Gimnzjum nr 1 przy Tynieckiej Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Proszę o jakieś opinie rodziców i uczniów.
    • syn chodzi do pierwszej klasy
      jestesmy srednio zadowoleni
      jest bezpiecznie: identyfikatory, kamery, nie ma przemocy ani kradziezy.
      jest za to niski poziom nauczania, duzo uczniow sprawiajacych klopoty
      wychowawcze, sporo nauczycieli nie radzacych sobie na lekcjach.
      syn chce szkole zmienic.
      --
      - Mamo, mamo nie lubię dziadka.
      - To jedz kartofle.

      ...
      • Gość: onia IP: *.chello.pl 11.04.09, 13:10
        Jak sądzisz, czy ten niski poziom spowodowany jest tym, że nauczyciele
        dostosowują go do zdolności uczniów, czy może nikomu "się nie chce" i robimy
        tyle, ile nakazuje program nauczania i nic poza tym? Moja córka chciałaby
        chodzić do klasy dwujęzycznej. Nie jest orłem na samych 6, ale to zdolna
        dziewczyna i w podstawówce, której poziom oceniany jest na wysoki, radzi sobie
        bardzo dobrze. Ona nie chce słyszeć o innej szkole. Myślę, że pewnie miałaby
        szanse dostać się do Reytana, czy na Twardą, ale sami nie chcemy, aby w wieku 13
        lat zaczynała walkę o przetrwanie.
        • 5 lat temu skonczylam to gimnazjum. Wtedy ta szkola miala bardzo
          niski poziom, z tego wzgledu, ze nauczycielom sie nie chcialo. Tzn,
          tylko trzy nauczycielki byly chetne do nauczania i pomocy. Pani
          dyrektor olewala wszystko i wszystkich. Teraz podobno sie to
          zmienilo.
          Corka lekarki, z ktora pracuje, chodzi do pierwszej klasy
          dwujezycznej. W klasie jest 17 osob. Maja 7 godzin niemieckiego w
          tygodniu. Oprocz tego mozna chodzic na zajecia dodatkowe z
          niemieckiego (z innych przedmiotow tez). Nauczycielka niemieckiego
          podobno jest nowa. Tej, ktore mnie uczyla podobno juz nie ma. Na
          szczescie jak sadze, bo uczyla mnie w sumie 4 lata (6.klasa
          podstawowki, 3 lata gimnazjum) a ja nic nie umialam powiedziec
          oprocz jak mam na imie i skad pochodze. Ale to juz za dlugo by
          opowiadac ;D
          Za moich czasow byla bardzo dobra nauczycielka polskiego. Uczyla
          mnie tylko 2 lata, bo w 3.klasie dali nam inna (tez nie byla zla,
          ale w porownaniu z poprzednia wypadala gorzej ;)).
          Pani od geografii niezmiennie w tej szkole od ponad 25lat (kiedys tu
          byla podstawowka nr36) byla swietna nauczycielka. Chyba nadal uczy -
          mam nadzieje - najlepsza nauczycielka w calej szkole.
          Nie chce na publicznym forum podawac nazwisk, wiec jesli chcialabys
          sie o nie dowiedziedz albo czegos innego, pisz smialo na maila
          gazetowego.
          Pzdr.
          • rozumiem, że the_o.c kończyła szkołę, gdy jeszcze klas dwujęzycznych nie było
            albo dopiero się pojawiły.

            a reszta jej postu poza wspomnieniami to wiadomości z drugiej ręki - i wymaga
            sprostowania. nie 17, a 13 osób w klasie (w założeniu miało być zdaje się do 20,
            nie więcej). było mało chętnych, bo mało kto w ogóle o tej szkole wie - w
            przeciwieństwie do twardej tyniecka się nie reklamuje, o tej szkole się w ogóle
            np. nie pisze w prasie, a o twardej na okrągło. klasy dwujęzyczne to trochę inny
            świat niż reszta szkoły - ludzie przesiani są przez test uzdolnień językowych i
            raczej tu nie trafiają typy rozwalające każdą lekcję. dodając do tego tę małą
            liczebność klasy, mamy komfort pracy taki, jak w szkole społecznej. i poziom
            wyższy niż w innych klasach, bo wszystkie inne są rejonowe, czyli wiadomo - są
            tam dzieci i świetne, i - niestety - koszmarne.

            w tym roku ma być też klasa dwujęzyczna hiszpańska - i bardzo dobrze, bo chyba
            takiej klasy do tej pory w warszawie nie było :)

            w klasach z niemieckim jest sześć godzin niemieckiego plus częściowo po
            niemiecku WOS i historia (na historii klasówki składają się w dwóch części, po
            polsku i po niemiecku, dostaje się dwie oceny). niemiecki nauczany jest od
            podstaw i w błyskawicznym tempie, często także na godzinie wychowawczej (stąd
            pewnie ta plotka o siedmiu godzinach tygodniowo). pani od niemieckiego jest
            rzeczywiście nowa, od tego roku, młoda, sympatyczna, rozsądna, z poczuciem
            humoru - ale zdecydowanie wymagająca.
            reszta nauczycieli jest bardzo różna, jak w każdej szkole - są i fajni, i tacy
            sobie. pani od geografii rzeczywiście może uczyć tu od 25 lat, ale jest
            najbardziej znienawidzoną nauczycielką ze wszystkich - zabawne, jak można
            odbierać tę samą osobę zupełnie inaczej (chyba że the_o.c ma na myśli
            dyrektorkę, też geografkę, podobno bardzo jako nauczycielkę lubianą).

            minusy - miał być drugi język w klasie dwujęzycznej, nie ma. miał być basen
            (warszawianka tuż obok), jest dopiero teraz, od połowy marca. z drugiej strony,
            jak rozmawiam z matkami z podstawówki mojego dziecka, to nie słyszałam o
            gimnazjum, które zrealizowałoby wszystkie "przedwyborcze" obietnice.

            jeśli autorka wątku jest fanką konkursów, to raczej nie będzie zadowolona, bo tu
            się dzieci specjalnie do konkursów różnych nie wypycha (chyba że same się wokół
            tego zakręcą). o zajęciach poszkolnych nic konkretnego nie mogę powiedzieć, bo
            moje dziecko olewa je programowo i z góry.

            reasumując - z klasy dwujęzycznej jestem zadowolona. gdyby moje dziecko chodziło
            do zwykłej klasy w tej szkole, być może byłoby inaczej.
            • Gość: oniaa IP: *.chello.pl 11.04.09, 22:03
              Bardzo dziękuję za Twoje opinie, z których wynika zdrowy stosunek do
              rzeczywistości. Moja córka jest zdecydowana na klasę polsko-niemiecką, a ja nie
              chcę zbyt mocno wpływać na jej decyzję, ale oczywiście jestem ciekawa jak szkoła
              wygląda oczami rodziców i uczniów.
            • kkokos napisała:

              > rozumiem, że the_o.c kończyła szkołę, gdy jeszcze klas
              dwujęzycznych nie było
              > albo dopiero się pojawiły.

              Faktycznie, gdy bylam w drugiej klasie klasa dwujezyczna sie
              pojawila.

              > pani od geografii rzeczywiście może uczyć tu od 25 lat, ale jest
              > najbardziej znienawidzoną nauczycielką ze wszystkich - zabawne,
              > jak można
              > odbierać tę samą osobę zupełnie inaczej (chyba że the_o.c ma na
              > myśli
              > dyrektorkę, też geografkę, podobno bardzo jako nauczycielkę
              > lubianą).

              Tutaj musze zareagowac. Pani od geografii, ktora uczy od ponad 25
              lat jest znienawidzona przez zdecydowana wiekszosc bylych i obecnych
              uczniow, dlatego ze byla i jest WYMAGAJACA. Biedne dzieci nie sa w
              stanie uczyc sie geografii - bo to przeciez takie straszne!
              Geografka - dyrektorka jest lubiana, bo geografii nie umie, zupelnie
              nigdy nic nie wymagala a z zawodu jest nauczycielka WFu. Mylila
              Afryke z Ameryka Poludniowa... (to jest fakt a nie plotka)

              > miał być basen
              > (warszawianka tuż obok), jest dopiero teraz, od połowy marca.
              Moze trzeba bylo wczesniej zareagowac? Moim zdaniem jest to kwestia
              dogadania sie z nauczycielka Wfu. Przynajmniej tak kiedys bylo. Ale
              z drugiej strony moze czekali zeby zrobilo sie cieplej, bo nie od
              dzis wiadomo ze dzieci nie susza porzadnie wlosow, rzadko kiedy
              nosza czapki i wyszly by z zimna glowa na zimno (tak bylo u mnie w
              1. senestrze 1. klasy). Potem byl, a w drugiej i trzeciej klasie
              szlysmy na basen kiedy akurat chcialysmy)

              >
              > jeśli autorka wątku jest fanką konkursów, to raczej nie będzie
              >zadowolona, bo tu
              > się dzieci specjalnie do konkursów różnych nie wypycha (chyba że
              >same się wokół tego zakręcą).

              To przewaznie lezalo w kwestii rodzicow i dzieci aczkolwiek zdazalo
              sie ze jesli dziecko przejawialo jakies wybitne zdolnosci z danego
              przedmiotu to nauczyciel reagowal. Informowal o konkursach,
              olipiadach itp. Zreszta ja mialam szczescie, ze jak ja chodzilam do
              gimnazjum olipmiady i rozne konkursy byly bardzo popularne i
              rowniez "dzialy sie" na Tynieckiej. Widocznie teraz sie to zmienilo.
              (Pani dyrektor informowala o konkursach na apelach)
              • > Pani od geografii, ktora uczy od ponad 25
                > lat jest znienawidzona przez zdecydowana wiekszosc bylych i obecnych
                > uczniow, dlatego ze byla i jest WYMAGAJACA. Biedne dzieci nie sa w
                > stanie uczyc sie geografii - bo to przeciez takie straszne!

                o, tu też ja muszę zareagować. po pierwsze, bądź tak miła i daruj sobie ironię.
                po drugie, generalnie większość inteligentnych uczniów i rodziców odróżnia
                nauczycieli wymagających, z którymi dobrze się pracuje od wymagających, z
                którymi nie sposób się dogadać. tu niestety zachodzi ten drugi przypadek. ale,
                powtarzam, być może mówimy o innej osobie.


                > > miał być basen
                > > (warszawianka tuż obok), jest dopiero teraz, od połowy marca.
                > Moze trzeba bylo wczesniej zareagowac?
                a dlaczego sądzisz, że nikt wcześniej nie zareagował?


                > Moim zdaniem jest to kwestia
                > dogadania sie z nauczycielka Wfu.
                i tu się mylisz, oczywiście. chyba że masz na myśli basen w ramach sks - ale ja
                mówię o normalnych lekcjach wf, raz w tygodniu zamiast w sali czy na boisku.
                takowe na ogół nie odbywają się "kiedy akurat chciałyśmy", tylko podlegają
                pewnym regulacjom, również finansowym (w końcu warszawianka nieźle kosi za te
                zajęcia, a płaci dzielnica).

                • kkokos napisała:


                  > generalnie większość inteligentnych uczniów i rodziców
                  > odróżnia nauczycieli wymagających, z którymi dobrze się pracuje od
                  > wymagających, z którymi nie sposób się dogadać. tu niestety
                  > zachodzi ten drugi przypadek. ale, powtarzam, być może mówimy o
                  > innej osobie.

                  Mowimy o tej samej osobie. Jest wymagajaca i sposob sie z nia
                  dogadac - ani ja, ani moje rodzenstwo czy wiekszosc moich znajomych
                  z klasy (i z podstawowki i gimnazjum) nie mielismy problemow z
                  dogadaniem sie. Wystarczy przejawic odrobine checi do nauki
                  geografii i ciut inteligencji aby zyc i pracowac w zgodzie z pania
                  od geografii. P.S. Inteligentny uczen wzialby sie za nauke, zamiast
                  narzekac na p. od geografii.

                  > chyba że masz na myśli basen w ramach sks - ale ja
                  > mówię o normalnych lekcjach wf, raz w tygodniu zamiast w sali czy
                  na boisku.

                  Mam na mysli normalne lekcje WFu. Czy teraz WF jest na dwoch
                  ostatnich albo na dwoch pierwszych lekcjach? Kiedys tak bylo,
                  aczkolwiek zdarzylo sie w jednej klasie, ze byl w srodku i oni nie
                  chodzili na basen (po zmianie planu zaczeli chodzic).

                  > warszawianka nieźle kosi za te
                  > zajęcia, a płaci dzielnica

                  Skoro teraz placi dzielnica, to przepraszam za moje wczesniejsze
                  wywody. Za moich gimnazjalnych czasow dzieci same placily za basen.
                  Fakt, ze wtedy to bylo 5zl za 60minut, wiec nie majatek. I dlatego
                  chodzilysmy kiedy chcialysmy (umawialysmy sie dzien wczesniej).
                  • > Mowimy o tej samej osobie. Jest wymagajaca i sposob sie z nia
                    > dogadac - ani ja, ani moje rodzenstwo czy wiekszosc moich znajomych
                    > z klasy (i z podstawowki i gimnazjum) nie mielismy problemow z
                    > dogadaniem sie. Wystarczy przejawic odrobine checi do nauki
                    > geografii i ciut inteligencji aby zyc i pracowac w zgodzie z pania
                    > od geografii. P.S. Inteligentny uczen wzialby sie za nauke, zamiast
                    > narzekac na p. od geografii.

                    no to strasznie mi przykro, że w ciągu pięciu lat umiejętność dogadania się,
                    chęć do pracy oraz inteligencja ogólna tak dramatycznie spadła - zarówno jeśli
                    chodzi o rodziców, jak i o dzieci. jakoś nie zauważyłam, by klasa dwujęzyczna
                    składała się z samych nieinteligentnych leni, no ale ty pewnie wiesz lepiej.
                    przykro mi, że trafiło na twoją ulubienicę, na razie jednak - póki ta pani nie
                    pokaże się z innej niż dość wredna strony - zdania o niej nie zmienię. ty
                    zapewne również. rozstańmy się więc pozostając przy swoich opiniach i tyle :)
                    • kkokos napisała:


                      > przykro mi, że trafiło na twoją ulubienicę, na razie jednak - póki
                      ta pani nie
                      > pokaże się z innej niż dość wredna strony - zdania o niej nie
                      zmienię. ty
                      > zapewne również. rozstańmy się więc pozostając przy swoich
                      opiniach i tyle :)

                      Nigdy nie byla moja ulubienica, ale z biegiem czasu zrozumialam o co
                      jej chodzilo, jesli chodzi o dzieci, ktore nie chcialy sie uczyc i
                      dlaczego byla taka wymagajaca.
                      Ale zgadzam sie z Toba - pozostanmy przy swoich opiniach :)
                      I moze jeszcze rozstanmy sie w zgodzie ;)
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: a IP: *.mobile.playmobile.pl 16.04.09, 09:24
                        Pracuje tam też bardzo sympatyczna Pani od wf-u,
                        • Gość: mili IP: *.171.190.58.static.crowley.pl 16.04.09, 09:57
                          Gość portalu: a napisał(a):

                          > Pracuje tam też bardzo sympatyczna Pani od wf-u,

                          Pani Sobczyńska? Jesli ja masz na mysli, tzn ze sie zmienila :)
                          a moze jest jakas nowa pani od wfu?
                          :)
                          • Gość: mokotowianin IP: *.chello.pl 16.04.09, 13:21
                            a pani Dąbrowska ?
                            wslawiona tym, że nie zauważyła przechodząc obok pobitego ucznia
                            Pani Dąbrowska w-f istka nie umejąca odrożnić zwykłej kontuzji od rozbitego
                            pięścią krwawiacego nosa, dla której krew nie robi wrażenia ;)
                            i która naduzyła poźniej swoich kompetencji upubliczniajac dane tego ucznia, a
                            sama żadała zachowania względem niej dyskrecji

                            ale Bóg sprawiedliwy, jak chce przestrzec innych przed kimś to mu gębe oszpeci
                            tak jak p.D :)
                            • Gość: mili IP: *.171.190.58.static.crowley.pl 16.04.09, 14:15
                              Gość portalu: mokotowianin napisał(a):

                              > a pani Dąbrowska ?
                              > wslawiona tym, że nie zauważyła przechodząc obok pobitego ucznia
                              > Pani Dąbrowska w-f istka nie umejąca odrożnić zwykłej kontuzji od
                              rozbitego
                              > pięścią krwawiacego nosa, dla której krew nie robi wrażenia ;)
                              > i która naduzyła poźniej swoich kompetencji upubliczniajac dane
                              tego ucznia, a
                              > sama żadała zachowania względem niej dyskrecji
                              >
                              a tak - p.Dąbrowska znana z tego. i jeszcze z tego, ze jest
                              geografka od siedmiu bolesci i np Ameryki Pd od Afryki nie odroznia
                              XD jak to juz the_o.c pisala o tym

                              > ale Bóg sprawiedliwy, jak chce przestrzec innych przed kimś to mu
                              gębe oszpeci
                              > tak jak p.D :)
                              haha :)) fakt
        • Gość portalu: onia napisał(a):

          Myślę, że pewnie miałaby
          > szanse dostać się do Reytana, czy na Twardą, ale sami nie chcemy,
          aby w wieku 1
          > 3
          > lat zaczynała walkę o przetrwanie.



          Dementuje: W Reytanie nie ma walki o przetrwanie, to bardzo fajna i
          przyjazna szkoła, choć owszem uczyć się trzeba.
          • Gość: mokotowianin IP: *.chello.pl 16.04.09, 17:31
            agatka_s napisała:
            > Dementuje: W Reytanie nie ma walki o przetrwanie, to bardzo fajna i
            > przyjazna szkoła, choć owszem uczyć się trzeba.

            Potwierdzam : tam tylko przyjmują z wrodzonymi cechami, a w grupie jaka poźniej
            stanowia nie musza udowadniać ich posiadania

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.