Chciał żyć w pałacu hrabia z hrabiną
A zwał się Bronek - pieski - niebieski
Pragnął z pałacu zrobić melinę
I pitigrilił się z tym wu-es-i
Niewinne serce miała hrabinia
Chociaż przy Bronku roniła łezki
A on był łajdak i straszna świnia
I pitigrilił się z tym wu-es-i
Bronek miał kumpli, chłopaków z miasta
Co wiedli żywot ptaków niebieskich
On po salonach z herbem się szastał
A po godzinach - znów z tym wu-es-i
Tak mu płynęło życie dostatnie
Marzył się pałac - prawie królewski
Aż pewien Antek nagle tak chlapnie:
"Bronek, co ciebie łączy z wu-es-i ?"
Nadął się Bronek, w zaparte idzie
A na Antosia wypuścił pieski
Które szczekają okrągły tydzień
Że Antek kłamie o tym wu-es-i
"Antek oszołom, Leszek kurdupel
Cała wataha niewarta kreski"
Trzeba by wszystkich ich zebrać w kupę
A resztę zrobi sprytne wu-es-i
Leciał samolot, o coś zahaczył
Po czym zostały z niego driebiezgi
Bronek się rano w lustrze zobaczył
I zwołał swoich chłopców z wu-es-i
Hajda na pałac, hajda na biura
Łapać laptopy, fiszki, pineski
Że duża zrobi się awantura?
Co to dla sprytnych chłopców z wu-es-i
Bronek już chodzi w butach po Lechu
Lecz mu się od nich wykrzywią stópki
I raczej będzie mu nie do śmiechu
Bo to wybory - nie żadne słupki.
--
<a rel="nofollow" href="
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
f=28897">Chicago i reszta świata </a>