IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 01.05.02, 12:26
czacki najlepsze liceum w warszawie!!!! co o tym sadzicie? sa tu jacys
czackiewicze?
Edytor zaawansowany
  • Gość: bodzio IP: 202.163.129.* 16.05.02, 00:50
    Kiedys to najlepszy chyba nie byl, a swoja droga to moglby sie ktos odezwac kto
    robil mature w "roku bez matur" . Ja zaczynalem Czackiego na ul. Karowej 2 lata
    a potem 3 na ul.Polnej sam sobie zrobilem te reforme zeby miec 12 letnie
    wyksztalcenie ;-). Jakby sie ktos znalazl z tamtych lat to jestem Bogdan
    (poczatki z charakterystyczna Pania Domanik) pod ojoo80@hotmail.com o ile wiem
    nasz rok nigdy nie mial jubileuszowego spotkania ,moze sie myle bo mnie dosc
    daleko zycie wywalilo nad Pld.Pacyfik
    pozdrawiam
  • Gość: mbucz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.02, 03:08
    Pewnie!!! Najlepsza szkoła. Szkoda, że mnie z niej wyrzucili po trzech latach,
    ale nie mam pretensji:). Super ludzie, no i oczywiście nic nie pobije
    Festiwalu... Pozdro
  • Gość: skadi IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 14.06.02, 14:15
    no mnie sie udalo szczesliwie skonczyc rok temu:)))
  • isia67 07.08.02, 20:09
    A mnie jakieś 15 lat temu. Pozdrówka dla "Czackiewiczów"
  • Gość: Pippi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 21:35
    Ja od 2 września będę w 1 b w Czackim. Na pewno będzie super !!!!!
  • Gość: Adalbert IP: *.datastar.pl 29.08.02, 10:47
    I ja też tam byłem - matura 87 - pozdrawiam :-)
  • Gość: Elka IP: 195.136.122.* 16.09.02, 00:48
    Gość portalu: skadi napisał(a):

    > czacki najlepsze liceum w warszawie!!!! co o tym sadzicie? sa tu jacys
    > czackiewicze?

    Są.
    Czacki jednym z najlepszych w Wa-wie jest moze teraz. Za moich czasow znany byl
    jeno z dyskotek. Opinie mial raczej slabiutka i ja niestety nie jestem
    szczesliwa, ze te bude wtedy konczylam. Gdziez mu bylo do Zamoya, Reja a nawet
    Dabrowskiego... Ale bylo troche kolorowych postaci. Moj wychowawca, s.p.
    Sawicki (po-wiec nauczyciel o najdluzszym stazu), Kuran (wtedy to byl
    stosunkowo mlody nauczyciel, dzis dyrektorem jest jego zona, pobrali sie za
    moich czasow), Aszychminka (bardzo dobrze jej szlo uczenie matematyki, jeden z
    lepszych nauczycieli), Kocira (uczyla polskiego, miala podstawowa zalete -
    sprawdzala wszystkim to co zadala, nie siedzialo sie nad wypracowaniami po
    proznicy). Ale beznadziei bylo wiecej niz pozytywow.
  • Gość: Ania IP: *.impaq.com.pl 24.09.02, 15:55
    coś mi się zdaję że byłysmy z jednego rocznika: moją wychowawczynią była
    Cieślikowska, matura '83.
    szkoła była przeciętna, ale miała fajną atmosferę, mam same dobre wspomnienia.
    Szczególnie dobrze wspominam dyrektora Czubatego, no i oczywiście Kurana. O
    poziomie dyskotek nie mogę się wypowiadać, bo byłam na jednej, a do innych
    szkół na dyskoteki nie chadzałam.
    Ci co chcieli się uczyć, to się uczyli, i na te studia co chcieli, się dostali.
    przynajmniej jeśli chodzi o mat-fiz.
    pozdrawiam,
    Ania
  • Gość: Elka IP: proxy / 195.136.122.* 09.10.02, 23:24
    Gość portalu: Ania napisał(a):

    > coś mi się zdaję że byłysmy z jednego rocznika: moją wychowawczynią była
    > Cieślikowska, matura '83.


    Mat-fiz z angielskim :-))))
    Ja rownolegle z niemieckim. Czyli sie znamy.

    > szkoła była przeciętna, ale miała fajną atmosferę, mam same dobre
    wspomnienia.

    Ja przeciwnie. Ale wy byliscie klasa z dobra obsada - i nauczycielska i
    uczniowska. Do klasy z niemieckim trafial tzw. drugi rzut - ludzie, ktorzy nie
    dostali sie gdzie indziej.

    > Szczególnie dobrze wspominam dyrektora Czubatego, no i oczywiście Kurana.

    Czubaty to byl przyzwoity facet, choc troche bez inwencji. Kuran...po latach
    mam mieszane uczucia. Wspolpracowalam z nim w samorzadzie, byl tzw. "luzakiem"
    ale dzis oceniam ze w pewnej mierze to byla poza.

    > O poziomie dyskotek nie mogę się wypowiadać, bo byłam na jednej, a do innych
    > szkół na dyskoteki nie chadzałam.

    Ja nie chadzalam w ogole, ale jak bylam w podstawowce to o nich slyszalam.

    > Ci co chcieli się uczyć, to się uczyli, i na te studia co chcieli, się
    >dostali.

    Owszem, tez dostalam sie, ale szkola byla marna. Nie rozwijala uczniow
    intelektualnie, nie oferowala zadnych ciekawych programow pozalekcyjnych.
    Po lekcjach ludzie przewaznie rozjezdzali sie do domow.

    > pozdrawiam,
    > Ania

    Pozdrawiam rowniez
    Elka
  • Gość: bodzio IP: 202.163.129.* 20.10.02, 00:36
    Peowiec p.Sawicki byl w Czackim juz w 60 tych , pamietam ze kiedys ucieklismy z
    jego zajec niestety nie wszyscy i nastepnego dnia zjawil sie Dyro niezyjacy juz
    p.Religa i zawiesil nas na 3 dni w czynnosciach ucznia , i zaraz po wyjsciu ze
    szkoly wyladowalismy grupa na "Help", ktore wlasnie zaczeto grac w kinie Moskwa.
    To se ne wrati ;))
  • Gość: bodzio IP: 202.163.129.* 20.10.02, 00:39
    Sorry ze sie rozgadalem , pamietam ze wtedy tolerowano indywidualne wagary
    natomiast po marcu '68 byla polityka pacyfikacji jakichkolwiek grupowych
    poczynan.
  • Gość: Elka IP: proxy / 195.136.122.* 20.10.02, 20:27
    Gość portalu: bodzio napisał(a):

    > Sorry ze sie rozgadalem , pamietam ze wtedy tolerowano indywidualne wagary
    > natomiast po marcu '68 byla polityka pacyfikacji jakichkolwiek grupowych
    > poczynan.

    W stanie wojennym kiedy ja sie uczylam bylo podobnie - tyle ze ja w ogole nie
    lubie dzialania stadnego. Sama kiedys nie zwialam narazajac sie klasie. Nie
    zwialo kilka osob tyle ze ja otwarcie zapowiedzialam, ze tego nie zrobie, a
    pozniej nie zamierzalam sie z tego powodu kajac - no i uznano mnie za wroga
    klasowego nr 1. Pozostalym osobom - ktore pozostaly cichcem - darowano wine bo
    zlozyly samokrytyke.
  • ann17 04.12.02, 15:00
    naszej klasie przyszedł do głowy pomysł wagarów w pierwszej klasie: z okazji
    pierwszego dnia wiosny. nie znaliśmy dobrze obyczajów szkolnych, więc nie
    słuchaliśmy "mądrzejszych" kolegów: wybraliśmy się do Łazienek. Dyrektor kazał
    naszej wychowawczyni (wtedy to była akurat nauczycielka od angielskiego) szukać
    nas po okolicznych kawiarniach. oczywiście nas nie znalazła.
    P. Czubaty załatwił nas w ten sposób, że kazał przyjść w najbliższą niedzielę
    do szkoły na 8.00, najpierw było jakieś sprzątanie terenu dookoła szkoły, a
    potem klasówki z wszystkich przedmiotów, które nas ominęły z okazji wagarów.
    Wogóle nie poinformował o całej akcji rodziców, uważając, że to sprawa między
    nim, a naszą klasą.
    Zapowiedział nam jeszcze, ze jeżli będziemy chcieli powtórzyć wagary, to
    czekają nas trzy niedziele z głowy.
    Jeszcze musieliśmy przeprosić p. Kossak (historia), bo miała mieć z nami
    pierwszą lekcję, i "nie zauważyła" że klasa zniknęła. Więc zapewne miała
    nieprzyjemności. Brak klasy w szkole zauważył dopiero Sawicki, bo z nim miała
    być druga lekcja...

  • wana 09.03.05, 11:44
    Kossak? Kiciczeniek? Ona jest suuuper...!!! A pamiętacie Domonisia w Orzesiu?
    Pozdrawiam
    wana
  • Gość: Elka IP: proxy / 195.136.122.* 20.10.02, 20:17
    Gość portalu: bodzio napisał(a):

    > Peowiec p.Sawicki byl w Czackim juz w 60 tych ,

    Tak, tak - za moich czasow byl jednym z dwoch weteranow (obok faceta od WF).
    Zacdzynale jeszcze na Drewnianej. Opowiadano o nim rozne legendy - a to ze go
    pierwszego dnia pracy wozna pogonila do sztni po kapcie. Albo o ghranacie -
    facet demonstruje atrape, nagle ktos zaczyna delikatnie syczec - Zawicki
    najpierw zglupial a zaraz potem zamachnal sie i wyrzucil grana przez okno...
    Prawda to czy mity?
    Za moich czasow jako jedyny nauczyciel w szole wymagal zebysmy nosili tarcze i
    uwielbial opowiadac kawal o babie z ratlerkiem.

    >zjawil sie Dyro niezyjacy juz p.Religa

    Ojciec prof. Religi (kardiologa ;) Poznalismy go. Sawicki zaprosil kiedys
    Relige na lekcje wychowania obywatelskiego.

  • Gość: bodzio IP: 202.163.129.* 23.10.02, 00:10
    Nie slyszalem o tym wypadku z granatem ani kawalu z ratlerkiem, ale ogolnie
    lubilem Sawickiego natomiast jesli wspominasz WFowca to jesli to ten sam facet
    to byl dziwny gosc. Jako WFowiec byl ok , ale np stal na tym podworku miedzy
    Polna a Marszalkowska ukryty pod placzaca wierzba i notowal w kapowniku kto z
    chlopakow fajczy. W czasie wydarzen marcowych chyba 11 marca napewno
    poniedzialek byla jakas zadyma pod Polibuda i trzymano nas w szkole 2-3 godziny
    po lekcjach (choc Czacki nie byl wylegarnia opozycjonistow, chodzilo tam duzo
    dzieci zolnierzy zawodowych), w TV puscili ni z tego ni z owego "Bonanze". Ten
    WFowiec oskarzyl mnie i kolege klasowego ksywa "Paszkwa" i jeszcze kogos ze
    dzwonilismy dzwonkiem szkolnym zeby wywolac chaos i spowodowalismy przepalenie
    transformatora w tym urzadzeniu, bylo to oskarzenie wyssane z palca, nie
    pamietam juz czy musielismy placic za ten transformator.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 08.04.03, 10:07
    Mature zdawałam w pamiętnym roku 1976 ( sto procent matur na stulecie szkoły).
    Dyrektorem był Stanisław Czubaty ( chyba rusycysta), wychowawczynia p. Urszula
    Kocira ( do dziś mam zeszyty z jej lekcji - korzysta z nich mój syn),
    angielskiego uczyła p. Jadwiga Duś ( przemilczmy), rosyjskiego p. Jolanta
    Małecka- Mandrewicz ( nieżle posługuje sie do dziś tym językiem), łaciny Irena
    Borzymińska- Maj ( mimo piosenki , że "lepiej dupa być łacińska niż miec lekcje
    z Borzymińską - bardzo mi sie łacina przydała - skończyłam AM), historii Jerzy
    Zieliński ( zostawmy),Biologii i higieny Zofia Walendzik i Maria Świstak (
    musiałam sama douczać sie tych przedmiotów), geografii - Jolanta Zdunek (nie
    lubie geografii, lubie Panią Jolę - spotkałysmy sie po latach), matematyka p.
    Janina Unger-Łuczyńska i p. Marian Kirpluk ( matematyke polubiłam i poznałam
    przepytując syna), fizyka i astronomia - p. Józefa Strączek (j.w), chemia - nie
    pamiętam ( na studiach byłam najlepsza z chemii), WF p. Anna Zuchowska ( chcę
    pamiętać tylko o najlepszym, ale nie moge sobie przypomnieć).PO - p. Jerz
    Sawicki ( lubiliśmy sie wzajemnie).
    Mimo różnych zastrzeżeń była to o niebo lepsza szkoła niż ta ( nie Czacki), do
    której chodzi mój syn.
    Pozdrawiam Czackistów
  • Gość: a. IP: *.nycmny.east.verizon.net 27.02.07, 16:10
    ojej-chyba chodzilysmy w podobnych latach? sadzac po kuranie,kocirze itd-choc
    nie wszystkie nazwiska pamietam.ja chodzilam do klasy prowadzonej przez
    p.dus-taka rozowa cala,strasznie dobra kobieta-i dosc marna
    nauczycielka.wycieczki z nia to bylo duze przezycie-trzeba przyznac. chodzilam
    do klasy humanistycznej-wtedy to jakas nowosc byla...dawne dzieje.., pamietam
    dorote siwicka,dorote-siostre motora,jole czarnecka,ewe wasik,ewe telazek, lidke
    geller-i wiele,wiele innych osob o ktorych czesto mysle.pozdrawiam wszystkich
  • Gość: weteran IP: delta:* / 10.10.10.* 06.03.03, 19:15
    No co tak słabo młode czackie - czy tak Was cisną, że czasu nie starcza na
    napisanie paru zdań co tam słychać teraz w szkole???
  • pippilotta 28.03.03, 16:37
    w sobote 29.03.2003 jest dzień otwarty, przyjdźcie i sami zobaczcie :-D
  • Gość: bodzio IP: 202.163.129.* 13.05.03, 03:14
    Chyba jestem tu najstarszy,ktos wspomnial Jerzego Zielinskiego, w moich czasach
    zwalismy go "Funio" , uczyl historii a raczej monotonnie cos odczytywal z
    zeszytu i byl zastepca Dyra czyli Religi. Pamietam tez "biologice" p.Walendzik,
    czesto przyprowadzala coreczke ktorej widocznie nie miala gdzie zostawic.
    Wspomniany juz kolega "Paszkwa" na spole z kims zbil wielkie gipsowe ucho w
    pracowni i bardzo im zazdroscilem - potem chlopaki przez caly rok nigdy nie
    byli przepytywani bo kleili gdzies na wysokosci stolu nauczycielskiego i jakos
    uchodzili uwagi Walendzikowej.Ciekawe jak dlugo przetrwaly wydrapywane przez
    nasza klase napisy "The doors" na pulpitach w tejze pracowni. Procz tego
    pamietam gruby warkocz Alicji Resich i ciekawa wizyte jej ojca przedstawiciela
    Polski w ONZ. Ktos na innym zupelnie forum sugerowal mi ze w tym samym czasie
    co Alicja studiowala tez Grazyna Torbicka ale jest to chyba niemozliwe.
    Najladniejsza dziewczyna w szkole w moich czasach byla niejaka Danka (nogi bez
    konca i troche zawadiackich piegow przy nosku) ktora zalapala sie do filmiku
    reklamujacego otwarcie DT "Junior" - smigala tam na skladaku z jeszcze jedna
    dziewczyna - jakie bylo zdumienie gdy zobaczylem ten filmik 2 lata temu jest on
    czescia klipu do jedej z piosenek Wojtka Mlynarskiego tytul mi niestety umknal.
    Jaka szkoda ze moji rowiesnicy raczej na forum nie zagladaja. Pozdrawiam
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 13.05.03, 09:31
    Ja jestem trochę młodsza, ale też pamiętam Funia. Znienawidziłam przez niego
    historię ( trochę ją polubiłam gdy uczył się jej, już w innym wydaniu mój
    syn).Pani Walendzik tez mnie uczyła i zrobiłaby to samo z biologią ( którą
    zdawałam na studia), gdyby dłużej została w szkole. Chyba w 1975 roku dyr.
    Czubaty skutecznie pozbył sie p. Walendzik. Przyszła p. Świstak ( nomen omen od
    biologii). Tez kuriozum. W tym towarzystwie jako tak dobrze wypadła p. Barbara
    Burchardt ( też biologia).
    Funio za moich czasów też pożegnał się z dyrektorskim stołkiem, zastąpiła go p.
    Józefa Strączek (Ziuta) nauczycielka fizyki.To tez cała opowieść. Ziuta fizykę
    znała raczej " z widzenia". Regułki, wzory na skróty, informacje
    encyklopedyczne. W mojej , humanistycznej, klasie to wystarczało bo nikt nie
    wybierał sie na Politechnikę jednak kilka osób, w tym pisząca te słowa, zdawało
    fizyke na studia. Nie obyło sie bez korków, niestety.
    Nie mielismy też szczęścia do chemików ( rotacja). A szkoda bo to cudowny
    przedmiot.Też go zdawałam i na studia i na maturze.
    Z nauczycieli, których pamiętam, i którzy mnie nie uczyli, to polonistka p.
    Czesława Kosiorek ( chyba zrobili jej krzwdę trzymając w szkole długo po
    emeryturze), p. Janina Unrar-Łuczynska ( matematyka)- emerytka-sadystka, p.
    Marian Kirpluk ( uczył mnie przez chyba 2 lata). Sympatyczny, mało wymagający,
    Wiele mnie nie nauczył, ale nie miałam stresów związanych z matematyka, która w
    zasadzie do niczego w zyciu mi sie nie przydała.
    Była też pani Anna Żukowska od WF. Niemiła postać. Pozostali belfrzy w porządku.
    Mimo pewnych "mankamentów i usterek Czackiego wspominam nie tylko z leżka w
    oku, ale jako szkołę z prawdziwego zdarzenia. Zimny prysznic na głowę wylano mi
    dobrych pare lat później , gdy progi szkoły przekroczył mój syn.
    W Czackim czegoś uczono, obowiązywały jakieś zasady etyczne i moralne, uczeń
    znał swoje miejsce, nauczyciel z grubsza również.
    A terza...............szkoda gadać. Pozdrawiam. EAZ
  • Gość: Elka IP: 195.136.122.* 13.05.03, 23:14
    Gość portalu: Eaz napisał(a):

    > Ja jestem trochę młodsza, ale też pamiętam Funia. Znienawidziłam przez niego
    > historię

    Funio uczył jeszcze za moich czasów. Nie mógł uczyć gorzej od Sawickiego.

    >W tym towarzystwie jako tak dobrze wypadła p. Barbara
    > Burchardt ( też biologia).

    W moich czasach była wicedyrem. Nie była specjalnie miła.


    > Józefa Strączek (Ziuta) nauczycielka fizyki.To tez cała opowieść. Ziuta
    fizykę
    > znała raczej " z widzenia". Regułki, wzory na skróty, informacje
    > encyklopedyczne.

    Chyba nie miałam z nią "przyjemności" Ale z kolei mnie fizyki w klasie mat-fiz
    uczyło chyba ze 4 nauczycieli. Najlepiej wspominam Cytowicz, ale to było
    dopiero w 4 klasie więc niedało rady nadrobić 3 lat.

    > Nie mielismy też szczęścia do chemików ( rotacja).

    Dramat. Chyba uczyła mnie p.Lesniak (jesli dobrze pamiętam nazwisko). "Uczyła"
    to słowo całkowicie nieadekwatne. W pół roku zapomniałam czego naprawde dobrze
    nauczyłam sie w podstawówce - klasyczny wtórny analfabetyzm. Jeszcze żeby
    nauczycielka uczyła tego co w podręczniku. Ale nie. Coś wykładała ale było to
    zupełnie niezrozumiałe.

    > Z nauczycieli, których pamiętam, i którzy mnie nie uczyli, to polonistka p.
    > Czesława Kosiorek ( chyba zrobili jej krzwdę trzymając w szkole długo po
    > emeryturze), p. Janina Unrar-Łuczynska ( matematyka)- emerytka-sadystka, p.
    > Marian Kirpluk ( uczył mnie przez chyba 2 lata). Sympatyczny, mało
    wymagający,
    > Wiele mnie nie nauczył, ale nie miałam stresów związanych z matematyka, która
    w
    >
    > zasadzie do niczego w zyciu mi sie nie przydała.
    > Była też pani Anna Żukowska od WF. Niemiła postać.

    Pamietam :-)))) W sumie mogłam z nią życ w porzyjaźni bo reprezentowałam szkołę
    we wszystkich mozliwych konkurencjach... ale byłam straszną kozą. Zaczełam
    walczyć o stopnie mniej wysportowanych kolezanek oraz z praktyką stawiania
    ndst. za niezaliczony sprawdzian z gimnastyki. Sama przestałam zaliczać te
    sprawdziany i kiedyś dostałam tylko dst. na półrocze. Strasznie mnie to bawiło.
    Popełniłam nawet fraszkę dedykowaną pani Annie:
    "Jutro sprawdzian z gimnastyki,
    rzecz to niesłychana
    zdaje mi się, że ze strachu
    nie zasnę doi rana"
    Ale w sumie wspominam ją z sympatią.


    > Mimo pewnych "mankamentów i usterek Czackiego wspominam nie tylko z leżka w
    > oku, ale jako szkołę z prawdziwego zdarzenia.

    A ja wręcz przeciwnie, jak już wczesniej pisałam.
    Ale ja przeszłam przez naprawde wspaniałą podstawówkę. Po SP 41 na Drewnianej
    Czacki to była jakaś "planeta małp"

    Elka
  • Gość: Eaz IP: *.chello.pl 14.05.03, 11:43
    Chyba kończyłaś Czackiego trochę później niż ja, bo p. Cytowicz nie pamietam.
    Obraz p. Sawickiego trochę rozmywa mi się w pamięci -najpierw bałam się go ja,
    potem on mnie. Na lekcjach PO trzęsłam się ze strachu na sam jego widok, po
    latach on trafił do mnie jako pacjent. Stary, schorowany człowiek. Robiłam mu
    pewien przykry zabieg - bał sie. W sumie bardziej go pamietam w szpitalnej
    pizamie i dosownie na łożu śmierci niż na lekcjach.
    Czy pamietasz p.Kocirę?( polski)
    Pozdrawiam - Eaz
  • Gość: a. IP: *.nycmny.east.verizon.net 27.02.07, 16:33
    ja pamietam kocire.bardzo dokladna-fakt.ale raczej nie nalezala do osob,ktore
    potrafily rozkochac czleka w literaturze.mowila z okropnym akcentem.za to z
    moich zeszytow korzystalo wiele osob przez wiele lat-bylo tam wszystko. pamietam
    tez kirpluka i taka pania od matematyki,ktora rysujac na tablicy znak
    pierwiastka krzyczala,ze to szubienica. religa-wtedy dyrektor-tlumaczyl nam,ze
    jej syn zginal w powstaniu,wiec nalezy zrozumiec...ta sama nauczycielka chodzila
    w trakcie przerw i rozdzielala-jak mowila- chlopcow od dziewczynek. w mojej
    drugiej klasie religa odszedl-niestety-na emeryture,a jego nastepczynia zostal
    jakis basztyl straszliwy zupelnie.niektore rzeczy z tej szkoly wspominam obecnie
    jako zabawne-na przyklad fakt,ze higienistka wyslala mnie do dyrektora gdyz nie
    mialam...biustonosza.ale nie wszystkie.uczylo tam wiele osob,ktore pedagogami
    nie bylo.doprowadzalo to do sytuacji niekiedy dziwacznych- na przyklad do
    odpytywania kolezanki z klasy przez tychze nauczycieli,czy nie byla czasem
    wykorzystana przez pana od matematyki itd. dziwna szkola.sentyment
    sentymentem,ale jak sie glebiej grzebnie....
  • isia67 05.06.03, 19:28
    Gość portalu: Elka napisał(a):

    > A ja wręcz przeciwnie, jak już wczesniej pisałam.
    > Ale ja przeszłam przez naprawde wspaniałą podstawówkę. Po SP 41 na Drewnianej
    > Czacki to była jakaś "planeta małp"
    >
    > Elka

    Elka, ja też jestem po Drewnianej (konczyłam w 82). Byłam też w Czackim (tylko
    przez rok, właśnie w IV kl. Zdawalam mature w 87 - klasa humanistyczna. Z panią
    Cytowicz miałam fizykę. Z fizy bylam kompletna noga i grozila mi okrągła
    dwójeczka i to w klasie maturalnej. Na szczęście p. Cytowicz zlitowała sie nad
    takim "fizycznym" matołem i postawiła trójeczkę. Polski pamiętam miałam z p.
    Kocirą, uwielbiałam jej nieco ironiczne i sarkastyczne podejście do co
    poniektórych treści naszych wypracowań. Pamiętam jeszcze historyczkę p. Kossak.
    Więcej osób już niestety nie. A z Drewnianej to oczywiście p. Brandt (mam
    nadzieję, że nie zrobiłam błędu w nazwisku) uczyla polskiego, p. Skolimowską od
    matmy i p. Kuchcińską od geografii, historii i czegoś tam jeszcze (nie
    pamiętam). Ciekawe, czy mijałyśmy się na szkolnych korytarzach? Pzdr.
  • Gość: adalbert IP: *.crowley.pl 23.07.03, 14:58
    To my Isiu chyba razem... do jednej klasy :-). Fajne czasy.
  • isia67 26.08.03, 19:08
    Gość portalu: adalbert napisał(a):

    > To my Isiu chyba razem... do jednej klasy :-). Fajne czasy.
    Być może, być może. No fajne. Niestety nie mam kontaktu prawie z nikim z klasy.
    Raz tylko widziałam Agnieszkę P. (siedziała chyba w drugiej ławce pod oknem z
    drugą Agnieszką). Szkoda.
    Na forum Śródmieście bywam sporadycznie, ale obiecuję zagladać częściej.
    Serdecznie pozdrawiam.
  • Gość: adalbert IP: *.crowley.pl 02.09.03, 14:24
    isia67 napisała:

    > Gość portalu: adalbert napisał(a):

    > Raz tylko widziałam Agnieszkę P. (siedziała chyba w drugiej ławce pod oknem z
    > drugą Agnieszką)

    - kojarzę owe dwie

    > Na forum Śródmieście bywam sporadycznie...

    ja zaś jeszcze bardziej sporadycznie bywam na forum Uroda - no cóż, nie jestem
    w tym temacie biegły jak Ty. Jak pamiętam w tych czasach szkolnych uroda też
    była Twoją mocną stroną. Miło Ciebie wspomnieć i tamte czasy.
    Też serdecznie pozdrawiam.
  • isia67 02.09.03, 18:50
    Gość portalu: adalbert napisał(a):

    > ja zaś jeszcze bardziej sporadycznie bywam na forum Uroda - no cóż, nie
    jestem
    > w tym temacie biegły jak Ty.
    Rozumiem.
    Jak pamiętam w tych czasach szkolnych uroda też
    > była Twoją mocną stroną.
    Dzięki za komplement. Wszystkie byłyśmy młode i piekne, a panowie przystojni :-
    ))) i tak jest do dziś.
    Miło Ciebie wspomnieć i tamte czasy.
    > Też serdecznie pozdrawiam.
    Powodzenia

  • isia67 02.09.03, 18:55
    Gość portalu: adalbert napisał(a):

    >> ja zaś jeszcze bardziej sporadycznie bywam na forum Uroda - no cóż, nie
    jestem
    > w tym temacie biegły jak Ty.
    Czy obydwoje wpadliśmy na ten szatański pomysł poszukania swoich postów na
    innych forach? Dobre!
  • Gość: adalbert IP: *.crowley.pl 03.09.03, 14:41
    isia67 napisała:

    > Czy obydwoje wpadliśmy na ten szatański pomysł poszukania swoich postów na
    > innych forach? Dobre!

    Jakież to proste ;-)
    Ale tak w ogóle, to ja jestem armata. W adalberta przeszedłem tylko w tym
    wątku, dla lepszej rozpoznawalności.

    pzdr.
  • Gość: Elka IP: 195.136.122.* 03.09.03, 18:17
    > Elka, ja też jestem po Drewnianej (konczyłam w 82).

    No to się spotkałyśmy :-) Kto był twoją wychowawczynią? Moją p. Ochnik.


    >Byłam też w Czackim (tylko
    > przez rok, właśnie w IV kl.

    To w Czackim się nie spotkałyśmy.


    >Z panią
    > Cytowicz miałam fizykę. Z fizy bylam kompletna noga i grozila mi okrągła
    > dwójeczka i to w klasie maturalnej. Na szczęście p. Cytowicz zlitowała sie
    nad
    > takim "fizycznym" matołem i postawiła trójeczkę.

    To naprawdę OK. nauczycielka.



    >Polski pamiętam miałam z p.
    > Kocirą, uwielbiałam jej nieco ironiczne i sarkastyczne podejście do co
    > poniektórych treści naszych wypracowań.


    Szanowałam ją za to, że ona szanowała naszą pracę i sprawdzała wszystko co
    zadała.


    >Pamiętam jeszcze historyczkę p. Kossak.

    Zazdroszczę. Ja tylko wiem, że była dobrym nauczyscielem ale nie miałam okazji
    się przekonać osobiście.

    > Więcej osób już niestety nie. A z Drewnianej to oczywiście p. Brandt (mam
    > nadzieję, że nie zrobiłam błędu w nazwisku) uczyla polskiego,

    A pamiętasz 100-lekcje??? ;-)))

    >p. Skolimowską od matmy

    Moja ukochana nauczycielka. Bardzo ją lubiłam i szanowałam.


    >p. Kuchcińską od geografii,

    Specyficzna babeczka, ale jak ja się uczyłam to przez dłuższy czas jej nie było.


    A fizyka Białkowskiego pamiętasz? A nasze panie od WF - Zawadzką i
    Radziwonowicz? A byłaś może harcerzem? 243 WDHiZ im. Klimka Bachledy? To były
    obozy !!!
  • isia67 04.09.03, 19:03
    Gość portalu: Elka napisał(a):

    > > Elka, ja też jestem po Drewnianej (konczyłam w 82).
    >
    > No to się spotkałyśmy :-) Kto był twoją wychowawczynią? Moją p. Ochnik.
    > No moją też, a wcześniej p. Zawadzka wspomniana przez Ciebie poniżej, a przed
    nią p. Róża Reicher, a w I kl p. i tu nazwisko mi wyleciało, ale poszukam
    szkolnego świadectwa z I klasy i przypomnę sobie. pamiętam tylko, że w I klasie
    był podział na A i B. Ja byłam w A. Klasę B prowadziła właśnie p. Reicher. W II
    nas połączyli. Bardzo jestem ciekawa czy mówimy o tej samej klasie.
    Byłam też w Czackim (tylko przez rok, właśnie w IV kl.
    >
    > To w Czackim się nie spotkałyśmy.
    Z panią
    Cytowicz miałam fizykę. Z fizy bylam kompletna noga i grozila mi okrągła
    > > dwójeczka i to w klasie maturalnej. Na szczęście p. Cytowicz zlitowała sie
    > nad
    > > takim "fizycznym" matołem i postawiła trójeczkę.
    >
    > To naprawdę OK. nauczycielka.
    >
    >
    > >Polski pamiętam miałam z p.
    > > Kocirą, uwielbiałam jej nieco ironiczne i sarkastyczne podejście do co
    > > poniektórych treści naszych wypracowań.
    >
    > Szanowałam ją za to, że ona szanowała naszą pracę i sprawdzała wszystko co
    > zadała.
    >
    > >Pamiętam jeszcze historyczkę p. Kossak.
    >
    > Zazdroszczę. Ja tylko wiem, że była dobrym nauczyscielem ale nie miałam
    okazji
    > się przekonać osobiście.
    >
    > > Więcej osób już niestety nie. A z Drewnianej to oczywiście p. Brandt (mam
    > > nadzieję, że nie zrobiłam błędu w nazwisku) uczyla polskiego,
    >
    > A pamiętasz 100-lekcje??? ;-)))
    O rany nie, czuję, że musiało być inaczej niż zwykle. Przypomnij troszeczkę.
    >
    > >p. Skolimowską od matmy
    >
    > Moja ukochana nauczycielka. Bardzo ją lubiłam i szanowałam.
    > Matma nigdy nie należała niestety do moich ulubionych przedmiotów, ale p.
    Skolimowska wzbudzała respekt i szacunek. Była poprostu dobrą nauczycielką.
    >
    > >p. Kuchcińską od geografii,
    >
    > Specyficzna babeczka, ale jak ja się uczyłam to przez dłuższy czas jej nie
    było
    > .
    > Oj tak, ładnie powiedziane: specyficzna. Dostarczała radości.
    >
    > A fizyka Białkowskiego pamiętasz? A nasze panie od WF - Zawadzką i
    > Radziwonowicz? A byłaś może harcerzem? 243 WDHiZ im. Klimka Bachledy? To były
    > obozy !!!
    Białkowskiego kojarzę. Zawadzka była moją wychowawczynią w IV kl. I chyba
    jeszcze w piątej. Wzbudzała mieszane uczucia, ale ja nie miałam z nią na pieńku.
    Harcerzem niestety nie, zakończyłam karierę na zuchach. Byłam na 1-2 obozach
    zuchowych. Faaajnieee było ;-)))
    A Hanżek pamiętasz? No i oczywiście Fleta od muzyki. Ten dopiero dostarczał
    radości całej szkole. Naprawdę nazywał się Poznański.
    Nie wiem czy wiesz, ale niejaki Rympałek (herszt jakieś tam mafii, obecnie
    odsiaduje wyrok, chyba, za jakąś jatkę pod hotelem George) to też produkt
    naszej podstawówki.
    A z harcerzy to pewnie znasz Pawła P. (rocznik chyba 69). Z tego co wiem w
    harcerstwo bawił się dość długo.
    Fajnie było Cię spotkać po tylu latach, nawet jeśli jest to tylko wirtualne
    spotkanie.
    Do usłyszenia
  • Gość: anita IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 21:03
    czackiewiczów na forum jest całe mnóstwo!
    to była super szkoła.
  • Gość: wuer IP: 212.244.167.* 27.08.03, 09:03
    Czacki był i jest najlepszy! Pozdrawiam wszystkich z pamiętnego rocznika '95
  • Gość: INTELIGENT IP: 212.160.235.* 30.08.03, 09:04
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 30.08.03, 20:39
    Nie wiem jaki Czacki jest dziś- ukończyłam go wiele lat temu, ale jeśli ktoś
    kto nazywa się "inteligentem" wyraża taką opinię niepopartą faktami to jego
    inteligencja jest mocno wątpliwa!
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 16:47
    a ja mogę się tylko zgodzić z przedmówcą. to najobrzydliwsza buda z jaką miałam
    do czynienia, wytrwałam tam tylko półtora roku, gdyż dzięki "wspaniałym"
    nauczycielom nabawiłam się ostrej nerwicy i depresji. odżyłam dopiero po
    przeniesieniu na bednarską, ale pewien niesmak po czackim pozostał do dziś.
    głównie zawdzięczam to p.dłużewskiej i p.kolasowi, którzy potrafią doprowadzić
    człowieka do czarnej rozpaczy. trafiłam do klasy mat-fiz jako odrzutek z
    humanistycznej, gdzie nikt nie rozumiał mojego braku zdolności w kierunkach
    ścisłych, a nauczyciele wręcz bezczelnie to wyśmiewali i każde moje
    niepowodzenie było dla nich powodem do żartów na forum klasowym. naprawdę
    radziłabym wszystkim wrażliwszym jednostkom omijać to zasyfiałe liceum z
    daleka. aktualnie studiuję filologię, czym potwierdza się teza, że jednak nie
    jestem takim beztalenciem, jak to się "cudownym" pedagogom wydawało. jeżeli
    ktoś chciałby się jeszcze czegoś dowiedzieć, to chętnie podzielę się kilkoma
    uwagami. aha! matura 2003, więc mam całkiem świeże informacje.
  • Gość: Ja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.05, 21:02
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 01.03.05, 14:10
    Nie wiem jaki jest dziś Czacki - wybieram się na zebranie dla kandydatów z
    dwóch powodów- po pierwsze mój syn rozważa złozenie aplikacji do tej szkoły, a
    po wtóre z sentymentu ( skończyłam ja przed laty).
    Każdy ma prawo do własnych opinii - moim zdaniem Ty po prostu znalazłaś sie w
    nieodpowiedniej dla siebie klasie. Nauka w klasie mat-fiz. wymaga innych
    predyspozycji niż w humanistycznej.
    Ja mam raczej niedobre doświadczenia z Bednarskiej. Na zebraniu pani dyrektor z
    sposób mocno kontrowersyjny zwracała się do rodzicow - ludzi dorosłych,
    doświadczonych życiowo i niektórych posiadająych tytuły naukowe. Tę szkołę - ze
    wzgledu na "bednary", pseudodemokrację, osobowość dyrektorki
    zdyskwalifikowaliśmy na poziomie gimnazjum!
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 18:21
    Jeżeli naprawdę chcesz tam posłać swojego dzieciara, to z góry mu współczuję.
    Poradzi sobie tylko spełnaiając któryś z warunków: 1.jest geniuszem na skalę
    krajową, 2. jest totalnym włazidupem (niczego nie sugeruję na jego temat).
    Zwykły przeciętny uczeń nie ma tam żadnych szans, będzie od razu skreślony,
    niezależnie od wiedzy i umiejętności. I nie sugeruj się miłą atmosferą na
    zebraniach, na codzień nauczyciele inaczej odnoszą się do uczniów. Zwroty "ty
    nieuku!" czy "jesteś zwykłym idiotą" to norma w relacji nauczyciel-uczeń. Nie
    uważam, że bednarska jest najlepsza, ale jest dobra dla wrażliwych ludzi,
    którzy nie lubią być poniżani na każdym kroku, cokolwiek nie zrobią. A co do
    podejścia dyrektorki to chyba dobrze, że jest luźna atmosfera, a poza tym pani
    dyrektor może sobie pozwolić na takie zwracanie się, to osoba o wielkich
    zasługach. Chyba, że odpowiada ci wszechobecna tytułomania, to wtedy czacki
    jest najodpowiedniejszy, "dzień dobry, pani profesor (sic!)" plus paść na
    kolana i bić pokłony - to standart tej budy, zapewniam. I na koniec - nie
    sugeruj się sentymentem, teraz ta szkoła to zwykła nora i wylęgarnia życiowych
    frustratów. Wiem co mówię, bo utrzymuję kontakty z byłą klasą.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 01.03.05, 20:29
    Ponieważ moje dziecko ( nie dzieciar- nie zyczę sobie takiego określenia -
    czyżby pochodziło ono z Bednarskiej?), ma jeszcze w zapasie rok, przyjrzę sie
    Czackiemu i od tej strony, porozmawiam z nauczycielami, z dyrektorką, z innymi
    rodzicami.
    A z geniuszami na skalę kraju chyba przesadzasz - córka mojego kolegi jest w
    tej szkole i ma sie nie najgorzej, i zapewniam, nie jest kandydatka do Nagrody
    Nobla.
    Natomiast nie interesują mnie zasługi pani dyrektor z Bednarskiej , interesuje
    mnie kulturalne(!) zwracanie się do rozmówców. Nie musi mnie tytułować, na sali
    nie jestem osobą publiczną, jestem matka potencjalnego ucznia.
    Zwrot "pani profesor" jest zwyczajowym tytułem nauczyciela liceum. Jednego to
    może śmieszyć, innego nie, ale używa się go od lat. A z tym padaniem na
    kolana , podejrzewam, że mocno przesadzasz, podobnie jak z wyleęgarnią
    życiowych frustratów.
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 23:24
    No, dobrze, dobrze, nie chciałam cię urazić, wybacz. Ale ty nie obrażaj mojej
    szkoły. Ja nie twierdzę, że bednarska jest najlepsza, ale to przyjemna szkoła.
    co do czackiego to znasz moje zdanie. pamiętaj jednak, że kończyłaś tę szkołę
    dawno i przez ten czas wymieniła się chyba cała kadra nauczycielska. moja mama
    też chodziła do najlepszego liceum w swoich czasach, a teraz to o tej szkole
    szkoda gadać. to samo pewnie z "wspaniałym" czackim, czasy świetności już
    minęły. oczywiście są tam "normalni" nauczyciele, ale brak jest wybitnych
    pedagogów, jak się dowiesz o nazwiska potencjalnych nauczycieli twego
    syna/córki to mogę udzielić konkretnych informacji, nie będę nikogo
    demonizować, ale są tam naprawdę typy od których lepiej trzymać się z dala. to
    powie każdy uczeń, nawet obecny.
  • salvemagister 05.03.05, 15:34
    Na pewno obie macie trochę racji. Nie wiem, jak jest na Bednarskiej, ale w
    Czackim naprawdę wiele zależało od tego, jaki zespół nauczycieli uczył daną
    klasę. Wiadomo, że osoby, które nie dostały się na jakiś profil i poszły z musu
    na inny, mogły być sfrustrowane i niezadowolone. Za "moich czasów" w Czackim
    wypełniano odrzutami klasę humanistyczną, bo do niej było akurat najmniej
    chętnych. Osoby, które nie dostały się na biol-chem czy mat-fiz szły na human i
    w rezultacie były wściekłe, bo wymagano od nich większego przykładania się do
    polskiego czy historii. Efekt był taki, że ludzie ci nie odnosili żadnych
    spektakularnych sukcesów w nauce, a klasa na tym cierpiała, bo nauczyciele
    wściekali się, że muszą pracować z klasą, w której 1/3 kompletnie nie jest
    zainteresowana swoim własnym profilem. A że byli i nauczyciele, którzy z
    założenia traktowali uczniów jak śmieci, to inna sprawa i raczej zależy to od
    człowieka, a nie od rodzaju szkoły. Czołobitność też chyba panuje w wielu
    placówkach...
  • Gość: a1 IP: 217.153.113.* 09.03.05, 18:35
    > Zwykły przeciętny uczeń nie ma tam żadnych szans, będzie od razu skreślony,
    > niezależnie od wiedzy i umiejętności

    no to chyba nie jest wada, bo tylko w taki sposob mozna stworzyc przyzwoite
    liceum. w tym ktore ja konczylem, "zwykly przecietny uczen" tez nie mial szans
    i o to dokladnie chodzilo, dzieki temu szkola byla najlepsza w Polsce.
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 00:13
    nie miałam na myśli przeciętniaków, tylko normalnych uczniów. a w czackim nie
    ma szans - albo wiesz więcej od nauczyciela i masz same szóstki, albo wypad ze
    szkoły. oczywiście po wcześniejszych szykanach... a nawet w przyzwoitym liceum
    zdarzają się uczniowie czwórkowo-piątkowi, nie zaprzeczysz.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 14.03.05, 15:30
    Zaraz, zaraz, ja czegos nie rozumiem. Czy oznacza to, że w Czackim 100% uczniów
    ma ze 100% przedmiotów oceny celujace lub ....żegna się ze szkołą? Zamierzam
    zadać to pytanie na zebraniu 2.04, ale może ktoś z obecnych uczniów lub ich
    rodziców potwierdzi to lub zaprzeczy? Bo brzmi to, hmmmmm dość dziwnie.
  • Gość: joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 13:48
    no, coż czacki to chyba naprawdę nieciekawe miejsce. moja córka miała w klasie
    jedną dziewczynkę, która przeniosła się z czackiego. to co opowiadała o tej
    szkole było naprawdę szokujące, w życiu nie posłałabym tam swojego dziecka (a
    mam jeszcze synka w podstawówce). poza tym z pewnych źródeł wiem, że ta
    dziewczynka przeszła kilkumiesięczną terapię u psychoterapeuty, podobno nerwica
    i depresja (ale dokładnie nie wiem). moi znajomi także nie wyrażają się
    najlepiej o tym liceum, a po tym incydencie sama odradzam je róznym osobom.
    mówię to jako matka, więc pomyśl także o swoim dziecku.
  • wana 15.03.05, 14:15
    Nie przesadzajmy. Za moich czasów spotkałam się z zaszczutą panienką z
    Zamojskiego (po leczeniu psychiatrycznym)i przerażonymi uciekinierami z
    Batorego w stanie głębokiej depresji. Ja bardzo bym chciała, aby moje dzieci
    trafiły do Czackiego.
    Pozdrawiam
    wana
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 15.03.05, 16:18
    Zrobię dokładne rozpoznanie o obecnym Czackim . A propos leczenia
    psychatrycznego - wydaje mi się, że nie tylko szkola ma wpływ na załamania się
    młodziezy w wieku licealno-gimnazjalnym.
    Córka mojej kolezanki bardzo przeżyła rozwód rodziców. Chodzi do szkoły X ,
    jest pod opieką psychatry, czy zatem szkoła X jest strasznym miejscem?
    A może zawiniła sytuacja rodzinno-domowa?
    W gimnazjum mojego syna - niepublicznym, przyjaznym, o którym nie mogę
    powiedzieć wiele złego jest dziecko leczone psychatrycznie. Rozpoznano rys
    depresyjny ( dziecko ma uwarunkowania genetyczne). Uogólniając- jest dziecko w
    szkole Y leczone, ba nawet hospitalizowane w oddziale psychatrycznym, zatem jak
    najdalej od tej szkoły.
    Być może Czacki bardzo się zmienił od czasów mojej matury, choć i wtedy
    wymagano od nas tego i owego,( mnie ten trening bardzo się przydał na
    studiach), zdecydowałam posprawdzać.
  • Gość: joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 10:03
    dla mnie liczy się dobro mojego dziecka. są pewne szkoły, które pomijam przy
    wyborze, wśród nich m.in. czacki, rej, staszic. oczywiście najważniejsze jest
    to gdzie będzie chciał iść mój syn, nie będę go do niczego zmuszać. ale kiedy
    dowiaduję się o takich "rewelacjach" jak w czackim to z pownością kategorycznie
    mu to miejsce odradzę. co do tej dziewczynki, to rozmawiałam wczoraj z córką i
    dowiedziałam się, że to była zwykła, miła i wrażliwa osoba ( sama też kilka
    razy z nią rozmawiałam), ale jej rodzice nie rozwiedli się, a ona nigdy nie
    sprawiała im problemów wychowawczych. podobno chodziło o jakąś nauczycielkę,
    która w bardzo nieprofesjonalny sposób obchodziła się z uczniami (więcej wie
    córka), a sprawa znalazła się w kuratorium oświaty. ja wiedząc o takich
    incydentach nie brałabym nawet czackiego pod uwagę i ta szkoła w ogóle mnie nie
    interesuje. ostrzegam tylko moich znajomych i każdego kto chce zepsuć swojemu
    dziecku psychikę i miłe wspomnienia z czasów licealnych.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 16.03.05, 14:02
    Joanno, nie chcę wypowiadać się o Czackim , bo nie znam tej szkoły dziś. Być
    może trafiła sie tam nieodpowiedzialna nauczycielka, jednak jaką masz pewność,
    że w innej szkole tacy się nie znajdą?
    Piszesz o "rewelacjach" - jakich? Bo do tej pory są to rzeczy mało konkretne.
    Być może jest to szkoła, w której panują niezdrowe stosunki i chory wyścig
    szczurów. Być może jest to szkoła dbająca o wysoki poziom i stawiająca
    odpowiednie wymagania. Nie wiem.
    Nie bardzo rozumiem co oznacza "nieprofesjonalny sposób obchodzenia się z
    uczniami"? To worek, do którego można wrzucić wszystko.
    Joanno, młodzież w wieku dojrzewania jest bardzo labilna emocjonalnie. Czasem
    zachowuje się dziwnie ze stu różnych powodów, o których istnieniu nikt nie ma
    pojęcia. Może prawdziwą przyczyną leczenia psychiatrycznego była np.
    nieszczęśliwa miłość ( nie musiała z tym sie obnosić), może np. skrzętnie
    ukrywane problemy rodzinne ( alkoholizm jednego z rodziców, urodzenie się
    dziecka, problemy finansowe i związane z tym frustracje dorosłych, śmierć
    ukochanej babci itp). Nie twierdzę, że tak było, ale przecież nie można tego
    wykluczyć.
    Myśle, że w każdej szkole sa jacyś kontrowersyjni nauczyciele. Ja mam zamiar
    przyjrzeć się i Czackiemu i Rejowi i Staszicowi i Mokotowskiej i jeszcze kilku
    innym szkołom - także korzystając z internetowej wymiany poglądów i uwag. Tym
    nie mniej zalezy mi na informacjach rzetelnych i sprawdzonych, nie
    enigmatycznych określeniach , że nauczyciel X czy Y wykazał sie "brakiem
    profesjonalizmu".
    Pozdrawiam.
  • Gość: patyk IP: *.tele2.pl 12.09.03, 22:09
    pozdrawiam czackowiczow.
    matura '91.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 01.03.05, 14:16
    Ty zdawałeś maturę a ja w tym czasie rodzilam dziecko ( juz jako całkiem
    dorosła mama).
  • Gość: Kasandra IP: 213.17.228.* 22.09.03, 14:37
    Kończyłam Czackiego-matura 93. Z sentymentem wspominam p. Braś - tak wspaniałej
    nauczycielki nie miałam nigdy. A pamiętacie te szalone Festiwale Teatralne,
    istny czad!
  • salvemagister 20.02.05, 09:17
    ...też chodziłem do Czackiego (matura już ponad dziesięćlat temu), ale tak
    fantastycznie szkoły nie wspominam. Nauczyciele olewali nas nieco, bo byli
    skupieni na tworzeniu klas "eksperymentalnych", a nasz rocznik był jednym z
    ostatnich regularnych. Dobrze wspominam lekcje u niektórych nauczycieli, np.
    polskiego czy historii, ale samych nauczycieli juz niekoniecznie. Gorzej ze
    zmieniającymi się dosłownie co chwilę matematykami i geografami. Dzięki temu
    niewiele nauczyłem się w szkole, bo każdy zaczynał wszystko od początku.

    Szkole nie da się odmówić swoistej atmosfery, ale mam świadomość tego, że pojawi
    się taka sama liczba osób zadowolonych i niezadowolonych. Miło wspominam czasy
    Festiwalu Teatralnego, mimo że nie brałem w nim udziału (tzn. tylko jako
    publiczność).

    Po naszym odejściu ze szkoły kontakty szybko uległy dezintegracji, za to
    obserwowałem, jak szkoła bryluje w rankingach i zaczyna pisać o niej prasa, w
    samych superlatywach, że takie i takie języki, że tyle zajęć pozalekcyjnych itp.
    Żal tylko, że mi nie było dane z nich skorzystać, ale - niestety - jest to tylko
    znak czasów. Ciekaw jestem, kto z kadry sprzed dziesięciu, piętnastu lat
    jeszcze uczy w Czackim...

    Pozdrawiam byłych i obecnych Czackiewiczów
  • wana 09.03.05, 11:31
    No masz...!!!!
    Jetsem czacczakiem z lat
    1988 - 1992, byłam w ekipie, która wystawiła Hamleta - pamiętacie go? I uważam,
    że Czacki, mimo iż w budynku 1000-latki - ma duszę.
    Pozdrawiam wszystkich czatczaków
    wana
  • salvemagister 09.03.05, 20:54
    O, ja pamiętam! Jaką ksywę miał reżyser tej sztuki, taki z wąsem w okularach?
    Był z informatycznej chyba... to w ogóle był drugi festiwal i chyba najlepszy z
    tych, na których byłem, a zaliczyłem w sumie sześć. Potem znajomi przestali
    chodzić, więc i ja się "wykruszyłem"... Szkoła szkołą, ale atmosfera festiwalowa
    rzeczywiście była bardzo przyjemna. Tylko trzeba było miejsca pilnować :-)))
  • wana 10.03.05, 08:33
    Sukces, czyli Wojtek Ozimek, klawy gość :-)))
    Szkoła super, rzeczywiście, raczej nie dla przeciętnych.
    Pozdrawiam
    wana
    P.S.
    Który rocznik jesteś?
    --
    Popatrzcie na Julenia ;-)))
  • salvemagister 14.03.05, 15:09
    Sukces... właśnie. Jakoś mi wyleciało z głowy. W ogóle fajny motyw był z tym, że
    Kuran (Witold) nagrywał na życzenie wybrane spektakle na video.
    Ciekawe, kto jeszcze uczy z kadry sprzed 10 lat...z zeszłego wieku :-)))
  • wana 14.03.05, 15:57
    Kurcze... Masz może Hamleta na video???? Jak prosiłam kiedyś Maślanę, to już
    nie miała... A Witek Kuran się wziął i ożenił z Maślaną, miszkają kole
    Czackiego.
    Jak masz Hamleta, to PLIIIISSSS.......!!!!!!!!!!!!!!!!!! Daj przegrać!!!!!
    Pozdrawiam
    wana
  • salvemagister 16.03.05, 21:14
    Nie mam, niestety. Festiwal nie pasjonował mnie aż tak bardzo, żebym nagrywał.
    Ale to nie Maślaną się prosiło, tylko Witka i to najlepiej od razu w okresie
    pofestiwalowym - wtedy otwierał całe archiwum ze starymi festiwalami na vhs.
    Szkołą jakieś archiwum pewnie ma, przecież nie pokasowali tego. Zwłaszcza że
    były sztuki nauczycieli (ja pamiętam dwie, może były jeszcze jakieś potem?)-
    taka ciekawostka.

    Acha, oglądałem kiedyś u kumpla i jedyne co pamiętam, to fatalną jakość dźwięku,
    a właściwie jego brak.

    W sumie mogliby na stronie Czackiego zamieścić jakieś archiwum zdjęciowe ze
    starymi festiwalami (i nie tylko).

    Pozdrawiam!
  • Gość: Janek IP: *.ispan.pl 24.08.05, 15:24
    W Czackim w bibliotece maja na kasetach wszystkie sztuki ze wszystkich
    festiwali. Wiem, bo kiedys pozyczalem do przegrania. PS. Faktycznie, na tych
    pierwszych w ogóle nie ma dzwieku - trzeba bylo paru lat, zeby poszli po rozum
    do glowy i zaczeli wieszac mikrofon nad scena.
  • Gość: Janek IP: *.ispan.pl 24.08.05, 15:20
    No pewnie! Byl naprawde fajny! Pozdrawiam.
  • pan_lear 16.03.05, 18:25
    ja właśnei kończę Czackiego! Jestem z mat-fizu `86 co oznacza, że kończę jako
    pierwszy rocznik trzyletniego Czackiego. Część rzeczy które tu zostały
    powiedziane siepotwierdza, a częśc nie... Faktycznie wiele zalezy od zestawu
    nauczycieli... są tu wybitni i są beznadziejni. Niedawno doszło wielu nowych a
    wielu starych niedługo odejdzie - w mojej opini oznacza to rychły upadek tej
    szkoły. Nie mam pojęcia jak z powodu p.Kolasińskiego można z tej szkoły
    odejść...Jest cała strona dowcipów o nim i jego dowcipów... Myślę, że
    wspomniana depresja to nie wina nauczycieli... O stresy wielkie to trudno w tej
    szkole - póki nie nadejdzie matura. Przez ostatnie 2,5 roku uczyłem sie sam - w
    szkole tylkio czegoś wymagano, albo i nie. W Czackim się NIE uczy. Jest to
    szkoła, która "jedzie na opini" i przez co zajmuje wysokie miejsca w
    rankingach biorących pod uwagę ilość kandydatów oraz olimpijczyków. Ponieważ
    miejsce w rankingu jest wysokie to jest wielu kandydatów, a jak jest ich wielu
    to doastają sietylko najlepszi, którzy dzięki własnej, niekiedy chorej, ambicji
    nauczą się i tak, dostaną siena studia i oni też moga wygrywać olimpiady. Koło
    się zamyka... Pozostali wydają zazwyczaj fortuny na korepetycje i kursy(w mojej
    klasie średnio z 2 przedmiotów + kurs językowy). Co do Festiwalu to nie mogę
    sie wypowiadać bo bedzie że zazdroszczę (sam nie jestem w sekcji...)... Jedno
    jest pewne - dzieli uczniów na pół - sekcyjni i nie sekcyjni - na miesiąc
    kończą sieprzyjaźnie, wązne jest tylko to czy jesteś w sekcji. Ja uważam to za
    poraszke pedagogiczną, acz musze przyznać, że sama, docelowa impreza jest
    wyjątkowa, a prace przy sztukach dają aktorom wiele radości - to mozna
    zaobserwować. (NIedawno nawet moja klasa znalazła sięw Gazecie Stołecznej
    ponieważ wystawiała swoją festiwalową sztukę w Powszechnym!!)

    Podsumowując - Uczniowie tej szkoły odnoszą wiele sukcesów (mój kolega
    przedwczoraj dostał sie na MIT!!), ale zawdzięczają je TYLKO sobie samym - nie
    szkole. W ostatecznym rozliczeniu biorac pod uwagę to ile sie nauczyłem -
    żałuję mojego wyboru - wolałbym pójść do znacznie gorszej rankingowo szkoły, w
    której nauczyciele wymagają - może mniej, ale tego czego wymagają tego uczą.
  • salvemagister 16.03.05, 21:16
    ... zależy tylko, jak bardzo Ci się chce i jak bardzo ktoś Cię do tego
    zachęci/zniechęci.

    Odejść z powodu Kolasa? Buahahaha!!!

    Kto w ogóle teraz uczy w Czackim?
  • Gość: 1995 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.05, 22:26
    nie odnoszą, a dostęp do korepetycji i kursów mają nie gorszy, jak wszyscy
    warszawscy uczniowie!
    >Podsumowując - Uczniowie tej szkoły odnoszą wiele sukcesów (mój kolega
    przedwczoraj dostał sie na MIT!!), <
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 23:33
    muszę sprostować - ja nie odeszłam z powodu kolasa, tylko p. dłużewskiej (chyba
    wiesz co to za stara k...a). cały czas rzucała mi kłody pod nogi, musiałam
    jedenaście (!) razy poprawiać klasówkę, by zaliczyć semestr. miałam kilku
    korepetytorów, moi rodzice interweniowali u wychowawczyni i dyrektorki, pytali
    jak można pomóc mi w nauce. a dłużewska ze swoim fałszywym uśmieszkiem
    odpowiadała, że nic złego się nie dzieje i dawała mi zadania na poprawkę, z
    którymi ledwo radzili sobie studenci politechniki... wydałam majątek na
    korepetycje, więc po obliczeniu wydatków bardziej opłacało mi się zmienić
    szkołę. pomijam fakt, że przy rodzicach byłam "doskonałą uczennicą, która
    świetnie sobie radzi", a sam na sam z dłużewską byłam "szmatą, nieukiem,
    idiotką, kretynką, niedorozwojem...", "... , że jak będę ją straszyć
    dyrektorką, to pożałuję..." . czasami się nie chamowała nawet przy reszcie
    grupy. dziś mam to w d... , ale wtedy było mi naprawdę przykro i głupio, choćby
    przed klasą. ale wtedy panowała zmowa milczenia, bo nikt nie chciał powtórzyć
    mojej sytuacji. do dziś mam mieszane uczucia, ale olałam i tę klasę, i tę
    szkołę. niecały rok później sprawa trafiła do kuratorium przez inną dziewczynę
    po której jeździła dłużewska, ale nie znam finału i nie wiem co w tej budzie
    teraz się dzieje. i nic mnie to nie obchodzi, to chyba zrozumiałe. może
    powiedziałam za dużo, ale chciałam, żeby ktoś wiedział, że "wspaniały" czacki
    ma i drugie oblicze.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 17.03.05, 08:27
    To są już jakieś konkrety. Rozumiem, że pani D. jest/była matematyczką. Jest to
    światełko, że rzeczywiście w szkole nie dzieje się najlepiej, jeżeli po takich
    wystąpieniach dyrekcja nie reagowała.
    Niestety, we wszystkich szkołach zdarzają się patologiczne osobowości także
    wśród nauczycieli.
  • wana 17.03.05, 08:45
    Jest fizyczką - była też za moich czasów (88-92). Jedna paskudna baba nie
    świadczy o całej szkole. Poza tym ta pani ma swoich przełożonych, więc trzeba
    było interweniować u nich - za moich czasów to działało. W każdej szkole może
    znaleźć się oszołom, np. u mnie w podstawówce był muzyk-psychopata, który
    autentycznie wzbudzał strach i wśród starszych klas.
    Zawsze można się przenieść, prawda?
    Pozdrawiam
    wana
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 11:21
    tak też zrobiłam. poza tym po przeniesieniu okazało się, że mam duże zaległości
    z innych przedmiotów. w czackim nauczyciele mają zwyczaj wymagać, a nie uczyć.
    na lekcjach omawiają jakiś mały fragment materiału, a o resztę trzeba się
    martwić samemu. kiedy zwracaliśmy uwagę nauczycielom, że tego nie było na
    lekcji, kategorycznie zaprzeczali mówiąc, że pewnie nie uważaliśmy.
    co do interwencji u dyrektorki to było tak jak pisałam wcześniej. przy
    rodzicach p. dyrektor obiecywała coś z tym zrobić, a potem dziwnym trafem
    sprawa przechodziła bez echa. to samo na zebraniach rodzicielskich, kiedy
    zaczynała się dyskusja o problemach z fizyką i innymi przedmiotami,
    wychowawczyni stwierdzała, że się nie uczymy i już. dodam, że w klasie mieliśmy
    kilku laureatów olimpiad i innych konkursów, więc oni nie mieli problemów, ale
    co z resztą klasy? to nie chodzi o to, że tego nie dało się nauczyć czy
    zrozumieć, wystarczyło wytłumaczyć na lekcji, a nie wymagać ot tak. pani od
    matematyki miała tak w zwyczaju prowadzić zajęcia - mówiła jakimiś zawiłymi
    terminami matematycznymi nie wyjaśniwszy o co w tym chodzi. i już zero pożytku
    z takiej lekcji. stąd prosta droga do korepetycji, które nie są tanie. dlatego
    po obliczeniu bardziej opłacało mi się chodzić do szkoły społecznej, płaciłam
    za semestr i miałam wszystko na przyzwoitym poziomie, bez stresu, chamstwa
    nauczycieli i wyzwisk.
    uważam, że nauka w czackim to strata czasu, nerwów i pieniędzy. po doliczeniu
    korepetycji i systematycznej nauki nie starczało mi na nic czasu. a efekty tego
    także były znikome. czy to nie dziwne, że w innej szkole po nadrobieniu
    zaległości zaczęło mi całkiem nieźle iść? maturę zdałam bez problemu w
    przyjaznej atmosferze, dostałam się na wymarzone studia, więc co ja mam sądzić
    o uwagach dłużewskiej na temat moich zdolności? to chyba zrozumiałe, że mam tę
    szkołę w poważaniu i ostrzegam przed nią innych.
    co do nerwicy i depresji też mogę się ustosunkować. faktycznie korzystałam z
    pomocy leków uspokajających i antydepresyjnych. ale co miałam zrobić? przed
    każdą lekcją kołatanie serca, bóle brzucha i drżenie rąk. wtedy myślałam, żę
    może jestem na coś chora, ale po zmianie szkoły wszystko wróciło do normy. a
    nawet więcej, bo zyskałam dużo pewności siebie, nie boję się wyrażać swoich
    opinii przed grupą itp. wcześniej jak miałam odpowiadać myślałam, że zwariuję,
    to była katorga. ale w czackim to lubią - sprowadzć kogoś do parteru i gnoić
    ile się da. to chyba nie są najlepsze metody edukacyjne, nieprawdaż?
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 18.03.05, 08:23
    W każdej szkole zdarzają sie nienormalni, patologiczni nauczyciele. Przed laty
    mój mąż miał taką polonistkę- pamięta ją do dziś, a ukończył bardzo dobra
    warszawska szkołę.
    W Twoim przypadku, obok być może, złej nauczycielki, doszła nieobpowiednio
    dobrana klasa pod względem profilu oraz........leki uspakajające! Zapewniam
    Cię, i piszę to jako lekarz, że branie leków na uspokojenie BARDZO SKUTECZNIE
    uniemożliwia efektywną naukę. Ty bierzesz leki, uczysz się ( nieskutecznie) ,
    nauczyciel stawia Ci pały- robi to bardziej lub mniej kulturalnie -, Ty
    bierzesz leki - bo się denerwujesz-, i koło się zamyła.
    Zmieniłaś szkołę na inny profil. Przestałaś brać leki, zaczęłas uczyć się
    efektywniej, przyszły sukcesy.
    Nie chcę bronic Czackiego, bo musiałabym bliżej poznać te szkołę, tym nie mniej
    wydaje mi się, że trochę przesadzasz, gdyby tak było 99% uczniów leczyłoby sie
    u psychaitrów lub psychologów i interwencje rodziców dosłownie zalałyby
    kuratorium, które, być może po 1-2 skargach sprawe wycisza, ale w przypadku
    fali skarg musi zadziałać.
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 17:38
    skoro jesteś lekarzem, to jak wyjaśnisz fakt, że jeszcze pół roku po zmianie
    szkoły miałam co rano mdłości i takie bóle brzucha, że nie mogłam wyjść z domu.
    przechodziły po ok. trzech godzinach i wszystko wracało do normy. a ponieważ
    odstawiłam leki, to piłam napary z ziół i to też nie pomagało.
    co do profilu, to pragnę wyjaśnić, że zdawałam do klasy humanistycznej, lecz
    pani prowadząca rekrutację uznała, że nie jestem żadną humanistką i czego ja w
    ogóle szukam na takim profilu (takie to podejście nauczycieli z czackiego).
    ponieważ po podstawówce jednakowo dobrze szły mi wszystkie przedmioty, dla
    sprawdzenia poszłam na egzamin do klasy mat-fiz i dostałam się (!!!). z tą
    szkołą jest chyba coś nie tak skoro podczas rekrutacji nie są w stanie ocenić
    kandytatów. to, że jestem humanistką to nie jest moja cecha wrodzona, tylko
    obrzydzenie do przedmiotów ścisłych jakie zostało mi po czackim. w podstawówce
    lubiłam chemię, interesowała mnie fizyka i byłam jedną z najlepszych uczennic.
    brałam nawet udział w kilku konkursach z całkiem niezłym wynikiem. może gdybym
    trafiła na mądrzejszych nauczycieli uczyłabym się dziś na politechnice, a nie
    na polonistyce. akurat miłość do literatury rozwinęła we mnie nauczycielka
    poskiego w drugim liceum. czacki to beznadziejna buda, zabija w ludziach
    wszelkie zamiłowanie do nauki i szczerze za to nienawidze tej budy.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 18.03.05, 21:41
    Trudno kogokolwiek leczyć na odległośc, trudno stawiać diagnozę. Jednak uważam,
    że Ty cierpisz na całkiem inną dolegliwość - jesteś chora z nienawiści.
    Gdyby chociaż w 50% było prawdą to co wypisujesz, świadczyłoby to o głębokiej
    patologii wszystkich nauczycieli, a dotyczyłoby to wszystkich lub znakomitej
    większości uczniów. Sprawa byłaby nagłośniona przez licznych rodziców.
    Dziś są już inne czasy, ludzie nie dają się zastraszyć, rodzice też nie zawsze
    przyznają nauczycielom racje. Są instytucje broniące uczniów - choćby Rzecznik
    Praw Ucznia.
    Być może w Czackim zdarzały sie jakieś nieprawidłowości, być może była
    nauczycielka lub nawet kilku belfrów, złośliwych czy tendencyjnych. Kobieto,
    nigdy i w żadnej populacji nie ma tak, że występują sami głupi czy beznadziejni
    ludzie.
    Masz prawo mieć złe wspomnienia z tej szkoły, bo źle wybralaś profil, źle
    zaadaptowałaś się na Polnej, była to szkoła dla Ciebie nieodpowiednia. Zwróc
    jednak uwagę, że szkola ma 5 klas na 3 poziomach po ca 30 osób - czyli ok. 450
    młodych ludzi pobiera w Czackim naukę. Bardzo jestem ciekawa czy ich odczucia
    są podobne. Czy wszyscy mają opisane przez Ciebie dolegliwosci i szeroko
    rozumianą szkolną nerwicę?
    Czy nikt sobie nie radzi bez korepetycji?
    W końcu czemu do tej, według Ciebie beznadziejnej budy, jest rokrocznie tak
    wielu chętnych?
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 23:40
    to bardzo proste. ludzie myślą, że to dobra szkoła, bo jest dosyć wysoko w
    rankingach. dostają się, a potem przekonują jaka jest naprawdę. nauczyciele
    prowadzą lekcje w sposób opisany przeze mnie wyżej - prawie nic nie omawiają na
    zajęciach, potem robią b. trudne klasówki, do których przygotowują uczniów tak
    naprawdę korepetytorzy. i tylko dzięki temu ta buda ma tak wysokie miejsca w
    rankingach. oczywiście nauczyciele więdzą o korepetycjach (przed maturą biorą
    je prawie wszyscy), dlatego mają gdzieś poziom nauczania, przychodzą by odwalić
    swoje i już.
    podejrzewam, że uczniowie wiele by mogli powiedzieć o presji w czackim, ale
    mogą nie zdawać sobie z niej sprawy. w tej szkole nazywa się to "tradycyjnym
    wychowaniem", szczegóły przedstawiłam wcześniej. sama nie zdawałam sobie z tego
    sprawy dopóki nie zmieniłam klimatu - byłam wręcz zszokowana, że chodzenie do
    szkoły może być przyjemnością, i że można prowadzić lekcje w sympatycznej
    atmosferze. w czackim tylko odliczałam minuty do dzwonka i modliłam się o
    przerwę. lekcje to były katorga.
    możliwe, że wielu uczniów zmieniłoby szkołę, ale spotkałoby się z krytyką
    rodziny i uwagami "jak można rzucić tak wspaniałą szkołę?". sama długo
    przekonywałam do zmiany rodziców. trochę mnie to nie dziwi, bo nie jest fajnie
    być "nowym", wyrównywać różnice w programie ( w przypadku czackiego zwyczajnie
    nauczyć się od podstaw).
    na koniec dodam, że w czackim nie wszyscy nauczyciele są straszni i źli. reszta
    to nieszkodliwi nieudacznicy, którzy nie są w stanie niczego nauczyć, dlatego
    nie wspominałam o nich wcześniej.
  • pan_lear 21.03.05, 19:03
    No to z perspektywy ucznia, świadomego (tak mi sięwydaje) problemów
    uczniowskich powiem że sporo racji ma Malinka co do Czackiego. Faktycznie tam
    się wymaga i ustawia poprzeczki wysoko, a nie uczy się. System rekrutacji, tak
    przed jak i po reformie, pozwala dostać się do tej szkoły tylko ludziom o
    pewnych okreslonych zdolnościach, inteligencji lub umiejętnościach. Są tu
    ludzie inteligentni lub pracowici. Powtórzę, że są tu wyśmienici nauczyciele, i
    bardzo przyjaźnie nastawienie pedagodzy, ale są i tacy, których uczniowie
    przyłapują na podstawowych błędach, którzy nie przygotowują się do lekcji,
    którzy nie sprawdzają prac latami (tak jest latami!). Nie słyszałem przez te
    trzy lata żadnej podobnej histori do tej Maliny, choć pani Dłużewska wciąz
    uczy. owszem pani Braś wzbudza przerażenie u moich koleżanek-humanistek, ale
    nie biorą one z tego powodu leków, a panią Braś chwalą, poniewąz jest jedną z
    tych, które nie tylko wymagają, ale też uczą. Zdecydowanie zgadzam się z Panią
    Doktror, ze problemem nie była tu szkoła. Nie do końca wiem jak przebiegała
    rekrutacja w starym systemie, ale jedno jest pewne - jezeli kandyduje siędo
    jakiegoś konkretnego profilu i się do niego nie dostaje to lepiej i rozsadniej
    jest próbować w innej szkole, nawet gorszej, na tym profilu, niż iśc ndo klasy
    o diametralnie innym komplecie przedmiotów wiodących. Mam kolezankę, która
    dostała siędo mat-fizu zamiast do humana - cierpi z tego powodu już 3 rok - i
    teraz własnie jest najogrzej gdy zbliża sie matura. Jak zwykle prawda leży po
    środku. Czacki nie jest szkołą stresogenną - ja na lekcjach albo śpię albo ucze
    sięinnych rzeczy - faktycznie jest nudno i nic się nie dzieje. Ale stres?
    Właściwie jestem w szoku jak bezczelni mogą być uczniowie (i to nie głupi
    osiedlowi chuligani tylko ludzie bardzo ambitni), bo niejednokrotnie
    nauczyciele są traktowani z takim poważaniem, że przypomina mi sieśmietnik
    założony na głowę nauczycuielowi z technikum (głośna sprawa jakiś czas temu).
    Wykluczam tu rodzenie sie jakiś depresji...ewentualnie rozluźnienie zasad
    moralnych...:) a przypomnę - na korki chodzi myślez 3/4 klasy mojej i to
    większość z patru przedmiotów (wliczam takze kursy). Szkołą kosztuje też wiele -
    opłata za przedmioty rozsszerzone (godziny za które płacimy są i tak
    marnowane...) plus komitet, opłaty za kwiaty, ksero na maturze, szkoły zielone -
    niby nie każdy musi jeździć, ale jak ktoś nie jedzie na "stożek" to jest poza
    `elytom` <-- dla niektórych to jest powód do depresji!....
  • Gość: matylda IP: 217.171.48.* 20.08.05, 10:21
    wydaje mi sie, ze Twoja opinia co do Czackiego jest nieco przesadzona. Coz, ja
    tez konczylam te szkole (do tej pory nie wiem, jakim cudem udalo mi sie
    przebrnac:). Nauczyciele- fakt, byli bardzo wymagajacy, nie uczyli, jak
    efektywnie sie uczyc, tylko wymagali. Ale przekazali nam ogromna wiedze (jak
    np. P. Bras, ktora szczerze mnie niecierpiala (ze wzajemnoscia) przez pierwsze
    III lata, a po maturze rzucilysmy sie sobie w objecia!). Po I roku podpisalam
    papierek, ze jesli nie poprawie wynikow w nauce w przyszlym roku, wywala mnie
    ze szkoly- mialam zbyt niska srednia (to bylo chore). Generalnie, bylam uwazana
    za matola, ale to wlasnie dzieki tej szkole jestem teraz na dziennych studiach
    na UW i mam trzeci wynik na roku.
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 18.03.05, 10:59
    Tylko osoba niespełna rozumu może, chcac iść do klasy humanistycznej,
    zdecydowac się w końcu na klasę mat-fiz.Takm nauczyciele wymagaja stosownie do
    do potrzeb uczniów , którzy wybrali tę klasę świadomie - kandydatów na studia
    techniczne i ścisłe.Co do uczenia i wymagania - dobra szkoła ma przygotować do
    studiów i to prawdziwych.W dzisieszym Oxfordzie student od pierwszego roku ma 12
    (tak!!!) godzin obowiązkowych zajęć tygodniowo.Reszta jest przeznaczona na jego
    samodzielne studia!Źle wybrałaś profil, a teraz masz pretensje do szkoły!
  • salvemagister 14.06.05, 19:53
    To prawda. Za "moich czasów" do humanistycznej nie było naboru i nie tylko
    dostawali się tam ci, którzy chcieli, ale i "spady" z innych klas, które na
    egzaminie wypadły nieźle, ale nie na tyle dobrze, żeby być np w mat-fiz.
  • Gość: fu fu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 00:58
    to chyba dawno bardzo było...
    teraz to właśnie mat-fiz to odpady z humana.
  • Gość: beata1002 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 21:21
    Witam.Troche pozno weszlam w temat ale i tak po przeczytaniu wszystkich postow
    zaluje ze nie trafilam tu na nikogo z mojej klasy.Ja zaczynalam w 1975
    r.Niestety nasza klase skutecznie rozwalono po pierwszym roku.Mozna podziekowac
    za to pani Wedrogowskiej -chemiczce uwielbiajacej sprowadzac na zebrania pania
    psycholog z Polnej.Kolejny koszmar to byl P Niszcz -fizyk nie uznajacy dnia
    wagarowicza.Z milych pamietam P Schmidt od niemieckiego i w miare sawickiego od
    PO.Pamietam jak dusil nas o stopnie wojskowe i marynarskie.Albo jak stawial
    rozne oceny (wg uznania ) za te sama maseczke gazowa pozyczana jako swoja.Do
    mojej klasy chodzila miedzy innymi Eliza ,Marzena,Pawel,Andrzej,Urszula.Na
    koniec roku w RYWIERZE byl zorganizowany koncert z okazji jakiejs tam rocznicy
    szkoly (juz nie pamietam jakiej)Ja miedzy innymi spiewalam wlasnie razem z
    Eliza Mariola a grali nam chlopcy z zespolu CZA CZA CZA CZACKI .Nie dalo sie
    przeforsowac innej nazwy.Moze nas ktos pamieta a moze odezwie sie ktos z mojej
    rozwalonej klasy.Zostalo nas tak niewiele (czesc nie zdala a czesc sie
    poprzenosila-ja do Zamoyskiego) ze obie klasy a i b w nastepnym roku
    poaczono.A szkoda bo byli calkiem fajni ludzie.
  • Gość: malinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 22:58
    czacki jest ch**a warty i ch**em podparty. nienawidze tej budy!
  • salvemagister 24.06.05, 05:57
    Droga Malinko, cóż za wspanialy wpis! Świadczy o dużej wrażliwości i inteligencji.
  • wana 24.06.05, 10:43
    Sądząc po Twoim wpisie - słusznie, bo to szkoła dla bardziej kulturalnych.
    Pozdrawiam
    wana
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:38
    ma dziewczyna rację. jej upadek kultury spowodowany jest właśnie przez
    uczęszczanie do "wspaniałego" czackiego.
    niestety niektórzy nie są w stanie pojąć, jak czacki wpływa na psychikę młodych
    wrażliwych ludzi. a wpływa bardzo na niekorzyść.
  • salvemagister 24.06.05, 19:48
    To chyba jakiś żart. Chamisko rzuca bluzgami a drugi inteligent ją tłumaczy że
    to przez uczęszczanie do liceum... niech idzie na budowę, będzie recytować Norwida.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 22:22
    znalazł się inteligent w obs*ranych gumiakach....
  • salvemagister 25.06.05, 08:27
    Cóż, chyba Cię nie przyjęli do Czackiego i zazdrościsz. Bo taki poziom jest może
    i typowy dla ulicy Polnej, ale bardziej w okolicach bazarku.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 10:08
    rozumiem, że jesteś obeznany w temacie. handlujesz tam chińskimi gaciami?
  • salvemagister 04.07.05, 12:53
    Oj, dziecko, dziecko... wakacje są, idź na "Lato w mieście"...
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 13:23
    bujaj się, ty skończony kretynie...
  • salvemagister 05.07.05, 13:40
    Oj, Krzysiu, Krzysiu, bo mama internet zabierze... Głupie z ciebie dzieciątko.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 21:45
    a z ciebie to dopiero idiota do potęgi...
    żałosne.
  • salvemagister 07.07.05, 07:30
    Gość portalu: krzyś napisał(a):

    > a z ciebie to dopiero idiota do potęgi...
    > żałosne.

    Krzysiu, idź na leżakowanie.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 21:36
    tobie za to pomoże lobotomia, frajerze.
  • salvemagister 07.07.05, 21:58
    Gość portalu: krzyś napisał(a):

    > tobie za to pomoże lobotomia, frajerze.

    Krzysiu, mama woła na kaszkę z mleczkiem.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 19:50
    idioto z mózgiem wielkości groszku, zamiast pisać głupoty sprawdź czy za
    drzwiami nie czekają panowie w białych kitlach z kaftanikiem dla ciebie.
    sądząc po twych wpisach poziom twego debilizmu osiągnął już szczyt, ale
    zobaczymy co będzie dalej.
    chyba słaba sprzedaż chińskich gaci na bazarze doprowadziła cię do takiego
    stanu....smutne.
    niech to będzie przestrogą dla innych straganiarzy. skończą jak ty i może moje
    piękne miasto uwolni się od tego badziewia.
  • varsovik 08.07.05, 20:57
  • salvemagister 09.07.05, 09:02
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 15:55
    widocznie trafiłem w czuły punkt, he he.....
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 09.07.05, 18:57
    Czackiego ukończyłam w czasach, gdy jego obecni uczniowie nie byli nawet w
    planach, ba może nawet ich rodzice nie mieli pojęcia o wzajemnym istnieniu. Tym
    nie mniej nie mam jeszcze tak wielkiej sklerozy, aby nie rozeznawać sytuacji
    wokół siebie.
    Z przerażeniem czytam krzysiopodobne posty. Mozna mieć na jakiś temat takie lub
    inne zdanie, można coś krytykować, z czymś się nie zgadzać, ale trzeba to po
    pierwsze umieć uzasadnić a po drugie wypowiedzieć swoje zdanie w sposób
    cywilizowany, nie obrażając rozmówcy.
    Cóż kindersztubę i zasady dobrego wychowania wynosi się z domu, niektórzy -
    niestety- nie mieli szczęścia, aby przyglądać się i słuchać ludzi kulturalnych.
    Bywa i tak, a na dowód tego - vide chamskie wypowiedzi.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 19:44
    na chamstwo odpowiada się chamstwem. od mojego rodzinnego domu się odp****,
    głupia babo!
    dostatecznie uzasadniłem moje wypowiedzi, czego chce ten idiota? danych
    statystycznych? palant z mat-fizu...
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 09.07.05, 20:47
    Tylko cham na niewłaściwe zachowanie odpowiada chamstwem. Jesli rozładowujesz
    się wypisując inwektywy- to pisz sobie, wymyslaj, ublizaj - do woli. Klawiatura
    zniesie wszystko. Musisz byc biednym, zakompleksionym, nic nie znaczącym ,
    odrzuconym przez wszystkich młodym człowiekiem, który na łamach internetu
    usiłuje pokazać na co go stać. A stac go na wklepywanie powyższych postów.
    Człowiek z przyzwoitego domu, porządej kulturalnej rodziny, mający jakieś
    zainteresowania , wartosci tak się nie zachowuje.
    Współczuję.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 20:59
    ha ha ha!!! jesteś żałosna wnioskując na podstawie postów w internecie kim
    jestem i jakie mam zainteresowania.
    a jeśli jestem pracownikiem administracji na co dzień użerającym się z głupkami
    waszego pokroju i wreszcie mam okazję się zrelaksowac pisząc co naprawdę myślę
    o idiotach, z którymi użeram się na co dzień?
    może w ten sposób się odstresowuję? i nic ci do tego! idź poczytać
    sobie "trędowatą" bo taki poziom sobą reprezentujesz, widać do internetu się
    nie nadajesz. FUCK OFF!!!!
  • varsovik 11.07.05, 16:34
    Gość portalu: krzyś napisał(a):

    > ha ha ha!!! jesteś żałosna wnioskując na podstawie postów w internecie kim
    > jestem i jakie mam zainteresowania.
    > a jeśli jestem pracownikiem administracji na co dzień użerającym się z głupkami
    >
    > waszego pokroju i wreszcie mam okazję się zrelaksowac pisząc co naprawdę myślę
    > o idiotach, z którymi użeram się na co dzień?
    > może w ten sposób się odstresowuję? i nic ci do tego! idź poczytać
    > sobie "trędowatą" bo taki poziom sobą reprezentujesz, widać do internetu się
    > nie nadajesz. FUCK OFF!!!!

    Wtrącę się. Jesteś internetowym gówienkiem. Onanistą, który znajduje przyjemność
    w umieszczaniu prymitywnych uwag nie dotyczących tematu.
  • Gość: krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:19
    wal się! nie jesteś w temacie.
  • salvemagister 09.07.05, 22:21
    Ewo,
    Zignoruj prostaka i powiedz mi, kiedy mniej więcej kończyłaś Czackiego? Czy
    uczył Cię ktoś, kto uczył jeszcze potem przez długi czas?
    Pozdrawiam
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 10.07.05, 15:26
    Zdawałam maturę w 1976 roku - stulecie szkoły.
    Z nauczycieli, których pamiętam to: polonistka p. Kocira, dyrektor p. Czubaty,
    rusycystka - p. Mandrewicz ( z tego co wiem uczy do dziś), fizyka -p. Strączek
    i p. Sokołowska, matematyka p. Kuran, historia -p. Zieliński, po -p. Sawicki (
    zmarł na udar), w-f p. Zukowska ( chyba).
    A z prostakiem - Krzysiem dyskutować nie będę, bo szkoda czasu i emocji (
    czytanie tego typu postów musi uruchamiać negatywne emocje).
    Pozdrawiam. Ewa
  • Gość: XXVII IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 15:28
    Czy chodziłaś z Danką Jastrzębską???
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 10.07.05, 21:58
    Chyba nie, ale w sąsiedniej klasie była dziewczyna o imieniu Danka- nazwiska
    nie pamietam.
  • salvemagister 11.07.05, 08:36
    P. Kocira uczyła jeszcze za moich czasów, była wicedyrektorem szkoły. Potem
    odeszła na emeryturę. Dyrektor Czubaty już był emerytowany, jednak pojawiał się
    na wszystkich akademiach szkolnych. Pani Żukowska uczyła jeszcze przez chwilę wf
    (dziewczyny). Co do rusycystki nie jestem pewien czy to ta, bo mnie nie uczyła,
    ale miała przezwisko wśród uczniów (i być może takie było jej imię) Sabina.
    Pozostałych nauczycieli nie znam, no tylko ze słyszenia p. Kurana, jako że pani
    Teresa Kuran była (i nadal jest) dyrektorem szkoły, a Witold Kuran uczy fizyki.

    Za moich czasów szkoła obchodziła 115-lecie :-)

    Pozdrawiam
  • beata1002 22.07.05, 22:29
    ciekawa jestem czy pamietasz wystepy zorganizowane na 100 lecie szkoly w
    Akademiku "RYWIERA"
  • salvemagister 13.08.05, 13:51
    O, proszę, to było nawet takie coś. Szkoła obchodzi jubileusze co 5 lat, ale
    zwykle robi z tej okazji tzw dzień otwarty dla absolwentów. Byłem raz za czasów
    szkolnych, bo musiałem przyjść, i raz jako absolwent. Ale rozczarowałem się, bo
    nauczyciele raczej unikali odwiedzających, chowali się w palarni i tylko z
    niektórymi udało się porozmawiać. Niektórzy nawet nie odpowiadali na "dzień
    dobry". Cóż.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 21.08.05, 21:15
    Pewnie, że pamiętam. Niedługo będzie 30 rocznica stulecia Czackiego.
  • Gość: Kolo IP: *.dzielna.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 23:32
    Czytam te posty młodych frustratów i się zastanawiam dlaczego mają pretensje do
    Czackiego a nie do siebie smych. Ja ukończyłem Czackiego w 81, potem PW, potem
    jeden z uniwersytetów kanadyjskich, potem MBA a potem zacząłem studia
    doktoranckie na PAN-e. W pewnej mierze jest to zasługą Czackiego. Wiadomo, że
    byli nauczyciele ciemniacy i chamy, tak jak pewna pani od chemii, której
    nazwisko się już pojawiło. Ale ja chciałbym wymienić Panią prof. Sokołowską
    (zresztą nauczyciela akademickiego z PW) ,którą szalenie lubiłem. A ja po
    latach tyrania w dużych zagraniczniych korporacjach mam małą ale własną firemkę
    i z nostalgią wspominam dawne czsy.
  • ann17 20.01.06, 12:45
    Witaj,
    ja muaturę zdawałam w 83, i p. Sokołowska to jedna z najlepszych moich
    nauczycielek. uczyła mnie tylko rok, była postrachem, ale te obszary fizyki
    które ona uczyła - miałam opanowane świetnie, na wiele lat. Poza tym -
    matematyka - Tadeusz Kuran - też super. polski - p. Cieślikowska. nasza klasa
    miała szczęście do nauczycieli.
  • Gość: Michał44 IP: *.aster.pl 20.01.06, 23:47
    Poniatówka górą!!!
  • Gość: ann17 IP: *.acn.waw.pl 03.06.06, 20:42
    ciekawe kiedy?
  • salvemagister 21.02.07, 21:54
    Piszę po przerwie, bo wątek zdycha a trafiłem w sieci na tę stronę

    www.czacki.edu.pl/
    Jest galeria (niestety nie ma zdjęć sprzed lat) i namierzyłem wśród grona kilka
    znajomych twarzy.
    Pozdrawiam
  • Gość: Nina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 09:36
    Nasza szkoła i klasy są umieszczone na nasza-klasa.pl/
    Portal, niestety, nie zawsze jest czynny, ale warto popróbować i
    znaleźć starych znajomych. Ja już część odszukałam. Oj, zmieniliśmy
    się przez te lata...

    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka