Przyznam się, że jak czytam od lat kilku coraz bogatszy program obchodów
rocznicy PW to mam bardzo mieszane uczucia.
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8198967,Warszawa_w_rocznice_Godziny_W___kalendarium_wydarzen.html
Złożenie kwiatów, apel poległych, koncert muzyki poważnej ku czci, premiera
filmu, spektaklu poetyckiego nawet - wszystko to mnie nie razi, ale turniej
piłki nożnej, spływ kajakowy, koncerty rozrywkowe, przedstawienia lalkowe, gry
uliczne i całodzienne powstańcze festyny budzą we mnie wewnętrzny sprzeciw.
Kurczę, przecież to była śmierć 200 tysięcy ludności cywilnej, to było
zniszczenie stolicy, masakra polskiej młodzieży i inteligencji. Tymczasem od
paru lat robi się z tego zabawę, dostarczając dzieciakom rozrywki.
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,8184834,Co_kupic_dziecku_do_Powstania__Wysyp_szpetnych_pamiatek.html
Nawet samo muzeum powstania oprócz lekcji historii dostarcza wrażeń moim
zdaniem kuriozalnych. To tak jakby w Brzezince zorganizować pięciominutowe
pobyty w komorze gazowej, żeby się można było wczuć.
Warto byłoby przeprowadzić sondę wśród 10-12 z pytaniem, czy PW zostało
wygrane czy przegrane przez Polaków. Podejrzewam, że odpowiedzi mogłyby nas
zaskoczyć.