Hmm, byłam przygotowana na ascetyczne wystrój, ale rzeczywistość mimo wszystko
mnie dobiła - puste i duszne wnętrze spowodowało, że wylądowaliśmy przy średnio
wygodnym stoliku na podwórzu. Podwórzu, bo ogródkiem ciężko to nazwać - ot
kilka stolików przystawionych do ceglanego muru (dobrze, że nie betonowego,
ufff), bez jednej roślinki nawet. Do tego niemiłosiernie nieprzytomny, choć
miły kelner i całkiem poprawne, ale po części nie do końca świeże jedzenie.
Może następnym razem będzie lepiej...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.