto lub do Wilanowa to jadę na tym co mam, bo
    nie stać mnie na drugi sprzęt, bardziej pasujący do jazdy miejskiej. I zupełnie
    się nie przejmuję, że ktoś pomyśli o lekkiej przesadzie widząc tarczówki.Może
    podobnie jest z gośćmi, którzy Cię zirytowali.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 29.08.03, 11:45
    Rower górski jest obecnie bodaj najtrwalszą konstrukcja rowerową bardzo
    przydatna nie tylko do jazdy bo terenie górskim i bezdrożach ale również
    pozwalającym jeżdzić po wertepach zwanych ulicami bez co trzydniowego
    odwiedzania serwisu w celu centrowania kół jak i wymiany innych podatnych na
    uszkodzenia części
    KA
  • wszechwarszawiak 29.08.03, 11:49
    Nie pisze o rowerach górskich, tylko zjazdowych. Takich, w których klient ma
    kolana pod brodą.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 29.08.03, 11:54
    Jest mase wertepów i górek w Puszczy i nad Wisłą i pewnie wiele innych miejsc
    do skakania choćby jakies schody itp W telewizji kablowej jest program Extreme
    tam zobaczysz jek można wykożystać rower.
    KA
  • wszechwarszawiak 29.08.03, 11:59
    Próbujesz mnie przekonać, że Warszawa nie leży na równinie? :)


    ps "wykożystać"?!
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 29.08.03, 12:18
    Jak określisz tereny wokół Golub Dobrzyna, czy Chełmna albo Mazury???? Nie
    trzeba zaraz Tatr by używać "górala" podobnie jak samochodu terenowego nie
    używa się tylko w terenie. Masz 5 z ortografii i pałe z logikii
    KA
  • wszechwarszawiak 29.08.03, 15:04
    A ty masz problemy z geografią. :)

    Warszawa to mazowsze. Mi chodzi o kolesi jeżdżących po Warszawie w tym
    osprzęcie.

    Chyba, że rzeczywiście nie mają innego, ale to raczej rzadki przypadek.
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 29.08.03, 15:58
    wszechwarszawiak napisał:
    > Warszawa to mazowsze. Mi chodzi o kolesi jeżdżących po Warszawie w tym
    > osprzęcie.
    >
    > Chyba, że rzeczywiście nie mają innego, ale to raczej rzadki przypadek.

    Kolego,
    Moze tak troche tolerancji. Kazdy jezdzi na tym co ma i ciuch rowniez zaklada
    takie jakie ma lub takie w jakich sie odbrze czuje. Czy naprawde wszyscy musimy
    chodzic w rozowych koszulkach i zielonych spodniach? Ja tak chodze ubrany wiec
    uwazam iz taki powinien bys standard
  • wszechwarszawiak 29.08.03, 16:03
    No to wracam do porównania - rower zjazdowy i pieszy chodzący w sprzęcie do
    wspinaczki wysokogorskiej. Co ty na to?
  • Gość: Robert IP: *.astercity.net 29.08.03, 16:50
    wszechwarszawiak napisał:

    > pieszy chodzący w sprzęcie do
    > wspinaczki wysokogorskiej. Co ty na to?

    Tak, zeczywiscie. Zawsze mnie dziwil widok czlowieka z wielkim plecakiem lub
    innymi bajerami. Ale tylko do czasu bo w koncu ten gosc moze jest wlasnie w
    drodze na pociag zmierzajacy w Tatry?

    Rowniez widok czlowieka w uprzezy alpinistycznej nie jest dla mnie dziwnym
    zjawiskiem. Sam jestem alpinista a szelki zakladam zawsze gdy mam robote na
    dachu czy na scianie.

  • wszechwarszawiak 01.09.03, 09:13
    Szelki to nie jest sprzęt specjalistyczny.

    Kolesie na rowerach zjazdowych z pewnością nie jadą w góry. Co najwyżej w
    kiernku Noewgo Zjazdu.
  • robertrobert1 01.09.03, 12:23
    wszechwarszawiak napisał:

    > Szelki to nie jest sprzęt specjalistyczny.

    Szelki, zwlaszcza szelki asekuracyjne przeznaczone do pracy na wysokosci, sa
    wybitnie sprzetem specjalistycznym. Jesli o tym nie widziales : oto link

    www.assecuro.com.pl

    www.assecuro.com.pl/index.php?action=katalog&str=3

    > Kolesie na rowerach zjazdowych z pewnością nie jadą w góry. Co najwyżej w
    > kiernku Noewgo Zjazdu.

    W Warszawie jest Smieciara, czyli gorka przy Bartyckiej, na ktorej bardzo
    czesto sa rozgrywana zawody w zjezdzie i rowniz na niej mozna spotkac
    trenujacych zjazdowcow zatem jesli widziales jakiegos goscia na Fullu i w
    zbroji to byc moze wlasnie udawal sie na Smieciare.
  • roweroraffi 29.08.04, 17:27
    robertrobert1 napisał:

    > wszechwarszawiak napisał:
    >
    > > Szelki to nie jest sprzęt specjalistyczny.
    >
    > Szelki, zwlaszcza szelki asekuracyjne przeznaczone do pracy na wysokosci, sa
    > wybitnie sprzetem specjalistycznym. Jesli o tym nie widziales : oto link
    >
    > www.assecuro.com.pl
    >
    > www.assecuro.com.pl/index.php?action=katalog&str=3
    >
    > > Kolesie na rowerach zjazdowych z pewnością nie jadą w góry. Co najwyżej w
    > > kiernku Noewgo Zjazdu.
    >
    > W Warszawie jest Smieciara, czyli gorka przy Bartyckiej, na ktorej bardzo
    > czesto sa rozgrywana zawody w zjezdzie i rowniz na niej mozna spotkac
    > trenujacych zjazdowcow zatem jesli widziales jakiegos goscia na Fullu i w
    > zbroji to byc moze wlasnie udawal sie na Smieciare.

    Są też górki w Kampinosie, skocznie 'na wannie' w Powsinie, na Bródnie, gdzie
    niedawno były zawody, jest Kopa Cwila, gdzie też można poszaleć, jest cały
    zespół ramp, dropów i skoczni w Mazowieckim Parku Krajobrazowym, jest cosik na
    Tarchominie, jest Agrykola... myślę, że mają gdzie jeździć jak chcą i nie muszą
    od razu jechać w Bieszczady. To, że Wawa jest równiną nie przeszkadza jak się
    chce i lubi...tylko wymaga właśnie przejechania kilku kilometrów w
    takim 'dziwnym' ubranku i na rowerze bujającym się we wszystkie strony na
    amorkach budząc zdziwienie, niechąć lub zazdrość w ludziach takich jak Ty...
    mnie tam wcale nie przeszkadza jak swoim rowerkiem wyprzedzam kogoś w zbroi na
    fullu... nawet jak to szpaner to niech sobie jedzie. Tak samo jakby ktoś
    chodził w sprzęcie górskim i rakach po ulicach to miałbym to w głębii... to On
    się męczy a nie ja i jeżeli ma na to ochotę, to ja Mu zabraniał nie będę - mamy
    w końcu wolny kraj ;-)
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 01.09.03, 11:35
    wszechwarszawiak napisał:

    > A ty masz problemy z geografią. :)
    >
    > Warszawa to mazowsze. Mi chodzi o kolesi jeżdżących po Warszawie w tym
    > osprzęcie.
    >
    > Chyba, że rzeczywiście nie mają innego, ale to raczej rzadki przypadek.

    Rusz w końcu tym, co masz pod szypułką górną, to, że geograficznie coś jest
    równiną to nie znaczy, że nie znajdą się tam górki i dołki wystarczające do
    skoków i zjazdów to raz, dwa to nie rzadkie a częste jest w naszych warunkach
    posiadanie jednego roweru (tego typu rowery muszą być bardzo wytrzymałe i
    lekkie o niezawodnym osprzęcie a to kosztuje kilka a nawet kilkanaście tys.
    zł, a i w naszych domach nie ma zawiele miejca na trzymanie rowerów)a po
    trzecie w Warszawie jest jak już ci pisałem wiele miejsc do takiej jazdy i
    napewno ludzie których widziałeś nie wywali kasy na ten sprzęt po to by
    jeżdzić nim do pracy czy szkoły a to że ich widujesz w mieście to tylko znaczy
    tyle że jadą lub wracają z miejsc w których jazda takim rowerem ma sens, ew.
    kożystaja z niego z braku innego do dojazdów do szkoły itp.
    KA
  • Gość: Roberto IP: *.visp.energis.pl 25.08.04, 06:46
    A widziales w Warszawie kierowcow, ktorzy jezdza samochodami na ktorych to jest
    mnostwo spojlerow? Zapewne tak a przeciez samochody ze spojlerami spotyka sie
    glownie na zamknietych torach samochodowych a w obrebie Warszawy nie ma takiego
    toru. Czym zatem mozna taki fakt wytlumaczyc?
  • j_karolak 27.08.04, 12:26
    Fak, że istnieją szpanerzy w samochodach, nie tłumaczy szpanerow na rowerach.
    --
    To jest to
  • roweroraffi 29.08.04, 17:29
    j_karolak napisał:

    > Fak, że istnieją szpanerzy w samochodach, nie tłumaczy szpanerow na rowerach.

    Spoiler w aucie działa sprawnie już od prędkości dochodzących do 120km/h a te w
    Warszawie są normalne... tak samo jak dziury i krawężniki na ścieżkach z
    którymi fulle radzą sobie o wiele lepiej niż np kolarki ;-)
  • Gość: Feckalick IP: 212.160.138.* 27.08.04, 10:07
    wszechwarszawiak napisał:

    > Nie pisze o rowerach górskich, tylko zjazdowych. Takich, w których klient ma
    > kolana pod brodą.

    Mylisz zjazdówki z rowerami do Dirtu. A jak wyglada dirt to własnie jak ci
    radził KA obejrzysz sobie na Extreme TV. Dirt uprawia sie także w mieście a
    służa do tego schody, podesty i cokolwiek innego na co można wskoczyc i zeskoczyć.
  • Gość: Feckalick IP: 212.160.138.* 27.08.04, 10:11
    Są jescze takie style jazdy jak street i dual...i do nich też wykorzystuje sie
    takie rowery gdzie kolana ma się pod brodą. Czemu? Bo w wiekszości jeździ sie
    nimi na stojąco. A mniejsza rama i opuszczone w dół siodelko to ułatwienie w
    skokach i akrobacjach. Skocz sobie na duxej ramie i z normalnym położeniem
    siodełka a wtedy nic tylko współczuć trzeba będzie twojemu przyrodzeniu.
  • j_karolak 27.08.04, 12:28
    Dziwnym trafem tych kolesi najczęściej widać jak się Lansują na Nowym MIeście -
    w czyściutkim, upranym przez mamusie ubranku i super-pro ochraniaczach, które
    nie dotknęły nigdy niczego poza szmatką do polerowania.
    --
    To jest to
  • chaladia 29.08.03, 19:12
    W Nadrenii-Westfalii jeździłem trekkowym KTMem na cienkich szosowych opnach bez
    jakiegokolwiek resorowania i nie miałem poczucia dyskomfortu nawet po 120 km
    jazdy.
    W Warszawie i okolicy MUSZĘ jeździć rowerem górskim double suspension na
    maksymalnie grubych i wzmocnionych oponach, gdyż krawężniki i inne wyboje do
    tego zmuszają. Inaczej wizytowałbym warsztaty średnio co dwa dni celem
    centrowania obręczy i wymiany dętek... po co mi taka przyjemność?

    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi
  • chaladia 29.08.03, 19:17
    Dziś się śmiejemy ze snobów, którzy po mieście jeżdżą terenowymi Land Roverami
    czy podobnymi wehikułami bardziej pasującymi na ugandyjską sawannę niż na
    dojazdy do pracy w stolicy dużego państwa aspirującego do UE, ale kto wie -
    jeśli stan warszawskich dróg będzie się pogarszał w takim samym tempie, jak
    obecnie, to za parę lat UAZ może być jedynym pojazdem zdolnym do sforsowania
    wielu warszawskich ulic...

    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi
  • michaues 01.09.03, 12:10
    chaladia napisał:

    > W Warszawie i okolicy MUSZĘ jeździć rowerem górskim double suspension na
    > maksymalnie grubych i wzmocnionych oponach, gdyż krawężniki i inne wyboje do
    > tego zmuszają. Inaczej wizytowałbym warsztaty średnio co dwa dni celem
    > centrowania obręczy i wymiany dętek... po co mi taka przyjemność?

    Od dawna jeżdżę po Warszawie miejskim holendrem i jak dotąd nie miałem potrzeby
    odwiedzać ponadprogramowo warszatatu. Chyba zależy jak się jeździ.


    > Dziś się śmiejemy ze snobów, którzy po mieście jeżdżą terenowymi Land
    Roverami
    > czy podobnymi wehikułami bardziej pasującymi na ugandyjską sawannę niż na
    > dojazdy do pracy w stolicy dużego państwa aspirującego do UE

    W krajach już będących w UE do pracy często dojeżdża się rowerem. Ale to może
    inna UE...

    , ale kto wie -
    > jeśli stan warszawskich dróg będzie się pogarszał w takim samym tempie, jak
    > obecnie, to za parę lat UAZ może być jedynym pojazdem zdolnym do sforsowania
    > wielu warszawskich ulic...

    Dlatego bzdurą i marnotrawieniem publicznych pieniędzy jest zaspakajanie
    potrzeb jednej tylko (i to najmniej licznej) grupy użytkowników dróg.
  • robertrobert1 01.09.03, 12:26
    michaues napisał:
    > Od dawna jeżdżę po Warszawie miejskim holendrem i jak dotąd nie miałem
    potrzeby odwiedzać ponadprogramowo warszatatu. Chyba zależy jak się jeździ.

    Alez oczywiscie, ze tak. Mozna albo jezdzic prostu (na fullu) albo slalomem (na
    holendrze).

    > Dlatego bzdurą i marnotrawieniem publicznych pieniędzy jest zaspakajanie
    > potrzeb jednej tylko (i to najmniej licznej) grupy użytkowników dróg.

    A kogo masz na mysli?
  • michaues 01.09.03, 12:30
    robertrobert1 napisał:

    > > Dlatego bzdurą i marnotrawieniem publicznych pieniędzy jest zaspakajanie
    > > potrzeb jednej tylko (i to najmniej licznej) grupy użytkowników dróg.
    >
    > A kogo masz na mysli?

    Kierowców samochodów.
  • Gość: KA IP: 217.153.16.* 01.09.03, 15:42
    michaues napisał:

    > chaladia napisał:
    >
    > > W Warszawie i okolicy MUSZĘ jeździć rowerem górskim double suspension na
    > > maksymalnie grubych i wzmocnionych oponach, gdyż krawężniki i inne wyboje
    > do
    > > tego zmuszają. Inaczej wizytowałbym warsztaty średnio co dwa dni celem
    > > centrowania obręczy i wymiany dętek... po co mi taka przyjemność?
    >
    > Od dawna jeżdżę po Warszawie miejskim holendrem i jak dotąd nie miałem
    potrzeby
    >
    > odwiedzać ponadprogramowo warszatatu. Chyba zależy jak się jeździ.
    >
    >
    > > Dziś się śmiejemy ze snobów, którzy po mieście jeżdżą terenowymi Land
    > Roverami
    > > czy podobnymi wehikułami bardziej pasującymi na ugandyjską sawannę niż na
    > > dojazdy do pracy w stolicy dużego państwa aspirującego do UE
    >
    > W krajach już będących w UE do pracy często dojeżdża się rowerem. Ale to
    może
    > inna UE...
    >
    > , ale kto wie -
    > > jeśli stan warszawskich dróg będzie się pogarszał w takim samym tempie, ja
    > k
    > > obecnie, to za parę lat UAZ może być jedynym pojazdem zdolnym do sforsowan
    > ia
    > > wielu warszawskich ulic...
    >
    > Dlatego bzdurą i marnotrawieniem publicznych pieniędzy jest zaspakajanie
    > potrzeb jednej tylko (i to najmniej licznej) grupy użytkowników dróg.

    Tak myśląc można by wiele inwestycji nazwać bzdurnymi a nawet po co komu było
    koło?? Gratuluje perspektywy widzenia jest szeroka jak majtki w kroku.
    KA
  • j_karolak 27.08.04, 12:30
    chaladia napisał:

    > W Nadrenii-Westfalii jeździłem trekkowym KTMem na cienkich szosowych opnach
    bez
    >
    > jakiegokolwiek resorowania i nie miałem poczucia dyskomfortu nawet po 120 km
    > jazdy.
    > W Warszawie i okolicy MUSZĘ jeździć rowerem górskim double suspension na
    > maksymalnie grubych i wzmocnionych oponach, gdyż krawężniki i inne wyboje do
    > tego zmuszają. Inaczej wizytowałbym warsztaty średnio co dwa dni celem
    > centrowania obręczy i wymiany dętek... po co mi taka przyjemność?
    >


    Dziwne, że tysiące rowerzystów jeździ normalnymi rowerami i jakoś nie musi
    chodzić co dwa dni do warsztatu. Każdy szpan tłumaczony jest dbałością o
    komfort i jakość.

    --
    To jest to
  • Gość: Arti IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.04, 18:56
    Dlaczego ?????????
    Przecież jest wspaniała puszcza kampinoska, po której naprawdę można nieźle
    poszaleć na góralu.
  • yuurei 24.08.04, 19:49
    A ja się po trochu zgadzam z wszechwarszawiakiem. Zawsze śmiać mi się chciało z
    kolesi, którzy wytachali swoje 20kg sprzęty za chore pieniądze i przyjechali
    nimi pod rurę na piwo. I na pewno nie wracali z jakiś hopek czy śmieciary...
    chyba, że lubię jazdę bez kasku/zbroi/ochraniaczy - pełna ekstrema.
    Tak samo sporo takiego pozerstwa zbiera się w Kabatach/Powsinie. Rowery za
    niezły pieniądz, ciuchy też pierwszy rowerowy sort i kolesie rozwaleni siedzą
    piwo piją. A potem 13 km prędkość bo wiatr wieje i zadyszka łapie :-)

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • j_karolak 27.08.04, 12:31
    100% racji
    --
    To jest to
  • Gość: Slawek.K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 19:39
    A pewnie. Śmieszne to, a może nawet żałosne.
    Tylko co z tego? Nie moja pasieka, nie moje pszczoły, nie mój ul. Jeśli tatusia
    i mamusię stać na robienie dzieciom przydrogich i szpanerskich prezentów - na
    zdrowie. Co mnie do tego? Niech się chłopcy lansują: w ochraniaczach, żółwiach,
    kaskach integralnych, na profi sprzęcie za który można kupić samochód.
    Jeśli nie stwarają zagrożenia - wisimitocałkiem, wymiam, uśmiecham się lekko w
    duchu i pedałuję dalej.

  • madrider1 29.08.04, 23:59
    Każdy jeździ na czym mu się podoba (tzw. wolny wybór). Ja preferuję XC, ale tak się składa, że nie stać mnie na sprzęcik miejski toteż używam swojej krosówki do jazdy także w Wawie.Nie używam także zwykłej szosówki ponieważ czasem mnie napada dzika ochota przeskoczenia nad jakimś krawężnikiem lub wpadam w "malutki" krater zwany nawierzchnią ścieralną przez naszych drogowców.Lubię jeździć szybko, a do tego trzeba sprzętu żeby przyjemność sprawiało.Nie wstydzę się swojego roweru i inwestuję w niego.Bez tego nie zrobiłbym w te wakacje 2000km po mazurach, kampinosie i okolicach.Spróbujcie tego na Wigry heheh.W końcu wszyscy może się przesiądźmy do maluchów i jeździjmy na Wigry3, bo wszystko co od tego lepsze to tylko szpan.
  • Gość: Slawek.K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:25
    Po co ten radykalizm? "Wigier" ani "malucha" już dawno nie używam. Mało kto
    używa z resztą. I nie o to chodzi.

    Lubisz, OK. Jeździsz, jeszcze lepiej.
    Czy jednak ZAWSZE występujesz w pełnej "zbroi"? Pytam z czystej ciekawości.
    I przy okazji, jak mając tak nieergonomiczną pozyzcję na siodle, można jeździć
    szybko, oczywiście pytam o dojazdy, bo rampy, zjazdy czy skoki, to już osobna
    sprawa.

  • madrider1 30.08.04, 02:25
    Do XC nie używam zbroi ;-) Chyba nie jestem w tym jedyny...Ale zazwyczaj wsiadając na rower zakładam koszulkę rowerową (kieszenie z tyłu,odpowoedni materiał więc mi przewiewniej) i spodenki (wkładka pod 4 litery sprawia że jedzie się wygodniej - nie nie robi mi dobrze;-). A od tego tygodnia także buty (bo zakładam pedały SPD i bez specjalnych butów bym się chyba zabił na nich). Chyba, że wsiadam tylko na chwilę. A tak w ogóle nie widzę nic złego w podjechaniu pod rurę na browarek, bo to nie jest lansowanie (kto mnie tam zobaczy,to przecież koniec świata?;-) tylko zazwyczaj po jakimś wypadzie mam prawo chyba do relaksu i nie zawsze muszę skoczyć do domu żeby się przebrać, bo jeszcze ktoś pomyśli, że to tylko szpan.
  • Gość: Slawek.K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 15:20
    Powiem szczerze, że lekko się już pogubiłem w tych XC, DH, i pozostałych
    enigmatycznych dwuliterówkach. ;)
    Wracając do ciuchów - to o czym piszesz, to akurat norma i dla mnie. Dobre
    spodenki na szelkach z "pampersem" + odpowiednia koszulka. Taki ciuch to nie
    tylko komfort ale i bezpieczęństwo, bo "daje po oczach". Pedały SPD to wygoda w
    terenie, bałem się jak cholera, gdy zapiąłem się w nich pierwszy raz, strach
    szybko przeszedł i zamienił się w zachwyt. To zupełnie inny "standard" jazdy.
    Zwłaszcza gdy muszę podjechać pod strome wzniesienie.

    Nie pijam piwka gdy jeżdzę, więc "Pod Rurę" nie zaglądam zbyt często, mieszkam
    natomiast dość blisko Pl. Bankowego i często widzę młodych "bikerów" w
    ochraniaczach pedałujących po chodnikach centrum, nie spotykam ich natomiast
    przy stacji "Wilanowska", czy w "Jutrzenca" na Rozbrat.
    O ile więc "strój rowerowy", nazwijmy go "klasycznym", jest dla mnie normą i
    tylko laik może uważać za formę "lansowania" używanie go do jazdy na rowerze,
    to te wszystkie zbroje zakładane do przejażdzek po chodnikach.... no świeszne
    są po prostu.
  • yuurei 30.08.04, 17:25
    madrider1 napisał:

    > A tak w ogóle nie widzę nic złego w podjechaniu pod rurę n
    > a browarek, bo to nie jest lansowanie (kto mnie tam zobaczy,to przecież koniec
    > świata?;-)

    Ja Cię mogę tak zobaczyć bo sam często wpadam na piwko albo pogadać z zastępem
    znajomych :> Jak byś zobaczył gościa na srebrnym GT to wal śmiało. To pewnie ja :-)
    Ale wracając do tematu. Tutaj nie chodzi o ludzi, którzy mają rower żeby na nim
    jeździć. Chodzi o ludzi, którzy wydali grube pieniądze w zasadzie tylko po to by
    sobie pojechać po bułki albo usiąść przed blokiem i mieć radość z tego jak dużo
    ludzi podziwia ich sprzęt :-)

    --
    Bartek Buzuk
    Szczęśliwy użytkownik Pentaxa
    Totalny jeździec GiTowy.
    www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=yuurei&katalog=%21Nowe%21
    TFUrczość najnowsza
  • madrider1 31.08.04, 00:10
    OK pewnie się zobaczymy :-)
    No dobra takich też widać co mają ramkę karbonową, obwieszony XTR'ami w poprzek, a rower najtrudniejsze miejsce jakie zaliczył to zakurzony chodnik ;-D A na mój sprzęt mało kto spojrzy nawet heheh. I może dlatego go mam nadal mimo, że złomem raczej nie jest.
  • Gość: am IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 07:33
    W Warszawie to jest nic. W któryś majowy weekend zachaczyłem o Kazimierz Dln.
    Deptakiem po wale jeżdżą takie sprzęty, że hej.A jakie czyściutkie. Ja byłem
    parę dni w trasie z sakwami więc lekutko neświeży. Strasznie mnie wszyscy
    obcinali ale przynajmniej miałem trochę wolnego miejsca.
    Pomyślcie co bybyło gdyby ci wszyscy ludzie pojechali do Kampinosu.
    PS.
    Proszę o niepodnoszenie tematu bezprawności jeżdżenia po wale.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka