Ktoś się zapyta dlaczego wymieniam i kierowców i Miejskiego
Inżyniera Ruchu oraz ZDM.
1. bo nie umieją jeździć, prawa jazdy dostają ci, którzy jeździć
albo nie potrafią albo za kierownicą dostaja małpiego rozumu
2. Decydencji traktują cały administracyjny obszar miasta bez dużego
rozróżnienia.
I tak na tym odcinku Puławskiej spokojnie można podnieść do 70-80
(jest 50 a nie ma tam żadnych kolizji), podobnie Dolinę Służewiecką
(jest 60). Przecież na wąskich, dwukierunkowych, z dużym ruchem
pieszych i parkujących samochodów jest w Warszawie też jest 50. W
Niemczech na osiedlach jest generalnie 30, za to na dwujezdniowych
ulicach nawet w mieście spotka się dopuszczenie do 60, 70.
Po wielokroć władze miasta zapowiadaja przegląd ulic i urealnienie
prędkości. Dla mnie oznacza to i w dół i w górę. I generalnie
uważam, że w Prawie o Ruchu Drogowym powinno się przewidzieć z
definicji 60 na każdej jezdni ulicy dwujezdniowej (a znakami można
byłoby tę wartość zmieniać). Tak jest na drogach szybkiego ruchu -
na jednojezdniowej jest 100 a na dwujezdniowej 110 a innych
odpowiednio 90 i 100. Ponadto 60 powinno być dozwolone na drogach
przelotowych przez miejscowości a będące drogami krajowymi (symbol
jedno lub dwu cyfrowy) lub wojewódzkimi (symbol trzy cyfrowy).
No i natłok znaków drogowych świadczy dobitnie o nieznajomości
Kodeksu Drogowego przez MIR i ZDM. Umieszcza się znaki tam gdzie
zachowanie wynika wprost z przepisu kodeksowego. I niech ZDM zdejmie
w Warszawie znaki zakazu ruchu traktorów (z wyjątkiem ulic gdzie
dozwolone jest 60 i więcej).
www.grupa33.jgora.pl/Article264.phtml