Dodaj do ulubionych

Za głośno na Polu Mokotowskim. Uciszcie knajpy!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:17
tak najlepiej zamknąć pole mokotowskie na 4 spusty.
Były ogródki nad Wisłą też było zle.. to niby gdzie mamy bawić się my młodzi???
Edytor zaawansowany
  • Gość: Mieszkaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:26
    Popieram w 100%!!

    Problem dotyczy jednak nie tylko Pola Mokotowskiego. Podobnie, z
    powodu halasliwych rozrywek i dzialajacych bez zadnej kontroli
    klubow cierpia tez inne miejsca w Warszawie.

    Czas z tym skonczyc i pozwolic mieszkancom tego miasta zyc w
    normalnych warunkach!
  • Gość: K86 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:34
    A co z mieszkańcami którzy lubią takie zabawy? CO roku podczas
    Juwenaliów na Stadionie Syrenki bawi się 100tyś. ludzi. Jedni lubią
    cisze a drudzy zabawę i trzeba to jakoś pogodzić. CO do klubu Park to
    nie wiem skąd ten problem skoro w promieniu kilkusetmetrów nie ma
    żadnych budynków mieszkalnych.

    A porównanie Central Parku i Rospudy jest żałosne i pokazuje
    niewiedzę autorki. CP został zbudowany z tysięcy ton zwiezionej ziemi
    i betonu. Nic tam nie jest naturalne. Do tego jest w środku miasta a
    nie na prowincji, więc nie wiem skąd takie porównanie.

    Ps. Jak ktoś nie lubi miasta to zawsze można się wyprowadzić na wieś.
  • Gość: jarecki IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 22:42
    Juwenalia to kilka dni, tu jest mowa kilku tygodniach. Nieważne jaka jest
    odległość takiego "disco-rykowiska" od mieszkań - ważne jest czy jest to
    uciążliwe czy nie.
    Nie bardzo wiem skąd te informacje Central Parku - od widać że tam nie byłeś.
    Autorce chodziło o to że Central Park jest enklawą ciszy w środku wielkiego
    miasta, gdzie ustawowo zabronione głośnie imprezowanie do rana.
    A u nas zrobiono z "pola" rykowisko ku uciesze prymitywnej tłuszczy i
    prostackiej gawiedzi. Trudno to uznać za objaw cywilizacji.
  • Gość: NYC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:55
    Panienka zmyśla albo nosa poza zmywak u meksów nie wystawiała!
  • Gość: kosmosiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:55
    www.warsawmassive.pl/
    "Warsaw Massive to festiwal-impreza z dj'ami 24 godziny na dobę przez 62 dni
    non-stop. Przez całe wakacje 2009 nasi dje będą miksować dla Was bez przerwy w
    dzień i w nocy. Audio power: 8000w pole namiotowe*piwo*jedzenie*kino Wiele
    wspaniałych atrakcji"


    I faktycznie napierają nonstop - w ostatnią niedzielę czillowałem na boisku do
    rugby na Skrze i łupało niemiłosiernie. Nie mam nic do tego ale w dzień mogliby
    grać jakieś deep-house, a nie nayebę.

    Chociaż i tak gorsze są te weekendowe ryki (karaoke) w jednym z tamtejszych
    barów (Tola?).
  • Gość: erty IP: *.aster.pl 21.08.09, 01:25
    a ja mieszkam wiecej niz kilometr od parku i przez cale prawie wakacje
    co noc dudnilo i wylo tak niemilosiernie, ze bylem przekonany, ze to
    na ulicy obok ktos tak huczna impreze urzadza, ale nijak nie moglem
    sobie przypomniec, czy tam jest aby jakis klub. zadzwonilem na policje
    nawet, zeby sie pofatygowala tychze jakichs sasiadow uciszyc, ale pan
    w sluchawce powiedzial mi, ze to nie u nas, tylko w parku takie
    atrakcje.
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:04
    coś taki zdziwiony??? nie wiedziałeś gdzie mieszkanie kupujesz? chciałeś modnego
    miejsca to masz z całym dobrodziejstwem inwentarza. chcesz spokoju to się
    wyprowadź do Józefosławia.
  • Gość: jarecki IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 23:09
    Pudło - wcale tam nie mieszkam. I tyle mam do powiedzenia miłosnikom prymitywizmu.
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:15
    prymitywizmu? nie wiem o co ci chodzi turpiku mentalny
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:17
    Wiem co to "turpizm". Widzisz mój przedmówca myśli w sposób rynkowy.
    On nie chce zabijać kury znoszącej złote jaja, czyli przeganiać
    podatników.
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:23
    a gdzie mają ci podatnicy się przeganiać? do Genewy się przeprowadzą? nie
    rozmieszaj mnie człowieku i skończ z tą retoryką bo poczuję się za chwilę
    szantażowany, że podatnicy z "białego kamienia" się wyprowadzą jak nie będzie cicho
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:29
    Już się to dzieje. Przeczytaj uważnie dane o migracji i porównaj
    kolejne budżety miasta. Jest źle. W Józefowie natomiast burmistrz
    zwietrzył interes i dosłownie staje na głowie by wyciągnąć
    podatników z Warszawy (np. błhyskawicznie dają WZ i pozwolenia na
    budowę willi).
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:32
    o jeżu wszechmogący, czyli to prawda? warszawie grozi bankructwo...?!
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:39
    Poczytaj sobie Stołka i lamenty wiceprezydentów nad spadkiem
    przychodów z PIT, CIT i VAT. Ten spadek został w dużym stopniu
    zrobiony przez ludzi wyprowadzających się poza granice miasta. Efekt
    jest taki, że jeżdzą po miejskich drogach (korzystają z Metra,
    autobusów etc.), które istnieją dzięki pieniądzom Warszawy, również
    zarabiają w Warszawie ale wszystkie przychody z PIT idą do ich
    miejsc zamieszkania (np. Piaseczna).

    Dla miasta podatki (w tym również PCC, który jest płacony od kupna
    nieruchomości) są kluczowe. Dodam tylko, że większość właścicieli
    knajp na Polach nie mieszka w Wawie, a zatem podatki odprowadzają w
    miejscach zamieszkania (np. w Pruszkowie :).
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:41
    a tak serio, to im mniej nadętych dupków w warszawie tym lepiej. to miasto się
    Panowie zmienia, nadchodzą nowe czasy, a Wy ciągle żyjecie w glorii sukcesu lat
    90 czyli początku waszej kariery.
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:46
    Kompleksiki przesłaniają racjonalne myślenie!
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:49
    to nie kompleksy, to rodząca się pewność siebie
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:52
    j.w.
  • Gość: qerty IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:57
    Pan płaci, Pani płaci, społeczeństwo płaci
  • Gość: erty IP: *.aster.pl 21.08.09, 01:31
    tak, zostana tam tylko przyjezdne pseudo-biale kolnierzyki placace
    podatki w radomiu i w mszczonowie, troche rodzimych dresow nie
    placacych podatkow, studenci, co sie tak lubuja w glosnych imprezach
    plus geje i lalunie chodzacy po nocnych klubach, na codzien
    pracownicy i pracownice salonow fryzjerskich, kosmetycznych, agencji
    wszelkiej masci reklamowych, wyrobnicy w gazetach i telewizjach, ta
    niby warszawka, co toz warszawskoscia laczy ja jedynie posiadanie
    konta w warszawskich oddzialach bankow, cale to talatajstwo nawet
    tutaj tymczasowo nie zameldowane.
  • Gość: antek IP: *.nat.student.pw.edu.pl 21.08.09, 07:47
    no tak, Krakowskie już zamknięte dla głośnych imprez plenerowych..teraz Pola,
    ludzie bez przesady!
    Kluby są nieodłączną częścią miast, niezależnie od poziomu jak reprezentują,
    chyba nie ma co przzesadzać. Podzielam zdanie ludzi, którzy piszą, że przecież
    każdy wie gdzie mieszkanie wybierał, trzeba było sprawdzić okolice a nie teraz
    żalić się w gazecie.
  • Gość: NYC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:19
    No chyba, że za klub uznamy ZOO :) I nie porównujmy powierzchni obu
    miejsc bo to jak Bałtyk i Atlantyk. Harlem jest naprawdę daleko...
  • Gość: jarecki IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 23.08.09, 08:02
    Właśnie - "zdarzają się", a nie trwają praktycznie non-stop jak na Polu Mokotowskim
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:44
    (kiedyś zwana odpustem) to domena prowincji a nie miast, więc
    argument z wsią jest pudłem. Przed wojną imprezy dla plebsu odbywały
    się na Bielanach tam, gdzie dzisiaj jest Lasek Bielański.

    Ludzie, którzy mieszkają wokół Pól Mokotowskich, to podatnicy
    płacące grube podatki za święty spokój (vide Biały Kamień). Psim
    obowiązkiem miasta jest ich szanować, bo to dzięki nim powstają
    drogi, są kupowane autobusy, remontowane szkoły. Przypominam, że 30%
    dochodów miasta to PIT i miasto musi dbać o nich, bo ich
    przeniesienie się na wieś to strata dla miasta. Już w tej chwili
    przyczyną poważnego spadku przychodu miasta z PIT i VATu jest
    problem wyprowadzania się poza Wawę. W tym tempie podzielimy losy
    niektórych amerykańskich miast, gdzie zamożni ludzie uciekli
    pozostawiając je biedocie. Działo się tak, bo nikt nie potrafił
    czegokolwiek zaproponować zamożnym mieszkańcom. Na uczestnikach
    Juwenaliów (w przeciwieństwie do okolicznych mieszkańców) miasto nie
    zarabia nawet 1/10 tego co na okolicznych mieszkańcach, bo mieszkają
    tam bardzo zamożni ludzie. Zresztą artykuł nie dotyczy Juwenaliów
    (raz w roku) a klubów...

    W Warszawie jest dużo miejsca dla klubów tak, by nikomu nie wadziły
    (tereny pofabryczne, stare forty etc., dzielnicy biurowe). Naprawdę
    nie trzeba tego robić w dzielnicach stricte mieszkaniowych.
  • Gość: f. IP: 212.180.165.* 20.08.09, 22:58
    stary, taki np. klub Park istniał i organizował imprezy grubo wcześniej niż ci Twoi "podatnicy płacące grube podatki za święty spokój (vide Biały Kamień)"
    tak więc ta argumentacja jest śmieszna

    oczywiście że to nie jest kultura wysokich lotów; ale takie miejsca też sa potrzebne i chyba lepiej że znajdują sie w środku rozległego terenu zielonego, niż w jakimś gęściej zabudowany miejscu!
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:01
    Skoro bogaci ludzie chcą tam mieszkać (i płacić swoje podatki) to
    miasto powinno się cieszyć i dostosować się do nowych
    okoliczności... Z takim myśleniem, to my nigdy nie będziemy
    Szwajcarią, gdzie gminy walczą o bogatych podatników...

    Wiesz kiedyś Stodoła była w czymś prawie jak stodoła, czy mamy
    wrócić do tradycji?
  • Gość: f. IP: 212.180.165.* 20.08.09, 23:10
    masz oczy tak przesłonięte kasą, jakby to był jedyny argument, że aż szkoda z Tobą rozmawiać.

    to że ktoś zamieszkał OBOK jakiegoś obszaru publicznego, nie oznacza, że ma do niego większe prawa niż inni mieszkańcy miasta.
    po drugie - jeżeli hałas to proble, to kup sobie 2 hektary terenu i postaw chałupę na środku - problem powinien się rozwiązać.


  • Gość: Mieszkaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:20
    Powtórze ponownie:

    Ludzie mieszkajacy w miescie maja takie samo prawo do ciszy jak Ci
    mieszkajacy poza nim.

    Innymi slowy: Nie rob drugiemu, co Tobie nie mile.
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:24
    tak samo rządzili miastem jak to robi się w cywilizowanych krajach -
    przyciągali inwestycje i podatników. Ktoś na ten "koks" pod tytułem
    miasto musi zarabiać chyba, że dalej ma być taki syf i wieczny brak
    na wszystko...

    Pieniądze nie rosną w Puszczy Kampinowskiej...
  • robot_humano 21.08.09, 11:28
    Gość portalu: f. napisał(a):

    > masz oczy tak przesłonięte kasą, jakby to był jedyny argument, że aż szkoda z T
    > obą rozmawiać.
    >
    > to że ktoś zamieszkał OBOK jakiegoś obszaru publicznego, nie oznacza, że ma do
    > niego większe prawa niż inni mieszkańcy miasta.
    > po drugie - jeżeli hałas to proble, to kup sobie 2 hektary terenu i postaw chał
    > upę na środku - problem powinien się rozwiązać.
    >
    2 hektary to koło o promieniu 79,5 metra. Umpa-umpa słychać z 1000.
  • Gość: jarecki IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 23:06
    Zabudowa nie nic od rzeczy - jak jest buda wyciszona, to może stać i 100 metrów
    i nic nie będzie słychać. Gorzej z wyjącą i pijaną tłuszczą, która się z takich
    lokali wylewa.
    Takie miejsca jak np. Burbon street w Nowym Orleanie, Ocean Drive w Miami to
    sama zwarta zabudowa z dziesiątkami lokali, klubów, itd - tyle że tam
    praktycznie nikt nie mieszka - nawet hoteli tam nie uświadczysz.
  • Gość: Mieszkaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:17
    I jakie to ma znaczenie, ze klub isnial? Jest okropna buda i tyle.
    Zrodlem latwego dochodu dla jego wlascicieli, ktorym nie chce sie
    nawet zainwestowac w swoj lokal, by stal sie czyms wiecej niz tania
    tancbuda... I nie jest zadna kultura.
  • Gość: mieszkaniec okolic IP: *.aster.pl 21.08.09, 00:05
    istnial, pewno ze istnial, tyle ze jak chodzilem na koncerty czy
    imprezy to mi glowa basy nie miotaly na boki, jak sie to teraz
    dzieje. czyzby nasze spoleczenstwo w ciagu tych nastu lat az tak
    ogluchlo, ze trzeba rypac w glosniki kilkukrotnie glosniej?
  • Gość: f. IP: 212.180.165.* 20.08.09, 23:01
    BTW, z tonu wypowiedzi i słownictwa ("prownicja", "plebs", "biedota", 3x "zamożny") można łatwo wywnioskować, że z Ciebie "mokotowianin" to dopiero w pierwszym pokoleniu i z wielkimi kompleksami...
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:06
    Chcę tylko by ludzie zrozumieli, że trzeba liczyć pieniądze i miasto
    musi funkcjonować z głową. Właśnie dlatego, że jestem warszawiakiem
    w nastym pokoleniu boli mnie bezrozumne podejście do ludzi, którzy
    są najlepszymi podatnikami i na których miasto mogło by najlepiej
    zarabiać... Niestety nasze urzędasy tego nie widzą

    W Warszawie są setki miejsc na kluby, które nikomu nie będą
    przeszkadzały. Prawda?
  • Gość: stopburakom IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:07
    uśmiałem się po pachy :) 15 lat w warszawie i jaki ważny się zrobił :)))
  • Gość: wawiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:15
    Pewnie w akademiku dużo bigosu z weków od mamy jadł?
  • Gość: :-p IP: *.chello.pl 25.08.09, 11:01
    g.. mnie obchodzi Biały Kamień!! tam wokół są stare osiedla, jest
    szpital - ludzie chcą mieć choć trochę spokoju po pracy, a nie
    trzymać się za wątrobę skaczącą w rytm disco srisko. głusi tam
    chodzą to co ich obchodzi ze w promieniu wielu kilometrów słychać
    ten jazgot i łomot. tłuszcza zawsze wymagała hałasu, inaczej nie
    rozumiała o co chodzi w muzyce
  • Gość: NYC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:51
    Córciu chyba na głowę upadłaś? CP powstał w połowie XIX wieku a w
    środku masz zachowane oryginalne skały ze śladami po przejściu
    lodowca... Sam park jest bardziej naturalny niż wszystkie
    warszawskie z Polem na czele!
  • Gość: Mieszkaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:08
    Sadzac po wypowiedzi jestes miejskim nowicjuszem, stad spiesze
    wytlumaczyc, ze miasto nie oznacza, ze ma byc w nim glosno przez
    24h! Wrecz przeciwnie: jest to przestrzen, w ktorej szczegolna uwage
    powinno poswiecac sie utrzymywaniu wzglednej ciszy. Jest to po
    prostu oznaka szacunku dla innych osob.Innymi słowy: Nie rób
    drugiemu co Tobie nie miłe.

    PS. Jak nie trudno sie domyslic, ze po Polu Mokotowskim strasznie
    niesie dlatego kluby moga przeszkadzac ludziom mieszkajacym nawet w
    sporej odleglosci.
  • Gość: bacha IP: *.dip.t-dialin.net 20.08.09, 23:54
    Dokladnie!!!
  • Gość: alek IP: *.dyn.grandenetworks.net 20.08.09, 23:34
    powstac tylko pomniki bohaterow powstan (1-2 powastania
    warszawskiego, 2-3 listopadowego, 3-4 dla styczniowego) + kilka
    pomnikow papieza. mysle ze przydalby sie tam takze dom bozy
    (swiatynia opacznosci v2). jest to miejce sklaniajace do zadumy.
    ewentualnie powinny tam byc ogrodki dzialkowe zapewniajace "godne
    zycie" w miejskiej pustyni dla ludu warszawy.
  • Gość: bacha IP: *.dip.t-dialin.net 20.08.09, 23:51
    Stolica kraju, badz co badz z aspiracjami, znaczy takze rozrywka.
    Inaczej nikt tu nie zajrzy. Gdzies ta rozrywka musi sie odbywac.
    Oczywiscie, ze w centrum miasta! Jesli mieszkancy centrum miasta nie
    sa w stanie zaakceptowac faktu, ze mieszkaja w atrakcyjnej czesci
    (centrum) miasta ze wszystkimi tego konsekwencjami, to zostaje im
    wyprowadzka w zaciszne peryferia. Polecam! A i sporo gotowki w
    kieszeni!
  • Gość: wawiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 00:04
    A dlaczego kluby muszą być w centrum a nie na Kabatach?
  • Gość: Piotr73 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 00:05
    Wiesz, rozrywka to szerokie pojęcie. Dla jednego oznacza wieczór w
    filharmonii, dla drugiego mordobicie w remizie. Chodzi o to, że
    sytuacja na Polach Mokotowskich pokazuje do czego prowadzi "anarchia
    nagłośnieniowa" - właściciel kupuje hiper-mega-kolumny i puszcza ile
    fabryka dała. To zresztą ogólnopolska moda jakaś - musi dudnić na
    trzy wiorsty, bo jak nie dudni to smutno jest i nie ma "rozrywki".
  • Gość: Mies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 00:09
    Do miasta zaglada sie z innych powodów niz tania i glosna rozrywka.

    POWTARZAM: MIESZKANCY MIASTA (ROWNIEZ CENTRUM) MAJA TAKIE SAME PRAWO
    DO CISZY JAK MIESZKANCY WSI, CZY MIEJSCOWOSCI PODMIEJSKICH.

    PRoponuje przyswoic sobie zasade: NIE ROB DRUGIEMU, CO TOBIE NIE
    MILE.

  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:26
    Musi być głośno, kolorowo i brudno, bo inaczej tłuszcza źle się
    czuje! Niestety wzorcem niczym Sevres naszej narodowej rozrywki jest
    grill, beczka z piwem i "umc, umc..." do białego rana, zaś szczytem
    możliwości kulturowych jest jarmarko-odpust w centrum miasta.
    Później tylko do wszystkich mamy pretensję, że jesteśmy traktowani
    jak dzikusy a jedyne z czym kojarzy się Polska to pierogi, kiełbasa
    i wódka... Najłatwiej zrzucić winę na "antypolonizm". Przecież
    muzyka klasyczna i dramat to byłoby traumatyczne przeżycie
    przypominające o tym jak dziadkowie zza płotu oglądali podobne
    rzeczy w pobliskim dworze. Argumentu z Central Parkiem proponuję nie
    przywoływać, bo nam bliżej do Greenpointu a nie Manhattanu… Niestety…

    PS Zaraz pewnie jakiś napływowy, rodem z Garwolina specjalista od
    metropolii, trzymający kartofle w piwnicy a buty na klatce, pouczy
    Panią w „wielkim mieście tak musi być…”
  • Gość: KaSk IP: *.aster.pl 20.08.09, 22:27
    przynajmniej jest jakaś konsekwencja - niedawno ratusz zaprezentował swój kolejny genialny pomysł z serii "nie będzie niczego", czyli ograniczenie imprez na Starówce (jakby teraz się tam dużo działo). teraz apel o ograniczenie "nocnych knajp" bo jest ich AŻ 9 na TYLKO 65 hektarach.

    co prawda niektóre rzeczy wokół Pól Mokotowskich to po prostu syf, jednak robienie rezerwatu tak blisko centrum wcale nie jest lepsze. szkoda, że tak niewiele z tych 65 hektarów jest sensownie zagospodarowanych, baa - w ogóle zagospodarowanych.
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:35
    To kolejny problem Polaków - nigdy nie są w stanie przestrzegać
    prawa chyba, że ktoś ich do tego zmusi pałą. Później wspominają go z
    wdzięcznością, że "dobry pan był", bo "posłuch miał i potrafił kijem
    obić" (vide Piłsudski).
  • Gość: piotr IP: *.subscribers.sferia.net 20.08.09, 22:49
    jak komu przeszkadza to wyjazd na wieś ! to miasto i tu się żyje całą noc
  • Gość: wawiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:53
    I do tego przedstawia głęboki poziom dyskursu! Domyślam się, że
    przebył długą drogę PeKaeSem do naszego pięknego miasta...
  • Gość: Mie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:10
    MIESZKANIE W MIESCIE NIE OZNACZA, ZE MA BYC W NIM GLOSNO.

    JEZELI TEGO NIE ROZUMIESZ - PROPONUJE POWRÓT NA WIEŚ.
  • Gość: Warsen IP: *.chello.pl 20.08.09, 22:54
    a nie w mieście,na terenach publicznych.To może jeszcze ruch uliczny zatrzymasz
    i lotnisko zamkniesz,pacanie z Grójca?
  • Gość: wawiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:58
    Kolejny polaczku do ćwiczenia pałką w ramach misji cywilizacyjnej.

    Art. 51.

    § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca
    spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie
    w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności
    albo grzywny.

    § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub
    sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu,
    podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

    § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

    A teraz palancie spróbuj wydrzeć mordę przed najbliższym
    komisariatem..
  • Gość: jeszcze głośniej!! IP: 80.72.46.* 20.08.09, 22:28
    w D.U.P.I.E.!!! mongole.
  • Gość: jarecki IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 22:34
    Odpowiedź jest bardzo prosta - tam gdzie nikomu nie będziecie przeszkadzać. W
    kraja cywilizowanych osiedla mieszkaniowe to enklawy ciszy. Polska do tych
    krajów nie należy i jeszcze długo nie będzie należeć.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl 20.08.09, 22:41
    Ten artykuł brzmi jak żart. Pola Mokotowskie powinny tętnić życiem i
    czy to się komuś podoba czy nie, jest wówczas głośno. Warszawiacy i
    goście chcą się bawić i nie można im tego zabronić. Jeżeli ktoś chce
    ciszy i spokoju niech wyprowadzi się z miasta na wieś lub do lasu. W
    mieście zawsze jest głośno, bo taka jest specyfika dużych miast. Czy
    autor artykuły oczekuje, że stolica będzie szła spać o 22:00??? Za
    chwilę będą protesty, aby zamykać ulice, zabronić jazdy samochodami w
    nocy, itp. Jestem tym artykułem oburzony i protestuję przeciwko
    zawłaszczania Pól Mokotowski bardzo wąskiej grupie osób mieszkających
    w pobliżu parku. Pozostawmy ten park wszystkim warszawiakom, którzy
    po prostu potrzebują miejsca do zabawy. Sąsiedzi parku w cale nie są
    lepsi od developerów, którzy chcą zabudować park - zawłaszczają ten
    kawałek zieleni w inny sposób.

    Zachęcam szanowną Gazetę Wyborczą do rozpoczęcia krucjaty, aby parki
    i przestrzeń publiczna służyła wszystkim warszawiakom, a nie
    podlegała decyzjom wąskich grup mieszkających w pobliżu takich
    przestrzeni. Jeżeli ugniemy się pod tym wezwaniem za chwilę trzeba
    będzie zamykać o 22:00 Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście czy Nowy
    Świat.
  • Gość: jarecki IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 22:52
    "[....]Jeżeli ugniemy się pod tym wezwaniem za chwilę trzeba
    będzie zamykać o 22:00 Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście czy Nowy
    Świat."
    "Tętnienie życiem" nie musi oznaczać prymitywnego rykowiska jakim staje Pole
    Mokotowskie. Od czasu do czasy bywam w Wiedniu - tam na starówce życie w
    niewątpliwie tętni, ale w kulturze i spokoju a nie licytacji na decybele.
  • dorsai68 20.08.09, 23:21
    Kolego, niech sobie tętni życiem. Tyle że w porządnie wytłumoionym akustycznie obiekcie.
    Zamykanie i zakazywanie to przesada, ale przesadą jest też urządzenie sąsiadom przymusowego słuchowiska. Bawicie się po prostu w miejscach, które stworzono "po taniości": ich uciążliwość wykracza znacznie poza granice obiektu. I właśnie takie miejsca trzeba albo odpowiednio wytłumić, byście mogli się wyszaleć, albo bezlitośnie zlikwidować, jeśli właściciela nie stać na ich doprowadzenie do warunków określonych przepisami.
    I tyle.
  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:33
    W Wawie jest masa miejsc, które po odpowiedniej aranżacji będą się
    do tego nadawały (Stalowa, Ordona, Towarowa, Karolkowa, Kolejowa
    etc.). Zresztą dają świetne pole do popisu dla architektów wnętrz.
    Tylko właścicielom dresiarskiego Bolka nie chce się zainwestować.
    Można pogodzić interesy obu stron tylko trzeba chcieć (i kochać
    Warszawę)
  • Gość: Mie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:37
    Totalna bzdura "Halas jest specyfika wielkich miast" - proponuje
    najpierw troche pozwiedzac (cos wiecej niz Egipt i Turcje), a
    dopiero potem sie wypowiadac.

    MIESZKANCY MIAST MAJA TAKIE SAMO PRAWO DO CISZY JAK MIESZKANCY WSI.

    Dlatego powinienes sie bawic w taki sposob, zeby nie przeszkadzac
    innym.

    Jezeli tego nie rozumiesz - proponuje przeniesc imprezy pod okna
    Twojego domu, a takze okna Twojej mamy i dziadkow. Moze wtedy cos do
    Ciebie dotrze. JEzeli dalej nie bedziesz rozumial - proponuje wrocic
    na wies, poniewaz ewidentnie mieszkanie w miescie jest dla Ciebie
    zbyt duzym wyzwaniem intelektualnym.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl 21.08.09, 09:11
    Tak się składa, że bardzo często podróżuje służbowo. Odwiedzam
    minimum kilka miast każdego roku. W Egipcie czy Tunezji jeszcze nie
    byłem a więc nie wiem jak tam jest. Napisałem to na przykładzie miast
    europejskich.

    Poza tym nie jestem "smarkaczem" jak to sugerujesz, ale dojrzałym
    mężczyzną i głową rodziny.

    Nie rozumiem intencji Waszych wypowiedzi, aby zabawa się odbywała,
    ale na obrzeżach miasta. Środek chcecie pozostawić emerytom. To jest
    wbrew logice, bo młodzi wolą bawić się w centrum. A poza tym, za
    chwilę emeryci mieszkający na przedmieściach też zaprotestują. Tak
    się dzieje teraz w przypadku budowy obwodnic i całej miejskiej
    infrastruktury.
  • Gość: Mieszkaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:44


    We wszystkich oddalonych od dzielnic mieszkalnych oraz wyciszonych
    miejscach, takich jak np. tereny pofabryczne. Tylko tam jest miesce
    dla klubow.

    Dodatkowo proponuje zastanowic sie nad rodzajem preferowanej
    rozrywki. Byc moze spokojne spotkanie ze znajomymi przy lampce wina
    (coraz bardziej dostępnego cenowo) mogloby zastapic chlanie piwa i
    oszukanej wódki w pozostawiajacej wiele do zyczenia knajpie-spelunie.
  • Gość: czteropak IP: *.chello.pl 20.08.09, 22:45
    Były by "apartamenty",była by cisza i spokój.I pieski miały by gdzie sr......
  • Gość: xxx IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 22:47
    Chcecie się bawić? Proszę bardzo, ale buda ma być tak wyciszona, że na dwa kroki
    od niej nie słychać tego umc! umc! dla debili. I nie tylko na Polu Mokotowskim,
    ale wszędzie. Należy spacyfikować każdego debila puszczającego zbyt głośno
    muzykę - a zbyt głośno oznacza zawsze wtedy, gdy słyszy to sąsiad, który nie ma
    ochoty tego słyszeć.
  • Gość: wawiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 22:48
    A co?! Tam jest miejsce jak znalazł! Białołęka i Miasteczko Wilanów
    też świetne! Skoro Mokotów i Ochota, to Kabaty też!
  • Gość: a. IP: *.chello.pl 20.08.09, 22:55
    wg mnie knajpki z piwkiem i winkiem tak, czynne jak najbardziej do
    późna, ale pod warunkiem ze bez koszmarnej potańcówki (jak w
    niejakim Lolku - żenada i masakra :-) no i bez umcy-umcy...

    Przecież to fajnie posiedzieć ze znajomymi w parku i się napić :)
    Umcy umcy tylko przeszkadza w rozmowie :/

    Nie można by wydawać koncesji na alko z warunkiem, że nie ma
    głośnikó na zewnątrz ani słabej kapeli na żywo??

  • Gość: mokotowianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:26
    Sto razy wolę ciche kawiarnie na Mokotowie (np. Lokalna). Ale nie
    wszyscy chcą (potrafią) rozmawiać :)
  • Gość: baret IP: 82.210.133.* 20.08.09, 23:28
    nie miejcie złudzeń - powiązania włascicieli np. bolka i lolka z
    urzędnikami miasta są bardzo widoczne. I nikt nie pozwoli by im
    krzywda sie stała.
    Na urzędnikoów którzy się przeciwstawią są nasyłani dziennikarze np.
    z TV (że są np. złym przykładem urzędników którzy dławią
    przedsiębiorczość - to cytat) lub ich przełozeni marginalizują ich
    kompetencje.
    wątpię by coś sie w temacie zmieniło.
  • Gość: Piotr73 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 23:16
    Popieram apel autorki listu wszystkim kończynami. Mieszkam na
    Kolonii Staszica i nawet zamknięte dźwiękoszczelne okna nie
    pozwalają uciec przed tym łoskotem. Zabawa, knajpki otwarte do
    białego rana - proszę bardzo, byle bez tego "umcy-umcy". Tzn. niech
    będzie muzyka, ale na Boga nie tak głośna, jakby front przechodził.
    Skąd się w ogóle wzięła ta moda, że muzyka musi OGŁUSZAĆ, bo inaczej
    nie ma dobrej zabawy? Jeżeli u mnie jest tak głośno, to co się musi
    dziać w tych knajpach? Przecież tam nie da się słowa zamienić. Może
    zresztą o to chodzi - może to rozrywka dla ludzi, którzy nie mają
    sobie nic do powiedzenia.
  • Gość: janek IP: 89.72.51.* 20.08.09, 23:20
    Jakim prawem autor tekstu pisze w imieniu mieszkańców/użytkowników. Tekst
    powinien być typu moim zdaniem... itp. Ale cóż...jaki central park tacy
    dziennikarze. Jeśli chodzi o enklawy spokoju i porównania to dlaczego nie
    akurat pole mokotowskie ma być oazą spokoju. Przecież w Warszawie są inne
    parki, laski itp. A ja chcę żeby na polach było jeszcze głośniej i bardziej
    imprezowo żebym na starość nie musiał jeździć daleko żeby pooglądać młode laski.
    ave
  • Gość: Alf/red/ IP: *.static.zebra.lt 20.08.09, 23:34
    > A ja chcę żeby na polach było jeszcze głośniej

    Ciekawa sprawa: wielbiciele hałasu używają liczby mnogiej, a cisi
    pojedynczej. Którzy mają rację?
    :-D
    --
    Alf/red/
  • Gość: airone IP: *.acn.waw.pl 20.08.09, 23:30
    najlepiej żeby nie było niczego w tym smutnym jak p.. mieście.
    zamknijcie kluby, kawiarnie, puby, może boiska też bo tam dużo
    przeklinają. drogi bo dużo wypadków. szkoły bo wychowują bandytów.
    gratuluje! ludzi z takimi pomysłami zapraszam do Afganistanu albo do
    Iranu. Tam będziecie mieli spokój
  • dorsai68 20.08.09, 23:48
    Gość portalu: wawker napisał(a):

    > tak najlepiej zamknąć pole mokotowskie na 4 spusty.
    > Były ogródki nad Wisłą też było zle.. to niby gdzie mamy bawić się my młodzi???

    Kolego, bawcie się. Tyle że w porządnie wytłumoionym akustycznie obiekcie.

    Zamykanie i zakazywanie to lekka przesada, ale przesadą jest też urządzenie sąsiadom przymusowego słuchowiska. Bawicie się po prostu w miejscach, które stworzono "po taniości": ich uciążliwość wykracza znacznie poza granice obiektu.

    Takie miejsca trzeba odpowiednio wytłumić, byście mogli się wyszaleć, albo bezlitośnie zlikwidować. Goście robią na prawdę potężną kasę na tych imprezowniach. Odpowiednia presja i skończy się problem. Wy będziecie nadal mieli miejsca do zabawy, a sąsiedzi względą ciszę.
  • Gość: kosmosiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 00:06
    > Takie miejsca trzeba odpowiednio wytłumić

    Nic nie trzeba tłumić. Dobrze zaprojektowany i wdrożony sound system (czyli taki
    napewno nie najtańszy) jest w stanie nagłośnić outdoorowy "parkiet" na 500 osób
    przy czym głośno to będzie jedynie na tym parkiecie. Widziałem kilka razy takie
    instalacje - np. w Berlinie jak jeszcze stary Tresor funkcjonował czasami była
    dodatkowa "scena" przed klubem. W najbliżej okolicy (wystarczy przejść przez
    ulicę) są budynki mieszkalne - narzekali na hałas, więc wdrożono jakiś
    prototypowy system JBL - faktycznie były to cztery małe (takie jak od zwykłej
    domowej wierzy) nabite głośniczki i dawały bardzo głośno na parkiet, ale kawałek
    dalej już nie było tak głośno (było słychać, ale nie tak żeby to mogło
    przeszkadzać przez normalne ściany i szyby budynku mieszkalnego). Da się.

    Oraz zgadzam się, że organizatorzy imprez w Warszawie jadą po taniości przy czym
    sobie wcale tanio nie liczą. Już pal sześć sprzęt (najgorsze szroty jakie się
    znajdą - mało jest klubów z dobrym nagłośnieniem) ale ostatnio byłem w chyba
    "trendowym" klubie przy ul. Nowy Świat 25 - ceny europejskie, 7zł za 0,33
    Coca-Coli przy tym dostałem ciepłą, bez gazu i bez lodu. To już jest takie
    cwaniakowanie na drobną skalę (jak tu na lodówce i koli przyciąć). Clubbing w
    stolicy - żenada.
  • dorsai68 21.08.09, 00:27
    Oczywiście że tak można, ale jest to znacznie droższe rozwiązanie niż izolacja akustyczna (choćby z głupiej wełny mineralnej .
    Nie sądzisz chyba ze ci "biznesmeni" z Pola Mokotowskiego (jak czytam z Nowego Światu też) pójdą w "koszty" by klient był zadowolony i sąsiedzi nie szukali sposobu na likwidację hałaśliwego "biznesu" w sąsiedztwie.
    TO taka polska szkoła biznesu - klienta wydoić jak najmniejszym kosztem, a najlepiej obrotów wcale nie księgować.
  • Gość: kosmosiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 00:52
    > Oczywiście że tak można, ale jest to znacznie
    > droższe rozwiązanie niż izolacja akustyczna
    > (choćby z głupiej wełny mineralnej .

    Tak ale na Polu Mokotowskim te co hałasują to są głównie półotwarte albo w ogóle
    otwarte przybytki. Różnica między Warszawą, a Berlinem jest taka, że Berlinie
    klub to biznes, jeżeli mieszkańcy się skarżą (i mają podstawy prawne) to należy
    ponieść większe środki aby utrzymać biznes nie denerwując przy okazji
    mieszkańców. Bo tam działa prawo.

    W Polsce ktoś po prostu w parku wystawia na jakimś prowizorycznym terenie,
    półlegalnie duże głośniki i w dupie ma otoczenie. Przecież wie, że zanim
    cokolwiek ktoś z tym zrobi to on wyjdzie na swoje i w najgorszym wypadku
    przeniesie się gdzie indziej.

    Niestety to jest szersza kwestia naszej mentalności jak naród - nie szanujemy
    innych, zachowujemy się niekulturalnie itd. Kiedyś w dyskusji na forum Gazety
    ktoś wyrażał zdziwienie w formie mniej więcej "słuchajcie jakie te niemiaszki to
    debile - nikt po 22 nie bierze kompieli pod prysznicem i nie trzaska drzwiami na
    klatce"...
  • Gość: Pancio IP: *.chello.pl 20.08.09, 23:51
    Co za bzdury.
  • mk72 21.08.09, 00:30
    Mieszkańcy okolic Pola Mokotowskiego chcą zrobic z niego skansen,
    tak jak to sie dzieje ze Starówką, gdzie po 22 nie wolno głośniej
    nic powiedzieć, nie mówiąc juz o zorganizowaniu jakiegos koncertu.
    Ten sam problem dotyczył ogródków piwnych nad Wisłą i wywołał gorącą
    debatę także na tym forum. Proszę więc redakcję, aby nie była
    jednostronna i nie udostępniala swych łamów tylko zwolennikom ciszy
    i spokoju. Inaczej całe miasto przekształci się w skansen, w ktorym
    nic się nie dzieje.
    Oczywiście, tu może być jakieś pole do kompromisu. Na przykład: w
    tygodniu knajpy grają ciszej, mogą być głośniejsze w weekendy
    (piątki, soboty). Ale obawiam się, że przy takim podejściu
    mieszkanców okolic, jakie przedstawiono w artykule, nie ma miejsca
    na żaden kompromis.
    Żyjemy w wielkim mieście, w którym mieszka wielu młodych ludzi
    pragnących się zabawić, co nieuchronnie niesie ze sobą hałas. Wladze
    miasta powinny się zastanowić, czy chcą postawić na tych młodych
    ludzi i wyjść na przeciw im potrzebon, czy ulegać naciskom emerytów
    i rencistów, którzy chcieliby, żeby przez 24 godziny na dobę było w
    okolicy cicho jak makiem zasiał i nic się nie działo.
    Cóż, każdy będzie miał okazję ocenić radnych i prezydent miasta już
    za rok, w wyborach samorządowych.
    --
    Atrakcyjna działka do sprzedania: www.dzialka2008.republika.pl/
  • dorsai68 21.08.09, 00:47
    A cóż to za równanie: młodzi, którzy chcą się zabawić i emeryci, którym wszystko przeszkadza.

    Otóż nie tylko "szczawie i emeryci". Jest też bardzo duża grupa ludzi, którzy wyrośli już ze szczenięctwa i nie rajcuje ich łomotanina z "klubów", a jeszcze nie muszą pomagać sobie laseczką by dotrzeć do kibelka i każdy odgłos ich drażni.
    Wyobraź sobie teraz, że ta grupa, której przedział wieku z dużym prawdopodobieńswem można ustalić na między 30 a 60 lat, nie ma nic przeciwko zabawie przy muzyce, ale wtedy, gdy do tej zabawy nikt ich nie zmusza. Co ciekawe, ci ludzie również mieszkają w Warszawie, także w centrum miasta, nie tylko na Kabatach czy Białołęce. Mają pracę, dzieci i czasami ochotę na to, by we własnym domu mieć odrobinę spokoju.

    To, co dzieje się dziś na Polu Mokotowskim kojarzy mi się z wiejską zabawą w remizie. Niech cały powiat wie, że we wsi impreza: byle co, byle jak, byle głośno.
    Żałosne.
  • Gość: agnieszka IP: *.aster.pl 21.08.09, 06:57
    Chcialam dodac tylko swoj zdecydowany glos poparcia dla walki z
    nielegalnym halasem. Wiem co to znaczy i jak to zmienia nasze zycie.
    Co to znaczy co wieczor miec uszarpane nerwy i nieprzespane noce.
    Nie rozumiem, dlaczego policja nie reaguje na zgloszenia o
    zaklocaniu spokoju - bo przeciez przepisy sa jednoznaczne. Mysle, ze
    powinnismy byc konsekwentni i zglaszac kazde zaklocenie, domagac sie
    interwencji policji i popierac innych kiedy probuja walczyc z
    halasem. Wlasnie po to jest prawo, zeby rostrzygac kwestie sporne i
    po to jest policja, zeby egzekwowac jego przestrzeganie.
  • Gość: Sąsiad Pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 08:06
    Słonie słyszą swoje niskie tony z odległości kilkudziesięciu, a nawet kilkuset
    mil. Zaś wieloryby w wodzie komunikują się z odległości nawet kilku tysięcy
    mil. Pole Mokotowskie rzeczywiście nie jest ani oceanem ani afrykańską
    sawanną. Ma tylko "65 ha". Jednak rzecz nie tyle w wielkości przestrzeni, lecz
    w braku kultury twórców nocnych hałasów. Między dźwiękami tolerowanymi przez
    odbiorcę, a nie - tkwi w różnicy natężenia . Jeśli natężenie dźwięku drażni
    odbiorcę nawet na odległość, to jaka jest jego "potęga" w bliższej odległości.
    Tyle tylko, że "bezpośredni" odbiorcy tych dźwięków już nie "słyszą" lecz
    "czują" przez skórę, całym ciałem - jak słonie i wieloryby. Dlatego rozkwita
    królestwo niskich tonów w środowisku nocnej "ciszy". (Lecący samolot w nocy
    jest słyszalny z odległości kilkuset kilometrów, podobnie jak bębny "tam-tam"
    w Afryce).
    Dlatego rozwiązanie uciążliwości "życia nocnego" w dużym mieście (nie tylko w
    Warszawie) nie może sprowadzać się do "zlikwidowania" lecz do niezbędnego
    ograniczenia hałasów i ich rzeczywistych przyczyn. Dotyczy to nie tylko Pola
    Mokotowskiego ale również knajp i restauracji, klubów, licznych imprez letnich
    na świeżym (a raczej otwartym)powietrzu. Niektórych np drażnią sylwestrowe
    wybuchy rac i petard, niektórych "tradycyjne" wielkanocne, a niektórych nawet
    bicie dzwonów na kościelnych wieżach. Nie wypada nawet już wspominać "tupania"
    kota czy "tupotu białych mew o pusty pokład".
    Organy porządku publicznego - w tym sanepid powinny rygorystycznie
    przestrzegać (i karać za naruszenia) norm hałasu w przestrzeni miejskiej.
  • anmanika 21.08.09, 10:17
    Mieszkam sama na Starówce więc poniekąd czuję się wywołana do tablicy. Zarówno
    ja i moi sąsiedzi nie mamy nic naprzeciw by nasza dzielnica tętniła życiem. I
    niech tak będzie tylko z umiarem. Niestety jest tak, że skoro organizator
    uzyskał pozwolenie, za punkt honoru uznaje by impreza była słyszana aż w
    Śródmieściu. I dlatego mieszkańcy protestują gdy po raz kolejny nawet rozmawiać
    z domownikiem się nie da nawet przy zamkniętych oknach.
    A tak łatwo jest pogodzić zwaśnione strony. Utrzymywać stosowny poziom dzwięku i
    wtedy ludzie mogą się bawić a mieszkańcy funkcjonować. Argument, że miasto to
    nie wieś jest częsciowo nietrafiony, bo zarówno na wsi jak w mieście żyją ludzie
    i jak mówi jedno mądre przysłowie:
    "Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego
    człowieka."

    Norma prawna:
    Żaden mieszkaniec UE nie powinien być narażony na hałas o poziomie zagrażającym
    zdrowiu lub jakości życia. Poziomy ekspozycji na hałas LAeq w porze nocnej:
    ekspozycja populacji na hałas o poziomie powyżej 65 dB powinna zostać
    zlikwidowana; pod żadnym pozorem nie wolno dopuścić na ekspozycję na hałas o
    poziomie powyżej 85 dB - DYREKTYWA 2002/49/WE.

    Dopuszczalny poziom hałasu w terenie zabudowanym w porze dziennej wynosi 60 dB
    (od 6.00 do 22.00); w porze nocnej - 50 dB.
  • Gość: obywatel IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 21.08.09, 09:55
    Bzdury! Mieszkam tuż przy parku i prawie nie słychać imprez. Czasem dźwięk się
    odbije od bloku, ale to nie problem. Mieszkamy w Warszawie, stolicy tego
    kraju. Jak ktoś chce ciszę to proszę sobie kupić domek na wsi. Na pewno
    wyjdzie taniej niż mieszkanie w Stolicy. Wtedy pewnie będzie narzekać na
    szczekające psy i zbyt głośny szum drzew, bo Polakowi to wszystko przeszkadza...
  • jhbsk 25.08.09, 12:49
    Wszędzie. Tylko nie przeszkadzajcie innym.
    --
    JS
  • Gość: Czeredys won IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.09, 20:10
    Lepsze knajpy z muzyką niż ten złodziej Czeredys, który dając naokoło
    łapówki chciał pole zabudować.
  • Gość: uullaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.09, 22:08
    Przed łomotem nie ma się gdzie schować. Wszędzie terror
    blangowiczów, którzy myślą, że im się należy zabawa, a kto nie lubi
    to zgred. Już nawet w dziczy nad jeziorami urządzają zabawy, a po
    wodzie niesie... Ci, którzy tego nie znoszą muszą ustępować. Ciszą
    nie wygram z hałasem.
  • Gość: Kate IP: 83.143.162.* 02.09.09, 15:42
    A gdzie mają młodzi ludzie się bawić? Miasto ogólnie jest głośne i jak komuś
    się nie podoba to proponuję wyjechać na wieś. Cisza i spokój.

    Mnie na przykład bardzo przeszkadzają kościelne dzwony. Budzą mnie w niedzielę
    jak człowiek chce pospać. To może powinno się zakazać używania ich??

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka