Dodaj do ulubionych

Jak przejeżdżać przez jezdnię ścieżką rowerową?

IP: 193.17.14.* 04.04.09, 10:39
-jadę ścieżką roverową,dojeżdżam do przejazdu przez jezdnię ( w tym przypadku
jest to np.ul.Ciołka) mam zielone światło.Czy mam się zatrzymać i ustąpić
pierwszeństwa przejazdu pojazdowi który porusza się równolegle ze mną ale
jezdnią i skręca w prawo przecinając mój tor jazdy?
Edytor zaawansowany
  • Gość: bolo IP: 217.116.102.* 04.04.09, 13:50
    Jeśli obaj macie zielone, to stosujemy przepis kodeksu, mówiący, że będąc na
    przejeździe masz pierwszeństwo, ale jeśli dopiero wjeżdżasz, to nie wolno Ci
    wjechać bezpośrednio przed pojazd poruszający się jezdnią.
  • xun_vixx 05.04.09, 00:59
    Ja polecam stosowanie zdrowego rozsadku:
    czytaj lapki na hamulce i nie rydzykowac... Jak sie delikwent nie zamierza zatrzymac to lepiej wjechac mu w bok niz zostac rozjechanym przez niego... Tak czy siak on bedzie sprawdza wypadku poniewaz zgodnie z obowiazujacymi przepisami jadacy prosto ma pierwszenstwo przed skrecajacym. Zeby nie bylo przepis znajduje sie nie w PoRD tylko w Konwencji Wiedenskiej ratyfikowanej przez Polske jakis czas temu. Dodajmy ze Konwencja ma wyzszy status prawny niz PoRD (jak by sie jakis gliniarz czepial)...
    --
    Szymon "Xun Vixx" Kurzacz - Ożarowska Grupa Rowerowa
    Zbiórka na WMK na parkingu przed hotelem Mazurkas o godzinie 16:15.
  • bemo-wiak 05.04.09, 11:58
    Właśnie zmierzam do tego: zdrowy rozsądek nawet podpowiada że skręcający MUSI
    ustąpić pierwszeństwa jadącemu na wprost!!! A w kodeksie takie
    kwiatki:www.zm.org.pl/?a=rowerzysci_w_polsce

    Nijak się ma życie do przepisów i odwrotnie.Pozdrawiam.
    --
    ...jeżeli miała miejsce drobna awaria, oznacza to, że nie poznałeś jeszcze jej
    rzeczywistych rozmiarów.
  • Gość: bolo IP: 217.116.104.* 05.04.09, 12:50
    > Ja polecam stosowanie zdrowego rozsadku:
    To przede wszystkim.

    > Tak czy
    > siak on bedzie sprawdza wypadku poniewaz zgodnie z obowiazujacymi przepisami ja
    > dacy prosto ma pierwszenstwo przed skrecajacym
    Czy będzie sprawcą to nie wiem. Musiałby to sąd zanalizować.
    To, że Konwencja nakazuje mu "przepuścić rowery jadące drogą dla rowerów" wcale
    nie zmienia faktu, że polski kodeks zakazuje rowerzyście wjazdu "bezpośrednio
    przed pojazd". To raz. A dwa, że Konwencja mówi o "rowerach JADĄCYCH po drogach
    dla rowerów". Jeśli
    by np. rowerzysta stał przed wjazdem na przejazd, to on nie będzie "jadący"
    tylko "stojący" i może takowego nie trzeba przepuszczać...
  • Gość: juri666 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.09, 22:45
    jeżeli jest to skrzyzowanie z sygnalizacja swietlna, zarowno dla kierowcy jak i
    rowerzysty, rowerzysta ma calkowite pierszenstwo. jezeli sygnalizacji nie ma,
    coz smochod ma obowiazek ustapic rowerzyscie bedacemu na przejezdzie,
    rowerzyscie nie wolno wjechac po nadjezdzajacy pojazd... pozostaje zdrowy rozsadek
  • Gość: bolo IP: 217.116.101.* 05.04.09, 23:16
    > jeżeli jest to skrzyzowanie z sygnalizacja swietlna, zarowno dla kierowcy jak i
    > rowerzysty, rowerzysta ma calkowite pierszenstwo
    A to akurat nie ma żadnego znaczenia, jeśli rowerzysta i kierowca obaj mają
    zielone. W tej sytuacji sygnalizacja jednemu i drugiemu daje zezwolenie na wjazd
    na skrzyżowanie, a o pierwszeństwie muszą rozstrzygnąć znaki oraz przepisy
    kodeksu. Czyli tak, jakby tej sygnalizacji nie było.
  • dorsai68 15.04.09, 18:24
    Popatrz: rowerzysta i samochód stoją obok siebie, rowerzysta ma zamiar jechać na wprost, a kierowca skręcić w prawo. Obaj ruszają, rowerzysta ma zielone, ale kierowca po wykonaniu manewru skrętu, faktycznie już nie ma zielonego światła, na dodatek ma przed sobą przejazd rowerowy i przejście dla pieszych, na których zatrzymać mu się nie wolno.
    IMO - kierowca po wykonaniu manewru powinien zatrzymać się przed przejazdem dla rowerów i przejściem dla pieszych, przepuścić tyh, którzy mają zielone światło i przejechać jako ostatni. Oczywiście, wszystko to przy założeniu, że ruch na przejściu bądź przejeździe jest.
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 16.04.09, 00:10
    > Obaj ruszają, rowerzysta ma zielone, ale
    > kierowca po wykonaniu manewru skrętu, faktycznie już nie ma zielonego światła,
    Zielone światło oznacza zezwolenie na wjazd/wejście na skrzyżowanie. I nic
    ponadto. Zatem o pierwszeństwie w obrębie skrzyżowania muszą rozstrzygać znaki i
    zasady kodeksu.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 17.04.09, 11:07
    Nie słuchaj bola.. On najchętniej zakazałby poruszania się rowerzystom..
    Oczywiście, że masz pierwszeństwo przed skręcającym pojazdem, nawet, jesli nie wjechałeś na przejazd dla rowerów. Pojazd zmienia kierunek jazdy i zgodnie z zapisami Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym, której Polska jest sygnatariuszem, musi on ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom (w tym rowerom na wydzielonych traktach), jadącym na wprost przez skrzyżowanie. Oczywiście, jako rowerzysta masz więcej do stracenia, co kierowcy lubią wykorzystywać, i musisz być ostrożny, niemniej musisz być asertywny w stosunku do nich i wyraźnie zaznaczać, że nie będziesz się uginał tylko dlatego, że ważą więcej.. Nie namawiam do uszkadzania pojazdu, ale jeśli taki jeden z drugim dostanie mandat i będzie sam musiał płacić za wgniecenia, to kolejnym razem pomyśli, nim wykona skręt bez oglądania się za siebie.
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 17.04.09, 12:41
    > Pojazd zmienia kierunek jazdy i zgodnie z za
    > pisami Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym, której Polska jest sygnatariusze
    > m, musi on ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom (w tym rowerom na wydzielon
    > ych traktach), jadącym na wprost przez skrzyżowanie.
    PoRD wyraźnie zakazuje wjeżdżać rowerem na przejazd bezpośrednio przed
    zbliżający się jezdnią pojazd. Ten zakaz nigdzie w KW nie jest uchylony. Nie
    wprowadzaj ludzi w błąd.

    > On najchętniej zakazałby poruszania się rowerzystom..
    Jesteś śmieszny... często jeżdżę rowerem po mieście, ale nie cwaniakuję, nie
    wpycham się, korzystam ze ścieżek, nawiązuję kontakt wzrokowy z kierowcami itd.
    Efekt: tylko 1 sytuacja gdzie mogło dojść do kolizji (nie doszło, bo miałem
    refleks) i to nie z winy kierowcy, ale mojej (błąd może się zdarzyć każdemu).
    Jak to jest, że na innych rowerzystów kierowcy "polują", a na mnie nie? Czyżby
    wyczuwali moją przychylność? :D
  • Gość: juri666 IP: *.wp.mil.pl 17.04.09, 13:20
    powtórzę - jeżeli rowerzysta ma zielone światło ma całkowite pierwszeństwo. I
    takie jest zdanie policji. W przypadku braku sygnalizacji na dobrą sprawę mamy
    do czynienia z pewną niekonsekwencją w prawie - rowerzysta nie może wjechać
    przed nadjeżdżający samochód, samochód musi ustąpić rowerzyście znajdującemu się
    na przejeździe.

    W PoRD nie jest w pełni zaimplementowana Konwencja Wiedeńska. Niestety...
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 17.04.09, 13:34
    > powtórzę - jeżeli rowerzysta ma zielone światło ma całkowite pierwszeństwo. I
    > takie jest zdanie policji.
    Policja nie stanowi prawa. Czytamy przepisy:
    PoRD:
    Art. 5.
    [..]
    3. Sygnały świetlne mają pierwszeństwo przed znakami drogowymi regulującymi
    pierwszeństwo przejazdu.

    Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych:
    § 95.
    1. Sygnały świetlne nadawane przez sygnalizator S-1 oznaczają:
    1) sygnał zielony - zezwolenie na wjazd za sygnalizator,
    2) sygnał żółty - zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia się
    tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być
    zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza jednocześnie,
    iż za chwilę zapali się sygnał czerwony,
    3) sygnał czerwony - zakaz wjazdu za sygnalizator,
    4) sygnały czerwony i żółty nadawane jednocześnie - zakaz wjazdu za
    sygnalizator; sygnały te oznaczają także, że za chwilę zapali się sygnał zielony.

    2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:
    1) ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom,
    2) ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie
    skrzyżowania nie byłoby możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału zielonego.

    3. W sygnalizatorach używanych poza skrzyżowaniem mogą być nadawane sygnały
    tylko o dwóch barwach - zielonej i czerwonej.
    4. Kierujący pojazdem, który wjechał na skrzyżowanie o ruchu kierowanym
    sygnałami świetlnymi, może je opuścić, z zastrzeżeniem ust. 1 pkt 2-4, pod
    warunkiem że nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom. Kierujący
    pojazdem szynowym skręcający na skrzyżowaniu o ruchu kierowanym sygnałami
    świetlnymi może je opuścić pod warunkiem ustąpienia pierwszeństwa innym
    uczestnikom ruchu.

    § 98.
    [..]
    3. Sygnały świetlne dla rowerzystów nadawane przez sygnalizator S-6 oznaczają:
    1) sygnał zielony - zezwolenie na wjazd na przejazd dla rowerów, przy czym
    sygnał zielony migający oznacza, że za chwilę zapali się sygnał czerwony i
    rowerzysta jest obowiązany jak najszybciej opuścić przejazd,
    2) sygnał czerwony - zakaz wjazdu na przejazd.

    I teraz wyciągnij z tych przepisów Twoją tezę o "całkowitym pierwszeństwie". Nie
    że Ci się wydaje i że coś słyszałeś. Wskaż konkretne paragrafy.
  • Gość: turysta IP: *.szczecin.mm.pl 17.04.09, 21:41
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > PoRD wyraźnie zakazuje wjeżdżać rowerem na przejazd bezpośrednio przed
    > zbliżający się jezdnią pojazd.

    PORD musi być kalką Konwencji, a nie jest. Jego zapisy są sprzeczne. KW stoi
    wyżej, więc w ostateczości jej zapisy są ważniejsze. To problem ustawodawcy, że
    przepisy ogólne PORD rozmijają z zapisami KW.

    > Ten zakaz nigdzie w KW nie jest uchylony. Nie
    > wprowadzaj ludzi w błąd.

    pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_wiede%C5%84ska_o_ruchu_drogowym
    "Artykuł 16 ust. 2 Konwencji stanowi:

    Podczas wykonywania manewru zmiany kierunku ruchu kierujący - nie naruszając
    postanowień artykułu 21 niniejszej konwencji dotyczących pieszych - jest
    obowiązany przepuścić pojazdy jadące z przeciwnego kierunku na jezdni, którą
    zamierza opuścić, oraz rowery i motorowery jadące po drogach dla rowerów,
    przecinających jezdnię, na którą zamierza wjechać."
    ...

    Jasno i czytelnie. Kierowca ma ustąpić. Nie rowerzysta. Zatem nie może być mowy
    o jakimkolwiek wjeżdżaniu rowerem bezpośrednio przed jadący pojazd. Jeżeli
    doszło do zderzenia w takiej sytuacji, znaczy, że kierowca nie ustąpił
    pierwszeństwa rowerzyście.

    > > On najchętniej zakazałby poruszania się rowerzystom..
    > Jesteś śmieszny... często jeżdżę rowerem po mieście, ale nie cwaniakuję, nie
    > wpycham się, korzystam ze ścieżek, nawiązuję kontakt wzrokowy z kierowcami itd.

    Napisz, jak nawiązujesz kontakt wzrokowy z kierowcą, który wyskakuje Ci zza
    pleców i zajeżdża Ci drogę, przecinając twój tor jazdy. Inni chętnie posłuchają.
    Ja też.
    Po za tym - co znaczy 'nie wpycham się'? Stoisz rowerem w korkach? Może lubisz
    zapach spalin? Różne są gusta.. Ja używam roweru, jako alternatywy dla samochodu.

    > Efekt: tylko 1 sytuacja gdzie mogło dojść do kolizji (nie doszło, bo miałem
    > refleks) i to nie z winy kierowcy, ale mojej (błąd może się zdarzyć każdemu).

    Och.. Jacy to kierowcy są perfekcyjni.. Nie myślałeś, by jednak nosić rower,
    zamiast nim jeździć? Kierowcy byliby Ci niezmiernie wdzięczni.

    > Jak to jest, że na innych rowerzystów kierowcy "polują", a na mnie nie?

    Zacznij normalnie jeździć, zgodnie z przepisami (nie po chodnikach itp..) to się
    przekonasz. Oczywiście, że kierowcy nie polują na rowerzystów, ale część z nich
    wykorzystuje fakt, że siedzą zakuci w puszce. Dla większości, jeśli nie jedziesz
    po jezdni, nie istniejesz, o czy świadczą ich zachowania w okolicach
    infrastruktury rowerowej. Powiedziałbym, że ignorancja podobna, jak zielonych
    strzałek..

    > Czyżby
    > wyczuwali moją przychylność? :D

    Ja sądzę, że myślą raczej, że frajer się nie wychyla, spieprza z drogi, kiedy
    przeszkadza swoją obecnością, więc dadzą mu spokój.
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 17.04.09, 22:46
    > Jasno i czytelnie. Kierowca ma ustąpić. Nie rowerzysta.
    A rowerzysta ma nie wjeżdżać przed nadjeżdżający pojazd. KW tego nakazu nie uchyla!

    > Jeżeli
    > doszło do zderzenia w takiej sytuacji, znaczy, że kierowca nie ustąpił
    > pierwszeństwa rowerzyście.
    Obyś się nie przejechał na tym. Np. nie wolno mi wyprzedzać lewą stroną kogoś,
    kto sygnalizuje zamiar skrętu w lewo. Ale jeśli jednak będę wyprzedzał, a on
    mimo to skręci mi w lewo przed maskę, to ON BĘDZIE WINIEN!!! Mimo, że ja też
    naruszyłem przepisy...
    Poza tym zasada ograniczonego zaufania mówi, że możesz zakładać, że inni
    przestrzegają przepisów, chyba że sytuacja wskazuje na coś innego. Zatem: jeśli
    ja skręcam i widzisz, że się nie zatrzymam (bo prędkość na to wskazuje), to NIE
    WOLNO ci się pakować mi przed maskę zakładając, że "masz pierwszeństwo". Chyba,
    że jedziesz na tyle szybko, że nie zdołasz się zatrzymać. Ale i tak łamiesz
    wtedy zasadę nie wjeżdżania bezpośrednio przed pojazd. Dla mnie to podchodzi co
    najmniej pod Twoją współwinę.

    > Napisz, jak nawiązujesz kontakt wzrokowy z kierowcą, który wyskakuje Ci zza
    > pleców i zajeżdża Ci drogę, przecinając twój tor jazdy. Inni chętnie posłuchają
    Rozglądam się dojeżdżając. Ty nie? Przecież jest obowiązek zachowania
    szczególnej ostrożności. Nie wiesz?

    > Zacznij normalnie jeździć, zgodnie z przepisami (nie po chodnikach itp..)
    Jeżdżę normalnie. Jeśli przede mną jest korek i nie da się go ominąć zgodnie z
    przepisami (np prawą stroną, a ktoś sygnalizuje skręt w prawo) to czekam. Nie
    jeżdżę na czerwonym. Taki lajf, że przestrzegając przepisów jedzie się wolniej.
    Nie sztuka być szybciej od innych łamiąc przepisy, gdy ci inni ich nie łamią.
    Ciekawe, czy dla tych wszystkich działaczy rowerowych rower nadal byłby
    najszybszym i takim genialnym środkiem transportu, gdyby musieli przestrzegać
    przepisów przynajmniej w takim stopniu, jak kierowcy.
  • Gość: turysta IP: *.szczecin.mm.pl 18.04.09, 00:01
    ość portalu: bolo napisał(a):

    > > Jasno i czytelnie. Kierowca ma ustąpić. Nie rowerzysta.
    > A rowerzysta ma nie wjeżdżać przed nadjeżdżający pojazd. KW tego nakazu nie uch
    > yla!

    Bo KW określa jasno, kto ma jechać, a kto ma stać, jeśli ktoś jedzie. W KW nie
    istnieje coś takiego, jak przejazd dla rowerów. Po prostu jest to część drogi
    rowerowej przechodząca przez jezdnię. Rowerzysta nie może więc "wtargnąć" skoro
    to on ma pierwszeństwo. Owszem.. W pewnych sytuacjach rowerzysta, który ma
    możliwość uniknięcia zderzenia w stojący od co najmniej kilkunastu sekund
    samochód, może zostać uznany winnym kolizji, gdy w niego uderzy. Nie zmienia to
    jednak faktu, że to na zmieniającym kierunek ruchu, przecinającym tor jazdy
    innym uczestnikom, spoczywa obowiązek ustąpienia pierwszeństwa. Nieważne, czy
    rowerzysta jedzie po jezdni, ktoś go wyprzedza i zajeżdża mu drogę, skręcając w
    drogę poprzeczną. Droga dla rowerów to tylko przeniesienie rowerzysty poza
    jezdnię, ale nie zmienia to samego zachowania względem niego.

    > > Jeżeli
    > > doszło do zderzenia w takiej sytuacji, znaczy, że kierowca nie ustąpił
    > > pierwszeństwa rowerzyście.
    > Obyś się nie przejechał na tym. Np. nie wolno mi wyprzedzać lewą stroną kogoś,
    > kto sygnalizuje zamiar skrętu w lewo.

    Kierowcy są w swoim postępowaniu tak przewidywalni, że nie trudno spostrzec,
    kiedy wymuszą np. pierwszeństwo. Miałem już tyle sytuacji z ich udziałem, w
    których mogli mi zrobić kuku, że nie wystarczyłoby mi wszystkich żywotów kota,
    aby się podłożyć i dalej pisać.. Tylko niemal totalny brak zaufania uratował
    wiele razy mój tyłek..

    > Ale jeśli jednak będę wyprzedzał, a on
    > mimo to skręci mi w lewo przed maskę, to ON BĘDZIE WINIEN!!! Mimo, że ja też
    > naruszyłem przepisy...

    Rozumiem, że motorniczy w tramwaju też narusza przepisy, gdy jedzie np. z lewej
    twojej strony, a ty sygnalizujesz, ze chcesz skrecic w lewo?

    > Poza tym zasada ograniczonego zaufania mówi, że możesz zakładać, że inni
    > przestrzegają przepisów, chyba że sytuacja wskazuje na coś innego. Zatem: jeśli
    > ja skręcam i widzisz, że się nie zatrzymam (bo prędkość na to wskazuje), to NIE
    > WOLNO ci się pakować mi przed maskę zakładając, że "masz pierwszeństwo".

    Ciężko zobaczyć pojazd, który wyskakuje zza pleców.

    > Chyba,
    > że jedziesz na tyle szybko, że nie zdołasz się zatrzymać. Ale i tak łamiesz
    > wtedy zasadę nie wjeżdżania bezpośrednio przed pojazd.

    Wiesz w ogóle na czym polega pierwszeństwo przejazdu? To bardzo proste: jeden
    stoi i czeka, aż drugi przejedzie. Pierwszeństwo przejazdu to wpadanie na
    skrzyżowanie pt. kto pierwszy, ten lepszy albo: kto mocniejszy, ten lepszy. To
    nie ma nic wspólnego z pojęciem pierwszeństwa.

    > Dla mnie to podchodzi co
    > najmniej pod Twoją współwinę.

    Bo zajechał mi drogę samochód?

    > > Napisz, jak nawiązujesz kontakt wzrokowy z kierowcą, który wyskakuje Ci z
    > za
    > > pleców i zajeżdża Ci drogę, przecinając twój tor jazdy. Inni chętnie posł
    > uchają
    > Rozglądam się dojeżdżając. Ty nie? Przecież jest obowiązek zachowania
    > szczególnej ostrożności. Nie wiesz?

    Rozumiem, że zatrzymujesz się i czekasz, aż łaskawca cię jakiś przepuści albo w
    zasięgu wzroku będzie tylko hulał wiatr..
    A jak jedziesz jezdnią przez skrzyżowanie, to też tak się zatrzymujesz i badasz,
    czy przypadkiem nikt ci nie przeszkodzi w jeżdżeniu?

    > > Zacznij normalnie jeździć, zgodnie z przepisami (nie po chodnikach itp..)
    > Jeżdżę normalnie. Jeśli przede mną jest korek i nie da się go ominąć zgodnie z
    > przepisami (np prawą stroną, a ktoś sygnalizuje skręt w prawo) to czekam.

    A lewej strony w takich sytuacjach nie ma? Zresztą, jak widać po wątku,
    najwyraźniej bezpieczniejszej, niż prawa?

    > Nie
    > jeżdżę na czerwonym. Taki lajf, że przestrzegając przepisów jedzie się wolniej.

    Tu nie chodzi o czerwone światła, tylko stanie w korkach, tak samo, jak kierowcy
    puszek.

    > Nie sztuka być szybciej od innych łamiąc przepisy, gdy ci inni ich nie łamią.

    Yhy.. Bo jeszcze uwierzę, że kierowcy jeżdżą zgodnie z przepisami..
    Chyba tylko wtedy, gdy korek jest..

    > Ciekawe, czy dla tych wszystkich działaczy rowerowych rower nadal byłby
    > najszybszym i takim genialnym środkiem transportu, gdyby musieli przestrzegać
    > przepisów przynajmniej w takim stopniu, jak kierowcy.

    Przestrzegają. Z reguły nie przekraczają dopuszczalnej prędkości, a to już dużo.
    Ponadto wielu z nich łamie przepisy dla swego bezpieczeństwa (np. jazda po
    chodnikach), a nie po to, by je po prostu łamać. Jestem przeciwny łamaniu
    przepisom przez kogokolwiek, ale widzę różnicę pomiędzy turlającym się 10km/h
    nielegalnie po chodniku rowerzystą, przejeżdżającym przez pasy, a
    przekraczającym dopuszczalną prędkość kierowcą w obecności innych uczestników
    ruchu. Ponadto rowerzysta, mimo że kieruje pojazdem, działa jednak trochę na
    innych zasadach, niż kierujący pojazdem samochodowym. Dla kierowcy przejechanie
    200m w jedną, czy w drugą stronę to mały pikuś - dla rowerzysty kwestia znacznie
    większego wysiłku, co przy użytkowaniu komunikacyjnym roweru ma duże znaczenie.

    Wolałbym żyć w rejonie z samymi rowerzystami, niż z samymi kierowcami, bo ci
    pierwsi przynajmniej wiedzą, że mają dużo do stracenia w przypadku
    jakiejśkolizji, zaś ci drudzy sądzą, że ABSy, airbagi i inne ESPy są receptą na
    ich bezpieczeństwo, dobrze izolują ich od otoczenia, wobec czego pozwalają sobie
    na dużo więcej ryzykowniejszych manewrów..
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 18.04.09, 00:43
    > Bo KW określa jasno, kto ma jechać, a kto ma stać, jeśli ktoś jedzie.
    Co nadal nie zmienia faktu, że PoRD mówi "nie wjeżdżać". I za to wjechanie
    możesz zarobić mandacik.

    > Rowerzysta nie może więc "wtargnąć" skoro
    > to on ma pierwszeństwo
    Nadinterpretacja. KW mówi tylko o "przepuszczeniu rowerzystów JADĄCYCH drogą dla
    rowerów". A co z rowerzystą, który stanął, bo miał czerwone i chce ruszyć i
    wtargnąć przed samochód, który już ruszył?

    > Droga dla rowerów to tylko przeniesienie rowerzysty poza
    > jezdnię, ale nie zmienia to samego zachowania względem niego.
    Ależ zmienia, bo w PoRD istnieje pojęcie "przejazdu rowerowego" i związane z tym
    przepisy, KTÓRYCH TRZEBA PRZESTRZEGAĆ.

    > Rozumiem, że motorniczy w tramwaju też narusza przepisy, gdy jedzie np. z lewej
    > twojej strony, a ty sygnalizujesz, ze chcesz skrecic w lewo?
    Ech, poczytaj przepisy, bo coś mi się widzi, że tu tkwi przyczyna, że "Miałem
    już tyle sytuacji z ich udziałem, w których mogli mi zrobić kuku, że nie
    wystarczyłoby mi wszystkich żywotów kota, aby się podłożyć i dalej pisać.."

    > Ciężko zobaczyć pojazd, który wyskakuje zza pleców.
    Jak się nie zachowuje SZCZEGÓLNEJ ostrożności, to owszem, ciężko. Trzeba zwolnić
    i rozejrzeć się a nie jechać na pałę. Korona z głowy nie spadnie.

    > Bo zajechał mi drogę samochód?
    Bo złamałeś przepis.

    > A lewej strony w takich sytuacjach nie ma? Zresztą, jak widać po wątku,
    > najwyraźniej bezpieczniejszej, niż prawa?
    Bywa zajęta aż do linii podwójnej ciągłej, albo ktoś sygnalizuje skręt w lewo.
    To częste, że przed światłami stoi kilka samochodów, z których część skręca w
    prawo, a część w lewo. I trudno, nie da się tego przepisowo ominąć!

    > Tu nie chodzi o czerwone światła, tylko stanie w korkach, tak samo, jak kierowcy
    > puszek.
    Ja też mogę "puszką" nie stać w korku, ale go ominąć np. chodnikiem. Co Ty na to?

    > 200m w jedną, czy w drugą stronę to mały pikuś - dla rowerzysty kwestia znacznie
    > większego wysiłku
    Chwila, 200 metrów to "znaczny wysiłek"?? Po prostu trzeba przyjąć do
    wiadomości, że zarówno samochodem jak i rowerem nie da się jechać po prostej i
    pod same drzwi i że mierząc trasę trzeba przyjąć pewien "narzut" z powodu tego,
    że nie każdą ulicą można jechać i nie zawsze da się wjechać pod drzwi.

  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 18.04.09, 11:06
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > Co nadal nie zmienia faktu, że PoRD mówi "nie wjeżdżać". I za to
    wjechanie
    > możesz zarobić mandacik.

    Niekoniecznie. Mandatu (jesli policja chciałaby mi wlepić) mogę nie
    przyjąć i sprawa ląduje do SG, a tam powołuję się na KW i
    przedstawiam też opinię Biura Analiz Sejmowych, które też ma
    dokładnie takie samo zdanie na temat niezgodności PORD z KW, co i ja.

    > > Rowerzysta nie może więc "wtargnąć" skoro
    > > to on ma pierwszeństwo
    > Nadinterpretacja. KW mówi tylko o "przepuszczeniu rowerzystów
    JADĄCYCH drogą dl
    > a
    > rowerów".

    Na jedno wychodzi. Skoro KW pisze o obowiązku przepuszczenia
    rowerzystów, to jest to równoważne z ustąpieniem pierwszeństwa tym
    kierującym. To nie od rowerzysty wymaga zachowania szczególnej
    ostrożności, tylko od zmieniających kierunek ruchu.

    > A co z rowerzystą, który stanął, bo miał czerwone i chce ruszyć i
    > wtargnąć przed samochód, który już ruszył?

    Po pierwsze takie sytuacje na skrzyżowaniach należy zmieniać i dawać
    rowerzystom zielone z 2, 3 sekundy wcześniej, niż kierowcom. To
    pozwala zwiększyć bezpieczeństwo (kierowcy nie są 'zaskakiwani'
    zielonym rowerzystów). Odwrotna sytuacja jest skrajnie niebezpieczna.
    Po drugie, jeśli już występuje taka sytuacja, to kierujący pojazdem
    zbliżając się do przejazdu dla rowerów powinien zachować szczególną
    ostrożność (co wiąże się m.in. ze zmniejszeniem prędkości).

    > > Droga dla rowerów to tylko przeniesienie rowerzysty poza
    > > jezdnię, ale nie zmienia to samego zachowania względem niego.
    > Ależ zmienia, bo w PoRD istnieje pojęcie "przejazdu rowerowego" i
    związane z ty
    > m
    > przepisy, KTÓRYCH TRZEBA PRZESTRZEGAĆ.

    I które być może niedługo ulegną zmianie w związku z tym, że nie są
    zgodne z zapisami KW..

    > > Ciężko zobaczyć pojazd, który wyskakuje zza pleców.
    > Jak się nie zachowuje SZCZEGÓLNEJ ostrożności, to owszem, ciężko.

    Gdzie mowa w PORD o szczególnej ostrożności przy jechaniu drogą dla
    rowerów i dojeżdżaniu do skrzyżowania?

    > Trzeba zwolni
    > ć
    > i rozejrzeć się a nie jechać na pałę.Korona z głowy nie spadnie.

    Kierowcom najwyraźniej spada. Nie rozumiem, dlaczego za wszelką cenę
    próbujesz usprawiedliwiać kierowców, którzy za nic mają
    rowerzystów.. Rowerzysta to musi, tamto musi.. A reszta?

    > > Bo zajechał mi drogę samochód?
    > Bo złamałeś przepis.

    To jest tylko twoje gdybanie.

    > > A lewej strony w takich sytuacjach nie ma? Zresztą, jak widać po
    wątku,
    > > najwyraźniej bezpieczniejszej, niż prawa?
    > Bywa zajęta aż do linii podwójnej ciągłej, albo ktoś sygnalizuje
    skręt w lewo.

    Hmm... Ciekawe, że większość kierowców potrafi zmieścić się na tym
    samym pasie obok rowerzysty chociażby podczas wyprzedzania.

    > To częste, że przed światłami stoi kilka samochodów, z których
    część skręca w
    > prawo, a część w lewo. I trudno, nie da się tego przepisowo ominąć!

    Jak nie, jak tak? Jak już jesteś taki dokładny, to omijasz z lewej
    sygnalizujących zamiatr skrętu w prawo i z prawej, sygnalizujących
    zamiar skrętu w lewo.


    > > Tu nie chodzi o czerwone światła, tylko stanie w korkach, tak
    samo, jak k
    > ierowcy
    > > puszek.
    > Ja też mogę "puszką" nie stać w korku, ale go ominąć np.
    chodnikiem. Co Ty na t
    > o?

    Czy ja piszę o jeździe po chodniku? Mówię o najzwyklejszych
    manewrach omijania lub wyprzedzania jezdnią.

    > > 200m w jedną, czy w drugą stronę to mały pikuś - dla rowerzysty
    kwestia z
    > nacznie
    > > większego wysiłku
    > Chwila, 200 metrów to "znaczny wysiłek"?? Po prostu trzeba przyjąć
    do
    > wiadomości, że zarówno samochodem jak i rowerem nie da się jechać
    po prostej i
    > pod same drzwi i że mierząc trasę trzeba przyjąć pewien "narzut" z
    powodu tego,
    > że nie każdą ulicą można jechać i nie zawsze da się wjechać pod
    drzwi.

    Sorry, ale cała ta otoczka ruchu drogowego została wprowadzona tylko
    i wyłącznie przez to, że pojawiły się samochody. A w związku z tym,
    że samochód w mieście coraz częściej sprawdza się średnio albo
    wcale, trzeba ludziom dać inną alternatywę dojazdu (lepszą), a nie
    taką "jak samochodami". Rowerzysta wkłada wysiłek od samego momentu
    startu, kierowca - tylko w czasie dojścia do/z samochodu. Chociażby
    dlatego nakazywanie pokonywania tych samych odległości rowerem, co
    samochodem jest zupełnie pozbawione sensu.

  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 18.04.09, 14:18
    > Niekoniecznie. Mandatu (jesli policja chciałaby mi wlepić) mogę nie
    > przyjąć i sprawa ląduje do SG, a tam powołuję się na KW i
    > przedstawiam też opinię Biura Analiz Sejmowych
    KW nakłada nakaz na skręcającego kierowcę, a PoRD na rowerzystę. Te 2 nakazy nie
    są sprzeczne, bo dotyczą różnych osób. Zatem - mandacik!

    > to jest to równoważne z ustąpieniem pierwszeństwa tym
    > kierującym.
    Nie jest. KW mówi o JADĄCYCH.

    > To nie od rowerzysty wymaga zachowania szczególnej
    > ostrożności, tylko od zmieniających kierunek ruchu.
    Wiesz co? Poczytaj sobie kodeks, zanim wyjedziesz na drogę publiczną! Bo może to
    właśnie Twoja nieznajomość przepisów jest źródłem ciągłych zagrożeń...
    Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest
    obowiązany zachować szczególną ostrożność
    i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
    nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z
    kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.
    [..]
    3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się również w razie przecinania się kierunków
    ruchu poza skrzyżowaniem
    .

    > Jak nie, jak tak? Jak już jesteś taki dokładny, to omijasz z lewej
    > sygnalizujących zamiatr skrętu w prawo i z prawej, sygnalizujących
    > zamiar skrętu w lewo.
    Tyle, że w korku taki slalom jest trudny i niebezpieczny, nieraz wręcz niemożliwy.
  • Gość: turysta IP: *.szczecin.mm.pl 19.04.09, 12:05
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > > Niekoniecznie. Mandatu (jesli policja chciałaby mi wlepić) mogę nie
    > > przyjąć i sprawa ląduje do SG, a tam powołuję się na KW i
    > > przedstawiam też opinię Biura Analiz Sejmowych
    > KW nakłada nakaz na skręcającego kierowcę, a PoRD na rowerzystę. Te 2 nakazy ni
    > e
    > są sprzeczne, bo dotyczą różnych osób. Zatem - mandacik!

    To tak samo, jakbyś dostał mandat jadąc drogą z pierwszeństwem i uderzając w
    przecinający tuż przed tobą twój pas ruchu inny pojazd. Obowiązkiem kierującego,
    jeśli zmienia kierunek ruchu, jest upewnienie się, że nikomu swoim manewrem nie
    zagrozi, więc to na jego barkach leży odpowiedzialność - nie na rowerzyście,
    który cały czas jedzie prosto.

    > > to jest to równoważne z ustąpieniem pierwszeństwa tym
    > > kierującym.
    > Nie jest. KW mówi o JADĄCYCH.

    To proszę bardzo: spróbuj postąpić w ten sposób wobec rowerzysty, oczekującego
    na zielone światło, doprowadź do kolizji i podziel się swoimi uwagami na temat
    otrzymania mandatu przez niego.

    > > To nie od rowerzysty wymaga zachowania szczególnej
    > > ostrożności, tylko od zmieniających kierunek ruchu.
    > Wiesz co? Poczytaj sobie kodeks, zanim wyjedziesz na drogę publiczną!

    Dokładnie. Poczytaj sobie, skoro nie potrafisz pojąć, czym jest _ustąpienie
    pierwszeństwa_.

    Bo może t
    > o
    > właśnie Twoja nieznajomość przepisów jest źródłem ciągłych zagrożeń...
    > Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest
    > obowiązany zachować szczególną ostrożność
    i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
    > nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z
    > kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.

    Świetnie. Właśnie podałeś artykuł, który można zastosować na kierowcy, który
    skręca w prawo i ma po prawej stronie nadjeżdżającego rowerzystę.

    > > Jak nie, jak tak? Jak już jesteś taki dokładny, to omijasz z lewej
    > > sygnalizujących zamiatr skrętu w prawo i z prawej, sygnalizujących
    > > zamiar skrętu w lewo.
    > Tyle, że w korku taki slalom jest trudny i niebezpieczny, nieraz wręcz niemożli
    > wy.

    Załóżmy, że masz sytuację, kiedy dwa pasy służą do skrętu w lewo. Na prawym
    stoją samochody z włączonym lewym kierunkowskazem, a lewy jest pusty. W takiej
    sytuacji dojedziesz do skrzyżowania tym pasem, czy będziesz stał i czekał na
    wysokości ostatniego z nich, żeby _nie łamać przepisów_?

    Podobnie jest w korku. To, że samochód miga, nie oznacza, że ma jeszcze
    jakiekolwiek możliwości manweru w danej chwili. Należałoby zwiększyć czujność w
    takim momencie, by móc odpowiednio szybko zareagować, ale to nie znaczy, że mam
    stać 200m od skrzyżowania, skoro mam jak do niego dojechać..

    Uważasz, że gdyby rowerzysta stał przy prawej krawędzi jezdni, to nikt by się
    obok niego nie wcisnął?
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 20.04.09, 17:00
    > To tak samo, jakbyś dostał mandat jadąc drogą z pierwszeństwem i uderzając w
    > przecinający tuż przed tobą twój pas ruchu inny pojazd.
    Znowu wykazujesz niezrozumienie przepisów!!! Jadąc drogą z pierwszeństwem NIE
    MAM zakazu wjeżdżania przed zbliżający się podporządkowaną pojazd.

    > Dokładnie. Poczytaj sobie, skoro nie potrafisz pojąć, czym jest _ustąpienie
    > pierwszeństwa_.
    Nie odwracaj kota ogonem. Była mowa o szczególnej ostrożności i przepisy jasno
    mówią, że KAŻDY ma ją zachować przy skrzyżowaniu lub innym przecięciu kierunków
    ruchu.

    > Świetnie. Właśnie podałeś artykuł, który można zastosować na kierowcy, który
    > skręca w prawo i ma po prawej stronie nadjeżdżającego rowerzystę.
    Tyle, że przepis szczegółowy stoi nad przepisem ogólnym: tu masz przepis ogólny,
    a przepis o przejeździe rowerowym stoi wyżej.

    > Załóżmy, że masz sytuację, kiedy dwa pasy służą do skrętu w lewo. Na prawym
    > stoją samochody z włączonym lewym kierunkowskazem, a lewy jest pusty. W takiej
    > sytuacji dojedziesz do skrzyżowania tym pasem, czy będziesz stał i czekał na
    > wysokości ostatniego z nich, żeby _nie łamać przepisów_?
    Jeśli skręcam w prawo lub prosto, to zaczekam, bo nie wolno skręcać w prawo z
    pasu do lewoskrętu. Jeśli jadę w lewo, też zaczekam za samochodami, ale nie z
    powodu łamania przepisów, ale z powodu tego, że za skrzyżowaniem czekałby mnie
    mało przyjemny przeplot z samochodami, żeby wrócić na prawy pas.

    > Podobnie jest w korku. To, że samochód miga, nie oznacza, że ma jeszcze
    > jakiekolwiek możliwości manweru w danej chwili. Należałoby zwiększyć czujność w
    > takim momencie, by móc odpowiednio szybko zareagować, ale to nie znaczy, że mam
    > stać 200m od skrzyżowania, skoro mam jak do niego dojechać..
    Ale zazwyczaj jest to albo nieprzepisowe, albo niebezpieczne. Samochodem też
    można robić sporo "trików" typu jazda pasem do prawoskrętu, żeby w ostatniej
    chwili wbić się na pas do jazdy prosto, dla szybszego dojechania do
    skrzyżowania. Ale też jest to albo nieprzepisowe, albo niebezpieczne. Czym się
    różni się jedno od drugiego?
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 21.04.09, 11:44
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > Znowu wykazujesz niezrozumienie przepisów!!! Jadąc drogą z pierwszeństwem NIE
    > MAM zakazu wjeżdżania przed zbliżający się podporządkowaną pojazd.

    No to zrozum wreszcie, że KW okresla dokładnie, kto ma pierwszeństwo, a nie tak, jak PORD, ze rowerzysta ma tylko pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów, co nie jest jednoznaczne z tym, ze ma w ogóle pierwszeństwo. Pisanie, że rower ma pierwszeństwo na przejeździe, ale nie wolno mu wjeżdzać przed jadący pojazd, jest myleniem pojęć i nie jest równoważne z pierwszeństwem przejazdu przez skrzyżowanie. I tu jest własnie sprzeczność, której ty nie dostrzegasz. KW traktuje drogę rowerową wraz z jej przebiegiem przez jezdnię, jako odrębny pas ruchu. PORD traktuje drogę rowerową jak jakiś chodnik albo i gorzej, bo zzgodnie z art 26.2 PORD skręcający pojazd musi ustąpić pierwszeństwa pieszym _wchodzącym_ na jezdnie, natomiast nie musi rowerzystom (skreślony zapis 27.2). Stąd wynika sprzeczność w zapisach ogólnych pomiędzy KW a PORD. Skoro nawet Biuro Analiz Sejmowych zdaje sobie z tego sprawę, znaczy, że coś jest na rzeczy i nie jest to tylko moja fanaberia.

    > > Dokładnie. Poczytaj sobie, skoro nie potrafisz pojąć, czym jest _ustąpien
    > ie
    > > pierwszeństwa_.
    > Nie odwracaj kota ogonem. Była mowa o szczególnej ostrożności i przepisy jasno
    > mówią, że KAŻDY ma ją zachować przy skrzyżowaniu lub innym przecięciu kierunków
    > ruchu.

    Co w ostatecznym rozrachunku kończy się tym, że rowerzyści muszą myśleć za kierowców, bo ci niemal w ogóle nie interesują się tym, czy drogą dla rowerów nadjeżdża rower. A jak już śmiesz takiemu przejechać, to zdarzają się teksty, że rower po przejeździe się przeprowadza..

    > Tyle, że przepis szczegółowy stoi nad przepisem ogólnym: tu masz przepis ogólny
    > ,
    > a przepis o przejeździe rowerowym stoi wyżej.

    Przepis szczegółowy stoi w sprzeczności z KW - dyskryminuje rowerzystów jadących DDR, jako prowadzących pojazdy. W analogicznej sytuacji, gdyby rowerzysta jechał jezdnią, nie miałby takich problemów. Dlatego wielu znających temat jeździ, bo boi się takich gap, które skręcają bez patrzenia. W takim przypadku rowerzysta może dostać mandat za to, że nie jedzie DDR, ale przynajmniej nie ma takich wymuszeń pierwszeństwa na skrzyżowaniach, jak gdyby był poza jezdnią.

    > Jeśli skręcam w prawo lub prosto, to zaczekam, bo nie wolno skręcać w prawo z
    > pasu do lewoskrętu.

    Nie zrozumiałeś. Masz dwa pasy do skrętu w lewo. Tylko i wyłącznie. Prawy z nich jest zajęty, a lewy wolny.

    > Jeśli jadę w lewo, też zaczekam za samochodami, ale nie z
    > powodu łamania przepisów, ale z powodu tego, że za skrzyżowaniem czekałby mnie
    > mało przyjemny przeplot z samochodami, żeby wrócić na prawy pas.

    Mówimy o tym, gdybyś jechał samochodem.

    > > Podobnie jest w korku. To, że samochód miga, nie oznacza, że ma jeszcze
    > > jakiekolwiek możliwości manweru w danej chwili. Należałoby zwiększyć czuj
    > ność w
    > > takim momencie, by móc odpowiednio szybko zareagować, ale to nie znaczy,
    > że mam
    > > stać 200m od skrzyżowania, skoro mam jak do niego dojechać..
    > Ale zazwyczaj jest to albo nieprzepisowe, albo niebezpieczne.

    Przejechałem w życiu już trochę i mam inne zdanie. Stojący samochód albo wlokący się 10km/h nie jest niebezpieczny.

    > Samochodem też
    > można robić sporo "trików" typu jazda pasem do prawoskrętu, żeby w ostatniej
    > chwili wbić się na pas do jazdy prosto, dla szybszego dojechania do
    > skrzyżowania. Ale też jest to albo nieprzepisowe, albo niebezpieczne. Czym się
    > różni się jedno od drugiego?

    Tym, że rower nie zajmuje tyle miejsca, co samochód i potem może 'przytulić' się do krawężnika. Ponadto używanie roweru do stania w korku razem z samochodami jest szczytem bezsensu, jesli dla kogoś rower ma być alternatywą dla samochodu i receptą na korki. Nie wspominając o wszystkich spalinach wdychanych w czasie stania.
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 21.04.09, 14:33
    > No to zrozum wreszcie, że KW okresla dokładnie, kto ma pierwszeństwo, a nie tak
    > , jak PORD, ze rowerzysta ma tylko pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów, co
    > nie jest jednoznaczne z tym, ze ma w ogóle pierwszeństwo.
    A Ty zrozum wreszcie, że zakaz wjeżdżania na przejazd bezpośrednio przed
    samochód nie określa pierwszeństwa. To jest dokładnie to samo, co z
    wyprzedzaniem lewą stroną pojazdu sygnalizującego skręt w lewo: takie
    wyprzedzanie jest zakazane, ale nie zmienia to faktu, że przed skrętem w lewo
    trzeba się upewnić, że nikt nie wyprzedza lewą i w takim przypadku nie wolno
    skręcać, a sprawcą wypadku będzie skręcający!

    > KW traktuje
    > drogę rowerową wraz z jej przebiegiem przez jezdnię, jako odrębny pas ruchu
    A gdzie to jest napisane w KW?

    > Przepis szczegółowy stoi w sprzeczności z KW - dyskryminuje rowerzystów jadącyc
    > h DDR, jako prowadzących pojazdy.
    Nałożenie dodatkowego zakazu nie stoi w sprzeczności z KW.

    > Dlatego wielu znających temat jeździ,
    > bo boi się takich gap, które skręcają bez patrzenia
    A nie prościej dostosować się do przepisów i zachować szczególną ostrożność
    przez zwykłe rozejrzenie się dookoła przed wjechaniem na jezdnię?? Cały czas mam
    wrażenie, że temat jest sztucznie rozdęty przez osoby, które za dyshonor mają
    rozglądanie się przed jezdnią i uważają, że wjeżdżanie "na pałę" jest
    niezbywalnym prawem rowerzysty. Tylko niewiedzieć czemu potem narzekają na
    liczne niebezpieczne sytuacje...

    > Ponadto używanie roweru do stania w korku razem z samochodami
    > jest szczytem bezsensu, jesli dla kogoś rower ma być alternatywą dla samochodu
    > i receptą na korki
    W ogóle receptą na korki jest łamanie przepisów. Czy to na rowerze, czy
    samochodem. Zwycięży cwańszy. Ale czy takiej rzeczywistości chcemy?
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 21.04.09, 16:01
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > A Ty zrozum wreszcie, że zakaz wjeżdżania na przejazd bezpośrednio
    przed
    > samochód nie określa pierwszeństwa.

    Oczywiście, że nie. Jednakże PORD mówi, że na przejeździe rower ma
    pierwszeństwo. A skoro ma, to nie może mieć go kierowca. Nie może
    być tak, że zabrania wjeżdżania na przejazd bezpośrednio przed
    jadący pojazd, a potem, że nagle rower ma pierwszeństwo, jak jest na
    przejeździe. To nie ma nic wspólnego z definicją pierwszeństwa!

    > > KW traktuje
    > > drogę rowerową wraz z jej przebiegiem przez jezdnię, jako
    odrębny pas ruc
    > hu
    > A gdzie to jest napisane w KW?

    Wynika to z tego, że rower to pojazd, który porusza się, chcesz, czy
    nie chcesz, drogą publiczną, jednakże czasem trochę w oddaleniu od
    jezdni. Jest to forma wydzielenia pasa dla pojazdów innych, niż
    samochody. Logiczne jest więc, że jeżeli przecinasz tor jazdy
    czyjegoś pojazdu, to musisz mu ustapić pierwszeństwa, a nie na
    odwrót.

    > > Przepis szczegółowy stoi w sprzeczności z KW - dyskryminuje
    rowerzystów j
    > adącyc
    > > h DDR, jako prowadzących pojazdy.
    > Nałożenie dodatkowego zakazu nie stoi w sprzeczności z KW.

    Stoi, ponieważ nie po to się sygnuje przepisy międzynarodowe, aby
    potem wprowadzać samowolkę na swoich drogach. Wiesz, co by było,
    gdyby np. w Polsce czerwone światło oznaczało jedź, a zielone stój?
    Dokładnie tego samego spodziewają się rowerzyści, którzy przyjadą z
    zagranicy i pojadą DDR - ujednolicenia zasad. Pojeździj sobie po
    innych krajach i zobacz, w jakim stopniu kierowcy respektują
    rowerzystów przy manewrze skręcania w drogę poprzeczną i przy
    wyjeżdżaniu z drogi podporządkowanej, to może wreszcie zrozumiesz,
    na czym polega porządek na ulicach. Ponadto, zawsze można regulować
    kwestie pierwszeństwa przy pomocy znaków.

    > > Dlatego wielu znających temat jeździ,
    > > bo boi się takich gap, które skręcają bez patrzenia
    > A nie prościej dostosować się do przepisów i zachować szczególną
    ostrożność
    > przez zwykłe rozejrzenie się dookoła przed wjechaniem na jezdnię??

    Prościej jest jechać normalnie, jak każdy inny pojazd i nie szukać
    dziur tam, gdzie ich nie ma.

    >Cały czas ma
    > m
    > wrażenie, że temat jest sztucznie rozdęty przez osoby, które za
    dyshonor mają
    > rozglądanie się przed jezdnią i uważają, że wjeżdżanie "na pałę"
    jest
    > niezbywalnym prawem rowerzysty.

    Skoro na jezdni da się w ten sposób normalnie przejechać przez
    skrzyżowanie, a na drodze dla rowerów ktoś ci zawsze zajedzie drogę,
    tzn. że coś nie tak z tą infrastrukturą albo zachowaniem kierowców?

    > Tylko niewiedzieć czemu potem narzekają na
    > liczne niebezpieczne sytuacje...

    Zrób trochę więcej, niż góra kilkaset km rocznie, to może zrozumiesz.

    > > Ponadto używanie roweru do stania w korku razem z samochodami
    > > jest szczytem bezsensu, jesli dla kogoś rower ma być alternatywą
    dla samo
    > chodu
    > > i receptą na korki
    > W ogóle receptą na korki jest łamanie przepisów. Czy to na
    rowerze, czy
    > samochodem. Zwycięży cwańszy. Ale czy takiej rzeczywistości chcemy?

    Chcemy takiego samego traktowania roweru na drogach rowerowych tak,
    jak i w większości przypadków na jezdni. A ty usprawiedliwiasz
    kierowców, którzy to uniemożliwiają.
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 24.04.09, 03:19
    > Oczywiście, że nie. Jednakże PORD mówi, że na przejeździe rower ma
    > pierwszeństwo. A skoro ma, to nie może mieć go kierowca
    Poczytaj trochę kodeks. To, że pojazd A ma ustąpić pierwszeństwa pojazdowi B nie
    oznacza, że pojazd B nie podlega żadnym zakazom. Tak jak z wyprzedzaniem pojazdu
    skręcającego w lewo. Nie wolno go wyprzedzać lewą, ale on z kolei nie może
    skręcać, jeśli mimo zakazu ktoś go wyprzedza lewą.

    > Wiesz, co by było,
    > gdyby np. w Polsce czerwone światło oznaczało jedź, a zielone stój?
    Ale to byłaby sprzeczność w definicji. A nałożenie dodatkowego obowiązku na
    któregoś z uczestników nie jest zakazane.

    > Prościej jest jechać normalnie, jak każdy inny pojazd i nie szukać
    > dziur tam, gdzie ich nie ma.
    Łamiesz przepisy przez niezachowanie szczególnej ostrożności.

    > a na drodze dla rowerów ktoś ci zawsze zajedzie drogę,
    > tzn. że coś nie tak z tą infrastrukturą albo zachowaniem kierowców?
    Ja jakoś nie mam takich problemów. Na Ciebie się uwzięli, a mnie lubią??

    > Chcemy takiego samego traktowania roweru na drogach rowerowych tak,
    > jak i w większości przypadków na jezdni. A ty usprawiedliwiasz
    > kierowców, którzy to uniemożliwiają.
    Dziecinada. Czy ja, mieszkając przy bocznej ulicy, mam mówić, że wyjeżdżając
    samochodem na główną z mojego osiedla, jestem dyskryminowany? Każdy jest raz
    tym, raz tamtym, raz jest na pierwszeństwie, raz jest podporządkowany.

  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 24.04.09, 09:03
    Gość portalu: bolo napisał(a):
    > > Wiesz, co by było,
    > > gdyby np. w Polsce czerwone światło oznaczało jedź, a zielone stój?
    > Ale to byłaby sprzeczność w definicji. A nałożenie dodatkowego obowiązku na
    > któregoś z uczestników nie jest zakazane.

    Jeszcze raz, bo nie rozumiesz. To nie jest dodatkowy obowiązek, tylko zaprzeczenie artykułowi KW. PORD mówi, że rower ma nie wjeżdżać na przejazd bezpośrednio przed jadący pojazd, a KW, że skręcający pojazd ma przepuścić pojazdy, których tor jazdy (ruchu) zamierza przeciąć. W takiej sytuacji nie wiadomo, kto ma faktyczne pierwszeństwo i to jest niebezpieczne.

    > > Prościej jest jechać normalnie, jak każdy inny pojazd i nie szukać
    > > dziur tam, gdzie ich nie ma.
    > Łamiesz przepisy przez niezachowanie szczególnej ostrożności.

    Jakoś na jezdni nie mam takich problemów, co na ścieżkach, a zachowuję się dokładnie tak samo.

    > > a na drodze dla rowerów ktoś ci zawsze zajedzie drogę,
    > > tzn. że coś nie tak z tą infrastrukturą albo zachowaniem kierowców?
    > Ja jakoś nie mam takich problemów. Na Ciebie się uwzięli, a mnie lubią??

    Cóż.. Jeśli ktoś się zatrzymuje na zielonym świetle, żeby przejechać przez skrzyżowanie, to ja nie mam więcej pytań.

    > > Chcemy takiego samego traktowania roweru na drogach rowerowych tak,
    > > jak i w większości przypadków na jezdni. A ty usprawiedliwiasz
    > > kierowców, którzy to uniemożliwiają.
    > Dziecinada. Czy ja, mieszkając przy bocznej ulicy, mam mówić, że wyjeżdżając
    > samochodem na główną z mojego osiedla, jestem dyskryminowany?

    Od kiedy to wjeżdżanie z drogi dla rowerów na jezdnię na _przejeździe rowerowym_ jest włączaniem się do ruchu?

    > Każdy jest raz
    > tym, raz tamtym, raz jest na pierwszeństwie, raz jest podporządkowany.

    No to wg ciebie rowerzysta jest popdporządkowany, czy na pierwszeństwie?
  • dorsai68 19.04.09, 01:19
    Eeee... kolego, nie to, żebym był przeciwny konieczności ustąpienia rowerzyście, ale cytowana przez Ciebie Konwencja mówi:
    rowery i motorowery jadące po drogach dla rowerów, przecinających jezdnię, na którą zamierza wjechać
    i tu jak to mówią "pies jest pogrzebany". Przez jezdnię nie przebiegają drogi dla rowerów lecz przejazdy dla rowerzystów - tak stanowi PoRD.
    Gdyby droga dla rowerów poprowadzona była "w jezdni" przepis miałby zastosowanie, bo droga nie byłaby fizycznie rozdzielona jezdnią poprzeczną, jednak gdy droga oddzielona jest chodnikiem, parkigiem itp. mamy do czynienia z przejazdem.

    Kolejny bubel słowem.
  • Gość: turysta IP: *.szczecin.mm.pl 19.04.09, 11:42
    > Eeee... kolego, nie to, żebym był przeciwny konieczności ustąpienia rowerzyście
    > , ale cytowana przez Ciebie Konwencja mówi:
    > rowery i motorowery jadące po drogach dla rowerów, przecinających jezdnię, n
    > a którą zamierza wjechać

    > i tu jak to mówią "pies jest pogrzebany". Przez jezdnię nie przebiegają drogi d
    > la rowerów lecz przejazdy dla rowerzystów - tak stanowi PoRD.

    Ten przepis mówi wyraźnie o przepuszczeniu rowerów, które zamierzają przejechać
    przez _jezdnię_, jadąc swoją drogą dla rowerów. Nie ma więc żadnego znaczenia,
    czy jadą drogą dla rowerów wydzieloną z jezdni, czy poza nią. Aby się o tym
    przekonać, wystarczy pojechać do każdego pierwszego lepszego kraju, w którym KW
    ma się całkiem dobrze, w których drogi rowerowe są poza jezdnią i zobaczyć na
    zachowania kierowców - zdecydowana większość przed skrętem w prawo, zwalnia lub
    się zatrzymuje. Tego nie potrafią polscy kierowcy. Nie chcą albo nie wiedzą o
    takich rzeczach i to jest złe, bo wydzielona droga dla rowerów staje się przez
    to niebezpiecznym tworem, pomimo chwilowego odseparowania od jezdni...
  • dorsai68 20.04.09, 23:20
    Turysto, nie jesteśmy w "każdym piewrszym lepszym kraju", lecz w Polsce. W PoRD są dwie definiecje - drogi dla rowerów i przejazdów dla rowerzystów. Oznacza to tylko jedno - są to dwie odrębne części.
    Oczywiście, możesz narażać życie, powoływać się na międzynarodowe konwencje, odmawiać przyjęcia mandatu i szlajać się po sądach. Twoja wolna wola.

    Ja prywatnie nie chcę przekonywać się jak bardzo może mnie skrzywdzić 1,5 tony metalu na kołach. Wolę postępować zgodnie z zasadą najpierw bydło, później kowboje ;-)
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 21.04.09, 11:56
    dorsai68 napisał:

    > Oczywiście, możesz narażać życie, powoływać się na międzynarodowe konwencje, od
    > mawiać przyjęcia mandatu i szlajać się po sądach. Twoja wolna wola.

    To, że mam takie, a nie inne poglądy, nie oznacza, że będę się od razu rzucał pod koła. Po prostu staram się przekonać kierowcę, że to nie ja będę tym zwalniającym, nawet jesli trzymam mocno łapki na klamkach. W ostatecznym rozrachunku ktoś zawsze zahamuje.

    > Ja prywatnie nie chcę przekonywać się jak bardzo może mnie skrzywdzić 1,5 tony
    > metalu na kołach. Wolę postępować zgodnie z zasadą najpierw bydło, później k
    > owboje
    ;-)

    Czasem bydło trzeba sprowadzić na odpowiednią drogę. Gdy paru 'kretynów na rowerach' wparuje takim na skrzyżowanie 'niespodziewanie' to zaczną zachowywać większą ostrożność kolejnym razem. Nie robiąc nic w tym temacie tylko powodujemy narastającą ignorancję ze strony kierowców i drogi dla rowerów, które mają być sposobem na bezpieczną i płynną jazdę, staną się gettem ograniczonym każdym wjazdem na posesję, czy każdym skrzyżowaniem.
  • Gość: rover IP: 193.17.14.* 23.04.09, 11:12
    Może to On wyłoży:) odpowiednią definicję.
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 24.04.09, 03:28
    > Ale sam możesz sobie stwierdzić, jak jest naprawdę :)
    > orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/2915E743
    > www.zm.org.pl/?a=bas-084
    Tyle, że zgodnie z Art. 2 PoRD przejazd dla rowerów nie jest częścią drogi dla
    rowerów, ale częścią przecinanej jezdni/torowiska.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 24.04.09, 09:10
    > Tyle, że zgodnie z Art. 2 PoRD przejazd dla rowerów nie jest częścią drogi dla
    > rowerów, ale częścią przecinanej jezdni/torowiska.

    "(...)oraz rowery i motorowery jadące po drogach dla rowerów, przecinających jezdnię, na którą zamierza wjechać."

    W KW nie ma nic o przejazdach. Jest o przejeżdżaniu rowerów przez jezdnię. To w zupełności wystarczy.
    Skoro uznali, że w powyższych przykładach KW jest sprzeczna z PORD, tzn. że tak jest i swoim teoretyzowaniem tego nie zmienisz..
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 24.04.09, 09:13
    "Należy również zaznaczyć, że żaden z przepisów Konwencji nie zezwala na wprowadzenie odmiennych uregulowań w omawianej kwestii."
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 24.04.09, 12:07
    > W KW nie ma nic o przejazdach. Jest o przejeżdżaniu rowerów przez jezdnię. To w
    > zupełności wystarczy.
    KW mówi o rowerach jadących po drogach rowerowych, a w polskim prawie droga
    rowerowa kończy się na jednej stronie jezdni, a zaczyna na drugiej. To co
    przechodzi przez jezdnię, to jest przejazd rowerowy, będący częścią jezdni, a
    nie drogi rowerowej. Akurat PoRD jest tu absolutnie jednoznaczne.

    > Skoro uznali, że w powyższych przykładach KW jest sprzeczna z PORD, tzn. że tak
    > jest i swoim teoretyzowaniem tego nie zmienisz..
    Ja nie twierdzę, że nie jest, bo pewnie jest niezgodna, ale to nie zmienia
    faktu, że według prawa obecnie masz zakaz wjeżdżania bezpośrednio przed pojazd
    na jezdni i za złamanie tego możesz zarobić mandat oraz być uznanym winnym lub
    współwinnym kolizji.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 24.04.09, 16:01
    Gość portalu: bolo napisał(a):

    > KW mówi o rowerach jadących po drogach rowerowych, a w polskim prawie droga
    > rowerowa kończy się na jednej stronie jezdni, a zaczyna na drugiej. To co
    > przechodzi przez jezdnię, to jest przejazd rowerowy, będący częścią jezdni, a
    > nie drogi rowerowej.

    Niemniej zgodnie z tym samym PORD, rowerzysta przejeżdżający przez przejazd dla rowerów _nie jest_ włączającym się do ruchu, nie musi więc jeździć tak, jakby tym włączającym był.

    > Akurat PoRD jest tu absolutnie jednoznaczne.

    Co nie znaczy, że jest jednoznaczne z ogólnoprzyjętymi międzynarodowymi zasadami.

    > Ja nie twierdzę, że nie jest, bo pewnie jest niezgodna, ale to nie zmienia
    > faktu, że według prawa obecnie masz zakaz wjeżdżania bezpośrednio przed pojazd
    > na jezdni i za złamanie tego możesz zarobić mandat oraz być uznanym winnym lub
    > współwinnym kolizji.

    Jak już pisałem - ja mandatu przyjmowac nie zamierzam, jesli zostanie uznana moja wina, a w sądzie będę podpierał się niejednoznacznością i rozbieżnością polskiego prawa w tej kwestii.

    Nie może być tak, że PORD daje pierwszeństwo rowerzystom dopiero na samej jezdni, a centymetr wcześniej zabrania wjeżdżania przed jadący pojazd. Albo mam pierwszeństwo na całej długości (tak, jakbym normalnie jechał przez skrzyżowanie drogą z pierwszeństwem) albo nie mam go wcale..
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 25.04.09, 03:46
    > Niemniej zgodnie z tym samym PORD, rowerzysta przejeżdżający przez przejazd dla
    > rowerów _nie jest_ włączającym się do ruchu, nie musi więc jeździć tak, jakby
    > tym włączającym był.
    Zgadza się - jest osobny przepis o przejeździe rowerowym. Mówi on, że będąc na
    przejeździe masz pierwszeństwo, a wjeżdżając na niego masz niewjeżdżać
    bezpośrednio przed pojazd.

    > Albo mam pier
    > wszeństwo na całej długości (tak, jakbym normalnie jechał przez skrzyżowanie dr
    > ogą z pierwszeństwem) albo nie mam go wcale..
    Ale Ty zakładasz, że przejazd jest częścią jezdni oraz drogi dla rowerów
    (analogicznie jak skrzyżowanie jest częścią obu jezdni naraz). A polskie prawo
    mówi jednoznacznie, że przejazd jest częścią jezdni i jest zupełnie osobnym
    bytem. I polskie prawo nakłada tu dodatkowy obowiązek na korzystających z tego bytu.
  • Gość: turysta IP: 194.156.48.* 27.04.09, 10:06
    > Ale Ty zakładasz, że przejazd jest częścią jezdni oraz drogi dla rowerów
    > (analogicznie jak skrzyżowanie jest częścią obu jezdni naraz).

    Bo tak być powinno.

    > A polskie prawo
    > mówi jednoznacznie, że przejazd jest częścią jezdni i jest zupełnie osobnym
    > bytem. I polskie prawo nakłada tu dodatkowy obowiązek na korzystających z tego
    > bytu.

    Dlatego, póki co, bezpieczniej jechać jezdnią. Przynajmniej dużo większe szanse wyjścia bez szwanku na samych skrzyżowaniach.
  • Gość: fanta IP: 188.33.24.* 08.05.09, 11:56
    Jeśli jestem na ścieżce rowerowej i mam przejechać przez jezdnię (nadal ścieżką rowerową) - mam zielone światło - czy muszę zsiąść z roweru i go przeprowadzić? Zawsze przejeżdżam, a dzisiaj jakiś INSTRUKTOR JAZDY, który to widział zwrócił mi uwagę - zgłupiałam!
  • Gość: bolo IP: *.chello.pl 10.05.09, 02:00
    > Jeśli jestem na ścieżce rowerowej i mam przejechać przez jezdnię (nadal ścieżk
    > ą rowerową) - mam zielone światło - czy muszę zsiąść z roweru i go przeprowadzi
    > ć?
    Jeśli to jest oznakowany przejazd, to nie musisz zsiadać, i masz pierwszeństwo
    na zasadach, o których dyskutowaliśmy w tym wątku. Jeśli to nie jest przejazd,
    tylko ścieżka po prostu dochodzi do jezdni i ma dalszy ciąg za jezdnią, ale nie
    ma żadnych znaków, to możesz przejechać, ale nie masz pierwszeństwa - podlegasz
    przepisom o włączaniu się do ruchu. Chyba, że na jezdni jest linia ciągła -
    wtedy nie możesz w tym miejscu przejeżdżać. Musisz przejść, ale w miejscu, gdzie
    to jest dozwolone!
    Inny przypadek, to przecięcie ścieżki rowerowej z jezdnią, będącą drogą
    wewnętrzną (wjazd do sklepu, na posesję itp) - tu możesz jechać i masz
    pierwszeństwo bez zastrzeżeń.
    Zsiadać i prowadzić rower musisz tylko wtedy, jeśli jedziesz po przejściu dla
    pieszych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka