Cytat
- Stałem w hotelowym oknie i zdejmowałem tę nieszczęsną kamerę, która wtedy rejestrowała mgłę. Robotnicy akurat obok coś naprawiali i obawiałem się, że mogą strącić mi kamerę z parapetu albo ją uszkodzić, więc ją zdjąłem. I to był moment decydujący. Akurat trzymałem kamerę w rekach, już niestety wyłączoną, i najpierw usłyszałem ten dziwny dźwięk silników, a potem zobaczyłem już bardzo nisko lecący, spadający samolot, który lewym skrzydłem był skierowany pod katem ok. 90 stopni w dół. Potem był łomot, eksplozja, wybuch, słup ognia - tak moment katastrofy opisuje Sławomir Wiśniewski, operator kamery, który był naocznym świadkiem katastrofy polskiego Tu-154M 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.
Dziś w Sejmie zostały pokazane jego materiały ze Smoleńska. Sam Sławomir Wiśniewski tonował oczekiwania związane z upublicznieniem nieznanych dotąd nagrań, bo wie, co na nich faktycznie jest: ponad godzina nagrania mgły, co nic nie wnosi do postępowania i trudno też pokazywać w telewizji.
- Ja widziałem, że skrzydło było skierowane do ziemi. Czy samolot się potem obrócił, czy koziołkował, czy jakoś się przetaczał, to nie wiem - precyzuje. Jak podkreśla, widział zarys samolotu, bo mgła była gęsta, a wypadek miał miejsce wśród drzew. Ocenia jednak, że po przechyleniu się maszyny - jak mówili mu specjaliści ds. lotnictwa - nie było już żadnych szans na wylądowanie, ani na to, aby ludzie przeżyli.
Wiśniewski nie miał początkowo świadomości, że właśnie rozbił się polski samolot z delegacją z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Dowiedział się o tym dopiero po zatrzymaniu go przez FSB.
(TSz)
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/naoczny-swiadek-katastrofy-tu-154-to-byl-decydujac,1,4193238,wiadomosc.html
A tutaj:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88722,9160192,_Uslyszalem_lomot__pozniej_zobaczylem_slup_ognia_.html p. Wiśniewski twierdzi, że dostał SMS-a z Polski z informacją, "że to jest nasz polski samolot z całą ekipą z Prezydentem na pokładzie".
--
Nasza strona - B i z u r i o
Biżuteria - Kobieca Pasja