Dodaj do ulubionych

Fenomen lumpeksów/Czy warto chodzić do lumpeksów?

14.10.07, 19:34

Parę lat temu zaopatrywali się w nich jedynie najubożsi. Dziś są stałym
punktem na shoppingowej mapie prawdziwych fashion victim. Na czym polega ich
fenomen?

Godzina 10:00, jedna z głównych ulic Warszawy - Świętokrzyska, pod sklepową
witryną zbiera się kolejka. Zniecierpliwiony tłum oczekuje otwarcia drzwi,
scena rodem z PRL'owskiej kroniki. Jednak systematycznie powtarza się co
tydzień, a szyld z napisem - "Tania Odzież, dziś dostawa!", zdaje się
tłumaczyć całe zamieszanie. Od kilku lat śmiało możemy mówić o second -
hand'owym boomie. Kojarzone do niedawna z najuboższymi, dziś są częstym
miejscem odwiedzin przedstawicieli każdej grupy wiekowej, każdego środowiska i
każdej subkultury. Zaopatrują się tu tak naprawdę wszyscy nawet jeśli szczerze
i otwarcie się do tego nie przyznają..

Fenomen lumpeksów trwa stosunkowo od niedawna. Dzięki wejściu Polski do Unii i
otwarciu przed nią europejskich granic, możliwości sprowadzania atrakcyjnej
zachodniej odzieży z drugiej ręki znacznie wzrosły. Polscy handlowcy
postanowili to wykorzystać. Przemierzając ulice na każdym kroku możemy spotkać
sklepy z odzieżą na wagę. Stały się one równie popularne i powszednie jak
zakłady fryzjerskie, gabinety kosmetyczne czy solaria. Są dosłownie wszędzie.

W dzisiejszych lumpeksach możemy znaleźć wszystko. Są spodnie, sukienki,
spódniczki, koszulki, koszule, buty i wszelkiego rodzaju dodatki. Każdy z nas
znajdzie coś dla siebie.

Zaletą odzieżowych rajów jest możliwość wyszukania czegoś modnego i
oryginalnego kosztującego przy tym niewielkie pieniądze. To doskonała
alternatywa dla ludzi nie tylko oszczędnych, ale i tych, którzy lubią mieć na
sobie coś wyjątkowego i niepowtarzalnego.

Szperanie pośród wieszaków i koszy z używaną odzieżą przyjmuje pomału wymiar
dyscypliny sportowej. Zakupy w lumpeksach nazywane przez niektórych
"lumpingiem" (parafraza shoppingu), stało się źródłem pozyskiwania
wyjątkowych, niebanalnych i szalonych ciuchów na wielką skalę.

Powstało wiele forów internetowych poświęconych second - hand'om na których,
lumpeksowi wyszukiwacze dzielą się dokonaniami i wymieniają łupami. Prawdziwą
gratką są marki ekskluzywne. W tanich odzieżach możemy znaleźć nie
przesadzając wszystkie światowe firmy. Hilfiger, Lacoste, Ralph Lauren, Zara,
Jean Paul Gaultier to tylko niektóre ze znanych marek jakie wytrwałym
szperaczom udaje się upolować za grosze.

Sprzedają je później z dużym zyskiem, bądź sami z dumą noszą ciesząc się z
zaoszczędzonych pieniędzy.


Czy warto chodzić do lumpeksów?

Zdecydowanie warto! Pamiętaj, że nie musisz się ograniczać. Jeśli sklepowy
asortyment Cię nie satysfakcjonuje, bądź wydaje się zbyt powszedni, koniecznie
wybierz się do second - hand'u. Być może uda Ci się wyszperać jakąś rzecz dla
siebie. Coś czego nie znajdziesz na żadnej sklepowej półce i coś co doskonale
uzupełni Twój dotychczasowy ubiór nadając mu niepowtarzalnego wyglądu.
Pamiętaj, że zaopatrywanie się w ciucholandach to żaden wstyd. Do entuzjastów
tanich i modnych zakupów należy wielu przedstawicieli zarówno polskiego jak i
światowego show - biznesu. Groszki w pełni popierają modę na lumpeksy.
Gwarantując przy tym dobrą zabawę i satysfakcję z nabycia upolowanych rzeczy.



Adresy "szmateksów" w swojej okolicy znajdziesz na lumpeksy.pl


--
"I co się dziwisz?!"
Edytor zaawansowany
  • irenka82 15.10.07, 22:34
    mi sie oplaca kupowac w lumpeksach,jak sie znudzi to chociaz bez zalu wywale,a
    jak zakup bedzie jednak nietrafiony,to pieniadze za niego zaplacone sa naprawde
    niewielkie.
    --
    Falubaz. Dumni po zwyciestwie, wierni po porazce.
  • e._ 25.10.07, 20:09
    A wcale nieprawda.
    Bo "parę lat temu" zaopatrywali się w nich takze ci, którzy
    uwielbiali ten sport na zachodzie a teraz mieli namiastkę u siebie.
    Boże, co to były w większości za lumpeksy!
    Trochę brrrr... wporównaniu z większością dzisiejszych.
    --
    Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
  • speer 05.11.07, 16:10
    Uzywane ciuchy raczej wybieram na Allegro, nowe o jakosci lumpexu
    czasem zdarza mi sie kupowac w H and M.
  • anmanika 14.11.07, 14:43
    Ja tam się nie wstydzę i jak ktos pyta, zawsze z dumą mówie, że to
    co mam na sobie kupiłam w lumpeksie.
    Własnie zachwycam sie skórzanym nieużywanym płaszczem skórzanym z
    delikatnej skórki kupionym za cale 63 zł.
    --
    www.lokalbezpapierosa.pl/
    „Dym tytoniowy zabija też niepalących"
  • pootworka 23.12.07, 13:43
    Ja jestem zdecydowaną zwolenniczką Second Handów.Bardzo często kupuje tam świetne firmowe ciuszki.Ostatnio mam coraz mniej czasu ale ku mojemu zadowoleniu znalazłam kilka świetnych Second Handów w sieci jak np.Madamemumu
  • phalaenopsis 27.05.08, 14:19
    Ekologia, ekonomia, estetyka. (Ostatnia wymaga lub, inaczej, zezwala
    w tym wypadku na pewną kreatywność).
    Nie wyobrażam sobie z tych trzech warunków rezygnować, bo ktoś 'na
    pewnym specyficznym poziomie' miałby uznać chodzenie do szmateksu
    za obciach ( a mnie w związku z tym za obciachową obciUchówkę).
  • didi-2 29.05.08, 20:26
    pewnie,ze warto.
    zawsze z czyms ciekawym sie wyjdziewink
  • de_la_hoya 06.06.08, 12:24
    Ja tam kupuję ubrania dla swojego czterolatka.
    Na lato np kupuję koszulki, spodenki i spodnie. Za wielką torbę pełną ciuchów
    płacę ok 40-50zł. Większość tych rzeczy jest nowa a 99% jest firmowych. Te
    używane nie są zniszczone, na moje oko założone raz czy dwa.
    Stać mnie na ubrania ze sklepów, i takie też kupuję, ale uważam, że chłopak
    który większość zabawy odbywa na poziomie chodnika i uwielbia lody czekoladowe
    powinien mieć jakieś ciuchy specjalnie na tą okoliczność. Dzięki temu mój syn
    bawi się bezstresowo a nie jak inne dzieci, wystrojone jak szczury na otwarcie
    kanału i co chwila słyszące, żeby nie siadać, nie zjeżdżać itp bo się ubranka
    zniszczą.
    Jak się coś podrze to bez żalu wywalam do śmieci.

    Dla siebie kupiłam kiedyś 2 rzeczy. Jakoś nie mam cierpliwości do szperania.
    Może kiedyś się wezmę...
    --
    Miki ma już...
    Bruno ma już...
  • sibeliuss 10.06.08, 11:56
    Masz normalne, zdrowe podejście.
    --
    estabilishment & foto
    ---------------
  • jakas_kobietka 26.08.08, 17:21
    de_la_hoya

    jak będę miała dziecko kiedyś to na 100 będę tak samo robiłasmile)
  • nuova 06.06.08, 19:29
    czesto wyhaczam cos oryginalnego zarazem taniego
    --
    błękitne_klejnociki
  • mechantloup 10.06.08, 11:35
    Piejcie sobie nad lupmeksami ile chcecie, ale ja i tak będę brzydzić
    się tam kupować. Wystarczy, że tylko pomyślę o łuszczycach, egzemach
    i innych skórnych naleciałosciach, na które wcześniej mógł cierpieć
    dawny posiadacz sprzedawanego w sh Diora i od razu odechciewa mi się
    tam wchodzić.Brrr
    Mimo, że mi się nie przelewa wolę oszczędzić trochę kasy, potem w
    sklepie przepłacić.
  • sibeliuss 10.06.08, 11:57
    Zatem na czym oszczędzasz?
    --
    estabilishment & foto
    ---------------
  • nuova 04.03.09, 17:21
    ...mosz na h2o ? wink)
    --
    Palą się na stosie moje ideały/
    Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
  • abalaw 11.06.08, 16:10

    O ile wiem to łuszczyca nie jest zaraźliwa...pffff
  • sibeliuss 11.06.08, 17:50
    To choroba krwi, a nie skóry.
    --
    estabilishment & foto
    ---------------
  • ll66 23.08.08, 14:39
    na pewno nie zarazliwa, z tego co wiem to genetyczne zaburzenie metabolizmu
  • wadera_77 18.06.08, 00:00
    a ubrania kochany to po zakupie w lumpeksie się pierze...
    smile
    spokojnej nocy
    --
    upadamy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem
  • dwa-filary 13.08.08, 12:30
    mechantloup napisała:

    > Piejcie sobie nad lupmeksami ile chcecie, ale ja i tak będę brzydzić
    > się tam kupować. Wystarczy, że tylko pomyślę o łuszczycach, egzemach
    > i innych skórnych naleciałosciach, na które wcześniej mógł cierpieć
    > dawny posiadacz sprzedawanego w sh Diora i od razu odechciewa mi się
    > tam wchodzić.Brrr
    > Mimo, że mi się nie przelewa wolę oszczędzić trochę kasy, potem w
    > sklepie przepłacić.

    a skąd wiesz ,że dany np sweterek nie był przed Twoim zakupem mierzony przez chorą osobę.... Po to się pierze,aby ewentualnych zarazków sie pozbyć smile))
    --
    ******************************************************************
    Interesuje mnie przyszłość,bo tam zamierzam spędzić resztę życia.
  • liwia_augusta 23.08.09, 18:41
    Większość tych "skórnych naleciałości",o których piszesz nie jest
    zaraźliwa. Łuszczyca np. to choroba genetyczna, nie sposób się nią
    zarazić.
  • krwawymsciciel 10.06.08, 23:48
    to jest jakas parodia artykulu sprzed paru lat, kiedy lumpeksy byly NAPRAWDE
    modne. tekst o zniecierpliwionym tlumie to jakas bzdura, zwlaszcza w miescie, w
    ktorego centrum, jest kilka BARDZO duzych lumpeksow zaopatrujacych sie w tych
    samych sortowniach

    lumpeksy byly modne dziesiec lat temu, kiedy byly nowym zjawiskiem. teraz to po
    prostu codziennosc, sklep jak kazdy, a nie zadna chol**na moda
  • little-angel 11.06.08, 11:47
    Nie masz racji. Nawet jesli w miescie jest kilka duzych lumpeksow,
    to nie wszystkie maja nowy towar w tym samym dniu. W zwiazku z czym
    nie wszedzie sa kolejki, ale wierz mi - w tych z dostawa sa.
  • sibeliuss 11.06.08, 14:30
    Ludzie ubożeją i Mściciel nie ma racji, kolejki są i będą.
    --
    estabilishment & foto
    ---------------
  • irenka82 11.06.08, 23:29
    a ja policzylam ze 2/3 moich ubran pochodzi z lumpeksow.
  • krwawymsciciel 13.06.08, 16:47
    moich tez, i co z tego?

    nie mam nic przeciwko lumpeksom, raczej przeciwko durnym dziennikarzom. to tak
    jakby napisac artykul W WARSZAWIE NOWA MODA - LUDZIE KUPUJA KWIATY W KWIACIARNIACH!
  • aloha.1 12.08.08, 21:44
    Czy warto.Pewno tak,skoro tak dużo ludzi tam kupuje.Ja osobiście nie lubię
    polskich Lumpeksów, bo odzież wydziela zapach środków dezynfekujących,które
    przyprawiają mnie o mdłości.Ale chcę napisać o czymś innym. Czy zastanawiacie
    się jak bardzo dochodowa to działalność, skoro na centralnych ulicach miasta
    stołecznego Warszawa, gdzie czynsze za lokale są tak wysokie,że "padają" małe
    restauracyjki i kawiarenki - powstają takie właśnie sklepy z używaną odzieżą i
    NIE BANKRUTUJĄ!.Nie wiem jak są one opodatkowane i czy miastu się to opłaca?Wiem
    tylko,że takie "butiki" nie zdobią centralnych ulic i powinny działać bardziej
    na uboczu.
  • eeela 12.08.08, 22:00
    Odwiedzam charity shop średnio raz w tygodniu, bo mam go po drodze z
    uniwersytetu. Z niego pochodzi stanowcza większość moich najfajniejszych
    ciuchów. Jest masa ludzi, którzy kupują ciuchy garściami bez większego
    pomyślunku, i tylko chwała im za to, że zamiast na śmietnik, oddają je do
    ponownego obiegu, inaczej zatonęlibyśmy w ciuchowych śmieciach.

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • schiraz 14.08.08, 21:50
    Uwielbiam lumpeksysmile Pochodzi z nich 80% moich ciuchów i to ta fajniejsza część.
    Kupuję tam często i dużo. Raz w roku robię przegląd ciuchów i jeśli czegoś nie
    nosiłam przez ostatni rok a jest w dobrym stanie oddaję do Opieki Społecznej czy
    wrzucam w kontener(tak wiem, że to potem trafia do sklepów). Właśnie dziś
    wygrzebałam sobie kolejną tunikę (nawet o dziwo jeszcze z metkąsmile) w kolorowe
    kwiaty, za 10zł. W sklepie szukałabym po pierwsze swojego rozmiaru długi czas,
    poza tym zapewne jakbym już znalazła to cena powaliłaby mnie na kolana. Dlatego
    kocham second-handy nad życiesmile
    --
    Diabeł to wiara bez uśmiechu, to prawda, której nigdy nie ogarnia zwątpienie. -
    U. Eco
  • xtrin 16.08.08, 00:21
    Jeżeli ktoś się nie brzydzi, lubi posiadać tony ubrania i często wymieniać
    zawartość szafy to pewnie warto. Szczególnie, gdy ktoś kupuje pod wpływem
    impulsu rzeczy zbędne.

    Osobiście tam nie zaglądam, bo nie dość, że się brzydzę, to nie potrzebuję wielu
    ubrań, ale te, które posiadam noszę aż się rozlecą. Nigdy też nie zdarzył mi się
    nietrafiony zakup ubraniowy.

    --
    Ave Lucek!
  • flowerbomb5 16.08.08, 11:10
    Jakos nie oge sie przekonac. Na pewno maja racje wszyscy entuzjasci
    lumpeksow, ze tanio i niebanalnie itp itd, ale ja po prostu nie
    moge. To kwestia uczuc i juz.
    Od kiedy sporo przytylam i za nic nie moge schudnac, zaczelam szyc
    sobie ubrania sama. Wory w stylu barbamamy dostepne w sklepach i
    lumpeksach mnie nie kreca. Dla osob tezszych tylko specjalne ciecia
    wyszczuplajace, ktorych niewiele krawcowych juz potrafi idac na
    latwizne. Wiec kupuje Burdy, kopiuje wykroje i szyje. Sa tak piekne
    tkaniny dostepne w sklepach, ze az zal ich nie wykorzystac. To mnie
    kreci naprawde, a i satysfakcje mam ogromna.
  • kena1 16.08.08, 12:25
    A ja ostatnio zniechęciłam się do lumpeksów. W tych, w których byłam (z
    wycenioną każdą sztuką, a nie na wagę) ceny są niewiele niższe niż w
    "normalnych" sklepach w czasie wyprzedaży, a oferta bardzo średnia.
    Ale muszę przyznać, że mój najfajniejszy żakiet (kupiony kilka lat temu)
    pochodzi z lumpeksu i kosztował tylko 25 zł.
    --
    Toffi i Karmel
  • horatio_valor 21.08.08, 16:28
    Ja nigdy nie kupuję w lumpeksach, bo po prostu się brzydzę. Nie
    założyłbym ubrania po kimś, po prostu tak mam.

    To nie jest kwestia mody, racjonalnego pojmowania higieny czy
    jakiegoś wydumanego "pewnego poziomu", mnie to zwyczajnie fizycznie
    odrzuca. Zdaję sobie sprawę, że po starannym wypraniu nie ma już
    mowy o bakteriach czy pocie innego człowieka, no ale mimo wszystko
    nie mogę.

    Samego kupowania oczywiście nie potępiam, bo każdy ma inne
    preferencje.
  • elaola1 22.08.08, 11:57
    Piszę do tych , którzy piszą,że brzydzą się potu innego człowieka-a
    zastanawiałyście się, kto przed Wami mierzył np nowiutki biustonosz w sklepie z
    nowymi ciuchami.Moja koleżanka pracuje w sklepie z bielizną i mówi,że czasami
    bielizna mierzona przez ileś tam klientek na gołe ciało po po prostu cuchnie.Są
    kobiety ,które nawet majtki mierzą....i nie zawsze są to niestety czyste ciałka.
  • horatio_valor 22.08.08, 16:10
    Po pierwsze, mierzenie to nie noszenie - mierzy się przez chwilę, a
    używane ubrania ktoś nosił wiele razy.

    Po drugie, i tak nie kupuję bielizny luzem, zawsze zapakowaną w
    pudełka czy jakoś.
  • magdalaena1977 23.08.08, 09:50
    horatio_valor napisał:

    > Po drugie, i tak nie kupuję bielizny luzem, zawsze zapakowaną w
    > pudełka czy jakoś.
    Masz tę możliwość, bo jesteś facetem. Kobieta nie kupi sobie dobrego stanika bez
    mierzenia.
    --
    Magdalaena
  • maggi9 22.08.08, 16:17
    Jedni się brzydzą a inni nie.I nie ma co się na siłę przekonywać nawzajem.
    A co do majtek to moim zdaniem powinien być zakaz ich mierzenia.Ewentualnie po 1
    sztuce z 1 rozmiaru tylko do przymiarki.Ja osobiście majtek nie mierzę bo i po co?
    --
    youtube.com/watch?v=qDuW3NvjqJY
  • magdalaena1977 23.08.08, 09:48
    przecież majtki mierzy się tak jak kostium kąpielowy - na własne majtki i na
    rajstopy. Nie jest to bardziej niehigieniczne niż mierzenie np. spodni.

    maggi9 napisała:
    > Ja osobiście majtek nie mierzę bo i po co?
    A jak się dowiadujesz, jaki rozmiar z danego modelu powinnaś kupić ?
    --
    Magdalaena
  • maggi9 23.08.08, 10:07
    Kupuję taki rozmiar jaki najczęsciej noszę.Jeśli noszę ok 40 to kupuję w
    zalezności od modelu 40-42 a nie np 34 lub 54.Po prostu oglądam majtki i kupuje
    na oko(tak wiem, ze sie majtki sie nosi na tyłku a nie okusmile).To nie stanik,
    który trzeba zmierzyć(z tym się zgadzam).Ale majtek nigdy w życiu nie mierzyłam
    i jakoś zawsze trafiam idealnie.
    A jeśli majtki są np zszyte po 3 pary?To jak zmierzyć?
    --
    youtube.com/watch?v=qDuW3NvjqJY
  • bamboo 22.08.08, 18:11
    no ba... pojscie do zwyklego sklepu i kupienie ciucha z wieszaka, to zadna
    przyjemnosc... wink nie mowia o tym, ze od kiedy ubieram sie w sh, ubrania
    sklepowe wydaja mi sie cholernie drogie i nie warte swej ceny.
  • sibeliuss 03.03.09, 08:25
    Ostatni wypad to 3 koszule za 6 złotych.
    --
    umiarkowani hedoniści
    foto
    foto
  • aiczka 03.03.09, 11:13
    Moją szafę w dużym stopniu wypełniały zawsze używane ubrania dziedziczone po
    rodzinie. Wciąz mam ich wiele (kiedyś wszystko było porządniejsze ^_^). Kiedy
    więc kupuję ubrania, wolę, żeby były to już jednak rzeczy nowe, "tylko moje",
    dopasowane od razu do mnie.
  • balaganiara0 03.03.09, 16:20
    Nie zamierzam nikogo przekonywać, ja do szmateksów przekonałam się kilka lat
    temu, chociaż najbardziej lubię kupować rzeczy z metką, a i takie się zdarzają.
    Ostatnio szukałam garnituru dla syna, w normalnych sklepach. Niestety nic nie
    było( syn ma nietypowy rozmiar) weszłam również do szmateksu i okazało się, że
    akurat wisiał sobie w worku bardzo ładny garnitur, miał metkę, odszycie suuuper
    cena 50 zł. Wzięłam, okazał się idealny dla syna, ale mnie zastanowiło
    zabezpieczenie przed kradzieżą i certyfikat orginalności, okazało się, że
    kupiłam garnitur od Armaniegosmile
  • sibeliuss 03.03.09, 21:37
    Ale miałaś farta smile Super.
    --
    umiarkowani hedoniści
    foto
    foto
  • nuova 04.03.09, 17:17
    smile)
    --
    Palą się na stosie moje ideały/
    Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
  • fancypacket 30.04.09, 13:01
    Raczej nie. Ja byłam kilka razy i tam trochę śmierdzi, rzeczy jakby zdjęte z
    bezdomnego - takie worki.
    Co to za przyjemność kupić ubranie które było kilka razy pranę, jest zmechacone
    itd.? Lepiej kilka, a porządnych rzeczy...
    Mam koleżankę entuzjastkę second hand - wygląda tak sobie, ona myśli, że fajnie,
    bo niedrogo i jakie oryginalne ciuchy są tam a moim zdaniem widać jak ktoś
    ubiera się SH bo to widać takie bluzki.
  • jhbsk 30.04.09, 14:31
    Warto. Można często kupić coś ładnego za naprawdę niewielkie pieniądze. Mam z
    lumpeksów kilka niezłych sukienek, kupuję ciuchy potomkowi.
    --
    JS
  • skiela1 30.04.09, 20:18
    dzieciaki wyrastaja w niesamowitym tempie.
  • jhbsk 02.05.09, 20:01
    I właśnie to jest dobry powód dla kupowania w lumpeksach - nawet jak szybko
    wyrośnie albo zniszczy w ekspresowym tempie jakieś ubranie to nie ma problemu.
    --
    JS
  • zettrzy 02.05.09, 00:00
    oczywiscie ze warto - zawsze mozna cos sprzedac, jak sie juz tego
    nie nosi
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • podwarszawianka 06.05.09, 11:39
    1.wiele razy próbowałam, ale nie znalazłam lumpeksu bez tego charakterystycznego
    "zapaszku", który niestety mnie odrzuca (tylko mi nie piszcie że jestem jakimś
    francuskim pieskiem, bo pracowałam już w gorszych smrodach)
    2.jak już skupię się na oglądaniu, to kurczę nawet jak ciuchy firmowe i
    wyglądające na nienoszone - to totalnie do mnie nie trafiają, może nie znam się
    na modzie sad
    3.wolę kupować na targach i bazarkach, też tanio, nie żal wyrzucić i wcale nie
    (zawsze) wygląda się jak ze wsi wink
  • cytrynka123 06.05.09, 12:15
    Kiedyś kupowałam. Teraz tylko w lumpeksach za granicą, bo tam mogę
    nowy wełniany kostium Cacharel nabyć z 30 euro. W Polsce ceny
    wieszaków dochodza do cen nowych ubran Camaieu czy HM na przecenie.
    Nie opłaca się mi zatem. W koszach grzebać nie chcę, bo szkoda mi
    czasu. Wiem, że i tak nic nie znajdę. Czasy, gdy znajdowałam perełki
    za grosze minęły bezpowrotnie. Wolę więc przeceny w Camaieu,
    Kappahl, Esprit czy outletach dżinsowych.
  • dominicani 06.05.09, 15:33
    myśle sobie że kupowanie w lumpach to sztuka. i niektórzy maja do tego prawdziwy talent. z miejsca wygrzebuja ze sterty zmiętych ciuchów prawdziwe perełki, w dodatku dobrej jakości, bez śladow noszenia.
    lumpeksy to świetna sprawa - moze nie powinny zajmowac lokali przy reprezentacyjnych ulicach w miescie, jak to jest np w gdansku
    ale po pierwsze zaopatruja sie tam ludzie niezamożni
    po drugie stanowia wspaniala kontre dla sieciówek, które muszą się troche postarac zeby przyciagnac klienta (czasem za miasto)
    po trzecie urozmaicaja ulice
    ludzie wygladaja naprawde ciekawie, nie wszyscy w mundurku z h&m czy reserved

    popieram, choć sama bywam rzadko, może mam za mało czasu, a może brak mi tego talentu o ktorym pisalam wczesniej wink
    --
    życie w stereolicie
  • entliczek_pentliczek_poznan 08.05.09, 11:01
    Prowadzę sklep z uzywaną odzieżą dla dzieci. Każdą rzecz piorę ,
    pasuję, metkuję. Nie kupuję ciuszków poplamionych czy podartych,
    tylko te najlepszej jakości. Ubranka są porozwieszane wg rozmiarów,
    żeby klientki nie musiały długo szukać. W sklepie jest czysto, nie
    smierdzi. Nigdy nie miałam nic przeciwko noszonym rzeczom, brzydziły
    mnie tylko śmierdzące i brudne sklepy. Ale to się zmnienia. I bardzo
    dobrze. Takich sklepów, jak mój jest coraz więcej, pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka