Dodaj do ulubionych

Czego najczesciej pozbywasz sie ze swojej lodowki?

13.07.09, 02:55
Zdarza ci sie wyrzucic niezjedzona wedline czy jogurt do kosza?
Regularnie pozbywasz sie bulek,bo jak zwykle kupiles za duzo?

Podobno Polacy najczesciej wyrzucaja chleb i.....ziemniaki.

U mnie sa to brokuly.
Zanim sobie o nich przypomne to bidule sa juz zwiedniete.
Edytor zaawansowany
  • nina.t 13.07.09, 15:46
    u mnie nagminnie rzodkiewki i twaróg
  • b.montana 13.07.09, 19:55
    jogurt w lodówce mojej rodziny, mleko (?!?!- może dlatego, że bardzo tłusto jedzą, więc mleko do mało czego im pasuje) w rodzinie mojego faceta.
  • skiela1 13.07.09, 22:15
    ...bo rzodkiewki szybko wiedna.
  • zettrzy 13.07.09, 21:28
    zdarzylo mi sie wyrzucic maslo, bo autentycznie nie pamietalam ile
    lat temu je kupilam wink
    no i raz mi pomidory podgnily, bo je wlozylam do szuflady i
    zapomnialam ze byly... jak otworzylam szuflade po miesiacu to... no
    tego, nie bylo wyjscia
    poza tym nie wyrzucam, bo wszystko zjadam, a terminami waznosci nie
    zawracam sobie glowy
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • skiela1 13.07.09, 21:59
    ale...zarowke w lodowce wymieniasz?big_grin
  • zettrzy 14.07.09, 19:09
    zawsze sie zdaze przeprowadzic zanim ona sie wypali wink
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • sibeliuss 13.07.09, 23:49
    Jogurty i kapusta.
    --
    s@lon
  • irenka82 14.07.09, 20:23
    smietane. kupujemy duzy kubek, ktory moim zdaniem jest kompletnie bez sensu,
    jesli sie tej smietany nie zje szybko po otwarciu. reszte jedzenia kupujemy w
    takich ilosciach, by zjesc w przeciagu tygodnia, wiec rzadko cos wywalam, ale
    sie zdarza - a to plasterek zoltego sera, a to wedline. nie lubie wywalania
    chleba, a moi sasiedzi - nie obmawiajac - wywalaja czesto ledwo napoczete
    bochenki, czy worki bulek, kupionych w hiper, bo akurat byly cieple i apetycznie
    pachnialy. niestety na drugi dzien mozna bylo nimi szyby wybijac.
    --
    Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę
  • zettrzy 14.07.09, 23:12
    przeciez chleb mozna odswiezyc w mikrofali
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • turbo_wesz 10.08.09, 13:59
    ta 'mikrofalowa czynność' ma się tak do odświeżenia, jak (z twierdzenia Talesa)
    poruszanie członkami żaby przy pomocy prądu elektrycznego, do zmartwychwstania
    Jezusa
  • oldbay 10.08.09, 19:32
    ha ha ha
    no rzeczywiście, odświeżanie nieświeżego chleba w mikrofali. ubaw po
    pachy.
    -
    oldbay
  • lia.13 10.08.09, 19:41
    w mikrofali niekoniecznie, ale w piecyku już prędzej wink
    albo po prostu, po trzymać z 10 sekund nad palnikiem gazowym czyni cuda. Jak na
    taką ciepłą grzankę położyć plasterek żółteo sera to normalnie miodzio wink
  • chomsterek 10.08.09, 22:50
    Niezjedzone bułki można zamrozić i upiec w piekarniku. Tylko komu by
    się chciało w to bawić...
  • nuova 16.07.09, 09:16
    Naprawdę bardzo zradko coś wyrzucam. jeśli juz to jest to wędlina. Zdarzyło mi
    sie raz wyrzucić resztkę dzemu.
    Kompletnie nie rozumiem jak można kupować FMCG bez uprzedniego zaplanowania a
    pozniej wyrzucać, boooooo sie zepsulooooo
    --
    koment_Parysa ((:
  • 0yotte 17.07.09, 14:07
    sery, serki, jogurty, śmietana..
    nie wiem, na czym to polega, ale nawet jak kupię małą porcję, to
    czesto cośtam zostanie, coś się przeterminuje uncertain

    i mleko
    kupuję półlitrowe kartoniki, mniejszych nie ma, a ja zwykle
    potrzebuję max. szklankę mleka moze z raz w tygodniu, więc reszta
    się niestety psuje uncertain

    czasami warzywa liściowe (sałata, szpinak...)
    --
    http://tiny.pl/3hmp
  • majself 10.08.09, 12:34
    Kup półlitrowe, połowę wypij, z reszty zrób beszamel.

    Ja też wyrzucam sery (żółte zwykle) i śmietanę (bywa, że skwaśnieje albo
    spleśnieje). Chleb też, jak spleśnieje, a to się często zdarza. No i herbatę,
    mąkę, kasze - jak znajdę w nich ślady moli, od razu do śmieci.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • oregano1 17.07.09, 21:59
    Wedlinę tak, pieczywa nie bo zakupione przechowuję w zamrażarce i
    mam zawsze świeże,zdarza mi się "wywalic"do smieciuchów
    jogurcik,albo przeterminowany serek,chociaż zawsze mnie "boli" serce
    bo uczono mnie,że żywności się nie powinno wyrzucać bo są
    ludzie ,którzy głodują..i właściwie to prawda,często wspomagam
    proszacych ,nie 'kaską",ale czyms do zjedzenia.w żadnym wypadku
    przeterminowanymi produktami.
  • nowokaina123 20.07.09, 21:16
    wędlinę, niestety, bo mąż zawsze kupuje za dużo uncertain
    czasem twaróg
    chleb też, niestety uncertain - ale nigdy nie do śmietnika - oddaję panu,
    który ma jakieś kaczki czy coś...
  • turbo_wesz 10.08.09, 14:01
    moja babcia ma kury, które jedzą mięso i ogólnie wszystko czego my zjeść nie
    chcemy, lub nie zdołamy.

    one kiedyś wyjdą z kurnika i zapolują na ludzi, mówię wam
  • basiaimisia 10.08.09, 23:04
    Nie tyle na ludzi co na myszy smile))
  • basiaimisia 10.08.09, 23:07
    Te kury kiedyś zapolują na myszy smile))
  • iwatastic 23.07.09, 11:59
    Prawie niczego nie wyrzucam, nauczyłam się nie kupować za dużo- co
    kiedyś nagminnie mi się zadrzało, wyjątkiem jest SZCZYPIOREK. Jakieś
    fatum nad tym biednym szczypiorkiem chyba ciąży, jak nie mam to by
    się przydał, to do kanapek, to do twarożku, jak już kupie, to nie
    mam okazji zużyć i wywalam prawie cały pęczek.
  • isterus 10.08.09, 12:35
    Szczypiorek (tak jak koperek, natkę pietruszki, seler naciowy itp zieleninę),
    można posiekać, póki świeży i wrzucić do zamrażarki w woreczku czy pudełku.
    Później, właśnie do twarożku czy jajecznicy, wystarczy wyjąć, posypać,
    wymieszać, po minutce jest rozmrożony. Mam pół zamrażarki zieleniny, rodzice
    podrzucają z ogrodu prawie na tony smile A jaka smaczna jajecznica na młodym
    szczypiorku zimą.

    A co do wyrzucania jedzenia - mamy z mężczyzną bardzo nieregularny tryb życia.
    Czasem bochenek chleba zejdzie nam w pół dnia, czasem tydzień leży. Czasem
    gotujemy w domu dzień w dzień, a czasami przez tydzień do lodówki nie zaglądamy
    (bo np do domu wpadamy tylko spać albo nie mas 2 dni, bo akurat w drodze z pracy
    znajomi zaprosili i się przedłużyło). Przez to wszystko zdarza mi się, że
    otwarcie lodówki bądź szafki z warzywami wymaga odwagi, a oczyszczenie tego to
    czyn iście bohaterski. Staramy się nie kupować na zapas, ale i tak zawsze
    zaplącze się zapomniany kawałek sera, plasterek wędliny czy napoczęta śmietana.
    Nie wspomnę o ziemniakach, których lubimy mieć zapas (ziemniaczki pieczone z
    ziołami to moja ulubiona "zagrycha" na miarę frytek). Pewnie kiedyś, gdy
    zaczniemy troszkę bardziej regularne życie, to uda się sensownie planować
    zaopatrzenie lodówki.
  • ritsuko 10.08.09, 13:12
    Dokładnie to samo robię, bo wczesniej też zdarzało mi się z kolei z
    koperkiem- więc teraz od razu praktycznie po kupieniu siekam i do
    zamrażalnika smile
  • chomsterek 10.08.09, 23:06
    isterus napisała:

    > Szczypiorek (tak jak koperek, natkę pietruszki, seler naciowy itp
    zieleninę),
    > można posiekać, póki świeży i wrzucić do zamrażarki w woreczku czy
    pudełku.
    > Później, właśnie do twarożku czy jajecznicy, wystarczy wyjąć,
    posypać,
    > wymieszać, po minutce jest rozmrożony.

    To prawda, warto mrozić zieleninę. Jest o wiele smaczniejsza, niż ta
    suszona.
  • lucusia3 10.08.09, 17:18
    Mnie też najczęściej się marnuje szczypiorek i koperek. Jakoś nie potrafię ich
    rozsądnie zagospodarować, a mrożonych nie lubię. Mam zresztą wrażenie, że
    koperkiem, bez względu na jakość zapakowania, cała zamrażalka przesiąka. I mam
    potem lody koperkowe, truskawki koperkowe, pierogi koperkowe. Koszmar.
  • titta 10.08.09, 12:38
    brokuly, maslo i mleko
  • nudzimisie2 10.08.09, 13:07
    Czasem coś z zieleniny jak o tym zapomne wink Generalnie nie cierpię
    wyrzucać jedzenia na szczeście mam psa wszystkożernego więc jak sie
    plasterek czy dwa wędlinki zaplącze albo serek żółty zrobi sie ciut
    nie taki i nie nadaje się juz nawet do zapiekanki to obkroję a
    psiuncio przeszczęśliwy, że z "pańskiego" wink stołu coś dostał.
  • napolnoc 10.08.09, 13:25
    Czekolada, tony czekolady. Kupujemy zawsze na wakacjach jakas lokalna czekolade
    jako prezent, a potem o nich zapominamy i tak leza w szafce 2, 3 lata, az mija
    termin i je wywalamy.
    I soki w kartonach, ja tego nie pijam, a maz od czasu do czasu szklaneczke. I
    potem taki sok stoi otwarty w lodowce 2 tygodnie i juz do niczego sie nie nadaje uncertain
    --
    smile
  • donnaanna 10.08.09, 13:30
    jedyne co mi przychodzi do glowy to smietana - staram sie nie jesc
    je za duzo ze wzgledu na rozmiar tylka ale od czasu do czasu do
    czegos jest niezbedna. kupuje maly kubeczek, uzywam lyzke a reszta
    niestety idzie do kosza bo sie psuje a nie da sie mrozic...
    --
    The only way to get rid of temptation is to yield to it... I can
    resist everything but temptation.
  • daria275 10.08.09, 13:43
    u mnie jest to majonez - którego nikt z domowników w zasadzie nie
    lubi - ja sama toleruję jedynie jako dekorację na połówce jajka na
    wielkanocnym stole. I tak zawsze przed świetami szukam w sklepach
    jak najmniejszego słoiczka, którym dzielimy się razem z mamą - ja do
    jajecznych przystawek, ona - jako lepiszcze do sałatki. oczywiście i
    tak połowa zawartości zostaje do czasu aż sama nie wyjdzie ze słoika
    albo nie odezwie się ludzkim głosem po otwarciu lodówki...
    ...i zawsze z rozbawieniem obserwuję przesuwające się na taśmie w
    supermarkecie sześciopaki (a niedługo juz pewnie dziesięciopaki, bo
    promocja była...) litrowych słojów majonezu.

    Zielenina też często lądowała w koszu, ale od tego roku hoduję
    własną - wystarczy skok do ogrodu i zrywam tyle ile trzeba
  • oldbay 10.08.09, 19:34
    Idź do mcdonalds albo do innego fast foodu i weź sobie taki mały
    majonezik w saszetkach.
    -
    oldbay
  • extrafresh 10.08.09, 13:55
    Zawsze wyrzucam. ;]
  • skiela1 10.08.09, 21:17
    extrafresh napisał:

    > Zawsze wyrzucam. ;]

    Za duzo kupujesz?smile
  • atra1 10.08.09, 14:28
    raz na nigdy używane rzeczy czyli przecier pomidorowy, dzemy, mam ochotę, użyję łyżeczkę, lub pół słoiczka i tak sobie zarasta pleśnią do czasu aż mam znowu ochotę na pomidorówkę lub chleb z dzęmem, wtedy wyrzucam te słoiki, o których zapomniałam, ze mam i w koło maciek to samo
    --
    Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości penisa wraz z kręgosłupem.
  • eye-witness 10.08.09, 14:46
    warzywa + owoce
  • aiczka 10.08.09, 15:28
    Z lodówki - resztkę śmietany albo przedwcześnie zepsute warzywo. Tak w ogóle -
    resztki chleba (urodziwszy się grubo po wojnie nie mam do niego szczególnego
    sentymentu - gdy nie nadaje się na grzanki, wylatuje). Nie kupujemy go dużo, ale
    regularnie, więc często się okazuje, że akurat nie zszedł (bo na kolację była
    zupa a na śniadanie mieliśmy ochotę na sałatkę).
  • mili_vanili 10.08.09, 15:30
    śmietana i majonez - ilekroć kupię,
    warzywa - marchewka wiotczeje, włoszczyzna zielenieje
    chleb - czasem braknie, innym razem co się kupi to wyrzuca.
    Taki chleb staram się wykorzystać na tosty, ale pomimo to...
    płatki sniadaniowe - kupuje małą paczkę, ale dla jednego
    dziecka to i tak za dużo
    zupy - staram się nie gotować, bo nie jesteśmy amatorami
    takich objadów,
    koncentrat pom.- zawsze mi pleśniał, zaprzestałam go kupować,
    zamiast tego kupuje przetarte pomidory - wlewa się tego cały
    kartonik/ np. do zupy
    jogurty, twaróg biały
  • mili_vanili 10.08.09, 15:32
  • mesmery 10.08.09, 17:38
    Koncentrat pomidorowy trzymam w zamrażalniku - nie pleśnieje. smile
    U mnie jak w tytule pewnego poradnika : "W mojej kuchni nic się nie marnuje"

    No dooobra, ostatnio wyrzuciłam brzoskwinie, kupione na promocji, dzień później
    oblazła je pleśń.
    A, zupki w proszku potrafią mi się przeterminować. I lekarstwa. (To przez wiarę
    w magiczną moc czosnku i miodu)
  • lia.13 10.08.09, 19:47
    a co się dzieje z płatkami? Przecież one suche i mogą ze sto lat leżeć
  • chomsterek 10.08.09, 22:57
    Niekoniecznie. Jeśli opakowanie jest choć trochę nieszczelne, płatki
    jak gdyby tracą smak (mam na myśli te kukurydziane), niekiedy nawet
    robią się gumowate. Poza tym mogą się w nich zalęgnąć mole spożywcze.
  • apat 11.08.09, 07:48
    robaki mi wylazły z płatków(mniejsza o nazwę) po 2 tyg od zakupu a nie były po
    terminie...
  • skiela1 10.08.09, 21:19
    koncentrat pom.- zawsze mi pleśniał, "

    ja kupuje malutkie puszki Pudliszki albo Lowicz.
    Sa bardzo dobre i na jedna zupe wystarczaja,nic nie zostaje.
  • chomsterek 10.08.09, 22:54
    Ja mrożę koncentrat. W przeciwnym razie, również by mi pleśniał -
    słoiczki mają zdecydowanie zbyt dużą objętość jak na moje potrzeby, a
    za puszkowym jakoś nie przepadam.
  • mala2424 11.08.09, 09:31
    chomsterek napisała:

    > Ja mrożę koncentrat. W przeciwnym razie, również by mi pleśniał -
    > słoiczki mają zdecydowanie zbyt dużą objętość jak na moje
    potrzeby, a
    > za puszkowym jakoś nie przepadam.

    To ile Wy tej pomidorówki gotujecie,pół kubeczka? Mnie do zupy
    wchodzą dwa słoiki koncentratu i to obowiązkowo włoskiego,bo ze
    swłodkich pomidorów.Dla 2 osób na 2 dni.

    Wyrzucam najczęściej resztki: włoszczyzny, sałaty, żółtego sera,
    ogórków kiszonych, śmietany bo akurat nie mieliśmy na to ochoty.Nie
    zjedzone plasterki pomidorów(bez cebuli),koperek i szczypiorek mrożę.
  • mala2424 11.08.09, 09:38
    Z pieczywem również mam kłopot,jak kupię mało akurat mamy ochotę na
    więcej i odwrotnie.Dobrym sposobem jest kupowanie bułek,zawsze można
    je suszyć.Ja osobiście wolę jednak pieczywo ciemne z ziarnami.
  • alienka20 10.08.09, 16:24
    1)czasem majonez (jak przez długi czas nie mam pomysłu na sałatkę czy coś, a
    często robię)
    2)ser żółty
    3)chleb
    4) wczoraj się wkurzyłam, bo filet z kurczaka mi się popsuł, ale mea culpa
    5)kukurydza
    6)jakaś zielenina
    A twaróg zawsze jakoś się ratuje jak go odgrzebię dzień przed terminem smile.
    --
    Bardziej od pieniędzy potrzebujesz miłości.Miłość to siła nabywcza szczęścia.
  • manekineko 10.08.09, 18:02
    Ech, no to u mnie często marnuje się chleb, chyba jakiejś słabej jakości kupuję,
    bo się robi włochaty zamiast czerstwy;/. Słoiki różnych rzeczy, a to dżemy (nie
    jadam codziennie), jakieś pesto bazyliowe, musztarda. Także zielenina, staram
    się wszystko przejadać, ale czasem jakiś pomidor czy marchewka jest nie odratowania.
    --
    Słowa są słodkim cukierkiem, co roztapia się na języku tak strasznie powoli, byś
    na końcu ucierpiał od słodkości, co skleja Ci zęby.
  • lajkomik 10.08.09, 18:24
    Witam,
    Strasznie to się czyta. Czy nie moglibyście wysłac mi troche jedzenia?
    Wpadłem w problemy finansowe, stracilem prace, mam 2 dzieciaków, chętnie jak cos
    macie, co wiecie, ze nie zjecie i sie zepsuje moge przyjac. Obecnie mam tylko
    margaryne w lodowce i pasztet.
    Strach pomyslec co bedzie jak zacznie sie rok szkolny.

    Pozdrawiam!
  • o-qrde.pl 10.08.09, 19:14
    No właśnie. Czyta się strasznie, jak ktoś tyle żarcia wyrzuca.
    A można kupić mniej, zamrozić, to co zostało. Urządzić imprezę i
    zaprosić znajomych.
    --
    O-Qrde co za życie !
  • female01 10.08.09, 19:37
    jogurt naturalny, serek wiejski, ser żółty i pomidory
    --
  • chomsterek 10.08.09, 23:01
    Wyrzucam głównie wędlinę (chociaż staram się kupować jej jak najmniej,
    jeden czy dwa plasterki często się zmarnują) oraz pieczywo (oddaję
    panu, który karmi nim kury). Niekiedy do śmietnika trafia również
    włoszczyzna oraz kartony z resztkami mleka czy śmietany.
  • sueellen 11.08.09, 01:24
    Sałatę. Zawsze zwiądnie zanim zdąrzę zużyć całą główkę.

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/
25eb/preg.png
  • martusia.3 11.08.09, 02:59
    U mnie najczęściej w koszu lądują pomarańcze (w ogóle nie wiem po co
    je kupuję, ale czynię to regularnie z uporem maniaka)i avocado(tego
    z kolei zawsze kupuję za dużo ze strachu,że mi zabraknie, no i
    avocado musi dojrzeć -czasem przeoczam moment dojrzenia).Poza tym
    oczywiście sałaty z ulubioną rucolą na czele (choć czasem udaje mi
    się zrobić pesto zanim rucola zwiędnie) oraz wędliny. Z wedlinami to
    jest z kolei tak,że jak kupisz tyle ile potrzeba, to zaraz okazuje
    się, że za mało. A jak kupisz więcej, to oczywiscie zaraz się
    zepsuje. Nie sposób kupić tyle,ile naprawdę potrzeba. I zawsze
    zostaje mi smietanka 18% do zupy. Chyba za duże są te kartoniki. W
    ogóle zawsze mi za duzo zostaje jedzenia. Ostatnio przeterminowałam
    nawet czekoladę. Ktoś sobie radzi jakoś z takim problemem?
  • skiela1 12.08.09, 04:20
    Ktoś sobie radzi jakoś z takim problemem?

    Ja zaczelam kupowac za malo.
    To znaczy,jak zwykle kupowalam 8 bulek to teraz 4.Wszystkiego polowe i
    rzeczywiscie czasami tej swiezej bulki zabraknie, bo jak jest mniej to akurat
    wszystkim chce sie wiecejsmile
    Ale wole dokupic niz wyrzucic.

    A z avokado robie paste,wystarczy dodac cytryne, a to przedluzy mu zyciewink
  • barbaramd 11.08.09, 06:17
    Ja prawie nie wyrzucam jedzenia. Jak wiem, że czegoś nie
    zagospodaruję, wkładam do czystej torebki foliowej i kładę obok
    śmietnika.Nigdy długo nie leży.
  • liwia_augusta 23.08.09, 18:29
    A ja wyrzucam wszystko, co jest przeterminowane, nie sprawdzam, czy
    spleśniało i czy śmierdzi - od razu do kosza, bo wiem, że i tak nikt
    już tego nie zje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.