Dodaj do ulubionych

Skarb Państwa pozwał PAN i mieszkańców Jazgarze...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 11:55
A może przyczyną "kłopotów" są lepkie łapy mieszkańców budynku przy
ul. Jazgarzewskiej 17. Poniżej fakty, o których pisała "Rzepa"

Rezydencja Maltańska do sądu
Michał Kozak 20-02-2008, ostatnia aktualizacja 20-02-2008 01:52
Czy Skarb Państwa odzyska sprzedaną za bezcen atrakcyjną działkę
przy Jazgarzewskiej 17, na której firma Keram Development wybudowała
już luksusowy apartamentowiec – Rezydencję Maltańską? Ministerstwo
Skarbu Państwa skierowało do sądu pozwy, w których domaga się
unieważnienia bezprawnych transakcji.

O losach Rezydencji Maltańskiej „Rz” pisała wielokrotnie. Mimo że
rynkowa wartość gruntu wynosi ok. 28 mln zł, jej użytkownik
wieczysty – Polska Akademia Nauk sprzedała je w latach 2005 – 2006
za ok. 7 mln zł grupie znanych osób – nabywcom apartamentów
wybudowanych tam przez Keram Development. Zrobiła to, mimo że
transakcji sprzeciwił się minister skarbu. Zdaniem urzędników MSP
takie działanie to niezgodne z prawem obejście prawa.

Wśród nabywców znaleźli się m. in. wiceminister finansów Elżbieta
Chojna-Duch, zasiadający we władzach Związku Polskich Kawalerów
Maltańskich prawnik Jerzy Baehr, były szef Giełdy Papierów
Wartościowych Wiesław Rozłucki, prezes Cardif Polska Jan Emeryk
Rościszewski, szef firmy deweloperskiej Juvenes Rafał Szczepański i
zasiadający we władzach Keramu Michał Skotnicki.Sprawą zajęło się
Centralne Biuro Antykorupcyjne, zaś w październiku zeszłego roku
rozpoznający skargę PAN na ministra sąd uznał, że MSP słusznie
sprzeciwiło się niekorzystnej transakcji. By odzyskać grunt, MSP
musi jednak unieważnić umowy sprzedaży. Dlatego do sądu trafiły
pozwy przeciw nabywcom udziałów.

Uczestnicy transakcji decyzji MSP nie akceptują.

– To jakaś paranoja, trzeba było pilnować tego, co się dzieje, od
początku, a nie dopiero teraz – denerwuje się prezenter Krzysztof
Materna, który także kupił apartament i udział w gruncie przy
Jazgarzewskiej. – Jeśli stracę mieszkanie będę się domagał
odszkodowania od inwestora – zapowiada.

Edytor zaawansowany
  • Gość: j23 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 11:59
    Kupili grunt za cenę 4 razy niższą od rynkowej (7 mln zamiast 28
    mln). Dlatego MS nie chciał dać zgody na sprzedaż nieruchomości.
    Ktoś wreszcie zabrał się za pilnowanie mienia publicznego, to od
    razu wrzask cwaniaków
  • Gość: gary IP: *.idzik.pl 23.02.08, 14:27
    Takie same cwaniaki jak WY z Jazgarzewskiej przypomnijcie sobie jak WY
    TOWARZYSZE kupowaliscie pól miasta skakało koło WAS.

    P.S
    Nie wiem czy dacie radę nowej władzy.Pozdrawiam
  • Gość: j23 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 18:12
    Ale dałeś do pieca... Co mnie interesują sąsiedzi?! Podprowadzona
    działka za 30 mln, to jest to! Rozumiem, że socjeta obok mentalności
    Kalego każdego kto nie popiera ich "inwestycji" sprowadza do jednego
    mianowski "komuch", "Żyd", "mason albo "cyklista". Co za ograniczone
    koły! Dziadek zawsze twierdził, że herbowi to przygłupy :)
  • Gość: aeret IP: *.acn.waw.pl 23.02.08, 13:35
    Skarb Państwa kontra ludzie

    Czy można kupić mieszkanie, nabyć prawo wieczystego użytkowania
    gruntu pod nim, a później dostać za to... pozew do sądu? Jak
    najbardziej. Zwłaszcza jeżeli podpadło się wpływowym sąsiadom.
    Mieszkańcy budynku na Mokotowie muszą udowadniać, że nie złamali
    prawa.


    autor zdjęcia: Dominik Pisarek
    źródło: Życie Warszawy
    +zobacz więcej– Właśnie zaczęliśmy urządzać nasze mieszkania.
    Zamiast wydawać pieniądze na wyposażenie, płacimy adwokatom. Kilka
    dni temu wszyscy dostaliśmy pozwy do sądu. Ministerstwo Skarbu
    Państwa chce nam odebrać nasze domy! – alarmuje Jan Rościszewski,
    członek zarządu wspólnoty mieszkaniowej budynku przy ul.
    Jazgarzewskiej 17.

    Dlaczego państwo utrudnia ludziom życie? Agnieszka Lubieńska z
    Ministerstwa Skarbu Państwa potwierdza: – Uważamy, że udziały w
    prawie użytkowania działki i we własności postawionego na tym
    gruncie budynku zostały sprzedane z obejściem prawa – mówi.


    O co idzie spór?

    Skąd taki wniosek? Grunt przy ul. Jazgarzewskiej należy do Polskiej
    Akademii Nauk. W 2000 roku jeden z instytutów PAN wraz z firmą Keram
    Development postanowił wybudować na Jazgarzewskiej nieduży budynek
    mieszkalny. Naukowcy nie mogli jednak sprzedać działki w całości.

    Zabraniają tego przepisy rozporządzania majątkiem Skarbu Państwa,
    którego wartość przekracza 50 tys. euro. PAN podzielił działkę na
    mniejsze (i tańsze) kawałki, które były sprzedawane nie
    deweloperowi, ale już konkretnym mieszkańcom. To nie jest zabronione.

    Dlatego mieszkańcy budynku przy ul. Jazgarzewskiej są oburzeni. –
    Mamy umowy notarialne, legalność potwierdzają również wpisy w
    księgach wieczystych. Od dwóch lat płacimy też za użytkowanie
    działki – denerwuje się Leszek Nowina-Witkowski. – W takiej sytuacji
    są właściciele aż 53 mieszkań.


    Niechciani sąsiedzi

    Właściciele lokali przy ul. Jazgarzewskiej uważają, że ta sprawa to
    wynik postępowania sąsiadów z położonego obok willowego osiedla. –
    Odkąd tylko pojawił się pomysł postawienia tu bloku, ci ludzie robią
    wszystko, by torpedować inwestycję, która... zasłoniła im widok z
    okien – złości się Rościszewski i zapowiada, że mieszkańcy tak łatwo
    się nie poddadzą. – Oczywiście, będziemy się bronić w sądzie.
    Mieszkania to nasze oszczędności całego życia lub kredyty.

    Jego zdaniem, zamieszanie zostało wywołane przez członków
    mokotowskiego oddziału Ligi Ochrony Przyrody, między innymi Annę
    Chlebińską. Wspiera ją minister Julia Pitera, prywatnie teściowa jej
    córki.– Pani Chlebińska ma wysoko postawionych krewnych, którzy jej
    pomagają – potwierdza Rościszewski.

    Członkowie wspólnoty przy ul. Jazgarzewskiej 17, razem z
    mieszkańcami bloku przy ul. Leszczyny (okolice tzw. parku pod
    Skocznią), który przez te same osoby może zostać rozebrany, planują
    zawiązanie stowarzyszenia, które będzie bronić ich wspólnych
    interesów.

    Zdaniem mec. Krzysztofa Zakrzewskiego, specjalisty prawa cywilnego z
    Kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka i właściciela jednego z
    mieszkań, sprawa jest prosta. – Prześwietliłem dokumenty i nie mam
    wątpliwości. Wszystko tu jest zgodne z prawem. Działania PAN i
    nabywców udziałów były ewidentnie lege artis – ocenia mec.
    Zakrzewski.


    Sąsiedzi donoszą, prokurator umarza

    O kłopotach z inwestycją przy ul. Jazgarzewskiej Życie Warszawy
    pisało jako pierwsze już w lutym 2005 roku. Protestujący sąsiedzi
    postawili wtedy warunek: albo milion złotych, albo dalej blokujemy
    budowę.

    Były naczelny architekt miasta Tadeusz Szumielewicz (który mieszkał
    w okolicy jeszcze wtedy planowanej inwestycji) potwierdził w
    rozmowie z ŻW, że jeżeli to on dostanie zlecenie architektoniczne na
    projekt budynku, to sąsiedzi odstąpią od protestów. Miał już gotową
    koncepcję tego projektu. Za projekt zażyczył sobie miliona złotych,
    przekonując, że jeśli będzie on realizowany, to okoliczni mieszkańcy
    nie będą już blokować planowanej budowy. Deweloper nie poddał się
    jednak szantażowi i rozpoczął realizację inwestycji.

    Protestujący sąsiedzi, niezadowoleni z tego, że w ich okolicy ma
    powstać nowy budynek, walczyli wszelkimi sposobami o unieważnienie
    pozwolenia na budowę Jazgarzewskiej 17. Zdaniem lokatorów budynku
    wzniesionego na gruntach PAN, zaczęli wpływać na organy państwa, by
    unieważnić akty nabycia udziałów w gruncie. Jednocześnie członkowie
    Rady Osiedla Domów Jednorodzinnych Jazgarzewska złożyli w sądzie
    zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Dyrektor Instytutu Centrum
    Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej, który z ramienia PAN
    gospodarował działką, miał działać na szkodę instytucji przy
    zawieraniu umowy z deweloperem. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota
    sprawę jednak umorzyła, nie znajdując podstaw do postawienia nikomu
    żadnych zarzutów (dyrektor placówki nie żyje).

    Właściciele domów jednorodzinnych nie zrezygnowali i nadal słali do
    urzędników swoje protesty. W lutym 2006 roku prezydent miasta
    wstrzymał Keramowi pozwolenie na budowę. W sierpniu uchylił ją
    jednak wojewoda mazowiecki. Przez cały czas trwała budowa bloku.
    Zgodnie z przepisami budowlanymi, mogła być prowadzona.

    W tej chwili sprawą zajmuje się Najwyższa Izba Kontroli. Wniosek o
    zbadanie sprawy złożyła tam w czerwcu 2007 roku Julia Pitera. Wynik
    kontroli będzie znany za kilka tygodni, kiedy Kolegium NIK rozpatrzy
    zastrzeżenia zgłoszone przez ministra Skarbu Państwa.


    [Rozmowa]

    To sprawa jak z moich „Pajacyków”

    Z Krzysztofem Materną, satyrykiem i autorem programów telewizyjnych,
    rozmawia Marcin Hadaj

    Jak Pan skomentuje zamieszanie dotyczące budynku przy
    Jazgarzewskiej, w którym ma Pan mieszkanie? Sytuacja jest co
    najmniej niecodzienna, ale wpisuje się w absurdalną codzienność
    naszego kraju. Poważne instytucje angażują się w komiczną sprawę,
    więc można to komentować w jeden sposób: gdyby to się nie działo
    naprawdę, byłoby bardzo śmieszne. Problem jednak w tym, że dzieje
    się naprawdę. I to już wcale nie jest takie zabawne. Wręcz
    przeciwnie. Nadawałoby się do rybryki „Pajacyki” w moim dawnym
    programie telewizyjnym.

    Grupa osób mieszkających w pobliżu jest obrażona na nowych sąsiadów,
    w tym zapewne także na Pana, bo w miejscu, gdzie stoi Pana budynek,
    wiele lat nie stało nic. Dlatego używają metod prawnych, aby
    pozbawić i Pana, i innych lokatorów Jazgarzewskiej 17 prawa
    użytkowania ziemi, na której stoją Państwa mieszkania. W sądzie jest
    już wniosek. Chciałby Pan z tymi ludźmi porozmawiać?Nie, nie mam
    takiego planu, nie widzę sensu, nie mam takiej wewnętrznej potrzeby.
    Liczę na to, że osoba znacznie poważniejsza, czyli sędzia, który
    będzie się tą sprawą zajmował, zrobi to, co powinien zrobić w takiej
    sytuacji, czyli odeśle ten wniosek do odpowiedniego miejsca. Mam na
    myśli kosz na śmieci.
  • Gość: mecenas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 14:07
    > Zabraniają tego przepisy rozporządzania majątkiem Skarbu Państwa,
    > którego wartość przekracza 50 tys. euro. PAN podzielił działkę na
    > mniejsze (i tańsze) kawałki, które były sprzedawane nie
    > deweloperowi, ale już konkretnym mieszkańcom. To nie jest zabronione.
    >

    Czyli urząd, który wydał pozwolenie ma budowę niezgodnie z tzw. ujęciem
    materialnoprawnym (art.46 p.1 kc) i wieczystoksięgowym (art.24 ustawy o księgach
    wieczystych i hipotece) na 50 działkach na jeden budynek (założywszy, że po
    decyzji podziałowej było 50 działek i dla każdej odrębna księga wieczysta)
    złamał przepisy ustawy o warunkach technicznych jakim powinny odpowiadać budynki
    i ich usytuowaniu, m.in. przepis o odległościach budynków względem siebie na
    odrębnych działkach (tu dochodzą przepisy p.poż.).

    Można przywołać art. 46 par. 1 kc (i wyrok izby cywilnej sądu cywilnego sygn.
    akt.IV CK 114/02 z dnia 30.10.2004)



    no prawnicy Skarbu Państwa - do roboty hehe,

    w razie jakby post zniknął robię ctrl c i przeklejam go do innych wątków
  • Gość: mecenas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 17:19
    chodzi oczywiście o rozporządzenia Ministra Infrastruktury nie ustawę, przeoczenie
  • Gość: Wiwer IP: *.dag.pl 23.02.08, 16:12
    Chciałbym poznać choć jednego mieszkańca Jazgarzewskiej, który
    zainwestował oszczędności życia. Śmieszne - b. prezes giełdy, znani
    prawnicy itd.
    Działanie Ministerstwa zaczyna przypominać próbę egzekucji prawa.
    Chciałbym życzyć powodzenia w procesie ministerstwu. Budowa była
    oficjalnie wstrzymana jednak developer nie zastosował się do zakazu
    dlatego dziwi fakt, że mieszkańcy się oburzają teraz. Była szansa na
    niewybudowanie tego domu.
    Uśmiech na twarzy wzbudza zdjęcie pana Mecenasa z dziećmi, który
    oburza się na to jak nasze Państwo podchodzi do reprywatyzacji a nie
    ma skrupułów w tym przypadku. Selektywna świadomość dotycząca
    własności.
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 18:16
    Jemu zanrać? Żle! On zabrać? Popieranie budownictwa mieszkaniowego!
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 01:46
    Płacili za metr mieszkania 7000. Chciałabym kupić mieszkanie za taką
    cenę w takim miejscu. A czy były jakieś ogłoszenia lub reklamy, bo
    jakoś nie mogę sobie przypomnieć? Czy aby nie było tak, że jeszcze
    przed sprzedażą gruntu przez PAN lista mieszkańców była już ustalona?
  • Gość: Archie IP: *.aster.pl 24.02.08, 01:04
    ... to znany "przekrętowicz" ! Inwestycja przy jazgarzewskiej 37 to
    jeden z jego wielu podobnych numerów. Występuje teraz "w obronie"
    ludzi, których co najmniej część (bo część doskonale wiedziała, na
    czym polega ten "biznesik" !) wpuścił w ten śmierdzący kanał, a
    teraz się nimi zasłania ! ... a im bardziej znane nazwisko, im
    więcej dzieci w "krzywdzionej" przez Skarb Państwa rodzinie, która
    chcą pozbawić "dorobku całego życia" tym "ciekawiej" dla mediów.
    A ci faktycznie pokrzywdzeni i oszukani powinni jego właśnie podać
    do sądu ! Panie Materna ! myślałem, że Pan jest mądrzejszy i nie da
    się oszukać takiemu cwniaczkowi jak Rafał Sz., bo przeciez chyba nie
    działał Pan z nim w zmowie ? ... a może jednak ?
    Archie
  • Gość: Zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:33
    Grunt to spokój
    23.08.2004, MK

    Dlaczego Polska Akademia Nauk chce się pozbyć atrakcyjnej działki
    GRUNT TO SPOKÓJ



    Rzeczoznawcy wycenili tę działkę na ponad 5 milionów złotych. W
    przetargu PAN mogłaby uzyskać za nią dużo więcej

    FOT. JAKUB OSTAŁOWSKI



    Polska Akademia Nauk może stracić atrakcyjną działkę w centrum
    miasta przy Jazgarzewskiej 17. Prawie 4 tys. mkw. w sąsiedztwie
    zabytkowego parku Sieleckiego to nie lada gratka dla inwestorów.
    Rzeczoznawcy wycenili ją na 5 mln 256 tys. zł, jednak ceny
    nieruchomości osiągane w przetargach są zwykle znacznie wyższe.
    Wszystko przez to, że przed czterema laty podpisano niekorzystną dla
    PAN umowę, z której Akademia chce się teraz wycofać.

    Kilka lat temu na Jazgarzewskiej stał stary budynek dydaktyczny
    Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej.

    - Był tak zdewastowany, że nie warto go było remontować. Został
    rozebrany. Ówczesne władze instytutu wpadły na pomysł, by wybudować
    tam apartamentowiec. Mogliby tam mieszkać uczeni, część byłaby
    wynajmowana - opowiada profesor Paweł Grieb, dyrektor ds. naukowych
    instytutu.

    Placówka naukowa nie miała pieniędzy na realizację planów. Jej
    szefowie wpadli więc na pomysł, by znaleźć partnera do tej
    inwestycji. Wybrali spółkę Keram Development, utworzoną zaledwie dwa
    miesiące przed podpisaniem umowy. Firma o kapitale zakładowym 5 tys.
    zł miała sfinansować i poprowadzić inwestycję wartą kilkadziesiąt
    milionów złotych.

    Zgodę na zawarcie umowy - podpisanej jesienią 2000 r. - wydał
    ówczesny wiceprezes PAN Jerzy Kołodziejczak. W dokumencie PAN dała
    swojemu partnerowi bardzo korzystne obietnice. Zobowiązała się
    m.in., że jeśli wycofa się z umowy, to zwróci spółce Keram
    poniesione nakłady i zapłaci karę umowną w wysokości 15 proc.
    planowanej inwestycji, czyli prawie 8 mln zł.

    Szybko okazało się, że Keram Development nie ma pieniędzy. Spółka z
    tak niskim kapitałem nie miała też szans na uzyskanie kredytu
    bankowego, a umowa nie dawała jej prawa do gruntu.

    - My zaś nie mieliśmy zamiaru się zadłużać - przyznaje profesor
    Grieb.

    W poszukiwaniu zaginionej firmy

    Dziś PAN chce przejąć na siebie ciężar rozwiązania umowy z firmą. 14
    maja br. zwróciła się do ministra skarbu państwa o zgodę na sprzedaż
    prawa użytkowania wieczystego działki spółce Keram Development.
    Prosi o zgodę na tryb bezprzetargowy. Powołuje się na uzgodnienia ze
    spółką: Keram nie będzie się domagać od PAN zapłaty kary, jeśli
    będzie mógł kupić działkę za 5 mln 450 tys. zł. To zaledwie 200 tys.
    zł więcej niż szacunki rzeczoznawców. Kwota przez nich podana jest
    zazwyczaj ceną wywoławczą licytacji. Podczas przetargu cena
    nieruchomości może wzrosnąć nawet kilkakrotnie.

    - Po co spółce, która nie ma pieniędzy, by wywiązać się ze
    zobowiązań wobec PAN, grunt przy Jazgarzewskiej - pytamy profesora
    Grieba.

    Odpowiedź jest zaskakująca.

    - Właściwie to już nie Keram jest stroną umowy. Znaleźli jakiegoś
    partnera, który przejmie ich z gruntem i projektem - informuje Grieb.

    Pytania bez odpowiedzi

    Chcieliśmy zadać kilka pytań PAN. Dlaczego Akademia wybrała spółkę,
    która nie był w stanie zrealizować zamierzeń? Dlaczego nie dąży dziś
    do rozwiązania umowy z powołaniem się na nierzetelność partnera?
    Dlaczego godzi się na żądania Keramu dotyczące bezprzetargowej
    sprzedaży, mimo że wina leży po jego stronie. Czy władze Akademii
    wiedzą, że za Keramem stoi inwestor zainteresowany terenem? Dlaczego
    wobec tego nie skorzystać z tego zainteresowania wystawiając teren
    na przetarg?

    Próbowaliśmy dowiedzieć się tego u źródła - w Biurze Finansów i
    Majątku PAN, które przygotowało wniosek o zgodę na sprzedaż działki
    Keramowi i prowadzi sprawę. Włodzimierz Michalak, wicedyrektor
    biura, odmówił udzielenia informacji.

    Próbujemy skontaktować się z Keramem. Na tablicy informacyjnej
    wiszącej na placu budowy znalazły się dane spółki i jej założyciela -
    Marek Żupański jest kierownikiem budowy. Siedziba firmy mieści się
    w kompleksie PAN przy ul. Pawińskiego. Pod podanym telefonem odzywa
    się jednak nie Keram, lecz firma PIB Nadarzyn.

    - W sprawie Keramu proszę dzwonić do Juvenesu - radzi kobiecy głos.
    Juvenes to znana na warszawskim rynku spółka deweloperska. Z
    Krajowego Rejestru Sądowego można się dowiedzieć, że w listopadzie
    zeszłego roku jej szef Rafał Szczepański został prezesem... Keramu.

    Telefon komórkowy Żupańskiego podany na tablicy nie działa.

    Wszędzie pełno wad

    W sprawie inwestycji przy Jazgarzewskiej wypowiedziało się już
    Ministerstwa Skarbu Państwa. Dotarliśmy do dokumentu wysłanego z
    ministerstwa do kancelarii premiera. Czytamy w nim, że "... zawarcie
    umowy o wskazanej treści nie zabezpieczało w sposób właściwy
    interesów PAN - Instytutu Centrum Medycyny Doświadczalnej i
    Klinicznej" - stwierdza Jan Matuszewski, dyrektor Departamentu
    Ewidencji i Gospodarki Mieniem Skarbu Państwa. Ponadto wątpliwości
    ministerstwa budzi "przedsięwzięcie gospodarcze polegające na
    wybudowaniu budynku i uzyskiwaniu dochodów z wynajmowania lub
    dzierżawienia pomieszczeń".

    Ustalenia, do jakich doszedł urzędnik, idą jeszcze dalej.
    Ministerstwo zauważa, że umowę w imieniu PAN zawarł Instytut Centrum
    Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej. Instytut nigdy nie był ani
    użytkownikiem wieczystym terenu, ani właścicielem budynków, które
    tam stały - stwierdza w piśmie. Nie był zatem uprawniony do zawarcia
    umowy z Keram Development. "W świetle powyższego powstaje
    wątpliwość, czy (...) umowa ta nadal obowiązuje i czy stroną tej
    umowy jest Polska Akademia Nauk".

    Michał Kozak

    23.08.2004
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:35
    W oczekiwaniu na wyrok
    25.01.2006, MK
    INWESTYCJE Czy PAN odda działkę za cudzy dług? W oczekiwaniu na
    wyrok Warszawski Sąd Apelacyjny rozstrzygnie dziś, czy minister
    skarbu ma rację, nie zgadzając się na zbycie bez przetargu gruntu
    przy ul. Jazgarzewskiej. Spółka Keram Development chce go przejąć od
    PAN. Sporna działka przy Jazgarzewskiej (c) ROBERT GARDZXIŃSKI
    W 2000 r. Instytut Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN
    zawarł z Keramem umowę. Razem mieli budować mieszkania na gruncie
    przy ul. Jazgarzewskiej, użyczonym instytutowi przez PAN na cele
    statutowe. W umowie zapisano wysokie, sięgające 15 proc. wartości
    inwestycji kary na wypadek rezygnacji instytutu ze współpracy.
    Przeciw budowie protestowali okoliczni mieszkańcy, więc instytut
    wycofał się z interesu. Według Keramu powinien teraz zapłacić prawie
    8 mln zł odszkodowania. W zamian za rezygnację z roszczeń Keram chce
    przejąć tę działkę o powierzchni prawie 4 tys. metrów kwadratowych.

    Zdaniem ministra ICMDiK jest odrębną od PAN osobą prawną i sam
    powinien odpowiadać za skutki umowy. MSP uważa, że jeśli akademia
    chce pozbyć się gruntu, powinna sprzedać go na przetargu. Zauważył
    też, że roszczenia Keramu nie są udokumentowane. Sąd Okręgowy, do
    którego PAN się odwołała, przyznał rację ministrowi.

    Szefowie instytutu nie zamierzają wypowiadać się w tej sprawie.
    Dyrektor ICMDiK Zbigniew Czernicki odsyła do Michała Skotnickiego,
    który jest członkiem zarządu Keramu. Ten przekonuje, że wszystko
    jest w porządku. Podobnego zdania jest PAN.

    - Mamy obowiązek troszczyć się o instytut. Dlatego chcemy oddać nasz
    grunt za długi - tłumaczy Małgorzata Kozłowska, dyrektor biura
    finansów i majątku PAN.

    W październiku zeszłego roku w sprawę włączyła się warszawska
    Prokuratura Okręgowa. Zwróciła się do prezydenta Warszawy o
    uchylenie uzyskanego przez ICMDiK pozwolenia na budowę
    apartamentowca przy Jazgarzewskiej.

    - Instytut nie miał prawa do dysponowania terenem na cele budowlane.
    Mimo to, występując o pozwolenie na budowę, zataił tenfakt. W
    związku z tym urząd powinien uchylić decyzję wydaną na podstawie
    nieprawdziwych informacji - mówi Maciej Kujawski, rzecznik
    Prokuratury Okręgowej.

    Na początku listopada ub. r. prokurator wystąpił też do prezydenta
    miasta, by do czasu rozpatrzenia sprzeciwu wstrzymał wykonanie
    decyzji. Ten nie zareagował.

    Keram zaś stanowczo odrzuca zarzuty prokuratora.

    - Nie przesłuchał nikogo z naszej strony. Ma do tego prawo, ale waga
    tego sprzeciwu jest inna niż prawomocnego pozwolenia na budowę -
    twierdzi Michał Skotnicki.

    Instytut wniósł do ministra sprawiedliwości wniosek o objęcie
    działań prokuratury szczególnym nadzorem. - Czasem dzięki temu
    prokurator staje się bardziej obiektywny i może wycofać sprzeciw -
    mówi Skotnicki.

    Michał Kozak 25.01.2006
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:37
    Czekają na Sąd Najwyższy
    26.01.2006, MK
    PAN kontra minister skarbu państwa Czekają na Sąd Najwyższy
    Warszawski Sąd Apelacyjny nie zdecydował wczoraj, czy Polska
    Akademia Nauk może przekazać prywatnej firmie atrakcyjny teren przy
    Jazgarzewskiej. Na działce przy Jazgarzewskiej 17 miał powstać
    apartamentowiec (c) ROBERT GARDZIŃSKI
    Sędziowie rozpatrujący spór między PAN a ministrem skarbu
    zdecydowali o przesłaniu do Sądu Najwyższego pytania prawnego. - W
    podobnej sprawie rozpatrywanej przez inny skład sędziowie SA uznali,
    że w rozprawie przed sądem okręgowym powinien brać udział ławnik -
    wyjaśnia sędzia Barbara Trębska.

    W przypadku Jazgarzewskiej ławnika nie było, ale tym razem Sąd
    Apelacyjny uznał, że nie musiało go być.

    - Nie chcemy, by w tym samym sądzie w podobnych sprawach orzekano
    odmiennie. Stąd pytanie do Sądu Najwyższego - tłumaczy sędzia
    Trębska.

    Jeśli SN uzna, że postępowanie w pierwszej instancji było
    prawidłowe, Sąd Apelacyjny rozstrzygnie sprawę merytorycznie. Jeśli
    nie, sprawa wróci do sądu okręgowego. Na odpowiedź trzeba będzie
    poczekać dwa, trzy miesiące.

    Instytut Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN na gruncie
    użyczonym mu przez akademię na cele statutowe postanowił wybudować
    apartamentowiec. Jako partnera inwestycji wybrał firmę Keram
    Development z kapitałem zakładowym 5 tys. zł, która wcześniej
    mieszkań nie budowała. W umowie zapisano, że w razie odstąpienia od
    inwestycji instytut ma zapłacić karę - 15 procent jej wartości.

    Apartamentowca nie ma, ICMDiK budować już nie chce, natomiast za
    nieudokumentowane długi wobec partnera miałby dziś płacić 8 mln zł.
    W zamian za odstąpienie od żądań Keram chce przejąć należący do PAN
    grunt. Pomysłowi sprzeciwił się minister skarbu. Uznał, że
    rozwiązanie jest niekorzystne, a PAN może pozbyć się działki tylko w
    drodze przetargu.

    Przedstawiciele Keramu i PAN twierdzą, że nawet jeśli ostateczny
    wyrok sądu będzie dla nich niekorzystny, grunt przy Jazgarzewskiej
    zostanie spółce przekazany. - Teraz mamy nowy rząd i nowy minister
    zgodzi się na przekazanie gruntu - przekonują.

    - Minister podtrzymuje swoją decyzję w tej sprawie - informuje
    Barbara Kasprzycka, rzecznik prasowy MSP.

    Michał Kozak 26.01.2006
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:42
    PAN deweloper
    27.07.2006, MK

    PRAWO PAN deweloper Na państwowym gruncie oddanym przez Polską
    Akademię Nauk prywatna spółka buduje bez zgody ministra i wbrew
    postanowieniu prezydenta Warszawy luksusowy apartamentowiec Działka,
    na której powstaje apartamentowiec, znajduje się w atrakcyjnym
    miejscu, pełnym zieleni (c) ROBERT GARDZIŃSKI
    Zabytkowy park Sielecki na Dolnym Mokotowie, oaza zieleni z
    jeziorkiem, przyciąga inwestorów. Instytut Centrum Medycyny
    Doświadczalnej i Klinicznej PAN oraz nieznana nikomu spółka Keram
    Development już sześć lat temu postanowiły zrobić interes na
    znajdującym się nieopodal państwowym gruncie. Zdecydowały, że przy
    Jazgarzewskiej 17 wybudują "obiekt lub obiekty o wysokim
    standardzie".

    Grunt to klauzula
    Właścicielem liczącej prawie 4 tys. mkw. działki jest Skarb Państwa.
    PAN jest jej użytkownikiem wieczystym. 13 września 2000 r. prezes
    akademii użyczył gruntu Instytutowi Centrum Medycyny Doświadczalnej
    i Klinicznej PAN, zaznaczając w dokumencie, że instytut może używać
    nieruchomości wyłącznie "w zakresie niezbędnym dla realizacji
    działalności określonej w jego statucie".

    Dwa tygodnie później władze placówki naukowej zawarły umowę ze
    spółką Keram. Firma bez doświadczenia (powstała kilka tygodni
    wcześniej) i pieniędzy (jej kapitał zakładowy wynosił 5 tys. zł)
    miała postawić apartamentowiec wart kilkadziesiąt milionów złotych.
    Keram zobowiązał się sfinansować budowę i jako inwestor zastępczy
    prowadzić wszystkie sprawy z nią związane.

    W dokumencie znalazł się kluczowy dla dalszych wydarzeń zapis, że
    instytut za odstąpienie od umowy zapłaci 15 proc. wartości
    planowanej inwestycji - wraz z innymi rozliczeniami prawie 8 mln zł.
    Nawet gdyby zrezygnował dlatego, że to spółka nie wywiązała się ze
    zobowiązań.

    W 2002 r. ówczesna gmina Centrum wydała instytutowi pozwolenie na
    budowę apartamentowca przy Jazgarzewskiej. I wtedy szefowie
    instytutu nieoczekiwanie zdecydowali, że budować nie chcą i wolą
    zapłacić karę Keramowi. PAN podjął decyzję, że spłaci za instytut 8
    mln zł, przekazując spółce działkę na Jazgarzewskiej.

    Minister mówi nie
    Więcej szczegółów znaleźliśmy w sprawozdaniu Keramu za rok 2003
    złożonym w Krajowym Rejestrze Sądowym: "W roku 2003 zarząd spółki
    kontynuował działania zmierzające do rozpoczęcia realizacji
    inwestycji na działce przy ulicy Jazgarzewskiej 17 w Warszawie.
    (...) Nastąpiła zmiana koncepcji realizacji inwestycji Jazgarzewska,
    z inwestycji realizowanej w ramach wspólnego przedsięwzięcia z IMDiK
    PAN na inwestycję deweloperską z lokalami mieszkalnymi
    przeznaczonymi na sprzedaż. Rozpoczęto rozmowy z PAN nt. rozwiązania
    umowy o wspólnym przedsięwzięciu i zakupu prawa użytkowania
    wieczystego gruntu".

    O zgodę na transakcję PAN wystąpiła do Ministerstwa Skarbu Państwa w
    maju 2004 r., ale minister wniosek odrzucił. Uznał, że transakcja
    naraziłaby Skarb Państwa na straty. Podkreślił jednocześnie, że
    instytut nie ma prawa budować apartamentowca.

    PAN odwołała się od tej decyzji do Sądu Okręgowego w Warszawie,
    który jednak przyznał rację ministrowi. Akademia nie zrezygnowała i
    wniosła apelację od wyroku sądu. Sąd apelacyjny do dziś nie
    rozstrzygnął sporu - czeka na odpowiedź Sądu Najwyższego.

    Nie mogąc przekazać gruntu deweloperowi, szefowie PAN wpadli na inny
    pomysł. Postanowili wykorzystać zapis, że zgodę ministra na
    rozporządzenie majątkiem trzeba uzyskać tylko wtedy, gdy jego
    wartość przekracza 50 tys. euro. PAN więc sprzedaje chętnym na kupno
    apartamentu ułamkowy udział w nieruchomości. Instytut jako inwestor -
    prawo do lokalu. A Keram jako inwestor zastępczy organizuje budowę,
    za co ma dostać od instytutu 4,5 proc. całkowitych kosztów budowy.
    Według Ministerstwa Skarbu postępowanie PAN jest niezgodne z prawem.

    Premier żąda wyjaśnień
    Przedstawiciele resortu uzasadniają swoje stanowisko. Naczelnik
    Wydziału Komunikacji Społecznej Ministerstwa Skarbu Państwa
    Agnieszka Dłuska: - Państwowe osoby prawne, które planują
    rozporządzenie składnikami aktywów trwałych o wartości
    przekraczającej równowartość w złotych kwoty 50 tys. euro są
    obowiązane uzyskać zgodę ministra skarbu państwa na dokonanie
    transakcji. W przeciwnym razie czynność prawna jest nieważna. Gdyby
    jednak taka nieruchomość została podzielona na części, tak aby
    wartość każdej nie przekraczała 50 tys. euro, i zostałyby one
    sprzedane, to może zajść podejrzenie, że doszło do obejścia prawa.
    Zgodnie z art. 58 § 1 kodeksu cywilnego czynność prawna sprzeczna z
    ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna.

    Żeby unieważnić transakcje zawarte przez PAN z nabywcami
    apartamentów, MSP będzie musiało wystąpić do sądu.

    Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Mariusz Błaszczak zażądał już
    w imieniu premiera wyjaśnień od prezesa PAN, a "sprawa została
    przekazana właściwym służbom".

    Bezradni urzędnicy
    Warszawscy urzędnicy wobec inwestycji okazali się bezsilni. Pisma
    krążą, a dom rośnie.

    W listopadzie zeszłego roku sprawą zainteresował się prokurator
    okręgowy. Skierował do prezydenta Warszawy wniosek o wstrzymanie
    wykonania pozwolenia, stwierdzając, że nie powinno zostać wydane, bo
    instytut -wbrew temu, co twierdziły jego władze - nie posiadał prawa
    dysponowania gruntem na cele budowlane.

    W lutym tego roku prezydent Warszawy przychylił się do prośby
    prokuratury. Inwestor się tym nie przejął i rozpoczął budowę.

    Co na to naczelny architekt miasta Michał Borowski? - Chciałbym mieć
    uprawnienia do walki z takimi nielegalnymi budowami, ale, niestety,
    nie mam - mówi. - O tym, że wstrzymaliśmy wykonanie pozwolenia na
    budowę, poinformowaliśmy natychmiast powiatowego inspektora nadzoru
    budowlanego. To on powinien zadbać, by budowa stanęła - wyjaśnia.

    Tymczasem PINB nie zamierza wstrzymywać inwestycji przy
    Jazgarzewskiej.

    - Nie znaleźliśmy żadnego przepisu, który pozwoliłby nam na
    interwencję - mówi szef PINB Jacek Laskowski. - Jedyne, co mogliśmy
    zrobić, to wpisać inwestorowi do książki budowy informację o tym, że
    pozwolenie na budowę zostało wstrzymane. Jeśli okaże się, że
    pozwolenie zostanie uchylone, wszystkie prace wykonane od momentu
    wpisu będziemy traktować jako samowolę budowlaną. Jeżeli zaś
    zostanie utrzymane w mocy, to nie będzie problemu - przekonuje.

    W sprawie niedopełnienia obowiązków przez PINB przy inwestycji przy
    ul. Jazgarzewskiej w czerwcu wszczęła śledztwo Prokuratura Rejonowa
    Warszawa Śródmieście.

    Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w sprawę zaangażowała się
    również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

    Nabywcy nie wiedzieli?
    Z naszych informacji wynika, że przeciętna cena apartamentu to ok.
    1,5 miliona złotych. Mieszkań ma być około 60. Inwestor chce, by
    lokale były gotowe w przyszłym roku. W Centralnej Informacji Ksiąg
    Wieczystych dowiedzieliśmy się, że władze PAN sprzedały udziały w
    nieruchomości przy Jazgarzewskiej 46 osobom. Nabywców informowano,
    że transakcja jest legalna.

    Zapytaliśmy zainteresowanych, czy wiedzieli o tym, że na transakcję
    nie zgodził się minister skarbu państwa.

    - Nie rozumiem, skąd miałyby pochodzić jakiekolwiek wątpliwości -
    twierdzi jeden z nich. - Umowy były kontrolowane przez prawników
    moich, instytutu oraz PAN, notariusza i sąd wieczystoksięgowy, który
    stwierdził ważność umowy, wpisując udział do księgi wieczystej - nie
    istnieje lepsze potwierdzenie legalności.

    - Nie wiedziałem, że PAN nie może sprzedawać tego terenu. Nikt mnie
    nie informował o sprzeciwie ministra - przekonuje inny.

    Protest sąsiadów
    Przeciwko inwestycji zaprotestowała Śródmiejska Spółdzielnia
    Mieszkaniowa i sąsiedzi apartamentowca - mieszkańcy kolonii domków
    jednorodzinnych.

    - Przyznaję, że sprzeciwiamy się budowie, bo przez górujący nad
    parkiem apartamentowiec nasze domy stracą na wartości. Ale to nie
    zmienia faktu, że grupa nielicząca się z prawem może
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:47
    Inwestor podciął drzewa przy szkole
    14.05.2007, MK
    JAZGARZEWSKA Urząd skończył kontrolę Inwestor podciął drzewa przy
    szkole Drzewa na Jazgarzewskiej sąsiadujące z budowanym tam
    apartamentowcem uszkodził sam inwestor - ustalili mokotowscy
    urzędnicy.

    O niszczeniu drzew zasłaniających widok z okien powstającego przy
    Jazgarzewskiej 17 budynku pisaliśmy miesiąc temu. Nieznani sprawcy
    podcięli piłą wierzby i kasztanowce rosnące na terenie sąsiadującej
    z placem budowy Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego. Kilka
    dni wcześniej mieszkańcy zaalarmowali urząd dzielnicy, że podcięto
    korzenie drzew na placu budowy.

    Prowadząca inwestycję spółka Keram Development obiecała10 tys. zł
    osobie, która przyczyni się do wykrycia sprawców lub inspiratorów
    dewastacji zieleni na terenie szkoły.

    - Ufundowaliśmy nagrodę po publikacji w "Rz", by pomóc złapać
    sprawców, bo inaczej odium całego zdarzenia spada na nas - tłumaczył
    prezes Keramu Rafał Szczepański.

    Kontrolę przeprowadził też urząd mokotowski. "Rz" dotarła do jej
    ustaleń. Wskazują, że za uszkodzenie drzew otaczających
    apartamentowiec odpowiedzialny jest... sam
    inwestor. "Przedstawiciele wydziału przy udziale kierownika budowy
    przeprowadzili oględziny drzew. Ustalono, że w trakcie wykonywania
    robót ziemnych związanych z budową ogrodzenia uszkodzono systemy
    korzeniowe 6 drzew. (...) Drzewa te będą obserwowane i w najbliższym
    czasie po rozwinięciu liści w okresie pełnej wegetacji roślin
    zostaną przeprowadzone ponowne oględziny w celu ustalenia, które z
    drzew zachowały żywotność bądź rokują szanse na dalsze przeżycie. W
    przypadku ich obumarcia bądź złego rokowania zostanie wszczęte
    postępowanie administracyjne za zniszczenie drzew" - czytamy w
    skierowanym do Rady Osiedla Domów Jednorodzinnych "Jazgarzewska"
    dokumencie podpisanym przez p. o. naczelnika mokotowskiego wydziału
    ochrony środowiska Krzysztofa Górnickiego.

    emk 14.05.2007
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:49
    Sąd nad Rezydencją Maltańska
    01.10.2007, Aneta Gawrońska
    MOKOTÓW Czy PAN miała prawo sprzedać grunt przy ul. Jazgarzewskiej,
    na którym stanął apartamentowiec Sąd nad Rezydencją Maltańska Do
    luksusowego apartamentowca przy ul. Jazgarzewskiej 17 wprowadzają
    się już mieszkańcy. Tymczasem za parę dni ma zapaść wyrok sądu
    dotyczący zamiaru przekazania gruntów pod inwestycję przez Polską
    Akademię Nauk firmie Keram Development. Budowa była prowadzona bez
    zgody Ministerstwa Skarbu Państwa, właściciela terenu
    Keram Development zapewnia, że mieszkańcom Rezydencji Maltańska nic
    nie grozi i mogą spać spokojne. - Na pewno nie czeka ich
    przeprowadzka - uspokaja deweloper.


    Kto weźmie ziemię

    - Przy ul. Jazgarzewskiej firma Keram Development wybudowała
    apartamentowiec Rezydencja Maltańska, pomimo że sąd nie
    rozstrzygnął, czy zbycie nieruchomości jest zasadne - mówią
    przedstawiciele stowarzyszenia Transperency International Polska,
    które jest obserwatorem procesu. Według nich prawo przy prowadzeniu
    tej inwestycji zostało złamane.

    Przypomnijmy, że siedem lat temu Instytut Medycyny Doświadczalnej i
    Klinicznej PAN na gruncie Skarbu Państwa, który użyczyła mu Akademia
    na cele statutowe, postanowił stawiać apartamenty. Partnerem została
    firma Keram Development. IMDiK PAN postanowił jednak, że wycofa się
    z inwestycji. Wtedy pojawił się pomysł przekazania gruntów spółce
    Keram.

    Ministerstwo Skarbu Państwa sprzeciwiło się tej transakcji. PAN od
    decyzji odwołała się do sądu, który sprzeciw Akademii oddalił.
    Sprawa jest dziś w sądzie okręgowym rozpatrywana po raz drugi.
    Według przedstawicieli Keram jest bezprzedmiotowa, bo spółka nie
    stała się użytkownikiem wieczystym tego terenu.

    Nie mogąc przekazać działki inwestorowi, PAN wykorzystała bowiem
    przepis mówiący, że zgoda ministra na rozporządzanie majątkiem nie
    jest konieczna, gdy wartość transakcji nie przekracza 50 tys. euro.
    Przyszłym mieszkańcom apartamentów zaproponowano więc ułamkowy
    udział w gruncie. Keram jako inwestor zastępczy miał zaś prowadzić
    budowę, instytut PAN miał zaś sprzedawać mieszkania.

    Według resortu skarbu dzielenie nieruchomości na części tak, aby
    wartość każdej transakcji nie przekraczała 50 tys. euro, może budzić
    podejrzenie, że doszło do obejścia prawa. A jeśli tak, to czynność
    może być uznana za nieważną.

    Taką opinię na naszych łamach przedstawiciele MS wyrazili w jednej z
    wcześniejszych publikacji na ten temat.


    Mieszkań nie stracą

    Tymczasem przedstawiciele dewelopera przekonują, że sprawa sądowa
    jest dziś właściwie bez znaczenia.

    - Postępowanie nie dotyczy aktualnych użytkowników wieczystych
    gruntu i współwłaścicieli nowego budynku mieszkalnego, których jest
    około 70 - tłumaczy Rafał Szczepański, prezes zarządu Keram
    Development. - Chodzi w nim o sprzeciw Polskiej Akademii Nauk wobec
    decyzji MSP odmawiającej zgody na sprzedaż użytkowania wieczystego
    nieruchomości przy ul. Jazgarzewskiej na rzecz Keram Development.
    Ale do transakcji nigdy przecież nie doszło. PAN wystąpiła ze
    wspomnianym sprzeciwem, ponieważ nie zgadzała z rozstrzygnięciem
    MSP - podkreśla. Dodaje, że wobec odmowy ministerstwa PAN musiała
    kontynuować budowę, bo jej przerwanie spowodowałoby straty finansowe
    i zarzut niegospodarności.

    - PAN sprzedała udziały w prawie wieczystego użytkowania gruntu na
    rzecz przyszłych mieszkańców. Sprzedaż została poprzedzona analizami
    prawnymi, a sąd wieczystoksięgowy dokonał wpisów do ksiąg
    wieczystych, doszło już również do wyodrębnienia własności nowych
    lokali - informuje Rafał Szczepański. Podkreśla, że spółka Keram nie
    nabyła żadnego udziału w prawie użytkowania wieczystego tego terenu.

    Warto przypomnieć, że inwestycji sprzeciwiały się, oprócz MS, także
    władze stolicy, które w ubiegłym roku wstrzymały pozwolenie na
    budowę. Firma Keram inwestycję jednak prowadziła, a PAN sprzedawała
    mieszkania. Wojewoda mazowiecki uznał zaś, że budowa może być
    prowadzona.

    Tymczasem pojawiły się zarzuty, że PAN sprzedała grunt prywatnym
    osobom po zaniżonej cenie. Za każdy mkw. ziemi Akademia wzięła ponad
    1,7 tys. zł. W sumie sprzedano 3752 mkw. Dla porównania - położony w
    tej samej dzielnicy teren po byłej zajezdni autobusowej przy ul.
    Chełmskiej miasto sprzedało w ubiegłym roku za 7,3 tys. zł za mkw.

    - Ceny sprzedaży udziałów w gruncie przy ul. Jazgarzewskiej
    przewyższały ówczesną wartość rynkową - zapewnia Michał Skotnicki z
    Keram Development. - W 2005 roku ceny były niższe niż dziś.

    A jak sprawę widzą przedstawiciele PAN? Mimo usilnych prób nie udało
    nam się uzyskać żadnego komentarza. - Proszę dzwonić do rzecznika -
    usłyszeliśmy w sekretariacie prezesa. - Ale teraz jest na
    konferencji prasowej na Staszica - powiedziała nam sekretarka. W
    biurze prawnym poinformowano nas, że rzecznik prasowy jest za
    granicą, a tylko on może się wypowiadać. Po kolejnych próbach
    odesłano nas do szefa kancelarii PAN Marka Słowikowskiego.

    - Szef jest na konferencji, wróci za dwa dni - powiedziała nam jego
    sekretarka. Kolejna, w innym wydziale, poinformowała, że Słowikowski
    jest w biurze, a jego asystentka jest "na zastępstwie, więc mogła
    się z tą konferencją pomylić". Ale do szefa kancelarii nie udało nam
    się dotrzeć, bo chociaż był, to go nie było. Rzecznik PAN przysłał
    zaś SMS, że wraca w poniedziałek i wtedy służy pomocą.

    Aneta Gawrońska 01.10.2007
  • Gość: zyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:51
    Kontrowersyjna sprzedaż ziemi
    29.10.2007, Aneta Gawrońska
    Decyzja o wyzbyciu się atrakcyjnego terenu przy ul. Jazgarzewskiej
    podjęta przez Polską Akademię Nauk była ryzykowna. Minister Skarbu
    Państwa miał prawo nie zgadzać się na sprzedaż niezabudowanej
    nieruchomości pod apartamentowiec – uznał warszawski Sąd Okręgowy

    Do budynku przy ulicy Jazgarzewskiej wprowadzają się mieszkańcy, a o
    ziemię pod domem toczy się spórSprawa gruntów przy ul.
    Jazgarzewskiej, na których stanął luksusowy apartamentowiec, toczyła
    się przed Sądem Okręgowym po raz drugi. W opinii sądu nie było
    podstaw do uznania decyzji Ministerstwa Skarbu Państwa za wadliwą.
    Tymczasem do budynku, który wyrósł w tej części Mokotowa,
    wprowadzają się mieszkańcy. Czy w przyszłości czeka ich przymusowa
    wyprowadzka, bo inwestycja była prowadzona bez zgody ministra
    skarbu, czyli właściciela terenu? O los mieszkańców jest spokojny
    deweloper, firma Keram.

    – Nic mieszkańcom nie grozi – zapewnia deweloper. Ministerstwo
    Skarbu Państwa tymczasem nabrało wody w usta, nie chcąc udzielić
    konkretnych odpowiedzi, czy zamierza ubiegać się o zwrot terenów.
    PAN i Keram zapowiadają apelację od sądowego orzeczenia.


    Minister miał prawo

    Historia mokotowskiej inwestycji zaczęła się siedem lat temu, kiedy
    Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN na terenie Skarbu
    Państwa, użyczonym mu przez Polską Akademię Nauk na cele statutowe,
    postanowił stawiać apartamenty. Partnerem została firma Keram
    Development, która miała stać się wieczystym użytkownikiem gruntu.
    Transakcji sprzeciwiło się jednak Ministerstwo Skarbu Państwa. PAN
    od ministerialnej decyzji odwołała się do sądu, który w ubiegłym
    tygodniu wniosek Akademii oddalił. W ustnym uzasadnieniu sędzia
    podkreślał, że sąd brał pod uwagę przede wszystkim legalność decyzji
    wydanej przez MSP, a nie historię inwestycji.

    – Odwołanie PAN było nieuzasadnione. Nie istnieją podstawy do
    kwestionowania prawa ministra do wyrażenia zgody na wyzbycie się
    majątku Skarbu Państwa – padło w ustnym uzasadnieniu.Sąd
    wypowiedział się także na temat samej nieruchomości, choć, jak
    podkreślał przewodniczący składu orzekającego, sama inwestycja nie
    mogła mieć wpływu na wydane orzeczenie.

    – Celem sprzedaży terenu nie była bezpośrednio troska o los
    Akademii. W ocenie sądu nie można zaś aprobować sytuacji, kiedy
    podejmuje się ryzykowne decyzje dotyczące majątku. Ceny
    nieruchomości rosną. Można więc było przewidzieć, że po wejściu do
    UE wartość tej ziemi wzrosłaby, bo tak się działo we wszystkich
    krajach wspólnotowych – mówił sędzia.


    Ostra walka

    Tymczasem Keram utrzymuje, że sprawa była bezprzedmiotowa, bo grunty
    przy Jazgarzewskiej nie trafiły ostatecznie do dewelopera. Nie mogąc
    przekazać mu działki, PAN wykorzystała przepis mówiący, że zgoda
    ministra na rozporządzanie majątkiem nie jest konieczna, gdy wartość
    transakcji nie przekracza 50 tys. euro. Przyszłym mieszkańcom
    apartamentów zaproponowano więc ułamkowy udział w gruncie. Według
    resortu skarbu, dzielenie nieruchomości na części tak, aby wartość
    każdej transakcji nie przekraczała 50 tys. euro, może budzić
    podejrzenie, że doszło do obejścia prawa. A jeśli tak, to czynność
    może być uznana za nieważną – tak na naszych łamach przedstawiciele
    MSP mówili kilka miesięcy temu.

    Dziś nie chcą zdradzić, czy będą starać się o unieważnienie
    poszczególnych transakcji i odzyskanie ziemi. – Minister Skarbu
    Państwa będzie podejmował czynności procesowe zgodne z interesem
    Skarbu Państwa – taką odpowiedź przesłał nam Wydział Komunikacji
    Społecznej w MSP. – Orzeczenie sądu potwierdza jedynie zasadność
    podjętego przez ministra skarbu rozstrzygnięcia, dotyczącego
    niezgody na sprzedaż przez Polską Akademię Nauk na rzecz spółki
    Keram Development prawa użytkowania wieczystego nieruchomości przy
    ul. Jazgarzewskiej – czytamy w odpowiedzi.

    Pracownicy biura prasowego dopytywani o konkretne plany resortu w
    tej sprawie, odpowiedzieli nam tak: „Ujawnianie dalszych info oraz
    czynności nie leży w interesie Skarbu Państwa, również powinna pani
    redaktor jako obywatel Polski rozumieć taką sytuację. Jeden z
    naszych kolegów działa w public relations i akurat poinformowali, że
    w tej sprawie będzie ostra walka” (...).


    Dach nad głową pewny

    Przedstawiciele spółki Keram przekonują zaś, że mieszkańcom
    Rezydencji Maltańska nic nie grozi.

    – W uzasadnieniu ustnym sąd jasno stwierdził, że przedmiotowe
    postępowanie nie ma nic wspólnego z późniejszą sprzedażą udziałów w
    prawie użytkowania wieczystego gruntu na rzecz przyszłych
    mieszkańców – zwraca uwagę Rafał Szczepański, prezes spółki Keram
    Development. – Postępowanie sądowe dotyczy jedynie potencjalnej
    możliwości sprzedaży gruntu na rzecz spółki Keram. Ta konkluzja sądu
    jest najistotniejszym stwierdzeniem dotyczącym istniejącego budynku
    i bezpieczeństwa właścicieli już zbudowanych mieszkań. Nabywcy
    udziałów w prawie użytkowania wieczystego gruntu i zarazem
    współinwestorzy wzniesionego obiektu są pełnoprawnymi właścicielami
    mieszkań – podkreśla Szczepański.

    Prezes Keram przypomina, że PAN stara się także o unieważnienie
    rozstrzygnięcia ministra skarbu na drodze administracyjnej. Stosowny
    wniosek wpłynął do resoru w tym miesiącu. Szczepański zapowiada, że
    po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia Keram złoży apelację.– Sąd
    Okręgowy nie przeprowadził oceny wartości sprzedawanego gruntu przy
    ul. Jazgarzewskiej. Nie zrobił tego również minister Skarbu Państwa
    w momencie wydawania decyzji odmownej. PAN przedstawiła wyceny
    świadczące, że planowana cena sprzedaży przewyższa ówczesną wartość
    rynkową gruntu – mówi prezes Keram.

    29.10.2007
  • Gość: hush IP: *.chello.pl 24.02.08, 10:50
    sprzedać mieszkania na wolnym rynku a właścicielom wypłacić godziwe odszkodowania

    budynku nie rozbierać - w dobrym stanie

    różnicę między ceną za mieszkania a otrzymaną w licytacji wpłacić do budżetu państwa

  • Gość: aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 15:33
    > sprzedać mieszkania na wolnym rynku a właścicielom wypłacić
    godziwe odszkodowan
    > ia
    >
    > budynku nie rozbierać - w dobrym stanie
    >
    > różnicę między ceną za mieszkania a otrzymaną w licytacji wpłacić
    do budżetu państwa
    >

    Dokladnie tak! Wiadomo, że przekręt i wlasnie o tę róznicę chodzi!
  • Gość: Borys IP: *.aster.pl 24.02.08, 10:55
    Chyba nikt nie uwierzy, ze ktokolwiek z obecnych mieszakncow tego
    bloku nie mial pojecia, ze jest to typowy PRZEKRET :) Jest to
    nastepny przyklad, ze sa ludzie, ktorzy zawsze beda nie tylko robic
    sobie jaja z prawa ale rowniez, ze sa to osoby publiczne czy wrecz
    osoby, ktore powinny raczej stac na strazy nie tylko prawa ale dawac
    przyklad uczciwosci czy dobrego zachowania, dobrych manier nawet
    jezeli zawodowo sa satyrykami. Smieszne, ze Materna tak doslownie
    traktuje swoja profesje i "Rznie GLUPA nawet poza scena" w wieku
    bodajze 50 :)
    Z drugiej strony nasze prawo jest po to aby takie osobki ja wlasnie
    naduzywalo a urzednicy to nastepne osoby, ktore nie maja jaj aby
    wlasnie zburzyc ten blok czy blok przy Leszczyny raz na zawse :)
    Ale zyjemy w 3 Swiecie w Centrum Europy :)
    Dlaczego w innych krajach takie ludziska sa wlasnii napietnowani i
    wlasnie takie budynki sa wlasnie wyburzane a u Nas nikt nie moze
    sobie poradzic z tymi sprawami.
    Wyburzyc i wyegzekwowac prawo i pokazac nastepnym, ze PRZEKRETY juz
    nie chodza :)
    Nastepne, wyobrazcie sobie Materne "spiskujacego" z innymi
    mieszkancami :) Wyobrazcie sobie te wszystkie ich "spotkania",
    knowania jak wykiwac wszystkich :) "Swietowanie" cieszenie sie ze
    wykiwali caly Swiat :) To jest jakas tragikomedia chyba :) czy
    film akcji :) Jak oni to robili, dobry scenariusz na film. Nasze
    przywary Polskie, knowanie, konspiracja jednym slowem 3 SWIAT :)
    Ciagle tkwimy w Dulszczyznie, Polsce B, zasciankowym kraju
  • robot_humano 25.02.08, 18:09
    Kto kupuje od złodzieja jest złodziejem i niech s.p.i.e.r.d.a.l.a po dwakroć!
  • Gość: mnmn IP: *.acn.waw.pl 24.11.08, 22:43
    www.msp.gov.pl/portal/pl/29/5532/PAN_i_toczace_sie_postepowania_sadowe.html

    PAN i toczące się postępowania sądowe

    W związku ze sprzedażą przez Polską Akademię Nauk udziałów w prawie
    użytkowania wieczystego nieruchomości położonej w Warszawie przy
    ul. Jazgarzewskiej 17 na rzecz ponad pięćdziesięciu osób fizycznych
    i prawnych oraz w związku z zainteresowaniem prasy tą sprawą –
    Ministerstwo Skarbu Państwa uprzejmie informuje, co następuje

    Na przełomie roku 2007/2008 r. Skarb Państwa - Minister Skarbu
    Państwa wystąpił z ponad pięćdziesięcioma pozwami przeciwko stronom
    umowy sprzedaży udziałów w prawie użytkowania wieczystego
    nieruchomości położonej w Warszawie przy ul. Jazgarzewskiej 17 gdyż
    w jego ocenie doszło do obejścia prawa a zawarte umowy sprzedaży są
    bezwzględnie nieważne na mocy art. 5a ust. 2 ustawy o zasadach
    wykonywania uprawnień (...) zgodnie z którym rozporządzenie
    dokonane przez państwową osobą prawną, bez zgody MSP o wartości
    przekraczającej 50.000 euro jest nieważne.

    Sądy pierwszej instancji w kilkunastu sprawach oddaliły powództwo
    SP-MSP stwierdzając, iż nie ma on interesu prawnego w ustaleniu
    nieważności umów.

    Sąd Apelacyjny w Warszawie I Wydział Cywilny w pierwszych czterech
    (4) sprawach przekazanych mu do rozpoznania, uchylił zapadłe
    orzeczenia i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądom
    pierwszej instancji. W ustnych motywach rozstrzygnięcia Sąd
    Apelacyjny uznał, że apelacje złożone przez MSP są zasadne,
    stwierdził, iż SP – MSP przysługuje interes prawny w ustaleniu
    nieważności zawartych umów sprzedaży oraz że doszło do
    nierozpoznania istoty sprawy przez Sądy I instancji.

    Powyższe korzystne dla SP-MSP wyroki zapadły w dniach 12 (sprawa o
    sygn. akt: I ACa 905/08 oraz I ACa906/08) i 13 (sprawa o sygn. akt:
    I ACa958/08 i IACa909/08) listopada 2008r.

    Podobnie wypowiedział się w tym zakresie V Wydział Cywilny
    Odwoławczy Sądu Okręgowego w Warszawie trzema wyrokami (3): tj.
    wyrokiem z dnia 29.10.2008 r., sygn. akt: V Ca 1992/08 jak i
    wyrokiem z dnia 13.11.2008 r., sygn. akt: VCa 1994/08 oraz wyrokiem
    z dnia 31.10.2008 r., sygn. akt: V Ca 1993/08.

    Należy oczekiwać, iż opisana linia orzecznicza zostanie przez Sądy
    utrzymana.

  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 20:47
    niestety kilka mieszkań jest wystawionych na sprzedaż i pośrednicy handlują nimi
    ciekawa jestem czy informują o całe sprawie potencjalnych nabywców czy kolejni
    rżną głupa że wszystko jest w porządku .............

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka